Dodaj do ulubionych

Polska cenami nowych mieszkań wkrótce dogoni Ma...

IP: 195.205.192.* 15.01.08, 09:34
Precz z naganiaczami!!
Edytor zaawansowany
  • Gość: true IP: *.bredband.comhem.se 15.01.08, 09:35
    Bo reszta to maluczkie ludziki, których już nie stać na mieszkania za 4
    tys/m2, a co dopiero za 15 tys.
  • Gość: ziomisławpaliblant IP: *.crowley.pl 15.01.08, 11:56
    "Jak podkreślają analitycy już niedługo tyle będziemy płacić za metr
    kwadratowy przeciętnego nowego mieszkania w większym mieście Polski."

    14.500 za metr mieszkania w dajmy na to Bydgoszczy :))))))))))))
    No nie mogę :))) A myślałem, że takich głupot zlecanych przez
    załamanych developerów już nie przeczytam w gazecie. Ale widać
    kasiora jest kasiora.

    W Ursusie w Warszawie buduje się sporo nowych bloków (jak w zresztą
    w całym mieście). Na jednym z nich wisi płachta: PROMOCJA,
    mieszkania już za 5999 m/2. A jeszcze niedawno kupno nowego za 8000
    graniczyło z cudem.

    No i zdecydujcie się czy to jest z Dziennika Zachodniego, czy z
    Polska The Times

    Generalnie żenada
  • Gość: wujo_bujo IP: *.nokia.com 15.01.08, 13:01
    jw
  • Gość: mzb IP: *.crowley.pl 15.01.08, 14:08
    "Greenspan powiedział, że widzi światełko nadziei na rynku
    nieruchomości, bo sprzedaż nowych domów osiągnęła prawdopodobnie
    dno."

    Tylko, że u nas będą to mieszkania
  • Gość: atx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.09, 12:30
    Coz, czas zweryfikowal ten smieszny artykulik...
  • jimmyjazz 15.01.08, 13:04
    Najwyższa pora aby dziennikarze i analitycy uzmysłowili sobie że
    Polska to nie tylko Warszawa, Wrocław i Kraków. 2 lata temu pisali
    że ceny nieruchomości w Polsce rosna po 30-40% rocznia a działo sie
    to tylko w tych 2-3 największych miastach. To samo dzisiaj - pisza o
    spadkach cen nieruchomości w Polsce i ponownie maja na myśli owe 2-3
    miasta. A w reszta Polski idzie swoim tempem.

    --
    Takie tam forum
  • mariuszdd 15.01.08, 13:31
    Niewdzięczność to polska cecha
  • eliksir 15.01.08, 13:51
    "Gazeta wskazuje, że jednym z powodów dalszego wzrostu cen naszych nieruchomości
    jest to, że brakuje około 2 mln mieszkań. Jeśli deweloperzy będą budować w takim
    tempie, to potrzeby mieszkaniowe Polaków zostaną zaspokojone dopiero za 30 lat."

    Jesli Polacy beda wyjezdzac w takim tempie, to potrzeby mieszkaniowe Polakow
    zostana zaspokojone za 3 lata.
    A patrzac dalej w przyszlosc i biorac pod uwage przyrost naturalny Polakow,
    ktorzy zdecydowali sie pozostac w kraju, to za 30 lat bedzie nadwyzka meiszkan
    podobna do tej jaka jest teraz na ziemiach po-NRDowskich.
  • znajomy_jennifer_lopez 17.02.08, 13:06
    Popieram, text miesiaca.
    Oczywiscie trend musi byc tylko wzrostowy, za 5 lat dogoni Madryt a za 10 Manhattan. Pitu-pitu
    Jeszcze w połowie zeszłego roku gdy ceny juz staneły analitycy w Poznaniu zapewniali ze "do konca roku cena m2 mieszkania w Poznaniu przekroczy 10 000zł" A teraz "leżą" mieszkania po 6500zl/m2 i jakos nikt sie doń nie kwapi (ogloszenia "wiszą" tygodniami)
    Zgodnie z logika ze brakuje 2mln mieszkan spodziewam sie ok 10 000% wzrostu cen Porsche (tez brakuje).
    Że mieszkania to cos innego? bo ludzie "musza gdzies mieszkać"?
    Jezdzic tez musza. Otoz, do tej pory miliony Polakow mieszkało z mamami, tesciami tudziez czekało na pogrzeb babci itp jezdziło nie tylko nowymi Toyotami ale i starymi VW. wiec i teraz tak bedzie.
    Z pensją 1500zl wiele nie zdziałają (a pensje szybko rosnąć NIE BEDA - realnie, poniewaz: wzrost plac=wzrost cen, inflacji ===> co pomniejsza realny wzrost plus wyzsza inflacja= wyzsze stopy procentowe=drozszde kredyty = mniej frajerow do zadłuzania sie na 40lat= mniejszy popyt (bo przeciez wiekszosc transakcji odbywala z pomoca kredytu).
    Wiec? Ile jeszcze zdrozeją mieszkania? 100%? 200?
    Teraz "analitycy" mówią - no tak, tak, teraz spadnie o 5% (a JUZ spadło o 10-15% m.in Wrocław Poznań) ale od 2009 to dopiero bedzie wzrost. Fakt - wszyscy kupia mieszkania w Polsce zeby moc ogladac Euro2012 przed telewizorem w mieszkaniu we Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku lub Warszawie. A potem?? Potem sprzedadza z 300% zyskiem Polakom pokolenia "1500zl brutto".
    Czy naprawde myslicie ze masa Polaków (wiekszosc - jesli srednia krajowa to 2800 brutto czyli jakies 2000 netto to oznacza to żę WIEKSZOSC zarabia PONIZEJ 2000zł) ktorym pensja wzrosnie i o 50% kupią mieszkanie za 500 000zł? Bo zaczną/zaczęli zarabiać 1500zl netto zamiast 800-1000zł?
  • carramba78 15.01.08, 09:35
    Oby tylko za te 5 lat średnia płaca w Polsce była taka jak w Hiszpanii...
  • Gość: true IP: *.bredband.comhem.se 15.01.08, 09:38
    No fucking way. Kraj tak zacofany, ze sztucznie nadmuchanym PKB, uciekającymi
    zyskami, mało innowacyjnym biznesem....nie ma szans. Urosną płace to 80%
    przemysłu z zza granicy pojedzie na Białoruś, a nasze PKB spadnie o 60%. Problem
    jest taki, że czołówka miast rucha resztę Polski bo żyją z pracy innych: usługi,
    bankowcy, informatycy, średnia kadra zarządzająca i średni handlarze...kto jeszcze?
  • Gość: ? IP: *.chello.pl 15.01.08, 10:06
    Interesting point, ale poproszę o uzasadnienie. W jaki sposób np.
    firma informatyczna mieszcząca się w Warszawie pisząca software dla
    banku w Danii "rucha" resztę Polski?
  • mariuszdd 15.01.08, 10:22
    Gość portalu: ? napisał(a):

    > Interesting point, ale poproszę o uzasadnienie. W jaki sposób np.
    > firma informatyczna mieszcząca się w Warszawie pisząca software dla
    > banku w Danii "rucha" resztę Polski?

    O rodzynkach piszesz
  • Gość: zenek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 11:55
    ilu u was pracuje???kilku, kilkunastu.. nie o takiej skali mowimy
  • Gość: wojciech IP: 195.116.103.* 15.01.08, 10:11
    Wytłumacz jak niby informatyk pasożytuje na pracy innych? Wymieniłeś też
    bankowców, więc załóżmy, że masz na myśli tych informatyków, którzy utrzymują
    infrastrukturę banku.
    1. Od kiedy to producent noży odpowiada za ich użycie?
    2. Ciekawe o ile by wzrosły koszty działalności banków czyli ceny ich usług
    gdyby nie było tego całego automatycznego przetwarzania...
  • mariuszdd 15.01.08, 10:25
    Gość portalu: wojciech napisał(a):

    > Wytłumacz jak niby informatyk pasożytuje na pracy innych? Wymieniłeś też
    > bankowców, więc załóżmy, że masz na myśli tych informatyków, którzy utrzymują
    > infrastrukturę banku.
    > 1. Od kiedy to producent noży odpowiada za ich użycie?
    > 2. Ciekawe o ile by wzrosły koszty działalności banków czyli ceny ich usług
    > gdyby nie było tego całego automatycznego przetwarzania...

    Banki ,a co one produkują co można sprzedać ?:)
  • Gość: zenex IP: 213.17.163.* 15.01.08, 10:34
    Jak to co - pieniądze!
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 10:38
    A to tylko jeden w każdym kraju ;-)

    A odbijając piłeczkę: a co produkuje fryzjer, nauczyciel czy lekarz, co można
    sprzedać? ;-)
  • Gość: Sebar IP: *.customer.m-online.net 15.01.08, 10:44
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: miko IP: *.chello.pl 11.12.09, 21:38
    Jeżeli ktoś twierdzi, że dr Grząbka to debil świadczy o tej osobie, że sama jest
    debilem. Ciekawa jestem na jakiej podstawie tak uważa i jaką ma ta osoba wiedzę,
    że wyraża taką tezę. nie wspomnę już o bardzo kulturalnym i na poziomie doboru
    słów. ( już sam fakt, że ktoś wyraża się w ten sposób świadczy, że nie jest wart
    wypowiadania się na jakikolwiek temat, a tym bardziej na temat rynku nieruchomości.)
    Jak mi dobrze wiadomo Pan dr Grząbka to jeden z lepszych specjalistów
    ekonomicznych i myślę, że na pewno wie co mówi. Jego wypowiedzi bazują na
    ogromnej wiedzy, której napewno mój przedmówca nie posiada.
  • Gość: zenex IP: 213.17.163.* 15.01.08, 14:20
    Nie, nie tylko jeden. Tylko jeden może wpływać na to jak zachowają się inne, ale
    kreacja pieniądza na rynku odbywa się za pośrednictwem wszystkich banków
    udzielających kredytów. Wracając do tego co możesz kupić - choćby zwykły kredyt
    - to nic innego jak zakup pieniędzy do użytku w tej chwili. Jego ceną są odsetki...

    >co produkuje fryzjer, nauczyciel czy lekarz
    Fryzjer sprzedaje Ci Twoje dobre samopoczucie wynikające z faktu samoświadomości
    że świetnie wyglądasz, nauczyciel sprzedaje Ci określony zasób umiejętności, a
    lekarz - zdrowie. Usługa to towar jak wszystko inne z jedną jedyną różnicą -
    jest dostępna w miejscu wytworzenia w określonym czasie...

    Natomiast nie rozumiem dlaczego usługi są tu uznawane za zło "ru..ące" resztę
    kraju. Toż to właśnie usługi są podstawą nowoczesnych gospodarek opartych na
    _wiedzy_ (i wynikających z niej technologii). Im więcej usług, tym lepiej dla
    tego kraju.
  • Gość: st IP: *.gprs.plus.pl 15.01.08, 19:12
    R...nie jest wtedy, gdy ru...ny nie może się wypisać z tego interesu. Nie pasują
    bankowcy, bądź jak prezes PiS. Nie pasują usługi, zrób to sam. ;) Informatycy -
    tu już może być gorzej, bo mogą akurat pracować dla ZUS-u. :D itd. itd.
  • Gość: z IP: *.dublin.corp.yahoo.com 15.01.08, 11:18
    no i pogoda zeby oczywiscie byla tez taka jak w madrycie za te 5lat
  • Gość: ! IP: 86.156.185.* 15.01.08, 12:03
    nie chcemy madryckich upałów i suszy! Cudowny klimat umiarkowany, wpływy
    kontynentu ale oceanu jeszcze też. Żeby tylko wróciły prawdziwe zimy...
  • Gość: AntyPolityk IP: 195.205.192.* 15.01.08, 09:37
    Jak to jest że budowlaniec jest odpowiedzialny za budynek który stawia,
    chirurg za prawidłowy przebieg operacji itp itd a tak zwany ekspert czy
    analityk nie jest odpowiedzialny za swoje opinie?
  • vazz 15.01.08, 12:23
    Tzw eksperci to ci sami próbujacy wcisnac nam kredyt mieszkaniowy i
    w tym artykule czuc desperacje ;) bo kasa sie juz konczy.

  • Gość: true IP: *.bredband.comhem.se 15.01.08, 09:42
    Polski. Zadłużamy się, większość PKB wytwarzają zachodnie firmy tylko i
    wyłącznie dlatego, że ludzie mało zarabiają.
    Co będzie jeśli zaczną więcej zarabiać? Wyjadą czym prędzej, co za problem
    przenieść fabrykę? Robili to nieraz.
    Białoruś, Kazachstan może Ukraina.
    Założenie, że pensje będą rosnąć jest złudne. To jest krótkodystansowe ru..ie
    obecnej kadry lepiej zarabiającej.
  • Gość: aaaa IP: 62.233.177.* 15.01.08, 10:09
    jezu pierwszy głos mądrości od nie wiem kiedy. Tak tro prawda. Jak zaczniemy wiecej zarabiac to fabrykli z polski wywiozą dalej na wschód do bułgarii i rumunii.
  • Gość: Marek IP: 195.42.249.* 15.01.08, 09:42
    Analitycy tego pokroju jak pan Paweł Grząbka przewidywali wzrost cen
    na jesieni, a ceny spadły (ukryte spadki). To są tylko pobożne
    życzenia takich analityków. Poza tym w Hiszpani ceny nieróchomości
    spadają, więc pewnie Hiszpanię dogonimy za rok :) i nie wazne jest
    to, że Hiszpanie zarabiają znacznie więcej niż Polacy.

    Śmieszny jest ten ciągle powtarzany argument, że brakuje 2 mln.
    mieszkań. Po pierwsze jak to wyliczyli? Po drugie nawet jak będę
    chciał kupić mieszkania, a nie będzie mnie stać to nic nie kupię.
    Trzy lata temu mieszkania kosztowały 3 tys. i tez brakowało 2 mln.
    mieszkań :)



  • ready4freddy 15.01.08, 09:50
    smieszna to jest, jakkolwiek liczona, wartosc tych warszawskich mieszkan. nie
    oszukujmy sie, Warszawie rownie daleko do Madrytu jak polonezowi do, powiedzmy,
    seata. za co placi klient? a diabli go wiedza.
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • Gość: ja :) IP: *.prw.pl 15.01.08, 11:16
    dokładnie - ja bym chciał np kupić sobie royca - ale mnie nie stać i pewnie nie bedzie stac. Czy można prognozować na tej podstawie popyt na drogie samochody i prognozować wzrost ich cen ?
  • Gość: Gosc IP: *.chello.pl 15.01.08, 09:45
    Pan Grząbka jest chyba nieukiem albo ktoś dał mu w łapę za głoszenie
    takich poglądów.
  • 80c51 15.01.08, 09:47
    No bo ile będzie kosztowało wynajęcie umeblowanej, 35 metrowej kawalerki w W-wie
    (ale nie pod Jabłonną)? Ze wszystkimi opłatami- prądem, wodą, ogrzewaniem? Ja
    płacę w Niemczech 380 Euro.
  • whiskeyjack 15.01.08, 10:02
    380EUR?
    Chyba w wielkiej plycie w DDRze...
    W okolicach Monachium za tyle to mozesz zostac co najwyzej
    sublokatorem.
  • kontonagownie 15.01.08, 10:46
    To drogo płacisz. W samym Berlinie w centrum możesz wynająć mieszkanie za 500Eur
    (tyle płaciłem). Na obrzeżach (Postdam) są za 300Eur. Wiem bo byłem i mieszkałem.
  • 80c51 15.01.08, 11:45
    W Norymberdze. I to wcale nie najtańsze- bo w agencji, bo szybko, bo
    anglojęzyczna agencja, ...
    Po co mam się przenosić do Monachium? Jakbym chciał mieszkać w molochu, to mam
    Berlin, Warszawę, Frankfurt,...
  • Gość: tomek IP: 212.8.174.* 15.01.08, 13:32
    juz dogonila,
    ja prace za wynajem w Brukseli 450 euro (ze wszystkimi oplatami oprocz
    pradu), w Polsce wynajmuje swoje mieszkanie z oplatami oprocz pradu za
    1400 zl (w Bxl jest mieszkanie o kilka m2 wieksze
    + piwnica - rocznik mieszkania w Bxl 2002 w Pol 2007).
    I jeszcze sie wynajmujacy prawie bili o to mieszkanie w Pol :/ ceny
    powariowaly.

  • Gość: Domek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 10:03
    No tak - mozecie sobie pomarzyć............pocieszacie się na różne
    sposoby, że ceny mieszkań znacząco spadną bo to, tamto, i coś
    jeszcze. Natomiast wzrost cen, niezależnie od jego tempa jest
    NIEUNIKNIONY !!!!!!!!!!!!!!! Owszem, będą (są) chwilowe korekty. Ale
    tylko chwilowe.
    Mnie to osobiście powiewa. Mieszkanie mam a nowego narazie
    niepotrzebuję. A swojego sprzedawać nie zamierzam..............
  • junk92508 15.01.08, 10:48
    > jeszcze. Natomiast wzrost cen, niezależnie od jego tempa jest
    > NIEUNIKNIONY !!!!!!!!!!!!!!!

    Przemysl głeboko.

    Nie chodzi o wzrost cen tylko o wzrost szybszy niz inflacja.
    A na dojrzałych rynkach tak nie jest:

    www.housepricecrash.co.uk/
    2.4% to mniej niż średnia inflacja...

    Więc ceny mieszkań niech sobie rosną... 2% rocznie....

    Ale najpierw niech spadną do cen realnych - 30% poniżej obecnych...
  • Gość: irreality IP: *.devs.futuro.pl 15.01.08, 13:37
    Polska nie jest dojrzałym rynkiem bo mieszkań i domów jest po prostu
    za mało. Spadek cen o 30% jest tylko pobożnym życzeniem - w
    gospodarce wolnorynkowej nie są one ustalane odgórnie. I tak samo
    jak są kupujący są i sprzedający i każda strona ma swój pułap ceny
    akceptowalnej. Jeżeli ten co sprzedaje akceptuje min. 6000 a ten co
    kupuje akceptuje max. 3000 to do transakcji nie dochodzi.
    Pytanie która strona ma większą elastyczność na zmianę swoich
    oczekiwań?

    Sprzedający dysponuje majątkiem, który może wynająć lub trzymać jako
    pustostan. Kupujący ma zwykle cele życiowe i poprawia swój status
    materialny będąc w stanie zaakceptować większą cenę. Po pewnym
    okresie oczekiwania sprzedający jest gotów sprzedać za 5500 a
    kupujący jest gotów tyle zapłacić i koniec.

    Problemem przy mieszkaniach jest to, że są produkowane w śladowych
    ilosciach a rynek wtórny zwykle nie ma więcej niż jednej lub dwóch
    sztuk. Jeżeli kupujący A zaakceptowałby cenę 5500 zł ale stwierdza,
    że poczeka jeszcze i pojawi się kupujący B, który decyduje się
    zapłacić 5500 tu i teraz to transakcja dochodzi do skutku i towar
    dla pana A bezpowrotnie znika.
  • steady_at_najx 15.01.08, 14:19
    >Sprzedający dysponuje majątkiem, który może wynająć lub trzymać >jako pustostan.

    na sprzedajacych dziala taka sama presja jak wczesniej na kupujacych

    czesc z tych sprzedajacych to deweloperzy a ich nie interesuje "trzymanie" czy wynajem, bo maja do splacenia ogromne kredyty.

    Czesc sprzedajacych _chce_ sprzedac, bo wyjezdza, bo dostalo po babci i chce samochod, bo chce nastepne dziecko, dzialke pod miastem. Ich takze nie interesuje "trzymanie" ani wynajem.

    Kwestia kuli snieznej aby obrosla.
  • junk92508 15.01.08, 15:46
    Gdyby tak było to ceny by nie spadały... a spadają...

    > Problemem przy mieszkaniach jest to, że są produkowane w śladowych
    > ilosciach

    Przemysl ten wykres:
    rp.pl/galeria/83616.html
    Kumulacja oznacza prawie 200tys oddanych w 2008 i zalamanie cen
    jak w 2002-3 ...

    > a rynek wtórny zwykle nie ma więcej niż jednej lub dwóch sztuk.

    Dziwne - wyglada ze wzroslo przez rok z 6 do 20tysiecy!:

    licznikmieszkan.atspace.com/
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 10:57
    Gość portalu: irreality napisał(a):
    > Kupujący ma zwykle cele życiowe i poprawia swój status
    > materialny będąc w stanie zaakceptować większą cenę.

    Mógłbyś wyjaśnić na czym polega poprawa statusu materialnego dla kupującego
    który przy obecnych cenach musiałby wziąć kredyt na 50% zarobków ?
  • steady_at_najx 15.01.08, 14:14
    >Natomiast wzrost cen, niezależnie od jego tempa jest
    >NIEUNIKNIONY !!!!!!!!!!!!!!!

    Sluchamy zatem argumentow za tym NIEUNIKNIONYM?

    Poprosze konkretne a nie durne "wydaje mi sie"
  • Gość: ? IP: *.chello.pl 15.01.08, 10:09
    W Berlinie?
  • Gość: graf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 09:59
    15 tysięcy za metr?
    A dla kogo ten artykuł? dla GW?
    To bez kozery powiem 150 tyś:)

  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 10:06
    Widzicie, ze tylko potwierdzacie prognozy... komentarze niezliczonych
    frustratow, ktorych nie stac na wlasne lokum. Sporo Was... i kazdy zaprzecza,
    zaprzecza, ukryte spadki, nadmuchany pkb...ludzie! Wezcie sie do pracy i
    zarabiajcie pieniadze, a nie wyplakujcie sie na forum!
  • steady_at_najx 15.01.08, 10:11
    > Widzicie, ze tylko potwierdzacie prognozy... komentarze niezliczonych
    > frustratow, ktorych nie stac na wlasne lokum. Sporo Was... i kazdy zaprzecza,
    > zaprzecza, ukryte spadki, nadmuchany pkb...ludzie! Wezcie sie do pracy i
    > zarabiajcie pieniadze, a nie wyplakujcie sie na forum!

    a jestes za podniesieniem skladki zdrowotnej ? tak zeby np pielegniarki mialy wiecej ? Daje glowe ze jestes przeciw.
    A nauczyciele ? A kierowcy ? Im tez pozyczysz "wziecia sie do roboty" i kupna mieszkania za 10k/m ?
    Taka ignorancja, plytkosc charakteru i kretynizm powoduja u mnie odruchy wymiotne.
    Spieprzaj dziadu.
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 10:22
    Oczywiscie, ze jestem przeciw. Jesli im zle - niech zmienia zawod. Nauczyciele?
    - Ci dobrzy wykladaja wyzej i maja sie dobrze.
    Kierowcy? - oj Ci nie powinni narzekac...
    Swoje slowa kieruje miedzy innymi do Ciebie, znudzonego, niedouczonego i
    leniwego pracownika biurowego, ktory ma caly dzien czasu na pisanie bzdur na
    forum. Malo zarabiasz? - naucz sie i zmien prace. System prowizyjny? - wylacz
    internet i marsz zarabiac kase.
    To takie proste. I ceny wtedy nie straszne - uwierz mi.

    Ale postkomunizm odcisnal trwale pietno - chyba z mlekiem matki je
    odziedziczyles - i uwazasz, ze sie Tobie nalezy...czy sie stoi, czy sie lezy...
    a tu brutalna gra. Bawimy sie! :)
  • Gość: AntyPolityk IP: 195.205.192.* 15.01.08, 10:25
    I koniec tematu debilu.
  • mariuszdd 15.01.08, 10:30
    Gdybym tyle zarabiał z własnej pracy (nie biznes) ,to bym pracował zagranicą:)
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 10:35
    Mieszkanie nie jest dobrem luksusowym, ergo nie może być dostępne tylko dla
    wąskiej grupy najlepiej usytuowanych - przy średniej cenie metra kwadratowego na
    poziomie 14 kzł, na zakup mieszkania stać będzie tylko te rodziny, które
    posiadają dochód 15-20kzł netto - to tylko kilka procent pracujących.
    Poza tym, skoro radzisz innym by się przekwalifikowali i zostali np:
    informatykami, to najwyraźniej nie lubisz tej grupy zawodowej - większa podaż
    pracowników to mniejsze zarobki tychże ;-)

    A wracając do cen mieszkań - w długiej perspektywie czasu wartość nieruchomości
    wzrasta o wielkość inflacji. I finito.
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 10:51
    Przyjrzyjcie sie dokladnie wlasnym wypowiedziom - wy mowicie 14k, ok, ale mowa o
    miejscach centralnych miast. Jak nie stac na centrum, mozna kupic za 6k pod
    miastem. Trzeba sie z tym pogodzic, a nie liczyc, ze ceny w dobrych miejscach
    spadna o 50 pct i wtedy kazdego stac na mieszkanie w dobrej dzielnicy.
    Podpowiedz dla Steady'ego - szukaj na Szmulowiznie. Tam mniej kapitalistow.
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 11:09
    Bańka na rynku nieruchomości jest obecnie zjawiskiem globalnym. Niestety, a
    raczej stety, zaczyna już pękać.....
    Żadne z naszych miast nie jest warte tego, by za mieszkanie płacić więcej niż
    6kzł/m^2, a w niektórych i 3 tyś (Zapraszam do Łodzi ;-)) to cholernie drogo.
    Pamiętaj, że gdy pękała bańka cen nieruchomości w Japonii też wszyscy
    "analytycy" liczyli że spadnie góra 10-20% i na pewno spadki ominą najlepsze
    lokalizacje. Tymczasem to ceny nieruchomości w centrach miast ucierpiały
    najbardziej, spadając nieraz o 90%!

    Oczywiście u nas 'korekta' nie będzie aż tak dotkliwa, ale 30-50% jak
    najbardziej w zasięgu.
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 11:25
    Jak spadnie 50pct, biore 3.... szczerze? Nie chcialbys takiego spadku nawet jako
    potencjalny kupujacy... troszke ekonomii i zrozumiesz czemu.
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 11:31
    O kurczę jesteś jednym z tych.... smutne.... EOD
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 11:38
    Spokojnie, jestem jednym z tych zadowolonych - domysl sie :)
    Nie sprzedaje, nie kupuje.. tylko sobie buduje...
  • klimatyzacje 31.01.11, 19:04
    Madryt jest tańszy
    --
    trochę o klimatyzacja
    i wentylacja
  • Gość: ziomislawpaliblant IP: *.crowley.pl 15.01.08, 12:06
    Znam takich wielu :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 13:37
    Kto Ty jestes ze uzywasz mojej ksywy nadaremno?
    Pisalem, ze buduje sobie domek. Czytaj uwaznie. Ta anonimowosc internetu fajna
    sprawa - mozna kogos obrazac i nie wyciagac z tego konsekwencji. Wiecie, jak tak
    na Was patrze to sie ciesze, ze te mieszkania Wam uciekaja z zasiegu. Dobrze Wam
    tak, przynajmniej tym z Was, ktorzy reprezentuja poziom mojego przedmowcy. ;) buzka
  • kretynofil 15.01.08, 13:43
    Ktos jeszcze moglby powiedziec - go*no prawda, wcale sie nie
    budujesz, tylko pracujesz na stanowisku akwizytora u dewelopera.
    Przeciez, jak sam mowisz, anonimowosc jest piekna w Internecie :)

    Ja przyjmuje za dobra monete to co piszesz, ale Twoje spojrzenie na
    swiat jest takie szczeniackie i glupie, ze az milo. Ty, oceniajac
    adwersarzy, odwolujesz sie do swoich (zupelnie nieslusznych)
    domyslow, a sam podlegasz ocenie, ktora opiera sie tylko na Twojej
    wlasnej, radosnie manifestowanej, glupocie :)

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 14:00
    Odrobine radykalizmu nazywasz szczeniactwem i glupota?
    Z ta pokora jest roznie, raz pomaga, raz szkodzi ;)
  • kretynofil 15.01.08, 14:24
    ...z reguly chlopcy w wieku 15-25 lat, oraz czasami mezczyzni w
    wieku 40-55 lat (czasami dluzej).

    W obu wypadkach przyczyna jest ta sama - brak seksu i kompleksy na
    punkcie ptaszka :) Pierwsi jeszcze sobie nie pofiglowali, drudzy sie
    boja, ze zaraz nie dadza rady :)

    Troche w tym ironii, ale na serio - wszystkich swoich znajomych moge
    podzielic na dwie grupy: takich o pogladach centrolewicowych badz
    lewicowych, oraz radykalnych prawicowcow. Co zaskakujace, ta
    pierwsza grupa ma udane zycie seksualne, ta druga wszystkim (a
    najbardziej samym sobie) stara sie to udowodnic :) Zabawne to jest i
    wypadaloby to glebiej zbadac - wszak probka moich znajomych nie jest
    reprezentatywna...

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 15:46
    Analizuj, analizuj... ale poprosze o teorie dla ludzi mieszczacych sie miedzy
    28-45 rokiem zycia.
  • kretynofil 15.01.08, 16:02
    ...trzeba :)))) Sama niebieska pigulka nie wystarczy :))))


    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.08, 09:27
    Nie interesuje mnie Twoje doświadczenie w tym zakresie. Pozatym sugerujesz, iz w
    wieku do 28 lat jest juz potrzebna. Ciekawe. A jakie niekonsekwentne z Twojej
    strony.
  • Gość: majkel IP: 195.188.191.* 15.01.08, 14:06
    Oczywiscie, ze jestem przeciw. Jesli im zle - niech zmienia zawod.
    Nauczyciele?
    - Ci dobrzy wykladaja wyzej i maja sie dobrze.

    widzisz pustota twojego umyslu nie ogarnia ze kierowca pielegniarka
    czy wykladacz towaru w markecie sa potrzebni i jak kazdy zawod
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 14:22
    Dobry jestes, widze. A wiesz, ze podaz osob niskowykwalifikowanych jest wieksza
    niz wykwalifikowanych. A wieksza podaz to nizsza cena...
  • steady_at_najx 15.01.08, 14:26
    Jesli chciales trafic do mnie to spdulowales. Mieszkanie mam i to calkiem niebrzydkie i niemale. Na zarobki ani pozycje takze nie narzekam. Co do pisania na forum - spojrz w lustro skoro sam tu ssiedzisz. Ja umiem robic kilka rzeczy naraz a w wolnej chwili popijajac herbate wyrazam swoje mysli na tym forum.

    Twoje twierdzenia podkreslaja to co widac, jestes malym czlowieczkiem, ktoremu udalo sie w zyciu cos tam zarobic (pod warunkeim ze udalo) i ktory w zwiazku z tym ze cos kupil uwaza ze cala reszta ludzi ktorych nie stac to banda nierobow ktorzy nie chca pracowac.
    Nie kazdy jest zdolny, ladny, wyszczekany. Musi byc ktos kto piecze chleb, sprzata ulice czysci kanaly zebys Ty wysiadajac z samochodu (chociaz bardziej stawiam na tramwaj w Twoim przypadku) nie zalal sobie butow. Ktos kto zasmoluje dach czy naprawi komim.

    Ponizajac Tych ludzi slowani "niech zmienia zawod" "wezma sie do roboty" pokazujesz swoje waskie pole widzenia i plytkosc osobowosci.
    EOT.
  • kretynofil 15.01.08, 14:36
    Dowal mu jeszcze :)

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • dorsai68 15.01.08, 11:54
    Gość portalu: ttdd napisał(a):

    > Widzicie, ze tylko potwierdzacie prognozy... komentarze niezliczonych
    > frustratow, ktorych nie stac na wlasne lokum. Sporo Was... i kazdy zaprzecza,
    > zaprzecza, ukryte spadki, nadmuchany pkb...ludzie! Wezcie sie do pracy i
    > zarabiajcie pieniadze, a nie wyplakujcie sie na forum!

    Hehehehe...
    Kolejny zaklinacz rzeczywistości.
    Agencie, martwisz się o swoje prowizje? I słusznie! Kończy się czas, gdy to klient szukał mieszkania. Faktycznie, teraz bedziesz musiał na tę prowizję "nieco" popracować.
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 13:39
    Teraz do Ciebie. Niejestem agentem, nie chcialbym nim byc.
    Podsumowujac : wcisneliscie mi mieszkanie za 14k /m2 i daliscie prace agenta
    nieruchomosci.

    Ciekawe.... fantazja... taka dziecieca.
  • kretynofil 15.01.08, 13:20
    Widzisz, ja mam swoje mieszkanie w Warszawie, kupione jeszcze za
    rozsadna cene, wiec nie jestem nieudacznikiem, ktorego nie stac. Co
    Cie pewnie zadziwi - nadal stac mnie na kilka mieszkan w centrum
    Wawy, moglbym sobie spokojnie pozwolic na duzy apartament za 14K/m2,
    a jednak uwazam ze obecne ceny sa za wysokie i na pewno sporo
    spadna. Co wiecej: CHCE TEGO! Ze wszystkim co pisze Steady, zgadzam
    sie w 100%. Kazdy uczciwy, pracowity czlowiek musi byc w stanie
    kupic lub wynajac mieszkanie...

    Ty zas, skoro jestes taki szybkobiezny i "czlowiek sukcesu", tak
    doskonale rozumiesz ekonomie, potrafisz przewidziec te wzrosty, to
    na pewno potrafisz przewidziec CALA przyszlosc. Skoro uwazasz, ze
    spoleczenstwo, ktore nie dba o swoich najslabszych, mniej zdolnych,
    pechowych, moze sie doskonale rozwijac, to powodzenia :) Postaram
    sie byc w tej grupie, ktora bedzie akurat Ciebie wieszala na
    latarni :)))

    Gdybys byl chociaz odrobine bardziej swiadom historii, gdyby Twoja
    edukacja nie zakonczyla sie na ostatnim numerze Managera, to pewnie
    bys sobie zdawal sprawe, ze istnieje cos takiego jak cykle
    koniunkturalne, ktore potrafia wywrocic swiat do gory nogami.
    Jeszcze sie doczekasz tej lekcji i bedzie Cie ona bolala :))) Poki
    co, zycze wszystkiego najlepszego, doskonalego samopoczucia i
    dalszej, doskonalej (choc grubo na wyrost) samooceny.

    Jak bedziesz chcial sobie troche popluc, to idz do lazienki i
    poszukaj lustra. Mnie nie siegniesz, dziecko :)

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 13:47
    Wstap do klubu matki teresy.
    Widze, ze po ksywie wnioskujesz moj wiek. Ciekawe.
    Ciesze sie, ze masz pieniadze na wielki apartament w Warszawie. Zarobiles -
    mozesz inwestowac w co chesz. Masz dystans.
    Dziwny ten watek z latarnia... przemilcze.
    Panstwo powinno przede wszystkim dbac o bogatych - poniewaz oni utrzymuja i daja
    prace biednym. Prawda w oczy kole - trudno.
    Cykle koniunkturalne - swietnie. Znam. Rozumiem, ze juz nie trwaja 6 lat i trend
    odwracaja w 6 miesiecy. Matko swieta!

    PS: Skoro wiesz, ze czytam Managera, podejrzewam, ze to Ty mi go do skrzynki
    przynosisz...?
  • kretynofil 15.01.08, 14:05
    Widzisz, i tu sie powaznie roznimy - bo zadne normalne panstwo to
    nie instytucja do sprawowania kontroli nad "maluczkimi"
    dla "wielkich". Dla mnie normalne panstwo to takie, ktore
    reprezentuje wszystkich obywateli - tych zdolnych i pracowitych (ich
    nagradza, pomaga sie rozwijac), oraz tych mniej zdolnych lub mniej
    pracowitych (motywuje ich, pomaga niwelowac roznice).

    Przyklad pierwszego to carska Rosja, przyklad drugiego to obecne
    Niemcy. Pytanie za sto punktow: w ktorym z tych dwoch "maluczcy"
    wieszali "wielkich" na latarniach? Jesli Ci sie wydaje, ze cos
    takiego sie nie powtorzy, to masz racje - wydaje Ci sie :)

    W historii jest wiele przykladow gwaltownego rozwarstwienia dochodow
    spoleczenstwa, i wszystkie koncza sie tak samo. Nie popieram
    przemocy, wiec mi sie to nie podoba, ale tak zawsze bylo i tak
    zawsze bedzie. Jako ludzkosc zmieniamy sie tylko kosmetycznie - mamy
    inne ciuchy, inne zabawki i inne problemy - ale mechanizmy
    samoregulacji sa takie same w calym wszechswiecie i tego nie
    zmienisz. Takim jak Ty, szybkobieznym gowniarzom, wydaje sie, ze
    mozna zwiekszac presje, "dokrecac srube" w nieskonczonosc. Zawsze
    jest tak, ze kompresja jadra gwiazdy powoduje powstanie supernowej,
    naprezenia plyt tektonicznych powoduja trzesienia ziemi, a ucisk
    biedakow konczy sie rewolucja. Ten swiat tak dziala i tylko ktos
    bardzo ograniczony moze uwazac ze jest inaczej, ze teraz to sie juz
    nie powtorzy :)

    Zawsze mowie - 80% lewakow to mitomani i kretyni, ale to prawica
    jest w 100% skretyniala. Podstawowe zalozenie prawicowca (ktorym
    ewidentnie jestes) jest takie, ze ludzie, ktorzy w wyniku zmiany
    regul spolecznych nie beda mieli co jesc, pogodza sie ze swoja
    porazka, przyznaja sie do bledu i pokornie zdechna pod plotem z
    glodu. Zalozenie to jest kardynalne dla pogladow prawicowych, a z
    historii wiemy, ze wiekszej bzdury nikt jeszcze nie wymyslil.

    Moja teoria jest taka, ze "wplywowi" prawicowcy wcale w to nie
    wierza, to tylko taka teoria, ktora wygodnie sprzedaje sie takim
    baranom jak Ty, ktorzy lykaja takie brednie jak kaczor kluchy; i
    fakt tej wiary jest jedynym powodem "wplywowosci" tych pierwszych...

    Przemysl to sobie jeszcze raz - duzo tu napisalem, daj sobie troche
    czasu. A jesli z marszu masz odpowiedz, to odpowiedz tylko na to
    jedno pytanie:

    SKORO MIESZKANIA MAJA BYC TYLKO DLA NAJBOGATSZYCH, TO GDZIE BEDA
    MIESZKAC CI, KTORYCH NIE STAC I CO ONI Z TYM ZROBIA?

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 14:36
    Kretynofil, doceniam Twoj wysilek wlozony w bardziej merytoryczna dyskusje.
    Jesli chodzi o odpowiedz na wyzej postawione pytanie - sa lokalizacje, ktore
    ciesza sie niskimi cenami. Do ich ceny nalezy doliczyc jedynie bilet miesieczny
    PKP. Patrzac wypowiedzi tutejszych bywalcow widze, ze nie chodzi tu o 4 sciany,
    ale o tlok w pociagu... to z nim nie chca sie pogodzic uczestnicy.
    Ja nikogo nie chce zaglodzic. Odrobina radykalizmu doskonale wkomponowuje sie w
    tutejsze blaganie o powrot socjalizmu. Gorzej. Ludzie chca recesji w Polsce - bo
    to obnizy ceny mieszkan. TO jest chore i stanowczo nie zgadzam sie z takim
    trywialnym podejsciem.

    Milego dzionka
  • kretynofil 15.01.08, 14:54
    Ani oni, ani ja - to ze mowimy, ze ona bedzie, nie oznacza ze tego
    chcemy; recesja przychodzi zawsze z tego, ze ktos wpada na pomysl,
    ze sprzeda psa za milion dolarow (znasz ten dowcip, prawda?), a tym
    dokladnie sa zabawne klitki na ciasnych blokowiskach, ktore u nas
    nazywa sie apartamentami.

    W wyniku tego co dla Ciebie jest stanem naturalnym (ostatni wzrost
    cen mieszkan) doszlo do nadprodukcji fikcyjnego pieniadza i odplyw
    tego realnego z kraju. Caly ten wzrost gospodarczy, ktory zakonczy
    recesja, to tak naprawde wykup mieszkan wybudowanych przez hiszpanow
    i francuzow przez polakow, od angielskich spekulantow, na kredyt w
    niemieckim banku we frankach szwajcarskich :) Nie podoba mi sie
    dalsze napedzanie tej spirali absurdu i dlatego protestuje. Zreszta,
    to ja mam racje, a przekonasz sie niedlugo...

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • steady_at_najx 15.01.08, 15:17
    Mysle ze szkoda czasu na dalsza dyskusje.

    "Koledzy Grzabki" i tak beda wiedzieli swoje.

    Czas i rzeczywistosc pokaze kto mial racje
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 15:23
    Spadek cen nieruchomości wcale nie musi oznaczać recesji, bądź też występować
    tylko podczas recesji.
    Nawet tak uzależnionej od cen nieruchomości gospodarce amerykańskiej, stanowią
    one około 5% PKB, u nas pewnie jeszcze mniej....
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 16:14
    Bez bazy M3 Polska rozwijalaby sie przez nastepne 50 lat. Fakt, ze na mocnych
    fundamentach. W Polsce mamy nadal nadplynnosc w sektorze bankowym.
    Co masz na mysli z odplywem realnego pieniadza z kraju? To musi byc jakas
    ciekawa teoria.
    Mozesz byc przeciwnikiem globalizacji - Twoj wybor. Czasem warto jednak nauczyc
    sie rzeczywistosci i zaadoptowac, niz protestowac i marginalizowac sie spolecznie.

    Z ta Twoja racja moze byc roznie...
  • kretynofil 15.01.08, 16:56
    Dziala to tak, moim zdaniem, i mozesz mnie poprawic, jesli sie myle:

    Firma z siedziba w Hiszpanii, Francji, Wloszech, etc. inwestuje w
    naszego lokalnego dewelopera. Ten kupuje grunty, rozpoczyna budowe,
    ale zyski z pierwotnej sprzedazy sa transferowane do hiszpanii.
    Mieszkan nie da sie kupic normalnie, bo mieszkania sa najpierw
    sprzedawane "na klatki" angielskim inwestorom. Cena znowu rosnie,
    ale mieszkanie na tym etapie jest sprzedawane na polskim rynku przez
    agencje - oczywiscie kolejna marza jest doliczana, a mieszkania sa
    sprzedawane powoli, zeby wywolac w ludziach wrazenie, ze istotnie,
    brakuje 2 mln mieszkan. Kowalski, kupujac mieszkanie od angielskiego
    inwestora, doplacil juz trzy razy, za kazdym razem kolejne 20-30%,
    oczywiscie nie stac go, zeby kupic za gotowke i bierze kredyt w
    banku, ktory nie jest polski, a zyski z jego pracy sa transferowane
    za granice. Kredyt, rzecz jasna, bierze we frankach szwajcarskich,
    placi za przewalutowanie i wahania kursow.

    I teraz:
    - Hiszpan ma realny zysk z deweloperki,
    - Angol ma realny zysk ze spekulacji,
    - Niemiec ma realny zysk z obslugi kredytu hipotecznego,
    - Polak ma gola dupe, straszne dlugi i go*no warta klitke za pol
    miliona.

    Calkowity, absolutnie wirtualny zysk, "wypracowany
    wzrost" "zamoznosci" Polaka, ktory teraz "ma" mieszkanie, wyladowal
    w kieszeni Hiszpana, Anglika, Niemca. Zapytasz, czemu to zubaza
    Polske? Otoz, przez nastepnych 30 lat ten biedny Kowalski, jesli nie
    padnie na serce, bedzie oddawal spora czesc wypracowanego przez
    siebie PKB do niemieckiego banku za zaciagniety w szwajcarskiej
    walucie kredyt na zakup od anglika mieszkania wybudowanego przez
    hiszpana. W ten sposob zablokowane pieniadze nie bedzie w stanie
    wytwarzac popytu wewnetrznego, bedzie wegetowal, tylko po to, zeby
    splacic "swoje" mieszkanie.

    Czy to bardziej jasne?

    Jesli nie, to opowiem Ci dowcip o psie za milion dolarow, to moze
    szybciej zrozumiesz:

    Facet mial psa - zwyklego kundla, i ktoregos dnia postanowil byc
    bogaty, i zeby tak sie stalo, probowal sprzedac psa, za milion
    dolarow. Wszyscy sie z niego smiali na osiedlu, a on ciagle
    powtarzal, ze mu sie uda i ze jeszcze bedzie bogaty. Ktoregos dnia
    wyszedl bez psa na spacer i pytaja go: i co sprzedales psa? Na co on
    odpowiada: Jasne! Dostalem za niego dwa koty po piecset tysiecy!

    Tylko ze to jest niegrozny dowcip, ale w polskiej rzeczywistosci
    jest tak, ze przy kazdym etapie zamiany dochodzi marza rzedu 20%,
    ktora laduje za granica. Kredyt na koncu juz nie jest smieszny i
    jest splacany z pieniedzy wypracowanych tutaj...

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • kretynofil 15.01.08, 17:25
    ... nie jestem jej przeciwnikiem w teorii, ale implementacja mi sie
    nie podoba. Bo co to za globalizacja, skoro tylko pieniadze nie
    znaja granic? Sram na taka globalizacje, gdzie rolnik z Afryki ma
    przywilej splacania kredytu w wysokosci 400% PKB jego kraju,
    zaciagnietego przez "jego" rzad w takiej np. Francji (zupelnie
    przypadkiem, rzad ten doszedl do wladzy po interwencji francuskich
    jednostek specjalnych) na zakup od tej samej Francji produktow po
    cenie grubo przewyzszajacej rynkowa wartosc. Jednoczesnie, w
    ramach "globalizacji" ten rolnik nie moze sprzedac swoich produktow
    we Francji, bo w ta strone "globalizacja" nie dziala. (uwaga:
    zamiast Francji mozesz sobie wstawic dowolne inne panstwo
    europejskie). Mam w dupie "globalizacje", ktora pozwala produkowac
    zabawki dla durnych amerykanskich bachorow w Chinach, a nie pozwala
    Chinczykowi pojechac do pracy do USA.

    Wreszcie, mam w dupie taka "globalizacje", gdzie koncerty
    charytatywne sa organizowane po to, zeby wykupic od lokalnych
    producentow prawie przeterminowane srodki farmaceutyczne i w ten
    sposob zmniejszyc ich straty, rzekomo w celu pomocy Afryce. Taka
    globalizacje to mozna sobie o kant tylka potluc.

    Jesli ma byc taka pelna globalizacja, to tylko wtedy, kiedy rolnik z
    Indii bedzie mogl sprzedac swoje produkty na rynku w Brukseli, a
    jego dzieci beda mogly bez przeszkod pracowac w USA. Tak jak teraz
    wyglada, to globalizacja oznacza neokolonializm. Jesli pokazesz mi
    roznice miedzy dzisiejsza "globalizacja" a kolonializmem, obiecuje,
    postawie Ci piwo.

    I ch*j mnie obchodzi ze mnie uznasz za nawiedzonego lewaka. Sam z
    tej "globalizacji" korzystam - pracuje w Belgii, w ktorej jak
    wiadomo, Polacy pracowac jeszcze nie moga bez zezwolenia (nie mam go
    rzecz jasna), a swoje zarobki transferuje do Polski, w Polsce tez
    place podatki, ZUS itd. Ciesze sie z tego, ze dzieki kilku takim jak
    ja pare milionow zlotych co roku wraca do kraju. Szkoda tylko, ze to
    kropla w morzu potrzeb...

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • kretynofil 15.01.08, 17:38
    ... napisales, ze do rzeczywistosci trzeba sie zaadaptowac. Uwierz
    mi, z tym nie mam problemu, sam zarabiam wylacznie na kretynskich
    przepisach, ktore bez skrupulow wykorzystuje. Nie zmienia to faktu,
    ze uwazam je za kretynskie i gdy dotyczy to mojego kraju, to
    postuluje ich zmiane. Wiem, ze moj glos niewiele znaczy, ale uwazam
    ze warto probowac.

    Jesli chcesz zdemontowac system - musisz to robic od srodka!

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.08, 09:40
    Zloscisz sie na zagraniczny kapilal, ktory rozwija nasz kraj? Jesli ktos
    inwestuje pieniadze - ma nadzieje na tym zarobic. W jaki sposob - gielda,
    nieruchomosci, obligacje itp. Rozumiem, ze jestes wsciekly, ze Polska placi
    zagranicznym inwestorom 5 pct wzwyz za pozyczenie kapitalu na zaspokojenie
    bierzacych potrzeb? Na latanie dziury budzetowej?
    Jestes niezadowolony, ze widza potencjalne korzysci w polskiej gospodarce?
    Czytajac, co napisales - wg Twojego toku rozumowania - nalezysz do szczeniakow
    badz ludzi przezywajacych druga mlodosc. Chcesz, czy nie, jestes radykalem ;)
  • kretynofil 16.01.08, 13:39
    Masz 108calowa plazme? Nie? A chcialbys miec?

    Super!

    To ja mam dla Ciebie propozycje: zebys mogl sie wzbogacic, i cieszyc
    sie ze wzrostu zamoznosci, pozycze Ci pieniadze na ta plazme!
    Dlaczego mialbys pozyczyc ode mnie, a nie od banku? Bo bank Cie
    okradnie, doliczy jakies odsetki i inne, to bez sensu, bo grubo za
    to przeplacisz. Ja pozycze Ci pieniadze bez oprocentowania, oddasz
    mi w ciagu pieciu lat, w rownych, wygodnych dla Ciebie ratach.

    Umawiamy sie? Mowie zupelnie powaznie! Bedziesz mogl zarobic na tym,
    bo plazma bedzie tanio, odsetek zero, przybedzie Ci od tego bogactwa.

    Skoro sie juz zdecydowales, jest jedno male ale: plazme musisz kupic
    ode mnie, skoro ide Ci na reke z tym zerowym oprocentowaniem. Nie
    boj, sie nie przeplacisz za nia, cena bedzie bardzo dobra. Tylko
    wiesz, musisz sie spieszyc - mam duzo klientow, a plazm jest
    malutko... Tak, zdecydowales sie? No dobrze, to ja Ci teraz pozyczam
    1.200.000 PLN na zakup tej plazmym a Ty mi to splacisz w rownych
    ratach po 20.000 miesiecznie. Ze co, drogo? No co Ty, pozycze Ci w
    zasadzie za darmo, bez kosztow manipulacyjnych, i bedziesz mial
    plazme warta 1.200.000 PLN!!!

    I teraz pytanie kontrolne: ile kazdy z nas zarobil na tym interesie?
    I drugie, trudniejsze: a moze ktos stracil?

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • kretynofil 16.01.08, 14:08
    Nie byla dla Ciebie czytelna, to juz tlumacze. Bogactwo danego kraju
    nie powinno byc mierzone konsumpcja kredytow zagranicznych, bo od
    tego nikomu nie przybywa, nawet przy intensywnym pomnazaniu przy
    pomocy tego kredytu "wirtualnych" pieniedzy (patrz WIG w ostatnim
    czasie). Bogactwo danego kraju buduje sie poprzez jego REALNE zyski.
    To co Ty nazywasz inwestycja zagranicznego kapitalu, ja nazywam jego
    wyprowadzaniem.

    I teraz powolutku, zebysmy sie zrozumieli.

    Jesli Polska importuje paliwo po 0,01 PLN za litr, to Polska
    zarabia, tak? Zarabia, bo wartosc tego paliwa jest wieksza, prawda?

    Jesli Polska importuje paliwo po 100 PLN za litr, to Polska traci,
    tak? Traci, bo wartosc tego paliwa jest mniejsza, prawda?

    Jesli do powyzszych zdan wstawisz eksport zamiast importu, nadal
    bedzie to dla Ciebie czytelne, prawda?

    To teraz bardziej skomplikowany przyklad.

    Jesli Polska kupuje paliwo za 0,01 PLN za litr, po czym sprzedaje je
    za 100 PLN, to Polska zarabia, prawda?

    Jesli Polska sprzedaje paliwo za 0,01 PLN za litr, po czym kupuje je
    za 100 PLN za pozyczone pieniadze, to Polska traci, prawda? Uwaga,
    to nie jest latwy przyklad! Mozesz ulec zludzeniu, ze Polska zarabia
    dwa razy - najpierw dlatego, ze sprzedaje paliwo (zarobek), a potem
    (wprawdzie na kredyt, ale zawsze) ma paliwo za 100 PLN za litr.

    Mozesz powiedziec, ze to dotyczy dobr, ktore podlegaja eksportowi i
    importowi. A czym jest kupno mieszkania od angielskiego spekulanta,
    ktory kupil od hiszpanskiego dewelopera, jak nie IMPORTEM tego
    mieszkania? Skoro pieniadze (co zaraz udowodnie) plyna tylko w jedna
    strone, to jest to import, jak bardzo bys tego nie chcial, nadal nim
    bedzie :)

    No dobra, skoro to ustalilismy, to policzmy zysk Polski na jednym
    mieszkaniu, sprzedanym w systemie warszawskim:

    Hiszpanski deweloper buduje mieszkanie, jego koszty to 120.000,
    ktore wydaje w Polsce (P zarabia 120.000). Mieszkanie sprzedaje
    anglikowi za 180.000 (H zarabia 60.000, A traci 60.000). Anglik
    sprzedaje mieszkanie Polakowi za 240.000 (A zarabia 120.000, P traci
    120.000). Polak bierze kredyt w banku niemieckim w wysokosci 360.000
    (P traci kolejne 120.000, N zyskuje 120.000). Wszystkie wyliczenia
    polegaja na tym, ze calkowity zysk/koszt zostaje tam gdzie jest
    wygenerowany. Wzrost gospodarczy dla debili liczy sie tak:

    Polak ma mieszkanie za 240.000, a go nie mial. Ma wprawdzie kredyt,
    ale przeciez pieniedzy przybylo, bo ktos zainwestowal. PKB wzroslo!!!

    A realny bilans jest taki:
    H: +60.000 (180.000 - 120.000)
    A: +60.000 (240.000 - 180.000)
    N: +120.000 (360.000 - 240.000) - ten zysk jest rozlozony na lata!

    I teraz kluczowe wyliczenie:
    P: zarobilismy 120.000, ktore wydal hiszpanski deweloper u nas, ale
    wydalismy kolejne 360.000, ktore zostalo przetransferowane w sina
    dal. Wychodzi na to, ze na wstepie wszystkie pieniadze ktore
    zarobilismy (120.000) w momencie zakupu przez polaka tracimy (bo
    przeplacil 120.000 w stosunku do pierwotnej wartosci), czyli
    wychodzimy na zero. Dodatkowo, mamy jeszcze 120.000 do splacenia
    niemieckiemu bankowi w formie odsetek przez te -dziesiat lat. Dowcip
    finalny polega na tym, ze banda baranow w ten sposob wydymanych
    uznaje to za czysty zysk, bo przeciez mamy mieszkanie warte 360.000!
    Tylko czy na pewno tyle warte????

    Wybacz, prosciej nie potrafie...

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 10:06
    Patrze na Twoj olbrzymi wysilek pojecia podstawowych zasad ekonomii... lecz mimo
    poniesionego przez Cibie wysilku efektow brak!
    Twoje przyklady sa takie abstrakcyjnie prostackie, az niewiarygodne...
    Zagadka dla Ciebie:
    co sie stalo z kosztami hiszpanskiego dewelopera? Proznia czy jednak dal zarobic
    pracownikom, dal zatrudnienie, odprowadzil podatek, zakupil krajowe materialy...itd?
    Druga bzdura: czemu uwazasz, ze pierwszym kupujacym jest anglik? Polak ma slaby
    refleks czy moze jest glupi?
    Trzecia sprawa: abstrachujac od Polaka kupujacego w ostatniej kolejnosci...
    czemu idzie do niemieckiego banku? Moze wybrac pko bp np...
    Jesli nawet wybierze bank zagraniczny - on zatrudnia w znacznej czesci Polakow,
    wynajmuje powierzchnie biurowe rowniez w czesci od Polakow, rowniez placi
    podatki, reklamuje sie w polskich mediach.

    tej plazmy to mi sie nawet nie chce komentowac...szkoda slow.

    Jak dla mnie jestes strasznym ignorantem...
  • kretynofil 17.01.08, 12:47
    O moja wiedze ekonomiczna sie nie martw. Jestem gotow sie zalozyc,
    ze zarabiam na niej w miesiac tyle ile Ty w pol roku :) To chyba o
    czyms swiadczy, prawda?

    Co sie stalo z kosztami hiszpanskiego dewelopera? Tak jak napisalem,
    zostaly skonsumowane w wyniku podwojnej sprzedazy mieszkania (tak
    wygladala pierwsza faza "boomu"), lub w wyniku prowadzenia przez
    tego samego dewelopera sprzedazy ze 100% marza (druga faza "boomu").

    Jesli nie potrafisz podjac dyskusji, to prosze, wez sobie karteczke,
    wylicz na niej przeplyw pieniadza, ze wszystkimi szczegolami ktore
    tam podales - pensje, materialy, podatki, cokolwiek i zrob sobie
    pelny bilans. Zdziwisz sie, ale naprawde ani zlotowka z
    tych "zainwestowanych" przez dewelopera pieniedzy nie zostala w
    Polsce. Zostala, po prostu, po kilku przelozeniach z kupki na kupke,
    przeniesiona na zewnatrz. To naprawde widac w moich wyliczeniach -
    tylko ze dla Ciebie sa zbyt proste, zebys mi uwierzyl. Prosze,
    policz to, najlepiej w Excelu. I tak wydzie Ci to samo co mi...
    Problem polega na tym, ze Ty patrzysz tylko na wycinek tego ukladu -
    i wydaje Ci sie ze masz pelny obrazek. Dodatkowo, komplikujesz go
    sobie, starajac sie dzielic go na male fragmenty, tworzysz
    nieistniejace zaleznosci i wychodzi Ci, ze po powiekszeniu (tak aby
    otrzymac pelny obraz sytuacji), bedzie tak samo. A nie bedzie.

    Dlaczego uwazam, ze pierwszym kupujacym jest anglik? Otoz dlatego,
    ze w tym najgoretszym okresie chodzilem po deweloperach, rozmawialem
    z nimi i dowiadywalem sie jak to wyglada - z reguly (ale tylko przez
    pierwszych szesc-dziewiec miesiecy, pozniej juz nie), w momencie
    rozpoczecia sprzedazy, 50% mieszkan bylo juz sprzedanych...

    Co do "niemieckiego" banku, to juz spiesze z odpowiedzia. Otoz, jak
    zapewne wiesz, bo podajesz dobry przyklad, wiekszosc bankow w Polsce
    jest wlasnoscia duzych, zagranicznych koncernow. Nie zdajesz sobie
    sprawy jak one dzialaja, wiec szybko Ci to przyblize. Przeczytaj to
    uwaznie, bo taka wiedza duzo kosztuje :)

    Bank X jest wlasnoscia koncernu Y. Miesieczne zyski tego banku to
    100 PLN. Gdyby X oddal te pieniadze Y tak po prostu, to jego akcje
    by spadly gwaltownie - w koncu nie wypracowuje zysku! - wiec robi
    sie to inaczej. Y sprzedaje jakies uslugi (ale nie jest to OPEX,
    tylko CAPEX, to wazne) bankowi X, za ta kwote 100 PLN. Oficjalnie
    wyglada to tak, ze bank X nadal przyniosl 100 PLN zysku, oraz wydal
    100 PLN na inwestycje (ktore, jak wiadomo, sie zwroca!), wiec
    inwestorzy sa zadowoleni - wartosc banku wzrosnie, ze wzgledu na ta
    inwestycje (ktorej oczywiscie nie bylo, badz wcale sie nie zwroci) -
    i w ten sposob koncern Y MA 100 PLN, a bank X MA MIEC 100 PLN. W
    papierkach sie zgadza, ale roznica jest zasadnicza, o czym wiesz,
    jesli ogladales "Swiat wedlug kiepskich" :)

    Chcesz przyklad? Podczas "inwestycji" w jednej z duzych polskich
    firm, po przejeciu przez zagraniczny koncern, zatrudnionych bylo
    kilkuset konsultantow zagranicznych, ktorych stawka miesieczna
    oscylowala wokol 20.000 EUR/mc (+ koszty!). Caly proces trwal kilka
    lat, jego calkowity koszt mozesz sobie policzyc. I teraz pytanie
    kontrolne: ile by kosztowalo zatrudnienie tych ludzi w Polsce? Tez
    20.000 EUR/mc + koszty? Chyba nie :) Dlaczego tego nie mozna bylo
    tak zrobic? Bo pieniadze by poszly na niewlasciwa kupke :)))

    Prosze, uwierz mi, policz sobie, doucz sie i wtedy zarzucaj mi
    niewiedze, dobrze? Ja naprawde wiem o czym mowie...

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 14:46
    Ale na prawde nie potrzebuje lekcji z transferu zyskow. Nie musisz mi tlumaczyc,
    ze pan x inwestuje w Polsce P pieniedzy, aby za jakis czas otrzymac P+x%
    pieniedzy. To nie musisz mnie ani kazdego zdroworozsadnego uczyc. Jednak to, co
    on robi - to zasila Polske w pieniadz, pozycza go, otrzymujac za to
    wynagrodzenie, lecz daje jej mozliwosc rozwoju. Daje zatrudnienie, zmniejsza
    bezrobocie, pozwala jej w zwykly sposob ograniczyc wydatki, powoduje wzrost pkb,
    zmniejszenie dlugu zagranicznego. Staje sie jej czescia. To tak, jakbys mial
    zal, ze obcokrajowiec pracuje w Polsce - przez y lat. Jest obcokrajowcem -
    jednak tylko na papierze. De facto jest obywatelem Polskim. Bo tu zaklada rodzine...
    Otwartosc na swiat i brak strachu przed obcym kapitalem sprowadza go na
    dlugi-bardzo dlugi czas do Polski, stajac sie jej krajobrazem. Co z tego, ze to
    niemca! To tak, jakbys mial zal, ze to Twojego sasiada! Przeciez nie jest Twoje!
    Tragedia z Twoim podejsciem.

    Aha, najprostszy przyklad to chocby ja. Pracuje w miedzynarodowej firmie,
    zarabiam dla niej pieniadze. Sam mam sie dobrze, dziecko ma zagwarantowany dach
    nad glowa, niedlugo nawet wiecej tego dachu. Nie widze problemu, zeby poszlo do
    lepszej szkoly. Ja jezdze czyms wiecej niz f126p. I jakos to mi przybywa
    kapitalu, a jestem Polakiem w miedzynarodowej firmie. Jak to jest....? - nie mam
    kredytow dla uscislenia.
  • kretynofil 17.01.08, 15:12
    Odniose sie na razie do jednego fragmentu, bo nie mam czasu...

    "pan x inwestuje w Polsce P pieniedzy, aby za jakis czas otrzymac
    P+x% pieniedzy. To nie musisz mnie ani kazdego zdroworozsadnego
    uczyc. Jednak to, co on robi - to zasila Polske w pieniadz, pozycza
    go, otrzymujac za to wynagrodzenie, lecz daje jej mozliwosc rozwoju.
    Daje zatrudnienie, zmniejsza bezrobocie, pozwala jej w zwykly sposob
    ograniczyc wydatki, powoduje wzrost pkb, zmniejszenie dlugu
    zagranicznego"

    Wszystko razem jest bardzo piekne w teorii, ale praktyka jest inna,
    i jesli przyjrzysz sie swojej firmie uwaznie, mozliwe ze tez to
    zauwazysz...

    Problem z praktyka jest wtedy, kiedy wyglada to tak (a tak jest
    wlasnie w opisywanej przeze mnie "globalnej" rzeczywistosci):

    Pan X inwestuje w Polsce P pieniedzy. Za chwile (kluczowe!)
    otrzymuje ten procent - jakies 100%, w wyniku przekladania kasy z
    kupki na kupke, zas te "rzekome zyski", ktore Polska osiagnie,
    DOPIERO NASTAPIA, BO SA NA KREDYT, KTORY SPLACA POLSKIE
    SPOLECZENSTWO.

    W podanym przeze mnie przykladzie z konsultantami (oczywiscie nie
    moge napisac jaka to firma), pieniadze zostaly z Polski wyprowadzone
    w krotkim okresie (kilka lat), i wyniosly wiecej niz "zostalo
    zainwestowane". Przez "zostalo zainwestowane" rozumiem calkowite
    koszty, ktore uwzgledniaja "wynagrodzenia i inne", czyli to
    wszystko, co Twoim zdaniem wzbogaca Polske.

    Nie dziwie sie, ze nie dostrzegasz tych procesow, bo jestes malo
    dociekliwy. Celowo w przykladzie z bankiem zrobilem male oszustwo,
    zebys je zauwazyl i o nie zapytal. Nie zapytales, czyli udalo mi sie
    Ciebie oszukac, tak jak jestes oszukiwany codziennie. To teraz patrz
    i sie ucz:

    Napisalem, ze w papierach wszystko sie zgadza, mimo iz zostala
    przeprowadzona inwestycja, ktora nie da zysku, ktory mial sie
    pojawic. Czyli brakuje 100 PLN! Jak zrobic zeby nikt sie nie
    zorientowal? Maklerzy sa bystrzejsi od Ciebie, oni by to szybko
    zauwazyli w raportach rocznych... Skads trzeba wziac te pieniadze -
    i bierze sie je... od klientow koncowych :) Malutkie podwyzki,
    prowizje ktorych nie bylo, troche wiekszy spread itd. I na koncu sie
    zgadza, a "otwarci na inwestycje" sie ciesza, chociaz z wlasnej
    kieszeni za nie zaplacili.

    I teraz, zebys mi nie zarzucil, ze Cie oszukalem dwa razy: historia
    z wyprowadzeniem kilkuset milionow euro z polskiej firmy jest
    prawdziwa. Moge to udowodnic! Po tej "inwestycji", firma zmienila
    cennik i pakiet uslug, tak aby kazdemu troche lepiej dopasowac
    produkty i zmniejszyc koszty klientow.

    Tylko ze kilku bystrych ludzi to przeliczylo i nawet, o dziwo, GWno
    o tym napisalo - mimo wprowadzenia rzekomo bardziej dopasowanej do
    klienta oferty, WSZYSCY klienci placa sporo wiecej!!!

    I jesli nadal nie wiesz o jaka firme chodzi, to dam Ci dwie
    wskazowki:
    - korzystasz z jej uslug,
    - stawki jakie placisz za jej uslugi sa najwyzsze w Europie.

    I w ten wlasnie sposob, niezauwazalny dla Ciebie, to Ty placisz
    swoimi pieniedzmi te brakujace "100 PLN", ktore zostalo
    wyprowadzone, nie wiedzac o tym i piejac peany na czesc
    tej "inwestycji" :)))) Skoro Ty i kilka milionow innych ludzi
    tracisz (bo tracisz, produkt powinien byc tanszy), zeby zalatac
    dziure po srodkach, ktore magicznie wyplynely z polskiej firmy na
    zagraniczne konto, to przykro mi, ale zysku dla Polski nie widze. Ty
    splacasz ten kredyt, tylko wrodzony brak przenikliwosci nie pozwala
    Ci tego zauwazyc...

    A uwagi o otwartosci to pod niewlasciwy adres wyslales. Ja jestem
    bardzo otwarty na innosc, nie lubie tylko glupoty ludzi, ktorzy
    powtarzaja brednie, ktore im telewizor opowiada, o inwestycjach,
    rozwoju, itd. Bo to brednie, co na powyzszym przykladzie Ci
    wykazalem...

    Dowiedz sie, jaka jest dysproporcja pomiedzy tym co
    Twoj "pracodawca" Ci placi a tym ile bierze od swojego klienta;
    dowiedz sie jakie ma koszty "zagramaniczne", tj. za co placi
    jednostce macierzystej. Ja to kiedys policzylem, bo dobrze sie
    zaprzyjaznilem z ksiegowa, i bardzo szybciutko zlozylem wymowienie.
    Co z tego, ze bylo mi dobrze, ze sam dostawalem sporo kasy, skoro
    zdalem sobie sprawe, ze na kazda zlotowke, ktora zarabiam w Polsce,
    piec innych "znika w tajemniczych okolicznosciach". A za wszystkie
    placi polskie spoleczenstwo...

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.08, 14:36
    Ok,
    nie chcialo mi sie.
    W skrocie:
    transfer zyskow zwiazanych z oplatami licencyjnymi loga pewnej firmy pamietam.
    I odnosnie praktyki - place za ich uslugi znacznie mniej niz dwa lata temu- i
    nie wynika to na pewno z aprecjacji zlotego.
    Stawiasz mnie przed wyborem - dac zagranicy 1pln lub wykonac transfer wewnetrzny
    dla obywatela polskiego w wys 2pln.
    Nie bierzesz pod uwage: ryzyka kursowego, ryzyka kraju, umacniajacej sie
    konkurencji wywolanej inwestycjami i juz mi sie nie chce dalej wymyslac.
    Nie ciagnij watku, bo jest bez sensu.
    Nie czuje sie rowniez na silach rozwodzic nad kreacja pieniadza, ktorej - jak
    widze, jestes przeciwnikiem.

    Nie chc mi sie. Ot tak po prostu.
  • kretynofil 17.01.08, 18:53
    Emir Kusturica o amerykanskiej polityce, Iraku, polityce:

    "Gdyby porównywał pan poglądy, to okazałoby się, że np. z Jimem
    Jarmuschem zgadzamy się w kwestiach politycznych prawie
    stuprocentowo, a spośród serbskich reżyserów wspólne poglądy ze mną
    ma może 10 proc. To pozytywna strona globalizacji. Dzisiaj wszędzie
    na świecie można dostrzec działanie systemu, który wytwarza kryzysy,
    wysyła tam żołnierzy i próbuje kontrolować kraj, któremu lepiej
    powodziłoby się bez takiej zagranicznej "pomocy". U nas widzieliśmy
    to samo."

    Zabawne. Obu rezyserow ubielbiam :)

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: nos IP: *.eranet.pl 29.01.08, 20:29
    producenci materialow przywykli do swoich zyskow. Budowlancy tez nie chca mniej zarabiac niz koledzy z irlandii i za mniejsza kase nie beda pracowac. Deweloperzy nie spuszcza cen bo nawet gdyby chcieli. Mieszkania beda drozaly zwlaszcza ze teraz staly sie jedyna sensowna inwestycja.
  • klimatyzacje 31.01.11, 19:04
    To były piękne czasy budowlanki
    --
    trochę o klimatyzacja
    i wentylacja
  • steady_at_najx 15.01.08, 14:33
    > Rozumiem, ze juz nie trwaja 6 lat i trend
    >odwracaja w 6 miesiecy. Matko swieta!

    a cykl 200% w dwa lata jaki mial miejsce ? Tez Cie zaskoczyl czy tez wlasnie sie wyklules i ominela Cie wiedza o tym ??
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.08, 09:44
    Rozwin - cykl 200pct w dwa lata. Co masz na mysli ? Cykl koniunkturalny czy cykl
    steady'ego cen mieszkan?
    Ps: Czy zrealizowales juz zysk na krotkiej sprzedazy akcji na gpw? lol
  • Gość: :) IP: 212.87.15.* 16.01.08, 18:02
    10/10
  • Gość: miaugust IP: *.chello.pl 15.01.08, 10:06
    www.ceeproperty.pl/
    "CEE Property Group zajmuje się doradztwem dla Klientów indywidualnych oraz firm
    deweloperskich w zakresie inwestowania w nieruchomości."
    Publikowanie opinii kolesia, którego zarobki są mocno uzależnione od wiary ludzi
    we wzrost cen jest trochę nieodpowiedzialne.
    Porównywanie Polski i Hiszpanii jest trochę śmieszne. Tak się składa, że w
    mieszkania w tamtym kraju inwestują nie tylko rodowici mieszkańcy. Posiadanie
    domku w Hiszpanii to marzenie każdego Szweda i Brytyjczyka, co znacznie zwiększa
    popyt.
  • junk92508 15.01.08, 10:52
    > Porównywanie Polski i Hiszpanii jest trochę śmieszne. Tak się
    > składa, że w mieszkania w tamtym kraju inwestują nie tylko rodowici
    > mieszkańcy.

    Ponadto:

    1. Ludnosc hiszpanii rosnie, Polski spada

    2. Hiszpanskie firmy kontrolują znaczną część obrotów UE
    z Ameryką Łacińską... nam idzie ze wschodem nawet gorzej niz Niemcom

    3. Wiele hiszpanskich firm należy do czolowki swiatowej:
    Santander jest w 10 najwiekszych bankow swiata

  • Gość: re IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.08, 10:09
    paranoja
  • Gość: smiercfrajerom IP: *.netia.com.pl 09.02.09, 17:54
  • Gość: życzliwy IP: *.Red-81-34-246.dynamicIP.rima-tde.net 15.01.08, 10:10
    Ja życzyłbym sobie również, żeby średnia płaca choć zbliżyła się trochę do
    średniej płacy w Madrycie. Żeby w całej Polsce była kiedyś choć połowa liczby
    linii metra w Madrycie. Żeby cała Polska miała choć połowę liczby połączeń
    superszybką koleją, co ma Madryt. No i choć połowę tych autostrad. Żeby
    wszystkie polskie lotniska razem wzięte mogły obsłużyć choć połowę liczby
    pasażerów rocznie odprawianych w Barajas (no i żeby były w połowie tak dobre i
    nowoczesne, z w połowie tak dobrą siatką połączeń). Żeby w całym kraju nad Wisłą
    była choć połowa tej liczby barów, klubów i restauracji, jaką znajdziemy w
    Madrycie. Żeby ludzie w Polsce choć w połowie tak się szanowali i lubili
    nawzajem, jak ludzie w Madrycie.

    I żeby jakość życia w Polsce była choć w połowie tak dobra, jak w Madrycie.

    Wtedy może zastanowię się nad powrotem. Pod warunkiem, że mieszkanie w Polsce
    będzie warte tyle, co POŁOWA odpowiedniego mieszkania w Madrycie.


    -

    Ktoś kiedyś chyba będzie musiał w Polsce wyjść na ulice i powiedzieć bandzie
    spekulantów z branży deweloperskiej i nieruchomości, że ich działalność i
    propaganda prowzrostowocenowa NIE jest społecznie akceptowana, a my NIE żyjemy w
    Rosji czy Brazylii i NIE chcemy totalnego rozwarstwienia społeczeństwa i
    segregacji ze względu na grubość portfela.

    Na przykład w ten sposób:
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4554286.html
  • Gość: do zyczliwego IP: 217.17.40.* 15.01.08, 10:33
    raczej wolalabym zeby na polskich lotniskach nie panowal "tak" dobry
    poziom jak na Barajas - ciagle spoznienia, balagan, nikt nic nie wie
    (z nowego terminala latam czesto ale jeszcze nigdy zaden samolot nie
    odlecial o czasie!), co do mieszkan to jezeli chodzi o jakosc
    wykonania te w Polsce sa min 2 razy lepsze niz w Madrycie,
    mieszkalam pare lat w Hiszpanii, pare mieszkan widzialam i standard:
    2.5m wysokosci, nieszczelne okna, brak ogrzewania i odpadajacy tynk
    z sufitu w nowym mieszkaniu to raczej rzadki widok w PL (mowie tu o
    hiszpanskim budownictwie "apartamentowym"). Do tego w mieszkaniach
    za setki tysiecy euro kafelki polozone tak, jakby ktos kladl je
    pierwszy raz w zyciu. Znam tez troche branze budowlana w Hiszpanii i
    u nich jak widziales cegle to jestes specjalista od murowania,
    widzialam pare katastrof na budowach, balagan i standard tych budow -
    raczej nie przenosmy tego poziomu tutaj.
    Nie zapominajmy rowniez ze srednia pensja w Hiszpanii nie jest znowu
    taka wysoka i ich tez na mieszkania nie stac.
    Co do autostrad i barow to akurat z tym zgadzam sie w pelni, ale oni
    budowali autostrady za pieniadze unijne, a naleza do niej troche
    dluzej.
  • strikep 15.01.08, 10:13
    one bedroom $2300 - $3500 miesiecznie wynajem
    Kupno: studio ( kavalerka) $600.000 - ok 60m2
    one bedroom ( sypialnia i livingroom) $900.000 - Million i wiecej
    two bedroom (130 m2) - od $1,400,000 w zaleznosci od lokalizacji i
    budynku
    dla porownania:
    nowy dom na Florydzie ( ceny na Florzydzie sa mniej wiecej takie
    same) 4 sypialnie, dwa livingroom w stylu srodziemnomorskim o
    powierzchni 300 m2 ( srednia powierzchnia) kosztuje $400,000 -
    $450.000
  • strikep 15.01.08, 10:14
    strikep napisał:

    > one bedroom $2300 - $3500 miesiecznie wynajem
    > Kupno: studio ( kavalerka) $600.000 - ok 60m2
    > one bedroom ( sypialnia i livingroom) $900.000 - Million i wiecej
    > two bedroom (130 m2) - od $1,400,000 w zaleznosci od lokalizacji i
    > budynku
    > dla porownania:
    > nowy dom na Florydzie ( ceny na Florzydzie sa mniej wiecej takie
    > same) 4 sypialnie, dwa livingroom w stylu srodziemnomorskim o
    > powierzchni 300 m2 ( srednia powierzchnia) kosztuje $400,000 -
    > $450.000
  • Gość: XKris IP: 193.201.167.* 15.01.08, 10:27
    Czyli co 10 000$ za metr, to co to jest ?? w porownaniu do
    warszawy ??
    wiec porownajmy srednio pensja w warszawie to 3700 zl a w nowym
    jorku okolo 6000 $ czy to nam daje

    New York 6000$ / 10000$ = 0,6
    Warszawa 3700 zl / 10000 zl = 0,37
    juz nie mowiac o tym ze warszawa przy nowym jorku wyglada jak jakas
    podrzedna wiocha.
    Wiec wydaje mi sie ze faktycznie w warszawie cena wzrosnie co
    najmniej do 25tys za metr. w koncu bedzie nadal taniej niz w NY
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 10:54
    Pamiętam, że kiedyś znalazłem dane, mówiące o tym , że średnia tygodniówka "
    Manhattańczyków" to 2700$ ( przynajmniej tyle wynosiła w 2006 r.) Brutto, jak
    przypuszczam. Czyli pewnie średnio mają na rękę 6000-7000$.
    Trzeba również pamiętać o nieporównywalnym, do naszych swojskich lepianek,
    poziomie oddawanych tam mieszkań.
  • strikep 15.01.08, 10:17
    i wiele podobnych websides...ceny nowych domow w US
  • strikep 15.01.08, 10:41
    ceny nowych domow w US..........dla orientacji w olbrzymim skrocie
  • ytzek.bloch 15.01.08, 10:33
    Idź pan do doktora leczyć się na nogi bo na głowę już za późno.
    Społeczeństwo powoli się budzi i widzi jak jest dmuchane przez
    deweloperów i doradców. Teraz będzie trudne słowo uwaga:
    infrastruktura - mówi to coś panu? Porównaj pan sobie bloki po obu
    stronach Łaby. Śmiech ogarnia jak nowe blokowiska z betonu nazywane
    są dumnie "apartamentowcami". No ale trzeba rzucać tekstami, by
    ludziska brali kredyty. Golenie owiec dobiega niestety końca.
    Pierwsze, które się sparzą, to owce z TFI. Już się wykruszają -
    umorzenia w bankach są na porządku dziennym, ale czekać trzeba
    miesiąc na przelanie pieniążków, co powiększa stratę. Piramidka
    budowlańców, bo na nazwę "deweloper" cwaniaki nie zasłużyli, też już
    się chwieje w posadach. Wkrótce nie będzie prowizji za skubanie
    frajerstwa i przywiązanie do banku aż do emerytury. Tak więc stosuje
    się zasadę "bierz forsę i w nogi".
  • Gość: Marcin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 10:35
    i jakos nikt nie cche zarobić
  • Gość: Fajas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 10:36
    :-))))))) Ale sie usmialem. Napiszcie jeszcze, ze tysiace
    Irlandczykow i Brytyjczykow niecierpliwie stoja w kolejkach u
    posrednikow aby kupic badziewne klitki w polskich blokowiskach!
  • Gość: analyzer IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 16.01.08, 17:48
    po chwilowych spadkach znow wszystko skoczy do gory
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 10:38
    Oczywiscie, ze moze sie wam to nie podobac co autor artykulu pisze,
    ale on ma racje.

    Nie jest wazne czy w Polsce mamy autostrady czy nie. Nie jest wazne
    ile kosztuje mieszkanie w Madrycie czy Berlinie. Nie jest wazne czy
    Polska jest 5, 10 czy 100 lat za Europa zachodnia i nie sa wazne
    zarobki w innych krajach. Wazne jest prawo popytu i podazy tu na
    miejscu w Polsce. Jesli mieszkan brakuje to ceny musza rosnac!!!
    Chyba, ze zamiast mieszkac w Polsce wybierzesz mieszkanie w innym
    kraju. Ale biorac pod uwage ile juz osob wyjechalo, to nie sadze aby
    duzo wiecej moglo jeszcze wyjechac. Poza tym czesc osob, ktore
    wyjechaly na zachod dobrze tam zarabiaja i beda chcialy gdzies
    ulokowac zarobione pieniadze i wlasnie wiekszosc z nich wybiera
    kupno mieszkania w Polsce. Oczywiscie poza tymi, ktorzy kupia domu
    czy mieszkania na Zachodzie (ale tych jest garstka).

    Poza tym za kilka lat wejdziemy do strefy Euro, a przy
    przewalutowaniu ceny zawsze rosna (tak bylo w Niemczech, Holandii i
    innych krajach). Zalozmy, ze dzisiaj mieszkanie kosztuje 300.000 PLN
    (rownowartosc okolo 82.000 EUR), to po przewalutowaniu kazdy
    deweloper podniesie cene do 99.000 EUR.
  • Gość: JOJO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 10:42
    Hi, hi hi, to ja wybiorę Madryt.I ceny w Polsce wtedy spadną.Efekt
    jojo.
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 10:43
    Proszę, powiedz że sobie jaja robisz.
  • Gość: dlugi IP: *.dip.t-dialin.net 15.01.08, 11:25
    analogia nie jest tak prosta jak Ci sie wydaje.
    Ceny w Niemczech po przejsciu na EUR wzrosly, ale akurat nie w
    segmencie budowlanym.Jeszcze w roku 1995 i pare lat pozniej, ceny
    wynajmu mieszkan jak i zakupu na rynku wtornym byly wyzsze niz
    obecnie i to w wymiarze nominalnym.
    Dzis, przykladowo w Nadrenii - Westfali,cena za metr kwadratowy
    mieszkania wynosi pomiedzy 1.200,00 - 1.500,00 EUR.
    I nie chodzi tu o jakies blokowiska.
    Mieszkanie rzedu 60 m kw. jest do kupienia za 90.tys EUR i w
    ofertach mozna przebierac.A rejon w Niemczech jest stosunkowo
    bogaty.
    Wynajem to w przeliczeniu 6-7 EUR za m kw.Do tego dochodza oplaty
    za wywoz smieci, oswietlenie, dozorca, itp.(koszty eksploatacyjne
    tzw. w RFN Nebenkosten).
    Ceny w Polsce juz przescignely te niemieckie, przynajmniej jesli
    chodzi o zakup mieszkania.
    Moim zdaniem, przejscie na EUR spowoduje, ze ludziom otworza sie
    oczy jak wysrubowane sa ceny nieruchomosci w Polsce.
    A jesli wezmiemy pod uwage kiepskie walory krajobrazowo-pogodowo-
    spoleczne, w porownaniu do takiej dajmy na to Hiszpanii, to oznacza
    to, ze ludzie z zachodu nie beda walic tlumami po zakup mieszkania
    w Polsce.
    Realna cena mieszkan w Polsce jest zawyzona o jakies 20-30% i to
    tylko z tego wzgledu nie o 30-40%, ze jest niezaspokojony
    popyt.Niestety, ludzie w Polsce zarabiaja malo i raczej nie nalezy
    sie liczyc, ze przybedzie desperatow bioracych kredyty na cale
    zycie lub/i bankow dajacych takowe kredyty.
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 12:52
    Dlugi,

    Pewnie, ze analogia nie jest prosta. Podajesz, ze ceny w Nadrenii sa
    dzis nizsze niz 12 lat temu. Byc moze. Ale jesli tak jest to ze
    wzgledu nie na realna wartosc mieszkan tylko ze wzgledu na fakt
    zrownowazonego popytu i podazy. Poza tym co to jest realna wartosc?
    To bardzo subiektywne. Dzisiaj jest inna realna wartosc tego samego
    mieszkania niz 10 czy 20 lat temu.

    Przejscie na EUR na pewno otworzy ludziom oczy jak drogie sa u nas
    mieszkania, ale czy to oznacza, ze ludzie rzuca sie na mieszkania w
    Nadrenii-Westfalii? Nie sadze. Jak jestes z Poznania to chcesz kupic
    mieszkanie w Poznaniu. Jak jestes z Gdanska to chcesz kupic
    mieszkanie w Gdansku. I pewnie czesc osob wyjedzie do Nadrenii,
    Londynu czy Madrytu. Ale wiekszosc jednak zostanie i bedzie musiala
    tu zyc. I wazne dla nich beda tutejsze ceny a nie ceny (nawet
    nizsze) w Madrycie czy Nadrenii. Mieszkania za granica nie sa
    substytutem mieszkan w Polsce, wiec nie za bardzo mozesz je
    porownywac, jesli nie jestes mobilny.

    Gdybys mial milion euro na koncie, to mozesz porownywac ceny domow
    na Florydzie z cenami domow na Lazurowym Wybrzezu. Bo obydwa
    rozwiazania sa dla Ciebie calkiem realna opcja. W innym przypadku
    nie masz co porownywac.

    Piszesz, ze nie bedzie desperatow bioracych kredytu na cale zycie.
    OK, byc moze. Ale wtedy wzrosna czynsze za wynajem (bo zwiekszy sie
    popyt na wynajem). A jak wzrosna czynsze to spowrotem ludzie zaczna
    myslec o kupnie mieszkania. Wiec znow zwiekszy sie popyt i ceny znow
    moga wzrosnac.

    Poza tym wzrosty beda dotyczyc glownie nowych i dobrze
    zlokalizowanych mieszkan. Wielka plyta jest zdecydowanie
    przeszacowana.
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 13:15
    Niestety w swej, niezłej zresztą, analizie nie bierzesz jednak pod uwagę dwóch
    czynników:
    -ludzie najmniej mobilni, niechętni zmianom i gardzący ryzykiem, to raczej
    gorzej wykształcona część społeczeństwa, która raczej mieszkania po 4k euro za
    metr kwadratowy nie kupi..
    -ten tekst mógłby się odnosić do każdego miejsca na świecie i w sumie każdego
    okresu (XX/XXI w.), impulsem do wzrostu mogłoby być cokolwiek, ( wejście
    rozważanego państwa do jakiejś międzynarodowej organizacji, czy np: ME ;-), a
    spadków cen by raczej nie było, bo " przecież trzeba gdzieś mieszkać" itp, itd..
    Historia baniek spekulacyjnych, od "tulipanowej" poczynając, a na "internetowej
    kończąc, uczy nas czegoś innego ;-)

    Acha, jeszcze coś - nieruchomości to nie akcje, czy obligacje, one "jeść"
    wołają.....
  • kretynofil 15.01.08, 13:32
    Ja tez to juz jakis czas temu tlumaczylem na forum:
    - jesli kogos stac na 10K/m2, to znaczy ze zarabia duzo, ergo jest
    wyksztalconym i doswiadczonym specjalista, a tacy z natury sa
    mobilni i nie beda sie meczyc cale zycie w korkach w Warszawie,
    skoro moga wyjechac gdziekolwiek i dostac tam prace z pocalowaniem
    reki za dwu-trzykrotnosc dotychczasowych zarobkow.
    - w tym momencie w budowie jest okolo 700.000 mieszkan, ludzi
    zarabiajacych dwie srednie i wiecej okolo 350.000. Reszta z tych
    700.000, czyli ok 350.000 to spekula i "inwestorzy" (czasami
    pokrywaja sie z pierwsza grupa). Jedni i drudzy zaczna zaraz
    sprzedawac - pierwsi, zeby zrealizowac zyski, drudzy, bo nie bedzie
    ich stac na splate coraz drozszych kredytow. A wtedy, Drodzy
    Panstwo, pojedziemy z cenami jak w Japonii - z gorki na pazurki :))))
    - w dluzszym okresie nie jest mozliwe utrzymanie cen, ktore zostaly
    osiagniete w wyniku wzrostu 150% w ciagu 2 lat - zwyczajny czynnik
    psychologiczny (rzekome przyzwyczajanie sie do cen nie dziala tak
    szybko, jak oni by chcieli) na to nie pozwoli.

    Duzo mozna pisac... Przyszlosc zweryfikuje nasze przypuszczenia.

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 14:06
    Michail,

    W pewnym sensie biore pod uwage ludzi najmniej mobilnych z
    najmniejszymi dochodami – napisalem, ze wielka plyta jest
    zdecydowanie przeszacowana. Te osoby beda sie koncentrowaly na
    takich mieszkaniach, albo na blokach pod miastem.

    A nowe mieszkania w dobrym dzielnicach, niestety beda dobrem
    luksusowym dla najlepiej zarabiajacych. Ale deweloperzy tez sie do
    tego potrafia dostosowac. Zwrociles na uwage na przekroj mieszkan w
    jakiejs konkretnej inwestycji deweloperskiej? Przewazaja mieszkania
    od 30m2 do 60m2. Bo na wieksze malo kogo stac.

    I tak naprawde ciezko bedzie podawac srednia cene mieszkania dla
    danego miasta, bo bedzie to bardzo zalezalo od dzielnicy i
    standardu. Tak wiec nowe ladne mieszkania po beda po15k za m2, a
    stare lub poza miastem bedziesz mogl kupic za polowe tego.

    Natomiast nie zgodze sie z tym co pisze Kretynofil. Ja jestem
    przykladem specjalisty, ktory wyjechal za granice i calkiem niezle
    zarabia. Znam tu calkiem sporo Polakow w podobnej sytuacji
    materialnej co ja. I wiesz co? – z grupy okolo 30 znajomych nikt nie
    chce tu zostac na stale, a mieszkanie tutaj kupila jedna osoba.
    Natomiast wszyscy pozostali albo juz wrocili do PL albo chca wrocic
    w ciagu 1-3 lat.

    Aha, jeszcze a-propos bańki spekulacyjnej. Z tego co czytam w
    prasie, bardzo duzo ludzi wstrzymalo sie z zakupem bo oczekuja, ze
    ceny spadna. Tylko powiedz mi, co sie stanie jak ceny spadna?
    Przypuszczam,ze nie wiecej niz o 20%. Ludzie znow zaczna kupowac. I
    ceny spowrotem wroca do dzisiejszego poziomu.
  • kretynofil 15.01.08, 14:34
    Ja chce sie przespac z Salma Hayek :) Pewnie to zrobie, skoro chce,
    nie?

    Pogadamy jak wroca, kupia mieszkanie i zostana - bo ja tez znam
    takich co wracali, dobrze im sie teraz mieszka. W Niemczech,
    Hiszpanii, Anglii. Rekordzista wytrzymal 11 miesiecy :))))

    W Polsce po prostu kiepsko mi sie mieszka - nie mam zadnych fajnych
    knajp, gdzie mozna sie czuc swobodnie, restauracje serwuja z reguly
    jakies swinstwo, produkty w sklepach sa marnej jakosci, dostepnosc
    niektorych towarow to fikcja. Infrastruktura nie istnieje, klimat do
    bani, kultura (zwlaszcza w miastach) wola o pomste do nieba. No i co
    najwazniejsze - mieszkajac w Polsce, skazujesz sie na Warszawe, ew.
    Poznan, 3miasto - poza nimi jest bida z nedza - a te miasta sa pelne
    szybkobieznej gownazerii o mentalnosci Nowych Ruskich. Ja tego po
    prostu nie znosze...

    I jeszcze ten pasek co miesiac, kiedy krew Cie zalewa, kiedy widzisz
    ile kasy z pensji oddajesz na darmozjadow...

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • dorsai68 15.01.08, 12:05
    Kolego, prawo popytu i podaży to jedno, a możliwości to drugie. Deweloperzy żyli dotychczas w przeświadczeniu, że rynek wchłonie wszystko, bo popyt jest większy iż podaż, tyle tylko, że moim zdaniem analitycy znacząco przeszacowali ten popyt nie biorąc pod uwage realnych możliwości Polaków.
    Rynkiem nieruchomości przez ostanich kilka lat rządził kapitał spekulacyjny, a nie realny popyt na mieszkania. Ten kapitał spadków nie lubi, zacznie się więc wycofywać z kredytowania deweloperów a ci, by spłacić wierzycieli zmuszeni bedą do schodzenia z cen.
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 13:11
    Dorsai68,

    Co do kapitalu spekulacyjnego to masz racje. W krotkim terminie
    spadki sa nieuniknione. Zawsze przeciez musi byc korekta. Ale w
    okresie dlugoterminowym znow beda wzrosty do wyzszego poziomu niz
    dzisiejsze ceny.
  • kretynofil 15.01.08, 13:36
    Zgadzam sie, ze ceny nieruchomosci nieustannie rosna, w tempie okolo
    2-4% rocznie. Ty jednak zakladasz, punktem wyjscia bedzie obecna
    stawka (po, "krotkiej korekcie", rzedu 10%), a ja uwazam, ze
    urealnienie cen nastapi po spadku rzedu 40-50%.

    Wtedy, ten krotki okres, po ktorym mieszkania osiagna dzisiejszy
    pulap, to (optymistycznie liczac) 20 lat.

    Powodzenia :))))

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 14:25
    Wzrost 2-4% rocznie jest w nasyconych i ustabilizowanych
    gospodarkach. U nas ciagle brakuje podobno 2 milionow mieszkan. Wiec
    moim zdaniem po korekcie (nawet moze 2-letniej) znow beda wzrosty po
    10% rocznie (glownie nowych i dobrze zlokalizowanych mieszkan).

    Jak ceny spadna tak jak mowisz o 40-50% to samemu kupie 2 lub 3. A
    wiesz ilu bedzie takich chetnych? I ceny wroca do dzisiejszego
    poziomu.
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 14:33
    Łojezu, dajcie już spokój z tymi brakującymi dwoma milionami mieszkań....Jak
    złapią złodzieja i przycisną, to odda.
  • steady_at_najx 15.01.08, 14:44
    > U nas ciagle brakuje podobno 2 milionow mieszkan

    na ten absurdalny oderwany od realiow argument odpowiem krotko : brakuje i brakowac zawsze bedzie nawet jak srednia w wawie wrocilaby do 3000/m. W zadnym razie ludzie Ci nie tworza grupy popytu dla towarow zwanych mieszkaniami w dzisiejszych cenach.
  • kretynofil 15.01.08, 14:46
    ...skonczonego idiote :)

    Po pierwsze, w Polsce brakowalo dwa lata temu dwoch milionow
    mieszkan - przynajmniej wedlug naganiaczy. Od tego czasu poza
    granice kraju wyjechalo dwa-trzy miliony ludzi, oraz zbudowano, lub
    rozpoczeto budowe, okolo 700.000 mieszkan. Domkow nie licze! Ile
    bedzie brakowalo w najblizszym czasie? Druga sprawa to sila
    nabywcza, a do tego argumentu jakos sie nie odniosles - co z tego ze
    potrzeba, skoro przy obecnych cenach nie ma na to rynku zbytu?
    Wniosek jest prosty - jesli w Polsce potrzeba mieszkan, a ludzi na
    nie nie stac, to predzej jest to argument za spadkiem, bo mieszkania
    powstana (skoro takie potrzebne), i beda musialy sie sprzedac.

    Po drugie - jak mieszkania poleca na pysk, to banki nie beda
    kredytowaly ich zakupu w 110% i chetnych tez bedzie malo. Zakladasz,
    idioto, ze jak mieszkania stanieja, to nic sie nie zmieni. A bedzie
    tak jak w 2001-2002 roku: zeby dostac kredyt w banku, trzeba bedzie
    miec 50% wkladu wlasnego.

    I teraz pytanie kontrolne: masz w tym momencie w gotowce na
    zaplacenie 50% wkladu za 3 mieszkania po 50% obecnej ceny? Nie masz,
    bo jakbys mial i tak wierzyl w swoje prognozy, to juz bys sobie
    kupil poltora mieszkania po obecnych cenach :))) Rozumiesz juz,
    dziecko?

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 14:51
    Proszę Państwa, nie tak ostro!

    Każdy ma prawo do swojej opinii, nawet jeśli jest ona nieco naiwna.
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 15:20
    kretynofil napisał:

    > ...skonczonego idiote :)

    Po pierwsze, ja Ciebie nie wyzywam od idiotow pomimo, ze masz
    odmienne zdanie od mojego. Ale widocznie koncza Ci sie argumenty.


    > Po pierwsze, w Polsce brakowalo dwa lata temu dwoch milionow
    > mieszkan - przynajmniej wedlug naganiaczy. Od tego czasu poza
    > granice kraju wyjechalo dwa-trzy miliony ludzi, oraz zbudowano,
    lub
    > rozpoczeto budowe, okolo 700.000 mieszkan. Domkow nie licze! Ile
    > bedzie brakowalo w najblizszym czasie? Druga sprawa to sila
    > nabywcza, a do tego argumentu jakos sie nie odniosles - co z tego
    ze
    > potrzeba, skoro przy obecnych cenach nie ma na to rynku zbytu?
    > Wniosek jest prosty - jesli w Polsce potrzeba mieszkan, a ludzi na
    > nie nie stac, to predzej jest to argument za spadkiem, bo
    mieszkania
    > powstana (skoro takie potrzebne), i beda musialy sie sprzedac.


    Po drugie, wg Twoich wyliczen mamy teraz nadpodaz okolo 700.000
    mieszkan. Bez komentarza.


    > Po drugie - jak mieszkania poleca na pysk, to banki nie beda
    > kredytowaly ich zakupu w 110% i chetnych tez bedzie malo.
    Zakladasz,
    > idioto, ze jak mieszkania stanieja, to nic sie nie zmieni. A
    bedzie
    > tak jak w 2001-2002 roku: zeby dostac kredyt w banku, trzeba
    bedzie
    > miec 50% wkladu wlasnego.


    Po trzecie. Nie wiesz jak sie zachowaja banki. Poza tym wiesz kiedy
    jest najlepszy moment na zakupy? – wtedy gdy wszyscy sprzedaja i
    ceny polecialy na leb na szyje, bo juz taniej na pewno nie bedzie.
    Wiec piszesz bzdury, ze bedzie malo chetnych. Wtedy banki jeszcze
    chetniej udziela kredytow na zakup tak tanich mieszkan. Poza tym
    swoje pierwsze mieszkanie kupilem na poczatku 2003 i jakos
    wystarczylo 10% wkladu wlasnego a nie 50%.


    > I teraz pytanie kontrolne: masz w tym momencie w gotowce na
    > zaplacenie 50% wkladu za 3 mieszkania po 50% obecnej ceny? Nie
    masz,
    > bo jakbys mial i tak wierzyl w swoje prognozy, to juz bys sobie
    > kupil poltora mieszkania po obecnych cenach :))) Rozumiesz juz,
    > dziecko?

    Po czwarte. Nie zamierzam kupowac poltora mieszkania po dzisiejszych
    cenach, bo kupilem juz 3 mieszkania po cenach zanim zaczely szalec.
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 15:25
    Trochę osobiście - kupiłeś te mieszkania jako lokata kapitału, czy dla np:rodziny?
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 15:33
    Pierwsze bylo dla rodziny, 2 nastepne jako lokata kapitalu. Wiem, do
    czego zmierzasz - ze jak lokata to pewnie moge stracic na spadkach.
    Ale ja te 2 mieszkania zamierzam sprzedac i w tym samym czasie kupic
    jedno duze dla siebie. Tak wiec jestem zahedgowany. Czy ceny wzrosna
    czy spadna nie ma dla mnie znaczenia. Zawsze wychodze mniej wiecej
    na zero. Natomiast trzecie mieszkanie tez bede musial sprzedac aby
    splacic kredyt. Jak ceny spadna to po prostu dalej bede je
    wynajmowal i z wynajmu splacal raty do banku, wiec tez nie ma dla
    mnie znaczenia czy ceny wzrosna czy spadna.
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 15:52
    Nie wiem czy stracisz, czy zyskasz - to zależy głównie od tego kiedy i za jaką
    cenę kupiłeś. Ważne jest to, że kupując mieszkania jako lokatę kapitału
    zaniżyłeś ich podaż na rynku( o słownie: dwa), wielu postąpiło tak samo. Kiedyś
    będziecie chcieli wreszcie spieniężyć swój zysk ( życzę tego) i wówczas na rynku
    pojawią się dodatkowe mieszkania, z rynku wtórnego ;-)

    Pytania są dwa: Ile jest takich "zamrożonych" nieruchomości? I kiedy pojawią się
    na rynku?
    No i trzecie: Jaki będzie tego skutek?
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 16:12
    Ile jest takich "zamrożonych" nieruchomości? - Podobno okolo 10-15%
    kupowanych mieszkan w ostatnich 2-3 latach.

    I kiedy pojawią się na rynku? - Mysle, ze czesc z nich pojawi sie
    juz w tym roku.

    No i trzecie: Jaki będzie tego skutek? Prawdopodobnie ceny spadna o
    jakies 10-20% (ale glownie bedzie to dotyczylo gorszych lokalizacji
    i wysokich wielopietrowcow). Mysle, ze nie wiecej, bo jak ceny
    spadna o 10-20% to znow ozywi sie popyt.
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 16:26
    Zobacz co dzieje się obecnie na giełdzie papierów wartościowych - akcje są
    obecnie bardzo tanie, a kupujących mimo to brakuje!
    Brakuje bo większość uważa, że będzie jeszcze taniej... i tak samo będzie z
    mieszkaniami. Ludzie kupowali, bo co miesiąc mieszkania były droższe, a teraz
    będą czekać " bo jak spadły 10% to poczekamy jak spadną o 20%.."
    Według mnie twarde dno znajduje się dopiero na poziomie 0,5 cen z 2007 roku.
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 16:34
    Z gielda jest jednak troche inaczej. Wyprzedajesz akcje, bo moze sie
    okazac, ze spolka zbankrutuje i stracisz absolutnie wszystko. Jak
    juz masz mieszkanie to zamiast sprzedawac gdy ceny spadaja mozesz
    zawsze w tym mieszkaniu zamieszkac albo je wynajac.
  • Gość: Michaił IP: *.toya.net.pl 15.01.08, 16:41
    Wiesz równie dobrze może się okazać, że dom w którym kupiłeś mieszkanie może
    wylecieć w powietrze, spalić się, zostać kompletnie zalany( vide Wrocław 97r),
    czy wreszcie deweloper może splajtować zanim odda nieruchomość. To jest mniej
    więcej równie prawdopodobne co plajta spółki giełdowej....
    Ale masz rację, że GPW to trochę inna sprawa - akcję zdecydowanie łatwiej
    sprzedać , nawet na Rynku Niedźwiedzia. ;-)
  • dantes.e 16.01.08, 15:22
    Jesli mieszkanie było kupione jako inwestycja to "inwestor" ma co
    najmniej jeszcze jedno mieszkanie... więc w którym bedzie mieszkał??

    Zapomina sie też że większość mieszkań jest w stanie deweloperskim
    (gołe sciany) więc by wynająć kolejne koszty dochodzą!

    Ponadto analitycy na rynku nie biora pod uwage spekulacji tzw.
    cesjami, ktos miał 50k zł więc kupił nie 1/4 mieszkania a
    zarezerwował 3-4 mieszkzania włacając pierwsza rate i co taki
    inwestor zrobi z tymi rezerwacjami?/ dopłaci brakujące 90% w 3-4
    mieszkaniach?? czy zejdzie z ceny??
  • steady_at_najx 15.01.08, 14:39
    >Wazne jest prawo popytu i podazy tu na
    miejscu w Polsce. Jesli mieszkan brakuje to ceny musza rosnac!!!

    Niestety Twoja wiedza ekonomiczna jest na marnym poziomie.

    Na rynku liczy sie wylacznie popyt realny a nie kreowany checiami czy marzeniami.
  • Gość: ijo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 10:39
    "Polska The Times" ma chyba jakieś układy z deweloperami , badź
    handlarzmi( bo tym najbardziej się pogorszyło). To jest pisanie
    nieprawdy. Zwykła nieuczciwość dziennikarka.
  • Gość: Lolo_B IP: *.aster.pl 15.01.08, 10:44
    Warszawa: życie nocne, kultura i sztuka, klimat, architektura, stosunki
    międzyludzkie no i oczywiście kompetentne, oddane mieszkańcom władze miasta z
    HGW na czele.
    Tym wszystkim bijemy Madryt na głowę
  • Gość: michal IP: *.klc.vectranet.pl 15.01.08, 10:56
    na tej naciągance???
  • Gość: ttdd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 11:01
    Masz racje, caly ten skok cen jest wina dziennikarzy. Tak trzymac.
    Aha, podpowiedz, co brales? Ja tez tak chce!
  • Gość: Misiek IP: *.hn.nl 15.01.08, 11:11
    Hahahahaha, dawno sie tak nie usmialem. Dziennikarze wywindowali
    ceny o 100-150% w stosunku do cen z przed kilku lat. Ja bym tu
    jeszcze dodal cyklistow... Nic tylko byc dziennikarzem i zmieniac
    ceny w Polsce...
  • Gość: Marcin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 11:01
    i jakos nikt nie cchce zarobić
  • Gość: btw IP: *.acn.waw.pl 15.01.08, 11:11
    Zakladajac ze trafi sie w Polsce choc jeden baranek, ktory w to uwierzy i
    pojdzie kupic mieszkanie od CEE Property, to pisanie takich bajek ma sens. Wilk
    doradza baranom :-)
  • ytzek.bloch 15.01.08, 11:21
    Masz rację, artykuł należy czytać: Dawcy kapitału pilnie poszukiwani
    przez CEE Property.
  • damianbsc 15.01.08, 11:22
    skonczcie pierd@lic, ceny spadaja i kazdy kto sledzi ogloszenia to wie...a wielu
    sledzi wiec z takimi textami to do faktu :P
    --
    Nie jestem egoistą i pomoge innym za friko ! ! !
  • Gość: J23Nadaje IP: *.aster.pl 15.01.08, 11:30
    Co za głupoty wypisują w tym Dzienniku Zachodnim!
    To, że w jednym, jedynym luksusowym budynku mieszkalnym we Wrocławiu
    cena metra jest bardzo wysoka nie ma żadnego związku z cenami
    typowych transakcji: te są wypadkową stóp procentowych (możliwości
    zaciągania kredytów przez nabywców).
    A stopy będą rosły. To oznacza, że mieszkania muszą tanieć albo
    rynek po prostu zacznie zamierać (zmniejszy się liczba transakcji).

    Madryt, Madryt - w Madrycie jest pełno pracy od 1 do 4 tys. euro
    miesięcznie, a we Wrocławi co? średnia krajowa to 700 euro.
    Czyli nie ma co liczyć na wkład własny podwyższający zdolność
    kredytową (no, może emigranci mają trochę pieniędzy do wydania).
  • Gość: Grizzl IP: *.aster.pl 15.01.08, 11:36
    Mam trochę znajomych w branżach, które też rządzą się sprzedawaniem analiz i powiem Wam, że to prosto działa.
    Dziennikarz X chce napisać o jakimś chwytnym temacie, niercuhomości są dobre bo dużo ludzi czyta. Doradcy z firmy Y chętnie podadzą swoją wiedzę na tacy za darmo, oszczędzając czas dziennikarzowi na wykonywanie własnej roboty analitycznej... Doradca zaś promuje siebie i oczywiście napędza owieczki do strzyżenia.
    Dziś sobie właśnie policzyłem, że gdyby wziąść średnią cenę metra w Warszawie przed boomem (4 tyś PLN w 2004) i skorygować ją o wzrosty płac 2004-2007 plus inflację to wyjdzie jakieś 5,5 tyś - 6 tyś. Wzrosy płac uwzględniają większość czynników mających wpływ na gospodarkę i pokazują wzrost siły nabywczej. Obecna średnia cena warszawska to 9 tyś. Najlepsza rada to czekać i nie kupować, ceny już spadają, wiem bo obserwuję ten rynek od 3 miesięcy. Podobno statystyczne w połowie 2007 było 12 kupujących na ofertę miesięcznie, teraz jest jeden :)
  • Gość: XKris IP: 193.201.167.* 15.01.08, 12:27
    W pelni sie zgadzam bo sam robilem taka analize !! :) powinno
    kosztowac maks 6tys

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.