Dodaj do ulubionych

łapówki na Ukrainie

04.06.09, 11:32
Ile powinnam przygotować dolarów na łapówki dla policjantów. Zamierzam
pojechać samochodem przez Lwów, Kijów na Krym. Wczoraj ktoś mi powiedział ,że
na łapówki muszę przygotować minimum 500 dolarów?. Czy to prawda? Podobno
pilnowanie przepisów drogowych też nic nie daje. Trzeba płacić.
Obserwuj wątek
    • buanitka Re: łapówki na Ukrainie 04.06.09, 14:38

      >Wczoraj ktoś mi powiedział ,że
      > na łapówki muszę przygotować minimum 500 dolarów?. Czy to prawda?

      Jeżeli prowadzisz fundację charytatywną wspomagającą (łapówkami)
      drogówkę na Ukrainie - to przygotuj te minimum 500 $. (sorry nie
      mogłam sie powstrzymać :/
      A tak na serio - Czy to prawda? - nieprawda!

      >Podobno
      > pilnowanie przepisów drogowych też nic nie daje.

      Daje, daje!
    • Gość: jarojj Re: łapówki na Ukrainie IP: 91.206.110.* 05.06.09, 01:10
      jeśli się przestrzega przepisów, to (pomijając pas przygraniczny, gdzie na nas polują) nawet zatrzymują rzadko; jeśli przepisy się przekroczy - to niestety kosztuje, bo mandaty podniesiono w końcu ubiegłego roku do rozmiarów prawie takich, jak u nas; jeśli zamierza się zasuwac non stop łamiąc przepisy, to pewnie się to złoży w ładną sumkę, ale podróż będzie trwała dłużej niż z przepisową prędkością - a to chyba bez sensu
      generalnie ostatnio bardzo się milicja rozpleniła - wcześniej rzadko stali poza miejscowosciami, tera czesto, zwłaszcza na łukach - i z daleka łapią na radary
      nieznajomosc języka wpływa oczywiscie na kosztownosc przekroczenia przepisow, gdy się zostanie zatrzymanym
      • lidkasm Re: łapówki na Ukrainie 05.06.09, 11:02
        Jeśli przestrzega się ograniczeń to nie łapią (no chyba, ze do
        rutynowej kontroli). Rzeczywiście mandaty podniesiono i to znacznie.
        Poza tym milicja boi się brać w łapę - zaczeli ich kontrolować (i
        dobrze - może wreszcie zacznie być normalniej).
        Na trasie trzeba jechać tak, jak nakazują znaki. Milicja potrafi
        robić zdjęcia fotoradarem z cywilnego samochodu stojącego na poboczu
        a za 200 m, za zakrętem zatrzymuja mundurowi, którzy dostali cynk,
        ze przekroczyło sie prędkosć.
        My dużo jeździmy i jak jeździmy według przepisów to nikt sie nas nie
        czepia.
        Inna sprawa to kontrole trzeźwości. Kiedyś zatrzymano nas na
        rogatkach Kijowa (jechaliśmy do Polski) i alkomat zaświecił na
        czerwono... Mąż powiedział, że chce jechac na badanie krwi bo jest
        pewien, ze nie pił, a poza tym ma przed soba 900 km trasę z dziećmi
        w samochodzie. Puścili go. Trzeba się wykłucać i być stanowczym (o
        ile rzeczywiscie ma się pewność, ze nie ma się promili we krwi).
          • Gość: Bolo Re: łapówki na Ukrainie IP: *.chello.pl 05.06.09, 13:28
            > 500 stowek w jedna strone to sie zgodze ,do tego dolicz
            > mandaty

            Czy ty wiesz ile na Ukrainie kosztuje paliwo??? 2,5 zł za 95 oktan w
            zeszłym roku zrobiliśmy 4300 km,koszt 650 zł(a przecież wtedy paliwo
            było droższe o jakieś 50 gr/L) więc sam koszt trasy czyli te ok.3800
            km nie będzie większy niż 500 zł i to już z łapówami.Wszyscy sobie
            błyskają światłami i dzięku temu można uniknąć większości
            kontroli,chyba,że w tym roku już nie błyskają.A co do łapówek to
            pisałem z kolesiem który już jest na półwyspie,teraz trzeba dać 100-
            150 UAH,więcej niż w zeszłym roku,ale ta kwota i tak jajek nie
            urywa.Dojazd faktycznie po 2 dni w każdą stronę,ale po drodze,można
            pokosztować przydrożnych specjałów kuchni ukraińskiej i jeśli
            pamiętam bardzo są tanie czyba 8 UAH za obiad (rybka lub
            schaboszczak z ziemniakami i surówka) w tym roku może będzie drożej
            15-20 UAH i tak tanio.Może Ty lubisz śmierdzieć,my nie i dlatego
            braliśmy prysznic na stacji benzynowej w normalnych warunkach i o
            dziwo bezpłatnie.Jedyne z czym się zgodzę to zmęczenie,które daje o
            sobie znać następnego dnia,ale da się przeżyć.
            • Gość: jarojj Re: łapówki na Ukrainie IP: 91.206.110.* 06.06.09, 03:15
              > Wszyscy sobie
              > błyskają światłami i dzięku temu można uniknąć większości
              > kontroli,chyba,że w tym roku już nie błyskają.

              błyskają, ale chciałem ostrzec, że coraz częściej są podwójne patrole, które zatrzymują tych, którzy błyskają


              > A co do łapówek to
              > pisałem z kolesiem który już jest na półwyspie,teraz trzeba dać 100-
              > 150 UAH,więcej niż w zeszłym roku [...]

              sugestia korupcyjna to zwykle połowa ceny mandatu, mandat za przekroczenie prędkości o 20-50 km wynosi od 255 do 340, przekroczenie o ponad 50 wynosi 510-680 - można sobie policzyć; a jeśli się nie zna języka, będzie to raczej więcej niż połowa mandatu; nagminne jest wymyślanie przepisów i podawanie wysokości kar z kosmosu, aby z nich ewentualnie targować z zatrzymanym - dlatego warto znac wysokosc mandatów
              ale uwaga, za przekroczenie ponad 50 wariant kary to tez roboty publiczne :)
    • Gość: waldemar nocoń Re: łapówki na Ukrainie IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.09, 16:39
      950 km znad morza do granicy przejechałem w 13 godzin, nie zapłaciłem
      bo mnie nie złapali-w miare (hi,hi)przepisowo -wystarczy jechać w
      terenie zabudowanym 60km/h
      na granicy szok, ukraińscy pogranicznicy wykorzystują kolejki do
      wyłudzania łapówek za przyspieszenie. KORCZOWA-nigdy więcej tam nie
      pojade chociaż obiecywałem sobie to wczesniej ale chciałem sprawdzić.
      skandal , skanadal poniżenie dla Polaków- przygotowane przez
      POLSKIE SŁUŻBY GRANICZNE a właściwie CELNE wizytówka
      sprawności polskiej obsługi, mówię wam Gabon to pryszcz

      WNIOSEK: żaden cud sie nie zdarzy, mam gdzieś taką Euro Unię i
      Europarlamentarzystów i wszystkich tych kolesiów co mowią ze cos
      zrobią-kicha kaszana itd itp
      • Gość: jarojj Re: łapówki na Ukrainie IP: 91.206.110.* 06.06.09, 17:49
        > 950 km znad morza do granicy przejechałem w 13 godzin, nie zapłaciłem
        > bo mnie nie złapali-w miare (hi,hi)przepisowo -wystarczy jechać w
        > terenie zabudowanym 60km/h

        Potwierdzam, przestrzeganie tego 60 w rzadkich wsiach skutkuje tym, że prawie się nie jest zatrzymywanym. Jak w innym poście wspomniałem, od miesiąca (przynajmniej na południu Ukrainy) obserwuję, że coraz więcej partoli stoi poza wsiami i z daleka z ukrycia łapią - więc ponad 110 też trzeba jechać tam, gdzie się jest pewnym swego.
      • Gość: jarojj Re: łapówki na Ukrainie IP: 91.206.110.* 07.06.09, 01:18
        Krócej potrwa jazda, jeśli zwolnić czasem, gdzie ograniczenia, niż się tyle czasu targować, żeby zejść do 30-50 UAH. 30 to było przed podwyżką mandatów za solidne przekroczenia. Skłonność do pisania protokołu też mają milicjanci większą, niż przed reformą. A potem się płaci pełny mandat. A oni sobie tym czasem dyskutują z kimś, kto się krócej targuje. Oczywiście życzę wszystkim, których przyłapią, aby "wytargowali" to 30-50, jak dawniej. Ech, to były czasy...
    • Gość: xxx Re: łapówki na Ukrainie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.09, 09:48
      Od miłego taksówkarza dowiedziałem sie, ze realna stawka łapówki to 100-200 UAH
      dla ukraińców wiec trzeba sie liczyc z tym, ze dla innostrańców bedzie wiecej,
      ale wszystko zalezy od zdolności negocjacji
      I taka ciekawostka - za jazde po kielichu płacisz mandat chyba 3000-3500 uah,
      ponownie jazda na bani to samo, za trzecim razem tracisz prawko, płacisz mandat
      oraz zostaje skonfiskowane auto
      Co kraj to obyczaj :)
      • Gość: panstwo_bezprawia Re: łapówki na Ukrainie IP: *.lublin.mm.pl 14.06.09, 19:51
        Po mojej ostatniej przygodzie na ukrainie nigdy tam nie pojadę.
        Tuż za szlabanem granicznym zatrzymala mnie policja, okazało się że
        mam nie ważną zieloną kartę, ok mój błąd dałem 50zł pojechałem
        dalej, kupiłem zieloną kartę, znowu mnie zatrzymali. Powiedziałem
        sobie no nie poto kupowałem żeby dać łapówkę. Oni jak zatrzymają to
        pytają szukają dotąd aż coś znajdą. Mój wniosek dać te 10 - 20 hr
        zanim Ci cokolwiek znajdą. Zapytali mnie o ubezpieczenie czy
        wykupiłem dla siebie ubezpieczenie na Ukrainie, nie to mandat 2x
        380hr bo byłem z dziewczyną. Dałem im jakąs kartę mówię że to
        prywatne ubezpieczenie oni że na ukrainie nie ma kart to to może
        ważne w unii ale jak nie to to znajdą coś innego, poprosili o
        krteczkę z pieczątką z granicy. Przecież nic takiego nie funkcjonuje
        oni szukają dziury w całym zastraszają. Już chciałem niech wypisują
        manadat nie zapłacę, ale albo łapówka (połowa mandatu) albo mandat +
        zabierają auto. Po zajściu dziewczyna mi powiedziała że podszedł do
        niej policjant i powiedział: "chłopaka zakryjemy (czyli zamknięmy) a
        Ty pojedziesz z nami" Sory ale nie będę się licytował jak chodzi o
        dzieczynę, dałem im 130zł. Jak nie musicie nie jedzcie tam. Ukraina
        to PAŃSTWO BEZPRAWIA. Jak was zatrzymają lepiej dać łapówkę zanim
        coś znajdą,jak nie znjadą to wymyślą przepis, będzie taniej, i nie
        plećcie głupot że 30hr załatwi sprawę. Może jeśli stać was na ryzyko
        zatrzymania samochodu i pobyt na komisariacie, ja nie mogłem sobie
        na to pozowlić.
        • vdek Re: łapówki na Ukrainie 14.06.09, 20:50
          Ciemny jesteś jak pańszczyźniany chłop,dałeś się zastraszyć i
          oskubać.Trzeba było być twardym,chcą zamykać to niech
          zamykają,zabrać auto proszę bardzo ciekawe co by powiedzieli i od
          strzału powinieneś dzwonić do Konsulatu RP.Gwarantuję,że od razu
          skończą wymyślanie przepisów i będziesz mógł jechać,nie trzeba znać
          ukraińskich przepisów,żeby ruszać głową,jeśli nic nie zrobiłeś to
          czego tu się bać...a propos ubezpieczenie zdrowotne nie jest na UA
          obowiązkowe podobnie jak w innych Państwach,ale jak masz problemy ze
          zdrowiem to płacisz z własnej kieszeni.
          • Gość: darek Re: łapówki na Ukrainie IP: 62.29.136.* 15.06.09, 08:10
            Niestety,poruszyłeś sprawę mocno istniejącą na UA.Nie każdy może być
            jak doradzają "twardy'-co to ja kur..a,czołg jakić?wymuszenia są
            poważną plagą służb ukraińskich,będąc we Lwowie na 750 lecie cały
            czar piękna imprezy zepsuli milicjanci,którzy kontrolowali mnie w
            jeden dzień 7 razy,bardzo agresywnie będąc pewnym że jestem na
            podwójnym gazie.Nie byłem i to ich strasznie wku......o.Zachowanie
            milicji niewiele odbiega od ich kolegów z lat 30.Niestety.dostaną
            rozkaż "złapać 100 Polakó pijanych" no to złapią.i nie ma znaczenia
            czy Polacy będą trzeźwi czy to nie będą Palacy....rozkaz bedzie
            wykonany.Lub chęć zarobienia dod kasy.Milicja pogranicznicy są
            prostalinowscy (w odczuciu wielu turystów nie tylko
            Polaków).Pogadajcie z Żydami,Romami-oni to mają hardcor na
            granicy,bandyci niszczą im na granicy koszerną żywność,milicja
            zatrzymuje zupełnie bez powodu.To jest również Ukraina,i nie piszę o
            zachowaniach extremistów stadionowych ,tylko o przedstawicielach
            prawa-prawa którego nie ma.Temat wziutek jest studnią wiedzy i
            instrukcją poruszania się na wschodzie.
            • Gość: jarojj Re: łapówki na Ukrainie IP: 91.206.110.* 15.06.09, 10:57
              > [...]czar piękna imprezy zepsuli milicjanci,którzy kontrolowali mnie w
              > jeden dzień 7 razy,bardzo agresywnie będąc pewnym że jestem na
              > podwójnym gazie.Nie byłem [...]

              Bezczelne sugerowanie, że zatrzymany jest pijany, rzeczywiście czasem ma miejsce (wg moich doświadczeń gdzieś tak raz na 10 zatrzymań, ale tylko raz zdecydowana i niezwłoczna odpowiedź "nie" na taką sugestię okazała się nieskuteczna).
              Trochę z innej beczki, choć o tym samym - kiedy ostatnio przekraczałem granicę, 5 kolejnych osób, z którymi miałem kontakt (strażnik na wjeździe, żołnierz kontrolujący ogólnie auto, pogranicznik, celnik, strażnik na wyjeździe) twierdzili z przekonaniem i próbowali to mi wmówić, że samochód, którym jadę, kupiłem tydzień temu i jadę nim na złom na Ukrainę. Pierwszy raz mnie ta sugestia i debilne straszenie, że "i tak sprawdzimy" wkurzyła, następne - już tylko rozśmieszyły. Za granicą oczywiście stała też zaraz drogówka. Zatrzymują zawsze! I oni też twierdzili, że autem jadę na złom ;) Jakaś akcja czy coś :) Pewnie to sposób na obejście cła, który niedawno wykryli, albo coś podobnego.
              Nie ma niestety czegoś takiego, jak domniemywanie niewinności. Jest coś dokładnie przeciwnego. Duch minionych epok unosi się nad służbami.
              W odpowiedzi na wmawianie mi wykroczenia w pierwszej kolejności uparcie trzymam się swojej, prawdziwej wersji i nie robię żadnego wrażenia niepewności czy zastraszenia, bo to by ich pewnie skłoniło do drążenia sprawy. Bardzo pomaga znajomośc języka. Gadam wtedy zawsze jak najęty - zakładam, że ci mundurowu bandyci wolą zastraszać kogoś, kto nie umie się dogadać. W drugiej kolejności - czasem pomaga kontrolowana awantura na zasadzie oburzenia bzdurnymi sugestiami. Ale najlepiej - jeśli się jest niewinnym - od razu dzwonić do konsulatu. W kilku wypadkach przestałem ich słuchać i sięgnąłem po telefon. Dokumenty oddali zanim się dodzwoniłem.
              Jeśli zaś znajdą powód do zatrzymania zgodny z prawem, to konsekwencje trzeba będzie ponieść. I tu też moja rada - trzeba się domagać określenia przeoisu, jaki został złamany. Jesli to z kodeksu drogowego - niech pokażą który (wożą te kodeksy ze sobą). Jeden miglanc, który chciał mnie skubnąc na brak wymyślonego ubezpieczenia, które (jakże by inaczej) według niego wprowadzono w ostatnich dniach, obruszył się, że przecież on nie pamięta jaki akt prawny je wprowadził i mi nie może tego podać (!).
              Niestety to prawda, że wrogami jadącego przez Ukrainę kierowcy są milicjanci z drogówki. Kiedyś mnie "zatrzymali" jak stałem na opboczu po zmroku w terenie niezabudowanym. Nie wolno. Tłumaczyli, że to niebezpieczne, że mogą mnie zabić jacyć bandyci. Niestety, jedyne zagrożenie w takikm miejscu, to oni, mundurowi.
              Takie są moje obserwacje.

              > Temat wziutek jest studnią wiedzy i
              > instrukcją poruszania się na wschodzie.

              To prawda, nie jest to cywilizowany zachód w tym zakresie. Z drugiej strony - pomijając jakiegoś wyjątkowego pecha - kontakt z tymi sytuacjami jest marginalny wobec rozmiaru innych wrażeń z Ukrainy.
    • Gość: waldemar n. Re: łapówki na Ukrainie IP: 193.19.206.* 17.06.09, 06:55
      wręczenie dobrowolnego datku za przekroczenie prędkości ( było 70 a
      jechałem 118) to 100uah a wg taryfy 500uah. rozmowa nie trwała długo
      i
      zrozumienie było obustronne. mea culpa
      ale hdzieś pod Kijowem zatrzymali nas jakieś łajdaki podobne do
      milicjii a ja nie zwrócilem uwagi i podałem dowód rejestracyjny. a tu
      oni że nie ma nalepki PL ,że trzeba jakiś talon ekologiczny no wiec
      ja dureń dopiero wtedy się kapłem ze to jakieś matołki z byle jakich
      służb ( sam nie wiem jakich-może straż miejska himhi) i zgóry tam na
      nich wale po rusku, no ale dowód u niego w samochodzie. i ze
      służbisty i postrachu niewiniątek stał sie przyjacielski i łagodny .
      ponieważ zależalo mi na czasie wieć ustaliliśmy markę wódki 0,5l i
      cene tej wódki (20uah) i oddał dowody. gdybym był sam to bym nie
      przepuścił , no ale szkoda było zachodu
      natomiast na granicy pogranicznik widzący mój zaladowany samochód z
      uśmiechem zapytał czy ja jestem normalny ( porzadny po ros.) i jak
      nie chce klopotu z tym co ja wioze to 100$ a inaczej deklaracja itp.
      no to ja mu też z uśmiechem dałem 50uah i bestia wział i podbił
      dopiero.
      jakiś kabaret . wszedzie mają nalepki z telefonami na gorącą linie i
      antykorupcyjne reklamy a tu się wjeżdża na granice i bezczelne
      propozycje. a sie nie boi bo naczialstwo przecież ma z tego dolę bo
      jak inaczej.
      jak widać Juszczenko poległ na polu chwały w walce o milicją.
      niektóre komentarze sugerują nieustępliwość ale to tutaj nie Europa,
      inna mentalność. dzwonienie po konsulatach to się łatwo mówi...eh
      ale generalnie to Ukraina to kraj , który warto zobaczyć
      i mimo tych wszystkich niedogodnosci chętnie tu wracam .

      i nie ma sie co bać milicji , oni ani nie biją ani nie zamykają-ich
      zewnętrzna surowość to pozory ( takie wychowanie post sowieckie-
      władza musi być surowa)- spotkanie z nimi traktujmy jako przygode za
      która niekiedy trzeba niestety zapłacić

    • Gość: dk Re: łapówki na Ukrainie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 09:51
      Właśnie w sobotę wróciliśmy z wyprawy po Ukrainie. Faktycznie jeśli
      jeżdzisz przepisowo nie ma problemu. Tolerancja przekroczenia
      prędkości 20km. Więc max. można 130km/h. Jeśli będziesz miał 134 to
      cię juz zatrzymają. Mandat ok. 300 grywien. Jeśli wyciągniesz 150
      grywien na łapówkę to pojedziesz dalej. To jest normalna stawka
      łapówki". Trzeba uważać z prędkoćią bo łapią nawet w ten sposób, że
      jadąc naprzeciw ciebie wymierzą w ciebie radar i zatrzymają "w
      locie", tzn. przez otwarte okno wystawiają pałeczkę że masz się
      zatrzymać i zawracają po przym "negocjujesz" z nimi mandat. Ogólnie
      trzeba zwalniać przy dużych miastach, zwracać uwagę na tablice
      rozpoczynające miasto (są mało czytelne) no i często stoją jak jest
      prosta droga z górki.
    • Gość: dk Re: łapówki na Ukrainie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 09:54
      Jeśli chodzi o ceny paliwa do od granicy do Kijowa ceny wachają się
      od 6,50 do 7,00UAH, im bliżej Krymu to ceny rosną, ale max, 7,25UAH.
      Jeśli chcesz jechać przez Kijów to polecamy przejście graniczne w
      Dorochusku i potem prosto Kijów i na Krym. Drogi są naprawdę dobre,
      a przez Lwów ponoć koszmarne. Na granicy o 5 rano staliśmy zaledwie
      1 godzinę.
    • Gość: wozer Re: łapówki na Ukrainie IP: *.adsl.inetia.pl 13.07.09, 11:19
      Nie znam nikogo, kto przejechał tą Ugandę bez łapówek. Dorohusk-
      wjazd 20-30 hr. Wyjazd- od 30 w górę. Milicja jak zatrzyma, to szuka
      dziury w całym, ale jak mandat się należy to wypisują bez zbędnych
      negocjacji. Jak próbują negocjować to najczęściej nie mają racji.
      Czepiają się ubezpieczenia zdrowotnego, oczywiście nie
      obowiązkowego. Za brak straszą zatrzymaniem pojazdu i chcą wyrwać
      parę hr. Jak jesteś twardy to kończy się to pałuczenijem. Macie
      prawo a nawet obowiązek odmówić podpisania czegokolwiek. Chyba, że
      znacie ukraiński. I uwaga! na ekologa z jego koleżką, który
      sprzedaje ubezpieczenia. Jak odmawiasz wykupienia ubezpieczenia, to
      ten często dzwoni do zaprzyjaźnionego szperacza na terminal. Wtedy
      może być jama. Ale mogą ci naskoczyć na kant jak wpiszesz wszystko w
      deklarację. Ogólnie nie jest tragicznie. Nie płacić mandatów.
      Logistyka na poziomie Maczu Piczu. Che.. che.. widziałem ja przy
      samochodzie palił stosik zaczętych pisać mandatów. Ile osób musiał
      nastraszyć?
      • Gość: dk Re: łapówki na Ukrainie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.09, 09:48
        nie wiem kiedy Ty przejeżdżałeś przez tą granicę, ale jeśli nie
        znasz nikogo kto nie zapłacił łapówki przynajmniej w jedną stronę to
        właśnie masz okazję poznać. Przy wyjeździe nie było żadnych
        problemów. Jeśli faktycznie jedziesz w celach turystycznych to
        celnicy to widzą i się nie czepiają. Jeśli chcesz przewozić alkohol
        i papierosy to raczej będą cię trzepać.
        Trzeba faktycznie uważać przy powrocie. Ustawiają się 2 kolejki.
        Jedna TIR-ów na środku, po prawej auta osobowe - no i oczywiście
        celnik kieruje cię na prawą kolejkę. Ale najlepiej go zignorować i
        jechać lewym pasem do końca. W innym przypadku będzie chciał łapówkę
        za wjechanie na lewy pas - stawka 100 UAH. Trafiliśmy nawet na
        koniec zmiany celników, ale dość sympatyczny celnik ukraiński wziął
        nasze paszporty i bez gadania przepuścił przez ich komutery i
        poszliśmy dalej. Aha, i jeśli ktoś podróżuje z dzieckiem to niech
        nie stoi w kolejkch tylko idzie prosić celników żeby szybciej
        wjechać na odprawę. Mnie z 7-latkiem udało się tak w dwóch kolejkach.
        • Gość: wozer Re: łapówki na Ukrainie IP: *.adsl.inetia.pl 14.07.09, 10:32
          Z pewnością przekraczałeś granicę na innym przejściu. 1. Celnik
          nigdy nie kieruje na pas. Celnik zawsze siedzi w budzie, podbija
          talończyk, zawija kase i rozdaje deklaracje. 2. Stawka 100 UAH
          nieprawda. Stawkę powie czarnuch albo celnik dopiero jak powiesz ile
          przewozisz papierosów i prawy, czy lewy pas nie ma znaczenia. 3.
          Celnik nigdy paszportów nie przepuszcza przez komputer.
          Nie jeżdżę po fajki i z tego powodu te muzułmany nie wierzą, że
          można jechać zupełnie w innym celu. A jak ktoś chce kupić papierosy
          to radzę w wolnocłowym po odprawie ukraińskiej.
    • Gość: inna86 Re: łapówki na Ukrainie IP: 213.227.74.* 16.07.09, 21:13
      Dla twojej wiadomości mandaty są na Ukrainie kredytowane i NIE PŁACISZ ICH NA
      MIEJSCU. TAKIE JEST PRAWO!!! I radzę to wiedzieć bo jak sobie pozwolisz to
      możesz szykować i milion. Mówisz że nie masz żadnych dolarów i każ sobie od razy
      wystawić mandat. Czasami mogą Ci mówić, że jak im nie zapłacisz to oni skierują
      sprawę do sądu. Tylko nie ma takiej możliwości. To tylko głupie gadanie żebyś
      się przestraszył i dał im kasę, której oni nie mają prawy od Ciebie wziąść. Kup
      sobie motor gazetę czy poszukaj na necie o przepisach ruchu drogowego na
      Ukrainie, żeby Cię nie ubłupali z kasy. A nie wiem co byś musiał zrobić żeby
      dostać mandat np. 300zl i to w dolarach (gdzie oni nie mają prawa brać żadnej
      waluty od Ciebie). Tam za przekroczenie prędkości o np. 20km/h płacisz ok 40zl.
      A oni ukraińcy tak dla ciekawostki Ci powiem dają im w łapę ok 15 zl i jadą
      dalej. Więc poznaj swoje prawo i nie daj czegoś na co nie zasłużyli.
    • Gość: arp7@wp.pl Re: łapówki na Ukrainie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.09, 10:36
      Jestem na Ukrainie co miesiąc. Samochodem od Karpat - Bukovel,
      poprzez Lwów do Kijowa. Bardzo rzadko zdarzają się problemy z
      milicją. Radzę na sieciowej stacji benzynowej, np. OKKO, kupić dwie
      broszurki. Pierwsza to nowe mandaty za naruszenie zasad ruchu
      drogowego, druga to zasady ruchu drogowego Ukrainy. Wtedy wiadomo o
      czym mowa. W ubiegłym tygodniu wracałem z Kijowa do Lwowa. Pierwszy
      patrol zatrzymał mnie ok. północy na wylocie z miasta, Okazało się,
      że nie miałem prawego światła. Na dziurawych drogach wypadła kostka.
      Naprawiłem i pojechałem dalej nawet nie pokazując dokumentów. Ok.
      4.30 rano, a więc już było jasno w jakiejś wiosce wpakowałem się na
      radar. Ewidentne wykroczenie. Miałem 105 km/h. Milicjant pokazał mi
      radar, powiedziałem, ze wiem, zgadza się, moja wina. Wtedy zapytał co
      wiozę. Odpowiedziałem, ze tylko swoje rzeczy, on powtórzył pytanie i
      po moim zapewnieniu, że tak jest pozwolił mi jechać bez mandatu i też
      bez kontroli dokumentów.
      Natomiast w niedzielę ok. 18.30 we Lwowie, zobaczyłem , że jedzie za
      mną radiowóz. Zorientowałem się, że przyczepił się do mnie.
      Zmieniałem pasy i szybkość, a on ciągle za mną. Zatrzymali mnie na
      rondzie pod pretekstem zajechania im drogi. Wsiadłem z dokumentami do
      ich auta i jeden, ten za kierownicą zaczął mi udowadniać, że
      popełniłem wykroczenie. Drugi natomiast pokazał w tabeli mandatów
      dość wysoka pozycję ponad 600 hrywien, przy czym był pijany. Ponieważ
      jechałem na granicę i nie chciałem tracić czasu zaproponowałem 50.
      Ten za kierownicą stwierdził, że jak będę lepiej myślał to będzie ok.
      Na to ja, że to jest moja ostatnie propozycja i dokładam zapomnienie
      o naszym spotkaniu i stanie jego partnera. Jeśli jednak chcą to
      zadzwonię do ich szefa i powiem w jakim stanie jest w pracy.
      Skończyło się oczywiście na tej 50 i była to jedyna kwota jaka
      zapłaciłem na Ukrainie w ciągu roku, a przejechałem w tym czasie po
      ich drogach ok. 25 tys. km. W zimie miałem także we Lwowie sytuację,
      gdy zatrzymał mnie milicjant i sprawdziwszy dokumenty, łącznie z
      notarialnym upoważnieniem do korzystania z auta (byłem samochodem nie
      na mnie zarejestrowanym, wtedy trzeba mieć taki glejt razem z
      tłumaczeniem na ukraiński od tłumacza przysięgłego, a jego brak może
      skutkować nie wpuszczeniem do kraju)zapytał co piłem, wódkę czy
      koniak. Na moja odpowiedź, że nic, stwierdził, że przecież zapach. Na
      to ja, owszem, ale to od ciebie. W tym momencie usłyszałem, jedź
      polak, jedź. No ale w stycznie tam trzy tygodnie świąt. Jechać warto,
      ludzie jak wszędzie świetni, ale trzeba pamiętać o bardzo drogim
      Kijowie i Odessie. I jeszcze jedno, w ciągu pół roku ceny benzyny
      wzrosły z 2 zł. za litr do 3,5 zł. (ok. dolara), a gazu z 1 zł. do 2,
      czyli teraz tak jak u nas.
      • Gość: adas Re: łapówki na Ukrainie IP: *.kulnet.kuleuven.be 25.07.09, 21:37
        bylem w ubiegłym roku na wakacjach i jechałem samochodem zatrzymali nas na wiosce i zaczęli wymieniac za duza predkosc brak haka holowniczego złamanie prawa ze nie mozna jeździć powyzej 90km/h jezeli masz prawko nie dluzej niz dwa lata i pewnie jeszcze to ze byliśmy polakami ale wsiedliśmy do samochodu zaczęliśmy milo rozmawiac i skonczylo sie na 100 hrywnach.lapowki sa od samego poczatku juz na granicy trzeba dac po dolarze dla celnika, ale wydaje mi sie ze jest to plus czego bysmy nie zrobili zwsze mozna sie dogadac
        a Odessa i Kijow wcale nie sa takie drogie,serdecznie polecam.
    • maria1959 łapówki na Ukrainie- podziękowania 27.07.09, 09:38
      Dziękuję wszystkim forumowiczom za rady. Już wróciłam z Ukrainy zapłaciłam 2
      mandaty ale z mojej winy. Raz nie zatrzymałam się przy znaku stop. Pusta droga a
      za rogiem stali. Następnie jechałam dużo za szybko. Po targowaniu zapłaciłam po
      50 hrywien za mandat.Policji mnóstwo.Jednego dnia minęłam 25 patroli. Trzeba
      uważać i pilnować prędkości i mandatów nie będzie.Jeszcze raz dzięki za informacje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka