Komentarze do artykułu
Vancouver 2010 - dzień 14. Z Czuba i na żywo
Igrzyska zbliżają się do końca - coraz częściej przychodzi nam żegnać różne dyscypliny i różnych sportowców. Pożegnaliśmy biatlonistów, żegnamy curlerki i alpejki. Tymczasem powitaliśmy polskie panczenistki, które znienacka pokonały Rosjanki i awansowały do półfinału!
Vancouver 2010 - dzień 14. Z Czuba i na żywo
Autor:
Gość: wlodek
IP: *.icpnet.pl
26.02.10, 22:28
Pan prezes PKOL pokazał dzisiaj, że się na sporcie nie zna. Z tego co się
orientuję, na igrzyska według kryteriów PKOL nie pojechałaby taka niemka co
zdobyła złoto w gigancie, bo się do 15-ki pucharu świata 2 razy w tym sezonie
nie zakwalifikowała. Rozumiem, narzekanie na snowbordzistów, ale na
biatlonistów, albo na panczenistów? Jesteśmy niezbyt rozwinięci w sportach
zimowych, io np. z panczenach supertalentów nie mamy, ale nasi zawodnicy i
zawodniczki potrafią od czasu do czasu zaskoczyć na ważnej imprezie typu MŚ i
jakieś miejsce w czołowej ósemce zająć, albo medla w wieloboju zdobyć, tylko
że wtedy nie muszą spełniać minimów a całe przygotowania (w opłakanych
warunkach)podporządkowane są tej jednej imprezie. W tym roku nasi musieli się
zakwalifikować, a żebny to zrobić trzeba było być kilkakrotnie wysoko w
pucharach świata, gdzie oprócz 4 zawodników, których holendrzy, niemcy,
amerykanie, japończycy cz norwegowie, wysłają kilkoro innych, nieraz lepszych
od naszych, i żeby polak mógł w ogóle na igrzyska pojechać, przygotowuje
szczyt formy nie na igrzyska tylko na puchar świata żeby wtedy wygrać z całą
watachą wcześniej wspomnianych zawodników. Na litość boską w Polsce nie ma
porządnej bazy do trenowania biatlonu, nie ma krytego toru do panczenów, nie
wymagajmy od tych zawodników, żeby regularnie byli w czołówce, niech
przygotowują się na igrzyska, skoro wiadomo, że na dobry wynik ich stać. O
jeszcze jeden przykład, taki Jakow Fak, brązowy medalista z Chrowacji w
biathlonie, w tym sezonie nie był ani razu w 15-ce pucharu świata, więc prezes
PKOL, gdyby ów Fak był polakiem na igrzyska by go nie wziął. A snowbordzistów,
którzy startują w słabo obsadzonych zawodach pucharu świata - bo najlepsi mają
swoje komercyjne - zabrano aż 4-ech, choć wiadomo było, że kontaktu ze
światową czołówką nie mają, a szans na dobry wynik żadnych. Gdzie tu logika?