Dodaj do ulubionych

"Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań

IP: *.publikator.com.pl 09.01.09, 11:12
Powiedzcie mi; jak to jest spłacać do usranej śmierci coś co będzie
coraz mniej warte. czy to tak, jak gdyby dać sobie wcisnąć
przeterminowane PrincePolo za 10 zł?
Obserwuj wątek
      • znajomy_jennifer_lopez Bezsprzecznie? O proszę 09.01.09, 11:43
        "Według niego banki nie będą w stanie pozyskać takiego portfela depozytów, żeby sfinansować z niego akcję kredytową, która by była odpowiedzią na popyt klientów. Pawłowicz twierdzi, że osoby planujące zakup mieszkania będą czekać z podjęciem decyzji."

        Ameryki nie odkryli od kilku tygodni piszę
        W 2009r banki udzielą 10-20 mld zł kredytow.
        W roku 2002 udzieliły 8-9 mld zł, 2005-2006 to było 24-30 mld.
        A w 2007-2008 po 60mld.
        Teraz udzielą 1/5 tego co w latach gorki. Wystarczy na 30% spadki.
        I w 2010 wcale nie musi być lepiej (czyt wiecej kredytow) wiec raczej kolejne spadki.

        ps. Szybko.pl jest dla mnie tak wiarygodne jak homebroker expander reas i koledzy. Dziwnym trafem na tym serwisie ceny są srednio 20% wyzsze niz np gratka.pl domiporta czy oferty.net. Przy set tysiącach ofert. Przypadek?
        • Gość: PEWU Re: Bezsprzecznie? O proszę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 11:54
          Znajomy. Ja widzę przesłanie tego artykułu: mieszkanie spadną bardzo mało,
          maksymalnie 10%. Nie wiem tylko jak to się ma do rzeczywistości?
          Na zwykłe zapytanie o lokum, sprzedający gotów był opuścić mi z miejsca 15%
          mimo, że nigdy z nim nie rozmawiałem, ba, nigdy go nawet nie widziałem.
          Do autorów artykułu: Przestańcie kłamać w żywe oczy, przestańcie zaklinać
          rzeczywistość. Nie traktujcie nas jak idiotów. Widzimy co się dzieje na rynku i
          potrafimy wyciągać z tego wnioski i żadne Wasze kłamstwa nie zmienią prawdy!
          • znajomy_jennifer_lopez Re: Bezsprzecznie? O proszę 09.01.09, 12:04
            Przesłanie jak zawsze gdy występuje któras z nazw: szybko.pl reas hb of expander i paru innych. Dlatego odniosłem sie tylko do wypowiedzi gościa ze szkoły bankowej. Takie arty o 3-, 6-miesiecznych "korektach" są mniej wiecej od roku, w krok... ZA spadkiem cen. By nie odpaśc od rzeczywistości.
            Teraz jak ceny zjada o 30% to napiszą że ceny spadną/spadają ale wkrotce odbicie rynku. Spodziewam sie zresztą że już w drugiej połowie roku, pod koniec zaczną sie artykuły "Rychłe odbicie na rynku nieruchomosci?" koniecznei ze znakiem zapytania bo to bedzie pisał Wielgo Marek a on jak sam przyznał "nic nie wie ale pisze sobie, ot co dzien" a ma juz dośc kpin na forum wiec teraz pisze tytuły ze znakiem "?".
            Poza tym to taka furtka dla GW by puścic art sponsorowany a do konca nie stracic twarzy, zachowac pozory artu zwykłego (za taki pewnie wyzsza stawka).

            Najzabawniejsza reklama roku?: "Nie łykaj byle czego. Wyborcza.pl"
              • znajomy_jennifer_lopez Re: Bezsprzecznie? O proszę 09.01.09, 12:47
                Ano taki kapitalizm, albo zjesz albo dasz sie zjeść. A dobro dzieci (własnych) ważniejsze niż jacyś leszcze i jelenie. Tyle że jest masa zawodów niewymagających bycia hieną. Zresztą i w doradztwie finansowym uczciwość sie opłaca, na dłuższą metę.
                  • znajomy_jennifer_lopez Re: Bezsprzecznie? O proszę 09.01.09, 14:51
                    Podobno rekomendacja T ma zobligować banki do szacowania zabezpieczeń (wartosci mieszkan) RÓWNIEŻ na juz udzielone kredyty. Jak to bedzie wyglądało w praktyce jeszcze nie wiadomo ale generalnie jesli znika/zmniejsza sie zabezpieczenie kredytu bank reaguje.
                  • Gość: Shark Re: Bezsprzecznie? O proszę IP: 213.17.163.* 09.01.09, 14:55
                    Pisali o tym niedawno na GW. Zdolnością kredytową bank raczej się nie
                    interesuje, przynajmniej dopóki regularnie spłacasz raty.
                    Może natomiast domagać się dodatkowego zabezpieczenia, np. w postaci innego
                    mieszkania, działki.
                    Swoją drogą kredytobiorca w Polsce i tak odpowiada za swoje zobowiązanie całym
                    majątkiem więc nie wiem czemu to ma służyć.
                    • Gość: Włodek z Poznania Same old story. Najbardziej podobało mi się "ceny IP: *.icpnet.pl 09.01.09, 21:24
                      na rynku wtórnym spadną 3-11% z czego w Poznaniu 3-5%. Ciekawe. Ile to jest 4
                      tys z 5,5tys? A tyle zjechały w ciągu pół roku najtańsze ceny wywoławcze na
                      mieszkania z wielkiej płyty. I czego tu się więcej spodziewać? Korekta cen musi
                      wynieść najmniej 1/3 wzrostu. A wzrost w hossie na nowe mieszkania wyniósł
                      przeciętnie 160% w Poznaniu. 1/3 już osiągnął, ale nie widać tłumu
                      zaintersowanych. Więc szukają analitycy kolejnej koncepcji z analizy
                      technicznej. Biedacy nie wzięli pod uwagę, że NIE MA jakiś tłumów chętnych na
                      zakup czekających aż ceny zjadą w dół, gdyż na rynku (mogli się przecież nauczyć
                      z trzech hoss i dwóch bess na GPW w latach 1992-2006) prócz ceny liczy się
                      głebokość rynku, czyli popyt potencjalny. A ten to coś innego od całkowitego i
                      potencjalny się często zmienia. Szczególnie gdy jest hossa, to chętnych jest
                      dużo więcej, niż gdy jest bessa. Ceny rosły to mnóstwo ludzi ulokowało swoje
                      pieniędze w mieszkaniach by na nich zarobić. Nie potrzebowali tych mieszkań.
                      Przeciętny popyt potencjalny na mieszkania, to średnia z danego pokolenia i jego
                      odsetek dochodzący w ramach wymiany pokoleń do pozycji zawodowej umożliwiającej
                      zakup nieruchomości na własność. I tyle. Ten naturalny wskaźnik jest pod wpływem
                      trzech czynników:
                      - wzrostu zamożności
                      - wzrostu dostępności finansowania
                      - wzrostu cen
                      Polski rynek był przed 2004 ustabilizowany i tylko tamta sytuacja może służyć do
                      analiz stanu przyszłego. Ze względu na koszty budowy mieszkania nie powinny
                      kosztować więcej niż 20-30% powyżej cen z 2004. Pojemność rynku ze względu na
                      wzrost zamożności jest trudna do oszacowania, gdyż wzrost nastąpił w wielu
                      grupach zawodowych, jednak wiele z rodzin, którym przyrosło już zaspokoiło się
                      na górce cenowej. Czy teraz czas powrócić do kalkulacji pojemności sprzed hossy?
                      Czy wystąpi przyrost potencjalnych nabywców? Natomiast dostępność finansowania
                      wróciła do poziomu sprzed hossy, albo czasowo jeszcze gorzej. Dlatego
                      prognozowany przeze mnie poziom stablilizacji 20-30% powyżej cen z 2004 na pewno
                      nie bedzie poziomem odbicia cen.
                      Do tego dołoży się efekt psychologiczny podobny jak w hossie, o podobnej sile,
                      tylko o przeciwnym wektorze. W ludzi wstąpi lęk przed zakupem, zobaczą tragedie
                      znajomych, których mieszkania na skutek niepokrycia zapezpieczeniem zostaną
                      zlicytowane, którzy tracąc pracę nie będą mogli spłacać rat, którzy
                      przeszarżowali z wielkością rat, którzy wzięli CHF na poziomie nieco ponad 2 PLN
                      itd. Każdy z nas będzie znać z pracy, z sąsiedztwa, z rodziny kogoś kto przeżyje
                      taka tragedię. Do tego dojdzie do rewolucji na rynku deweloperów (już podawałem
                      link, ponad 100 zgłosiło do sądów wnioski o upadłość, których sądy jeszcze nie
                      przerabiają).
                    • Gość: rh Re: Bezsprzecznie? O proszę IP: *.eranet.pl 15.01.09, 23:05
                      Jest dokładnie odwrotnie :) Bank NIE MOŻE żądać dodatkowego
                      zabezpieczenia na poczet już udzielonego kredytu - to jest klauzula
                      niedozwolona w umowie, jest w tej sprawie prawomocny wyrok UOKiK.
                      Jak ktoś zainteresowany, to znajdę sygnaturę wyroku. Bank może
                      natomiast monitorować twoją zdolność w trakcie biegu kredytu. Chodzi
                      o to, że bank udzielając kredytu wycenia nieruchomość na X pln i
                      koniec, to jest jego odpowiedzialność, nie klienta.
                      A wspomniany artykuł z GW był stekiem bzdur, pisanym, żeby był
                      gorący news.
        • Gość: D_78 Pytanie do Znajomego JL IP: 213.17.163.* 09.01.09, 13:43
          Pytam Ciebie bo jako jeden z nielicznych wypowiadających się masz jakieś pojęcie
          o temacie.
          Czy wg ciebie spadek cen potrwa do lata czy dłużej?
          Czy ograniczenie podaży przez deweloperów zatrzyma spadek cen?
          Ja nie jestem specjalistą, ale moim zdaniem jedyną naprawdę mocną przesłanką
          przemawiającą za spadkiem jest pogarszająca się koniunktura gospodarcza, wzrost
          bezrobocia, zatrzymanie wzrostu płac itp.
          W gruncie rzeczy wcale nie jest nierealnym scenariusz że mimo pogorszenia się
          możliwości nabywczych kupujących mieszkania będą tanieć - mogą po prostu stać
          się produktem niszowym dostępnym dla nielicznych (apartamenty).
          W Polsce mieszkanie zawsze było dobrem najwyższego rzędu, zniszczenia wojenne,
          komunistyczne nastawienie zrobiły tu swoje.
          Pozdr

          • znajomy_jennifer_lopez Re: Pytanie do Znajomego JL 09.01.09, 15:50
            Gość portalu: D_78 napisał(a):

            > Pytam Ciebie bo jako jeden z nielicznych wypowiadających się masz jakieś pojęci> e
            > o temacie.
            > Czy wg ciebie spadek cen potrwa do lata czy dłużej?

            Znacznie dłużej i nie nagle. Dlatego bym przestrzegał przed niecierpliwością w stylu "mówili że bedzie spadek minąl miesiąc a jeszcze nie spadło". Kryzys dopiero sie rozwija a rynek mieszkaniowy cechuje pewna inercja (bezwładność) - książke, samochód sprzedajesz znacznie szybciej bo 20% to 10-5000zł. Mieszkania sprzedają sie dużo wolniej, często rok (z realnymi cenami) również dlatego że nie kazdy doceni np Twoje marmury w domu a za darmo ich oddac nie chcesz (a nie wykujesz).
            Dlatego świadomość ze za 10 000/m2 sprzedac sie już nie da będzie docierac powoli: znam np przypadek oburzonej babci: za kawalerke chciała bodaj 250 tys, na hasło "za 180 może bym wzięła" babcia sie oburzuła "Ależ prosze pani, ja juz obniżyłam o 30 tys". Totalna nieznajomośc rzeczy i to że rynek wycenia jej kawalerke na 180-200 tys, co z tego że obniżyła o 30tys? a może o 130tys? kogo to obchodzi? , ot na rynek trafili ludzie którzy nie znają sie na rynku - i oni moga stac z tymi mieszkaniami nawet po 2-3 lata. Pewnie częśc bedzie probowała wynajmowac ale to gest rozpaczy i tylko nieco wydłuży i spowolni tempo spadków
            Tak samo częśc developerów bedzie czarowac ze ich inwestycja jest wyjątkowa i że "taniej sie nie da". Wysoką ceną będą pozycjonowac (upiększać) swoją inwestycje: tak samo jak idziesz do sklepu: masz 3 towary, za 10zł, za 35zł i za 50. Za 50 nie bierzesz bo to szaleństwo ale za 10zł sie boisz (bo diabli co dali za tyle skoro tamci chcą 35zł i 50). Wiec bierzesz za 35zł a czesto masz to samo co za dyche. Dlatego czesc dev. nie bedzie obnizac cen.
            Ale tylko część reszta by sprzedać zareaguje. Zwłaszcza ze człowiek z kasą (niewazne czy swoją czy z kredytu bedzie na wage złota - co najmniej 1-2 lata) bedzie na wage złota (szacuje ze zamiast 300 000kredytów na 60mld bedzie 50-100 tys na 10-20mld. Zreszta sami analitycy banków (dzisiejszy pb) wskazują na ponad 50% spadek liczby kredytów w 2009r.

            Nastepna rzecz - cześc osób kupowała... ze strachu bo bedzie drozej.
            Było po 3000 a juz po 4000. Kupić? Nie? To za miesiac było za 5000 a wszystkie gazety waliły z prawa i lewa ze za pół roku będzie za 8000.
            Teraz mamy inną sytuacje dużo osob czeka, niektórzy nawet juz załapali ze mieszkania nie tylko drożeja. Plus wycofanie funduszy inwestycyjncyh itp.

            Długo można by pisac i argumentowac dlaczego więc ogranicze sie do oceny:
            2009r spadek o 30% (transakcyjne, średni czyli i o 20-50%, zalezy co i gdzie) - dotyczy ofcoz duzych miast.
            2010 dalszy spadek o 15-30%
            2011 moze stabilizacja, raczej jeszcze marazm
            2012 a to juz zalezy od rozwoju sytuacji gosp, ale wątpie by mialo rosnąć

            > Czy ograniczenie podaży przez deweloperów zatrzyma spadek cen?

            Wg mnie wcale. Dlatego że buduje sie z 250 000 domów i mieszkan rocznie.
            W Polsce nawet w czasie kryzysów budowano po 100 tys domów, a w tym przypadku znaczenie ma głownie KOSZT a nie cena. A koszty beda spadały dlatego ktos kto wybuduje dom za 300 000 zamiast 500 000 nie bedzie mial oporu sprzedania mieszkania za 250 000 zamiast za 400 000zł. I tak jest do przodu (dokłada do domu 50 tys zamiast 100)

            Spadek podaży dev. nawet o 50% (to bardzo duzo i nierealne) spowoduje spadek ogólnej podaży domów i mieszkan (własnych, developerskich, społdzielczych itd) o 20%. Przy spadku ilości kredytów o 50-70% (w stos do 2008r) w początkowej fazie i 30-50% (w stos do 2008) w pożniejszej ilość ich inwestycji bedzie i tak az za duża.

            > Ja nie jestem specjalistą, ale moim zdaniem jedyną naprawdę mocną przesłanką> przemawiającą za spadkiem jest pogarszająca się koniunktura gospodarcza, wzrost > bezrobocia, zatrzymanie wzrostu płac itp.

            Tak, bo z tego bedą wynikały najważniejsze czynniki
            1. Dostepność kredytów jest najważniejsza, w 2009 b.mała,
            2. Spadek kosztow budowy
            3. Nasycenie rynku - Niemożliwe? Wcale niekoniecznie
            a) przez ostatnie 7-8 lat od spisu powsz. wybudowano z 2mln mieszkan. Dalszy 1mln jest niepotrzebny (emigracja)
            b) bezrobotni czasowo uciekną z miasta - po co mają tam siedziec?
            c) coraz wiecej pracy na odleglość (np w domu) w PL 1%, np w Dani 20%. Nie bedzie ciśnienia na mieszkanie koniecznie 1km od rynku dużego miasta.

            > W gruncie rzeczy wcale nie jest nierealnym scenariusz że mimo pogorszenia się> możliwości nabywczych kupujących mieszkania

            Nie ma znaczenia, ludzie udowodnili w ostatnich latach że jesli im dac kredyt to kupią wszystko za dowolną cenę (sorry ale takie mam wrażenie)
            Restrykcyjne udzielanie kredytów uspokoi nastroje

            będą tanieć - mogą po prostu stać
            > się produktem niszowym dostępnym dla nielicznych (apartamenty).

            Nie do końca rozumiem ale jeśli chodzi o to że developerzy mogą olać rynek mieszkań zwykłych i budować tylko "apartamenty" tzn w apartamentowych cenach to nierealne. Nawet w boomie byli developerzy którzy budowali mieszkania po 3-4 tys/m2 (centra wielkich miast to nie cały świat:)) więc mieszkania beda.
            Drożały w dużych miastach bo tam poszła spekulacyjna fala. Nałożylo sie to z milionami nowych (i nienowych) samochodów co zakorkowało miasta - i mieszkanie "przy przystanku tramwajowym" zamiast dom na przedmiesciach znów zaczął miec wartość.

            > W Polsce mieszkanie zawsze było dobrem najwyższego rzędu, zniszczenia wojenne,> komunistyczne nastawienie zrobiły tu swoje.
            > Pozdr

            O tym sie nie mówi ale w Polsce wciąz wiekszość domów buduje sie drogimi, można rzec chałupniczymi metodami. Wprawdzie juz nie tynkuje sie mieszkan a daje tynk maszynowy itp ale daleko jeszcze to przemysłowego tempa i technologii budowy (wcale nie gorszych)
            Wiesz ile kiedyś sie budowało dom? Rok, czasami dłużej. Teraz dom możesz psotawić w 2-3 miesiące - tym samym nakładem ludzi i środków. Więc bajki o drogich pracownikach można sobie włozyć.
            Zresztą, są tu pewnie spece z budowlanki (uczciwi) to ci powiedzą ile roboczogodzin wymaga budowa domu obecnie a ile było np 5-10 lat temu.

            Pozdrowienia
              • znajomy_jennifer_lopez Re: Pytanie do Znajomego JL 09.01.09, 17:40
                Wiadomo że nikt nie jest nieomylny. Opieram szacunki na swoich przesłankach: uważam po prostu taki scenariusz za najbardziej możliwy i tyle. Po prostu nie widze do 2011 przesłanek do powrotu wzrostów a w 2009-2010 jedynie spadki.
                Możesz sie zastanowić nad argumentami i danymi które podałem, możesz sobie je skorygować wg własnych analiz czy przemyśleń a możesz sie tylko śmiać. Wybór należy do Ciebie
                ps. Nie wiem synu czemu kpisz skoro już z półtora roku temu pisałem że te ceny są chore? Nie pisałem w 2008 jak masa "analityków" pewnieś jeden z nich że ceny osiągną poziom Madrytu. Bo to Meksyk a nie Madryt był.
            • Gość: D_78 Re: Pytanie do Znajomego JL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 22:23
              Dzięki. Czasem warto posłuchać opinii innych niż SPECów z Open Fajans i innych,
              których o obiektywizm bym nie podejrzewał.
              Słowo wyjaśnienia - przejęzyczyłem się w jednym punkcie - miałem na myśli, że "w
              gruncie rzeczy wcale nie jest powiedziane że mimo licznych argumentów
              przemawiających za spadkiem i pogarszającej się sytuacji gospodarczej mieszkania
              nie będą nadal drogim dobrem niszowym"
              Pozdr
              • znajomy_jennifer_lopez Re: Pytanie do Znajomego JL 10.01.09, 01:08
                Czy niszowym ciężko powiedzieć ale dla mnie pewnym jest że w ciągu najbliższych 3-5 lat kredyty bez wkładu własnego 20% będą naprawde dla wąskiego grona osób, na tyle wąskiego że generalnie można przyjąć że będą niedostępne (b.wysokie zarobki i/lub kredyt z ratą do 30% zarobków netto). Tak więc dla osób które nie bedą mogły uzbierać 20-30% wartości mieszkania stanie sie ono praktycznie niedostępne.
                Rekomendacja T która wkrótce wejdzie w życie jedynie usankcjonuje zasady przyznawania kredytów wdrażane są od pazdziernika.

                Reasumując w 2009 oszczędzałbym i zbierał na wkład własny. Oczywiście należy śledzić rynek bo okazje pojawiają sie i teraz (np teraz: sensowne mieszkanko 50m2 poniżej 5000zł/m2 w Sopocie, podobne w Gdansku za 3000zł/m2, w Poznaniu 3000zł/m2 we Wrocławiu 3500/m2 itd) tym niemniej osobom zamierzającym kupić mieszkanie radziłbym wstrzymać sie do 2010r.
                W 2009r nie ma praktycznie ŻADNYCH przesłanek do jakiegokolwiek wzrostu cen ale na znaczące spadki możemy poczekać jeszcze kilka mcy.
      • aurice_goldfinger Zdziwiłbyś sie 09.01.09, 13:48
        Jeszcze 4 miesiące temu jeden z doradców finansowych intensywnie wmawiał mojej
        siostrze że przy swoich zarobkach (ok. 2200 netto) stać ją na mieszkanie za 230
        tys w jednym z podwarszawskich miast.
        Na szczęście nie uwierzyła i kupiła za 162.
      • kid_cassidy Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań 09.01.09, 11:43
        stada beczącego o wzroście juz nie ma- zdechło z wycienczenia
        spowodowanego pianiem i straszeniem o wzroscie

        Stado podkręcaczy na wzrosty, by zachowac resztki twarzy, zaczyna
        mówić o subtelnym spadku, takie lekkie 10% w ciagu roku
        można dziś przyjąć, że za kilka tygodni, to samo stado, by nadal
        zachować resztki gęby bedzie mówiło juz o spadkach 25%
        ale wtedy będą juz wyższe:)
        stado nie wyrabia się za trendem:)
        • Gość: swoboda_t Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:59
          Poprawka! Stado zaczyna już mówić o spadkach "nawet 25% rdr",
          bardziej powściagliwe osobniki mówią o "maksymalnie 10% spadkach
          przez pół roku" (w domyśle "potem bedzie rosło":P). To samo stado do
          niedawna "prognozowało" spadki kilkuprocentowe (max), nieco
          wczesniej sapdki tylko wielkiej płyty, a jeszcze wcześniej
          wykluczałom jakiekolwiek spadki, bo miało rosnąć aż do nieba. Jak
          dziś of-hb-expanereasy i nawte przedstawiciele deweloperów
          przyznają, że "możliwe sa spaki o kilka-dwadzieisćiakilka procent"
          to jaka jest rzeczywistość?? :D



          kid_cassidy napisał:

          > stada beczącego o wzroście juz nie ma- zdechło z wycienczenia
          > spowodowanego pianiem i straszeniem o wzroscie
          >
          > Stado podkręcaczy na wzrosty, by zachowac resztki twarzy, zaczyna
          > mówić o subtelnym spadku, takie lekkie 10% w ciagu roku
          > można dziś przyjąć, że za kilka tygodni, to samo stado, by nadal
          > zachować resztki gęby bedzie mówiło juz o spadkach 25%
          > ale wtedy będą juz wyższe:)
          > stado nie wyrabia się za trendem:)
              • mara571 Re: To art ze stycznia 2008 09.01.09, 14:13
                kto jak kto, ale "eksperci finansowi" powinni w styczniu 2008 wiedziec, ze
                wkrotce w swiecie finansowow nastapi tapniecie.
                Przypomne ci tylko, ze CNN w swojej amerykanskiej wersji miala w luty 2008 temat
                kredytow "suprime" i pokazywala losy licznych rodzin, ktore mimo podjecia
                dodatkowej pracy, nie byly w stanie splacac miesiecznych zobowiazan.
                W lipcu 2008 bylo jasne, ze ten kredyty powiazane w pakiety zostaly sprzedane na
                calym swiecie roznym bankom.
                Wrzesien 2008 i oficjalne bankructwa wielu kolosow bankowych to byl final. Gdyby
                eksperci byli prawdziwymi ekspertami, a nie wypowiadali sie lub pisali ekspertyz
                na zamowienie, mogli przewidziec, ze kryzys nadchodzi.
                Ceny nieruchomosci w duzych polskich miastach w koncu 2007 roku osiagnely taki
                poziom, ze nawet wzrost PKB o 10% nie przyczynilby sie do ich wzrostu.
                Developerzy przesadzili ze swoja chciwoscia.
                • Gość: Shark Re: To art ze stycznia 2008 IP: 213.17.163.* 09.01.09, 14:25
                  W Polsce nie będzie suprime tylko raczej surprise, a właściwie już jest. Część
                  kredytobiorców chyba nie została doinformowana przez doradców że kurs franka
                  może nieco skoczyć a ich mieszkanie nie będzie wiecznie drożeć.
                  Deweloperzy może i są chciwi, ale w sumie oni po prostu wykorzystywali okazję
                  która się natrafiła. Któż by nie chciał czerpać pełnymi garściami skoro lud płaci
                  Winne są przede wszystkim banki, które dawały kredyt każdemu kto ma 2 ręce, 2
                  nogi i 300 zł na osobę w rodzinie. Gdyby ograniczenia w udzielaniu kredytów z
                  października 2008 zostałyby wprowadzone w lipcu 2006 dziś na rynku nieruchomości
                  prawdopodobnie mielibyśmy już tzw. normalność
                • Gość: Shark Re: To art ze stycznia 2008 IP: 213.17.163.* 09.01.09, 14:52
                  Oj, nie zgadzam się zupełnie. Kryzys na rynku nieruchomości w Polsce dopiero
                  nastał a jego skutki tak naprawdę ujawnią się na dobre za kilka miesięcy.
                  Do połowy 2007 roku był boom, do października 2008 utrzymywał się cały czas
                  popyt na wysokim poziomie - odpadła tylko spekulacja.
                  Jak można mówić o kryzyskie skoro ilość i wartość udzielonych kredytów np. w II
                  kwartale 2008 była wyższa niż w 2007?
                  Teraz dopiero nastąpiło w tej dziedzinie załamanie i będzie ono trwało minimum
                  do końca 2010 roku
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: To art ze stycznia 2008 IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 15:13
                        Kryzysu jeszcze nie oznaczał. Nie liczyłem aż na takie spadki jak były w tym
                        roku, ale spadków sie spodziewałem... W Łodzi w dużej płycie zaczęły się już w
                        połowie 2007 roku. Po prostu:
                        1) bankom zaczęło brakować pieniędzy na pożyczki i stopy w górę szły więc i
                        koszty kredytu zaczęły iść w górę, tak jak i zaczęła się wtedy walka o lokaty.
                        2) Ilość jelonków jest ograniczona i została już przetrzebiona.

                        Liczyłem na spadek o ok 20-30% w ciągu 2-3 lat, rzeczywistość jednak przerosła
                        oczekiwania i o tyle w Łodzi spadło już teraz, po prostu dołożył się kryzys
                        światowy...
                  • znajomy_jennifer_lopez Re: To art ze stycznia 2008 09.01.09, 15:56
                    Gość portalu: Shark napisał(a):

                    > Oj, nie zgadzam się zupełnie. Kryzys na rynku nieruchomości w Polsce dopiero> nastał a jego skutki tak naprawdę ujawnią się na dobre za kilka miesięcy.> Do połowy 2007 roku był boom, do października 2008 utrzymywał się cały czas> popyt na wysokim poziomie - odpadła tylko spekulacja.
                    > Jak można mówić o kryzyskie skoro ilość i wartość udzielonych kredytów np. w II> kwartale 2008 była wyższa niż w 2007?
                    > Teraz dopiero nastąpiło w tej dziedzinie załamanie i będzie ono trwało minimum> do końca 2010 roku

                    Jestem tego samego zdania, nic dodać nic ująć.
                  • Gość: Lukkiee Re: To art ze stycznia 2008 IP: *.aster.pl 09.01.09, 22:22
                    dynamika II kw. 2008 wynikała z dwóch czynników:
                    1. dostępność kredytu w PL radykalnie spadała dopiero
                    po wrześniu 2008; w II kw. 2008 płynność systemu
                    bankowego była dobra
                    2. długości realizacji inwestycji budowlanych (zwykle
                    1-2 lata). W II kw. 2008 wielu klientów ciągnęło
                    kredyty na inwestycje podjęte w 2006/2007 roku. Jeśli
                    wpłaciłeś 2 z 3 rat lub kupowałeś w systemie 10/90 - to
                    pociągniesz także tę ostatnią ratę - right?

                    Nie znam dynamiki III kw. 2008 (IV kw. 2008 może być
                    jeszcze ciekawszy), ale trend zapewne diametralnie się
                    zmieni.

                    Dzisiaj jest styczeń 2009, dlatego zasadnicze pytanie
                    to pytanie o dynamikę w II kw. 2009.
      • znajomy_jennifer_lopez Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań 09.01.09, 11:50
        Stary, wiekszosc ludzi wychodzi z inwestycji jak straci - zobacz że ludzie nie sprzedają jednostek uczestnictwa jak zaczynają sie spadki a dopiero jak stracą 30-50%. A fundusze inwestycyjne, grube ryby? Oni sprzedali juz rok temu, fundusze z Irlandii sporo sprzedawaly np wiosną 2007r.
        Z kolei wielu developerów zarobiło taką kasę że teraz moga czekać - 1 sprzedane mieszkanie sfinansowało 3. Albo np nie chcą/nie moga/sie przełamać i sprzedać taniej bo np budują na kosmicznie drogiej działce - jak tam CP we Wroc? LC juz stoi mimo ze działke miał taniej a CP?
        Cześc developerow przejrzała na oczy i mają obniżki o 20-50%. Tyle ze w wiekszosci na dziury w ziemi z realizacja 2010
    • Gość: KOlo321 Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 11:20
      Dokladnie tak samo jak placic za wynajete mieszkanie do usranej
      smierci, ktore niezaleznie od tego ile bedzie warte to i tak nie
      bedzie Twoje. Jesli mieszkam w mieszkaniu za ktore splacam kredyt, to
      co mnie obchodzi ile ono jest warte w danej chwili? Niezaleznie od
      tego jak ceny beda rosly czy spadaly to za 30 lat gdy je sprzedam to
      jakas kase dostane :-) A wynajmujac najwyzsej dostane zwrot kaucji
      sprzed 30 lat :-) Dotarlo?
        • Gość: gośćx Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:14
          życie na koszt rodziców to teraz się nazywa "dobre kontakty z
          rodzicami" ?? :)))
          "świadomość, że mogło się żyć normalnie" ?? to znaczy kątem u
          rodziców ?
          masz zamiar kupić sobie mieszkanie "bez wyrzeczeń" ? Litości,
          mieszkanie to nie para butów - kosztuje i przeciętnie zarabiający
          zawsze musi ponieść wyrzeczenia, wiedząc, że sposobem na życie nie
          jest pasożytowanie na rodzicach i czekanie, aż umrze babcia czy też
          sami rodzice i mieszkanie będzie za frajer.
          • steady_at_najx Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań 09.01.09, 12:35
            >kosztuje i przeciętnie zarabiający
            zawsze musi ponieść wyrzeczenia


            to jest wlasnie dokladnie to co kasta deweloperska ukula. Chcesz mieszkanie ? musisz ponosic wyrzeczenia. Ladnie w glowy jak widac wbila to "przeswiadczenie"

            Otoz mieszkanie nie jest dobrem luksusowym jest drogim ale nie luksusowym. Oczywiscie jakies wyrzeczenia sa konieczne. Ale proba wmawiania ze ludzie powinni placic po 50% dochodow zeby miec po 30 latach klite jest manipulacja i pieprzonym chciejstwem deweloperow.

            Na szczescie rynek weryfikuje powoli ta prawde (czytaj 1 srednia pensja za "sredni" metr).
            --
            Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
            Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
          • Gość: swoboda_t Idiotyczne myślenie leminga Made in Poland IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:09
            > Litości,
            > mieszkanie to nie para butów - kosztuje i przeciętnie zarabiający
            > zawsze musi ponieść wyrzeczenia,

            To bardzo głupie myślenie, ale dośc typowe dla mieszkańców (k)raju
            nad Wisłą. Tutaj 3/4 społeczeństwa życie pojmuje jako ciąg
            wyrzeczeń. 3/4 Polaków można sprzedać dowolne gó..o w przesadzonej
            cenie wmawiając, że tak być musi. I Polak skażony sowietyzmem zegnie
            kar, pójdzie na ekonomiczną rzeź. No bo musi być drogo. Otóż nie!
            Mieszkanie to nie jest cel sam w sobie, to nie powód do wyrzeczeń
            przez połowę życia. To produkt taki sam jak chleb czy buty. I w
            wyniku działania mechanizmów rynkowych prędzej czy później musi
            osiągnąć pułap cenowy odpowiadający ekonomicznym realiom (tak cena
            zakupu jak i najmu). W Polsce te mechanizmy tradycyjnie sa pwoolne,
            bo Polaka sposobem na życie jest wieczne narzekanie przy
            jednoczesnym utrwalaniu powodów narzekań poprzez idiotyczne decyzje
            konsumenckie.
            • Gość: gośćx Re: Idiotyczne myślenie leminga Made in Poland IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:21
              to ciekawe - mieszkanie jak buty ? jako produkt podlegający
              działaniom rynku oczywiście, że tak, ale czy dla każdego nabywcy
              decyzja o kupnie mieszkania to to samo co pójście po bułki ?
              obstawiam, że właśnie takie podejście jest co najmniej średnio mądre,
              a przekonanie, że musi w końcu być tak, że mieszkanie uda się wziąć
              bez wyrzeczeń to właśnie czysta komuna - należy się i ma być tanio !
              :))))
              Pogodzenie się z faktem, że skoro coś jest droższe niż miesięczne
              zarobki, więc można albo odkładać albo wziąć kredyt to nie
              "ekonomiczna rzeź", ale czysta kalkulacja - bo albo siedzisz u kogoś
              za frajer (mama, babcia, itp.), albo wynajmujesz, albo kupujesz (u
              mnie relacja koszt wynajmu/kredytu jest od kilku lat cały czas
              zbliżona) - proste. Można nie kupować i wynajmować, przy czym (nie
              wiedzieć czemu) - spłacając cudze mieszkanie za pomocą wynajmu,
              jesteśmy bardzo przebiegli, a spłacając własne - nieskończenie głupi
              :))
              • Gość: swoboda_t Re: Idiotyczne myślenie leminga Made in Poland IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:42
                Tak - mieszkanie jest jak bułki, chleb, buty. To jedno z
                podstawowych dóbr konsumpcyjnych. Jeśli w danej gospodarce brakuje
                chleba, albo jego ceny są nieadekwatne do zarobków i stan ten nie
                ulega zmianie, to ludzie z tego miejsca uciekają. Podobnie z
                mieszkaniami - jeśli niedostępność cenowa miałaby się długo
                utrzymywać spowoduje to eksodus mieszkańców danego miasta/kraju i
                jego postępujący upadek. Zdrowy rynek (bez sztucznych stymulantów i
                hamulców) sam wyreguluje ceny dóbr na odpowiednim poziomie. W
                przypadku mieszkań oznacza to, że po okresie szaleństwa i paniki
                ceny wrócą do poziomów akceptowalnych dla ogółu gospodarki, a nie
                tylko garstki marzycieli z pętlą kredytową. Wbrew temu co wypisują
                wyznawcy kultu kupna nie ma uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, czy
                bardziej opłaca się wynajmować czy kupić. Jednoznaczne stwierdzenie,
                że "wynajmując płacisz komuś, a kupując spłacasz swoje i to czysty
                zysk" jest wierutną bzdurą.
            • plosiak Re: Idiotyczne myślenie leminga Made in Poland 09.01.09, 16:14
              Super! Czyli ktoś ma czekać 20 najlepszych lat swojego życia, aż ceny mieszkań
              osiągną poziom, akceptowalny przez ciebie ? Buahahaha. Mieszkanie jest tylko
              (albo i aż) tyle warte, ile ktoś za nie zapłaci. A nie tyle, ile ktoś sobie
              nakreślił. Można oczywiście spekulować, czy ceny spadną o 10, 20 czy 50%.
          • Gość: tak zrobilem Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań IP: *.uni.opole.pl 09.01.09, 17:54
            Pozwole sie doloczyc do rozmowy: jestem przykladem osoby ktora
            kupila mieszkanie/a bez wyrzeczen.
            w 2001 kupilem mala kawalerke (w 50% na 10-cio letni kredyt),
            nastepnie dzieki dobrej sytuacji finansowej po 2 latach splacilem
            kredyt i kupilem 48 m w bloku (ponownie w polowie na kredyt), po
            kolejenych 2 latach (2005) znowu splacilem kredyt i przeprowadzilem
            sie do 110 metrowego mieszkania (ponownie finansujac je 50/50) -
            caly czas (rowniez dzis) bez wyrzeczen
        • plosiak Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań 09.01.09, 12:14
          Czynsz najmu jest w zasadzie identyczny jak rata kredytu na 30 lat. Z tym, że
          kredytobiorca po 30 latach będzie miał swoje mieszkanie. Nawet po kilku latach -
          gdy coś się nie uda - będzie mógł sprzedać i w kieszeni będzie kaska. Najemca
          zostanie z niczym.

          Kupione mieszkanie też można zamienić na mniejsze.

          Ja mam świetne kontakty z rodzicami, co mi nie przeszkodziło w wieku 20 lat
          wyprowadzić się z domu, usamodzielnić i żyć jak normalny, dojrzały człowiek. Ze
          swoją rodziną w swoim mieszkaniu/domu.
          • steady_at_najx Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań 09.01.09, 12:29
            > Ja mam świetne kontakty z rodzicami, co mi nie przeszkodziło w wieku 20 lat
            > wyprowadzić się z domu, usamodzielnić i żyć jak normalny, dojrzały człowiek. Ze
            > swoją rodziną w swoim mieszkaniu/domu.

            I napisz jeszcze (bo nie dodales) ze kupiles kilka lat temu za przyzwoite ceny. Ale nie. Dalej z uporem maniaka bedziesz wmawial ze warto kupic za kazda cene.
            Glowny argument "bo rata jest..."

            Dupa nie rata. Wynajem takiego samego mieszkania jest zdecydowanie tanszy niz rata za nie. I nie mowie o "chciejstwie" tych co kupili na gorce i wolaja za wynajem m2 50m2 za 2500 plus oplaty, tylko o tym ze spokojnie takie mieszkanie mozna wynajac duzo taniej.

            Druga rzecz ktora jak widze do tej pory nie dotarla do ciebie.
            Nikt nie mowi o wynajmowaniu przez 30 lat tylko o wynajmowaniu do moemntu powrotu normalnosci.

            Ile postow musisz z tymi prostymi prawdami przeczytac zebys zrozumial ?

            --
            Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
            Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
            • plosiak Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań 09.01.09, 12:41
              Ty naprawdę masz problemy z rozumieniem słowa pisanego. Ty jesteś zwolennikiem
              tezy, że warto kupić za każda cenę - twoja sprawa. Ale nie wkładaj mi w usta
              swoich tez, bo nigdy tak nie uważałem i nie napisałem. Uważam, że warto było
              kupić w 2005, nawet 2006 r. Były niezłe oferty.

              Nie wiem skąd ty sobie wymyśliłeś, że 1100 zł raty (przy kursie CHF 2,80) jest
              więcej niż przynajmniej 1500 zł za wynajem podobnego mieszkanie, ale tak wynika
              z twoich postów. Ja piszę o ludziach, którzy kupili ok. 3 lat temu. A ty
              wrzucasz ich do jednego worka z tymi, co kupili rok temu po 10 tys. za m2 i się
              z nich nabijasz. Zrozum, że istnieją w tym kraju ludzie, którzy nabyli
              mieszkania, stać ich na spłatę kredytu, bo pracują. I nie muszą być w wieku 40
              lat ciężarem dla swoich rodziców.

              Mnie irytuje postawa - jak mi się nie uda, wrócę do rodziców, na ich mieszkanie.
              Czyli - rodzice mają obowiązek mieć mieszkanie własnościowe, mają obowiązek
              zawsze przyjąć nawet 40-letnie dziecko, gdy okaże się, że te dziecko 20 lat
              wynajmowało mieszkania, nic nie odłożyło, a teraz nie ma pracy i nie ma czego
              zastawić, by przeżyć kilka miesięcy.

              Nie jesteś tu jedyny - wielu zwolenników wynajmowania twierdzi, że lepiej
              wynajmować całe życie i być "wolnym".
              • steady_at_najx Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań 09.01.09, 12:59
                Ja mam ? heh

                ty nawet nie rozumiesz co sam piszesz....

                co ma do rzeczy oplacalnosc sytuacji sprzed kilku lat, nikt jej nie neguje. Ja sam kupilem w 2004 mieszkanie na Kabatach za 4 z kawalkiem podczas gdy w gorce te ceny przekraczaly 10 k za metr.. i co z tego ? co to ma do dyskusji o artykule opisujacym biezaca sytuacje ?

                My mowimy o _obecnej_ sytuacji. O _obecnych_ cenach i o _obecnych_ sytuacjach. A nie o tym czy kiedys sie oplacalo kupowac.

                > Nie jesteś tu jedyny - wielu zwolenników wynajmowania twierdzi, że lepiej
                > wynajmować całe życie i być "wolnym".

                jak widac nie dociera. Znowu skrajnosci "cale zycie na wynajmie".......

                --
                Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
                Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
              • Gość: 4g63 Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań IP: 213.77.0.* 09.01.09, 13:10
                lepiej wynająć i odkładać, poczekać na spadek cen a odłożone pieniądze niech procentują na lokatach, w ten sposób, po 4 latach odkładania kupujesz to samo mieszkanie co to na raty na 30 lat.. i po 4 latach płacisz ewentualnie mały czynsz, wspomniałeś o racie 1100 porównując do wynajmu, zapomniałeś o czynszu napisz ile wynosi, i już będziesz miał różnicę wynajem do raty własnego, rata 1100?? przez najbliższe 30 lat frank będzie rósł ponieważ będzie na niego ciągły popyt.. nie życzę ci żeby twoja rata wzrosła do 2200, ale prawa rynku są nieubłagalne i niewykluczone że tak się stanie.
                i wtedy dopiero zakwiczysz i zrozumiesz o czym mowa i zrozumiesz jak banki do spółki z deweloperami wy***ły całą rzeszę jeleni, łącznie z tobą, mimo że ty i tak nie kupowałeś na górce.

                wynajmując mieeszkanie nie ryzykujesz również że marża którą wpłaciłeś za kredyt oraz wszelkie dodatkowe koszty związane z obsługą kredytu (różnice w cenie itd) nie spowodują że stracisz dorobku życia w momencie gdy np, powinie ci się noga... z samego rachunku prawdopodobieństwa spotka to kilkadziesiąt procent kredytobiorców, to duża liczba, ale okres jest długi, a różne przypadki się zdarzają, to chyba każdy wie.
          • mara571 poprosze o wiecej szczerosci 09.01.09, 13:00
            plosiak napisał:
            Ja mam świetne kontakty z rodzicami, co mi nie przeszkodziło w wieku 20 lat
            > wyprowadzić się z domu, usamodzielnić i żyć jak normalny, dojrzały człowiek. Ze
            > swoją rodziną w swoim mieszkaniu/domu.
            Ile twoja rodzina dolozyla do tej samodzielnosci?
          • Gość: poinformowany Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.01.09, 14:07
            Czynsz jest identyczny?? To zalezy jak sie liczy.

            Przyklad: Male mieszkanie okolo 40m2 7tys/m2, kredyt okolo 250 tys.
            okres splaty 30 lat przy zalozeniu niskich 5%.
            Jesli mieszkanie jest nowe niewykonczone to musisz wylozyc minimum
            20 tys. extra.

            Calkowity koszt po 30-tu latach bedzie okolo 450 tys. czyli 30 tys
            rocznie, co daje 2500 zl miesiecznie.

            O ile sie nie myle, to mieszkanie 40m2 mozna wynajac za 1500 zl
            miesiecznie, czyli oszczedzasz 1000 zl miesiecznie na poczatek.

            Oczywiscie wynajem bedzie drozal (inflacja itp.), ale koszt
            splacania kredytu tez moze wzrosnac po np. 5-ciu latach przy
            rolowaniu zadluzenia....

            Za czasow PRL koszt uzyskania mieszkania byl symboliczny, problemem
            byla dostepnosc (oczekiwanie 10-15 lat). Obecnie na mieszkanie sie
            nie czeka, ale "kosztem" jest redukcja naszych dochodow o okolo 30%
            na minimum kilkanascie lat.

      • Gość: wynajmująca Re: "Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 11:29
        Ja wynajmuję: dwa lata temu sprzedałam mieszkanie - po 10 tysiecy za
        metr - dostałam za to 550 tysięcy (centrum Krakowa) - wbrew radom
        rodziny nie kupiłam innego mieszkania - bo uważałam ze ceny spadną.
        I co ? Wynajmuję mieszkanie za 950 zł miesięcznie, zero kredytów, za
        rok kupię mieszkanie za gotówke i jeszcze mi zostanie ze 300
        tysięcy. Wynajmowanie to idealna opcja tylko trzeba troche pomyśleć
        i nie dać się zwariować że musisz być na swoim.