problem polega na tym, że brane pod uwagę dane z USA dotyczą sprzedaży
faktycznie wybudowanych i oddanych domów/mieszkań
raporty giełdowe zaś polskich spółek deweloperskich jako mieszkania sprzedane
podają takie , co do których podpisano umowy przedwstępne - taka kreatywna
księgowość: po pierwsze nie są to bowiem mieszkania sprzedane, gdyż umowy te
mogą zostać rozwiązane lub wypowiedziane, po drugie w głównej masie dotyczą
lokali, które nie zostały jeszcze wybudowane, a niekiedy nawet nie rozpoczęto
budowy, a nawet nie uzyskano pozwolenia na budowę
w ten sposób zresztą windowano wyceny spółek deweloperskich - w raportach
ukazując ogromną sprzedaż, która wcale nie była sprzedażą - ENRON to przy tym
dzieci w piaskownicy
porównywanie tych danych z danymi dotyczącymi tego ile mieszkań dany deweloper
ma do sprzedania też jest o kant d... potłuc - ponieważ publikowane dane
dotyczą ilości ofert , a nie faktycznie zbudowanych lokali na sprzedaż - czyli
obejmują też mieszkania i domy istniejące tylko na papierze
w związku z powyższym cały artykuł to wróżenie z fusów
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.