Dodaj do ulubionych

wlasnie wrocilam ze Lwowa

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.06, 11:28
jesli macie jakies pytania, postaram sie pomoc..
Obserwuj wątek
      • sophiecalle Re: wlasnie wrocilam ze Lwowa 06.08.06, 19:05
        Spalam akurat u znajomego, wiec noclegow polecac nie moge....Choc wiem, ze
        generalnie nie jest drogo. Sama spedzilam tam 5 dni i to bylo za malo. Polecam -
        oper; tzw wernisaz - czyli targ kiczu wszelkiej urody; wejscie na wieze
        ratuszowa; kosciol ormianski; zajscie na bazar, gdzie sprzedaja mieso wylozone
        na ceratce; przejazdzke trolejbusem za 5o kopiejek z cud urody paniami
        sprzedajacymi bilety; automaty z woda sodowa z sokiem na ulicy biegnacej od
        opery w prawo idac prospektem Swobody, muzeum obrazow z XIX i XX wieku z
        niesamowitym klimatem - cisza, skrzypiaco podloga i zapachem kurzu, rajd po
        miescie po zmroku - ale lepiej z obstawa, bo w niektorych miejscach ciemno jak
        okiem wykol; zagladanie do kazdej bramy - bo niesamowite autentyczne detale
        architektoniczne - klamki, drzwi, posadzki, porecze; przejazd marszrutka i
        wizyte na ktoryms z blokowisk, na ktorych polikwidowano partery, bo
        burzuazyjne:-)...zreszta mozna by pisac i pisac...
      • Gość: sophiecalle Re: wlasnie wrocilam ze Lwowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.06, 19:27
        To zalezy skad jedziesz..ja jechalam z Wawy do Lwowa bezposrednim autokarem za
        75 zlotych, odjezdza z dworca zachodniego, jedzie sie noca i niezbyt dlugo stoi
        na przejsciu granicznym. Takie polaczenie jest o wiele tansze i szybsze niz
        bezposredni pociag. Jesli chodzi o polaczenie Przemysl - Lwow, to zdaje sie
        zostalo to juz omowione - busem do Medyki ze Lwowa, potem na piechte i z drugiej
        strony granicy znow marszrutka do Lwowa. Ale szczegoly chyba powinny byc w
        jakims starszym poscie.
        • jan_telecki Re: wlasnie wrocilam ze Lwowa 07.08.06, 17:55
          1. w przemyslu wsiadasz w bus do medyki za 2zł(z tyłu dworca, przy wyjsciu z
          przejscia podziemnego)
          2. przechodzisz przez granice
          3. w wiosce ukrainskiej idziesz na przystanek autobusowy i czekasz na bus do
          lwowa (opłata chyba 10 hrywien)
          4. bus dojezdza do dworca kolejowego, gdzie zalecam niezwłocznie kupic bilet w
          dalszą droge, bo z biletami kolejowymi tam różnie bywa.

          powodzenia
    • Gość: Ola Re: wlasnie wrocilam ze Lwowa IP: *.prv.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.06, 12:39
      Wybieram się z biurem podróży na jednodniowa ( trasa okrojona wobec tego)
      wycieczkę z Bielska. W programie wycieczki zwiedzanie miasta z lwowskim
      przewodnikiem: Cmentarz Łyczakowski, Cmentarz Orląt Lwowskich, Stare Miasto,
      Rynek, Kaplica Boimów, Kościół Dominikanów, Katedra Łacińska, Katedra
      Greckokatolicka, Cerkiew Przeobrażenia, Katedra Ormiańska, Opera.
      Mamm pytanie jak drogie sa wejściówki. Czy ten program jest ciekawy ?
      Jak drogie jest jedzenie i gdzie polecasz coś zjeść ? Co warto kupić ?
    • bajbak1 Re: wlasnie wrocilam ze Lwowa 08.08.06, 15:55
      Ja mam pytanie dotyczace dojazdu do Lwowa..wlasnie chcialbym sie wybrac do niego
      autokarem z Warszawy zachodniej..ale jachalabym sama (tam by mnie ktos odebral)
      i wlasnie mam pytanie..czy podrozowanie tym autokarem w nocy jest na tyle
      bezpieczne,ze mozna w nim bez obaw jechac samemu? (handlarze, granica itp)z gory
      dzieki za odpowiedz..
            • Gość: bajbak1 Sophie a... IP: *.chello.pl 08.08.06, 20:50
              Sophie a nie balas sie jechac sama w nocy? Ja sie troche boje, ale i tak
              pojade:) co do handlarzy ja to wszystko wiem... wiem,ze to sa normalni ludzie,
              ktorzy chca sobie dorobic.. ale tak strach troche samej... a jak jest na
              granicy? podobno zawsze tam trzeba dawac jakas lapowke..? aha, i czy autokar we
              Lwowie byl o czasie? dzieki serdeczne za odpowiedz pozdrawiam
              • bolas pare informacji które mogą się przydać ... 09.08.06, 02:47
                Ad "jak się dostać z przemyśla do Lwowa":

                W Przemyślu spod dworca PKS (zaraz obok PKP) non stop jeżdzą prywatne busiki na
                przejście na Medyce. Koszt 2 zł. Przechodzisz na pieszo. Przechodziłem 2x w
                lipcu i stałem w kolejce ok. 30-40 minut. Po tamtej stronie lądujesz w
                miejscowości Szegini. Stamtąd jest masa ukraińskich busików - ale uwaga -
                czytajcie dokąd jadą, bo nie wszystko jedzie do Lwowa (np. część tylko do
                Mościsk). Koszt busika 9,5 hrywny. Odchodzą z takiego placu, przy którym jest
                sklep - można elegancko spić zimnego browca zanim się uderzy dalej. Busy
                odchodza co 15-30 minut. Aha i dla tych co jadą pierwszy raz: na pewno jak tylko
                przejdziecie zaraz pojawi się mnóstwo ofert taniego i szybkiego dojazdu do Lwowa
                np. za 100 hrywien - olać to. Busik jest tani jak barszcz, przyjemny i jedzie
                koło 1,5 godziny. Większośc busów ląduje pod Dworcem Głownym we Lwowie. Do
                centrum jest z niego jakieś 30 minut na pieszo. Znów można spić browca,
                podziwiając kawałek ul. Horodeckiej, a później Politechnikę i Ossolineum. Trasa
                sprawdzona w połowie lipca 2006 czyli w miarę aktualna i na pewno nic sie nie
                zmieni.

                Ad "autobus z Wawy do Lwowa" - opcja droga i jej nie lubie bo w autobusie jest
                ciasno. Z tego co pamietam ma tylko jeden postój gdzieś pod Tomaszowem Lubelskim
                . Zdecydowanie wolę pociąg i busiki (j.w.). W autobusie oczywiscie nie ma sie
                czego obawiać. Jedyny stres jaki miałem to kwestia odlania się po nadmiarze
                piwa, a przystanków niet. Z autobusem jadącym do Lwowa jest jeszcze taki zonk że
                jedzie on na Dworzec Autobusowy (Awtowkaz czy jakoś tak) na Stryjskiej ... a to
                piekielnie daleko od centrum i trzeba się póżniej tłuc komunikacją miejską chyba
                z pół godziny do centrum. Jechałem tak w maju 2006. Minusem też jest koszt - w
                maju dojazd autobusem z Wawy do Lwowa kosztował mnie chyba 95 albo 100 zł.
                Dojazd PKP do Przemyśla + busik na Medykę+ marszrutka do Lwowa (+2 zimne browary
                included) to coś koło 38-45 zł.

                pzdr i udanego pobytu w leopolis :)
                • bolas Ola --> dla Ciebie :) 09.08.06, 03:12
                  Gość portalu: Ola napisał(a):

                  > Wybieram się z biurem podróży na jednodniowa ( trasa okrojona wobec tego)
                  > wycieczkę z Bielska. W programie wycieczki zwiedzanie miasta z lwowskim
                  > przewodnikiem: Cmentarz Łyczakowski, Cmentarz Orląt Lwowskich, Stare Miasto,
                  > Rynek, Kaplica Boimów, Kościół Dominikanów, Katedra Łacińska, Katedra
                  > Greckokatolicka, Cerkiew Przeobrażenia, Katedra Ormiańska, Opera.
                  > Mamm pytanie jak drogie sa wejściówki. Czy ten program jest ciekawy ?
                  > Jak drogie jest jedzenie i gdzie polecasz coś zjeść ? Co warto kupić ?

                  Widziałem wielkrotnie takie wycieczki "w akcji" we Lwowie i przyznam, że trochę
                  mi było szkoda tych biednych ludzi pędzonych przez przewodników na huuurrra po
                  Lwowie. Miejsca które masz w programie są rewelacyjne ale obawiam się że możesz
                  nie poczuć ich klimatu idąc właśnie w pędzonej grupie w wielkim pośpiechu.

                  Dla zobrazowanie moich wątpliwości taki przykład z lipca. Łaziłem sobie po
                  Cmentarzu Łyczakowskim, który jest arcyciekawą nekropolią i wrecz żywym
                  podręcznikiem historii. Jego częscią jest wydzielony Cmentarz Obrońców Lwowa
                  (zwany błędnie Cmentarzem Orląt Lwowskich - ot politycznie poprawnie, żeby co
                  bardziej krewkich gospodarzy nie denerwować). Miejsce jest niesamowite. Ja
                  łaziłem po nim chyba ze 2-3 godziny (bez cmentarza wojskowego) i nadal nie
                  zobaczyłem wielu grobów, których szukałem a nie znalazłem. Miejsca są
                  niesamowite - "Górka Powstańców 1863", "Żelazna Kompania 1861", groby
                  Ordona,Moraczewskiego czy Konopnickiej ... to naprawdę trzeba zobaczyć. Sam
                  Cmentarz Obrońców Lwowa wart jest czasu - gdy nie ma na nim ludzi i odbiegnie
                  się myślą w przeszłość naprawdę się można na nim wzruszyć. Bardzo osobiste
                  przeżycie gdy patrzy się na te setki nagrobków i pomyśli o tym że to nie tylko
                  jakiś kamień, a ślad po człowieku - często 16-18 letnim. Leżą tam też
                  oficerowie, podoficerowie - ludzie wielce zasłużeni. Uwagę zwraca nagrobek
                  jakiegoś oficera, odznaczonego Virtutti Militari, Krzyżem Walcznych. Każdy
                  nagrobek wart jest kontemplacji. Czasami, jak ma się farta tak jak ja miałem,
                  można na cmentarzu spotkać Polaków Lwowskich - najczęsciej w sędziwym wieku i z
                  nimi porozmawiać. To jest dopiero przeżycie. Choćby dla samego faktu usłyszenie
                  zapomnianego już śpiewnego polskiego, którego już się nie używa u nas. Poza tym
                  opowieści jakie Ci ludzie snują też są niesamowite.

                  No ale żebym nie zgubił wątku ... widziałem na tym cmentarzu wiele polskich
                  wycieczek które wpadały dosłownie piorunem zadyszane i przewdonik oznajmiał ...
                  "proszę państwa, jest godzina 14 ... mają państwo 15 minut czasu wolnego.
                  spotykamy się o 14:20 pod autokarem przy wyjściu, musimy się spieszyć bo w
                  planach mamy jeszcze to to i to ..., a czasu jest bardzo mało". Moim zdaniem
                  takie zwiedzanie jest bardzo ale to bardzo ubogie. Ta sama zasada powtarza sie w
                  każdym miejscu wartym odwiedzenia, a tych jest mnóstwo we Lwowie i na pewno
                  zawsze będzie brakować czasu. Plusem na pewno jest to że ma się fachowego
                  przewodnika który często bardzo ciekawie opowiada (lubię zawsze się podłączać na
                  chwilę do napotkanych wycieczek) - tyle że wątpie żeby ktoś miał siłe go słuchać
                  po całym dniu takiego maratonu.

                  Wejściówka na Cmentarz chyba 7 hrywien. Nie pamietam dokładnie bo zawsze
                  wchodziłem za darmo wejściem drugim które znajduje się od wschodniej strony
                  cmentarza, lub wejściami technicznymi jakie są przy budowanym pod cm. polskim
                  wojennym cmentarzem ukraińskim.

                  Jedzenie jest na podobnym do Polski poziomie. Częśc rzeczy jest tańsza, częścć
                  droższa. Co zjeść ? Hmmm ... ja bym polecał jakieś pierożki czy barszczyk.
                  Miejsc żeby skosztować jest masa. Świetna knajpa jest na ul. Pekarskiej (nie
                  jestem pewien) - jest po drodze jak się idzie z płoszczy Soborna (zaraz obok
                  kościoła Bernardynów) na Cmentarz Łyczakowski, nieco dalej jest Uniwesytet
                  Medyczny. Pycha żarcie i cena OK. Coś w stylu fast foodu tyle ze do wyboru jest
                  niemal wszystko - od pierozkow, przez ryby, sałatki, pizze, kotletym steki ...
                  wszystko bardzo, bardzo dobre. Nazwy knajpy nie pamietam. Jest też pare pizzeri
                  jakbyscie woleli "swojsko" - jedna obok Teatru/Opery, kawałek za nim po jego
                  lewej stronie - pierwsza ulica w lewo, jakieś 50-100m od prospektu Swobody.
                  Druga pizzeria jest zaraz obok pomnika Mickiewicza - gdzieś pomiedzy nim a
                  Katedrą. Znajdziecie ;)

                  Co warto kupić ? Ja zawsze muszę sie spłukać na jakieś zajebiste ikony. No i na
                  alkohol ;D
                  • bolas kto jedzie do Lwowa niech to zobaczy :) 09.08.06, 03:33
                    Dodam parę słów więcej o pewnym miejscu, o którym niewiele osób wie, a które
                    moim zdaniem każdy Polak, szukający korzeni we Lwowie odwiedzić powinien. To
                    miejsce bardzo ważne, a zupełnie zapomniane - wszyscy chodzą na zdecywoanie
                    atrakcyjniejszy Cmentarz Orląt czy inne cuda, które są łatwe i przyjemne w
                    odbiorze. Pare słów poniżej.

                    We Lwowie obok pięknego Cmentarza Obrońców Lwowa i kameralnego Łyczakowskiego
                    znajduje się też inna mogiła zbiorowa żołnierzy polskich o której dość mocno
                    zapomniano.

                    W dolince tego cmentarza jest mogiła – grób kryjący szczątki 900 polskich
                    żołnierzy, którzy zginęli na polu chwały w walce z Niemcami w obronie Lwowa we
                    wrześniu 1939 r. Jeszcze 19 września 1939 r., wieczorem, z tej dolinki, na
                    której stoi obecnie skromny krzyż, ruszyło polskie kontrnatarcie na Niemców, by
                    otworzyć drogę gen. Sosnkowskiemu, który przez lasy Janowskie przedzierał się z
                    pomocą ze swoim wojskiem do Lwowa. Walki trwały, gdy nieoczekiwanie na
                    wschodnich rogatkach Lwowa stanęła Armia Czerwona. W lasach Hołoska Wielkiego i
                    Brzuchowic zginęli Niemcy i Polacy. Niemcy nazwali ten las Toten Wald (las śmierci).

                    Dopiero od niedawna na wspomnianym grobie-cmentarzu usypano małą mogiłę i stanął
                    skromny krzyż z napisem: „Tu spoczywa 900 żołnierzy Wojska Polskiego, poległych
                    w walce z hitlerowskim najeźdźcą w obronie Rzeczypospolitej Polskiej w dniach od
                    12 września do 22 września 1939 r.”. Na tym wielkim grobie Polaków rosną buraki
                    i inne warzywa. Dotąd nie stanął tam godny tylu bohaterów pomnik; nie znajdzie
                    się przy ulicy Warszawskiej drogowskazu, który by przypominał ten wielki grób.
                    Łatwo go jednak znaleźć. Trzeba jechać do końca ulicy Warszawskiej, minąć stację
                    benzynową i już jest widoczny opustoszały cmentarz. W dolince cmentarza – Grób
                    Polskich Żołnierzy. W sercu budzi się ogromny żal.


                    W pólnocno-wschodniej częsci miasta, na końcu ulicy Warszawskiej w Hołosku
                    (dawniej wieś teraz częśc miasta) jest mały cmentarz. Raczej dzieki. Leżą tam
                    pochowani mieszkańcy okolic. Polacy, Ukraińcy, kilku Niemców i Rosjan. Przez to
                    Hołosko we wrześniu 1939 przeleciała z wielkim hukiem wojenna zaiwerucha.
                    Skrwawione resztki wojsk gen. Sosnkowskiego po cieżkich walakch w lasach
                    janowskich próbowały przebić się do Lwowa. W rejonie w ciągu kilku dni mogło
                    zginąć nawet ok. 900 naszych żołnierzy. Z tego co dowiedziałem się od
                    mieszkańców rejonu do 1988/89 roku mogiła była nieoznaczona i wszyscy leżeli
                    nieopodal cmentarza w Hołosku w dolinie. Bez oznaczenia, zarośnieci krzaczorami.
                    W pewnym okresi z inspiracji władz sowieckich po polskich mogiłach (przy okazji
                    przebudowy pobliskiej ulicy Warszawskiej) jeżdziły spychacze i koparki.
                    Dochodziło wręcz do nieludzkich scen, które ciezko mi przekazać pismem bo gdy
                    słyszałem je z ust mieszkańca to aż mnie zatkało. Koparki wykopywały zwłoki
                    zołnierzy łyżkami - iście koszmarne scecny, kości, reszrtki sprzetu itp. Dziś w
                    rejonie na siłe zorganizowano ogórdki działkowe. Mogiła jest niemal
                    niezauważalna. W 1989 roku ponoć obecny kształ jej nadali pracownicy Energopolu,
                    którzy zadbali o oznaczenmie miejsca i postawienie bardzo skromnego nagrobka.

                    Hołosko - rejon najcieższych walk 20.IX.1939, w tym rejonie przedarł się baon
                    mjr. Lityńskiego z 11 KDP.
                    img463.imageshack.us/img463/9369/3910jl.jpg
                    img447.imageshack.us/img447/2678/3921mw.jpg
                    Budynek sanatorium w stanie obecnym - rejon najcieższych walk w Hołosku.
                    img447.imageshack.us/img447/615/3938ir.jpg
                    I tak to dziś wygląda. Mogiła być może nawet 900 poległych polskich żołnierzy
                    (ciężko mi powiedzieć czy faktycznie aż tylu - sama 11 KDP miała w tym czazsie
                    stany poniżej 1000 ludzi, ale to możliwe bo krwawe walki w rejonie trwały kilka
                    dni). Mogiła jest niemal niezauważalna bo zaraz obok na miejscu gdzie od 1939
                    leżały zwłoki poległych ktoś ma teraz ogródek i choduje marchewkę i buraki.
                    Zniknał też napis informujący o tym że to mogiła zbiorwa. Pojawiły się za to
                    dwie tabliczki imiennie dwoch z posród poległych.

                    img447.imageshack.us/img447/3971/3941vj.jpg
                    img399.imageshack.us/img399/5402/3955sl.jpg
                    img331.imageshack.us/img331/197/3969ow.jpg
                    img416.imageshack.us/img416/3111/3975po.jpg
                    img416.imageshack.us/img416/2786/3984lq.jpg
                    Jeżeli będziecie kiedys we Lwowie i mieli chwilkę czasu przejedzcie się tam.
                    Taksówka z centrum to jakieś 10 zł. Sprzątnijcie nieco, ogarnijcie go. Może
                    warto zapalić znicz ? Jeżeli nikt o nim nie będzie pamietać cmentarz też zapewne
                    z czasem niedługo zamieni się w działke z marchewką. A leża na nim Ci co
                    walczyli do Polskę do ostatka. Gineli mimo że wiedzieli że nie mają najmiejszych
                    szans. Nie można pozwolić żeby o nich zapomniano. Być może masy ludzi
                    odwiedzających to miejsce spowodują że powstanie tam odpowiedni pomnik czy
                    choćby zburzy się te cholerne działki.
                  • Gość: Ola Re:do bolas Ola --> dla Ciebie :) IP: *.prv.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 11:42
                    Serdecznie dziękuję za wyjasnienia. Wiem, że niestety tak to wygląda, ale
                    przynajmniej na razie poznamy przedsmak tego, co może kiedys uda nam się lepiej
                    poznać. Słyszałam masę zachwytów nad urokiem tego miasta i jego specyfiką. Z
                    tym biurem bylismy juz w Budapeszcie i w Warszawie. Na całe szczęście trafili
                    nam się wspaniali przewodnicy. Miejsc wartych uwagi jest tak wiele, że i
                    tydzień na pobyt byłoby mało. Nie mieszkamy wogóle w okolicach Bielska, a mimo
                    to korzystamy z usług własnie tego biura, bo mają juz doświadczenie w
                    organizacji ( choć jak słyszelismy od innych maja i wpadki) i kalkulują to
                    chyba po kosztach. My płacimy za przejazd w klimatyzowanym autokarze w obie
                    strony, opiekę przewodnika i ubezpieczenie 110 zł. Pamietam Prage, która dzięki
                    matru i przewodnikom książkowym zwiedzaliśmy sami. Za pierwszym razem nie udało
                    nam się obejreć tylu wartych tego miejsc, że za jakiś czas wróciliśmy ponownie.
                    I znów ta sama historia. Czekamy na moment, gdy dziecko będzie większe i stać
                    nas będzie na dłuższy pobyt i zwiedzanie, aby i on coś zapamiętał. Teraz
                    jesteśmy podekscytowani, że za niewielkie pieniądze, z dobra opieką chwycimy
                    przynajmniej zalążek tego klimatu. Cieszę się, że trafiłam na to forum, bo byc
                    może odważymy się w przyszłym roku pojechać tam samodzielnie. Mam tylko pewne
                    obway o przekraczanie granicy, jak długo to trwa przy samochodach osobowych i
                    autokarach i czy trzeba coś zapłacić i ile aby to przyspieszyć. Zdajemy sobie
                    sprawę, że czasu przy tak okrojonym, a i tak napiętym jak na jeden dzień
                    programie będzie bardzo mało. W Warszawie nawet nie zdązyliśmy zjeśc obiadu, bo
                    chcielismy jak najwięcej zobaczyć. Lubimy taki aktywny wypoczynek połaczony ze
                    zwiedzaniem. Nasz syn ma 10 lat, a mimo to zaczyna łapać bakcyla. Juz
                    przywyklismy do takich maratonów, ale mamy nadzieję, że kiedyś będzie nas stać
                    na spokojniejsze zwiedzanie. Już teraz po tym co napisałeś w skrócie jestem
                    zaciekawiona Cmentarzem Obrońców Lwowa. Zanim wyruszymy w drogę we wrzesniu
                    zaopatrzymy się w jakieś przewodniki. A myśl o zawieszeniu na ścianie ikony juz
                    się we mnie rodzi. Zawsze w Sukiennicach mam taki zamiar, ale ceny odsraszają.
                    Może we Lwowie będzie taniej. Pozdrawiam i serdecznie dziękuję w imieniu naszej
                    trójki. Ola
              • Gość: sophiecalle a czego sie bac? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 11:37
                No nie balam sie. To naprawde nie dziki zachod. I o lapowce nic nie wiem.
                Wszystko odbylo sie na normalnych zasadach poza absurdem wypisywanego na granicy
                odwiadczenia, gdzie trzebe wpisac adres, pod ktory sie jedzie, w zwiazku z czym
                wszyscy zmyslaja. Autobus na czas nie jest, wiec najlepiej wyslac esemesa juz po
                przekroczeniu granicy, ze za poltorej godziny (to przy operze) bedzie sie na
                miejscu. I naprawde nie ma czego sie bac. Ludzie z ktorymi jechalam byli ok i w
                sumie szkoda mi ich bylo, bo tak stresowali sie jadac do Polski - milion pytan o
                zaproszenia potem przeszukiwanie na granicy...
      • bolas hardcorowa sytuacja w autobusie ;) 16.08.06, 11:50
        ... przydarzyła mi sie w maju 2005 gdy waliliśmy PKS z Wawy przez Lwów do
        Stanisławowa (Ivanofrankiwsk) i dalej w Gorgany. To było piekielnie śmieszne ale
        portki też mieliśmy przez chwilę pełne. Wiec traktujcie to z przymrużeniem oka
        bo takie sytuacje to chyba wielka rzadkość.

        Akurat były na UA świeta wielkanocne i Ukraińcy ktorzy wracali do siebie na tą
        okazję byli piekielnie obładowani torbami - w autobusie było wszystko - stosy
        kiełbasy, jakieś drzewka z Ikei, torby ciuchów i cały raban. Nas było 8 osób i
        elegancko się opiliśmy coby szybciej podróż zeszła. W ogóle polaków to może
        było jeszcze z 3-4 osoby - reszta sami UA. Przekraczaliśmy granice w Hrebennem
        koło 1 w nocy. Polska część w jakies 15 minut, na ukraińskiej HALT. Wszystkich
        wywalili z autobusu, bagaże też i jedziemy ... ;)

        Patrzę co się dzieje, a tu wpada jakaś ekipa jak antyterrorka - goście w
        kominiarkach z psami i zaczynają trzepać bagaże. Wszyscy nasi w piekielnym
        stresie bo jechalismy na 2 tygodnie w góry no i mieliśmy parę rzeczy, które
        mogły spowodować spore kłopoty. Psy szaleją w tych stosach kiełbasy, baby płaczą
        i lamentują "łoooo panie!" ... komedia ... jeden wilczur zerwał się ze smyczy i
        zwiał z pętem kiełbasy. Pół godziny wysokostresującej komedii i nas puścili. Nas
        polaków nie trzepali. Przy okazji znalazłem 10 Euro (!) ... ;)

        Jaki był powód tej maskarady ? Wizytacja przejścia przez jakiegoś wysokiej rangi
        oficera ukrańskiego. Efekt: wszystkim ukraińskim pogranicznikom na granicy
        zagotowała się woda w żopkach :)
    • student_lodz Re: wlasnie wrocilam ze Lwowa 27.08.06, 18:38
      Ja tez wrocilem teraz ze Lwowa. Bylem tam prawie 2 tygodnie na praktykach. To
      miasto jest po prostu piekne. Nie ma sie co bac, ja osobiscie nie mialem
      zadnych nieprzyjemnych sytuacji. Jesli chodzi o miejsce gdzie mozna zjesc
      polecam chyba dosc znana knajpe o nazwie Pyzata Chata. Za rownowartosc 12 zl
      mozna niezle zjesc i napic sie do tego piwka. A dla oszczednych znajdzie sie
      wiele dan jeszcze tanszych:) Jak to na wschodzie ceny alkoholi sa szokujace,
      wiec mozna korzystać. Jedzenie w sklepach mniej wiecej na tym samym poziomie co
      w Polsce, czesto tansze. Bardzo tania jest chalwa jesli ktos lubi. Nie polecam
      byle jakich kiełbas i wedlin, choc przyznam ze nie mialem okazji sprobowac
      prawdziwego ukrainskiego kindziuka, jadlem tylko jakas pierwsza lepsza kielbase
      z miesnego i sie zawiodlem, ale miejscowe psy byly zadowolone:) Na pewno we
      Lwowie bedzie raj dla meskiego grona zwiedzajacych, kobiety sa tam tak piekne
      ze to sie w glowie nie miesci. Jesli ktos chce sie pobawic w jakims klubie to
      polecam Milenium favorite-club.com Jesli chodzi o obiekty do zwiedzania
      to chyba poprzednicy powiedzieli wszystko. W kazdym razie jak juz wspominalem
      jest to piekne miasto i na pewno jeszcze kiedys tam wroce. Okrutne bylo tylko
      przekraczanie granicy w drodze powrotnej do Polski. stalismy na granicy ok 5
      godzin, najpierw na przejsciu ukrainskim wszystkim sprawdzali dokumenty i
      trwalo to bardzo dlugo, a potem celnicy polscy strasznie maglowali ukraińców
      przekraczajacych granice. Skonczylo sie tak ze papierosy przemycali ale...
      kierowcy:) Chlopaki dostali śrubokręty i musieli część tapicerki rozkrecac w
      autokarze. We Lwowie polecam jazde taksówkami. Jest duzo taniej niz w Polsce, a
      frajda z jazdy czarną Wołgą z czarnymi wszystkimi szybami ogromna :) Za
      przejazd taksowka przez miasto trzeba liczyc ok 10-15 hrywien, ale z
      doswiadczenia wiem ze bardziej oplaca sie dzwonic po taksowke z korporacji niz
      brac z ulicy. Przejazd tramwajem kosztuje 50 kopiejek, wiec sa to sprawy
      groszowe. Zycze wszystkim udanej wycieczki do Lwowa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka