Dodaj do ulubionych

Elczanie w Chicago

IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 29.10.03, 15:56
ostatnio bedac na koncercie starej polskiej kapelki - sztywny pal azji
natknelam sie na kolege z podstawowki, z 7. bylo to bardzo mile zaskoczeniebo
w sumie kope lat sie nie widzielismy a mieszkalismy kiedys na jednym osiedlu,
razem z nim bylo tez pare osob z elku, min stalych bywalcow jony. smielismy
sie, ze to chyba jakis spontaniczny zlot elczan w chicago :)
niedlugo, bo 15.11 odbedzie sie impreza elczan w jakiejs knajpie. razem ze
znamonymi wybieramy sie, bo moze okaze sie ze jest tu wiecej znajomych o
korych nic nie wiemy. latem byl piknik w jednym z wielu parkow, ale podobno
ani pogoda ani organizatorzy nie dopisali.

a jak to jest w n.y? organizujecie tam jakies zloty i pikniki ziomkow?
Obserwuj wątek
      • gusii Re: Elczanie w Chicago 29.10.03, 21:30
        Gość portalu: Adam napisał(a):

        > To na pewno bedzie rykowisko z Twojim jeleniem na czele. Moze poznasz
        jakiegos
        > jelonka i wytresujesz go na taniego gigolo. Nie zakluj sie tym porozem za
        mocno
        > .

        Ty Adam rowniez masz szanse na poznanie w koncu swojej sarenki. Ona tez na to
        czeka. Bzdury pleciesz az przykro czytac. Skoro nie pasuje ci co Monia pisze,
        po holere czytasz a tymbardziej sie udzielasz? Skumaj sie z sarenka, ktora cie
        tak popiera, stworzcie wlasne forum i dyskutujcie tam z innymi, tobie i jej
        podobnymi. Lubisz kpic z ludzi i sprawia ci to ogromna satysfakcje, w
        przeciwnym wypadku dawno zamknalbyc pysk i dararowal sobie zbedne komentarze.


      • Gość: monia Re: Elczanie w Chicago IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 30.10.03, 03:35
        ta dla ciebie ludzie z elku to juz pewnie tylko motloch pokroju kontraktorow,
        sprzataczek, nianiek i etc. po co sobie takimi ludzmi glowe zawracac, co??
        teraz ty jestes"prawdziwy" amerykanin i od polaczkow z greenpointu trzymasz sie
        z daleka tak jak twoja kolezanka sarna. tylko zeby wam ta ameryka jeszcze na
        glowe nie spadla.
        • sarna2003 Re: Elczanie w Chicago 30.10.03, 15:11
          Gość portalu: monia napisał(a):

          > ta dla ciebie ludzie z elku to juz pewnie tylko motloch pokroju kontraktorow,
          > sprzataczek, nianiek i etc. po co sobie takimi ludzmi glowe zawracac, co??
          > teraz ty jestes"prawdziwy" amerykanin i od polaczkow z greenpointu trzymasz
          sie
          >
          > z daleka tak jak twoja kolezanka sarna. tylko zeby wam ta ameryka jeszcze na
          > glowe nie spadla.

          Monia, dokladnie jest tak jak napisalas, a ty jestes na czele tego motlochu,
          dlatego nikt toba sobie nie bedzie zawracal tutaj glowy a ty licz dni i noce
          kiedy wrocisz do swego Elku i tam beda cie podziwiac i twoj angielski. tak
          dokladnie jestem w USA od wielu lat (20 kilka, moze nawet tyle co ty masz
          lat/?) tutaj i czuje sie Amerykanka. moje dzieci sa Amerykankami, moj maz jest
          Amerykaninem, moja rodzina takze. moja siostra sie tutaj urodzila i nie mowi
          po polsku dlatego wszyscy trzymamy sie z daleka od takich jak ty i ci z
          greenpointu, ktorzy tylko czekaja zeby im cos zalatwiac za nic....tobie ameryka
          na glowe nie spadnie dlatego spieprzaj do Polski im szybciej tym lepiej,

          pozdrawiam, sarna.
            • sarna2003 Re: Elczanie w Chicago 30.10.03, 15:29
              Gość portalu: monia napisał(a):

              > to spierdalaj z polskiego forum, skoro z ciebie taka amerykanka.wstyd mi za
              > takich ludzi jak ty, ktorzy szybko zapominaja skad sa ich korzenie a do
              > motlochu to ty nalzezysz.

              o nie kolezanko, to ty spierdalaj i bierz sie do roboty, nie wstyd mi za ciebie
              bo ty mi wisisz, ale moglabys sobie dac spokoj i mniej pisac?

                • sarna2003 Re: Elczanie w Chicago 30.10.03, 15:41
                  Gość portalu: monia napisał(a):

                  > sama sobie mniej pisz
                  > wez sie kuro domowa zamknij w koncu i zajmij sie swoim bachorami zamiast
                  > glupoty wypisywac.


                  moje bachory sa w szkole, dlatego z nudow tutaj pisze. napisz cos ciekawego bo
                  moze i ty chcialabys byc ta kura domowa???? ale nie masz koguta?
                  • Gość: gosc Re: Elczanie w Chicago IP: *.client.attbi.com 30.10.03, 21:55
                    Tego chyba za wiele........
                    ........mnie rowniez krew zalewa gdy mam do czynienia z takimi "amerykanami".
                    Spotyka sie podobnych i niestety nie maja oni ani pojecia o tym co dzieje sie w
                    Polsce ani o tym jak wyglada zycie "szarego" czlowieka za oceanem, nie mniej
                    jednak zawsze maja najwiecej do powiedzenia. Po co ty sarna zabierasz glos?
                    Pilnuj meza, dzieci a z nudow poczytaj gazety, obejzyj polski program, wybierz
                    sie na dluzsze wakacje do Polski i wtedy moze przejzysz na oczy i nie bedziesz
                    z gory patrzyla na tych, ktorzy sprzataja, pracuja na budowach czy robia
                    cokolwiek innego, zeby zapewnic i sobie i rodzinie w Polsce jako takie zycie.
                    Nie rozumiesz tego i nigdy nie zrozumiesz. Kiedys w szkole nauczycielka
                    powiedziala, Amerykanka (rodowita), ze podstawa wychowania swoich dzieci,bez
                    wzgledu na to gdzie sie zyje, jest nie odcinanie ich, przede wszystkim od
                    jezyka i korzeni. Tobie, jak zreszta wielu innym, powiodlo sie i starasz sie za
                    wszelka cene pozbyc sie swoich korzeni, nie rozumiem wiec dlaczego nie zmienisz
                    tez forum. Poszukaj czegos na AOL (:)) Znacznie wiecej jest w NY takich "kur
                    domowych", ktore dla zabicia czasu siedza przed kompem, wiec zapewne bedziecie
                    mialy/mieli o czym podyskutowac.
                    Pozdrawiam
                    • sarna2003 Re: Elczanie w Chicago 30.10.03, 23:14
                      Gość portalu: gosc napisał(a):

                      > Tego chyba za wiele........
                      > ........mnie rowniez krew zalewa gdy mam do czynienia z takimi "amerykanami".
                      > Spotyka sie podobnych i niestety nie maja oni ani pojecia o tym co dzieje sie
                      w
                      >
                      > Polsce ani o tym jak wyglada zycie "szarego" czlowieka za oceanem, nie mniej
                      > jednak zawsze maja najwiecej do powiedzenia. Po co ty sarna zabierasz glos?
                      > Pilnuj meza, dzieci a z nudow poczytaj gazety, obejzyj polski program,
                      wybierz
                      > sie na dluzsze wakacje do Polski i wtedy moze przejzysz na oczy i nie
                      bedziesz
                      > z gory patrzyla na tych, ktorzy sprzataja, pracuja na budowach czy robia
                      > cokolwiek innego, zeby zapewnic i sobie i rodzinie w Polsce jako takie zycie.
                      > Nie rozumiesz tego i nigdy nie zrozumiesz. Kiedys w szkole nauczycielka
                      > powiedziala, Amerykanka (rodowita), ze podstawa wychowania swoich dzieci,bez
                      > wzgledu na to gdzie sie zyje, jest nie odcinanie ich, przede wszystkim od
                      > jezyka i korzeni. Tobie, jak zreszta wielu innym, powiodlo sie i starasz sie
                      za
                      >
                      > wszelka cene pozbyc sie swoich korzeni, nie rozumiem wiec dlaczego nie
                      zmienisz
                      >
                      > tez forum. Poszukaj czegos na AOL (:)) Znacznie wiecej jest w NY takich "kur
                      > domowych", ktore dla zabicia czasu siedza przed kompem, wiec zapewne
                      bedziecie
                      >
                      > mialy/mieli o czym podyskutowac.
                      > Pozdrawiam

                      przeciez ty mnie nie znasz i jak mozesz mnie oceniac po przeczytaniu kilku
                      moich postow do moni? ja nie mowie ze jestem kura domowa to monia mnie tak
                      nazwala! nie patrze z gory na monie dlatego ze sprzata. po prostu monia
                      wydaje mi sie beznadziejnie zapatrzona w siebie. monia nikomu nie zapewnia
                      zycia bo nie ma dzieci ani meza. fakt jest ze nie lubie jej i tyle.

                      ja swoich dzieci nie odcinam od korzeni, bo one sie tutaj urodzily i ich ojciec
                      jest amerykaninem. jego dziadkowie sie tutaj urodzili dlatego tu sa jego i
                      moich dzieci korzenie. moje corki wiedza ze maja w sobie krew wloska,
                      szwajcarska, polska, litewska, niemiecka i rosyjska, ale sa Amerykankami
                      rodowitymi! --pozdrawiam, sarna.
                      • Gość: gosc Re: Elczanie w Chicago IP: *.client.attbi.com 30.10.03, 23:58
                        Nie czytalam jedynie postow do moni. Czytam wszystko, nie udzielam sie, jednak
                        uwazam, ze przesadzacie. Nie lubisz jej, nie czytaj, nie odpisuj.

                        Wracajac do korzeni, zapatrujesz sie na meza i jego korzenie, dlaczego nie
                        przykladasz wagi do swoich? Taka mieszanke jaka reprezentuje twoj maz trudno
                        podtrzymac, jednak ty jako Polka powinnas zadbac o to. Chyba, ze ci na tym nie
                        zalezy a najwyrazniej tak jest, twoja sprawa.
                        Tak czy inaczej, z moich obserwacji wynika, ze nie wzbudzasz sympatii na tym
                        forum, nie rozumiem wiec dlaczego nieugiecie brniesz dalej?
                        Pozdrawiam
                        • sarna2003 Re: Elczanie w Chicago do gosc. 31.10.03, 02:23
                          Gość portalu: gosc napisał(a):

                          > Nie czytalam jedynie postow do moni. Czytam wszystko, nie udzielam sie,
                          jednak
                          > uwazam, ze przesadzacie. Nie lubisz jej, nie czytaj, nie odpisuj.
                          >
                          > Wracajac do korzeni, zapatrujesz sie na meza i jego korzenie, dlaczego nie
                          > przykladasz wagi do swoich? Taka mieszanke jaka reprezentuje twoj maz trudno
                          > podtrzymac, jednak ty jako Polka powinnas zadbac o to. Chyba, ze ci na tym
                          nie
                          > zalezy a najwyrazniej tak jest, twoja sprawa.
                          > Tak czy inaczej, z moich obserwacji wynika, ze nie wzbudzasz sympatii na tym
                          > forum, nie rozumiem wiec dlaczego nieugiecie brniesz dalej?
                          > Pozdrawiam

                          ale ty jestes kulturalny gosciu. tak trudno to zrozumiec dlaczego moje dzieci
                          nie sa wychowywane na Polki. wlasnie dokladnie juz mi nie zalezy, czy to takie
                          wazne jakim jezykiem moje dzieci mowia/? wazniejsze jest co mowia. bedac w
                          Polsce 3 lata temu doszlam do wniosku ze moje dzieci nigdy nie beda mogly
                          biegle mowic po Polsku i ze nigdy nie beda sie czuly az tak blisko jak ja
                          zwiazane z Polska. ale co mnie bardziej zdziwilo to to ze dla mnie na tym juz
                          nie zalezy. chce zeby one byly szczesliwe i zeby wyrosly na dobrych i
                          szlachetnych ludzi. one wiedza duzo o Polsce. starsza corka zna polski hymn
                          narodowy i powie (po angielsku) o czym on jest.....ucze je ile moge i chce zeby
                          byly dumne ze ich matka wychowala sie w Polsce, ale przestalam je wysylac do
                          polskiej szkoly........

                          niedawno ogladalysmy Janosika na DVD (subtitled), i moja corka naprawde usmiala
                          sie jak Kwiczol byl na ekranie, :) a ja zawsze wolalam Pyzdre. biore je na
                          wakacje nad jeziora do Vermont i mowie im ze w Polsce na Mazurach jest tak
                          pieknie, :) lasy jeziora natura i spokoj to dla mnie Polska z mojego
                          dziecinstwa, ktorej juz nie ma.

                          tak masz racje ze do moni nie ma sensu pisac i zawsze sobie obiecuje ze juz
                          nigdy wiecej, ale dzisiaj jakos mialam dobry humor, :)

                          czyz naprawde wszyscy mnie tutaj tak nie lubia? tu przede wszystkim pisze moze
                          5 osob najwyzej 15......szkoda ze tak malo.

                          pozdrawiam, sarna.
                          • Gość: Adam Re: Elczanie w Chicago do gosc. IP: *.proxy.aol.com 31.10.03, 08:02


                            > Gość portalu: gosc napisał(a):
                            >
                            > > Nie czytalam jedynie postow do moni. Czytam wszystko, nie udzielam sie,
                            > jednak
                            > > uwazam, ze przesadzacie. Nie lubisz jej, nie czytaj, nie odpisuj.
                            > >
                            > > Wracajac do korzeni, zapatrujesz sie na meza i jego korzenie, dlaczego nie
                            >
                            > > przykladasz wagi do swoich? Taka mieszanke jaka reprezentuje twoj maz trud
                            > no
                            > > podtrzymac, jednak ty jako Polka powinnas zadbac o to. Chyba, ze ci na tym
                            >
                            > nie
                            > > zalezy a najwyrazniej tak jest, twoja sprawa.
                            > > Tak czy inaczej, z moich obserwacji wynika, ze nie wzbudzasz sympatii na t
                            > ym
                            > > forum, nie rozumiem wiec dlaczego nieugiecie brniesz dalej?
                            > > Pozdrawiam
                            >

                            Gosc, mylisz sie bardzo. Sarna wlasnie wzbudza wiele sympatii na forum i jest
                            lubiana. To monia powoduje konflikty i czepia sie bezpodstawnie do sarny oraz
                            do mnie. Monia zazdrosci sarnie, to co ona osiagnela w Stanach. Dlatego jest
                            taka zgorzkniala bo musi sprzatac i nie wyobraza sobie, ze ktos moze zyc lepiej
                            jak ona. Monia jest za krotko w Stanach, zeby cokolwiek zrozumiala. Ona patrzy
                            na Stany poprzez pryzmat nowoprzybylego imigranta i zyje jeszcze polskimi
                            prawdami i polska wyobraznia.
                            Sarna przewyzsza monie wyksztalceniem, kultura osobista, inteligencja i
                            kurtuazja.

                            Pozdrawiam
                            Adam
                            • Gość: gosc Re: Elczanie w Chicago do gosc. IP: *.client.attbi.com 31.10.03, 14:53
                              "...Monia zazdrosci sarnie, to co ona osiagnela w Stanach. Dlatego jest
                              taka zgorzkniala bo musi sprzatac i nie wyobraza sobie, ze ktos moze zyc lepiej
                              jak ona...."

                              Z tego co sie orientuje Monia ma dwadziescia kilka lat, sarna? moze pod
                              czterdziestke.
                              To, ze zaczela od sprzatania, nie znaczy, ze na nim zakonczy. Za kilkanascie
                              lat jej sytuacja tutaj nie musi sie wcale roznic o sytuacji twojej czy sarny.

                              ".........Sarna przewyzsza monie wyksztalceniem, kultura osobista, inteligencja
                              i kurtuazja........"

                              ...............z przymruzeniem oka zgodzilabym sie z toba. Analizujac czesc
                              postow naprawde mozna gleboko sie nad tym zastanowic.



                              • Gość: monia Re: Elczanie w Chicago IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 31.10.03, 15:22
                                wlasnie adas, ja nie powiedzialam jeszcze ostatniego slowa. nawet rockefeller
                                zaczynal od pastowania butow....na szczescie mam tyle lat, ze moge tu jeszcze
                                cos osiagnac, bo zgodze sie z toba, ze usa to kraj ogromnych mozliwosci.
                                szkoda tylko, ze wy z taka pogarda mowicie o pracy innych, ciekawa jestem jak
                                zaczynala tu twoja matka, co robila po przyjezdzie. to samo sie tyczy sarny. to
                                wszystko.
                                pozdrawiam
                                m.
                              • sarna2003 Re: Elczanie w Chicago do gosc. 31.10.03, 15:57
                                Gość portalu: gosc napisał(a):

                                > "...Monia zazdrosci sarnie, to co ona osiagnela w Stanach. Dlatego jest
                                > taka zgorzkniala bo musi sprzatac i nie wyobraza sobie, ze ktos moze zyc
                                lepiej
                                >
                                > jak ona...."
                                >
                                > Z tego co sie orientuje Monia ma dwadziescia kilka lat, sarna? moze pod
                                > czterdziestke.
                                > To, ze zaczela od sprzatania, nie znaczy, ze na nim zakonczy. Za kilkanascie
                                > lat jej sytuacja tutaj nie musi sie wcale roznic o sytuacji twojej czy sarny.
                                >
                                > ".........Sarna przewyzsza monie wyksztalceniem, kultura osobista,
                                inteligencja
                                >
                                > i kurtuazja........"
                                >
                                > ...............z przymruzeniem oka zgodzilabym sie z toba. Analizujac czesc
                                > postow naprawde mozna gleboko sie nad tym zastanowic.
                                >
                                >
                                >

                                Kochani a teraz dla zainteresowanych moj zyciorys:

                                wiek: 35 lat, tak to juz pod czterdziestke ale to nas wszystkich czeka!
                                wyksztalcenie: BE Electrical Engineering, GPA 3.9/4.0 (got one C in lab course)

                                professioanl expierience:
                                AT&T Bell Laboratories, Consolidated Edison of New York, North Carolina State
                                University, Omega Engineering, CompUSA, National Science Foundation Fellowship.

                                expierience prior to college education:
                                'sprzataczka' (tak monia ma racje bo w wieku 15 lat chodzilam na sprzatanie, bo
                                tutaj mozna pracowac legalnie dopiero od 16 lat, a nam byly pieniadze potrzebne
                                na utrzymanie bo moja mama byla samotna matka. moja mama kiedys sprzatala, ale
                                teraz po skonczeniu tutaj szkoly pracuje w accounting od 20 lat, dlatego monia
                                dla wszystkich nawet dla ciebie jest tutaj szansa), worked as a cashier once I
                                got my working papers at 16 years old, baby sitter, receptionist, office clerk,
                                etc.........

                                osobiste:
                                mezatka od 10 lat, dwie corki, wlasny dom, samochod SUV, mamy wlasny jacht i
                                zeglujemy po oceanie na Long Island Sound, jestesmy czlonkami country club z
                                basenami indoor & outdoor, kortami tenisowymi, silownia, gym, etc....

                                kocham podroze, bylam w Kanadzie, w Meksyku, w Czechoslowaji, Londynie,
                                Texasie, na Florydzie, itd, ale jest duzo wiecej do zwiedzenia, mysle ze
                                niedlugo z mezem pojedziemy do Australii albo Nowej Zelandii, to moje
                                marzenie, :)

                                to tyle a teraz --monia kolej na ciebie pokarz co przezylas??????? oprocz
                                szkoly podstawowej i sprztania, :) nie mysle moniu ze osiagniesz tutaj tyle co
                                ja, marne szanse, ale dobrze miec jakies nadzieje.....czekam co mi napiszesz o
                                swoich osiagnieciach.........sarna.
                                • Gość: gosc Re: Elczanie w Chicago do gosc. IP: *.client.attbi.com 01.11.03, 00:36
                                  ".............to tyle a teraz --monia kolej na ciebie pokarz co
                                  przezylas??????? oprocz
                                  szkoly podstawowej i sprztania, :) nie mysle moniu ze osiagniesz tutaj tyle co
                                  ja, marne szanse, ale dobrze miec jakies nadzieje.....czekam co mi napiszesz o
                                  swoich osiagnieciach.........sarna......."

                                  Nie bardzo rozumiem....czyli wychodzimy z zalozenia: niewazne kim i jaki
                                  jestes, wazne co masz, co w zyciu osiagnales. Tu nawet nie chodzi o monie, bo
                                  domyslam sie jak to skomentujesz, jednak cala lista twoich osiagniec zyciowych
                                  sprowadza sie do jednego.........MUSISZ COS MIEC, ZEBYC BYC KIMS i zeby moc
                                  zabierac glos, w przeciwnym wypadku zgin marny czlowiecze.
                                  Przykre



                                  • sarna2003 Re: Elczanie w Chicago do gosc. 01.11.03, 02:11
                                    Gość portalu: gosc napisał(a):

                                    > ".............to tyle a teraz --monia kolej na ciebie pokarz co
                                    > przezylas??????? oprocz
                                    > szkoly podstawowej i sprztania, :) nie mysle moniu ze osiagniesz tutaj tyle
                                    co
                                    > ja, marne szanse, ale dobrze miec jakies nadzieje.....czekam co mi napiszesz
                                    o
                                    > swoich osiagnieciach.........sarna......."
                                    >
                                    > Nie bardzo rozumiem....czyli wychodzimy z zalozenia: niewazne kim i jaki
                                    > jestes, wazne co masz, co w zyciu osiagnales. Tu nawet nie chodzi o monie, bo
                                    > domyslam sie jak to skomentujesz, jednak cala lista twoich osiagniec
                                    zyciowych
                                    > sprowadza sie do jednego.........MUSISZ COS MIEC, ZEBYC BYC KIMS i zeby moc
                                    > zabierac glos, w przeciwnym wypadku zgin marny czlowiecze.
                                    > Przykre
                                    >
                                    >
                                    >


                                    tak to jest przykre ale prawdziwe, ja tego swiata tak nie wymyslilam!

                                    szczegolnie w Polsce jezeli nic nie masz to jestes nikim, i ludzie cie
                                    ponizaja. moja kochana kolezanka jest manikurzystka w Polsce, a ludzie na nia
                                    mowia, 'ach ta manikurzystka'.......zygac sie chce bo ona jest cudownym
                                    czlowiekiem. ale tak juz jest. ja sie nigdy nie wywyzszam i ludzi sama
                                    oceniam, nie patrzac co maja a kim sa.....mozesz w to nie wierzyc ale tak
                                    jest..........z wiekiem przekonasz sie ze pieniadze sa wazne, bo ciezko jest
                                    zyc jak ich sie nie ma, ja wiem jak to jest z jednej i drugiej strony.......

                                • Gość: monia Re: Elczanie w Chicago do gosc. IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 01.11.03, 02:56
                                  kobieto, czy ty jestes normalna? ja tu jestem dopiero rok a ty chcesz zebym
                                  wliczyla swoje osiagniecia? co ty mialas po roku czasu?? szybko zapomnialas o
                                  tym, co ty robilas na poczatku a kazesz mi sie chwalic? pomagalas mamie, a ja
                                  tu jestem sama wiec zlapalam sie pierwszej lepszej pracy, a ze bylo to
                                  sprzatanie? i tak zarabiam wiecej niz zarobilabym w jakimkolwiek sklepie. wiec
                                  nie wtydze sie tego co robie.
                                  za jakies 10-15 lat moge ci powiedziec co osiagnelam, a teraz pozwol ze skoncze
                                  swoj esl i college i zajme sie swoja przyszloscia. nie mam zamiaru miec jachtu,
                                  samochodu typu svc( tak wiem co to jest) ani byc czlonkiem jakiegos
                                  obciachowego klubu z basenami, bo dla mnie to nie protytet. chce prowadzic
                                  szczesliwe zycie, miec rodzine i kogos przy swoim boku na kogo moge zawsze
                                  liczyc i nie martwic sie o kazdy kolejny dzien i to jest dla mnie najwazniejsze.

                                  a ze twoja mama zostala ksiegowa(bo tak to po polsku sie znazywa)? to tyllko
                                  trzeba jej pogratulowac, ze w jej wieku sie jej chcialo jeszcze uczyc i nie
                                  pisze tego zlosliwe. cenie ludzi ambitnych, wiec nie odmawiaj mi mojej ambicji,
                                  bo jak mowilam jeszcze nie powiedzialam ostatniego slowa na temat swojej
                                  przyszlosci.
                                  • Gość: Adam Re: Elczanie w Chicago do moni IP: *.proxy.aol.com 01.11.03, 09:17
                                    Nie irytuj sie monia. Mimo, ze jestes w Stanach krotko, nie masz wyksztalcenia
                                    i nie znasz angielskiego, to mozesz wyjsc jeszcze lepiej niz ci z amerykanskim
                                    wyksztalceniem i jezykiem angielskim. Wystarczy, ze znajdziesz jakiegos
                                    bogatego frajera, wmowisz mu milosc, wezmiesz jakis slub i do Ciebie Polki beda
                                    przychodzily na plejsy. Takie kopciuszki z malego miasteczka jak Ty maja
                                    zmyslow od cholery i nie przebieraja w srodkach bo sie boja biedy i powrotu na
                                    prowincje. Kiedys w Dzienniku Zwiazkowym pisalo, ze w "Chicago zabraklo juz
                                    starych dziadow z kamienicami bo Polki ich wytrzebily".

                                    Adam
                                  • sarna2003 Re: Elczanie w Chicago do gosc. 01.11.03, 21:58
                                    Gość portalu: monia napisał(a):

                                    > kobieto, czy ty jestes normalna? ja tu jestem dopiero rok a ty chcesz zebym
                                    > wliczyla swoje osiagniecia? co ty mialas po roku czasu?? szybko zapomnialas o
                                    > tym, co ty robilas na poczatku a kazesz mi sie chwalic? pomagalas mamie, a ja
                                    > tu jestem sama wiec zlapalam sie pierwszej lepszej pracy, a ze bylo to
                                    > sprzatanie? i tak zarabiam wiecej niz zarobilabym w jakimkolwiek sklepie.
                                    wiec
                                    > nie wtydze sie tego co robie.
                                    > za jakies 10-15 lat moge ci powiedziec co osiagnelam, a teraz pozwol ze
                                    skoncze
                                    >
                                    > swoj esl i college i zajme sie swoja przyszloscia. nie mam zamiaru miec
                                    jachtu,
                                    >
                                    > samochodu typu svc( tak wiem co to jest) ani byc czlonkiem jakiegos
                                    > obciachowego klubu z basenami, bo dla mnie to nie protytet. chce prowadzic
                                    > szczesliwe zycie, miec rodzine i kogos przy swoim boku na kogo moge zawsze
                                    > liczyc i nie martwic sie o kazdy kolejny dzien i to jest dla mnie
                                    najwazniejsze
                                    > .
                                    >
                                    > a ze twoja mama zostala ksiegowa(bo tak to po polsku sie znazywa)? to tyllko
                                    > trzeba jej pogratulowac, ze w jej wieku sie jej chcialo jeszcze uczyc i nie
                                    > pisze tego zlosliwe. cenie ludzi ambitnych, wiec nie odmawiaj mi mojej
                                    ambicji,
                                    >
                                    > bo jak mowilam jeszcze nie powiedzialam ostatniego slowa na temat swojej
                                    > przyszlosci.


                                    nie wiem czy jestem normalna wedlug twego pojecia.

                                    co ja mialam po roku czasu tutaj? bylam dzieckiem jak tu przyjechalam, dlatego
                                    trudno jest nas porownywac, ty jestes legalnie dorosla bo mysle ze masz ponad
                                    21 lat, wiec masz wieksze mozliwosci niz ja kiedys jako 15 letnia
                                    dziewczynka.....

                                    tak na sprzataniu masz pieniadze na czysto i nie musisz placic income tax,
                                    itd. dlatego lepiej tak tobie pracowac bo inaczej trudno by ci bylo sie
                                    utrzymac pracujac za minimum wage.

                                    super ze nie wstydzisz sie pracy bo zadna praca nie hanbi. tylko lenie nie
                                    pracuja. a ty do niech sie nie zaliczasz.

                                    zeglowanie to mego meza pasja- ja tez nie mialam zamiaru miec jachtu bo to
                                    straszny koszt, ale moj maz od dziecinstwa praktycznie wychowal sie na oceanie.
                                    dlatego jak bym mogla mu tego zabronic.....

                                    jezeli chodzi o samochod to tutaj gdzie mieszkam to koniecznosc, ale kocham moj
                                    SUV bo ma szybkie przyspieszenie, i fajnie sie nim jedzie jak w samolocie. ten
                                    obciachowy klub to ze wzgledu na dzieci bo tam chodza ich kolezanki i nie mam
                                    wyboru, bo to juz jest taki tryb zycia bogatych ludzi, zycie w 'country club',
                                    ja tez tego nie zmienie. to jest inny swiat to ktorego Polacy biedni nie maja
                                    dostepu, a ja tu zyje.........niestety, :(

                                    to myslisz o wyjsciu za maz? fajnie gratuluje. zawsze razem jest latwiej
                                    zyc. tak moja mama jest wspaniala, udalo jej sie tutaj ulozyc sobie zycie.
                                    dziekuje ze tak ladnie o niej piszesz.

                                    wiesz, moja kuzynka skonczyla medyczne studia tutaj, (Master's in Physical
                                    Therapy). ma tutaj dobra prace w szpitalu, zarabia ponad $50,000 na start
                                    prosto po studiach bez experience. ona tu przyjechala jak miala 19 lat, nie
                                    znala angielskiego, skonczyla studia i dobrze zyje. mysle ze jak bys mogla cos
                                    medycznego studiowac, jezeli to ciebie interesuje, to bys miala szanse na dobra
                                    prace. ludzie zawsze beda chorowac i coraz wiecej bedzie tych
                                    starszych.......co myslisz studiowac??????? super ze masz plany na
                                    przyszlosc. pozdrawiam. sarna.
                                    • Gość: monia Re: Elczanie w Chicago do sarny IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 01.11.03, 23:34
                                      jednak fajnie z toba milo porozmawiac:)). tak mam plany zwiazane ze studiami,
                                      jeszcze moze do konca nie sprecyzowane - moze cos z komputerami(interesuje mnie
                                      to), moze z zarzadzaniem (bo mysle o o zalozeniu kiedys wlasnej firmy). jez
                                      angielski znalam po przyjezdzie(jestem teraz na 5 lev esl).
                                      owszem chce kiedys wyjsc za maz, planuje sciagnac swojego mezczyzne tutaj, nie
                                      wiem jak szybko uda mi sie to zrobic, ale jestem nastawiona pozytywnie.
                                      pozdrawiam
                                      m.
                                      • sarna2003 Re: Elczanie w Chicago do sarny 03.11.03, 23:47
                                        Gość portalu: monia napisał(a):

                                        > jednak fajnie z toba milo porozmawiac:)). tak mam plany zwiazane ze studiami,
                                        > jeszcze moze do konca nie sprecyzowane - moze cos z komputerami(interesuje
                                        mnie
                                        >
                                        > to), moze z zarzadzaniem (bo mysle o o zalozeniu kiedys wlasnej firmy). jez
                                        > angielski znalam po przyjezdzie(jestem teraz na 5 lev esl).
                                        > owszem chce kiedys wyjsc za maz, planuje sciagnac swojego mezczyzne tutaj,
                                        nie
                                        > wiem jak szybko uda mi sie to zrobic, ale jestem nastawiona pozytywnie.
                                        > pozdrawiam
                                        > m.


                                        Monia, jezeli ty masz green card to bierz z nim slub, i wtedy bedziecie razem
                                        tutaj. wydaje mi sie ze czesto long term relationships nie ukladja sie,
                                        dlatego nie czekaj za dlugo.....fajnie ze jestes ambitna, tak to dobry pomysl
                                        na twoje studia......i super ze jestes nastawiona pozytywnie. sarna.
                                          • Gość: Adam Re: Elczanie w Chicago do moni IP: *.proxy.aol.com 04.11.03, 10:34
                                            Monia nie zamierzam wtracac sie do twojego zycia osobistego czy erotycznego,
                                            ale pomysl sprowadzenia partnera z Polski jes zly. Znam ludzi, ktorzy
                                            posprowadzali z Polski dawnych chlopakow i dziewczyny. Nie wyszlo im nic z tego.
                                            Jak sie decydujesz byc na stale w Stanach to poszukaj lepiej kogos w Stanach. A
                                            jak kochasz swojego przyjaciela w Polsce i chcesz z nim byc na zawsze to lepiej
                                            wracaj do Polski.

                                            Znajoma z Polski sprowadzila bylego chlopaka i nie wyszlo im. Ona przez kilka
                                            lat przyzwyczajila sie juz do innego trybu zycia, poznala angielski, skonczyla
                                            college, pracowala w office.
                                            kiedy szla z nim na party do amerykanskich znajomych z pracy on sie meczyl i
                                            zle sie czul bo nie znal jezyka. Kiedy ona zamawiala obiad przez telefon z
                                            restauracji on sie z nia klocil i kazal jej gotowac w domu polskie jedzenie.
                                            Ona odzwyczajila sie palic i pic wodki podczas gdy on kopcil jak stary parowoz
                                            i po pracy przyprowadzal do domu kolegow z budowy na wodke i kazal podawac jej
                                            do stolu i z nimi pic.
                                            kiedy swoje birthday party zrobila w restauracji to zrobil jej awanture, ze za
                                            duzo wydaje pieniedzy. Twierdzil, ze urodziny powinna zrobic w domu bo taniej,
                                            a te kilka tysiecy dolarow, ktore zaplacila w restauracji powinna wyslac do
                                            Polski dla jego brata, ktory buduje dom.
                                            W rzeczywistosci musiala go utrzymywac, bo on pieniadze zarobione na budowie
                                            musial wysylac rodzicom na zycie, gyz mieli po 500zl emerytury i nie mogli z
                                            tego wyzyc. I jeszcze bratu na budowe domu.
                                            kiedy namowila go, zeby poszli do teatru na musical to on wyszedl w trakcie i
                                            mial do niej pretensje, ze go nie uprzedzila iz wszystko bedzie po angielsku.
                                            To samo bylo z telewizja. Az zainstalowal sobie polska telewizje. Doszlo do
                                            tego, ze dziewczyna, ktora kiedys byla w amerykanskim towarzystwie, chodzila po
                                            teatrach i niezlych restauracjach nagle musiala chodzic po polskich stolowkach,
                                            ogladac polskie seriale i znosic w domu towarzystwo jego pijanych kumpli z
                                            budowy. Wszystko to znosila. Czara goryczy przechylila sie kiedy zadzwonila z
                                            Polski jego siostra z wiadomoscia iz z mezem wylosowali Vise w loterii wizowej
                                            i przyjezdzaja. Zwalila sie jej na glowe jego siostra z mezem bez pieniedzy,
                                            jezyka i pracy. Musiala ich utrzymywac. Kiedy powiedziala, zeby dolozyli sie do
                                            rentu i stolowali sie we wlasnym zakresie to zrobili jej awanture, ze oni nie
                                            przyjechali do niej tylko do swego brata i ze brat musi im pomagac. Kiedy
                                            powiedziala im, ze ich brat pracuje sezonowo bo na budowie. Jak deszcz, snieg
                                            czy mroz to nie pracuje i nie placa jemu. Oprocz tego sporo wydaje na wodke i
                                            co zostanie wysyla do Polski swoim rodzicom i drugiemu bratu.
                                            Wtedy siostra jej narzeczonego powiedziala: "a co ty wszystko chcesz miec za
                                            darmo. Chesz miec chlopa to plac za wszystko". A narzeczony dorzucil; "Co ty
                                            myslisz, ze ja za darmo z Toba spie". Kiedy to uslyszala spakowala swoje
                                            najpotrzebniejsze rzeczy, wsiadla do samochodu i wiecej tam nie wrocila. Po
                                            kilku miesiacach spotkala przypadkowo wlasciciela budynku w ktorym zostal jej
                                            narzeczony. Powiedzial jej, ze jej facet i jego rodzina przez 3 miesiace nie
                                            placili jemu rentu i ich wyrzucil.

                                            Adam
                                            • Gość: Janusz Re: Elczanie w Chicago do moni IP: *.intelcom.pl 04.11.03, 17:22
                                              Gość portalu: Adam napisał(a):


                                              > Ona odzwyczajila sie palic i pic wodki
                                              Niezły numer z tej "pani" - na starcie PIŁA I PALIŁA !!!!

                                              > a te kilka tysiecy dolarow, ktore zaplacila w restauracji powinna wyslac do
                                              Polski
                                              To był wspaniały obiad
                                              Za kilka tysiecy dolarów !!!
                                              nagle musiala chodzic po polskich stolowkach,
                                              Byłem , i nie widziałem tego komunistycznego obiektu " STOŁÓWKI" !!!
                                              Panie Adamie chyba toche fantazja poniosła
                                              Janusz
                                              • Gość: Adam Re: Elczanie w Chicago do Janusza IP: *.proxy.aol.com 05.11.03, 08:54
                                                Gość portalu: Janusz napisał(a):

                                                > Gość portalu: Adam napisał(a):
                                                >
                                                >
                                                > > Ona odzwyczajila sie palic i pic wodki
                                                > Niezły numer z tej "pani" - na starcie PIŁA I PALIŁA !!!!

                                                Nie da sie ukryc, ze wiekszosc nowych imigrantow z Polski lubi wypic i zapalic.
                                                Na dyskotekach i w barach kloca sie, ze drinki sa zbyt slabe. Niektorzy, po
                                                pewnym czasie pod wplywem bodzcow zewnetrznych ze srodowiska zaprzestaja tego.

                                                > > a te kilka tysiecy dolarow, ktore zaplacila w restauracji powinna wyslac d
                                                > o
                                                > Polski
                                                > To był wspaniały obiad
                                                > Za kilka tysiecy dolarów !!!

                                                Nie pisalem o obiedzie za kilka tysiecy dolarow tylko o birthday party
                                                organizowane w restauracji. Jest to inaczej przyjecie urodzinowe z muzyka
                                                organizowane w restauracji zwykle dla kilkudziesieciu osob. Zorganizowanie
                                                czegos takiego w sredniej klasy restauracji kosztuje minimum $100 od osoby.
                                                Znajoma zaprosila krewnych i znajomych z pracy. Uzbieralo sie ponad 30 osob.
                                                Jesli pomnozy Pan to przez 100 i doda dodatkowe oplate za muzyke i dekoracje
                                                sali otrzyma Pan kilka tysiecy dolarow.

                                                > nagle musiala chodzic po polskich stolowkach, > Byłem , i nie widziałem tego
                                                komunistycznego obiektu " STOŁÓWKI" !!!
                                                > Panie Adamie chyba toche fantazja poniosła
                                                > Janusz

                                                na pewno widzial Pan i mozliwe, ze korzystal z nich. Oczywiscie nie nazywaja
                                                sie one oficjalnie stolowki tylko restauracje. Tak mowi na nie zlosliwie
                                                miejscowa polonia. Sa to tanie polskie restauracje, gdzie na osbe cena obiadu z
                                                3 dan nie przekracza $10. Moze Pan widzial Restauracje Polska za Unia
                                                Kredytowa, albo "Restauracje Rzeszowska", "Restauracje Christina" czy "Pod
                                                Strzecha"? Wszystkich nie pamietam i nie chce mi sie ich wymieniac. A jest i
                                                jedna STOLOWKA. Otoz funkcjonuje przy 177 Kent Street na Greenpoint. Jej
                                                wlascicielem jest Centrum Polsko-Slowianskie. Takich pseudorestauracji czyli
                                                stolowek jest pelno na Greenpoint, Redgewood, Williamsburgu i nawet w polskiej
                                                czesci Manhattanu na East Villige jak "Restauracja Polonez", "Little Poland"
                                                czy "Jolanta". W nazwie maja slowo restauracja, ale przypominaja naprawde
                                                stolowki. W Chicago na Jackowie jest znacznie wiecej. Ich klientele stanowia
                                                przewaznie nowo przybyli Polacy i amatorzy taniego polskiego jedzenia.

                                                pozdrawiam
                                                Adam
                                                • Gość: gosc Re: Elczanie w Chicago do Janusza IP: *.client.attbi.com 05.11.03, 21:38
                                                  ".............amatorzy taniego polskiego jedzenia............"
                                                  chyba sie do nich zaliczam.....
                                                  Bedac ktoregos roku na nartach, wybralismy sie do nieco odmiennego miejsca niz
                                                  polskie stolowki. Byl to bufet w osrodku narciarskim, elegancki, klientela z
                                                  wyzszych sfer ceny rowniez troche odstraszaly, ale nie bylo nic innego w
                                                  poblizu. I co? Smiechu warte....wodniste ziemniaki, frytki, fasolka, kurczak
                                                  itp. Nie bylo w czym wybierac i tymbardziej czym zachwycic podniebienia.
                                                  Dlatego tez smiem rzec, ze nasze polskie jedzenie, gdziekolwiek nie podane, to
                                                  nasze polskie i najlepsze. Hamburger (czytaj amerykanin) zapcha kiszki bula z
                                                  kotletem czy pizza i jest szczesliwy, nie maja swojej kuchni i nie znaja sie na
                                                  tym co dobre, a co do miejsca.....gdyby dokonac wyboru pomiedzy elegancka
                                                  restauracja za niech bedzie 50$ od osoby i polska stolowka za 10 czy 20,wybiore
                                                  stolowke, bo przynajmniej wiem ze zjem cos normalnego.
                                                  Ale to tylko moje wywody ..............
                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: manio Re: Elczanie w Chicago do Janusza IP: *.fan-tex.com.pl 05.11.03, 23:15
                                                    Gość portalu: gosc napisał(a):

                                                    > ".............amatorzy taniego polskiego jedzenia............"
                                                    > chyba sie do nich zaliczam.....
                                                    > Bedac ktoregos roku na nartach, wybralismy sie do nieco odmiennego miejsca
                                                    niz
                                                    > polskie stolowki. Byl to bufet w osrodku narciarskim, elegancki, klientela z
                                                    > wyzszych sfer ceny rowniez troche odstraszaly, ale nie bylo nic innego w
                                                    > poblizu. I co? Smiechu warte....wodniste ziemniaki, frytki, fasolka, kurczak
                                                    > itp. Nie bylo w czym wybierac i tymbardziej czym zachwycic podniebienia.
                                                    > Dlatego tez smiem rzec, ze nasze polskie jedzenie, gdziekolwiek nie podane,
                                                    to
                                                    > nasze polskie i najlepsze. Hamburger (czytaj amerykanin) zapcha kiszki bula z
                                                    > kotletem czy pizza i jest szczesliwy, nie maja swojej kuchni i nie znaja sie
                                                    na
                                                    >
                                                    > tym co dobre, a co do miejsca.....gdyby dokonac wyboru pomiedzy elegancka
                                                    > restauracja za niech bedzie 50$ od osoby i polska stolowka za 10 czy
                                                    20,wybiore
                                                    >
                                                    > stolowke, bo przynajmniej wiem ze zjem cos normalnego.
                                                    > Ale to tylko moje wywody ..............
                                                    > Pozdrawiam

                                                    ale ty nie wstydzisz się tego kim jesteś i nie masz z tego powodu
                                                    kopmleksów ...niech żyje kaszanka !!!!!!

                                                    manio - Belmondo z barów mlecznych
                                            • Gość: gosc Re: Elczanie w Chicago do moni IP: *.client.attbi.com 04.11.03, 18:58
                                              :) Tragizm bucha z kazdego zdania twojej smutnej opowiesci. Zdarzaja sie
                                              przerozne sytuacje i zakladam, ze monia o tym wie. Przeciez mieszka tu i widzi
                                              jak ludzie zyja. Ja sie z zgodze z tym, ze zwiazki sie rozpadaja, ale to nie
                                              jest regula. Jesli zadnemu z partnerow $$$ nie poprzewraca w glowce i
                                              radykalnie nie zmieni swojego "ja", to nie powiedziane, ze skonczy sie tak jak
                                              tutaj przedstawiles. Znam ludzi, ktorzy po dluzszym czasie pojednali sie i zyja
                                              jak zyli dawniej.
                                              Pozdrawiam
                                • magoi Re: Elczanie w Chicago do gosc. 26.11.03, 11:28
                                  Wiesz co sarna, zadko zachodze na to forum, ale twoja wypowiedz w tej chwili
                                  jest strasznie smieszna. Nie nie twoje "osiagniecia", ale twoja potrzeba
                                  tlumaczenia sie...
                                  Nie mam nic przeciwko nikomu. Tebie tez nie. Ale wez sie za cos produktywnego,
                                  co? Skoro masz wyksztalcenie i mozliwosci to sie zabiez za cos...
                                  C u laTeR
                                  --
                                  I don't know the key to success, but the key to failure is trying to please
                                  everybody.

                                  --- Bill Cosby
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka