Polacy wyjadą z Anglii, ale nie wrócą do Polski
Autor:
Gość: JA TEŻ TAM BYŁEM!
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
14.12.08, 11:42
Mogę Wam jedną rzecz powiedzieć. Nie czytajcie słów frustratów, którzy jadem
starają się splugawić piękny kraj jakim jest Anglia.
Pracowałem tam równe 12 miesięcy. Spotkałem ludzi różnych wyznań, różnych kultur
i różnych nacji. W porównaniu do nich Polacy to źródło chamstwa i zawiści.
Przeczytałem parę postów wyżej, że jest "syf,brud i malaria". Oczywiście zgadzam
się, lecz niestety powiedzmy sobie szczerze, że w dzielnicach polskich i
murzyńskich gdzie pokój można wynająć już za 25 funtów na tydzień.
Ja potrafiłem o siebie zadbać. Mimo, że nie zarabiałem jakiś olbrzymich
pieniędzy, wynająłem sobie schludne mieszkanko, w dobrej dzielnicy, gdzie
wszyscy byli dla mnie bardzo uprzejmi. Nawet listonosz szedł mi na rękę i paczki
przynosił jak dawałem znać kiedy mam wolne i będę w domu. Praca to była dla mnie
przyjemność. Nigdy nie spotkałem się z jakąś zawiścią czy ksenofobią. Robiłem
swoje, dostawałem pieniądze i jeszcze mi dziękowali, że jestem dobrym i
sumiennym pracownikiem.
Muszę jeszcze jedną rzecz dodać. Wiecie dlaczego tak piszą o powrotach Polaków?
Ano dlatego, że faktycznie nasi rodacy noszą się z zamiarem powrotu. Wyobraźcie
sobie, że ktoś jest już 2 lata w Wielkiej Brytanii, nie odłożył sobie nawet 100
funtów, mieszka w biednej dzielnicy, a jego jedyną rozrywką jest picie
najtańszego piwa oraz oglądanie filmów na komputerze bo bariera językowa nie
pozwala na zabawę z Anglikami. Złapana raz praca za 4 funty na godzinę to jakby
Eldorado dla naszego bohatera, bo zakorzeniona w genach miłość do tej jednej
pracy nie pozwala na rozwijanie się.
Jedyną szansą na pokazanie się znajomym w Polsce był wysoki kurs funta. Teraz
gdy brytyjska waluta zniżkuje, zarobki stają się podobne do tych w Polsce (4
funty = 18 zł na godzinę).
To czemu mają zostać? W kraju będzie można wziąć zasiłek, wypić piwo ale już ze
znajomymi, pooglądać filmy już we własnym a nie wynajętym pokoju...
Wielu mnie pewnie zmiesza z błotem po tych słowach. Niestety ja tak to widzę po
27 latach przeżytych na tym świecie.
Pozdrawiam.