Dodaj do ulubionych

"P" - Warto zamieniać mieszkania

IP: 193.138.110.* 22.01.09, 08:10
wszytko ładnie wyglada na papierze i w gazecie Polska. PO 1 - ciezko
jest znależc kupca na swoje mieszkanie ktore mozesz sprzedac i miec
z niego wklad wlasny. PO 2 - ciezko a nawet bardzo trudno dostac
nowy kredyt na nowe wieksze mieszkanie .A jak juz dostaniesz to z
tak marża ze można z krzesła spasc ..dziekuja jeszcze poczekam na
rozwój sytacji na ryknu .
Edytor zaawansowany
  • Gość: antoś IP: *.gdynia.mm.pl 22.01.09, 08:11
    jedno ale - sprzedaz mieszkania na wtórnym graniczy z cudem.
    Trzymam mieszkanie od ponad roku. Cene obniżłyłem 2 razy po 5
    procent i co ? i dalej nic.
    I tak mam taniej niz podobne w dzielnicy. Miałem jeden telefon w
    pażdzierniku 2007, ale gość nie przyszedł. Te ceny zawędrowały chyba
    za wysoko.
  • maniek_ok 22.01.09, 08:43
    I sam nie widzisz jaki jestes smieszny - obniz porzadnie, do poziomow ktore
    pojmujesz za rozsadne i od razu znajdzie sie kupiec. Moje mieszkanie, klitka 38m
    byla kupiona za 110kpln, dzis na allegro ceny ofertowe za mieszkania w gorszym
    stanie to jakies 200kpln. Wg mnie max rozsadku to 160kpln. Kazdy kto kupi
    drozsze ten sie sfrajrzyl i tyle.
  • znajomy_jennifer_lopez 22.01.09, 08:49
    ...a nie czekać na frajera który da tyle ile sie chce, PKD. Obniżyc cene i o 20% i po prostu pchnąć. Teraz to już niestety jak na giełdzie - nie chciałem stracić 20% to stracę 40% lub/i wyczekiwanie na "odbicie". A odbicie, jesli jeszcze dojdzie rek.T nie nadejdzie nigdy (tzn. co najmniej przez 5 lat), przynajmniej nie w takiej postaci jak oczekuje imć pan Grząbka.

    W "Parkiecie" jest o tyle racja, rada, tyle że spóżniona, by mieszkanie, niewazne małe czy duże, SPRZEDAĆ, bo za rok kupi sie za to dwa takie. Tyle że ta rada była dobra z rok temu, ale za 3PLN trudno spodziewać sie dobrej biznesowo rady.
  • Gość: Zbylut IP: *.chello.pl 22.01.09, 09:48
    A skad tenze czlowiek ma wziac brakujace 20% gdy chce zamienic
    mieszkanie na wieksze ?
    Latwo sprzedac tanio, duuuuuzo trudniej tanio kupic.
  • Gość: O'rly IP: *.srv.volvo.com 22.01.09, 08:14
    Autor zapomniał uwzględnić walutę kredytu. Oraz fakt że 3 lata temu
    nie każdy bank oferował możliwość wcześniejszej spłaty kredytu bez
    dodatkowych kosztów.
    Jeżeli kredyt był w CHF to spread wynosi jakieś -,50 gr, co daje w
    tej chwili kredyt wysokości 150 tys. PLN. Owszem przez te 3 lata
    kredytobiorcy pewnie spłacili część kredytu (w zależności czy raty
    były malejące czy stałe) ale czy po sprzedaży mieszkania i spłaceniu
    kredytu zostanie im więcej? Wątpię.
  • Gość: krotkapilka IP: *.k2.pl 22.01.09, 13:08
    Skoro nasi specjaliści i analitycy tak radzą to znaczy że pod żadnym pozorem nie
    należy teraz tego robić, proste
  • Gość: Ja IP: 213.17.199.* 22.01.09, 08:18
    ""Polska" wylicza, że osoba, która trzy lata temu kupiła 30-metrową kawalerkę
    po 4 tysiące złotych za metr kwadratowych, zapłaciła łącznie 120 tysięcy
    złotych. Teraz takie mieszkanie warte jest co najmniej 240 tysięcy złotych."

    Hahahahaha, dawno się tak nie uśmiałem. Kochany autorze - towar wart jest
    tyle, ile nabywca jest w stanie za niego zapłacić. Dziś już nie ma frajerów,
    którzy kupią budę dla psa (bo jak inaczej nazwać 30-metrową klitkę) za 240
    tys. złotych i czas to sobie w końcu uświadomić! Takim sposobem wyceny mogę
    powiedzieć, że mam 3-letni samochód średniej klasy wart 3 miliony złotych,
    więc jak go sprzedam za co najmniej 2,5 mln złotych (a co tam, niech stracę),
    to będę mógł sobie kupić 4 domy jednorodzinne i jeszcze na dobre wczasy zostanie.
  • Gość: JK IP: *.bph.pl 22.01.09, 08:19
    Trzeba jednak przyznać - takiej zmasowanej, zorganizowanej oraz
    zkoordynowanej akcji w prasie i telewizji po naszych deweloperach
    się nie spodziewałem. Dzień po dniu - "kupuj, kupuj, kupuj".
    To pokazuje jak bardzo są przerażeni. Na GPW można sprawdzić wyceny
    co większych deweloperów - akcje straciły po 80-90%, a że giełda
    dyskontuje przyszłość - to wszystko jest jasne.
  • Gość: ktos IP: *.alcatel.de 22.01.09, 08:24
    Czy autor tego artykułu jest głupi sam z siebie czy mu za to płacą?
  • fagusp 22.01.09, 09:24
    Autor jest tak mądry, jak czytelnicy tej gazety. Na szczęście nie sa
    zbyt liczni.
  • Gość: Zbylut IP: *.chello.pl 22.01.09, 09:50
    > Autor jest tak mądry, jak czytelnicy tej gazety. Na szczęście nie
    sa
    > zbyt liczni

    A jakiej to gazety ? :-)
    Kolejny idiota, ktory przeczytal artykul na gazeta.pl i kojarzy go z
    gazeta wyborcza ?
  • Gość: kon IP: 195.90.102.* 22.01.09, 11:46
    nie kazda gazeta to gazeta.pl . to tobie sie tak skojarzylo, a nie
    poprzednikowi. on wie , ze pisze o gazecie "Polska", dlatego mowi o malej
    liczbie czytelnikow. Cienki jestes.
  • Gość: Mirek IP: 194.196.236.* 22.01.09, 12:44
    Większość artykułow jest o spadkach o pesymiźmie na rynku, na forach panuje 99% naganiaczy i frustratów także nie pisz nieprawdy
  • Gość: aros IP: *.e-wro.net.pl 22.01.09, 08:24
    Dziennikarz ma informowac nie manipulowac. Kredyt nie ma kosztu? Okazja - balkon
    i lot balonem gratis - taniej nie bedzie.
  • Gość: caw IP: *.e-wro.net.pl 22.01.09, 08:29
    Ku...! Jak smiecie tak oszukiwac ludzi i wpedzac w niewolnictwo! Gdzie wasze
    sprzedajne dziennikarskie sumienia???
  • Gość: adsf IP: 84.38.22.* 22.01.09, 08:38
    idzzcie od cyrku a nie gazete wydawac
  • Gość: iwonka IP: *.access.telenet.be 22.01.09, 08:38
    ciekawostka. kawalerke przedam po 8 tysiecy za metr ... duze
    mieszkanie kupie po 7 tys za metr ... a u niektorych deweloperow
    sprzedaja juz po 5 tys za metr i to jest tylko oferta a jakbym sie
    potargowala ... to moze i za 3.5 by poszlo. problem tylko ze
    kawalerke sprzedam za max. 2 tys za metr bo nikt mysiej dziury za
    taka cene nie kupi. moze i jest warta 240 tys. ale za podobne
    pieniadze mozna wybudowac dom za miastem.
  • Gość: tak IP: *.k2.pl 22.01.09, 13:11
    "moze i jest warta 240 tys. ale za podobne
    > pieniadze mozna wybudowac dom za miastem."

    Pod warunkiem że działka spadnie Ci z nieba, a do tego jesteś murarzem.
  • Gość: karol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.09, 14:47
    ja wydalem 60tys na wykonczenie 75 metrow domu (parteru konkretnie) i to wydaje
    mi sie, ze bardzo niskim kosztem, np. w kwocie tej nie ma mebli w salonie,
    polek na ksiazki etc., bo je mialem z poprzedniego mieszkania. ja nie wiem jak
    ktos jest w stanie wybudowac dom za 240tys i w nim mieszkac.
  • afryka_dzika 22.01.09, 08:39
    Dziennikarz żyje w równoległym wszechświecie.

    Żaden bank nie potraktuje starego mieszkania jako wkładu własnego, a
    jedynym wyjsciem w obecnej sytuacji byłoby sprzedać je za bezcen.


    --
    Yogi Babuuu
  • maniek_ok 22.01.09, 08:47
    Nie mowiac juz o tym ze to glupota na skale dziennikarza - skoro mieszkanie ma
    byc wkladem wlasnym to nie mozna go przeciez potem sprzedac - w czasie trwania
    kredytu w ktorym jest to wklad wlasny...
    Ale - rok temu Ci sami "spece" namawiali wszystkich "inteligentnych" do brania
    kredytow hipotecznych w calosci, a "przyszle" transze lokowali na funduszach
    inwestycyjnych - zeby jeszcze dodatkowo zarobic. Kto tak nie robil,ten byl
    dziwak i przyglup.
  • znajomy_jennifer_lopez 22.01.09, 08:59
    ze zrozumieniem: Pan pisarz napisał że NAJPIERW sprzedać już kupione mieszkanie, spłacić kredyt za reszte wziąć jako wkład własny. Dołozył przy tym szereg założeń: 1)mieszkanie kupione w 2005 lub wczesniej, 2)nie za franki 3)mieć talent marketingowca-kamikadze (jesli ma sprzedac to za 8tys/m2)

    Jesli natomiast:
    -ktoś kupił po 2005r
    -ma kredyt (zwłaszcza frankowy)
    to siedzi w czarnej d... na lata i niech sie modli w ciszy o pracę i niski poziom boga Libora lub boga Wibora.

    Tak przynajmniej wynika z artu.
  • Gość: umysł kota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.09, 09:25
    > 3)mieć talent marketingowca-kamikadze (jesli ma sprzedac to za 8tys/m2)

    Z takim talentem to kupujesz dom za pieniądze zarobione na sprzedaży
    "inwestorom" kolumny Zygmunta, mostu Kierbedzia i Sukiennic. Bez konieczności
    sprzedawania mieszkania.

  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 22.01.09, 08:43
    Dodatkowo 200 tys za uzywane 30 metrowe mieszkanie? to chyba w środku nie
    gładzie, a marmury są... 70-120 tys to jest optymistyczna cena...
  • bambussi 22.01.09, 08:47
    > "Polska" wylicza, że osoba, która trzy lata temu kupiła 30-metrową
    > kawalerkę po 4 tysiące złotych za metr kwadratowych, zapłaciła
    > łącznie 120 tysięcy złotych. Teraz takie mieszkanie warte jest co
    > najmniej 240 tysięcy złotych. Jeśli sprzeda się je za 200 tysięcy
    > można spłacić cały kredyt i zostanie jeszcze 80 tysięcy na wkład
    > własny na 50-metrowe mieszkanie - po 7 tysięcy za metr.

    Taaaak... Nawet jeśli faktycznie sprzeda za 200 tys. (jak Warszawa,
    to te 7 tys. z metra kawalerki powinno być) i spłaci kredyt to
    zostanie mu te 80 tys.

    Proponuje mu się zakup 50 metrowego za 7 tys. za metr co daje 350
    tys. minus 80 tys. wkładu własnego = 270 tys.

    Czyli 'Dziennik Polska" proponuje, żeby u progu największego krysysu
    ostatnich lat zamienić 120 tys. kredytu na 270 tys., czyli dorzucić
    sobie kolejne 150 tys. garba na 30 lat...

    Ktoś się tam chyba z kimś w tej redakcji na łby pozamieniał...
  • Gość: zenek IP: *.koperfam.pl 22.01.09, 08:56
    Teraz nie pora na spłaty kredytów w CHF. Frank drogi i autor proponuje aby zamiast poczekać na lepszy kurs teraz płacić po chorym kursie.
    Wcześniej pisali że ceny mieszkań przystopowały a w 2009 bedą rosnąć 10% rocznie :)). Teraz piszą, że będą jeszcze spadać ale już jest dobry moment. A dlczego dobry jak mają spaść ?. Autor proponuje żeby kupić od developera. Tylko po co jak cesje można kupić za 4.9k a w tym samym budynku developer sprzedaje po 6,5k :). Kryzys dopiero nadciąga. Ludzie już zaczęli tracić pracę. Koszty budowy spadną a developerzy obudzą się z drogimi mieszkaniami i dostaną w plecy jeszcze bardziej niz by teraz zeszli z ceny.. a mają z czego. Te mieszkania z przykładu na początku inwestycji sprzedawali po 4k tzn ze realny koszt mieli pewnie 2k jak zaczynali inwestycje. Ludzie maja gdzie mieszkac moga jeszcze poczekac... teraz kupuja tylko desperaci.
  • Gość: tomi_78 IP: *.chello.pl 22.01.09, 10:02
    Jezeli ktos wzial kredyt w Frankach CH, to obliczenia biora w łeb.

    Załóżmy ze wzialem k120 PLN 3 lata temu, powiedzmy ze F kosztowal
    wtedy 2,5 PLN plus jakas kasa na oplaty itp, zalozmy ze wzialem k50
    FCH. Dzis zeby spalcic kredyt po kursie kupna w banku (1F=3PLN)
    musialbym wydac k150 PLN czyli zostaje nie jak sugeruje autor k80
    ale k50 PLN. Zalozymu ze te k50 PLN to moj wklad 20% zatem moja
    zdolnosc kredytowa wynosi k250 PLN, czyli po k7 PLN za m2 moge
    sobie kupic 37 m2.

    Reasumujac zamiast 30m2 mam 37m2 tylko ze zamiast kredytu na
    k120PLN mam k200PLN plus musze wydac na urzadzenie nowego
    mieszkania, notariusza itp.Rzeczywiscie czysty zysk!
  • Gość: marek więlko IP: 84.38.22.* 22.01.09, 09:49
    nic nie rozumiesz, to jest interes zycia, interes zycia! teraz jest
    okazja taniej juz nie bedzie. za rok ceny beda po 200tys euro/m2 i
    bedzisz musial wziasc kredyt na 30 pokolen. A ci co teraz kupia beda
    miliarderami
  • Gość: Przytomny IP: *.tktelekom.pl 22.01.09, 08:53
    W świecie równoległym oczywiście od razu znajdzie się kupiec na
    nasze mieszkanie, i to po cenie jaką sobie założymy. Ale w świecie
    realnym oczekiwania chetnych do kupienia naszego lokum to 40%
    upustu. I już cała kalkulacja się wali.
  • Gość: iwonka IP: *.access.telenet.be 22.01.09, 08:59
    no ale obiektywnie mozna taniej kupic :P

    problem polega jedynie a tym, ze jesli zalozymy bardzo
    optymistycznie, ze uda am sie przedac kawalerke po 5 tys za metr to
    po splacie kredytu ... zostana nam jakies grosze, moze z 10 tys. i
    pojdziemy mieszkac do mamy. bo to a wklad wlasny nie wystarczy. poza
    tym prawda jest tez taka, ze kawalekrka jesli pojdzie to za nie
    wiecej niz 3 tys za metr a moze nawet za 2.5 tys a wtedy sie okaze,
    ze troche przeplacilismy. tak czy siak jest zle. ja bym sie
    wyprowadzila do mamy a mieszkanko wynajela do czasu a skonczy sie
    kryzys. wynajem wplaci czesc kredytu a reszte mozna odlozyc i za 2-3
    lata jak wyjdziemy na prosta to bedzie mozna cos kupic. ceny jeszcze
    nie wzrosna ale bedzie mozna sprzedac i kupic.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 22.01.09, 10:47
    <ja bym sie wyprowadzila do mamy a mieszkanko wynajela do czasu a
    skonczy sie kryzys>
    Pomysł przaśny:) z zastrzeżeniem,że nie zakładamy spadków a'la
    Japonia przez ostatnie 15lat:):):)
    Z tym wynajmem za pare miesięcy też będzie nieciekawie.Obecnie masę
    inwestycji niesprzedawalnych w stanie deweloperskim,jest zamieniane
    kosztem "wykończenia" w panele i płytki po 20zł/mkw, i stopniowo
    trafia na rynek wynajmu.Ceny wynajmu w miastach nieakademickich
    spadną znacznie, w dużych z silnymi ośrodkami akademickimi o minimum
    20%.Chyba,że pojawi się gracz,który zmuszony,wrzuci naraz z
    500mieszkań do wynajmu za sensowną kasę.Wtedy spadki będą
    porównywalne z tymi z miast mniejszych.
    BTW u mnie w Poznaniu,w rozmowach z "graczami" na tym rynku słyszę
    tylko: "wynajem,wynajem,wynajem" powtarzane niczym mantra...

  • Gość: iwonka IP: *.access.telenet.be 22.01.09, 13:57
    dlatego lepiej wynajac teraz niz czekac. zreszta w sierpniu i
    wrzesniu ceny rosna bo studenciaki musza gdzies mieszkac a wiekszosc
    juz nie chce w obskornym akademiku placic 300 zlotych za miesiac i
    dzielic lazienke z piecioma innymi osobami. wiekszosc woli wynjac
    mniejsze lub wieksze mieszkanie, kawalerke 30 metrow moga wynajac
    nawet dwie osoby i juz. grunt to teraz nie sprzedawac a przeczekac.
    jesli ma sie na splace 30 metrowego mieszkania - kredyt na 120 tys to
    rata jakies 600 zlotych (mysle sie moze?). Za 2-3 lata kiedy
    mieszkanie bedzie juz bardziej splacone a ceny podrosna mozna
    pomyslec o sprzedazy ale na pewno nie teraz.
  • Gość: PEWU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.09, 08:55
    Kiedyś na forum już napisałem o tym paradoksie.
    Siedzi sobie taki delikwent, klika na kalkulatorku i przegląda oferty na
    internecie oraz oczywiście czyta takie debilne artykuły.
    Potem nie zastanawiając się nic nad swoim postępowaniem wystawia kawalerkę,
    dajmy na to 30m2 za 240 tysięcy i taki zadowolony z siebie kalkuluje, że sprzeda
    kawalerkę, dołoży trochę i postawi sobie dom 120m2.
    Panie szacowny redaktorzyno. Mieszkanie jest warte tyle ile da za nie kupujący a
    nie za ile sobie wymyśli po ile je sprzedać.
    Skoro Pan jest tak dobrze poinformowany to niech Pan da jakiś przykład, jakiś
    krótki wywiad z kimś kto po tyle sprzedał taki wielki cudowny apartament.
    Żałosne.
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 09:35
    Głupi by ktoś był gdyby sprzedał teraz. Ceny mieszkań pójdą w górę bo:

    - kryzys w naszym kraju nie będzie szalał - ludzie jako tako będą mieli
    pieniądze na zakupy mieszkań, a jak wiadomo mieszkać gdzieś trzeba.

    - dużo osób z wyżu demograficznego zakłada rodziny, a rodziny to też dzieci,
    ciężko mieszkać z dziećmi w wynajmowanym pokoju albo u mamy

    - złoty tani a więc dla inwestorów z zagranicy tanio można kupić w Polsce, co
    dodatkowo nakręci koniunkturę.

    - stopy procentowe będą obcinane, a więc kredyty staną się bardziej dostępne..
    znów znajdą się chętni do zakupów

    - w UK z pracą kiepsko więc ludzie będą chcieli wracać z zarobionymi funciakami,
    kupią domy, mieszkania etc..
  • Gość: PEWU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.09, 10:03
    "- kryzys w naszym kraju nie będzie szalał - ludzie jako tako będą mieli
    pieniądze na zakupy mieszkań, a jak wiadomo mieszkać gdzieś trzeba.

    - dużo osób z wyżu demograficznego zakłada rodziny, a rodziny to też dzieci,
    ciężko mieszkać z dziećmi w wynajmowanym pokoju albo u mamy

    - złoty tani a więc dla inwestorów z zagranicy tanio można kupić w Polsce, co
    dodatkowo nakręci koniunkturę.

    - stopy procentowe będą obcinane, a więc kredyty staną się bardziej dostępne..
    znów znajdą się chętni do zakupów

    - w UK z pracą kiepsko więc ludzie będą chcieli wracać z zarobionymi funciakami,
    kupią domy, mieszkania etc.."

    Powiedz, że żartujesz. Proszę, bo nie wierzę, że piszesz to na serio.
    Skoro myślisz, że kryzysu nie będzie to odejdź od komputera, wyjdź do ludzi,
    pooglądaj sobie wiadomości i posprawdzaj statystyki zatrudnienia, wzrostu PKB i
    dane na GPW.
    Na chwilę obecną zakłady samochodowe zamykają fabryki bo nie ma dla kogo aut
    produkować, w hutach wygaszane są piece, sprzedaż detalicznie gwałtownie spada,
    a ty mówisz że nie ma kryzysu bo tak powiedział Ryży Donek z Peru. Chłopie weź
    się opamiętaj do jasnej cholery a nie takie banialuki piszesz na publicznym forum!

    Rodziny to sobie mogą chcieć kupić mieszkanie. Ja chcę polecieć w kosmos, chcę
    najnowszego mercedesa i Pamelę Anderson za żonę.
    Jelenie już nie ma na rynku i nie kupują przewartościowanych mieszkań. Jeśli
    natomiast jakiś się jeszcze znajdzie jest skutecznie hamowany przez zaostrzenie
    kryteriów przyznawania kredytu.

    Złoty tani i co z tego? W Europie szaleje kryzys i jak na dłoni widać, że
    inwestorzy wybierają rynki zachodnie na inwestycje bo i Euro i Dolar są bardziej
    stabilne. Dlatego nikt już nie wybiera złotówki bo nasz rynek jest rynkiem
    większego ryzyka. Tak więc złoty będzie dalej słabł, inwestorzy będą budowali na
    zachodzie a nie w Polsce.

    Będzie łatwiej o kredyt? Jasne za 5 lat. Na razie albo mieszkasz w skorupie 100
    metrów pod ziemią albo jesteś po prostu głupi.

    Byłem w UK całe 12 miesięcy i mogę na to co napisałeś napisać:
    BUHAHAHAHAHAHAHAHAHA - oto moja opinia.
    Na rodaków w UK nie masz co liczyć bo w 90% przypadków wrócą i zasilą grono
    bezrobotnych.
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 10:09
    no tak, ale czy hutnicy albo pracownicy fabryk kupowali mieszkania ?

    Nie, klasa średnia (o ile taka jest w Polsce) kupowała. Ich raczej kryzys nie
    dotknie za bardzo. To raz.
    Pamela Anderson jest stara i brzydka. To dwa.
    Nie napisałem że będzie łatwiej o kredyt tylko że będą bardziej dostępne w tym
    znaczeniu, że ludzie będą zarabiali coraz więcej (przewidywany wzrost płac) a
    więc będzie ich stać na wyższe raty.

    Nie mieszkam nad ani pod ziemią, głupi to nie wiem czy jestem ale jest to możliwe ;)

    Tak czy siak zapraszam do dyskusji rzeczowej, bez inwektyw :-)
  • Gość: PEWU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.09, 10:18
    Dobrze, niech będzie, że klasa średnia kupowała mieszkania.
    Ale za co kupowała mieszkania? Za kredyt na 100-110% wartości.
    Pokaż mi jakiegokolwiek osobnika z klasy średniej, który na chwilę obecną ma 30%
    wkładu własnego. Pozwolisz, że sobie odpowiem sam i wszystkim od razu. Jakby ta
    klasa średnia miała te 30% to sprzedaż nie spadłaby tak drastycznie. Dla mnie to
    proste.
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 10:32
    No właśnie nie mam żadnych danych nt. jakie kredyty były udzielane. Masz może
    gdzieś dobre źródło wiedzy na ten temat ?

    Pokazać palcem kilka osób z chęcią zakupu mieszkania i 20% wkładem własnym bym
    dał rade bez problemu, aczkolwiek tych osób jest sporo mniej niż tych które by
    chciały kupić.

    Wśród moich znajomych uzbieranie 20% wkładu własnego to 1,5-2 lat więc myślę że
    za rok, półtora będą ruszać na zakupy. Nie wiem jak to wygląda wśród innych, ale
    przy spadającej podaży od firm budowlanych znów powstanie układ: podaż mieszkań
    będzie niższa niż popyt. Wszyscy wiedzą do czego taki układ prowadzi.

    zgadza się?

  • Gość: PEWU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.09, 10:49
    Odnośnie kredytów to może wspomoże mnie znajomy J.Lo gdyż on jest kopalnią
    wiedzy na ten temat i wiele razy wklejał opracowania na ten temat.
    Widzisz, sam piszesz że wśród Twoich znajomych kwestia uzbierania na wkład
    własny to 1,5 - 2 lata. Ok, niech zaczną zbierać, zobaczymy czy faktycznie uda
    im się tyle odłożyć. A jeśli są wśród Twoich znajomych ludzie z wkładem własnym
    to zapytaj się czy chcą na chwilę obecną kupić własne m, czy czekają na obniżki.
    Proszę, nie powtarzaj sloganów deweloperskiego lobby. Wiele razy było
    przytaczane na forum o ilości mieszkań na rynku, w budowie i planach deweloperów
    na przyszłość. Czy naprawdę wierzysz, ze deweloperzy przestaną budować? To co
    oni będą robili, marchewką handlowali? Jeśli nawet zbankrutują, zaczną budować
    mosty czy drogi to wejdzie kapitał z zachodu i wybuduje taniej. Zobacz ile
    tanieje robocizna, materiały budowlane.
    Na koniec, sądzisz że mieszkania mogą być jeszcze droższe? Już przegoniliśmy
    Berlin, Wiedeń czy Pragę.
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 11:05
    W domu może będzie chciał mi się poszukać wiarygodnego źródła danych, chyba, że
    komuś będzie chciało się wkleić dane + informacje o źródle.

    Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że co roku odkładam 10% wkładu własnego na
    przyszłe mieszkanie. Nie wiem jak inni, ale sądzę, że jest podobnie.

    Co dalej, jedna rodzina czeka, druga po ślubie prawdopodobnie coś kupi, trzecia
    rodzina chce kupić do czerwca - lipca, jeszcze inni chcą kupić dom do końca roku
    ale w to nie wierzę, że się uda.

    Dzisiaj rozmawiałem z kumplem i w jego firmie jeden z deweloperów zredukował
    zamówienia.

    Myślę, że taki poznań jest już bardzo drogim miastem i ceny są wyższe niż w
    berlinie i jest to nielogiczne. Tylko czy dotychczas ludzie zachowywali się
    racjonalnie i logicznie ?

    Moim skromnym zdaniem ceny będą rosły.
  • Gość: PEWU IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.09, 11:18
    "Moim skromnym zdaniem ceny będą rosły."
    Ok, to jest link dla Ciebie:
    www.domirynek.pl/chart/time_avgprice/flat/-/-/-/sndhand/-/
    Proszę zapamiętaj sobie datę (22 stycznia 2009 roku), dodaj sobie ten link do
    ulubionych zakładek i włącz za pół roku, za rok i za 2 lata.
    Przeglądaj też artykuły, ja też będę przeglądał, używaj tego samego nicka i
    pogadamy niedługo.
    Tyle z mojej strony
  • Gość: sw IP: 121.230.69.* 22.01.09, 13:15
    moj dochod roczny to cwierc miliona. Nie jestem w stanie odlozyc
    nigdy wiecej niz wlasnie taka sume, mimo tego, ze zarabiam tyle juz
    przez dobre 10lat i wydaje mi sie, ze prowadze zycie bez zbednych
    fajerwerkow. Mysle, ze jak czyjs dochod wynosi 50tys. to pewnie tez
    jest tyle w stanie odlozyc.
  • kretynofil 22.01.09, 11:10
    > No właśnie nie mam żadnych danych nt. jakie kredyty były udzielane. Masz może
    gdzieś dobre źródło wiedzy na ten temat ?

    Jesli za dobre zrodlo uznamy statystyki expandera czy innego otwartego fajansu
    dotyczace wnioskow kredytowych, to przewazajaca wiekszosc kredytow byla brana na
    100+% wartosci mieszkania.

    > Pokazać palcem kilka osób z chęcią zakupu mieszkania i 20% wkładem własnym bym
    dał rade bez problemu, aczkolwiek tych osób jest sporo mniej niż tych które by
    chciały kupić.

    Wiesz, ja tez moge pokazac palcem kilka inteligentnych osob w swoim otoczeniu -
    ale Ty sie od tego madrzejszy nie zrobisz. Czytaj: jednostkowe obserwacje nie
    przenosza sie na calosc populacji.

    A co do checi, to wroce do niej na koniec.

    > Nie wiem jak to wygląda wśród innych, ale przy spadającej podaży od firm
    budowlanych znów powstanie układ: podaż mieszkań będzie niższa niż popyt.
    Wszyscy wiedzą do czego taki układ prowadzi.

    Oczywiscie. Podaz mniejsza od popytu zawsze prowadzi do wzrostu cen.

    Problem w tym, dziecko, ze rynek mieszkaniowy w Polsce sie nasycil i przez
    nastepnych kilkanascie lat nie bedzie sytuacji w ktorej popyt wyprzedzi podaz -
    no chyba ze do PL przyjedzie kilka milionow Chinczykow z walizkami pieniedzy.
    Tyle ze takie teorie to mozna glosic na Forum Humorum :)

    A jesli uwazasz ze sie myle, to wyjasnij mi, dlaczego deweloperzy zawieszaja
    budowy? Za dwa-trzy lata, kiedy gospodarka zacznie sie znowu rozpedzac mieliby
    towar, ktory bedzie mozna za duze pieniadze sprzedac.

    Skoro to do Ciebie nie przemawia, to moze wyjasnij mi, dlaczego deweloperzy
    dogaduja sie z ratuszem co do sprzedazy swoich mieszkan na lokale komunalne? To
    tez nie daje Ci do myslenia?

    Pewnie ze nie daje, bos tuman. To teraz pozwol zeby wujek Kretynofil wyjasnil Ci
    w czym rzecz.

    > Wśród moich znajomych uzbieranie 20% wkładu własnego to 1,5-2 lat więc myślę
    że za rok, półtora będą ruszać na zakupy.

    I tu wlasnie jest blad w Twoim rozumowaniu.

    Problem w tym, dziecie hossy, ze nie rozumiesz jednej rzeczy - narazie wiekszosc
    rodakow jest napalona na mieszkania jak lemmingi na kurs spadochronowy; kiedy
    jednak spowolnienie gospodarcze bedzie czyms o czym bedzie mozna uslyszec w
    poradni i w maglu, a Fakt zacznie opisywac historie zalamanej pani Zenobii P. z
    Pizdziszewa, ktorej nie stac na raty kredytu, to szybko "apetyt na mieszkania"
    zniknie.

    I bedzie tak samo jak z funduszami, ktore tak doskonale wciskalo sie jeleniom
    przez kilka lat - najpierw nikt ich nie chcial, potem rzucila sie na nie
    tluszcza podbijajac cene, w koncu nastapila pierwsza korekta. Tluszcza nadal nie
    rozumiejac co sie dzieje, wyciagnela ostatnie oszczednosci, wyrwala dziadkowi
    zlote zeby zeby tylko dokupic jednostek - bo przeciez spadlo o 10%, jest juz tanio!

    I co? Dzisiaj jest taniej o kolejnych kilkadziesiat procent - a tluszcza nie
    kupuje. Czemu?

    Bo stado baranow reaguje powoli, ale jak zmieni kierunek, to trudno go z dnia na
    dzien odwrocic.

    Gdyby dzisiaj banki odblokowaly kredyty na 100% wartosci mieszkan z
    oprocentowaniem rzedu 20-30%, a deweloperzy podniesli ceny o kolejne 100%, to
    tumany dalej by kupowaly. Bo tak juz jest z kretynami, ze rzeczywistosc dociera
    do nich powolutku. W ciagu najblizszych dwoch lat mieszkania przestana byc
    "trendy", zrobia sie "passe" i tyle bedziesz widzial swoich "znajomych" jak
    kupuja mieszkania...

    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
    lektury :)
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 11:30
    kretynofil napisał:

    w te expandery i openfajansy to bym nie wierzył za bardzo, wolałbym jakiegoś
    banku. Wolałbym też dokładne dane bo "przeważająca większość" to może być 55 %
    albo 95 % a między jednym a drugim jest "prawie" 100% różnicy.

    Wiem, że jednostkowe obserwacje nie przenoszą się na całość populacji, ale
    napisałem "wśród moich znajomych". Tak mam że od 5+ lat obracam się wśród
    informatyków i prawników (a podobno dobrze zarabiają) więc nie sądzę żeby było
    tak wszędzie. Tak jak pisałem "robotnicy ani hutnicy" mieszkań nie kupowali i
    nie sądzę żeby zaczęli nagle kupować.

    W Chińczyków nie wierzę bo wiara z logiką się często kłóci.

    Dlaczego deweloperzy nie produkują teraz żeby sprzedać za 2-3 lata ? Bo jeśli
    popyt na nowe mieszkania (od dewelopera) ma zacząć rosnąć za 2-3 lata a czas
    budowy budynku to około roku.. to co będą trzymali klitkę przez 2 lata i
    spłacali kredyty od razu ?

    Tłuszcza nie kupuje, bo część tłuszczy wie, że rynek obecnie buduje trend
    boczny. Zanim gospodarka ruszy minie 2-3 lata, czyli za 2-3 lata minus 6
    miesięcy zacznie się hossa.

    Czy kupią to nie wiem, bo część pewnie jak mój brat mając kasę na zakup będzie
    grymasiło x lat ( gdzie x e(3,7)).


  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 22.01.09, 11:40
    > Czy kupią to nie wiem, bo część pewnie jak mój brat mając kasę na zakup będzie
    > grymasiło x lat ( gdzie x e(3,7)).

    Grymasi, bo wie ile ta kasa kosztowała pracy, ci co kupowali na 100% kredytu
    dopiero dowiadują sie po jakimś 1-2 lat płacenia. Dlatego ci co uzbierają na
    wkład własny nie rzucą się na hurra na zakup byle czego.
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 11:47
    czy ja wiem, może i tak, ale raczej dlatego że chce mieć dom w centrum z ogrodem
    1000 metrów 5 metrów do szkoły, przedszkola, tramwaju, autostrady, ciszę i
    świeże powietrze.
    Ja bym 5 razy kupił i to minimum kilka lat temu.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 22.01.09, 11:51
    To trzeba było kupić....
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 11:53
    a za co ? na jakiej podstawie ktokolwiek by pożyczył uczniowi liceum a potem
    studentowi choćby i to 150-200 tys złotych ?
    Na dziecko hossy się niestety nie załapałem bo po prostu nie było dochodów :-)
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 22.01.09, 11:55
    No widzisz, nie pracowałeś, nie zarabiałeś tych pieniędzy, nie odkładałeś ich,
    więc nie wiesz ile to kosztuje... Większość osób mających na wkład własny -
    zachowuje się tak jak Twój brat, no chyba, że wkład własny dostali od
    rodziców/dziadków/cokolwiek.
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 12:00
    pracowałem, ale zarabiałem kiepsko (nawet jak na studenta informatyki), nie
    odkładałem bo odłożyć 300 zł co miesiąc to i tak bez sensu...

    ale teraz sytuacja jest inna: zarabiam (rozsądnie) i odkładam (też rozsądnie)..
    i mam zamiar kupić sobie coś za rok, półtora :-)
    i nie tylko ja.


    aa i jeszcze: od taty to dostałem "no panie magistrze inżynierze, gratuluję, nie
    zawiodłem się", od mamy: "cieszę się, że zapisałam Ciebie na angielski w
    liceum... a nie chciałbyś się dorzucić do nowej kuchni ?"


  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 22.01.09, 12:05
    No to jak już odłożysz na wkład - to zobaczysz, że troszkę pogrymasisz,a i tak
    będziesz miał łatwiej niż brat, bo ceny polecą... Pewnie i Twój brat coś kupi,
    jak zaczną ceny być rozsądne, przez ostatnie kilka lat nie były.
  • kretynofil 22.01.09, 12:08
    ...czego nie zycze, i zobaczysz jak szybko oszczednosci potrafia wyparowac, to
    zrozumiesz o czym tu piszemy.

    Jest tak jak Kaczus pisze - roznica miedzy zakupem na kredyt a za gotowke jest
    taka, ze w tym drugim wypadku czujesz juz ile pracy, wyrzeczen i uporu kosztuje
    zarobienie pieniedzy.

    Na kredyt po prostu za latwo sie kupuje - i stad czeka nas wysyp doniesien o
    bankructwach kredytowych lemingow. Zapewniam Cie ze to zmieni nastawienie do
    zakupu nieruchomosci (rowniez Twoje).

    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
    lektury :)
  • mara571 22.01.09, 11:44
    mlodych ludzi pokolenia 30+/-.
    Moze z pierwszymi wypowiedzeniami w waszych firmach wroci w wasze zachowanie
    wiecej rozsadku.
    Ciekawa jestem, co powiedza za 20 lat twoi koledzy, ktorzy kupili 40 mkw na
    bialolece w koncu 2007, kiedy splaca swoj kredyt przed terminem.
    I ile bedzie wart ich "apartament".
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 11:51
    Takich znajomych nie mam więc trudno powiedzieć :-)
  • kretynofil 22.01.09, 12:03
    Tesknilem za Toba :)

    Wiesz, to jest straszne, kiedy piszesz tak o tym pokoleniu +/- 30 lat - bo raz,
    ze do niego z racji wieku naleze, i jak tak piszesz to czuje sie jak szczeniak,
    a dwa, nie czuje sie jego czescia - i wtedy do mnie dociera jaki stary jestem
    psychicznie :)

    Niemniej jednak podpisuje sie "obiema recami" pod zadanymi przez Ciebie
    pytaniami. Naprawde, bardzo jestem ciekaw co zrobia ci ludzie, kiedy pierwszy
    raz w ich zyciu cos pojdzie nie tak i nagle sie okaze ze wszystkie ich
    zabezpieczenia ("przeciez mozna zmienic prace", "przeciez mozna sprzedac
    mieszkanie", "przeciez mozna wynajac komus mieszkanie, samo sie splaci",
    "przeciez bank nie zrobi nikomu krzywdy", "przeciez nie pozwoliliby im napisac
    nieprawdy") nie dzialaja w czasach zarazy...

    --
    Nazywam sie kretynofil. Mieszkam z mamusia i chodze do szkoly podstawowej. Na
    Forum pisze ze mieszkam w Belgii i trzepie duzo kasiory jako informatyk. Pisze
    jeszcze o cenach nieruchomosci. Koledzy z klasy bardzo mi zazdroszcza jaki
    jestem spryciarz.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 22.01.09, 12:45
    <kiedy pierwszy raz w ich zyciu cos pojdzie nie tak >
    Nie strasz.Ostrzegałeś?!!To powinno wystarczyć.:):)
    Cytacik przysłowiowy:) : "Cierp ciało jak chciało"
    Ludzie już są zes.rani ze strachu.Chwilowo w lepszy nastrój wprawia
    ich niski LIBOR,jednak po pierwszych zwolnieniach w ich firmie wróci
    groza.Ja bardziej leję z argumentacji wtopionych obecnie:
    -"a co miałem wynajmować do końca życia?!"
    -"za rok będzie jeszcze drożej" itp itd
  • mara571 22.01.09, 12:53
    nie przesadzaj prosze.
    Stary psychicznie na pewno nie jestes, tylko dojrzalszy anizeli wiekszosc twojej
    generacji.
    Sadze, ze ci w "szybszym dojrzewaniu" praca w innych krajach bardzo pomogla.
    Po wielu latach spedzonych na emigracji ciagle nie moge tej zagadki rozwiazac,
    dlaczego wiekszosc dobrze wyksztalconych, mlodych ludzi na Zachodzie jest
    bardziej dojrzala anizeli ich polski rowiesnik.
    Moze decyduja o tym stabilne warunki ekonomiczne w ktorych sie wychowali.
    Tak na marginesie: jedno z moich dzieci zarabia rok po studiach tyle w euro, ile
    wiekszosc tych "laknacych kredytu" w zlotowkach.
    Corka ma jeden z tych 100% pewnych zawodow, ale do glowy by jej nie przyszlo
    leciec do banku po kredyt hipoteczny. Po pierwsze nie dostalaby go bez wkladu
    wlasnego, po drugie jej stale miejsce pracy i zamieszkania bedzie mogla okreslic
    dopiero za 7 do 10 lat.
  • kretynofil 22.01.09, 13:07
    > Po wielu latach spedzonych na emigracji ciagle nie moge tej zagadki rozwiazac,
    dlaczego wiekszosc dobrze wyksztalconych, mlodych ludzi na Zachodzie jest
    bardziej dojrzala anizeli ich polski rowiesnik.

    Cos w tym jest. Mam tutaj kolezanke, typowy przyklad korporacyjnego szczura
    swiezo po studiach - zrobila sie mokra jak dali jej smartfona, a wila sie z
    rozkoszy jak dostala kluczyki do firmowego auta. Pracuje dla Accenture (czy
    musialem to dodawac?) i naprawde sporo zarabia - typowy polski klient deweloperki.

    I mimo tego wszystkiego nie kupila mieszkania - bo jak stwierdzila "za drogie
    sa, poza tym nie wiem gdzie bede mieszkala za pare lat". To mnie zaskoczylo :)

    A, no i gratuluje rozsadnych dzieciakow :) Oby dalej rosly zdrowo :)

    --
    Nazywam sie kretynofil. Mieszkam z mamusia i chodze do szkoly podstawowej. Na
    Forum pisze ze mieszkam w Belgii i trzepie duzo kasiory jako informatyk. Pisze
    jeszcze o cenach nieruchomosci. Koledzy z klasy bardzo mi zazdroszcza jaki
    jestem spryciarz.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 22.01.09, 13:12
    > Cos w tym jest. Mam tutaj kolezanke, typowy przyklad korporacyjnego szczura
    > swiezo po studiach - zrobila sie mokra jak dali jej smartfona, a wila sie z
    > rozkoszy jak dostala kluczyki do firmowego auta. Pracuje dla Accenture (czy
    > musialem to dodawac?) i naprawde sporo zarabia - typowy polski klient deweloper
    > ki.

    Coś w tym jest, też nie mogę się nadziwic ludziom, co się cieszą, że dostaja
    firmowy telefon... Gdy mi pracodawca chcial takowy wlepić, zarządałem podwyżki,
    chyba, że będzie miejsce, gdzie będę mógł bezpiecznie zostawić telefon wychodząc
    z pracy. Bo pilnowanie rzeczy firmowych przecież kosztuje... Tyle, że ja jestem
    dziwny, bo na emigracji nie byłem :)
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 13:15
    e tej, kretynofil jak juz jestes obeznany to powiedz ile moze zarobic sensowny
    programista j2ee/jee tam gdzie mieszkasz i jak to ma sie do kosztow utrzymania ?
  • kretynofil 22.01.09, 13:25
    A tak na powaznie, to jesli do tego potrafisz robic analize (rowniez pod katem
    biznesowym) i masz doswiadczenie w consultingu, to spokojnie dostaniesz 400-700
    EUR dziennie (na kontrakcie).

    A co do kosztow utrzymania - mieszkanie do 1500 EUR (ale to juz za grubszy
    farmazon, od lutego wynajmuje 135m2 w palacyku - przeslicznym po prostu -
    urzadzonym w nowoczesnym stylu, za 875 EUR), reszta kosztuje tyle co w PL
    (jedzenie, knajpy, pociagi itd.).

    Polecam wyjazd, pomysl z mieszkaniem wywietrzeje Ci z glowy natychmiast :)

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • bogulo2 22.01.09, 14:36
    Bywał ja krótko za miedzą, ale siedzę na stałe w PL. Czy wyjazd miał wpływ na moje poczynania i wstrzemięźliwość mieszkaniową??? Nie sądzę.

    Po prostu trzba umieć liczyć i zbierać informację spoza takich źródeł jak GW, Fakt czy program o nieruchomościach w TVN (nie mam TV w domu i widziałem raz u rodziców...uhahany byłem 2 dni).

    W Polsce była wszędobylska presja na zakup. Gdzie się nie zapytać - odp. KUPUJ bo TANIEJ nie będzie. To ludziom zlasowało mózgi. Ty po prostu jesteś od tego w dużym stopniu odcięty.

    P.S. TV nie mam bo nie chcę - urządzenie dla idiotów...chyba, że się do niego nie podłączy zadnej anteny i kablówki oraz bardzo starannie dobiera filmy dvd :)

    --
    Moszna - warto odwiedzić
    Giełda Skuterów - jedyna giełda skuterów w Polsce
  • kretynofil 22.01.09, 11:56
    > w te expandery i openfajansy to bym nie wierzył za bardzo, wolałbym jakiegoś
    banku. Wolałbym też dokładne dane bo "przeważająca większość" to może być 55 %
    albo 95 % a między jednym a drugim jest "prawie" 100% różnicy.

    Oczywiscie. Widzisz, jedyne co jeszcze trzyma w PL rynek nieruchomosci to brak
    danych - tych oficjalnych.

    Mysle ze kazdy zna przynajmniej jedna osobe, ktora "zarobila" fortune na zakupie
    mieszkania przed 2005r - stad powszechne przekonanie o "zlotym interesie" jaki
    mozna zrobic kupujac mieszkanie.

    W perspektywie dwoch-trzech lat kazdy bedzie znal przynajmniej jedna osobe,
    ktora tragicznie poplynela na zakupie mieszkania. To doprowadzi do niecheci do
    takich zakupow - takiej samej niecheci, jak ta, ktora sprawiala ze w 2004r
    ludzie nie biegali kupowac mieszkan, chociaz byly o wiele tansze niz dzisiaj.

    > Tak mam że od 5+ lat obracam się wśród informatyków i prawników (a podobno
    dobrze zarabiają) więc nie sądzę żeby było tak wszędzie.

    Podobno dobrze zarabiaja :) Problem w tym, ze zarobki nie ida zawsze w parze z
    jakoscia wyksztalcenia ekonomicznego - a w PL mamy za malo rynkowych
    doswiadczen, zeby zdobyc taka wiedze "w domu".

    A, i ja tez znam jednego informatyka, ktory bardzo dobrze zarabia, ktory jeszcze
    jakis czas temu mnie przekonywal ze nie ma takiej szansy zeby w stolicy panstwa
    w UE mieszkania byly ponizej 2000 EUR/m2. Jest to o tyle smieszne, ze mieszkalem
    juz wtedy w Brukseli - i przyklady z tamtejszego rynku nieruchomosci nie daly mu
    do myslenia :)

    > Tak jak pisałem "robotnicy ani hutnicy" mieszkań nie kupowali i nie sądzę żeby
    zaczęli nagle kupować.

    I tu wlasnie jest pies pogrzebany - musisz zrozumiec ze wszystkie statystyki
    dotyczace "brakow mieszkaniowych" maja dwie podstawowe wady:
    - pochodza z 2002/2003 roku (to teraz sobie dolicz emigracje i 1mln mieszkan
    zbudowanych/w budowie od tamtego czasu)
    - uwzgledniaja calosc populacji, czyli robotnikow, hutnikow, rolnikow, panow
    wiadrowych, panie kasjerki z biedronki, salowe, rencistow i emerytow - z calym
    naleznym szacunkiem, nie gardze nimi, ale umowmy sie: oni mieszkan nie kupia,
    wiec generowany przez nich popyt jest stricte wirtualny.

    > Dlaczego deweloperzy nie produkują teraz żeby sprzedać za 2-3 lata ?

    Bo wiedza ze jedyne co stoi po ich stronie to irracjonalny strach. Problem w
    tym, ze sami kreca bat na wlasna dupe - bo strasza winda zaszczana przez menela
    w starym bloku, a jednoczesnie dogaduja sie z ratuszem w sprawie mieszkan
    komunalnych... Cala machina propagandowa deweloperki to bezzebny kundel.
    Niektorzy sie jeszcze boja jego jazgotu, ale niedlugo. Przekonasz sie.

    Ogolnie, jak chcesz konkretne argumenty, to poczytaj sobie archiwalne wpisy
    moje, steady_at_najx, swoboda_t, znajomego i innych. Nie chce mi sie teraz tego
    wszystkiego powtarzac.

    I zwroc uwage na jedna rzecz - kiedy dwa lata temu pisalismy ze to "eldorado"
    zaraz sie skonczy, to brzmialo to jeszcze bardziej nieprawdopodobnie niz to, co
    piszemy dzisiaj - ze ceny wcale nie zaczna rosnac za rok czy dwa. Patrz jakie
    dziwy - mimo setek pseudoargumentow naszych adwersarzy, jednak wyszlo na nasze.

    Ciekawe, co?

    I pytanie - czemu uwazasz ze myle sie dzisiaj?

    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
    lektury :)
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 12:35
    No dobra, koniec zabawy ;)

    Osobiście będąc osobą czekającą na spadki chciałem pokazać tylko że ukrywając
    część prawdy można dowieść każdego twierdzenia.

    Poza "moimi opiniami" i bzdurami w pierwszym poście starałem się pisać prawdę.
    Odkładam, znajomi odkładają, u kumpla deweloper nie kupuje, a znajomi chcą kupić
    domy (dokładnie tak jak napisałem).

    Z tym że większość z nich czeka na spadki bo:
    - Niestety chcieć to nie "móc".
    Wchodzi rekomendacja T z NBP i niestety (albo i stety :) wkład własny trzeba
    będzie mieć. To skutecznie ostudzi zapały ludzi do kupowania na kredyt.

    - Rynek nieruchomości leży i raczej drgnąć nie chce. Znajomy pracował w biurze
    nieruchomości.. i o ile na górce jeszcze nieźle mu szło (a czasami bardzo
    nieźle) to od stycznia 2008( w którym sprzedał trzy mieszkania) do lipca 2008
    nic nie sprzedał. Kilku klientów którzy kupili "inwestycje" miało kredyt nad
    głową a ceny spadały i budżet im się nie domykał.

    - Często nie zwraca się uwagi na to, że mieszkania nie były kupowane (albo
    rzadko) przez osoby chcące zamieszkać. Ich dochody skończyły się wcześniej i na
    górce nie było już za co kupować.

    - Odkładam $$$ i idzie całkiem znośnie, ale w życiu nie zapłacę 300-400 tys za
    M2. Sorry, wolałbym tak jak kretynofil wyjechać sobie za granice i stukać euro w
    JEE.

    - Przypomina mi się już dziś historia znajomych moich znajomych którzy kupili
    mieszkanie o powierzchni około 50 m^2.. z ratą 3000 zł.
    Pracują oboje więc dają radę, ale co będzie jak jedno z nich straci pracę albo
    zajdzie w ciążę ? Dramat, żeby nie powiedzieć k**** dramat, a ja chcę mieć
    trójkę dzieci.

    - Mój znajomy (też informatyk) chciał kupić drugie mieszkanie. W sierpniu mógł
    dostać kredyt na 500 tys zł (we CHF)... targował się i z 514 tys zł utargował
    cenę 420 tys. W październiku poszedł uśmiechnięty do banku i poprosił o kredyt.
    We frankach mógł dostać 300 tys zł (za mało). W złotych co prawda na całość, ale
    z ratą 3200 zł. Podziękował.
    Takich historii jest z pewnością więcej i liczba mieszkań do sprzedaży rośnie.
  • mara571 22.01.09, 12:44
    poradz jeszcze temu koledze, co chcial kupic drugie mieszkanie, pewnie na
    wynajem, zeby sie w to nie bawil.
    Mieszkania czy kamienice na wynajem to zabawa dla bardzo bogatych, ktorzy
    kapital "rozpraszaja". Na wszelki wypadek.
    W zadnym wypadku nie kupowalabym mieszkania do wynajecia na kredyt i liczyla na
    to, ze czynsz(czytaj oplata za wynajecie minus koszty eksploatacji) zawsze
    pokryja koszty raty.
    Jesli ktos niebogaty ale i nie biedny chce inwestowac w nieruchomosci to
    najlepiej w kawalerke, w budynku polozonym blisko centrum lub szkoly wyzszej. I
    tylko w duzych miastach.
    To sie zawsze uda wynajac.
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 12:54
    Właśnie dokładnie taki plan miał żeby wynajmować choć to raczej daleko od
    centrum, ale z kolei nie aż tak daleko do uniwersytetu.
    Myślę, że bank skutecznie zweryfikował jego marzenia.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 22.01.09, 12:56
    Heh to ci opowiem przypowiastkę z mojego podwórka:
    Małżeństwo pseudobiznesmenów wzięło się za deweloperkę.Kupili
    działkę pod miastem,wybudowali dom /bliźniak/.
    Oczywiście 110% kredytu i to pod milion złotych.
    Koszt wybudowania to 80% całkowitej sumy,zostawili sobie 20% na
    spłatę rat.
    Chcieli po 5tys za mkw i w wyobraźni widzieli już te zyski.O niczym
    innym nie gadali tylko "za zarobione to i tamto".
    Stan obecny:zostało im na 5rat,nie zarabiają nawet połowy
    tego /podejrzewam machloje w banku przy udzieleniu kredytu/.
    Chętnych brak nawet za 3,5tys /koszt wybudowania to około 2,5tys za
    mkw licząc też działkę/.Ale z myśli o zyskach nie
    zrezygnowali.Zamiast dać ogłoszenie,że za 2,6-2,7tys puszczą,lub
    nawet po kosztach,to nadal śnią o kokosach...
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 13:07
    Mój szef chciał wziąć kredyt na dom, poszedł do "finansisty" i powiedział że w
    sumie to może nie wystarczyć bo jakiegoś warunku nie spełnia (nie pomnę
    którego). Chcecie wiedzieć jaką dostał odpowiedź ?
    "Trzeba znaleźć taki bank który tego nie wymaga w regulaminie". brrr

    Twoim znajomym śniąc o kokosach życzę najlepszego, ale jak będzie licytacja
    komornicza to daj znać. Za 2-3 lata powinienem mieć na domek (jeśli nie będę w
    nim mieszkać sam).
    Swoją drogą spojrzałem ostatnio na stronę biura w którym kumpel pracował. Klitka
    ohydna jak (jako atut działki wpisana studnia !!), z fatalnym dojazdem, pod
    przelatującymi f16, cena 529 tysięcy zł. Jedno ogłoszenie niżej: 120 m^2 na
    działce 600 m^2 w szeregowcu w lepszej okolicy z lepszym dojazdem, cena 350 tysięcy.

    dobry humor nie opuszcza "bogaczy".
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 22.01.09, 13:12
    Jeśli piszesz o przelatujących F-16 to już wiem,że jesteś "ode mnie".
    Ja mieszkam tam gdzie ta wspomniana inwestycja i jest to dokładnie
    po drugiej stronie Poznania...:)
  • Gość: waniliax IP: 62.29.248.* 22.01.09, 12:49
    po pierwsze - uffffffff
    Po drugie - takich, jak Twój znajomy informatyk, którzy odeszli
    z "kwitkiem" z banku jest dużo. Niektórzy zdążyli wcześniej wpłacić
    zaliczki i co najmniej część z nich już nigdy nie zobaczy tych
    pieniędzy, niejednokrotnie stanowiących nawet kilkukrotność ich
    miesięcznych zarobków. Sama takich znam.
    Po trzecie - najbardziej szkoda tych, którzy dali się w 2006/2007
    roku przekonać, że na tym stracić nie można i kupili za małe na ich
    rzeczywiste, nawet minimalne na dłuższy okres czasu, potrzeby
    mieszkania na 100+ % kredytu. Niektórzy utkną w nich na dobre...o
    ile w ogóle będą w stanie spłacać... A jeśli na dodatek dali się
    przekonać, żeby tą górkę nad 100% zainwestować w fundusze, to... już
    nawet szkoda gadać
  • kretynofil 22.01.09, 13:19
    No to jak sie zgadzamy, to rzeczywiscie, nie pogadamy sobie :)

    A co do tego J2EE - to przypomina mi sie "Szamponowy Swiat" Douglasa Couplanda
    (tego, ktory wymyslil sformulowanie Pokolenie X):

    Dyskusja miedzy mlodym chlopakiem a rodzicami hipisami:
    " - Macie moze tutaj MTV?
    - Nie, nie ufamy tym nowym narkotykom..."

    Wiec jesli piszesz do mnie o J2EE, to ja mam do powiedzenia tylko jedno -
    Nieeeee, ja nie ufam tym nowym narkotykom :)
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 13:30
    ok, to dla tych co nie wiedzą co to MTV.. ;)
    ile tak średnio pi razy drzwi razy oko zrabai mgr inz po politechnice kilka lat
    pracy w tym dwa na etat. Taki umiejący troche.
    I ile kosztuje wynajecie mieszkania i chleb :-)
  • mara571 22.01.09, 13:34
    ze inzynier niewazne, ze po politechnice niewazne.
    Wazne: lista umiejetnosci, praktyk, stazow w czasie studiow po studiach,
    projektow w ktorych sie pracowalo.
  • mara571 22.01.09, 13:39
    po angielsku. Kazdy nastepny jezyk obcy mile widziany..
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 13:57
    Szczerze ? Nie widziałem dobrego informatyka który by słabo komunikował się po
    angielsku.
    I u mnie z tym problemów nie ma :-)
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 13:46
    ze po politechnice nie wazne ?
    Pozwolę sobie na polemikę ;) Przeciętny student po politechnice (poznańskiej) w
    moim fachu w przedbiegach rozkłada na łopatki studenta niepaństwowych uczelni
    albo państwowych w pciumiu dolnym :-)

    Co się będę chwalił co umiem, napisałem przecież ze kilka lat pracy (w zawodzie
    i nie przy helpdesku).
    Co do etatu to było odnośnie obecnego zajęcia, niekoniecznie przyszłego.
  • mara571 22.01.09, 13:51
    jakimi kryteriami kieruja sie pracodawcy na Zachodzie.
    A tutaj Politechnika Poznanska czy w Pcimiu nie ma znaczenia.
    Nie chce wiedziec co ty umiesz, moja mini lista to wskazowki dla kogos, kto
    bedzie szukal pracy na wschod od Odry.
  • mara571 22.01.09, 14:03
  • kretynofil 22.01.09, 13:56
    MARA - MA RAcje :)

    Twoj papier z uczelni w PL na zachodzie jest wart tyle ile wazy, to makulatura.

    Zreszta, jak piszesz o Twoim "fachu", to to tez jest kwestia dyskusyjna - bo
    najlepiej nie zarabia sie na umiejetnosciach technicznych. Ja teraz (od strony
    technicznej) robie cos pomiedzy programowaniem w Pascalu a klikaniem w VB, ale
    placa mi duzo, bo przy okazji moge zrobic analize biznesowa, zrobic zlecenia dla
    firm zewnetrznych itd.

    A takich rzeczy nie nauczysz sie, ani na Polibudzie w Poznaniu, ani w Wyzszej
    Szkole Dansu i Lansu w Pizdziszewie.

    Tak wiec Mara ma racje - niewazne ze studiowales na dobrej uczelni, wazne czego
    sie tam naprawde nauczyles i czy w pracy rozwijasz sie jako nerd (ktorego mozna
    bez problemu zastapic tanszym hindusem, oni J2EE ucza sie w przedszkolu :D), czy
    raczej jestes kims, kto moze hindusami zarzadzac; wazne jest to, czy masz
    doswiadczenie, a nie ile lat je zdobywales. No i niestety, wazne jest tez to
    kogo znasz :)

    --
    Nazywam sie kretynofil. Mieszkam z mamusia i chodze do szkoly podstawowej. Na
    Forum pisze ze mieszkam w Belgii i trzepie duzo kasiory jako informatyk. Pisze
    jeszcze o cenach nieruchomosci. Koledzy z klasy bardzo mi zazdroszcza jaki
    jestem spryciarz.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 14:12
    aż chciałoby się powiedzieć: you're missing the point.

    Jak byłem w USA i powiedziałem, że w mojego kumpla w zeszłym roku przejechał
    czołg w czasie zamieszek na ulicach to wszyscy to kupili. Podejrzewam że w
    zachodniej europie jest niewiele lepiej, więc Poznań i PUT dla nich to to samo
    co PWSZ w Przemyślu.
    *Z tym że wiedza moja a wiedza kolegi po PWSZ to spora różnica.* I o to chodzi,
    nie o papierek :-)

    Tej analizy biznesowej tak jak napisałeś nie nauczysz się na pp, ale nie jest to
    coś czego się nauczyć nie można. Jednocześnie nie ukrywam, że takiej wiedzy mi
    brakuje.

    BTW. co do hindusów. U mojej koleżanki w Amsterdamie przywieźli hindusów i płacą
    im 10 euro za godzinę !!
  • mara571 22.01.09, 14:25
    Przywiezli ich do Europy i placa im 10 euro za godzine!
    A tak naprawde to ten indyjski outsourcing natknal sie na granice swoich mozliwosci:
    chlopcy i dziewczyny pisza 10 godzin na dzien programy do zastosowan, ktorych
    oni w swoim zyciu nie widzieli w praktycznym zastosowaniu i nie wiedza o co chodzi.
    80 km dalej trwa pewien eksperyment juz 6 rok. Finansowi inwestorzy postanowili
    zostac "global player" w dziedzinie systemow informatycznych dla sluzby zdrowia
    na calym swiecie.
    Kupili cale mnostwo malych firm, ktore mialy dobra software dla roznych dziedzin
    medycznych i jeden HIS. Pozwalniali ludzie w Europie i przeniesli programowanie
    do Bengalore.
    Firma zostala juz 2 czy 3 razy sprzedana, a uniwersalnego systemu jak nie bylo
    tak nie ma. A Hindusi pracujacy w duzej klinice w pewnym nieduzym miescie nadal
    nie rozumieja jak taka klinika fukcjonuje i jak mozna jej funkcjonowanie
    wesprzec przez stosowne oprogramowanie.

  • Gość: szmecierecie IP: 212.160.103.* 22.01.09, 14:46
    Z tymi hindusami to w sumie przypominam sobie że jeden profesor mówił, że oni
    będą zawsze tańsi więc musimy być lepsi i rozumieć otaczający świat... ale to
    było już z 4 lata temu :-)

    Ja się jeszcze dziwię, że ktoś uważa za możliwe stworzenie "uniwersalnego"
    oprogramowania w jakiejś dziedzinie, ale widziałem dopiero dwie porażki takiego
    myślenia więc może zobaczę jeszcze kilka sukcesów.

  • kretynofil 22.01.09, 18:22
    Nie uwazam go za system idealny, ale na pewno uniwersalny. To jest mozliwe,
    dopoki hindusi sie za to nie biora :)

    Na studiach pakowali mi do glowy jacy to hindusi sa najlepsi, bo jakosc, bo
    CMMI, bo to i tamto.

    A teraz, po paru latach doswiadczen, wiem jedno - to wszystko bzdury, ktore
    doskonale funkcjonuja w abstrakcyjnych rozumkach wykladowcow akademickich...

    Hindusow nie trzeba sie bac jako konkurencji na rynku - trzeba tylko umiec
    samodzielnie myslec; to jest sztuka, ktorej wiekszosc z nich nie opanuje przez
    nastepne dziesieciolecia...

    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
    lektury :)
  • kretynofil 22.01.09, 14:00
    Mara ma racje.

    J2EE to zaden cymes. Podstawowe pytanie jest nastepujace: czy mozna Cie zastapic
    hindusem?

    Jesli tak, to papier polibudy nic Ci nie da, tak jak kilka lat pracy.

    Jesli nie, to mozesz nie miec skonczonych studiow, albo zrobiony marketing i
    zarzadzanie i dasz sobie swietnie rade. Zapewniam Cie, ze wiekszosc architektow
    z ktorymi pracowalem nie byla w stanie napisac linijki kodu w zadnym jezyku
    programowania - i doskonale sobie radzili :)

    --
    Nazywam sie kretynofil. Mieszkam z mamusia i chodze do szkoly podstawowej. Na
    Forum pisze ze mieszkam w Belgii i trzepie duzo kasiory jako informatyk. Pisze
    jeszcze o cenach nieruchomosci. Koledzy z klasy bardzo mi zazdroszcza jaki
    jestem spryciarz.
    (by Kretynofiil)
  • kretynofil 22.01.09, 13:35
    Ale etat to sobie daruj :) Dla duzych chlopcow sa tylko kontrakty.

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: ff IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.01.09, 11:58
    za 2-3 lata moze rynek mieszkaniowy znowu lekko drgnie ale wtedy ceny beda
    conajmniej 50% nizej niz dzisiaj
  • Gość: waniliax IP: 62.29.248.* 22.01.09, 12:24
    Wicepremier Pawlak wymyślił pożyczanie z budżetu na 20% wkład własny
    i dopłacanie 30% do rat kredytu tym, którzy nie dają rady spłacać.
    Jeśli coś takiego by przeszło...
    Ciągle nie mogę uwierzyć, że mógł wpaść na taki pomysł... Jak zwykle
    z uczciwych, rozsądnych, odpowiedzialnych i samodzielnie myślących
    ludzi robi się w tym kraju idiotów.
  • kretynofil 22.01.09, 12:26
    Tam wszystko bedziesz mial wyjasnione :)

    --
    Nazywam sie kretynofil. Mieszkam z mamusia i chodze do szkoly podstawowej. Na
    Forum pisze ze mieszkam w Belgii i trzepie duzo kasiory jako informatyk. Pisze
    jeszcze o cenach nieruchomosci. Koledzy z klasy bardzo mi zazdroszcza jaki
    jestem spryciarz.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: waniliax IP: 62.29.248.* 22.01.09, 12:34
    Wybacz, nie mam czasu oglądać. Będę miałA wyjaśnione, jeśli mi
    napiszesz wprost. Może być w skrócie ;)
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 22.01.09, 12:38
    To może ja?
    W najkrótszym z możliwych skrótów.
    Układ mafijny lub mafijno-lobbystyczny.Ktoś da dużo pieniędzy
    konkretnej wpływowej osobie/osobom by nie stracić tych pieniędzy
    jeszcze więcej.
  • Gość: waniliax IP: 62.29.248.* 22.01.09, 12:43
    dzięki :)
    a tak, przyszło mi to do głowy...

    mimo wszystko można to określić tylko i wyłącznie jako próbę
    okradania części społeczeństwa
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 22.01.09, 12:48
    > mimo wszystko można to określić tylko i wyłącznie jako próbę
    okradania części społeczeństwa <
    Zdefiniuję to jako:
    Próba oszustwa na dużą skalę dla ratowania zysków "paniczów",kosztem
    (w długoterminowej perspektywie) zwykłych ludzi,pod przykrywką
    szczytnych celów.(zatrzymanie upadłości deweloperów,utrata miejsc
    pracy ble ble)
  • Gość: waniliax IP: 62.29.248.* 22.01.09, 12:52
    mam jeszcze nadzieję, że to nie przejdzie
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 22.01.09, 13:00
    > mam jeszcze nadzieję, że to nie przejdzie <
    Niestety wcześniej czy później przejdzie.Może w nieco zmienionej
    formie ale przejdzie.Jesteśmy bez szans.
    Zapamiętaj: Nasz rząd/większość rządów na świecie nie dopuści do
    upadku kolesi,często ich wspierających finansowo,natomiast tak jak i
    miał,tak i ma,nas wszystkich "przeciętnych zjadaczy chleba" głęboko
    w du.pie.
  • Gość: waniiax IP: 62.29.248.* 22.01.09, 13:13
    Nie widzę tego w takiej formie.
    Jak np określić, kto nie jest w stanie spłacać kredytu? Jak ktoś
    bardzo chce, może ukryć część dochodów albo wykazać nieprawdziwe
    koszty, itd, itp. Nie da się tego "uszczelnić".
    Wydaje mi się, że ta opcja z dopłatą do raty raczej nie przejdzie.
    Jednocześnie mamy dopłaty do odsetek przy pewnych obwarowaniach...

    Obawiam się jednak, że pożyczka na wkład własny może przejść...
  • Gość: Alex KRK IP: 193.24.68.* 22.01.09, 12:38
    Ja mam tylko jedno pytanie do kretynofila, znajomego_j-lo i jeszcze paru osób,
    które wieszczą spadki.
    Faktycznie, Wasze rozumowanie trzyma się kupy i też uważam, że zjazd dopiero się
    zaczął (co notabene, zarazem mnie cieszy i smuci, bo mam małe mieszkanko, które
    chciałbym zamienić na większe ;) ale per saldo idzie w dobrym kierunku:).

    Ale czy nie uważacie, że normalne mechanizmy rynkowe będą w kraju-raju pt.
    Polska wykrzywione przez psychologiczne cechy tego ciemnego ludu ?
    Tzn. że tu nie można wynajmować, bo "piniundze w czarną dziurę lecą", że trzeba
    MIEĆ, małe, ciasne ale własne, "jak to mówią".
    Że ciocia Jadzia słyszała, że teraz już spada, to trzeba kupić.
    Że jakby co to się od babci i wujka Tadka weźnie, żebyście spłacili, chociaż tą
    kawalerkę byście kupili, zamiast sie z teściami gnieździć.
    Że pan Mariusz z banku mówił, że tera jest okazja, to może weźcie ten kredyt, bo
    te... libory czy coś tam spadły.

    Krótko mówiąc, dlaczego Polacy zamiast analizować trendy rynkowe i myśleć, dają
    się wpuścić w kanał pt. LTV 140% z nadwyżką w fundusze. A potem wpie****ją tynk
    ze ścian, bo frank podskoczył.

    Czy nie bierzecie pod uwagę, że przewidywane przez Was trendy mogą być uparcie
    zawracane przez stado baranów, które nadal nic nie rozumie ?

    Pozdrawiam - Alex
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.09, 12:58
    Ja biorę na to poprawkę i dlatego zakładam spadki 20-50 procent
    zależnie od konkretnej nieruchomości. Przy tym spadki nominalne mogą
    być nieco mniejsze, a spadek realny o w/w wielkości będzie się
    dokonywać częściowo poprzez długotrwałą stabilizację cen w warunkach
    inflacji. Gdybym miał zakładać zdrowe rynkowe zachowania (a te
    wykluczają to co stało dię w ostatnich latach) to praktycznie
    wszystkie nieruchomości w PL powinny stanieć natychmiast o min. 50%,
    bo jak trafnie stwierdził kretynofil "w Polsce nie ma dobrych
    lokalizacji".

    Społeczeństwa dużo bardziej obyte w gospodarce rynkowej i
    nieruchomościach też potrafiły zafundować sobie chorobliwą bańkę RE,
    a co dopiero Polacy, którzy dopiero się uczą (wielu z nich zapłaci
    za tą naukę bardzo wysoką cenę).
  • kretynofil 22.01.09, 13:01
    Jest dokladnie tak jak piszesz: stado baranow, ktore pchaja sie na rzez i w
    zaden sposob nie mozna sprawic zeby sie zatrzymaly.

    Jest tylko jedna sprawa - jak juz napisalem - ludzie by dalej brali kredyty bez
    wzgledu na konsekwencje. Ich problem polega na tym, ze nikt im tych kredytow nie da.

    I, o ile przecietny Kowalski chetnie by sobie strzelil w leb, jakby mu to
    zalecili w telewizji jako lekarstwo na katar, o tyle organy kontrolne nie
    pozwola mu kupic broni.

    I w tym sensie rekomendacja T bedzie stanowila wymuszenie na Kowalskim refleksji
    nad mechanizmami rynkowymi...

    Dlatego wlasnie uwazam, ze scenariusz "bananowej republiki" w nieruchomosciach
    jest nierealny - za duzo tam swiadomych, duzych graczy, ktorzy Kowalskiego
    oskubia, ale nie zarzna. Owce sie strzyze, i daje im sie biegac dalej :)

    --
    Nazywam sie kretynofil. Wlasnie wrocilem ze szkoly. Nauczylem sie dzisiaj duzo
    trudnych slow. Pani mnie bardzo pochwalila, a nawet poglaskala mnie po glowie.
    Bardzo mi sie to podobalo. Bede zaraz znowu pisal o nieruchomosciach, ze
    mieszkam w Belgii i zarabiam bardzo duzo pieniazkow. Bardzo chce zeby tak bylo.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: waniiax IP: 62.29.248.* 22.01.09, 13:04
    Jak długo banki nie dają tak powszechnie kredytów, to raczej nie
    nastąpi, ale gdyby znowu "odkręciły kurek", to kto wie... Niektórzy
    przytaczają tutaj rok 2004, kiedy to podaż przewyższała popyt.
    Poziom zaufania do deweloperów, po iluś mniej lub bardziej
    spektakularnych wpadkach był wtedy niski, choć to właściwie raczej
    jeszcze w 2002-2003, w 2004 już było z tym lepiej, zaczęło się
    już "madmuchiwanie balona". Niemniej jednak również dostępność, a
    raczej niska dostępność kredytów miała wpływ na sytuację na rynku
    mieszkaniowym. W 2003 roku były dwa banki, które dawały kredyt na
    100% (i nie więcej), przy naprawdę dużych zabezpieczeniach, ale przy
    rozsądnym oprocentowaniu (w okolicach roku 2000 oprocentowanie
    kredytów hipotecznych było już naprawdę blisko 20%, choć obecnie
    może się to wydawać niewiarygodne). W 2004 było już o taki kredyt
    znacznie łatwiej. Później zaczęły się kredyty na ponad 100% i to już
    była jazda bez trzymanki. Nawet absurdalne, kompletnie oderwane od
    rzeczywistości ceny mieszkań nie były w stanie powstrzymać ludzi.
    Można stąd wniosować, że gdyby "odpuszczono" kredyty teraz... No
    chyba, że wcześniej updanie kilku dużych deweloperów, co
    pociągnęłoby za sobą programy w TV o oszukanych ludziach itd. Takie
    coś działa zawsze nieco trzeźwiąco na "masy".
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 22.01.09, 13:08
    > Ale czy nie uważacie, że normalne mechanizmy rynkowe będą w kraju-
    raju pt.Polska wykrzywione przez psychologiczne cechy tego ciemnego
    ludu ?<
    I tego ludu,i innych.Ci co myślą dadzą sobie radę wszędzie czy to
    Zimbabwe czy USA...
    > Czy nie bierzecie pod uwagę, że przewidywane przez Was trendy mogą
    być uparcie zawracane przez stado baranów, które nadal nic nie
    rozumie ?<
    A to już zależy od przytoczonych przez kretynofila "Organów
    kontrolnych".Albo kontroluje baran albo BARDZO bystry
    człowiek.Obstawiam,że kontrolowały to bardzo bystre osoby,będące
    obecnie BAAARDZO bogatymi ludźmi.
  • mara571 22.01.09, 13:13
    Polacy naleza do tych nacji, ktore raczej bezkrytycznie podchodza do reklamy i
    marketingowych trickow.
    Wiesz kiedys (w marcu 1968) stalam jako nastolatka w tlumie na katowickim Rynku,
    ktory krzyczal "Prasa Klamie" w kierunku Domu Prasy.
    Milicja palowala moich szkolnych kolegow.
    Po roku 1989 mamy "wolna prase i inne media". Wiekszosc nie rozumie, ze ona jest
    wolny od cenzury i zalecen KC jedynej slusznej partii, ale musi na zarobic. A to
    sie da tylko przez reklame i to nie przez "ogloszenia drobne".
    W ostatnich 20 latach rozwiniete zostaly inne bardziej wyrafinowane metody i
    przykladem takiej symbiozy z okreslona grupa jest nasz ulubiony Marek.
    Internet dal nastepne mozliwosci manipulowania ludzmi, na szczecie daje takze
    mozliwosc wypowiadania sie ludziom, ktorzy trzezwo mysla i moga udzielic dobrych
    rad. Rzecz w tym jak powiadal moj dziadek do dobrych rad stosuje sie niewielu i
    wiekszosc musi sie uczyc na wlasnych bledach.



  • Gość: mmmx IP: 193.138.241.* 05.02.09, 17:22
    Ja też jestem kretynofilem,ale dopiero od dzisiaj wiem jak się nazywam.Dzięki,
    pozdrawiam.
  • tkamins 22.01.09, 10:30
    Gość portalu: PEWU napisał(a):
    > "- kryzys w naszym kraju nie będzie szalał - ludzie jako tako będą mieli
    > pieniądze na zakupy mieszkań, a jak wiadomo mieszkać gdzieś trzeba.

    Kryzys już się skończył. Kryzys, czyli krótkotrwałe przesilenie, gwałtowne
    pogorszenie sytuacji. Obecnie jesteśmy już po kryzysie. Teraz zaczęła się
    recesja. W odróżnieniu od kryzysu, recesja będzie trwać i trwać, dłużej niż się
    wydaje.
  • vixen40 22.01.09, 10:51
    Jeleń to jesteś ty, że chciałbyś Pamelę Anderson za żonę....Litości!
  • Gość: tw.malkontent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.09, 12:27

    Chyba jestes tym radktorkiem, ktory wypisuje, ze teraz warto i ze bedzie drozej.
  • Gość: lipa IP: *.chello.pl 22.01.09, 09:25
    dziennikarze piszą o tym co już było, a nie będzie lub ma być. Przykład trzy
    lata temu mogłeś kupić mieszkanie i sprzedać je dwa lata temu drożej, ale nie
    wtórne tylko nowe (ze względu na ulgę odsetkową), kto myślał, że kupi i sprzeda
    drożej bo tak napisali w gazecie to się dał naciągnąć.
  • Gość: donquijote IP: *.srv.volvo.com 22.01.09, 09:36
    Dziwię się, że gazeta.pl przepisuje takie bzdurne analizy. Jej autor
    jest kompletnym ignorantem, nie zna absolutnie żadnych zasad
    panujących na rynku kredytów oraz nieruchomości. Żenujący artykuł.
  • Gość: Jaa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.09, 09:41
    Nie no zal czytac takie brednie.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 22.01.09, 09:45
    Może walutę pomylili i podawali cenę w forintach? :P
  • Gość: Dzejson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.09, 09:51
    Oni już w tej cenie wkalkulowali 10 letnią inflacje bo szybciej niż za 10 lat
    się nie sprzeda.
  • Gość: Marek Więczko IP: 84.38.22.* 22.01.09, 10:10
    nic nie rozumisz to jest *z wyposazeniem* tz. ze w srodku sa najtansze porysowane kafelki i panele z tesco i to tłumaczy właśnie tę cenę!.
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.09, 09:53
    "Dziennik "Polska" pisze, że obecnie opłaca się zamieniać mieszkania
    na większe. Dotyczy to osób, które kupiły swoje lokum przed
    gwałtownymi podwyżkami cen nieruchomości.

    Zdaniem gazety obecnie opłaca się je sprzedać nawet poniżej ceny
    rynkowej. Pozwoli to spłacić kredyt i zostanie jeszcze co najmniej
    20 procent na wkład własny na nowe, większe mieszkanie"

    Sprzdaj mieszkanie, które masz spłącone, albo płacisz za nie niską
    ratę, wrzuć to jako wkłąd własny i zaciągnij dupny kredyt na kolejny
    pokój cyz dwa i remont/wykońćzenie. Doskonały pomysł! :D
  • Gość: kai IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.09, 11:06
    > Sprzedaj mieszkanie, które masz spłacone, albo płacisz za nie niską
    > ratę, wrzuć to jako wkład własny i zaciągnij dupny kredyt na kolejny
    > pokój cyz dwa i remont/wykończenie. Doskonały pomysł! :D

    Nie rozumiesz. Tu o to chodzi, że interes ma się kręcić. Kupić, sprzedać. Nie
    ważne, że z potężną stratą i bez perspektyw na przyszłość.

    Masy nie muszą myśleć. One muszą zarabiać i wydawać.

    To nic, że promotorzy tego typu zachowań są na tyle krótkowzroczni, że nie są w
    stanie przewidzieć konsekwencji swoich pomysłów na 2 lata do przodu. To nic, że
    hurraoptymizm zakrzyczał racjonalność. To nic, że gospodarka była rozgrzana do
    czerwoności durnymi inwestycjami i szalejącymi prognozami szamanów analizy
    wrzeszczącymi, że "taniej to już było". To nic, że w przypływie bezmyślności
    ludzie zadłużali się na 30 i więcej lat przeznaczając 75% pensji na spłatę rat
    kredytu hipotecznego (zarzynając przy okazji rynek bieżącej konsumpcji).

    W garnku pod nazwą gospodarka zawrzało, wykipiało a teraz jest lament nad
    rozlaną zawartością i wieszczenie co dalej będzie.

    Źle będzie bo wychowanych na łatwo strawnej papce medialnej i podatnych na
    chwyty rodem z psychologii tłumu ludzi ciężko nauczyć racjonalnych zachowań.
  • g.r.a.f.z.e.r.o 22.01.09, 10:07
    Ta kawalerka istotnie może być warta 240 tyś, pod warunkiem że w środku, na
    stole leży jakieś 70, 80 tyś złotych (najlepiej w złocie, bo to wygodniej niż w
    banknotach - wyjdzie raptem około 700 gram)

    A przy okazji - jeśli mieszkanie jest warte 240tyś, to dlaczego mam je
    sprzedawać za 200 i z miejsca tracić 40 tyś złotych? To ma być dobra rada
    inwestycyjna?! :)
  • Gość: iwonka IP: *.access.telenet.be 22.01.09, 10:37
    Oczywiscie, ze to jest dobra rada ... z puntu widzenia dewelopera. Bo
    opchnie ci wieksze mieszkanie, ktore teraz stoi bo nie ma popytu. A
    jakis leszcz kupic od ciebie przewartosciowana mysia dziure, ktora za
    kilka lat zechce zamienic na wieksza jak mu sie znudzi mieszkanie w
    tej ciasnocie z malzonkiem i dwojka dzieci. i moze akurat kupi nowe
    od dewelopera, ktory za kilka lat rozkreci nowa kampanie, kupuje bo
    taniej nie bedzie.
  • Gość: . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.09, 09:58
    Skrót od "tysiąc" to "tys.", a nie "tyś.". OK?
  • Gość: Adam IP: *.ghnet.pl 22.01.09, 10:13
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Taxi IP: 195.242.183.* 22.01.09, 10:17
    A o podatku od sprzedazy mieszkania przed uplywem 5 lat to juz
    zapomnieli???
  • Gość: DA IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.01.09, 10:41
    dla komfortu psychicznego i zeby nie oszalec. Spekulanci ceny tego
    produktu wywindowali najbardziej i najchetniej robiliby tak bez
    konca, liczac ze ciemny lud to kupi. Balon wypuszcza powietrze zeby
    nie peknac, ale ciagle jeszcze buja w oblokach. Szkoda ze z
    Konstytucji jako pierwszy usunieto zapis o prawie obywatela do
    mieszkania, bo to rzadzacym pozwala na niedostrzeganie problemu.
  • Gość: aaaa IP: 82.160.115.* 22.01.09, 10:47
    Nie placisz podatku jesli srodki jakie uzyskales ze sprzedazy
    nieruchomosci przeznaczysz na zakup inne nieruchomosci.Nie pamietam
    tylko ile masz na to czasu-rok albo 2.Musisz tylko zadeklarowac w US
    ze kupujesz nowe mieszkanie/dom za te pieniadze.Po szczegolowe info
    odsylam do Ustawy o podatku dochodowym od osob fizycznych
  • Gość: J-33 IP: *.chello.pl 22.01.09, 11:20
    Inna jest geneza wzrostu w małych, a inna w dużych miejscowościach.
    Myli się ten kto myśli że to tylko klasa średnia kupowała mieszkania
    podczas boomu. Klasa średnia (czyli ok. 5 % społeczeństwa
    wchodzącego w dawny II i III próg podatkowy) od zawsze miała dostęp
    do niskooprocentowanych kredytów walutowych i jeśli kupowała to
    raczej ostrożnie. Boom tak naprawdę wywołały osoby zarabiające
    poniżej średniej krajowej, bo to one dostały pierwszy raz dostęp do
    kredytów innych aniżeli na zakup sprzętu RTV i AGD. Stąd wzrost cen
    mieszkań w małych i średniej wielkości miastach.

    Dla mnie fenomenem jest np. Lublin czy miasta na wschód od niego,
    jak Krasnystaw, Chełm, Zamość, Świdnik. Nie wiem jak wielkie
    inwestycje tam powtały i jak skoczyły zarobki skoro w niektórych z
    nich mieszkania - w większości w budynkach z wielkiej płyty -
    zdrożały o 300% licząc od 2005 r.? Owszem część popytu to na pewno
    funty i euro, ale to nie tłumaczy 300 % wzrostu.

    Popyt w dużych miastach był wykreowany przez osoby zarabiające z
    kolei lekko powyżej średniej, o dużych potrzebach konsumpcyjnych. To
    dla nich stworzono kredyty na 45 lat i 130 % wartości mieszkania -
    tak aby można jeszcze było kupić sobie samochód. Teraz gdy
    gospodarka zwalnia nikt już takiego kredytu nie da, zwróćcie uwagę
    że modelowa "4 osobowa rodzina" z analiz OpenFinance dorobiła się
    nagle 100.000 zł wkładu własnego, a i tak może mniej niż przed
    rokiem.

    A wszystkim ekonomistom przypominam o tym o czym mówi Boni i Góra -
    Polacy za wcześnie przechodzą na emerytury i za mało pracują - jak w
    biednym państwie mają żyć bogaci ludzie?
  • maniek_ok 22.01.09, 12:01
    To samo bylo w Koszalinie - ceny nagle skoczyly do poziomow Poznania.... Dzis
    juz sie normalizuje, ceny spadly a i tak chetnych ni ma...
  • Gość: waniliax IP: 62.29.248.* 22.01.09, 16:13
    Co masz na myśli pisząc o dostępnych OD ZAWSZE niskooprocentowanych
    kredytach walutowych?
  • Gość: Jan Brzechwa IP: 212.160.227.* 22.01.09, 10:43
    Z dedykacją dla pani Doroty Skrobisz, która napisała powyższy tekst

    Na wyspach Bergamutach
    Podobno jest kot w butach,

    Widziano także osła,
    Którego mrówka niosła,

    Jest kura samograjka
    Znosząca złote jajka,

    Na dębach rosną jabłka
    W gronostajowych czapkach,

    Jest i wieloryb stary,
    Co nosi okulary,

    Uczone są łososie
    W pomidorowym sosie

    I tresowane szczury
    Na szczycie szklanej góry,

    Jest słoń z trąbami dwiema
    I tylko... wysp tych nie ma!
  • kid_cassidy 22.01.09, 11:33
    wydawało mi się, że pismaki łapali sie juz wszystkiego, o czym
    moznaby napisac, byleby podsycanie na kupowanie trwalo.
    ciagle mnie zaskakuja nowymi strunkami, na których mozna pograc (ale
    cieniutkie c jedynie)
    sa lepsi niż kopyrajterzy od proszków do prania
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 22.01.09, 11:38
    Autor artykułu nie przemyślał jednego szczegółu - jak znaleźć frajera
    który zapłaci 200 000 (ba! nawet 240 000) za 30 metrowy "apartament"?
    Który bank da kupcowi kredyt na takie g...o?
    Ale kto by się przejmował szczegółami?

    Dzisiaj po raz kolejny dowiedzieliśmy się, że można się nie znać na
    niczym i jeszcze na tym zarabiać.
  • Gość: kibuc IP: 80.68.236.* 22.01.09, 12:04
    Frajera? Sami jesteśmy frajerami sprzedając tak tanio, przecież 200 000 to
    poniżej wartości rynkowej. Nie czytasz dokładnie.
  • Gość: king-a IP: *.wroclaw.mm.pl 22.01.09, 13:13
    Czytam bardzo dokładnie. Sarkazmu nie wyczułeś.
  • Gość: dojo IP: 91.199.30.* 22.01.09, 11:41
    do zalozen i obliczen w artykule mozna sie przyczepic, ale z zamiana
    mieszkania na wieksze w ciagu tego czy przyszlego roku moze byc
    calkiem rozsadne.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.dialog.net.pl 22.01.09, 11:53
    Zawsze jest rozsądne, jeśli nie płacimy za dużo różnicy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka