Gazeta.pl   Forum   Dom   Developerzy   Developerzy: Polska   ostateczne rozwiązanie problem...

Komentarze do artykułu

Rosną ceny wynajmu mieszkań

W największych aglomeracjach koszty najmu mieszkań podążają za ich cenami. Tam, gdzie wzrosły one najbardziej, także czynsze najostrzej poszybowały w górę. A ponieważ ostatnio ceny mocno wyhamowały, więc i czynsze najpewniej będą rosły dużo wolniej

ostateczne rozwiązanie problemu mieszkaniowego

Autor: Gość: Poldek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 01:50
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany

W jednym się całkowicie mylisz i to niestety obala cały Twój wywód: zagraniczni
inwestorzy mają pełny dostęp do ziemi i nieruchomości w Polsce i są na tym
rynku aktywnym graczem, który w znacznym stopniu wpływa na poziom cen.
Do tej pory w górę, gdyż zakup nieruchomości w Polsce był dla np. inwestora
brytyjskiego śmiesznie tani, a stopa zwrotu niespotykanie korzystna.

To co pisała ostatnio Rzeczpospolita, że wzrost cen nieruchomości w Polsce w
ostatnich latach był najwyższy na SWIECIE, to jest rezutlat trzech czynników:
1. wejście Polski do UE i związane z tym ułatwienia dla zagranicznych (a więc
bardzo zasobnych w porównaniu z Polskimi) inwestorów w nabywaniu nieruchomości
w Polsce. Przy czym napływ strumienia zagranicznych pieniędzy, które nakręcały
ceny w Polsce wynikał z przekonania, że w Polsce musi się powtórzyć scenariusz
z innych krajów, które wcześniej wstępowały do UE (Hiszpania, Irlandia) i w
związku z tym Polska to żyła złota do zarabiania na nieruchomościach.
2. Głód mieszkań wśród ludności miejscowej - wszystkie wskaźniki mieszkaniowe
(ilość samodzielnych lokali mieszkalnych w stosunku do ilości gospodarstw
domowych, ilość izb w stosunku do ilości mieszkańców, ilość metrów kwadratowych
mieszkań przypadająca na 1 mieszkańca) mieliśmy (i chyba wciąż mamy) najgorsze
w Europie. Nawet gorsze niż Rumunia i Bułgaria.
3. Dynamiczny wzrost zdolności kredytowej ludności. Jeszcze parę lat temu było
nie do pomyślenia, żeby nie mając żadnych oszczędności można było kupować
mieszkanie w Warszawie. Od 2 lat banki bez problemu dawały nisko oprocentowane
kredyty każdemu, kto potrafił się wykazać tym, że ma stałe dochody.

Podsumowując: śmiem twierdzić, że dla większości Polaków najbardziej namacalnym
skutkiem wejścia Polski do UE jest horrendalny wzrost ceny mieszkania. Cóż z
tego, że można bez paszportu pojechać do Berlina, czy na Majorkę? Z tego
korzysta margines najbogatszych. Ci, którzy korzystają z ułatwień w szukaniu
pracy w niektórych krajach UE, to też jest niewielka grupa w stosunku do
całości narodu. Jenak mieszkać gdzieś musi każdy i spać co noc. Dlatego dziwi
nie tak wysoki deklarowany w sondażach opinii publicznej poziom zdowolenia z
wejścia Polski do Unii. I to wśród ludzi młodych, którzy są przecież dzięki
temu co się stało skazani na życiową klęskę na samym początku (jeżeli nie
odziedziczyli mieszkania po babci, nie dostali w prezencie od rodziców lub tp).
Bowiem młody człowiek, który zaczyna własne życie zamiast się rozwijać, jest z
miejsca stłamszony niemożliwymi do udźwignięcia sprawami najbardziej
rudymentarnymi - samodzielne zapewnienie sobie dachu nad głową jest zwyczajnie
tak drogie, że nie może być mowy o tym, żeby przeciętny młody człowiek za
zarobione w pierwszej pracy pieniądze mógł myśleć o odkładaniu na założenie w
przyszłości własnego małego biznesu, czy też, podnoszenie kwalifikacji -
dokształcanie się. Zwyczanie czasowo jest uwięziony, ponieważ żeby zarobić na
czynsz za wynajem/raty za kawalerkę trzeba zasuwać od rana do nocy. Odbija się
to oczywiście również na życiu prywatnym, co rodzi dalsze patologie. Brak
perspektyw wpływa na rozwój depresji, uzależnień, wzrost agresji, uwiąd
zwykłych pozytywnych relacji.
Oczywiście można podać mnóstwo przykładów, które nie pasują do takiego
scenariusza. Jednak jest to wąska grupa dzieci ludzi bogatych, naczęściej z
dużych miast. Są to rodziny, które na tym szaleństwie skorzystały (np.
zakupując nieruchomości wcześniej, przed drastycznym wzrotem cen i obecnie
posiadające z tego niemałe profity).

To, co jest dla mnie najbardziej niepokojące w obecnej sytuacji, to fakt, że
jako społeczeństwo zostaliśmy zapędzeni (sami się zapędziliśmy?) w pułapkę.
Cena tego podstawowego dobra, jakim jest dach nad głową jest absurdalnie wysoka
w stosunku do dochodów zdecydowanej większości ludzi, którzy najbardziej tego
dobra potrzebują. Z drugiej strony, spadek cen doprowadziłby do bankructwa
wiele tysięcy rodzin, które desperacko zdecydowały się zadłużyć na resztę
życia, po to by mieć gdzie żyć i wychowywać dzieci. Umowa kredytowa standardowo
bowiem przewiduje, że w przypadku spadku wartości zabezpieczenia bank może
wypowiedzieć umowę - czyli zarządać spłaty zadłużenia w ciągu 30-tu dni, a to
oznaczałoby straconą resztę życia dla tych rodzin (musieli by wciąż spłacać
długi nie mając już gdzie mieszkać).
Osobiście zadziwia mnie brak prowadzonej debaty publicznej na ten temat, który
jest przecież w istocie najistotniejszym chyba problemem ludzi żyjących w
Polsce. W relacji do tego, niczym są kwiestie roztrząsane tygodniami przez
media (kto zrobił dziecko byłej pracownicy biura posła, który polityk obraził
się na którego, z której partii kto odszedł, a do której przeszedł itp).
Tymczasem jeżeli już się pisze o sytuacji na rynku mieszkaniowym, to
najczęściej (tak jak to czyni wyborcza) entuzjastycznie, że mamy wzrost, więc
jest świetnie i będzie jeszcze lepiej.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.