Heh, dziekuje za oswiecenie...
O moja wiedze ekonomiczna sie nie martw. Jestem gotow sie zalozyc,
ze zarabiam na niej w miesiac tyle ile Ty w pol roku :) To chyba o
czyms swiadczy, prawda?
Co sie stalo z kosztami hiszpanskiego dewelopera? Tak jak napisalem,
zostaly skonsumowane w wyniku podwojnej sprzedazy mieszkania (tak
wygladala pierwsza faza "boomu"), lub w wyniku prowadzenia przez
tego samego dewelopera sprzedazy ze 100% marza (druga faza "boomu").
Jesli nie potrafisz podjac dyskusji, to prosze, wez sobie karteczke,
wylicz na niej przeplyw pieniadza, ze wszystkimi szczegolami ktore
tam podales - pensje, materialy, podatki, cokolwiek i zrob sobie
pelny bilans. Zdziwisz sie, ale naprawde ani zlotowka z
tych "zainwestowanych" przez dewelopera pieniedzy nie zostala w
Polsce. Zostala, po prostu, po kilku przelozeniach z kupki na kupke,
przeniesiona na zewnatrz. To naprawde widac w moich wyliczeniach -
tylko ze dla Ciebie sa zbyt proste, zebys mi uwierzyl. Prosze,
policz to, najlepiej w Excelu. I tak wydzie Ci to samo co mi...
Problem polega na tym, ze Ty patrzysz tylko na wycinek tego ukladu -
i wydaje Ci sie ze masz pelny obrazek. Dodatkowo, komplikujesz go
sobie, starajac sie dzielic go na male fragmenty, tworzysz
nieistniejace zaleznosci i wychodzi Ci, ze po powiekszeniu (tak aby
otrzymac pelny obraz sytuacji), bedzie tak samo. A nie bedzie.
Dlaczego uwazam, ze pierwszym kupujacym jest anglik? Otoz dlatego,
ze w tym najgoretszym okresie chodzilem po deweloperach, rozmawialem
z nimi i dowiadywalem sie jak to wyglada - z reguly (ale tylko przez
pierwszych szesc-dziewiec miesiecy, pozniej juz nie), w momencie
rozpoczecia sprzedazy, 50% mieszkan bylo juz sprzedanych...
Co do "niemieckiego" banku, to juz spiesze z odpowiedzia. Otoz, jak
zapewne wiesz, bo podajesz dobry przyklad, wiekszosc bankow w Polsce
jest wlasnoscia duzych, zagranicznych koncernow. Nie zdajesz sobie
sprawy jak one dzialaja, wiec szybko Ci to przyblize. Przeczytaj to
uwaznie, bo taka wiedza duzo kosztuje :)
Bank X jest wlasnoscia koncernu Y. Miesieczne zyski tego banku to
100 PLN. Gdyby X oddal te pieniadze Y tak po prostu, to jego akcje
by spadly gwaltownie - w koncu nie wypracowuje zysku! - wiec robi
sie to inaczej. Y sprzedaje jakies uslugi (ale nie jest to OPEX,
tylko CAPEX, to wazne) bankowi X, za ta kwote 100 PLN. Oficjalnie
wyglada to tak, ze bank X nadal przyniosl 100 PLN zysku, oraz wydal
100 PLN na inwestycje (ktore, jak wiadomo, sie zwroca!), wiec
inwestorzy sa zadowoleni - wartosc banku wzrosnie, ze wzgledu na ta
inwestycje (ktorej oczywiscie nie bylo, badz wcale sie nie zwroci) -
i w ten sposob koncern Y MA 100 PLN, a bank X MA MIEC 100 PLN. W
papierkach sie zgadza, ale roznica jest zasadnicza, o czym wiesz,
jesli ogladales "Swiat wedlug kiepskich" :)
Chcesz przyklad? Podczas "inwestycji" w jednej z duzych polskich
firm, po przejeciu przez zagraniczny koncern, zatrudnionych bylo
kilkuset konsultantow zagranicznych, ktorych stawka miesieczna
oscylowala wokol 20.000 EUR/mc (+ koszty!). Caly proces trwal kilka
lat, jego calkowity koszt mozesz sobie policzyc. I teraz pytanie
kontrolne: ile by kosztowalo zatrudnienie tych ludzi w Polsce? Tez
20.000 EUR/mc + koszty? Chyba nie :) Dlaczego tego nie mozna bylo
tak zrobic? Bo pieniadze by poszly na niewlasciwa kupke :)))
Prosze, uwierz mi, policz sobie, doucz sie i wtedy zarzucaj mi
niewiedze, dobrze? Ja naprawde wiem o czym mowie...
----------------------------------------------
Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
kretynami. Milej lektury :)