Re: Nie cierpię pośredników
Autor:
Gość: kr
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.02.07, 22:37
> firma stracilaby
> licencje zawodowa w 24 godziny----o ile ja w ogole posiada ,
Wiesz, posiada(ła?). Wpisywała nawet te dane do umowy.
Ale to co opisałem to tylko szczególne przegięcie.
Drobniejsze rzeczy: standardowa odpowiedź na bardziej szczegółowe pytania: nie
wiem, kolega/koleżanka się zajmuje tą nieruchomością, ale cóż za niefart - nie
ma go/jej akurat teraz w biurze. W świetle tego, co zaobserwowaliśmy sprzedając
własne mieszkanie jest to odpowiedź-wytrych, bo nasze ogłoszenie bardzo szybko
znalazło się w "ofertach" pośrednictw. Nie tylko nikt nie podpisywał z nami
umowy, żadne pośrednictwo nie pojawiło się oglądnąć mieszkania, ba, nikt z tych
osób nawet do nas nie dzwonił! Po prostu Ctl+C, Ctrl+V i mamy jedną więcej
ofertę. To co innego mogli powiedzieć potencjalnemu klientowi? Że nie wiemy, bo
nikt go na oczy nie widział?
Inne ciekawostki? Jest w Krakowie taka dzielnica (czy raczej osiedle/rejon:
Kostrze). Jest poważne (przynajmniej za takowe się uważa), duże pośrednictwo (ma
nawet oddziały w różnych miejscach Krakowa). Oferuje działkę w Kostrzu. Czy mogą
coś więcej powiedzieć? Rejon jakiej ulicy? Niestety nie, muszę przyjechać.
Przyjeżdżam. Nie mogą znaleźć mojej umowy, muszą spisać nową. Skoro nie ma
umowy, to czy ktokolwiek się nią zajmuje, dopasowuje do ofert?
Wątpię.
Ale wracając do Kostrza. Działka okazuje się nie być w Kostrzu tylko w
Podgórkach Tynieckich. Różnica? Dla nich żadna, dla nas zasadnicza. Podgórki są
już po drugiej stronie autostrady (Kostrze kończy się na autostradzie). Żeby się
tego dowiedzieć musiałem jechać przez cały Kraków. Po co?
Inna ich oferta to działka rolna do przekwalifikowania (jakoby) na budowlaną na
zasadzie sąsiedztwa. Tylko że WSZYSTKIE budynki są po drugiej stronie drogi. Czy
to wystarczające "sąsiedztwo" do takiego automatycznego przekwalifikowania?
Wątpię.
Inne pośrednictwo - duże, ogólnopolskie. Też ma ofertę w Kostrzu. Oficjalnie
ładna działka, cicha, spokojna okolica itp. Okazuje się, że jest tak blisko
autostrady, że na miejscu nie musieliśmy nawet wysiąść z samochodu, aby
posłuchać pędzących obwodnicą samochodów.
Kolejna firma oferuje "dom z 2004 roku" w Jugowicach, do niewielkiego
wykończenia. Co się okazuje na miejscu? Stan surowy zamknięty, rudera z początku
lat dziewięćdziesiątych z wstawionymi w 2004 roku oknami. Nawet media nie
podpięte - jak się to ma do "niewielkiego" wykończenia?
Następna oferta, dzwonimy do właścicieli, podają nam adres. Okazuje się że dzień
wcześniej dostaliśmy tę ofertę z pośrednictwa. Ale jakiego? Przecież nikomu nie
zgłaszaliśmy sprzedaży?
Jak się to ma do:
§16. Pośrednik wykonuje czynności pośrednictwa na podstawie zawartej z
zamawiającym pisemnej umowy pośrednictwa. (...)
§22. Pośrednik nie może reklamować do sprzedaży, wynajmu lub innego obrotu tych
nieruchomości, co, do których nie zawarł uprzednio umowy pośrednictwa (...)
Poza tym jak się ma ślepota tych "porządnych" pośrednictw na niezgodne ze
standardami zachowania innych w świetle poniższego:
§37. Każdy pośrednik powinien zwrócić uwagę innemu pośrednikowi na jego
postępowanie naruszające zasady niniejszych standardów zawodowych pośredników w
obrocie nieruchomościami.
Nie jest możliwe, aby pośrednictwa nie wiedziały, kto narusza te standardy.
Skoro sami nie potraficie uporządkować swojego rynku, nie oczekujcie wyręczenie
przez innych.
I nie dziwcie się, że macie taką a nie inną opinię.
> Jak sie korzysta z uslug badziewiarzy i oszustow to prosze nie wieszac psow na
> licencjowanych agencjach,
Podane przypadki też stanowią tylko wybór z działań pośrednictw (jeżeli nie
wszystkie to większość z licencjami), bo przez sześć miesięcy teczka z umowami
zrobiła się dość gruba. I tylko jedno z nich kiedykolwiek samo z własnej
inicjatywy zadzwoniło, żeby powiedzieć że mają nową ofertę. Co pozostałe zrobiły
z naszymi umowami?
Odłożyły do teczki z napisem: "złapane jelenie".
PS. Co do naszego mieszkania - na osiedlu były może w sumie cztery takie
mieszkania, nie sądzę aby miały identyczne wyposażenie (typ kuchni, marka
wyposażenia, rodzaj podłogi, szaf wnękowych, przynależne miejsce parkingowe).
Więc jestem pewien na 100% że oferty w biurach dotyczyły naszego mieszkania.
Fakt, niektórzy nieco zmieniali opis - zamiast miejsca parkingowego dali parking
strzeżony (najbliższy był chyba lepiej niż kilometr od osiedla), podnieśli o 10%
cenę itp. I miałem wredną ochotę zadzwonić do jednego z nich pół roku po tym,
jak je sprzedaliśmy (nadal wisiało w ofertach). Pewno usłyszałbym, że no
niestety wredny klient nas nie poinformował że już sprzedał. Albo że muszę
poczekać, bo nie mogą się skontaktować z właścicielem (kontakty był na numer
pre-paid).
A już na sam koniec - do sąsiadów rodziców przyszedł pośrednik z klientem.
Dwa lata po sprzedaży mieszkania.