Mozart - Koncert skrzypcowy nr 3 G-Dur (KV 216)
Mozart - Wesele Figara (dla ludzi nie w temacie: słuchać, gdy ma się dużo czasu
na relaksowanie, opera trwa chyba ponad 3 godziny)
Steve Reich - Muzyka na 18 muzyków
Louis Armstrong - niemal wszystko
Ella Fitzgerald & Joe Pass - jw.
Marvin Gaye - What's going on
Pogodno - ta płyta, która zaczyna się tym cudownym przywitaniem "Żądamy
wszystkiego najlepszego"
ewentualnie
Brian Eno - Ambient nr 1 - muzyka dla lotnisk, ale to raczej, gdy robi się coś
dodatkowo. Sam kompozytor określił kompozycję jako muzykę tła.
Haydn - Koncert na trąbkę, ale to w fazie testów (moich

).
I fałszywi przyjaciele, czyli jak się zdołować jeszcze bardziej (choć to
naprawdę świetna, świetna muzyka):
Satie - Gymnopedia, Gnosiennes etc
Debussy - Światło księżyca
John Cage - In a Landscape
Smutny Chet Baker
Keith Jarrett (nigdy nie wiem, które literki są podwójne) - Koncert z Kolonii
Bez pseudointelektualnych kitów, spróbujcie.
Hmm... Trochę nie w temacie, bo wypisałem raczej utwory, czy płyty antydołowe,
ale walory relaksacyjne również posiadają, na pewno pierwsze pięć

.