> Typowe - nie wiem, nie rozumiem... wiec wysmieje, osmiesze. Nuuda.
Typowe, to jest znalezc sobie jakis argument, jakis model pasujacy do oczekiwan
wobec rynku i sie go uczepic jak rzep psiego ogona. Komentarz o Bolandzie
dotyczy tego, ze uzywasz niewlasciwego modelu do sytuacji, ktora jest omawiana,
albo nie rozumiesz co on oznacza.
W tym konkretnym wypadku chodzi mi o to, ze Ty zakladasz ze po gwaltownych
wzrostach, ktore wystapily, nastapia slabe spadki, a po nich nastepne gwaltowne
wzrosty - a ja sie z tego smieje, bo to sa bardzo optymistyczne zalozenia, ktore
mozna wytlumaczyc tylko niezrozumieniem modelu :)
Skoro jestes taki ach-i-och-wyksztalcony-i-doczytany to pewnie wiesz ze do
konkretnego modelu, abstrakcyjnego wykresu funkcji pasuje nieskonczenie wiele
rozwiazan, rozniacych sie tylko parametrami.
W tej konkretnej sytuacji ja bym zaryzykowal twierdzenie, ze normalna stopa
zwrotu z nieruchomosci wystepuje po obu stronach "zalamania" flagi i wynosi
okolo 4-5% w skali roku (mniej wiecej = inflacja), zas samo zalamanie bylo duzo
bardziej gwaltowne i skladalo sie (i bedzie, jeszcze przez jakis czas) z kilku
skokow, z ktorych jeden juz mamy za soba, i spadkow, z ktorych jeden wlasnie sie
zaczal.
Po okresie chaosu o amplitudzie duzo wiekszej niz na Twoim Swietym Obrazku
wrocimy do etapu ostatniego "efektu flagi", czyli do "gwaltownych wzrostow"
sprzed anomalii - w wysokosci 4-5% rocznie.
Taki model tez spelnia warunki "efektu flagi" a duzo bardziej pasuje do tego co
sie u nas dzieje i bedzie dzialo, moim zdaniem.
Ty jednak, jakims cudem, wpadles na pomysl zeby z tej flagi odciac wszystko co
sie dzialo w Polsce przed 2005 rokiem - bo tak Ci bylo wygodnie. Zapewniam Cie,
ze wybierajac dowolny przedzial, mozesz przylozyc do dzisiejszej sytuacji kazdy
mozliwy wykres z Twojego elementarza dla zaklinaczy i oglupialych optymistow :)
Problem w tym, ze nie rozumiesz bledu w takim rozumowaniu...
> Ciekawa sprawa, niesamowite, ze nie zauwazylem tych spadkow w Warszawie tak
wyraznie jak ty... ale nie mam zamiaru sie o to sprzeczac.
Zadzwon prosze, zadzwon do agencji, do wlascicieli, sprawdz te ceny ofertowe -
ja to w odroznieniu od Ciebie zrobilem i spokojnie wytargowalem 15-25% w
wiekszosci przypadkow (jakies 8/10) - i to zawsze w wypadku mieszkan tanszych od
sredniej i o duzo lepszym standardzie niz srednia.
> Mowisz o analizie, ktorej slowo w prostacki sposob przekrecasz - dziecinada,
chlopczyku. Nie na wszystkim trzeba sie znac.
Na matematyce, dziecko, to sie trzeba znac bardzo dobrze, jak chce sie
przykladac modele ekonomiczne do rzeczywistosci. W przeciwnym razie widzi sie
tylko obrazki, a nie pewna abstrakcje stojaca za nimi.
> A druga sprawa - przesledz sobie moje wypowiedzi, a doczytasz, ze flaga
posluzylem sie kilka razy, aby zobrazowac mozliwosc -wzrostu cen po sporych
wzrostach- , w co nikt tu nie wierzy... i calkiem slusznie, analiza mozna objac
plynne instrumenty, nie nieruchomosci.
Ale dlaczego akurat flaga? Dlaczego o takim nachyleniu krzywej, takiej wysokosci
amplitudy, w takim okresie, o takiej dlugosci "okresu zamieszania", o takim
spadku w "okresie zamieszania" itd.? Mozesz to wyjasnic? Bo narazie to wygladasz
na typowego idiote albo naganiacza, ktory pokazuje madre obrazki innym idiotom
tlumaczac im ze widza na nich perspektywe nieuniknionych wzrostow...
> Z nieruchomosciami jest tak, ze trudno jest dla nich wyznaczyc jednolity wzor
ceny, co tak uparcie na tym forum robicie...
Mozna prognozowac popyt, ktory ta cene uksztaltuje. Jesli moge mieszkac w
dowolnym kraju europy, to mieszkanie kupie tam gdzie mi sie bedzie najlepiej
zylo - a stosunek raty kredytu do calosci zarobkow jest jednym z czynnikow,
ktore maja kluczowy wplyw na stope zyciowa. Stad wniosek ze jesli pensje nie
wzrosna do poziomow europejskich to ceny mieszkan nie beda sie w stanie na nich
utrzymac.
> Aha - artykuly o spadkach cen sa, byly i beda.... i co? Nic. Nic sie nie dzieje
Dzieje sie, ceny spadaja. Dosyc gwaltownie, gwaltowniej niz ja prognozowalem.
> Mnie nie odsylaj do ksiazek...
Masz racje, po co Ci ksiazki, skoro masz swoj Elementarz z jednym Obrazkiem,
ktory Tlumaczy Istote Wszechswiata i Ekonomii.
Najgorszy glupiec to taki, ktory jest przekonany o swojej wszechwiedzy...
----------------------------------------------
Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
lektury :)