Dodaj do ulubionych

"Rz": Czeka nas pół roku spadku cen mieszkań

IP: *.publikator.com.pl 09.01.09, 11:12
Powiedzcie mi; jak to jest spłacać do usranej śmierci coś co będzie
coraz mniej warte. czy to tak, jak gdyby dać sobie wcisnąć
przeterminowane PrincePolo za 10 zł?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Tomek IP: *.sdm.de 09.01.09, 11:16
    jak juz media trabia o spadkach...

    swoja droga, jak gosc, co zarabia 2000 netto, jest w stanie pozwolic sobie na
    mieszkanie w Warszawie, nawet jak ceny spadna o polowe?
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 11:43
    "Według niego banki nie będą w stanie pozyskać takiego portfela depozytów, żeby sfinansować z niego akcję kredytową, która by była odpowiedzią na popyt klientów. Pawłowicz twierdzi, że osoby planujące zakup mieszkania będą czekać z podjęciem decyzji."

    Ameryki nie odkryli od kilku tygodni piszę
    W 2009r banki udzielą 10-20 mld zł kredytow.
    W roku 2002 udzieliły 8-9 mld zł, 2005-2006 to było 24-30 mld.
    A w 2007-2008 po 60mld.
    Teraz udzielą 1/5 tego co w latach gorki. Wystarczy na 30% spadki.
    I w 2010 wcale nie musi być lepiej (czyt wiecej kredytow) wiec raczej kolejne spadki.

    ps. Szybko.pl jest dla mnie tak wiarygodne jak homebroker expander reas i koledzy. Dziwnym trafem na tym serwisie ceny są srednio 20% wyzsze niz np gratka.pl domiporta czy oferty.net. Przy set tysiącach ofert. Przypadek?
  • Gość: PEWU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 11:54
    Znajomy. Ja widzę przesłanie tego artykułu: mieszkanie spadną bardzo mało,
    maksymalnie 10%. Nie wiem tylko jak to się ma do rzeczywistości?
    Na zwykłe zapytanie o lokum, sprzedający gotów był opuścić mi z miejsca 15%
    mimo, że nigdy z nim nie rozmawiałem, ba, nigdy go nawet nie widziałem.
    Do autorów artykułu: Przestańcie kłamać w żywe oczy, przestańcie zaklinać
    rzeczywistość. Nie traktujcie nas jak idiotów. Widzimy co się dzieje na rynku i
    potrafimy wyciągać z tego wnioski i żadne Wasze kłamstwa nie zmienią prawdy!
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 12:04
    Przesłanie jak zawsze gdy występuje któras z nazw: szybko.pl reas hb of expander i paru innych. Dlatego odniosłem sie tylko do wypowiedzi gościa ze szkoły bankowej. Takie arty o 3-, 6-miesiecznych "korektach" są mniej wiecej od roku, w krok... ZA spadkiem cen. By nie odpaśc od rzeczywistości.
    Teraz jak ceny zjada o 30% to napiszą że ceny spadną/spadają ale wkrotce odbicie rynku. Spodziewam sie zresztą że już w drugiej połowie roku, pod koniec zaczną sie artykuły "Rychłe odbicie na rynku nieruchomosci?" koniecznei ze znakiem zapytania bo to bedzie pisał Wielgo Marek a on jak sam przyznał "nic nie wie ale pisze sobie, ot co dzien" a ma juz dośc kpin na forum wiec teraz pisze tytuły ze znakiem "?".
    Poza tym to taka furtka dla GW by puścic art sponsorowany a do konca nie stracic twarzy, zachowac pozory artu zwykłego (za taki pewnie wyzsza stawka).

    Najzabawniejsza reklama roku?: "Nie łykaj byle czego. Wyborcza.pl"
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:22
    A co można się spodziewać po wypowiedziach "ekspertów" firm, które żyją ze
    sprzedaży nieruchomości? Przecież nie będą pisać "z kupnem nieruchomości
    wstrzymajcie się jeszcze półtora roku, ceny spadną o 50%, my przez ten czas
    zbankrutujemy, ale Wasze dobro stawiamy ponad nasze" :)
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 12:47
    Ano taki kapitalizm, albo zjesz albo dasz sie zjeść. A dobro dzieci (własnych) ważniejsze niż jacyś leszcze i jelenie. Tyle że jest masa zawodów niewymagających bycia hieną. Zresztą i w doradztwie finansowym uczciwość sie opłaca, na dłuższą metę.
  • Gość: jaga IP: *.netpoint.pl 09.01.09, 14:49
    Mam pytanie. Czy spadek cen mieszkań obciążonych hipoteką może pociągnąć za sobą
    weryfikację zdolności kredytowej obecnych kredytobiorców?
    kredyt-refinansowy.poxtrade.com/
    Czy bank może wymagać o klienta dodatkowych zabezpieczeń w przypadku gdy wartość
    rynkowa mieszkania spadnie poniżej wartości zadłużenia?
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 14:51
    Podobno rekomendacja T ma zobligować banki do szacowania zabezpieczeń (wartosci mieszkan) RÓWNIEŻ na juz udzielone kredyty. Jak to bedzie wyglądało w praktyce jeszcze nie wiadomo ale generalnie jesli znika/zmniejsza sie zabezpieczenie kredytu bank reaguje.
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 15:01
    Jak ktoś podaje link ni z gruszki ni z pietruszki to nie odpowiadajcie. Te linki
    są dla google, nikogo takiego nie obchodzi Wasza odpowiedz.
  • Gość: Shark IP: 213.17.163.* 09.01.09, 14:55
    Pisali o tym niedawno na GW. Zdolnością kredytową bank raczej się nie
    interesuje, przynajmniej dopóki regularnie spłacasz raty.
    Może natomiast domagać się dodatkowego zabezpieczenia, np. w postaci innego
    mieszkania, działki.
    Swoją drogą kredytobiorca w Polsce i tak odpowiada za swoje zobowiązanie całym
    majątkiem więc nie wiem czemu to ma służyć.
  • Gość: Włodek z Poznania IP: *.icpnet.pl 09.01.09, 21:24
    na rynku wtórnym spadną 3-11% z czego w Poznaniu 3-5%. Ciekawe. Ile to jest 4
    tys z 5,5tys? A tyle zjechały w ciągu pół roku najtańsze ceny wywoławcze na
    mieszkania z wielkiej płyty. I czego tu się więcej spodziewać? Korekta cen musi
    wynieść najmniej 1/3 wzrostu. A wzrost w hossie na nowe mieszkania wyniósł
    przeciętnie 160% w Poznaniu. 1/3 już osiągnął, ale nie widać tłumu
    zaintersowanych. Więc szukają analitycy kolejnej koncepcji z analizy
    technicznej. Biedacy nie wzięli pod uwagę, że NIE MA jakiś tłumów chętnych na
    zakup czekających aż ceny zjadą w dół, gdyż na rynku (mogli się przecież nauczyć
    z trzech hoss i dwóch bess na GPW w latach 1992-2006) prócz ceny liczy się
    głebokość rynku, czyli popyt potencjalny. A ten to coś innego od całkowitego i
    potencjalny się często zmienia. Szczególnie gdy jest hossa, to chętnych jest
    dużo więcej, niż gdy jest bessa. Ceny rosły to mnóstwo ludzi ulokowało swoje
    pieniędze w mieszkaniach by na nich zarobić. Nie potrzebowali tych mieszkań.
    Przeciętny popyt potencjalny na mieszkania, to średnia z danego pokolenia i jego
    odsetek dochodzący w ramach wymiany pokoleń do pozycji zawodowej umożliwiającej
    zakup nieruchomości na własność. I tyle. Ten naturalny wskaźnik jest pod wpływem
    trzech czynników:
    - wzrostu zamożności
    - wzrostu dostępności finansowania
    - wzrostu cen
    Polski rynek był przed 2004 ustabilizowany i tylko tamta sytuacja może służyć do
    analiz stanu przyszłego. Ze względu na koszty budowy mieszkania nie powinny
    kosztować więcej niż 20-30% powyżej cen z 2004. Pojemność rynku ze względu na
    wzrost zamożności jest trudna do oszacowania, gdyż wzrost nastąpił w wielu
    grupach zawodowych, jednak wiele z rodzin, którym przyrosło już zaspokoiło się
    na górce cenowej. Czy teraz czas powrócić do kalkulacji pojemności sprzed hossy?
    Czy wystąpi przyrost potencjalnych nabywców? Natomiast dostępność finansowania
    wróciła do poziomu sprzed hossy, albo czasowo jeszcze gorzej. Dlatego
    prognozowany przeze mnie poziom stablilizacji 20-30% powyżej cen z 2004 na pewno
    nie bedzie poziomem odbicia cen.
    Do tego dołoży się efekt psychologiczny podobny jak w hossie, o podobnej sile,
    tylko o przeciwnym wektorze. W ludzi wstąpi lęk przed zakupem, zobaczą tragedie
    znajomych, których mieszkania na skutek niepokrycia zapezpieczeniem zostaną
    zlicytowane, którzy tracąc pracę nie będą mogli spłacać rat, którzy
    przeszarżowali z wielkością rat, którzy wzięli CHF na poziomie nieco ponad 2 PLN
    itd. Każdy z nas będzie znać z pracy, z sąsiedztwa, z rodziny kogoś kto przeżyje
    taka tragedię. Do tego dojdzie do rewolucji na rynku deweloperów (już podawałem
    link, ponad 100 zgłosiło do sądów wnioski o upadłość, których sądy jeszcze nie
    przerabiają).
  • Gość: rh IP: *.eranet.pl 15.01.09, 23:05
    Jest dokładnie odwrotnie :) Bank NIE MOŻE żądać dodatkowego
    zabezpieczenia na poczet już udzielonego kredytu - to jest klauzula
    niedozwolona w umowie, jest w tej sprawie prawomocny wyrok UOKiK.
    Jak ktoś zainteresowany, to znajdę sygnaturę wyroku. Bank może
    natomiast monitorować twoją zdolność w trakcie biegu kredytu. Chodzi
    o to, że bank udzielając kredytu wycenia nieruchomość na X pln i
    koniec, to jest jego odpowiedzialność, nie klienta.
    A wspomniany artykuł z GW był stekiem bzdur, pisanym, żeby był
    gorący news.
  • Gość: D_78 IP: 213.17.163.* 09.01.09, 13:43
    Pytam Ciebie bo jako jeden z nielicznych wypowiadających się masz jakieś pojęcie
    o temacie.
    Czy wg ciebie spadek cen potrwa do lata czy dłużej?
    Czy ograniczenie podaży przez deweloperów zatrzyma spadek cen?
    Ja nie jestem specjalistą, ale moim zdaniem jedyną naprawdę mocną przesłanką
    przemawiającą za spadkiem jest pogarszająca się koniunktura gospodarcza, wzrost
    bezrobocia, zatrzymanie wzrostu płac itp.
    W gruncie rzeczy wcale nie jest nierealnym scenariusz że mimo pogorszenia się
    możliwości nabywczych kupujących mieszkania będą tanieć - mogą po prostu stać
    się produktem niszowym dostępnym dla nielicznych (apartamenty).
    W Polsce mieszkanie zawsze było dobrem najwyższego rzędu, zniszczenia wojenne,
    komunistyczne nastawienie zrobiły tu swoje.
    Pozdr

  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 15:50
    Gość portalu: D_78 napisał(a):

    > Pytam Ciebie bo jako jeden z nielicznych wypowiadających się masz jakieś pojęci> e
    > o temacie.
    > Czy wg ciebie spadek cen potrwa do lata czy dłużej?

    Znacznie dłużej i nie nagle. Dlatego bym przestrzegał przed niecierpliwością w stylu "mówili że bedzie spadek minąl miesiąc a jeszcze nie spadło". Kryzys dopiero sie rozwija a rynek mieszkaniowy cechuje pewna inercja (bezwładność) - książke, samochód sprzedajesz znacznie szybciej bo 20% to 10-5000zł. Mieszkania sprzedają sie dużo wolniej, często rok (z realnymi cenami) również dlatego że nie kazdy doceni np Twoje marmury w domu a za darmo ich oddac nie chcesz (a nie wykujesz).
    Dlatego świadomość ze za 10 000/m2 sprzedac sie już nie da będzie docierac powoli: znam np przypadek oburzonej babci: za kawalerke chciała bodaj 250 tys, na hasło "za 180 może bym wzięła" babcia sie oburzuła "Ależ prosze pani, ja juz obniżyłam o 30 tys". Totalna nieznajomośc rzeczy i to że rynek wycenia jej kawalerke na 180-200 tys, co z tego że obniżyła o 30tys? a może o 130tys? kogo to obchodzi? , ot na rynek trafili ludzie którzy nie znają sie na rynku - i oni moga stac z tymi mieszkaniami nawet po 2-3 lata. Pewnie częśc bedzie probowała wynajmowac ale to gest rozpaczy i tylko nieco wydłuży i spowolni tempo spadków
    Tak samo częśc developerów bedzie czarowac ze ich inwestycja jest wyjątkowa i że "taniej sie nie da". Wysoką ceną będą pozycjonowac (upiększać) swoją inwestycje: tak samo jak idziesz do sklepu: masz 3 towary, za 10zł, za 35zł i za 50. Za 50 nie bierzesz bo to szaleństwo ale za 10zł sie boisz (bo diabli co dali za tyle skoro tamci chcą 35zł i 50). Wiec bierzesz za 35zł a czesto masz to samo co za dyche. Dlatego czesc dev. nie bedzie obnizac cen.
    Ale tylko część reszta by sprzedać zareaguje. Zwłaszcza ze człowiek z kasą (niewazne czy swoją czy z kredytu bedzie na wage złota - co najmniej 1-2 lata) bedzie na wage złota (szacuje ze zamiast 300 000kredytów na 60mld bedzie 50-100 tys na 10-20mld. Zreszta sami analitycy banków (dzisiejszy pb) wskazują na ponad 50% spadek liczby kredytów w 2009r.

    Nastepna rzecz - cześc osób kupowała... ze strachu bo bedzie drozej.
    Było po 3000 a juz po 4000. Kupić? Nie? To za miesiac było za 5000 a wszystkie gazety waliły z prawa i lewa ze za pół roku będzie za 8000.
    Teraz mamy inną sytuacje dużo osob czeka, niektórzy nawet juz załapali ze mieszkania nie tylko drożeja. Plus wycofanie funduszy inwestycyjncyh itp.

    Długo można by pisac i argumentowac dlaczego więc ogranicze sie do oceny:
    2009r spadek o 30% (transakcyjne, średni czyli i o 20-50%, zalezy co i gdzie) - dotyczy ofcoz duzych miast.
    2010 dalszy spadek o 15-30%
    2011 moze stabilizacja, raczej jeszcze marazm
    2012 a to juz zalezy od rozwoju sytuacji gosp, ale wątpie by mialo rosnąć

    > Czy ograniczenie podaży przez deweloperów zatrzyma spadek cen?

    Wg mnie wcale. Dlatego że buduje sie z 250 000 domów i mieszkan rocznie.
    W Polsce nawet w czasie kryzysów budowano po 100 tys domów, a w tym przypadku znaczenie ma głownie KOSZT a nie cena. A koszty beda spadały dlatego ktos kto wybuduje dom za 300 000 zamiast 500 000 nie bedzie mial oporu sprzedania mieszkania za 250 000 zamiast za 400 000zł. I tak jest do przodu (dokłada do domu 50 tys zamiast 100)

    Spadek podaży dev. nawet o 50% (to bardzo duzo i nierealne) spowoduje spadek ogólnej podaży domów i mieszkan (własnych, developerskich, społdzielczych itd) o 20%. Przy spadku ilości kredytów o 50-70% (w stos do 2008r) w początkowej fazie i 30-50% (w stos do 2008) w pożniejszej ilość ich inwestycji bedzie i tak az za duża.

    > Ja nie jestem specjalistą, ale moim zdaniem jedyną naprawdę mocną przesłanką> przemawiającą za spadkiem jest pogarszająca się koniunktura gospodarcza, wzrost > bezrobocia, zatrzymanie wzrostu płac itp.

    Tak, bo z tego bedą wynikały najważniejsze czynniki
    1. Dostepność kredytów jest najważniejsza, w 2009 b.mała,
    2. Spadek kosztow budowy
    3. Nasycenie rynku - Niemożliwe? Wcale niekoniecznie
    a) przez ostatnie 7-8 lat od spisu powsz. wybudowano z 2mln mieszkan. Dalszy 1mln jest niepotrzebny (emigracja)
    b) bezrobotni czasowo uciekną z miasta - po co mają tam siedziec?
    c) coraz wiecej pracy na odleglość (np w domu) w PL 1%, np w Dani 20%. Nie bedzie ciśnienia na mieszkanie koniecznie 1km od rynku dużego miasta.

    > W gruncie rzeczy wcale nie jest nierealnym scenariusz że mimo pogorszenia się> możliwości nabywczych kupujących mieszkania

    Nie ma znaczenia, ludzie udowodnili w ostatnich latach że jesli im dac kredyt to kupią wszystko za dowolną cenę (sorry ale takie mam wrażenie)
    Restrykcyjne udzielanie kredytów uspokoi nastroje

    będą tanieć - mogą po prostu stać
    > się produktem niszowym dostępnym dla nielicznych (apartamenty).

    Nie do końca rozumiem ale jeśli chodzi o to że developerzy mogą olać rynek mieszkań zwykłych i budować tylko "apartamenty" tzn w apartamentowych cenach to nierealne. Nawet w boomie byli developerzy którzy budowali mieszkania po 3-4 tys/m2 (centra wielkich miast to nie cały świat:)) więc mieszkania beda.
    Drożały w dużych miastach bo tam poszła spekulacyjna fala. Nałożylo sie to z milionami nowych (i nienowych) samochodów co zakorkowało miasta - i mieszkanie "przy przystanku tramwajowym" zamiast dom na przedmiesciach znów zaczął miec wartość.

    > W Polsce mieszkanie zawsze było dobrem najwyższego rzędu, zniszczenia wojenne,> komunistyczne nastawienie zrobiły tu swoje.
    > Pozdr

    O tym sie nie mówi ale w Polsce wciąz wiekszość domów buduje sie drogimi, można rzec chałupniczymi metodami. Wprawdzie juz nie tynkuje sie mieszkan a daje tynk maszynowy itp ale daleko jeszcze to przemysłowego tempa i technologii budowy (wcale nie gorszych)
    Wiesz ile kiedyś sie budowało dom? Rok, czasami dłużej. Teraz dom możesz psotawić w 2-3 miesiące - tym samym nakładem ludzi i środków. Więc bajki o drogich pracownikach można sobie włozyć.
    Zresztą, są tu pewnie spece z budowlanki (uczciwi) to ci powiedzą ile roboczogodzin wymaga budowa domu obecnie a ile było np 5-10 lat temu.

    Pozdrowienia
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 09.01.09, 17:20
    Rozbawiles mnei ta dlugoteminowa prognoza sytuacji na rynku
    mieszkaniowym. Prosze: mamy guru!
    Tymczasem NIK NIE WIE jak sie rozwinie sytuacja. Zalezy od sytuacji
    w Stanach, od tego w jakim stopniu kryzys dotknie Polske i od tego
    co sie stanie ze zlotowka.
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 17:40
    Wiadomo że nikt nie jest nieomylny. Opieram szacunki na swoich przesłankach: uważam po prostu taki scenariusz za najbardziej możliwy i tyle. Po prostu nie widze do 2011 przesłanek do powrotu wzrostów a w 2009-2010 jedynie spadki.
    Możesz sie zastanowić nad argumentami i danymi które podałem, możesz sobie je skorygować wg własnych analiz czy przemyśleń a możesz sie tylko śmiać. Wybór należy do Ciebie
    ps. Nie wiem synu czemu kpisz skoro już z półtora roku temu pisałem że te ceny są chore? Nie pisałem w 2008 jak masa "analityków" pewnieś jeden z nich że ceny osiągną poziom Madrytu. Bo to Meksyk a nie Madryt był.
  • Gość: nikt IP: *.icpnet.pl 09.01.09, 19:33
    Nie tłumacz się przed byle baranem. Napisałeś rzeczowo, a wróżem nie jesteś. Dzięki.
  • Gość: D_78 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 22:23
    Dzięki. Czasem warto posłuchać opinii innych niż SPECów z Open Fajans i innych,
    których o obiektywizm bym nie podejrzewał.
    Słowo wyjaśnienia - przejęzyczyłem się w jednym punkcie - miałem na myśli, że "w
    gruncie rzeczy wcale nie jest powiedziane że mimo licznych argumentów
    przemawiających za spadkiem i pogarszającej się sytuacji gospodarczej mieszkania
    nie będą nadal drogim dobrem niszowym"
    Pozdr
  • znajomy_jennifer_lopez 10.01.09, 01:08
    Czy niszowym ciężko powiedzieć ale dla mnie pewnym jest że w ciągu najbliższych 3-5 lat kredyty bez wkładu własnego 20% będą naprawde dla wąskiego grona osób, na tyle wąskiego że generalnie można przyjąć że będą niedostępne (b.wysokie zarobki i/lub kredyt z ratą do 30% zarobków netto). Tak więc dla osób które nie bedą mogły uzbierać 20-30% wartości mieszkania stanie sie ono praktycznie niedostępne.
    Rekomendacja T która wkrótce wejdzie w życie jedynie usankcjonuje zasady przyznawania kredytów wdrażane są od pazdziernika.

    Reasumując w 2009 oszczędzałbym i zbierał na wkład własny. Oczywiście należy śledzić rynek bo okazje pojawiają sie i teraz (np teraz: sensowne mieszkanko 50m2 poniżej 5000zł/m2 w Sopocie, podobne w Gdansku za 3000zł/m2, w Poznaniu 3000zł/m2 we Wrocławiu 3500/m2 itd) tym niemniej osobom zamierzającym kupić mieszkanie radziłbym wstrzymać sie do 2010r.
    W 2009r nie ma praktycznie ŻADNYCH przesłanek do jakiegokolwiek wzrostu cen ale na znaczące spadki możemy poczekać jeszcze kilka mcy.
  • aurice_goldfinger 09.01.09, 13:48
    Jeszcze 4 miesiące temu jeden z doradców finansowych intensywnie wmawiał mojej
    siostrze że przy swoich zarobkach (ok. 2200 netto) stać ją na mieszkanie za 230
    tys w jednym z podwarszawskich miast.
    Na szczęście nie uwierzyła i kupiła za 162.
  • aurice_goldfinger 09.01.09, 13:50
    To odpowiedź na pytanie TOMKA
  • Gość: thewho IP: *.router.finemedia.pl 09.01.09, 11:16
    mam co prawada kredycior, ale na male mieszkanie, musialem kupic
    cos,wiec kupilem mozliwie najmiesze dostepne na rynku pierwotnym,
    musialem sie skredytowac na 100 tys...wszyscy sie pukali w glowe ze
    za male kupuje...doradzali wieksze.Za dobre rady dziekuje.
    Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:07
    i teraz ciśniesz się w małej chatce z poczuciem dobrze zrobionego
    interesu ?? :)))))))))))
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 12:50
    No faktycznie, głupio zrobił. Lepiej wziąc kredyt z ratą 3000zł z czego 2800 to gołe odsetki. Wiadomo, wtedy spłaca sie kredyt: całe 2500zł rocznie wydając jedyne 35 000.
  • z_uk 09.01.09, 13:41
    a teraz rata mi 500PLN nie przekracza wiec nawet cale zycie moge z takim
    hipotecznym zyc.
  • Gość: pasterz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 11:17
    Ależ pieprzą w tych gazetach. Stado baranów pieje, że będzie rosło, stado
    baranów pieje, że będzie spadał (nawet o 25%) jak to się dzieje, że rynek nie
    słucha tego stada baranów?
  • kid_cassidy 09.01.09, 11:43
    stada beczącego o wzroście juz nie ma- zdechło z wycienczenia
    spowodowanego pianiem i straszeniem o wzroscie

    Stado podkręcaczy na wzrosty, by zachowac resztki twarzy, zaczyna
    mówić o subtelnym spadku, takie lekkie 10% w ciagu roku
    można dziś przyjąć, że za kilka tygodni, to samo stado, by nadal
    zachować resztki gęby bedzie mówiło juz o spadkach 25%
    ale wtedy będą juz wyższe:)
    stado nie wyrabia się za trendem:)
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:25
    W ramach sprostowania stado naganiaczy pisze o spadkach 10% w PÓŁ ROKU, więc
    możemy się spodziewać spadków 15%-25% :) A za 2 lata ceny o 50% niższe.
  • Gość: wojtec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 15:24
    zebys sie kolo nie zdziwil ze spadnie o 50% :)
    p.s. do wszystkich geniuszy tego portalu, nikogo nie naganiam, nic
    nie kupilem na gorce i nie mam nic wspolnego z deweloperką. Po
    prostu nie uwierze w te 50%....(no chyba ze zobacze) 15%-25% ten
    przedzial spadkow jest moim zdaniem realny. ale 50%? to cena metra w
    moim miescie musialaby spasc to stanu z 2000 roku. moim zdaniem
    nierealne.
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 15:32
    Niech ktoś zapoda wojtecowi ten "sławny" niemal link do oferty
    mieszkań w trójmieście przecenionych o 40 (wcześniej 50)
    procent. "Kamieniczka coś tam".
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:59
    Poprawka! Stado zaczyna już mówić o spadkach "nawet 25% rdr",
    bardziej powściagliwe osobniki mówią o "maksymalnie 10% spadkach
    przez pół roku" (w domyśle "potem bedzie rosło":P). To samo stado do
    niedawna "prognozowało" spadki kilkuprocentowe (max), nieco
    wczesniej sapdki tylko wielkiej płyty, a jeszcze wcześniej
    wykluczałom jakiekolwiek spadki, bo miało rosnąć aż do nieba. Jak
    dziś of-hb-expanereasy i nawte przedstawiciele deweloperów
    przyznają, że "możliwe sa spaki o kilka-dwadzieisćiakilka procent"
    to jaka jest rzeczywistość?? :D



    kid_cassidy napisał:

    > stada beczącego o wzroście juz nie ma- zdechło z wycienczenia
    > spowodowanego pianiem i straszeniem o wzroscie
    >
    > Stado podkręcaczy na wzrosty, by zachowac resztki twarzy, zaczyna
    > mówić o subtelnym spadku, takie lekkie 10% w ciagu roku
    > można dziś przyjąć, że za kilka tygodni, to samo stado, by nadal
    > zachować resztki gęby bedzie mówiło juz o spadkach 25%
    > ale wtedy będą juz wyższe:)
    > stado nie wyrabia się za trendem:)
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 13:24
    "Ceny nieruchomości będą iść w górę nawet o 10-15 proc. rocznie - przewiduje w "Dzienniku Zachodnim" Paweł Grząbka z CEE Property Group. Oznacza to, że za 5 lat średnie ceny metra kwadratowego będą na poziomie 14-15 tys. zł, czyli takie jak np. w Madrycie."
    dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,4838096.html
  • Gość: Alien99 IP: 213.17.163.* 09.01.09, 14:00
    To były całkiem realne prognozy, gdyby nie 1 szczegół - narastający kryzys
    finansowy, co za tym idzie - bankowy, kredytowy itd.
    Gdyby wzrost PKB w Polsce sięgnął 10%, nic by nie zatrzymało wzrostu cen do tego
    poziomu, a deweloperzy mogliby sobie brać o 300 % narzutu
  • mara571 09.01.09, 14:13
    kto jak kto, ale "eksperci finansowi" powinni w styczniu 2008 wiedziec, ze
    wkrotce w swiecie finansowow nastapi tapniecie.
    Przypomne ci tylko, ze CNN w swojej amerykanskiej wersji miala w luty 2008 temat
    kredytow "suprime" i pokazywala losy licznych rodzin, ktore mimo podjecia
    dodatkowej pracy, nie byly w stanie splacac miesiecznych zobowiazan.
    W lipcu 2008 bylo jasne, ze ten kredyty powiazane w pakiety zostaly sprzedane na
    calym swiecie roznym bankom.
    Wrzesien 2008 i oficjalne bankructwa wielu kolosow bankowych to byl final. Gdyby
    eksperci byli prawdziwymi ekspertami, a nie wypowiadali sie lub pisali ekspertyz
    na zamowienie, mogli przewidziec, ze kryzys nadchodzi.
    Ceny nieruchomosci w duzych polskich miastach w koncu 2007 roku osiagnely taki
    poziom, ze nawet wzrost PKB o 10% nie przyczynilby sie do ich wzrostu.
    Developerzy przesadzili ze swoja chciwoscia.
  • Gość: Shark IP: 213.17.163.* 09.01.09, 14:25
    W Polsce nie będzie suprime tylko raczej surprise, a właściwie już jest. Część
    kredytobiorców chyba nie została doinformowana przez doradców że kurs franka
    może nieco skoczyć a ich mieszkanie nie będzie wiecznie drożeć.
    Deweloperzy może i są chciwi, ale w sumie oni po prostu wykorzystywali okazję
    która się natrafiła. Któż by nie chciał czerpać pełnymi garściami skoro lud płaci
    Winne są przede wszystkim banki, które dawały kredyt każdemu kto ma 2 ręce, 2
    nogi i 300 zł na osobę w rodzinie. Gdyby ograniczenia w udzielaniu kredytów z
    października 2008 zostałyby wprowadzone w lipcu 2006 dziś na rynku nieruchomości
    prawdopodobnie mielibyśmy już tzw. normalność
  • az.anonim 09.01.09, 14:33
    Kolejna bzdura.
    Kryzys na polskim rynku mieszkaniowym zaczął się DŁUGO przed pojawieniem się
    pierwszych informacji o kryzysie. Kryzys finansowy tylko przepełnił czarę goryczy.
  • Gość: Shark IP: 213.17.163.* 09.01.09, 14:52
    Oj, nie zgadzam się zupełnie. Kryzys na rynku nieruchomości w Polsce dopiero
    nastał a jego skutki tak naprawdę ujawnią się na dobre za kilka miesięcy.
    Do połowy 2007 roku był boom, do października 2008 utrzymywał się cały czas
    popyt na wysokim poziomie - odpadła tylko spekulacja.
    Jak można mówić o kryzyskie skoro ilość i wartość udzielonych kredytów np. w II
    kwartale 2008 była wyższa niż w 2007?
    Teraz dopiero nastąpiło w tej dziedzinie załamanie i będzie ono trwało minimum
    do końca 2010 roku
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 14:57
    A można mówić o kryzysie, bo w połowie 2007 roku ceny sie zatrzymały i zaczęły
    spadać.... Różnie w różnych miejscowościach, ale zaczęły...
  • Gość: Shark IP: 213.17.163.* 09.01.09, 15:02
    Że się zatrzymały to się zgodzę, po prostu skończył się chory boom z lat
    2004-2006/7. Ale to jeszcze nie oznacza kryzysu. Kryzys to pęknięcie banki i
    niekontrolowany marsz w dół
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 15:13
    Kryzysu jeszcze nie oznaczał. Nie liczyłem aż na takie spadki jak były w tym
    roku, ale spadków sie spodziewałem... W Łodzi w dużej płycie zaczęły się już w
    połowie 2007 roku. Po prostu:
    1) bankom zaczęło brakować pieniędzy na pożyczki i stopy w górę szły więc i
    koszty kredytu zaczęły iść w górę, tak jak i zaczęła się wtedy walka o lokaty.
    2) Ilość jelonków jest ograniczona i została już przetrzebiona.

    Liczyłem na spadek o ok 20-30% w ciągu 2-3 lat, rzeczywistość jednak przerosła
    oczekiwania i o tyle w Łodzi spadło już teraz, po prostu dołożył się kryzys
    światowy...
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 15:56
    Gość portalu: Shark napisał(a):

    > Oj, nie zgadzam się zupełnie. Kryzys na rynku nieruchomości w Polsce dopiero> nastał a jego skutki tak naprawdę ujawnią się na dobre za kilka miesięcy.> Do połowy 2007 roku był boom, do października 2008 utrzymywał się cały czas> popyt na wysokim poziomie - odpadła tylko spekulacja.
    > Jak można mówić o kryzyskie skoro ilość i wartość udzielonych kredytów np. w II> kwartale 2008 była wyższa niż w 2007?
    > Teraz dopiero nastąpiło w tej dziedzinie załamanie i będzie ono trwało minimum> do końca 2010 roku

    Jestem tego samego zdania, nic dodać nic ująć.
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 16:03
    mała errata tylko: Ilośc kredytów w 2008 może przekroczyła ale w całym, na pewno nie w drugim kwartale:
    2007 rok 311 000 kredytów, wartość 60mld
    I połowa 2008 (w tym IIkw) 165 000 kredytów i 36mld
  • Gość: Lukkiee IP: *.aster.pl 09.01.09, 22:22
    dynamika II kw. 2008 wynikała z dwóch czynników:
    1. dostępność kredytu w PL radykalnie spadała dopiero
    po wrześniu 2008; w II kw. 2008 płynność systemu
    bankowego była dobra
    2. długości realizacji inwestycji budowlanych (zwykle
    1-2 lata). W II kw. 2008 wielu klientów ciągnęło
    kredyty na inwestycje podjęte w 2006/2007 roku. Jeśli
    wpłaciłeś 2 z 3 rat lub kupowałeś w systemie 10/90 - to
    pociągniesz także tę ostatnią ratę - right?

    Nie znam dynamiki III kw. 2008 (IV kw. 2008 może być
    jeszcze ciekawszy), ale trend zapewne diametralnie się
    zmieni.

    Dzisiaj jest styczeń 2009, dlatego zasadnicze pytanie
    to pytanie o dynamikę w II kw. 2009.
  • Gość: Es IP: 217.153.26.* 09.01.09, 14:09
    I oby tak było :))
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 11:50
    Stary, wiekszosc ludzi wychodzi z inwestycji jak straci - zobacz że ludzie nie sprzedają jednostek uczestnictwa jak zaczynają sie spadki a dopiero jak stracą 30-50%. A fundusze inwestycyjne, grube ryby? Oni sprzedali juz rok temu, fundusze z Irlandii sporo sprzedawaly np wiosną 2007r.
    Z kolei wielu developerów zarobiło taką kasę że teraz moga czekać - 1 sprzedane mieszkanie sfinansowało 3. Albo np nie chcą/nie moga/sie przełamać i sprzedać taniej bo np budują na kosmicznie drogiej działce - jak tam CP we Wroc? LC juz stoi mimo ze działke miał taniej a CP?
    Cześc developerow przejrzała na oczy i mają obniżki o 20-50%. Tyle ze w wiekszosci na dziury w ziemi z realizacja 2010
  • Gość: KOlo321 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 11:20
    Dokladnie tak samo jak placic za wynajete mieszkanie do usranej
    smierci, ktore niezaleznie od tego ile bedzie warte to i tak nie
    bedzie Twoje. Jesli mieszkam w mieszkaniu za ktore splacam kredyt, to
    co mnie obchodzi ile ono jest warte w danej chwili? Niezaleznie od
    tego jak ceny beda rosly czy spadaly to za 30 lat gdy je sprzedam to
    jakas kase dostane :-) A wynajmujac najwyzsej dostane zwrot kaucji
    sprzed 30 lat :-) Dotarlo?
  • Gość: Tomek IP: *.sdm.de 09.01.09, 11:25
    jak cie stac - to wartosc mieszkania moze ci zwisac.
    ale jak cie ledwo stac... wyrzeczenia do konca zycia i swiadomosc, ze moglo sie
    zyc normalnie.
    Zawsze mozna wynajmowac mniejsze, z kims, lub , czasami sie da, przedluzyc
    mieszkanie u rodzicow. No ale niektorzy sie wstydza dobrych kontaktow z
    rodzicami i metki mamincorki/synka...
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 11:52
    Pierwsze słyszę ;-)
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:14
    życie na koszt rodziców to teraz się nazywa "dobre kontakty z
    rodzicami" ?? :)))
    "świadomość, że mogło się żyć normalnie" ?? to znaczy kątem u
    rodziców ?
    masz zamiar kupić sobie mieszkanie "bez wyrzeczeń" ? Litości,
    mieszkanie to nie para butów - kosztuje i przeciętnie zarabiający
    zawsze musi ponieść wyrzeczenia, wiedząc, że sposobem na życie nie
    jest pasożytowanie na rodzicach i czekanie, aż umrze babcia czy też
    sami rodzice i mieszkanie będzie za frajer.
  • steady_at_najx 09.01.09, 12:35
    >kosztuje i przeciętnie zarabiający
    zawsze musi ponieść wyrzeczenia


    to jest wlasnie dokladnie to co kasta deweloperska ukula. Chcesz mieszkanie ? musisz ponosic wyrzeczenia. Ladnie w glowy jak widac wbila to "przeswiadczenie"

    Otoz mieszkanie nie jest dobrem luksusowym jest drogim ale nie luksusowym. Oczywiscie jakies wyrzeczenia sa konieczne. Ale proba wmawiania ze ludzie powinni placic po 50% dochodow zeby miec po 30 latach klite jest manipulacja i pieprzonym chciejstwem deweloperow.

    Na szczescie rynek weryfikuje powoli ta prawde (czytaj 1 srednia pensja za "sredni" metr).
    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • plosiak 09.01.09, 12:53
    Człowieku, a skąd ci się wzięło te 50 % A dlaczego nie 75 % ???

    Walisz głupoty i tyle. Mało kto spłaca ratę w wysokości 50% dochodów. Wybrałeś
    sobie fragment z artykułu, w którym ktoś napisał, że kredyty były udzielane bez
    głowy nawet do 50 dochodów - i raptem się okazuje, że wszyscy, co wzięli kredyt
    w ciągu 3 ostatnich lat połowę pencji oddają bankowi. Otrzeźwiej.
  • Gość: 4g63 IP: 213.77.0.* 09.01.09, 13:00
    a ty to co jasnowidz czy jak?
  • steady_at_najx 09.01.09, 13:01
    > Człowieku, a skąd ci się wzięło te 50 % A dlaczego nie 75 % ???
    >
    > Walisz głupoty i tyle. Mało kto spłaca ratę w wysokości 50% dochodów

    widze ze dalej zyjesz w roku 2005, szkoda czasu na dyskusje.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 13:02
    Gdyby większośc kredytów była udzielana z dużym "zapasem" to nie byłoby takiego larum że skończyły sie kredyty dla każdego i banki udzieliłaby miesiecznie po 5mld kredytów a nie 600mln (1/10 tego co wcześniej)
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:10
    No to ile było tkaich kredytów na max zdolności w ostatnich 3
    latach?? WIesz?? Chętnie poczytamy :D BTW: jak tam nasz zakład o
    ceny najmu na koniec 2009, wchodzisz czy nie?? Bo w tamtym wątku
    jakos tak nie odpisałeś :D
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:02
    no to zastanów się - ma ponosić wyrzeczenia czy nie, bo sam sobie
    zaprzeczasz :)
    jeśli planujesz, że przez 30 lat będziesz zarabiał wciąż tyle samo,
    to może czas na jakiś prozac ?
    po drugie - wszystko zależy od miejsca, u mnie koszt mieszkania 2-pok
    to jakieś 250 tys., wynajem kosztuje tyle samo, więc jaki sens jest
    siedzieć na wynajmie ?? czekać aż spanikowani posiadacze mieszkań w
    mrówkowcach obniżą ceny ? bo posiadacze na nowych osiedlach
    niespecjalnie się przejmują spadkami i w d.. mają negocjacje, a nie
    zamierzam siedzieć na 9 pietrze z poczuciem, że zaoszczędziłem kasę
    :)
  • Gość: aaa IP: *.piastlan.net 09.01.09, 13:40
    Jaki Ty niemadry?!
    Postudiuj oferty a zobaczysz ze juz ceny ofertowe spadly a co dopiero
    transakcyjne. I to wlasnie nowych/nowszych mieszkan.
    Ale skoro stac niektorych na kilkadziesiat tys PLN w deweloperskie bloto?
  • steady_at_najx 09.01.09, 13:46
    Dla ciebie kazde wyrzeczenie to takie samo ?

    Nie rozrozniasz szarosci tylko widzisz czarne i biale ?

    Co innego wyrzeczenie 50% dochodow a co innego 20% jedno i drugie jest skoro placisz cos przeez 30 lat ale to drugie jest akceptowalne


    > jeśli planujesz, że przez 30 lat będziesz zarabiał wciąż tyle samo,
    > to może czas na jakiś prozac ?

    A ty planujesz ze bedac w Polsce 50-latkiem nadal bedziesz zarabial tyle co bedac 30 latkiem ? Jasne. Wtedy nie prozac ale viagra ci pomoze splacac te kredyciki.

    > siedzieć na wynajmie ?? czekać aż spanikowani posiadacze mieszkań w
    > mrówkowcach obniżą ceny ? bo posiadacze na nowych osiedlach
    > niespecjalnie się przejmują spadkami i w d.. mają negocjacje,

    tej bzdury nie zamierzam nawet komentowac.... oczywiscie nie obniza.. wszyscy inni gracze rynkowi to zrobia oni nie.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: ktosiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 14:40
    Nie no co ty. Będę zarabiał tyle, co mój ojciec w czasach postkomunistycznych.
    Kolego, my tak naprawdę dopiero zaczynamy czerpać garściami z przynależności do
    europejskich struktur. A potencjału zwyżkowego mamy wystarczająco dużo. Do
    przeciętnych europejskich jeszcze nam trochę brakuje. Zobacz co się stało np. z
    Portugalią. Zresztą spójrz na swoją pensję i porównaj z tą sprzed 1,5 roku. Moja
    wzrosła o ca. 100% pracując wciąż w tym samym miejscu na tym samym stanowisku. A
    to dopiero początek. Niedługo przyjmujemy euro. Kolejny impuls w kierunku
    bilansowania różnic. Itd. Także z całym szacunkiem, ale jakoś dziwnie nie
    martwię się o moją pensję za 20lat. Myślę, że kredyt brany w czasach początków
    integracji specjalnie jej nie zaszkodzi i z roku na rok będzie coraz mniej
    zauważalnym comiesięcznym wydatkiem.
  • Gość: asde IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 15:23
    Lol, tylko że jak to tempo wzrostu wynagrodzeń się utrzyma za parę lat będziemy
    zarabiać więcej niż Niemcy. Wierzysz w to? A ceny nieruchomości i tak mamy już
    wyższe niż tam.
  • plosiak 09.01.09, 16:08
    Nie mamy cen wyższych niż w Niemczech. A pensje realnie wzrastają. Jak podał mój
    przedmówca - rata w stosunku do zarobków spada, choć w wartości bezwzględnej
    biorąc pod uwagę kurs waluty czasowo wzrosła.
  • steady_at_najx 09.01.09, 20:17
    > Nie mamy cen wyższych niż w Niemczech

    Jestes smieszny bo klocisz sie z rzeczywistoscia.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: navy-blue IP: 79.191.146.* 09.01.09, 20:26
    Gość portalu: ktosiek napisał(a):
    Zobacz co się stało np. z
    > Portugalią.

    prawie 30 lat w Unii i nadal nadbiedniejszy kraj z calej zachodniej Europy, nawet Czechy bogatsze

    Moj> a
    > wzrosła o ca. 100% pracując wciąż w tym samym miejscu na tym samym stanowisku.
    > A
    > to dopiero początek.

    to ile wynosila na tym poczatku: 2000 brutto?
    I rozumiem ze w kalkulacji uwzgledniles szalejaca inflacje?
  • plosiak 09.01.09, 16:10
    Pytam po raz kolejny ? Skąd sobie wziąłeś te 50 % zarobków ??? Równie dobrze
    może być 75 % jak i 2 %. Bierzesz z kosmosu jakieś cyfry i się kłócisz. Zejdź na
    ziemię.
  • steady_at_najx 09.01.09, 20:24
    skad wzialem ? poczytaj sobie troche materialy opisujace wysokosc rat w
    porownaniu do zarobkow. Popytaj tez ludzi ktorzy brali kredyty w ostatnich dwoch
    latach i jak okaze sie ze bank wyliczyl ze na zycie zostawial im 1000 PLN to
    dowiesz sie jak mozna wyciagnac proste wnioski.

    I zacznij stosowac jakies argumenty w dyskusji bo te ktore dotychczas stosujesz
    sa na poziomie infantylnosci rownej przedszkolakowi ("ble ble pensje rosna" "ble
    ble rosnie sila nabywcza spoleczenstwa" "ble ble perspektywy rozwoju")

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 13:01
    Życie to nie jest tyranie na ratę za mieszkanie i nic więcej... To są też
    przyjemności, a jak nie będzie cię na nie stać, tylko będziesz przez cale życie
    zaharowywał się, by spłacić mieszkanie i 0 jakichkolwiek przyjemności, to co to
    za życie?
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:09
    podpisuję się oboma rękoma - a teraz tak konkretniej: nie mogę się
    wkręcić do rodziców i muszę mieszkać z rodziną sam, mieszkania
    kosztują (2 pokoje) jakieś 250 koła. Właściciele mieszkań w
    wieżowcach ostro schodzą z ceny, ale nie chcę mieszkać w mrówkowcach
    przy śmierdzącym zsypie, właściciele nowszych mieszkań negocjacje
    mają symboliczne - wynajem to jakieś 1300-1400 zł. Prognozy ?
  • Gość: aaa IP: *.piastlan.net 09.01.09, 13:45
    wez obecna cene mieszkania i odejmij 20% dodaj 15000 pln za wynajem w 2009 i
    wyjdzie ci ile zaoszczedzisz wstrzymujac sie z zakupem. Wychodzi naprawde
    porzadny samochod.
    Do tego kredyt drozszy juz nie bedzie
  • sobekx 09.01.09, 14:11
    kredyt droższy nie będzie, ale złotówka jest teraz wyjątkowo słaba,
    co stwarza możliwość dużego zmniejszenia kredytu w przypadku
    póxniejszego wzmocnienia złotówki w stosunku np. do CHF,
    można też więc zrobić inną kalkulację: wziąć wartość kredytu teraz
    przy wyjątkowo słabej złotówce i policzyć o ile spadnie kredyt po
    jej wzmocnieniu, może też wyjdzie porządny samochód? kredyt walutowy
    warto brać gdy złotówka jest słaba, jak teraz
  • Gość: muniek IP: *.acx.pl 10.01.09, 16:17
    sobekx napisał:

    > kredyt droższy nie będzie, ale złotówka jest teraz wyjątkowo słaba,
    > co stwarza możliwość dużego zmniejszenia kredytu w przypadku
    > póxniejszego wzmocnienia złotówki w stosunku np. do CHF,
    > można też więc zrobić inną kalkulację: wziąć wartość kredytu teraz
    > przy wyjątkowo słabej złotówce i policzyć o ile spadnie kredyt po
    > jej wzmocnieniu, może też wyjdzie porządny samochód? kredyt walutowy
    > warto brać gdy złotówka jest słaba, jak teraz

    Tylko teraz marża na kredyt w CHF jest zbyt duża - nie opłaca się brać obecnie
    walutowego. Dodatkowo zaostrzone są kryteria przydzielania, więc spora część
    osób walutowego nie dostanie.
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:09
    > Litości,
    > mieszkanie to nie para butów - kosztuje i przeciętnie zarabiający
    > zawsze musi ponieść wyrzeczenia,

    To bardzo głupie myślenie, ale dośc typowe dla mieszkańców (k)raju
    nad Wisłą. Tutaj 3/4 społeczeństwa życie pojmuje jako ciąg
    wyrzeczeń. 3/4 Polaków można sprzedać dowolne gó..o w przesadzonej
    cenie wmawiając, że tak być musi. I Polak skażony sowietyzmem zegnie
    kar, pójdzie na ekonomiczną rzeź. No bo musi być drogo. Otóż nie!
    Mieszkanie to nie jest cel sam w sobie, to nie powód do wyrzeczeń
    przez połowę życia. To produkt taki sam jak chleb czy buty. I w
    wyniku działania mechanizmów rynkowych prędzej czy później musi
    osiągnąć pułap cenowy odpowiadający ekonomicznym realiom (tak cena
    zakupu jak i najmu). W Polsce te mechanizmy tradycyjnie sa pwoolne,
    bo Polaka sposobem na życie jest wieczne narzekanie przy
    jednoczesnym utrwalaniu powodów narzekań poprzez idiotyczne decyzje
    konsumenckie.
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:21
    to ciekawe - mieszkanie jak buty ? jako produkt podlegający
    działaniom rynku oczywiście, że tak, ale czy dla każdego nabywcy
    decyzja o kupnie mieszkania to to samo co pójście po bułki ?
    obstawiam, że właśnie takie podejście jest co najmniej średnio mądre,
    a przekonanie, że musi w końcu być tak, że mieszkanie uda się wziąć
    bez wyrzeczeń to właśnie czysta komuna - należy się i ma być tanio !
    :))))
    Pogodzenie się z faktem, że skoro coś jest droższe niż miesięczne
    zarobki, więc można albo odkładać albo wziąć kredyt to nie
    "ekonomiczna rzeź", ale czysta kalkulacja - bo albo siedzisz u kogoś
    za frajer (mama, babcia, itp.), albo wynajmujesz, albo kupujesz (u
    mnie relacja koszt wynajmu/kredytu jest od kilku lat cały czas
    zbliżona) - proste. Można nie kupować i wynajmować, przy czym (nie
    wiedzieć czemu) - spłacając cudze mieszkanie za pomocą wynajmu,
    jesteśmy bardzo przebiegli, a spłacając własne - nieskończenie głupi
    :))
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:42
    Tak - mieszkanie jest jak bułki, chleb, buty. To jedno z
    podstawowych dóbr konsumpcyjnych. Jeśli w danej gospodarce brakuje
    chleba, albo jego ceny są nieadekwatne do zarobków i stan ten nie
    ulega zmianie, to ludzie z tego miejsca uciekają. Podobnie z
    mieszkaniami - jeśli niedostępność cenowa miałaby się długo
    utrzymywać spowoduje to eksodus mieszkańców danego miasta/kraju i
    jego postępujący upadek. Zdrowy rynek (bez sztucznych stymulantów i
    hamulców) sam wyreguluje ceny dóbr na odpowiednim poziomie. W
    przypadku mieszkań oznacza to, że po okresie szaleństwa i paniki
    ceny wrócą do poziomów akceptowalnych dla ogółu gospodarki, a nie
    tylko garstki marzycieli z pętlą kredytową. Wbrew temu co wypisują
    wyznawcy kultu kupna nie ma uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, czy
    bardziej opłaca się wynajmować czy kupić. Jednoznaczne stwierdzenie,
    że "wynajmując płacisz komuś, a kupując spłacasz swoje i to czysty
    zysk" jest wierutną bzdurą.
  • plosiak 09.01.09, 16:14
    Super! Czyli ktoś ma czekać 20 najlepszych lat swojego życia, aż ceny mieszkań
    osiągną poziom, akceptowalny przez ciebie ? Buahahaha. Mieszkanie jest tylko
    (albo i aż) tyle warte, ile ktoś za nie zapłaci. A nie tyle, ile ktoś sobie
    nakreślił. Można oczywiście spekulować, czy ceny spadną o 10, 20 czy 50%.
  • steady_at_najx 09.01.09, 20:19
    Jakie 20 lat ?

    Jeszcze raz zapytam ale duzymi literami "CZY TY K...A CZYTASZ POSTY
    CZY CZALY CZAS CHRZANISZ TA SAMA MANTRE ??"

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: tak zrobilem IP: *.uni.opole.pl 09.01.09, 17:54
    Pozwole sie doloczyc do rozmowy: jestem przykladem osoby ktora
    kupila mieszkanie/a bez wyrzeczen.
    w 2001 kupilem mala kawalerke (w 50% na 10-cio letni kredyt),
    nastepnie dzieki dobrej sytuacji finansowej po 2 latach splacilem
    kredyt i kupilem 48 m w bloku (ponownie w polowie na kredyt), po
    kolejenych 2 latach (2005) znowu splacilem kredyt i przeprowadzilem
    sie do 110 metrowego mieszkania (ponownie finansujac je 50/50) -
    caly czas (rowniez dzis) bez wyrzeczen
  • ebiznes24eu 09.01.09, 21:13
    porównaj sobie relacje średniej pensji do ceny m2 w czasach gdy brałeś kredyt a
    latem 2007 i teraz.
    Widzisz różnicę ?
    --
    ----------------------------------------------
    SprawozdaniaFinansowe.googlepages.com/
    Tanie finanse: taniefinanse.googlepages.com/
  • plosiak 09.01.09, 12:14
    Czynsz najmu jest w zasadzie identyczny jak rata kredytu na 30 lat. Z tym, że
    kredytobiorca po 30 latach będzie miał swoje mieszkanie. Nawet po kilku latach -
    gdy coś się nie uda - będzie mógł sprzedać i w kieszeni będzie kaska. Najemca
    zostanie z niczym.

    Kupione mieszkanie też można zamienić na mniejsze.

    Ja mam świetne kontakty z rodzicami, co mi nie przeszkodziło w wieku 20 lat
    wyprowadzić się z domu, usamodzielnić i żyć jak normalny, dojrzały człowiek. Ze
    swoją rodziną w swoim mieszkaniu/domu.
  • steady_at_najx 09.01.09, 12:29
    > Ja mam świetne kontakty z rodzicami, co mi nie przeszkodziło w wieku 20 lat
    > wyprowadzić się z domu, usamodzielnić i żyć jak normalny, dojrzały człowiek. Ze
    > swoją rodziną w swoim mieszkaniu/domu.

    I napisz jeszcze (bo nie dodales) ze kupiles kilka lat temu za przyzwoite ceny. Ale nie. Dalej z uporem maniaka bedziesz wmawial ze warto kupic za kazda cene.
    Glowny argument "bo rata jest..."

    Dupa nie rata. Wynajem takiego samego mieszkania jest zdecydowanie tanszy niz rata za nie. I nie mowie o "chciejstwie" tych co kupili na gorce i wolaja za wynajem m2 50m2 za 2500 plus oplaty, tylko o tym ze spokojnie takie mieszkanie mozna wynajac duzo taniej.

    Druga rzecz ktora jak widze do tej pory nie dotarla do ciebie.
    Nikt nie mowi o wynajmowaniu przez 30 lat tylko o wynajmowaniu do moemntu powrotu normalnosci.

    Ile postow musisz z tymi prostymi prawdami przeczytac zebys zrozumial ?

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • plosiak 09.01.09, 12:41
    Ty naprawdę masz problemy z rozumieniem słowa pisanego. Ty jesteś zwolennikiem
    tezy, że warto kupić za każda cenę - twoja sprawa. Ale nie wkładaj mi w usta
    swoich tez, bo nigdy tak nie uważałem i nie napisałem. Uważam, że warto było
    kupić w 2005, nawet 2006 r. Były niezłe oferty.

    Nie wiem skąd ty sobie wymyśliłeś, że 1100 zł raty (przy kursie CHF 2,80) jest
    więcej niż przynajmniej 1500 zł za wynajem podobnego mieszkanie, ale tak wynika
    z twoich postów. Ja piszę o ludziach, którzy kupili ok. 3 lat temu. A ty
    wrzucasz ich do jednego worka z tymi, co kupili rok temu po 10 tys. za m2 i się
    z nich nabijasz. Zrozum, że istnieją w tym kraju ludzie, którzy nabyli
    mieszkania, stać ich na spłatę kredytu, bo pracują. I nie muszą być w wieku 40
    lat ciężarem dla swoich rodziców.

    Mnie irytuje postawa - jak mi się nie uda, wrócę do rodziców, na ich mieszkanie.
    Czyli - rodzice mają obowiązek mieć mieszkanie własnościowe, mają obowiązek
    zawsze przyjąć nawet 40-letnie dziecko, gdy okaże się, że te dziecko 20 lat
    wynajmowało mieszkania, nic nie odłożyło, a teraz nie ma pracy i nie ma czego
    zastawić, by przeżyć kilka miesięcy.

    Nie jesteś tu jedyny - wielu zwolenników wynajmowania twierdzi, że lepiej
    wynajmować całe życie i być "wolnym".
  • steady_at_najx 09.01.09, 12:59
    Ja mam ? heh

    ty nawet nie rozumiesz co sam piszesz....

    co ma do rzeczy oplacalnosc sytuacji sprzed kilku lat, nikt jej nie neguje. Ja sam kupilem w 2004 mieszkanie na Kabatach za 4 z kawalkiem podczas gdy w gorce te ceny przekraczaly 10 k za metr.. i co z tego ? co to ma do dyskusji o artykule opisujacym biezaca sytuacje ?

    My mowimy o _obecnej_ sytuacji. O _obecnych_ cenach i o _obecnych_ sytuacjach. A nie o tym czy kiedys sie oplacalo kupowac.

    > Nie jesteś tu jedyny - wielu zwolenników wynajmowania twierdzi, że lepiej
    > wynajmować całe życie i być "wolnym".

    jak widac nie dociera. Znowu skrajnosci "cale zycie na wynajmie".......

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • plosiak 09.01.09, 16:17
    Gościu, nikt nie neguje, że gdy ktoś kupił na górce, to wtopił. Tylko, że ty
    zakładasz, że takich ludzi jest mnóstwo. A moim zdaniem tacy stanowią margines.
    Jeśli kogoś stać na mieszkanie za 500 tys., czyli na raty po 2500, to stać go
    też na raty po 3000.

    Poza tym wmawiasz ludziom, że ceny mieszkań i ceny wynajmu będą spadać, co jest
    bzdurą. Ludzie nie mogący kupić mieszkania (bo nie mają odłożonych 100 tys) wynajmą.
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 16:40
    2002 ok 130 tys kredytów wartosci 8-9 mld
    2005 202 tys kredytów wartosci ok 24 mld
    2006 280 tys kredytów na ponad 30 mld
    2007 311 tys kredytów na ok 60 mld
    I połowa 2008 165 tys kredytów wartosc 36 mld (szacuje sie 68mld w całym)

    Połowa tych co kupowała od 2005r. przepłaciła. Milion ludzi uważasz za margines?
  • mara571 20.01.09, 15:48
    nie zawsze.
    Ona stracila prace, on zarabia tyle co poprzednio 3000 netto.
    I juz jest duzy problem.
  • Gość: 4g63 IP: 213.77.0.* 09.01.09, 13:10
    lepiej wynająć i odkładać, poczekać na spadek cen a odłożone pieniądze niech procentują na lokatach, w ten sposób, po 4 latach odkładania kupujesz to samo mieszkanie co to na raty na 30 lat.. i po 4 latach płacisz ewentualnie mały czynsz, wspomniałeś o racie 1100 porównując do wynajmu, zapomniałeś o czynszu napisz ile wynosi, i już będziesz miał różnicę wynajem do raty własnego, rata 1100?? przez najbliższe 30 lat frank będzie rósł ponieważ będzie na niego ciągły popyt.. nie życzę ci żeby twoja rata wzrosła do 2200, ale prawa rynku są nieubłagalne i niewykluczone że tak się stanie.
    i wtedy dopiero zakwiczysz i zrozumiesz o czym mowa i zrozumiesz jak banki do spółki z deweloperami wy***ły całą rzeszę jeleni, łącznie z tobą, mimo że ty i tak nie kupowałeś na górce.

    wynajmując mieeszkanie nie ryzykujesz również że marża którą wpłaciłeś za kredyt oraz wszelkie dodatkowe koszty związane z obsługą kredytu (różnice w cenie itd) nie spowodują że stracisz dorobku życia w momencie gdy np, powinie ci się noga... z samego rachunku prawdopodobieństwa spotka to kilkadziesiąt procent kredytobiorców, to duża liczba, ale okres jest długi, a różne przypadki się zdarzają, to chyba każdy wie.
  • Gość: m IP: *.icpnet.pl 09.01.09, 15:19
    "przez najbliższe 30 lat frank będzie rósł"

    GRATULACJE! Nareszcie jakaś sensowna długoterminowa prognoza :-)
  • 4g63 09.01.09, 15:37
    tak, spokojnie możesz inwestować, ale nie wiem czy roczna stopa zysku będzie Cię satysfakcjonowała
  • mara571 09.01.09, 13:00
    plosiak napisał:
    Ja mam świetne kontakty z rodzicami, co mi nie przeszkodziło w wieku 20 lat
    > wyprowadzić się z domu, usamodzielnić i żyć jak normalny, dojrzały człowiek. Ze
    > swoją rodziną w swoim mieszkaniu/domu.
    Ile twoja rodzina dolozyla do tej samodzielnosci?
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:13
    :)))))))) czas zrozumieć, że niektórzy albo chcą być samodzielni,
    albo nie mają żadnego wyjścia i muszą sami zadbać o wszystko - co
    mieszkającym u mamy nie mieści się w głowie. oczywiście, że mając
    dach nad głową i użalającą się mamę, można czekać bez końca :)
  • Gość: poinformowany IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.01.09, 14:07
    Czynsz jest identyczny?? To zalezy jak sie liczy.

    Przyklad: Male mieszkanie okolo 40m2 7tys/m2, kredyt okolo 250 tys.
    okres splaty 30 lat przy zalozeniu niskich 5%.
    Jesli mieszkanie jest nowe niewykonczone to musisz wylozyc minimum
    20 tys. extra.

    Calkowity koszt po 30-tu latach bedzie okolo 450 tys. czyli 30 tys
    rocznie, co daje 2500 zl miesiecznie.

    O ile sie nie myle, to mieszkanie 40m2 mozna wynajac za 1500 zl
    miesiecznie, czyli oszczedzasz 1000 zl miesiecznie na poczatek.

    Oczywiscie wynajem bedzie drozal (inflacja itp.), ale koszt
    splacania kredytu tez moze wzrosnac po np. 5-ciu latach przy
    rolowaniu zadluzenia....

    Za czasow PRL koszt uzyskania mieszkania byl symboliczny, problemem
    byla dostepnosc (oczekiwanie 10-15 lat). Obecnie na mieszkanie sie
    nie czeka, ale "kosztem" jest redukcja naszych dochodow o okolo 30%
    na minimum kilkanascie lat.

  • Gość: ekhem IP: *.artnet.pl 09.01.09, 14:42
    Zapomniales tylko o jednym: po splacie kredytu masz mieszkanie, po wynajmowaniu przez wiele lat g*wno masz.
  • steady_at_najx 09.01.09, 15:37
    Gość portalu: ekhem napisał(a):

    > Zapomniales tylko o jednym: po splacie kredytu masz mieszkanie, po wynajmowaniu
    > przez wiele lat g*wno masz.


    Kolego ktos tu ladnie to wyliczyl - poczytaj a pozniej przestan sadzic te gnioty

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • 4g63 09.01.09, 15:39
    zapomniałeś o czynszu 2500 + czynsz, w koszcie wynajmu zazwyczaj czynsz jest wliczony
  • Gość: qqq IP: *.111.217.115.static.crowley.pl 09.01.09, 15:41
    drobny błąd wkradł się w wyliczenia...
    droby, ale zmieniający całkowicie wydźwięk twojego posta!!!

    450 tysięcy, dzielone na 30 lat to 1250 złotych miesięcznie... nie
    2500!!!

    wróć i przelicz jeszcze raz
  • steady_at_najx 09.01.09, 15:50
    Tak ?

    mowisz ze dostaniesz kredyt na 30 lat na zero procent...

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: wynajmująca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 11:29
    Ja wynajmuję: dwa lata temu sprzedałam mieszkanie - po 10 tysiecy za
    metr - dostałam za to 550 tysięcy (centrum Krakowa) - wbrew radom
    rodziny nie kupiłam innego mieszkania - bo uważałam ze ceny spadną.
    I co ? Wynajmuję mieszkanie za 950 zł miesięcznie, zero kredytów, za
    rok kupię mieszkanie za gotówke i jeszcze mi zostanie ze 300
    tysięcy. Wynajmowanie to idealna opcja tylko trzeba troche pomyśleć
    i nie dać się zwariować że musisz być na swoim.
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 11:55
    Jak masz 550 tys to z samych odsetek wyciągasz z 40 tys. A za najem placisz 10 tys. To dla tych którzy mówią że wynajmowanie sie nie opłaca i nabija sie komus kasę.
  • Gość: FeliksEdmundowicz IP: *.publikator.com.pl 09.01.09, 12:00
    przecież oni są szczęsliwcami, wybrańcami losu, zbawionymi za życia.
    Pastowany szczurek z banku udzielił im KREDYTU. inni nie mieli tyle
    szczęścia - kredytu nie dostali - są gorsi, głupi, brzydcy i z gęby
    im jedzie. a ci z kredytami? - dzieci szczęścia - są na SWOIM.
    oddawanie połowy dochodów przez 30 lat to pikuś. hosanna. módlmy się
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 12:18
    Nie wiem po co ta piana. Ja płacę ok 900zł raty, mieszkania za tyle bym nie
    wynajał 70m w Trojmiescie. Poza tym mam swiadomosc ze splacam cos co bedzie
    moje, co miesiac odkupuje od banku kolejne czesci mieszkania. Moim zdaniem
    lepiej po 30 latach spojrzec wstecz i stwierdzic ze wydawalem kase na cos co
    dzis nalezy do mnie, niz przez 30 lat tulac sie po wynajmowanych mieszkaniach i
    na koniec nie miec z tego nic.
  • steady_at_najx 09.01.09, 12:30
    >Nie wiem po co ta piana. Ja płacę ok 900zł raty

    A kiedy kupowales ? 5 lat temu ? 6 lat temu ?

    Jesli tak to jestes kolejnym "plosiakiem" ktory ma problemy z rozumieniem.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 12:38
    Kupowalem w styczniu 2007, ale mieszkanie na kotre mnie stan a nie łapartement.
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 12:55
    I za 70m2 w Trojmiescie zapłaciłeś 150 000zł?
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 12:58
    A gdzie tak napisałem? Oczywiscie ze mialem wklad wlasny. Zaplacilem 300.
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 13:08
    No to synu policz:
    300tys za stan surowy za obwodnicą albo w Pruszczu. Takie coś najdalej za rok bedzie warte 200 tys (stan dev). Co miesiac płacisz 900zł raty z czego z 800zł to odsetki.

    Po 4 latach masz:
    800 x 50 rat = -40 000zł
    utracone odsetki kap.wlasnego 150 000zł x jakies 30%=50 000zł
    spadek wartosci chałupy -100 000zł
    ----------------------
    RAZEM prawie 200 000zł. Naprawde wynajem bylby droższy???
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 13:15
    W twoich wyliczeniach bylby lepszy, ale w moich nie ;-). Przyjales falszywe zalozenia i stad ta roznica. Pozdrawiam.
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 13:27
    To mnie wyedukuj: mieszkanie kupione na szczycie górki, na początku 2007 zdrożeje o 100%?
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 13:31
    Czasami i na szczycie górki trafiały się okazje, kolega zmieniając mieszkanie z
    mniejszego na większe (oba w wielkiej płycie w Łodzi, oba w podobnym stanie)
    dopłacił po 2.5 tys za metr kwadratowy. Lokalizacje porównywalne, więc kwestia
    szczęścia ma tu znaczenie.... Niektóre przypadki należy rozpatrywać
    indywidualnie. Ogólnie nie opłacało się kupować, ale zawsze można przypadkiem
    trafić na jakąś okazję...
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 13:41
    Dokladnie. Tym bardziej jak nie kupowalo sie na "calkowitym szczycie" (polowa i koniec 2007). Jezeli kupilem mieszkanie za 300 a dzis kosztuje ono 420 to jak cena spadnie do 300 to raczej mnie glowa bolec nie bedzie, prawda? Nawet jak otrze sie o 250 to przezyje to spokojnie. Konczac ta dyskusje, dodam, ze licze na spadek cen, chetnie kupie drugie mieszkanei gdy bedzie mnie stac.
  • steady_at_najx 09.01.09, 13:08
    > I za 70m2 w Trojmiescie zapłaciłeś 150 000zł?

    Dokladnie o to samo mialem zapytac :)))) Kolezka albo klamie z suma albo z rokiem zakupu......

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • plosiak 09.01.09, 12:57
    Spoko, tego gościa nie przekonasz. On ma swoje prawdy objawione i zaraz Ci
    nawrzuca, że kłamiesz.
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:19
    Jest też rzesza ludzi, którzy nie mają gdzie mieszkać i muszą albo
    wynajmować, albo kupić - zdaje się, że i jedna i druga opcja łupi z
    połowy dochodów, więc może podpowiesz jakieś cudowne rozwiązanie dla
    kogoś, kto nie ma możliwości siedzieć na koszt rodziców czy babci ?
  • plosiak 09.01.09, 12:22
    Człowieku, skończ podstawówkę, tam uczą liczyć. Jeśli para dorosłych ludzi
    zarabia powiedzmy 8000 zł, co nie jest niczym szczególnym w obecnych czasach -
    trochę ponad średnią krajową - i spłaca kredyt w wysokości 1500 zł, to nie jest
    to połowa ich dochodów. Mało tego, dochody ludzi wzrastają, bo si ę rozwijają,
    dokształcają itd.

    Moim zdaniem 1500 zł miesięcznie za własne mieszkanie, to nie jest zła perspektywa.

    No ale można równie dobrze płacić 1500 zł przez 60 lat, żyjąc w strachu przed
    wyrzuceniem, nigdy nie czując się jak u siebie. Po prostu genialne. Po co
    ktokolwiek kupuje mieszkanie ?
  • Gość: Marian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:39
    To może Ty naucz się liczyć, jeśli 2 średnie krajowe to 4000zł to nazywanie
    8000zł "trochę ponad" raczej nie jest na miejscu, prawda? Już pomijam, że co 3
    Polak zarabia średnią krajową, więc statystycznie co 9 rodzina i to przy
    założeniu, że mężczyźni zarabiają tyle samo co kobiety i oboje pracują.

    Kapewu?
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:52
    chyba czas odświeżyć stronę ze średnią krajową ? jeśli masz 2 średnie
    to na łapę zostaje ok. 4400, jeśli z tego zapłacisz 1500 raty to
    padniesz ? I najważniejsze - jeśli nie ta rata to co ? Pod most czy
    do mamy ? Czy może wynajem za tą samą kasę ?
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:31
    Jeśli z 4400 złotych zapłacisz 1500 raty, to z dwóch średnich
    krajowych (poza dużymi miastami taki budżet rodziny to zwykle
    marzenie) zostaje Ci... gów.o. 2900 minus opłaty za mieszkanie
    (powiedzmy 600zł), telefony, internet, kablówka - powiedzmy 300zł.
    Zostaje 2000, z których trzeba kupić jedzenie, chemię, ubrania
    paliwo, zrobić opłaty za samochód. Ile zostaje na przyjemności, kurs
    językowy, wakacje, zmianę samochodu? A co, jeśli masz dziecko -
    wszak to bardzo kosztowna "zabawa". I z tych dwóch średnich robi się
    zero złotych, zero groszy.

    Alternatywą wobec płacenia raty 1500 jest płacenie np. 900 w wyniku
    spadku cen, który dopiero zaczyna się rozkręcać. Zresztą gdyby nie
    szaleństwo jelonków, bez kasy ale "ze zdolnością" to kilkusetzłotowa
    rata byłaby normą. W zdrowych gospodarkach przyjęte jest, że koszt
    mieszkania (opłaty + ewentualny kredyt) nie powinien przekraczać 1/3
    zarobków gospodarstwa domowego. Dla rodziny "dwie średnie" daje to
    niespełna 1500 łącznych kosztów, czyli ratę nieprzekraczającą
    tysiaca. I w tym kierunku zmierza rynek.

    P.S.: W wielu bardziej dojrzeałych gopsodarkach ludzie całe życie
    wynajmują. W takim Wiedniu, o którym ostatnio wspominałem (bo ceny
    tam są takie jak w Warszawie, śmiech na sali) 3/4 mieszkańców
    wynajmuje i jest ok. Po prostu ceny najmu mają odpowiednią wysokość
    do zarobków. W Polsce od 2006 wszystko stanęło na głowie, ale taka
    akrobacja nie może trwać wiecznie.
  • Gość: Analityk i doradca IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 09.01.09, 18:31
    'Średnie ceny lokali na rynku wtórnym w największych polskich miastach spadną w ciągu pół roku o 3 - 11 proc. Takiego zdania są analitycy portalu Szybko.pl. Według nich największych, 11-proc. przecen można się spodziewać we Wrocławiu i Gdańsku'

    A wg. mnie srednie ceny spadna w ciągu 7,5 miesiąca o 1,688357 proc. a największych przecen 10,123456789% będzie można spodziewać się w Szczecinie i Zielonej Górze a i może jeszcze w Zgorzelcu.
    Tak będzie i koniec. Jestem analyyytyykiem gó...anego portalu i gó... wiem ale jak mówie to tak bedzie. ŻENADA
  • steady_at_najx 09.01.09, 12:51
    plosiak napisał:

    > Człowieku, skończ podstawówkę, tam uczą liczyć. Jeśli para dorosłych ludzi
    > zarabia powiedzmy 8000 zł, co nie jest niczym szczególnym w obecnych czasach -
    > trochę ponad średnią krajową - i spłaca kredyt w wysokości 1500 zł, to nie jest
    > to połowa ich dochodów.


    W kazdym poscie pokazujesz brak wiedzy, naiwnosc i jakis rodzaj nieokreslonego infantylizmu. Jak wiele jest par zarabiajacych 8000 netto ?

    >
    > Moim zdaniem 1500 zł miesięcznie za własne mieszkanie, to nie jest zła perspekt

    Co bys za 1500 PLN miesiecznie kupil na "gorce" ? 35 m2 ?

    > No ale można równie dobrze płacić 1500 zł przez 60 lat, żyjąc w strachu przed
    > wyrzuceniem, nigdy nie czując się jak u siebie. Po prostu genialne. Po co
    > ktokolwiek kupuje mieszkanie ?

    K...a nie moge z nim. Kto pisze o calym zyciu na wynajmie ???!!!
    Kiedy to tej glowy dotrze ze ludzie nie chca przeplacac i wola przeczekac na czasy kiedy nieruchomosci wroca do normalnych cen ?


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 13:00
    Steady relax, dobrze że odpisujesz na bzdury plosiaka bo mi sie już nie chce ale sie nie wkurzaj, plosiak to taki okaz przyrodniczy, taki Hibernatus
    pl.wikipedia.org/wiki/Hibernatus
  • steady_at_najx 09.01.09, 13:02
    ehhh najbardziej irytuje mnie niespojnosc jego argumentow, skakanie z jednego na drugi zupelnie poza czasem....



    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: pepe IP: *.pwrnet.pwr.wroc.pl 09.01.09, 13:53
    pisze cokolwiek, jak kazdy naganiacz. Klamstwo 100x powtorzone staje sie prawda
  • Gość: gościu IP: *.aster.pl 09.01.09, 14:18
    mieszkanie kupione na górce za 300 tysi w W-wie
    rata 2200 + czynsz 300 = 2500
    wynajęcie 1500
    różnica 1000
    przez rok 12000
    przez 30 lat 360 000
    pomijam inflację , ponieważ znosi się z oprocentowaniem na lokacie, lub obligacjami
    rachunek prosty
    przez 30 lat wynajmuję, a za odłożone pieniądze po 30 latach kupuję swoje
    dla osób mających wieksze dochody oprócz tej różnicy można dołożyć oszczędności
    i własne można mieć bez stresu i kupione zawsze w dołku ( dodatkowy bonus ) po
    20 latach
    myślenie nie boli - tylko skutki nie myslenia bolą
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 14:49
    Gość portalu: gościu napisał(a):

    > przez 30 lat wynajmuję,

    Przerażająca wizja. I chyba nigdy nie miałeś kobitki, one inaczej myślą. Zresztą, jak już bedziesz miał albo pomyślisz o załozeniu rodziny sam zakumasz.
    Nie zmienia to faktu że zamiast kupowac na górce (nawet jak sie ma kase na całe mieszkanie) warto poczekać i przemęczyć sie ten rok czy nawet dwa. 100-200 tys piechotą nie chodzi (przynajmniej koło mnie nie szło)
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 09.01.09, 13:17
    Facet - ile jest takich par które mają zarobki netto na poziomie 8000 pln???????
    I ile z nich chce mieszkać w "apartamentowcu" na osiedlu?
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:17
    No jasne, że trzeba umieć wynajmować - wystarczy mieć wcześniej
    mieszkanie warte kilkaset tysięcy i je sprzedać. Że też durni ludzie
    nie wiedzą, że to takie proste - pewnie większość tych mieszkań do
    sprzedania nie posiada, ale to chyba jakieś życiowe ciamajdy :))

  • Gość: wynajmująca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:18
    kredyt to nabijanie kasy bankowi - a ten jeśli masz kłopoty to Ci
    nie popuści. Poza tym nawet dla kogoś takiego jak ja - mierny z
    matmy, studia humanistyczne i praca w zawodzie nie zwalnia z
    podstawowej umiejętności liczenia odsetek.
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 12:21
    Oczywiscie nie zwalnia od liczenia odsetek, ale nie uwazasz ze placisz znacznie
    wieksze "odsetki" wywalajac kase na wynajem? Po jakims czasie ja bede mial
    mieszkanie a ty jedynie wspomninie mieszkania. Pomijam Jezeli uwazasz ze
    bardziej Ci sie oplaca trzymac kase na lokacie i wynajmowac - oczywiscie Twoja
    sprawa. Ale zrozum, ze nie kazdy ma 500 tys na koncie.
  • steady_at_najx 09.01.09, 12:45
    Po jakims czasie to ty masz mieszkanie za 500 tysiecy i 30 lat splacania za soba 50% dochodow a on ma mieszkanie kupione za 300 tysiecy i splacony kredyt po 20 latach na 25% dochodow.

    Ale Ty byles spryciarzem bo on 2 lata dluzej wynajmowal. Nooo niezly jestes.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 12:51
    Widze znajomych ktorzy wynajmuja i widzę siebie i nie zaluje mojej decyzji. I wierz mi, nie wydajemy z zona 50% na ratę. Tak czy inaczej przecietny czlowiek bedzie musiak wziasc kredyt na mieszkanie, jezeli chce je kupic. Oczywiscie ze lepiej kupowac gdy sa tanie, ale to juz kazdy powinien policzyc sobie sam. I samemu odpowiedziec sobie - czy mnie na to stac?
  • steady_at_najx 09.01.09, 13:03
    > I sam
    > emu odpowiedziec sobie - czy mnie na to stac?


    i to pytanie wreszcie zaczely zadawac banki wymagajac wkladu wlasnego.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 13:10
    I bardzo dobrze. W zadnym razie nie bede tutaj bronil tych ktorzy sie władowali w kredyty na ciezkie lata i zyja byle jak. W mojej sytuacji kupno oplacalo sie bardziej niz wynajem. I chetnie poczekam na ta znizke cen. Moze kupie drugie mieszkanie za 2-3 lata, a obecne wynajme? Kto wie.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 13:20
    Zarzucasz komuś, że miał mieszkanie, więc nie powinien sie porównywac, ale ty
    tez nie piszesz fer, pomijasz ten wkład własny dość wysoki... To są zupełnie
    inne sytuacje, niż te które były niedawno, czyli osoby bez oszczedności prały
    kredyt na 130% wartości inwestycji...
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 13:25
    Zaznaczam tylko ze miedzy 500 za 150 jest dosc znaczaca roznica, ktora powodowala ze zakup byl bardziej oplacalny. Czy kupilbym mieszkanie na ktore musialbym brac kredyt 130% wartosci? Nie. Dlaczego? Nie bylo by mnie na nie stac. I tutaj sie chyba zgadzamy, prawda?
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 13:28
    No właśnie - i to chcą zobrazować oponenci. Więc jak sam widzisz, mają dość
    zbieżny pogląd.
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 13:43
    Nigdy nie tweirdzilem ze nie maja ;-). Ale, zdania ze splata rozsadneo kredytu jest lepsza niz wynajem, nie zmieniam. Tylko zaznaczam - rozsadnego. I to chyba wyczerpuje temat ;-). Pozdrawiam.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 13:48
    Kredyt - o czym juz pisalem wile razy jest jak narzędzie - np mlotek, mozna się
    nim dobrze posłuzyć i mieć pożądany efekt, a mozna też zrobić sobie krzywdę,
    nieumiejętnie się nim posługując.
  • plosiak 09.01.09, 12:19
    Jeśli masz 550 tys. A Bill Gates ma nawet więcej. I nie bierze kredytów. Wiec
    wszyscy, którzy biorą to debile ? ;)

    I skąd miałeś mieszkanie za 550 tys ? Może właśnie wcześniej spłaciłeś kredyt i
    akurat w tym czasie było warte owe 550 tys ?

    Przeciętny człowiek startując w życie nie ma mieszkania wartego pół miliona. I
    musiał wziąć kredyt. A mieszkanie po 950 zł w Krakowie ? I też 50 m2, które
    sprzedałeś ? LOL.
  • Gość: piuk IP: *.artnet.pl 09.01.09, 12:23
    Ja mowie ze sie nie oplaca. Bo nie mam 500 tys na koncie. A jak mam placic ok
    1000zl miesiecznie to wole przeznaczyc je na rate mieszkania niz na wynajem.
    Proste prawda?
  • Gość: iwonka IP: *.access.telenet.be 09.01.09, 12:18
    ja tez wynajmuje i po dwoch latach smodzielnego mieszkania mam
    odlozone prawie 40 tysiecy. Co miesiac place za wynajem z trojka
    znajomych ok. 630 zlotych co daje 15 tysiakow wladowanych do czyjesc
    kieszeni ale realnie gdybym miala wlasne mieszkanie to oprocz kredytu
    muysialabym placic jeszcze czynsz, optymistycznie 400 zlotych. Nie
    czuje, ze duzo trace, na kupno mam jeszcze czas. Mysle, ze spokojnie
    za jakis rok w niezlej lokalizacji kupie mieszkanie w stolicy po nie
    wiecej niw 3 tys. za metr. Jesli rozumnie zaoszczedze jeszcze troche
    to spokojnie bede miala conajmniej 20% wkladu wlasnego i oszczednosci
    na minimum pol roku zycia "w razie czego". A moge wynajmowac jeszcze
    4-5 lat i spokojnie kupic mieszkanie za gotowke. Roznie moze byc ale
    teraz nawet jak strace prace to moge spakowac walizki i wyniesc sie
    do rodzicow nie martwiac sie co zrobic z kredytem. Nawet jesli
    wynajem przez nastepne 5 lat bedzie mnie kosztowal w sumie ok. 60
    tys. to przypominam, ze przy kredycie na 200 tys. w zlotowkach placi
    sie jakos prawie drugie tyle odstek, np. 160 tys. Tak czy siak bede
    100 do przodu za 30 lat a ten od ktorego wynajmuje bedzie mial wiecej
    kasy wiec bedzie kupowal produkty mojej firmy co zapewni mi ciepla
    posadke.
  • septemberro 09.01.09, 13:30
    Gość portalu: iwonka napisał(a):

    > ja tez wynajmuje i po dwoch latach smodzielnego mieszkania mam
    > odlozone prawie 40 tysiecy. Co miesiac place za wynajem z trojka
    > znajomych ok. 630 zlotych co daje 15 tysiakow wladowanych do
    czyjesc
    > kieszeni ale realnie gdybym miala wlasne mieszkanie to oprocz
    kredytu
    > muysialabym placic jeszcze czynsz, optymistycznie 400 zlotych. Nie
    > czuje, ze duzo trace, na kupno mam jeszcze czas. Mysle, ze
    spokojnie
    > za jakis rok w niezlej lokalizacji kupie mieszkanie w stolicy po
    nie
    > wiecej niw 3 tys. za metr. Jesli rozumnie zaoszczedze jeszcze
    troche
    > to spokojnie bede miala conajmniej 20% wkladu wlasnego i
    oszczednosci
    > na minimum pol roku zycia "w razie czego". A moge wynajmowac
    jeszcze
    > 4-5 lat i spokojnie kupic mieszkanie za gotowke. Roznie moze byc
    ale
    > teraz nawet jak strace prace to moge spakowac walizki i wyniesc
    sie
    > do rodzicow nie martwiac sie co zrobic z kredytem. Nawet jesli
    > wynajem przez nastepne 5 lat bedzie mnie kosztowal w sumie ok. 60
    > tys. to przypominam, ze przy kredycie na 200 tys. w zlotowkach
    placi
    > sie jakos prawie drugie tyle odstek, np. 160 tys. Tak czy siak
    bede
    > 100 do przodu za 30 lat a ten od ktorego wynajmuje bedzie mial
    wiecej
    > kasy wiec bedzie kupowal produkty mojej firmy co zapewni mi ciepla
    > posadke.

    Jest tylko małe "ale". Tym ale jest czas, twoje życie. Oczywiście,
    że mozna oszczedzac wynajmując mieszkanie i za iles tam lat kupic
    mieszkanie, bo będzie taniej. Tylko, że za 10 lat będziesz 10 lat
    starsza, po przejściach w wynajmowanych mieszkaniach i twoje
    mieszkanie będzie cie o wiele mniej i krócej cieszyć. Nikt nie jest
    wieczny, lepiej kupic mieszkanie na kredyt (jeśli to możliwe) przed
    30-tką niz oszczędzac i kupić po 40-tce.

    Tak samo np. możesz zbierac np. na samochod i kupic go za 10 lat,
    zamiast kupić teraz na kredyt. Tylko, ze wierz mi, ze jak masz np.
    25 lat i kupisz samochód, nawet na kredyt, to inaczej czujesz jego
    wartość niz nazbierasz na niego w końcu i kupisz go w końcu mając
    35. Tak samo nie ma co odkładac np. wycieczek na plażę na Bahamy, bo
    lepiej pojechac na taką wycieczke na kredyt mając 20 lat niż bez
    kredytu mając np. 50 lat. Wszystko ma swój czas. A czas to tez
    pieniądz, którego nikt na forum nie uwzględnia w porównanaich
    wynajem - czy na kredyt.
  • Gość: bti IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 14:16
    Czyli proponujesz wydawanie na bieżącą konsumcję (samochód,
    wycieczka) pieniędzy których jeszcze nie zarobiłeś? Genialna
    strategia. Zwłaszcza, że na wycieczkę raczej nie oszczędzałabym do
    50 r. życia ;-) Wolę pojechać rok później za zaoszczędzone
    pieniądze, niż nabijać bankowi kasę odsetkami.
  • septemberro 09.01.09, 15:06
    Gość portalu: bti napisał(a):

    > Czyli proponujesz wydawanie na bieżącą konsumcję (samochód,
    > wycieczka) pieniędzy których jeszcze nie zarobiłeś? Genialna
    > strategia. Zwłaszcza, że na wycieczkę raczej nie oszczędzałabym do
    > 50 r. życia ;-) Wolę pojechać rok później za zaoszczędzone
    > pieniądze, niż nabijać bankowi kasę odsetkami.

    Tak właśnie proponuję. Raz się zyje. Mam teraz 30-kilka lat , dobry
    samochód i duże mieszkanie. Ale gdybym miał ten samochód (a nawet
    troche gorszy) i to mieszkanie (a nawet troche gorsze) w wieku np.
    23 lat (nawet na kredyt, ale wtedy nikt by mi nie dał kredytu), to
    miałbym na pewno łatwiejsze i lepsze życie. inaczej bym się czuł, a
    nie wracał jak dziad autobusem i gnieździł się w cudzej wynajmowanej
    kawalerce. A kredyt bym spłacał, tak jak teraz spłacam. To tylko 20%
    mojego dochodu netto, moge go spłacać do smierci. Żałuje, że nie
    kupiłem drugiego mieszkania na kredyt w 2003 r., teraz zamiast
    jakichś złodziejskich 3 filarów, płaciłbym ratę np. 1000 zł kredytu
    i wynajmował mieszkanie, a na starośc je sprzedał zamiast czekac na
    jakieś pieniądze z niepewnych funduszów.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 09.01.09, 16:02
    I w tym tkwi problem - mówisz o sytuacji sprzed kilku lat - mieszkanie kupowałeś
    tanio (przed boomem). Więc jeśli Tobie się opłaciło kupić KILKA LAT TEMU, to nie
    znaczy że komuś się opłaca kupić DZISIAJ.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 09.01.09, 14:25
    Spójrz na sytuację z innej strony. Kto jest bardziej radosny:
    a) osoba która kupiła na górce za 400 000,
    b) osoba która kupiła 2-3 lata później za 300 000?
    (a te zaoszczędzone 100 000 i odsetki od nich może wydać w ciągu następnych lat
    na samochód lub edukację dzieci lub wycieczki lub cokolwiek innego)

    Wg mnie bardziej cieszy kupienie czegokolwiek (nawet mieszkania) taniej, nawet
    gdy trzeba czekać trochę.
  • septemberro 09.01.09, 15:14
    Że troche mozna poczekac, to się zgodzę. No ale więcej niż 3-4 lata,
    to dla mnie przestaje byc trochę. Mozna poczekać rok, góra dwa.
    Właśnie chce kupić nawigacje, mam konkretny model, i moge poczekać
    na przełomie roku 2 miesiące, bo juz jest tańsza, a za miesiac
    będzie jeszcze tańsza, bo wchodzi nowszy model. Ale gdybym miał
    czekac np. rok, to szkoda życia.
  • septemberro 09.01.09, 15:21
    Idąc tokiem rozumowania "oszczędzam na kiedyś" to bez sensu było
    kupienie iles lat temu syrenki albo dużego fiata. Ale co ktoś użył w
    młodości, to jego. Na starość to i lexus nie będzie juz tak cieszył.
    Spotkałem ostatnio w sklepie starszego dziadka, trochę chyba wypił,
    bo zebrało mu się na żale. Mówił, że ma 3 mieszkania w Warszawie,
    ale oddałby je za to żeby znów byc młodym. A jak weźmiesz mieszkanie
    na kredyt, to jesteś młody i masz mieszkanie. A na starość, po co ci
    one, troche za późno. Tak samo jak z dziewczyną - młody będzie miał
    z niej więcej radości, nawet z tej mniej ładnej, a stary nawet
    najładniejszą nie bardzo będzie w stanie się nacieszyć, tylko sobie
    poogląda i zapąłcze, że za młodu nie miał
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 15:23
    Ale jeśli byś kupił syrenkę przepłacając bardzo, mogloby sie okazać, że po
    spłaceniu rat na benzynę cię nie stać...
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 09.01.09, 15:43
    Jak weźmiesz mieszkanie na kredyt gdy jest górka to MASZ PROBLEM, a nie mieszkanie.
    Dla mnie sprawa jest prosta - bardziej opłaca się czekać na spadek cen niż
    kupować coś co nie jest warte ogromnych pieniędzy.

    To tak samo jak z decyzją kilka lat temu - kupić mieszkanie, czy mieszkać z
    teściami, odkładać kasę i budować dom za 10 lat?
  • Gość: tojfel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 15:56
    'A jak weźmiesz mieszkanie na kredyt, to jesteś młody i masz
    mieszkanie.'

    ręce mi opadły. chyba się już nie pozbieram.
  • septemberro 09.01.09, 16:02
    Gość portalu: tojfel napisał(a):

    > 'A jak weźmiesz mieszkanie na kredyt, to jesteś młody i masz
    > mieszkanie.'
    >
    > ręce mi opadły. chyba się już nie pozbieram.

    Na starosć opadnie ci cos innego. Wtedy się dopiero nie pozbierasz.
    Ale będziesz mógł kupic mieszkanie. Ale wtedy zaczniesz używac innej
    laski, i ta laska na starość raczej nie będzie nadawała się do
    wzięcia na chatę. I sobie postukasz............ ale o podłogę. Tą
    laską
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 09.01.09, 16:12
    I to jest ta sławetna mentalność Polaka - "postaw się a zastaw się". Żyj jak
    burżuj przez rok, dwa, a potem dziaduj. Kup mieszkanie za ponad 7000 za mkw, a
    potem nie jeździj na wakacje przez 30 lat i miej tylko jedno dziecko, bo na
    drugie cię stać nie będzie.

    Nie wiem czemu się tak uczepiłeś tej starości. Myślisz że się nacieszysz
    mieszkaniem na emeryturze? A skąd masz pewność że w ogóle dożyjesz wieku
    emerytalnego?

    Lepiej żyć dniem dzisiejszym, korzystając z przyjemności, ale nie szastając
    kasą. Pracować - nie po to żeby raty spłacać, ale po to by coś w życiu zobaczyć,
    przeżyć dobrego. Mieszkać w gorszych warunkach, ale poświęcać więcej czasu
    dzieciom (nadgodzin nie trzeba stukać). Ile lat będzie Cię radowała chęć
    posiadania kawalerki za 250.000 pln?

    Jak wielkiego doła złapiesz gdy Twoi znajomi którzy wynajmowali przez 5 lat,
    kupią sobie większe mieszkanie, w fajniejszej dzielicy za tę samą cenę co Ty?
  • septemberro 09.01.09, 17:52
    Gość portalu: king-a napisał(a):

    > I to jest ta sławetna mentalność Polaka - "postaw się a zastaw się". Żyj jak
    > burżuj przez rok, dwa, a potem dziaduj. Kup mieszkanie za ponad 7000 za mkw, a
    > potem nie jeździj na wakacje przez 30 lat i miej tylko jedno dziecko, bo na
    > drugie cię stać nie będzie.
    >
    > Nie wiem czemu się tak uczepiłeś tej starości. Myślisz że się nacieszysz
    > mieszkaniem na emeryturze? A skąd masz pewność że w ogóle dożyjesz wieku
    > emerytalnego?
    >
    > Lepiej żyć dniem dzisiejszym, korzystając z przyjemności, ale nie szastając
    > kasą. Pracować - nie po to żeby raty spłacać, ale po to by coś w życiu zobaczyć
    > ,
    > przeżyć dobrego. Mieszkać w gorszych warunkach, ale poświęcać więcej czasu
    > dzieciom (nadgodzin nie trzeba stukać). Ile lat będzie Cię radowała chęć
    > posiadania kawalerki za 250.000 pln?
    >
    > Jak wielkiego doła złapiesz gdy Twoi znajomi którzy wynajmowali przez 5 lat,
    > kupią sobie większe mieszkanie, w fajniejszej dzielicy za tę samą cenę co Ty?

    Widzę, że nalezysz do drugiej lub trzeciej kategorii ludzi.

    1) pierwsza kategoria ludzi - to ci, co chca poczekac rok, dwa i kupic
    mieszkanie na kredyt. Tych rozumiem, bo wszystko wskazuje na to że ceny troche
    spadna. Ale jak będzie z dostepnością kredytu, nie wiadomo.

    2) druga kategoria ludzi - to półgłup.ki, którzy mieszkają u mamy kątem i
    bredza, ze za kilkadziesiąt lat odłożą na mieszkanie i kupia je za gotówke. W
    ich przypadku (brak kosztów wynajmu) może to i się powiedzie, ale będa kupowali
    te mieszkania jako 40 czy 50 latki, czyli dziadki. O dziadkach pisałem, ile mają
    z życia

    3) trzecia kategoria ludzi - to pełne głup.ki , którzy wynajmuja mieszkania,
    dając zarobić m.in. takim jak ja, którzy kupili mieszkanie na kredyt i bredzą,
    że za klikadziesiąt lat odłozą na mieszkanie i kupia mieszkanie za gotówkę. W
    ich przypadku (ponoszą koszty wynajmu) to się nie uda i zdechna w tych
    wynajmowanych norach.

    Denerwują mnie niemiłosiernie kategorie 2 i 3, tym bardziej mnie denerwują, że
    jakieś 7 lat temu myslałem tak samo, jak kategoria 3. Że lepiej najpierw
    nazbierać, a potem kupic, A latka lecą.

    A co do tego debilnego argumentu, że mieszkanie jest banku , a nie moje, to
    spójrz na to inaczej. W cenie raty masz opłatę za najem i malutki kawałek
    mieszkania na własność. Co miesiąc kupujesz więc malutki kawałek mieszkania od
    banku (tak jakbyś kupował mały kawałek tortu) oraz płacisz to co płaciłbys
    innemu podmiotowi drażącemu twoją kieszeń (który dla niepoznaki nie nazywa się
    bank tylko wynajmujący). Po 30 latach moZesz powiedziec że zjadłeś tort w ładnym
    lokalu, ktory właśnie po 30 latach jest twój. A to lepiej niż powiedzieć że
    przez 30 lat wp.ierdalałem sucha bułke i to w jakiejś spelunie, a teraz tna
    starość to moge sobie kupić lokal.

    Na kredycie mozna dobrze wyjść. Czas to zauważyć, a nie serwowac poglądy np.
    moich rodziców, którzy przez całe życie zbierali, zbierali i mają teraz
    mieszkanie warte ok. 200 000. Ja nie zbierałem , w 2003 wziąłem kredyt 200 000 i
    teraz mam mieszkanie warte 800 000 (jeszcze niedawno 950 000) , w tym kredyt
    jakieś 280 000. Wiec jeszcze raz powtórzę, że pogląd kupowanie tylko za gotówke
    to i.diota tylko może głosić.

    I na wszelki wypadek dodam, chodzi mi o to, że ktoś jest przeciwnikiem kredytów
    jako takich, a nie że ktoś zamierza obecnie poczekać rok, czy dwa lata z zakupem
    mieszkania. Pisałem wczesniej, że rok, dwa , można poczekac, ale już czekanie 10
    czy więcej lat (aż się uzbiera) to dopiero idio.tyzm.

    Zasada "postaw się, a zastaw się" nie ma tu żadnego zastosowania. Cały Zachód
    kredytuje się w kupowaniu nieruchomosci, a tu nagle Polak mądry zbiera zbiera
    ,,, az trafi go chol..era
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 18:02
    septemberro napisał:

    > Denerwują mnie niemiłosiernie kategorie 2 i 3, tym bardziej mnie denerwują, że
    > jakieś 7 lat temu myslałem tak samo, jak kategoria 3. Że lepiej najpierw
    > nazbierać, a potem kupic, A latka lecą.

    To by tłumaczyło dlaczego chłopcy z Młodzieży Wszechpolskiej czy PiS tak nerwowo reagują na pedałów.

    Co do kredytów to masz racje tylko że spór tu raczej dotyczy głupoty z kupowaniem chaty za 300% jej wartości a nie kupno, na kredyt czy nie, chaty za 70-120% jej szacunkowej rozsądnej ceny.
    Kredyt sam w sobie może dac duże korzyści i zyski.
  • septemberro 09.01.09, 18:04
    Aha, jeszcze tylko dodam, zę brałem kredyt 200 000 a mam 280 000 w przeliczeniu
    na PLN. Bo ratę co miesiąc płace teraz mniejsza niż np. pół roku temu (bo
    wprawdzie CHF wzrósł z ok. 2 na 2,70, ale LIBOR spadł mocno) i rata rozumiana
    jako haracz dla banku jest nawet kilka złoty mniejsza niz była "za taniego
    franka". Natomiast haracz od wynajmującego wzrósł, wiem, bo podniosłem najemcom
    opłatę. Ale oni nie wiedzą, że mieszkają w kredytowanym mieszkaniu, należą do 3
    kategorii ludzi i może nawet na tym forum piszą, że lepiej mieszkać w wynajętym
    i zbierać, zbierac, zbierać. Tacy ludzie tez sa potrzebni, bo kto by najął ode
    mnie mieszkanie?
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 09.01.09, 18:38
    Wyzywanie mnie od głupk.w możesz sobie darować - nie ruszają mnie
    anonimowe wpisy sfrustrowanych ludzi.

    "Co miesiąc kupujesz więc malutki kawałek mieszkania od
    banku (tak jakbyś kupował mały kawałek tortu)" - facet - czy Ty nie
    umiesz pojąć, że ten kawałek tortu można kupić TANIEJ? Za rok, za
    dwa, za pięć. Nikt nie mówi o wynajmie do usranej śmierci - nikt
    poza Tobą.

    Może Ty wpier.alałeś tę suchą bułkę w spelunie, ja przez ostatnie 3
    lata mieszkam w schludnym mieszkaniu we Wroc na Starym Mieście - i
    płacę kilka razy mniej niż musiałabym zapłacić za ratę własnego
    mieszkania w tej lokalizacji.

    Nikogo nie interesuje że w 2005 wziąłeś kredyt gdy mieszkania były
    tanie. Większość komentujących tutaj Geniuszu pisze o TERAŹNIEJSZEJ
    sytuacji na rynku nieruchomości (w 2005 to ja studia kończyłam, więc
    lepszy się czuć nie musisz tylko z tego powodu że pracowałeś i
    miałeś zdolność kredytową).

    A moi Rodzice przez 10 lat mieszkali "z teściami" bo w tym czasie
    się budowali. I mają dom wart kilkaset tysięcy. Tylko co z tego
    skoro to było X lat temu. Każdy żyje tak jak chce albo potrafi.
    Tylko nie rozumiem czemu myślisz że pozjadałeś wszystkie rozumy oraz
    to że trafiłeś w dobrym czasie we właściwe miejsce traktujesz jak
    oznakę własnego geniuszu biznesowego.

    Wszyscy znamy definicję lewara, tylko wiesz co? Ona przestała
    obowiązywać.

    "Cały Zachód kredytuje się w kupowaniu nieruchomosci, a tu nagle
    Polak mądry zbiera zbiera,,, az trafi go chol..era"
    A to coś nowego, bo ja wiem że sporo osób na Zachodzie wynajmuje. A
    jeśli ktoś kupuje - to raty go kosztują max 1/3 wysokości pensji
    netto.
    Z kolei Polak zapożyczy się na maksa - ukryje posiadanie dzieci
    (żeby mieć większą zdolność kredytową), przykombinuje, weźmie we
    frankach gdy złotówka na szczycie, a potem płacze że raty rosną i
    trzeba wydatki na jedzenie ograniczać. O rozrywkach nie wspominając.
  • steady_at_najx 09.01.09, 20:33
    king-a swietny komentarz, obawiam sie tylko ze gosc w swojej prostocie i
    zadufaniu w swoje racje po prostu go nie zrozumie.
    Taki "forumowy dres".
    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: tojfel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 16:13
    hehe głupi jestes niemiłosiernie i pewnie nie zrozumiesz, ale
    spróbuje ci cos wytlumaczyc w bardzo prosty sposob. gotowy?
    MIESZKANIE NA KREDYT TO NIE JEST TWOJE MIESZKANIE DOPÓKI NIE
    SPŁACISZ KREDYTU. rozumiesz? pewnie nie. w koncu teraz masz
    swoje "wlasne" 40 m i rate na 30 lat ale przeciez nigdy nie było
    lepiej:)
  • steady_at_najx 09.01.09, 15:42
    >Właśnie chce kupić nawigacje, mam konkretny model, i moge poczekać
    na przełomie roku 2 miesiące, bo juz jest tańsza, a za miesiac
    będzie jeszcze tańsza,

    stary takie porownania nawigacji z mieszkaniem duzo mowia o Tobie.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 17:55
    Panowie bez takich bo ja tu kawe pije.
    Porównujesz zakup mieszkania za kwote 15-letnich zarobków z nawigacją?
    Ile synu masz lat, 12?
  • bogulo2 09.01.09, 14:27
    jak mnie nie stać na lexusa to mam go sobie skredytować na 15-20 lat???
    NIE
    Kupię skodę, dacię czy co innego w normalnym kredycie na 4-5 lat.

    heh...co to za przyjemność mieć codziennie sraczkę w obawie przed bankiem???

    Podeślij swoją ofertę kredytową na maila - znajdziesz go w giełdzie skuterów poniżej :P

    --
    Moszna - warto odwiedzić
    Giełda Skuterów - jedyna giełda skuterów w Polsce
  • bogulo2 09.01.09, 14:13
    Bardzo dobry tok rozumowania. Pozdrawiam

    --
    Moszna - warto odwiedzić
    Giełda Skuterów - jedyna giełda skuterów w Polsce
  • Gość: camel IP: 213.17.163.* 09.01.09, 13:56
    Trzeba trochę pomyśleć - ot ględzenie. Jak ci rodzice kupili chatę albo
    odziedziczyłas po babci i sprzedałas na górce to tu nie trzeba specjalnego myślenia.
    Ja też mogę opowiadać jaki to jestem mądry że kupiłem w 2004 kawalerkę w
    Warszawie za 118 tys. a sprzedałem w 2006 za 265 ale nie opowiadam wszem i wobec
    jaki jestem genialny. Po prostu miałem trochę szczęście i zdolności
    elementarnego przewidywania.
  • Gość: nawara IP: *.static.arcor-ip.net 09.01.09, 17:32
    Właśnie to zrobiłeś - pochwaliłeś się jaki to jesteś genialny :D
  • Gość: aaa IP: *.piastlan.net 09.01.09, 11:30
    Problem polega na tym czy kupiles miszkanie na gorce i jaka czesc Twojego
    dochodu stanowi rata kredytu. Jak sie okazuje jest to PROBLEM sporej grupy ludzi
    ktora kupila mieszkania w 2007/2008.
  • Gość: mito IP: 217.153.87.* 09.01.09, 11:42
    Ależ nikt nie zachęca do wynajmowania mieszkania przez całe życie.
    Kwestia jest inna. Kupiłeś mieszkanie w zeszłym roku a twój znajomy
    rok po tobie. Jego mieszkanie identyczne jak twoje zostało wycenione
    o 25% niżej i mniej więcej o tyle pieniążków płaci niższą miesięczną
    ratę.
    A teraz oblicz ile to jest 25% twojej miesięcznej raty, pomnóż przez
    12 miesięcy i pomyśl co mógłbyś sobie zafundować za te pieniążki.
    I tak raz do roku przez 30 lat :P
    Dotarło?
  • Gość: KOlo321 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 15:30
    " Kupiłeś mieszkanie w zeszłym roku a twój znajomy
    > rok po tobie. Jego mieszkanie identyczne jak twoje zostało
    wycenione
    > o 25% niżej i mniej więcej o tyle pieniążków płaci niższą
    miesięczną
    > ratę. "

    Zdarza się róznie. Kupilem nowy samochód w 06 za 230 tys, a rok
    pozniej moglem kupic w tym samym salonie identyczny za 190 ty. Mam
    plakac? Jezdze sobie rok dluzej. Kto wie gdybym wiedzial i czekal
    rok, jezdzac starym to stary tez by stracil na cenie przy sprzedazy.

    Tak samo z chatą. Jak w niej mieszkasz to masz ten komfort, ze
    jestes u siebie i robisz co ci sie podoba. Do rodzicow, gdzie moge
    miec caly swoj pokoj, nie wroce o 3 rano z kumplem i dwoma
    panienkami na bzykanko w wannie lub na kuchennym stole albo i w
    lozku :-) Moi starzy nie sa tacy toleancyjni, a Twoi, Mito?

    Jak dla mnie moze i nadplacilem, ale jestem wolny. To co jest
    istotne czy mnie stac na raty. Stac.

    Ceny moze beda spadac przez 3 lub 5 lat, ale za dziesiec lat to te
    10 tys za metr bedzie sie wydawac prezentem. W skali 10-20 lat
    wszedzie robi sie tylko drozej nigdy taniej.


  • septemberro 09.01.09, 15:42
    Gość portalu: KOlo321 napisał(a):

    > " Kupiłeś mieszkanie w zeszłym roku a twój znajomy
    > > rok po tobie. Jego mieszkanie identyczne jak twoje zostało
    > wycenione
    > > o 25% niżej i mniej więcej o tyle pieniążków płaci niższą
    > miesięczną
    > > ratę. "
    >
    > Zdarza się róznie. Kupilem nowy samochód w 06 za 230 tys, a rok
    > pozniej moglem kupic w tym samym salonie identyczny za 190 ty. Mam
    > plakac? Jezdze sobie rok dluzej. Kto wie gdybym wiedzial i czekal
    > rok, jezdzac starym to stary tez by stracil na cenie przy
    sprzedazy.
    >
    > Tak samo z chatą. Jak w niej mieszkasz to masz ten komfort, ze
    > jestes u siebie i robisz co ci sie podoba. Do rodzicow, gdzie moge
    > miec caly swoj pokoj, nie wroce o 3 rano z kumplem i dwoma
    > panienkami na bzykanko w wannie lub na kuchennym stole albo i w
    > lozku :-) Moi starzy nie sa tacy toleancyjni, a Twoi, Mito?
    >
    > Jak dla mnie moze i nadplacilem, ale jestem wolny. To co jest
    > istotne czy mnie stac na raty. Stac.
    >
    > Ceny moze beda spadac przez 3 lub 5 lat, ale za dziesiec lat to te
    > 10 tys za metr bedzie sie wydawac prezentem. W skali 10-20 lat
    > wszedzie robi sie tylko drozej nigdy taniej.
    >

    Własnie, też tak uważam. Załuje trochę, że np. 10 lat temu
    oszczedzałem na ubraniach. Ktos może powiedziec, i co z tego, jakbyć
    wydawał na ubrania, to teraz byś nic nie miał. Ale wtedy bym się
    lepiej czuł, miałbym kilka lat lepszego życia. Dlatego do kilku lat
    używam życia, mieszkanie mam na kredyt ale jest moje, samochód jest
    mój, no to co że traci na wartości iles tam % rocznie, i ŻYJĘ a nie
    WEGETUJĘ jak szczur w wynajętej norze (po co apartament, przecież
    wynając norę jest taniej)
  • steady_at_najx 09.01.09, 15:46
    Własnie, też tak uważam. Załuje trochę, że np. 10 lat temu
    oszczedzałem na ubraniach. Ktos może powiedziec, i co z tego, jakbyć
    wydawał na ubrania

    Stary wybacz ale jestes troche infantylny. Wiekszosc rodzin wiaze koniec z koncem zeby splacac przewartosciowane klitki a bedzie miala gorzej a ty tylko o nawigacji samochodow i ciuchach. Zycze Ci latwego zycia ale jak ktoregos dnia sytuacja Ci sie pogorszy zaczniesz myslec inaczej.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • septemberro 09.01.09, 15:59
    steady_at_najx napisał:

    > Własnie, też tak uważam. Załuje trochę, że np. 10 lat temu
    > oszczedzałem na ubraniach. Ktos może powiedziec, i co z tego,
    jakbyć
    > wydawał na ubrania
    >
    > Stary wybacz ale jestes troche infantylny. Wiekszosc rodzin wiaze
    koniec z konc
    > em zeby splacac przewartosciowane klitki a bedzie miala gorzej a
    ty tylko o naw
    > igacji samochodow i ciuchach. Zycze Ci latwego zycia ale jak
    ktoregos dnia sytu
    > acja Ci sie pogorszy zaczniesz myslec inaczej.
    >

    Nie jestem infantylny, tylko na przykładach pokazuję, że
    niekoniecznie warto oszczedzac np. 10 lat na mieszkanie. Zresztą
    przez 10 lat i tak raczej nie zaoszczędzisz tyle, żeby nie
    posiłkowac sie kredytem.

    Kiedys byłe przeciwnikiem kredytów, takim co to nigdy nic na kredyt,
    tylko za gotówkę. Później zweryfikowałem swój pogląd, że nigdy
    kredyt, chyba że na WŁASNE mieszkanie. Później zweryfikowałem, że i
    na inwestycję tez można kupic mieszkanie. Później zweryfikowałem, że
    jak można na kredyt, to trzeba brac co się tylko podoba. Abu tylko
    dali kredyt. A na starość albo spłace, albo sobie spokojnie umrę i
    niech bank się martwi. Spadkobiercy zawsze mogą przyjąć spadek z
    dobrodziejstwem inwentarza (mówiąc po prostu, ze nie odpowiadają za
    długi). A co użyje to moje :)

  • Gość: aegis IP: 193.201.167.* 09.01.09, 18:52
    > Spadkobiercy zawsze mogą przyjąć spadek z
    > dobrodziejstwem inwentarza (mówiąc po prostu, ze nie odpowiadają za
    > długi). A co użyje to moje :)

    LOL.
    Najwyraźniej nie rozumiesz co oznacza "z dobrodziejstwem inwentarza".

    To nic innego jak *z wszystkimi konsekwencjami* - czyli z wszelkimi przychodami
    i wydatkami, "na dobre i złe", "wszystko albo nic".

    Czyli też Z KREDYTEM.
  • septemberro 09.01.09, 19:09
    Gość portalu: aegis napisał(a):

    > > Spadkobiercy zawsze mogą przyjąć spadek z
    > > dobrodziejstwem inwentarza (mówiąc po prostu, ze nie odpowiadają za
    > > długi). A co użyje to moje :)
    >
    > LOL.
    > Najwyraźniej nie rozumiesz co oznacza "z dobrodziejstwem inwentarza".
    >
    > To nic innego jak *z wszystkimi konsekwencjami* - czyli z wszelkimi przychodami
    > i wydatkami, "na dobre i złe", "wszystko albo nic".
    >
    > Czyli też Z KREDYTEM.

    Oj, lol lol. Powiedzenie "czemuś biedny? boś gl.upi. Czemuś glu.pi? Bom biedny"
    pasuje do ciebie niezwykle trafnie. Z taką wiedzą, to ty nigny nie dorobisz sie
    mieszkania. Skoro nie wiesz, co to znaczy przyjąc spadek z dobrodziejstwem
    inwentarza" to jak możesz wiedzieć co to jest wartość pieniądza w czasie .

    Masz tu fragment kodeksu cywilnego, poczytaj , może coś ci się przejaśni. Nie
    żebym traktował cie z góry, ale ja jak czegoś nie wiem, to nie piszę że wiem i
    nie wytykam rzekomego błędu komuś.

    Oto co o przyjęciu spadku przez spadkobierców z dobrodziejstwem inwentarza mówi
    kodeks cywilny (zakłądam, może niesłusznie, że wiesz co to kodeks cywilny}


    Tytuł VII.
    ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA DŁUGI SPADKOWE

    Art. 1030. Do chwili przyjęcia spadku spadkobierca ponosi odpowiedzialność za
    długi spadkowe tylko ze spadku. Od chwili przyjęcia spadku ponosi
    odpowiedzialność za te długi z całego swego majątku.

    Art. 1031. § 1. W razie prostego przyjęcia spadku spadkobierca ponosi
    odpowiedzialność za długi spadkowe bez ograniczenia.

    § 2. W razie przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza spadkobierca ponosi
    odpowiedzialność za długi spadkowe tylko do wartości ustalonego w inwentarzu
    stanu czynnego spadku. Powyższe ograniczenie odpowiedzialności odpada, jeżeli
    spadkobierca podstępnie nie podał do inwentarza przedmiotów należących do spadku
    albo podał do inwentarza nie istniejące długi.
  • septemberro 09.01.09, 19:16
    Zeby ci się przejasniło:

    spadkobiercy nie będa wówczas stratni, tzn. nie będa musieli płacić moich długów
    ze swojego majątku.

    Jeśłi mieszkanie będzie po mojej śmierci warte 100 zł, a zadłużenie będzie 120,
    to nie dostana nic, ale tez bank nie będzie mógł od nich sciągac moich długów.

    Jeśłi zas mieszkanie będzie warte 100 zł, a zadłużenie będzie 92 zł, to spłaca
    bankowi te 92 zł, a sobie wezma 8 zł.

    Gdyby zas przyjęli spadek wprost (przyjęcie proste spadku), to musieliby te 20
    zł zapłacić zamiast mnie bankowi.

    Oj, lol lol
  • Gość: a IP: 94.231.60.* 15.03.09, 18:31
    to mieszkanie nie jest twoje
  • Gość: templariusz IP: *.netia.com.pl 09.01.09, 11:42
    Ej, a jak to jest powynajmować przez dwa lata, patrzeć jak ceny
    spadają i przez kolejne 30 lat z wyższością patrzeć na naiwniaków
    którzy kupowali na górce ?
  • somatico 09.01.09, 11:23
    Acha, analitycy - wróżbici i szarlatani naszych czasów ;żenada
  • Gość: dwabe IP: *.eranet.pl 09.01.09, 11:32
    ... czyli chłopcy i dziewczynki zaraz po studiach (albo nawet nie),
    którzy mówią, co im ślina na język przyniesie i czują się ważni, bo
    poszukujący newsów "dziennikarze" (podobni do tych analityków i
    doradców) wynajdą każdego, kto ma potrzebę wypowiadać się jako
    ekspert. Nawet analityka portalu Szybko.pl. Pora przestać się
    ośmieszać, moi Państwo...
  • 12jarek12 09.01.09, 11:39
    trzy lata spadku i przecena o 30-50%. Śmiech bierze gdy się czyta
    oferty mieszkań z lat 70. za bajońskie kwoty :))) Ale miło pomarzyć
    że ma się tyle kasy. Ciąg jeleni się bezpowrotnie skończył.
    Deweloperzyny i banki wydmuchały kogo się dało.
  • Gość: Jarek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:19
    Właśnie sobie wyobraziłem człowieka, który siedzi przy komputerze i liczy.
    Liczy ile wyniesie go postawienie domu. Klika na kalkulatorku, sumuje ceny i
    wychodzi go to na chwilę obecną 500 tysięcy z działką.
    Myśli więc sobie: "Jeszcze sprzedam kawalerkę za 300 tysięcy, trochę dołożę i
    postawię dom juhuuuuuu"
    Ludzie obudźcie się! :)
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 09.01.09, 11:40
    a nie pół roku.
    Dla tępaków tłumaczenie założeń artykułu:
    Nie możemy kłamać,że ceny mieszkań spadają na łeb na szyję,bo jak
    jest każdy widzi-napiszemy więc,że spadną tylko o pareset złotych na
    metrze i że będą spadać jeszcze przez PÓŁ ROKU.Niech ciemnota sobie
    dopowie,że na jesieni znów wzrosty.
    A ja autorom na to:
    kij wam w pupkę...zaklinać to se możecie..dżinna jak się jakaś
    butelka trafi
  • Gość: xyz IP: *.icpnet.pl 09.01.09, 18:55
    Ceny mieszkań spadną w tym roku o 20 proc."

    KZ
    09.01.2009 11:02
    Czytaj komentarze(24)
    Zobacz na forum ({PostCount})

    Analitycy DI BRE Banku zakładają, że w ciągu najbliższych dwu lat
    ceny mieszkań spadną łącznie o 30 proc., w tym w 2009 r. o 20 proc.
    Podobna tematykaDI BRE w X 2007r: Ceny mieszkań zaczną rosnąć
    dopiero w 2010 r.


    Specjaliści biura zwracają uwagę, że paradoksalnie, na koniec
    listopada 2008 r. dla kredytobiorcy mieszkania generalnie były
    droższe, niż w połowie 2007 r., czyli na szczycie hossy
    deweloperskiej. To efekt tego, że wzrost kosztów kredytu był
    większy, niż efekt spadku cen mieszkań. Prognoza DI BRE zakłada
    spadek wartości nowych kredytów hipotecznych udzielonych w 2009 roku
    o 54 proc. r/r.

    „Spadku ceny kredyt można spodziewać się w najbliższym czasie, wraz
    ze spadkiem stóp procentowych. Ciągle jednak pozostanie kilka bardzo
    istotnych czynników, które wpłyną na niską sprzedaż mieszkań.
    Najbardziej istotny jest konsensus dotyczący przewidywanego spadku
    cen mieszkań, utrata poczucia bezpieczeństwa ze względu na
    zbliżające się spowolnienie gospodarcze, nadpodaż lokali na wielu
    rynkach oraz relatywne przewartościowanie nieruchomości. W efekcie
    przewidujemy, że wyniki przedsprzedaży w branży deweloperskiej mogą
    być w pierwszym kwartale 2009 r. bardzo słabe” – pisze Maciej
    Stokłosa w porannym komentarzu.

    Czytaj poniżejReklama:




    Analityk zwraca uwagę, że – jak pokazuje przykład Ganta - znaczne
    obniżki cen mieszkań powodują napływ klientów kupujących lokale za
    kapitał własny, jednak takie działania
    mogą szybko znaleźć naśladowców.

    „Spodziewamy się, że w najbliższych miesiącach najwięksi deweloperzy
    mogą rozpocząć nowe akcje promocyjne, łączące atrakcyjną ofertę
    kredytową z obniżkami cen mieszkań” – dodaje Maciej Stokłosa.

    Na dzisiejszej sesji wśród przedstawicieli branży deweloperskiej
    najmocniej rośnie kurs Immoeast (+3,2 proc.). O 1,5 proc. drożeją
    Polnord, Echo i GTC, symboliczną zwyżkę notuje Dom Development, nie
    zmienia się kurs LC Corp., a 2,5 proc. traci Gant.

    /za pb.pl/
  • lava71 09.01.09, 12:02
    Spadki dopiero się zaczną na poważnie teraz bo kryzys zaczyna się i u nas.
    Dopóki banki nie ograniczyły akcji udzielania kredytów wszystkim jak leci,
    dopóty można było jeszcze mówić o ruchu w interesie. Teraz jednak kredytów nie
    będzie a gotówki nie nie już od dawna. Prawdopodobnie to 1q2009 będzie pierwszym
    kwartałem gdy drgną na poważnie ceny ofertowe. A jak drgną to mamy spokojnie 2
    lata zjazdu w dół. Zjazdu, który zmiecie dużą liczbę szczęśliwych posiadaczy
    "swoich" apartamntów.

    --
    Pieniądze jako dług:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 12:14
    Dokladnie o tym piszę.
    To co było w 2007-2008 to było przesilenie, przegrzanie rynku. Ceny staneły, najmniej atrakcyjne i najbardziej przeszacowane chaty zaczęly troche tanieć, 5, 10%, a w przypadku płyty do 40% ale SIĘ TOCZYŁO.
    W 2007 udzielono 311 000 kredytów na 60mld zł
    W 2008 udzielono podobnie (165 tys w I polroczu, 36mld), szac 68mld w całym. W 2007 z rynku zaczęły wychodzić fundusze inwestycyjne, w 2008 zaczeli sprzedawac co bystrzejsi inw. indywidualni. ALE SIE TOCZYŁO.

    Kryzys na rynku nieruchomości DOPIERO BĘDZIE. Jak banki udzielą 10-20mld kredytów zamiast 70. A prezesi PKO BP i Pekao SA płakali ostatnio ze nie maja kasy i zamiast 145mld (wszystkie kredyty ludki firmy) być może bedą mogli udzielić tylko 40mld. Ile z tego pojdzie na kredyty mieszkaniowe?
    Banki podnosza marże bo to co mają (depozyty) wolą pozyczyć drozej, nie dławią sie już gotówką m.in. dlatego ze wczesniej połowe kasy pozyczali od bankow na Zachodzie, a jaka jest teraz syt. m-bankowa wiadomo.

    I jeszcze jedna uwaga: w Stanach pękniecie bańki nieruch. było PRZYCZYNĄ kryzysu, u nas bedzie raczej SKUTKIEM.
  • lava71 09.01.09, 12:27
    Niektórzy już zapomnieli, że ceny nie rosną pod wpływem chęci kupna a pod
    wpływem posiadanych realnych możliwości kupna. W tym kraju ceny są już tak
    wysokie, że bez kredytu na własne M stać tylko małą garstkę obywateli, która i
    tak ma gdzie mieszkać. Bez kredytów nie będzie pieniędzy a więc popyt spadnie. I
    to nie spadnie o jakieś 5-10% ale o 70%. Załamanie popytu najpierw doprowadza do
    stagnacji (co mamy już od dłuższego czasu) a następnie uruchomi lawinę. Biorąc
    pod uwagę fakt, że realny poziom cen jest w okolicach 2,5-3kzł/mkw to zapowiada
    się niezły spadek. Mnie ciekawi tylko czy jak to było w przypadku wzrostów także
    zaobserwujemy oznaki paniki ... tym razem u sprzedających, którzy nie będą mogli
    znaleźć chętnych na sprzedawane nieruchomości.

    --
    Pieniądze jako dług:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 13:22
    Myśle że proces będzie złożony. Zakute łby developerskie bedą czekać.
    Normalni developerzy bedą obniżać. A tym którym grunt sie bedzie palił pod nogami będą probowali opchnąc dziury w ziemi za jakies grosze (a potem pewnie i tak padną). Dlatego I i III grupa raczej budowac nie bedzie. Nic straconego bo spadek produkcji dev nawet o 50% nie zmieni trendu.

    Rynek wtorny. Czesc bedzie probowała sprzedac, sprzeda za ile pójdzie.
    Część (krakusie-centusie itp) pomyśli o wynajmie - rynek zaleje fala mieszkan na wynajem. Gdy ceny najmu spadna, plus jakies arty w mediach o nieuczciwych wynajmujacych którzy zdemolowali chate lub mają jakies bachory i nie mozna ich wyrzucic (pozmieniali zamki, matka wciaz siedzi w chacie itp historie) znowu pomyslą o sprzedazy tylko że ceny bedą o kolejne 20% niżej. No niektórzy tak mają i nawet znam takich, Polak mądry po szkodzie.
  • Gość: iwonka IP: *.access.telenet.be 09.01.09, 12:03
    Rok temu miwlo sie, ze jesli sie nie kupi mieszkania wtedy to koniec,
    przegrane zycie. Ciekawe co mowi sie teraz. I co to jest ten spadek
    3-5% ? Chyba jakis zart. Z ciekawosci zadzwonilam w odpowiedzi na
    pare ofert. cena w internecie - jakies 5 tys. za metr, ale po krotkim
    targowaniu pan zszedl do 3500. W innym zapytalam za ile chce pani
    sprzedac to sie dowiedzialam, za kazda cene bylebym tylko kupila.
    Powiedzialam 2500 za matr. Trcoeh za malo ale za 3200 to juz sprzeda.
    I to w momencie gdy rok temu podobne mieszkania kosztowaly conajmniej
    6-7 tys. za metr.
  • Gość: Gda IP: *.89.110.130.static.crowley.pl 09.01.09, 13:38
    to gdzie Ty mieszkasz? a może udajesz że mieszkasz w pl? a nie np. w Belgii...
  • Gość: sopot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 15:11
    buhahaha. No dawno się tak nie uśmiałem. Słuchaj, podzwoń jeszcze trochę, to z
    twoimi zdolnościami negocjacyjnymi uda ci się znaleźć lokum z dopłatą do m2.
    Naprawdę!
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 09.01.09, 15:51
    Jak mi powierzysz 200tys,to ci kupię piękne mieszkanko w Poznaniu
    ok. 50mkw w dzielnicy-sypialni max.5km od centrum,niski blok.
    Prowizja dla mnie 10%.Czyli kupuję za 180tys reszta dla mnie.
    Daj mi tylko czas do kwietnia.Studenci pierwszoroczniacy-wylot do
    siebie na wiochę po nieudanym semestrze-nowych chętnych na wynajem
    brak,a raty kredytu czas spłacać....

  • Gość: Dolar IP: 193.189.116.* 09.01.09, 22:19
    Wiesz, to zabrzmiało trochę, jak "Daj mi 10tys., a kupię Ci samochód". Nie neguję tego, że nie znajdziesz za 200tysia 50-metrowego mieszkania. Pytanie, jakie to będzie mieszkanie? Podam Ci przykład z mojego osiedla. Moje 60-metrowe mieszkanie w budynku 3-kondygnacyjnym (parter+2 piętra), stricte południowe, 1 piętro, winda!!! na klatce, hala garażowa + kilka pomniejszych pierdół: cena 3 miesiące temu to 320tys. 50 metrów dalej bliźniaczy budynek, ale 4 kondygnacyjny, mieszkanie parterowe, północne, bez miejsca w hali garażowej, winda w klatce sąsiadującej. Cena? 240 tysia za 55m. I co ty na to? Mieszkania oddalone od siebie o całe 50 metrów. Ja jednak wybrałem świadomie te atrakcyjniejsze. Kasa kasą, ale mieszkania nie kupuje sie na 5 lat. Wolę dorzucic parę złociszy, ale byc w pełni usatysfakcjonowany wyższym standardem. Także wiesz, lokal lokalowi nie równy. Pamiętaj o tym!
  • Gość: iwonka IP: *.access.telenet.be 10.01.09, 09:21
    istnieja telefony a internet jest dostepny wszedzie. jeszcze jakies
    pytania?
  • plosiak 09.01.09, 12:06
    Nie rozumiem pytania. Mnóstwo ludzi kupiło mieszkania kilka lat temu, obecnie
    można je sprzedać za 2 razy tyle. Ciesząc się jednocześnie, że się mieszka w
    swoim mieszkaniu i buduje normalne, rodzinne, dorosłe życie.
  • lava71 09.01.09, 12:09
    Rozumiem, że kupiło oznacza za swoje czyli za gotówkę. Bo jak wynajmują od banku
    to jest to inna inkszość.
    --
    Pieniądze jako dług:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
  • Gość: goscx IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:25
    znaczy się trzeba zbierać do emerytury swoje i wtedy kupić ? do tego
    czasu co radzisz - wynajem czy kątem u mamusi ?
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:26
    no tak, analitycy wróżący jakieś ceny to idioci, ale spokojnie można
    rzucić "50%" na forum i wszystko jasne :))
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 13:43
    Po kolei synku, taki zjazd (z 7000transakcyjne na 4200transakcyjne - 40%) zanotowały już "pierwsze do strzyżenia" czyli najbardziej przepłacone a najmniej atrakcyjne duze mieszkania w wielkiej płycie we Wrocławiu, a kryzys spowodowany małą ilością kredytow hipotecznych dopiero puka do drzwi.
  • lava71 09.01.09, 13:44
    Ci sami idioci analitycy w 2002 mówili o wzrostach na poziomie inflacji a w 2007
    mówili, że w 2008 ceny będą na poziomie 12-14kzł/mkw.
    Tak więc rzucenie wielkości 50% jest jak najbardziej uzasadnione.

    --
    Pieniądze jako dług:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
  • steady_at_najx 09.01.09, 13:50
    > no tak, analitycy wróżący jakieś ceny to idioci, ale spokojnie można
    > rzucić "50%" na forum i wszystko jasne :))

    Nie nie. Wierz im. Kup jeszcze ze 3 mieszkania bo za chwile znow ostro w gore.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • plosiak 09.01.09, 12:29
    Szczerze mówiąc, to nie spotkałem jeszcze banku, który wynajmuje mieszkania.
    Możesz zapodać link ?
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 13:26
    Kiedyś banki nie budowały mieszkań, a teraz proszę bardzo, jest takich kilka...
  • Gość: MC IP: *.chello.pl 13.01.09, 02:08
    "wynajmują od banku"?
    :-)
    Kupilem trzy mieszkania (nieduże, dwupokojowe, ok 44 metrów) w cenie
    3800 za metr. W wykończenie każdego z nich włożyłem "swoich" 50
    tysięcy. Mieszkania kupiłem w 90% w kredycie. Obecnie są wynajęte
    duzemu podmiotowi, z wynajmu za pieniądze pokrywam wszystkie trzy
    raty, oraz zostaje nieco ponad średnią krajową. Swojego kapitału
    włożyłem 300000. Obecna cena sprzedaży w tym rejonie (podkreślam -
    sprzedaży, nie ofertowa) to ok 7500. Czas - 4 lata.
    Pytanie - do ilu musiałaby zejść cena metra, aby ten interes był dla
    mnie nieopłacalny (ale proszę o porównanie z inną inwestycją o
    podobnym bezpieczeństwie, a nie inwestycjami giełdowymi).
    na pewno straciłem w stosunku do możliwości sprzedaży "na gorce",
    ale czy w perspektywie 2 letniej mam szansę stracić? :-)
    Notabene - 65 metrów w jeszcze lepszym punkcie sprzedałem tydzień
    temu. Cena - 11 z metra. Cena w szczycie prawdopodobnie możliwa do
    uzyskania - 13000-13500 z metra. Zakup - 6500 z metra, wykończenie
    110 tysięcy.

    Banki będą dawały kredyty na 100%, o ile ktoś ma zabezpieczenie i
    wysokie dochody. Fakt że te kredyty będą droższe, o 1% marży nie ma
    już co marzyć, ale dalej da się pospekulować :-)
  • Gość: smigacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:17
    > Ciesząc się jednocześnie, że się mieszka w swoim mieszkaniu
    > i buduje normalne, rodzinne, dorosłe życie.

    No bo oczywiście w wynajętym mieszkaniu po prostu nie da się budować normalnego,
    rodzinnego i dorosłego życia.

    A poza tym mieszkanie jest "swoje" dopiero po spłacie hipoteki. Jeśli nie uda
    się jelonkowi kredytu spłacić, okazuje się nagle że to "swoje" mieszkanie tak
    naprawdę wynajmował. A ze względu na spadek ceny wychodzi to bardzo, bardzo
    drogo...
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:28
    chyba bardziej chodziło o ten komfort, że po pierwsze dobrze się
    trafiło z czasem zakupu, a dwa, że spłacając kredyt doczekasz się w
    końcu całkowitej spłaty a wynajmując mieszkanie chyba niekoniecznie +
    regularna przeprowadzka raz na jakiś czas :)
  • steady_at_najx 09.01.09, 12:25
    >Nie rozumiem pytania. Mnóstwo ludzi kupiło mieszkania kilka lat temu, obecnie
    >można je sprzedać za 2 razy tyle.

    Do ciebie stary chyba nigdy nie dotrze ze calosc sprawy rozbija sie o ceny 2006-2008 a nie o ceny 2000 czytaj "normalne".

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • plosiak 09.01.09, 12:31
    Nie - to do ciebie nigdy nie dotrze, że pomiędzy rokiem 2000, a latami
    2006-2008, były jeszcze lata 2001-2005, w których mnóstwo osób kupiło
    mieszkania. I wówczas również następował stały, systematyczny wzrost cen. Choć
    nie taki, jak w latach 2006-2007. Bo w 2008 trudno mówić o jakimś gigantycznym
    wzroście.
  • steady_at_najx 09.01.09, 12:37
    > I wówczas również następował stały, systematyczny wzrost cen

    Tak. Wzrost ktory na wszystkich rynkach nieruchomosci nastepuje od setek lat. To jest wzrost zgodny z inflacja.

    Jak to sie ma do twojej glupiej teori ze trzeba kupic w dowolnym momencie albo mieszkac na wynajmowanym przez 30 lat ?

    Twoje posty sa pelne i glupoty i skrajnosci przeplatajacych sie wzajemnie.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 09.01.09, 15:45
    Sorry ale w latach 2001-2003 mieliśmy do czynienia z realnym
    SPADKIEM cen na rynku mieszkaniowym.Pierwszy boom "nieruchomosciowy"
    nastąpił w latach 1997-2000 aż do przesilenia Buzkowych rządów.
    Po załamaniu gospodarczym w 2000roku,ceny mieszkań w roku 2002-2003
    realnie wróciły do poziomu roku 1999 drożejąc lub nawet stojąc w
    miejscu mimo inflacji znacznie przekraczającej 5%.
    Pamiętaj,że w tych latach budowało się wtedy dużo mniej.
    W latach 2001-2004 być może Twoi znajomi pokupowali,bo u mnie na
    rynku poznańskim było z tym dramatycznie,ludzie szukali raczej coś
    za odstępne lub ew.TBSy.
    2005r pierwsze symptomy łatwego kredytu w CHF,wzrost cen działek
    budowlanych,także pod inwestycje tzw. wielkomieszkaniowe.
    Masakra nastąpiła na jesieni 2005roku,wraz ze wzrostem cen mieszkań
    praktycznie z miesiąca na miesiąc,wzrosła też liczba pozwoleń na
    budowę domów jednorodzinnych /dane:starostwo pow. w poznaniu/
    skokowo o około 200% w stosunku do roku 2004.
    Największe wzrosty cen to wiosna 2006-zima 2007r gdzie nastąpiło
    pierwsze przegrzanie koniunktury,związane głównie z już zbyt
    wysokimi cenami mieszkań.Oczywiście naiwni nadal się
    znajdowali,bardzo dużo inwestycji wykupywanych było na pniu przez
    zagranicznych inwestorów zwabionych zyskami swych poprzedników,ale
    to już było nie to.W 2008r wzrostu nie było żadnego z dużymi
    spadkami cen transakcyjnych ludzi ZDECYDOWANYCH na sprzedaż
    mieszkania ,a nie tylko sondujących ile mogą dostać,lub nie
    zmuszanych do sprzedaży na zasadzie "wystawię za 8tys/mkw,taniej nie
    sprzedam,jak się trafi idiota to super-jak nie-nadal będę tam
    mieszkał...albo wynajmę:):)"
    Co do wzrostów cen w latach 1993-2002 potrzebna by była głębsza
    analiza cen w porównaniu do inflacji w tamtych latach.Moim zdaniem
    ceny mieszkań nie rosły nawet o wskaźnik inflacyjny.Kumpel kończył
    studia w 1996,kupił mieszkanie w Poznaniu <30mkw za zarobione na
    saksach dolary bodajże za 66tys a w 2000 sprzedał je za
    80tys.Inflacja wtedy około 12-15% rocznie czyli pi razy drzwi o
    wsp.inflacji a nawet mniej... Ale kredytów wtedy nie było tak
    korzystnych:):)
  • Gość: litt IP: 194.181.189.* 09.01.09, 12:15
    Tych, których nie było stać na mieszkanie do tej pory to i teraz
    przy spadkach nie będzie stać. Co z tego, że ceny będą niższe skoro
    w tym czasie mało kto dostanie kredyt (ponad 80% zakupów mieszkań
    było kredytowane). Ci co mają gotówkę kupią co będą chcieli - czy
    teraz czy za pół roku. Spadki mają w d.... A Ci, którzy na
    mieszkanie nie mogli sobie pozwolić dalej będą tylko jęczeć albo się
    mądrzyć na forach...
  • lava71 09.01.09, 12:36
    Mówisz dobrze ale to skoryguję.
    Oczywiście, że spadek cen w okresie kryzysu gdy banki nie udzielają wszystkim
    kredytów nie oznacza, że rośnie dostępność mieszkań. Jednak spadek cen sprawi,
    że wszyscy ci co mają oszczędności i wiedzą co oznacza zarabianie będą mogli
    kupować. Wprowadzenie limitów 60-70% kwoty udzielanych kredytów oznacza odcięcie
    pewnie z 70% popytu czyli wszystkich tych, którzy uważają, że ich stać mimo, że
    z miesiąca na miesiąc nie potrafią nic odłożyć.

    --
    Pieniądze jako dług:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
  • steady_at_najx 09.01.09, 12:41
    Wklad wlasny jest doskonalym narzedziem na weryfikacje kogo stac a kogo nie.

    Nie umiesz przez kilka lat uskladac 15 czy 20 % a masz pretensje do drogiego mieszkania - znaczy sie nie stac Cie, koniec (mowie to jako stwierdzenie nie wycieczek do Ciebie.)

    wlasnie bezmyslne rozdawnictwo 100% kredytow napedzilo ta nienormalna karuzele szalenczych zakupow i wzrostow nieruchomosci.
    Co mi tam, kupuje i tak nie za swoje wiec 400 czy 450 tysiecy co za roznica.

    Niemcy sa tu dobrym przykladem kraju - ominela ich banka nieruchomosci wlasnie z powodu obostrzenia "wkladu wlasnego"

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:28
    w Niemczech nie było bańki ? może dlatego, że ceny są tam bardzo
    wysokie i niespecjalnie z czego miały rosnąć jeszcze bardziej ?
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 14:03
    LOL W Niemczech drogo?? Żarty sobie robisz??
  • Gość: atari IP: *.zone8.bethere.co.uk 09.01.09, 17:44
    niemcy? drogo?
    chyba te płudniowo-afrykańskie niemcy
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 09.01.09, 12:47
    A właśnie,że nie.
    Jeśli ceny spadną do normalnego poziomu 3-3,5tys za mkw to
    przeciętnie zarabiające małżeństwo z jednym dzieckiem będzie stać na
    mieszkanie powiedzmy 50mkw.
    50*3tys=150tys cena przystępna jak i raty za nie,które nawet w
    złotówkach nie przekroczą 1000zł.
    Czyli to RYNEK ustali cenę mieszkań po której znajdą się na nie
    nabywcy.Dotychczas to zdolność kredytowa kredytobiorcy,a raczej
    przymykane oko bankierów i pośredników wszelakiej maści,ustalała
    ceny za mieszkania.
    Aha-95% mających gotówkę na kupno mieszkania za 300tys wybudowało
    dom a nie kupiło klitkę po 8tys/mkw
  • Gość: czester IP: *.eranet.pl 09.01.09, 14:25
    > Aha-95% mających gotówkę na kupno mieszkania za 300tys wybudowało
    > dom a nie kupiło klitkę po 8tys/mkw

    Kolejne dane z sufitu. Zwlaszcza te 95%. Zeby jezdzic 20 km
    codziennie do pracy i stac w korkach 2-3 godziny??? A dom w miescie
    z dzialka to cena sporo rozna od 300 tys. PLN.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 09.01.09, 15:56
    Tak.Ale jak miałeś 300tys to wystarczało wziąść 150tys na działkę i
    chata była gotowa.Te 5% to właśnie ci co nie chcieli dojeżdżać te
    20km..poza tym ja dojeżdżam 10km do centrum więc nie jest źle...
  • Gość: mc IP: *.chello.pl 13.01.09, 02:17
    wybudowalo dom.... owszem, dom weekendowy, jakieś 30-50 km od miasta.
    A do życia kupi te 95% sensowne mieszkanie w dobrym budynku, z
    którego do pracy dostanie się w 30 minut.
    Mam kilku kolegów, ktorzy postanowili na stale zamieszkać w domach
    na obrzeżach Warszawy, tam gdzie była względnie tania ziemia. Dziś
    wrócili do tzw. "apartamentowców" (czytaj: nowoczesnych bloków z
    podziemnym garażem i portierem na parterze :-) )

    RYNEK zawsze ksztaltuje ceny. Sam zaś jest kształtowany przez
    czynniki popyto- i podażo- twórcze do których możesz zaliczyć
    dostepność i i rzeczywisty koszt kapitału.
  • az.anonim 09.01.09, 13:03
    Gość portalu: litt napisał(a):
    > Ci co mają gotówkę kupią co będą chcieli - czy
    > teraz czy za pół roku. Spadki mają w d....

    Bzdura. Ci co mają gotówke, mają też świadomość ile wysiłku kosztowało
    zarobienie tych pieniędzy. Zapewniam Cię, że nie mają spadków w d...
    Kredytobiorca pakujący się w 100% kredyt na mieszkanie za kilkaset kilo złotych
    bez wkladu wlasnego podejrzewam, że tak na prawdę nie "czuje" ile to jest pieniędzy.
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 13:54
    Przecież mieszkanie kosztuje 700zł.
    Sam widziałem reklamy na witrynach banków w stylu: "Mieszkanie za 700zł? Tak to mołżiwe"
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 09.01.09, 13:37
    Niekoniecznie jest jak piszesz... Ci co maja pieniądze i gdzie mieszkać, a
    szukaja lepszego mieszkania nie kupią za każdą cene, bo wiedzą ile pracy
    kosztowały ich te pieniądze.
  • Gość: PEWU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 14:22
    litt, są jeszcze ludzie jak ja. Mam gotówkę na mieszkanie ale jestem na tyle
    inteligenty żeby nie kupować na górce proste. Ja mam gdzie mieszkać więc mogę
    czekać jeszcze i 5 lat na spadek cen. Nie spadną? Trudno, będę żył jak do tej
    pory. Kredytu brać nie zamierzam.
    Co do cen w Niemczech to jest u nas w Szczecinie taka anegdotka. Jeśli
    mieszkania będą w tej cenie co w Berlinie znowu będą schodziły na pniu.
    :):):)
    Nie wiem jak w innych regionach Polski a u mnie jest tak, że wiele osób kupiło
    domy za granicą (Niemcy Wschodnie). Są one bardzo tanie i Niemcom chodzi głównie
    o to żeby płacić podatki gdyż te tereny są bardzo wyludnione.
    Znalazłem ostatnio dom 120m2 do kapitalnego remontu + działka 2000m2 za 175
    tysięcy zł. Myślę, że po targach można go kupić za 150. Kawalerka do remontu w
    Szczecinie 180 tysięcy w słabych dzielnicach to najmniej (ceny ofertowe).
  • maniek_ok 09.01.09, 12:15
    ------>>>> analitycy portalu Szybko.pl <<<<-----------------

    Ki nowy diabel????? Teraz juz naprawde kazdy leszczu ze strona www moze wyrazac
    swoje opinie na tym portalu "tworzymy byty rownolegle", zwanym tez GW?
    Od tego zaklinania rzeczywistosci zaczynam miec odruchy wymiotne, tak jak pol
    roku temu na "wieczne wzrosty" i "taniej juz nie bedzie"... Jak na razie to ceny
    na allegro nie zmieniaja sie. Moze i po kontakcie mozna cos stargowac - ale ile?
    dyche? dwie? to max. A ja oczekuje ze mieszkanie w starym budownictwie ktore w
    2004 roku kosztowalo 110kpln i bylo w super stanie z wyposazeniem kuchni teraz
    nie kosztowalo 200kpln, a tyle nadal kosztuje. Nawet jezeli kosztuje w real-u
    185kpln to i tak wg mnie przesada.
    Poczekamy-pozyjemy, ten kraj jest chory i nawet tacy analitycy nie moga cos
    niczego wymusic na rynku.

  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 13:36
    stości. Radze przeanalizować ceny zarówno sprzedaży jak i najmu na portalu w porownaniu z gratka.pl domiporta.pl lub oferty.net
    Na szybko.pl wszystko wyzej o jakies 20%. Ciekawe czemu, czy dlatego że ceny z tego śmiesznego żródla sa brane do "analiz" przez reasohombrokeroexpanderow?
  • Gość: Marta Kosińska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.09, 21:30
    Jeśli już podajesz przykłady to sprawdź dobrze zanim napiszesz. Ceny
    średnie podawane w raportach szybko.pl zawsze są niższe niż te z
    raportów np. oferty.net.
    Najlatwiej jest wyrażać opinie jako "gal anonim".
    Na koniec doadam że nie pretenduję do miana wróżki. Jest to moja
    opinia, nikt nie musi w nią wierzyć. Oczywiście mogę się mylić, ale
    z pewnością nie zależy mi na tym żeby ktokolwiek kupował czy
    sprzedawał w tym a nie innym czasie - nie mam a tego korzyści!
  • kid_cassidy 09.01.09, 14:14
    heh, widocznie szybko.pl miało jeszcze troche siana na "wyrażenie
    swojej analizy" na łamach GW. Expander, homebrok i
    open "analizowały" za pieniądze przez ostatnie miesiące zbyt często
    i tam kasy na PR juz nie ma
  • Gość: Marta Kosińska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.09, 21:37
    Informacja ta została wydrukowana w Rzeczpospolitej a nie w Gazecie
    i nikt nie zapłacił za to ani grosza, choć niewątpliwie kilka osób
    napracowało sięaby przygotować te dane. Wszystko po to
    aby "forumowicze" zawsze anonimowo mogli sobie po
    autorach "pojeździć".
  • steady_at_najx 11.01.09, 09:49
    Dzieki Babci Sielanko i innym "zupelnie nie oplacanym" artykulom jestescie w tej chwili w tych tematach rownie wiarygodni jak graffiti na scianie. I zadne jeczenie ani zapewnienie w tej chwili juz nie pomoze. Jak narazie zaryliscie mocno w dno.



    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • Gość: Cmok IP: *.acn.waw.pl 11.01.09, 17:03
    No sorry Marta, ale od osoby, która mieni się być analitykiem
    finansowym - troche powinnismy wymagać. Co prawda ty jestes młoda,
    ale głupio byłoby analitykowac tak do końca zycia, by na sam koniec
    stwoerdzić, że jednak się myliłam - tak jak Greenspan, który bez
    obciachu stwierdził, że wielki bum nastąpił dlatego, ze nie wydawało
    mu się mozliwe, zeby nieruchomosci mogły iść w dół. Trochę pokory
    wobec ekonomii, skoro jest się analitykiem ekonomicznym.
  • Gość: czester IP: *.eranet.pl 09.01.09, 12:21
    To smiac mi sie chce podobnie jak z tych analitykow.
    Prosta kalkulacja, mam dwa mieszkanka w duzym polskim miescie blisko
    centrum. Chcialem sprzedac za 300 i 340 tys, ale ruch jest slaby.
    Gdybym dal to na lokate przy powiedzmy 8% to mialbym miesiecznie po
    podatku odpowiednio 1600 i 1800 zl odsetek. To jest ciutke mnie niz
    teraz ciagne z wynajmu tych mieszkan. Wiec jaki sens ma sprzedawanie
    tego po duzo nizszych cenach? Zaleznosc jest prosta, przynajmniej w
    takich lokalizacjach. Zdycha rynek mieszkan rosnie wynajmu. A ja
    kasuje pieniadze i moge czekac dwa, trzy, piec, dziesiec lat i w
    koncu sprzedam za tyle ile bede chcial. Konkurencji deweloperow
    budujacych de facto min. 10 km od centrum miasta sie nie boje. Tam
    sobie moga przeceniac.

    A kretynofil i reszta nadal bedzie mieszkala z mamusia i czekala na
    mieszkania za pol darmo. I ci glupi analitycy prognozujacy linijka
    tez mnie smiesza. Kazdy rynek sie odradza a ludzie w Polsce
    generalnie sie bogaca.
  • Gość: PEWU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:29
    A teraz przeczytaj to co sam spłodziłeś, tym razem uważnie i powoli. Zastanów
    się nad tym co napisałeś i przeproś wszystkich za głupoty które tu wypisujesz.
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:43
    a co jest nie tak ? po prostu śmiesznie wyglądają posty od ludzi,
    którzy albo leżakują u mamy i cwaniakują, albo od frustratów, którzy
    będąc 2-3 lata po studiach chcą z jednej pensji opłacić chatę,
    samochód i "godne życie" :))))
    w tej chwili jest panika wśród sprzedających, zwłaszcza tych, co
    chcieli szybko zarobić albo są w trakcie zmiany/budowy - to zdołuje
    rynek, ale podaż to nie studnia bez dna, panikarze się skończą i tyle
    - a za rok czy pięć lat gospodarka się odbije i ponownie nakręci
    popyt, bo głównie perspektywy zarobków pchają ludzi do ponoszenia
    ryzyka i zaklinanie rzeczywistości przez pseudoanalityków z jednej
    strony i marzycieli o chacie za ćwierć ceny z drugiej - tego nie
    zmieni :)
  • steady_at_najx 09.01.09, 13:05
    >będąc 2-3 lata po studiach chcą z jednej pensji opłacić chatę,
    samochód i "godne życie" :))))

    To sa wlasnie koledzy 100 albo wiecej % LTV

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • mara571 09.01.09, 15:41
    a nie pomyslales o tym, ze w ciagu tych 5 lat babcia albo dziadzius umrze i
    mieszaknie sie odziedziczy?
    Mamy ujemny przyrost naturalny, sporo rodakow wyjechalo z kraju, szkoly i
    uczelnie opuszcza coraz mniej ludzi, jednoczesnie dobijajacy do 40 nie beda
    chcieli wiecej mieszkac w blokowych klateczkach.
    Popyt na klatki na skraju miasta bez infrastruktury sie juz wiecej nie powtorzy.
  • Gość: czester IP: *.eranet.pl 09.01.09, 12:43
    > A teraz przeczytaj to co sam spłodziłeś, tym razem uważnie i
    powoli. Zastanów
    > się nad tym co napisałeś i przeproś wszystkich za głupoty które tu
    wypisujesz.

    Przeprosic to ty mozesz mame, ze siedzisz jej na glowie. To co
    napisalem to czysta prawda. Byc moze nawet komus zalezy, zeby zbijac
    na maksa ceny a potem wywolac kolejna banke jak po wejsciu do UE. Bo
    tak dziala wielki kapital, ktory doprowadzil do tego kryzysu.
    Cyklicznie sie to powtarza: raz akcje, raz nieruchomosci, raz
    surowce, raz zloto.

    BTW. Generalnie nie odpowiadam na debilne, pozbawione argumentow
    posty, do ktorych sie twoj (za malej litery) zalicza.
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 12:45
    I pewnie jeszcze myślisz, że będziesz te mieszkania wynajmować przez 12 miesięcy
    w roku przez 10 lat i nikt niczego Ci nie zniszczy? :) Moja prognoza jest taka,
    za 2 lata za wynajem ludzie będą płacić Ci za te mieszkania odpowiednio 800zł i
    900zł a ich wartość spadnie o 50%.
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 12:56
    czymś się podpierasz czy po prostu jest to tej samej klasy analiza co
    artykuł w GW ? :))
    zawsze można pomarzyć, że temu co ma więcej się powinie noga, zamiast
    się wziąć do roboty - no ale, co kto woli :)
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:20
    Tak podpieram się np. tymi 11 argumentami:
    www.bankier.pl/wiadomosc/11-powodow-dla-ktorych-ceny-mieszkan-w-Polsce-spadna-1842264.html,
    mam ich dużo wiele więcej, ale i tak do kredytobiorców one nie docierają.

    Dla mnie osobiście wystarczy 1 argument. Jeśli nieruchomości podrożały przez 2
    lata o 300% to musiały zostać poddane takiej samej spekulacji jak akcje. Jeśli
    wzrosły o 300% to dlaczego nie spadną o 50%?
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:31
    strona, niestety, "nie istnieje" :)
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:39
    A na dokładkę dorzucam wywiad radiowy z osobą najlepiej zorientowaną co do
    kosztów budowy mieszkań:

    www.wrzuta.pl/audio/3307TR3voj/tokfm_part1
    Mogę dodać jeszcze, że w Wielkiej Brytanii po zaostrzeniu polityki kredytowej
    ilość przyznawanych kredytów spadła do 30% a ceny przez rok spadły o 18%
    natomiast w Polsce miesiąc po zaostrzeniu polityki kredytowej ilość
    przyznawanych kredytów spadła do 10%.
  • Gość: litt IP: 194.181.189.* 09.01.09, 12:58
    I tu okazuje się, że jesteś dokładnie takim samym znawcą rynku
    nieruchomości jak 'analityk' z komentowanego artukułu. No chyba, że
    przedstawisz argumenty, które pozwoliły Ci wyliczyć takie kwoty.
    Czekamy:)
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:28
    To teraz ja czekam na 11 kontrargumentów :)
  • Gość: lol IP: *.artnet.pl 09.01.09, 14:08
    Tekst sluszny, ale juz widać ze pkt 4 sie nie sprawdził. Stopy spadaja. W szwajcari bardzo mocno i w polsce tez ruszyly w dol.
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 14:15
    Zwróć uwagę na datę opublikowania artykułu.

    Co z tego, że stopy procentowe spadają jak banki zaostrzyły kryteria
    przyznawania kredytu. Jak był pisany artykuł to o tym jeszcze nikt nie wiedział
    a moim zdaniem będzie to główny powód spadków. Łatwy kredyt balon i jego brak
    wypompuje z niego powietrze.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 09.01.09, 15:54
    Poza tym co z tego,że LIBOR to niecały 1% jak marże dla kredytów we
    Frankach to minimum 3-3,5%.Jak LIBOR3m pójdzie na 2-2,5%,franek na
    ~3zł to będą srali ze strachu.
  • Gość: czester IP: *.eranet.pl 09.01.09, 13:04
    Pod wynajem nie urzadza sie mieszkan na tip top. Dogladam dobytku
    bardzo czesto. A spadajace w perspektywie lat ceny najmu blisko
    centrum to dla mnie nowosc. Mam firme od kilkunastu lat, wynajmuje
    powierzchnie i za cholere nie pamietam, zeby ktos kiedys obnizal mi
    czynsz. Chcesz taniej to musisz wyprowadzac sie coraz dalej od
    centrum.

    Zawsze mozesz zyc nadzieja, ze butelka wodki bedzie kosztowala w
    sklepie 10 zl a piwo 1 zl.
  • Gość: templariusz IP: *.netia.com.pl 09.01.09, 13:23
    Interesa robisz że hej. Trzymasz mieszkania które tanieją i
    zarabiasz na wynajmie mniej niż na lokacie;) Chetnie wejdę z Tobą w
    jakąś spółkę, daj znać jak jesteś zainteresowany.
  • Gość: czester IP: *.eranet.pl 09.01.09, 13:34
    > Interesa robisz że hej. Trzymasz mieszkania które tanieją i
    > zarabiasz na wynajmie mniej niż na lokacie;) Chetnie wejdę z Tobą
    w
    > jakąś spółkę, daj znać jak jesteś zainteresowany.

    A myslisz, ze kiedy ja te mieszkania kupilem i od kiedy wynajmuje?
    He he he.

    Generalnie mam wlasne zasoby finasowe i nie potrzebuje zadnych
    wspolnikow. A szczegolnie nie interesujac mnie jako wspolnicy ci co
    mieszkaja z mamusiami.
  • Gość: templariusz IP: *.netia.com.pl 09.01.09, 14:47

    No biorąc pod uwagę jak nienawidzisz gości dowodzących że spadną, to
    stawiam że kupiłeś na szczycie górki ;)
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:26
    Spożywam alkohol "od święta" ale nawet ja wiem, że są piwa po 1zł i wódka 0,5L
    za 14zł.
  • Gość: janekwww IP: 94.254.252.* 09.01.09, 17:57
    pewnie i tak dostałeś te mieszkania od mamusi
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 09.01.09, 12:58
    No to mi odpowiedz miszczu:)
    <Zdycha rynek mieszkan rosnie wynajmu.>
    Jeśli zdycha ten rynek SPRZEDAŻY mieszkań,to jeśli ci wszyscy którzy
    nie mogą sprzedać mieszkania "bo ruch jest słaby",rzucą je na
    wynajem,to czy ceny spadną czy wzrosną?Może 150tys chcących wynająć
    swoje mieszkanie np. w wawie zrobi zmowę cenową i nie zmniejszą
    cen:)?
    <A ja kasuje pieniadze i moge czekac dwa, trzy, piec, dziesiec lat >
    Nie każdy dostał w spadku po babci czy ciotce mieszkanie więc się
    nie wymądrzaj.Jeśli wziąłbyś je za kredyt to różnica cena wynajmu-
    rata kredytu wynosiłaby może z 500zł a to już znacznie mniej niż na
    lokacie nieprawdaż?
    i w
    > koncu sprzedam za tyle ile bede chcial<
    Jeśli tak jak napisałem dostałeś w spadku "po babci" to zawsze
    zarobisz,i tak jak napisałem nie wymądrzaj się bo w takiej sytuacji
    przycwaniakować jest najłatwiej.
    A gdyby tak spadki było wieloletnie,stopniowo do wartości połowy
    obecnych cen to nie plułbys sobie w brodę?Że mogłeś oba za sześcset
    tysięcy sprzedać a dostaniesz za nie 300tys?Ja nie przewiduje już
    takiej "amby" na rynku nieruchomości,jak już wzrosty po dużych
    spadkach o wsp.inflacji...
    <Kazdy rynek sie odradza>
    I owszem z tym ,że rynek nieruchomości najdłużej...Kto raz wtopił
    drugi raz nie zaryzykuje...
  • Gość: Paulo IP: *.osdbas.external.hp.com 09.01.09, 13:02
    Nie no jak czytam że mieszkania w dobrej lokalizaji w Wawie chcecie
    kupić po 3k z metra to trochę śmieszno, myślę że jak zejdą do 4k
    (normalna płyta z ogrzewaniem nie w piecu kaflowym) na Gocławiu,
    Ursynowie, Bródnie to będzie wystarczająco dobrze. Uważam że trzeba
    też rozgraniczyć 2 rodzaje mieszkań. Stare i nowe. Fakt że jeżeli
    ktoś kupił mieszkanie w 2007/08 w płycie czy nawet starej ramie, po
    7-8k, no to trochę słabo, ale jeżeli kupił nowe mieszkanie, to nawet
    jeżeli po dwóch latach okaże się że przepłacił załóżmy 60 tysi no to
    nie jest to jakaś ogromna strata. Zresztą trudno powiedzieć jak
    będzie, nowe, wykończone mieszkania nie tanieją na razie.
  • Gość: Swiss IP: 195.248.91.* 09.01.09, 13:39
    ty to chyba marzysz o szwajcarii..ludzie sdie bogaca..hehe...polska
    gospodarka jeszcze dostanie w ty..k a co za tym idzie..wzrost
    bezrobocia..mniejsze place...mniejszy popyt nac wszystko..i na
    mieszkania...
  • Gość: tojfel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 15:01
    ' To smiac mi sie chce podobnie jak z tych analitykow.
    > Prosta kalkulacja, mam dwa mieszkanka w duzym polskim miescie
    blisko
    > centrum. Chcialem sprzedac za 300 i 340 tys, ale ruch jest slaby.
    > Gdybym dal to na lokate przy powiedzmy 8% to mialbym miesiecznie
    po
    > podatku odpowiednio 1600 i 1800 zl odsetek. To jest ciutke mnie
    niz
    > teraz ciagne z wynajmu tych mieszkan. Wiec jaki sens ma
    sprzedawanie
    > tego po duzo nizszych cenach? Zaleznosc jest prosta, przynajmniej
    w
    > takich lokalizacjach. Zdycha rynek mieszkan rosnie wynajmu. A ja
    > kasuje pieniadze i moge czekac dwa, trzy, piec, dziesiec lat i w
    > koncu sprzedam za tyle ile bede chcial. Konkurencji deweloperow
    > budujacych de facto min. 10 km od centrum miasta sie nie boje.
    Tam
    > sobie moga przeceniac.'


    ok, nie sprzedajesz - bo słaby ruch. za wynajem bierzesz po ok
    1800zł, czyli niewiele wiecej niz lokata na 8%. a teraz odpowiedz
    sobie na jedno pytanie: czy kiedy wartosc twojego mieszkania
    spadnie, ceny wynajmu pójdą w dół (co będzię jedną z konsekwencji
    spadku cen nieruchomosci) a w banku nie znjadziesz juz lokaty na 8%
    (stopy procentowe będą szły w dół jeszcze pare razy w tym roku,
    banki JUZ mocno ograniczyly oprocentowanie lokat) nadal bedziesz
    sie smiał?


    'A ja
    > kasuje pieniadze i moge czekac dwa, trzy, piec, dziesiec lat i w
    > koncu sprzedam za tyle ile bede chcial'

    naiwnosc ludzka nie zna jednak granic. sprzedasz nie za ile
    bedziesz chcial, a za tyle, ile ktoś ci da. nie zapominaj o tym.
  • Gość: Paweł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 09:20
    Podaj swoje dane dla US. jak nie to sami przyjdziemy...
  • Gość: BH IP: *.gdynia.mm.pl 09.01.09, 12:38
    nie jest istotne czy ceny spadną w ty, roku 15 czy 25 proc.
    Istotne jest że ceny będa spadać przez kolejne 3-5 lat.
    Korekta wyniesie nawet 30-40 proc.
    Faktem jest że w tym roku spadek może być spektakularny w niektórych
    inwestycjach. Jedne mieszkania spadna tylko 10-15 inne moga nawet 30
    proc. Rynek oszalał i wielu sprzdajacych nie wytrzeżwiało jeszcze.
    Lepeij sprzedać dzis szybko taniej na początku krachy niz jechac
    latami na stratch z roku na rok coraz niżej.
  • Gość: . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 12:55
    Kto nie sprzedał mieszkania, ten przegrał życie!
  • Gość: homeblokers IP: *.gdynia.mm.pl 09.01.09, 12:42
    Developerzy którzy nie buduja nowych mieszkań, po realnych ofertach
    samo sobie przygotowuja bankructwo. trezba bedzie mieć w 2010-2011
    gotowe osiedle aby sprzedać. Bank nie skredytuje pnaówi
    wizualizacji, ani klientówui co chce kupic ,ani developerówi tym
    bardziej. zwazywszy co sie będzie działo. Ostrzgam, nie kupujcie
    mieszkan od developerów którzy wyprzdaja i nie buduja nowych
    inwestycji. To jedyny element który pozwoli wam uniknać straty
    pieniędzy jak ruszy fala bakructw. Najlepiej poczekać rok nawet dwa,
    az kurz opadnie
  • Gość: estera IP: 212.160.240.* 09.01.09, 12:43
    wygórowane ponad granice jakiegokolwiek rozsądku w mieście gdzie
    dostać pracę powyżej 1300 zł netto graniczy z cudem.
  • Gość: Robert IP: *.acn.waw.pl 09.01.09, 12:47
    Ja tam nie narzekam. Kupilem mieszkanie we Wroclawiu w 2000 roku za
    120 tys, wynajalem za 1200. Zebralem juz 150 tys, a mieszkanie jest
    warte okolo 330 tys. Faktycznie warto wynajmowac.
    pozdrawiam wszystkich
  • steady_at_najx 09.01.09, 13:07
    Gość portalu: Robert napisał(a):

    > Ja tam nie narzekam. Kupilem mieszkanie we Wroclawiu w 2000 roku za
    > 120 tys, wynajalem za 1200. Zebralem juz 150 tys, a mieszkanie jest
    > warte okolo 330 tys. Faktycznie warto wynajmowac.
    > pozdrawiam wszystkich


    Ja pierdziu... kolejny plosiak na forum.


    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • lava71 09.01.09, 13:11
    A mógłbyś jeszcze wytłumaczyć po co w ogóle to nam napisałeś? Bo w świetle
    artykułu to gdybyś napisał o kulturze Aborygenów to przynajmniej było by
    ciekawie ... a tak to tylko strata czasu na czytanie postu nie na temat.

    --
    Pieniądze jako dług:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
  • Gość: kpt. Kloss IP: *.abg.com.pl 09.01.09, 13:43
    Przy pisaniu bzdur nawet policzyć ci się nie chciało ile przez 8 lat mógłbyś
    zarobić wynajmując po 1200.
  • Gość: litt IP: 194.181.189.* 09.01.09, 12:52
    Mówienie ogólnie o cenach mieszkań w Polsce to tak jak mówienie o
    warzywach bez rozróżnienia na ziemniaki, marchewkę czy kalafiora.
    Jedno drugiemu nie równe. Inaczej będą się zachowywać ceny w
    Grudziądzu, Szczecinku czy innym Jarosławcu a zupełnie inaczej w
    Warszawie, Krakowie, etc. Małych miejscowościach, w których z racji
    kryzysu zacznie brakować pracy (a i teraz nie ma jej wiele)
    mieszkania będą tanieć, ludzie będą wyjeżdżać.
    Duże miasta, do których będą przybywać ludzie 'za pracą, za chlebem'
    odczują dekonunkturę w mniejszym stopniu. Tu nawet jeżeli ktoś
    mieszkania nie sprzeda to z powodzeniem je wynajmie przyjezdnym. W
    dużych miastach NIE MA CIŚNIENIA NA SPRZEDAŻ - warto o tym pamiętać.
    Pomijam sytuacje szczególne gdy ktoś z jakiegoś powodu potrzebuje
    szybko dużej gotówki i musi sprzedać; wtedy owszem, może opuścić
    cenę nawet znacznie. Ale to są WYJĄTKI a nie reguła.
    Tak więc zarówno w skali kraju jak nawet w skali jednego miasta
    trzeba być dokładnym i wskazywać o czym się pisze. W Sanoku czy
    Grudziądzu i to nawet w centrum mieszkanie w bloku może i stanieje o
    50%; w Warszawie podobne mieszkanie na Mokotowie może stanieje o 10-
    15%. I dalej przeciętnego mieszkańca Sanoka czy Grudziądza nie
    będzie na nie stać. Ot realia miejsca.
  • Gość: 4g63 IP: 213.77.0.* 09.01.09, 12:55
    no tak, ale to wszystko już minęło, młodzi ludzie już się porozjeżdżali, nowych już nie będzie przybywać przynajmniej przez najbliższe kilkadziesiąt lat.. część wyjechała za granicę, część osiadła w wawie, ale już więcej nie będzie, ludzie to jednak nie nieskańczalny zasób. już ci co mieli migrować migrowali
  • Gość: sss IP: 213.199.192.* 09.01.09, 12:57
    takimi artykulami ktore maja zaklinac rzeczywistosc
    i "powstrzymywac" spadek redaktorzy tylko pogarszaja sytuacje tych
    ktorych marzenia oparte sa na 10000 za metr. oszukuja ich wmawiajac
    ze spadek 0 15 % przez pol roku a potem powrot, taki zenek
    pomysli "jeszcze wytrzymam pol roku i zarobie" ale rynek
    nieruchomosci to nie ogrodek gdzie wiadomo kiedy sie sadzi a kiedy
    sie zbiera... a tworzenie iluzji ze to tylko pol roku na niczym nie
    jest oparte tak jak kiedys ze bedzie tylko drozej.. skonczy sie na
    tym ze skoczy bezrobocie, spadnie pkb i perspektywy finansowe
    potencjalnch kupcow a za pol roku lub rok bedzie jazda bez
    trzymanki...i zaden artykol i fachowiec od rynku juz nie pomoze pzdr
  • lava71 09.01.09, 13:00
    I za pół roku taki Zenek będzie "błogosławił" redaktorów bo mógł sprzedać ze
    stratą do górki 20% a tak po upływie tego czasu już będzie 20% w tył i jeszcze
    ceny transakcyjne spadną o kolejne 10-15%.
    --
    Pieniądze jako dług:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
  • Gość: Witek waw IP: 217.96.70.* 09.01.09, 13:00
    Wielu ludzi uważa że ludzie nie kupują mieszkań bo liczą na spadki i
    trzymają kasę na kontach. Podobno dlatego że ma być kryzys oraz
    dlatego że przejściowo banki ograniczają (podwyższają marże i
    wymagają wkładu własnego) kredytowanie. Prawda jest taka że zastój
    jest od 2 lat gdy kredyty były rozdawane na prawo i lewo a o
    kryzysie nie było mowy. Prawda jest taka że ludzie nie maja
    pieniędzy i nei stać ich na mieszkania po obecnych cenach. Ludzi
    zaczęli rozumieć że mieszkanie to nie wszystko ze trzeba jeszcze
    utrzymać jakiś samochód a utrzymanie 2 dzieci tez kosztuje. 4
    osobowa rodzina potrzebuje ok. 70m2 a takie mieszkanie w Warszawie
    wymaga kredytu ok. 3000 przez 35 lat. To jest chore. Taka jest moja
    opinia.
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 14:17
    A ja się z nią zgadzam. Po przejściowej panice podgrzewanej przez
    media i stymulowanej przez ultratani pieniądz coraz więcej ludzi,
    nawet tych, którzy prawie dali się tej panice ponieść dostrzega
    absurdalność sytuacji, gdy dorbze zarabiająca para musi sobie flaki
    wypruwać na klitkę w betonowej szuflandii. Kredyt mieszkaniowy (lub
    koszt wynajmu) powinien być środkiem do celu. W ostatnich 3 latach
    stał się celem samym w sobie - ludzie marzyli o przyznaniu kredytu,
    teraz tyrają na jego spłatę. To jest chorba, z której rynek zaczyna
    wychodzić. Długo potrwa, zanim ozdrowieje, w Polsce w ogóle różne
    patologie świetnie się trzymają, ale trend jest jednoznaczny. Będzie
    taniej i taniej i taniej... aż będzie normalnie.
  • znajomy_jennifer_lopez 09.01.09, 14:46
    Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

    > A ja się z nią zgadzam. Po przejściowej panice podgrzewanej przez
    > media i stymulowanej przez ultratani pieniądz coraz więcej ludzi,
    > nawet tych, którzy prawie dali się tej panice ponieść dostrzega
    > absurdalność sytuacji, gdy dorbze zarabiająca para musi sobie flaki
    > wypruwać na klitkę w betonowej szuflandii.

    To (wmównienie) było o tyle łatwe że wiekssość rodziców tych ludzi tak miała, jedli kaszanke i salceson, w niedziele kurczak, na wczasy do dziadka na wieś więc przyzwyczaili sie że pensja powinna wystarczyć na czynsz i papu. Nie zakumali że mimo wszystko jesteśmy w UE i jeśli ktoś zarabia te 4-5 tys zł, a nawet 3 to nie znaczy że ma mu starczyć tylko na życie rodem z PRL.
  • Gość: Darek IP: 194.196.236.* 09.01.09, 13:08
    Jestem ciekaw ilu jeszcze frustratów mieszkających u mamusi wpiszę się na tym forum dochodzimy do setki czy dobijemy do 300
  • lava71 09.01.09, 13:13
    Jeżeli za frustratów uważasz tych co umieją liczyć i znają wartość samodzielnie
    zarobionej złotówki to Ci współczuję. Lepiej zacznij się martwić to tych
    wszystkich "młodych gniewnych" co to będą kryć się przed komornikami.
    --
    Pieniądze jako dług:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
  • filip.balwierz 09.01.09, 13:28
    "Frustraci mieszkający u mamusi" nie są frajerami, na pewno zdążyli
    co nieco uskładać do skarpety i jak ceny zejdą do akceptowalnych
    poziomów będą odkupywać za gotówkę mieszkania od "młodych ambitnych
    aktywnych" co przeliczyli się z możliwością kredytową. A swoją drogą
    nie dziwię się złości kredyciarzy. Miało być tak pięknie, mieszkanie
    kupione w systemie 10/90 po 6000 za metr miało być sprzedane po
    15000 za metr w 2009 r, termin wpłaty reszty 90% się zbliża a tu
    bank kredytu nie da, kupców na cesję nie ma, czyżby pieniążki z
    inwestycji miały przepaść...?
  • Gość: gośćx IP: *.chello.pl 09.01.09, 13:36
    a jak nie ma mamy to jak uskładać "do skarpety" kolego ? może jakiś
    cudowny przepis jak to zrobić , skoro albo trzeba siedzieć na
    wynajmie albo kupić na kredyt ?
    to właśnie o to chodzi, że jeśli ktoś nie ma gdzie mieszkać za friko
    to kombinuje trochę inaczej :)
  • Gość: marian IP: 192.16.134.* 09.01.09, 17:18
    wpisuje sie!
    Wole mieszkac z arabusem w jendym domu niz placic za dom 3 razy.

    Araby maja dobre kababy, a arabki to zajebiste dupy.
  • Gość: . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 13:36
    O jest! Frustrat Daruś już się popisał.
    Czekamy na następnych.
    Pozdrowienia dla mamusi.
  • Gość: bolo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 13:13
    na 1m2 mieszkania w Warszawie trzeba pracować trzy miesiące....pogięło ich
    dokumentnie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.