Dodaj do ulubionych

Co dalej z cenami mieszkań

13.12.07, 21:43
Oswoili z wysokimi cenami ?

Co to za brednie?

Wszyscy z którymi rozmawiałem mówią że ceny w W-wie są chore - że na Zachodzie
(z wyłączeniem superatrakcyjnych miast jak Paryż, Londyn itp.) ceny są takie
same a jeszcze przez długie lata nasze pensje nie dorównają tamtym...

Sorry ale wysokie ceny mieszkań pociągają wyższe żądania płacowe ...
A to oznacza ucieczkę miejsc pracy w tańsze miejsca ...



Obserwuj wątek
    • junk92508 I jeszcze jedno : wykres 13.12.07, 21:57

      Mówi że przez 5 miesięcy ceny ofertowe poszły w górę o 1%.
      Transakcyjne spadły ale załóżmy że wzrosły jak ofertowe:

      A miał 0.5mln zł. kupił mieszkanie za 1mln. Za kredyt zapłacił
      10tys za przyznanie i 15tys odsetek. Do tego 30tys wzięło państwo
      i notariusz. i może jeszcze 30tys agent nieruchomości.

      W sumie 1075tys. A mieszkanie jest warte 1010tys. Jest 65tys na minusie.

      B miał 0.5mln zł. ulokował na 5%, jest 10tys odsetek na plusie...
      Ale powiedzmy że wynajmował za 4tys miesięcznie: 25tys, jest
      15tys na minusie.

      Różnica 50tys zł w pół roku....
      • Gość: mzb Oczywiście, że spadną, przede wszystkim używane IP: *.crowley.pl 14.12.07, 10:08
        Ludzie, nie czytajcie takich bzdur, tylko odwołajcie się do zdrowego
        rozsądku, popatrzcie na znajomych (nikt aktualnie nie kupuje
        mieszkań, mimo że niedawno kupowali wszyscy), poszukajcie
        obiektywnych wypowiedzi specjalistów. Ceny mieszkań są tak
        abstrakcyjne, że trzeba być za przeproszeniem skończonym debilem,
        żeby za mieszkanie w bloku z lat 70-ych płacić 8000 a metr, albo
        12.000 w nowym domu. Kiedy 3 lata temu wszystko wskazywało na to, że
        mieszkania zaczną drożeć w szybkim tempie, kupiłem 3 pokoje na
        Mokotowie za 3500!! Teraz żaluje, ze nie kupilem rowniez innego
        mieszkania albo kilku na handel. Ale bylo mnostwo osob ktore kupilo
        i teraz te mieszkania stoja puste, a ich wlascielom za chwile
        zacznie robic sie cieplo, bo czekali ze sprzedaza do ostatniej
        chwili. Sam znam goscia, ktory ma 3 mieszkania na Kabatach. Kiedy
        mogl spokojnie sprzedac je za 12 tys (!!!) i mowilem zeby to robil,
        to on gadal 'Zobacz, wszedzie pisza ze jest boom i mieszkania
        drozeja, poczekam jeszcze'. No i poczekał :) Teraz wreszcie wrzucił
        mieszkania na gratkę po 9 tys. i nie ma chetnych. I tak zarobi, bo
        kupil chyba za 4 albo 5, ale nie w tym rzecz. Biega o to, że takich
        mieszkan kupionych na handel jest mnostwo, do tego dochodzi ogromna
        ilosc nowych mieszkan, ktore aktualnie sa w budowie (np. cała nowa
        dzielnica w Wilanowie), wkrótce dzieki obwodnicom zostaną uwolnione
        ogromne tereny wokół miasta, gdzie ludzie zaczna budowac domy
        przenoszac sie z mieszkan. To wszystko plus drozejace kredyty
        sprawi, ze podaz mieszkan przekroczy popyt i wtedy sie zacznie. Tak
        jak niedawno ceny rosly, tak beda leciec. Nie trzeba byc
        specjalistą, zeby to wszytsko zauwazyc, wystarczy zdrowy rozsadek.
        Ludzie nie dajcie sie dymac developerom, bankom, ani innym
        cwaniakom, tylko spokojnie czekajcie na konkretną korektę cen!!
        • kretynofil Ale jak to tak, co Wy piszecie, Boga sie nie... 14.12.07, 13:01
          ... boicie? Przeciez imigranci, przeciez Euro 2012, przeciez wzrost
          gospodarczy, przeciez podwyzki plac, przeciez kryzys w US nie ma
          wplywu, przeciez w calej UE ceny to 20K EUR/m2, przeciez ceny
          gruntow rosna, przeciez materialy rosna, przeciez to oczywiste, ze
          skoro place w budowlance poszly do gory o 200% to tak samo musza
          drozec mieszkania? Przeciez tak mi mowil taki mily pan w Open
          Finance, to przeciez sie nie mylil, prawda?

          No przeciez kupilem okazyjnie kilka mieszkan w wielkiej plycie na
          obrzezach kutna (okazja, tylko po 10K PLN/m2!), przeciez beda
          drozec, bo do kutna przyjada inwestorzy, przeciez musze je teraz
          sprzedac po 20K PLN/m2, przeciez nie moge stracic!!!

          A Wy sie nie znacie, bedzie roslo az do nieba!

          Pozdrawiam wszystkich rozbawionych ta sytuacja :)

          ----------------------------------------------

          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
          kretynami. Milej lektury :)
            • kretynofil Temu akurat ja sie nie dziwie... 14.12.07, 13:40
              ... wykanczam mieszkanie w Warszawie i wyszlo mi jakies 2000/m2 za
              to wykonczenie. To co dostajesz od dewelopera to troche za malo zeby
              zamieszkac.

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
                • kretynofil No i czego sie plujesz, dziecko? 14.12.07, 14:33
                  Ja wiem, ze to sie wydaje tak strasznie duzo, ale przy obecnych
                  stawkach robotnikow to sama robocizna wychodzi okolo 400/m2. Do tego
                  drogie materialy itd. Juz dwa lata temu przyjmowalo sie, ze
                  podstawowy standard wykonczenia mieszkania w stanie "deweloperskim
                  warszawskim" to 1000 PLN.

                  I, baranie, wykonczenie to nie kafelki, lustra, klamki, tylko
                  sciany, podlogi, rury, instalacje, szafy wnekowe, gladzie, baterie,
                  przylacza, wylewki, sufity, sedes, umywalki, kuchnia, agd, meble,
                  wentylacja i wszystko. Kleje, glazura, progi, futryny, drzwi,
                  listwy...

                  Tak to jest jak sie debil wypowiada o czys o czym nie ma pojecia...

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • tarura Bezrobocie spada bo ludzie emigrują 14.12.07, 15:02
                    a banki podoszą procenty, to mieszkania będą tanieć

                    zaś ci co pokupowali po wysokich cenach
                    będą plajtować, bo już nigdy nie odzyskają
                    władowanej kasy

                    Wygrani ci co mieli co i zdążyli sprzedać
                    To tyle
                    --
                    tarura, tarura, taru, taru, tarura...
                  • jimmyjazz Re: No i czego sie plujesz, dziecko? 16.12.07, 13:00
                    kretynofil napisał:

                    > Ja wiem, ze to sie wydaje tak strasznie duzo, ale przy obecnych
                    > stawkach robotnikow to sama robocizna wychodzi okolo 400/m2. Do tego

                    To co oni robią w ramach tych 400zł/m2? Może nam rozpisz trollu pozycje z faktury.


                    > "deweloperskim warszawskim"

                    Aa to było mówic że "deweloperskim warszawskim". Jak na taki to faktycznie mało.
                    Bo "deweloperski szczeciński" to max 237zł/m2, a "deweloperski wrocławski" ok
                    298zł/m2.

                    > I, baranie, wykonczenie to nie kafelki, lustra, klamki, tylko
                    > sciany, podlogi, rury, instalacje, szafy wnekowe, gladzie, baterie,
                    > przylacza, wylewki, sufity, sedes, umywalki, kuchnia, agd, meble,
                    > wentylacja i wszystko. Kleje, glazura, progi, futryny, drzwi,
                    > listwy...

                    To chyba za bardzo się nie orientujesz co oznacza kupno mieszkania w stanie
                    deweloperskim. No chyba że lubisz poprawiać po wykonawcy.

                    > internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    > czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    > kretynami. Milej lektury :)

                    Hmmm, tzn własne posty czytasz w koło? ;-)

                    --
                    Takie tam forum
          • Gość: vinogradoff Fryderyk Wielki czerpal identyczna przyjemnosc IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.12.07, 15:08
            z obcowania z kretynami jaka czerpie dzis sam ci KRETYNOFIL. Niestety w alce amatorow z zawodowcami amatorzy zawsze przegrywaja, ceny wypompowano na granice kosmosu a nawet poza kosmos. Za ok. 2 000 000,- PLN-ow jest do kupienia villa o pow. 330 qm plus ogrod 1673 qm z prawem budowy dwoch kolejnych domow w miasteczku 26 000 polozonym 30 km od Frankfurtu nad Menem i od 3 lat nie ma chetnych. We Wrszawie by ja sprzedano juz dawno za 3000% tej wartosci.
      • Gość: Tomi_78 Re: I jeszcze jedno : wykres IP: *.gwmlegal.pl 18.01.08, 14:15
        Pmiętja, że do tego w cenie najmu masz już czynsz, a jak kupisz
        mieszkanie czynsz też musisz płacić. W nowych budynkach jest on
        niski, ale w starym budownictwie przy założeniu że zapłacimy 400 zł
        miesięcznie daje to przez 30 lat (okres kredytowania) 144 000 zł.
        Mieszkanie warte jest 500.000 bo drugie tyle to odsetki zatem
        dopłacasz nie 65 tys ale 65 + 144 + odsetki, które jeszcze wzrosną.
        Biorąc pod uwagę że łącznie wydasz 1 200 000 przez 30 lat, daje to
        40.000 rocznie. Czyli 11.000 Euro, a za to, to można w większości
        stolic europejskich wynająć na prawdę atrakcyjne mieszkanie a pensja
        średnia nie wynosi tam 1.100 Euro jak w Warszawie.
        Oczywiście ktoś powie "ale po 30 latach mam swoje mieszkanie" tylko
        pytanie ile będzie warte 30 letnie mieszkanie, poza tym przez ten
        czas czeka nas parę remontów heneralnych, a to też dzisiaj kwoty
        liczone w dziesiątkach tysięcy zł.


      • swoboda_t Kreowanie rynku 14.12.07, 13:57
        Tak długo jak "analizy" będą przedsatwiane przez ludzi żyjących z
        handlu i budowania mieszkań, tak długo będą o kant du.y potłuc.
        Powyższy artykuł również jest taki, bo niby jak się mają ceny
        transakcyjne do ofertowych?? To, jak kształtować się bedą ceny
        mieszkań zależy przede wszystkim od nas, klientów. Ten artykuł to
        kolejny z rzędu mający zachęcić do kupowania, bo "taniej już nie
        będzie". Skończyły się artykuły "będzie drozeć pod niebosa", to
        teraz dają takie. Wsyzstko po to, żeby rozruszać rynek i zachęcić
        wahających się, tych, którzy czekają na realne spadki. Większość
        tych co kupić miała już to zrobiła, ale wciąż jest psora grupa ludzi
        czekających. Sprawa jest prosta - albo wezmą na przeterzymanie
        deweloperów i sprzedających i ceny spadną, alebo rzucą się na
        mieszkania teraz i spadku cen w najbliższym czasie nie będzie (w
        perspektywie max dóch lat jest wg. mnie nieunikniony).
        Przypominam, że średni koszt budowy m2 w Polsce to 3 tysiace
        złotych. Na drogich działkach w dużych budynkach ta cena może dojść
        to 5 tysięcy i to wszystko. Za wyjatkiem nkameralnych inwestycji o
        świetnym położeniu nie ma podsatw w kosztach do cen rzędu 8 czy 10
        tysiecy za metr i w tej nadwyżce płaci się frycowe. Wybór należy do
        kupujących.

        --
        Co widzisz gdy myślisz:"Katowice"?? Kliknij i pomyśl jeszcze raz. Nowy wątek, setki zdjęć i kolejne w drodze. Zapraszam - swoboda_t aka 1000city :)
        • Gość: bodzio Re: Kreowanie rynku IP: *.ghnet.pl 14.12.07, 22:25
          3 do 5 tys kosztuje samo wybudowanie w dobrym standardzie, koszt działki to
          niestety drugie tyle w dobrej lokalizacji... Ceny mieszkań nie są dyktowane
          przez deweloperów tylko przez rynek - czyli głównie ceny usług budowlanych oraz
          ceny ziemi (która jest aktualnie najdroższa w historii...)
          • Gość: Michaił Re: Kreowanie rynku IP: *.toya.net.pl 15.12.07, 07:44
            Taa... 3- 5 tysięcy za ziemię... Wyobraźmy sobie scenariusz, dość luksusowy jak na dzisiejsze standardy, że na działce o pow. 3000m^2 stawiają budynek o pow podstawy 1500m^2. Budynek ten ma 6 kondygnacji- zatem, jeżeli koszt działki w metrze kwadratowym to 5 tyś złotych to metr ziemi powinien kosztować : (6*5)/2 tyś złotych. Czyli 5 tyś dolarów, jak w Tokio ;-). Dobra, trochę mniej bo trzeba odliczyć metraż klatki schodowej i wind, powiedzmy 12k zł. - czyli Manhattan :-)

            Aaa - a u nas i tak na 3k m^2 nikt nie postawi budynku o podstawie 1500m^2 - prędzej już 2200-2300 m^2
      • koprofag4 Re: Co dalej z cenami mieszkań 14.12.07, 09:44
        hehe bo trzeba bylo wyruch...c jak najwieksza czesc spoleczenstwa:)
        prezesi bankow i firm developerskich wiedzieli co robia, wystarczylo
        kupic paru analitykow i pismakow:) przeciez oni nawet nie wiedza o
        czym mowia i pisza:) i tak bylo przez jakies 3 lata przeciez:)

        a ludzka pamiec bywa zawodna i malo kto pamieta co bylo 7 lat temu
        zreszta nie wymagajmy zbyt wiele...spoleczenstwo jest ekonomicznie
        skretyniale (o czym swiadczy 5 mln glosow na pis chociazby) a
        ciemnemu ludowi mozna wcisnac wszystko:) bogaty i tak zawsze spadnie
        na cztery lapy (wiedzial kiedy mieszkania kupic, ewentualnie jakies
        z wielkiej plyty opier...lil w szczycie koniunktury i sie teraz
        smieje) ale znam pare osob (wlanie niezamoznych, troszke zyciowo
        niezaradnych, niekumajacych zupelnie ekonomii i tematow pokrewnych) -
        tacy najbardziej dostali w dupe. Podpisali cyrografy na 40 lat zeby
        tylko miec "swoje" i....hmmmm - teraz ogladaja kazda zlotowke, a na
        weekend jada z praniem i na obiad do rodzicow bo taniej:)Przykre to
        ale prawdziwe. Za pare nastepnych lat znowu dadza sie wydymac
        sprytniejszym. Ostatnio na topie sa fundusze inwestycyjne:) no to
        powodzenia:)
          • Gość: bodzio Re: Świetnie powiedziane IP: *.ghnet.pl 14.12.07, 22:37
            co Wy pajace wiecie o nieruchomościach? Ceny dyktuje rynek a nie deweloperzy z
            bankami i doradcami... to tak niby wszystkich zrobili w balona, że teraz przez
            to większość z nich pójdzie z torbami na własne życzenie bo sami spowodowali
            wzrost cen gruntów, materiałów budowlanych, wygnali fachowców za granicę i
            spowodowali spadek popytu na mieszkania podkręcając podaż... naprawdę widzę, że
            tu sami geniusze na tym forum:)
            • koprofag4 Re: Świetnie powiedziane 15.12.07, 14:20
              sam jestes pajac
              "....ceny dyktuje rynek......" uaaaaaaa wyczuwam studencika
              pierwszego roku ekonomii po pierwszym wykladzie

              poczekaj jeszcze na inne zajecia
              "wszyscy teraz kupuja to i ja kupie"...tak to synku dziala, to sie
              fachowo nazywa psychologia tlumu - dobrym przykladem jest chyba
              szalenstwo z wiosny 2004 r. kiedy ludzie z obledem w oczach bez
              zadnej racjonalnej przyczyny (wystarczylo kilka razy puscic plote w
              mediach) kupowali cukier za jakies chore pieniadze

              poza tym..banki z torbami nie pojda tylko poloza lape na
              mieszkaniach (hipoteka) i nawet jak je opie..dola za 3-3,5 tysia za
              metr to i tak na tym zarobia (w olsztynie aktualnie za metr trzeba
              wywalic 5 - bylo drozej ale od pewnego czasu wyhamowalo)

              tak poza tym...troche kultury kmiotku niedouczony
        • Gość: moki1 Z większością twojej wypowiedzi można się zgodzić IP: *.chello.pl 14.12.07, 10:58
          Jedno zdanie należ zmienić
          Jest:
          > spoleczenstwo jest ekonomicznie
          > skretyniale (o czym swiadczy 5 mln glosow na pis chociazby) a
          > ciemnemu ludowi mozna wcisnac wszystko:)

          A powinno być
          > spoleczenstwo jest ekonomicznie
          > skretyniale (o czym swiadczy 6 mln glosow na PO chociazby) a
          > ciemnemu ludowi mozna wcisnac wszystko:)

          Wiadomo przecież, że tak jak zawsze większość zarabia poniżej
          średniej, tak i większość jest inteligentna poniżej średniej.
    • Gość: dlugi Co dalej ??? Spadek cen i to duży!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.07, 09:40
      już nie da się czytać takich artykułów w spokoju.
      Luuuudzie!!!!!!!!!!!!!
      Te ceny są wzięte z kosmosu.Polska nie jest atrakcyjnym miejscem do
      zamieszkania- zimno przez 6 miesięcy w roku, kiepskie krajobrazy,
      morze zimne i brudne.
      Niemal każdy emeryt z kasą kupi w takiej sytuacji apartament czy
      mieszkanie w krajach płd Europy o ile ma ochotę na stare lata
      gdzieś się przeprowadzić.
      Pozostaje jeszcze sprawa wysokości cen za mieszkanie.
      W Polsce są one wyższe od cen w wielu krajach Europy - np. w
      Niemczech. Biorąc pod uwagę poziom dochodów w Polsce i tam jasnym
      jest,że ceny w Polsce są nie do utrzymania.
      A artykuły na zamówienie biednych developerów, którzy ze strachem
      obserwują jak kończą się ich sny o królu Midasie mogą tylko
      rozśmieszać.
        • Gość: dlugi Re: kiepskie krajobrazy? IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.07, 11:33
          co do lasów zgoda, ale mało jest chętnych do zamieszkania w głuszy.
          Jeziora? Tu bym polemizował.Mamy nizinne krajobrazy, a na Mazurach
          jest plaga komarów.Osobiście wolę jeziora i tereny wokół nich jak
          np.w Alpach. Jeśli dodamy do tego,że u nas na Mazurach o sensownym
          spędzaniu czasu można mówić i 3 miesiącach w roku, to odpowiedz
          sama się nasuwa.
        • ethebor Re: kiepskie krajobrazy? 15.12.07, 01:26
          Lasy i jeziora hmm no to Finlandia ewntulanie Kanada? Ale osobiscie wole
          Szwajcarie: bezpiecznie, czysto, srodek Europy, blisko wszedzie, rowniez piekne
          lasy i jeziora, plus Alpy... a cena mieszkan w Warszawie i w Zurychu jest
          porownywalna :-)

          Gość portalu: !!! napisał(a):
          > Polskie krajobrazy są przepiękne, takich lasów i jezior nie ma nigdzie!
      • kretynofil No jak to? Przeciez pogode mamy... 14.12.07, 13:06
        ... lepsza niz w Hiszpanii, ceny nizsze niz we Wloszech,
        infrastrukture lepsza niz w Niemczech, do tego ludzie tacy
        przyjazni, srednia placa wyzsza niz w UK, etc. No i Euro 2012!

        Nie dziwota ze ceny mamy wyzsze niz Hiszpania, Niemcy, UK, Wlochy!

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
      • Gość: Viksiarz Re: Co dalej ??? Spadek cen i to duży!!!!!!! IP: 82.177.194.* 14.12.07, 14:26
        Sluchaj, ceny sa z kosmosu, ale nie pisalbym, ze Polska nie jest miejscem atrakcyjnym i kto chcialby kupic tu mnieszkanie, bo po pierwsze nie kazdy kupuje mieszkanie w pieknych krajobrazach,czami z innych wzgledow sie kupuje mieszkanie :P po drugie kwestia tego, ze Polska jest brzydka to juz sprawa subiektywna. Mamy piekny krakow, Wroclaw a Warszawa w mojej opinii, wbrew temu co wielu mowi, jest ladnym miastem. W niektorych lokalizacjach gdybym mial kase tego rzedu z checia bym zamieszkal!
        • janusz_zientarek apartamenty 14.12.07, 15:50
          Mieszkam w Warszawie i być może stąd moje przywiązanie do tego miasta, dlatego zgodzę się z Tobą w kwestii jego oceny. W dodatku inwestycje, które są obecnie realizowane są bardzo atrakcyjne. Nie dziwię się, że ktoś mógłby chceć kupić mieszkanie w stolicy. Wydaje mi się, że polscy developerzy przejmują zachodni trend i zaczynają także budować apartamentowce mniejsze (nie mam tu na myśli powierzchni, ale ilość mieszkań), bardzo luksusowe, nastawione na jak największe dogodzenie klientowi. Poza tym w Polsce nie zwracało się do tej pory wystarczającej uwagi na ochronę, na przykład. Mniejsze budynki, z monitoringiem, z niewielką liczbą sąsiadów, to będzie teraz w cenie i powoli ten trend rzeczywiście staje się widoczny.
          Na ulicy Mokotowskiej się coś takiego buduje, także na Prostej powstaje bardzo atrakcyjna inwestycja. W grudniowym managerze jest reklama, więc jeśli ktoś czyta to może spojrzeć (www.prostatower.pl. Ból jest taki, że na mieszkanie w takim apartamencie jak na Prostej stać maleńki procent Polaków. Wygoda, luksus i prestiż, za to trzeba słono płacić. Potwierdzeniem, że jest to oferta dla wybrańców jest chociażby fakt, że sprzedaż prowadzi Cushman & Wakefield, a ich klientami są bardzo dobrzy developerzy.
      • Gość: Polak A Tatry to co? A Pieniny? IP: 83.233.183.* 15.12.07, 09:41
        A Beskid? Nie krytykuj całej Polski bo się ośmieszasz. Pomorze rzeczywiście jest
        syfiaste ale część południowa jest piękna. Płynąłeś choć raz przełomem Dunajca z
        flisakami jesienią? Byłeś w Tatrach? To nie pitol takich bezsensownych bredni bo
        Polska to nie tylko morze a że zimno to co z tego? A co mają Szwedzi powiedzieć
        albo Kanadyjczycy?
    • Gość: alitbg Co dalej z cenami mieszkań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.07, 09:42
      Przeczytajcie :

      Wzrostowi przeciętnych cen 1 m2 towarzyszy równocześnie wzrost
      wartości sprzedawanych mieszkań, przy czym dynamika tego wzrostu
      jest większa niż wzrostu ceny jednego metra, ponieważ równocześnie
      rośnie przeciętna wielkość mieszkań będących w obrocie.

      Analizując zmianę cen płaconych za przeciętne mieszkanie łatwo
      zauważyć, że jeszcze w III kwartale 2005 należało zapłacić 259
      tysięcy złotych, a dwa lata później już niemal dwa razy więcej bo
      prawie 520 tysięcy. Duża różnica pomiędzy przeciętnymi cenami
      mieszkań sprzedanych w I i II kwartale 2007 (odpowiednio 423 i 457
      tysięcy złotych), a kwotą 520 tysięcy jaką należało zapłacić w III
      kwartale 2007 przy niemal niezmienionej cenie za 1 m2 świadczyć może
      o tym, że na rynku pozostali już tylko bardziej zamożni, a popyt na
      mniejsze mieszkania znacznie osłabł. Zjawisko takie jest
      charakterystyczne dla przeszacowanego rynku, z którego po stronie
      popytowej najszybciej odpadają najbiedniejsi.

      Większość mieszkań kupowana jest na kredyt. Porównując przeciętne
      wartości mieszkań widzimy, że rata najbardziej typowego kredytu za
      mieszkanie kupione w 2005 wynosi około 1500 PLN, natomiast za
      mieszkanie kupione dwa lata później może wynosić około 3000 PLN.
      Tymczasem przeciętne wynagrodzenie brutto w Warszawie w sektorze
      przedsiębiorstw w lipcu 2005 wynosiło 3363,58 PLN, a w lipcu 2007
      zaledwie 3817,26 PLN. Tak duży wzrost cen mieszkań w porównaniu ze
      znacznie mniejszym wzrostem wynagrodzeń w naturalny sposób wykluczył
      z rynku wielu potencjalnych nabywców.

      Ponadto, podwyżki stóp procentowych dokonane przez RPP, oraz
      zapowiedzi dalszych podwyżek nie zachęcają nowych nabywców do
      śmiałego zaciągania kredytów. Przecież zmiana oprocentowania o 1% w
      górę przy kwocie kredytu rzędu 500.000 PLN może oznaczać wzrost raty
      o ponad 400 PLN.

      Przedmiotem obrotu realizowanego za pomocą pośredników są mieszkania
      budowane we wszelkich technologiach. Dośd popularne są mieszkania w
      budynkach z wielkiej płyty. Pomimo swego, często

      Dynamika zmian cenmieszkao na rynku wtórnym w Warszawie
      opracowanie Departament Analiz lebiedz.pl
      procentowy wzrost ceny transakcyjnej za 1 m2. II kw 2003 = 1
      procentowy wzrost wartości mieszkania II Kw 2003 = 1

      Średnia wielkośd mieszkaniasprzedanego na rynku wtórnym w Warszawie
      opracowanie Departament Analiz lebiedz.pl
      średnia wielkośd mieszkania
      Liniowy (średnia wielkośd mieszkania)
      gorszego standardu, znajdują one nabywców z kilku powodów. Zazwyczaj
      cena za 1 m2 jest niższa niż w nowych domach. Same mieszkania też są
      z reguły mniejsze, więc i cena jednostkowa za mieszkanie jest
      znacząco niższa. A ponadto, domy te znajdują się często w dobrych
      lokalizacjach, w których są funkcjonujące sklepy szkoły,
      przedszkola, apteki, przychodnie i inne udogodnienia potrzebne na co
      dzieo, a które nie zawsze można znaleźd pod ręką na nowych osiedlach.
    • Gość: AntyPolityk Brednie. Sprawdźcie sami.. IP: 195.205.192.* 14.12.07, 09:58
      Weźcie do ręki katalog z projektami domów, lub znajdźcie stronkę internetową z
      takimi projektami. Często są projekty bloków mieszkalnych z wyceną wykonania,
      odszukajcie taki projekt. Ja znalazłem: powierzchnia mieszkalna ~1500m2, koszt
      budowy około 2mln zł - do tego dochodzi działka nie sądzę że pod taki blok
      kosztuje więcej jak 1mln zł w sumie koszt 3mln zł. Cena metra mieszkania to
      mniej więcej 6000tyś * 1500 = 9mln zł, czyli zysk 6mln zł to mało? Przy cenie
      3tyś za metr deweloper ma i tak 1,5 mln zysku.
    • Gość: hektor01 hahaha "oswoili się oni z wysokimi cenami" IP: 217.153.224.* 14.12.07, 11:33
      Czyli przyzwyczaili się do myśli, że ich nie stać na mieszkanie. Czy
      ci durni analitycy nie zauważyli, że ludzi po prostu nie stac na
      mieszkania przy dzisiejszych cenach?! 300 tys na n ajmniejsze
      mieszkanie w Wawie dla młodej osoby to kwota kosmiczna. Podobnie
      osoby chcące zamienić na większe: kredyt 200 tys żeby kupić
      mieszkanie o 1 pokój np. dla dziecka to spore obciązenie dla budżetu
      rodziny.
    • Gość: Batheba Ten artykuł przebił wszystko co do tej pory pisali IP: *.ksknet.pl 14.12.07, 11:37
      Co za bzdury! Albo redaktor nie wie kompletnie o czym pisze albo analitycy sa
      debilami. Wystarczy sie rozgladnac dookoła. Kraków -kolezanka z pracy oraz jej
      siostra postanowiły, korzystajac z wysokich cen mieszkan, sprzedac własne m i
      pobudowac domy. Ziemie juz miały. Od 7 miesiecy chca sprzedac mieszkania jedna
      na Ruczaju ( 7 letnie 60 metrowe) druga w Śródmiesciu mieszkanie w wielkiej
      płycie. W ciagu 7 miesiecy do mojej kolezanki zadzwoliy 3 !!!! prywatne osoby i
      mnostwo ludzi z agencji. Z ceny wyjsciowej zeszła juz dobre 20% podobnie jej
      siostra i dalej nie ma zainteresowania! Wystarczy spojrzec na ilosc ofert
      mieszkan na wtórnym rynku. Ile osób chce sprzedac mieszkanie "na doczepke"
      korzystajac z tej dobrej koniunktury na budowlanke! 2 lata temu było na stronie
      np. b12 kilkanascie ofert a dzisiaj jest kilkaset! Przy cenie 8000 m2 ile osob
      jest w stanie zakupic własne m jesli srednia zarobków to 2800 brutto? A rata
      mieszkanie za 400.000 płacona przez 30 lata to w tej chwili min. 2000 pln czyli
      znacznie powyzej sredniej krajowej. A doliczmy do tego jeszcze biezaca
      eksploatacje, remont itd.
      NIKT SIE NIE OSWOIŁ Z TAKIMI CENAMI! Ceny zostały wywindowane w góre przez
      deweloperów, rosnacy- a raczej stały popyt, i dostepne kredyty bankowe. Przy
      cenie obecnej popyt jest bliski zeru i nie ma tu zadnej filozofii. Ceny spadna
      do poziomu, przy którym popyt znów ruszy ale jaka to bedzie cena za metr? Nikt
      tego nie powie w tej chwili. Biorac pod uwage sile nabywcza społeczenstwa,
      obecne bardziej restrykcyjne niz jeszcze rok temu kryteria przyznawania przez
      bank kredytów, rosnaca inflacje a z nia stopy procentowe, mozna sobie wyobrazic
      ze ta przestrzen do spadków jest raczej spora. Na pewno na pierwszy ogoen pojda
      mieszkania z rynku wtórnego, te "z doczepki" po prostu nie ma chetnych i to
      oferty znikna. Nie liczyłbym równiez na to ze społeczenstwo szybko sie wzbogaci.
      W jagorszej sytuacji sa ci którzy zainwestowali w budowlanke i ne chce "wyjsc" z
      niej juz teraz. A wydaje sie ze to najlepszy moment. Buduje sie coraz wiecej
      mieszkan ( inwestycje rozpoczete na poczatku i w połowie tego roku ) których
      nie mozna sprzedac.
    • oczapowski Ponawiam swoje oferty! Kupie.... 14.12.07, 11:55
      ...mieszkania w m.in. Poznaniu, Szczecinie, Bydgoszczy, Krakowie
      oraz innych miastach powyzej 100tys mieszk. Moga byc w wielkiej
      plycie. Daje 2000PLN/mkw. Jak jakas ekstra oferta to moze byc
      maks2500PLN/mkw. Oferty na maila na tym szmatlawcu (gazeta).
    • pklimas Zapomnieli uwzglednic, ze 2 mln mlodych osob 14.12.07, 12:15
      wyjechalo w Polski i zadnego mieszkania nie kupi. Czesc z tych osob
      juz miala w Polsce jakies mieszkanie, lub ich rodzice czy dziadkowie
      trzymali dla nich jakies mieszkanie. Ceny spasc musza tak by
      odzwierciedlały wartosc rynkowa. Jesli nowy dom mozna wybudowac za
      2500 zl/m2 to wartosc mieszkania w blokach tej kwoty przekroczyc nie
      moze. Fakt do wybudowania domu potrzebna jest jeszcze dzialka co
      podnosi cene inwestycje, lecz jednoczesnie posiadanie domu dane
      znacznie wiecej mozliwosci, znacznie wiecej swobody. Kiedys dolar
      tez kosztował 4,80 zl i ludzie go kupowali - teraz nikt tego dolara
      za wiecej niz 2,40 nie odkupi. Za 2 lata mieszkania kupowane po 7000
      zl/m2 bedzie mozna przez analogie do dolara odkupic za 2500 zl/m2.
    • Gość: Pola sądzi, że... Co dalej z cenami mieszkań IP: *.net.perfekt.pl 14.12.07, 13:23
      Domy i mieszkania w Polsce pozostaną na takim samym poziomie przez 2
      lata (dopuszcza wahnięcia do 20%). W tym czasie działki zdrożeją o
      30-50% (ludzie będą w nie inwestować z nudów). Po 2 latach znudzeni
      stagnacją zwylki ludzie zaczną kupować te (drogie wciąż) mieszkania,
      ale nie spowoduje to większego wzrostu cen niż 20%. Za 5 lat
      natomiast nastąpi kolejny wzrost cen, zbliżający je do poziomu
      najbiedniejszych krajów Unii. Dlaczego mieszkania/domy nie stanieją:
      spekulanci nie mają noża na gardle - mogą poczekać, Polacy na
      Wyspach wciąż zarabiają, europeizacja Polski się pogłębia, a żyć pod
      dachem trzeba... żyje się raz:) Pola
      • kretynofil Mniam, specjalista sie odezwal :) 14.12.07, 13:38
        Rozumiem, ze jak mieszkania wzrosna o 20% w ciagu dwoch lat, potem
        jeszcze troche, to ceny w Polsce dogonia te w "najbiedniejszych
        krajach unii", tak?

        Hmmm, to ciekawe. Rozumiem, ze probujesz powiedziec, moja droga
        znawczyni, ze teraz mieszkania w Polsce sa tansze niz w UE o minimum
        50% (wnioskuje, ze skoro maly wzrost to 20%, to ten duzy, ktory po
        nim nastapi to min 30%), tak? Hmmm, ciekawe. Nawet bardzo.
        Jakie "najbiedniejsze kraje Unii masz na mysli"? Francje, Niemcy,
        Benelux, tak? To sa te najbiedniejsze kraje?

        To co powiesz o tym: mieszkanie w centrum, obok stacji metra, 65m2,
        do tego 44m2 tarasu na dachu kamienicy (wejscie z salonu i kuchni),
        bardzo wysoki standard budynku (m.in. rzezbione porecze na klatce
        schodowej), bardzo ustawne, po remoncie, wysokosc do 4m (w salonie),
        kompletnie wykonczone (wysoki standard), ogromne okna ze swietnym
        widokiem na pieknie oswietlony rynek, kilka okien dachowych.
        Dwustronne, parkiet egzotyczny na podlodze. Cena: 540000 PLN. Tak,
        dobrze widzisz: 540K PLN. Pol miliona PLN.

        Gdzie? W Brukseli - ostatnio ogladalem. Na wlasne oczy. I nie byla
        to specjalnie atrakcyjna oferta. Drogo! 150K EUR.

        Jeszcze cos, zabawny naganiaczu?

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
        • Gość: Pola odpowiada Re: Mniam, specjalista sie odezwal :) IP: *.net.perfekt.pl 14.12.07, 14:03
          Cena obecna tego mieszkania w Brukseli nie ma związku z tematem
          dyskusji o cenach nieruchmości w b. NajCzwartszej RP. Bruksela nie
          jest alternatywą dla polskiego Polaka. Co z tego, że Pola ma 0,52
          mln zł na to mieszkanie? Przecież utrzymanie Poli w Brukseli
          kosztuje miesięcznie wiele euro, naprawy, eksploatacja mieszkania,
          zakup autka (Pola lubi nowe autka:), przejazdy do Kraju pozarły by
          budżet 5 razy większy do tego, jakim Pola dysponuje. Dlatego Pola
          sądzi, że ten przykład jest niedobry:( A Brukselczyk do Polski nie
          przyjedzie i nie kupi w Polsce mieszkania, bo za swoje dostanie 0,52
          mln, a w Polsce za to cudów nie dostanie. W Polsce nie ma dla
          Brukselczyka pracy, no, chyba że elitarna, white collars... W Polsce
          Brukselczyk wdepnąłby co 5 minut w trawę, ukradliby mu autko (jak
          Pola, B. też lubi nowe....Reasumując, Pola twierdzi, że jesteśmy
          taką idizolowaną wyspą, z jednej strony granicy coraz Większy
          Wielikij Brat, z drugiej równie Gross Herr von Helmuth:( Oba te
          kraje nie są i nie będą kompatybilne mieszkaniowo/kulturowo zdaniem
          Poli. Jedynie bogacący się Polacy (w kraju i na Wyspach, i za
          Oceanem) będą się bogacić i kupować metry dla siebie i rodziny. Pola
          dziękuje za uwagę... Pola
          • kretynofil Pola ma wyraznie problemy z mysleniem... 14.12.07, 14:28
            Cena w Brukseli ma zwiazek z tym artykulem - i sama probowalas go
            pokazac (piszac, ze ceny beda rosly bo beda gonily ceny unijne). Nie
            wycofuj sie teraz rakiem.

            Piszesz ze utrzymanie Poli w Brukseli kosztuje wiecej niz w Polsce?
            Ciekawostka! Kolejne klamstwo, ktore probujesz przemycac. Otoz,
            Droga Polu, ja mieszkam w Brukseli, moja zona w Warszawie. Oboje
            zyjemy na podobnym poziomie (ja moze na nieco wyzszym, ale o tym
            pozniej) i oboje wydajemy miesiecznie na utrzymanie tyle samo -
            okolo 1000 EUR. Jemy podobne rzeczy, podobnie wydajemy na ciuchy i
            inne drobiazgi. Ceny tu i tam sa podobne. Jedyna roznica to
            wynajecie mieszkania - w Brukseli jest 2 razy drozej, ale to wynika
            z metrazu mieszkan; tutaj nie ma klitek w bloku z wielkiej plyty,
            wiec jak sie wynajmuje to okolo 60-100 metrow. Rozsadna cena to 800
            EUR, czyli jakies 3000 PLN. Dwa razy wieksze mieszkanie, dwa razy
            wieksza cena. Wychodzi jakos tak samo.

            Polska, poki co, nie jest odizolowana wyspa - przynajmniej od maja
            2004 roku. Musisz pamietac, ze jesli ktos w Warszawie moze kupic
            mieszkanie, to znaczy ze zarabia okolo 6000-7000 brutto. Taki
            czlowiek dostanie tyle samo tylko w EUR na zachodzie. Przy
            identycznych cenach mieszkanie jest kupic duzo, duzo latwiej. To, ze
            Pola moze pojechac na zachod i kupic mieszkanie duzo latwiej
            przeklada sie (przelozy sie, powinno byc) na ceny - po prostu poki
            co takie Pole powtarzaja te brednie o wysokich kosztach zycia na
            zachodzie na forach internetowych; kiedy jednak statystyczny
            Kowalski policzy sobie, to mu wyjdzie ze w Polsce po prostu NIE
            OPLACA sie mieszkac i nie kupi juz mieszkania od Poli. I tak, bedzie
            mialo to wplyw na wartosc mieszkania Poli. Dlatego wspolczuje, ale
            klamstwa nadal bede dementowal.

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • Gość: Pola sądzi, że... Re: Pola docenia... IP: *.net.perfekt.pl 14.12.07, 15:07
              Informacje z pierwszej ręki (zakładam, jako dama, że nie zmyślasz,
              bo jesteś dżentelmenem:), ale Pola swoje zdanie ma i podtrzymuje
              twierdzenie, że życie w Polsce jest tańsze ekonomicznie (ale i
              gorsze cywilizacyjnie). Pola jednak przedkłada bardzo dla niej
              wartościowe krajowe relacje międzyludzkie nad emigracyjne
              eurosrebrniki i dlatego Pola na Brukselę namówić się nie da, oj nie
              da! Pola bardzo się ponadto dziwi, że w B. na życie wychodzi tyle,
              co w Warszawie - 1000 euro...
              Miałam na myśli, że ceny unijne wpływają pośrednio na ceny
              nieruchomości w Polsce, tak jak pośrednio też wpływają na te ceny
              wzrosty ekonomiczne krajów północnowschodnich ropopłodnych i
              dalekowschodnich ropospragnionych... Ale nasz krajowy rozwój
              gospodarczy choćby duży obecnie, nie jest na dłuższą metę stabilny,
              ponieważ... Ach, mniejsza z tym, nie będę Cię tym zanudzać:) Lepiej
              porozmawiajmy o Zachodzie. Zapominasz, mój drogi, o jednym
              szczególe: o pracy. (Pola nie musi (już) pracować, ale Pola wie
              doskonale,jaką pracę może rodak Poli mieć na Zachodzie, jak spędza
              czas po pracy, jacy ludzie go zaproszą do domu i poproszą na ojca
              chrzestnego:) Poli to nie dotyczy, ale Polę to interesuje, powiem
              więcej, bardzo boli... Pierwsze pokolenie ma gorsze życie niż w
              Polsce. Pola ma las, dużo lasu... i wie, że pierwsze drzewa ścina
              się, bo jeszcze ziemia się nie odrolniła, jeszcze nie jest leśna.
              Pola zna tez powiedzenie: garnitur dobrze leży w 5. pokoleniu...
              Dlatego Pola podziwia tych pionierów w Brukseli, Ciebie też!
              A "w Polsce nie opłaca się mieszkać" - to prawda. Pola i polopodobne
              nie przeliczają życia na pieniądze, Pola żyje za swoje pieniądze,
              płaci do budżetu wielkie podatki na polskie dzieci, na polskich
              emerytów w polskich szpitalach, a nie na wieksze emerytury dla i tak
              bogatych brzuchatych Belgów... Ale się rozzłościłam, przepraszam,
              muszę iść się uspokoić, jak się uspokoję, to, być może, być może z
              Tobą, być może o Zachodzie, pokonwersuję...
              Pola

              To, ze
              Pola moze pojechac na zachod i kupic mieszkanie duzo latwiej
              przeklada sie (przelozy sie, powinno byc) na ceny - po prostu poki
              co takie Pole powtarzaja te brednie o wysokich kosztach zycia na
              zachodzie na forach internetowych; kiedy jednak statystyczny
              Kowalski policzy sobie, to mu wyjdzie ze w Polsce po prostu NIE
              OPLACA sie mieszkac i nie kupi juz mieszkania od Poli. I tak, bedzie
              mialo to wplyw na wartosc mieszkania Poli. Dlatego wspolczuje, ale
              klamstwa nadal bede dementowal.

              • kretynofil Doceniam to ze Pola docenia... 14.12.07, 15:30
                Tyle ze ja nie jestem zadnym pionierem - specyfika mojej pracy jest
                taka ze: primo - duzo jezdze, ogladam, porownuje, konfrontuje,
                secundo - mam duzo wolnego w pracy, wiec mam czas podzielic sie
                obserwacjami. Stracilem troche czasu w Polsce bo rozni ludzie
                nagadali mi, ze jak wyjade to bedzie mi ciezko, ze wszystko drogie,
                ze nikt mnie nie polubi, itd. Wyjechalem, okazalo sie inaczej,
                staram sie prostowac mity na forach.

                Co do tego co piszesz o tym, ze nie wierzysz w moje koszty zycia
                tutaj, to nie masz podstaw zeby nie wierzyc. Tutaj naprawde nie
                wydaje sie 4x wiecej niz w Polsce. To wszystko zalezy od poziomu, od
                jakiego zaczynasz. Gdybym sie przeprowadzil zaraz po studiach, na
                ktorych utrzymywalem sie za 600 - 700 PLN miesiecznie, to wydatki by
                mi wzrosly, owszem. Nie ma biedronki, gdzie pasztet + chleb dziennie
                kosztowal 3 PLN. Musialbym wydac conajmniej 8 EUR, czyli znacznie
                wiecej. Chce Ci jednak wyjasnic, ze jestesmy na forum o
                nieruchomosciach - dzisiaj na mieszkanie stac tylko osobe, ktora
                zarabia (na polskie warunki) DUZO, a wiec kupuje lepsze produkty,
                jada w restauracjach, chodzi do kina, podrozuje. Tego typu wydatki
                sa tutaj takie same. Niestety, musisz mi uwierzyc na slowo, albo
                poszukac w Internecie. Co do moich wydatkow - dziennie wydaje okolo
                15 EUR na obiad, jakies 5 na sniadanie (wszystko "na miescie",
                gotowac mi sie nie chce). Miesiecznie takie wydatki to ok 600 EUR.
                Kosmetyki 100 EUR (jak w Polsce). Pozostale uslugi okolo 200 EUR.
                Reszta to ciuchy, fanaberie, alkohol.

                Co do poziomu zycia Polakow na zachodzie, to caly czas pokutuje mit
                zmywaka i polskiego getta w "szikago". Dzisiaj to naprawde falszywy
                obraz. Spoleczenstwa, w ktorych mieszkaja lepiej sytuowani Polacy
                (pamietaj, forum nieruchomosci), sa z zalozenia wielokulturowe. Tam
                nikt nie powie: "nie zaprosze Cie do kina, bo jestes Polakiem". Oni
                tez z natury sie nie zamykaja w gettach.

                Co do garnituru - to bardzo dobry przyklad. Ludzie tacy jak ja nie
                wyjezdzaja dla "eurosrebrnikow", tylko wlasnie dlatego, ze miasta w
                Europie sa naprawde mieszczanskie od pokolen. Dotyczy to mentalnosci
                ludzi, architektury, komunikacji, poziomu uslug, kultury obywateli.
                W Polsce duze miasta pelne sa szczurow ze wsi, ktorzy gwaltownie
                awansowali w hierarchii spolecznej i z tym calym szpanem sa
                kompletnie nieznosni. Tak jak ich niedopasowane garnitury :)

                Co do emerytur, to tez pudlo - podatki place w Polsce, to jest
                wykonalne, tylko trzeba znac przepisy i przeprowadzac sie co jakis
                czas. Dla mnie to atrakcja.

                I teraz powtorze po co o tym pisze:

                Dla kogos, kto moze zarobic duzo w Polsce (ergo: stac go na
                mieszkanie przy obecnych, przeszacowanych cenach), czeka bardzo
                przyjemne zycie po drugiej stronie Odry. Skoro tak jest, to czemu
                mialby kupowac mieszkanie w Polsce i sie tam osiedlac? Gdy tacy
                ludzie przestana kupowac, a zaczna wyjezdzac, to mieszkania naprawde
                stanieja, bo deweloperzy maja pole do obnizek (patrz powyzej,
                wyliczenia tego wyksztalciucha i oszusta, swoboda_t).

                Radze sie uspokoic! Szkoda nerwow na kretynofilow!

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
            • Gość: hj Re: Pola ma wyraznie problemy z mysleniem... IP: *.cable.casema.nl 14.12.07, 15:27
              No to chyba nie w tym Beneluxie mieszkaz.

              > mieszkanie, to znaczy ze zarabia okolo 6000-7000 brutto. Taki
              > czlowiek dostanie tyle samo tylko w EUR na zachodzie.
              6000 - 7000 EUR brutto w Beneluxie (Belgia, Holandia) to bardzo
              wysoka pensja. Nie mam przed soba statystyk, ale duzo <5% populacji
              ma takie pensje.

              W Polscei 6000 - 7000 PLN ma byle informatyk. Nie jest to zaden
              wyczyn.

              W zadnym przypadku to porowanie nie ma odzwierciedlenia w
              rzeczywistosci. Moze gdyby to /2.

              6000 pln = 3000 EUR wtedy mialo by to wiecej sensu
              • kretynofil No nie wiem, ja tu znam kilkunastu informatykow... 14.12.07, 15:39
                ... bo sam jestem jednym z nich i nie znam takiego ktory mialby
                ponizej 10K EUR/mc.

                Co do stawek w Polsce - moi znajomi z pracy w Polsce dostaja okolo 6-
                9K PLN/mc.

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • mara571 Re: No nie wiem, ja tu znam kilkunastu informatyk 14.12.07, 16:07
                  kretynofil wydaje mi sie, ze celowo wprowadzasz ludzi w blad:
                  120 tys. euro na rok i wiecej otrzymuje w branzy IT nie wiecej niz 3%
                  zatrudnionych. Do nich naleza CIO wiekszych firm i kierownicy duzych projektow.
                  Wiekszosc programistow, administratow sieci czy baz danych musi sie zadowolic
                  mniejszymi sumami...
                  • kretynofil Tak tak. Zaklinaj dalej :) 14.12.07, 16:12
                    Proponuje www.jobserve.com i sprawdzic stawki dla kontraktorow.
                    Zaden ze znanych mi tutaj informatykow nie jest kierownikiem, ani
                    CIO. To zwykli szeregowi pracownicy. No, nie do konca pracownicy, bo
                    kontraktorzy, ale robia to samo. Nie masz pojecia o realiach, to sie
                    nie wypowiadaj... Ja mam 3.5 roku doswiadczenia w branzy. To nie
                    jest duzo, prawda?

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • mara571 Re: Tak tak. Zaklinaj dalej :) 14.12.07, 16:32
                      ja troche wiecej... ponad 10.
                      Wolnych strzelcow, ktorzy wyciagna ponad 10 tys euro w miesiacu jest od 2001
                      znacznie mniej.
                      W ubielym tygodniu podpisywalam jednemu potwierdzenie wykonania zadania i reka
                      mi drzala: to bylo 3400 tys za 2 dni. I nie dla niego tylko dla jego pracodawcy,
                      jedngo z tzw global player.
                      Ale w raz na 4 lata, jak trzeba wymienic serwer, od ktorego zalezy egzystencja
                      firmy z blisko 5 tys. ludzi mozna sobie na taki wydatek pozwolic.
                      A tak na codzien walcze ja i moi koledzy z bledami kolejnych updates uzywanych
                      przez nas systemow, ktore na zlecenie wielkich branzy software pisza teraz
                      Hindusi. Oni zastapili dobrych i drogich programistow z Europy. Ale to nie jest
                      wazne. Najwazniesze, ze akcjonariusze sa zadowloleni...
                      • kretynofil Hindusi przejmuja branze... 14.12.07, 16:46
                        ... nisko wykwalifikowanego developmentu. Z marnymi, jak sam
                        zauwazyles, rezultatami. Tyle tylko, ze zawsze musisz miec na
                        miejscu kogos, kto zajmie sie analiza projektu, bedzie nadzorowal
                        hindusow, zajmie sie wdrozeniem. Ot, consulting. Zreszta, tak na
                        moje, to moda na hinduski software sie konczy. Niektore firmy w UK
                        juz umieszczaja w reklamach informacje, ze przeniesli swoje Call
                        Center spowrotem do UK. To samo bedzie z centrami developerskimi
                        (zwlaszcza ze iluzja obnizenia kosztow jest straszliwie zludna).

                        Co do spadku liczby freelancerow, to owszem, cala branza
                        consultingowa dostala zdrowo po dupie w 2001, tylko ze od 2004 jest
                        coraz lepiej, a z moich (krotszych niz Twoje) obserwacji wyglada to
                        tak, ze tylko ich przybywa. Coraz mniej ludzi siedzi na etacie,
                        coraz wiecej przechodzi na kontrakt.

                        Niemniej jednak zgodzisz sie ze mna, ze nie tylko kierownicy duzych
                        projektow dostaja 500 EUR dziennie, prawda? To sie ciesze ze sie
                        zgadzamy rowniez co do tego, ze ja nie wprowadzam ludzi w blad.

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                        • mara571 Re: Hindusi przejmuja branze... 14.12.07, 17:05
                          wlasciwie jestesmy juz tak daleko, ze nie potrzebujemy zadnych konsultantow.
                          Zwierzchnosc ich od czasu do czasu przysyla, aby zanalizowac koszty: ostatnio
                          byli kompletnie zieloni ludzi KMPG.
                          Nasz IT-krajobraz jest juz ustabilizowany i wprowadzamy tylko nowe moduly do
                          tego, co juz jest w uzyciu.
                          Problemy dotycza glownie dwoch glownych systemow, ktore pochodza od wielkich
                          firm ( i czesciowo pisza oprogramowanie w Indiach).
                          Najbardziej cenie sobie software ze sredniej wielkosci firm niemieckich, ktore
                          same przejmuja calkowicie supprot i w dodatku znamy wszystkich osobiscie.
                          Do realizacji projektu nie zatrudniamy nikogo z zewnatrz poza malutenkimi
                          wyjatkami..
                            • mara571 Re: Hindusi przejmuja branze... 14.12.07, 17:26
                              branza: duzy szpital publiczny.
                              IT 35 osob przy 5 tys zatrudnionych. Szef ma okolo 120 tys rocznie, 5 nastepnych
                              osob okolo 70 tys rocznie, reszta pomiedzy 35 tys a 55.
                              Oczywiscie euro. Brutto. Do raczki z zaleznosci od sytauacji rodzinnej od 80 do
                              40% od brutto.
                              To sa administratorzy sieci, serwerow, administratorzy baz danych (przede
                              wszystkim Oracle).
                              Programistow jako taki nie mamy, ale wiekszosc pisze sporo malych programow,
                              ktore dostosowuja kupiona software do potrzeb firmy.
                              Calosc musi leciec bezblednie 24 godz przez 365 dni w roku.

                            • kretynofil Konsultant, 14.12.07, 17:43
                              Branza telekomunikacyjna, zajmuje sie doradzaniem klientowi
                              (operator GSM) przy wdrazaniu projektow, usprawnianiu pracy
                              systemow, troche koduje, troche pisze dokumentow projektowych,
                              wiekszosc czasu spedzam na forum gazety.

                              Czasem jakies testy, spotkania, prezentacje. Jak czytasz Dilberta to
                              wiesz czym sie zajmujemy :)

                              ----------------------------------------------

                              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                              kretynami. Milej lektury :)
                          • kretynofil U Ciebie nie potrzeba konsultantow, 14.12.07, 17:48
                            ale to wynika ze skali, profilu dochodow itp. W bardzo duzych
                            korporacjach z branzy technologicznej, dla ktorych pracuje,
                            konsultantow jest z reguly wiecej niz pracownikow, a godzina pracy
                            takiego misia z KPMG (tych akurat szanuje) to okolo 100 EUR, nawet w
                            Polsce. Freelancer spokojnie dostaje 50 EUR, jesli ma doswiadczenie
                            w konsultingu (na moim przykladzie - nie musi byc go duzo).

                            Musisz pamietac, ze na dynamicznym rynku (nowe technologie,
                            telekomunikacja) systemy zmienia sie czesciej i takie wdrozenia to
                            wielki strumien kasy, wystarczy tylko troche uszczknac :)

                            Druga sprawa, dlaczego jest tyle konsultantow, a to wiaze sie z
                            wynikami finansowymi firmy. To smieszne, ale bardziej sie oplaca
                            zaplacic 100 EUR/h konsultantowi niz 10 EUR/h pracownikowi. Poki
                            takie absurdy beda istnialy, duzo ludzi bedzie dobrze sobie zylo :)

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                    • Gość: hj Re: Tak tak. Zaklinaj dalej :) IP: *.cable.casema.nl 14.12.07, 19:30
                      tak sie sklada ze jestem kontraktorem w beneluxie, konsultant w
                      telekomunikacji i prace znalazlem przez jobserve wiec jestem 100% w
                      temacie :)

                      Stawki dla kontraktorow 500-600E za DZIEN PRACY - wiec jak masz
                      szczescie i pracujesz caly rok to jest ok 120k - 140k EUR brutto.

                      Ale TO NIE JEST POROWNANIE.
                      W Polsce na kontrakcie tez dostaje sie duzo wiecej niz 6000 - 7000
                      PLN brutto.

                      Ja mowie o etatowcach. Przecienty konsultant na stanowisku
                      kierowniczym w firmach typu Accenture, ok 5 lat doswiadczenia w
                      Beneluxie dostaje 5000E BRUTTO. Czyli 60K EUR ~220K PLN. I to juz
                      jest calkiem sporo na tutejsze waruki

                      Kontraktorzy to jest specyficzna grupa pracownikow i nie powinno sie
                      ich brac pod uwage poniewaz:
                      - procentowo jest ich pomijalnie malo
                      - zarobki wieksze, ale praca nie jest taka pewna
                      - kase dostajesz jak pracujesz a jak nie to dupa
    • Gość: ola Re: Co dalej z cenami mieszkań IP: *.r1.active.1000lecie.pl 14.12.07, 14:23
      tym co czekaja ze ceny mieszkan drastycznie spadna w ciagu
      najbliższych dwóch lat zycze dużo ...
      Dużo cierpliwości :))) a na swięta proponuje wziąć jakąkolwiek
      ksiązke z ekonomi i sobie poczytać :) - to dla tych zanwców
      tym co utyskują na prowizje developerów proponuje kupić sobie
      kawałek ziemi i wybudować sobie dom lub mieszkankno
      a nie pisac tutaj tych dyrdymałów
      • steady_at_najx Re: Co dalej z cenami mieszkań 14.12.07, 14:41
        > Dużo cierpliwości :))) a na swięta proponuje wziąć jakąkolwiek
        > ksiązke z ekonomi i sobie poczytać :)

        Ksiazke do ekonomii pod tutulem "podstawy ekonomi dla opornych" sama powinnas sobie kupic na gwiazdke i nie kompromitowac sie wypowiedziami na forum.

        Podstawowym prawem ekonomi jest takie ze duza podaz i minimalny zbyt/popyt kreuja spadki cen tym wieksze im wieksza roznica.
        I nie kompromituj sie na chinskiego boga piszac ten glupi argument jak to u nas brakuje 2mln mieszkan..........
      • kretynofil Wiesz co? Chetnie poczytam Twoje... 14.12.07, 14:47
        ... podreczniki z ekonomii. Naprawde chetnie sie dowiem jak to
        wyglada z tymi cenami mieszkan.

        Pewnie tam jest wyjasnione w jaki sposob w kraju, gdzie 9000 netto i
        wiecej zarabia okolo 2% obywateli (i tak zawyzam, ale niech bedzie),
        czyli okolo 500.000 ludzi, mozna sprzedac okolo 100.000 mieszkan
        rocznie bez spadku popytu. Skad granica 9000 netto? Kredyt na
        mieszkanie (a nie klatke na chomika) to dzisiaj koszt okolo 3000-
        4000 miesiecznie (a wzrosnie, bo rosna stopy procentowe i beda rosly
        dalej, inflacja przyspiesza), wiec aby udalo sie kupic mieszkanie,
        trzeba miec dzisiaj tyle na reke. Ciekawa ta zagadka :) Wyglada na
        to, ze przy wzroscie cen i rat kredytow ludzie beda przeznaczac na
        splate kredytu za kolejne mieszkania okolo 180% swoich dochodow
        brutto. Zaiste, tytan ekonomii z Ciebie, Olu.

        Druga sprawa, ktora mnie fascynuje, i na ktora pewnie Twoje madre
        ksiazki znaja odpowiedz jest taka: skoro ktos moze dostac 9K PLN w
        Polsce lub 9K EUR gdziekolwiek dalej, to dlaczego ma brac gorzej
        platna prace? Pewnie dlatego, ze w Polsce jest taniej, co?

        Prosze, podaj chociaz jeden tytul podrecznika ekonomii, o ktorym
        mowisz... Mam przeczucie ze bedzie to:

        www.naganiacze-i-akwizytorzy.com
        forum.onet.pl
        forum.gazeta.pl

        i inne wartosciowe dziela :)

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: Borsuk Re: Co dalej z cenami mieszkań IP: *.gdynia.mm.pl 14.12.07, 14:41
      A ja niedawno sprzedałem mieszkanko, które w celach spekulacyjnych
      nabyłem w 2002 roku, przed wejściem do eurokołchozu. Zapłaciłem
      160tys. PLN, sprzedałem za 550. Teraz czekam na krach (kasa
      tymczasem pracuje na krótkich) i za tę kasę będę mógł niedługo kupić
      ze trzy mieszkanka. Takie wahania i kraszki to piękna sprawa.

    • Gość: xyz developerzy liczyli IP: *.hadenritchie.co.uk 14.12.07, 14:50
      na to ze wielu polakow pracujacych za granica stanie sie ich
      potencjalymi klientami ale poniewaz ceny mieszkan w polsce dobily do
      cen mieszkan i domow w krajach gdzie owi polacy aktualnie pracuja
      wybor okazal sie oczywisty, polacy zaczeli kupowac za granica,
      czesto taniej niz w kraju, czyli tam gdzie maja prace i rynek
      nieruchomosci jest stabilniejszy a frajerzy ktorych spekulanci
      obrobili moga przeciez kredyt przepisac na dzieci i wnuki;D
    • Gość: Alceson de Mayones Spokojnie ludzie, przeczekajmy IP: 217.149.242.* 14.12.07, 15:03
      Jeszcze roczek, półtora, dwa i szanowne spekulanctwo będzie nas ze
      łzami w oczach i na kolanach błagało abyśmy odkupili od nich
      mieszkania w cenie 180-200.000 za które dali 360-420.000. Kto kupił
      ostatnio mieszkanie na kredyt ten PRZEGRAŁ ŻYCIE! A my przez te
      miesiące ciułajmy nasze grosiki i w ten sposób pokażemy wała
      bankierom, którzy chcieliby nas przywiązać do siebie kredytem na
      min. 30 lat. Cierpliwe czekajmy a będziemy mogli przebierać w
      ofertach jak w śliwkach na jesieni.
          • Gość: ola Re: Spokojnie ludzie, przeczekajmy IP: *.r1.active.1000lecie.pl 14.12.07, 15:32
            nie ....:) prowadze dziłalnosć developreska popartą doświadczeniem
            prawie 40 letnim w Europie i 10 letnim w tym kraju , mojej rodziny
            i tylu frustratów to jeszcze nie spotkałam i ludzi kótrzy czekaja ze
            coś dostaną za darmo i których wiara i nieomylne przeswiadcznie
            podpowiada ze ceny spadna :) ...tak spadną u tych co przesadzili ,
            ponizej pewnej ceny zas nigdy nie zejda - po prostu padną i tyle
            jak upadna to ich przejmie inny kto ma kase i
            poczeka .....poczeka :)) az mu ktoś zapłaci tyle ze mu sie bedzie
            opłacało sprzedac

            ot i cała ekonomia

            napewno ceny beda bardziej uralnione i korekta nastapi ale zeby
            spadły do poziomu 3000 tys to nierealne
            • kretynofil Poczeka, mowisz? 14.12.07, 16:07
              To znaczy co? Duzy deweloper kupi malego dewelopera i bedzie trzymal
              wybudowane mieszkania przez kilka lat, jednoczesnie splacajac z
              nieistniejacych srodkow jak najbardziej realny kredyt?

              Czy moze bardziej prawdopodobne jest to, ze obnizy marze z 150% to
              50%, zeby odzyskac plynnosc finansowa?

              To, ze pracujesz w firmie, ktora dziala od 40 lat nijak nie
              przeklada sie na Twoje doswiadczenia i Twoja wiedze. Wiem, ze to tak
              madrze napisac - ja wiem, bo moja firma wie. Tyle ze to o kant tylka
              potluc.

              Prawda jest taka, ze ceny nieruchomosci podlegaja takim samym
              wahaniom jak ceny akcji. Wolniej, to fakt, ale sredni zwrot
              inwestycji w nieruchomosci to 3-4%, i tak bedzie w Polsce. Okresowo
              zdarzaja sie gwaltowne wzrosty (tak jak w Polsce w 2005 i 2006
              roku), ale towarzysza im rownie gwaltowne spadki (tak jak w Polsce
              2008 i 2009). Srednio - rosnie powolutku, w krotkim horyzoncie
              czasowym - roznie bywa.

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
            • steady_at_najx Re: Spokojnie ludzie, przeczekajmy 14.12.07, 16:11
              > ot i cała ekonomia

              niestety Twoja "chlopska ekonomia" sie nie sprawdza, rynek nie znosi prozni i jak Ty i Twoja "deweloperska rodzina" bedzie czekala na sprzedanie tego co zbuduje (w miedzyczasie placac na utrzymanie tychze "inwestycji" i mrozac w nich pieniadze) znajdzie sie drugi ktory sprzeda, za kilka lat jak pokazuje krzywa przyrostu mlodych bedzie coraz mniej domow coraz wiecej a Ty wciaz bedziesz czekac czekac czekac
            • Gość: swoboda_t Re: Spokojnie ludzie, przeczekajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.07, 16:16
              No to proszę, czyli nie spadną (poprzednie posty), ale jednak spadną
              (ten post). Gdzie tu logika?? Co do trzech tysięcy - jeszcze
              niedawno nie szło kupić w tej cenie sensownego mieszkania w
              Katowicach, obecnie już można. Pierwszy etap Dębowych Tarasów
              sprzedawano po 4 tysiace za metr i szły elegancko, teraz kosztują
              siedem i oferty ciągle wiszą. Działka dawno kupiona, ceny materiałów
              wróciły do normy, nieznacznie wzrosły koszty robocizny. To co, teraz
              już tych tarasów z widokiem na parking marketu nie mogą sprzedać po
              te same 4 co kilkanaście miesięcy temu?? Mogą i jeśli zmusi ich do
              tego sytuacja to tak zrobią. Rok temu prawie nikt nie wierzył, że
              ceny mogą stanąć, ze nawet zaczna spadać. Tylko kilka osób z całego
              forum twierdziło, że warto czekać. Dziś ci co czekali
              mają "gratisowe" garaże, "promocje" itp. bzdety. A to dopiero
              początek, oboje o tym wiemy, tylko ja nie siedzę w deweloperce, więc
              mi nie zależy na pompowaniu bańki :D
            • Gość: lowca_jeleni Re: Spokojnie ludzie, przeczekajmy IP: 195.90.102.* 15.12.07, 23:14
              tak samo mysleli w bylej DDR. I zostalo po 500 euro za m2. A u nas po prostu
              ludzie nie maja kasy na mieszkania I tu zadne zaklinanie,
              przeczekanie,odkupowanie nie pomoze. kto mial kupic to kupil, kiedy ceny i
              kredyty byly najtansze tzn. w 2005r. teraz kredyty sa bardzo drogie w PLN, a
              tanszych w CHF banki-chytruski nie chca dawac. reszty nigdy nie bylo i w
              najblizszej perespektywie na pewno nie bedzie stac na mieszkanie.
        • 14marcin Re: Anatomia cyklu inwestycyjnego po 2008r. 14.12.07, 15:27
          Wszystko zależy od rozwoju miast. Jeśli połowa ludności Polski i
          część krajów wschodu przeniesie się do Polski. To hossa prawie
          wieczna. jesli nie będzie wysoko opłacalnej pracy w Polsce to ceny
          nieruchomości spadną . Ale o ile? A poza tym inwestorzy musza mieć
          wiecej kapitału na przygotowanie inwestycji. Grunty drożeją.
          Pozolenie na budowe mediów to około 2 lat oczekiwania. Czas
          sprzedaży mieszkań- domów się wydłuża .

          www.ipe.com.pl/forum/viewtopic.php?t=4783
    • Gość: beta Co dalej z cenami mieszkań IP: *.acn.waw.pl 14.12.07, 16:02
      no nie wiem,może będzie lekka korekta a może nie
      sprzedający mogą mieć niezłą alternatywę w postaci zysku z wynajmu
      sami analitycy co rusz piszą inaczej - ceny raz będą rosnąć a raz
      maleć. można dostać kręćka
      ceny wynajmu wciąż rosną więc może ci co chcą sprzedać przeczekają i
      wynajmą mieszkania zamiast wrzucić je na rynek - w trakcie niby
      korekty...
      w hiszpani też podobno był okres korekty a potem znów wzrost...
      rynek faluje , więc może lepiej wynająć zamiast sprzedać
      ja wolę płacić na swoje zamiast komuś nabijać kabzę pieniędzmi z
      wynajmu
      • Gość: swoboda_t Re: Co dalej z cenami mieszkań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.07, 16:22
        To lepwiej zamiast oglaać się na "analityków" co gadają raz to a raz
        to zacznij samodzielnie obserwować sytuację i przede wszystkim
        myśleć. I sama dojdziesz do tego co nastąpi (pytanie kiedy i jak
        bardzo :P). Wzrosty cen wynajmu ogłaszaja ci sami "analitycy",
        napompowali ceny mieszkań, teraz pompują ceny wynajmu - taka praca.
        Wynajem to słaby interes, stopa zwrotu jest nikła, a często nie
        pokrywa kosztów kredytu. Ceny spadną, a ci co kupili mieszkanie na
        górce są stratni.
      • kretynofil Brednie, rachowac nie potrafisz? 14.12.07, 16:29
        > ja wolę płacić na swoje zamiast komuś nabijać kabzę pieniędzmi z
        wynajmu

        Co za roznica? Przy racie kredytu w wysokosci ok 2500 PLN rata
        kapitalowa to maks 1000 PLN, odsetkowa 1500 PLN. Te odsetki to
        wlasnie to "nabijanie kabzy" prezesowi banku. Co zabawniejsze, jak
        rata rosnie (a bedzie rosla, bo stopy procentowe wzrosna, ze wzgledu
        na inflacje), to rosnie tylko ilosc pieniedzy "nabijanych do kabzy
        prezesa".

        To prawda, ze zostaniesz na koncu z mieszkaniem, ale:

        Wynajmujac mieszkanie za 1500 PLN (w koncu zgadzasz sie, ze nabijasz
        komus kabze) masz wolne 1000 PLN w kieszeni. Taka kwota odkladana
        przez 10 lat i inwestowana np. w fundusze, za 15 lat pozwoli Ci
        kupic mieszkanie.

        Efekt bardzo podobny. Tyle tylko ze wiekszosc Polakow woli stracic
        na interesie (wziac kredyt na 30 lat, niz uzbierac w 15), niz dac
        komus konkretnemu zarobic. Nawet jesli to dla nich niekorzystne - bo
        wynajmujac mogliby sie latwo przeprowadzic, zeby np. miec blizej do
        pracy...

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
        • Gość: beta a co ze wzrostem cen mieszkań w długim okresie? IP: *.acn.waw.pl 14.12.07, 16:49
          A co mam zrobić z odłozonymi pieniędzmi - gromadzić na koncie?
          wydaje mi się, że za kilka - kilkanaście lat zgromadzona kwota ,
          którą niejako mogłabym zaoszczędzić płącąc za wynajem a nie a konto
          spłaty raty (jeśli to w ogóle możliwe) starczy mi na kupno może
          mebli a nie mieszkania
          generalnie jest tendencja do inflacji a nie deflacji... szczególnie
          przy tendencji bogacenia się ludzi bądźprzynajmniej nominalnego
          wzrostu płac
          kredyt bieżesz na stałą kwotę plus oczywiście odsetki
          wątpie aby kwota gromadzona na koncie czy nawet korzystanie z
          funduszy dało tak dużą stopę zwrotu
          wolę inwestowac w nieruchomości, wydaje mi się, że na dłuższą metę
          to mi się opłaci
          • kretynofil Masz racje, wydaje Ci sie! 14.12.07, 17:03
            Istnieje prosta zaleznosc - im inwestowanie jest latwiejsze, tym
            mniejszy zwrot przynosi. Inwestowanie w nieruchomosci jest
            najlatwiejsze (zwlaszcza przy kredycie na 110%).

            Fundusze maja bardzo dobre stopy zwrotu przy inwestycjach
            dlugoterminowych. Wiaza sie z ryzykiem, to fakt, ale tylko w krotkim
            okresie czasu.

            A co do rat kredytu, to wzrosna jeszcze sporo, wiec nie ma sie co
            cieszyc na dzien dzisiejszy. Pamietasz ile bylo kilka lat temu?
            Pomoge Ci - byla to kwota dwucyfrowa. Ciekawe jak wtedy bedzie Ci
            sie oplacala ta "inwestycja" :)

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • Gość: beta na razie nieźle na tym wychodzę :) IP: *.acn.waw.pl 14.12.07, 17:12
              Oczywiście to jest kwestia skłonności do ryzyka...
              Ja wolę stabilny i bardziej pewny wzrost... fundusze - przy obecnych
              zawirowaniach na giełdzie są trochę niepewne...
              Jak na razie inwestowanie w nieruchomości przyniosło mi niezły zysk
              ( i stopę zwrotu)... mieszkanie kupione za niewiele ponad 100 tys
              osiągnęło transkacyjną ponad 300 tys... można było kupić za to ,
              posiłkując się dodtkowo kredytem o wiele większe...
              znajomi, kupione parę lat temu, gdzie cena wzrosłaodpowiednio..
              wynajmują z niezłym zyskiem...
              nieruchomości raz , ze są namacalne i stabilne były niezłą inwestycją
              fundusze aż tak do mnie nie przemawiają... za duże ryzyko
              po za tym co z wejściem euro w perspektywie paru lat?
              tam gdzie weszło ceny znowu wzrosły
              • kretynofil Na razie na niczym nie zarobilas,... 14.12.07, 17:40
                ... o ile to Twoje jedyne mieszkanie. Jesli nie, to zysk jest owszem
                spory, jakies 200%. Jesli spojrzec na wzrosty na funduszach z
                ostatnich kilku lat to tez sie dawalo zarobic 200%.

                Dzis juz nie ma tak latwo w funduszach, w nieruchomosciach bedzie
                podobnie. Ty nie stracisz, ale ktos kto kupuje teraz na pierwszy
                zysk bedzie musial czekac i czekac - jakies 5 lat, tak na moje.

                Zaufanie do inwestycji w nieruchomosci jeszcze spadnie, nie boj sie.
                Nie wiem czy czytalas o kryzysie w Stanach - nie wywolalo go
                spowolnienie gospodarki, wojna, polityka, tylko najzwyklejsze
                podniesienie stop procentowych, co sprawilo ze ludzie na granicy
                zdolnosci kredytowej nie byli w stanie splacac naleznosci.

                To samo bedzie u nas - na razie nie mowi sie o rynku subprime, ale
                kredyt na 30% dochodow gospodarstwa brutto przy oprocentowaniu 3% to
                JEST subprime. Tam walnelo, u nas tez walnie. Spoko loko, takie
                zycie.

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • Gość: beta jasne ryzyko zawsze istnieje.. IP: *.acn.waw.pl 14.12.07, 17:49
                  Oczywiście, że zawsze istnieje ryzyko większe lub mniejsze..
                  jakkolwiek subprime nie było raczej zjawiskiem polskim.. zdolność
                  kredytowa była wyliczana
                  przy subprime banki nie analizowały tyle zdolności kredytowej co
                  traktowały nieruchomość jako podstawowe zabezpieczenie (w przypadku
                  spłaty rat)
                  a co do ryzyka dwucyfrowych stóp procentowych, to mając na uwadze
                  tak liczną rzeszę osób posiadających kredyty mieszkaniowe w kraju,
                  rządzący, który doprowadziliby do tak wysokich podwyżek stóp i
                  schłodzenia gospodarki musiliby się chyba liczyć z porażką przy
                  okazji kolejnych wyborów...
                  zyski dla gospodarki - z braku zawieranych transakcji (podatki) też
                  byłyby dużo mniejsze
                  a ma być coraz lepiej :)
                  • kretynofil Mialo byc... 14.12.07, 18:34
                    > jakkolwiek subprime nie było raczej zjawiskiem polskim

                    Rata w wysokosci 30% dochodow brutto to subprime. Nie ja to
                    wymyslilem.

                    > przy subprime banki nie analizowały tyle zdolności kredytowej co
                    traktowały nieruchomość jako podstawowe zabezpieczenie (w przypadku
                    spłaty rat)

                    U nas jest inaczej - bank moze odstapic od umowy kredytowej. I wtedy
                    musisz oddac cala kwote, ktora jeszcze nie jest splacona. Jesli
                    wartosc mieszkania spadnie o 50% to bank moze sie na to zdecydowac...

                    > rządzący, który doprowadziliby do tak wysokich podwyżek stóp i
                    schłodzenia gospodarki musiliby się chyba liczyć z porażką przy
                    okazji kolejnych wyborów...

                    Przypomnij mi, ktora partia rzadzila w Polsce przez dwie kadencje z
                    rzedu? A, byla taka, PZPR sie nazywala :) Uwierz mi, to nie jest
                    argument...

                    > zyski dla gospodarki - z braku zawieranych transakcji (podatki)
                    też byłyby dużo mniejsze

                    Hiperinflacja tez gospodarki nie ratuje. Nie ma przebacz, jak
                    inflacja rosnie, to stopy procentowe tez. Opinia obywateli nie ma
                    znaczenia (jak w kazdym wypadku).

                    > a ma być coraz lepiej :)

                    Tak, ceny mieszkan mialy rosnac 10% rocznie przez nastepne 10 lat.
                    To ma nazwe: propaganda sukcesu :D

                    Poprosze nowy zestaw argumentow :)

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • Gość: beta Re: Mialo byc... IP: *.acn.waw.pl 14.12.07, 20:21
                      Czy ja wiem,30%?
                      to jeszcze do wytrzymania
                      Co reszty - pozostaje więc poczekać jak się rozwinie sytuacja - czy
                      korekta będzie (jest?) i jeśli tak - to jak głęboka..
                      Jeśli do wyboru będzie płacenie raty za własne mieszkanie
                      (oczywiście kredytowane przez bank) lub porównywalną cenę za czynsz
                      to jest kwestią wyboru co jest lepsze.
                      Myślę, że osoby, które stać było na kupno jednego, kilku -kilkunastu
                      mieszkań może być stać na poczekanie jak się sytuacja rozwinie, np.
                      wynajmujac.
                      Nie muszą wszystkeigo puszczać na rynek przy tak wysokich cenach
                      wynajmu
                      Osoby, które zaś kupiły po obecnych cenach też raczej nie będą
                      skłonne sprzedać mieszakań za mniejszą.
                      Na pewno sytuacja jest ciekawa, chyba takze dla tak
                      zwanych "ekspertów", którzy od kilku miesięcy raz przewidują
                      kilkuprocentowe zwyżki a po paru miesiącach 'krachy"... i inne
                      gwałtowne wydarzenia.
                      Rynek od paru miesięcy stoi
                      a i tak myślę, że inwestycja w nieruchomości najsensowniejsza mimo
                      mniej lub bardziej pesymistycznego czy optymistycznego podejścia
                  • junk92508 Re: jasne ryzyko zawsze istnieje.. 15.12.07, 00:14
                    > jakkolwiek subprime nie było raczej zjawiskiem polskim.

                    Jest bardzo, bardzo polskim:

                    1. u nas stopy sa zmienne ! (W USA głównie stałe)
                    2. ludzie masowo naciągali i naciagaja zdolnosc kredytowa byle wziac wiekszy kredyt
                    3. doradcy kredytowi zyja z prowizji więc też chetnie przymykają oko... a jak
                    jeden nie chce to znajdzie sie taki co przymknie...
                    4. cena nieruchomosci bedacych zabezpieczeniem jest nieproporcjonalnie wysoka w
                    relacji do zarobkow...

                    > tak liczną rzeszę osób posiadających kredyty mieszkaniowe w kraju,
                    > rządzący, który doprowadziliby do tak wysokich podwyżek stóp i
                    > schłodzenia gospodarki musiliby się chyba liczyć z porażką przy
                    > okazji kolejnych wyborów...

                    Przeceniasz wpływ rządu na stopy procentowe. WIBOR na którym oparte są kredyty
                    nie jest ustalany przez rząd a jest wolnorynkową stawką
                    na rynku międzybankowym.

                    A bankom brakuje kasy na kredyty .. i to nie na te hipoteczne -
                    niskooprocentowane - tylko na wyżej oprocentowane konsumpcyjne.
                    Getin wali reklamy w TV o najlepszych lokatach. A wiesz w jakich kredytach
                    siedzi Getin? Samochodowych....

                    Owszem, rząd może wpakować dziesiątki mld zł by chwilowo uspokoić sytuację na
                    rynku tak jak to teraz się dzieje w USA/UE ale
                    my nie jesteśmy aż tak bogaci+mamy fatalną strukturę budżetu więc
                    pomoże to tylko na krótko...

                    Sprzątanie po czymś takim będzie długie i bolesne...

                    Więc IMHO rząd będzie raczej wolał upaść i zostawić to bagno
                    na 4 lata opozycji....

                    Zresztą ten manewr już był ćwiczony przez PZPR - i co? po kilku latach SLD
                    wróciło do władzy i rządziło długo i dla nich szczęśliwie...
              • junk92508 wychodzisz? 15.12.07, 00:01
                > Jak na razie inwestowanie w nieruchomości przyniosło mi niezły zysk
                > ( i stopę zwrotu)... mieszkanie kupione za niewiele ponad 100 tys
                > osiągnęło transkacyjną ponad 300 tys... można było kupić za to ,
                > posiłkując się dodtkowo kredytem o wiele większe...

                Bardzo ciekawa logika

                Twoje stare kiedys kosztowało 100tys, większe 200tys.
                Teraz sprzedałeś stare za 300tys, wziąłeś kredytu 300tys i sie cieszysz że
                dobrze na tym wychodzisz ?

                Bo wpakujesz 450tys w kredyt gdy mogłeś wpakować 150tys ?

                A co gdy spadnie i stare bedzie za 200tys a nowe za 400tys -
                100tys ze starego ale 450tys splacisz w kredycie....
          • Gość: swoboda_t Re: a co ze wzrostem cen mieszkań w długim okresi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.07, 00:44
            Klucz do Twojego wywodu jest w zwrocie "wydaje mi się". Inwestowanie
            w nieruchomości opłaca się wielkim graczom, co obracają dziesiatkami
            milionów, albo przynajmniej poważnym "kamienicznikom".
            Przeciętny "Kowalski", no może nie taki całkiem przeciętny, bo go
            stać na zajebis.ą ratę, lepszy interes zrobi inwestując
            posiadane/oszczędzane środki gdzie indziej. Płotkom się zdaje, że
            jak ostatnio super wzrosło, to tak łątwo i szybko szaraczek moze
            zrobić szmal na "inwestycjach w nieruchomosci"(kupnie klitki w bloku
            za ciężkie pieniadze :D), ale to tak nie działa.
            • Gość: anakonda przesada IP: *.acn.waw.pl 15.12.07, 17:06
              Mi też się opłaciło a "wielkim graczem" nie jestem
              Piszczą teraz ci co nie zainwestowali kiedy trzeba było i liczą na
              duże spadki.
              Płace rosną - i spadki jeśli będą to minimalne.
              Nawet jeśli przez parę kolejnych miesięcy bedzie stagnacja to nie
              dlatego,że to długotrwały trend, tylko miesiące zimowe - do wiosny
              to normalny okres spowolnienia obrotów na rynku nieruchomosci.
              Boom z 2006 był wyjątkiem - ale to był "boom' więc coś
              ekstraordynaryjnego.
              Teraz rynek zaczął działać normalnie. Nie wierzą w duży zjazd.
              Powodzenia dla tych co tak myślą.