Niestety jest wiele prawdy w tym artykule. 10-20 lat temu gdy nie bylo licencji
rzadko kiedy zdarzal sie posrednik-oszust. Licencje nic nie daly poza
gigantyczna kasa ludziom ktorzy zajmuja sie organizowaniem szkolen i sa w
komisjach egzaminacyjnych. To sa olbrzymie pieniadze - tysiace ludzi co roku
chodzi na szkolenia, praktyki i przystepuje do egzaminow. Kazdy z nich wydaje
na to 5-6 tys. zl. Pomnozcie sobie te dwie liczby to wyjdzie wam kwota do
podzialu miedzy grupke 200-300 "dzialaczy"! Teraz podobne rozwiazania szykuja
dla szklarzy, fryzjerow, glazurnikow i 100 innych profesji. Ale ludziom sie to
podoba, bo politycy i dzialacze przyszli szkoleniowcy-egzaminatorzy wmowili im,
ze to dla ich dobra.
I druga sprawa. Wielu posrednikow naciaga klientow bo wychodza z zalozenia ze
klienci ich oszukuja. I taka jest prawda, co trzeci klient ktory pojawia sie w
agencji od razu wie ze chce oszukac. Po prostu przysylaja szwagra czy kolege
zeby ukradl adresy, a sprzedajacy juz na wstepie proponuja ze chetnie
posrednika obejda w obopolnym interesie. Ja sie zagapili i pokwitowali adres to
strasza prasa, prokuratorem czy KOZ z powodu wyimaginowanych nieprawidlowosci.
Ale co sie dziwic, ludziom wydaje sie ze ukrasc czyjas prace to wrecz
osiagniecie ktorym warto sie chwalic. Tak jak oszukac ZUS, przejechac na gape,
ukrasc program czy piosenke, wyludzic zwrot kasy od firmy turystycznej lub
producenta butow.
Wiec problem nie w licencjach, kontrolach i karach tylko w mentalnosci calego
spoleczenstwa. Skoro oszukuja i kradna nawet ksieza, ba arcybiskupi to czego
wymagacie od posrednikow? Zacznijcie od siebie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.