Dodaj do ulubionych

Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściągaj...

12.10.10, 20:32
To zwyczajnie ostatnie podrygi przez zniesieniem RnS.
Nie ma już pary na dalsze pompowanie bańki w polskich nieruchomościach.

Kto z wtórnego nie sprzeda - przegra życie :P
--
eksmisja.wordpress.com/2009/
Obserwuj wątek
    • Gość: Tyler Durden Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściągaj... IP: *.washdc.fios.verizon.net 13.10.10, 03:13
      Srednia cena nieruchomosci w Polsce obnizy sie do sredniej rocznej placy brutto pomnozonej przez 3. Kupno nieruchomosci za cene wieksza niz twoje zarobki z ostatnich 3 lat to finansowe samobojstwo i dobrowolne poddanie sie niewolnictwu- nie tylko finansowemu. Nie wiem , jaki idjota wymyslil, aby sledzic ceny wywolawcze, mysle, ze to pozostalosc po komunizmie. Nieruchomosc jest warta tyle, ile chcacy i majacy zrodla finansowe kupiec zaplacil. To, za ile chcialby nieruchomosc sprzedac wlasciciel, nie ma zadnego wplywu na rynek . Rynek, to ceny tranzakcyjne, a nie marzenie sprzedajacego. Srednia placa w Polsce 3 6oo x 12x3 =129 300. Przyjmujac, ze duzy procent nieruchomosci bedzie kupowany przez malzenstwa, srednia cena nieruchomosci w Polsce powinna nieznacznie przewyzszac 200 ooo zlotych. Tak wiec ceny nierchomosci spadna w najblizszej przyszlosci o ponad 50 %. Potwierdzaja to dane statystyczne cen nieruchomosci w Japonii i U.S.A. . Wiem, wiele ludzi napisze, ze Poska to nie Japonia, ze U.S.A. jest bankrutem, ze my juz nie jestesmy Polakami tylko Europejczykami polskiego pochodzenia, ze my to na drzwiach od stodoly potrafimy wyladowac i nieruchomosci nigdy nie beda tansze, niz koszt budowy. Cena wywolawcza i koszt budowy nie maja nic wspolnego z cena sprzedazy.
      • mara571 to amerykanski sposob obliczania 13.10.10, 06:29
        w Europie nieruchomosci sa drozsze. I struktura dochodow inna, inne brutto i netto.
        W krajach o stabilnym runyku nieruchomosci liczy sie cena nieruchomosci razy 8 letnie dochody brutto lub 4 letnie netto. Czas splaty kredytu 25 lat.
        Niemieckie banki licza jeszcze inaczej, na postawie placonego czynszu netto.


          • mara571 Niemcy, Francja 13.10.10, 08:34
            dwa bardzo duze rynki, gdzie zasada jest wklad wlasny od 20% w gore.
            W pociagu czytalam w dzisiejszej Die Welt porownanie cen w Europie
            www.welt.de/print/die_welt/finanzen/article10257180/In-Deutschland-sind-Eigenheime-noch-guenstig.html
            Teoretycznie domy w Niemczech powinny byc drozsze niz w Holandii, bo maja piwnice, ale decyduje chyba dostepnosc dzialek.
            Ze zeszlym roku spadek cen w Niemczech wynosil 1,3 %.
            Srednie ceny wyliczono bez podzialu na domy wolno stojace i szeregowce. Autorami opracowania byli ludzie z LBS, czyli najwiekszego banku hipotecznego w Niemczech.


            • Gość: Tyler Durden Re: Niemcy, Francja IP: *.washdc.fios.verizon.net 13.10.10, 09:01
              Tak,wklad wlasny 20% to dobra zasada, do roku 2006 w U.S.A. wymagany byl tylko tzw." test lustra'" - bankier podstawial pozyczajacemu lustro pod nos i jezeli lustro zaparowalo, to delikwent sie kwalifikowal...Dom jest do mieszkania, pieniadze mozna zainwestowac w bardziej plynne instrumenty finansowe. To troche przygnebiajace-srednia cena domu rowna 8-letniemu dochodowi brutto. W dzien po kupnie dom traci 10 % wartosci, podobnie jak automobil.....
              • mara571 zle zrozumiales 13.10.10, 09:20
                nie chodzi o cene domu. Chodzi o wyliczenie na JAKI DOM cie stac.
                Niemieckim bankom hipotecznym, ktore dzialaja na innej zasadzie niz amerykanskie i nie maja panstwowych gwarancji jak Fanny`s, nie zalezy na maksymalnej liczbie transakcji.
                Im zalezy na splaconych kredytach hipotecznych z jednej strony, z drugiej strony licza tez, czy po zaplaceniu raty i rachunkow za uslugi komunalne ludziom zostaje cos na jedzenie, samochod, ciuchy czy urlop.
                Widzisz Niemcy w przeciwienstwie do Amerykanow maja 4,5 biliona (europejskiego z 12 zerami) oszczednosci na bankowych depozytach czy w obligacjach.
                Aha jest jest taka instytucja jak "Bausparvertrag" czyli celowe oszczedzanie prze wplacanie, czasem nawet nieiwelkiej sumy na konto. To jest kiepsko oprocentowane, ale daje po 5 latach mozliwosc otrzymania kredytu hipotecznego o stalym oprocentowaniu na 5 lub 10 lat.
                Moj bank oferuje obecnie oprocentowanie 3,75 na 10 lat przy wkladzie wlasnym 40%.
                    • znajomy_jennifer_lopez Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne 13.10.10, 12:23
                      Nie ma na pewno szans na wzrosty cen (chyba że ofertowych hehe), ceny raczej pozostaną stabilne (z lekką tendencją spadkową - napisałbym że bedą spadały gdyby nie to że pieniądz (papierowy) na świecie na coraz nizsza wartość - stąd "rekordowe ceny złota" i wzrost indeksów giełdowych - wszystko jest lepsze niż papierowe pieniadze które "parzą". Powoduje to z jednej strony ucieczkę od pieniedzy (w tym i w nieruchomosci) jak tez inflacje - kazdy bogaty kraj stara sie depecjonowac swoja walute (a przynajmniej nie zalezy mu na jej umacnianiu: USA, Japonia, Niemcy (euro). M.in. dlatego Niemcy tak długo nic nie robili w sprawie Grecji i czekali (az euro osłabnie) - i dopiero MFW (nieprzypadkowo, jako że to bank głownie Amerykanów) cisnął na ratowanie Grecji (czyli tez ratowanie kursu euro)). My póki co walczymy o silna walute ale jest ona nam potrzebna tylko na tyle na ile umożliwi to sprzedaz obligacji). Dlatego wg mnie najgorszym rozwiazaniem obecnie jest trzymanie gotówki czy lokat (chyba ze wysokooprocentowanych a takich teraz nie ma). Dlatego tez spadek cen nieruchomosci (w wymiarze nominalnym) będzie mały lub żaden, natomiast realnie nieruchomosci będą taniały.
                      Czy opłaca sie dziś kupowac nieruchomości? Opłaca sie kupowac nieruchomosci w atrakcyjnych cenach (niekoniecznie niskich). W sytuacji "na dziś" warto pozbyc sie gotówki (w bezpiecznym zakresie rowniez tej ktorej sie nie ma czyli brac kredyt) inwestujac ją w akcje nieruchomosci, ziemię. Kredyty są dzis bardzo tanie a grozba wysokiej inflacji (plus wzrostu Liboru Wiboru euriboru itp) relatywnie niska (słabość gospodarek raczej grozi wielu krajom deflacją - przykład Japonii gdzie stopy zjechały niemal do zera). Rzecz jasna przy wyborze kredytu walutowego mozna jeszcze zarobic na roznicach kursowych (choc i stracic) - wiec jak ktos lubi inwestycje wyzszego ryzyka to tylko kredyt walutowy
                      ps. Oczywiscie nie mówie o marzycielach którzy chcą po 2-3 tys euro za jakąś nore na Tarchominie czy Białołece, ale tam gdzie cena jest atrakcyjna 1200-1500 euro warto sie zastanowic, w atrakcyjnych dzielnicach i 1500-2000euro moze byc atrakcyjna cena tym bardziej ze to cena "tylko" o 20-30% wyzsza od cen np w DE. A ceny mieszkan w PL sa wyzsze przez bariery urzednicze przy budowach - małe szanse ze urzedasy pozbawia sie władzy (i mozliwosci dodatkowego "zarobku) stad w PL, na Ukrainie itd ceny są wyzsze niz na Zachodzie. Wiele zalezy od tego jak bedzie sie rozwijac polska gospodarka. Drastyczny spadek cen mieszkan nastapiłby tylko w sytuacji gdyby wielu Polaków wyjechało "trwale" za granice czyli wyjechało za praca ale (warunek KONIECZNY) jednoczesnie nie inwestowało zarobionych tam pieniedzy w nieruchomosci w PL a kupowało mieszkania i myslało o osiedlaniu sie na Zachodzie. Bo poki co mamy sytuacje gdzie wyjechalo mnóstwo ludzi ale popyt w PL nie spadł - a niekiedy wrecz przeciwnie, wzrósł (oni tez kupuja meiszkania w Polsce "by miec gdzie mieszkac gdy wrócą" - i sa to czesto ludzie którzy wczesniej w PL byli "poza rynkiem" - wyjechali bo w ogóle nie bylo ich stac na mieszkania w Polsce, teraz wielu z nich stac i czesc kupuje/buduje)

                      ps2.Zgodze sie ze ceny drastycznie spadną jesli ktos mnie przekona, przedstawi argumenty przemawiajace za SPADKIEM POPYTU na mieszkania w PL w najb.10leciu (przynajmniej w przypadku kilku najwiekszych metropolii i ich rozległych przedmiesci). Czy są podstawy do takiego założenia?
                      • znajomy_jennifer_lopez Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne 13.10.10, 12:27
                        ps. Nie naganiam i jesli ktos jest na "granicy zdolnosci", ma niepewna prace itp to lepiej niech sie nie pakuje bo sobie moze krzywde zrobic. Jesli jednak ktos ma troche oszczędnosci to - uwazam - warto je gdzies upchnąć. Czy - racjonalnie rozumujac - inwestycja w złoto jest bardziej sensowna niz w ziemię lub mieszkanie? Do mnie kompletnie nie przemawia inwestycja w złoto (jedynie ochrona kapitału - nie mozemy liczyc na odsetki, zyski firmy, czynsz za wynajem) i swiadczy o tym (wzrost cen złota) ze trzeba uciekac od pieniedzy. Również w nieruchomosci.
                        Oczywiscie moge sie mylic - wszak sam kupilem mieszkanie wiec od razu stałem sie "nieobiektywny". A kupiłem bo uwazałem po prostu że warto i dlatego kupiłem mieszkanie a teraz pisze a nie pisze tak bo kupiłem. Logiczne?
                        • Gość: mrów Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne IP: 62.233.165.* 13.10.10, 15:08
                          Wyhamowanie wzrostu demograficznego przy dość intensywnej podaży mieszkań od de
                          > weloperów.

                          Z tym sie nie zgodzę. Szczyt wyżu przypadał na lata 1983-1985. Ci ludzie mają dziś 26 lat. Większość wlasnie skończyła studia, dostała pierwsze umowy o pracę, zawiera małżeństwa. Oni będą kupowac jeszcze przez 10 lat. Ale za 10 lat - zgoda, popyt będzie spadał.
                          • przembal Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne 13.10.10, 15:56
                            Gość portalu: mrów napisał(a):

                            > Wyhamowanie wzrostu demograficznego przy dość intensywnej podaży mieszkań od de
                            > > weloperów.
                            >
                            > Z tym sie nie zgodzę. Szczyt wyżu przypadał na lata 1983-1985. Ci ludzie mają d
                            > ziś 26 lat. Większość wlasnie skończyła studia, dostała pierwsze umowy o pracę,
                            > zawiera małżeństwa. Oni będą kupowac jeszcze przez 10 lat. Ale za 10 lat - zgo
                            > da, popyt będzie spadał.

                            Pytanie tylko ile osob z tego wyzu mieszka jeszcze w Polsce?? Ja jestem z rocznika '86 i naprawde w mojej rodzinnej miejscowosci jest gigantyczna dziura demograficzna. Młodzie ludzie mieszkaja w niej do matury a pozniej wyjezdzaja albo zagranice albo na studia do innego miasta( jak ja), następna granicą wiekowa jest ok 30 lat gdyż tych ludzi widze gdy odwiedzam rodziców. Naprawde gdy chce zrobic spotkanie klasowe to jakies 65 % ludzi jest w Anglii, Holandii, Norwegii, z 15% we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie lub Katowicach a moje rodzinne strony sa na tle reszty Polski bogate...

                            --
                            www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=703860 zapraszam do zrewidowania swoich pogladów na temat GOP-u!
                            Podziekowania dla autora watku
                            • heine-ken Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne 13.10.10, 16:22
                              No i właśnie dlatego w dużych miastach jest jak jest. Nie ważne ile procent (bo przytoczone 15% raczej nie jest reprezentatywne dla całego kraju), powiększa od 20 lat populacje Warszawy, Krakowa czy Wrocławia i utrzymuje popyt na wysokim poziomie. Jeszcze ciekawiej wygląda to od strony studentów - jeśli ktoś przyjechał na specjalistyczne studia do Warszawy z Lubartowa, Tczewa czy Kalisza, nie ma za bardzo po co wracać do swojej rodzinnej miejscowości i z dużym prawdopodobieństwem po prostu tu zostanie. Ewentualnie zasili jakąś inną aglomerację typu Londyn czy Frankfurt.
                            • remmm-o Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne 13.10.10, 20:11
                              > Pytanie tylko ile osob z tego wyzu mieszka jeszcze w Polsce?? Ja jestem z roczn
                              > ika '86 i naprawde w mojej rodzinnej miejscowosci jest gigantyczna dziura demog

                              Dokładnie tez to zaobserwowałem i to na większa skalę , przy tym w takich miastach bezrobocie to nawet 50% i praktycznie wszyscy na minimalnej.
                              A to będzie pewnie połowa Polski.
                        • znajomy_jennifer_lopez Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne- ironia 13.10.10, 17:55
                          Bo depeszcowiec patrzy za okno i mówi co widzi, ja - mam nadzieje trafnie - staram sie przewidziec pewne zdarzenia i tak jak pisałem o chorych cenach mieszkań w 2007r, o ryzyku brania kredytów w walucie i o tym że ta bańka pęknie (co stało sie rok pózniej) itd tak teraz pisze że warto sie przyglądac mieszkańiom i - jesli kogos stac lub ma nadmiar gotówki to niech kupuje. Dlatego że spadek cen (realny) nie bedzie tak duzy, i raczej mniejszy od przychodu np z wynajmu wiec summa summarum powinno sie opłacić. Około roku temu pisałem że należy zacząć rozglądać sie za mieszkaniami - w kilku miastach (Poznan, Warszawa Trójmiasto) ceny spadły o kilkanascie %, a doliczając inflację nawet powyżej 20%. Dalsze spadki są wiecej niż prawdopodobne jednak będą niewielkie, o 2-3% rocznie,
                          Zgadzam sie tez z mrów co do demografii - spadek bedzie ale za 10 lat. Stad napisałem o "w najblizszym 10leciu".
                          Zgadzam sie tez poniekad z przembal: masz racje: 80% Twojej wioski wyjechało do pracy na Zachód. Tyle ze 5-6 lat temu 80% Twojej wioski zbierało by jabłka na czarno za 5zł/h (własnie dzieki Wam i wyjazdom cena takiej pracy wzrosła z 3-4zł do 10zł/h)).
                          Dziś 80% Twojej wioski zarabia po 1,5k euro, nawet jesli tylko 1/3 mysli o domu w PL to i tak jest to potezny przyrost popytu. Kupuja działki buduja domy, czesc z kolei wraca do duzych miast w PL i zakłada swoje biznesy, kupują mieszkania. 10% z nich? 20%? Smiem twierdzic ze raczej blizej 30-50% a moze i wiecej.
                          Dlatego tak jak napisałem - gdyby Polacy "trwale" wyjezdzali to zgoda. Jednak poki co wielu pracuje na Zachodzie na dom/mieszkanie w PL
                          ps. Mówicie ze mieszkania w PL są drogie? Ze metr kosztuje 3 pensje? To zobaczcie jakie sa ceny mieszkan we Lwowie - zwykłym miescie ukrainskim. Nie mówiac o Kijowie.
                          • Gość: olo Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne- ironia IP: 151.59.17.* 13.10.10, 20:39
                            Moim zdanie bredzisz?

                            Jeśli ktoś ma kupować nieruchomość w strachu przed inflacja resetem sytemu itp to na pewno nie w Polsce.
                            Raz ze za drogo dużo za drogo dwa to ryzykowne.

                            A co do tej bajeczki z wioska i lepszymi placami to zapomniałeś ze liczba ludności się zmiesza a mieszkania zostają , a dwa to oni może teraz zarabiają nominalnie więcej ale realnie to już mniej lub tyle samo.
                            I pamiętaj ze teraz pensje b.szybko realnie spadają i podwyżek brak.
                            Dodaj do tego lawinowy wzrost niespłacających raty hipoteczne w 3mies wzrost 0 70% w skali roku to może być 300%

                            A ceny na Ukrainie szczególnie według ciebie drogim Kijowie to pospadały o ponad polowe
                            kiev.trade.gov.pl/pl/aktualnosci/article/a,2766,.html
                            Największe spadki odnotowano na rynku mieszkań jednopokojowych. Przykładowo, jeżeli w I kwartale 2008 r. średnia cena 1m2 takiego mieszkania wynosiła 3333 USD, to w analogicznym okresie 2009 r. jego cena spadła do 1878 USD (spadek o 46%). Wartość mieszkań dwupokojowych w tym okresie spadła o 39%, a trzypokojowych o 38% (przy czym np. w jednej z dzielnic Kijowa - Darnica, wartość trzypokojowych mieszkań w ciągu 12 miesięcy spadła o 63%).

                            Tam spokojnie kupisz za 3,5tys zł m2 a w Lwowie za 2500zł m2 ale to dalej jest to bańka.

                            Reszty bzdur mi się już komentować nie chce.
                            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne- ironia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.10, 09:25
                              Trochę Twój przedpiszca ma racji - tylko, on pisze o czymś innym. Nie pisze o strachu przed inflacją itp. On pisze o tym, że teraz można zacząć się w wielu miejscach (zapewne jeszcze nie we wszystkich) spokojnie rozglądać, jeśli ma się pieniądze i chęć zakupu. W wielu miejscach ceny rzeczywiście zeszły po 20-30% w stosunku do czasu bańki... Mieszkania nie są jeszcze tanie, ale już można znaleźć coś ciekawego za rozsądną cenę.
                            • znajomy_jennifer_lopez Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne- ironia 14.10.10, 11:28
                              Oczywiście ze w Polsce. Na pewno mozna kupowac mieszkania w UK czy DE ale dla wielu to dodatkowe ryzyko (kwestia regulacji prawnych, ryzyko walutowe, wieksze problemy logistyczne przy wynajmie - pisze o osobach z PL czyli zdecydowanej wiekszosci czytelnikow GW i forum). Oczywiscie mozna napisac ze np w Wenezueli (albo innym kraju, az tak nie sledze) mieszkania sa tanie i moze sa ale to inwestycja obarczona wiekszym ryzykiem (chyba ze ktos zna dobrze dana gospodarke)
                              Za 2500zł/m2 to we Lwowie mozesz kupic bude dla psa. Chyba ze Ci sie pomylily złotowki z euro. Mieszkania we Lwowie sa drozsze niz w PL co nie oznacza ze u nas jest normalnie. Po prostu podalem ten przyklad w celu wyjasnienia "dlaczego u nas tak drogo, na Zahcodzie taniej a pensje wyzsze". Na Ukrainie pensje jeszcze nizsze a ceny jeszcze wyzsze. Biurokracja, brak konkurencji (rowniez w nieruchomosciach) to podstawowa przyczyna.
                              ps, Zamiast karmic sie procentami zobacz jakie ceny maja konkretne oferty (nie bud dla psa)
                              • Gość: swwswwswsw Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne- ironia IP: 188.33.56.* 14.10.10, 13:02
                                Zasadniczym problemem, z ktorym spotykaja sie (nieswiadomie) Twoi dysputanci to fakt ze jeszcze nie kupowali w swoim zyciu zadnej nieruchomosci. Siedza na forum i wypisuja jakies swoje madrosci. Ja musialem dokonac zakupow ostatnimi czasy i moge cos na ten temat powiedziec. Spadki? Oczywiscie. Nawet 30%. Ale to dotyczy konkretnych miejsc, budynkow, okolic. W dobrym miejscu i dobrym budynku niestety nikt nie zejdzie z ceny. Zwlaszcza w duzym miescie. Ja mam przyklad z Wawy. Wysmiewalem tych co sie w glowe pukali jak im proponowalem 20% mniej. Nie robilem tego bo chcialem "urwac" ale dlatego ze wiedzialem ze potem tego za takie pieniadze nie sprzedam. Kupilem mieszkanie za abstrakcyjna (Nawet jak na Warszawskie warunki) kwote ale to jedyne takie miejsce w Stolicy. Mam pewnosc ze nic tam sie juz nigdy nie wybuduje zatem konkurencji przy odsprzedazy nie bedzie. Oczywiscie ktos moze powiedziec ze 4x tyle co na Bialolece to jakis kosmos ale jak dla mnie kupic mieszkanie na Bialolece za 1/4 tego co dalem to kosmos. Po prostu nikt za nie tyle nie da...

                                Nie wiem czy to inwestycja. Kupilem zeby mieszkac ale na pewno trzeba sie liczyc ztym ze za kilka lat trzeba bedzie to opchnac i tutaj perspektywa relatywnie malej straty jest kuszaca.

                                Tym co tylko opowiadaja za ile to oni nie kupia jak pospadaja ceny nie mam nic do powiedzenia bo to wirtualna dyskusja. tym, ktorzy czegos realnie szukaja i maja na to srodki powiem tak: Pamietajcie ze mieszkanie mieszkanie nie rowne. W takim miescie jak np. Wawa cena zalezy od okreslonej okolicy, ulicy, ba nawet budynku. Trzeba to rozpatrywac w mikroskali. W takim ukladzie arfumenty ze czyjejs wsi wyjechali ludzie wiec mieszkania w tej wsi beda tanie sa ... sorry ale od czapki.
                                • Gość: olo Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne- ironia IP: 151.59.18.* 14.10.10, 13:38
                                  >Kupilem mieszkanie za abstrakcyjna (Nawet jak na War
                                  > szawskie warunki) kwote ale to jedyne takie miejsce w Stolicy. Mam pewnosc ze n
                                  > ic tam sie juz nigdy nie wybuduje zatem konkurencji przy odsprzedazy nie bedzie
                                  > . Oczywiscie ktos moze powiedziec ze 4x tyle co na Bialolece to jakis kosmos al
                                  > e jak dla mnie kupic mieszkanie na Bialolece za 1/4 tego co dalem to kosmos. Po

                                  A co to wnosi do tematu? NULL kupiłeś przeszacowana bo miałeś taka fanaberie i tyle , i się pocieszasz ze to normalne.
                              • Gość: olo Re: Ceny mieszkań w PL będą dość stabilne- ironia IP: 151.59.18.* 14.10.10, 13:07
                                Po jakie licho ludziom wciskasz ciemnoty.

                                www.zaxid.net/newspl/2010/4/20/112048/
                                Mieszkania w centrum Lwowa
                                Rejon szewczenkowski – obniżenie 0,26% (o $ 3) do $ 1 178/m²;
                                Rejon sychowski – wzrost 0,56% (o $ 6) do $ 1 137/m²;


                                To są mieszkania w centrum i średnie ceny wywoławcze ale spokojnie bez problemu kupisz i za 2tys zł w centrum , a poza centrum ?.... pomyśl.
                                Wiec to cale twoje bredzenie ma się własnie tak ja z tymi cenami w Lwowie.

                                Człowieku to co ty piszesz się całkowicie kupy nie trzyma , to totalne bzdury , żeby inwestować w przeszacowane o 30% mieszkanie i na wynajmie zarobić na czysto 4%.
                                Trzeba by ma mózg upaść a by teraz kupować , a 4% z najmu to sporo mniej niż inflacja rzeczywista.

                                Kupić nieruchomość można w kraju stabilnym i gdzie bańka już pękła a ceny pospadały 30-50% (to są okazje) a jego populacja jest na stałym poziomie lub rośnie a nie drastycznie maleje jak w Polsce.
                      • samentu Pewnie, że są 13.10.10, 13:42
                        1. demografia
                        gdzieś do 2012 na rynek pracy będzie wchodził ostatni wyż gierkowski, później sa już tylko pokolenia nizowe
                        równocześnie pokolenie wyżu powojennego z wolna zacznie ubywać
                        2. warunki finansowania
                        nie ukrywajmy że szał z lata 2006 - 2008 powodowany był wyłącznie aprecjacją złotego wobec niektórych walut zachodnich, ponad 95 % zakupów na rynku nieruchomości finansowane jest z kredytu między 80 a 100% całych kosztów
                        zablokowanie zapożyczania się w walutach fizycznie wykasuje zdolnośc kredytową większości z tych co mieszkań nie mają
                        3. kurs walutowy
                        tylko gwałtowna aprecjacja złotwki byłaby w stanie uratować rynek nieruchomości, ale na to się nie zanosi z prostej przyczyny - kryzys spowodował zmniejszenie się wolumenu handlu zagranicznego, rynek się skurczył i wszystkie państwa walczą o utrzymanie swego kawałka tortu w swiatowym eksporcie poprzez pilnowanie deprecjacji waluty
                        majac do wyboru przychody z podatków tudzież bilans handlowy, a zarobki deweloperów duet Tusk i Rostowski wybiorą to co bliższe jest ich interesowi
                        ps.
                        co do kursów wystarczy spojrzeć na wieloletnie wykresy np CHF/PLN by zacząć się naprawdę obawiać bo tam zapowiada się koszmarna wprost katastrofa (w NBPie już spojrzeli stąd zakaz walutówek by ograniczac rozmiar tej katastrofy)
                        --
                        Money making is a wonderful thing:)
                        • zuq1 Re: Pewnie, że są 13.10.10, 15:02
                          "co do kursów wystarczy spojrzeć na wieloletnie wykresy np CHF/PLN by zacząć się naprawdę obawiać bo tam zapowiada się koszmarna wprost katastrofa (w NBPie już spojrzeli stąd zakaz walutówek by ograniczac rozmiar tej katastrofy)" - możesz coś więcej na ten temat napisać? CHF będzie po ile - 3,50 ; 4,00 czy więcej PLN? I kiedy?
                          --
                          Bis dass der Tod uns scheidet, hört sich schon lange nicht mehr wie ein Versprechen. Es ist eine Drohung. / "Dopóki śmierć nas nie rozdzieli" od dawna już nie brzmi jak obietnica. To groźba. (2010) "O, tempora! O, mores!" - Cyceron (106 p.n.e - 43 p.n.e)
                          • samentu Re: Pewnie, że są 13.10.10, 15:43
                            CHF/PLN znajduje się w długoterminowym (wieloletnim) trendzie wzrostowym w ramach formacji kanału rozszerzającego się (silna prowzrostowa formacja)
                            jego spadek z lat 2005 - 2008 był korektą spadkową w tym trendzie i szerokość tej korekty stanowi minimalny zasięg wybicia z formacji
                            3,50 - 3,60 na dziś to górne ograniczenie kanału wzrostowego mozliwe na przełomie tego roku
                            w przypadku gdyby kurs wybił z kanału górą jego zasięg określany przez szerokość korekty wynosi coś 5,50 - 6,30 za franka
                            i to jest scenariusz katastrofy o którym pisze
                            nie jako pewnik, lecz scenariusz wysoko prawdopodobny
                            wynika to z poluzowani ilościowego na głównych walutach
                            skoro USD ma się osłabiać ( a FED robi co może by to nastąpiło) to coś innego musi się umacniać
                            tzw "bezpiecznymi' walutami są frank i jen ich aprecjacje już widać
                            frank pod tym wzgledem ma wieksze mozliwości bo jest mniejszą walutą (mniej płynną)
                            --
                            Money making is a wonderful thing:)
                            • heine-ken Re: Pewnie, że są 13.10.10, 16:11
                              Z całym szacunkiem, ale fundamentalnie to można sobie akcje na GPW... Załóżmy sobie hipotetycznie, jak mówisz, franka po 6,30 PLN i wyobraźmy sobie dwa skrajne scenariusze takiej sytuacji:
                              EUR/PLN - ca. 9
                              lub:
                              CHF/EUR - ca. 1,5.

                              Gdyby na skutek jakichkolwiek okoliczności osiągnięte zostały takie wartości, przypuszczam, że spłata kredytów będzie najmniejszym problemem. Szczęśliwie złotówka zbyt mocno zależy od EUR a EUR zbyt mocno wpływa na CHF, abym miał się na chwilę obecną przejmować.
                              • samentu Re: Pewnie, że są 13.10.10, 16:21
                                bo to też nie jest scenariusz na dziś, lecz jutro
                                poza tym
                                błędnie zakładasz proporcjonalne ruchy na wszystkich walutach
                                silne umocnienie franka i jena oznaczać będzie też globalny odwrót od ryzyka
                                więc waluty wschodzących muszą się osłabiac silniej niż euro czy dolar
                                scenariusz franka po 6 PLN jest o tyle kuszący iż im bardziej na wschód tym wieksza pozycja kredytów frankowych w kredytach ogólem
                                w takim Kazachstanie to aż ponad 90 %
                                upadłośc więc Kazachstanu na skutek aprecjacji franka to kusząca perspektywa (vide koncesje na rozmaitego rodzaju minerały jako spłata rozdmuchanych kredytów)
                                --
                                Money making is a wonderful thing:)
                                • heine-ken Re: Pewnie, że są 13.10.10, 16:44
                                  E tam, gadanie. A ile jest tych kredytów frankowych na wschód od Zurychu? Tyle co roczny eksport szwajcarskich zegarków? Czy tyle, ile Szwajcaria miałaby strat w jednym sezonie ze względu na brak turystów? A jak się ma zadłużenie obywateli Kazachstanu do upadłości samego Państwa, które to dodatkowo czerpie potężne zyski z eksportu surowców za zachód? Zejdźmy na ziemię. Nikt nie wie jak będzie, ale w długim okresie każda sinusoida zbliża się do równowagi.
                                  • samentu Re: Pewnie, że są 13.10.10, 18:08
                                    A ile jest tych kredytów frankowych na wschód od Zurychu

                                    sporo
                                    i zdanie Szwajcarów nie ma tutaj nic do rzeczy,
                                    ani sprzedawców zegarków, ani posiadaczy pensjonatów
                                    w ich interesie 3x już interweniował SBN
                                    bez skutku a wyprztykał się z całej amunicji (ma mnóstwo euro na rachunku z ujemnymi róznicami kursowymi)
                                    więcej nie będzie
                                    na CHF rządzi teraz Goldman and Morgan
                                    co do Kazachstanu tu właśnie o upadłość obywateli i firm kazachskich idzie a nie państwa
                                    o poprzejmowanie tych spółeczek posiadających koncesje na wydobycie tych surowców z sprzedaży których tworzony jest budżet kazachski
                                    --
                                    Money making is a wonderful thing:)
                                    • zuq1 kursy walutowe-ciekawe kwestie 14.10.10, 10:31
                                      Samentu, z całym szacunkiem, ale kurs walutowy jest bronią obosieczną. Japończycy płaczą nad wzmocnieniem jena, a Szwajcarzy - franka. Dziś przecież świat zastanawia się, jak swoje waluty osłabiać (oprócz Chin). Podobne zjawisko miało miejsce w okresie 1929-33 i później, a jedynie Polska szła wtedy naprzeciw trendom utrzymując wartość złotego, co raczej gospodarce nie pomagało. A wczoraj zdziwiło mnie tąpnięcie eura z 3,95 na 3,90. Raczej bym się spodziewał, że nasz rząd w jakiś sztuczny sposób zechce osłabić złotego. Może być i tak, że znowu zacznie się gra na umocnienie PLN do tym razem 3,10 za EUR, a potem przy jakiejkolwiek panice znowu PLN poleci na twarz na 4,50-5,00. Tak już było dwa razy.
                                      --
                                      Bis dass der Tod uns scheidet, hört sich schon lange nicht mehr wie ein Versprechen. Es ist eine Drohung. / "Dopóki śmierć nas nie rozdzieli" od dawna już nie brzmi jak obietnica. To groźba. (2010) "O, tempora! O, mores!" - Cyceron (106 p.n.e - 43 p.n.e)
                                      • znajomy_jennifer_lopez Re: kursy walutowe-ciekawe kwestie 14.10.10, 12:01
                                        Ciekaw jestem czy Szwajcarzy sa w stanie "obronic" słabość franka? Bo Japonczykom z jenem sie nie udaje (niedawno dolar byl po 110 jenow, dzis za dolara trzeba dac tylko 80 jenow i jen sie umacnia a stopy sa juz 0% i nie ma gdzie dalej isc (ujemne?)).
                                        Nie twierdze ze nie - po prostu pytam widzac co dzieje sie z Japonia.
                                        Co do drugiej kwestii: kto wie co rzad uzna za słuszniejsze (bardziej mu potrzebne): korzysc krotkoterminowa czyli łatwiejsze upychanie obligacji plus nizsze koszty obsługi długi kosztem spadku konkurencyjnosci firm (aprecjacja) czy Pawlakowe 4-4,40 za euro, drogi dług ale lepsza konkurencyjnosc. Moze byc tak ze "rzad potrzebuje spokoju, bo ida wybory wiec zamiast siegnac do kieszeni wiecej pozyczmy a po wyborach sie zobaczy" - wtedy zjazd na 3,10 calkiem mozliwy
                                      • Gość: swwswwswsw Re: kursy walutowe-ciekawe kwestie IP: 188.33.56.* 14.10.10, 13:11
                                        Na przestrzeni lat napewno nie bedzie nudy. Jak dojdzie do sytuacji ze EUR bedzie po 6,0 PLN to bede placil i plakal ale nie potrwa to zbyt dlugo. Moga mnie skroic na jakies 5-10%. Jesli EUR zejdzie chocby na jeden dzien na 3,0 PLN to splacam caly kredyt i do widzenia. Jestem zarobiony jakies 30%. Ta maszynka dziala w dwie strony.
                            • Gość: diplodok Re: Pewnie, że są IP: *.128.14.110.static.crowley.pl 13.10.10, 21:08
                              "> CHF/PLN znajduje się w długoterminowym (wieloletnim) trendzie wzrostowym w rama
                              > ch formacji kanału rozszerzającego się (silna prowzrostowa formacja)
                              > jego spadek z lat 2005 - 2008 był korektą spadkową w tym trendzie i szerokość t
                              > ej korekty stanowi minimalny zasięg wybicia z formacji
                              > 3,50 - 3,60 na dziś to górne ograniczenie kanału wzrostowego mozliwe na przełom
                              > ie tego roku
                              > w przypadku gdyby kurs wybił z kanału górą jego zasięg określany przez szerokoś
                              > ć korekty wynosi coś 5,50 - 6,30 za franka
                              > i to jest scenariusz katastrofy o którym pisze
                              > nie jako pewnik, lecz scenariusz wysoko prawdopodobny
                              > wynika to z poluzowani ilościowego na głównych walutach
                              > skoro USD ma się osłabiać ( a FED robi co może by to nastąpiło) to coś innego m
                              > usi się umacniać
                              > tzw "bezpiecznymi' walutami są frank i jen ich aprecjacje już widać
                              > frank pod tym wzgledem ma wieksze mozliwości bo jest mniejszą walutą (mniej pły
                              > nną)"

                              Chłopie, co Ty pie...olisz:) Naczytałeś się jakichś teoretycznych książek, a pewnik jest tylko jeden: bogaci dalej pozostaną bogatymi a biedni zostaną jak zwykle wydymani.
                              • myslacyszaryczlowiek1 Re: Pewnie, że są 13.10.10, 23:23
                                Obawiam się że przedmówca może mieć rację.
                                Banki i instytucje finansowe działają na prostej zasadzie oszustwa starej jak świat. Dać zarobić pierwszym 100 klientom a resztę ostrzyc do gołej skóry.
                                Przekonał się o tym Gierek, bo oprocentowanie kredytu wskutek kryzysu naftowego wzrosło wielokrotnie
                                Przekonali się klienci funduszy emerytalnych - które straciły kasę wskutek kryzysu.
                                Przekonali się klienci opcji walutowych
                                Przekonali się klienci inwestycji w jenach

                                Przekonali się klienci którzy kupili akcje na początku giełdy w Warszawie.
                                Przekonali się klienci którzy zainwestowali w jakieś fundusze akcji które osiągały w pierwszym roku znakomite wyniki na tle innych funduszy, klienci się zlecieli , wpłacili pieniądze a tu ... na minusie w następnym roku w porównaniu z innymi funduszami.
                                Przekonają się klienci kredytów walutowych na mieszkania, bo zarobił ten który był pierwszy, potem była górka, mnóstwo chętnych i ci stracą potężne pieniądze.
                        • Gość: zastępcaKierownika to kiedy kupicie w 2016? czy pozniej? IP: *.aster.com.pl 13.10.10, 15:47
                          > 1. demografia
                          > gdzieś do 2012 na rynek pracy będzie wchodził ostatni wyż gierkowski, później s
                          > a już tylko pokolenia nizowe
                          > równocześnie pokolenie wyżu powojennego z wolna zacznie ubywać

                          ok czyli do 2012 cenki w gore a potem pokolenie nizowe zanim to sie przelozy na cenki to dojdzie gdzies do jakiegos 2016? nie?

                          tak jak teraz od 2lat spada, spada i spasc nie moze?

                          czyli dzisiejsi 25-35latkowie powinni poczekac jeszcze 6-8lat aby sie przekonac czy forumowi naganiacze mieli racje? i dopiero wtedy kupic?

                          a co jesli nie?

                          ps: i jaki bedzie ten kurs CHF w 2016?
                        • Gość: olo Re: Pewnie, że są IP: 151.59.17.* 13.10.10, 20:54
                          > 2. warunki finansowania
                          > nie ukrywajmy że szał z lata 2006 - 2008 powodowany był wyłącznie aprecjacją zł
                          > otego wobec niektórych walut zachodnich, ponad 95 % zakupów na rynku nieruchomo
                          > ści finansowane jest z kredytu między 80 a 100% całych kosztów

                          Raczej 80 a 130 LTV wtedy standardem była pożyczka na mieszkania + kasa na wykończenie + umeblowanie i co najśmieszniejsze opłaty notarialne bo nawet na to nie mieli.
                          • Gość: Zbylut Re: Pewnie, że są IP: *.chello.pl 14.10.10, 09:36
                            > Raczej 80 a 130 LTV wtedy standardem była pożyczka na mieszkania + kasa na wyk
                            > ończenie + umeblowanie i co najśmieszniejsze opłaty notarialne bo nawet na to
                            > nie mieli.

                            I ??
                            Ile znasz przypadkow licytacji komorniczych takich mieszkan ?
                            Ja nie slyszalem o zadnej.
                            • Gość: olo Re: Pewnie, że są IP: 151.59.18.* 14.10.10, 22:53
                              Masz tu dane ale czy coś z tego zakapujesz?

                              gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29577,8449912,_Puls_Biznesu___Nadzor_bankowy_zmartwiony_zlymi_kredytami.html
                              Niedobrze wygląda także stan kredytów mieszkaniowych. Na te, zagrożone, banki muszą dokonywać odpisów. W II kwartale br. wartość utworzonych w tym celu rezerw wyniosła 0,5 mld zł. Oznacza to aż 70 - procentowy przyrost w stosunku do I kwartału.

                              Jeśli pozwolisz to ci wytłumaczę skok o 70% niespłacających hipoteki w ciągu kwartału (tj. 3 miesięcy) z I do II kwartału to oznacza ze w skali roku można się spodziewać przyrostu o rekordowe 300% w następnym 300% , co daje łącznie 1600% w przeciągu 2 lat.

                              Ale oczywiście są pisane artykuliki co drugi dzień jaki to mamy problem z kredytami konsumpcyjnymi a to raptem tylko aż 40% w skali roku, choć przy 300% hipotecznym to malutki pikuś.

                              CAPISCO?
                        • znajomy_jennifer_lopez Re: Pewnie, że są 14.10.10, 11:54
                          ad1. Wg mnie jeszcze 10-15 lat te wyze beda kupowac. Po drugie kumuluje sie ze te wyze oczekuja wyzszego standardu niz ich starzy (ilosc m2/osobe bedzie rosła bo jest na dzis b.niska)
                          Po trzecie ludzie zyja coraz dłuzej - w ost.20 leciu srednia wzrosła o jakies 10 lat wiec "dziadki" tak szybko nie beda przekazywaly mieszkan mlodych. Po czwarte lokalizacja wielu domow i mieszkan jest w jakichs dziurach - czesc mlodych bedzie uciekac z Ciechanowo itp i nie bedzie tam wracac nawet jak beda miec chate, raczej beda szukac czegos w Wawie. Stad uwazam popyt poki co bedzie relatywnie wysoki - na tyle ze nie zachwieje to drastycznie cenami.
                          ad 2) Cale szczescie ludzie zaczeli myslec i przestali sie bezmyslnie zadluzac plus skonczyla sie presja z roku 2005-2006 gdzie wiele osob naprawde kupowalo i musialo kupowac bo "szybko bo za miesiac bedzie drozej" - wtedy w ciagu miesiaca mieszkania potrafily drozec o 10%, najpierw we Wroclawiu, a rok pozniej fala goraczki trafila do Poznania. Dzis po fali w niektorych miesjach nie ma niemal sladu (Poznan osiedla Rusa Czecha Lecha i kogo tam jeszcze - plyta z powrotem <4000zł/m2 - dodajmy to mieszkania dosc kiepskiej jakosci ale szybowaly juz po 6000zł/m2. Podobie we Wroclawiu gdzie plyta w wiezowcu byla nawet po 7000zl/m2). Dzis przynajmniej czesc cen spadla.
                          Co do nowych budynkow to niestety nie ma co oczekiwac niskich cen bo raz ze budowane na drogich dzialkach (a innych mimo 50% przecen wielu z nich nie ma - bo to nadal dosc wysokie ceny w liczbach bezwzglednych) a po drugie czasy gdy robotnik budowlany pracowal za 1500zl minely bezpowrotnie. Nie oznacza to ze te nowe meiszkania sa swietne jakosciowo. Dzis ceny mieszkan np w Trojmiescie zaczynaja sie od 3500zl. O ile jeszcze moga spasc? 10-20%? Chyba max. i to w perspektywie kilku lat. Z uwagi jednak na wyż i eurokroplówke biedoty która pracuje na Zachodzie mysle ze ceny beda stabilne (nominalnie)
                          Dzis jeszcze odczuwamy skutki wyjazdow. 40-50 latek ktory NIE NALEZY do aktualnego wyzu a dodaje popyt bo sprzedaje swoja 37 metrowa dziuple po rodzicach (albo - czesto -trzyma dla dziecka) i buduje dom za zarobione euro. Wczesniej jego nieobecnosc "zanizala" popyt bazowy. Oni sa jak DODATKOWY popyt, ktorego wczesniej po prostu nie bylo - siedzial 20 lat w tej swojej dziupli i na rynku nueruchomosci go nie bylo wcale)
                          Tez bym chcial by mieszkania byly tanie - wtedy przesiadka z mieszkania na dom kosztowalaby mnie mniej ale poki co nie ma przeslanek do "drastycznych" spadkow cen o ktorych tu wielu mowi/pisze.
                          Przejsciowo rynkiem moze troche zachwiac RnS ale nie bedzie to jakas ekstremalna zmiana. Co gorsza w perspektywie roku-dwoch moze calkowicie zahamowac spadek cen realnych,
                          • Gość: olo Re: Pewnie, że są IP: 151.59.18.* 14.10.10, 14:03
                            >ad1. Wg mnie jeszcze 10-15 lat te wyze beda kupowac. Po drugie kumuluje sie ze te wyze >oczekuja wyzszego standardu niz ich starzy (ilosc m2/osobe bedzie rosła bo jest na dzis b.niska)

                            Haha ich starych pracujących 8godz było stać na posiadanie 2~3 dzieci i wykształcenia ich , wyjazdu razem na wczasy 2tyg a dzieci kolonie i zimowiska.
                            W tej chwili ludzi nie stać na wynajem mieszkania a posiadanie choćby o 1 dziecka to mogą tylko pomarzyć , na 2tyg wakacje nie stać 85% społeczeństwa.

                            A ty coś seplenisz ja Tusk o zielonej wyspie, obudź się w kraju masz biedę i nędze a statystyki rodem z III świata, 50% dzieci niedożywionych.
                            Niedawno ponad 20% bezrobocie które uciekło do Anglii , tera 13% które ucieknie do Niemiec a ty będziesz sam sobie na tym forum ciemnoty wciskał.
                  • Gość: xyz876 Re: cenki +1% tygod IP: 178.73.48.* 13.10.10, 11:13
                    Do czasu panie zastępco:

                    wyborcza.biz/biznes/1,101562,8464971,Mniej_mieszkan_z_doplata__Minister_chce_sciac_pulap.html
                    Rządowe źródełko wysycha, a bankowe zostanie mocno przykręcone:
                    gospodarka.dziennik.pl/forsal/artykuly/302529,belka-bedziemy-brutalnie-walczyc-z-kredytami.html
                    www.money24.pl/porady_finansowe/knf-planuje-zmiany-jeszcze-trzech-rekomendacji/
                    www.pb.pl/2/a/2010/08/30/Sojusz_trzech_przeciwko_kredytom_walutowym
                    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,7955046,DGP__Mlodzi_zegnaja_sie_z_kredytem_walutowym.html
                    Już niedługo cenki minus 5% miesięcznie.
                • Gość: olo Re: zle zrozumiales IP: 151.59.18.* 14.10.10, 12:41
                  >Aha jest jest taka instytucja jak "Bausparvertrag" czyli celowe oszczedzanie prze wplacanie, >czasem nawet nieiwelkiej sumy na konto. To jest kiepsko oprocentowane, ale daje po 5 latach >mozliwosc otrzymania kredytu hipotecznego o stalym oprocentowaniu na 5 lub 10 lat.
                  >Moj bank oferuje obecnie oprocentowanie 3,75 na 10 lat przy wkladzie wlasnym 40%.

                  Ale po co takie cuda robić?
                  W prawie każdym kraju z EURO dostaniesz pożyczkę hipoteczna z wkładem 20% (80% LTV)
                  na taki procent a nawet mniej bo 3,5%, bez tego cudowania i 40% wkładu.

                  Obecnie EURIRS jest na poziomie 10lat - 2,59% , 15lat- 2,89% do tego zarobek banku 1% , choć można znaleźć 0,7% , a z 40% wkładem to już można lepiej ponegocjować.
            • Gość: xyz876 Porównanie cen: IP: 178.73.48.* 13.10.10, 10:27
              www.pb.pl/2/a/2010/08/16/Warszawa_jedna_z_najdrozszych_stolic_w_Europie


              W Warszawie i innych miastach w UE oraz zarobków i siły nabywczej.

              www.tvnwarszawa.pl/-1,1665728,0,,berlin_tanszy_od_warszawy,wiadomosc.html
              Spadki dopiero przed nami.
      • Gość: olo Re: Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściąg IP: 151.59.17.* 13.10.10, 10:41
        > Srednia placa w Polsce 3 6oo x 12x3 =129 300.
        Ale dlaczego brutto? kogo obchodzi płaca brutto? w banku tez podasz zarobki brutto...
        Poza tym co ma średnia wspólna z zarobkami większości ludzi?
        2570 netto x12x3 = 92 520

        Większość pracujących zarabia 1500zł netto i to powinien być główny wskaźnik.
        1500 x12 x3 = 54 000zł 12tysEU HE HE tyle co nowa lepsza kuchnia , kup za to mieszkanie......
      • Gość: s Re: Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściąg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.10, 10:55
        Gość portalu: Tyler Durden napisał(a):

        > Srednia cena nieruchomosci w Polsce obnizy sie do sredniej rocznej placy brutto
        > pomnozonej przez 3. Kupno nieruchomosci za cene wieksza niz twoje zarobki z os
        > tatnich 3 lat to finansowe samobojstwo i dobrowolne poddanie sie niewolnictwu-
        > nie tylko finansowemu. Nie wiem , jaki idjota wymyslil, aby sledzic ceny wywol
        > awcze, mysle, ze to pozostalosc po komunizmie. Nieruchomosc jest warta tyle, il
        > e chcacy i majacy zrodla finansowe kupiec zaplacil. To, za ile chcialby nieruc
        > homosc sprzedac wlasciciel, nie ma zadnego wplywu na rynek . Rynek, to ceny tra
        > nzakcyjne, a nie marzenie sprzedajacego. Srednia placa w Polsce 3 6oo x 12x3 =1
        > 29 300.



        DOKŁADNIE! To co się wydarzyło w ostatnich 3 latach było jednorazowe i wyjątkowe - tak jak wejscie PL do UE. Teraz ten efekt już sie wyczerpał, ci co mogli już się zakredytowali ( 1% narodu ma zarobki ponad 1 próg podatkowy), a reszty dopełni emigracja młodych zakładających rodziny i pogłębiony tym jeszcze bardziej niż demograficzny. Ja kupiłem na obrzeżach Warszawy, gdzie było taniej i SKM w pobliżu - idealny sposób na przeczekanie "owczego pędu" bez strat własnych.
    • zjadaczkartofli Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściągaj... 13.10.10, 10:09
      Ceny ofertowe są są wywindowane pod sam sufit z kilku przyczyn:
      1) ludzie pamiętają, że jeszcze niedawno w okolicy mieszkania sprzedawały po takich a nie innych cenach
      2) jak się kupiło coś za 8k/m, władowało 1k/m w remont, to logiczne że trzeba sprzedać za 10k/m, bo inaczej będzie strata
      3) jak się kupiło coś za 200k CHF, to trzeba za tyle samo franków sprzedać, żeby wyjść na zero wobec banku. Tyle, że w momencie brania kredytu CHF kosztował 2 PLN, a obecnie 3 i z 400k PLN zrobiło się 600k PLN

      Mieszkania z rynku wtórnego po takich cenach będą sobie radośnie wisieć w portalach z ofertami zapewne latami, bo są już praktycznie niesprzedawalne - nawet jeśli właściciel obniży cenę, to zostanie w najlepszym wypadku kilkadziesiąt tysięcy w plecy na tym interesie. A najpewniej w ogóle nie będzie mógł sprzedać taniej, bo wartość uzyskanego kapitału nie wystarczy na pokrycie zobowiązań wobec banku: zostanie bez mieszkania i np z 50k do spłaty.

      Szkoda mi tych, którzy dali się nabrać na kredyty ładowane pod korek za 40-metrowe apartamenty. Ale cóż, jak się nie umie liczyć i słucha się rad naganiaczy, to tak to się kończy. Oby tylko za jakiś czas nie przerodziło się to w ruch 'niech nam rząd pomoże', bo już wystarczy 'pomoc' rządu z tym zbójeckim RnS.

      Podpisuję się także pod postami poprzedników - nie powinno się na mieszkanie zadłużać bez opamiętania, wystarczy na spokojnie policzyć ile mieszkanie POWINNO kosztować w stosunku do zarobków i na co sobie można pozwolić:

      poteflon.pl/mieszkania/

      Jakby nie liczyć, to osiągnięcia ceny równowagi jeszcze spore spadki przed nami. Niestety zajmie to trochę czasu, bo o ile dmuchanie bańki idzie sprawnie i szybko, tak spadki na niezbyt ruchliwym rynku mieszkań trwają dłużej. I oby nie były hamowane naszymi pieniędzmi przez twórcą inwencję rządzących.
    • Gość: zursynowa Koniec świata - MaWi oszalał. IP: 178.73.48.* 13.10.10, 10:22
      BTW - po co płacić 9000 zł / m2 mieszkania z płyty na Ursynowie i ładować kolejne tysiące zł w remont jak obok PRL-owskich bloków powstają nowe mieszkania po 7000 zł / m2 i nie ma na nie chętnych np: Dereniowa, Płaskowickiej, Lanciego:
      nieruchomosci.onet.pl/details.asp?CategoryID=191&ID=113422199
        • Gość: zursynowa Tak IP: 178.73.48.* 13.10.10, 10:47
          Wykupione zostały wszystkie mieszkania małe 40-60 metrów, tych większych po około 80 metrów jest jeszcze sporo - około 60 dostępnych i tak szybko nie znajdą klienta. A i te mniejsze trafią za 1.5 roku na rynek wtórny z cenami ofertowymi po 10000 zł / m2. Tak to jest z nowymi lokalizacjami w dobrych punktach na Ursynowie - przykład KEN/ Bartoka gdzie ponad połowa mieszkań była kupowana przez spekulantów i dziś wisi w agencjach. Jak ktoś ma gruby portfel i chce zainwestować to kupuje hurtem (z odpowiednim rabatem) a później zarabia na rynku wtórnym. Takim inwestorom się nie spieszy, mogą poczekać półtora roku.
          • Gość: OLO Re: Tak IP: 151.59.17.* 13.10.10, 11:03
            > Wykupione zostały wszystkie mieszkania małe 40-60 metrów, tych większych po ok
            > oło 80 metrów jest jeszcze sporo - około 60 dostępnych i tak szybko nie znajdą

            Sam sobie przeczysz baranie
            Bo jeśli zostały mieszkania 70 i większe metrowe po 7tys to jaki sens kupic od spekulanta po 100tys metr?
            Trzeba być mądrym inaczej aby coś takiego napisać.

            Co bys wolał naganiaczu? 60 metrowe po 10tys za 600tys czy 80metrowe po 7tys za 560tys
            Odpowiedz je prosta ale nie dla idiotów hi hi.
            • Gość: olo Re: Tak IP: 151.59.17.* 13.10.10, 11:17
              >od spekulanta po 100tys
              miało być oczywiście od spekulanta po od spekulanta po 10tys m2

              Teraz widać jak na dłoni niedouczonych naganiaczy i spekulantów , choć może im się to faktycznie udawało? bo jeśli istniały takie Jelonki które to kupowały Apartamenty 45m2 za 500k zł to już wszystko jest możliwe.
              A teraz bankrutują lawinowo i inni kupią za 200tys już wykończone hi hi.
            • Gość: zursynowa Re: IP: 178.73.48.* 13.10.10, 11:26
              Różnica wynika z faktu, że na 80 metrowe mieszkanie za 560 tysięcy nie otrzymasz kredytu który w połowie przez 8 lat będzie spłacał za Ciebie budżet z moich podatków (RnS). A na mieszkanie 60 metrowe za 600 tysięcy dostaniesz dopłatę i przez 8 lat płacisz połowę raty z własnej kieszeni, a połowę zapłaci za ciebie państwo.
              Dlatego zostały tylko duże mieszkania po około 80 m2.
              Zatem różnica w cenie mieszkań nie wynika z ceny metra kwadratowego, ale z wysokości raty kredytowej.
              Nie będę pisał że jesteś idiotą, baranem , mądrym inaczej naganiaczem - nie zniżam się do poziomu teoretyka, który nie ma pojęcia o tym jak wygląda rzeczywisty rynek nieruchomości w praktyce. Pewnie jesteś jednym z pierdzących w stołek analityków, którzy wszystko wiedzą najlepiej, a inni to naganiacze, idioci i barany.
        • Gość: zursynowa Re: IP: 178.73.48.* 13.10.10, 11:36
          W cenie masz miejsce postojowe w garażu podziemnym, odlicz cenę garażu i masz 7000 / m2. Poza tym przeczytaj artykuł który komentujesz - ceny ofertowe są o 18% wyższe od transakcyjnych na Ursynowie. Przy dużym metrażu 5-10% rabatu to standard u dewelopera , a jak dobrze ponegocjujesz to możesz wynegocjować więcej .
          Kolejny teoretyk, który w życiu nie kupował niczego więcej niż tanie wino i fajki w kiosku, a innych wyzywa od żuli.
          Przy rondzie Płaskowickiej na Imielinie nowe mieszkania o dużych powierzchniach były oferowane przez dewelopera w wakacje tego roku po 6500 zł / m2 (garaż za dopłatą).
      • Gość: ANALityk Re: Koniec świata - MaWi oszalał. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.10, 13:42
        No tak dużo za płytę to bym nie dał ale nie sugerowałbym się cenami ofertowymi - z pracy M.W wynika że cena transakcyjna jest dużo niższa niż 9 tys. za metr2. Pytasz po co kupować mieszkanie w płycie? Czynników jest kilka. Po pierwsze mieszkanie już stoi. Po drugie rozkład - większość nowych mieszkań wg. mojej opinii ma rozkłady fatalne, kuchnie w aneksie bez okna są dla mojej żony nie do przyjęcia. Co innego mieszkania 3 pok. w płycie - ustawne, okna wschód zachód, często dobra lokalizacja i infrastruktura osiedlowa. trzypokojowe mieszkanie to ok. 60 - 65 m2 powierzchni a nie 80 m2 za które trzeba po pierwsze zapłacić a później opłacać i ogrzewać. Odchodzi szarpanie się z deweloperem o usuwanie usterek. Paradoksalnie - pomimo tego że teraz buduje się z lepszych materiałów to mieszkania jakościowo są fatalnie - na budowach kombinuje się jeszcze bardziej niż w socjaliźmie. Dodam jeszcze zagospodarowanie terenu przed blokami i odległości między nimi. Owszem są też minusy bloków - np. sąsiad stojący od rana pod sklepem z browarem w garści, obskurne piwnice i dresiarze pod oknem, krzywe sćiany itp. Zależy kto co lubi. BTW -remont starego jest w przybliżeniu równy wyposażeniu nowego mieszkania - demontaże nie kosztują aż tak dużo.
        • samentu Re: makary, te 1,5 mln to prawda. 13.10.10, 13:27
          > Zapytaj swojego pracodawcy dewelopera, czy jest gotow takie budowac

          pytano
          między innymi w Białymstoku, Łodzi i Warszawie
          wszyscy deweloperzy kategorycznie odmówili budowania tanich mieszkań bo to by "psuło rynek"
          podobne stanowisko mają banki, które obawiają się, iż znacząca obnizka cen nieruchomości pozbawiła by zabezpieczeń wiekszośc obecnego portfela kredytów
          a nowych zabezpieczeń posiadacze kredytów nie dadzą bo niby z czego?
          --
          Money making is a wonderful thing:)
    • Gość: Ewa Już czas nie czekam... IP: 194.114.144.* 13.10.10, 11:46
      w związku ze zmianami regulatorów rynku od 2011 (mowa o końcu rodziny na swoim i rekomendacjach T i S)
      ceny powinny rosnąć - w popłochu kupujący (chcąc zdążyć przed zmianami) zaciągają kredyty (dzięki odkręceniu kredytowej śruby - poprzez banki).
      jednak nie rosną - delikatnie opadają
      to bardzo WAŻNY objaw
      należy teraz się zastanowić co będzie gdy pęd kupujących zgaśnie a regulacje przykręcą śrubę kredytową .
      • samentu Re: Już czas nie czekam... 13.10.10, 12:01
        > należy teraz się zastanowić co będzie gdy pęd kupujących zgaśnie a regulacje pr
        > zykręcą śrubę kredytową


        biorąc pod uwagę, że znaczna część popytu na nieruchomosci wynikała z zdolności wyrażonej w obcej walucie (skutkiem aprecjacji złotego) to można bez trudu wyobrazić sobie gwałtowne załamanie rynku i skokowy spadek cen jakieś 2 -3 kwartały od wejścia nowych regulacji
        --
        Money making is a wonderful thing:)
    • samentu Musi być już bardzo cieńko w branży 13.10.10, 11:59
      skoro zamawia się już artykuły nie promujące rynek jako taki, lecz zwalczające inne firmy działajace na tym samym rynku
      w czym - jak zwykle pomaga niezastąpiony w takich sytuacjach red. Marek W.
      --
      Money making is a wonderful thing:)
    • forumowiecgwna Re: Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściąg 13.10.10, 12:41
      A ja jak zawsze widze w watku te same postacie - odgrywajace swoje role z niemniejszym zacietrzewieniem i buractwem jak maly straszny blizniak odgrywa swoja role. Troche to zalosne.

      Ja zas dla wszystkich tych "specow", teoretykow zycia wirtualnego, ludzi ktorzy wiedza ile mieszkania musza kosztowac i dlaczego to, porownywaczy i innych takich ludzikow skrzywdzonych przez los napisze krotko i zwiezle - SKORO KOSZT BUDOWY JEST TAKI NISKI to czemu sami sobie nie wybudujecie domow czy calych blokow na zarobek????? Przeciez to fantastyczny interes! Skoro jestescie tacy przekonani o swojej madrosci - dalej, do roboty!

      Ja tam mam w d*** deweloperow i ich ceny - ale przynajmniej nie tworze jakichs teorii i wymyslow jak to jest w innych krajach (ja pracuje w DE, moglbym wiele opisac - ale to nie ma zadnego przelozenia na nasz kraj i nigdy miec nie bedzie - kazdy kraj ma swoja strukture i specyfike i tylko wyborca plemiela moze sadzic ze bedziemy mieli "tak samo" jak gdzies tam). Za kilka lat wiekszosc z was dalej bedzie zyc swoimi zarzutami, chorymi teoriami i skrytymi gleboko ranami - bo przeciez to caly swiat was krzywdzi. A juz deweloper to chyba ma status co najmniej taki sam jak mason!
      • Gość: Zbylut Re: Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściąg IP: *.chello.pl 13.10.10, 16:19
        Dokladnie tak.
        Gdy pisalem tutaj jakies pol roku temu podajac dokladnie ten sam argument - skoro moze byc tak tanio jak ma byc dlaczego nie znajdzie sie jeden, dwoch czy 10 deweloperow, ktorzy przewrociliby rynek budujac za polowe tego co inni ?
        Jedyny argument - pracuje dla dewelopera.
        Gdy zaczalem podawac przyklady mieszkan, ktore zeszly na pniu z 2 czy 3 inwestycji w Gdansku nawet szacowne grono malkontentow "wiedzialo" u ktorego to dewelopera pracuje.
        Zalosne :-)
        Szkoda, ze przestal sie produkowac znany z forow kretynofil czy inni jego poplecznicy przewidujacy spadki kilkudziesiecioprocentowe w roku 2009...
        • hank_m Re: Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściąg 13.10.10, 18:43
          > Gdy pisalem tutaj jakies pol roku temu podajac dokladnie ten sam argument - sko
          > ro moze byc tak tanio jak ma byc dlaczego nie znajdzie sie jeden, dwoch czy 10
          > deweloperow, ktorzy przewrociliby rynek budujac za polowe tego co inni ?

          OK, pójdźmy tym tokiem rozumowania. Jestem przeciętnym kowalskim, zarabiam średnią krajową, mam odłożone kilka tysi na czarną godzinę i z dnia na dzień olśniło mnie - postanawiam zbudować osiedle!! Idę do banku, mówię, że potrzebuję kilka baniek na rozruch firmy, kupno ziemi i marketing, na pewno udzielą mi kredytu :)

          Patrząc z drugiej strony - deweloperzy chcą maksymalizować zyski, to chyba normalne, że każdy chce zarabiać więcej? Skoro wybudowanie metra mieszkania zamyka się w granicach 2-3tyś (zależności od lokalizacji), a schodzi po 6-7, to czemu deweloper miałby sprzedawać taniej? Ma dużo kasy zarobionej w czasie hossy, w najgorszym razie sprzeda za 4tyś (i tak z zyskiem), ale póki nie musi - czeka na jelenia który zapłaci mu 7tyś/metr....jak nie będzie długo się znajdował taki - sprzeda kolejną część mieszkań po 6tyś/metr...i tak dalej i dalej do rzeczywistej granicy opłacalności (która jest znacznie niżej). Zauważ, że to znacznie bardziej opłacalne niż sprzedać od razu wszystkie mieszkania po 4tyś i trzymać kasę na marnie oprocentowanej lokacie.

          W dużym skrócie - jest jeszcze spore miejsce na spadki, tylko przez jeleni którzy dalej kupują następują one bardzo powoli. Oczywiście dochodzi też RnS...

          > Gdy zaczalem podawac przyklady mieszkan, ktore zeszly na pniu z 2 czy 3 inwesty
          > cji w Gdansku nawet szacowne grono malkontentow "wiedzialo" u ktorego to dewelo
          > pera pracuje.
          > Zalosne :-)
          Osobiście - nie uważam, że pracujesz dla dewelopera. Po prostu dałeś się urobić, to...przykre :)

          > Szkoda, ze przestal sie produkowac znany z forow kretynofil czy inni jego pople
          > cznicy przewidujacy spadki kilkudziesiecioprocentowe w roku 2009...
          Taaa, znadź mi linka gdzie kretynofil przewidywał "spadki kilkudziesiecioprocentowe w roku 2009". Gwarantuję, że Ci się nie uda, czyli ta "forma stylistyczna" ma tylko za zadanie ośmieszyć ludzi, którzy potrafią logicznie ocenić sytuację. Nie ładnie tak...
          • Gość: Zbylut Re: Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściąg IP: *.chello.pl 13.10.10, 22:24
            > OK, pójdźmy tym tokiem rozumowania. Jestem przeciętnym kowalskim, zarabiam śred
            > nią krajową, mam odłożone kilka tysi na czarną godzinę i z dnia na dzień olśnił
            > o mnie - postanawiam zbudować osiedle!! Idę do banku, mówię, że potrzebuję kilk
            > a baniek na rozruch firmy, kupno ziemi i marketing, na pewno udzielą mi kredytu
            > :)

            1. Odlozyc trzeba nie kilkatysi ile kilkadziesiat. To takie minimum przy zakladaniu dowolnego "biznesu".
            2. Za ta kilkadziesiat tysiecy kupujesz najpotrzebniejsze ekipie budowlanej maszyny i budujesz swoj pierwszy dom - na razie na czyjes zlecenie.
            3. Powtarzasz punkt 2 - od 20 do 100 razy = masz kilkaset "tysi"
            4. Idziesz do banku i ... dalej juz wiesz.
            5. Po 3 latach od punktu 1 masz miliony w banku bo przeciez wybudowales osiedle nie 2x drozej a 1.5x i sprzedales na pniu wszystkie mieszkania.
            6. Zyjesz dlugo i szczesliwie.

            > Patrząc z drugiej strony - deweloperzy chcą maksymalizować zyski, to chyba norm
            > alne, że każdy chce zarabiać więcej? Skoro wybudowanie metra mieszkania zamyka
            > się w granicach 2-3tyś (zależności od lokalizacji), a schodzi po 6-7, to czemu
            > deweloper miałby sprzedawać taniej?

            Polsce jest kilka milionow firm. Co roku pada kilkadziesiat tysiecy. Wsrod tych ktore padly sa calkiem niezle prosperujace rok czy 5 lat temu. Ale z powodu kryzysu/zmiany technologii/zmiany prawa skonczyl sie dla nich zloty okres.
            Dlaczego zatem te firmy nie podjely sie budowy mieszkan ?
            Niech zarobia nie 2x tyle co powinny na metrze ale 1.5x.
            Przeciez taka konkurencja w rok czy dwa wycielaby drozszych deweloperow.

            Ma dużo kasy zarobionej w czasie hossy, w n
            > ajgorszym razie sprzeda za 4tyś (i tak z zyskiem), ale póki nie musi - czeka na
            > jelenia który zapłaci mu 7tyś/metr....jak nie będzie długo się znajdował taki
            > - sprzeda kolejną część mieszkań po 6tyś/metr...i tak dalej i dalej do rzeczywi
            > stej granicy opłacalności (która jest znacznie niżej). Zauważ, że to znacznie b
            > ardziej opłacalne niż sprzedać od razu wszystkie mieszkania po 4tyś i trzymać k
            > asę na marnie oprocentowanej lokacie.

            Rynek deweloperow nie jest w ZADEN sposob zamkniety. Tj. nie trzeba uzyskiwac koncesji, posiadac wyjatkowej wiedzy czy unikalnych pracownikow.
            Wystarczy przyslowiowy Heniek z walizka pieniedzy i juz mozna budowac.
            Dlaczego zatem nikt tego spokojnego "czekanie" nie zepsuje deweloperom wchodzac na rynek z tanszymi mieszkaniami ???

            > W dużym skrócie - jest jeszcze spore miejsce na spadki, tylko przez jeleni któr
            > zy dalej kupują następują one bardzo powoli. Oczywiście dochodzi też RnS...

            Na przykladzie Trojmiasta - bzdura. Jakis czas temu intensywnie szukalem mieszkania, kupilem szereg a teraz przygladam sie rynkowi od czasu do czasu.
            Otoz w 3M zdecydowana wiekszosc sprzedawanych mieszkan w dobrych lokalizacjach nie lapalo sie na RnS. Co wiecej na poczatku w kilku obserwowanych przeze mnie inwestycjach najpierw sprzedawaly sie mieszkania jakie mnie interesowaly - tj. o metrazu > 75m^2, rowniez nie lapiace sie na RnS.

            Z tego co czytalem ostatnio w Warszawie z programu RnS w zeszlym roku skorzystalo okolo 5% sprzedanych mieszkan...

            To gdzie ten mityczny wplyw ww. programu na sprzedaz mieszkan ?
            • hank_m Re: Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściąg 14.10.10, 07:07
              > 1. Odlozyc trzeba nie kilkatysi ile kilkadziesiat. To takie minimum przy zaklad
              > aniu dowolnego "biznesu".
              > 2. Za ta kilkadziesiat tysiecy kupujesz najpotrzebniejsze ekipie budowlanej mas
              > zyny i budujesz swoj pierwszy dom - na razie na czyjes zlecenie.
              > 3. Powtarzasz punkt 2 - od 20 do 100 razy = masz kilkaset "tysi"
              > 4. Idziesz do banku i ... dalej juz wiesz.
              > 5. Po 3 latach od punktu 1 masz miliony w banku bo przeciez wybudowales osiedle
              > nie 2x drozej a 1.5x i sprzedales na pniu wszystkie mieszkania.
              > 6. Zyjesz dlugo i szczesliwie.

              Nie no, plan na życie w 6 punktach, pogratulować :)
              Może Cię zaskoczę, ale sam osobiście znam jedną osobę, której życie wyglądało mniej więcej w ten sposób. Zaczął od budowy własnego domku, potem z kumplem wybudowali na sąsiedniej działce, sprzedali, dobrali do współpracy kolejnego który załatwiał tanią ziemię i...biznes się rozkręcił. Rzecz w tym, że:
              - który "kowalski" ma kilkadziesiąt (przydałoby się raczej kilkaset) tysi na początek?
              - który "kowalski" jest w stanie zaryzykować rzucenie obecnej pracy, żeby w 100% oddać się deweloperce?
              - który "kowalski" ma wtyki gdzie załatwić tanią ziemię? Tylko duży inwestor może sobie pozwolić na kupno przewartościowanego gruntu, reszta załatwia działki rolne, odralnia i tam buduje
              - no i który kowalski ZNA SIĘ na budowie domu? inaczej pracownicy zjedliby go na śniadanie i puścili z torbami
              W skrócie - "kowalski" musi być: przedsiębiorczym budowlańcem chętnym do podejmowania ryzyka, w dodatku przy kasie i z układami. Niestety nie ma zbyt wielu w naszym społeczeństwie takich ludzi.

              > Polsce jest kilka milionow firm. Co roku pada kilkadziesiat tysiecy. Wsrod tyc
              > h ktore padly sa calkiem niezle prosperujace rok czy 5 lat temu. Ale z powodu
              > kryzysu/zmiany technologii/zmiany prawa skonczyl sie dla nich zloty okres.
              > Dlaczego zatem te firmy nie podjely sie budowy mieszkan ?
              > Niech zarobia nie 2x tyle co powinny na metrze ale 1.5x.
              > Przeciez taka konkurencja w rok czy dwa wycielaby drozszych deweloperow.

              Po pierwsze - jak sobie wyobrażasz firmę powiedzmy...księgową, która nagle zaczyna stawiać domki? Pani sekretarka będzie nosiła cegły, a dozorca robił zaprawę...a synek dobrze rysuje, to zrobi szkice i będzie osiedle jak ta lala. A że to zupełnie inny teren to co tam, prezes to prezes i zarządzać wszystkim umie :)

              Po drugie - od samego początku wałkuje, że konkurencja w tym sektorze jest podcinaniem gałęzi na której się siedzi! Co z tego, że ktoś sprzeda szybciej, jak po chwili nie będzie miał co sprzedawać. Gdyby teraz deweloperzy zeszli z cen, wyprzedali 100% mieszkań to...kto kupiłby od nich kolejne i to drożej?

              Znajomy o którym wspomniałem sam nie chce sprzedawać taniej, a póki co traktuje swoje niesprzedanie domy/mieszkania jak zamrożony kapitał...spuści z ceny to sprzeda, ale ciągle stać go na regularne wymiany samochodów, więc po co?

              > Rynek deweloperow nie jest w ZADEN sposob zamkniety. Tj. nie trzeba uzyskiwac k
              > oncesji, posiadac wyjatkowej wiedzy czy unikalnych pracownikow.
              > Wystarczy przyslowiowy Heniek z walizka pieniedzy i juz mozna budowac.

              Oooo właśnie, walizka pieniędzy! To jest ten brakujący element! :) Jakbym miał walizkę, to możesz być pewien, że bym się wybudował.
              • Gość: Zbylut Re: Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściąg IP: *.chello.pl 14.10.10, 09:28
                > Po pierwsze - jak sobie wyobrażasz firmę powiedzmy...księgową, która nagle zacz
                > yna stawiać domki? Pani sekretarka będzie nosiła cegły, a dozorca robił zaprawę
                > ...a synek dobrze rysuje, to zrobi szkice i będzie osiedle jak ta lala. A że to
                > zupełnie inny teren to co tam, prezes to prezes i zarządzać wszystkim umie :)

                Podobnie jak w przykladzie z "Kowalskim" tak i tutaj, w Polsce jest bardzo wiele przedsiebiorstw nie zajmujacych sie budownictwem mieszkaniowym. Wiedzie sie im raz lepiej raz gorzej. Co wiecej, firm majacych zapas gotowki rozporzadzalnej jest naprawde bardzo wiele.
                Jesli "deweloperka" bylaby taka zyla zlota wlasciciele ww. firm juz by inwestowali w budownictwo.
                Obserwuje rynek budownictwa w Trojmiescie (wlasciwie obserwowalem) przez okolo dwa lata. Poza dwoma firmami, ktore sie wycofaly z dzialalnosci w tym sektorze (z nomen omen kapitalem hiszpanskim) praktycznie brak ruchow.
                Nie pojawia sie co roku przynajmniej kilka firm, ktore zajelyby sie jak to twierdzisz bardzo intratnym biznesem. Dlaczego ?
                Pracownicy budowlani to betka, inzynierowie rowniez nie musza byc na poziomie MIT czy po stazu w NASA. Naprawde budownictwo kubaturowe nie wymaga wiele by sie za nie zabrac.
                Dlaczego zatem z roku na rok nie ma wiecej firm zajmujacych sie tym "procederem" ?

                > Po drugie - od samego początku wałkuje, że konkurencja w tym sektorze jest podc
                > inaniem gałęzi na której się siedzi! Co z tego, że ktoś sprzeda szybciej, jak p
                > o chwili nie będzie miał co sprzedawać. Gdyby teraz deweloperzy zeszli z cen, w
                > yprzedali 100% mieszkań to...kto kupiłby od nich kolejne i to drożej?

                Jak grochem o sciane....
                Jak sobie wyobrazasz zmowe cenowa przy kilkudziesieciu (a w W-wie pewno i kilkuset) uczestnikow gry rynkowej ?
                Poza tym, co powtorze po raz kolejny, rynek deweloperow w zaden sposob nie jest zamkniety. Mozna w niego wejsc praktycznie z dnia na dzien.

                > Oooo właśnie, walizka pieniędzy! To jest ten brakujący element! :) Jakbym miał
                > walizkę, to możesz być pewien, że bym się wybudował.

                W Polsce jest bardzo wiele takich walizek chcacych podwoic czy potroic swoja zawartosc.
                Dlaczego wszystkie nie "siedza w deweloperce" ?
                • hank_m Re: Sprzedający bujają w obłokach. Kupujący ściąg 14.10.10, 11:07
                  > Dlaczego zatem z roku na rok nie ma wiecej firm zajmujacych sie tym "procederem
                  > " ?

                  Bo to zaczyna być niepewny biznes, rynek nasycił się mieszkaniami na następne lata. I nie wiadomo jak długo wysokie ceny będą stały, mogą dupnąć w każdej chwili.

                  > Jak grochem o sciane....
                  > Jak sobie wyobrazasz zmowe cenowa przy kilkudziesieciu (a w W-wie pewno i kilku
                  > set) uczestnikow gry rynkowej ?

                  No właśnie, jak grochem o ścianę... Postaram się prościej.

                  Kowalski jest developerem, ma do sprzedaży łącznie 1000m kwadratowych mieszkań, które wybudował po 3k/metr. Może sprzedać wszystkie w miesiąc po 4k/metr i ma 1mln zysku w ciągu miesiąca. Może też próbować sprzedać je po 7k/metr, pewnie uda mu się pchnąć tak 500m i ma na nich 500*4k = 2mln zysku. Z reszty po roku sprzeda kolejne 300m po 6k (300*3k=900k zysku), potem powiedzmy duży zastój i w kolejny rok ostatnie 200m po 4k (200k zysku). Innymi słowy ma do wyboru:
                  A) Zysk 1mln w miesiąc, lub
                  B) Zysk 2mln + 900k + 200k = 3,1mln w 3 lata

                  Pytanie - co byś wolał jako zdrowy psychicznie człowiek: 1mln (+3 letnie odsetki) czy 3mln (może i nawet więcej jak znajdzie się dużo frajerów)? :)
                  To żadna zmowa, to po prostu chęć większego zysku, którą doskonale rozumiem, sam wybrałbym 3mln bo i tak w najgorszym wypadku CO NAJMNIEJ ten 1mln odzyskam (tylko później), więc ryzyko jest praktycznie żadne.

                  Poza tym rynek mieszkaniowy to nie piekarnia, gdzie ilość sprzedanych bułeczek dąży do nieskończoności. Człowiek bułkę zje, przetrawi i wydali. Z mieszkaniem tak nie jest, bo taki blok stać może kilkadziesiąt lat. to oznacza, że jest próg nasycenia, jeśli mieszkania byłyby tanie - szybko granica zostałaby osiągnięta i nikt nawet za 2k by nie kupował. A póki jest potencjał - trzeba doić ludzi na max. To po prostu biznes.
    • Gość: antydebil Ty nie masz brata IP: *.chello.pl 13.10.10, 13:09
      Wiec on z tego nie korzystał, natomiast ty chciałbyś aby ktoś z tego korzystał, bo to twój serwis i trzepiesz kasę na prowizjach, marnych tak, że musisz spamować by odłożyć na ratę swojego kredytu 500k za wymarzone m1 w stolycy. W telefonie słyszsz ciagle dryn dryn od Banku, na sniadanie, w porze obiadu, w weekend, święta, dryn dryn spóźnia się pan z ratą, dryn dryn...
    • debilofil Demografia wykończy ten kraj a co dopiero nierucho 13.10.10, 13:44
      nadchodzi czas, że "teściowie" zaczną rywalizować o zięcia, synową aby tylko mieszkali razem z nimi. Ktoś powie, żart? Otóż nie!
      System emerytalny już dawno jest bankrutem, a zapaść demograficzna której doświadczamy dobije wszystkich.
      Tylko niedoinformowani, naiwniacy, czy zwykłe głupole, wierzą, że na emeryturze dadzą radę się utrzymać.
      Człowiek nabywa prawa do emerytury, ale nie jest powiedziane NIGDZIE że za jej wysokość ktoś ma wyżyć.

      Krótko mówiąc: Klienci się kończą na nieruchomości, a ci co pracują dostaną takie podatki, że rodziny będą musiały znów ze sobą razem żyć aby się utrzymać. Patrz wyżej - a może zamieszkamy razem?

      Żart? Do 15 lat będzie robiła się lawina w rodzinach takich pomysłów.
      Żyjesz razem z dziećmi - dasz radę się utrzymać - dom itd.
      • samentu Re: Dokładnie tak 13.10.10, 13:50
        na tym polega recesja demograficzna, iz przychody (zwłaszcza te rozporzadzalne) spadają szybciej niż ogólny poziom cen (bo ten ostatni jest podtrzymywany kredytem)
        to zresztą już było widoczne w zeszłych latach gdy realny fundusz płac zmniejszał się a koszty zwiększały i to nie tylko w budżetówce
        --
        Money making is a wonderful thing:)
        • mara571 cos w tym jest 13.10.10, 14:00
          na osiedlu domkow jednorodzinnych, gdzie mieszkaja rodzice, tego lata dobudowywano pracowicie pietra nad parterem. W zeszlym roku byly 3 takie inwestycje, w tym roku juz 5.
          Dla dzieci wlascicieli. Przy okazji dokonano modernizacji calego budynku.
          Oczywiscie osiedle ma dobre polaczenia komunikacyjne do wszystkich waznych dla wspolczesnego czlowieka miejsc i opinie spokojnego.
          Przedszkole i szkola podstwawa w poblizu.
    • Gość: wert Skarbka z Gór - 9 tys/metr IP: 62.233.129.* 13.10.10, 14:44
      Mało nie pękłem ze śmiechu jak zobaczyłem dziś rano takie ogłoszenie. Białołęka, wszędzie daleko, samochodem lepiej nie wyjeżdżać rano do pracy bo wszędzie korki a autobus napakowany ludźmi że nie można oddychać. A wesoły sprzedawca mieszkania wystawia sobie cenę 9 tys za metr. Przegrzało go chyba w tym autobusie