O tym samym pomyślałam, żadnych czerwonych dywanów i żyrandoli, zamiast lokalu pole namiotowe, najlepiej nad jeziorem, strój nie zobowiązujący, hipisowsko-ludowy: dżinsy, koszula na grzbiet, plecaczek. Ale termin niestety też mi nie pasuje, z pracy mnie nie puszczą. A najlepiej to by było zrobić bal maskowy na łonie natury, przy wielkim ognisku, każdy by się przebrał za swojego bloga, żeby było wiadomo kto jest kto, cito za Pszonkową albo złoty łan, ja za jakiś nastrój albo szablon, eskey za s key, szymon mógłby się zawinąć w jakiś skrypt, martuuha za żabkę itd. :-D
--
taisha~~~(_:>
nastroje
dzień dobry, tu Gdańsk