Dodaj do ulubionych

Czechy? Nigdy wiecej!!!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:55
Wrocilem z 6-dniowego pobytu w Czechach (Janske Lazne). Hotel (Astoria) -
katastrofa, obsluga niemila, jedzenie dno, Czesi ogolnie nieuprzejmi i
niechetni nam zupelnie bez powodu (moim zdaniem). Nigdy wiecej tego dziwnego
kraju. Moja noga tam nie postanie, chyba ze tranzyt mnie zmusi. Nadasane
miny, niegrzecznosc, nieuprzejmosc, jakies kompleksy czy doabli wiedza co.
Katastrofa. Zmarnowany czas i pieniadze. O pogodzie nie pisze (byla do
niczego), bo to nie ich wina:) Takie zachowanie im sie kiedys odbije
czkawka.

Obserwuj wątek
    • Gość: Eko Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:11
      Nie oceniałbym tak stanowczo jedynie na podstawie 6-dniowego pobytu.
      Osobiście od ponad 10 lat, każde wakacje przynajmniej częściowo spędzam w Czechach.
      W ubiegłym roku byłem 12 dni w Karlowych Warach, i na podstawie własnych,
      całościowych obserwacji, zupełnie nie podzielam tych opinii.
      I nie zmieni tego nawet fakt, że któregoś roku zostałem przez jedną z czeskich
      firm turystycznych, delikatnie mówiąc, "wpuszczony w maliny".
      W końcu jednak wszystko udało się wyjaśnić, z korzyścią na moją stronę.
      A Czechy i Czesi to bardzo ciekawy kraj i bardzo przyjemni ludzie.
      • Gość: reserve Przyklady: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 22:27
        W hotelu nie ma czajnikow w pokojach ani na korytarzach. Mimo ze dziecko ma
        niecale 3 lata i pije mleko codziennie wlasciciel nie zgadza sie na uzyczenie
        czajnika ani do pokoju ani wstawienie na korytarz. Na sniadanie 4 plasterki
        przeswitujaceo salami, zdechla margaryna, najtanszy trojkat sera. Na obiad zupa
        z kostki tluste sosy i twarde mieso. Wszystkiego bardzo malo. Deser strach jesc
        (jakas niby beza polana jakims strasznym kremem). Za pare kresek na scianie
        kredka (dziecko pomazalo) wlasciciel robi grozne miny, problem, problem... i
        chce 1000 koron. W koncu aby uniknac scen, bo mam juz dosc i bylem gotow wezwac
        policje (od ktorej, przyznej, niczego szczegolnie dobrego sie nie spodziewalem
        godze sie na 500 koron za zniszczenie sciany. Znisczenie zostaje w ciagu 5
        minut zamalowane przez fachmana hotelowego farba (wczesniej byla mowa jak do
        glupiego, ze firma musi przyjechac, ze cala sciana do malowania, etc. - zwykle
        chamstwo i zlosliwosc). W sklepach jak juz rzeklem na moj usmiech nadasane miny
        i odburkiwanie. Ni cholery nie wiaomo czemu. Chyba wedlug zasady "plac i
        spier**laj z mojego sklepu". Moze po prostu maja dosc turystow jak kazdy moze
        miec dosc swojej pracy. Tylko, ze psuja tym zachowaniem zycie innym.
        Praktycznie wszyscy Polacy, z ktorymi rozmawialem byli podobnego zdanie, choc
        moze nie wyraziliby tego tak ostro, jak ja to czynie. W kazdym badz razie - nie
        wydam juz u nich zadnych pieniedzy. Na narty bede jezdzil do Polski, a jak nie
        bedzie pogody to nigdzie. W tym roku bylem u nich 5-ty raz na nartach (zawsze
        Spindlerow lub Janske) i wiecej nie pojade. Jedyne dobre traktowanie jakie mnie
        spotkalo to w panstwowym sanatorium w Janskich w zeszlym roku. A w tym roku to
        byl juz syf nad syfy. Prawie wszyscy z hotelu wyjechali przed koncem swojego 7-
        dniowego "turnusu" (1-2 dni wczesniej - choc pogoda byla tu nie bez znaczenia).
        Zdrowy rozsadek przede wszystkim - nie bede wydawala ciezko zarobionych
        pieniedzy u takich ludzi. A na stokach, na ktorych kiedys bywalo luzno i milo
        teraz tlok i dzicz jak w Szklarskiej.

        • Gość: Ania Re: Przyklady: IP: *.uznam.net.pl 24.02.07, 15:59
          Gość portalu: reserve napisał(a):

          > W hotelu nie ma czajników w pokojach ani na korytarzach.

          A coż w tym dziwnego? Trzeba było wybrać sie na prywatną kwaterę - tam sa
          czajniki, a nie do hotelu.

          > Na sniadanie 4 plasterki przeswitujaceo salami, zdechla margaryna, najtanszy
          trojkat sera

          Pochwal sie ile zapłaciłeś za ten hotel, bo odnosze wrazenie, ze cena była
          wyjątkowo atrakcyjna ....

          >Za pare kresek na scianie kredka (dziecko pomazalo) wlasciciel robi grozne
          miny, problem,

          No tak, powinien sie cieszyc i na własny koszt malowac pokój, prawda?

          >A na stokach, na ktorych kiedys bywalo luzno i milo
          teraz tlok i dzicz jak w Szklarskiej.

          Ciekawe dlaczego? jak ci się wydaje???

          Żal mi takich jak ty, ten typ zawsze i wszędzie będzie czuł sie pokrzywdzony i
          bedzie narzekał, wiec chyba lepiej bedzie dl;a wszystkich jak jednak zostaniesz
          w domu ze swoja pociechą.
          • Gość: reserve Jedź. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 18:28
            Nie ma czego komentowac. Przyznaje, ze sam tak kiedys komentowalem jak ty,
            dopoki sytuacja nie przekroczyla pewnych granic. Przykro mi, ale nie wydajesz
            sie jak na razie partnerem do dyskusji. Zycze ci wiele takich pobytow jak moj -
            moze cos do ciebie dotrze.
            • Gość: Eko Re: No to nie jedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 19:21
              i przestań się nad sobą rozczulać i robić z siebie ofiarę. Być może dzięki temu,
              że ciebie tam nie będzie, Czesi będą lepiej nastawieni do tych Polaków, którzy
              tam przyjadą zamiast twojej osoby.
              Znajdź sobie hotel gdzieś w Polsce, i nie rób afery. Będziesz miał i czajnik i
              nocnik na zawołanie, jedzenie do syta a i twoje dziecko będzie mogło sobie
              malować ściany do woli. Tutaj są chyba najlepsze dla ciebie klimaty...
    • jusytka Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! 24.02.07, 15:47

      A ja mam wrażenie, ze to ty masz jakieś kompleksy, a może sam byłeś dla nich
      nieuprzejmy, albo miałeś wygórowane oczekiwania odnośnie hotelu?
      Absolutnie nie podzielam twojego zdania, a w przeciwieństwie do ciebie byłam w
      tym kraju wiele razy i to dłużej niż 6 dni ...
      • Gość: reserve Dokladnie tak! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 18:31
        To jest bezsensowna niechec okazywana praktycznie za nic. Podejrzewam, ze to
        jakis kompleks mniejszego kraju, w sumie dosc meczacego z tymi zamknietymi
        sklepami w weekend i atmosfera jak u nas w latach 70-tych. I swiadomoscia, ze
        wyzej pewnego poziomu i tak nigdy nie podskocza. Ale to glupie - przeciez my im
        w niczym nie zagrazamy, malo tego - od strony turystcznej powiemn, ze
        zachowujemy sie zupelnie wzorowo u nich. Ale co tam - ostatni raz tam bylem. No
        i oczywiscie te komentarze naszych rodakow. Ale coz - kazdy musi dojrzec do
        pewnych prawd.
      • Gość: Maciek Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 22:06
        Gdzie za granicą nas lubią? Polskie cwaniactwo, prostactwo, a często i chamstwo
        wyrobiły nam "renomę" w Europie i USA, a negatywne stereotypy, niestety, trudno
        zmienić.
        Wielokrotnie byłem w Czechach i nigdy nie odczułem niechęci Czechów do Polaków,
        co nie znaczy, że nie zdarzają się przypadki złego traktowania Polaków w tym
        kraju, podobnie jak w nas zdarzają się przypadki złego traktowania obcokrajowców
        (w sklepach, hotelach, restauracjach).
        Być może miałem szczęście, ale nie dawałem też powodów do konfliktów.
        Poza tym, jak wspomniał już jeden z forumowiczów powyżej, prawdopodobnie
        wykupiłeś tanią opcję wczasów i chyba miałeś zbyt wygórowane oczekiwania.
        Za dewastację dokonaną przez Twoje dziecko, jako rodzic, ponosisz całkowitą
        odpowiedzialność i sądzę, że w każdym innym kraju, także w Polsce, gospodarz
        pensjonatu czy hotelu kazałby Ci pokryć wyrządzona szkodę i zapewne sytuacja nie
        byłaby przyjemna.
        P.S. Pewna "gburowatość" obsługi w niektórych hotelach, piwiarniach czy
        restauracjach w Czechach jest charakterystyczna dla tego kraju, na szczęście
        powoli ulega to zmianie.
    • Gość: lubieczechy Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! IP: *.centertel.pl 25.02.07, 02:12
      Czytam i nie pojmuje.Bylam w Czechach jakies 15 razy.Jak w kazdym innym kraju
      roznych rzeczy mozna sie spodziewdzc.I jednego sie nauczylam:turysta masowy
      tzn:wycieczka z biurem itd nigdzie nie jest lubiany przez miejscowych.A my jako
      wybitnie"roszczeniowy"narod zawsze mamy pretensje.A czy nas obcokrajowcy powinni
      lubic?Czy nasze hotele i obsluga knajpek jest lepsza?I chyba to wielki
      pech,jesli chodzi o jedzenie,tlusto,niezdrowo itp,zgzadzam sie,ale zawsze porcje
      sa duuuze.To nie jet dziwny kraj,wrecz normalniejszy niz nasz.
    • Gość: zołza Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! IP: *.skranetcan.pl 25.02.07, 12:08
      Jesteś żałosny. Wcale się Czechom nie dziwię, że mają dosyć roszczeniowo
      nastawionych tanich "turystów" z Polski, którzy z braku dobrej pogody obwiniają
      ich o wszystko, w dodatku uprzykrzając życie stawianiem na piedestale swoich
      bezstresowo "wychowanych" dzieci. Mieszkam na granicy z Czechami, bywam tam
      często, ktoś z moich bliskich pracuje w czeskiej firmie i na na temat Czechów
      mam zupełnie inne zdanie.
    • Gość: kasia Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! IP: *.osiedle.net.pl 06.03.07, 15:29
      właśnie planowałam wyjazd z mężem i naszym 15 miesięczniakiem pod koniec
      kwietnia... myślałam o czechach bo chcemy się wybrać samochodem.
      Z tego co piszesz - mogę sobie podarować...
      Ciężko chyba jest w takiej odległości znaleźć miejsce, w którym da się odpocząć
      i zrelaksować. Może moglibyście coś polecić ?
      P.S. Nie interesują mnie campingi, tanie kwatery, brud, niemiła obsługa. No i
      musi być duuużo pysznego jedzenia...
      • ziuta111 Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! 14.03.07, 12:19
        Nie sugeruj się tym co napisał założyciel wątku, bo to jakiś nuworysz, któy
        myślał, że za grosze trafi do raju... Czajnika w hotelu mu się zachciewa...
        Jeśli interesuje cię pyszne jedzenie to zdecydowanie Czechy się nie nadają, no
        chyba, że pojedziesz do co najmniej czterogwiazdkowego hotelu i będziesz jadać
        w restauracji. Czesi jadają kiepsko i niesmacznie, choć oczywiście niektóre
        potrawy są smaczne. Wspaniałe żarcie jest za to na Słowacji! Polecam.
          • Gość: Bzz Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! IP: *.4web.pl 16.03.07, 13:31
            Oj kochani nie macie racji. W Czechach jestem co najmniej raz w roku, w
            wakacje. Mam tam bardzo dużą rodzinę a poza tym jeżdżę na wczasy. Żarcie na
            tzw. turnusach jest po prostu obrzydliwe. Nie podają w ogóle surówek!!! Zupa
            jest zawsze taka sama, choć inaczej się nazywa, jedyna różnica polega na tym,
            że jeśli nazwą ją kalafiorową to w cienkim rosołku pływa mały kawałek kalafiora
            (w całej wazie jeden) a jeśli pomidorowa to kawałek pomidorka itd. Dokładnie
            takie pakudne żarcie dostaję u mojej rodziny w głębi Czech, jedynie na Zaolziu
            widać wpływy polskie i do jedzenia dodaje się sporo zieleniny... Poza tym chleb
            u nich jest niesmaczny, przeważnie z kminkiem.
            Ziuta ma rację: żarcie w Czechach jest niesmaczne, choć oczywiście w dobrej
            restauracji można dobrze i smacznie zjeść.
            Natomiast w Słowacji posiłki podawane nawet na turnusach wczasowych są smaczne
            i obfite :)))
            Piwo nie jest posiłkiem. Poza tym jakbyście chcieli wiedzieć w Czechach
            wyżywienie na wczasach nie obejmuje ŻADNYCH napitków, a więc tym bardziej
            piwa;)))
            • rickky Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! 16.03.07, 15:45
              Żarcie na
              > tzw. turnusach jest po prostu obrzydliwe.

              Niestety, nie jeżdżę do Czech "Na turnusy".
              Za każdym razem, a trochę tego już było, nocuję w hotelu i żywię się w
              restauracjach. Nigdy nie miałem jakichkolwiek skarg na jakość potraw serwowanych
              w czeskich restauracjach, a zwłaszcza na ich smak. A zawsze staram się jadać w
              jak największej ich ilości podczas każdorazowego pobytu. Na tej podstawie
              ośmielam się twierdzić, że kuchnia czeska jest bardzo smaczna.

              >Nie podają w ogóle surówek!!!
              Jak sobie zamówisz w restauracji surówkę czy sałatkę, to nie pożałujesz.

              Zupa
              > jest zawsze taka sama, choć inaczej się nazywa, jedyna różnica polega na tym,
              > że jeśli nazwą ją kalafiorową to w cienkim rosołku pływa mały kawałek kalafiora
              >
              > (w całej wazie jeden) a jeśli pomidorowa to kawałek pomidorka itd.

              Z zupami jest ten problem, że oni chyba do tej części posiłku nie przywiązują
              większej wagi. Kilkakrotnie w trakcie pobytu w Czechach zdarzyło nam się ( w tym
              roku aż 3krotnie w ciągu 2 tygodni w 3 różnych restauracjach), że kelner po
              prostu zapomniał o zamówionej przez nas zupie i przyniósł od razu drugie danie.
              Na pytanie o zupę, kelnerzy z dziwnym wyrazem twarzy łapali się za głowę i
              przepraszali. Oczywiście rezygnowaliśmy wtedy z zup, dla ciepłego drugiego, ale
              trzeba przyznać że zawsze lokal rehabilitował się, najczęściej w postaci
              kieliszka alkoholu (przeważnie Becherovki).
              Na te zupy, które u nich jadłem narzekać nie mogę. Zwlaszca na czeską zupę
              czosnkową - nie ma nigdzie tak dobrej na Swiecie.

              Poza tym chleb
              >
              > u nich jest niesmaczny, przeważnie z kminkiem.
              To już kwestia indywidualnego smaku. Ja kminek lubię...
              Śniadania w hotelach, w których byłem (szwedzki stół) niczym nie różniły się od
              tych w Polsce.

              > Natomiast w Słowacji posiłki podawane nawet na turnusach wczasowych są smaczne
              > i obfite :)))
              Trzy dni mieszkalem w Bratysławie, też w hotelu, jak w Czechach. Oprócz
              śniadania (kontynentalnego)w hotelu, jedzenie we wszyskich restauracjach w
              których byliśmy było niestety poniżej krytyki. Zupełnie niesmaczne, niedoprawione...
              Ale każdy ma inny smak i co jednemu smakuje, drugiemu nie musi....
              • ziuta111 Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! 16.03.07, 16:35
                Rickky, szkoda, że nie napisałeś w jakich hotelach się zatrzymujesz w Czechach,
                bo podejrzewam, że w co najmniej 3- , a najprawdopodobniej 4-gwiazdkowych,
                ponieważ ja też wiele razy tam byłam i nawet nie we wszystkich 3-gwiazdkowych
                hotelach, także w Pradze, jedzenie było smaczne. Z postu twojego przedmówcy
                wynikało, że opowiada on o tradycyjnym czeskim jedzeniu, podczas gdy lepsze
                hotele i restauracje, szczególnie w miejscowościach turystycznych starają się
                podawać żarcie, nazwijmy to, europejskie. Ale wystarczy pójść do nawet lepszych
                knajp przeznaczonych dla Czechów, aby zobaczyć to, o czym on opowiada. Jest to
                szczera prawda. Wystarczy też pogadać z jakimkolwiek Czechem na ten temat a
                dowiesz się, że surówki są u nich kompletnie niejadane a zupy wszystkie, z
                wyjątkiem faktycznie czosnkowej, identyczne. Ci, którzy kiedyklwiek byli w
                Polsce bardzo nam zazdroszczą smacznego jedzenia i chleba! Mówią, że jak dobry
                chleb, to z Polski.
                WYdaje mi się, że rzadko kto jeździ do Czech, aby mieszkać tam w
                pierwszorzędnych holtelach, dlatego opowiadanie o tym, jakie wspaniałe jedzenie
                podają w restauracjach hotelowych jest, moim zdaniem, wpuszczeniem w maliny.
                W ogóle nie powinno się wysnuwać wniosków o jakości jedzenia w danym kraju
                wyłącznie na podstawie posiłków spożywanych w dobrych restauracjach. Nie jest
                to bowiem w ogóle miarodajne, podobnie jak sondaż przedwybczy przeprowadzony
                wyłącznie na grupie osób zarabiających ponad 15 000 zł miesięcznie.
                • rickky Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! 17.03.07, 00:02
                  > Rickky, szkoda, że nie napisałeś w jakich hotelach się zatrzymujesz w Czechach,
                  Zatrzymywałem się w różnych hotelach, zarówno tych turystycznych jak i
                  trzygwiazdkowych. Standart hoelu nie ma tu jednak wiele do rzeczy, gdyż zawsze
                  żywimy się w restauracjach i to niekoniecznie hotelowych.
                  Staramy sie wręcz "zaliczać" jak najwięcej takich miejsc, aby mieć jak
                  najwiekszą skalę porównawczą. Te restauracje w ktorych jemy też są o różnym
                  standardzie, czasami wręcz z pogranicza stołowki.

                  > hotele i restauracje, szczególnie w miejscowościach turystycznych starają się
                  > podawać żarcie, nazwijmy to, europejskie.
                  Niestety, ale kuchnię danego kraju poznaje się po tym, co maja do zaoferowania
                  jego zaklady żywienia zbiorowego. Przecież przeciętny turysta nie ma mozliwości
                  aby wejśc i najeść się u ludzi w domach. Jest to niemożliwe i niewyobrażalne.

                  > szczera prawda. Wystarczy też pogadać z jakimkolwiek Czechem na ten temat a
                  > dowiesz się, że surówki są u nich kompletnie niejadane a zupy wszystkie, z
                  > wyjątkiem faktycznie czosnkowej, identyczne. Ci, którzy kiedyklwiek byli w
                  > Polsce bardzo nam zazdroszczą smacznego jedzenia i chleba! Mówią, że jak dobry
                  > chleb, to z Polski.
                  To, jak już napisalem wcześniej jest kwestią tego, co kto lubi. A to jest
                  pojęcie subiektywne...

                  > W ogóle nie powinno się wysnuwać wniosków o jakości jedzenia w danym kraju
                  > wyłącznie na podstawie posiłków spożywanych w dobrych restauracjach.
                  Pisałem już o tym powyżej. Można, ale niekoniecznie w drogich, choć moim zdaniem
                  im droższa restauracja, tym bardziej dba o "czystość" swojego menu, narodową czy
                  też regionalna.
                  W inny sposób sprawdzić się tego nie da.
                  Można, co prawa, zabrać do domu przepis i zrobić sobie coś samemu, ale na pewno
                  nie będzie to mialo "duszy".
      • yeti39 Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! 28.03.07, 10:57
        Witam!
        Nie sugeruj się tymi opiniami tak bardzo, my też dużo jeździmy i to z małym
        dzieckiem. Nie stronimy od Czech wręcz odwrotnie jak miał właśnie 10 m-cy to
        byliśmy w Uherskie Hradistie w Czechach kilka nocy i było super. Spaliśmy w
        hotelu wcale nie wielogwiazdkowym bo normalna klasa turystyczna pokoje
        czyściutkie, śniadania b. dobre i bardzo miła obsługa(wręcz stanęli na głowie bo
        wynikł problem z noclegiem - pojechaliśmy w ciemno bo naczytaliśmy się na forum
        że tam prosto znaleźć nocleg i nie trzeba wcześniej rezerwować co okazało się
        bzdurą bo o mało nie wylądowaliśmy w samochodzie z niemowlakiem albo w jakimś
        hotelu za kolosalną cenę. W Pradze spaliśmy 2 razy a mały miał ok. 16 m-cy i 3
        latka. Hotel super, śniadania stół szwedzki b. dobre.Godne polecenia są
        apartamenty k. Znojma taki domek z tzw. apartamentami na obrzeżach Znojma
        kuchnia-jadalnia, łazienka, sypialnia. Bardzo mili właściciele tak że uważam
        jako matka teraz już 6 letniego szkraba że naprawde warto pojechać do CZECH
        /CZYSTO, JESZCZE NIE TAK DROGO, A NAPRAWDĘ JEST CO POZWIEDZAĆ I JAK ODPOCZĄĆ a
        nie kiedy milej i sympatyczniej i taniej niz w Polsce.
    • sieczu Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! 16.03.07, 17:50
      W wielu kwestiach masz racje. Czesi, chociaz na pozor wydaja sie sympatyczni,
      maja wobec Polakow jakies kompleksy i mozna sie po nich spodziewac negatywnego
      zachowania. Sa bardzo falszywi. Oczywiscie, sa tez fajne osoby, lecz ogolnie
      trzeba zachowac ostroznosc, nie ufac im oraz trzymac dystans.

      Co do wycieczki. Aby zatrzec zle wrazenie radze sobie zrobic tygodniowa
      wycieczke na sieciowym bilecie kolejowym np. do Brna, Olomunca, Czeskich
      Budziejowic i Jindrichova Hradce z noclegami a akademikach. Wtedy pozna sie
      zupelnie inne Czechy.
      • pampeliszka Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! 17.03.07, 10:11
        A ja mieszkam juz od 4 lat w Olomoucu i jeden jedyny raz spotkalam sie z
        nieprzyjaznym podejsciem (pani laryngolog w przychodni). Czesi sa w porzadku,
        dobrze sie tu mieszka. Pewnie to kwestia podejscia- ja jestem uprzejma i sie
        usmiecham, to i do mnie sie usmiechaja. Nie wstrzynam awantur to i na mnie nikt
        nie krzyczy...
        --
        Małgosia 25.03.2005
      • axayacatl Zdar,Sěču. 17.03.07, 11:47
        Už zase si stěžuješ na Čechy? A že prý máme komplexy z Poláků a chováme se k
        vám nepřátelsky. Od tebe je to už hodně ohraná písnička. Zkus někdy popřemýšlet
        o tom, jestli to není jenom tvá autosugesce a tvůj český komplex. Protože z
        tvých příspěvků a z tvého blogu (ano, opravdu jsem ho četl) vyvozuji, že
        největší problém máš sám se sebou a je celkem jedno, která národnost tě
        obklopuje.

        Co se týče tvé argumentace nepřestává mě překvapovat s jakým bohorovným klidem
        přenášíš své osobní problémy ve škole a mezilidských vztazích na a proti celému
        národu. Abys lépe pochopil, co jsem tím chtěl říct, uvedu příklad
        jen "takříkajíc" s opačným znaménkem. Tedy náhled Čecha na Poláky:

        Mé zážitky s tvými krajany.

        1- Párkrát jsem měl tu čest potkat na českých silnicích polské řidiče. Už jsem
        si vypěstoval reflex, že jakmile zahlédnu polskou SPZ přibrzďuji a držím se u
        kraje, protože nevím, co ten "pšonek" zase vyvede za prasárnu. Dodržování
        dopravních předpisů není zrovna vaše silná stránka. 70-80 km/h v obci je asi v
        Polsku normální. (A když "nebohého řidiče" zastaví a pokutuje dopravní policie,
        tak si ti "knedlíci" zase léčí svoje komplexy.)

        2- Při jedné prohlídce zámku byla v naší skupině i jedna polská rodinka. Hned
        na začátku dostali polský výklad na papíře, aby z toho taky něco měli, když
        výklad bude v češtině. Odhlédnu od toho, že měli během celé prohlídky potřebu
        se na něčem domlouvat zrovna když průvodkyně česky vyprávěla zbytku skupiny.
        Nebylo to příjemné, ale tolerovali jsme to. Asi v polovině trasy si však
        najednou usmysleli, že se nebudou držet skupiny, ale že si půjdou prohlédnout
        znova místnost, odkud jsme právě vyšli. To už ale průvodkyně zasáhla a
        přinutila je jít s námi, protože ona ručí za to, že se nic ze zbírek nerozbije
        ani neztratí. Šli tedy dál s námi, ale polská mamina si neodpustila poznámku,
        že nechápe, proč nemůžou po zámku chodit sami, když českému výkladu průvodkyně
        stejně nerozumí. (16 letá průvodkyně má už takový komplex z Poláků, že je
        nenechá samotné projít si zámek. To je ale nehoráznost.)

        3- Tohle nebude můj zážitek, ale model tvé argumentace dovedený "ad absurdum".
        Polský prezident nebo premiér (nevím, který z nich to je) žije s kocourem. Tedy
        je zoofilní (kocour je zvíře) homosexuální (je to kocour, ne kočka) pedofilní
        (kocourovi ještě nebylo 18 let) katolík (v Polsku to snad ani nemůže být
        jinak). Poláci jsou tedy zoofilní, homosexuální, pedofilní katolíci.

        Dala by se napsat ještě spousta takových odstavců. Mohli by být
        ještě "údernější" vůči "pšonům", ale já je psát nechci a ani nebudu. Pokud
        chceš znát můj názor na Poláky, tak jejich (váš, tvůj) asi největší problém je
        neschopnost přijmout autoritu a chovat se podle pravidel, ať už svých nebo
        cizích. Z toho pak přirozeně vyplívají třecí plochy, které každá ze stran chápe
        jinak. Poláci mívají pocit, že je nikde nemají rádi, ale postupně snad přijdou
        na to, že to není z důvodu nějakého "celoevropského" polského komplexu, ale z
        toho, jaký obraz po sobě v dotyčných zemích po svém odjezdu zanechávají.

        P.S. Jestli chceš opravdu vidět lidi mající "wobec Polakow jakies kompleksy"
        doporučuji navštívit Polsko. Asi jsi tam už dlouho nebyl.
        • sieczu Re: Zdar,Sěču. 17.03.07, 13:53
          O, mistrz nawet takie fora czyta.

          Oczywiscie, nie moge skrytykowac. Wszyscy Czesi sa przyjacielscy, wszystko jest
          w porzadku, nie ma przestepczosci, wszyscy sa mili i tolerancyjni. Po prostu raj
          na ziemi. Prawda jest taka, ze wiele osob jak tylko uslyszy jezyk polski lub
          zobaczy Polaka to zaczyna swoje humory. Gorsi sa jednak inni. Ci, ktorzy wobec
          Ciebie udaja milych i fajnych a za plecami obgaduja lub przy pierwszej lepszej
          okazji dokopia ci. A takich jest sporo.

          Moje przezycia z Twoimi rodakami:

          Pierwszy miesiac w Czechach - stolowka Uniwersytetu Masaryka przy Rektoracie:
          Spoznilem sie 5 minut po czasie wydawania zamowionych dzien wczesniej obiadow
          (nauczycielka przedluzyla lekcje) i powiedzieli mi, ze dostane fige z makiem a
          pieniadze mi nie zostana zwrocone. A bylo to tylko 5 minut (nawet moze mniej),
          niektorzy jeszcze jedli te obiady. Poszedlem do administracji, zeby mi dali cos
          w zamian, bo jestem glodny a 4 zl za obiad to polowa mojego dziennego budzetu.
          Pani z administracji zeszla ze mna i dostalem obiad. Kiedy tylko odeszla zaczeli
          mnie przy studentach wyzywac od zlodziei i oszustow, pozniej przyszedl szef
          kuchni - M. Špatný - nazwisko adekwatne do charakteru, ktory chcial mnie pobic,
          a na moja uwage o jego zachowaniu "U nas w Polsce to nie do pomyslenia" reagowal
          "Polacy to najwieksze dziady, zlodzieje i oszusci". Wyzwiska lecialy dalej, wiec
          ja tez powiedzialem co mysle o takim zachowaniu. Pracownicy stolowki grozili mi,
          ze dostane po zebach jak wyjde na zewnatrz, ale chyba, jak to tchorze wymiekli.
          Za to, ze odpyskowalem im w takiej sytuacji dostalo mi sie nie od Czechow, ale
          od ... Polakow-Czechofilow.

          Sklepy i restauracje:

          W restauracji bylem tylko raz. Oszukano mnie metoda doliczania dnia miesiaca do
          rachunku, tzn. jadlem obiad 8 wrzesnia, to rachunek byl wyzszy o 8 koron. To
          normalna, pomijajac niemila obsluge, metoda. O czeskich kelnerach i ich
          zachowaniu juz kraza legendy.

          Jesli chodzi o sklepy problemem sa sprzedawczynie, ktorym wydaje sie, ze sa
          jeszcze boginiami jak w czasach komuny. Na szczescie w tej kwestii nastepuje
          szybka poprawa. Jeszcze niedawno czeste bylo kwitowanie skarg klientow krzykiem
          i wyzwiskami, tutaj tez Czechy sie cywilizuja, o czym swiadczy chocby moja
          ostatnia skarga na ochroniarza z hipermarketu.

          Kierowcy:
          Chyba nie wiesz jak czeska policja lubi wymuszac lapowki od polskich kierowcow.
          Ale jest na to sposob. Faktem jest, ze sporo Polakow popisuje sie na drogach
          jacy to oni sa dobrzy. Czescy kierowcy tez nie sa swieci. Musze sie rozgladac po
          kilka razy zanim przejde na zielonym swietle (juz kilka razy mnie o malo nie
          przejechali).

          Dyskusje na forach:
          Tutaj w ogole szkoda gadac. Ostatnio na forum Uniwersytetu Masaryka byla
          dyskusja o obecnej sytuacji w Polsce. Mnie i tych, ktorzy byli za mna wprost
          wyzywali, chociaz staralem sie odpowiadac dyplomatycznie. Kiedy najlepszy czeski
          informatyk - Nikola Beneš, nawiasem mowiac wyjatkowy gnoj, po raz PIECDZIESIATY
          mnie zwyzywal bez rzeczowej odpowiedzi na moj post zrobilem to samo i zaczelo
          sie jaki to jestem agresywny. Gdybym nie byl za granica, to kolesiowi bym
          dokopal. W tej dyskusji, poza kilkoma osobami wiekszosc prezentowala poziom
          debilny, o wiele, ale to o wiele nizszy od Twojego.

          Inna sprawa sa dyskusje na forach Novinek czy Idnes-u. Tam wyzwiska leca co chwile.

          Studia:
          Pomijajac chamski egzamin z jezyka lotewskiego, na ktorym usadzono mnie w dzien
          moich urodzin, tylko dlatego, ze nie wiedzialem jednego slowa, chociaz czesc
          gramatyczna i reszte konwersacji bardzo dobrze znalem, to mozna zostac oszukanym
          przy wyborze kierunku. Np. u mnie pisze w ogloszeniu, ze aby zostac dopuszczonym
          do obrony pracy licencjackiej trzeba uzyskac przynajmniej 80 kredytow z
          obowiazkowych przedmiotow i 100 z jakich mi sie podoba. W praktyce to nieprawda,
          bowiem trzeba zdawac wszystko.

          A najlepszy jest nauczyciel T.H. Na jego egzaminach zdaje srednio 20-30%, na
          wszystkich przedmiotach, ktore prowadzi, przerabiamy jego ksiazke o znaku
          morfematycznym, z ktorej nikt nic nie rozumie. W ogole on chyba chce zrobic ze
          studentow kopie swej osoby, czym uzyskuje efekt odwrotny do zamierzonego.

          Polityczna poprawnosc:
          Sam wiesz co.
          • axayacatl Re: Zdar,Sěču. 17.03.07, 15:41
            Ale ty pořád omýláš to samé. Já jsem nikdy nikde nepsal, že jsou Češi bez chyb
            a že je tady ráj na zemi. Vyčítal jsem ti styl tvé argumentace. Prostě se mi
            zdá, že si všechno bereš moc osobně. Je pravda, že si Češi většinou nechávají
            odstup od cizinců, má to své historické kořeny. Ale není to namířeno proti
            nikomu. Jestli se k tobě někdo choval až moc drsně, tak to bylo nejspíš na
            základě předchozích špatných zkušeností s tvými spoluobčany. Jak jsem se snažil
            naznačit v předchozím příspěvku nemají Poláci dobrou pověst nikde v Evropě a
            můžou si za to sami. Tebe jednou vyrazí učitel od zkoušky a ty z toho uděláš
            národnostní problém, pro který si následně dohledáváš další potvrzení a důkazy.
            Taky mě docela zaráží (a nejenom u tebe, ale i u tvých nacionálně postižených
            spoluobčanů) používání slova tchoř ve spojitosti s českým národem. Dalo by se
            říct, že je to taková tvoje "libůstka". Asi mírní tvůj český komplex, ale jakým
            živočišným druhem bys potom nazval Poláky? Když pominu to, že by se tchoř
            stejně dobře hodil i na ně, napadá mě ještě "řvoucí myš". Možná by bylo pro
            příště lepší, když za každou svou kritikou bídných českých poměrů uvedeš, jak
            to elegantně a správně řešíte u vás v Polsku. Mile rád se nechám od tchořů-
            řvoucích myší poučit.
            • sieczu Re: Zdar,Sěču. 17.03.07, 17:33
              Twierdzisz, ze nigdzie nie napisales, ze Czesi sa doskonali i jest tam raj na
              ziemi. Ale pisza to Polacy - czechofile i rozni lewacy na forach. Non stop
              czytam jak wszyscy Czesi sa przyjazni, spokojni, mili to mnie po prostu krew
              zalewa. Ja widze co innego. Sami Polacy w Czechach tez nie sa swieci, to prawda.

              Ten nauczyciel mnie usadzil z komentarzem: "Na zaliczenie to moze starczy u was
              w Polsce, u nas na zaliczenie trzeba umiec 100%" i tylko mnie usadzil, wiec nie
              moze byc mowy o przypadku.

              Slowo "tchorz" idealnie pasuje do wiekszosci Czechow. Mocni jestescie w grupie,
              kiedy macie przewage liczebna. Wtedy potraficie wyzywac, gnoic i ponizac Ale
              kiedy ten sam krzykacz znajdzie sie w sytuacji jeden na jeden to juz sie boi i
              nie powie prosto w oczy tego, co potrafi tak chamsko mowic w grupie. Nauczylem
              sie podczas pobytu w Czechach, ze na wyzywajacego i krzyczacego Czecha trzeba
              tez nakrzyczec (zwlaszcza czasem w sklepach). To naprawde dziala. Taki cham
              uswiadamia sobie, ze jego zachowanie powoduje okreslone konsekwencje, wiec
              uspokaja sie.

              Co do Polakow jest teraz taki podzial, ze trudno mi na to znalezc polskie i
              czeskie slowo. Na pewno sporo jest krzykaczy (křiklouni), ktorzy caly czas
              narzekaja liczac, ze inni rozwiaza nasze problemy. Sporo tez jest takich typu:
              Wszedzie dobrze, ale w domu najgorzej (Všude dobře, doma nejhůře), czyli miedzy
              innymi czechofile przedstawiajacy Czechy jako raj na ziemi.
              • axayacatl Re: Zdar,Sěču. 17.03.07, 21:46
                Já jsem na vysoké škole (shodou okolností taky v Brně) několikrát vyletěl od
                zkoušky a musel jsem si během studia vyslechnout pár "štiplavých" poznámek od
                vyučujících. Ale tady je to norma, nikdo ti nebude mazat med kolem huby. Spíš
                by tě to mělo vyburcovat a zdravě naštvat, abys do toho dal příště víc.
                Předpokládám, že tak to ten tvůj učitel i myslel, ale tys to asi nepochopil.

                Většina Čechů se podle tebe chová jako tchoři. Tak nevím ... má cenu ti to
                vyvracet. Já asi prostě žiju v jiné České republice. Nevěřím tomu, že by na
                tebe většina Čechů pořvávala, když jsou ve skupině a pak se tě "jeden na
                jednoho" bála promluvit. To sis prostě vymyslel. Zbabělci a hrdinové jsou v
                každé společnosti a s národností to nemá co dělat.
                  • axayacatl Re: Zdar,Sěču. 18.03.07, 13:05
                    Citovat Heidricha to už chce hodně silný žaludek! O Češích prý řekl, že jsou
                    to "smějící se bestie", ale "národ bez tváře" to je tvůj další výmysl. Jsi
                    opravdu těžce zakomplexovaný Sěču.

                    P.S. Co si asi ten zkurvený nácek myslel, když chcípal po atentátu čs.
                    parašutistů? Kubiš a Gabčík - muži bez tváře? ČEST JEJICH PAMÁTCE!
                    • sieczu Re: Zdar,Sěču. 18.03.07, 13:11
                      >O Češích prý řekl, že jsou
                      > to "smějící se bestie", ale "národ bez tváře" to je tvůj další výmysl.

                      Moze masz racje. Z okresleniem "Narod bez twarzy" spotkalem sie kilkakrotnie na
                      forach internetowych, rowniez czeskich. Ale niech bedzie po Twojemu.

                      >Kubiš a Gabčík - muži bez tváře? ČEST JEJICH PAMÁTCE!

                      Przeciez, jak sam piszesz, nie mozesz ich bohaterstwa przenosic na caly czeski
                      narod.
            • ziuta111 Re: Zdar,Sěču. 17.03.07, 18:33
              Axayacati, mas pravdu. Siecu nerika nic moudreho,opravdu vsechno bere moc
              osobne, ale bohuzel uz takovy je, starci precist jeho jine posty (nevim nebo
              posty je posty, proto ze se teprve ucim cesky...), primo nema rad Cesko a Cesi,
              jak tak jsi napsal, ma cesky komplex.
              Promin chyby, prosim.
              • sieczu Re: Zdar,Sěču. 18.03.07, 12:11
                Jasne, ma czeski kompleks. Kazda krytyka Czechow jest czeskim kompleksem.
                Kolejna czechofilka, ktora sie naczytala bohemistycznych bajek i zaczyna swoje.
                Nie mozna krytykowac Czech i Czechow. Proste.

                Ja jestem wobec Czechow calkowicie obojetny - mam jedynie zle doswiadczenia i
                mam w zwiazku z tym prawo ostrzegac innych przed nimi.
                • Gość: Hmmm Re: Zdar,Sěču. IP: *.4web.pl 18.03.07, 21:45
                  Sieczu, od czasu do czasu czytuję sobie różne fora i tak się jakoś składa, że
                  twoje posty dają się zauważyć, ponieważ nic nigdy ci się nie podoba i jesteś
                  bardzo kategoryczny w swoich sądach. Kto ci powiedział, że nie wolno
                  krytykować? Nikt czegoś takiego nie napisał, wszystkim twoim oponentom chodzi
                  raczej o to, że twoje opinie są niewyważone i bardzo jednostronne a twój
                  stosunek do Czechów NIE jest obojętny, a zdecydowanie negatywny. Nikt też nie
                  kwestionuje twojego prawa do ostrzegania innych, jedynie forma twoich
                  wypowiedzi jest trudna do zaakceptowania. POza tym, trudno brać poważnie opinie
                  faceta, który na podstawie jednego negatywnego doświadczenia ocenia negatywnie
                  cały naród. Co ma przysłowiowy piernik do wiatraka?
                  Poza tym nie podobają mi się twoje teksty w stosunku do innych w stylu:
                  "> Kolejna czechofilka, ktora sie naczytala bohemistycznych bajek i zaczyna
                  swoje", bo raz, że nie jst to grzeczne, a dwa, że świadczy o tym, że nie
                  przeczytałeś postów Ziuty dokładnie.
                  Sam sobie wystawiasz świadectwo, a potem się dziwisz, że ludzie traktują cię
                  jak zakompleksionego dzieciaka.
                  • bodziot1 Re: Zdar,Sěču. 01.04.07, 10:40
                    Niestety tak już jest,że są ludzie, którzy jak pójdą do sklepu, to nie podoba
                    się obsługa, jak kupuje mały samochód, to wymagania ma jakby kupował merca a tak
                    w ogóle to tylko on robi wszystko dobrze, tylko on wie najlepiej. Od czasu do
                    czasu mam kontakt bezpośredni z "klientem" i to jest po prostu jeden z jego
                    typów wiecznie niezadowolony, wiecznie urażony wiecznie...
    • Gość: niemamweny2 Re: Czechy? Nigdy wiecej!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.07, 12:31
      Uwaga napad (mojego dobrego humoru- po przeczytaniu tego niezwykle 'mondrego'
      wątku).Niech żyje Hrabal, Capek, a z tych zyjacych Sverak)!Proponuję żeby z
      braćmi Czechami wspólnie zaspiewać (tu na tym forum) Czesi-piosenkę Wojtka
      Belona 'Szukam szukania mi trzeba', a Polacy 'Laska nebeska'(kurde- kto to
      spiewał Got czy Vondrackova?).I będzie nam wszystkim weselej.

      Kelnerzy wszystkich krajów łączcie się w swej uczciwości!

      Niech zyje wspaniała polska barowa kuchnia i wszechobecny wysoki poziom usług
      turystycznych w Polsce!

      Niech żyje (niektorych z rodaków) zawsze i wszędzie życzliwy stosunek do
      naszych gości i zwłaszcza sąsiadów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka