Dodaj do ulubionych

Stare lewy - czy można to wymienić ?

19.07.10, 23:01
Trafiło w moje ręce 100 lewów z 1974, czy te banknoty są jeszcze ważne?
Wybieram się w sierpniu do Bułgarii, czy można takimi banknotami płacić
lub wymienić je na nowe. Jeśli tak to gdzie? Na miejscu w banku czy w
jakiejś instytucji w Polsce ?
Edytor zaawansowany
  • pawel.slonecznybrzeg 20.07.10, 01:43
    osobiście wątpię w to - mają pewnie taką wartość jak i nasz banknoty z tamtego
    okresu - czyli kolekcjonerską. Jednocześnie uważam, że warto jest zachować na
    pamiątkę jako ciekawostkę.
    --
    blog o Bułgarii
    Szukaj na forum
    email: sloneczny-brzeg(malpa)wp.pl
  • tomlis28 20.07.10, 16:13
    Dzięki za odpowiedź. A orientujesz się może czy była u nich w przeciągu
    ostatnich 5 dekad jakaś denominacja/dewaluacja ?
  • hipciooo 20.07.10, 19:20
    tak, stare 100 lewa stanowi ekwiwalent obecnych 10 stotinek. Wymienić mozesz w
    Banku:)


    --
    Wczasy w Bułgarii
  • turx01 20.07.10, 21:14
    tomlis28 napisał:

    > Dzięki za odpowiedź. A orientujesz się może czy była u nich w
    przeciągu
    > ostatnich 5 dekad jakaś denominacja/dewaluacja ?

    Była. Po kryzysie w 1996/1997 roku.

    Ponieważ w 1996 roku po raz pierwszy od kilku lat udało mi się dostać
    urlop, namówiony przez przjaciół, natychmiast(póki się memu szefowi
    w firmie nie odmieniło) spakowałem plecak i wsiadłem w samolot do
    Burgas przez Sofię. Było to około 20 sierpnia.
    Na miejscu okazało się ze sytuacja jest identyczna jak u nas w
    1989/90 roku. Hiperinflacja szalała w najlepsze, Lev tracił do dolara
    20 i więcej procent miesięcznie, na rynku braki artykułów
    spożywczych, w tym nawet chleba.
    Ludzie za wypłatę kupowali dolary, i potem co kilka dni sprzedawali
    po prę sztuk, żeby mieć na życie i jednocześnie jak najmniej tracić
    na inflacji.
    Dla mnie ceny było śmiesznie niskie, tym bardziej że w sklepach,
    szczególnie tych bocznych, nie robiono przecen i nirktóre mniej
    chodliwe towary z wcześniejszych dostaw, były po zupełnie
    niewiarygodnych cenach - Szkocką Whisky, można było dostać za
    równowartość dziesięciu złotych.
    Za to mieszkańcom nawet na bogatszym wybrzeżu bieda zaglądała w oczy.
    Co zamożniejsi pozbywali się domów, kosztowności, zamieniając
    wszystko na dolary. (W Sozopolu można było za 10 000 USD kupić dom do
    niedużego remontu, z widokiem na morze i lokalem restauracyjnym.
    Trzeba byłoby mieć zezwolenie, korupcja kwitła, wiec żaden problem).
    Opuszczali Bułgarię masowo, kto mógł.

    Złote Piaski, Słoneczny Brzeg, Albena, Djuni były jakby enklawami
    których na pierwszy rzut oka kryzys nie dotykał. W hotelach turyści,
    głownie z Niemiec, i Skandynawii. sklepy dolarowe, tubylców, poza w
    zasadzie nie było.
    Niemniej olewactwo stosunki i komunistyczne panoszyły się tam dalej
    jak za dawniejszych czasów. Mieszkałem w SB w hotelu Venera do 9
    września, bo potem, jak mi powiedziano hotel zamykano z braku
    turystów. Chciałem jeszcze pobyć z tydzień, ale szybko okazało się
    że to niemożliwe bo jest "koniec sezona" i wszystkie hotele zamykają.
    Chyba tylko jeden Kubań był czynny - pewno z powodu kasyna, ale dla
    mnie był za drogi.
    Pojechałem zatem do Sozopola. Miasto puściutkie, prawie zero
    turystów. Też był problem ze znalezieniem kwatery: "koniec sezona".
    Niemniej jakoś się udało wynająć pokój w willi z pięknym widokiem na
    zatokę i stare miasto. Pogoda, pamiętam była doskonała, plaże i morze
    niemal puste.
    Wieczorami nieliczni turyści schodzili się w restauracji rybnej, na
    rogu ul. Krajbrzeżnej i skwerku przy ul. Apolonia. Obok był i zdaje
    się jest do dziś, przystanek autobusowy.
    Restauracja była dość obskurna, typowo w dawnym bułgarskim stylu -
    poplamione czerwone bawełniane obrusy na stołach i solniczki tudzież
    pieprzniczki z zatkanymi dziurkami*, brak dostatecznej liczby kufli i
    pokali, kieliszków etc ... :-)
    Za to miała co najmniej 3 zalety: ryby były naprawdę świetne i świeże
    (morze było 50 metrów niżej), gospodarz i gospodyni naprawę
    sympatyczni i otwarci, no i telewizor satelitarny z CNN między innymi
    - wtedy rzadkość w tamtych stronach. O cenach nawet nie warto
    wspominać.
    Pewnego wieczora, pod koniec września, był to jeden z ostatnich dni
    pobytu, do mego stolika dosiadł się bez pytania Gospodarz z butelką
    rakiji i miską caca. Nalał dwa kieliszki, wypiliśmy w milczeniu.
    Czułem że coś się przydarzyło, ale czekałem aż się pierwszy odezwie.
    Wypiliśmy jeszcze ze dwie kolejki i w końcu powiedział: straciłem
    wszystko!
    Na moje nieme zdziwienie przełączył TV na lokalny dziennik. Okazało
    się że rząd zamknął 8 prywatnych banków z powodu szwindli i
    niewypłacalności.
    W jednym z nich Gospodarz miał swoje oszczędności w dolarach ...

    Następnego dnia jeden z zamkniętych banków otworzono, potem już po
    wyjeździe dowiedziałem się że jeszcze 2 kolejne udało się uratować.
    Pechowcy którzy mieli kasę w pozostałych stracili wszystko.

    W następnym 1997 roku postanowiłem pojechać do Bułgarii żeby zobaczyć
    co się tam dzieje...
    - U nas reformę Balcerowicza nazwano "terapią szokową". Oni powinni
    swoją nazwać "elektrowstrząsy" - ale o tym przy innej okazji.


    * Zadziwiające że jeden i ten sam model solniczek i pieprzniczek
    funkcjonuje tam od czasów komunistycznych, czyli 30 lat!
  • pawel.slonecznybrzeg 20.07.10, 21:46
    turx01 ! bije pokłony za ten najlepszy (jak dla mnie) i najbardziej
    interesujący wpis na tym forum - jeżeli możesz i masz czas i ochotę poklepać w
    klawiaturę i napisać jak wyglądały czasy przemian w BG to będę bił pokłony
    dalej. Teraz jeszcze bardziej żałuję, że się nie spotkaliśmy:( ale co się
    odwlecze...

    --
    blog o Bułgarii
    Szukaj na forum
    email: sloneczny-brzeg(malpa)wp.pl
  • turx01 21.07.10, 23:50
    pawel.slonecznybrzeg napisał:

    > turx01 ! bije pokłony za ten najlepszy (jak dla mnie) i
    najbardziej
    > interesujący wpis na tym forum

    Dziękuję za miłe słowa, sądzę ze trochę niezasłużenie.

