Dodaj do ulubionych

Mniej kredytów, ceny mieszkań w dół

08.03.11, 20:40
Raport NBP zakłada spadek inwestycji, wzrost bezrobocia i spadek konsumpcji.
Wygląda, że 2011 r. będzie ostatnim rokiem na sprzedaż nieruchomości po cenach chociażby przypominających szczyt bańki.

W skrócie: Łap leminga - kto nie sprzedał przegrał życie :P
--
eksmisja.wordpress.com/2009/
Edytor zaawansowany
  • Gość: gnago IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.03.11, 21:20
    racja
  • linka.5 09.03.11, 08:25

    Wynika z tego, że przed wejściem w życie rekomendacji KNF kilkanaście procent kredytów hipotecznych dostawali ludzie, którzy nigdy nie powinni ich dostać...

    --
    Co się nosi wiosną? Sprawdź!
  • Gość: zastępcaKierownika IP: *.aster.com.pl 09.03.11, 08:49
    grafik.rp.pl/grafika2/645869
    cały 'spadek' po kryzysie 2008 to niecałe 500zl z metra a teraz odbicie i alleluja i do przodu +1% tygodniowo w górę
  • Gość: zatroskany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 09:12
  • Gość: najmądzrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:07
    'zastepcaKierownika' to pierwszy troll tematów mieszkań - konieczny dodatek, coś jak 'dowcipy' p. K. Strasburgera w Familiadzie ;)
  • Gość: zastępcaKierownika IP: *.aster.com.pl 09.03.11, 10:25

    60 tysięcy złotych za wynajem miesięcznie

    h
    ttp://www.rp.pl/artykul/8,622662_60-tysiecy-zlotych-za-wynajem-miesiecznie.html

    milion za kawalerke

    h
    ttp://www.rp.pl/artykul/8,616854_Milion-zlotych-za-kawalerke-.html
  • Gość: mzb IP: *.128.14.218.static.crowley.pl 09.03.11, 11:26
    skoro nawet Wyborcza już pisze o spadkach
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 13:02
    Czy coś się diametrialnie zmieniło w linii programowej GW? Tyle niekorzystnych artykułów o kredytach i mieszkaniach.
  • Gość: xxx IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 13:08
    Stowarzyszenie deweloperkow zapomnialo przelew poslac :)
  • spider78 09.03.11, 11:25
    Gość portalu: najmądzrzejszy napisał(a):
    > 'zastepcaKierownika' to pierwszy troll tematów mieszkań - konieczny dodatek, co
    > ś jak 'dowcipy' p. K. Strasburgera w Familiadzie ;)

    Przeżyliśmy Rumuna_Navigatora i innych naganiaczy (ktoś ich jeszcze pamięta?) to i pan zastępca kiedyś odejdzie do archiwum GW :)
  • Gość: zastępcaKierownika IP: *.aster.com.pl 09.03.11, 11:48
    tygodniowo

    i mityczne i dlugo oczekiwane spadki metra do poziomu 1m2=1sredniaPensja niechca nadejsc

    to jakis przeblysk z waszej strony? naprawde nic niezaczyna wam kiełkować tych pustych łbach?
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:57
    A jaki jest temat artykułu?
  • Gość: SenseiOnanista7DAN IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:55
    kupił apartament 30m^2 za 400 000 do spłacenia 1 300 000 w kredycie na 45 lat
    i teraz nikomu nie może odsprzedać, frank w górę, dług w górę, wartość klity w dół

    żona zostawiła i teraz daje dupy deweloperowi u którego "zainwestował" w nieruchomość i teraz ma dwie nieruchomości, bo przestał stawać biedakowi z tego stresa to se zwalić nie może nawet, stąd mu w głowie się pomieszało
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 15:42
    W tabeli podanej przez Zastępce Kierownika mamy średnie ceny transakcyjne w Poznaniu na poziomie 5,5 tys./m2. To bardzo ciekawe, gdyż taki jest poziom ofertowy cen w Poznaniu, czyli uwzględnia nierotujące drogie apartamenty, które np. jak resztkówka w City Parku stoją już od 2 lat w bezruchu. Mieszkania, które się w Poznaniu sprzedają to kawalerki w cenach 4,2-4,8 tys/m2 i plus czasem coś droższego.
    Żeby w Warszawie średnie ceny mogły wynosić 8 tys., to musiałaby być duża sprzedaż apartamentów ponad 10 tys./m2, które słabo schodzą, a dobrze sprzedają się Bielany, Lazurowa, Białołęka w cenach 5-6,5 tys/m2.
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 15:47
    Rok 2010 zaczął się w Polsce ofertą 30 tys. mieszkań gotowych niesprzedanych, a w 2010 miało zostać oddane do użytku kolejne 80 tys, mieszkań. Jeśli kupiono przez rok 59 tys, to na dzisiaj nadwyżka wynosi 50 tys. czyli jest prawie dwa razy większa niż przed rokiem. A tempo inwestycji znów powróciło do tego samego poziomu. Oczywiście deweloperzy budują już taniej niż przed 2008, więc mają niższe koszty o ok. 30% (nie licząc gruntu - kto wtopił, ten wtopił). A zatem łatwość obniżek cen będzie duża. Tylko napisanie o tym głośno będzie niemożliwe. Jak ktoś spuści w cenniku cenę, to może liczyć na bombę w biurze od dużych graczy.

    Dlatego życzę owocnych łowów i TWARDYCH negocjacji. Nadszedł czas kupującego! Ceny docelowe - średnie miasta 3 tys./m2, duże aglomeracje 4 tys/m2, Warszawa 5 tys./m2.
  • Gość: bim IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 17:05
    > Dlatego życzę owocnych łowów i TWARDYCH negocjacji. Nadszedł czas kupującego! C
    > eny docelowe - średnie miasta 3 tys./m2, duże aglomeracje 4 tys/m2, Warszawa 5
    > tys./m2.

    dodam tylko że Łódź i Katowice to też 3tyś, jak mniejsze miasta. a dlaczego to wiadomo, dobrego fejmu to one nie mają....
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 08.03.11, 21:25
    Nowe rekomendacje już w drodze:
    www.money24.pl/porady_finansowe/knf-planuje-zmiany-jeszcze-trzech-rekomendacji/
    oraz:
    wyborcza.biz/biznes/1,101562,9007865,Kolejne_obostrzenia_w_kredytach_walutowych.html
    Koniec z kredytami w EUR i CHF:
    NBP
    gospodarka.dziennik.pl/forsal/artykuly/302529,belka-bedziemy-brutalnie-walczyc-z-kredytami.html
    KNF
    wyborcza.biz/biznes/1,100969,9004642,_Parkiet__Kluza__Walutowe_ryzyko.html
    Koniec z dopłatami Deweloper na swoim
    wyborcza.biz/biznes/1,101562,8966228,Koniec__Rodziny_na_swoim_.html
    Koszty budowy zaczynają spadać:
    kredytnadom.pl/aktualnosci/artykul/zobacz/koszty-budowy-mieszkan-mocno-spadly.html
    Wg GUS 1 m2 PUM poniżej 4000 zł na koniec 2010 r:
    www.stat.gov.pl/gus/5840_4671_PLK_HTML.htm
    Deweloperzy po cichu obniżają ceny nawet o 20% by nie wywołać paniki na rynku:
    biznes.onet.pl/deweloperzy-po-kryjomu-obnizaja-ceny,18493,3783153,3062361,116,1,analizy-detal
    A prognozy nie są zbyt różowe:
    www.pb.pl/2/a/2010/12/21/NBP_w_najblizszej_przyszlosci_spadek_cen_na_rynku_nier
    Gospodarka będzie zwalniać:
    wyborcza.biz/biznes/1,100896,9211525,NBP__PKB_w_tym_roku_wzrosnie_do_4_2_proc___inflacja.html
    A kto ma trochę oleju w głowie i nie wyjechał do GB to w maju wyjedzie do Niemiec:
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,8659474,Polacy__Willkommen_i_do_pracy_.html
    Gdzie mieszkania są o połowę tańsze niż w dzikim postkomunistycznym kraju w Europie Wschodniej:
    www.tvnwarszawa.pl/archiwum/-1,1665728,0,,berlin_tanszy_od_warszawy,wiadomosc.html
    Kto nie sprzedał mieszkania na górce przegrał życie, a kto kupił w 30-letnim kredycie jest w czarnej doopie:
    biznes.onet.pl/380-tys-polakow-tkwi-w-walutowej-pulapce,18493,3704521,3030295,52,1,news-detal







  • arkaszka1 09.03.11, 08:02
    Nie ma co się oszukiwać, bogaci już maja mieszkania, a gołodubcom nie dają kredytów, to kto ma kupować.



    --
    UWAGA!!! POSZUKUJE ZAGINIONE 3MLN BEZDOMNYCH MILIONERÓW KRYJĄCYCH SIĘ W KRZAKACH OBOK BIUR SPRZEDAŻY...WYSOKA NAGRODA
  • kosmiczny_swir 09.03.11, 10:23
    Kredyty wcale nie poprawiaja dostepnosci mieszkan! Czy wy ludzie nie uczyliscie sie prawie popytu i podazy oraz o elastycznosci popytu wzgledem dostepnosci kredytu?

    To dziala w skrocie tak - wiecej kredytow, to wiekszy popyt na mieszkania, wiekszy popyt na mieszkania, to wyzsze ceny, wyzsze ceny, to wiekszy popyt na kredyty, banki z checia udziela wiecej kredytow, bo to nic nie kosztuje, wiec ceny mieszkan znowu pojda w gore i tam rosnie banka.

    Jedynymi ktorzy na tym zarabiaja sa developerzy i banki, kupujacy mieszkanie nic nie zyskuja.

    Na programie "rodzina na swoim" rodziny nie zyskaly tak naprawde nic. Zyskali developerzy i zyskaly banki.
    --
    __________________________
  • max5lat 08.04.11, 00:29
    dokladnie
    bezsensownie obciaza o budzet.... cuda cuda kielbasa dla mas...
  • Gość: BlackCrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 08:13
    To tylko przelom 2010 i 2011. Za rok koncza sie inwestycje na EURO 2012, zejdzie sporo budowlancow z budow. Na rynek powoli wkracza niz demograficzny. Do tego raczej banki nie odkreca szerokim strumieniem kurka z kredytami, rekomendacje sa coraz bardziej restrykcyjne.
    Banieczka juz napompowana teraz powoli zaczyna z niej uchodzic powietrze.
  • Gość: wwww IP: 222.128.41.* 09.03.11, 09:40
    Dobra dobra. Wyz poczatku lat 80tych ma teraz 30 lat i mniej. To nie jest jeszcze wiek, kiedy ma sie dzieci. Gdy ci ludzie dorobia sie trojki to przeciez beda musieli kupic wieksze mieszkanie.

    Polacy dalej mieszkaja w kiepskich warunkach. Moim zdaniem ceny zostana takie jakie sa, a wzrosna place. Popatrzcie, ze juz w niektorych maistach zblizaja sie do sredniej pensji.... Moim zdaniem uklad gdzie 1 m to jest 80% pensji jest do utrzymania.
  • Gość: śmierć_lemingom IP: *.awakom.net 09.03.11, 09:45
    Dobra dobra. Wyz poczatku lat 80tych ma teraz 30 lat i mniej. To nie jest jeszcze wiek, kiedy ma sie dzieci
    Większość tych ludzi już ma dzieci, niektórzy już dwójkę.
  • jakbukda 09.03.11, 10:09
    No właśnie. Mają dziecko, albo dwoje i chcieliby większe mieszkanie.
    Kilka lat temu doradcy z open fajansa twierdzili, że jak kupią teraz, to potem sprzedadzą z takim zyskiem, że spokojnie kupią 100 metrów jak im się zachce. A tu kapitał po franku rośnie, a wartość w górę się przestał piąć dawno temu...
    Lipa, Panie, lipa.
    --
    Hab 1:5
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:27
    Pamiętam te porady :) Kredyt we frankach na maksa, za część kupujemy mieszkanie,a drugą część w fundusze :), aby za 2 lata podwoić kapitał. To chyba nawet się jakoś nazywało 'poduszeczka' bodajże.
  • Gość: Miszna IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 10:45
    To chyba nawet się jakoś nazywało 'poduszeczka' bodajże.
    A nie "betonowe pantofle"?
  • rydzyk_fizyk 09.03.11, 10:09
    Trójka dzieci przy odłożonych decyzjach o macierzyństwie?
    Nie rozśmieszaj demografów i lekarzy.

    W Polsce średnio na kobietę przypada 1,3 dziecka.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: hella IP: 217.8.178.* 09.03.11, 10:27
    biorąc pod uwagę wszechobedne podwyżki cen to nawet podwyżka pensji nie spowoduje, ze kogoś będzie stać na więcej.
    to, ze ktoś zarobi wiecej nie oznacza wcale, ze mu wiecej zostanie na życie. wręcz przeciwnie, mając nieco wyższe zrobki bedzie zył na tym samym poziomie co np. rok czy dwa lata temu z niższą pensją.
  • kosmiczny_swir 09.03.11, 10:27
    Wzrosna place w montowniach? No nie rozsmieszaj mnie. Jak place wzrosna, to montownie przeniosa sie dalej. Tak to jest, jak sie zamienilo swoje firmy w montownie.

    Chiny, rekami zagranicznych inwestorow zamienily swoje manufaktury w firmy ze swiatowej czolowki (np. Huawei buduje oddzialy R&D w Europie i kupuje kolejne europejskie startupy). My, swoje firmy ze sredniej polki, zamienilsimy w montownie i w ogole przestalismy inwestowac w R&D. No ale Chinczycy uprawiaja protekcjonizm, a my musimy byc bardziej neoliberalni, bardziej wolnorynkowi i bardziej zglobalizowani niz USA.
    --
    __________________________
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:33
    Płace od dawna nie wzrastają, nawet w W-wie.
  • kosmiczny_swir 09.03.11, 11:08
    A jaka jest tego przyczyna? Bo, ze place nie wzrastaja to kazdy glupi widzi i nie jest to jakies wielke odkrycie.

    Przyczyna jest taka, ze Polska gospodarka chce na sile konkurowac cena i niskimi kosztami pracy, a to MUSI oznaczac, ze zarobki beda niskie.

    Zeby place zaczely rosnac musimy zbudowac gospodarke oparta o polski kapital i konkurujaca wartoscia dodana i technolgoia. Japonia zaczynala od produkowania tanizny, ale robily to japonskie firmy i pieniadze zostawalay w Japonii. Chiny zaczynalay od produkowania tanizny, ale robia to chinskie firmy. iPody, iPady i MacBooki dla Apple tez robia chinskie frimi i pieniadze zostaja w Chinach.

    Co jest u nas? Telewizory LG produkuje w Polsce LG a nie polski kontrahent. Samochody produkuja nie poslkie frimy dla GM i Fiata, tylko fabyki bedace wlasnoscia GM i Fiata.

    W ten sposob nigdy nie zgromadzimy polskiego kapitalu. Nie mowiac juz o tym, ze polskie firmy i polski rzad w ogole olewaja kwestie wartosci dodnaej i budowania gospodarki konkurencyjnej dzieki jakosci i technologii. Po co, skoro tania sila robocza wymaga mniej wysilku intelektualnego ze strony naszych managerow co im sloma z butow wystaje.
    --
    __________________________
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:14
    Problem jest taki, że ci zdolni ludzie, którzy mogli by tą naszą gospodarkę rozwijać dawno wyjechali lub planują wyjechać, bo nawet jako obcokrajowcy w innym kraju żyje im się o niebo lepiej niż w Polsce.
    Każdy kolejny rząd chełpi się skucesem, jeżeli uda mu się podnieść i tak wysokie już podatki, np. VAT, koszty pracy, zabierze oszczędności - OFE, itd.
  • kosmiczny_swir 09.03.11, 13:15
    Ale przeciez chodzi o to, zebysmy przestali wreszczie konkurowac kosztami pracy tylko zaczeli konkurowac wartoscia dodana. Newet Chinczycy to widza i na potege inwestuja w nowoczesne technologie i buduja SWOJ kapital i SWOJE firmy.
    --
    __________________________
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 13:30
    A co dokładnie masz na myśli z tymi Chinami? Oni się rozwijają, bo dla nich własność intelektualna to abstrakcja.
  • kosmiczny_swir 09.03.11, 14:19
    Oni sie rozwijaja, bo oni doceniaja wartosc innowacji i wiedza, ze tania sila robocza nie da sie konkurowac wieczenie, i ze jesli chca zbudowac silne panstwo, to musza miec gospodarke oparta o wartosc dodana i zaawansowane technologie. A ze sa bezczeli, to ida na skroty wszedzie gdzie sie da.

    W Polsce nie ma w ogole swiadomosci tego, ze konkurowanie kosztami pracy skazuje nas na biede, chociaz wydawaloby sie, ze to jest oczywista oczywistosc. Tak samo jak nie ma swiadomosci, ze trzeba budowac swoj kapital i swoje firmy, bo jak tylko zaczniemy chciec wiecej zarabiac, albo z innych powodow (np. widzimisie Berlusconiego w sprawie Fiata) fabryki sie od nas zabiora i bedziemy bez pracy.
    --
    __________________________
  • najlepszygeorge 09.03.11, 14:58
    A jakie to chińskie innowacje masz na myśli? Sztuczne jajka?

    W Polsce nigdy eudakcja i rozwój nauki czy technologiczny nie należały do priorytetów.
  • eustachy.s 09.03.11, 15:21
    A słyszałeś może o takiej firmie jak Huawei, albo o procesorze Godson?
    To akurat przykłady z mojego podwórka, ale takich firm jest znacznie więcej, chińczycy pozwalali inwestować zagranicznym firmom na własnym podwórku tylko pod warunkiem że dzieliły się swoją wiedzą, coś jak offset za zakup myśliwców f-16, z tym że w ich wypadku to działa.
    najlepszygeorge napisał:

    > A jakie to chińskie innowacje masz na myśli? Sztuczne jajka?
    >
    > W Polsce nigdy eudakcja i rozwój nauki czy technologiczny nie należały do prior
    > ytetów.


    --
    "Podawanie wysokości pensji brutto to jak podawanie długości członka razem z kręgosłupem."
  • 4v 09.03.11, 17:13
    > A słyszałeś może o takiej firmie jak Huawei, albo o procesorze Godson?

    pewnie nie słyszał. Nawet Chińskie telefony komórkowe, jeszcze rok temu kojarzone wyłącznie z podróbami i tandetą, już się zaczynają przebijać do mainstreamu. ZTE Blade, najtańszy smartfon z androidem spośród tych z WVGA. Całkiem sensowna specyfikacja, świetna jakość wykonania. Technologia 100% chińska, tylko Android od Google, ale to akurat zaleta.

