Przyznajemy się bez bicia - nie wierzyliśmy. Oddając Wiśle, co wiślackie - zagrali bardzo dobrze i odnieśli zwycięstwo nad jednym z największych klubów świata. Niestety, awans do Ligi Mistrzów diabli wzięli dwa tygodnie temu.
Cóż, pozostaje mi pogratulować Z Czuba tym razem. Zachowania rozsądku, proporcji i trzeźwości umysłu. Fakt jest taki, że Wisła przegrała 1-4 i szlag mnie trafiał, jak słuchałem komentatora jęczącego, żeby mecz już się skończył.
Na szczęście piłkarze Wisły chyba też taką podstawową sprawę rozumieli, bo grali do końca, do przodu, jak mogli i jak umieli najlepiej (nie zawsze wychodziło, ale w końcu Barcelona). Jakbym miał oglądać od pięćdziesiątej którejś minuty obronę Częstochowy "bo trzeba dowieźć ZWYCIĘSTWO", straciłbym po raz kolejny wiarę w polską piłkę niezależnie od wyniku.
--
Nobody cares how steep my stairs
And nobody smiles if I cross their stiles
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.