Dodaj do ulubionych

Węgrzy niesympatyczni?

IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.08, 13:52
Witam,
niedawno wrocilam z wycieczki do Budapesztu i musze Was zapytac,czy
to ja mialam nieslychanego pecha trafiajac na niezbyt milych i
otwartych obywateli Wegier,czy oni faktycznie nie naleza do zbyt
sympatycznych?Oszczedze szczegolow,ale pare razy czulam sie
zazenowana.Nie czekam na odpowiedzi typu "nie generalizuj","Nasi
rodacy tez sa rozni,jedni sympatyczni inni wstretni" etc.

ps-o ile dobrze pamietam Anna Mucha w cyklu podrozniczym w Dzien
dobry tvn takie wlasnie miala odczucia po spotkaniu z Wegrami,w
przeciwienstwie do Rumunów.
Edytor zaawansowany
  • hepik1 07.08.08, 15:38
    Ja tam tak nie uważam...gospodarze apartamentów u których mieszkalem zawsze byli sympatyczni.
    Ze wzgledów językowych oczywiście trudniejsza jest interakcja.Moje pokolenie porozumiewa się za pomocą języka rosyjskiego a zawsze łatwiej o porozumienie gdy toczy się nawet szczątkowa rozmowa.
    Do dzisiaj milo wspominam wspólne grilowanie węgierskiej słoniny(niebo w gebie) i spłukiwanie z wątroby tłuszczu przy udziale tokaju(niesklepowego)
    --
    Nie znam Rona Asmusa...proszę to zaprotokołować ;)
  • ataeb22 07.08.08, 19:22
    tez próbowalem porozumiec sie po rosyjsku, jednak z bardzo mizernym skutkiem ze
    strony moich rozmówców

    na parkingu przed kapieliskiem trafił sie jakis nawiedzony wariat, rozdawał
    jakies ulotki i cos krzyczał w naszym kierunku(hi hi, jakbym widzial w Polsce
    fanów radia pewnego dyrektora)

    generalnie, wg mnie, trudno powiedziec czy sa sy;mpatyczni czy nie
    wg mnie są obojetni, bariera językowa jest jednak spora

  • Gość: jola.nda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.08, 15:39
    być może miałaś pecha bo ja miałam inne wrażenie. Dla mnie Węgrzy byli mili i
    sympatyczni. Może dlatego że ja miałam styczność raczej z małomiasteczkowymi
    mieszkańcami Węgier. Nie byłam w Budapeszcie. Ja za to miałam wrażenie że to
    Słowacy są dla nas niemili. Na pewno z tą opinią też nie wszyscy się zgodzą.
  • lisia312 07.08.08, 21:55
    stanowczo nie lubię Muchy, a nie Węgrów, czy Słowaków- nie trafiłam na niemiłych..
    --
    Forum Tychy Dobre Miejsce
  • hepik1 07.08.08, 23:07
    A ja Muchę uwielbiałem ...Mucha to taki żużlowiec ze Śląska Świętochłowice...z Waloszkiem jeździł ...lata 70-te ;)
    --
    Nie znam Rona Asmusa...proszę to zaprotokołować ;)
  • lisia312 08.08.08, 11:35
    hepiku! to nie ta ( a raczej TEN) Mucha, ja o Annie jak najbardziej!!
    --
    Forum Tychy Dobre Miejsce
  • Gość: Natalia IP: *.adsl.inetia.pl 08.08.08, 12:06
    Wyglada na to,ze mialam nieslychanego pecha:)
    1.Pani szalecie w McDonaldsie nie pozwolila zamknac drzwi
    zastawionych mopem kiedy chcialysmy się z kolezanką
    odswiezyc.Zareagowala baaardzo agresywnie,czym podniosla i nam
    cisnienie juz o godzinie 7 rano;)
    2.Kiedy wychodzac ze sklepu z pamiatkami stracilam drewniane
    skrzynki poustawiane w przejsciu(!!!) sprzedawczynie prychaly i
    robily grozne miny
    3.W restauracji kelner nie raczyl udzielic nam jakichkolwiek
    informacji na temat bankomatu (okazalo sie,ze mozna placic tylko
    gotowka)
    I kilka innych dziwacznych sytuacji,ktorych atmosfery nie sposob
    oddac piszac na forum.
    On the other hand-Budapeszt-najpiekniejsze miasto jakie
    widzialam,przepiekni mezczyzni ktorzy reaguja na kobiety tak,jakby
    nie widzieli ich przez ostatnie 15 lat;) <moze byc irytujace,ale ego
    nie spi ;) >Z cala pewnoscia tam wroce,byc moze wczesniej wykonam
    kilka ceremonialow odpedzajacych zle duchy hihi ;)
  • hepik1 08.08.08, 12:34
    Aaaa taaaa! ;))
    Mnie ta Mucha też sie podoba.Faceci w tym wieku tak mają vide Kuba W. ;))

    --
    Nie znam Rona Asmusa...proszę to zaprotokołować ;)
  • conscientious 08.08.08, 12:43
    vide hepik;););)
  • vineri 08.08.08, 15:52
    Ja niestety muszę kilkakrotnie w miesiącu przejeżdżać przez węgry,i niestety mam podobne odczucia jak założycielka tematu i A.Mucha, powiem wręcz że zaczynam się ich bać bo są najczęściej agresywni a każdy kontakt z henderoszagami (policja)jest bardzo nieprzyjemny,najczęściej pada zdanie po polsku:"masz 20 € to pojedziesz dalej" a jak pytam za co to nagle nikt nic nie rozumie i sytuacja robi się nieprzyjemna. Dodam jeszcze że poznałem ten kraj od podszewki i nie przebywam tam jako turysta,i jeszcze jedno, gdy zapyta się słowaka czy rumuna co myśli na temat węgrów to padają najczęściej niecenzóralne określenia. Mój wniosek jest taki:jeśli węgier może na tobie zarobić to będzie dla ciebie miły a jeśli spotkanie z tobą nie przyniesie żadnych korzyści to...
    --
    ROMANIA MARE !
  • Gość: Natalia IP: *.adsl.inetia.pl 08.08.08, 16:07
    A jednak...tylko widzisz,ja bylam klientką we wszystkich tych
    przypadkach,czyli mogli na mnie zarobic,a mimo to byli nieprzyjemni:/
  • lisia312 08.08.08, 16:26
    akurat Słowakom i Rumunom to się nie dziwię, bo z sąsiadami chyba nikt dobrze
    nie żyje....
    Ale ja naprawdę nie mam złych wspomnień- może dlatego, że nie znam żadnego
    języka dobrze, więc dogadywałam się łamanymi językami + ręcznie.
    --
    Forum Tychy Dobre Miejsce
  • Gość: Dobranocka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.08, 16:49
    Uważam, że Węgrzy są do nas przyjaźnie nastawieni. Wiadomo, że nikt
    nie będzie się nam na szyję rzucać z radości, bo spotkał Polaka czy
    Polkę. Ale ogólnie nas lubią.
    Inna sprawa, że sympatia sympatią ale każdy może mieć gorszy dzień,
    a my Polacy (i chyba nie tylko my) potrafimy wkurzać.
    Toaleta w McDonald's służy do mycia łapek przed lub po posiłku a nie
    do odświeżania się o 7 rano! Domyślam się, że byłaś po podróży, ale
    pani sprzątaczka nie musi tego wiedzieć. Takie rzeczy załatwia się w
    hotelu lub na campingu.
    Te skrzynki z jakiegoś powodu leżały na ziemi, a Ty po prostu w nie
    wlazłaś. W Polsce za to pewnie dostałabyś zjebkę...
    Kelner ma Cię sprawnie obsłużyć i podać papu pod buzię. To nie
    informacja bankowa - może nie rozumiał o co Ci chodzi?
    Pomyśl, czy w podobnej sytuacji w Polsce, rodacy by się do Ciebie
    uśmiechali?
    A może za bardzo myślałaś o wpatrzonych w Ciebie Węgrach i
    popełniałaś gafy;-)


  • Gość: Natalia IP: *.adsl.inetia.pl 10.08.08, 14:57
    :)
    Zwiedzialam juz kawal Europy,mialam do czynienia z wieloma nacjami
    ale z taką potęgą braku dobrej woli się nie
    spotkałam.Oczywiście,toaleta w MC sluzy do mycia łapek,ale przy
    odrobinie DOBREJ WOLI moze sluzyc tez odswiezeniu się:)W tym sęk
    mojego postu...mozna podac papu do stoliczka,ale będąc sympatycznym
    ODPOWIE się tez na pytanie dotyczące bankomatu:)
    Gafy-nie sądzę.Jestem naprawdę bardzo tolerancyjną na osobliwości
    narodowe i chłonną turystką.
  • catrinel 09.09.08, 13:56
    Podobnie jak vineri, u bratanków bywam tranzytem do Rumunii i mimo,
    że jestem zdeklarowaną rumunofilką, nie pozwolę zaszufladkowac
    Węgrów jako niesympatycznych, nieżyczliwych itd. Jak wiadomo,
    WSZYSTKO zalezy, na kogo trafimy, ale nie oszukujmy się, bariera
    językowa w HU jest o wiele większa niż choćby w Rumunii, co nie
    oznacza, że nie mozna nauczyć się chociaz kilku zwrotów
    grzeczniościowych po węgiersku, ani też , że z nikim nie mozna się
    porozumiec po ang/niem. Polacy też nieraz naiwnie myślą, że skoro są
    lengyel, to wszyscy Węgrzy będą się im na szyję rzucać z radości, ze
    raczyli zawitac na Węgry.

    Piosenka zespołu NOX (po węgiersku z tłumaczeniem na ang.):

    pl.youtube.com/watch?v=rKXM6LMHnY0
  • Gość: marecelina IP: 79.139.88.* 17.09.08, 08:57
    Fajna piosenka, dzięki:)))
  • Gość: andrasz IP: *.22.radom.pilicka.pl 09.08.08, 16:47
    Nie zgadzam się z generalną opinią, że Węgrzy są niesympatyczni. Na
    pewno są i sympatyczni i niesympatyczni, tak jak w każdym narodzie.
    W latach 90-tych byłem kilkanaście razy na Węgrzech i mam tylko miłe
    wspomnienia, pomimo istnienia grupy Polaków, którzy wtedy
    robiąc "interesy" (szczególnie w okolicach dworca Keleti) nie
    wzbudzali sympatii mieszkańców Budapesztu. Także i teraz wszystkie
    kontakty z Węgrami, tymi mieszkającymi w Polsce i na Węgrzech
    świadczą o sympatii dla Polaków. Myślę, kluczem do wyjasnienia
    opinii wyrażonej przez Natalię są dwie kwestie.
    Po pierwsze: Natalia pisze, że wróciła z wycieczki, czyli, jak
    przypuszczam, miała kontakt z grupą Węgrów pracujących w obsłudze
    ruchu turystycznego, można powiedzieć takiego turystycznego fast-
    foodu 2-3 najwyżej 5 dniowego. Myslę, że w większości krajów ludzie
    obsługujacy taką turystykę (sprzedający bilety, obsługujacy
    parkingi, itp) nie zawsze są idealni. W tym roku na parkingu przy
    zamku w Niedzicy zostałem "ochrzaniony" przez Pana parkingowego,
    usłyszałem jeszcze odpowiedni komentarz o Warszawiakach (nie jestem
    z W-wy, chociaż mam warszawską rejestrację). W Zakopanem też trudno
    się oprzeć wrażeniu, że bardziej liczą się "dutki", a nie sam
    turysta. Z kolei na Słowacji, co do mieszkańców której też są różne
    opinie uzyskałem pomoc wykraczającą ponad zwykłą uprzejmość, przy
    problemach z kartą pamięci w aparacie. Czyli reasumując to "po
    pierwsze" - im krótszy i bardziej powierzchowny kontakt z
    mieszkańcami danego kraju, tym łatwiej o niekorzystne wrażenia.
    Po drugie: kwestia bariery językowej i wynikająca z tego bariera
    kontaktu. W latach 90-tych znajomośc kilkunastu podstawowych
    węgierskich słów, natychmiast "otwierała" Węgrów. Ich język nie jest
    łatwy. Nie mówię o szczegółach typu koniugacja przedmiotowa i
    podmiotowa, bo to moim zdaniem dla przeciętnego Polaka jest nie do
    pojęcia, ale nawet wymowa podstawowych zwrotów jest dla Polaków, czy
    innych nacji dość trudna. Jednak, gdy jedzie sie poznawać jakiś
    kraj, to zapamietanie kilkunastu podstawowych słów i zwrotów nie
    jest trudne, a nawet jeśli jest za trudne, to można czytać trzymając
    w ręku rozmówki. Dla mnie poznanie języka (podkreślam - nie mówimy o
    biegłości, ale o kilkunastu-kilkudziesięciu zwrotach) jest jednym z
    elementów poznania kraju. Chociażby po to aby mieć satysfakcję, że
    tubylec rozumie nasze przywitanie, pożegnanie, czy podziekowanie
    albo aby można sie było po powrocie pochwalić znajomością tych
    kilkunastu słów. Potwierdzeniem tego jest to co napisał mi znajomy
    Węgier dosłownie w ubiegłym tygodniu. Gdy napisałem mu, że moja
    znajomośc węgierskiego jest nie najlepsza, odpisał, że ponieważ ich
    język mało popularny Węgrzy bardzo się cieszą gdy ktoś usiłuje
    porozumieć sie w ich języku, ten ktoś od razu wzbudza ich sympatię.
    Czyli potwierdził coś co ja już dużo wcześniej zauważyłem.
    Nie wiem, czy w rezultacie nie użyłem argumentów przed
    którymi "ostrzegała" Natalia, typu "nie generalizuj", "nasi też są
    różni", ale powtórzę, nie zgadzam się z generalną opinią Natalii.
    Nie oglądam programu Anny Muchy, ale nie sądzę, aby program ten był
    czymś wiecej niż powierzchownym opisem danego kraju. Trochę tak, jak
    to wysmiewał w latach 80-tych Jacek Fedorowicz, gdy opowiadał o
    człowieku, który po dwutygodniowych wczasach w Bułgarii napisał
    książkę "Moja podróż przez Bałkany".
    Na koniec dwa wyjaśnienia: nie twierdzę, że jestem obiektywny, bo
    moje zainteresowanie Wegrami wykracza jednak ponad średnią krajową i
    nie jestem uprzedzony do Anny Muchy, uważam wręcz, że jej uroda jest
    także mocno powyżej średniej krajowej.
  • Gość: Natalia IP: *.adsl.inetia.pl 10.08.08, 15:02
    Ciesze sie w takim razie,ze to tylko wrazenie.
    Nie, nie byla to zorganizowana wycieczka, pojechalam tam na jeden
    dzien prywatnie (skorzystałam z okazji, że koledzy jechali na
    Formułę 1 pod Budapeszt ;) )
    Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi.

  • Gość: andrasz IP: *.22.radom.pilicka.pl 10.08.08, 21:08
    Fakt Twojego pobytu własnie w czasie F-1 też całą sprawę trochę tłumaczy, wtedy
    zjeżdża się tam masa ludzi. Większośc przewodników i różnego rodzaju
    informatorów odradza wizytę w czasie F-1 (oczywiście jeśli kogoś nie interesuje
    Kubica z Hamiltonem). Wtedy też na jeden tydzień rosną ceny, a podejrzewam, że
    wszyscy stają się trochę bardziej nerwowi. Zachęcam do bliższego poznania Węgier
    i Węgrów.
    Pozdrawiam
  • odpowiedzialny_za_napar_kawowy 10.08.08, 23:18
    Myślę, że miałaś po prostu pecha. Wróciłem wczoraj znad Balatonu i
    był to jeden z najpiękniejszych mych wakacajnych wyjazdów m.in. za
    sprawą tego co w j. angielskim zwane jest "warm hospitality", której
    doświadczyłem ze strony Węgrów właśnie. Incydent z płatnością kartą
    wynikał być może z tego że nie poinformowałaś o takiej formie
    regulowania rachunku wraz z prośbą o jego wystawienie. Spotkałem się
    z takim oczekiwaniem w kilku restauracjach.
  • Gość: zołza IP: *.skranetcan.pl 11.08.08, 12:11
    Natalio, trzeba mieć wyjątkowy tupet, żeby po JEDNYM dniu pobytu w
    Budapeszcie wypisywać bzdurne opinie o rzekomej niesympatyczności
    Węgrów jako narodu. Przeczytaj uważnie post Dobranocki - jest w nim
    sama prawda na temat twojego zachowania. I nie podpieraj się
    opiniami A.Muchy - to jest ostatnia osoba, na zdaniu której można
    polegać. Jeżeli wymagasz sympatycznego zachowania od innyc, to
    przede wszystkim sama tak się zachowuj, żeby nie można ci było nic
    zarzucić. Trochę samokrytyki i kultury jeszcze nikomu nie
    zaszkodziło, wręcz przeciwnie.
  • hepik1 11.08.08, 13:03
    Polacy nierzadko potrafia sie zachowac jak najgorsza hołota,zwłaszcza w krajach nad którymi czujemy jakąś iracjonalna wyższość,najczęściej w krajach byłego bloku wschodniego...
    --
    Nie znam Rona Asmusa...proszę to zaprotokołować ;)
  • Gość: gnypek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 12:40
    Umiem kilka zwrotów grzecznościowych i kilka liczebników, nic
    trudnego. Zaczynam od tego a potem w zależności od innego "wspólnego
    języka" z rozmówcą w sklepie czy knajpie itd. Nie znalazłem się w
    żadnej niemiłej sytuacji. Ludzie na wsi sami się kłaniają pierwsi,
    bez względu na wiek i wygląd czy narodowość (zresztą po gębie tego
    raczej nie widać), trudno więc nazwać ich niegrzecznymi. W miastach
    zwyczajnie, jak u nas. Zresztą dlaczego miałoby być inaczej?
  • Gość: andrasz IP: *.22.radom.pilicka.pl 12.08.08, 13:17
    "Umiem kilka zwrotow grzecznosciowych i kilka liczebnikow, nic
    trudnego"
    To jest to o czym pisalem wczesniej, naprawde troche minimalnego wysilku i checi
    poznania innego kraju (to te kilka zwrotow grzecznosciowych), a
    prawdopodobienstwo niemilego potraktowania spadnie do zera. I oczywiscie liczy
    sie pozytywne nastawienie, niestety, jak napisali poprzednicy, niektorzy Polacy
    maja tendencje do traktowania innych "z gory".
    Przepraszam za liternictwo, ale wlasnie pisze na wegierskiej klawiaturza, nie
    mam polskich znakow, za to duzo innych ő ú ö ü ű á é :-)))
  • moziba 24.08.08, 01:28
    Gość portalu: andrasz napisał(a):

    >...nie mam polskich znakow, za to duzo innych ő ú ö ü ű á é :-)))

    I zero przed jedynką ;)
  • Gość: andrasz IP: *.22.radom.pilicka.pl 25.08.08, 21:21
    Czyli wiecej takich klawiatur "Lengyelországban" :-)
    takze mnie do "zera" trudno przywyknac, ale bardziej do "malpy" (@@@@@) przy
    literze "v" i do zamienionych "y" i "z" :-))))
  • Gość: Gdańsk IP: *.chello.pl 25.08.08, 22:41
    Byłem kilka razy na Węgrzech. Jak na razie mam wrażenie, że Węgrzy
    lubia Polaków. Zazwyczaj staraja sie pomóc turyscie. No może 1
    kelner w Tischaujvaros, który myslał , że jestesmy turystami-
    jeleniami i zachowywał sie beszczelnie - w końcu skapitulował i
    przerprosił nas na odchodnym. Ale ile razy nasi górale chcieli mnie
    oskubać? Jak jestem z Gdańska to nie znaczy , że góral ma mnie prawo
    wydoić. Staram się szybko zapomniec o złych doswiadczeniach i
    cieszyc sie tym co dobre i miłe. Tych zdarzeń jest duzo wiecej ,
    czego i Wam życze!
  • Gość: andyyy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.08, 19:00
    Byłem wiele razy w ostatnich 26 latach -dla mnie są milsi od
    naszych górali -dlatego tam jeżdżę !. Co do pani Muchy-jej opinie
    brać na poważnie ?????Niedorosła gimnazjalistka z całym
    szacunkiem .Mogło być tak że wzięli was za Słowaków -ze względu na
    stosunek tego kraju do Węgrów ,Słowaków się nie lubi na Węgrzech...a
    podobieństwo językowe jest. Poza tym jeżeli kontaktowałaś się ze
    zblazowanymi ludzikami z branży turystycznej ( a to specyficzny
    gatunek ) to może mieli stosunek taki-"bo na nich się nie
    zarobi ".Pokutuje jeszcze mit biednego Polaka powstały w latach 80-
    tych .Natomiast ja 80 % obywateli tego kraju poznaych osobiście
    oceniam pozytywnie ,było sporo sytuacji że mi bezinteresownie
    pomogli . Lepiej się tam czuję niż w naszych pożal się
    Boże "kurortach " z ich chamstwem ,naciąganiem i cenami z
    sufitu ,tudzież "lanserką a la wiocha "
  • Gość: Piotr IP: *.t-mobile.co.uk 13.09.08, 22:13
    Istnieje niewatpliwie sporo roznic kulturowych miedzy Polakami a Wegrami, ale
    nie da sie Wegrom zarzucic, ze sa niesympatyczni. Zwlaszcza po spedzeniu w ich
    towarzystwie jakiegos wieczoru, suto zakrapianego palinka.
    Natomiast w sklepach, restauracjach, urzedach, u lekarzy nie nalezy spodziewac
    sie "handlarskiej uprzejmosci". Tam wielokrotnie spotkalem sie z zachowaniem
    wrecz nieuprzejmym i gburowatym. Wyjatkami sa galerie handlowe, choc i tu nie ma
    regul. Takie sytuacjie nasilic sie moga zwlaszcza w sezonie turystycznym i
    zwlaszcza w stolicy ( ale to juz nie tylko Wegier).
    Znajomosc jezykow obcych wsrod Wegrow jest slaba, ale nie sadze, aby mozna bylo
    czynic z tego komukolwiek zarzut. Niby na jakiej podstawie? Zamiast tego
    proponowalbym nauczyc sie kilku podstawowych zwrotow, takich bez ktorych turysta
    sie nie obejdzie, zaopatrzyc w tomik rozmowek i probowac po wegiersku, bo
    rozanielone oczy Wegrow adresowanych nieporadnie w ich ojczystym jezyku daja
    olbrzymia satysfakcje.
  • Gość: aja40 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.08, 21:19
    Ja byłam w zeszłym tygodniu przez cztery dni w Budapeszcie. Pierwszy raz.
    Zwiedziłam, oczywiście choć pobieznie to, co Budapeszt ma do zaoferowania
    turystom i swoim zwyczajem zagłębiłam sie w miejsca słabo lub wcale nie
    odwiedzane przez turystów. Wiem, że cztery dni to niewiele, ale wiem jedno -
    pomimo olbrzymiej bariery językowej - czułam sie jak w domu. Nie chce nikogo
    obrażac, ale wydaje mi sie, ze ocenianie ludzi po tak krótkim czasie, jak
    zrobiła to autorka wątku, świadczy o niedojrzałości. Jak wielu poprzedników
    sadzę, że są różni Wegrzy. Ja miałam szczęście - trafiłam wyłacznie na tych
    fajnych :-)
  • Gość: marcelina IP: 79.139.88.* 17.09.08, 08:42
    Tak jak aja40 trafiłam na same sympatyczne osoby na Węgrzech, co na
    pewno nie jest tylko kwestią tego, że przyswoiłam rozmówki polsko-
    węgierskie (dość grube;)i że w sumie generalnie często się
    usmiecham:). Węgrzy są przesympatyczni. Niejednokrotnie słyszałam od
    nich też kilka polskich słów, co było bardzo miłe. Kiedyś w pociągu
    rozmowa wyglądała mniej więcej tak: ja wymieniałam zabytki
    Budapesztu i Miszkolca- oni Warszawy i Krakowa, gdzie byli, ja mówię
    Stefan Batory- oni Józef Bem, no i oczywiście nieśmiertelny Polak,
    Wegier...- oni po polsku, ja po węgiersku:). :)))
  • Gość: Krzysztof IP: *.aster.pl 16.09.08, 00:20
    Skandalem jest założenie takiego wątku po jednym dniu pobytu(!) i w oparciu o
    następujące "przykre doświadczenia": chęć płacenia kartą tam gdzie to
    niemożliwe, uniemożliwienie korzystanie z kibla jako łazienki i krzywe
    spojrzenia po dokonaniu małej demolki w sklepie... I jeszcze powołanie się na
    Annę Muchę jako autorytet! Ty myślałaś, że pojechałaś tam jak do podległej kolonii?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka