Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

     

Węgrzy - stosunek do Polaków Dodaj do ulubionych


tu jest wątek archiwalny
o
stosunku Węgrów do Polaków
, a ja mam spostrzeżenie swoje, z przejazdu
przez Węgry - raz bardzo negatywne i drugie - neutralne. Neutralne - na stacji
benzynowej wszystko było ok, ale pierwsze:
wjeżdżaliśmy od strony Słowacji i przed wjazdem na autostradę (cel -
Chorwacja) na Węgrzech postanowiliśmy coś zjeść. Małe miasteczko - restauracja
- czysto, schludnie, gdzieś obok wino z lokalnej winnicy, ludzie uśmiechnięci.
Wchodzimy - "czy można płacić kartą?" - pytanie dla formalności (są znaczki
VISA/MasterCard na szybach) po angielsku, tak, można, dostaliśmy długi stolik
- na 8 osób, bo tyle nas było. Szybko pojawiło się menu.

15 minut. Kelner nie reaguje na prośby o podejście. Pojawia się i słucha.
Kolega pyta się, czy możemy prosić o dwa rachunki. Kelner wywraca oczami -
dosłownie, ale zgadza się. Kolega składa zamówienie dla swojej rodziny -
kelner patrzy się na sufit, gdzieś na boki, ale nie na nas. Później ja - poza
momentami, gdy pokazywałem mu coś w menu nie patrzy się na mnie, na nas, tak
jakby był nieobecny.
Czekamy. Tu poszło szybko. Sprawnie podali, drugi Węgier uśmiechnięty, nasz
kelner nadal nieobecny duchem.

Chcemy płacić - sygnalizujemy - ok, potwierdza, mija 15 minut. W końcu nas
wzywa do kontuaru. Bierze karty i znika gdzieś na 5 minut - nie pamiętam już
teraz czy z kartami, czy bez. Powraca, realizuje transakcję kolegi, znika na 5
minut, powraca, moja transakcja, znowu znika na 5 minut, karty leżą za blatem.
Coś powiedział, rzucił karty i kwitki i tyle.

W wątku zacytowanym przeze mnie ktoś pisał, by nie generalizować, ale już nie
pierwszy raz słyszę o dziwnym stosunku Węgrów do Polaków. Niektórych Węgrów!
Słyszałem to od rodziców, gdy jako dziecko byłem z nimi w latach 70-tych na
Węgrzech i o chowaniu przed Polakami towarów z półek, słyszałem od kolegi, że
w restauracjach byli obsługiwani zbyt wolno.

Ok, może i powinienem znać podstawowe zwroty, ale byłem tam przez chwilę,
przejazdem. Wracając do Polski blisko granicy chorwacko-węgierskiej Węgier
znał podstawowe zwroty w jęz. polskim na tyle by sprawnie sprzedać winiety, bo
po to głównie zatrzymywali się tam Polacy, ale był uśmiechnięty - nawet jeżeli
był to tylko uśmiech "biznesowy".

Żona kolegi pod koniec obiadu wyszła, bo już nie mogła wytrzymać napiętej
atmosfery i zachowania kelnera, nam pozostało płacenie trwające kilkanaście
minut. Czym to jest spowodowane?
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.