Dodaj do ulubionych

Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka?

    • Gość: Kasior Już spieszę z odowiedzią... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 10:30
      No, bo to jest tak: każdy muzyk jazz'owy jest w stanie zagrac rockowy kawałek,
      jako że w dużej mierze nie są to utwory skomplikowane: rytmiczny basik, cztery
      chwyty gitarowe i jakieś wycie wokalisty. Ale żeby muzyk rockowy zagrał
      standart jazz'owy? Oooooo, mili państwo, to już wyższa szkoła jazzdysmile i udaje
      się to tylko nielicznym. Do tego oprócz podstawowych umiejętności muzycznych,
      nienawiści do świata i samego siebie, potrzebny jest tzw, feeling, a jest to
      słowo zupełnie obce dla panów z RATM, pana Mansona, czy pani Chylińskiej.
      • krol_macius_1 Re: Już spieszę z odowiedzią... 07.05.02, 12:15
        Troche sie pospieszyles z ta odpowiedzia. Zgadzam sie ze jazz jest najbardziej
        skomplikowana forma muzyki rozrywkowej pod wzgledem rytmu. harmoni i
        improwizacji. Piszac o 4 akordach ograniczasz sie to amatorszczyzny . Rockowe
        gitarowe brzmienie buduje sie latami . To nie jest kwestia sprzetu ale reki .
        Znam swietnych jazzmenow ktorzy grajac rocka odgrywaja a nie graja tej muzyki.
        Wszystkiego czuc nie mozna . Co do techniki no coz Satriani nie umie grac ?
        A tak na koniec . Samo szukanie wyzszosci jednego gatunku nad drugim nie ma
        sensu . Warto sluchac wszystkiego w profesjonalnym wykonaniu. To wzbogaca
        kazdego muzyka i daje radosc sluchaczom.
    • dzokejka Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? 20.05.02, 15:19
      Po pierwsze, nie poparłeś swego autokratycznego stwierdzenia żadnymi
      argumentami. Po drugie, jakimi kryteriami kierujesz się oceniając 'wartość'
      muzyki? Też o tym nie piszesz.

      Osobiście odbieram muzę bardziej emocjonalnie: rock wywołuje we mnie inne
      emocje, jazz jeszcze inne, dyskotekowe rytmy jeszcze inne. Np. rock daje mi
      takiego powera, takiego kopa, którego mi w muzyce jazzowej brak. A zupełnie
      inną bajką jest słuchanie np. koncertu organowego w kościele. Dlatego nie
      rozumiem twojego pytania.
        • gregkor Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? 04.07.02, 08:57
          Mój mistrzu, jesteś wybitnym estetą i znawcą tematu, imponujesz mi swoją wiedzą
          muzyczną, trafiłeś w sedno nazywając mnie ograniczonym snobem. W zasadzie każdy
          kto bardziej ceni jazz to ograniczony snob. Pamiętajmy nie wolno w ogóle czegoś
          bardziej lubić od czegoś innego. Mój znajomy woli grać w brydża niż w szachy,
          to jest dopiero snob nawet nazwałbym go snobem primytywnym. Ja nie przepadam za
          Reggae, w tym momencie muszę się nazwać już totalnym snobem. Tak tak mój
          mistrzu już wszystko zrozumiałem. Ograniczene snoby wszystkich krajów łączcie
          się.

          Wielki snob gregkor pozdrawia

          Ps
          Chyba muszę zmienić swój nick na snobkor
          • Gość: gramer Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? IP: *.the-i.net 04.07.02, 15:19
            Zapomnial juz co napisal wczesniej, hmmm? Nabazgroliles o wyzszosci jazzu nad
            innymi gatunkami muzycznym, a w temacie stwierdziles, ze jezz jest
            wartosciowszy niz rock. Jezeli tak twierdzisz, to dlaczego tutaj bladzisz fanie
            jazzu od siedmi bolesci, a nie produkujesz podobnych bzdurnych tekstow w
            grupach dyskusyjnych czy forum poswieconym muzyce jazzowej? Nie czujesz sie na
            silach? Nie wykazales sie zadna widza na temat swojego ulubionego gatunku
            muzycznego, ani nawet osluchaniem! Posilkujesz sie tylko nazwiskami
            drugorzednych muzykow grajacych muzyke do wind, gabinetow dentystycznych i
            parkingow oszukujac sie, ze sluchacz czegos "wartosciowego". Komu chcesz tutaj
            zaimponowac? Dowartosciowuj sie zakompleksiony bufonie u mamusi w kuchni, a nie
            tutaj! Nie masz pojecia o zadnym gatunku muzycznym!

            Zajrzyj czlowieku na freejazz.org i doksztalc sie troszke, nie obawiaj sie nie
            dyskutuja tam wylacznie o free jazzie, ktory cie przerasta, ale ogolnie o J A Z
            Z I E i nie tylko. Nie spotkasz tam podobnych sobie, a nawet jak sie taki tam
            pojawi to go wykopuja, a uwierz mi, ci to naprawde lubia jazz. Za to mozesz
            spotkac muzykow jazzowych w tym perkusiste gracego kiedys z Cecilem Taylorem.

            I na koniec, co sie podziewales, ze wszyscy sie z toba zgodza? Naiwny snob i tu
            masz pomysl na zmiane swoego nicku!
    • vulture Owocne dyskusje 07.07.02, 21:27
      Dlaczego Mamba jest bardziej wartościowa od Snickersów? Proszę, wypowiedzcie
      się.
      A wkrótce nowy wątek: dlaczego dramaty psychologiczne są lepsze od komedii
      romantycznych - ALE SIĘ BĘDZIE DZIAŁO!!!
        • vulture Re: Owocne dyskusje 15.07.02, 22:52
          Jasne, że nie ma - a tak przy okazji, miałem okazję poznać dużą ilość osób,
          snobujących się na słuchanie jazzu (co automatycznie czyniło ich lepszymi
          ludźmi, w ich mniemaniu), a nie mających zielonego pojęcia o podstawowych
          wykonawcach tegoż, żyjących i nie. Bardzo mnie taki bałwanizm bawi.
          • gregkor Re: Owocne dyskusje 16.07.02, 12:44
            Wszyscy się czepiacie ludzi lubiących jazz, że są snobami, że się nie znają, że
            mają kompleksy itp. Tylko jakoś dziwnie na tym forum prawie nikt o Jazzie nie
            pisze, cały czas tylko jakieś bzdety o zespolikach rockowych, popowych, o Ich
            Troje i Budce Suflera i czy Britney Spears jest lepsza od Celine Dion. Nazwiska
            takie jak Miles Davis, Herbie Hancock, Ron Carter, Billy Cobham itp. padają
            bardzo rzadko. Dlaczego o nich nie podyskutujemy. No właśnie dlaczego. Może
            moje pytanie o wższości jazzu nad rockiem było krzywdzące (za co przepraszam),
            ale wydaje mi się, że to chyba kto iniy ma kompleksy i się nie zna.

            pozdrawiam
                  • vulture Re: Owocne dyskusje 17.07.02, 00:37
                    Po pierwsze, to wyrażam tu swoją opinię: ani jedno, ani drugie nie może być
                    porównywane, ponieważ są to różne sposoby grania i odczuwania tej muzyki.
                    Po drugie, "nie mam pojęcia" o jazzie w takim stopniu, w jakim mam o rocku, nie
                    znaczy to, że automatycznie stawiam go niżej.
                    Po trzecie, zanim coś napiszesz mądrego, naucz się pisowni "nie" łącznej i
                    rozłącznej.
                      • vulture Re: Owocne dyskusje 19.07.02, 14:45
                        Gość portalu: master napisał(a):

                        > jak wyrażasz swoją opinię to nie obrażaj innych, wyzywając ich od snobów itd.

                        Kogo ja wyzywam od snobów? Czy ja napisałem, że ludzie słuchający jazzu to
                        snoby?! Ależ skąd! Znam dużo osób, które słuchają i nimi nie są. Napisałem
                        natomiast, że jazz służy niektórym ludziom jako element podwyższający ich
                        status towarzyski. Proszę uprzejmie przeczytać mój post dokładnie, a dopiero
                        potem się wściekać.
                        • Gość: jutro Re: Owocne dyskusje IP: *.gpw.com.pl 23.07.02, 11:17
                          A swoją drogą pytanie było bardzo dobre choć troszkę prowokujące. Natomiast
                          jazz jest na pewno wartościowszy od rocka, grają tam muzycy wybitni i
                          utalentowani, (w rocku na pewno też jednak jest ich znacznie mniej). Jazz
                          natomiast mniej popularny i przez to dużo mniej znany szerszej publiczności.


                          pozdrówko
                          • vulture Re: Owocne dyskusje 23.07.02, 14:14
                            Gość portalu: jutro napisał(a):

                            >jazz jest na pewno wartościowszy od rocka

                            A ja cały czas uważam, że na takie pytanie nie ma odpowiedzi - nie można zacząć
                            porównywać, czy country jest bardziej wartościowe od death metalu albo czy
                            szanty są bardziej wartościowe od chorałów gregoriańskich. To różne bajki i
                            niech tak już zostanie.
                            • Gość: jutro Re: Owocne dyskusje IP: *.gpw.com.pl 23.07.02, 14:55
                              Obiecuję Ci, że jak poznasz jazz i go polubisz to zmienisz zdanie. Jednak tę
                              muzykę ciężko polubić, jest dość trudna i łatwo sie do niej zniechęcić. Ja też
                              kiedyś uznawałem tylko rock, twierdziłem, że jazz to jakieś wariacje, ale po
                              pewnym czasie zrozumiałem tę muzykę (na swój sposób). A teraz nie mogę sie od
                              nij oderwać.

                              pozdrawiam
                            • Gość: jutro Re: Owocne dyskusje IP: *.gpw.com.pl 23.07.02, 14:56
                              Obiecuję Ci, że jak poznasz jazz i go polubisz to zmienisz zdanie. Jednak tę
                              muzykę ciężko polubić, jest dość trudna i łatwo sie do niej zniechęcić. Ja też
                              kiedyś uznawałem tylko rock, twierdziłem, że jazz to jakieś wariacje, ale po
                              pewnym czasie zrozumiałem tę muzykę (na swój sposób). A teraz nie mogę sie od
                              nij oderwać.

                              pozdrawiam
                            • Gość: jutro Re: Owocne dyskusje IP: *.gpw.com.pl 23.07.02, 15:01
                              Obiecuję Ci, że jak poznasz jazz i go polubisz to zmienisz zdanie. Jednak tę
                              muzykę ciężko polubić, jest dość trudna i łatwo sie do niej zniechęcić. Ja też
                              kiedyś uznawałem tylko rock, twierdziłem, że jazz to jakieś wariacje, ale po
                              pewnym czasie zrozumiałem tę muzykę (na swój sposób). A teraz nie mogę sie od
                              nij oderwać.

                              pozdrawiam
                            • kadriana Re: Owocne dyskusje 24.07.02, 14:12

                              A ja lubię sobie posłuchać Pana Milesa ,Parkera , Coltrane , Hanocka , J.Kinga
                              tak samo jak lubię słuchać Black Sabath czy pana Brahmsa.
                              Zgadzam się z przedmówcą że porównywanie nie ma po prostu sensu .
      • brovaar Re: A co z muzyką poważną? 16.08.02, 14:11
        Moim skromnym zdaniem padło zbyt wiele debilnych(przepraszam) komentarzy w
        stylu: "jak wiele ludzi na tym forum nie zna się na jazzie, to smutne".
        Powinniśmy zaznaczyć jedno jazz formalnie jest muzyką bogatszą od rocka. Nie
        znaczy to, że lepszą. Osobiście uwielbiam jazz i stawiam go wyżej od rocka,
        lecz sam wyrosłem z Cameli, Rushów itepe by przejść do bardziej tradycyjnego
        jazzu i Davisa czy w końcu ostatecznie do free. Swego czasu zasłuchiwałem sie
        Ravim Coltranem z jego koncertu sprzed (chyba, nie pamiętam dobrze)2 lat.
        Jazz dla mnie to bardzo poetycka muzyka. Ma tę zaletę (nie liczę jazzu w stylu
        Cecila Taylora, który postrzegam jako mechaniczny i bezduszny), iż nie wygibasy
        techniczne są na planie głównym tylko właśnie emocje. A przecież w rocku jest
        to samo tylko wyrażone inaczej. Kiedy Coltrane zaczął grać free miał wielu
        przeciwników wśród miłośników jazzu. I choć ja free uwielbiam większość moich
        znajomych uważa to właśnie za "jazzgot". Nie fair jest nazywanie kogoś kto nie
        lubi jazzu "nieukiem" czy "drewnianym uchem". Fantastyczne jest to gdy dzielę
        uczucia płynące z muzyki z kimś obok. I właśnie o to chodzi, żeby znaleźć
        wspólną płaszczyznę odczuć. Free otworzyło przede mną nowe przestrzenie, ale
        dużo większą przestrzeń czuję w motetach czy mszach di Lassa i da Palestriny. A
        mimo tego odkrycia nie zaprzestałem słuchania jazzu tylko stanowi dla mnie inną
        płaszczyznę porozumienia z artystami.
        Rock zwyczajnie stał się niewystarczający emocjonalnie w związku ze swoją
        estetyką, a jazz to przecież też muzyka popularna tylko tylko "z zawijasem".

        pozdrawiam
        • Gość: Marcel Re: A co z muzyką poważną? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 17:46
          brovaar napisał:

          > Moim skromnym zdaniem padło zbyt wiele debilnych(przepraszam) komentarzy w
          > stylu: "jak wiele ludzi na tym forum nie zna się na jazzie, to smutne".
          > Powinniśmy zaznaczyć jedno jazz formalnie jest muzyką bogatszą od rocka. Nie
          > znaczy to, że lepszą. Osobiście uwielbiam jazz i stawiam go wyżej od rocka,
          > lecz sam wyrosłem z Cameli, Rushów itepe by przejść do bardziej tradycyjnego
          > jazzu i Davisa czy w końcu ostatecznie do free. Swego czasu zasłuchiwałem sie
          > Ravim Coltranem z jego koncertu sprzed (chyba, nie pamiętam dobrze)2 lat.
          > Jazz dla mnie to bardzo poetycka muzyka. Ma tę zaletę (nie liczę jazzu w
          stylu
          >
          > Cecila Taylora, który postrzegam jako mechaniczny i bezduszny), iż nie
          wygibasy
          >
          > techniczne są na planie głównym tylko właśnie emocje. A przecież w rocku jest
          > to samo tylko wyrażone inaczej. Kiedy Coltrane zaczął grać free miał wielu
          > przeciwników wśród miłośników jazzu. I choć ja free uwielbiam większość moich
          > znajomych uważa to właśnie za "jazzgot". Nie fair jest nazywanie kogoś kto
          nie
          > lubi jazzu "nieukiem" czy "drewnianym uchem". Fantastyczne jest to gdy dzielę
          > uczucia płynące z muzyki z kimś obok. I właśnie o to chodzi, żeby znaleźć
          > wspólną płaszczyznę odczuć. Free otworzyło przede mną nowe przestrzenie, ale
          > dużo większą przestrzeń czuję w motetach czy mszach di Lassa i da Palestriny.
          A
          >
          > mimo tego odkrycia nie zaprzestałem słuchania jazzu tylko stanowi dla mnie
          inną
          >
          > płaszczyznę porozumienia z artystami.
          > Rock zwyczajnie stał się niewystarczający emocjonalnie w związku ze swoją
          > estetyką, a jazz to przecież też muzyka popularna tylko tylko "z zawijasem".
          >
          > pozdrawiam
          Nie znam się na jazzie (znam tylko parę płyt, które nawet mi się podobały)ale
          wydaje mi się, ze jak to często bywa jazz to nie tylko Miles Davis, Charlie
          Parker i inni wielcy, ale też wiele muzyków przeciętnych i podrzędnych. Tak też
          jest w poważnej, gdzie nie ma samych Mozartów, Debussych i Pendereckich.
          I teraz ktoś mówiąc o wyższości jednego stylu, będzie myślał tylko o tych jego
          wybitnych przedstawicielach, zapominając o całej wtórnej reszcie. Analogicznie
          z tego co mu się nie podoba wymieni tylko tych przeciętnych i złych.
          Jeśli o mnie chodzi to nie słucham muzyki dla stylów. Styl nie jest czymś
          nadrzędnym, dla mnie się liczą pojedyńczy wykonawcy a nie styl. Jeśli lubię
          jakiś zespół to nie za styl w jakim grają, ale za ich muzykę. Nie można mówić,
          że każdy muzyk jazzowy gra lepiej od każdego muzyka rockowego i odwrotnie.
          • brovaar Re: A co z muzyką poważną? 24.08.02, 19:52
            Gość portalu: Marcel napisał(a):

            > Nie znam się na jazzie (znam tylko parę płyt, które nawet mi się podobały)ale
            > wydaje mi się, ze jak to często bywa jazz to nie tylko Miles Davis, Charlie
            > Parker i inni wielcy, ale też wiele muzyków przeciętnych i podrzędnych. Tak
            też
            >
            > jest w poważnej, gdzie nie ma samych Mozartów, Debussych i Pendereckich.
            > I teraz ktoś mówiąc o wyższości jednego stylu, będzie myślał tylko o tych
            jego
            > wybitnych przedstawicielach, zapominając o całej wtórnej reszcie.
            Analogicznie
            > z tego co mu się nie podoba wymieni tylko tych przeciętnych i złych.
            > Jeśli o mnie chodzi to nie słucham muzyki dla stylów. Styl nie jest czymś
            > nadrzędnym, dla mnie się liczą pojedyńczy wykonawcy a nie styl. Jeśli lubię
            > jakiś zespół to nie za styl w jakim grają, ale za ich muzykę. Nie można
            mówić,
            >
            > że każdy muzyk jazzowy gra lepiej od każdego muzyka rockowego i odwrotnie.

            Ja osobiście jeśli mam słuchać rocka to chcę, żeby mi rocka grali, a nie np
            mieszaninę opery i speed metalu. Muzyka przede wszytskim, ale style są dla
            ułatwienia identyfikacji, tak jak filmy dzielą się na horrory, komedie itd.
            Wśród filmów jest wiele świetnych komedii i dobre filmy grozy jeżeli spróbujemy
            wartościować. Ale jeśli pójdę na horror w wierze, ze idę na dramat
            psychologiczny no to zajdzie pewen dysonans.
            Zgoda, zgoda. Muzyka sama w sobie jest najważniejsza w tym przypadku.
            • seqence Re: A co z muzyką poważną? 25.08.02, 15:24
              Hyh jedni uważają, że Jazz jest wartościowszy niz rock a rock to go*no inni
              branią tego "gatunku" twierdząc, że ci pierwsi to snoby itd... Ale jednocześnie
              atakują myzykę o enigmatycznej nazwie "Pop" a sciślej pewnie jej podgatunki co
              jest poruszone dość czesto na tym forum. Pop i jego/jej warjacje !!!smile ma też
              swoich wiernych słuchaczy i fanów gotowych odeprzeć prowokacje i tworzy się tu
              swoista piramidka..smile Co sprytniejsi od razu stwierdzają, że najbardziej
              wartosciowa jest (i musi być) klasyka nie ważne czy jej sluchają i czy im się
              podoba w ogule ;-p
              • brovaar Re: A co z muzyką poważną? 28.08.02, 15:12
                seqence napisał:

                > Hyh jedni uważają, że Jazz jest wartościowszy niz rock a rock to go*no inni
                > branią tego "gatunku" twierdząc, że ci pierwsi to snoby itd... Ale
                jednocześnie
                >
                > atakują myzykę o enigmatycznej nazwie "Pop" a sciślej pewnie jej podgatunki
                co
                > jest poruszone dość czesto na tym forum. Pop i jego/jej warjacje !!!smile ma też
                > swoich wiernych słuchaczy i fanów gotowych odeprzeć prowokacje i tworzy się
                tu
                > swoista piramidka..smile Co sprytniejsi od razu stwierdzają, że najbardziej
                > wartosciowa jest (i musi być) klasyka nie ważne czy jej sluchają i czy im się
                > podoba w ogule ;-p

                Kolega jest niesprawiedliwy. Z góry zakłada, że to jest podpucha i nie wierzy w
                szczerość opinii. Stanowisko kolegi jest zbyt dosłowne, prawie sofistyczne -
                spór dla samego sporu. Fani popu choć gotowi odeprzeć prowokacje, ale czy to
                postawi rację po ich stronie? Faktem jest, że pop nie grzeszy środkami wyrazu
                czy ekspresją na przestrzeni jednego wykonawcy/utworu. pozdr
    • Gość: As Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 25.08.02, 16:09
      Uszeregowanie muzyki podług jej szlachetności według Asa.


      Muzyka Klasyczna->Jazz->Blues->Rock->Rockn'Roll,Country->Pop,HipHop->Techno-
      >Disco


      Starałem się umieścić tu główne nurty w muzyce, ale parę niestety ze względów
      strukturalno-formalnych musiałem pominąć (np. Reggae, Folk, Soul).

      Dodam że sam słucham Rocka i z bardzo rzadka stylów stojących niżej w
      hierarchii niż Rock.

      P.S.
      Występowanie dwóch stylów obok siebie świadczy o tym samym poziomie ich
      szlachetności (albo jej braku, jak kto woli).
      • seqence Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? 26.08.02, 17:30
        Gość portalu: As napisał(a):

        > Uszeregowanie muzyki podług jej szlachetności według Asa.
        >
        >
        > Muzyka Klasyczna->Jazz->Blues->Rock->Rockn'Roll,Country->Pop,Hip
        > Hop->Techno-
        > >Disco
        >
        >
        > Starałem się umieścić tu główne nurty w muzyce, ale parę niestety ze względów
        > strukturalno-formalnych musiałem pominąć (np. Reggae, Folk, Soul).
        >
        > Dodam że sam słucham Rocka i z bardzo rzadka stylów stojących niżej w
        > hierarchii niż Rock.
        >
        > P.S.
        > Występowanie dwóch stylów obok siebie świadczy o tym samym poziomie ich
        > szlachetności (albo jej braku, jak kto woli).

        Hym hym....
        Ja nie wiem jaka jest zasadnicza rożnica między rockiem a np. popem czy Rock n
        Rollem. Nawet zaglądając do encyklopedii "Rocka" widać, że i redaktorzy nie za
        bardzo wiedzą jak zdefinowac rock i po czym go odrożnić. Czy ktoś więc zna
        jakąś defincje czy klucz do poszufladowania muzyki tych typów? Między Jazzem,
        Blusem, Klasyka to jeszcze formalnie można dzielić panuja tem pewne zasady, ale
        dalej to już podziały są chyba sztuczne pod panująca mode. Co do terminu Techno
        to też nie wiem co to jest w zasadzie. Czy cała muzyka wykorzystująca
        instrumentarium elektryczno-elekroniczne to techno. Czy tacy jak Stockhausen,
        Shaffer, Luening i Ussachewski, Carlos (bynajmniej nie Santana) czy np. Riemman
        i inni robią techno? (a w większości jest to muzyka klasyków zaaronżowana na
        instrumenty elektroniczne). Czy to techno czy jeszcze klasyka a może pop albo
        disco w końcu w tych ostatnich o ile dobrze kojarze to aż roi się od hoverow na
        Juno a to chyba nie jest instrument muzyki dawnej tylko normalny
        tranzystorowiec na oscylatorach CM ileś tam.... Wiedz by nie robic sobie
        problemu z zawiłymi podziałami uznaje, że istnieje: klasyka, klasyka nie-
        konkretna, muzyka awangardowa jazz, blues, muzyka ludowa, pop. W ogole to wole
        podział na muzykę konkretną i nie-konkretną z resztą są SpEcE od tej całej
        klasyfikacji, dla mnie bardziej istotne są inne rzeczy.


        Pozdr.
    • Gość: mega_ra Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? IP: *.chelm.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 10:30
      Nie będę pisać co jest lepsze,bo uważam,że taka dyskusja nie ma sensu.Chcę
      poruszyć inny problem,dlaczego w Polsce tak małą popularnością cieszy się
      muzyka ambitna i niezależna.Dzieje się tak,bo ludzie są:
      1.leniwi-nie chce im się szukać tego co naprawdę może im się podobać.Przecież
      wystarczy włączyć telewizor,a już nasza kochana TVP karmi nas
      kolejnym'rewelacyjnym'koncertem ICH 3 oraz Stachursky'ego lub kolejnym bzdurnym
      Opolem albo Sopotem.
      2.przepracowani-chociaż pewnie bardzo lubią muzykę,to po powrocie z pracy do
      domu nie mają czasu ani sił aby pójść do sklepu muzycznego,wyszukać czegoś
      ciekawego w internecie lub pójść na koncert.Wolą włączyć tv(tak jest prościej)i
      tu powtarza się punkt 1.
      3.podatni na to co inni słucają-myślę tu głównie o młodzieży,a podam tu
      przykład z własnej szkoły.Jakieś 50% słucha Ich 3,49% hip-hopu(bo wszyscy
      słuchają,a pozostały1% albo nie słucha muzyki ,albo słuha muzyki,takiej.której
      nie wymieniłam.
      Ja na szczęście należę do ostatniej grupy,ale nie ograniczam się do jednego
      gatunku.Słucham zarówno jazzu i rocka,ale teżbluesa,soulu,hip-hopu,muzyki
      etnicznej,klubowej.Z każdego gatunku staram się znależć to,co mi się
      najbardziej podoba.Obecnie słucham Dave matthews Band,The Cure,Roberty
      Flank,Nelly Furtado.Wiem,że to nie jest zbyt wyrafinowany repertuar,ale jeszcze
      dużo muzyki do wysłuchania przede mną.

      pzdr
      mega_ra@interia.pl
    • Gość: amis Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? IP: *.bogucicka7.com.pl 28.08.02, 18:20
      Wątek istnieje tu już pół roku, ale lepiej późno niż wcale, więc zabiorę głos. Przebrnąłem oczywiście przez półtora setki postów aby mi nie zarzucono, że nie wiem o co tu biega i właśnie dlatego naprawdę nie wiem po co wątek istnieje - nie będzie przecież możliwej do przyjęcia przez wszystkich odpowiedzi, bo żadna nie zadowoli ogółu.
      Ja po zastanowieniu się skłonny jestem przychylić się do zdania twórcy wątku, jakoby jazz był wartościowszym od rocka. A teraz postaram się odpowiedziać dlaczego tak uważam - będą to względy raczej pozamuzyczne.
      Jazz jest starszy, przez co dojrzalszy ale też daleko mu do popularności rocka. Rozpoczynając swoje 2. stulecie stał się muzyką bardziej elitarną. Pisano tu, że jazz ma się dobrze, a na świecie (i w Polsce) odbywa się tysiące imprez jazzowych. To prawda, tylko wszystkie te imprezy razem w ciągu roku skupiają tylu słuchaczy ilu zbiera się podczas trasy JEDNEGO zespołu rockowego.
      W związku ze swoją elitarnością, twórcy jazzu to muzycy dobrzy, przekonani do tego co robią. Grają w większości dla przyjemności i z powołania a nie dla pieniędzy, które zarabiają chałturząc jako muzycy sesyjni wykonanwców popowych(poza najbardziej znanymi oczywiście, bo na jazzie też można zarobić).
      Rock poprzez fakt, że jest jednak słuchany dosyć masowo przyciąga beztalencia, uważające, że wystarczy mieć gitarę w łapach, ubrać się w jakieś szmaty i można już grać rocka. Oczywiście tacy nie mają szansy na wybicie się ale obniżają poziom rocka. Często też do rocka zalicza się wykonawców popowych, którzy w paru swoich numerach zagrają trochę ostrzej na gitarze.
      Nie zgodzę się jednak, że tylko jazzowi znana jest improwizacja, ża jazz to zawsze lepsi muzycy, że w jazzie więcej jest powietrza, na koniec, że jest on trudniejszy w odbiorze. Gatunki te różnią się ale czy różnice te przemawiają na korzyść jednego z nich?
      Jedno jest pewne i jazz i rock mają swoich zwolenników, którzy swoich racji bronić będą jak niepodległości.
      Na zakończenie chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedno. Jazz w czasach swojej młodości był znacznie prostszy, przez co masowy. Z czasem obrastać zaczął w nowe nurty, trudniejsze w odbiorze i mniej zrozumiałe dla masowego słuchacza. Powstał później rock, który przez pierwsze lata był właśnie muzyką trafiającą w potrzeby mas. Ale i rock zaczął mutować, obrastać w podgatunki niezrozumiałe dla pospolitego zjadacza hamburgerów. Ale popijacze coca-coli muszą czegoś słuchać, więc teraz króluje pop, który jak chce to czerpie z jazzu, z rocka, z muzyki klasycznej. Tu też wykształcają sie odłamy bardziej i mniej skomplikowane. Tylko że masy słuchają papki, niech więć żyje Ich Troje a jutro ... zobaczymy co będzie

      amis
      • Gość: As Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 28.08.02, 19:07
        Gość portalu: amis napisał(a):

        Szczególnie spodobał mi się ten fragment Twojej wypowiedzi.


        > Jazz w czasach swojej młodości był znacznie prostszy, przez co masowy. Z
        czasem obrastać zaczął w nowe nurty, trudniejsze w odbiorze i mniej zrozumiałe
        dla masowego słuchacza. Powstał później rock, który przez pierwsze lata był
        właśnie muzyką trafiającą w potrzeby mas. Ale i rock zaczął mutować, obrastać w
        podgatunki niezrozumiałe dla pospolitego zjadacza hamburgerów. Ale popijacze
        coca-coli muszą czegoś słuchać, więc teraz króluje pop, który jak chce to
        czerpie z jazzu, z rocka, z muzyki klasycznej. Tu też wykształcają sie odłamy
        bardziej i mniej skomplikowane. Tylko że masy słuchają papki, niech więć żyje
        Ich Troje a jutro ... zobaczymy co będzie
        >
        > amis


        Z tego wynika że być może za parędziesiąt lat również szeroko rozumiany pop
        stanie sie muzyką zbyt trudną w odbiorze dla przeciętnego odbiorcy. Czy jednak
        wykrystalizuje się nowy gatunek dominujący w muzyce rozrywkowej czy może masową
        popularność zacznie zdobywać rodzaj muzyki, który teraz pozostaje w mniejszej
        lub w większej niszy?
    • Gość: jupot Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? IP: *.gpw.com.pl 30.08.02, 11:38
      Jazz jest muzyką dla ludzi wrażliwych i inteligentych, słuchanie tej muzyki
      sprawia dużą przyjemność i swoistego rodzaju przeżycie. Piszę o tych którzy
      naprawdę kochają tą muzykę, nie o tych którzy pozorują się na wielkich znawców
      i melomanów, a tak naprawdę mają jedną czy dwie płyty w domu. Rock natomiast do
      muza dla ludzi bardziej odjechanych którym oprócz muzyki impnuje cała otoczka
      tj. ubiór, zachowanie się i sposób bycia muzyków. Oczywiście ta muzyka jest o
      wiele mniej skomplikowana toteż cieszy się o wiele większą popularnością.

      pozdr
      • vulture MY DEFINITION OF A BOOMBASTIC JAZZ STYLE 30.08.02, 14:15
        Gość portalu: jupot napisał(a):

        > Jazz jest muzyką dla ludzi wrażliwych i inteligentych, słuchanie tej muzyki
        > sprawia dużą przyjemność i swoistego rodzaju przeżycie.
        Rozumiem że suchacze muzyki rockowej nie są nteligentni i nie przeżywają.

        Piszę o tych którzy
        > naprawdę kochają tą muzykę, nie o tych którzy pozorują się na wielkich
        znawców
        > i melomanów, a tak naprawdę mają jedną czy dwie płyty w domu.

        ja mam o wiele więcej i nadal uważam że nie znam się na jazzie

        Rock natomiast do
        >
        > muza dla ludzi bardziej odjechanych którym oprócz muzyki impnuje cała otoczka
        > tj. ubiór, zachowanie się i sposób bycia muzyków.

        Nieprawda. Lubię różne zespoły rockowe, a w większości przypadków nie miałem
        pojęcia o stroju czy biografiach muzyków bardzo długo. Nie interesuje mnie to.

        Oczywiście ta muzyka jest o
        > wiele mniej skomplikowana toteż cieszy się o wiele większą popularnością.

        Boże to chyba autor Wielkiej Encyklopedii Muzyki pisał...
      • Gość: amis Re: Putanie do jupota IP: *.bogucicka7.com.pl 30.08.02, 17:43
        Gość portalu: jupot napisał(a):

        > Oczywiście ta muzyka jest o
        > wiele mniej skomplikowana (mowa o rocku- przyp. amis) toteż cieszy się o wiele większą popularnością.
        A teraz takie małe pytanko:
        Co jest mniej skomplikowane:
        standardy Duke Ellingtona należące do klasyki jazzu przecież (trudno o jazz w czysciejszej postaci)
        czy też:
        utworki należące też już do klasyki rocka np suitka Echa grupy Pink Floyd, która na chwilę obecną awangardy rocka
        nie stanowi.

        Pozdrawiam

        amis
        • Gość: broda Re: Putanie do jupota IP: *.chello.pl 30.08.02, 18:39
          Nieprawda jest ze cala ta rurka z kremem to jest ciastko a zjadacze
          prymitywnej, chcialoby sie rzec, RURY z kremem wiedza co to jest ciastko.
          Ha! My , zjadacze kruchych ciast francuskich chyba mamy pojecie co to
          znaczy prawdziwe ciastko! Prymitywy od RURY nigdy nie poznaja prawdy
          o naturze ciasta bo to wymaga subtelnosci smaku i duchowosci
          rozwinietej silnie. A osobliwie juz niechze nie pretenduja do tego by sie
          generalnie wypowiadac na temat wypiekow bo o wypiekach wiedza tyle co
          hydraulik (sic! ha ha i hu hu)
    • abakus1 Re: Dlaczego Jazz jest wartościowszy niz Rocka? 04.10.02, 12:35
      Jejku, jaka bezsensowna dyskusja. Wiadomo, z punktu widzenia muzykologii, jazz
      jest bardziej zaawansowany, ale nie tylko to w muzyce jest ważne. Liczą się
      przecież emocje, atmosfera... I nie piszę tego z punktu widzenia fana rocka (mi
      rzeczywiście odpowiada bardziej estetyka jazzu) tylko miłośnika muzyki, który
      wierzy w to, że w każdym rodzaju muzyki można znaleźć coś interesującego.
    • Gość: As Z innej strony IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 22.10.02, 16:49
      Popatrzmy na całe to porównanie jazzu i rocka z innej strony.
      Czy muzyka jazzowa ma do przekazanie tak ważne treści jak muzyka rockowa?
      Pisząc treści mam na myśli oczywiście przekaz słowny czyli, topornie mówiąc -
      teksty utwórów.
      W muzyce rockowej i około-rockowej poetów i wybitnych tekściarzy nie brakuje -
      Jim Morrison, Bob Dylan, Neil Peart, Roger Waters, Layne Staley a także
      ci "walczący" - Zack de La Rocha, Bono czy Mike Muir.
      Oświećcie mnie fani jazzu i napiszcie o treściach spiewanych przez wokalistów
      jazzowych - choć wiem że jazz w dużej mierze to muzyka instrumentalna, ale na
      pewno jakieś spiewające postacie da się odnaleźć.
      Patrząc na problem ogólniej - czy twórcy jazzowi mogą być "głosami pokolenia",
      które zmieniają coś ważnego w kulturze i świadomości społecznej?

      Pozdrawiam
        • Gość: As Re: Z innej strony IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 23.10.02, 13:03
          Gość portalu: numero napisał(a):

          > Jeżeli uważasz, że muzycy przekazują jakież ważne treści w swoich
          imfantylnych
          > i naiwnych piosenkach to gratuluje.

          O czym te teksty według Ciebie powinny byc abyś nie uznał ich za infantylne i
          głupie? Podaj przykłady dziedzin tematycznych ktore powinny obejmować.
          Podam przykład ja - jeżeli uważasz że teksty zespołu Blind Guardian inspirowane
          prozą Tolkiena są głupie, to tym samym uważasz twórczość tego pisarza za głupią.
          Jeżeli uważasz że treść suity "Dust & Dreams" Camela jest infantylna i głupia,
          to tym samym wypowiadasz się o jej literackim pierwowzorze jakim jest
          powieść "Grona Gniewu" Steinbecka należąca do klasyki literatury amerykańskiej.


          W większości te teksty to bełkot i lewackie
          >
          > poglądy dobre dla dzieci z podstawówki.

          Mnie też drażni naiwne lewactwo w tekstach. Ale jestem w stanie przyznać, że
          choć sam poglądów w nich prezentowanych nie podzielam, to uważam je za ważne,
          właśnie dlatego że zwracają uwagę na istotne problemy dzisiejszego świata,
          czesto przerysowując. Sam nie popieram ruchu antyglobalistycznego, ale ci
          ludzie których ilość wciąż rośnie za swoich guru mają często
          właśnie "walczących" tekściarzy. A o tym, że ruch antyglobalistyczny wpływa
          ostatnio na losy świata to chyba nie muszę Cię przekonywać...

          Ale i tak nie ustosunkowałeś się do całości mojej wypowiedzi - a szkoda.
          >
          > pozdr

          Pozdrawiam również
          • Gość: numero Re: Z innej strony IP: proxy / *.gpw.com.pl 23.10.02, 13:33
            Gość portalu: As napisał(a):

            > Sam nie popieram ruchu antyglobalistycznego, ale ci
            > ludzie których ilość wciąż rośnie za swoich guru mają często
            > właśnie "walczących" tekściarzy. A o tym, że ruch antyglobalistyczny wpływa
            > ostatnio na losy świata to chyba nie muszę Cię przekonywać...

            Uważam, że teksty tzw. "walczących" tekściarzy są niebezpieczne i źle wpływają
            na lewackich i naiwnych antyglobalistów. Piosenki te są szkodliwe, niosą w
            sobie czerwone rewolucyjne treści, poniżej jekiegokolwiek poziomu. Nie wiem czy
            świadczy to o naiwnośći zespołów, czy po prostu zbijają na tym szmal. Pewnie to
            drugie w większości przypadków. Pan producent płaci więc trzeba to zagrać, to
            co jest popularne i bulwersujące. Podobną szkodliwość niosą teksty tzw. death
            metalu, punku itp.


            Natomiast zgodze się, że w tektsach jest też miejsce na poezję, literaturę,
            miłość itp. Jednak tak na prawdę jest tego coraz mniej.

            pozdrawiam
            • teddy4 Bełkotliwe teksty rockowców 23.10.02, 13:51
              Oczywiście, że wszystkie teksty rockowców są bełkotliwe, lewackie i o niczym.
              Dotyczy to zwłaszcza Matta Johnsona z The The, Iana Curtisa z Joy Division,
              Rogera Watersa, Grahama Coxona i Damona Albarna z Blur czy Briana Molko z
              Placebo.
              Natomiast teksty dżezowe, zwłaszcza te śpiewane scatem, są z definicji pełne
              głebokich treści i prawicowe (bo jak rockowe są lewackie?).
              Najlepszy tekst dżezowy jaki znam to "Mój dżez" Tymona (płyta "Polowirus" Kury).
            • Gość: As Re: Z innej strony IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 23.10.02, 13:57
              Gość portalu: numero napisał(a):

              > Uważam, że teksty tzw. "walczących" tekściarzy są niebezpieczne i źle
              wpływają na lewackich i naiwnych antyglobalistów. Piosenki te są szkodliwe,
              niosą w sobie czerwone rewolucyjne treści, poniżej jekiegokolwiek poziomu. Nie
              wiem czy świadczy to o naiwnośći zespołów, czy po prostu zbijają na tym szmal.
              Pewnie to drugie w większości przypadków. Pan producent płaci więc trzeba to
              zagrać, to co jest popularne i bulwersujące.

              Hmmm .. Jakoś ciężko mi uwierzyć że Zack de La Rocha z RATM pisał swoje teksty
              tylko dla kasy, i w nie nie wierzył. Jeśli tak, to dobrze udawał, skubany smile
              A poza tym ... Wiesz, miło mi ze zespół U2 nagrał kiedyś piosenkę New Year's
              Day inspirowaną stanem wojennym w Polsce. Być może utwór ten kogoś
              zainteresował sytuacją jaka panowała w krajach obozu socjalistycznego.

              >Podobną szkodliwość niosą teksty tzw. death metalu,

              Zgadzam się, teksty takich zespołów są odrażające i szkodliwe (np. zespół
              Cannibal Corpse). Jednak styl ten to peryferia rocka, i nawet szeroko pojętego
              metalu.

              punku itp.

              A tu się do końca nie zgodzę smile Cenię sobie teksty, które wyrażają sprzeciw
              wobec powezechnie panującego konsumpcjonizmu - o ile są szczere. A czy ma się
              pewność że są szczere - to już temat na osobną dyskusję.


              > Natomiast zgodze się, że w tektsach jest też miejsce na poezję, literaturę,
              miłość itp. Jednak tak na prawdę jest tego coraz mniej.

              A ja sądzę że jednak jest tego wciąż sporo smile tylko trzeba się troszkę
              wychylić poza sztandarowe hasło "sex, drugs & rockn'roll". Co do tekstów o
              miłości - też bywają głupie i sztampowe.

              > pozdrawiam

              Pozdrawiam, miło mi że do jakiegoś porozumienia jednak się dojść udało.
              • gregkor Re: Z innej strony 24.10.02, 10:46
                Mnie osobiście teksty tak nie rajcują jak sama muzyka, więc wolę kawałki
                instrumentalne, co nie znaczy, że sporo piosenek uważam za mistrzostwo świata:
                "Riders on the storm", "Too young to die", twórczość Dylana i Waitsa itp.


                wyzdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka