Przyznajemy się bez bicia - nie wierzyliśmy. Oddając Wiśle, co wiślackie - zagrali bardzo dobrze i odnieśli zwycięstwo nad jednym z największych klubów świata. Niestety, awans do Ligi Mistrzów diabli wzięli dwa tygodnie temu.
> Wybacz, ale w jaki sposób porażka ma być "o niebo" bardziej
> wartościowa od zwycięstwa? Przecież wtedy i tak nie awansowaliśmy, > Barca
wcale nie grała lepiej niż dziś. Mimo wszystko, wolę wygrać z
> Barcą 1:0 niż przegrać 3:4.
No nie awansowaliście, ale 3:4, prowadzenie (o ile dobrze pamiętam) 2:1 i 3:2 z
Barcą grającą na całego (bo pierwszy mecz) to zupełnie inna kategoria niż 1:0 z
Barcą odbębniającą niechciany obowiązek.
Albo inaczej: wtedy przegraliście "pierwszą połowę" 3:4 a "cały mecz" 3:5. Teraz
przegraliście "pierwszą połowę" 0:4, na drugą przeciwnicy wyszli by utrzymać
zwycięstwo do końca meczu bez kontuzji i wysiłku i udało się doprowadzić do
stanu 1:4.
Tymczasem komentator zapluł z podniecenia mikrofon i niedługo będzie pomniki
stawiał pamiętnej jedenastce. No po prostu czapki z głów... Ciekawe czy sobie
na pamiątkę tej historycznej chwili kawałek siedzenia weźmie. Słuchawki w ramkę
oprawi i nad łóżkiem powiesi.
Ja byłbym nieco zawiedziony nawet przy 3:0, a ten minimalista jest szczęśliwy że
było 1:0. Tak mnie wkurzał, że przez chwilę życzyłem FCB wyrównania, żeby już
się zamknął.
> PS. Ręce precz od "Panie Turek..."! :) To kultowa kwestia i wtedy
> awans był.
Wiadomo, wiadomo :) przypomniało mi się tylko a propos podobnie łamiącego się
głosu i podtrzymywania naszych piłkarzy do szczęśliwego (lub w tym wypadku
"szczęśliwego") zakończenia :)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.