... nie jestem jej przeciwnikiem w teorii, ale implementacja mi sie
nie podoba. Bo co to za globalizacja, skoro tylko pieniadze nie
znaja granic? Sram na taka globalizacje, gdzie rolnik z Afryki ma
przywilej splacania kredytu w wysokosci 400% PKB jego kraju,
zaciagnietego przez "jego" rzad w takiej np. Francji (zupelnie
przypadkiem, rzad ten doszedl do wladzy po interwencji francuskich
jednostek specjalnych) na zakup od tej samej Francji produktow po
cenie grubo przewyzszajacej rynkowa wartosc. Jednoczesnie, w
ramach "globalizacji" ten rolnik nie moze sprzedac swoich produktow
we Francji, bo w ta strone "globalizacja" nie dziala. (uwaga:
zamiast Francji mozesz sobie wstawic dowolne inne panstwo
europejskie). Mam w dupie "globalizacje", ktora pozwala produkowac
zabawki dla durnych amerykanskich bachorow w Chinach, a nie pozwala
Chinczykowi pojechac do pracy do USA.
Wreszcie, mam w dupie taka "globalizacje", gdzie koncerty
charytatywne sa organizowane po to, zeby wykupic od lokalnych
producentow prawie przeterminowane srodki farmaceutyczne i w ten
sposob zmniejszyc ich straty, rzekomo w celu pomocy Afryce. Taka
globalizacje to mozna sobie o kant tylka potluc.
Jesli ma byc taka pelna globalizacja, to tylko wtedy, kiedy rolnik z
Indii bedzie mogl sprzedac swoje produkty na rynku w Brukseli, a
jego dzieci beda mogly bez przeszkod pracowac w USA. Tak jak teraz
wyglada, to globalizacja oznacza neokolonializm. Jesli pokazesz mi
roznice miedzy dzisiejsza "globalizacja" a kolonializmem, obiecuje,
postawie Ci piwo.
I ch*j mnie obchodzi ze mnie uznasz za nawiedzonego lewaka. Sam z
tej "globalizacji" korzystam - pracuje w Belgii, w ktorej jak
wiadomo, Polacy pracowac jeszcze nie moga bez zezwolenia (nie mam go
rzecz jasna), a swoje zarobki transferuje do Polski, w Polsce tez
place podatki, ZUS itd. Ciesze sie z tego, ze dzieki kilku takim jak
ja pare milionow zlotych co roku wraca do kraju. Szkoda tylko, ze to
kropla w morzu potrzeb...
----------------------------------------------
Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
kretynami. Milej lektury :)