    Potem byłem jeszcze byłem w Bułgarii 3 razy pod rząd: w 97 roku w
    Słonecznym Brzegu, w 98 w Primorsku i w 99 w Złotych Piaskach. Może
    kiedyś faktycznie napiszę coś więcej, bo też było ciekawie :-)
    Teraz tylko uspokoję Szanownych Czytelników - Gospodarzowi(tak go
    wszyscy nazywali, nawet nie pamiętam czy znalem jego imię) udało się
    mimo wszystko wydostać z dołka. Wiem, bo pojechałem do Sozopola i
    rozmawiałem z jego żoną. Dalej prowadzili restaurację, zapewniała
    mnie że już najgorsze mają za sobą i że wychodzą na prosta. Ale
    niestety, przez ten rok zmieniła się, nie była już tą radosną, ciepłą
    kobieta jak wtedy.
    Ucieszyłem się i tak, gdyż to byli naprawdę zacni ludzie. Na przykład
    Gospodarz który często pomagał kelnerkom obsługiwać gości, napiwki
    wrzucał do specjalnego kubka, i potem fundował za to jedzenie
    lokalnym menelom i wariatuńciom kręcącym się koło knajpy.(swoją drogą
    zauważyliście ze w Bułgarii menele nie śmierdzą?

    Pewno się dziwicie dlaczego nie pojechał drugi raz do Sozopola aby z nim pogadać?
    Otóż w dniu mego przylotu do SB zginęła Księżniczka Dajana, potem pojechałem do Primorska aby na prośbę znajomych spotkać się z pewnym człowiekiem i przekazać mu przesyłkę. Pierwszą rzeczą która mi się rzuciła w oczy była klepsydra z nazwiskiem tego człowieka, informującą że jest okrągła rocznica, chyba 100 dni, jego śmierci.
    Dzień, dwa później zmarła matka Teresa z Kalkuty.
    Wolałem nie zapeszać... :-)
  • pawel.slonecznybrzeg 22.07.10, 20:52
    :) no trochę zbyt hurraoptymistycznie podszedłem - ale - jak pisałem wcześniej -
    jest w końcu na czym oko zawiesić na tym forum.
    A za komuny bywałeś w BG? Czytałem kiedyś, że Bułgarom wiodło się lepiej - poza
    tym wtedy urlop w ZP to był szczyt lansu i luksusu.
    --
    blog o Bułgarii
    Szukaj na forum
    email: sloneczny-brzeg(malpa)wp.pl
  • turx01 24.07.10, 22:21
    pawel.slonecznybrzeg napisał:

    > A za komuny bywałeś w BG?

    Tak, byłem kilka razy na pewno w 1976, 1980 i potem co najmniej w
    1983 roku. Niestety, prawie wszystkie zdjęcia rodzinne z tych i
    wcześniejszych czasów przepadły przed rokiem 2000.

    > Czytałem kiedyś, że Bułgarom wiodło się lepiej - poza
    > tym wtedy urlop w ZP to był szczyt lansu i luksusu…

    To prawda, wyjazd do Złotych Piasków był oznaką luksusu, nawet nie ze
    względu na cenę, lecz na trudność w "załatwieniu" wyjazdu. Udawało
    się to tylko pieszczochom PZPR, ludziom ustosunkowanym, lub tzw.
    prywaciarzom z kasą których było stać na łapówy.

    Dopiero Edward Gierek umożliwił gdzieś w połowie lat 70 szerszej
    grupie Polaków indywidualne wyjazdy za granicę, z tym że „zagranicę”
    podzielono na 2 rodzaje – „Zachód” i „KDL-e. „Zachód” to były
    praktycznie wszystkie kraje nie będące KDL-ami, czyli również
    Japonia, Australia a także na przykład modny ostatnio Gabon :-)
    KDL-e to Kraje Demokracji Ludowej – poza Polską także Bułgaria,
    Rumunia, Węgry, Czechosłowacja. Przy wyjeździe do nich obowiązywała
    tzw. wkładka paszportowa. Ponadto KDL-ami były NRD, ZSRR,
    Jugosławai, Albania, Chiny Ludowe, Korea Pn, Wietnam Pn, Kuba.
    Do NRD jeździło się dowód na osobisty, do Jugosławii na paszport a
    także zdaje się do ZSRR, natomiast do Albanii, Chin Ludowych, Korei
    Pn i Wietnamu Pn nie jeździło się wcale, choć wszystkie one zaliczane
    był do Krajów Demokracji Ludowych :-)

    Każdemu obywatelowi PRL przysługiwało niezbywalne prawo do wymiany
    na waluty krajów KDL dowolnej kwoty pieniędzy w ramach puli
    odnawialnej co 2 lata. Nie pamiętam jak wysoka była ta pula, w
    praktyce w przypadku wyjazdu do Bułgarii co 2 lata można było
    wymienić maksymalnie chyba około 150 Leva.
    Ponadto każdy obywatel miał prawo starać się co 2 lata o przydział
    $130 na wyjazd do krajów „zachodu”. Oczywiście jak nie należałeś do
    PZPR to faktycznie mogłeś się tylko starać ( tak jak o zamontowanie
    telefonu).

    Oczywiście, teraz to wydaje się zabawne, ale wtedy w czasach komuny
    była to naprawdę rewolucja. Indywidualne wyjazdy za granicę, bez tzw.
    zaproszenia, były dotąd dostępne tylko obywatelom Jugosławii pod
    rządami Tito. Kwota która można było legalnie wymienić, swobodnie
    wystarczała na dojazd do Bułgarii i dwutygodniowy pobyt na kampingu
    lub kwaterze. To samo w Rumunii. Jedynie Węgry były krajem nieco
    droższym. Oczywiście 80% Polaków dorabiało sobie do wymiany handlem,
    ale to jest temat na osobny wątek.

    Po raz pierwszy do Bułgarii i w ogóle za granicę, pojechałem ze
    starszą siostrą i szwagrem w 1976 roku, samochodem Polski Fiat 125p-
    1500, przez Czechy, Węgry, Rumunię. Pierwotnie miałem jechać jak oni
    dalej, do Turcji, Grecji, Jugosławii i przez Austrię, Czechosłowację
    do Polski – czyli tzw „Polskim szlakiem” .
    Niestety, Władza Ludowa nie zgodziła się na wydanie mi paszportu,
    więc musiałem zakończyć w Bułgarii.
    Trasę z Polski do Warny przejechaliśmy prawie jednym ciągiem z
    kilkugodzinną drzemką w samochodzie, pod Aradem w Rumunii.
    W miejscowości Ewsinograd koło kurortu „Drużba”, który obecnie nosi
    dawną nazwę Św. Konstantyn, zrobiliśmy 3 dniowy popas, na kwaterze,
    czyli wynajętym pokoju w willi z tarasem i widokiem na morze i co
    najważniejsze z ogródkiem w którym dojrzewały brzoskwinie ( co rano
    właściciel przynosił na taras paterę ledwo co zerwanych owoców –
    POEZJA!
    Po trzech dniach wypoczynku i sprzedaży przywiezionych z Polski
    towarów (w moim przypadku: kremy Nivea w metalowym pudełku, bo w
    plastikowym szły po niższej cenie, szminki do ust marki "Celia" o
    jednym konkretnym odcieniu – wielki hit w mojej ofercie jak się
    okazało, perfumy o dźwięcznej nazwie "Być może" i zapachu chypré,
    który mnie potem długo prześladował bo jeden nieszczelny flakon wylał
    się w walizce), pojechaliśmy na południe do Primorska.
    Po drodze przejechaliśmy przez Słoneczny Brzeg – na rogatkach
    musieliśmy pokazać paszporty aby milicja uchyliła bramki i wpuściła
    nas na zakazany teren. Przejechaliśmy wolno przez ta enklawę
    kapitalizmu. Ujrzawszy hotel Kubań obiecałem sobie w duchu że kiedyś
    w przyszłości będę w nim mieszkał.
    W Primorsku szwagier wynajął mi pokój, prawie przy początku Północnej
    plaży, na ulicy Cyryla i Metodego (Kirił u Metodij ), wyładowali mnie
    i pojechali do Małko Tyrnovo. Handel musiał szwagrowi nieźle pójść,
    bo łaskawca pokrył mi połowę wynajmu kwatery :-)
    Zostałem sam jeden w obcym kraju, pierwszy raz za granicą, ale miałem
    sporo kasy, zapłacone mieszkanie i bilet na pociąg do Kraju. Ponadto
    18 lat, 181 cm wzrostu i trochę kindersztuby.

    Irina mieszkała w domku po drugiej stronie ulicy. Była śliczna,
    czarna, zgrabn,a miała niebieskie! oczy, pochodziła z Sofii. W
    Primorsku spędzała z rodzicami i wujostwem wakacje. Była młodsza niż
    sądziłem, nie wiedziałem wtedy ze dziewczyny na południu dojrzewają
    szybciej niż w Polsce. Po jednym dniu spędzaliśmy prawie cały czas
    razem, ku rozpaczy chłopaków z ulicy i Primorska w ogóle, a po
    kolejnych wyjechaliśmy razem do Burgas. Oficjalnie ona do babci która
    faktycznie tam mieszkała, ja niby do Starej Zagory przez Burgas,
    którego oczywiście nawet nie opuściłem. Zamieszkałem w dosyć podłym
    hotelu, już nieistniejącym, na ulicy Prwomajskiej ( 1. Maja) –
    obecnie Aleksandrowska Blv.
    Nie mogę powiedzieć że następne trzy dni należały do najgorszych w
    moim życiu, oj nie!!!
    Do dziś zawsze gdy jestem w Bułgarii, wpadnę przynajmniej na kilka
    godzin do Burgas by powspominać, połazić po starym mieście usiąść na
    ławce w Parku Primorskim i położyć kwiatek pod pomnikiem Mickiewicza.

    Happy endu, jak to w życiu bywa oczywiście nie było. Po powrocie
    Iriny do Primorska jej rodzice zwąchali co sie święci i sprawę
    rozwiązali dość inteligentnie, choć moim kosztem.(Najpierw byłem
    wściekły oczywiście, ale z upływem czasu poczułem do nich szacunek).
    Otóż gdy wróciłem dzień poźniej z tej niby Starej Zagory,
    zorganizowali imprezę pożegnalna, bo okazało się że muszą nagle
    wyjechać do Sofii, a w ogóle to Irina się źle czuje. Na imprezie,
    zakrapianej winem mama Iriny bardzo atrakcyjna i inteligentna
    kobieta, później doszedłem do wniosku że była raczej jej macochą niż
    z matka, sprokurowała sytuację z nami w roli głównej, która dla
    obserwatora mogła się wydawać bardzo dwuznaczna. Oczywiście
    obserwatorem miała być i była Irina. Więcej się już nie widzieliśmy,
    listy wysłane z Polski wróciły nierozpieczętowane.
    Resztę pobytu w Primorsku spędziłem głownie na plaży i w knajpach ze
    szczególnym uwzględnieniem Międzynarodowego Obozu Młodzieżowego,
    czyli miasteczka, głownie kampingowego w którym przebywali aktywiści
    i aktywistki młodzieżówek komunistyczno-socjalistycznych z całej
    Europy.
    Po tygodniu wsiadłem w wodolot i popłynąłem do Warny, skąd pociągiem
    przez Rumunie i Rosję wróciłem do Polski.
    Po drodze, w Rumunii, zostały na trasie 2 uszkodzone wagony, a
    pasażerów z nich dokwaterowano do pozostałych. Nie uwierzycie, nawet
    mi trudno uwierzyć – do mojego przedziału wprowadzono trzy młode
    śliczne dziewczyny o blond włosach. Jedna z nich wlazła do mojej
    kuszetki … :-)

    To na razie tyle, napiszę kilka słów z tego co zapamiętałem o
    Primorsku i Bułgarii tamtych czasów.
  • pawel.slonecznybrzeg 26.07.10, 20:03
    turx01 - czytając Twoje wspomnienia poczułem się jak wnusio słuchający opowieści
    dziadka ;)

    opowieści niesamowite i czyta się je...całkiem miło:)
    Irina mieszkała w domku po drugiej stronie ulicy. Była śliczna,
    > czarna, zgrabn,a miała niebieskie! oczy, pochodziła z Sofii.

    .....
    Nie mogę powiedzieć że następne trzy dni należały do najgorszych w
    > moim życiu, oj nie!!!


    ale z Ciebie gagatek!


    --
    blog o Bułgarii
    email:sloneczny-brzeg(at)wp.pl
  • turx01 08.08.10, 08:36
    pawel.slonecznybrzeg napisał:

    > turx01 - czytając Twoje wspomnienia poczułem się jak wnusio
    słuchający opowieśc i dziadka ;)

    he! he!
    Jak siądziemy kiedyś przy Zagorce (albo czymś mocniejszym) to
    sprawdzimy kondycję dziadka :-))

    Sorry Pawle że się nie odzywałem tak długo, z braku możliwości i
    czasu poniekąd. Sadze że jesienią i zimą wrócimy do tematu, jak się
    już przez forum przewalą sprawy bieżące związane z wakacjami!

    Pozdrowienia!
    turx01
  • pawel.slonecznybrzeg 08.08.10, 16:21
    :) także ostatnio coraz rzadziej zaglądam - ten sam powód - "zalatanie i
    zabieganie". Także do jesieni, w sumie to nawet temat oddzielny można by założyć
    - ten nijak się ma do obecnej zawartości. Pozdrawiam
    --
    blog o Bułgarii
    email:sloneczny-brzeg(at)wp.pl
  • trypel 10.08.10, 10:02
    turx01 napisał:

    > Nie pamiętam jak wysoka była ta pula, w
    > praktyce w przypadku wyjazdu do Bułgarii co 2 lata można było
    > wymienić maksymalnie chyba około 150 Leva.
    > Ponadto każdy obywatel miał prawo starać się co 2 lata o przydział
    > $130 na wyjazd do krajów „zachodu”.

    w przypadku Bułgarii mozna było obejść nieco ten przepis. Przy zorganizowanych
    wczasach trzeba było wykupić bony balkanturistu którymi płaciło sie w
    restauracjach w ośrodku. 1 bon=1 lev(a). Osoby pracujące w restauracjach
    wymieniały to potem na gotówkę wiec dla nich bon był jak normalna waluta. Bonów
    mozna było miec wiecej i np na naszą 3 osobową rodzinę zawsze bralismy jakię
    400-500 bonów jak sie dowiedziałem od rodziców. W praktyce wystarczało 100
    (resztę na campingu i tak sami przygotowywalismy) a 400 sprzedawało sie za
    70-80% w restauracji czyli dostawało sie jakies 300 leva. za 300 leva w hotelu
    Czerno More w Varnie kupowało sie 75 $.
    I w tym momencie po przywiezieniu tych 75$ do domu okazywało sie że wczasy
    wyszły na zero :)
    przy okazji taka tam historyjka -pamietam jak dodatkowo zainwestowałem własne 5$
    (miałem ze 13 lat) i kupiłem w Poznaniu w sklepie tuż koło targów chyba z 10
    scyzoryków gerlacha. Sprzedałem je w Austrii na Mexico Platz. Juz miałem z 20 $,
    za to kupiłem takie smieszne i badziewne turystyczne zestawy - dzbanek i
    wchodzace w niego 6 filizanek. Chyba z 15 kupiłem. Sprzedałem je w Bułgarii za
    ponad 200 leva w hurcie włascicielowi knajpy w Kamcziji. Potem ojciec kupił za
    to 50 $ za które ja potem w Polsce kupiłem sobie pierwszego simsona :):):) takie
    czasy piekne.
  • Gość: maranka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.10, 14:58
    Tak, też to przećwiczyłam z rodzicami . Kiedyś , zaintrygowało mnie po co
    same kobitki wchodzą na plaży za taki płot z blachy falistej . Byłam
    dzieckiem , moja mama tam nie wchodziła, więc mnie skręcało z ciekawości .
    Dowiedziałam się od córki gospodarzy u których mieliśmy kwaterę ,że to "
    żenski płaż" dalej nie rozumiałam , więc namówiłam ją i weszłyśmy
    tam .Było to nic innego jak plaża dla nudystek -pań. Tam też odbywał się
    handel plązowy- cudne lata i wspomnienia
  • turx01 11.08.10, 21:45
    Gość portalu: maranka napisał(a):


    > żenski płaż" dalej nie rozumiałam , więc namówiłam ją i weszłyśmy
    > tam .Było to nic innego jak plaża dla nudystek -pań.

    W końcowych latach 70 ubiegłego wieku w Primorsku taka plaża nazywała
    się "Ewin płaż" czyli Plaża Ew. Oczywiście wlazłem nieświadomie na tą
    plażę. Ewy przyjęły to spokojnie, zresztą Adamy też tam się opalały.
    Za Ewin płaż rozciągnięto zasieki z drutu kolczastego, a za nimi
    ciągnął teren wojskowy. Po drugiej, północnej stronie zatoki Todor
    Żiwkow - I sekretarz Bułgarskiej Komunistycznej Partii miał swoja
    letnia rezydencję.
  • Gość: maranka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 20:52
    Tak, masz rację to był EWIN plaż i z tego co pamiętam , było to wydzielone
    miejsce dla nudystek na każdej plaży - żeby nie gorszyć reszty . Dobre
    miejsce na handel - osłonięte , choć i tam wpadały lotne brygady . Pod
    koniec lat 80-tych byłam w Pomorie ze znajomymi -no i biednym studentom
    zabrakło pieniędzy , sprzedaliśmy wtedy butle gazowe i trochę sprzętu
    turystycznego i zostaliśmy nad morzem jeszcze tydzień.
  • turx01 11.08.10, 22:04
    trypel napisał:

    > to 50 $ za które ja potem w Polsce kupiłem sobie pierwszego simsona
    :):):) takie> czasy piekne.

    Ale to już chyba było w latach 80?
    Bo mi się kojarzy że przed 80 rokiem dolara można było kupić za 2.30
    - 2.50 leva.
  • trypel 12.08.10, 08:12
    84 albo 85 rok :)
    --
    Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
  • hipciooo 21.07.10, 00:22
    przeczytałem z przyjenoscia i zaciekawieniem
  • trypel 21.07.10, 08:23
    Turx - boski tekst.

    w 1996 jechałem po wieloletniej przerwie przez Bułgarię do Syrii autem. Pamiętam
    że zajechałem na zapamiętany z lat 80 camping Raj a tam na kilkudziesięciu ha
    lasu (w sezonie bywało ok 20-30 tys osób!!!) nie było nikogo a recepcjonistka
    zabarykadowana w budyneczku przy bramie wjazdowej parę razy sie pytała czy na
    pewno chcemy zostać :) z powrotem jechałem z noclegiem w Carevie i do dzisiaj
    ciązy na mnie dług za jedną cacę za którą zapomnielismy zapłacić po II butelce
    wina. A własciciel sie nie upomniał :)

    Rok później czyli w 1997 kolega z Varny akurat pracował w Niemczech jak
    zadzwonił do niego ojciec i powiedział że sąsiad sprzedaje rozpoczetą budowę
    domu koło Złotych Piasków, działka z widokiem na morze na lekkiej górce ponad
    1000 m kw. Kolega do tej pory sie smieje że za 2 tygodniową wypłatę w Niemczech
    (1000 DEM) ma dzisiaj dom w takim miejscu :) takie czasy....

    Nastepna wizyta to był rok 2002 i już zupełnie inne czasy :)

    --
    Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
  • pawel.slonecznybrzeg 21.07.10, 18:52
    dzięki trypel tez za Twoje wspomnienia, bardzo mnie to ciekawi ( z punktu
    widzenia naocznych świadków) więc proszę proszę proszę proszę o więcej.
    Swoją drogą polecam film „BUNT L.” (“Бунтът на Л.”) opowiadający o młodym
    człowieku podczas przemian ustrojowych (tak w wielkim skrócie)
    --
    blog o Bułgarii
    Szukaj na forum
    email: sloneczny-brzeg(malpa)wp.pl
  • Gość: maranka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.10, 14:46
    Stare lewa - stare czasy , fajnie nam się temat rozwinął - powiało melancholią a
    czyta się z przyjemnością.
    Ja pamiętam Bułgarię/ pominę czasy dzieciństwa i wyjazdy z rodzicami, bo z nich
    pamiętam tylko upał i bąble na plecach , smarowane za namową "chazjajki"
    Bułgarki kisełym mlekiem "/ od lat 80-tych , kiedy to za sprawą przyjaźni i
    znajomości zaczęłam regularnie odwiedzać ten kraj a w 85 r. zamieszkałam w Sofii.
    Pamiętam jak na dźwięk słowa Solidarność bułgarscy znajomi rozglądali się
    nerwowo wokół siebie , bo u nich Podkriepa powstała dopiero w 1898r.
    Pamiętam otwarcie dla mas willi T. Źiwkowa nad morzem i wypad ze znajomymi ,żeby
    poleżeć chwilę na plaży i posiedzieć pod rozsuwanym dachem willi z kawą w ręku.
    Czasy,kiedy większość plaż była płatna 10 stotinek/samo wejście-nie wiem za co ,
    bo zdarzało się ,że spotkałam biegającego szczura w poszukiwaniu jedzenia /i
    handlarzy sprzedających prażone słoneczniki.
    Wyprawę do Miczurina , którego szukaliśmy kilka godzin , bo przemianowano go na
    Carewo, ale nikt nam nie powiedział i co ciekawe nie wszyscy Bułgarzy byli tym
    zainteresowani.
    Kupno przez znajomych mieszkania w Sofii , za prezent ślubny- pralkę.
    Enklawę dobrobytu dla zagranicznych turystów Djuni/ długo nie dostępne dla
    Bułgarów/.Piękne domki - apartamenty , hotele , parę lat temu wybudowano nawet
    przejście podziemne na plażę.
    eh..nie będę przynudzać,ale widzę ,że jest parę osób na tym forum , których nie
    tylko interesuje cena piwa
    pozdrawiam
  • pawel.slonecznybrzeg 24.07.10, 15:16
    Czyta się, czyta z wielką przyjemnością, a nudą na forum wieje - lecz bynajmniej
    nie tutaj.
    Osobiście chciałbym zachęcić "starych wyjadaczy" do dalszego dzielenia się
    "wspomnieniami" lub innymi historiami usłyszanymi od innych. Szperałem w sieci i
    znalazłem taką stronkę o czasach komunistycznych min w BG (po angielsku) -
    link, jakbyście mieli
    np. jakąś stronkę ze starymi zdjęciami to bardzo prosze o link
    --
    blog o Bułgarii
    email:sloneczny-brzeg(at)wp.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.