Dodaj do ulubionych

zasłużeni dla ełckiego sportu i nie tylko

IP: *.brog.com.pl 25.09.01, 11:40
Ja chciałbym wspomnieć P. Waldemara Makarewicza - jak mieszkałem w Ełku i
chodziłem do budy to codzień rano Go mijałem - zawsze palił i czytał
Współczesną. To dzięki takim ludziom niektóre dzieciaki nie piją wina po
bramach tylko mają co z sobą zrobić.
  • Gość: klima IP: *.krak.gazeta.pl 25.09.01, 11:56
    Sam Makarewicz przez większość swojego życia za kołnierz nie wylewał, ale jest
    rzeczywiście super gościem. Bartek Karwan i Czarek Kucharski bardzo go lubią.
    Wypada jeszcze wspomnieć legendę ełckiego sędziowania - pana Żelaznego.
    Pozdrawiam Chrzanowo
  • Gość: tomko26 IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 28.09.01, 22:59
    Makarewicz - to dobry człowiek, choć politycznie różnimy się, to wiem, ile
    serca wkłada w pracę z dziecmi z Domu Dziecka, jak z nimi wyjeżdza na mecze;
    czesto go spotykam i dzieli sie ze mna swoimi problemami i radosciami
  • Gość: Lapusz IP: *.brog.com.pl 01.10.01, 11:10
    Kolejną istotną postacią jest trener Marcinkiewicz. Trener II klasy. Jak byłem
    gówniarzem to uczył mnie w Mazurze grać w piłę.
  • Gość: Adam IP: *.proxy.aol.com 02.10.01, 07:09
    Uwazam, ze warto byloby wspomniec o znanych elckich sportowcach. Na przyklad
    zanany bokser Blazynski z Mazura, ktory zdobywal w latach 70-tych medale na
    olimpiadach europejskich. Albo pilkarz Zgutczynski. Jego zlote czasy to przelom
    70-tych i 80-tych lat. Z Elku trafil do Arki Gdynia, a stamtad do Francji,
    gdzie gral do konca lat 80-tych.
  • Gość: Lapusz IP: *.brog.com.pl 02.10.01, 15:04
    A pamiętacie potęgę kolarzy PRIMu?
    Hej, hej, hej.
  • Gość: szczuren IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 23:56
    jezeli chodzi o PRIM to moj braciak w nim startowal (byl mlodzikiem), wygral
    nawet puchar biskupa , ale wiem tez ze starsi kolarze nielle koksowali.(patrz
    kariera cezarego zamany i niejakiego ziolka)
    co do sportu ogolnie to niebagatelna role w moim rozwoju fizycznym odegral
    prof. Platek ktory udostepnial bramki i na ogolniaku gralo sie elegancko w
    pile, w sesonie zimowym nie skapil klucza od sali gim. i mozna bylo
    uskuteczniac kosza.
    w SP2 byl tez jeden wuefiarz ktory aktywnie udzielal sie w ORMO ale tez byl
    pletwonurkiem az do momentu gdy zbyt szybko sie wynurzyl i mu rozerwalo pluco-
    prosze o podpowiedz jak sie nazywa bo nie pamietam .
  • Gość: Lapusz IP: *.brog.com.pl 03.10.01, 08:40
    rzeczywiścoe, wuefiarz... Też imienia nie wspomne, ale jego zasługi niewielkie,
    przyznasz. Prof. Platek... - czy byleś wśród "siedmiu najgłupszych na wiosne"?
    szczuren?
  • Gość: Adam IP: *.proxy.aol.com 04.10.01, 08:22
    Pamietam instruktora WF w Ogolniaku o nazwisku Platek, ktory mial rowniez ze
    mna WF. Nie pamietam, zeby byl profesorem. Zdaje sie, ze rowniez jego zona byla
    instruktorem WF dla dziewczyn.
    Musze powiedziec, ze byl facetem twardym i stanowczym. Mial posluch i wszyscy
    czuli do niego respekt. Uwazam, ze to bylo dobre. Dlatego, ze kazdy nauczyciel
    powinien wyrobic sobie respekt wsrod mlodziezy.

    Pamietam, ze bylo trzech facetow od WF w SP2.
    Czy nazwisko faceta od WF z SP2, ktory byl w ORMO zaczynalo sie na R, S czy K ?

    Adam
  • Gość: Lapusz IP: *.brog.com.pl 04.10.01, 08:47
    Coś mi mówi, że na "S". Pan Płatek był profesorem, tylko mało kto o tym
    wiedział, nie wiem nawet czy on sam. Bardzo ciepło go wspominam. Pozdrawiam.
  • Gość: manio IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 17:21
    Gość portalu: Lapusz napisał(a):

    > Coś mi mówi, że na "S". Pan Płatek był profesorem, tylko mało kto o tym
    > wiedział, nie wiem nawet czy on sam. Bardzo ciepło go wspominam. Pozdrawiam.

    Taaaak ! Był i jest Panem Profesorem i nie chodzi Adamie o tytuł naukowy . Dla
    mnie i moich kolegów był również Panem Trenerem. I wcale nie budził grozy bo pod
    pozorna szorstką powłoką jest fajny gość, a do tego rodowity Góral na Mazurach.

  • Gość: Adam IP: *.proxy.aol.com 05.10.01, 07:02
    Nie mam nic przeciwko panu Platkowi, ktory byl instruktorem WF czy jak ktos
    woli Profesorem. Wszyscy przeciez wiemy, ze zaden z naszych nauczycieli w
    Ogolniaku w Elku profesorem nie byl. Profesor byla i jest to forma
    grzecznosciowa przyjeta przez uczniow szkol srednich bez wzgledu na stopien
    naukowy danego nauczyciela.
  • Gość: szczuren IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.01, 01:04
  • Gość: szczuren IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.01, 01:05
    Jak tojest z tym góralsim pochodzeniem Płatka?
    Maniu,powiedz bo ja biedny niezorientowany.....
  • Gość: klima IP: *.bratniak.krakow.pl 24.11.01, 19:24
    jA cI przybliżę!
    chociaż głowa się kiwa sobotni
    Płatek ma rodzinę na południu i w Krakowie jeżdxi tam regularnie, bo jak go
    spotykam, to zawsze gadamy o Krakowie. Mieszkał na MIasteczku Studenckim chyba
    Pozdarwiam
  • Gość: klima IP: *.bratniak.krakow.pl 24.11.01, 19:27
    Jeszcze jedna postać
    LESZEK BŁAŻYŃSKI, jedna z legend polskiego boksu, źle skończył
    Ostatniop oglądałem reportaż, smutny, bardzo smutny, jutro ropzcznę nowy temat
    o tym sportowcu, bo czas goni
    Klima
  • Gość: Adam IP: *.proxy.aol.com 24.11.01, 23:01
    > Jeszcze jedna postać
    > LESZEK BŁAŻYŃSKI, jedna z legend polskiego boksu, źle skończył
    > Ostatniop oglądałem reportaż, smutny, bardzo smutny, jutro ropzcznę nowy temat
    > o tym sportowcu, bo czas goni
    > Klima

    Jestem ciekawy co sie dzieje z Leszkiem Blazynskim, przeciez to zloty medalista i
    najlepszy bosker jaki pochodzi z Elku. Napisz cos o tym reportazu i o nim.

    pozdrawiam
    Adam
  • Gość: manio IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 25.11.01, 11:00
    Gość portalu: Adam napisał(a):

    > > Jeszcze jedna postać
    > > LESZEK BŁAŻYŃSKI, jedna z legend polskiego boksu, źle skończył
    > > Ostatniop oglądałem reportaż, smutny, bardzo smutny, jutro ropzcznę nowy t
    > emat
    > > o tym sportowcu, bo czas goni
    > > Klima
    >
    > Jestem ciekawy co sie dzieje z Leszkiem Blazynskim, przeciez to zloty medalista
    > i
    > najlepszy bosker jaki pochodzi z Elku. Napisz cos o tym reportazu i o nim.

    L.B. powiesił sie jeszcze przed Twoim wyjazdem do USA. A reportaż jest smutnym
    opisem zmarnowanego zycia. Zupełnie podobną historię pokazano w reportażu o innym
    żyjącym ełckim bokserze Józku Kuderskim. Był członkiem kadry w czasach gdy na
    świecie mówiło sie o polskiej szkole boksu a nasi trenerzy szkolili np
    kubańczyków.
    Sport to nie tylko sportowcy ale również działacze , którzy nie zawsze wykazują
    odpowiedzialność za to co robią . Kariera się konczy i często sportowiec
    pozostaje bez środków do życia bo nie miał czasu na zdobycie zawodu czy
    uruchomienie biznesu a zarobił za mało by cokolwiek zgromadzić. Spadek z
    piedestału jest bardzo bolesny i niektórzy nie są w stanie się podnieść - czego
    przyładem LB.

    manio
  • Gość: klima IP: *.krak.gazeta.pl 25.11.01, 11:25
    Co jeszcze o Błażyńskim?
    Wiadomo, wyjechał z Ełku na Śląsk, sława, szampan, jego koledzy w reportażu
    twierdzili, że bardzo lubił błyszczeć. Załamał się po samobójczej próbie żony,
    która wuskoczyła z czwartego piętra. Prasa oskarżała, że to on ja wypchnął.
    Później prawie dwa lata opiekował się nią w szpitalu, ale umarła.
    Skończył jako pracownik katowickiej opieki społecznej, wydawał zupki biednym.
    Powiesił się podczas igrzysk w Barcelonie, oglądał walki bokserskie, syn
    wyszedł na chwilę do skepu, i jak wrócił to już było po bokserze.
    W filmie wykorzystano nagrania archiwalne z radia. Facet miał ciepły,
    sympatyczny głos i bardzo rozsądnie się wypowiadał.
    manio, jeżeli pamiętasz reportaż, to pewnie zwróciłeś uwagę,że nie wypowiadał
    się żaden z ówczesnych działaczy bokserskich, których rodzina B. i jego
    przyjaciele obwiniali o upadek tego boksera. Dokument stał się jednostronny
    przez to. Reżyser twierdzi, że żaden z działaczy nie chciał wystąpić przed
    kamerą.
    Ale ja bym ich do końca nie potępiał. Wiadomo, wypięli się na człowieka, jak
    przestał zdobywać medale. Ale z drugiej strony cały polski sport tak wyglądał.
    Lewe etaty, ludzie zupełnie nieprzygotowani do życia, wychowywani pod kloszem.
    KOńczyła się kariera, nie wiedzieli co robić. Teraz jest o tyle lepiej, że
    przez kilka lat mają okazję zarobić tyle kasy i nie muszą później żebrać.
    Pozdrawiam
    Klima
  • Gość: tomko26 IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 21:32
    ORMO-wiec na "S", obecnie jest nauczycielem w-f w 'mechaniaku". Co do prof.
    Płatka - można różnie o nim mówić, ale to fajny i równy gość. Choć czasem
    lubiliśmy pośmiać sie z niego, to po latach wiem, że ludzie wspominają go z
    szacunkiem, a mi czasem dane jest nawet z nim pogadać. Pozdrawiam.
  • Gość: szczuren IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 22:14
    Pozdrawiam prof. platka i jego zone. wedlug mnie jest on jednym z
    najciekawszych wuefiarzy ktorych znam. jak juz wczesniej ktos wspomnial
    powierzchownie szorstki ale dusza czlowiek.
    co do ormowca sewastianowa to mam mu za zle ze bil w swoim kantorku gruba pala.
    natomiast jezeli chodzi o kiersnowskiego to pamietam jak chetnie asekurowal
    panienki gdy robily stanie na rekach. podczas rzekomej asekuracji zagladal im
    chciwie w krocze. a tak w ogole to nie wiem dlaczego piszecie i gosciach s., k.
    przeciez nie moga sie wstydzic swoich uczynkow po latach, sa takimi dobrymi
    ludzmi....
  • Gość: Adam IP: *.proxy.aol.com 05.10.01, 07:06
    > co do ormowca sewastianowa to mam mu za zle ze bil w swoim kantorku gruba pala.
    > natomiast jezeli chodzi o kiersnowskiego to pamietam jak chetnie asekurowal
    > panienki gdy robily stanie na rekach. podczas rzekomej asekuracji zagladal im
    > chciwie w krocze. a tak w ogole to nie wiem dlaczego piszecie i gosciach s., k.

    Widac byl starym kawalerem albo nie mial dziewczyny bo nie mial komu zagladac w
    krocze w domu.

    A nie mowilem, ze wszystko co najgorsze w Elku to dzialo sie w srodowisku
    nauczycielskim.
  • Gość: szczuren IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 22:18
    siedmiu najglupszych na wiosne powiadasz, czy nie chodzi tu o mecz finalowy w
    pile gdzie pogoda nie byla (delikatnie mowiac) sprzyjajaca?
  • Gość: mobb IP: *.ppp.eranet.pl 04.10.01, 23:05
    Oddaję głos na profesora Płatka. Nie wiem czy inni stosują taką miarę - ale dla
    mnie jak ktoś jest z jajem to znaczy że jest inteligentym gościem. W tych moich
    kryteriach postawiłbym pana Płatka w pierwszej trójce inteligentych nauczycieli
    z Ogólniaka.
    Dałbym mu chyba pierwsze miejsec egzekwo z profesorem Bazylewiczem.

    Pozdrawiam-mobb
  • Gość: mobb IP: *.ppp.eranet.pl 04.10.01, 23:23
    no cóż, chyba trochę odjechałem od sportu...
    ale jak by nie było - sport nie istniałby bez praw fizyki - czuję się więc
    usprawiedliwiony
    a poza tym jestem pewien że profesor Bazylewicz palił kiedyś "Sporty" - więc
    wypowiedź podwójnie może zostać zaliczona w kategorii "Ełckie sporty i
    sportowcy"
  • Gość: mobb IP: *.ppp.eranet.pl 05.10.01, 00:02
    więc jeśli chodzi o ORMOwca to mam 2 wspomnienia:

    1.
    Pierwsze związane jest ze strzelaniem z karabinka pneumatycznego. Nie wiem w
    związku z czym, ale pan S. zaproponował zajęcia ze strzelania. Nie było jednak
    tarcz więc warunkiem rozpoczęcia zajęć było skombinowanie tarcz. Chyba zależało
    mi na strzelaniu bo podjąłem się tematu. Potrzebna była twrada płyta
    paździerzowa zatrzymująca naboje, z nabitą na nią grubą miękka płytą pilśniową
    która pochłaniałaby impet uderzenia naboju. Nie miałe żadnej z nich....i tak
    zostałem szabrownikiem - jak zapewne z satysfakcją powiem Adam.
    Mianowicie był wtedy czas że w parku koło Kajki odbywał się jakiś "Jarmark
    Mazurski" czy coś takiego, impreza zaistniała raz czy dwa. Pamiętam ją jedynie
    z tego że gdzieś pod Kajką urzędowały salony gier - i ja tam spędzałem
    wszystkie pieniądze które miałem i te których nie miałem.
    Wracając do tematu tarcz - jarmark się kończył - i dostrzegłem zamknięte
    stoisko na którym zostały płyty paździrzowe o idealnym rozmiarze. Powiadomiłem
    wspólnika i uprowadziliśmy je do szkoły. Tam niejaki Baryła - nowy pan od ZPT
    (następca tego z czarnych opowieści Adama) obdarował nas miękką płytą oraz
    narzędziami do zakończenia zadania. I tak zaczęły się strzelania z panem S -
    działo się to w sali od historii na parterze koło izby pamięci. Niestety mimo
    posiadania tarcz niejednokrotnie strzelcy trafiali poza nie w tablicę powodując
    odpryski zielonej farby.

    2.
    Druga historia z panem S. związana jest z lekcją WF. Nie wiem czy pamiętacie,
    ale miał on zwyczaj noszenia opiętych spodni z oooossssstrym kancikiem,
    najchętniej jasno beżowych. Pamiętam taką scenę - pan S. robi zbiórkę na boisku
    i wydziera się, a jego cienki tembr głosu musicie przyznać drażnił słuch...
    No więc zbiórka doszła do skutku, odliczamy....nagle z głebi boiska toczy się
    pod nasze nogi piłka, cała ubłocona, w mokrym żużlu który był obok nas.
    Skoro nieproszona piłka się toczy pod nogi - to jak może zareagować uczeń pod
    którego mogi się dotoczyła ? Oczywiście ! - wykoponie ją z całej siły żeby nie
    przeszkadzała panu S. w trakcie zbiórki. Tak też zrobił jeden z moich
    kolegów...niestety nie miał farta. Piłka trafiła w beżowe elegancko zaprasowane
    spodnie pana S. zostawiając na nich wielkie błotniste odbicie.
    Pan S. wściekle się wydarł jednak po chwili rozpaczy opanował się i rozpoczął z
    kolegą "kopiącym" negocjacje dotyczące tego kto, kiedy i za ile wypierze
    spodnie i uprasuje kancik....
    Było przekomicznie - oczywiście jak to bywa w szkole - nie dla kolegi który
    kopnął piłkę i pewnie nie dla pana S.

    tyle o panu S., w sumie chyba powinienem to nadać w kategorii wspomnień...
    mobb
  • Gość: manio IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 05.10.01, 20:39
    Gość portalu: mobb napisał(a):

    > no cóż, chyba trochę odjechałem od sportu...
    > ale jak by nie było - sport nie istniałby bez praw fizyki - czuję się więc
    > usprawiedliwiony
    > a poza tym jestem pewien że profesor Bazylewicz palił kiedyś "Sporty" - więc
    > wypowiedź podwójnie może zostać zaliczona w kategorii "Ełckie sporty i
    > sportowcy"

    Kochany mobb , słabo widać znasz Bazyla. Jest sportowcem w każdym calu - gra
    doskonale w brydza , a w czasie mojej nauki w LO również ping-ponga , siatkówkę i
    to na wysokim poziomie. Nie palił "Sportów" za to gwarantuję , jeśli juz
    to "Ekstra Mocne".

    pozdrawiam

    manio
  • Gość: Lapusz IP: *.brog.com.pl 05.10.01, 10:51
    Fajnie, że forum jest dynamiczne niczym najlepsi sportowcy (oprócz szachistów,
    rzecz jasna). Zbliża się mecz naszych piłkarzy z Ukrainą, co prawda ełckich
    piłkarzy w kadrze brak, ale wydarzenie ważne też dla Ełczan. Jadę do kumpla do
    Białego, będziemy śledzić i sączyć smaczne białostockie piwko. Obstawiam, że
    najbardziej opalony pyknie po dwakroć i zostanie królem eliminacji. Osobiście
    uważam go za pełnoprawnego Polaka - po mniej udanym strzale z ruchu ust
    wyraźnie widać, że narzeka jak najbardziej po polsku. Pozdrawiam.
  • Gość: szczuren IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 15:54
    Lapusz: proponuje nadac "czarneckiemu" honorowe obywatelstwo elku :-)
  • Gość: klima IP: 192.168.10.* / *.bratniak.krakow.pl 06.10.01, 23:23
    Warto również wspomnieć o trenerach ełckiego Mazura, a w szczególności
    o "Ziętku", któren doprowadz mnie do pasji swoimi głośnymi okrzykami.
    Obstawiam, że go kiedyś podczas meczu krew zaleje. O piłce ma pojęcie, ale o
    zachowaniu podczas meczu - żadne.
    Z ełckich piłkarzy, którzy zrobili furorę, może furorkę raczej, w polskiej,
    wspmnę niejakiegi Sakowicza, dobrze znanego kibicom mazura. Mówili na
    niego "Żelazna Stopa", bo miał rzeczywiście konkretne pociągnięcie. Jego gra na
    obronie nie była specjalnie skomplikowana - mocno i do przodu. Obecnie gra w
    Okocimskim Brzesko. Kiedyś druga liga, teraz czwarta, ale za to blisko zagłębia
    futbolowego.
  • Gość: Lapusz IP: *.brog.com.pl 09.10.01, 08:38
    Wspomnę legendę ełckiej bramki Ciorego. Czy jeszcze gdzieś gra?
  • Gość: szczuren IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 18:42
    nie wiem czy ciorek gra ale wiem ze w zeszlu weekend P. Gordziewicz ,
    nauczycielka geografii, zmienila stan cywilny, od soboty jest mezatka.
  • Gość: Lapusz IP: *.brog.com.pl 11.10.01, 10:15
    Pogratulować, czy szczęśliwy wybranek jest sportowcem?
  • Gość: klima IP: 10.30.42.* 11.10.01, 12:47
    Nie pojawiła się jeszcze postać Dziuńka Kuderskiego, półżywej legendy ełckiego
    boksu. Dobry z niego człowiek, tylko charakter słaby. Czy on w ogóle jeszcze
    żyje?
    Taka anegdota w związku z nim: dziuńkowi trochę sie w głowie poprzestawiało od
    boksu i wódy. Kiedyś reporter Współczesnej pisał o nim materiał, zaszedł do
    jego domu, a tam matka Dziuńka cała we łzach. dziennikarz pyta dlaczego.
    Okazało się, że mama poprosiła synka, żeby drewna narąbał. No i narąbał, tyle
    że przez przypadek pod siekierę poszły wszystkie deski na boazerię.
    działo sie w tym Ełku...
  • Gość: worker IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 12.10.01, 07:58
    Gość portalu: klima napisał(a):

    > Nie pojawiła się jeszcze postać Dziuńka Kuderskiego, półżywej legendy ełckiego
    > boksu. Dobry z niego człowiek, tylko charakter słaby. Czy on w ogóle jeszcze
    > żyje?
    > Taka anegdota w związku z nim: dziuńkowi trochę sie w głowie poprzestawiało od
    > boksu i wódy. Kiedyś reporter Współczesnej pisał o nim materiał, zaszedł do
    > jego domu, a tam matka Dziuńka cała we łzach. dziennikarz pyta dlaczego.
    > Okazało się, że mama poprosiła synka, żeby drewna narąbał. No i narąbał, tyle
    > że przez przypadek pod siekierę poszły wszystkie deski na boazerię.
    > działo sie w tym Ełku...

    Dziuniek jeszcze wegetuje na tym łez padole. Jest to książkowy przypadek upadłego
    i wykorzystanego sportowca. Tym którzy nie znaja przypominam że był na tyle dobry
    że twórca słynnej polskiej szkoły boksu (papa S.) powołał go do kadry twierdząc
    że "chłopak stworzony jest do boksu". Niestety "niesportowe zachowanie" na
    wyjazdowym spotkaniu kadry było końcem kariery. Boksował potem jeszcze wiele lat
    w Mazurze co obecnie po nim widać i słychać . Na koniec kariery otrzymał
    motorower "Komar". Urodził się 25 lat za wcześnie.

  • Gość: szczuren IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 20:42
    chyba musi byc bo kto zaspokoi stara panne zaraz po slubie, tylko maratonczyk...
  • Gość: Lapusz IP: *.brog.com.pl 12.10.01, 09:49
    Bokserzy, szczególnie ełccy to rzeczywiście raczej pechowcy. Mimo dobrych chęci
    i talentu najczęściej przegrywają z samymi sobą. Albo inaczej, jak np. Wróbel,
    którego zabił prąd na budowie.
  • Gość: worker IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 12.10.01, 21:59
    Gość portalu: Lapusz napisał(a):

    > Bokserzy, szczególnie ełccy to rzeczywiście raczej pechowcy. Mimo dobrych chęci
    >
    > i talentu najczęściej przegrywają z samymi sobą. Albo inaczej, jak np. Wróbel,
    > którego zabił prąd na budowie.

    Wróbel to był patałach , który zamykał oczy w ringu. Ale prawda że najtrudniej
    było im wszystkim poradzic z samym soba : albo gorzała albo uderzała im woda
    sodowa i też szybki koniec kariery ( np G.Jabłński)

    pozdrawiam

  • Gość: klima IP: 192.168.10.* / *.bratniak.krakow.pl 13.10.01, 20:52
    Rzeczywiście, ełccy bokserzy to kontrowersyjny naród, że wspombnę niejakiego
    Szczygła, który walił w zęby równo w pizzerii na Wojska P. albo młodsze
    pokolenie (Lendziak i spółka), postracjh mojej młodości.
    Piłkarze też są nieźli. Antena czy czarek to niezłe bandziorki.
  • Gość: Adam IP: *.proxy.aol.com 14.10.01, 02:24


    > Rzeczywiście, ełccy bokserzy to kontrowersyjny naród, że wspombnę niejakiego
    > Szczygła, który walił w zęby równo w pizzerii na Wojska P. albo młodsze
    > pokolenie (Lendziak i spółka), postracjh mojej młodości.
    > Piłkarze też są nieźli. Antena czy czarek to niezłe bandziorki.

    Nic dziwnego. Wiadomo, ze sport to kultura, ale fizyczna.
  • Gość: szczuren IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.01, 12:28
    A pamietasz Gierasia? Maly szczon ale jak kogos zaczepial to tylko w asyscie
    kumpli. jak chodzilem do Jony to zawsze pilnie obserwowalem czy bokserzy stoja
    pod "Ringiem" czy po drugiej stronie Wojska Polskiego. Wolalem obok nich nie
    przechodzic wiec wybieralem te strone gdzie ich nie bylo.
  • Gość: klima IP: *.krak.gazeta.pl 15.10.01, 10:35
    stosowałem identyczną strategię

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka