Dodaj do ulubionych

Czego uczy nas kryzys na rynku nieruchomości?

  • Gość: pawel-l IP: *.171.115.133.static.crowley.pl 03.12.08, 07:41
    Dla mnie wniosek jest jeden : likwidacja monopolu banku centralnego.
    Dowolnie zwiększając ilość kredytów doprowadzili do boomu
    kredytowego a teraz marnują naszą kasę na podtrzymywanie
    nierentownych dziedzin.
  • palestrina2005 03.12.08, 07:58
    1. Nie ufaj "analitykom"
    2. Nie kupuj "na górce"
    3. zastanów się nad realną wartością tego co kupujesz
    zamiast "analizować trendy" i ulegać owczemu pędowi.
    4. Nie słuchaj "autorytetów",
    5. nie wierz w "prawdy" bo tak naprawdę wszystko jest możliwe i
    wszystko na świecie może się zmienić.
    6. Nie będzie "zawsze rosło" ani "zawsze spadało",
    7. Nie ma inwestycji w 100% pewnych
    8. Giełda ostatnio coraz bardziej przypomina kasyno - Twój wybór czy
    chcesz "grać" (wybierając niebezpieczne i ryzykowne instrumenty o
    których wartości nie masz pojęcia) czy inwestować (a więc dogłębnie
    zanalizować potencjalną wartość Twojej inwestycji)
    9. Jak wszyscy robią to samo, to znaczy że już z tego marny zysk
    10. Więcej myśl a mniej ulegaj "modom" w inwestowaniu.

    To najważniejsze nauki wynikające z kryzysu...


    --
    palestrina2005.blox.pl/html
    Dziś: Donaldzie, trzeba wypić piwo, którego się nawarzyło
  • Gość: Mark IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.08, 08:44
    "Racjonalnie oceniać swoje możliwości - to główna nauka, jaka płynie z obecnej sytuacji na rynku nieruchomości. Dotyczy zarówno klientów indywidualnych jak i społeczeństwa ogółem".

    Bravo! Ciekawe jak gazeta.pl na to wpadli, bo jeszcze niedawno 99% artykułow na tej stronie miala taki wydzwiek "kupuj, kupuj, kupuj, za kazda cene, taniej nie bedzie!". :>
  • Gość: filliip IP: *.dolnoslaska.policja.gov.pl 03.12.08, 09:24
    Uczy tego, że trzeba być w życiu rozważnym. Ostrożniejszym w
    podejmowaniu ryzyka kredytowego. Owczy pęd to nie jest dobra droga.
    Kryzys jest sztucznie wywołany w Polsce przez zawyżone w okresie
    tzw. hossy, ceny mieszkań deweloperskich. Jeśli spadną o około 30%
    rynek wróci do równowagi.
  • Gość: aaaaddaaaad IP: *.ngk.com.pl 03.12.08, 09:38
    jeśli kupiłem na 100% kredyt w b.dobrym stanie, 90 metrowe
    mieszkanie w kamienicy w ścisłym centrum średnio dużego miasta na
    Śląsku za 150 tyś zł, następnie kupiłem drugie jeszcze większe
    mieszkanie w tej samej kamienicy za te same pieniądze to to jest
    błąd?? Ja rozumiem kupować 50 metrów w 10 piętrowym mieszkaniu z
    płyty za 500 tyś zł, dla mnie to totalna głupota, ale są jeszcze
    inwestycje warte kredytowego ryzyka..
  • Gość: inwestor analityk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.08, 10:22
    > jeśli kupiłem na 100% kredyt w b.dobrym stanie, 90 metrowe
    > mieszkanie w kamienicy w ścisłym centrum średnio dużego miasta na
    > Śląsku za 150 tyś zł, następnie kupiłem drugie jeszcze większe
    > mieszkanie w tej samej kamienicy za te same pieniądze to to jest
    > błąd??

    Straszliwy błąd, bo ja na przykład kupiłem 3 takie mieszkania po 70 tys., a
    kolega dostał 4 za darmo, a jego kuzynowi to w ogóle dali 5 i jeszcze dopłacili
    po 20 tysięcy do każdego!
  • wojtus85 03.12.08, 10:44
    Mam ten komfort, że jestem obserwatorem tego co dzieje sie na rynku
    mieszkaniowym i zmiany ktore zaszly w ostatnim okresie owszem troche
    mnie zabolaly ale nie spowodowały poważnego zagrożenia w moim
    budżecie domowym (rata podskoczyla mi o 200-250 pln). Mialem
    szczescie bo kupilem mieszkanie w grudniu 2005 roku po 4700 z metra
    (warszawa mokotow).

    To co mi sie nasuwa patrzac na zachowanie rynku w latach 2006-2008
    to "goraczka zlota" odpowiednio podsycana przez instytucje
    finansowe, ktore mozna oczywiscie winic za ten stan rzeczy. Mysle
    jednak ze nalezy tez pamiętać, że żaden analityk, doradca nie
    zastąpi trzeźwego myslenia i własnej przemyślanej oceny sytuacji.
    Przecież pytania typu: a co sie stanie jesli kurs chf wzrosnie o 10%
    nie sa az tak z innej planety, zeby przecietny kredytobiorca nie
    mogl sobie ich zadac.

    Stąd uważam, że jesli ktos na slepo dal sie wrobic w taka sytuacje
    to wina powinien obarzyc przede wszystkim siebie.

    Ostatnio (w listopadzie) obserwowalem zachowanie moich znajomych -
    wynajmujacych mieszkanie w warszawie przez ostatni 5 lat. Nagle nie
    wiedziec skad strzelil im do glowy pomysl kupienia mieszkanie
    przeciez "taniej nie bedzie" poza tym zaraz nie dostana kredytu - na
    nic sie zdalo tlumaczneie, ze to najgorszy z mozliwych okres na
    kupowanie mieszkania - nie dosc ze cany prawie na szczycie, to
    jeszcze kredyty sa najdrozsze od lat. na szczescie okazalo sie ze
    nei maja zdolnosci - beda ja mieli jak ceny mieszkan sie unormuja
    czyli spadna do 3500-4500 za metr w warszawie.

    Tych ktorzy nie wierza ze ak bedzie odsylam do poprzedniego kryzysu
    z 2001 roku - popatrzcie sobie prosze na ceny nieruchomosci wtedy -
    powiecie ze taka sytuacja sie nei powtorzy! - przeczytajcie historie
    canary wharf w londynie.

    jest jedna istotna roznica dotyczaca rynku mieszkaniowego ad 2001 i
    ad 2008 w polsce - w 2001 nie bylo rynku kredytow hipoecznych
    (mieszkania byly albo po babci albo kupione za gotówe - nie bylo
    przymusu placenia bankowi rat) teraz wszystko kupowane jest na
    kredyt - zgadnijcie jaki to bedzie mialo wplyw na spadek cen
    mieszkan kiedy ludzie zaczna masowo tracic prace i czy ten kryzys
    nie sprowadzi cen mieszkan do poziomu podlogi.
  • znajomy_jennifer_lopez 03.12.08, 11:00
    Człowieku, o czym Ty mówisz, masz wyidealizowany obraz społeczeństwa poprzez pryzmat swoich znajomych którzy sie mieszcza pewnie w jakichs 2-10% elity tego kraju. Wiekszosc osób NIE MYSLI, pamietam jak kupowałem akcje PKO BP i jakas pani koło 40stki pytała "a te akcje to dobre są" niczego nie wiedziała o prawdopodobnych redukcjach i potrzebnych sporych lewarach (martwiła sie po co jej tyle akcji a wielkośc kredytu powodowała panikę antylopy w oczach). Babka kupowała akcje bo tak jej powiedzieli nie wiem, w telewizji, na imieninach cioci Jadzi, nie wiem.
    Wiekszosc osób NIE MYSLI, a z tych co myślą cześć NIE JEST w stanie zrozumiec gospodarki (choćby w takim stopniu jak dobrzy ekonomisci) dlatego ZDAJĄ SIE na doradztwo analityków, gazet, prawdziwych doradców finansowych kto na co może sobie pozwolić. Pan artysta Mleczko ma innego doradce niż informatyk z Wrocławia, inżynier z Gdanska, murarz z Londynu czy sklepowa z dublinskiego Lidla.

    I dobrze, bo dzęki temu rynek oczyścił sie z masowego klienta - jeleni ze zdolnością. Ludzie którzy mają pieniadze (a takich jest duuuużo mniej) nie zdestabilizują tak rynku a poza tym nie bedą kupowac dopóki ceny nie osiągną satysfakcjonującego (czyli rozsądnego) poziomu.

  • wojtus85 03.12.08, 11:16
    przepraszam, ale nie moge sie z Toba do konca zgodzic - bo nie mozna
    traktowac calego spoleczenstwa jak stada owieczek - oczwiscie zdaje
    sobie sprawe jak oddzialywuje tlum i jak pwene rzeczy na ten tlum
    wplywaja - znam te zachowanai - sa analogiczne do zachowan na
    gieldzie - ktos tutaj trafnie podsumowal ze to ostatnio kasyno.

    Odwoluje sie tutaj do poziomu oleju w glowie - instynktu
    samozachowawczego - na boga niejestesmy przeciez lemingami :)
  • Gość: mx IP: 84.38.22.* 03.12.08, 11:18
    ale właśnie jesteśmy...
  • znajomy_jennifer_lopez 03.12.08, 11:37
    Człowieku, wiesz ile osób płaci podatki wg trzeciej stawki? Niecały 1%
    A wiesz ile płaci wg drugiej (czyli razem z żona ma max 90 tys zł brutto)? 4%. To o czym my mówimy?
    A instynkt samozachowawczy wymarł z ostatnim pokoleniem które pamietało wojnę. Poza tym, jeśli wpadniesz miedzy wrony musisz krakać jak i one - a to już naprawde bardzo mało osób (i to niezależnie od wiedzy wykształcenia czy mądrości życiowej) potrafi iśc pod prąd (bo to ryzykowne i trzeba miec wtedy juz poteżne zaufanie do siebie - "jestem mądrzejszy niż inni/większość") Zgodzisz sie?
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 03.12.08, 11:54
    Znajomy czego się dziwisz.Większość obecnych 20kilkulatków dorastało
    w cieplarnianych warunkach.Nie wiedzą czym był kryzys w 1980roku w
    dorosłe życie wkraczali ładnych parę lat po upadku komuny.
    Ja na początku swojej pracy zarabiałem 200$ obecnie absolwenci około
    1000$.Jest spora różnica co nie?
    Większość wierzy w to co powie "obiektywna" TVN bo już TVP
    kłamie.Wolą zawierzyć dziennikarzowi GW niż mądrzejszemu
    kumplowi.Bardziej wiarygodnym jest człowiek-analityk z expandera niż
    własni rodzice.
    Tak naprawdę nie dziwię się.Media krzyczały weź,weź,weź-jest
    świetnie,a będzie jeszcze lepiej.
    Jak się jeden z drugim w pracy nasłuchali,że pół działu już kupiło
    tylko ja nie-to dziwota,że stracili zdolność realnego myślenia???
  • mara571 03.12.08, 11:59
    miec wszystko od razu.
    Dziwic sie beda pozniej, kiedy trzeba bedzie poniesc konsekwencje
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 03.12.08, 12:13
    > Dziwic sie beda pozniej, kiedy trzeba bedzie poniesc konsekwencje<
    Oby tak nie było.Ja tam wszystkim,nawet tym z owczego pędu,życzę jak
    najlepiej.
    Stare przysłowie pszczół mówi :"Musi to na Rusi a w Polsce jak kto
    chce":) lub inne sparafrazowane powiedzenie "chcem i muszem-otake
    polske walczyłem"

  • wojtus85 03.12.08, 12:32
    zgodze sie ze 40%podatek placi mniej niz 1% ludnosci - sam tego
    argumentu uzywam w dyskusjach na temat zdolnosci kredytowej na zakup
    100 m2 mieszkan po 20K/m2 -> jak te mieszkania znajdowaly nabywcow -
    > bo nawet dajac kredyt na 50 lat banki maja pewne wskazniki typu
    TDR (obciazenie pensji ratami kredytu -> zalozmy kolo 40%) wiec
    zarabiajac 10000 brutto czyli 6500 netto to tak okolo 2800 pln na
    splate kredytu to nadal malo jak na takie mieszkanie.
    natomiast to kto w jakim progu podatkowym sie znajduje nie swiadczy
    w zaden sposob o jego inteligencji - bo nie kazdego inteligentnego
    czlowiek celem glownym w zyciu jest znalezienei sie wlasnie w tym
    progu - to wlasnie ci ludzie maja mnostwo innych celow... i nie
    koniecznie znajduja sie w najwyzszym progu - tu bym raczej stawiam
    na ludzie ktorzy maja duze ambicje czasem poparte wiedza i
    umietnosciami, czasem szczesiem i koneksjami - nie da sie wrzucic do
    jednego worka.
    Owszem moje pokolenie (roczniek 79) malo pamieta z czasow komuny,
    nie przezylo II wolny swiatowej i ogolnie to mamy dosc cieplarniany
    kliemcik teraz (do czasu - vide 20 lecie miedzywojenne + wielki
    kryzys ktory doprowadzil posrednio do II wojny - pewne analogie
    mozna zauwazyc) ale nie mozna go traktować jako pokolenia
    uposledzonego i idacego na oslep w ogien (owszem zdarzaja sie
    przypadki kiedy komus zaczyna isc naprawde dobrze i "odrywa sie od
    fundamentow" ale mysle ze to nie jest kwestia jedynie tego pokolenia
    tylko tego jak jest skonstruowana ludzka psychika). Stad o ile nie
    moge sie calkowicie nei zgodzic z twoim punktem widzenia to uwazam
    ze jest on rysowany po prostu gruba kreska.
  • znajomy_jennifer_lopez 03.12.08, 13:59
    Przyjąłem sobie uproszenie, jeśli 5% społeczeństwa to powiedzmy elita finansowa, to np elity kulturalnej jest max 5% (gdyby było inaczej do tetrów chodziłoby miesiecznie kilka mln ludzi a nie kilkadziesąt tys moze set). Wsród społeczeństwa mamy może 10 może 30% ludzi mądrych - i jakoś nie odbiegamy in minus a moze nawet in plus wobec innych krajów.

    Teraz druga sprawa, do rozważań należy przyjąć TYLKO 10% społeczeństwa (powiedzmy te 5 finansowe plus 5 szarej strefy) bo tylko oni maja kase/zdolnosc kredytowa na chałupy za 300-500 tys zł i wiecej (sorry ale ambitni etmonolodzy, biolodzy itp jesli nie maja kasy to nie liczą sie jako popyt REALNY). Z tej 10% tylko 10-30% używa głowy nie tylko do tamowania deszczu, powiedzmy że wsród lepiej zarabiajacych jest nadreprezentacja trzezwo myslacych ale to i tak nie zmienia faktu ze pełno tam dziennikarzy, aktorów, chemików, naukowców którzy często, co sami przyznaja, o gospodarce a zwłaszcza jakichs cyklach koniunkturalnych wiedzą niewiele lub nic, wiec jeszcze z tych ludzi "myślacych" trzeba odrzucic z 98%. Z tych 10%, a licząc zgodnie z raportem MF 5% bierzemy powiedzmy górna granice "mądrych" czyli 30% minus 98%.

    Teraz odejmij jeszze od ludzi którzy a)mają kase, i b) używają glowy, c) a na dodatek znają sie troche na gospodarce tych sposrob nich ktorzy
    ufają innym, ulegają presji, ulegają modzie (sąsiad ma ja tez chce, kumpel w pracy juz drugie kupuje mowi ze warto) minus gorączka złota (duza podatnośc nawet myślacych, zachwyci sie nie tylko hazardzista - wszyscy wokól mówią zę to zysk bez ryzyka) i okazuje sie że zostaje Ci GARSTKA.

    Tak tak, wszyscy prawie kupili, kto mogl kupował, kto miał "wolną" zdolnośc kredytową brał mieszkanie, drugie, trzecie, dla dzieci, na wynajem, na starość, do odsprzedania za latx...
    Jak napisał mx, pozwole sobie zacytować bo to ładne "popyt mamy w czarnej dupie na długie lata"

    ps. Z wojną to był żart, akurat nie uważam żeby trzeba było przeżyc wojne żeby myśleć akurat raczej wypacza psychikę, ale prawda jest taka że niektórym by sie przydała do odbudowy instynktu samozachowawczego
    ps2. Wiekszosc ludzi nie brała kredytu bo im "tak dobrze sie zrobiło" - gdyby było inaczej skąd byłoby tyle odmów teraz? Ludzie brali na granicy zdolnosci kredytowej, na dodatek w panice ze za chwile jeszcze bedzie drożej. To jest wg mnie dramat dla wielu młodych ludzi którzy wygrzebią sie z tego szamba za 10-20 lat. Co z tego ze zaczeli zarabiać (prawie) jak ich koledzy na Zachodzie - moze nie w prostym przeliczeniu ale w przeliczeniu na co ich stać skoro te ciut wieksze zarobki od razu wpakowali bankom i developerom.
    Ja uważam ze horrendalne ceny nieruchomosci, im wyzsze tym wieksze bedzie zahamowanie rozwoju gospodarczego - Wroclaw sie tez zwinie bo nikt nie przyjdzie pracowac za 1500zl jak bedzie mial kupic mieszkanie za 300 tys z rata powyzej jego pensji. A gospodarka ma i wymaga nie tylko "wysokoplatnych" zawodów. Poza tym ci wysokopłatni mają wydawac kase w restauracjach kinach, na siłowni, do żłobka, dla niani, w teatrze basenie, nie wiem, agencji towarzyskiej a nie ładowac wszystko w rate - że ledwie im starcza a reszta MARZY (sic!) o kredycie bo nawet tego nie mogą dostac.
    Zamiast klasy średniej i szaraków, mamy szaraków i nędzarzy.

  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 14:11
    Zaiste ciekawa analiza i zawiera wiele trafnych obserwacji.
    Ale zakladasz ze niemal wszyscy majacy pieniadze lub zdolnosc
    kredytowa juz je wykorzystali. Moim zdaniem tak zdecydowanie nie
    jest i grupy te beda nadal wywolywac popyt na nowe mieszkania. A, ze
    w grupach tych, jak slusznie zauwazyles, wiekszosc jest ludzi
    nierozsadnych, to dalej beda sie godzic na wysokie ceny i wysokie
    marze developerów.

    Poza tym wielu ludzi boi sie bankow ostatnio, wycofuja swoje wklady.
    Beda kupowac za te pieniadze mieszkania dla dzieci/siebie/jako
    inwestycje/pod wynajem. Nawet jesli dopuszczaja mysl o znizce cen,
    to wola stracic 10% na spadku wartosci, niz 100% jak zamkna banki
    (jak na Ukrainie, albo pare dni temu na Lotwie).

    W pazdzierniku i listopadzie zanotowano nie widzany od 1990 roku
    przyrost gotówki w obiegu. Mysle ze bardzo duza jej czesc idzie w
    inwestycje mieszkaniowe.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 03.12.08, 14:15
    Wyciągną kasę z banku i zainwestują w nieruchomości których ceny spadają?
  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 14:23
    Osobiscie znam dwie osoby które tak zrobily. W miare zamozne, acz
    oszczedne osoby zakupily za gotowke mieszkania w Warszawie, jedna na
    bielanach, druga na ursynowie. Obie te osoby mieszkaja w blokach z
    wielkiej plyty, a mieszkania kupily jako inwestycje (w przyszlosci
    dla dzieci.) Metraz okolo 40, nie wiem ile zaplacily ale raczej dosc
    duzo. Odradzalem im takie ruchy zdecydowanie w tym momencie, ale
    mieli dwa argumenty, ktore trudno bylo mi podwazyc: po pierwsze
    niepewnosc bezpieczenstwa pieniedzy trzymanych w banku, a drugi to
    ze zapowiadana i opisywana wszedzie obnizka cen nie ma pokrycia w
    rzeczywistym rynku.

    jesli nastapi taki olbrzymi krach jak tu wielu przewiduje to
    rzeczywiscie oszczednosci ludzi moga bcy zagrozone. A tak
    przynajmniej beda mieli mieszkania. W sumie w co mieli zainwestowac:
    w zloto? akcje ? samochody sobie kupic luksusowe? Wszystko to jednak
    mniej pewne niz mieszkania, albo wrecz czysta strata jak samochody.

  • steady_at_najx 03.12.08, 14:48
    >Osobiscie znam dwie osoby które tak zrobily. W miare zamozne, acz
    oszczedne osoby zakupily za gotowke mieszkania

    A ile znasz osob ktore by chcialy kupic ale szybko nie kupia bo nie bedzie ich stac ?? 10 ? 20 ?

    Ile to razy wiecej od tych co kupily ?

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • znajomy_jennifer_lopez 03.12.08, 14:58
    Dzięki stary, bo aż sie oplułem że śmiechu!

    Gość portalu: Maciek napisał(a):

    (w przyszlosci
    > dla dzieci.) Metraz okolo 40,

    na dobry początek raczej, niż przyszłość

    nie wiem ile zaplacily ale raczej dosc
    > duzo. Odradzalem im takie ruchy zdecydowanie w tym momencie,

    Swiata nie zbawisz, czasami...

    ale
    > mieli dwa argumenty, ktore trudno bylo mi podwazyc: po pierwsze
    > niepewnosc bezpieczenstwa pieniedzy trzymanych w banku, a drugi to
    > ze zapowiadana i opisywana wszedzie obnizka cen nie ma pokrycia w
    > rzeczywistym rynku.

    I tu mnie zastrzeliłeś, tzn oni. Najpierw złośliwie - pewnie przeczytali artykuł Marka (Wielgo) że oto miała być obniżka a tu prosze ceny stoją czyli ze żadnej obniżki nie bedzie, albo drugi artykuł w którym pisali ze ceny juz spadły o 0,7%, albo trzeci że taniej juz sprzedawać sie nie da. A jak kurna miały spaść? Po miesiącu od kryzysu? Gdzie banki dopiero zaczynają, dopiero co przykreciły srubę? Gdzie jeszcze NIKT nie stracił pracy, masowe zwolnienia dopiero w planach? Gdzie niemal nie pisze sie jeszcze o spowolnieniu gospodarczym, nie pisze bo go nie ma, od krachu finansowego do kryzysu gospodarczego długa droga, a dokładnie jakies 6-18 mcy, wiec za rok dopiero. Jeszcze nie spadły? Jak ludzie sprzedają mieszkania przez ROK, czasami dłuzej.
    NA rynku na którym panuje dużo wieksza inercja (opóżniona reakcja) - to kurna nie jabłka. Tu 20% mniej to 100 000, tak samo jak 20% wiecej to i 100 tys wiecej. ludzie nie obniżaja ot tak od razu ceny o 100-200 tys zł, to nie 50 groszy na jabłkach, piechotą nie chodzi.
    Niektorzy musza z tym postać rok, niektorzy dwa, a niektórzy (jesli mogą) nigdy nie sprzedadzą czekając na stare ceny, żeby sie "odkuć".
    Część jednak sprzeda, i wiecej nie trzeba bo po drugiej stronie rynku tłumów już brak.

    > jesli nastapi taki olbrzymi krach jak tu wielu przewiduje to
    > rzeczywiscie oszczednosci ludzi moga bcy zagrozone. A tak
    > przynajmniej beda mieli mieszkania. W sumie w co mieli zainwestowac:
    > w zloto? akcje ? samochody sobie kupic luksusowe? Wszystko to jednak
    > mniej pewne niz mieszkania, albo wrecz czysta strata jak samochody.

    I racja i brak racji
    Fakt ze w niepewnych czasach, jak teraz, trzymanie kasy w pieniądzu jest ryzykowne jak nigdy.
    Czy jednak oznacza to że nalezy kupować najbardziej przeszacowane towary?
    Ta bańka jest NIERUCHOMOSCIOWA co oznacza ze najbardziej przeszacowane są NIERUCHOMOSCI. Mogli juz kupić, nie wiem, psa, ale nie mieszkanie z 200% narzutem.
    Ja kupiłem towary inwestycyjne. Mówisz złoto? Teraz drogie ale moze jakis inny kruszec?, to nie bylby zly kierunek - zwłaszcza jak rynki przekonają sie ile dodrukowali dolara (a my juz to przerabialismy i wiemy czym sie konczy druk pieniadza).
  • steady_at_najx 03.12.08, 14:23
    To co tu prezentujesz to klasyka "wydaje mi sie" "mysle jednak".

    Taka sama sciezke myslowa mialy banki na calym swiecie oraz ynwestorzy.

    Niestety mimo tlumaczen ze pewne fakty mozna przewidziec na podstawie prostych danych statystycznych wielu pedzilo w dzikim pedzie inwestujac lub kupujac dla siebie. W tej chwili maja oczy szeroko otwarte ze zdziwienia myslac "jak to sie stalo przeciez wydawalo nam sie, myslelismy"

    Jesli przymykasz oczy na fakty takie jak zamoznosc spoleczenstwa rozklad pieniedzy w spoleczenstwie a takze modele zachowan rynku ktore mozna oprzec na obserwacji rynkow innych panstw, to radze zainwestowac w nieruchomosci.

    > W pazdzierniku i listopadzie zanotowano nie widzany od 1990 roku
    > przyrost gotówki w obiegu.

    Mozesz podac na czym opierasz to stwierdzenie ?

    >Mysle ze bardzo duza jej czesc idzie w
    > inwestycje mieszkaniowe.

    Znowu argument "mysle". Wybacz ale w wielu krajach wielu "myslalo" ze spadek w nieruchomosciach to wylacznie s-f. Radze oprzec sie na ich przykladzie. Mysle ze nasza gospodarka od ich niewiele sie rozni. Oczywiscie oprocz 4 krotnie mniejszego dochodu na obywatela.
    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • znajomy_jennifer_lopez 03.12.08, 14:35
    OK, to moze nie bawmy sie w procenty
    Podatki płaci ok 30 000 000 ludzi, z tego 10% (5 + 5 szara strafe)
    zarabia wiecej niż 6000zł/netto na rodzinę (90 000zł brutto) czyli jakies 2 mln gospodarstw domowych
    W ostatnich kilku latach wybudowano ok 1 mln mieszkan, drugie tyle domów.
    Zakładając ze trafiły one do grupy mającej zdolność (wiekszosc transakcji budów była z kredytem) okazuje sie że popyt moze być nadal duży ale tylko jesli chodzi o kupno na wynajem/dla dzieci itp.
    Kto mógł kupić DLA SIEBIE, na własny użytek, w wiekszosci juz kupił.

    Chyba ze z tych 2 mln gospodarstw z sensownymi dochodami połowa kupiła po 2 a druga połowa po 0.
    Tylko ze jeszcze w miedzyczasie umarła kupa ludzi, dziadki zwolniły mieszkania. Naprawde, wkrotce moze sie okazac ze popyt na nowe mieszkania jest mizerny. Jak do tego dojdze jeszcze bezrobocie (zapewniam, zwieksza do skłonność do gnieżdzenia sie na 30m2) to bedzie nawet totalny krach.
    Optymistycznie zakładam że tak nie bedzie i ceny nie zlecą poniżej kosztów ale juz z niewielką marżą zysku (10-30% a nie 100-300%) jak najbardziej możliwe.

    Szczerze mówiąc to WĄTPIE żeby duzo ludzi chciało sie bawić w wynajmowanie, ten popyt to moze z 10-30 tys mieszkan rocznie (a tyle to wciąż przybywa jak ludziki buduja dom i sprzedaja płyte w mieście) popyt ten wraz z a)spadkiem ilosci chetnych na wynajem(kupili, zbudowali, odziedziczyli, nie maja pracy wracaja na wioske) b)wzrostem liczby mieszkan na wynajem=spadkiem ceny najmu bedzie spadał.

    Gwałtowny przyrost gotówki jest IMHO okresową anomalią i nie bedzie miał wpływu na ceny nieruchomości w srednim okresie, ale to pewnie czas dopiero pokaze kto ma racje
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 03.12.08, 14:40
    Dodać należy, że gro osób płacących podatki wg 2 i 3-go progu - mieszkania
    kupiła wcześniej, bądź wybudowała domy...
  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 14:47
    Owszem, kupili mieszkania i wybudowali domy, nieraz dobre pare lat
    temu - przed tym chorym wzrostem. Ale wlasnie ci ludzie maja spora
    gotówke i teraz mocno mysla co z nia zrobic. Czesto sa to ludzie
    pracowici i oszczedni (bo inaczej by nie zarabiali duzo) wiec
    ostentacyjna konsumpcja jest im obca. W co maja lokowac? Zloto?
    akcje? Oczywiscie, to jest drobny procent spoleczenstwa, takze
    masowego popytu nie wywolaja. Ale moga podtrzymac te wywindowane
    ceny jeszcze przez jakis czas. Czego osobiscie bym nie chcial :)
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 03.12.08, 14:52
    Jak kto ma łeb na karku i ,tak jak piszesz są na tyle zamożni,że
    stać ich na kupno mieszkania za gotówkę to w obecnej sytuacji NA
    PEWNO nie zainwestuje w mieszkania które tracą z miesiąca na miesiąc
    na wartości.
    W co lokują pytasz się?
    Sądze,że standardowym zachowaniem w obliczu potencjalnego kryzysu
    jest...konsumpcja.Rezerwowałem niedawno wypad do Egiptu na kwiecień
    2009-wiesz,że zostały resztówki miejsc na wszelakie możliwe kierunki?

  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 14:59
    Owszem wycieczki, laptopy , telewizory i inne takie sprzedaja sie
    swietnie.

    Jesli jednak uwazasz ze ludzie zaoszczedzone przez lata 200-400 tys
    zlotych wydadza na tego typu zakupy, to wydaje mi sie ze jestes w
    bledzie. Ludzie chca cos w te pieniadze ulokowac, nawet zakladajac
    ze straca 10% na wartosci mieszkania patrzac w perspektywie paru
    lat, ale chyba lepiej stracic 10% niz np. 50% lub nawet 100%. Poza
    tym mysla o inwestycji na 10-20-30 lat, a nie o tym ze za rok czy
    dwa lata ich mieszkanie bedzie tansze.

    moze czesc ludzi wyda kase na wycieczki i samochody, ale bedzie to
    raczej ta glupsza czesc (ewentualnie ci którzy chca uciec od
    gotowki, a na nieruchomosc ich nie stac).
  • znajomy_jennifer_lopez 03.12.08, 15:05
    Problem tylko w tym że oni moga stracić właśnie 50%.
    Nawet w PL - duze mieszkania w płycie we Wrocławiu na przełomie 06/07 były po 7000zł/m2, teraz są po jakies 4500zł, wkrótce pewnie po 4000zł.
    A to sie odbyło W CZASIE PELNEJ DOSTEPNOSCI KREDYTOW, ten spadek nastapil od poczatku 2007 do połowy 2008, teraz bedzie myslisz LEPIEJ?

    Jaką masz gwarancje że mieszkania w Wawie tak nie stanieją a może i bardziej? Zwłaszcza że buduje sie tam połowe tego co w całej Polsce?
  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 15:11
    Oczywiscie takiej gwarancji nie ma. Moze w Warszawie spasc mocno.
    Podobnie jak niestety nie ma gwarancji ze za miesiac czy dwa banki
    nie zaczna wyplacac jak na Ukrainie maksimum 100zl dziennie.
    tak zostana z mieszkaniem nziszej wartosci, a tak z pelnym kontem
    (ale bez mozliwosci wyplaty, wiec de facto bez niczego).

    Wiadomo ludzie dywersyfikuja portfele, kupuja waluty, moze troche
    dziela sztuki. Ten i ów kupi laptopa, inny nowy samochód. Ale fakt
    jest taki, ze wielu , nawet tych majacych pieniadze, nie wierzy w
    duze spadki. Kupuja mieszkania bo to JEDYNA sensowna ucieczka od
    gotówki dla czlowieka majacego 200-400 tys zl. A takich wbrew
    pozorom w Polsce jest jeszcze calkiem sporo. Glównie jest to
    pokolenie 50 lat i wiecej, wiec oni do czytelnikow forum GW raczej
    nie naleza. Bardziej boja sie zamknietych bankow, niz mitycznych
    spadkow cen mieszkan, które moze nadejda, ale moze i nie....
  • steady_at_najx 03.12.08, 15:06
    >Jesli jednak uwazasz ze ludzie zaoszczedzone przez lata 200-400 tys
    zlotych


    duzo masz wsrod swoich znajomych co maja zupelnie luzne 200-400 tysiecy zlotych ?

    Nie rozbawiaj mnie prosze. Wirtualni milionerzy juz sie wyczerpuja.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • znajomy_jennifer_lopez 03.12.08, 15:09
    Dlaczego kpisz? Przeciez napisał ze ma dwóch takich znajomych, nawet jakby miał 5-10 osob. Czy wsród ludzi 40-50 letnich na sensownych stanowiskach 200-400 tys oszczednosci to taka anomalia?
  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 15:25
    Wsród mlodszych ludzi, nawet tych dobrze zarabiajacych to pewnie
    anomalia - bo oni konsumuja na potege.
    Wsród pokolenia ludzi 50+ a dobrze zarabiajacych mysle ze czestsze
    niz sie moze wydawac. Moze po prostu niektorym nie przechodzi przez
    glowe, ze czlowiek zarabiajcy 10 tys zl moze jezdzic Fabia, skoro
    oni zarabiajac 8 tys msuza miec nowe BMW albo troche przechdozone
    Porsche. Czesto pozory moga mylic, i nie zawsze ten kto nie
    konsumuje masowo jest akurat tym biednym.
  • steady_at_najx 03.12.08, 15:48
    znajomy_jennifer_lopez napisał:

    > Dlaczego kpisz? Przeciez napisał ze ma dwóch takich znajomych, nawet jakby miał
    > 5-10 osob. Czy wsród ludzi 40-50 letnich na sensownych stanowiskach 200-400 ty
    > s oszczednosci to taka anomalia?


    Dlatego ze mowienie o tym ze ma sie dwoch znajomych i na tej podstawie wyciaga wnioski ze to norma jest niepowazne.

    Jako kontrargument podalem pytanie retoryczne ilu ma znajomych ktorzy nie maja takich oszczednosci.

    Wierz mi ludzi 50 letnich z takimi oszczednosciami (zwlaszcza takich co wladuja je w mieszkania) nie jest wcale tak duzo.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 16:01
    Owszem takich ludzi nie jest duzo, bo wogole w Polsce jest malo
    ludzi zamoznych. Ilu takich jest, nie wiem, bo ciezko o takie dane.
    Ja tylko pragne pokazac fakt, iz wiekszosc takich ludzi kupi jakies
    mieszkanie, kierujac sie roznymi przeslankami, ale glownie obawa o
    gotowke. Wydaje sie to byc niestety najrozsadniejszym posunieciem,
    choc wiekszosc forumowiczow twierdzi ze wydadza te pieniadze na
    wycieczki badz samochody sportowe. Po prostu przykladaja swoja miare
    do tych ludzi, myslac co by kupili gdyby dysponowali taka gotówka.
    Oczywiscie jakas czesc gotowki wycofanej z bankow pujdzie na
    konsumpcje, ale wieksza czesc zostanie zainwestowana w
    nieruchomosci. Polecam lekture ciekawych danych na temat lokat
    bankowych zakladanych w pazdzierniku i listopadzie. Banki podniosly
    oprocentowanie do niespotykanego poziomu, ale mimo to bylo ponad 4
    mld zł wiecej wyplat z bankow niz wplat. Sam bylem zdziwiony, gdyz
    to przeczy logice. Ale ludzie sie boja i tez trudno im sie dziwic. A
    ile jeszcze pieniedzy wycofano z funduszy czy gieldy? tez trafia na
    rynek nieruchomosci.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 03.12.08, 15:09
    przecież nie każdy jest chomikiem.Nie każdy chce żyć ze skarpetką i
    kalkulatorem w ręku.
    Inwestować,zarabiać,zyskiwać? po to się żyje???
    :wśród moich znajomych mam tylko jednego takiego kolesia reszta
    raczej korzysta z zycia w miarę możliwości finansowych i zapewniam
    cię obecnie rzadko który ma mało kasy.
    Jak ten przywołany przez Ciebie osobnik oszczędził 200tys to
    znaczy,że w czasach pozperity mu się wiodło.To teraz w czasach
    przedkryzysowych se poszaleje a co!!Chyba,że jest takim typem ,o
    jakim pisałem wcześniej.Ten "chomik" to teraz g*wno będzie
    inwestować - "bo się w nic nie opłaca".
    Będzie chodził z podkową na ryju i mamrotał jaki to ten Tusk i
    Kaczor są porąbani,jaki durny kraj itp itd.A kasę na lokatę w
    getinbanku:)
  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 15:31
    Ty zapewne piszesz o ludziach w miare mlodych, a ja o pokoleniu 50+.
    Przepasc, jaka dzieli rozne pokolenia w Polsce wlasnie np. w kwestii
    podejscia do pieniedzy jest bardzo duza.
    Wiadomo , taki przed 40 kupi sobie Porsche albo inne BMW. A ten po
    60-tce raczej czesciej bedzie myslal jakby to nie stracic, czyli
    wlasnie najczesciej zakupi jakas nieruchomosc.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 03.12.08, 15:34
    < po 60-tce raczej czesciej bedzie myslal jakby to nie stracic,
    czyli wlasnie najczesciej zakupi jakas nieruchomosc. >
    Tak,tak.I zabierze ze sobą do grobu.Obserwując ludzi ZAMOŻNYCH w
    tym wieku,to jeśli zdążyli już zadbać o dzieci to wydają na
    potęgę.Głównie na wycieczki zagraniczne,nowe auta-niekoniecznie
    luksusowe Porshe ale już Volvo,Audi,zmieniane co 3 lata na nowy
    model jak najbardziej.
    Chomikujący 20 latek zostanie chomikującym 60latkiem.I po co?
  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 15:50
    Historia wskazuje, ze najwieksze potegi gospodarcze i polityczne
    stworzyly panstwa opierajace sie o protestancka etyke pracy i
    oszczednosci.

    To co Ty opisujesz, to niepotrzebna rozrzutnosc, charakteryzujaca
    przede wszystkim spoleczenstwa latynoamerykanskie.
  • Gość: areq IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.08, 21:16
    Kapitalnym przykładem tworzenia tego bogactwa jest obecny stan
    finansów USA.Wiem.Oni sobie z tym poradzą,ale ucierpi cała reszta
    swiata.
    Rozrzutność w wieku 60 lat?Majac tak jak pisałeś 200-400tys odłożone?
    Człowieku co Ty gadasz.A na co zbierać gdy dzieci żyją już swoim
    życiem? Na lepszą trumnę???
    Skąpiec Scroodge mi przychodzi od razu na myśl...Spójrz w
    lustro,zobacz czy dużo do niego Ci brakuje...:-)
  • mara571 03.12.08, 15:15
    moze glupio mysle, ale jak ktos juz ma mieszkanie (duze) albo dom to moze za te
    400tys zl kupi jednak cos w Hiszpanii na stare lata.
    Tam tez duza przecena.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 03.12.08, 14:54
    Obecnie zainwestują w lokaty i konta oszczędnościowe... Bo te przyniosą im zysk
    w przeciwieństwie do nieruchomości, których wartość spada...
  • Gość: Maciek IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 03.12.08, 15:03
    Wlasnie w takie produkty lokowali od lat. Teraz chca uciec od nich,
    przynajmniej w duzej czesci. Tak robia w obliczu kryzysu, bojac sie
    niewyplacalnosci bankow.

    Owszem przyznaje ze inwestycja w nieruchomosc nie jest idealna,
    mozna powiedziec ze jest nawet kiepska. Pewnie duza czesc tych ludzi
    zdaje sobie z tego sprawe. Ale, niestety nie ma lepszej. Wybieraja
    mniejsze zlo i tyle.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 03.12.08, 14:47
    <ale nie mozna go traktować jako pokolenia
    uposledzonego i idacego na oslep w ogien (owszem zdarzaja sie
    przypadki kiedy komus zaczyna isc naprawde dobrze i "odrywa sie od
    fundamentow" ale mysle ze to nie jest kwestia jedynie tego pokolenia
    tylko tego jak jest skonstruowana ludzka psychika>

    Nieprawda.Jak ktoś się sparzył,drugi raz będzie chuchał na zimne.To
    co napisałem w swoim poście nie jest cechą pokolenia.Wy się po
    prostu jeszcze nie sparzyliście.
    Upośledzenie pokolenia przejawia się właśnie zbyt optymistycznym
    podejściem do przyszłości "bo jak jest dobrze to może być tylko
    lepiej" miast "jest dobrze-szanujmy to co jest,zaróbmy,oszczędzajmy
    i przygotujmy się na to ,że może być gorzej".
    Przykład? Euforia kredytowa zapanowała zwłaszcza po skoku
    wynagrodzeń na przełomie 2006/2007r spowodowanym:
    a) wyjazdem około miliona młodych ludzi na wyspy
    b) wysokim wzrostem gospodarczym i galopującą w trybie
    logarytmicznym budowlanką.
    Kurde,pomyślał se jeden z drugim,jak dostałem 500zł podwyżki i tak
    będzie co roku to te 2,5tys raty za 3lata to będą dla mnie grosze.
    Czy tak nie było w większości przypadków???Walnijcie się w klatę i
    powiedźcie:"tak,tak sobie rozumowałem!!!"
    Co do różnicy w podejściu do tematu spytaj się dzisiejszych 35-
    50latków co sądzą/ nie-czy brali ale co sądzą!!!/ na temat 40letnich
    kredytów hipotecznych?Założe się,że opinie negatywne będą odwrotnie
    proporcjonalne do opinii 20-35latków.
    < ze jest on rysowany po prostu gruba kreska.>
    Może i przesadzam.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 03.12.08, 16:41
    No troszkę jednak przesadzasz :) Roczniki wyżu co nieco z komuny pamiętają
    (jestem 80'). A jak młodzi nie pamiętają i się nie sparzyli na jakimś kryzysie -
    to mają rodziców którym się od losu oberwało.
    Kredyt na 30 lat to nie jest kupno lodówki na raty - o kupnie mieszkania za
    pożyczoną kasę dyskutuje się z rodziną.

    Obserwacje - część znajomych odziedziczyła mieszkanie, część zaczęła budować
    dom, część wynajmuje (tak jak ja). A teraz uwaga - są też tacy którym rodzice
    kupili mieszkanie na górce! (rodzice wzięli kredyt na siebie!). Więc nie ma co
    uogólniać.

    Faktem jednak jest, że gdy większość rzuciła się do zakupów (górka), to wmawiała
    mi że "będzie tylko drożej". Z uśmiechem wtedy odpowiadałam "kawalerka we
    Wrocławiu za 300 000?" (wtedy chodziły po 230 000 - 250 000). Straszne.
  • mara571 03.12.08, 11:05
    bierz w ciemno_ przeciez TANIEJ JUZ NIE BEDZIE.
    I ta lokalizacja, ten metraz..
  • Gość: Marek IP: 194.196.236.* 03.12.08, 12:13
    A własnie teraz jest najlepszy na kupienie mieszkania teraz mamy korektę w hossie za rok znowu wrócimy do wzrostów cena kredytu wzrośnie zarobki też nie ulegajcie namowom temu tłumowi frustratów co się wszystkiego boją
  • Gość: m IP: 84.38.22.* 03.12.08, 12:20
    kup od razu 5 na zapas
  • Gość: spider IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.08, 12:30
    co tam jeszcze w twojej szklanej kuli widać? Prognozują coraz mniejszy wzrost
    PKB a ty gadasz że płace będą rosły :) Skończyło się życie na kredyt. Przypomnij
    sobie tego posta jak cie wywalą na bruk.
  • lexodes 03.12.08, 12:40
    Ale jaki krysys? Gdzie on jest? W budowlance - dobre sobie...
    --
    2 filar
  • Gość: dojo IP: 91.199.30.* 03.12.08, 12:45
    niech w koncu ktos jasno powie kredyciarzom, tu nie chodzi juz o
    sprad, czy wzrost raty 0 200 zl miesiecznie, czy nawwet ryzyko
    utrzaty pracy. Po prostu przeplaciliscie 2 razy, a drugi problem w
    tym, ze przeplacilisci za mieszkanie a to as zawsze duze kwoty.
    Czyli zamiast kredyt na 15 lat, wzieliscie na 30. ot co., zamiast
    wczesniej splacic po 7 latach splacicie po 15. czy widzicie roznice?
    Jezelio nie to nic sie nie nauczylisci. Pozdrawiam.
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.08, 19:05
    Mam nadizeję, że duża cześć społeczeństwa wyciągnie z tego kryzysu
    naukę w postaci braku bezgranicznego zaufania
    do "analityków", "ekspertów" i innych "doradców", kórzy zza biurka
    czy z ekranu ekspercko doradzają w oparciu o analizy co zrobić ze
    swoim życiem i portfelem. W dużej mierze piepr.ą bez większego
    pojęcia o temacie i/lub z myślą o maksymalnym wyciśnięciu kasy z
    dawców. Myślcie ludzie samodzielnie i nie zapominajcie o zdrowym
    rozsądku.
  • mara571 05.12.08, 19:21
    i na zamowienie.
  • Gość: przepraszam IP: *.113.78.109.plusnet.pte-ag2.dyn.plus.net 05.12.08, 21:10
    troche potanialo narazie, kryzys to dopiero bedzie ;D
  • Gość: łśpiew IP: *.aster.pl 05.12.08, 21:14
    Najwięcej stracili ci, co nie sprzedali swoich mieszkań na górce i
    nie poszli spać pod most.
  • Gość: łśpwiew IP: *.aster.pl 05.12.08, 21:17
    ale moment.. przecież wciąż tanieją. Ludzie! SPrzedawajcie swoje
    mieszkania, drożej już nie będzie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka