Bańki na rynkach nieruchomości były w wielu krajach. Występował wówczas wzrost
cen średnio o 55% a następnie spadek o 31%. Żeby było jasne, jeśli 100zł
wzrośnie o 55% to mamy 155zł. Natomiast jeśli 155zł obniżymy o 31% to mamy
106,95zł. Więc uśredniony spadek cen nieruchomości po okresach wzrostu wracał
prawie do cen przed boomem. A jeśli policzyć inflacje to ceny były nawet niższe.
Tutaj jest tabelka z % ile wzrosły ceny i o ile potem spadły oraz ile to trwało:
bp2.blogger.com/_RC5wBHI1SBw/SGICb-wfz3I/AAAAAAAAA-4/etSS0ZAXyXQ/s1600-h/re_crisis.png
U nas ceny lekko spadają od 2008 roku. W 2009 spadek przyspieszył. Moja prognoza
jest taka, że czeka nas jeszcze 2-3 lata spadków cen a później wzrost w tempie
inflacji. Gdzie w 2010-2011 ceny będą najbardziej lecieć w dół.