Dodaj do ulubionych

Freire i Sokhiev w FN, 30 X

31.10.08, 15:28
ORCHESTRE NATIONAL DU CAPITOLE DE TOULOUSE
Tugan SOKHIEV - dyrygent
Nelson FREIRE - fortepian

Olivier MESSIAEN - Les offrandes oubliées
Edvard GRIEG - Koncert fortepianowy a-moll op. 16
Hector BERLIOZ - Symfonia fantastyczna op. 14

Plusy:

Freire w Griegu bardzo dobry. Fraza krągła, wyczucie czasu
znakomite, technika niesłyszalna, szlachetny umiar w ekspresji.
Skrajne części medytacji Messiaena skupione, zagrane ładną barwą.
Solidnie i efektownie wykonana Symfonia Fantastyczna.
Orkiestra budzi zaufanie - nie drży się przed każdym wejściem
blachy, smyczki są soczyste, drewno śpiewa, perkusiści są punktualni.

Minusy:

Nadmiar fff, w niewielkiej bądź co bądź sali zaciera się barwa i
pozostaje tylko hałas.
Środkowa część Messiaena właśnie z powodu tego forte nie zachwyciła
mnie.
W Griegu orkiestrze udało się w paru miejscach kompletnie nakryć
pianistę.
"Marzenia. Namiętności" trochę niewyraźne, jakby bez koncepcji.
W ogóle Symfonia Fantastyczna niezbyt głęboka, z co najmniej lekką
tendencją do efekciarstwa.

Minus z wykrzyknikiem:

Trzeci bis orkiestry - uwertura do Carmen. Po Berliozie - jak
hamburger na bis po francuskim obiedzie przyrządzonym wedle
zasad "art de cuisine" albo "jeleń na rykowisku" powieszony u
wyjścia z Luwru - bo przecież publicznośc to lubi. Jestem
operomaniakiem, ale chwytliwy kawałek z kanału po jednym z
najważniejszych dzieł symfonicznych w historii to pomysł popowy,
czego nie znoszę. Wyszedłem z Filharmonii z niemal-operetkowym
torreadorem, zamiast wyfrunąć z czarownicami przy dźwiękach "Dies
irae" na dwie tuby basowe...
Edytor zaawansowany
  • kanarek2 01.11.08, 01:41
    No to mamy bardzo podobne wrazenia, Gugliemo, tyle żeś ładniej to ujął niżbym potrafił.

    Freire ogromnie mi sie spodobał (w zeszłym roku na koncercie piątkowym mnie rozczarował, ale wyglądał na bardzo zmęczonego po podróży, w sobotę Schaetz była pod wrażeniem, i teraz rozumiem dlaczego), "szlachetny umiar", jak to pięknie i trafnie określasz, zachował przez prawie cały czas, ale w kadencji odleciał romantycznie, co uważam za zgodny z duchem koncertu plus.
    Przyjęty bardzo dobrze na bis zagrał (jak w zeszłym roku) Gluckasmile, a potem jeszcze jeden kawałek wyglądający na impresjonizm (Debussy?), oczywiście nie wiem co. Fortepian w jego dłoniach jest bogatszy, a Freire emanuje ciepłem i pięknem świata.

    Sokhiev istotnie lubi fff, czym istotnie popsuł środkową część Messiaena, po której końcowa wypadła zaskakująco głęboko, tak jakby to była jedyna część którą przemyślał.

    Symfonia Fantastyczna nie jest łatwą, sama dynamika połączona z brawurą nie wystarcza niestety.

    Pełna zgoda co kompletnego braku smaku w bisach, nie widziałem czegoś takiego w praktyce koncertowej. Maestro postanowił mieć owację na stojąco, i było widać pełną determinację w dążeniu do owego celu. Wygrał w trzeciej rundzie, o 21:30, i wolę nie mysleć o siódmej.

    Freire został na Berliozu, siedział nieopodal na balkonie, i z równym jak Gugliemo czy ja niepokojem śledził Suitę Bisową Sokhieva. Przy wyjściu z sali zebrałem się na odwagę, i podziękowałem mu za koncert, w imieniu wszystkich obecnych i nieobecnych forumowiczów oczywiście.
  • guglielmo 02.11.08, 12:14
    kanarek2 napisał:

    [...]

    A czy udało Ci się ustalić, co przez cały wieczór często-gęsto
    wydawało odgłosy do złudzenia przypominające oddech Lorda Vadera?
  • kanarek2 02.11.08, 21:16
    Nie! - one sie wydobywaly spode mnie (chyba? - siedzialem na lewym balkonie).
    Poczatkowo myślałem że to flecistka przedmuchuje instrument, ale to nie
    korelowało z Oddechem.

    > A czy udało Ci się ustalić, co przez cały wieczór często-gęsto
    > wydawało odgłosy do złudzenia przypominające oddech Lorda Vadera?
  • guglielmo 03.11.08, 15:40
    kanarek2 napisał:

    > Nie! - one sie wydobywaly spode mnie (chyba? - siedzialem na lewym
    balkonie).
    > Poczatkowo myślałem że to flecistka przedmuchuje instrument, ale
    to nie
    > korelowało z Oddechem.

    No tak, musimy znaleźć kogoś, kto siedział pod nami - ja też byłem
    na balkonie po lewej i też lokalizowałem Oddech poniżej siebie.
    Przez chwilę podejrzewałem waltornistę o próby pozbycia się
    karalucha z instrumentu lub sympatycznego Satyra beczącego na rożku
    angielskim o dyskretne wziewanie leku na astmę, ale to chyba nie
    było ani jedno ani drugie (choć Satyr miał jakby nieco krótki oddech
    i kantylena w Berliozie minimalnie mnie zawiodła).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka