kawu, zgadzam sie z Toba, ze ta moda kupowania
wszystkiego na kredyt nie jest dobra ani na Zachodzie ani u nas. Sa tu jednak
duze roznice- jezeli taki mlody czlowiek w RFN po studiach ma dobra prace,
inzynier, nauczyciel, urzednik, jego zona tez,to moga brac kredyt na budowe
domku, do ktorego jeszcze panstwo dolozy gdy beda miec dzieci. Auta tez sa
kupowane na kredyt, bo trzeba je wymieniac w takim momencie aby w ogole sie nie
psuly, koszty jakichkolwiek napraw sa tak okropne, ze taniej wychodzi jezdzic
stale nowym autem i placic raty za kredyt. Starsze auto jedzie do Polski, gdzie
koszty napraw sa niskie. Kredyt na Zachodzie w wiekszosci przypadkow jest
naturalnym elementem planowania finansow rodzin. Moj szef w RFN finansuje
wszystko tanim kredytem ze Sparkasy, bez tego by nie istnial, bo to mala firma i
nie maja prawie wlasnych oszczednosci. A jednak dzialaja 30 lat, maja 2 auta ,
na kredyt, 3 domy, na kredyt, firme i zatrudniaja ludzi. Ich kredyty splacaja
sie same przez zyski firmy lub gdy jest gorzej to im zmniejszaja raty,a za 6
miesiecy znow placa wiecej i tak jada 30 lat, bez stresu. U nas byloby to
niemozliwe, bo wiele razy zmieniala sie w tych 30 latach rzeczywistosc,
pieniadz, kredyt, przepisy - slowem wszystko. Jezdze tu od 1981 roku, a oni
biznes maja od 1975 wiec prawie jestem z nimi cale zycie i widze jak to dziala.
Podstawa ich sukcesu jest stabilnosc, obliczalnosc wladz i panstwa RFN, dosc
stala stopa procentowa, roznice przez te 30 lat niewielkie, mocny pieniadz-
dawniej DM, teraz euro, stale przepisy podatkowe. Ostatnio podniesiono VAT na
19% ale nie wywolalo to rewolucji- tu jest wszystko stabilne i nudne do
bolu.Mozesz sobie obliczyc na co Cie bedzie stac za 15 lat.To powinien byc dla
nas wzor do nasladownia,Niemcy, jednak z naszymi politykami i nasza, w sumie
biedna, rzeczywistoscia nie da sie tego dlugo zrobic. Mysle, ze tej stabilnosci
co RFN nie osiagniemy nigdy ale cos podobnego moze za 30 do 50 lat,ja tego chyba
nie dozyje,mam 45 lat. Albo dozyje pod koniec zywota swego. U nas branie
kredytow jest b. ryzykowne z tego powodu, ze wszystko jest dokladnie odwrotnie
niz opisalem w RFN. ja to sie boje pozyczyc 20 tys zl na remont domu pod
Krakowem, bo nie mam chwilowo z czego oddac a boje sie, ze za marne 20 tys plus
odsetki zabiora mi dom jakbym nie mogl splacac rat. Ja sie w Polsce wszystkiego
boje, nie kupuje aut, tylko w RFN, dom i mieszkanie kupilem za gotowke w czasach
PRL i po PRL, gdy bylo b.tanio. Dzis jestem wystraszony wszystkim,bo nie starcza
mi na zycie mimo , ze 3 miesiace pracuje w RFN i dorabiam w Polsce. Mam 9 letnie
auto i nie pozyczam na nowe. Nic nigdy nie pozyczam w Polsce. Czasem pare
tysiecy euro od znajomych w RFN na remonty lub auto w RFN. Oni nie wysla mi
komornika a ja im zawsze oddaje. Jak to ludzie u nas nerwowo znosza te
gigantyczne kredyty- nie wiem. Maja lepsza prace niz ja, ja ucze jezykow, i maja
lepsze nerwy.I moze troche mniej wyobrazni- ja spodziewam sie u nas zawsze zlych
rzeczy, takie juz mam skrzywienie psychiki po PRL.Gdyby nie moja chora mama to
wyjechalbym z rodzina na stale do RFN, mowie po niemiecku jak Niemiec. U nas nie
trzyma mnie nic tylko rodzina, ktora nie chce zyc w RFN.