    A Polacy? Co potrafią Polacy? zdolni wyjeżdżają na Zachód (jeszcze z 10 lat i będą wyjeżdżać do Chin!) a mniej zdolni tylko marzą o etaciku u drobnego cwaniaczka, albo w jakiejś montowni. I tyrają tam za marne grosze, nabywając się chorób lub tracąc głowę (czasem dosłownie, niestety, jak w Indesicie).
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 09.03.11, 11:00
    Jedyne co będzie rosnąc w najbliższych latach to długi:
    wyborcza.biz/finanse/1,105684,9192974,Polacy_tona_w_dlugach__Co_3_miesiace_dochodzi_50_tys_.html
    -------------------------------------------------------------

    www.pb.pl/2/a/2010/10/01/Gotowka_zaraza_hipoteki
    -------------------------------------------------------------

    wyborcza.biz/finanse/1,105684,8623270,Toniemy_w_niesplaconych_dlugach__Zalegamy_bankom_juz.html
    -------------------------------------------------------------

    Kończy się życie na kredyt - idzie bieda
    www.pb.pl/2/a/2011/02/28/Skarpeta_-_najlepsza_lokata
    Tylko co czwarty Polak ma jakiekolwiek oszczędności.
  • Gość: J-23 IP: 85.222.43.* 09.03.11, 06:17
    Coraz więcej nowo wybudowanych mieszkań stoi pustych czekają zapewne na przybyszy z Izraela bo Polaków na nie nie stać
  • arkaszka1 09.03.11, 08:00
    Dziwne, bo przecież dopłaty do RnS wzrosły, cena budowy "rośnie" a ceny spadają. Tak swoją droga NIK powinny sprawdzić sposób zbierania danych do kosztów budowy używanych do wyznaczania poziomu dopłat RnS, przekręt wyczuwa się na kilometr.

    --
    UWAGA!!! POSZUKUJE ZAGINIONE 3MLN BEZDOMNYCH MILIONERÓW KRYJĄCYCH SIĘ W KRZAKACH OBOK BIUR SPRZEDAŻY...WYSOKA NAGRODA
  • Gość: z IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 09:02
    Ceny mieszkań nie są pochodną kosztów budowy tylko wytworzonej za pomocą wirtualnego popytu bańki spekulacyjnej. Koszty np pracy w budownictwie rosły jako efekt wzrostu cen mieszkań.
  • kosm.aty 09.03.11, 09:37
    > Tak swoją droga NIK powinny sprawdzić sposób zbierania danych do kosztów budowy używanych do wyznaczania poziomu dopłat RnS

    Sposób jest taki, że developer wypełnia formularzyk i wysyła do GUS. Jeśli dane nie są księżycowe, to nikt się nie czepia. Więc generalnie pytają karpia, kiedy chciałby mieć wigilię i dziwią się, że nieprędko.
  • Gość: afera IP: *.tpnet.pl 09.03.11, 08:04
    Beneficjentami tego progamu są bankierzy i deweloperzy.
    Program zahamował spadek cen przez co
    Polak musi zadłużać się na większe kwoty

    Na szczęście wszystko do czasu. Walące się finanse państwa zmuszą cwaniaków do zaniechania tego przekrętu.
    Niestety przez 8 lat bankierzy będa setki milionów w postaci dopłat do odsetek doić z naszych pieniędzy-podatków

    O TAKE POLSKE walczyliśmy ?
  • Gość: ałtor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 08:04
    Nie dalej niż pół roku temu był artykuł nt. "ceny mieszkań niższe już nie będą".
  • libero72 09.03.11, 08:11
    Czy będą spadać, czy będą rosnąć... czekam tylko na wywody guru "plosiaka".

    Reszta to i tak pikuś bo rzeczywistość wystarczająco kopie po cojones...
  • Gość: łaganoski glup IP: *.static.virginmedia.com 09.03.11, 08:28
    do poziomu 100 tys za 50 m2??
  • lava71 09.03.11, 08:36
    My myślimy, że spadną do takiego pułapu, gdzie znajda się nabywcy. Idzie zwała w naszych finansach i nie sądzę aby młodzi chcieli płacić za nas, za to co teraz przejedliśmy. Wyjadą.
    Realna cena jest trudna do oszacowania. Jak dojdzie do exodusu z tego kraju mlekiem i miodem płynącego to mogą powstać slumsy i całe puste dzielnice ... gdzie jeszcze będą Cię prosić abyś dał co łaska za kwadrat.
    Rynek nieruchomości ma jednak wielką inercję. Ludziom długo nie będzie się jeszcze mieścić w głowach, że ich PRLowskie mieszkania, które z 1kzł skoczyły do 7-8kzł w ciągu 10 lat, w rzeczywistości są warte 2kzł za mkw ... a i to jeżeli wcześniej właściciel zrobi remont.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • hank_m 09.03.11, 09:07
    > Rynek nieruchomości ma jednak wielką inercję. Ludziom długo nie będzie się jesz
    > cze mieścić w głowach, że ich PRLowskie mieszkania, które z 1kzł skoczyły do 7-
    > 8kzł w ciągu 10 lat, w rzeczywistości są warte 2kzł za mkw ... a i to jeżeli wc
    > ześniej właściciel zrobi remont.

    Dokładnie tak. Deweloperzy stosunkowo szybko mogą się przestawić na nowe niższe ceny (to ich zarobek i muszą sprzedawać), z kolei Kowalski ma problem ze zrozumieniem, że ceny zaczynają galopować w dół i na następne odbicie może będzie trzeba czekać i dziesiątki lat. Mimo to ceny nowych lokali będą wymuszać też spadki na rynku wtórnym.
  • rydzyk_fizyk 09.03.11, 10:12
    Mimo wszystko jeśli ktoś chce jeszcze sprzedać mieszkanie na wtórnym to ma szanse jedynie do czasu zniesienia RnS.

    Potem na rynku będą rządzić tylko pustostany od developerów.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:15
    Coś o tym wiem :/ Spróbuj w W-wie ponegocjować cenę z takim typkiem w średnim wieku, który dostał mieszkanie po babci albo z babą, która wzięła mieszkanie na kredyt i nie stać ją na raty - no bo jak ja mogę sprzedać taniej niż kupiłam ?
  • Gość: mzb IP: *.128.14.218.static.crowley.pl 09.03.11, 11:38
    Przykład - warszawski Ursynów. Dochodzi tu już do śmiesznej sytuacji, gdzie nowe mieszkania są tańsze od tych w wielkiej płycie stojących obok. Deweloperzy mimo wszystko elastycznie reagują na rynek, a taki Kowalski żyje w błogim przekonaniu że jego kwadrat jest warty minimum 8k/m2, bo:
    1. Sąsiad sprzedał za tyle 3 lata temu
    2. Po jak przegląda oferty w necie to inne też tyle kosztują
    3. Bo przecież mieszkania nie mogą stanieć
    4. Bo to przecież doskonała inwestycja
    5. Bo wszyscy doradzają, żeby czekał
    itd itd

    Dlatego kiedy wszystko już się rypnie to z wielkim hukiem. I nagle okaże się, że podobnie jak w Hiszpanii, mamy na rynku 1,5 miliona przez nikogo niechcianych mieszkań :)
  • lava71 09.03.11, 14:07
    Dokładnie ...
    Ale to co jest wypisywane w ofertach nie ma żadnego znaczenia. Wszystko zależy tylko od realnego popytu, który się wyklaruje w warunkach kryzysu finansowego. Ludziskom jeszcze się fałdki na mózgach wyprostują ze zdziwienia.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • cheyenne20 09.03.11, 08:35
    Znajomy góral mówi: kredytów będzie mniej albo będzie ich więcej.
    Ceny mieszkań raz będą spadać, a raz rosnąć, i za ch... się na tym nie idzie rozeznać.
  • lava71 09.03.11, 08:41
    Prawda jest taka, że takie rzeczy jak bańki zdarzają się albo raz albo raz na bardzo długi czas. U nas już dawno zaczął się proces odwrotny i potrwa tak długo aż ponownie ludzie nabędą realną siłę nabywczą. Tylko, że takich warunków jeszcze nigdy nie mieliśmy w historii ... no chyba, że przed rozbiorami. Może minąć kilka pokoleń zanim polskie społeczeństwo wyliże się z ran po okresie dzikiego neoliberalizmu pod przywództwem styropianowej oligarchii.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:20
    Prawda jest taka, że nic nie wskazuje na to, aby nasza gospodarka miała mieć eksponencjalny wzrost jak przez parę lat jakiś czas temu. Stąd nie będzie gwałtownego wzrostu płac jak np. 3 lata temu i siłą rzeczy nie będzie dużego zainteresowania kredytami.

    A jak za parę miesięcy okaże się, że ani Irlandia ani Grecja ani Hiszpania ani nawet USA nie mają jak 'zrolować' długu, to globalnie będzie taka 'spierducha', że lepiej uciekać.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:04
    > A jak za parę miesięcy okaże się, że ani Irlandia ani Grecja ani Hiszpania ani
    > nawet USA nie mają jak 'zrolować' długu, to globalnie będzie taka 'spierducha',
    > że lepiej uciekać.

    I co wtedy bedzie mialo wieksza wartosc ?
    Mieszkanie czy pieniadze na koncie ?
    Bo obawiam sie ze rzady posluza sie najprostszym na swiecie podatkiem pt. inflacja... i te wszystkie odlozone pieniadze oszczadzane w perspektywie spadku cen mieszkan bedziesz sobie mogl w buty wlozyc.
    Dobry przyklad to wartosci wkladow mieszkaniowych w PRL.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:43
    Tylko, że rząd nie może sobie 'zrobić' inflacji na życzenie, jeżeli istnieje niezależny bank centralny.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:49
    > Tylko, że rząd nie może sobie 'zrobić' inflacji na życzenie, jeżeli istnieje ni
    > ezależny bank centralny.

    Vide - USA :-) gdzie bank centralny jest duzo bardziej niezalezny od naszego NBPu.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 13:08
    Co vide USA? Przykład walki z deflacją?
    Proponuję więcej wiedzy i faktów, a mnie sensacji. Zacznij od tego artykułu:
    seekingalpha.com/article/256913-on-the-myth-of-exploding-u-s-money-supply
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 12:46
    To jest przykład na miarę twojego pojmowania.
    Wyobraź sobie że mam lokatę którą mogę zlikwidować w każdej chwili w przeciwieństwie do książeczki i za pieniądze z niej kupić np złoto, żywność lub cokolwiek innego co w czasie kryzysu będzie mocno zyskiwać na wartości. Ponadto zauważ że inflacja to wzrost cen a później zarobków a nie zarobków za którymi gonią ceny, na dodatek banki przy okazji podniosą oprocentowanie, a podniesienie oprocentowanie o 1pp to rata kredytu wyższa o ok 70 PLN na każde pożyczone 100 000.
  • Gość: marko o IP: *.54.248.74.smlw-legionowo.pl 09.03.11, 08:40
    Może ceny będą spadać ale nie w Warszawie. Przy takim tempie inwestycji szczególnie biurowych i w infrastrukturę na obniżki cen bym nie liczył. Przypominam, że do Warszawy dotrze w końcu autostrada, powstaje druga linia metra. Jak ktoś się interesuje inwestycjami budowlanymi wie, że szykuje się boom na biurowce. Powstaną tysiące dobrze opłacanych miejsc pracy. Miejsca pracy będą przyciągać pracowników z innych miejscowości. To wszystko spowoduje, że ceny mieszkań nie tyle spadną co będą rosnąć. Wzrosną również ceny w miastach satelickich takich jak Legionowo. Legionowo ma bardzo duże zagęszczenie. Nie ma już gdzie budować. Rynek nie jest nasycony. Stolica zawsze będzie bardzo droga i nie oszukujmy się. Jak ktoś chce czekać może tam oszczędzić parę tysięcy ale uważam że nie warto.
  • Gość: emz IP: 95.172.68.* 09.03.11, 08:45
    Tak, oczywiście.

    Pamiętajmy też o Żyrardowie :)
  • rydzyk_fizyk 09.03.11, 10:13
    Te miejsca pracy powstaną pewnie dzięki nieuniknionej redukcji zatrudnienia w administracji publicznej w tej samej stolicy :P
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:25
    "Powstaną tysiące dobrze opłacanych miejsc pracy."

    A jakież to dobrze opłacane prace mają powstać? Zgadzam się z tobą, że cały czas powstają, ale takie za 2,5 brutto, umowy agencyjne w 'doradztwie finansowym' czy telemarketingu. A to nie daje zdolności kredytowej na kilkaset tys.
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 11:25
    2500 brutto to jest dużo, mam znajome które pracują jako pomoce biurowe za nieco ponad 1000 netto. A pracują tylko dlatego żeby mieć opłacany ZUS bo przedszkole dla dziecka często jest droższe niż to co zarobią.
  • lava71 09.03.11, 08:47
    Ciekawe co takiego Warszawa będzie "produkować"? Co takiego nasze coraz biedniejsze społeczeństwo tak będzie potrzebować? Może usługi doradcze jak zarządzać budżetem domowym w wysokości 1kzł/mc albo jak i gdzie grzebać w śmietnikach? Wcale bym się nie śmiał ale spadek z wysokiej drabiny bywa dużo boleśniejszy.
    Radze dokładnie przyglądać się temu co będzie się działo w tym i przyszłym roku. Na pewno ciężko jest przewidzieć kierunek wypadków bo takiej sytuacji jak teraz to nie mieliśmy jeszcze w historii.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 09:28
    A co produkuje Bruksela ?
  • lava71 09.03.11, 09:46
    A co to jest Bruksela? czyżby stolica walącego się eurokołchozu?

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • meth.p 09.03.11, 10:16
    Gość portalu: Zbylut napisał(a):

    > A co produkuje Bruksela ?

    Tysiace zbednych ustaw? :)
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:32
    Miejsca pracy powstaną po zakończeniu Euro 2012 - przy rozbiórce stadionu.
  • rydzyk_fizyk 09.03.11, 10:39
    Gość portalu: Zbylut napisał(a):

    > A co produkuje Bruksela ?

    W Brukseli również straszą pustostany na sprzedaż - przejedź się kiedyś - podróże kształcą :P
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • libero72 09.03.11, 10:56
    Gość portalu: Zbylut napisał(a):

    > A co produkuje Bruksela ?

    CO2, śmieci, ścieki, makulaturę...cos jeszcze ?
  • Gość: SuperB IP: *.static.entel.pl 09.03.11, 11:03
  • owrank 09.03.11, 11:39
    wiedzę i usługi , podobnie jak inne duże miasta - w Paryżu tez już nie znajdziesz żadnej produkcji
  • zjadaczkartofli 09.03.11, 08:53
    Jak powstanie 'autostrada', to będzie można spokojnie dojechać w przyzwoitym do pracy z sąsiednich miejscowości. A tym samym, wiele osób za te same pieniądze chętnie kupi sobie dom poza miastem niż kawalerkę na Białołęce (czyli też poza miastem). Właśnie to brak dróg dojazdowych jest jedną z kilku głównych przyczyn wysokich cen mieszkań w Warszawie.

    A poza tym uważam, że RnS powinna zostać zniesiona, poteflon.pl/mieszkania/
  • Gość: p IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.11, 10:23
    Nie przy benzynie po 5, 6 czy 7. I nie przy pensji 1000zł czy 1500zł. W sumie to nie wiem po co buduje się te autostrady, 20-30lat temu może byłby sens ale teraz?

    No ale trudno doszukać się logiki w działaniach naszych władz.
  • ekaunt 09.03.11, 08:55
    Kolega ze Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko Własnościowej chyba marzy troszkę. I o rynku i o Legionowie.
    Autostrada - czyli szybszy dojazd, czyli nie trzeba kupować mieszkania w Wawie, można gdzie indziej, gdzie jest taniej, jeśli się już zdecydowało w stolicy pracować.
    Boom na biurowce już się kończy. I nie świadczy on o nowych miejscach pracy tylko o przenosinach z punktu A do punktu B - za rok zobaczysz obłożenie i ceny za m2 w biurowcach i się mocno zdziwisz.
    Ludzie będą wyjeżdżać do Niemiec gdzie ceny wynajmu są tańsze niż w Warszawie, a zarobki większe. Podaż mieszkań w Wawie i innych Pruszkowach czy Żyrardowach spowoduje kolejną falę przeceny mieszkań. Dojdzie do tego skasowanie RnS i pauperyzacja społeczeństwa - podwyżki będą zjadane przez rosnące ceny żywności i opłat stałych - paliwo, prąd, gaz, żywność, które rosną o wiele szybciej niż inflacja wg GUS. Dojdziemy do tego, że za średnią pensję będzie można kupić 0,8-1 m2, a nie 0,3 jak teraz. I wtedy zacznie być normalnie.
  • Gość: SONIA IP: *.aster.pl 09.03.11, 09:50
    JUŻ NAJWYŻSZY CZAS SKOŃCZYĆ Z PROGRAMEM DEWELOPER NA SWOIM KTÓRY SZTUCZNIE UTRZYMUJE PRZESZACOWANE CENY MIESZKAŃ. UBOŻENIE SPOŁECZEŃSTWA, GALOPUJĄCA INFLACJA, BRAK ROZSĄDNIE OPŁACANEJ PRACY I PERSPEKTYW, OBOSTRZENIA KREDYTOWE WSZYSTKO TO MAM NADZIEJE SPOWODUJE UREALNIENIE CENY MIESZKAŃ JUZ W LATACH 2013-2015. LICZĘ TEZ NA TO ZE MŁODE POKOLENIE KTÓREMU PRZYJDZIE PONOSIĆ KONSEKWENCJE POLITYKI BONIEGO I TUSKA ZAGŁOSUJE NOGAMI: WYJEŻDŻAJĄC LUB WYCHODZĄC NA ULICE
  • Gość: bruum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 09:11
    Ostatnio sprzedawałem mieszkanie w Legionowie. Buduje się dużo nowych bloków, pojawiają nowe tereny do zabudowy. Bardzo dużo wieśniako-warszawiaków kupiło mieszkania. Tworzą się korki na ulicach. Mieszkania w dobrych punktach szybko schodzą, RnS baaardzo pomaga w podjęciu decyzji. Ogólnie jednak nie ma dużego ruchu. Bliskość W-wy i Zalewu jest przyciągająca. Młode małżeństwo powiedziało, że oglądało mieszkanie za 11tys/m2 w W-wie i chyba wybierze Legionowo....
  • hank_m 09.03.11, 09:21
    Taka niestety jest przywara sporej ilości ludzi...

    Po pierwsze - utarło się, że dopłata RnS to świetny interes. Przecież to frajerstwo nie skorzystać z tej okazji, bo przecież dostaje się kasę za free!!
    Jednak w rzeczywistości to wygląda trochę jak płacić 2x więcej za nowe auto tylko dlatego, że "ktoś" zasponsoruje klimatyzację jako gratis.

    Po drugie - ludzie lubią chwalić się ile to nie zapłacili za towar X, bez względu na to ile jest on rzeczywiście wart. Jeśli Kowalska powie, że jej buty kosztowały 200zł a Malinowska kupiła w tym czasie za 500zł - Malinowska ma większy współczynnik lansu...nawet jeśli jej obuwie to chińszczyzna która się rozleci po tygodniu.
    W mieszkaniówce ludzie licytują się na zdolność kredytową tylko po to, żeby "przylansić"...mechanizm jest ten sam. Smutne to, a wręcz żałosne.
  • Gość: ax IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 16:06
    Jeśli Kowalska powie, że jej buty koszt
    > owały 200zł a Malinowska kupiła w tym czasie za 500zł - Malinowska ma większy w
    > spółczynnik lansu...nawet jeśli jej obuwie to chińszczyzna która się rozleci po
    > tygodniu.

    Hehe, to dlatego w PL ceny wielu towarów, zwłaszcza z tzw. średniej i wyższej półki, są znacznie wyższe niż na Zachodzie. W krajach cywilizowanych nawet kobiety z zamożniejszych warstw lubią się potargować, poczekać na obniżki itp. Tutaj jest odwrotnie. To typowe dla mentalności wschodniej (w Rosji czy na Ukrainie jest jeszcze gorzej), spadek po "świętej polskiej tradycji" sarmacko-szlacheckiej.
  • Gość: xpm IP: *.acn.waw.pl 15.04.11, 12:03
    oczywiście dodatkową atrakcją jest zagrożenie powodziowe ;)
  • kosm.aty 09.03.11, 09:41
    > Może ceny będą spadać ale nie w Warszawie.

    Będą spadać, tyle że z wyższego pułapu. I na wyższym się zatrzymają niż w innych miastach (Warszawa ma wyższe zarobki niż reszta kraju). Ale ogólne powody spadków są takie same jak wszędzie.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:37
    Znam tą śpiewkę. Powiedzieć koledze, który ma kredyt we frankach, że ceny mogą spadać to jak splunąć mu w twarz :) Bardzo drażliwy temat, radzę uważać.

    Nie rozumiem dlaczego akurat w W-wie mają nie spadać skoro spadły w Madrycie, Nowym Jorku, Moskwie, Dubaju, itd.
  • Gość: Volx IP: *.cable.smsnet.pl 09.03.11, 11:36
    bo to Warszawa... proste :) tu ekonomia nie obowiązuje, oczywiście do czasu, podobne mentalnie są Włochy
  • jkdab 09.03.11, 11:57
    Człowieku ceny mieszkań to nie jest tabela ekselowska, którą zapewnie posługujesz się bardzo biegle gryzipiórku:)
    A tak poważniej są mieszkania i dzielnice w Warszawie gdzie średnia cena mieszkania za metr wynosi nadal 14000 PLN (wg aktów notarialnych). Są też dzielnice gdzie średnia cen to 7000 PLN za metr (wg aktów notarialnych), a wcześniej to było ok 13000 PLN.
    Jak myslisz dlaczego???? Ano dlatego, że jedne dzielnice są bardziej prestiżowe, bardziej pożądane, bardziej cenione. Również dlatego, że w niektórych dzielnicach dużo się buduje a w innych mniej, albo prawie wcale.
    Zresztą mieszkanie, mieszkaniu nie jest równe. Jedno mieszkanie ma małe okna, starą instalację gazową, jest na parterze i do tego od podwórza. Inne to mieszkanie na 7 pięrze, z widokiem na miasto i oknami do podłogi. Dlatego chłoptasiu nie generalizuj, bo to cecha gołodupców, którzy wezmą i łykną wszystko. Te mieszkania, które mnie interesują na Mokotowie, niestety nadal nie tanieją, ale jestem w stanie ponosić taką wyższą cenę.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:07
    > Nie rozumiem dlaczego akurat w W-wie mają nie spadać skoro spadły w Madrycie, N
    > owym Jorku, Moskwie, Dubaju, itd.

    Dlatego, ze w takiej Moskwie czy Alma-acie nie spadly. Nawet podczas ostrego wyhamowania gospodarczego Rosji.
    Odpowiedz na to zagadkowe zjawisko jest prosta. Brak podatku katastralnego.
    Tym samym "ziemia nie chce jesc" = nie ma podstaw do ostrych spadkow nieruchomosci.
  • steamtrain 09.03.11, 12:14

    > Dlatego, ze w takiej Moskwie czy Alma-acie nie spadly. Nawet podczas ostrego wy
    > hamowania gospodarczego Rosji.
    > Odpowiedz na to zagadkowe zjawisko jest prosta. Brak podatku katastralnego.
    > Tym samym "ziemia nie chce jesc" = nie ma podstaw do ostrych spadkow nieruchomo
    > sci.

    Zanim napiszesz, poczytaj.

    wyborcza.pl/1,76842,6961370,Ceny_nieruchomosci_w_Moskwie_spadly_o_60_proc_.html
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:22
    > Zanim napiszesz, poczytaj.

    Ty rowniez.
    Zwroc uwage na DATE artykulu.
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 12:49
    Data jest adekwatna z czasem pokryzysowym. Jest jeszcze jedna ważna rzecz, na wschodzi nie buduję się "apartamentów" tylko prawdziwe apartamenty. Pytałem znajomych z Kijowa, Moskwy i Piotrogrodu o ceny mieszkań i potwierdzili że nowe budownictwo jest droższe niż w Warszawie, ale za tą cenę otrzymuje się prawdziwie luksusowe mieszkanie.
  • kosm.aty 09.03.11, 13:55
    > Pytałem znajomych z Kijowa, Moskwy i Piotrogrodu o ceny mieszkań i potwierdzili że nowe budownictwo jest droższe niż w Warszawie, ale za tą cenę otrzymuje się prawdziwie luksusowe mieszkanie.

    Ale to na tej samej zasadzie, na jakiej Bentleye się sprzedają w Moskwie jak świeże bułeczki. Jest wąska kasta "nowych ruskich", a reszta nie ma szans nawet na kupno kawalerki. Z resztą podobnie jak u nas, tylko na większą skale.
  • Gość: x IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.11, 20:54
    nowe mieszkanie za bajonskie pieniadze - niestety nawet w kategoriach warszawskich byl to slams....
  • steamtrain 09.03.11, 16:22
    Gość portalu: Zbylut napisał(a):

    > > Zanim napiszesz, poczytaj.
    >
    > Ty rowniez.
    > Zwroc uwage na DATE artykulu.

    :)
    Date widzialem, ale jest to kiepski kontrargument.
    Czyli mam rozumiec ze jak spadlo w 2009 o 60% to teraz wzroslo ponownie ? O 100 ?
    Daj spokoj. Musisz sie lepiej postarac.
  • steamtrain 09.03.11, 09:46
    >Jak ktoś s
    > ię interesuje inwestycjami budowlanymi wie, że szykuje się boom na biurowce

    A mozesz podac zrodla tych rewelacji ?
    I mamy rozumiec ze samo powstawanie biurowcow jest rownoznaczne ze wynajma je firmy oferujac dobrze platne miejsca pracy ? Ochlon koles. Wiemy ze niedawno rata byla placona wiec adrenalina buzuje ale ochlon prosze.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:42
    "Wiemy ze niedawno rata byla placona wiec adrenalina buzuje ale ochlon prosze."

    Zrozum go, frank wciąż powyżej 3 pln ;)
  • Gość: Misz IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 11:06
    "Szykuje się boom na biurowce", też czuje, że będzie wielkie bum na biurowcach. Połowa powierzchni biurowej w tym mieście stoi pusta, a na wynajętych częściach najemcy negocjują stawki w dół, zmniejszają powierzchnie, albo przestają płacić, a właściciele ich nie wyrzucają, bo lepsze złudzenia, że najemca zacznie płacić lub odda długi niż pustostan i sprawa w sądzie.

    Firmy, które mają zapasy środków i są w lepszej kondycji przechodzą na swoje.


  • Gość: Volx IP: *.cable.smsnet.pl 09.03.11, 11:38
    już jest, wystarczy sprawdzić np na skypercity ile inwestycji w Wawie, Kraku, Wrocku czy na Śląsku jest wstrzymanych
  • swoboda_t 09.03.11, 09:50
    Akurat nowe drogi docierające do Wawy będą przyczynkiem do spadku cen. Dziś ludzie chcą i muszą mieszkać w Warszawie, bo dojazd z odległych miejscowości jest... "utrudniony" ;) Gdy będzie lepszy to spadnie ciśnienie na mieszkanie blisko pracy.

    Tak to działa w Katowicach czy szerzej: w całej aglomeracji. Ludzie w godzinę dojeżdżają z Częstochowy, Bielska-Białej albo Cieszyna - 60-80 kilometrów w jedną stronę. Wadą jest postępujący urban sprawl - drogi załatwiając jeden problem tworzą kilka innych.

    --
    "Silesia wakacyjną porą", czyli co Ty wiesz o "Śląsku" i "Zagłębiu" - 2000 zdjęć, które warto zobaczyć. Zaprasza swoboda_t aka 1000city :)

    Tu też warto zajrzeć - Przewodnik Turystyczny po woj. śląskim
    I tu: Cyfrowy System Informacji Turystycznej Województwa Śląskiego
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 15:51
    Zauważyłeś, że nikt Cię nie zrozumiał? To jak potem oczekiwać od polityków by rozumieli wagę takich rzeczy jak planowanie przestrzenne, rewitalizacja, reurbanizacja, Ustawa Metropolitalna, transport zbiorowy, masowe budownictwo komunalne i czynszowe? Dlatego tęsknię za Unią Wolności/Partią Demokratyczną. Za wiele inwencji czasem nie mieli, potrafili tłumaczyć trudne decyzje najgłupszym argumentem (Unia tak wymaga), ale przynajmniej kopiowali skutecznie mądre europejskie rozwiązania. Gdy ich zabrakło od 2000 roku polska polityka jest kompletnie do dupy. Dlatego tak mi się podoba, jak Balcerowicz punktuje jeszcze gorszy dyletantyzm Platformie Obywatelskiej. PO jest naprawdę warta PSL i stanowi dla nich lepszego partnera do koalicji niż SDRP za Oleksego.
  • Gość: xxx IP: *.ksknet.pl 09.03.11, 10:54
    hahahahahahahahah !!! autostrada do warszawy! to dobrze, bo bedzie mozna szybko stad spier...lic:) Chlopie przeczytaj raz jeszcze co napisales i posmiej sie razem znami. Na zachodzie stara UE czy USA lub Japonia (wschod) wszedzie sa autostrady!!! tysiace tysiecy km... i co z tego? rynek rzadzi sie swoimi prawami, a nie takimi ze do jednej obecnie z najdrozszych stolic swiata doprowadzi sie autostrade i przez to rynek nieruchomosci zareaguje tak czy inaczej:) ubaw po pachy
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:01
    Chyba nie ma lepszego przykładu niż Detroit.
  • Gość: Volx IP: *.cable.smsnet.pl 09.03.11, 11:40
    i Madryt
  • Gość: zz IP: *.skynet.net.pl 09.03.11, 11:22
    To jeszcze wyjaśnij jak to się dzieje że w krajach starej Unii za średnią pensje można kupić 2 - 3 metry mieszkania, a w Warsaw 0,5 metra. Czyżby na zachodzie była gorsza infrastruktura, mało biurowców i mniej niż dwie linie metra kompletny brak autostrad?
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:25
    > To jeszcze wyjaśnij jak to się dzieje że w krajach starej Unii za średnią pensj
    > e można kupić 2 - 3 metry mieszkania, a w Warsaw 0,5 metra. Czyżby na zachodzie
    > była gorsza infrastruktura, mało biurowców i mniej niż dwie linie metra komple
    > tny brak autostrad?

    1. Dlatego, ze na zachodzie jest podatek katastralny.
    2. Dlatego, ze na zachodzie na wsi mieszka nie wiecej niz pare procent ludnosci (a nie jak u nas 30%).
    3. Dlatego, ze na zachodzie srednia powierzchnia mieszkania, jego standard oraz wiek nijak ma sie do naszych standardow.
  • Gość: t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.11, 13:56
    "2. Dlatego, ze na zachodzie na wsi mieszka nie wiecej niz pare procent ludnosci
    (a nie jak u nas 30%)."


    to chyba Szwajcaria leży na jakimś innym zachodzie
  • Gość: ,,, IP: *.skynet.net.pl 09.03.11, 11:26
    Cholera marko zapomniałeś o stadionie narodowym, myślę że jak powstanie to ceny przebiją te z Londynu
  • Gość: mzb IP: *.128.14.218.static.crowley.pl 09.03.11, 11:46
    Nagle otworzą się ogromne tereny z niedrogą ziemią, gdzie można zbudować dom, a puste bloki w mieście będą po 1000/m2
  • Gość: ag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 08:46
    Jak to? Przecież co kilka dni "analitycy" z HB naganiają że "kupujcie bo bedzie drożej i zabraknie".
  • lava71 09.03.11, 08:49
    To już ostatnie nawoływania na puszczy.
    Rzeczywiście niedługo może zrobić furorę slogan: "Łap leminga ... nie sprzedałeś mieszkania, przegrałeś życie".

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • Gość: verva IP: *.olsztyn.vectranet.pl 09.03.11, 08:57
    jak to psia mać jest ? nie bardzo rozumiem w tym posranym rządzonym przez diabli wiedzą jakich porąbańców ??!!!! wałęsa i spółka walczyli o nową polskę, a teraz młodzi muszą spieprzać z kraju, aby egzystować, a szczęśliwcy pracujący tu na miejscu dostają w prezencie od państwa extra pracę i extra dopłaty do odsetek od kredytu mieszkaniowego za darmochę !!!!!!!!!!!!! ??????????????????? i to nawe ci, co nie posiadają dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a co mają zrobić tacy, którzy : primo - nie mogą znależć pracy,albo zarabiaja b. mało ? sekundo - mają już dzieci i nie maja znajomości ??? tercio- albo są chorzy i państwo odmawia dopłaty do ich leczenia ????? zajmijcie się" rządziciele" takimi problemami, a nie róbcie prezentów tym, którzy i tak je mają na bieżąco : praca, płaca i jeszcze to !!!!!! ja sie z tym nie zgadzam !, jak to jest jednym koryto odciąć wraz z ryjem, a drugim wlewać ciągle żarcie do niego ????? no trochę sprawiedliwości !!!! tak zwyczajnie ! tak po ludzku !!! ..................... mądrzy i sprawiedliwi !!!! do steru władzy !!!!!!!!!!!!!!!
  • tomek_3m 09.03.11, 09:36
    Nie napinaj się, bo mówienie do premiera przez forum nic nie da, a najwyżej wrzodów się nabawisz. A że sytuacja jest poje*ana, to swoją drogą...

    --
    Nie lubię sytuacji, jak już zjem bigosik i mi trochę chlebka zostaje
  • wielki_znafca 09.03.11, 08:59
    za marne mieszkanko? lepiej wynająć
    nie jest sie uzależnionym od złodziejskiego banku
    i kolejna korzyść to w razie zmiany pracy nie ma obawy że zablokuje ja mieszkanie
    nie wspomnę że budują z najtańszych i najgorszych materiałów
  • Gość: zatroskany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 09:14
    A po czterdziestu latach ani mieszkania ani pieniedzy. I co pozostanie? Kanal cieplowniczy :-(
  • hank_m 09.03.11, 09:47
    Gość portalu: zatroskany napisał(a):
    > A po czterdziestu latach ani mieszkania ani pieniedzy. I co pozostanie? Kanal c
    > ieplowniczy :-(

    A...guzik prawda (choć chciałoby się użyć innego słowa). Jeśli ktoś jest lemingiem który zawsze wydaje do końca całą swoją wypłatę po odtrąceniu rat to rzeczywiście - nie ma nic.
    Jednak rozsądni ludzie po 40 latach:
    - mieliby odłożone pokaźne oszczędności (teraz wynajem jest tańszy niż kupno),
    - za te oszczędności mogliby kupić nowe mieszkanie za gotówkę, a nie mieć 40-letnią ruderę,
    - mają większą mobilność,
    - nie ponoszą kosztów remontów,
    - jak im się noga podwinie - bez problemu zmieniają miasto szukając pracy, mieszkanie na mniejsze, no i mają bufor finansowy żeby przetrzymać trudny okres (wynająć coś małego i taniego, nawet pokój w ekstremalnej sytuacji),
    - stać ich na coś oprócz mieszkania (drobne zbytki).

    Osobiście nie bardzo mnie pociesza wizja posiadania mieszkania na własność w wieku 70 lat jeśli miałbym bać się co przyniesie nowy dzień i brakuje kasy na małe przyjemności. Ale droga wolna, może już za 40 lat "coś" mieć ;)

    PS. Nie twierdzę, że nie należy w ogóle nic nigdy kupować. Po prostu to ma być przemyślany zakup na miarę możliwości finansowych, a nie kosztem kredytu pod korek.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:28
    Wszystko ok. Tyle tylko, ze pomijasz jedna bardzo istotna sprawe.
    Spadek wartosci pieniadza. Nie jestem ekonomista ale moim skromnym zdaniem ucieczka z zadluzenia calych gospodarek to tylko i wylacznie podatek inflacyjny.
    I cale te Twoje oszczednosci beda g. warte...
  • Gość: Bankier IP: *.prokom.eu 09.03.11, 12:40
    Moje oszczędności będą gówne warte? Być moze. Ale Ty w tym czasie zdążysz 5 razy zbankrutowac, jak będzie hiperinflacja i stopy procentowe na poziommie kilkudziesięciu procent. I w ten sprosty sposób ja nię będę miał nic a Ty niespłacony dług o trudnej do wyobrażenia wysokości (oczywiście mieszkanie już dawno po licytacji budziet, a uzyskana kasa pozwoli bankowi spłacić moze 1/4 kapitału, reszta będzie ci narastać kilkadziesiat procent rocznie i zapewniam Cię, ze te kilkadziesiat procent to będzie dobrze 10% ponad roczną inflację. Bankierzy to nie debile).
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:48
    > Moje oszczędności będą gówne warte? Być moze. Ale Ty w tym czasie zdążysz 5 raz
    > y zbankrutowac, jak będzie hiperinflacja i stopy procentowe na poziommie kilkud
    > ziesięciu procent. I w ten sprosty sposób ja nię będę miał nic a Ty niespłacony
    > dług o trudnej do wyobrażenia wysokości (oczywiście mieszkanie już dawno po li
    > cytacji budziet, a uzyskana kasa pozwoli bankowi spłacić moze 1/4 kapitału, res
    > zta będzie ci narastać kilkadziesiat procent rocznie i zapewniam Cię, ze te kil
    > kadziesiat procent to będzie dobrze 10% ponad roczną inflację. Bankierzy to nie
    > debile).

    W Twoim zalozeniu jest blad.
    1. Ja nie bralem i nie potrzebuje kredytu na mieszkanie. Mam gotowke na 100% wartosci.
    2. Ludzie zakredytowani zaglosuja za "dobrym wujkiem", ktory zmieni prawo tak, ze zlicytowac sie ich nie da / zostanie uruchomiony program - dlug na swoim czy cos jeszcze innego.

    Posiadacze oszczednosci nie maja zadnej sily przetargowej wobec zadluzonych. Wiec ci co oszczedzali zawsze beda udupieni.
  • Gość: Bankier IP: *.prokom.eu 09.03.11, 13:36
    Mylisz się. Moje podejście jest jak najbardziej poprawne. Natomiast bardzo istotny tkwi w twoim. Otóż zakredytowanych ludzi jest za mało, żeby mogli wybrać sobie dobrych wójków, którzy ich uratują. Od 2005 (poczatek pańki) do dziś udzielono jakieś milion kredytów hipotecznych, czyli głosów będzie max 2,5 milinoa. Za mało. Przykro mi.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 14:28
    2.5 miliona glosow w Polsce to jest potega.
    Ilu mamy mundorowych ?
    Ile jest ubezpieczonych w KRUS ?
    Wreszcie ilu jest gornikow ?
    Mniej niz 2.5mln a mimo tego nie podjeto zadnych dzialan ograniczajacych przywileje ww. grup.
    Jestem niestety pewien ze w przypadku zrobienia "kuku" kredytobiorcom mieszkaniowym pierwsi za ich niefrasobliwosc zaplaca inni.
  • Gość: Misz IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 16:01
    W warunkach naszej karykatury demokracji, jak zresztą w większości ustrojów nie rządzi lud ani większość tylko kasa, a ta jest w rękach bankierów. Ludzi, którzy mają dług łatwo kontrolować.
    Popatrz na USA. bailouty są dla banków. Murzyni dostają kopa w ....
  • Gość: Bankier IP: *.prokom.eu 09.03.11, 13:49
    A tak po za tym, o skoro masz gotowkę na 100% wartości (mieszkania rozumiem)i, to:
    1)albo masz rozdwojenie jaźni - z jednej strony piszesz, ze gotówka straci wartość a z drugiej, zę ją trzymasz zamiast kupić ten upragniony kawałek betonu;
    2) albo ogóle nie wiesz o czym piszesz.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 14:28
    Ja juz kupilem szereg. W 100% za gotowke. Nigdy w zyciu nie wzialem na nic kredytu.
  • steamtrain 09.03.11, 10:07
    Gość portalu: zatroskany napisał(a):

    > A po czterdziestu latach ani mieszkania ani pieniedzy. I co pozostanie? Kanal c
    > ieplowniczy :-(

    No!. Zwlaszcza jak rata plus oplaty potrafi byc 50-100% wyzsza niz w przypadku najmu.
    Faktycznie po 40 latach nic nie zostanie.
    Zreszta wystarczy poczekac 4-5 lat. Kase odlozy na wklad a kupi za polowe tego co ty.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:53
    Szał zakupów mieszkań i kredytowania na 30 lat przez młodych Polaków na początku kariery zawodowej jest fenomenem na skalę światową!
    Ale to wynika z polskiego indywidualizmu i snobizmu - no bo nie będę komuś spłacał mieszkania, muszę mieć swoje.
  • Gość: ax IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 16:24
    To nie snobizm. W Polsce, podobnie zresztą jak w wielu innych krajach, nie da się "na poważnie" wynająć mieszkania. To dobre dla studentów i singli, którzy w każdej chwili mogą wrócić do rodziców, gdzie są zameldowani (bo obowiązek meldunkowy nadal istnieje). Ktoś, kto wynajmuje, musi być zawsze gotowy na wypowiedzenie umowy i przeprowadzkę. Wynajmowanego mieszkania nie da się też umeblować i wyposażyć zgodnie z własnymi potrzebami.
  • eustachy.s 09.03.11, 17:07
    No cóż jeśli wynajmujesz bez umowy to sam się prosisz o kłopoty, ja zawsze wynajmuję z umową, to czy jest zgłoszona do US tak jak mówią właściciele to mnie nie obchodzi, w każdym razie do tej pory zawsze ustalałem pisemnie co mogę a czego nie mogę i z czym się to wiąże. Np wbicie gwoździa lub przemalowanie pokoju.
    --
    "Podawanie wysokości pensji brutto to jak podawanie długości członka razem z kręgosłupem."
  • Gość: Misz IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 11:14
    Część lemingów skończy w kanale, po tym jak bank zabierze do połowy spłacone mieszkanie i po licytacji okaże się, że kanałowy leming i tak jest winny bankowy kilkadziesiąt/kilkaset tyś.
  • Gość: najmadrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:19
    Obawiam się, że w takiej sytuacji wybory wygra taki 'dobry wujek', który w imię sprawiedliwości społecznej zabierze jednym i będzie spłacał raty za innych :/
  • steamtrain 09.03.11, 11:30
    Gość portalu: najmadrzejszy napisał(a):

    > Obawiam się, że w takiej sytuacji wybory wygra taki 'dobry wujek', który w imię
    > sprawiedliwości społecznej zabierze jednym i będzie spłacał raty za innych :/

    Zeby dobry wujek mogl dac musi skads wyjac. Ciagle podwyzszanie podatkow zgodnie z krzywa "Leppera" (jak zwykl mawiac moj znajomy) wcale nie zapewnia wiekszych wplywow.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:31
    > Zeby dobry wujek mogl dac musi skads wyjac. Ciagle podwyzszanie podatkow zgodni
    > e z krzywa "Leppera" (jak zwykl mawiac moj znajomy) wcale nie zapewnia wiekszyc
    > h wplywow.

    Dobry wujek wywola inflacje. I juz bedzie mial skad wziac... Straca ludzie z oszczednosciami. Zawsze tak jest przy wiekszych zawirowaniach w gospodarce.
  • Gość: Kto ????!!!!! IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.11, 13:49
    K/.rwa, a miało tylko rosnąć lub spadać. Franek spadać, a czynsze i nieruchomy rosnąć. Kto nas opierdasił?
  • Gość: Misz IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 15:15
    Dobrego wujka nie ma i nie będzie. RnS jest dla bańków i deweloperów. Strzyż owiec trwa a inflacja tego nie zatrzyma. Inflacja może jedynie pomóc państwu i zmniejszyć jego zadłużenie.
    Chyba, że wujek Wolfgang w Genewie wywoła inflację większą niż w Polsce i jednocześnie nie podniesie stóp procentowych. Ale to chyba z gatunku SF.
  • steamtrain 09.03.11, 16:26

    >
    > Dobry wujek wywola inflacje. I juz bedzie mial skad wziac... Straca ludzie z os
    > zczednosciami. Zawsze tak jest przy wiekszych zawirowaniach w gospodarce.

    Ale inflacja tak srednio pomoze zadluzonym. Zwlaszcza w walutach. Zlotowka bedzie galopowac szybciej w dol niz np CHF w ktorego inwestuja bogaci.
    A bory sa mocno zalezne i DUZO wieksze niz inflacja co natychmiast wali w wysokosc raty.

    Ile ktos kto bral pod korek jest w stanie splacac rate 2x wieksza ? trzy miesiace ? pol roku ?
    A przeciez inflacja to takze wzrost cen wszystkiego. Pensji niekonicznie a w kazdym razie na koncu bo wzrost pensji jest odpowiedzia na inflacje a nie odwrotnie.

    Jedno jest pewne dla zadluzonych pod korek w 2008 roku przy CHF=2PLN ida bardzo ciezkie czasy.
  • Gość: Dobry Wujo IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.11, 13:47
    zaraz zaraz. najpierw te 2 mln (powiedzmy, że dwa) musi głosować TYLKO i WYLĄCZNIE pod kątem życia/spłacania kredytu. Są jeszcze inne wartości. Zycie bez podsłuchu, kłamstwa, w wolności i wiele wiele innych aspektów. Poza tym jeśli wujo obieca przed wyborami marchewkę, to nie znaczy że po wyborach nie wykluje się z niej KIJEK.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:30
    > Część lemingów skończy w kanale, po tym jak bank zabierze do połowy spłacone mi
    > eszkanie i po licytacji okaże się, że kanałowy leming i tak jest winny bankowy
    > kilkadziesiąt/kilkaset tyś.

    Znasz juz takie przypadki ?
    Bo jakos wysypu licytacji komorniczych nie widac...
    A wiesz co oznacza duza skala zjawiska o jakim piszesz ? Nie, nie oznacza licytacji. Oznacza zlupienie tych co maja oszczednosci na rzecz tych zadluzonych w imie demokracji.
  • Gość: Misz IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 15:25
    A nie. to potrwa. Chciałbyś, żeby męki były krótkie. Ten moment jeszcze nie nadszedł. Lemingi muszą jeszcze troszkę spłacić, bo biznes jest w tym, żeby wyciągnąć od nich wszystko, ale też od ich rodziców, dziadków, rodzeństwa. Lemingi będą się bronić, zapożyczać, wyprzedawać,(teraz już niektóre to robią) wyszukiwać dodatkowe etaty, brać 12 kart kredytowych, żeby tylko zachować mieszkanie. Banki na to liczą. To nie Ameryka, że oddasz klucze i do widzenia. Kredyt mieszkaniowy jest jak cyrograf na byczej skórze.
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 15:31
    Mieszkanie które wynajmuję jest już zadłużone w spółdzielni, pomimo tego że za jego wynajem płacę bez opóźnień, dodatkowo wygląda na to że więcej mieszkańców zalego z czynszem ponieważ działa mniej niż połowa latarni na osiedlu, parking naziemny w całości nie jest oświetlony.
  • Gość: Miszna IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 15:36
    "Oznacza zlupienie tych co maja oszczednosci na rzecz tych zadluzonych w imie demokracji."

    Nic z tych rzeczy. Już za późno. Tych co mają oszczędności jest naprawdę niewiele.
    Dane z zaszłego tygodnia:
    Oszczędności statystycznego Polaka: 23900 zł
    67% Polaków nie ma żadnych oszczędności (ale duża część z nich ma zadłużenie lub już nie spłaca swojego zadłużenia - tych jest już 2mln)
    1% Polaków ma oszczędności powyżej 10000zł

    Oszczędności 1/3 polaków nie na długo starczą do ratowania kredyciarzy, a chyba nie sądzisz, że 0,5% które ma konkretne oszczędności, pozwoli sobie zabrać chociaż 1zł.
    Cytat z "Wesela" Smarzowskiego: Już jest za późno! nie ile! za późno!
  • rydzyk_fizyk 09.03.11, 15:45
    Prędzej skutecznie opodatkują cegły katastrem niż uda im się sięgnąć po oszczędności.

    Nawet jeśli chodzi o inflacje rząd ma ograniczone możliwości bo Naród ucieknie w waluty i złoto.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: Misz IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 15:51
    Wprowadzenie w takich warunkach katastru spowoduje, że będzie tu druga Libia, nie Egipt.
  • rydzyk_fizyk 09.03.11, 20:35
    Cóż, my ropy nie mamy a budżet będzie kiedyś zrównoważyć.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: przechodzień IP: *.krawarkon.pl 09.03.11, 12:34
    drutów i 3 okna.
  • Gość: Ezekiel 25:17 IP: *.washdc.fios.verizon.net 09.03.11, 09:15
    Mieszkania beda kosztowaly tyle, ile chcacy i mogacy kupiec zaplaci. Kupcy, ktorzy chcieli by kupic mieszkanie za gotowke sa madrzy (dowod madrosci-posiadaja gotowke i nie sa jelonkami -nie kupili mieszkania w bublu) i nie kupia mieszkania, dopoki ceny nie beda odpowiadaly sile nabywczej spoleczenstwa. Przed kupcami na kredyt pojawia sie problem inflacji i podatkow. Ostatnie drakonskie podwyzki podatkow zaaplikowane przez rezim klasie biednej i sredniej zmniejszyly drastycznie fundusze, ktore mogly byc przeznaczone na miesieczna splate kredytu. Drastyczne podwyzki cen paliwa, zywnosci, ubezpieczenia, ogrzania, wody, wywozu smieci , oplat administracyjnych rowniez zmniejszyly zdolnosc kredytowa przecietnej rodziny. Z moich obliczen wynika, ze dzis rodzina moze przeznaczyc 30% mniej na splate kredytu niz 2 lata temu. A to dopiero poczatek - ze wzgledu na tragiczna sytuacje gospodarcza kraju, rezim bedzie zwiekszal podatki ludzi biednych i klasy sredniej, a ceny surowcow dopiero zaczely wzrastac. Koszt budowy mieszkania nie ma zadnego wplywu na cene sprzedazy-cene wyznacza chcacy i mogacy kupiec. 1500 za m2 wydaje mi sie optymistyczne-ja bym czekal na bardziej realna cene 1000zl/m2 , czyli $333. Nie jest mozliwy spadek cen do poziomu z rolu 1983, kidy to mieszkania sprzedawaly sie za $75 za m2.
  • druop22 09.03.11, 09:35
    mediana zarobków meżczyzn w W-wie to 6500zł, kobiet to 4500zł.
    Tekst linka
    Ceny w krajach o zrównoważonym rynku z bardzo dobrą bazą nieruchomości to:
    1m2 = 0,5 miesięcznych dochodów nabywcy(ów)
    Pamiętajcie jednak równiez że Polska to kraj z ogrmoną szarą strefą w każdej dziedzinie życia gospodarczego i nie tylko ;-)
    Nie patrzcie również na rynek tylko przez pryzmat swojej osoby.
    Ja znam takich ludzi co mają po 5 mieszkań i ciągle kupują, a znam też takich którzy wynajmują i nigdy nie będzie ich stać na własne mieszkanie.
  • kosm.aty 09.03.11, 09:45
    > mediana zarobków meżczyzn w W-wie to 6500zł, kobiet to 4500zł.
    Tekst linka

    To są badania internetowe. Kwoty tam podane są zawyżone i to spooooro. Mediana S&S wychodzi wyższa niż średnia GUSowi? Śmiech na sali...
  • Gość: Mediana IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.11, 13:51
    no co, wielokrotnosc szarej strefy juz wliczono. Ot masz mediane.
  • steamtrain 09.03.11, 10:15
    druop22 napisał:

    > mediana zarobków meżczyzn w W-wie to 6500zł, kobiet to 4500zł.
    > Tekst linka
    > Ceny w krajach o zrównoważonym rynku z bardzo dobrą bazą nieruchomości to:
    > 1m2 = 0,5 miesięcznych dochodów nabywcy(ów)
    > Pamiętajcie jednak równiez że Polska to kraj z ogrmoną szarą strefą w każdej dz
    > iedzinie życia gospodarczego i nie tylko ;-)
    > Nie patrzcie również na rynek tylko przez pryzmat swojej osoby.
    > Ja znam takich ludzi co mają po 5 mieszkań i ciągle kupują, a znam też takich k
    > tórzy wynajmują i nigdy nie będzie ich stać na własne mieszkanie.


    Aha. Jasne. Zwlaszcza ze jest to placa brutto. Netto bedzie kolo 4 i juz tak nie wyglada.
    Druga sprawa ze osoby zarabiajace zwykle lokum maja. Te slabiej nie i raczej stac ich nie bedzie szybko.
    A stwierdzenia o "kolegach co lupuja po 5 mieszkan" wrazenia na nas nie robia :) To skrajny margines spoleczenstwa.

    > Pamiętajcie jednak równiez że Polska to kraj z ogrmoną szarą strefą w każdej dz
    > iedzinie życia gospodarczego i nie tylko ;-)

    Tylko ze wiekszosc szarej strefy bogatej ma mieszkania i domy, szara strefa srednia zwykle tez, biedna szara strefa ma od 1 do 1. Poza tym kup mieszkanie (za gotowke) bedac w tej strefie i witaj sie szybko z US.
  • Gość: Misz IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 11:26
    Mam kumpla co ma trzy mieszkania. Miał niezłą zdolność. Same się miały spłacić. Teraz najem ledwie pokrywa czynsz admin. i połowę raty, o ile jest wynajęte, bo czasem stoją puste. Chciałby, sprzedać chociaż jedno, żeby złapać oddech (w międzyczasie stracił świetną pracę i znalazł gorszą), ale nie może, bo są warte mniej niż zostało na nich kredytu, a nie ma gotówki, żeby dołożyć.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:37
    Niech uda się po poradę do doradcy z Home Broker lub Open Finance.
  • czekam_na_spadki 09.03.11, 11:55
    Odnośnie netto/brutto to akurat cena metra kwadratowego powinna być w okolicach jednej pensji brutto w danym rejonie (np. dla centrum chodzi o płace z centrum).
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 11:39
    A ja znam takich co nie kupują mieszkań, tylko kupują działki i budują domy kilkurodzinne, które następnie wynajmują. Znakomity interes, za cenę jednego mieszkania od dewelopera w stanie surowym mają dom z garażem oraz dwa wykończone mieszkania do wynajęcia.
  • Gość: Waginiak IP: 78.133.192.* 09.03.11, 09:17
    Przecież miało ciągle drożeć co z tą nagonką żeby kupować na szczycie górki?
  • hooligan1414 09.03.11, 09:27
    licznych - bo jak na razie w tym kraju byt w zasadzie połowy obywateli zależy wprost od budżetu (renciści, emeryci, budżetówka, ludzie zatrudnieni w firmach dotowanych z budżetu lub pokrywających z niego straty) - duża część kredyciarzy to budżetówka - pewni klienci dla banków. Duża część emerytów i rencistów dokłada do raty młodym wykształconym z wielkich miast. Oczywiście z budżetu, wprost czy pośrednio dofinansowane są "Deweloperzy na swoim", jakieś TBs-y czy inne pierdoły. więc- czekajmy wszyscy upadku budżetu, wtedy się ceny urealnią.
    BTW - największym q---wem jest porównywanie deficytu i długu publicznego do PKB - przecież one bie będą (haha - abstrakacja, będą) spłacane z PKB tylko z budżetu. A takie porównanie dla Polski wyglada co najmniej blado
  • lava71 09.03.11, 09:43
    Dobrze ujęte. Ludziska nie są świadomi co się święci. Za chwilę przekroczymy próg ostrożnościowy, skończą się dopłaty z UE i będziemy mieć PKB -10%. Przy drastycznych cięciach w wydatkach, które będą konieczne, realne zarobki w budżetówce mogą spaść i z 50%. Ciekawe jaka będzie wtedy "średnia" zdolność kredytowa?
    Obecnie patrzymy przez różowe okulary bańki spekulacyjnej i nierealnie wysokich zarobków w stosunku do faktycznej kondycji naszego państwa.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:47
    Dokładnie - jeszcze parę miesięcy i szykuje nam się prawdziwy test kondycji naszej i globalnej gospodarki. Amerykanie już się zastanawiają kto kupi ich obligacje, jeżelii Fed skończy program QE2 w czerwcu, podobnie jak Grecy, Irlandia, Hiszpania, itd.
  • Gość: sojeek IP: *.cable.gdansk.turmak.pl 09.03.11, 10:53
    Amerykanie nie mają problemu. Jakby co to sobie dodrukują jak już nieraz w przeszłości robili.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:56
    No właśnie opcja 'drukowania' na taką skalę jak teraz odpada, bo QE2 skończy sie w czerwcu, a Chińczycy wolą inwestować w towary niż w dług amerykański.
  • Gość: sojeek IP: *.cable.gdansk.turmak.pl 09.03.11, 11:04
    Jak będzie się mocno u nich sypać to sobie przedłużą te wszystkie programy. Jak dorukują to inflacja rozniesie się na cały świat. Jak będzie inflacja to stracą oszczędzający a nie kredyciarze.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:22
    Inflacji nie będzie, bo podniesie się szybko stopy procentowe i kredyciarze będą ' w czarnej d..pie'. Myślisz, że bank, który zarabia z kapitału pozowoli sobie na realną stratę na korzyść jelenia?
  • Gość: Misz IP: *.elsnerow.waw.pl 09.03.11, 11:32
    A nie masz zapisu w umowie kredyciku, o wzroście inflacji? Myślałeś, że bankierzy to debile?
    Czy inflacja czy deflacja, stracą ciułacze i kredyciarze, banki wyjdą na swoje.
  • steamtrain 09.03.11, 11:35
    Gość portalu: Misz napisał(a):

    > A nie masz zapisu w umowie kredyciku, o wzroście inflacji? Myślałeś, że bankier
    > zy to debile?
    > Czy inflacja czy deflacja, stracą ciułacze i kredyciarze, banki wyjdą na swoje.

    Inflacja jest juz ladnie schowana za -borami ktore sa niejako oprocentowaniem pozyczek miedzybankowych. A wiadomo ze im wieksza inflacja tym oprocentowanie podwyzek wieksze.
  • steamtrain 09.03.11, 11:38
    i tak przy okazji z tematu obok :

    wyborcza.biz/finanse/1,105684,9224297,Inflacja_w_Szwajcarii_wyzsza_od_oczekiwan__Zdrozeja.html
    Wskaźnik cen konsumpcyjnych w ubiegłym miesiącu w Szwajcarii wzrósł o 0,5 proc. wobec spodziewanych 0,4 proc. Czy to skłoni bank szwajcarski do podwyżki stóp procentowych już 17 marca? Oznaczałoby to wzrost cen kredytów udzielonych we frankach

    Fot. AG
    Pieniądze
    ZOBACZ TAKŻE
    Wysoki kurs franka zniszczy konkurencyjność Szwajcarii? (10-01-11, 16:31) Inflacja w Szwajcarii pod kontrolą. Kredytobiorcy mogą odetchnąć (06-01-11, 13:44) Frank szwajcarski znów rekordowo drogi (30-12-10, 17:30) Nie tylko Polacy narzekają - drogi frank boli też Szwajcarów (29-12-10, 12:15) W środę szwajcarskie federalne biuro statystyczne podało, że inflacja CPI, licząc rok do roku, wyniosła w lutym 0,5 proc. Wzrost oznacza, że licząc miesiąc do miesiąca, Szwajcaria wyszła z deflacji - w zeszłym miesiącu ceny w tym kraju spadły o 0,4 proc.

    Po podaniu tej informacji kurs franka poszedł w górę: do dolara drożeje o 0,14 proc., do euro i złotego - o 0,42 proc.



    Dzieje się tak dlatego, że inwestorzy odczytują większą inflację jako możliwą zachętę dla szwajcarskiego banku centralnego do podwyżki stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu - już 17 marca. Dla porównania w zeszłym miesiącu, kiedy biuro statystyczne informowało o deflacji, kurs franka znacznie się osłabił.

    Obecnie stopy w Szwajcarii są na rekordowo niskim poziomie 0,25 proc. Ich podwyżka będzie oznaczać zwiększenie kosztów spłaty tysięcy kredytów hipotecznych w Polsce. Na dodatek kwota kredytu może wzrosnąć z powodu osłabienia się kursu złotego do franka. W środę za franka trzeba płacić 3,06-07 zł.
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 11:44
    I tu się mylisz, bo zazwyczaj pensja nie nadąża za inflacją, czyli raty kredytów będą zabierać coraz mniej z pensji, za to coraz więcej będą zabierać opłaty podstawowe. Na dodatek rosnąca inflacja zwiększy także stopy procentowe co także przełoży się ujemnie na wysokość rat.
    Nie wiem czemu ale większość polaków uważa że inflacja to rosnące pensje a nie rosnące ceny.
  • rydzyk_fizyk 09.03.11, 11:57
    Nie wiem czemu ale większość polaków uważa że inflacja to rosnące pensje a nie rosnące ceny

    Nie przesadzałbym z tą większością - sporo ludzi jednak pamięta jak to wyglądało w PRL.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: slowo IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 19:12
    Tusk wszystkich uratuje!

    I kredytobiorców też! jak będzie im wszystkim ciężko, to spłaci ich długi! Zrobi z tą mafią bankową to samo co z OFE! Hip, hip hurra!
  • Gość: andi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 09:34
    Zabawne. Od dwóch lat pojawiają się artykuły o pękającej bańce. A ja spadku cen w dobrych lokalizacjach nie widziałem i nie widzę. Znajomi kupili ostatnio mieszkanie na bliskiej pradze. Deweloper sprzedał prawie wszystkie mieszkania w trzech etapach. Buduje teraz czwarty. Ciekawe czy zmotywował ich do budowy brak popytu.;)
    Ale tak tak, liczmy na spadek cen. Niebawem. A za rok i za dwa przeczytamy podobne artykuły. Bańka z pewnością kiedyś pęknie.;) Więc czekajmy i nie kupujmy.;)
    BZDETY!
  • Gość: Mx IP: 09.03.11, 10:11
    Skoro bzdety i nie widzisz spadkow to kupuj. Wlasnie dzieki takim jeleniom jak ty, ktorzy i tak nie maja gotowki tylko pojada na kredycie 100% developer sprzedal trzy etapy. U mnie w okolicy nie ma inwestycji, ktoraby nie staniala a pustostanow nie brakuje. W 2007 trzeba sie bylo spieszyc, zeby sie zalapac na dziure w ziemi, dzis developer sam wydzwania z nowymi promocjami co 3 miesiace.
  • Gość: makary IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.11, 09:35
    Ceny osiągnęły minimum i jest duży wybór. Marże banków minimalne. Lepiej kupić i mieszkać na swoim niż wynajmować. Nie ma co odkładać, bo może być już tylko drożej - inflacja.
  • lava71 09.03.11, 09:50
    hahaha ... inflacja? a w stosunku do czego?
    Jak cena mkw spada to jest inflacja? To jak nazwiesz wzrost cen mkw o 200-300% w latach 2005-2008? To musiała być zgodnie z Twoim rozumowaniem deflacja.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • Gość: Marcin IP: 195.200.212.* 09.03.11, 10:14
    Marnie naganiasz, zaserwowales zestaw czterech najsmieszniejszych i najbardziej zalosnych sloganow fundowanych przez naganiaczy przez ostatnie dwa lata.

    PS. Chyba nie wiesz jak inflacja wplywa na rate kredytu, a nie zapominaj, ze w Polsce wiekszosc mieszkan jest na kredyt.
  • harrison_bergeron 09.03.11, 12:51
    Jaka inflacja?

    Jesli masz pieniadze lub zbierasz na mieszkanie to w twoim koszyku jest tylko cena tego mieszkania.
    Nie interesuje cie wzrost cen benzyny ani cukru, tylko cena mieszkania.
    Jeśli cena wzrośnie wtedy możesz mówić o inflacji. Przeciez to intuicyjnie proste, że to ile możesz kupić mieszkania nie zależy od ceny pomidorów.
  • lava71 09.03.11, 14:11
    hehe ... intuicyjnie:) Niestety tu wychodzi Giertychowska amnestia i brak matematyki na maturze.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • Gość: bono IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.11, 09:37
    budowlanych. To są naczynia połączone.
  • lava71 09.03.11, 09:52
    Oczywiście.
    Jak spadnie obecna cena psów po 1mln za sztukę to i koty też potanieją, które kosztują obecnie po 0,5mln za sztukę:)

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • Gość: rem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 09:42
    To, że jest parcie na szybką sprzedaż po jeszcze w miarę wysokich cenach widać na portalach ogłoszeniowych. Ostatnio na allegro przybywa coraz więcej ofert, choć ich liczba od jakiegoś czasu była w miarę stała. Aktualnie jest 293 457 ofert sprzedaży mieszkań.
  • najlepszygeorge 09.03.11, 15:47
    I sporo tych ogłoszeń wisi tak już kilkanaście miesięcy.
  • Gość: skrzatko IP: *.aster.pl 09.03.11, 09:42
    Nie jestem zbyt mądra... ale jeszcze pół roku temu gazeta dzień za dniem pisała " taniej już nie będzie" itp... tak jakby mieszkania miały drożeć nieprzerwanie do końca świata... Nie chce mi się nawet czytać tych waszych prognoz... jak widać odpowiednie lobby mają w tym świetny interes aby przedstawiać sprawy tak a nie inaczej...
  • Gość: tytek IP: *.xantron.fastwebserver.de 09.03.11, 09:46
    Na rynku pierwotnym szybciej, a na rynku wtórnym wolniej (wiadomo, że Kowalski nie zejdzie tak szybko z ceny skoro Nowak piętro niżej dwa lata temu sprzedał za grubą kasę). Dopłaty w programie "Developer na swoim" się kończą. Obecnie ma miejsce histeryczne naganianie ostatnich jelonków na RnS. Banerów na balkonach "Sprzedam..." przybywa. Jeżeli kolejne polskie rządy nic nie zrobią w celu poprawienia dostępności mieszkań to już za kilka-kilkanaście lat polskę czeka katastrofa demograficzna. Z jednej strony niewiele mnie dzisiaj interesuje co się dzieje za wschodnią granicą, ale z drugiej strony urodziłem się w Polsce i mam do niej sentyment.
  • rraleighh 09.03.11, 09:51
    Nie widzę przesłanek do spadku cen nowych mieszkań, myślę że czekają nas długie lata wożenia się z ceną 8000zł za metr w sensownych lokalizacjach. Obejrzałem osobiście w centrum Warszawy, definiowanym jako 10km od pałacu kultury z wyłączeniem Pragi, około 60 mieszkań na rynku wtórnym. Wśród owych 60 ofert było mnóstwo chłamu, który istotnie "czeka" na klienta. Chodzi mi o najrozmaitsze substandardowe mieszkania z czasu peerelu, z sufitami na wysokości 2.35, strychami i piwniczkami niskim kosztem "przerobionymi" na potrzeby mieszkaniowe i wliczanymi do metrazu (oczywiście nie w akcie notarialnym, tylko w ogłoszeniu). Co więcej, tylko kilka z tych 60 ofert zawierało miejsce parkingowe, przy czym na ogół trzeba by było za nie dodatkowo zapłacić, bo miało własny akt notarialny i właściciel był gotowy ów garaż sprzedać oddzielnie na wolnym rynku. Najtańsze było Bemowo oraz ruiny na Starej Pradze. Można tam było znaleźć oferty poniżej 6000 zł za metr za w sumie ciekawe mieszkania o metrażu między 60 a 100 metrów. Ale wzdłuż linii metra w zasadzie nie widziałem nic sensownego poniżej 8000zł za metr. Dwie najatrakcyjniejsze oferty, jakie miałem okazje obejrzeć, to sprzedawane przez Robyg mieszkania w pierwszym zbudowanych przez nich budynku na Rydygiera. Atrakcyjność tych mieszkań moim zdaniem wacha się dość znacznie od klatki do klatki, ale w szczycie kryzysu w marcu 2009 w "dobrych" klatkach były oferty za 7000zł za metr (uwaga! robyg chciał wtedy 40000zł dopłaty za miejsce parkingowe!). Druga fajną ofertą było mieszkanie na pierwszym piętrze w środku Sadów Żoliborskich, cena transakcyjna 450000 za 57 metrów, można było kupić razem z sąsiadują kawalerką od tego samego właściciela w przybliżeniu tej samej cenie za metr kwadratowych. To mieszkanie znikneło z rynku w ciągu tygodnia.

    Ten cały chłam, wielka płyta, strychy i tak dalej, musi znaleźć klientów, zanim cokolwiek na tym rynku się ruszy. Mam tu na myśli proces, w którym rynek zacznie zdecydowanie odróżniać dobre i złe lokalizacje i porządne mieszkania od peerelowskich niedoróbek. O ile lokalizacja ma swoje odbicie w cenie, to peerelowskość jeszcze nie. Oczywiście na te całe badziewie znajdą się chętni przy cenie 5000zł za metr, bo po prostu ludziom potrzebne są sypialnie, nawet jeśli mieszkanie jest w kształcie bardzo wąskiej litery L i głową się można obić o sufit, ale do metra jest 5 minut.
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 09.03.11, 10:27
    Ceny na wtórnym są chore, ale to choroba właścicieli, którzy żyją nadal w 2007 roku.
    Szybciej otrzeźwienie dociera do deweloperów - powstaje wiele nowych inwestycji z cenami poniżej 6000 zł / m2 , nie tylko na Białołęce ale np we Włochach z kolejką PKP do centrum co kilka minut na kartę miejską.
    Dwa przykłady:
    tabelaofert.pl/osiedle-zielona-italia-swierszcza-obywatelska-warszawa-wlochy,i454580
    Wszystkie mieszkania po 5990 z garażem w cenie
    nieruchomosci.onet.pl/details.asp?CategoryID=191&ID=115121222
    Al Jerozolimskie 200 - 60 m2 po 5990 zł /m2
    Takich ofert jest coraz więcej - w Wilanowie jest kilka inwestycji po 6000 zł / m2
    Na Białołęce ceny nowych mieszkań zaczynają się od 4500 zł / m2.
    Po 5000 zł / m2 można kupić nowy dom wykończony i wyposażony.
    Jak się dobrze rozejrzeć po rynku widać że u deweloperów zaczynają się przeceny, a nowe inwestycje są w znacznie niższych cenach niż kilka lat temu (20-30%).

    Na rynku wtórnym właściciele trzymają się chorych cen licząc na dopłaty do kredytu z RNS dla kupującego - skończą się dopłaty - skończy się popyt na wielka płytę i strychy. Wróci normalność.
  • Gość: vvv IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 10:32
    Cena około 5 000 zł/mkw to jest właśnie ta cena, która jest do zaakceptowania w Warszawie przy obecnych zarobkach.
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 09.03.11, 10:39
    > Cena około 5 000 zł/mkw to jest właśnie ta cena, która jest do zaakceptowania w
    > Warszawie

    Zgodnie z niepisaną zasadą że średnia cena metra kw nieruchomości równa się średniej płacy w danej lokalizacji.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:59
    Wiesz jaki to emocjonalny ból pogodzić się z tym, że wtopiłeś grubą kasę? Do tego jesteś 'niewolnikiem' swojej inwestycji przez następne kilkanaście lat.
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 09.03.11, 11:12
    > Wiesz jaki to emocjonalny ból pogodzić się z tym, że wtopiłeś grubą kasę? Do te
    > go jesteś 'niewolnikiem' swojej inwestycji przez następne kilkanaście lat.


    Niestety nie miałem okazji poznać tego bólu gdyż nigdy w życiu nie kupiłem niczego na kredyt (nawet żelazka w MM), ale podziwiam odwagę dzisiejszej młodzieży (pewnie ta z maturą giertychowską bez matematyki) , która dała się tak łatwo zagonić owczym pędem w kozi róg bankierom i deweloperom.
    Trzeba być nielada odważnym, by podpisać 30-letnią umowę niewolnictwa w wieku dwudziestu paru lat w dzikim kraju nad Wisłą.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:24
    To ta słynna 'ułańska fantazja' ;)?
  • Gość: jaca IP: *.swietojanska.net 09.03.11, 13:40
    tak to jest ta fantazja, mozna ja rozwinac w powiedzenieu TAK SPLACAJA DEBESCIAKI. amen
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 13:15
    > Trzeba być nielada odważnym, by podpisać 30-letnią umowę niewolnictwa w wieku d
    > wudziestu paru lat w dzikim kraju nad Wisłą.

    I naprawde wierzysz, ze w kraju gdzie nie da sie zreformowac KRUSu, odebrac przywilei mundurowych czy podniesc wieku emerytalnego za swoja niefrasobliwosc ci mlodzi poniosa cene ?
    Nie. Po dupie dostana oszczedzajacy na wlasne mieszkanie.
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 09.03.11, 13:36
    Obawiam się że po doopie dostaną wszyscy i to już w nie tak odległej przyszłości. Nie chcę być czarnowidzem, ale dla gospodarki i finansów idą naprawdę ciężkie czasy. Jeszcze dwa lata pociągniemy na środkach unijnych, a później zacznie się powolny upadek. Wystarczy że przekroczymy progi zadłużenia by kapitał zagraniczny zwinął się z Polski i czeka nas scenariusz grecki. Będzie bolało. Wszystkich.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 14:31
    Okreslone progi zadluzenia to ewenement w calej UE.
    Jak juz sie nie da przewalic kasy z OFE to sie zmieni wysokosc progow :-)
    Latwe ?
  • rydzyk_fizyk 09.03.11, 15:47
    Trudne - próg 60% zadłużenia do PKB jest wpisany do Konstytucji.

    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 09.03.11, 15:53
    Zmienić progi zadłużenia łatwo, trudniej zdobyć zaufanie inwestorów z Londynu czy NY. Ciekawe kto będzie wtedy kupował polskie śmieciowe obligacje czy śmieciowe spółki na polskiej śmieciowej GPW. Podwyższanie progów ostrzegawczych zadłużenia to dla rynku taki sam sygnał jak ich przekroczenie - oznacza wpadnięcie państwa w pętlę zadłużenia z której nie ma już ucieczki i prowadzi w konsekwencji do bankructwa. Pierwsza w kolejce stoi Grecja, za nią Irlandia, a następna jest Polska zielona wyspa, która jeszcze jakoś zipie zasilana unijnymi środkami z budżetu 2007-13.
  • rydzyk_fizyk 09.03.11, 20:39
    Warto dodać, że Polska jeszcze na razie ma niższe oprocentowanie obligacji niż Grecja, Irlandia czy Portugalia ale mimo tego koszty obsługi długu stanowią znaczącą i rosnącą pozycję w budżecie państwa.

    Gdybyśmy musieli płacić wyższe odsetki od naszego długu - budżet się wywróci.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • rraleighh 09.03.11, 11:41
    to jest jednak literalnie granica Warszawy. Pewnie wielu osobom to nie przeszkadza, ale chyba wolałbym dopłacić 1000-2000 za metr i mieszkać w centrum. Zapewne to sprawa gustu i przyzwyczajeń, bliscy znajomi mieszkali we Włochach i doszli do dużej biegłości w przepychaniu się przez korki w Alejach :) Przy tych lokalizacjach wchodziłoby w grę dojeżdzanie na rowerze, jeśli ktoś pracuje na Woli lub Ochocie.
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 11:59
    Nie wiem czemu uparłeś się na mieszkanie przy metrze, zwłaszcza że obecnie mamy tylko jedną linię i drugą w budowie, a to i tak będzie raptem namiastka prawdziwego metra. W mojej okolicy z której autobusem jadę do centralnego niecałe 15 minut w godzinach szczytu można kupić cztery pokoje (około 90m2) za mniej więcej 670 000. Rok temu te same mieszkania miały ceny wywoławcze 750 000.
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 09.03.11, 12:09
    Co do jazdy samochodem - przyznaję racje - korki na Dźwigowej, Globusowej czy Łopuszańskiej potrafią dać się we znaki każdemu kierowcy. Ogólnie jazda samochodem po Warszawie to koszmar. Ale jeśli dojeżdżasz do centrum co 10-15 minut masz pociąg osobowy ze stacji Warszawa Włochy jadący przez Warszawę zachodnią , Warszawę Ochota, Warszawę Śródmieście (przesiadka na metro), Warszawę Powiśle (Nowy Świat, UW), Warszawę Stadion aż do Warszawa Wschodnia.
    We Włochach zatrzymują się wszystkie pociągi osobowe z Łowicza, Skierniewic, Kutna, Sochaczewa, Żyrardowa itp. dodatkowo kilka IR. Do centrum 3 przystanki PKP (Zachodni, Ochota, Śródmieście) bez kupowania biletów - jedziesz na zwykłej karcie miejskiej jak tramwajem czy autobusem miejskim.
    A latem jak ktoś lubi można rowerem ścieżkami wzdłuż al. Jerozolimskich.
    Co do adresu - Jerozolimskie 200 i granic miasta - polemizowałbym, nie jest to centrum, ale do granic jeszcze daleko. Za Włochami jest jeszcze Ursus w którym powstanie w najbliższych latach kolejne potężne osiedle.
    warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,9047503,Miasteczko_Ursus__Powstanie_dzielnica_na_25_tys__ludzi_.html
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 09.03.11, 13:00
    Jakbyś chciał coś bliżej centrum na Woli są nowe mieszkania po ok. 6500 PLN/m2.
    Górczewska 181.
    nieruchomosci.onet.pl/details.asp?CategoryID=30799&ID=115134815
    Ceny w ogłoszeniach to ceny wywoławcze - jak się dobrze targujesz 10% zbijesz bez problemu, a w śródmieściu czy na ursynowie prawie 20%.
    wyborcza.biz/biznes/1,101562,8529848,Kupujacy_mieszkania_placa_mniej__niz_oczekuja_sprzedajacy.html
    Także nie bierz tych cen w ogłoszeniach z rynku wtórnego zbyt dosłownie - to tylko nierealne życzenia i marzenia właścicieli, żyjących w swoim świecie ułudy.
  • eustachy.s 09.03.11, 15:27
    Tyle tylko że to mieszkanie przy Górczewskiej z jednej strony ma tory kolejowe a po 2015 także drogę ekspresową (jakieś 20 metrów od okien), a z drugiej strony są warsztaty samochodowe oraz baza ciężkiego sprzętu budowlanego. Nie wspomnę że blok jest budowany przez JWC co nie wróży jego długowieczności.
    --
    "Chciałbym być tak bogaty by cieszyć się z wygrania sąsiada w Lotto przy kumulacji."
  • Gość: xyz876 IP: *.aster.pl 09.03.11, 16:01
    No cóż. Albo mieszkamy w blokowisku na Woli z całym jego smrodem, brudem, hałasem, korkami, spalinami, albo się wyprowadzamy na wieś gdzie za cenę mieszkania kupujemy sobie domek z ogródkiem np na Białołęce wśród pól i łąk - cisza, spokój, zieleń...

    Wola:
    nieruchomosci.onet.pl/details.asp?CategoryID=191&ID=111727203
    Białołęka:
    nieruchomosci.onet.pl/details.asp?CategoryID=192&ID=114935683
  • najlepszygeorge 09.03.11, 16:08
    Albo cenimy swój czas i wolimy robić coś bardziej produktywnego od stania kilka godzin w korku.
  • eustachy.s 09.03.11, 16:56
    Zamiast wydawać 6300 za mieszkanie na śmieciowisku przy górczewskiej wolę wydać nieco ponad 7000 za mieszkanie na gocławiu.
    --
    bankier.tv/video/Na-nieruchomosci-mozna-stracic-51629.html
  • Gość: bemowiak IP: *.mimuw.edu.pl 09.03.11, 18:25
    kiedyś gocław/saska kępa to było to, było cool i spoko

    teraz po wprowadzeniu buspasow to zamknieta klatka z ktorej nie ma mozliwosci wyjazdu

    ani samochodem, ani autobusem, ani tramwajem ani metrem,

    ratunkiem jest tylko helikopter
  • Gość: . IP: *.aster.pl 09.03.11, 10:48
    "> Obejrzałem osobiście (...) około 60 mieszkań na rynku wtórnym"

    po tym co napisałeś nasuwa mi się kilka myśli:
    1. albo jesteś bezrobotnym idiotą lubiącym zwiedzać cudze kąty, żeby po prostu jakoś zabić czas
    2. albo jesteś zatrudniony jako jakiś akwizytor i przy okazji oglądasz te cudze kąty
    3. albo jesteś klientem debilem co to ogląda wszystko i wszędzie, zamiast wcześniej pooglądać zdjęcia, opisy w necie, popytać właścicieli o szczegóły - większość info można uzyskać przed obejrzeniem mieszkania - ty wolisz jeździć od ursynowa do bielanm od płyciaka do "nowego" itp.
    pytanie tylko - po co to robisz?
  • rraleighh 09.03.11, 11:17
    Trollu, zwiedzenie 60 mieszkań to jest 200 godzin Twojego życia, czyli mniej, niż spędzasz rocznie na oglądaniu seriali, nie mówiąc o serfowaniu po forum gazety :)

    Nie wiem, jakie masz wykształcenie, ale jeśli jakiekolwiek ścisłe, to na Twoje potrzeby donoszę, że decyzja w sprawie mieszkania jest nie mniej istotna, niż decyzja w sprawie wyboru zawodu czy rodzaju zatrudnienia. Otóż, jeśli ktoś zarabia średnią krajową, to roczna składka na zus i ofe wynosi około 10000 zł. To oznacza, że przechodząc na emeryturę będziesz miał "zebrane" w tych dwóch miejscach najpewniej około 500000zł w dzisiejszych pieniądzach. Jeśli dziś oszczędzisz 200000 zł na zakupie mieszkania i będziesz te środki inwestował samodzielnie (mam na myśli odkładanie z bieżących przychodów tego, co byś musiał spłacać, mająć wyższy kredyt), możesz swoją przyszła emeryturę podwyższyć zgrubsza o połowę. Oczywiście, zależy to od sporej liczby czynników, między innymi od skłonności do ryzyka, ale to są porównwalne pieniądze i dokonanie racjonalnej decyzji mieszkaniowej może po prostu nie wiązać Tobie rąk w przyszłości, na przykład pozwolić zająć się dziećmi, wnukami, hobby, pracować na 5/4 lub 4/5 etatu, innymi słowy zachować większy fragment wolności osobistej.

    Wiem, zrozumienie tego jest za trudne dla większości naszych rodaków, nawet tych prowadzących własną działalność gospodarczą i konfrontujących się z większymi pieniędzmi codziennie. Może po prostu ten aspekt kapitalizmu, mam na myśli operowanie dużymi kwotami, myślenie w kategoriach emerytury, wymaga pokolenia albo dwóch? W każdym razie, jeśli zarabiasz 10 średnich krajowych, to oczywiście wszystkie te rozważania Cię nie dotyczą. Amen.
  • Gość: th IP: *.gaz-system.pl 09.03.11, 11:42
    "możesz swoją przyszła emeryturę podwyższyć zgrubsza o połowę"

    No to jest argument! Ze znanych mi pracujących, którzy przeszli w ostatnich latach na emeryturę (jakieś 15 osób, głównie faceci) żyje jeszcze jeden. Gumofilc, prądem od pługa oderwany. Reszta gryzie glebę, żarły ich choróbska albo stres. Tak to miło spędzają czas na swojej wysokiej emeryturze.
    Mam też w rodzinie babcię (lat 75), dziadek niestety się nie uchował (odszedł nieboracze przed dwu laty).
    Od kiedy pamiętam (dobre 10 lat) dom, w którym mieszkają wygląda tak samo. Nic im się już nie chce, poddali się totalnie. Swego czasu musiałem stoczyć z babcią walkę, żeby telefon z tarczą wymienić na taki z przyciskami (bo TP centralę wymieniło).
    To, że mieli kasę, niewiele zmieniło, po prostu brakło im sił.... takie to są uroki emerytury.... potencjalnej... wirtualnej... której mało kto dożyje...
  • rraleighh 09.03.11, 10:56
    O ile wydaje mi się, że mieszkania nie stanieją, to nie jestem pewien, co się stanie z cenami ziemi w okolicy Warszawy. Testowałem raczej dość pobieżnie około 10 ofert na północ od granic Warszawy i ceny moim zdaniem były idiotyczne. Mianowicie, dobrze usytuowana 1000 metrowa działka w Łomiankach kosztowała ponad 500 000 zł. Nieco dalej, w kolejnej gminie, czyli w gmnie Czosnow, na terenach skąd inąd zalanych przez Wisle w 2010 roku, cena za metr spadała do około 200 zł, ale to już jest 20km od centrum. Następnie, w kolejnej gminie na północ, czyli w gminie Leoncin, cena za metr za fajną działkę przy puszczy Kampinoskiej wynosiła 100 złotych. To chyba nie ma sensu? Rozmawiałem z ludźmi, którzy codziennie dojeżdzają z Leoncina do Warszawy, to się daje robić, ale do przejechania jest 40km w jedną stronę. W tej gminie nie ma przedszkola, tak więc chyba trzeba do kosztów utrzymania domu doliczyć nie tylko benzynę, ale też jakiegoś niewolnika-ogrodnika-guwernantkę w jednym. Aha, z tego wszystkiego chyba najlepiej wyglądały oferty w Truskawiu. Odległość jak do Łomianek, a jakby trochę taniej, ale ciągle jak na moje oko za drogo. Czy ktoś może ten fenomen objaśnic? Może tej ziemi wokół Warszawy jest na tyle mało, że wykupują ją prawdziwi fanatycy kontaktu z przyrodą? Sprawa wydaje mi się dość podejrzana, ale faktem jest, że nie spędziłem dość czasu na studiowaniu tego fenomenu :)
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 12:06
    A ja zauważam że na rynku wtórnym ceny mieszkań spadają o około 15 tyś co pół roku. I to w przypadku mieszkań z dwoma pokojami. Mimo wszystko dalej nie opłaca mi się kupować mieszkania bo bym musiał dopłacać do interesu około 1200 PLN miesięcznie w stosunku do wynajmu.
    Zgodzę się z jednym, ceny działek są chore, ale mam znajomych którzy mają bardzo dobre zarobki i każdy co kilka miesięcy kupuje nową działkę. Przy okazji sukcesywnie je zabudowują.
    Wiesz że za 600 tyś możesz wybudować dom z garażem i dwoma mieszkaniami (każde do 100m2) i urządzić je?
  • Gość: NIE -C<K>HŁAM IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.11, 13:42
    a ja widziałam mnóstwo NIE-CHŁAMU w kraju zachodnioeuropejskim o cenie dochodzącej do
    2,0 k i NIŻEJ za METR KWADRATOWYM.
  • Gość: LaoTsy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.11, 10:10
    Dla mnie mieszkanie ma wartość samą w sobie. Nieważne czy mogę sprzedać za 100k, czy 500k zł. Ważne, że mam gdzie mieszkać i mogę COŚ zostawić moim dzieciom.
  • steamtrain 09.03.11, 10:23
    Gość portalu: LaoTsy napisał(a):

    > Dla mnie mieszkanie ma wartość samą w sobie. Nieważne czy mogę sprzedać za 100k
    > , czy 500k zł. Ważne, że mam gdzie mieszkać i mogę COŚ zostawić moim dzieciom.

    Ciekawa filozofia. Kupic cos (np na kredyt) za 500k, splacic 1000k a pozniej zostawic dzieciom cos warte 100k.
    To wlasnie jelen.
    Ja bym wolal te pieniadze przeznaczyc na edukacje dzieci, niech jada w swiat, pracuja, rozwijaja sie. Twoje beda mialy klike.
  • hollowcat 09.03.11, 10:26
    > Ja bym wolal te pieniadze przeznaczyc na edukacje dzieci, niech jada w swiat, p
    > racuja, rozwijaja sie. Twoje beda mialy klike.

    Ale mieszkać gdzieś trzeba z tymi dziećmi - mozna wynajmować za 1200zł a mozna płacić ratę 1200zł...

    Kto tu jest jeleniem? Wynajmujący czy mieszkający na swoim?
  • Gość: abra IP: *.nokia.com 09.03.11, 10:29
    To nie jest Twoje mieszkanie, tylko banku. I tak je wynajmujesz, płacąc przy tym kosmiczne odsetki. A mógłbyś odkładać i po czasie _kupić_ sobie własne.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 10:33
    odkladac z czego skoro musisz placic za wynajem?

    co lepsze?
    odkladac 30 lat i na starosc zamieszkac w wymarzonym domku czy placic 30 lat i od razu zamieszkac "na swoim"
  • hank_m 09.03.11, 10:48
    Odkładać można z tego, ze teraz wynajem jest tańszy od raty. A moim zdaniem będzie jeszcze tańszy.

    Oczywiście to nie do pomyślenia dla części ludzi, że pod koniec miesiąca coś z wypłaty może zostać, ale u mnie tak się dzieje i to właśnie dlatego, że nie mam rat na karku.

    Poza tym kto każe czekać całe 30 lat? Teraz sensownie jest odkładać na wkład własny i czekać aż ceny wrócą do normy. W ten sposób już za kilka lat można będzie kupić to samo "wymarzone" mieszkanie przy znacznie mniejszym kredycie (niższa cena i do tego wkład własny), przy którym już wystarcza na inne "marzenia" (może lepsze auto, wakacje, cokolwiek).

    Gość portalu: aa napisał(a):

    > odkladac z czego skoro musisz placic za wynajem?
    >
    > co lepsze?
    > odkladac 30 lat i na starosc zamieszkac w wymarzonym domku czy placic 30 lat i
    > od razu zamieszkac "na swoim"
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:09
    W polskich głowach nie mieści się wiele rozsądnych zachowań, a oszczędzanie z wypłaty to takie kuriozum jak znajomość chińskiego.
    Ja naprawdę nie mogę pojać, że dla wielu osiągnięcie życia to 50 m2 betonu.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 11:17
    ile odlozysz z tej swojej wyplaty?
    1tys zl? 2 tys zl?
    ile ci zajmie uzbieranie na wymarzony dom 100m2 pod duzym miastem?
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:28
    A może po prostu zarabiasz zbyt mało, żeby kupić kiedykolwiek mieszkanie?
    Stać ciebie na wynajem kawalerki, ale niekoniecznie na 100m2 dom pod miastem, możliwe?
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:32
    Dodatkowo, jak to może być, że w ciągu 30 lat jesteś w stanie zapłacić jakieś 700 tys. pln, za mieszkanie, którego cena rynkowa wynosi połowę tej kwoty, bo taki jest rzeczywisty koszt kredytu, a nie jesteś w stanie zaoszczędzić powiedzmy 300 tys. w gotówce?
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 11:49
    skad pewnosc ze za 30 lat mieszkanie bedzie warte ciagle 300tys?
  • jkdab 09.03.11, 11:50
    I chyba zupełnie nie masz pojęcia o czym piszesz, forumowy milionerze;-)
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:29
    Słuchaj, ten problem akurat mnie nie dotyczy, ale nie będę pisał dlaczego.

    Chcę tylko zrozumieć jakie są przesłanki wchodzenia w duże długoterminowe zobowiązanie przez młode osoby u początku kariery zawod.:

    1. w środowisku najniższych stóp procentowych w historii - czytaj: będą tylko rosnąć a z nimi twoje zobowiązanie; to mniej więcej tak jakbyś pakował teraz gotówkę w obligacje

    2. nadpodaży mieszkań w wielu najważniejszych miastach

    3. gdy twoim jedynym aktywem to małe doświadczenie zawodowe i młody wiek, a nie oszczędności czy udziały w firmach lub rentowna działalność gosp.

    4. eksponencjalnie rosnącej konkurencji na rynku pracy - prawie każdy ma studia i inne kwalifikacje - czytaj: niższe pensje oraz trudność ze znalazeniem rozwojowej pracy

    5. założenie, że cena mieszkania będzie wzrastać kiedy perpsektywa jest niekorzystna

    6. przez 30 lat pakować kasę w projekt inwestycyjny z historyczną stopą zwrotu zbliżoną do lokaty bankowej

    7. i tu może emocjonalny argument: czy jak się jest młodym to nie lepiej po prostu cieszyć się życiem - zwiedzić świat, zrobić licencję pilota, postudiować np. filozofię na Sorbonie, zdobyć doświadczenie w inwestowaniu, itd., niż określać swoje życie w ramach raty do spłacenia?
  • jkdab 09.03.11, 12:43
    > 1. w środowisku najniższych stóp procentowych w historii - czytaj: będą tylko r
    > osnąć a z nimi twoje zobowiązanie; to mniej więcej tak jakbyś pakował teraz got
    > ówkę w obligacje
    truizm

    > 2. nadpodaży mieszkań w wielu najważniejszych miastach
    jakich mieszkań?? Tych najgorszych. Te najbardziej pożądane nadal się rozchodzą. Grunt to kupować mieszkanie z głową.

    > 3. gdy twoim jedynym aktywem to małe doświadczenie zawodowe i młody wiek, a nie
    > oszczędności czy udziały w firmach lub rentowna działalność gosp.
    mnie to nie dotyczy

    > 4. eksponencjalnie rosnącej konkurencji na rynku pracy - prawie każdy ma studia
    > i inne kwalifikacje - czytaj: niższe pensje oraz trudność ze znalazeniem rozwo
    > jowej pracy
    ja nie mam wyższych studiów :) i powinienem być na dnie, wg tego co piszesz, a jednak dla banków (nie dla banku) jestem wiarygodny

    > 5. założenie, że cena mieszkania będzie wzrastać kiedy perpsektywa jest niekorz
    > ystna

    jeszcze raz się pytam, których mieszkań. w przypadku mieszkań, metr, metrowi nie jest równy.

    > 6. przez 30 lat pakować kasę w projekt inwestycyjny z historyczną stopą zwrotu
    > zbliżoną do lokaty bankowej
    jeśli tylko w ten sposób patrzysz na nieruchomość, no cóż każdy widzi coś innego

    > 7. i tu może emocjonalny argument: czy jak się jest młodym to nie lepiej po pro
    > stu cieszyć się życiem - zwiedzić świat, zrobić licencję pilota, postudiować np
    > . filozofię na Sorbonie, zdobyć doświadczenie w inwestowaniu, itd., niż określa
    > ć swoje życie w ramach raty do spłacenia?
    nie wiem czy lepiej, bo studia przerwałem osiem lat temu, wtedy kupiłem swoje pierwsze mieszkanie w kredycie. Nigdy w nim nie zamieszkałem, a dzisiaj nawet nie pamiętam adresu tego mieszkania.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:53
    Tylko zrozum, że należałeś do tej grupy szczęśliwców, którzy kupowali mieszkania u początku bańki na rynku nieruchomości!
    Nie mówimy tutaj o rynku sprzed 8 lat!

    Ok, pochwaliłeś się na forum swoim osobistym sukcesem tylko co z tego wynika dla ogółu?
  • jkdab 09.03.11, 12:58
    I dzisiaj również możesz w ten sam sposób na mieszkaniach. Ale trzeba pamiętać o jednym: czasy kiedy nawet psia buda sprzedawała się po 15000 pln za metr, już minęły. A to wcale nie oznacza, że nie mam jejsc w Polsce (czyt. wawa), gdzie średnia cena metra wg aktów notarialnych nadal wynosi 14000 PLN za metr.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 11:52
    ale chyba przez te 30 lat mieszkac gdzies musisz nie? i bedziesz placil za wynajem czy bedziesz z mama mieszkal?
  • Gość: śmierć_lemingom IP: *.awakom.net 09.03.11, 12:15
    Obecnie ceny wynajmu są znacznie niższe od rat kredytu na 30 lat na takie samo mieszkanie.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 12:24
    mozliwe ale w racie kredytu czesc idzie na splate kapitalu a w placeniu za wynajem NIC
    poza tym ceny wynajmu beda rosly wraz z inflacja a podstawa kredytu zawsze bedzie taka sama
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:32
    Jak będzie inflacja, to wzrosną stopy procentowe i twoja rata.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 15:42
    tak ale rata nie bedzie rosla bez konca a inflacja owszem
    ty chyba nie wiesz co to w ogole kredyt jesli roznicy nie pojmujesz
  • Gość: Sasso IP: *.internetia.net.pl 09.03.11, 15:48
    A daj spokój, nie wytłumaczysz :)))
  • Gość: 3a IP: 10.03.11, 14:36
    Przez pierwsze kilka lat splata kapitalu jest minimalna. Przy kredycie 200tys w pierwszy rok splacisz ok. 2500zl kapitalu. Po 10 latach bedziesz splacal jakies 4000zl kapitalu rocznie. Dopiero gdzies po 17-18 latach splacania kwota kapitalu zrowna sie mniej wiecej z kwota odsetek (w tym przykladzie na poziomie ok. 600zl miesiecznie) - wtedy wiec bedziesz splacal jakies 7200zl kapitalu na rok.

    Mysle, ze ktos komu naprawde zalezy na zakupie mieszkania jest w stanie juz w pierwszy rok odlozyc wiecej niz 2500zl, a tym samym albo predzej dojdzie do potrzebnej kwoty albo znaczaco obnizy calkowity koszt kredytu. Biorac pod uwage obecna sytuacje na rynku NIE OPLACA sie w tej chwili kupowac. A po kredyt zawsze mozna isc.
  • jkdab 09.03.11, 15:33
    tylko że jak dotrwasz do emerytury, to wylądujesz na ulicy, bo na wynajem stać ciebie nie będzie.
  • Gość: śmierć_lemingom IP: *.awakom.net 09.03.11, 12:14
    Dom o powierzchni 100 m^2 to koszt około 120 tys zł, dolicz do tego koszt działki (zależny od lokalizacji).
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 12:16
    Nawet jeśli ktoś odłoży 1000 PLN miesięcznie to po roku ma ponad 12000 (odsetki). Po 3 latach ma już 36 000 czyli albo na wkład własny albo ma poduszkę finansową na nieprzewidziane wydatki.
    Nie każdy żyje od 1 do 1, w moim wypadku pomimo tego że ja płacę za utrzymanie całej rodziny zostaje mi jeszcze nieco grosza na koncie. Moja żona może odłożyć niemal całą pensję bo jedyne na co ją wydaje to kosmetyczka/fryzjer i kosmetyki.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 15:44
    mowa byla o kupowaniu za gotowke wiec te 36tys to najwyzej starczy na bude dla psa
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 11:15
    mowa byla o kupowaniu mieszkania za gotowke bo przeciez na kredyt to nie jest twoje
    zeby kupic mieszkanie z oszczednosci wiekszosc polakow musialaby wlasnie oszczedzac 30 lat

    ja sie z toba zgadzam ze lepiej teraz poczekac i dozbierac na wiekszy depozyt
  • Gość: abra IP: *.nokia.com 09.03.11, 11:28
    aa do końca nie rozumiesz o co chodzi. Dolicz do raty czynsz lokatorski (kilkaset złotych). Załóż także, że w przypadku wynajmu, na oszczędnościach będziesz zarabiał (chociażby na lokacie).

    Jeżeli masz więcej niż 30-40% wkładu własnego kupno _może_ się opłacać, ale nie musi. W innym przypadku raczej nie. Dużo zależy od tego co i gdzie chcesz kupić i jak wygląda rynek wynajmu. Wszystko wskazuje także na to, że mieszkania w Polsce są mocno przewartościowane...

    Oglądnij sobie to: bankier.tv/na-nieruchomosci-mozna-stracic-6095.html
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 11:50
    to ze mieszkania sa przewartosciowane to oczywiste

    ja tylko uwazam ze zbieranie przez x lat po to zeby kupic za 100% gotowki jest debilizmem tak samo jak debilizmem jest branie kredytu na 100%
  • jkdab 09.03.11, 11:47
    Możesz odkładać i mieszkać pod mostem.
    Możesz płacić 1200 za wynajem i nic nie odkładać.
    Możesz płacić 1200 raty, z czego 400 to jest spłata kapitału.
  • hank_m 09.03.11, 11:59
    Znów błąd, że cena wynajmu == cena raty. W większych miastach to nie jest prawda. W mniejszych - ceny mieszkań nie są tak mocno przewartościowane.

    jkdab napisał:

    > Możesz odkładać i mieszkać pod mostem.
    > Możesz płacić 1200 za wynajem i nic nie odkładać.
    > Możesz płacić 1200 raty, z czego 400 to jest spłata kapitału.
  • jkdab 09.03.11, 12:05
    1800 PLN to cena wynajmu mieszkania (nie mówię o kawalerce).
    2300 PLN to rata we frankach za takie samo mieszkanie.

    hank_m napisał:

    > Znów błąd, że cena wynajmu == cena raty. W większych miastach to nie jest prawd
    > a. W mniejszych - ceny mieszkań nie są tak mocno przewartościowane.
    >
    > jkdab napisał:
    >
    > > Możesz odkładać i mieszkać pod mostem.
    > > Możesz płacić 1200 za wynajem i nic nie odkładać.
    > > Możesz płacić 1200 raty, z czego 400 to jest spłata kapitału.
  • Gość: śmierć_lemingom IP: *.awakom.net 09.03.11, 12:17
    3000 to rata plus czynsz + ubezpieczenia za takie samo mieszkanie.
  • jkdab 09.03.11, 12:25
    dobrze urządzone mieszkanie z architektem to zysk, więc czynsz masz zniwelowany.
  • najlepszygeorge 09.03.11, 16:11
    A co ma architekt do czynszu za mieszkanie?
  • jkdab 09.03.11, 16:19
    idź się prześpij, bo ty nawet nie wiesz o czym mówisz
  • najlepszygeorge 09.03.11, 16:33
    Nie powiedziałem jeszcze ani jednego słowa, bo zwykle nie gadam do monitora ;)

    Ten architekt to w zestawie z mieszkaniem się nabywa, czy jak ;)?
  • jkdab 09.03.11, 16:37
    wróć do eksela, bo poza tabelkę wyjść nie umiesz;-)
  • hank_m 09.03.11, 12:21
    Czyli wynajem jednak jest tańszy i się opłaca? A co do spłaty - liczyłeś kiedy rata kapitałowa jest większa od oszczędzonej kasy? Podpowiem - nieprędko :)

    jkdab napisał:

    > 1800 PLN to cena wynajmu mieszkania (nie mówię o kawalerce).
    > 2300 PLN to rata we frankach za takie samo mieszkanie.
  • jkdab 09.03.11, 12:31
    być może w Twoim przypadku się nie opłaca. W Moim się opłaca z kilku powodów:
    1. Bo mieszkam przede wszystkim u siebie - czynnik psychologiczny.
    2. Bo mieszkam tak jak chcę i tak jak lubię i jeśli chcę coś zmienić w mieszkaniu to ja to robię.
    3. Bo w moim przypadku różnica między wynajmem a ratą wynosi 300 PLN - i dla mnie koszt warty poniesienia.
    4. Bo zarobiłem na samym wzroście metra 100%, ale liczonego dzisiaj a nie w szczycie bańki.
    5. Bo brałem w PLNach a przewalutowałem na w szczycie.

    KPW??? jeśli chcesz o tym dyskutować, to powtarzam jeszcze raz. Wyjdź z eksela i zobacz, że masz dużo innych możliwości działania i zarobienia na własnym mieszkaniu.

    PS. Wyobraź sobie, że nawet biorąc kredyt na 100% wartości mieszkania, można na nim zarobić.
  • hank_m 09.03.11, 13:22
    > być może w Twoim przypadku się nie opłaca. W Moim się opłaca z kilku powodów:
    > 1. Bo mieszkam przede wszystkim u siebie - czynnik psychologiczny.
    No tak. Problem w tym, że "czynnik psychologiczny" to w przypadku lemingów jedyny czynnik (choć im samym się wydaje, że jeden z wielu).

    > 2. Bo mieszkam tak jak chcę i tak jak lubię i jeśli chcę coś zmienić w mieszkan
    > iu to ja to robię.
    Czyli czynnik psychologiczny, można podciągnąć pod punkt 1.

    > 3. Bo w moim przypadku różnica między wynajmem a ratą wynosi 300 PLN - i dla mn
    > ie koszt warty poniesienia.
    > 4. Bo zarobiłem na samym wzroście metra 100%, ale liczonego dzisiaj a nie w szc
    > zycie bańki.
    > 5. Bo brałem w PLNach a przewalutowałem na w szczycie.
    >
    No i tu jest pies pogrzebany - w TWOIM przypadku. Nie w przypadku osoby, która by teraz kupiłaby mieszkanie.
    Jeśli już się pochwaliłeś interesem życia, to może pora wczuć się w rolę potencjalnego Kowalskiego który w TYM momencie zastanawia się czy kupić mieszkanie?

    > KPW??? jeśli chcesz o tym dyskutować, to powtarzam jeszcze raz. Wyjdź z eksela
    > i zobacz, że masz dużo innych możliwości działania i zarobienia na własnym mies
    > zkaniu.
    >
    "Zarobienia na własnym mieszkaniu"....ROTFL :D Takie rzeczy to nie w tych czasach, nie w Polsce.
  • Gość: Kalkulator IP: *.centertel.pl 09.03.11, 15:14
    > być może w Twoim przypadku się nie opłaca. W Moim się opłaca z kilku powodów:
    > 1. Bo mieszkam przede wszystkim u siebie - czynnik psychologiczny.

    Zadłużenie na kilkaset tysięcy to też jest niezły czynnik psychologiczny.

    > 4. Bo zarobiłem na samym wzroście metra 100%, ale liczonego dzisiaj a nie w szc
    > zycie bańki.

    Przed bańka, czyli np. w 2005 warto było wziąc kredyt. Co z tego wynika dla 2011? Poza tym o zarobku to będziesz mógł powiedzieć, jak go zrealizujesz, czyli sprzedasz mieszkanie. Czyli zarobisz tylko wtedy jak sprzedasz mieszkanie i zamieszkasz z rodzicami. Gdybys chciał zamienic swojego kota po pół miliona na psa za milion, to i tak musisz dopłacic pół miliona gotówką.
    Przyslijcie tu jakiegoś inteligentniejszego kredyciarza.
  • jkdab 09.03.11, 15:32
    1. Nie będę wykładał Tobie, dokładnie jak i dla czego się opłaca ale kilka faktów:
    a. Opłacać to się opłacało np 2000 lub 2001 roku, więc jeżeli stawiasz się w roli eksperta, to najpierw sprawdź kiedy się opłacało, ponieważ 2005 rok to już był prawie szczyt cen.
    b. Zadłużenie "kilkaset tysięcy" ta kwota niczego nie oddaje. Jak już na to patrzysz to ważne jest: jaki procent mieszkania jest w kredycie, w jakiej walucie, na ile lat, jakie masz oszczędności i ile zarabiasz.
    c. A i owszem zrealizuję:) co ciekawe moja sąsiadka, która ostatnio sprzedawała takie mieszkanie jak moje, miała dwóch chętnych. Więc zrobiła "mini licytację". Mieszkanie kupił ten co dał więcej. A było to 3 miesiące temu.
    d. Więc jeszcze raz powtarzam, metr metrowi nie jest równy, kredyt kredytowi, dzielnica dzielnicy, ulica ulicy, budynek budynkowi.


    Rozumiesz to????
  • najlepszygeorge 09.03.11, 15:55
    Piszesz wszystko z OSOBISTEJ perspektywy tego, że tobie udało się na mieszkaniu zarobić. Artykuł dotyczy ludzi, którzy wzięli kredyt stosunkowo niedawno i mogą mieć kłopoty z ich spłatą.

    Mało wnosisz argumentów dotyczących tematu artykułu, tylko ciągle forsujesz tezę, że na mieszkaniu da się zarobić. Tak! Zgadzam się, da się tak jak i na złocie, ropie, kukurydzy, akcjach, ziemi, samochodach, itd. Tylko czy przeciętny kowalski może być wytrawnym inwestorem?
  • jkdab 09.03.11, 16:18
    Bo artykuł generalizuje i nie oddaje jednej ważnej kwestii, a mianowicie "czkawki post boomowej". W latach 2003-2009 na rynku pojawiło się bardzo dużo i bardzo kiepskich mieszkań. Ludzie kupowali to bez namysłu. Co oznacza kiepskie mieszkanie??? To takie mieszkanie, które: jest niefunkcjonalne, jest w kiepskiej dzielnicy, wychodzące na kiepską stronę, wykonane z tanich materiałów itd itp.
    W tej chwili rynek jest zalany tego typu mieszkaniami. Ludzie kupowali to bezmyślnie "na inwestycje". Teraz okazuje się, że albo nie są w stanie dalej ciągnąć tych kredytów, albo ich nie chcą dalej ciągnąć. Co to oznacza??? Że podaż przewyższa popyt. Ale to jest podaż złych i słabych mieszkań - a teraz przed zakupem mieszkania ludzie uważniej sprawdzają jak dane mieszkanie wygląda. Więc owszem spadek cen mamy, ale on dotyczy bezwartościowych mieszkań. W języku finansowym, można byłoby takie mieszkania nazwać "śmieciwymi".
    Wystarczy przejrzeć rynek developerski. Developerzy, który budują w dobrych lokalizacjach, praktycznie na pniu sprzedają po 20-30% mieszkań. Ale są to zawsze te lepsze mieszkania, mające pewną perspektywę. Natomiast po 3-4 latach sprzedaży od daty rozpoczęcia inwestycji, praktycznie każdemu developerowi zostaje jakieś 10-15% mieszkań, które do niczego się nie nadają.
    Jaki tego efekt, pozytywny dla nas wszystkich: być może za 5-6 lat zacznie się budować z głową, przez co mieszkania staną się ponownie wartością, a nie bezwartościową betonową płytą.
    Negatywny: że do tych śmieciowych mieszkań zaczną się z czasem sprowadzać slumsu.
  • hank_m 09.03.11, 16:23
    > a. Opłacać to się opłacało np 2000 lub 2001 roku, więc jeżeli stawiasz się w ro
    > li eksperta, to najpierw sprawdź kiedy się opłacało, ponieważ 2005 rok to już b
    > ył prawie szczyt cen.
    W 2005 ceny były jeszcze w miarę normalne (czytaj - dalej opłacało się kupować). Dopiero 2007 to "prawie szczyt". W 2001 to był złoty interes.

    > b. Zadłużenie "kilkaset tysięcy" ta kwota niczego nie oddaje. Jak już na to pat
    > rzysz to ważne jest: jaki procent mieszkania jest w kredycie, w jakiej walucie,
    > na ile lat, jakie masz oszczędności i ile zarabiasz.
    Tutaj się zgodzę - te czynniki należy uwzględnić przy kalkulacjach.

    > c. A i owszem zrealizuję:) co ciekawe moja sąsiadka, która ostatnio sprzedawała
    > takie mieszkanie jak moje, miała dwóch chętnych. Więc zrobiła "mini licytację"
    > . Mieszkanie kupił ten co dał więcej. A było to 3 miesiące temu.
    A sąsiad sprzedał psa za milion ;)

    > d. Więc jeszcze raz powtarzam, metr metrowi nie jest równy, kredyt kredytowi, d
    > zielnica dzielnicy, ulica ulicy, budynek budynkowi.
    I czas czasowi też. Są lepsze i gorsze okresy na inwestowanie. Jeśli ceny lecą to różnicę pomiędzy kupnem-sprzedażą mogą nie starczyć na pokrycie papierkologii. Już nie mówiąc o tym, że ceny ciągle spadają....
  • jkdab 09.03.11, 16:35
    >
    > > c. A i owszem zrealizuję:) co ciekawe moja sąsiadka, która ostatnio sprze
    > dawała
    > > takie mieszkanie jak moje, miała dwóch chętnych. Więc zrobiła "mini licyt
    > ację"
    > > . Mieszkanie kupił ten co dał więcej. A było to 3 miesiące temu.
    > A sąsiad sprzedał psa za milion ;)

    a sobie kpij, mam w nosie uznanie forumowego eksperta:)
    >
    > > d. Więc jeszcze raz powtarzam, metr metrowi nie jest równy, kredyt kredyt
    > owi, d
    > > zielnica dzielnicy, ulica ulicy, budynek budynkowi.
    > I czas czasowi też. Są lepsze i gorsze okresy na inwestowanie. Jeśli ceny lecą
    > to różnicę pomiędzy kupnem-sprzedażą mogą nie starczyć na pokrycie papierkologi
    > i. Już nie mówiąc o tym, że ceny ciągle spadają....

    oki więc sprawdź jak zleciały ceny mieszkań w Wilanowie a jak na Mokotwie. A i nie mówię tu o cenach ofertowych, ale na podstawie średniej ceny aktów notarialnych. Obecnie na Górnym Mokotowie to 14000 PLN. A w Wilanowie ok 7500 PLN. Co ciekawe średnia ofertowa na całym mokotowie jest niższa od średniej z aktu notarialnego, na górnym Mokotwie. Jak myślisz dlaczego powstał taki galimatjas???
  • Gość: 1410 IP: *.centertel.pl 09.03.11, 20:55
    > > A sąsiad sprzedał psa za milion ;)
    >
    > a sobie kpij, mam w nosie uznanie forumowego eksperta:)

    Niestety nie masz tego uznania w nosie, skoro uważasz za istotne poinformować o tym całe forum.
  • Gość: Kalkulator IP: *.centertel.pl 09.03.11, 20:45
    > 1. Nie będę wykładał Tobie, dokładnie jak i dla czego się opłaca ale kilka fakt
    > ów:
    > a. Opłacać to się opłacało np 2000 lub 2001 roku, więc jeżeli stawiasz się w ro
    > li eksperta, to najpierw sprawdź kiedy się opłacało, ponieważ 2005 rok to już b
    > ył prawie szczyt cen.

    W 2000 i 2001 nie bylo kredytów dla lemingów. Jeśli Tobie dali, to za nisko Cię oceniałem. 2004-2005 można jeszcze było kupić po przyzwoitych cenach, ale faktycznie to była ostatnia chwila przed górką. Szczyt cen był w 2008.

    > b. Zadłużenie "kilkaset tysięcy" ta kwota niczego nie oddaje.

    Tu się zgadzam, jak ktoś zarabia 100 tys. rocznie, to nie musi się specjalnie martwić splatą kilkuset, szczegolnie jak wydatki na życie zetnie do jednego tysiąca zlotych miesięcznie. Jeśli natomiast mówimy o przeciętnych kredytobiorcach, to dla wielu polskich rodzin już 100 tys. jest sumą abstrakcyjną, wiele z nich nigdy w życiu nie posiadało 20 tys. złotych.

    > c. A i owszem zrealizuję:) co ciekawe moja sąsiadka, która ostatnio sprzedawała
    > takie mieszkanie jak moje, miała dwóch chętnych. Więc zrobiła "mini licytację"
    > . Mieszkanie kupił ten co dał więcej. A było to 3 miesiące temu.

    Jak zrealizujesz, to nie będziesz miał gdzie mieszkać. Jak będziesz chciał gdzieś zamieszkać, to wydasz to, co dostałeś za mieszkanie i będziesz miał realne zero. Chyba że chcesz zrealizować zysk i jako najemca czekać na niższe ceny.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 15:47
    > być może w Twoim przypadku się nie opłaca. W Moim się opłaca z kilku powodów:
    > 1. Bo mieszkam przede wszystkim u siebie - czynnik psychologiczny.

    Zadłużenie na kilkaset tysięcy to też jest niezły czynnik psychologiczny.
    ===============

    No tak bo najlepiej to u mamusi wtedy o nic nie trzeba sie martwic.
  • Gość: 1410 IP: *.centertel.pl 09.03.11, 21:07
    > > być może w Twoim przypadku się nie opłaca. W Moim się opłaca z kilku powo
    > dów:
    > > 1. Bo mieszkam przede wszystkim u siebie - czynnik psychologiczny.
    >
    > Zadłużenie na kilkaset tysięcy to też jest niezły czynnik psychologiczny.
    > ===============
    >
    > No tak bo najlepiej to u mamusi wtedy o nic nie trzeba sie martwic.

    To rodzice nie są lemingami i mają czystą hipotekę? Przeciwstawiacie kredyty mieszkaniu u mamusi, a przecież u rodziców zamieszkasz tylko wtedy jak oni sami nie są zadłużeni. Niedługo mamusie też będą zakredytowane i dla największych lemingów wybór będzie - spłacasz z małżonkiem albo spłacasz z mamusią.
  • Gość: abra IP: *.nokia.com 09.03.11, 12:16
    Co się nie zgadza w tych wyliczeniach:
    bankier.tv/na-nieruchomosci-mozna-stracic-6095.html
    Ja nie twierdzę, że zysk jest zawsze na takim poziomie. Wszystko zależy od lokalizacji, wielkości mieszkania i przede wszystkim Twojego wkładu własnego.
  • jkdab 09.03.11, 12:35
    Tym się różnimy.
    Ja szukam możliwości jak na nieruchomościach zarobić a ty szukasz jak stracić.

    PS. Ameryki nie odkrywasz tym linkiem. Na wszystkim można stracić: na złocie, na ropie, na cebulkach tulipanów, na giełdzie, na kawie, na obligacjach itd itp. Ale również praktycznie na wszystkim można zyskać, tylko trzeba to robić z głową.
  • hank_m 09.03.11, 13:27
    > PS. Ameryki nie odkrywasz tym linkiem. Na wszystkim można stracić: na złocie, n
    > a ropie, na cebulkach tulipanów, na giełdzie, na kawie, na obligacjach itd itp.
    > Ale również praktycznie na wszystkim można zyskać, tylko trzeba to robić z gło
    > wą.

    Przy ogólnych trendach spadkowych takie coś się nazywa spekulacją. Jeśli się dobrze znasz na temacie, kupujesz po znajomości mieszkania z licytacji komorniczych, bez hipoteki, działkirolne żeby zmienić je na budowlane - wtedy tak, to się może opłacić. ALE - przeciętny kowalski nie zna się na spekulacji, chce mieć po prostu gdzie mieszkać i nie wtopić przy tym nastu lat swojej pracy. I żadne marketingowe gadki a'la sprzedaż bezpośrednia tego nie zmienią. Bo niby co miałoby się stać? Pan Kazio mający 10 tysi na koncie i stare auto będzie "inwestował" w mieszkania posiłkując się kredytem? Przyznaję, tacy już próbowali kupując wszystko i po każdej cenie, bo przecież mają zdolność kredytową, ale ich czas minął.
  • kosm.aty 09.03.11, 13:44
    > PS. Ameryki nie odkrywasz tym linkiem. Na wszystkim można stracić: na złocie, na ropie, na cebulkach tulipanów, na giełdzie, na kawie, na obligacjach itd itp. Ale również praktycznie na wszystkim można zyskać, tylko trzeba to robić z głową.

    To graj z głową na giełdzie. Takie szybkie spekulacje to praktycznie gra o sumie zerowej. I jak na giełdzie zawsze znajdzie się jakiś insider który gra znaczonymi kartami. A rady dla masowego rynku, żeby brać kredyt we frankach i przewalutować w "odpowiednim" momencie, oraz liczyć że po raz kolejny mieszkania pójdą 200% w górę to naprawdę ekonomia rodem z przedszkola. Na kawie, na giełdzie, na złocie to gra i taka jest jej ogólna percepcja. Nie wiem dlaczego na mieszkaniach to już "pewna inwestycja" skoro wchodzi tu w grę chamski "carry trade" walutą i obstawianie oszczędności życia na wzrost cen mieszkań i niskie stopy procentowe przez następne kilkanaście lat.

    Jasne, że zawsze jest opcja że da się zarobić na nieruchomościach. Tyle, że czasem, w dołku, jest to 1 mieszkanie na 100. Myślisz, że wszyscy na nie trafią? Czy że 99 osób wtopi oszczędności życia? (tego przyszłego, bo obecnych mają +/- zero)
  • Gość: Kalkulator IP: *.centertel.pl 09.03.11, 15:00
    > Możesz odkładać i mieszkać pod mostem.
    > Możesz płacić 1200 za wynajem i nic nie odkładać.
    > Możesz płacić 1200 raty, z czego 400 to jest spłata kapitału.

    Jak będziesz spłacał po 400 zł miesięcznie, to w 50 lat spłacisz 240 tys. kapitału.

    50 lat to jest długo.
  • jkdab 09.03.11, 15:45
    "Choopie" a kto mówi o kredycie na 50 lat??? I skąd wiesz jaki jest wkład własny, że wyciągasz wnioski???
  • Gość: Kalkulator IP: *.centertel.pl 09.03.11, 21:18
    > "Choopie" a kto mówi o kredycie na 50 lat??? I skąd wiesz jaki jest wkład własn
    > y, że wyciągasz wnioski???

    Gdzie ty widzisz wnioski? Nie wyciagam wniosków, tylko podaję przykład, ile spłaciłbyś, spłacając podaną przez Ciebie metodą. Biorąc pod uwagę, że 240 tys. nie starczy na mieszkanie w Warszawie, spłacając w podanym przez Ciebie tempie mieszkanie za 300 tys., spłacałoby się je 65 lat. Mieszkanie za 300 tys. to wciąż jest metraż dla singla.

    Wkład wlasny. Myślałem, że rozmawiamy o kredytach, ale jeśli nagle wyciągasz z kieszeni gotówkę, to oczywiście sytuacja wygląda inaczej. W jakim stopniu posiadasz wkład własny, w takim stopniu przestajesz byc kredyciarzem, a stajesz się kupującym za gotówkę. Jeśli chcesz mnie przekonywać do sensowności kredytu 20% LTV, to ja się chętnie dam przekonać.
  • jkdab 09.03.11, 22:55
    wyciągnałes wnioski. stwierdzileś, że mam kredyt na 50 lat:)
    A kredyt jaki mam to nadal 60% własnego wkładu. I uwierz mi, jakbym miał zbierać pozostałe 40% to do dzisiaj nie miałbym własnego mieszkania lub miałbym je na Białołęce.
  • steamtrain 09.03.11, 10:34

    >
    > Ale mieszkać gdzieś trzeba z tymi dziećmi - mozna wynajmować za 1200zł a mozna
    > płacić ratę 1200zł...
    >
    > Kto tu jest jeleniem? Wynajmujący czy mieszkający na swoim?

    Po co te klamstwa ? Za 1500 PLN w Wawie mozna wynajac 2 pokoje 50 metrow i dla 2+1 rodziny jest to mieszkanie umozliwiajace zycie. Za podobne mieszkanie kupione trzeba zaplacic conajmniej 2 000 raty plus oplaty daje ~ 2 500. A tu bory za chwile wzrosna i franciszek zdrozeje to do konca 2011 moze byc juz 3 tysiaki.

    Chyba ze zastosujemy styl "plosiaka" i bedziemy dzisiaj mowili o mieszkaniu kupionym w 2005
  • hollowcat 09.03.11, 11:50
    > Po co te klamstwa ? Za 1500 PLN w Wawie mozna wynajac 2 pokoje 50 metrow
    1. kogo obchodzi wawa?
    2. 50 metrów to nawet w dwie osoby ciasno
  • steamtrain 09.03.11, 11:54
    hollowcat napisał:

    > > Po co te klamstwa ? Za 1500 PLN w Wawie mozna wynajac 2 pokoje 50 metrow
    > 1. kogo obchodzi wawa?
    > 2. 50 metrów to nawet w dwie osoby ciasno

    1. Dlatego ze jest konkretnym przykladem. Masz inny lepszy ?
    2. A za 1200 raty+ czynsz to co bedziesz mial ? 70 m ? Czy moze wystarczy na 25 ?
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:04
    "Ale mieszkać gdzieś trzeba z tymi dziećmi - mozna wynajmować za 1200zł a mozna płacić ratę 1200zł..."

    A jakiej to wielkości mieszkanie nabędziesz za ratę w tej wysokości? Kawalerkę 30 m2? I fajnie tak z dziećmi się gnieździć?
  • hollowcat 09.03.11, 11:40
    > A jakiej to wielkości mieszkanie nabędziesz za ratę w tej wysokości? Kawalerkę
    > 30 m2? I fajnie tak z dziećmi się gnieździć?

    1200zł to rata kredytu na 30 lat. Mieszkanie powiedzmy za 300tys.zł 70 metrtów.
    A za 1200zł mozesz wynająć conajwyżej 40-50 i to przy dobrych wiatrach.

    Wole się "gnieździć" na 70 metrach na swoim i płacić staałe raty niż na 40 na cudzym i płacić co roku większy czynsz.

    Tylko idiota zrobiłby inaczej.
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 11:55
    Nie wiem o jakim mieście piszesz, ale w stolicy wynajem jest zdecydowanie tańszy od rat. Ratę w wys. 1200 pln to może dostaniesz w kredycie na 35 lat i to nie w W-wie, tylko w pobliskiej miejscowości.
  • hollowcat 09.03.11, 12:04
    > Nie wiem o jakim mieście piszesz, ale w stolicy wynajem jest zdecydowanie tańsz
    > y od rat

    pisze o Trójmieście a dokładniej o Gdańsku
  • Gość: śmierć_lemingom IP: *.awakom.net 09.03.11, 12:18
    Zaklinanie rzeczywistości. Ceny najmu stoją w miejscu, a czasem spadają (tak było u mnie, a i tak już było tanio). Mieszkanie w Poznaniu.
  • Gość: Rua IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 19:04
    >Mieszkanie powiedzmy za 300tys.zł 70 metrtów.

    Czyli wychodzi ok 4.3 tys/m2.

    W Gdańsku, zgadza się, można pewnie taką oferte wyhaczyć. Tylko pytanie w jakiej lokalizacji - w dalszych dzielnicach na obrzeżach miasta. Spróbuj kupić cokolwiek w tej cenie w centralnych dzielnicach, w pobliżu linii SKMki lub bliżej morza.

    Parę przykładów:
    - Nova Oliva - mieszkanie 70m2 - 484 tys (6,9 tys/m2),
    - Garnizon we Wrzeszczu - mieszkanie 69,5m2 - 494 tys (6,8 tys/m2)
    - Wieża Leszka Białego Żabianka - mieszkanie 67m2 - 499 tys (7,4 tys/m2)

    I z tych tańszych, pierwsze z brzegu:
    - Cztery Pory Roku (niedaleko obwodnicy, południowa część miasta) - 69,6m2 - 281 tys (4 tys/m2)

    Tylko teraz pytanie, czy chcesz mieszkać na osiedlu sypialni, z dala od pracy i codziennie tracić sporo czasu w korkach. Błąd w Twojej wypowiedzi polega na tym, że sugerujesz, iż mieszkania w Gdańsku są w podanych przez Ciebie cenach. A w rzeczywistości jest spora rozbieżność i w większości zależy to od lokalizacji. Poza tym średnia cena m2 w Gdańsku jest większa - 5,5 - 6 tys/m2.
  • hank_m 09.03.11, 11:56
    Jak teraz sprawdziłem w kalkulatorze kredytowym: 300k wzięte na 30 lat daje średnio ratę ok 1800zł. Do tego należy doliczyć czynsz (jakieś 400zł), czyli minimum 2200/miesiąc za mieszkanie warte 300k. W większym mieście w takiej cenie są mieszkania ok 50m, a nie 70m.

    Do tego do własnego mieszkania należy doliczyć jednorazowo:
    - papierkologię (akty notarialne, ubezpieczenia, itp itd)
    - prowizję biura (wtórny) lub urzadzenie mieszkania (pierwotny) - czyli dodatkowe kilka - kilkadziesią tysi (w przypadku urządzania).

    Takie samo mieszkanie wynajmowane ze wszystkimi opłatami to kwota rzędu 1600zł (sprawdzone empirycznie, sam w takim mieszkałem).
  • hollowcat 09.03.11, 12:07
    > Jak teraz sprawdziłem w kalkulatorze kredytowym: 300k wzięte na 30 lat daje śre
    > dnio ratę ok 1800zł. Do tego należy doliczyć czynsz (jakieś 400zł), czyli minim
    > um 2200/miesiąc za mieszkanie warte 300k. W większym mieście w takiej cenie są
    > mieszkania ok 50m, a nie 70m.

    Źle liczysz - RnS to średnio 1200zł na dzisiaj.
    W każdym większym mieście znajdziesz bez problemu mieszkania za 4000zł/m2 i mniej u deweloperów.
    Warszawa to nie pępek świata więc popatrz na reszte Polski,a nie się wymądrzasz.
  • czekam_na_spadki 09.03.11, 12:16
    > Źle liczysz - RnS to średnio 1200zł na dzisiaj.
    > W każdym większym mieście znajdziesz bez problemu mieszkania za 4000zł/m2 i mni
    > ej u deweloperów.
    > Warszawa to nie pępek świata więc popatrz na reszte Polski,a nie się wymądrzasz
    > .
    O kurczę... ty po maturze? A matematyka na niej była? (pewnie nie)...
    Jestem z Poznania, tanie mieszkania są droższe niż te tanie w Warszawie . To raz.
    Dwa - 1200 zł Rns a co za osiem lat? Eutanazja?
  • Gość: śmierć_lemingom IP: *.awakom.net 09.03.11, 12:20
    > Dwa - 1200 zł Rns a co za osiem lat? Eutanazja?
    Jelenie kredytowe myślą tylko na najwyżej rok do przodu.
  • Gość: 1410 IP: *.centertel.pl 09.03.11, 21:43
    > > Dwa - 1200 zł Rns a co za osiem lat? Eutanazja?
    > Jelenie kredytowe myślą tylko na najwyżej rok do przodu

    Nawet te osiem lat to nazbyt optymistyczna wizja jelonków, problemy będą mieć WCZEŚNIEJ.
  • Gość: Kalkulator IP: *.centertel.pl 09.03.11, 21:35
    > > A jakiej to wielkości mieszkanie nabędziesz za ratę w tej wysokości? Kawa
    > lerkę
    > > 30 m2? I fajnie tak z dziećmi się gnieździć?
    >
    > 1200zł to rata kredytu na 30 lat. Mieszkanie powiedzmy za 300tys.zł 70 metrtów.
    > A za 1200zł mozesz wynająć conajwyżej 40-50 i to przy dobrych wiatrach.
    >
    > Wole się "gnieździć" na 70 metrach na swoim i płacić staałe raty niż na 40 na c
    > udzym i płacić co roku większy czynsz.

    300 tys. za 70 metrow? Jak metr kosztuje 4,3 tys., to znaczy, że w okolicy nikt oprócz ciebie nie ma zdolności kredytowej. Innymi słowy nie ma normalnie płatnej pracy. Inaczej lemingi już by cenę wywindowały.

    Stałe raty? Nikt inny oprócz ciebie nie dostanie kredytu niezależnego od stóp procentowych.

    Co roku większy czynsz najmu? Czynsz najmu jest niższy od raty kredytowej, mimo że czynsz najmu zawiera opłaty do spółdzielni, a rata kredytowa ich nie zawiera. Czynsze najmu dołują, Rzepa pisze, ze mają dalej spadać, ale po co miałyby spadac? Wystarczy to co jest.

    www.rp.pl/artykul/230937,619853-Posrednicy--mieszkania-beda-tansze-.html
    poczytaj sobie czego nie wiesz o swoim kredycie:

    www.nakredyt.pl/kredyty-hipoteczne/o-czym-nie-wiedza-klienci.html
  • Gość: W IP: *.play-internet.pl 09.03.11, 12:09
    Jakbym miał do wyboru rata 1200 lub wynajem za 1200 to bym rozważał kupno, wszystko zależne od tego ile wynosi czynsz. Z kolej w Warszawie mam do wyboru rata kredytu 2500 + czynsz lub wynajem z czynszem za 1800. I to za porównywalne mieszkania (to które wynajmuję i mieszkanie w tej samej klatce dwa piętra wyżej), przy czym to które wynajmuję jest lepiej urządzone.
  • Gość: LaoTsy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.11, 11:39
    Mieszkanie kupiłem 6 lat temu za 50k ( na kredyt). Kredyt spłaciłem 100k i właśnie kupiłem kolejne mieszkanie za 350k (rynek wtórny) spłacę 700k w kredycie. To pieniądze tracą wartość a nie mieszkanie. Dla mnie mieszkanie ma wartość samą w sobie :)
  • Gość: śmierć_lemingom IP: *.awakom.net 09.03.11, 12:22
    "To pieniądze tracą wartość a nie mieszkanie. Dla mnie mieszkanie ma wartość samą w sobie :)" - to chyba nawet nie wymaga komentarza, głupota najwyższych lotów.
  • jkdab 09.03.11, 11:45
    Jestem w stanie zrozumieć tych ludzi. Życie nie jest tak proste jak tabela w ekselu. A spadek owszem jest i będzie, ponieważ na rynku jest masa kiepskich mieszkań. Kiepskich to znaczy: o słabym rozkładzie, słabo wykonanych, bez garaży, źle usytuowanych itd. itp.
  • the_last_guardian_angel 09.03.11, 10:24
    Gość portalu: LaoTsy napisał(a):

    > Dla mnie mieszkanie ma wartość samą w sobie. Nieważne czy mogę sprzedać za 100k
    > , czy 500k zł. Ważne, że mam gdzie mieszkać i mogę COŚ zostawić moim dzieciom.

    A nie możesz zostawić swoim dzieciom nic więcej niż stertę pustaka?

    W.
  • hank_m 09.03.11, 10:26
    Gość portalu: LaoTsy napisał(a):
    > Dla mnie mieszkanie ma wartość samą w sobie. Nieważne czy mogę sprzedać za 100k
    > , czy 500k zł. Ważne, że mam gdzie mieszkać i mogę COŚ zostawić moim dzieciom.

    Tylko że tutaj rozważa się głównie to czy KUPIĆ TERAZ, czy nie. Czy może przeczekanie w wynajmowanym mieszkaniu pozwoli oszczędzić 100k na nieruchomości? A uwzględniając kredyt nawet i 2x tyle? Może te 200k wolałbym w ciągu tych 30 lat przeznaczyć na dzieci zamiast już teraz pchać się w przewartościowaną ruderę?
  • Gość: .. IP: 09.03.11, 10:26
    Proponuje ci moje 21m2 za 700tys pln. Pamietaj - one ma wartosc sama w sobie, nie patrz na cene, zostawisz cos dzieciom. To i tak okazja bo wg. analitykow bedzie tylko drozej.

    ps. balkon gratis.
  • zjadaczkartofli 09.03.11, 10:59
    A nie ma wartości to, że na owe mieszkanie będziesz oddawać grzecznie przez całe życie zawodowe połowę pensji do banku? Zapomnij o wakacjach, dobrym samochodzie, jakiś ekstrawagancjach - będziesz tylko żył i pracował po to, żeby spłacać mieszkanie. Jeśli taki masz cel w życiu, to śmiało bierz kredyt.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 09.03.11, 11:58
    trzeba zarabiac wiecej wtedy bedzie cie stac na wszystko
  • Gość: miśuszatek IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 12:23
    Mój sąsiad nie ma takich problemów. Po mimo tego, że nigdzie nie pracuję (i chyba nigdy nie pracował). Inwestuje głównie w alkohol (bo jest najlepiej oprocentowany) no i w dzieci (czwarte w drodze). Żyje sobie bezstresowo. Mówi o sobie, że jest "Dżentelmenem dysponującym wolnym czasem". Przyznał mi się, że nie może zrozumieć tych frajerów którzy ładują się w 30-letni kredyt w zamian za trochę cegieł i betonu. Uświadomiłem sobie wtedy, że chce żyć jak mój sąsiad...
  • Gość: Psychiatra IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.11, 11:37
    Kilka wizyt u lekarza i działa!

    > Dla mnie mieszkanie ma wartość samą w sobie. Nieważne czy mogę sprzedać za 100k
    > , czy 500k zł. Ważne, że mam gdzie mieszkać i mogę COŚ zostawić moim dzieciom.
  • Gość: Ludo IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.11, 10:25
    Z załączonej tabeli wynika że ceny mniej więcej utrzymują się na stałym poziomie.
    Jeśli obecne PKB się utrzyma , nie będzie spadków tylko pójdą w górę
  • Gość: antyHipokryta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.11, 10:29
    z innej tabeli wynika ze poparcie dla PO wynosi juz prawie118% , takze prosze cie olej takei tabelki made on demand tylko zacznij myslec, popatrz na ceny na marze na warunki i statystyki ktorych sienie da zaklamac czyli ilosc, cena ofertowa i np demograficzne dane.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka