Bajdurzenia sfrustrowanych developerów
coraz więcej ludzi umie obsługiwać internet (hahaha!), coraz
powszechniejsza jest znajomość obcych języków.
Wystarczy więc trochę pobuszować po odpowiednich stronach żeby
stwierdzić,że to co się dzieje z cenami mieszkań w Polsce to jedna
wielka bańka spekulacyjna.
"Ktoś" próbuje nakręcić koniunkturę i za wszelką cenę wcisnąć kit.
Kochani, to się nie wróci.Musicie przyjąć do wiadomości, że swój
czas miały i giełda i parabanki (np. L.Grobelny)oferujące
naiwnym "wysokie" zyski i procenty.
Biorąc pod uwagę koszty w Polsce, siłę nabywczą ludności w
porównaniu do starej Unii, jak i same ceny mieszkń tam i w
Polsce,łatwo stwierdzić,że tak drogie mieszkania kupią tylko ci co
mają dużą kasę (ale oni już raczej zaspokoili swoje potrzeby)bądz
kamikadze liczący,że będą mieli takie dochody, że przez 30 lat będą
w stanie płacić raty.
Nie rzucą się na kupno docelowe takich mieszkań obywatele starej
Unii- jak to nas straszono,że Niemcy nas wykupią.
Jaki interes w zakupie mieszkanie w Warszawie, Krakowie czy np.
Gdańsku,albo nad polskim morzem, może mieć niemiecki, czy w ogóle
innej narodowości emeryt?
6 miesięcy pluchy i zimna, długich nocy?
To 100 razy będzie wolał Majorkę, południową Hiszpanię, Portugalię
czy Chorwację.Cena nie wyższa, a klimat i krajobrazy o wiele lepsze.
I tyle w temacie podobnych artykułow dla naiwnych.