Dodaj do ulubionych

Ściąganie mp3 legalne

IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 16.09.05, 20:22
[...]

Argumenty przemawiające za odpowiedzialnością karną tych, którzy pobierają
pliki z sieci, pojawiły się w artykule mec. Pawła Jóźwiaka (" Ściąganie MP3
może okazać się karalne", "Rz" z 7 września).

Prawnik zwraca uwagę na art. 115 ust. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach
pokrewnych, który przewiduje kary dla osób naruszających prawa autorskie "w
celu osiągnięcia korzyści majątkowej". Co jest tą korzyścią? Według autora
sam fakt, że ktoś nie kupił, tylko ściągnął plik, przynosi mu korzyść, bo
zaoszczędził pieniądze, które musiałby wydać na płytę.

Idąc tym tokiem rozumowania, kserowanie fragmentu książki w bibliotece czy
też przegrywanie kupionej legalnie płyty na kasetę również musiałoby być
karalne. Bo przecież oszczędzamy na kupnie książki czy kasety.

W konsekwencji należałoby uznać, że dozwolony użytek osobisty nie ma racji
bytu. Każde korzystanie z utworu przynosi przecież korzyść.

Tymczasem prawo wyraźnie stanowi, iż można bez zgody twórcy korzystać z jego
utworów już rozpowszechnianych (art. 23). Co więcej, użytkownik za to prawo
płaci. Opłata ta jest częścią ceny tzw. urządzeń reprograficznych, np.
kserografu i magnetofonu. Jest też wliczana do ceny twardych dysków czy kaset
magnetofonowych.

[...]

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050916/prawo/prawo_a_13.html

Od siebie dodam (pisałem to już przy różnych okazjach na forum), że nie widzę
żadnej zasadniczej różnicy (poza techniką) pomiędzy przegraniem piosenki z
radia a ściągnięciem jej z Internetu.
Edytor zaawansowany
  • amk64 16.09.05, 22:38
    Drobna suma na prawa autorskie jest wliczona, owszem, ale w kasety i w czyste
    płyty CD z napisem "for consumer", albo "for audio only". Pamięta ktoś takie??
    Otóż służyły one do nagrywania w pierwszych stacjonarnych nagrywarkach m.in.
    Philipsa - ta maszyna była wielkości regularnego odtwarzacza CD i nie
    akceptowała standartowych CD-Romów. Jeszcze gdzieniegdzie można takie płyty
    spotkać - kosztują coś ok. 3-4 zł i tam faktycznie jest wliczony pewnien podatek
    dla twórców.

    Natomiast w cenę zwykłych CDR, które kosztują, powiedzmy 80 gr - nie sądzę, żeby
    było coś wliczane - i to jest właśnie problem. Gdyby płyta kosztowała właśnie w
    granicach 3 zł i część z jej ceny była podatkiem na poczet praw autorskich, to
    może wreszcie skończyłaby się ta idiotyczna dyskusja o p2p i legalności
    wszelkich ściągarek - jak 30 lat temu weszły magnetofony kasetowe, to jakoś nikt
    nie jęczał - no ale zobaczcie ile dobre kasety kosztują. Tam własnie JEST podatek.

    A radia - jak zauważyłeś - w większości nadają piosenki tak, żeby nie dało się
    ich nagrać - własnie dlatego...
  • Gość: T-800 IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.09.05, 10:57
    Opłaty "dla twórców" są w liczone w cenę czystych płyt CD-R, dysków twardych,
    nagrywarek (kserokopiarek i chyba papieru też).

    Piosenkę mogę również legalnie przegrać z innej płyty (np. pożyczonej), nie
    tylko z radia.
  • Gość: luvski IP: *.icpnet.pl 16.09.05, 23:51
    Prawnicza ściema.
    Przez Soulseeek, bankrutują sklepy płytowe, wytwórnie, dystrybutorzy, którzy
    nie maja nic wspólnego z masową produkcją, dystrybucją i polityką cenową
    kreowaną przez duże koncerny. Sympatycy p2p moderuja dyskusję w kierunku
    chciwości koncernów, które łupią konsumentów, co jest niepodważalnym faktem, i
    ma uzasadnić moralne prawo do korzystania z darmowego kopiowania, ale w tym
    samym czasie umyka im, że korzystająć np. z Soulseeka, niszczą swoich
    ukochanych, niszowych artystów.
  • amk64 17.09.05, 00:14
    A nie przyszło ci do głowy, że taki "niszowy" wykonawca NIGDY nie miałby szans
    zaistnieć na świecie gdyby nie wymiana p2p - bo zwyczajnie nie byłoby go na to
    stać? Grałby sobie gdzieś tam w swoim klubie i żebrał o grosze na wydanie płyty.
    Dlaczego nikt nie mówi o promocyjnej roli takich programów?? Na tantiemach
    straci, ale na promocji zyska - i dużych wytwórni też to dotyczy
  • Gość: luvski IP: *.icpnet.pl 17.09.05, 12:55
    Nie oszukujmy się. Skutkiem tej promocji w Soulseeku jest zamykanie małych firm
    zajmujących sie fonografią i dystrybucją, które miały do tej pory w miarę
    stabilną sytuację finasową lub ich udziałem staje się ciągła groźba bankructwa,
    która nie pozwala na żadne inwestycje i realizacje nowych projektów. Sprzedaż
    albumów i singli, niezależnie od nośnika, czy to będzie cd, czy winyl, spadła
    śrenio o 50% Kilka lat temu mogłes sprzedać 2-3 tysiące płyt jednego artysty,
    dzisiaj sukcesem jest, jeśli uda ci się przekroczyc tysiąc egzemplarzy.
    Niestety, w prawdziwym zyciu jest tak, że są rachunki do zapłacenia, których w
    pewnym momencie nie jesteś juz w stanie spłacić. Oczywiście nie dotyczy to
    polskich firm. W Polsce, przy tak płytkim rynku dystrybucji i produkcji, jest
    to praktycznie problem niedostrzegalny, ale w innych krajach o troche bardziej
    złożonej ofercie kulturalnej, widać kryzys wśród ludzi, którzy, co jest
    prawdziwym paradoksem, tkwią w tym biznesie nie dla pieniędzy. Mimo to
    chciałbym, żebyśmy sie dobrze zrozumieli - daleki jestem od moralizowania i
    wskazywania palcem na Soulseek czy inne sieci p2p jako jedyna przyczynę
    problemów finasowych, jakie dopadły mikroprzemysł. Tym bardziej nie mam zamiaru
    nikogo za to krytykować (to walka z wiatrakami). Jeśli każdy z uzytkowników
    kupi w miesiącu kilka plyt lub, co bardziej istotne, ludzie, którzy otrzymują
    promocyjne egzemplarze płyt przestaną udostępniać je w sieci na kilka miesięcy
    przed oficjalnym debiutem , a mikroprzemysł dopasuje swoja oferte do
    realiow "nabywania" muzyki przez sieć, wtedy, mam taką nadzieję, wrócimy do
    jakiegos punktu rownowagi z przed ery Soulseeka.
    Nalezy się male wyjasnienie, dlaczego wykorzystuje przykład Soulseeka, mimo, ze
    czarny rynek zaczyna się dzisiaj na ftp-ach i komunikatorach, a Soulseek jest
    tylko ostatnim ogniwem uploadu i nielegalnej dystrybucji, to wlasnie ten
    program sprawił, że, ludzie ktorzy dotychczas kupowali plyty lub mieli status
    potencjalnych nabywców końcowego produktu, dali sobie z tym spokoj. To jest
    dramat. Ile płyt i utworów przez to nie powstanie - każdy sam sobie musi
    odpowiedzieć na to pytanie.
  • amk64 17.09.05, 16:17
    Oki. rozumiem Twoje argumenty - ale ja mówię o ściągania rzeczy, których I TAK
    bym w Polsce nie dostał - bo ich nikt mi tutaj nie sprowadzi. Albo takich
    których bym nie kupił, bo zwyczajnie NIE WIEDZIAŁBYM ŻE ISTNIEJĄ!! (czy to takie
    trudne do zrozumienia??) A więc moje pieniądze i tak nie zasiliłyby konta tej
    wytwórni. O takiej promocji własnie mówiłem. Małej firmy nigdy nie byłoby stać
    na to, żeby zespół, gdzieś powiedzmy - z pólnocnej Szkocji - wypromować w Polsce
    - a nawet gdyby udało się to jakoś przepchnąć do mediów, to kto podjąłby się
    dystrybucji takiej płyty? Dlaczego więc te małe wytwórnie, skoro tak "cierpią"
    na tym procederze - nie zorganizują legalnego serwisu do ściągania mp3?

    Ale jest jeszcze jeden problem - z dużymi wytwórniami, które mają prawa do wielu
    nazw i nazwisk sprzed lat 20 czy 30-stu. Mają i co? I nic - po prostu juz dawno
    zarzucono wydawanie tych płyt. Miejsce w katalogu zajmują nowe gwiazdki. Więc
    wyobraż sobie, że mam w kieszeni pieniądze na płyty - tylko tych płyt nie ma.
  • Gość: vesna IP: *.torun.mm.pl 19.09.05, 18:39
    Płyty w Polsce są absurdalnie drogie. Kosztują praktycznie tyle samo w Polsce i
    np. Londynie, mimo zupełnie innego kosztu życia i wysokości zarobków w tych
    dwóch krajach. Tam taki np. nastolatek może bez problemu kupic sobie płytę,
    tutaj zazwyczaj musi sobie przez dwa miesiące odkładać na jeden album suspicious Gdyby
    nie ściaganie mp3, nie kupiłby płyty w ogóle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka