• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

odpowiedzialność za wadliwość rzeczy sprzedanej Dodaj do ulubionych

  • 09.05.08, 12:24
    To warto wiedzieć:

    W prawie polskim przewidziane są DWA sposoby reklamowania wadliwych towarów
    konsumpcyjnych (rzeczy ruchomych nabywanych przez osoby fizyczne w celach nie
    związanych z działalnością zawodową lub gospodarczą od przedsiębiorcy w ramach
    prowadzonej przez niego działalności gospodarczej):

    - pierwszym jest przewidziana (i nakładana) ustawą z 27.07.2002 r. o
    szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu
    Cywilnego (Dz. U. 2002, nr 141, poz. 1176) ODPOWIEDZIALNOŚĆ SPRZEDAWCY ZA
    NIEZGODNOŚĆ TOWARU KONSUMPCYJNEGO Z UMOWĄ, o której często mówi się
    „reklamacja z niezgodności”, albo „reklamacja z ustawy”. Można powiedzieć, że
    jest ona „obowiązkowa” w takim znaczeniu, że sprzedawca odpowiada zawsze, we
    własnym imieniu, niezależnie od swojej woli, nie może tej odpowiedzialności
    umownie wyłączyć ani ograniczyć.
    To czego możemy domagać się od sprzedawcy jest wskazane w cytowanej ustawie,
    ściślej uprawnień konsumenta szukamy w art. 8 tej ustawy (jakie to są
    uprawnienia będzie opisane w poście poniżej).

    - drugim sposobem jest korzystanie z GWARANCJI, która jest dobrowolnym
    (niejako dodatkowym) zobowiązaniem gwaranta, zamieszczonym w dokumencie
    gwarancyjnym lub reklamie, do wykonania określonych świadczeń na wypadek gdyby
    towar nie posiadał właściwości o których gwarant zapewnia w swoim
    oświadczeniu. Zgodnie z art. 13 ust. 1 cytowanej ustawy, nie uważa się za
    gwarancję oświadczenia nie kształtującego obowiązków gwaranta.
    Gwarantem może być producent, importer, dealer, nawet sam sprzedawca – wtedy
    będzie odpowiedzialny z dwóch podstaw. Jeżeli reklamujemy towar z tej
    podstawy, to musimy przeczytać kartę gwarancyjną i według niej ustalić od
    kogo, czego, na jakich warunkach możemy się domagać. Tam również trzeba szukać
    informacji na temat sposobu składania takiej reklamacji.

    TO KONSUMENT DOKONUJE WYBORU PODSTAWY SWOICH ROSZCZEŃ !
    Zaawansowany formularz
    • 09.05.08, 12:25
      PODSTAWA PRAWNA:
      - ustawa z 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej
      oraz o zmianie Kodeksu Cywilnego (Dz. U. 2002, nr 141, poz. 1176), zwana dalej
      Ustawą;

      KIEDY ODPOWIADA SPRZEDAWCA?
      Sprzedawca odpowiada wobec konsumenta za rzecz ruchomą jeżeli jest ona niezgodna
      w chwili wydania. Nie oznacza to oczywiście, że sprzedawca odpowiada tylko wtedy
      gdy towar jest w chwili sprzedaży np. popękany, połamany, itp., chodzi o to,
      żeby w chwili wydania towaru tkwiło w nim zarzewie niezgodności (np. nienależyta
      jakość użytego materiału, nieodpowiednia technologia, niechlujne wykonanie,
      które potem skutkuje tym, że towar się przedwcześnie zużywa, albo pęka, itp.).

      CO TO JEST NIEZGODNOŚĆ TOWARU KONSUMPCYJNEGO Z UMOWĄ?
      Towar jest niezgodny z umową jeżeli:
      - nie odpowiada podanemu przez sprzedawcę opisowi lub nie ma cech próbki albo
      wzoru przedstawionych kupującemu przez sprzedawcę,
      - nie nadaje się do celu określonego przez kupującego przy zawarciu umowy (przy
      braku zastrzeżeń sprzedawcy),
      - nie nadaje się do celu, do jakiego towar jest zwykle używany,
      - nie ma właściwości cechujących towar danego rodzaju,
      - jeżeli nie odpowiada oczekiwaniom opartym na składanych publicznie
      zapewnieniach sprzedawcy, producenta lub jego przedstawiciela (lub innego
      podmiotu jeżeli wprowadza on towar na rynek w ramach swojej działalności
      gospodarczej) wyrażonych w oznakowaniu towaru lub reklamie,
      - został nieprawidłowo zamontowany lub uruchomiony, jeżeli te czynności zostały
      wykonane w ramach umowy sprzedaży przez sprzedawcę lub przez osobę, za którą
      ponosi on odpowiedzialność,
      - został nieprawidłowo zamontowany lub uruchomiony przez konsumenta, który te
      czynności wykonywał opierając się na instrukcji otrzymanej przy sprzedaży.

      PRZEZ JAKI OKRES ODPOWIADA SPRZEDAWCA?
      Sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jeżeli
      zostanie ona stwierdzona przed upływem 2 lat od wydania towaru.

      !! -- Ważne też żeby pamiętać o tym, żeby zawiadomić sprzedawcę o stwierdzeniu
      niezgodności w terminie 2 MIESIĘCY od jej wykrycia. Nie zachowanie tego tzw.
      aktu staranności, spowoduje, że utracimy uprawnienia związane z daną
      niezgodnością. --!!

      CZEGO MOŻEMY DOMAGAĆ SIĘ OD SPRZEDAWCY?
      - w pierwszej kolejności możemy domagać się doprowadzenia towaru do stanu
      zgodnego z umową poprzez nieodpłatną NAPRAWĘ albo WYMIANĘ na nowy (do wyboru
      przez konsumenta).
      - jeżeli naprawa/wymiana nie są możliwe, albo narażać by miały konsumenta na
      znaczne niedogodności albo nie byłyby możliwe w czasie odpowiednim do rodzaju
      towaru oraz celu w jakim został nabyty, konsument może żądać STOSOWNEGO
      OBNIŻENIA CENY albo od umowy ODSTĄPIĆ (i w konsekwencji domagać się zwrotu
      pieniędzy). Nie można jednak odstąpić jeżeli niezgodność z umową nie jest istotna.
      - jeżeli sprzedawca, otrzymawszy od konsumenta żądanie naprawy albo wymiany, nie
      ustosunkował się do niego w terminie 14 dni (zwykłych kalendarzowych, liczonych
      od dnia następnego po doręczeniu reklamacji), ten może sprawę potraktować tak,
      jakby sprzedawca przyznał mu rację;
      Uwaga! Te 14 dni dotyczy wyłącznie żądania naprawy albo wymiany.

      DOMNIEMANIE
      - zgodnie z art. 4 ust. 1 Ustawy jeżeli od wydania towaru do stwierdzenia
      niezgodności nie minęło 6 miesięcy, to domniemywa się, że istniała ona w chwili
      wydania, co ma takie znaczenie, że to po stronie sprzedawcy leży ciężar dowodu
      na okoliczność nie ponoszenia przez niego odpowiedzialności.

      PARAGON
      - w języku potocznym funkcjonuje określenie „reklamacja na podstawie paragonu”,
      jednak trzeba pamiętać o tym, że nie jest to określenie trafne. Paragon pojawia
      się w obrocie, bo prawo podatkowe nakłada na sprzedawców towarów lub usług
      obowiązek wydawania rachunków.
      - źródłem uprawnień konsumenta wobec sprzedawcy jest ustawa, a nie paragon –
      paragon jest tylko jednym z dowodów zakupu, ale ten fakt można wykazać także w
      inny sposób, np. poprzez świadków, wyciąg z konta, potwierdzenie zapłaty kartą,
      itp. I każdy, z którego może wynikać, że dana transakcja miała miejsce.
      Oczywiście paragon warto zachować, choćby po to, aby oszczędzić sobie sporów na
      ten temat.
      • Gość: gosc IP: 81.219.149.* 27.08.08, 17:27
        DION(Galeria Krakowska), PRIMA MODA nie uznaja reklamacji, jesli juz to tylko wylacznie w rachube wchodzi naprawa ktora jest wykonana beznadziejnie i calkowicie niszczy szyk butow ! DION sprowadza piekne buty pod ladnymi markami ale to jest druga jakosc. TE BUTY SIE ROZKLEJAJA< PEKAJA. A firma PRIMA MODA nie szanuje klienta w ogole!!! I nigdy nie uznaje reklamacji.

        MIALAM PIĘĆ PAR BUTÓW WSZYSTKIE SIE ROZWALIŁY I ŻADNEJ REKLAMACJI NIE UZNALI. ŻENADA. OSZUSCI!!!!1111111
        • 02.09.08, 17:32
          Co ja widzę! w gruncie rzeczy same emocje. Przy takim postawieniu
          problemu nie ma miejsca na poradę prawną, bo i chyba nie o to
          autorowi chodziło.
          • Gość: gość IP: *.matcom.com.pl 16.02.14, 20:26
            jaka to porada prawna? jest to omówienie ustawy
        • Gość: nastolatek IP: 62.61.55.* 16.02.09, 18:02
          To po co Pan kupował pięć par butów od nich jeśli takie kiepskie są?
      • 28.08.08, 10:42
        cyt."Ważne też żeby pamiętać o tym, żeby zawiadomić sprzedawcę o
        stwierdzeniu
        > niezgodności w terminie 2 MIESIĘCY od jej wykrycia. Nie zachowanie
        tego tzw.
        > aktu staranności, spowoduje, że utracimy uprawnienia związane z
        daną
        > niezgodnością. --!!"

        Kupiłam laptopa w lutym 2007 r. Gwarancja opiewa na 2 lata. W
        gwarancji nie ma określonego terminu naprawy. 7.08. br oddałam
        laptopa do naprawy (do Ramserwisu - sugestia sprzedawcy w Vobisie),
        gdyż zepsuła się karta graficzna. Do dnia dzisiejszego nie została
        wymieniona, gdyż podobno nie mają w magazynie w Niemczech. Na
        pytanie o przybliżony termin naprawy odp. jak dostaniemy kartę.
        Czy w związku z tym, mam już teraz zawiadomić sprzedawcę o
        stwierdzeniu niezgodności i w jakiej formie to zrobić. Moje obawy
        wynikają stąd, że rzecz dotyczy laptopa Fujitsu Siemens Amilo
        Pi1556 . Na różnych forach jest mnóstwo wątków opisujących problemy
        z kartą graficzną w tym własnie modelu.
        • 02.09.08, 17:43
          Przecież de facto sprzedawca już wie (powinien wiedzieć) o
          niezgodności, skoro była "sugestia sprzedawcy w Vobisie" - ściśle do
          pracownika sprzedawcy doszła wiadomość o niezgodności. I to byłoby
          wystarczające. Niemniej jednak radzę niezwłocznie na piśmie
          powiadomić sprzedawcę, rozumianego jako Vobis, o niezgodności. Pismo
          przy tym powinno zawierać historię reklamacji, że swój początek
          miała w Vobisie. Pismo należy złożyć za potwierdzeniem odbioru przez
          sprzedawcę (na kopii pisma lub listem poleconym za zwrotnym
          potwierdzeniem odbioru).
      • 19.11.08, 16:04
        Niniejszy tekst nawiązuje do tego, co napisałem przy okazji „rozsądnej oceny”
        w wątku „Buty Fly of London” – dobra marka a reklamowac trudno”.

        Tekst ma o tyle znaczenie, że sprzedawcy dość często bronią się przed
        reklamacjami w taki sposób, że przypisują winę konsumentom, gdy ci nabywają
        towary niezgodne z umową. Wszystko poniżej dotyczy reklamacji jakiegokolwiek
        towaru konsumpcyjnego.

        Konsumentka złożyła reklamację. Sprzedawca odpowiedział:

        "Po przeprowadzeniu badania metoda organoleptyczną stwierdzam różnicę w
        długości miedzy półparami. Klient przed dokonaniem zakupu ma możliwość
        przymierzenia obuwia w sklepie i stwierdzenia czy spełnia ono oczekiwania
        estetyczne i użytkowe. Za złe dopasowanie obuwia do stopy przez użytkownika
        oraz występujące z tego powodu niedogodności sprzedawca nie ponosi
        odpowiedzialności. Obuwie nosi wyraźne ślady użytkowania i brak jest
        możliwości jego zwrotu. Brak podstaw do uznania reklamacji, wymiany obuwia na
        nowa parę lub zwrotu gotówki. Reklamacje uważam za niezasadną."

        Moja odpowiedź była na tle art. 7 zd. 1 ustawy o sprzedaży konsumenckiej.
        Przyjęto tam, że sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego
        z umową, gdy kupujący o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie,
        powinien był wiedzieć.
        W odpowiedzi napisałem między innymi:

        „W art. 7 ustawy o sprzedaży konsumenckiej mowa jest też o tym, że sprzedawca
        nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy kupujący o
        niezgodności, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć. Ale trudno rozsądnie
        zakładać, że konsument powinien wiedzieć o tym, że jest różnica w długości
        między półparami. Rozsądnie to można przyjąć, że półpary powinny być i są
        sobie równe długością, więc nie ma potrzeby sprawdzania, czy są równe w
        rzeczywistości.”

        W związku z moją odpowiedzią podniosły się głosy, że w rozumieniu art. 7 zd. 1
        ustawy konsument powinien sprawdzić towar przy zakupie, bo oceniając rozsądnie
        powinien był wiedzieć, że nabywa towar niezgodny z umową. Jeżeli zaś konsument
        nie sprawdza towaru, to sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru z
        umową, a konsument sam sobie jest winien.


        Dalej tekst zawiera:
        1) fragment z uzasadnienia projektu ustawy,
        2) pogląd z doktryny prawa,
        3) poglądy z orzecznictwa, i
        4) zdanie ode mnie.

        Ad 1
        Cel ustawy można poznać z uzasadnienia projektu ustawy, a ten ze strony
        www.sejm.gov.pl.
        Nas interesuje druk sejmowy nr 465 (IV kadencja Sejmu).
        Do art. 7 ustawy projektodawca napisał:

        „Kategorię «rozsądnej oceny» projekt wprowadza zgodnie z ujęciem dyrektywy
        99/44. Nie proponuje się natomiast stosowanego w naszym Kodeksie
        zwrotu: «wiedział lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się
        dowiedzieć», ponieważ zbliża się on do pojęcia kategorii winy, co jest tu
        zbędne, a w ewentualnym sporze – kłopotliwe (kwestia dowodu). Ponadto istniej
        obawa, że «należyta staranność» mogłaby być (błędnie) rozumiana jako powinność
        badania (kontrolowania) przez kupującego-konsumenta przy wydaniu mu towaru,
        czy jest on zgodny z umową – podczas gdy powinność taka nie istnieje.
        Kategoria natomiast «rozsądnej oceny» pozwala na obiektywizację kryteriów , co
        jest bardziej słuszne, a ponadto jaśniejsze i prostsze w stosowaniu”.

        Ad 2
        Pogląd z doktryny prawa jest taki oto:

        „Odpowiedzialność sprzedawcy za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową nie
        powstaje, jeżeli kupujący o tej niezgodności wiedział lub oceniając rozsądnie
        powinien był wiedzieć (art. 7 zd. 1 SprzedKonsU). Oznacza to, że kupujący nie
        może dochodzić uprawnień przewidzianych w razie niezgodności towaru
        konsumpcyjnego z umową, chociażby twierdził, że o niezgodności faktycznie nie
        wiedział, jeżeli oceniając rozsądnie należałoby dojść do wniosku, że o tej
        niezgodności nie mógł nie wiedzieć. Przepis ten nie wprowadza jednak w żadnym
        przypadku obowiązku sprawdzenia nabywanego towaru przez kupującego (…)
        Odwołanie się przez ustawodawcę do rozsądnej oceny prowadzi natomiast do jej
        obiektywizacji, nie zależy zaś od indywidualnych zdolności (spostrzegawczości)
        kupującego.” (Jerzy Pisuliński , Sprzedaż Konsumencka [w:] System Prawa
        Prywatnego, Tom 7, wydanie 2. Wydawnictwo C.H.BECK, Warszawa 2004, str. 186-
        187).

        Ad 3
        Mamy tu fragmenty z uzasadnień orzeczeń sądowych. Wcześniej jednak tytułem
        wprowadzenia napiszę, że uzasadnienia te są na tle art. 557 kc, który nie ma
        zastosowania do sprzedaży konsumenckiej. Niemniej jednak poglądami sądów można
        posiłkować się przy wykładni (rozumieniu) art. 7 zd. 1 ustawy o sprzedaży
        konsumenckiej.
        Zgodnie z art. 557 kc sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu
        rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy (§ 1). Gdy
        przedmiotem sprzedaży są rzeczy oznaczone tylko co do gatunku albo rzeczy
        mające powstać w przyszłości, sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z
        tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili wydania rzeczy(§ 2).


        Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 29 czerwca 2000 r. (V CKN 66/2000):

        "Pogląd (…), że nabywca wie o wadzie - co w świetle art. 557 § 1 kc zwalnia
        sprzedawcę od odpowiedzialności z rękojmi - gdy nie zauważył jej w chwili
        zawarcia umowy na skutek własnego niedbalstwa, nie ma oparcia w przepisach
        kodeksu cywilnego, ponieważ brak w nim uzależnienia odpowiedzialności z tytułu
        rękojmi sprzedaży od tego czy wada ma charakter jawny (…) nie ulega (…)
        wątpliwości, że odpowiedzialność z tytułu rękojmi sprzedaży uregulowana w
        kodeksie cywilnym nie zależy od tego charakteru wady. W myśl art. 557 kc, aby
        nastąpiło zwolnienie sprzedawcy od odpowiedzialności z rękojmi, kupujący musi
        wiedzieć o wadzie i nie podlega badaniu kwestia, czy powinien był wiedzieć np.
        dlatego, że wada rzeczy była jawna. Wynika stąd, że na gruncie kodeksu
        cywilnego nie ma znaczenia podział na wady jawne i ukryte. Wiąże się z tym
        pytanie, czy kupujący ma obowiązek zbadania rzeczy w celu wykrycia wad. W tej
        kwestii punktem wyjścia jest reguła, że takiego obowiązku nie ma, chyba że
        zbadanie rzeczy jest w danych stosunkach przyjęte (art. 563 kc). To oznacza,
        że kupujący, mając oczywiście prawo zbadania nabytej rzeczy,
        nie jest obciążony prawnym obowiązkiem czujności ani szczególnego badania
        rzeczy. Z tego wynika, że skoro badanie rzeczy jest uprawnieniem kupującego,
        to nie mogą go spotkać żadne ujemne skutki w razie, gdyby z uprawnienia
        zbadania rzeczy nie skorzystał.”


        W tym miejscu dodam, że art. 563 kc nie ma zastosowania do sprzedaży towarów
        konsumpcyjnych, bo został wyłączony na mocy art. 1 ust. 4 ustawy o sprzedaży
        konsumenckiej.

        Sąd apelacyjny w Poznaniu w uzasadnieniu wyroku z dnia 26 stycznia 1994 r. (I
        ACr 640/1994):

        "Dla zwolnienia sprzedawcy od odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady nie
        wystarczy, że kupujący mógł - przy dołożeniu należytej staranności - wadę
        zauważyć. Sprzedawca bowiem odpowiada także za wady jawne, jeśli nie były
        kupującemu znane. W art. 354 k.c. mieści się także obowiązek lojalności
        sprzedawcy wobec kupującego, który winien w szczególności przejawiać się w
        przedstawieniu drugiej stronie, nie będącej fachowcom w danej dziedzinie,
        rzeczywistego stanu sprzedawanej rzeczy."


        Ad 4
        Kto uważa, że "powinien wiedzieć" to znaczy lub może znaczyć "powinien
        zauważyć" lub "powinien sprawdzić", to polecam słownik języka polskiego. Sam
        sięgnąłem do słownika PWN i znalazłem, że:

        "wiedzieć" to znaczy "dysponować jakimś wiadomościami, być świadomym czegoś"

        "zauważyć" to znaczy: 1. "zwrócić na coś uwagę", 2. "zrobić uwagę na jakiś
        temat"

        "sprawdzić" to znaczy "kontrolować, badać, czy coś jest zgodne z prawdą, czy
        jest tak, jak być powinno".

        Ciężar dowodu, że konsument, oceniając
        • 19.11.08, 19:27

          Ciężar dowodu, że konsument, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć o
          niezgodności towaru z umową spoczywa na sprzedawcy, zgodnie z art. 6 kc.

          Przedsiębiorca wykonuje działalność gospodarczą na zasadach uczciwej
          konkurencji i poszanowania dobrych obyczajów oraz słusznych interesów
          konsumentów (art. 17 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej).

          • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.08, 16:58
            "Ciężar dowodu, że konsument, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć o
            niezgodności towaru z umową spoczywa na sprzedawcy, zgodnie z art. 6 kc." -
            czyli jedyne co konsument powinien zrobić to wciskać kit ze o niezgodności nie
            wiedział. Tu trzeba obiektywnie ocenić wagę slow "oceniając rozsądnie" nie
            zawsze konsument ma racje

            "Przedsiębiorca wykonuje działalność gospodarczą na zasadach uczciwej
            konkurencji i poszanowania dobrych obyczajów oraz słusznych interesów
            konsumentów (art. 17 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej)" - kwestia
            rozumowania slow "słusznych interesów konsumentów". Istnieją tzw. konsumenci
            naciągacze np. kupią raz spodnie i wiecznie chcą wymieniać na nowe - taki ktoś
            to nie jest konsument tylko cham
        • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.08, 16:39
          "wiedzieć" to znaczy "dysponować jakimś wiadomościami, być świadomym czegoś" -
          skoro być świadomym czegoś to trzeba być świadomym tego co się kupuje jeśli ktoś
          nie chce być świadomy to jest to jego strata.

          Wiedział lub powinien był wiedzieć nie oznacza ze klient musi się o
          niezgodnościach dowiedzieć od sprzedawcy może sam je zauważyć

          Dochodzą jeszcze słowa "oceniając rozsądnie powinien był wiedzieć" które to
          słowa kolega prawnik tłumaczyłby dokładnie na odwrót jeśli miałby reprezentować
          sprzedawce.

          Zacytowane fragmenty orzeczeń sadowych są guzik warte nie są oparte na
          obowiązującej "ustawie konsumenckiej", a zacytowany wyrok Sadu Apelacyjnego
          świadczy o tym ze w sadzie pierwszej instancji był inny wyrok tzn. przeciw
          konsumentowi - poza tym sprawa jest z przed 14 lat

        • Gość: Erick IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.09, 23:06
          > Ad 4
          > Kto uważa, że "powinien wiedzieć" to znaczy lub może znaczyć "powinien
          > zauważyć" lub "powinien sprawdzić", to polecam słownik języka polskiego. Sam
          > sięgnąłem do słownika PWN i znalazłem, że:
          >
          > "wiedzieć" to znaczy "dysponować jakimś wiadomościami, być świadomym czegoś"
          >
          > "zauważyć" to znaczy: 1. "zwrócić na coś uwagę", 2. "zrobić uwagę na jakiś
          > temat"
          >
          > "sprawdzić" to znaczy "kontrolować, badać, czy coś jest zgodne z prawdą, czy
          > jest tak, jak być powinno".
          >
          > Ciężar dowodu, że konsument, oceniając

          Tyle ze w artykule jest jasno napisane ze sprzedawca nie odpowiada za
          niezgodności o których kupujący wiedział w chwili zawarcia umowy jak również nie
          odpowiada za niezgodności o których kupujący powinien był wiedzieć (powinien był
          wiedzieć ale nie wiedział czyli sam sobie winien) to jest jasno napisane.

      • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.08, 16:48
        "zgodnie z art. 4 ust. 1 Ustawy jeżeli od wydania towaru do stwierdzenia
        niezgodności nie minęło 6 miesięcy, to domniemywa się, że istniała ona w chwili
        wydania, co ma takie znaczenie, że to po stronie sprzedawcy leży ciężar dowodu
        na okoliczność nie ponoszenia przez niego odpowiedzialności" - domniemywać nie
        znaczy ze należy uznać ze niezgodność istniała w chwili wydania, idąc do Sadu
        sprzedawca nie musi nic udowadniać może powiedzieć co najwyżej jakie jest jego
        stanowisko w sprawie i przedstawić ewentualne swoje argumenty, w sadzie o tym
        czy sprzedawca ma racje czy nie DECYDUJE RZECZOZNAWCA POWOŁANY PRZEZ SAD i na
        podstawie jego opinii sad wydaje werdykt, przegrana strona pokrywa wszystkie koszty
      • Gość: adasq IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 23:10
        "DOMNIEMANIE
        zgodnie z art. 4 ust. 1 Ustawy jeżeli od wydania towaru do stwierdzenia
        niezgodności nie minęło 6 miesięcy, to domniemywa się, że istniała ona w chwili
        wydania, co ma takie znaczenie, że to po stronie sprzedawcy leży ciężar dowodu
        na okoliczność nie ponoszenia przez niego odpowiedzialności."

        Ogólnie rzecz biorąc domniemanie niczego nie dowodzi LICZĄ SIĘ WYŁĄCZNIE FAKTY!!!
    • 09.05.08, 12:32
      - GWARANCJA powstaje kiedy jakiś podmiot (z reguły jest to producent,
      importer, dystrybutor, sporadycznie sprzedawca (wtedy może odpowiadać z dwóch
      podstaw) zdecyduje się (więc tutaj źródłem zobowiązania jest WOLA podmiotu, a
      nie USTAWA) takiej gwarancji udzielić, z tym, że sam ją kształtuje - czyli sam
      określa czego konsument się może od niego domagać.

      UWAGA! - paragon NIE JEST gwarancją.

      - Zgodnie z ustawą, NIE UWAŻA SIĘ ZA GWARANCJĘ oświadczenia, które nie
      kształtuje zobowiązań gwaranta (np. w postaci nalepki głoszącej: „3 lata
      gwarancji”).
      - Oświadczenie gwarancyjne powinno być utrwalone na dokumencie gwarancyjnym,
      może być też złożone w reklamie.

      Z reguły gwarancje są mniej korzystne od odpowiedzialności ustawowej
      sprzedawcy, bo są z reguły mniej precyzyjne (gwarant zazwyczaj zobowiązuje się
      do usunięcia wad - nie precyzując metody) i jesteśmy bardziej zdani bardziej
      na solidność gwaranta. Oczywiście też są one wiążące i niewywiązanie się ze
      zobowiązania gwarancyjnego, albo nienależyte jego wykonanie może wiązać się z
      odpowiedzialnością odszkodowawczą (chodzi głównie o straty materialne, czyli
      konkretne koszty, które spowodowane są nienależytym działaniem gwaranta).
      Oczywiście w wielu przypadkach gwarancja jest korzystna, a korzystanie z niej
      skuteczne, toteż wybór drogi postępowania zależy od konkretnych okoliczności.


      CZEGO SIĘ MOŻEMY DOMAGAĆ OD GWARANTA?
      - od gwaranta możemy domagać się tyle, ile nam się zobowiązał w swoim
      oświadczeniu gwarancyjnym – jeżeli zobowiązał się usunąć wadę, to tego się
      możemy od niego domagać; jeżeli obiecał naprawę, to możemy domagać się naprawy,
      jeżeli wymianę to wymiany, jeżeli tą wymianę obiecał po 3 razie, to po 3 razie, itp.

      CZY GWARANT MOŻE NIE ODPOWIADAĆ ZA CAŁY TOWAR?
      - tak, gwarant może nie objąć gwarancją całego towaru, może także ograniczyć
      swoją odpowiedzialność do określonych wad.

      JAK DŁUGO ODPOWIADA GWARANT?
      - gwarant odpowiada przez taki okres na jaki wydał gwarant.

      W JAKIM TERMINIE POWINIEN GWARANT WYKONAĆ SWOJE ZOBOWIĄZANIE?
      - gwarant powinien wywiązać się takim terminie jaki wyznaczył w gwarancji.
      Jeżeli termin ten nie jest określony, to zgodnie z art. 455 KC, gwarant jest
      zobowiązany wykonać swoje zobowiązanie niezwłocznie.

      CO SIĘ DZIEJE JEŻELI GWARANT NIE WYWIĄŻE SIĘ ZE SWOJEGO ZOBOWIĄZANIA?
      - gwarant wprawdzie swoje zobowiązanie składa dobrowolnie, ale jeżeli już je
      złoży, to jest nim związany. Jeżeli nie wykonuje go należycie, albo nie
      podejmuje się jego wykonania, albo popada w zwłokę, będzie odpowiadał za szkodę.

      CZY GWARANT MOŻE W GWARANCJI ZAWRZEĆ DOWOLNY WARUNEK?
      - nie, treść gwarancji, choć kształtowana wedle uznania gwarancji podlega ocenie
      pod względem zgodności z prawem, w szczególności w kontekście zawierania
      postanowień niedozwolonych (klauzul niedozwolonych).
      • 01.09.08, 15:22
        Czy jeżeli w pisemnej gwarancji nie było mowy o jej przedłużeniu o
        okres naprawy i o nowym terminie biegu gwarancji na wymienianą część
        np. silnik okapu, a na moją prośbe pisemną gwarant (Electrolux)
        stwierdził pisemnie, że gwarancja przedłuża się o czas naprawy, a na
        wymieniony silnik jest nowa 2-letnia gwarancja to jest to wiążące
        (pismo firmowe podpisane przez specjaliste ds. reklamacji)
        • 02.09.08, 17:21
          Czy jest to wiążące dla Electroluxa? Nie możemy mieć pewności, bo
          nie mamy pewności, że specjalista ds. reklamacji jest upoważniony
          przez gwaranta do składania takich oświadczeń w jego imieniu.
          Niemniej jednak w razie sporu należy trzymać się tego, że to
          oświadczenie jest wiążące, bo działamy w zaufaniu do przedstawiciela
          gwaranta.
    • Gość: paulinka IP: *.chello.pl 10.09.08, 22:58
      a ja właśnie dziś kupiłam w mediamarkcie to cacuszko
      www.123agd.pl/Produkty/Siemens/KA_60NA40_512.html jestem wprost
      zachwycona !!!
      • Gość: zosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 09:02
        mam takie pytanie, moze innym tez sie odpowiedz przyda-co zrobic w sytuacji
        /czesto takie sa tu opisywane/-jesli zglosimy reklamacje na podst. ustawy o
        niezgodnosci z umowa, od daty zakupu nie minelo 6 miesiecy, czyli niby jestesmy
        na wygranej pozycji-a sprzedawca odrzuci reklamacje? co wtedy?
        • 24.09.08, 17:01
          co wtedy? zrobić? co wtedy zrobić?
          Należy zastanowić się nad potrzebą rozstrzygnięcia sporu ze
          sprzedawcą przed sądem. Może to być sąd powszechny lub stały
          polubowny sąd konsumencki przy Inspekcji Handlowej. Do sądu
          powszechnego (przed złożeniem pozwu) konsument może złożyć wniosek o
          zawezwanie sprzedawcy do próby ugodowej. W sądzie powszechnym jest
          też przewidziane postępowanie mediacyjne. O przeprowadzenie mediacji
          konsument można też złożyć wniosek do Inspekcji Handlowej. Są
          rzecznicy konsumentów i organizacje konsumenckie, do których
          konsument może zwrócić się o udzielenie pomocy prawnej.
        • Gość: saba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 21:36
          jesli nie minelo 6 miesiecy to sie DOMNIEMUJE ze wada istniala w mnomencie
          wydania DOMNIEMUJE nie znaczy ze sie UZNAJE czyli nie znaczy ze jest sie na
          pozycji wygranej
    • Gość: moczul IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.08, 12:43
      Witam
      Rok temu zakupiłem laptopa który posiadał roczną gwarancje . Po utracie
      gwarancji laptop
      odmówił posłuszeństwa (defekt techniczny).
      Wysłałem laptopa do serwisu w którym sprzęt był zakupiony , tam dokonano
      regeneracji
      wadliwej części (koszt prawie 500 zł) , sprzęt został przetestowany i odesłany
      do mnie
      (udzielono mi 90 dniowej gwarancji na udzieloną naprawę).
      Po 4 dniach użytkowania błąd wystąpił poownie co uniemożliwia korzystanie z
      laptopa.
      Regeneracja dalsza tej części nie przyniesie juz żadnych rezultatów , zalecana
      jest wymiana
      całej płyty głównej (koszt około 1000 zł).
      Mam pytyanie kto powinien ponieść koszt wymiany płyty głównej serwis czy ja ,
      jeśli zgłosze
      reklamacje usługi ?
      • 30.10.08, 15:01

        na to już odpowiedziałem w innym miejscu
        • Gość: saba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 21:46
          Ogólnie rzecz biorąc Prawnik SKP to taki drugi Rzecznik Konsumenta można czy nie
          można reklamować wiadomo w ciągu dwóch lat można tylko co to da chyba tylko to
          ze rzecznicy konsumenta itp. maja co robić przynajmniej nie biorą kasy za nic,
          co mogę zrobić jak nie uznają reklamacji - iść do Sadu tylko po co żeby zapłacić
          koszty sadowe. Wygranej w Sadzie szanowny Pan nie zagwarantuje a co najwyżej
          doradzeniem pójścia do sadu może Pan niejednego z torbami pościć. Sad powszechny
          jeśli sprzedawca jest kumaty koszt minimum 1000 zł.
          • 07.11.08, 11:55
            Ogólnie rzecz biorąc to niech Pani nie straszy, bo się Pani może przeliczyć.
            Zresztą żeby straszyć to coś trzeba rozumieć.
            A tam takie piąte przez dziesiąte, czytanie ustawy na kolanie i łapanie za trzy
            słowa na krzyż, bez oglądania się (i zrozumienia) na cały kontekst prawny, to
            sobie można na bazarek w Pcimiu Dolnym zostawić.

            Z kumatością też różnie bywa, czasami bardziej kumatym jest ten, kto wie, że do
            sądu iść nie warto - to prawda, ale dotyczy to zarówno sprzedawców jak i
            klientów - po prostu zależy od konkretnych okoliczności.

            Pani też bywa konsumentem. Cześciej niż się Pani wydaje.


            --
            sapere aude
            • Gość: Andrew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.08, 12:58
              Przed pójściem do Sadu zwłaszcza powszechnego polecam najpierw się zapytać
              Rzecznika Konsumenta jeśli będzie klienta reprezentował przed Sadem czy zwróci
              klientowi koszty sadowe jeśli przegra, iść do Sadu łatwo ale później takiemu
              rzecznikowi wziąć na siebie odpowiedzialność to już trudno.
              • 12.11.08, 10:22

                A dlaczego rzecznik miałby zwracać koszty sądowe? O jakiej odpowiedzialności
                mowa w treści porady?
                • Gość: saba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.08, 22:14
                  Myślę ze o takiej, jeśli rzecznik konsumenta namawia klienta na założenie sprawy
                  przypuśćmy w sadzie powszechnym i reprezentuje klienta przed tym sadem i przegra
                  powinien ponieść koszty sadowe i to z własnej wypłaty w związku z tym ze
                  wprowadził klienta w błąd standardowa gadka do klienta "masz racje, na pewno
                  wygrasz" rzecznik konsumenta nie jest specjalista od towaroznawstwa wiec guzik
                  wie czy klient wygra, klienci tez myślą ze jak rzecznik stoi obok to już święty
                  jakiś i musi być tak jak on mówi a tak nie jest
                  • 13.11.08, 12:14

                    Tutaj, jak i wcześniej, jest pomyłka u samej podstawy rozmumowania, bo
                    rzecznik konsumentów nie reprezentuje konsumenta przed sądem - nie ma
                    procesowo takiej możliwości.
                    • Gość: saba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 22:07
                      Tak, nie reprezentuje tylko siedzi obok konsumenta i podpowiada co ten ma gadać,
                      wielka mi różnica.
                      • Gość: zawiedziony IP: *.debica198.tnp.pl 21.11.08, 18:50
                        Witam. 3 miesiące temu nabyłem nowy komputer. Po trzech uległ on
                        awarii. Wiem, że mogę reklamować komputer dwiema drogami: albo drogą
                        niezgodności towaru z umową, albo droga gwarancyjną producenta
                        sprzętu. Wszystko byłoby w porządku tylko gdyby nie ten fakt, że na
                        komputerze zostały ważne dane, które chcę przegrać na stary
                        komputer. Problem w tym, że jak ustosunkuje się sprzedawca do
                        rozplombowanej obudowy przy wyborze drogi reklamacji z tytułu
                        niezgodności towaru z umową - dodam, że uzyskałem zgodę serwisu za
                        specjalnym, wnioskiem na ich stronie (tj. firma Fenix - producent
                        komputera) na otwarcie obudowy oraz mam potwierdzone pieczątką i
                        danymi osobowymi specjalisty. Moje pytanie tyczy się tego, którą
                        drogę reklamacji wybrać tak by sprzedawca (wolałbym otrzymać nowy
                        komputer niż naprawiać nie działający sprzęt) nie miał pretensji o
                        to, że otwarłem obudowę. Bo wszak mam zgodę serwisu- ale może mi
                        zarzucić, że jego zgody nie miałem... a nie zostawię serwisowi i
                        sklepowi moich danych, oryginalnego oprogramowania, bo wiem z
                        praktyki po doświadczeniach z telefonem komórkowym, że dane i tak
                        pewnie uległyby usunięciu co za tym idzie znacznej stracie.

                        Dziękuję za ewentualną odpowiedź.
    • Gość: ykar IP: *.wist.com.pl 24.11.08, 00:49
      Mam pytanie. Co w przypadku jesli klient w ciagu tych 2ch lat celowo
      niszczy zakupiona odziez, a pozniej przynosi i chce reklamowac ? Bo
      nie sadze zeby jednej osobie przez 5 razy z kolei wszystkie rzeczy z
      paragonu trafily sie wadliwe. Tymbardziej ze wiem co ludziom
      sprzedaje. Wadliwe rzeczy od razu staram sie wymieniac przy kasie.
      Mam wlasny sklepik i wlasnik kilku takich meczacych klientow. Dla
      swietego spokoju wymienia im sie towar na inny, ale tracimy na tym.
      W dodatku przychodzac robia afere odstraszajac innych klientow.
      Niejeden z tych klientów doprowadzil moje sprzedawczynie do płaczu.
      Co w atkim przypadku ?
    • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.08, 23:50
      PYTANIE - "A jeśli klient przynosi odwołanie od nieuznanej reklamacji i ma w nim
      napisane ze mam mu odpowiedzieć w ciągu 10 dni, czy te 10 dni określa jakiś
      przepis czy po prostu tak sobie klient może ten termin ustalić ?"

      ODPOWIEDZ PRAWNIKA SKP - To pytanie jest charakterystyczne, bo i konsumenci
      częto zaczepiają o kwestię odwoływania się. Klient przynosi odwołanie, a
      sprzedawca ma na nie odpowiedzieć, czyli ma rozpatrzyć odwołanie od swojego
      stanowiska w sprawie. Innymi słowy sprzedawca ma sam siebie skontrolować, czy
      zajął słuszne stanowisko w przedmiocie reklamacji. TO JEST SZTUCZNA KONSTRUKCJA.
      PRZEPISY PRAWA JEJ NIE PRZEWIDUJA. Niemniej jednak konsument w konkretnych
      okolicznościach sprawy może zakreślić termin na spełnienie swiadczenia (np.
      wymiany) z zagrożeniem, że jeśli wymiana nie nastąpi w tym terminie, to odstąpi
      od umowy, bo nie zostanie zachowany odpowiedni czas wymiany.

      OSTATNIE ZDANIE NIE MA SENSU SKORO JEST TO "SZTUCZNA KONSTRUKCJA" ZNACZY ZE
      SPRZEDAWCA NIE MUSI ANI ODWOLANIA PRZYJAC ANI ROZPATRZEC.
      • 06.12.08, 11:35
        - niestety ta wypowiedź ewidentnie wskazuje, że nie zrozumiałeś Pan cytowanego przez siebie postu - w taki zwyczajny sposób - tak jak można nie zrozumieć teorii względności albo fizyki kwantowej - czasami coś przekracza możliwości poznawcze - albo przez wzgląd na nie przygotowanie do takiego poziomu abstrakcji albo ze względu na jakieś inne ograniczenia...


        --
        sapere aude
        • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.08, 14:05
          czlowieczku Ty piszesz to co sobie jedynie przeczytasz a ja mowie na podstawie
          wlasnych doswiadczen z inspekcja handlowa , federacja konsumenta i rzecznikiem
          konsumenta i prawda jest taka ze moga sprzedawcy skoczyc a swoimi odwolaniami
          moga sie podetrzec od oceny czy reklamacja jest slusznie oddalona czy nie sa
          sady a nie niby znawcy prawa tacy jak ty.
          Jakos nie potrafisz odpowiedziec na pytanie kim jestes ze tu sie tak udzielasz,
          ze ja mam sklep to wiadomo a ty kim jestes poki co nie odpowiadasz czyli jestes
          nikim.
          • 06.12.08, 20:36
            wnikliwiej to forum, może pare rzeczy się wyjaśni, nie ma się co złościć, trzeba być otwartym na wiedzę;

            A piszę, bo znam się na prawie.
            Poza tym wolno mi :)

            P.S. Powtórzę jeszcze raz, bo to jest najwyraźniej kwestia nie do przebrnięcia, pomimo tego, że wiele razy te słowa padały: to forum nie zastępuje sądu, stanowi tylko miejsce w którym można uzyskać konsultację co do prawa, które w tej materii obowiązuje, pozwala wyjaśnić kwestie, które są niezrozumiałe, służy radą.



            --
            sapere aude
          • Gość: ken IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.08, 10:48
            "Jakos nie potrafisz odpowiedziec na pytanie kim jestes ze tu sie tak udzielasz"
            - fakt omija Pan nie wygodne dla siebie pytania, Panska odpowiedz "znam sie na
            prawie" jest g... warta
            • 07.12.08, 20:39
              ale ja się znam.
              jestem prawnikiem i zajmuję się prawem umów.

              a Panowie raczcie rzucić okiem na tematykę forum i raczcie się wypowiadać w jej ramach, a są nią, przypomnę: reklamacje, a nie lustrowanie piszących na tym forum :)



              --
              sapere aude
              • Gość: ken IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.08, 23:04
                No to już lepsza odpowiedz a ze do tego jesteś z jakiejś instytucji
                konsumenckiej to się można domyśleć
      • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.08, 14:08
        "Niemniej jednak konsument w konkretnych okolicznościach sprawy może zakreślić
        termin na spełnienie swiadczenia (np.wymiany) z zagrożeniem, że jeśli wymiana
        nie nastąpi w tym terminie, to odstąpi od umowy, bo nie zostanie zachowany
        odpowiedni czas wymiany." - jesli juz to moze żądać odstapienia od umowy a nie
        ze od umowy odstapi, a czy zadanie zostanie spelnione decyduje SPRZEDAWCA a nie
        niby znawca flashless
        • 06.12.08, 20:18

          --
          sapere aude
          • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.08, 21:58
            :)
      • 08.12.08, 12:18
        Poczytałem. Krytyka bywa pożyteczna, ale w tym wypadku jest ona
        wynikiem raczej niezrozumienia mojej wypowiedzi.

        Konkluzja w komentarzu xyz jest taka oto:
        "OSTATNIE ZDANIE NIE MA SENSU SKORO JEST TO "SZTUCZNA KONSTRUKCJA"
        ZNACZY ZE SPRZEDAWCA NIE MUSI ANI ODWOLANIA PRZYJAC ANI ROZPATRZEC."

        Do tego komentarza jest z kolei mój komentarz:

        Moja wypowiedź została zrozumiana w taki sposób, w jaki jest to
        wygodne dla sprzedawcy, co jest raczej konsekwencją nastawienia
        (postawy). Słowa: "ZNACZY ZE
        SPRZEDAWCA NIE MUSI ANI ODWOLANIA PRZYJAC ANI ROZPATRZEC" są
        interpretacją mojej wypowiedzi. Ja bym się zasadniczo nie podpisał
        pod tym, że "sprzedawca nie musi ani odwołania przyjąć ani
        rozpatrzyć".

        Ocena, że czyjaś wypowiedź nie ma sensu jest poważnym zarzutem
        intelektualnym wobec tej osoby. Najpierw jednak należałoby ustalić
        sens słów, że "ostatnie zdanie nie ma sensu" (ich znaczenie). "Nie
        ma sensu" to znaczy co? jest od rzeczy? jest nieskładne? jest
        absurdalne? czy może jest jeszcze w jakimś innym znaczeniu
        pozbawione sensu?

        W nawiązaniu do poprzedniej wypowiedzi posłużę się przykładem.

        Konsument składa reklamację (załóżmy, że żąda naprawy). Sprzedawca
        odpowiada, że reklamacji nie uznaje. Konsument składa tzw.
        odwołanie, tj. podtrzymuje żądanie złożone pierwotnie, a przy tym
        zapowiada sprzedawcy, że jeżeli ten nie spełni tego żądania w danym
        terminie, to konsument odstąpi od umowy, bo nie zostanie zachowany
        odpowiedni czas na naprawę. Takie postawienie sprawy przez
        konsumenta jest sensowne (jest działaniem celowym, obliczonym na
        ewentualne i skuteczne odstąpienie od umowy).
        Problemem sprzedawcy jest to, czy i jak odpowie na pismo konsumenta.
        Jeżeli sprzedawca nie odpowie na to pismo, a tym bardziej jeśli nie
        spełni żądania reklamacyjnego, to konsumentowi pozostaje podjąć
        decyzję, czy odstapić od umowy, czy nie. Jeżeli podejmuje decyzję o
        odstąpieniu, to odstępuje kolejnym pismem. To pismo ma charakter
        stanowczego oświadczenia woli w przedmiocie odstąpienia od umowy,
        czego skutkiem jest żądanie zwrotu pieniędzy. Poprzednie pismo miało
        charakter warunkowy: "jeśli........., to odstapię od umowy".
        Dalej, konsument idzie do sądu przeciwko sprzedawcy z żądaniem
        zapłaty. Sąd oceni przesłanki odstąpienia od umowy. W moim
        przekonaniu pimo konsumenta zapowiadające odstąpienie od umowy
        wzmacnia uzasadnienie jego pozwu. Nie chcę przez to powiedzieć, że
        sąd zasądzi zapłatę na rzecz konsumenta, bo to zależy od konkretnych
        okoliczności.








        • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.08, 17:43
          "Konsument składa reklamację (załóżmy, że żąda naprawy). Sprzedawca
          odpowiada, że reklamacji nie uznaje. Konsument składa tzw.odwołanie" - a mozna
          wiedziec na jakiej podstawie konsument sklada odwolanie

          "Konsument składa tzw. odwołanie, tj. podtrzymuje żądanie złożone pierwotnie, a
          przy tym zapowiada sprzedawcy, że jeżeli ten nie spełni tego żądania w danym
          terminie, to konsument odstąpi od umowy, bo nie zostanie zachowany odpowiedni
          czas na naprawę" - poprosze o podstawe prawna ktora mowi ile wynosi czas na
          naprawe, odpowiedz w stylu ze ten czas ma byc odpowiedni mnie nie
          usatysfakcjonuje poprosze o konkretny artykuł

          "Jeżeli sprzedawca nie odpowie na to pismo, a tym bardziej jeśli nie spełni
          żądania reklamacyjnego, to konsumentowi pozostaje podjąć
          decyzję, czy odstapić od umowy, czy nie." - podjac decycje ze odstepuje od umowy
          czy do tego nie jest potrzebna zgoda obu stron ?

          A punktem glownym jest czy towar byl zgodny z umowa w momencie jego wydania, czy
          nie byl bo jesli byl to klient co najwyzej se moze zadac i na jego zadaniach sie
          konczy, ludzie mysla ze jesli moga reklamowac zakupiony towar przez 2 lata to w
          tym okresie nie ma sie prawa nic z towarem dziac a jesli sie stanie to nalezy im
          sie naprawa badz pieniadze a guzik prawda, jesli towar ulegnie zuzyciu lub go
          klient sam uszkodzi to moze sie gonic tylko co niektorzy klienci tego nie rozumieja.
          • Gość: malkontent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.08, 21:19
            żałosne są twoje wypowiedzi, napisz wprost, że jesteś
            przedsiębiorcą, który nie zdaje sobie sprawy, że jest też
            konsumentem jak my wszyscy i życzę ci xyz, żeby ciebie tak ktoś
            potraktował jak ty swoich klientów.
            A twoja mądrość prawnicza (arogancja czy też ignorancja) powala. No
            ale tacy jak ty byli, są i będą, szkoda tylko, że konsumenci tak
            rzadko oddają sprawy do sądu, bo wtedy przegrywając kilka spraw
            inaczej byś traktował konsumentów. Co kraj to obyczaj i trzeba
            jeszcze dużo czasu zanim w Polsce będzie normalniejsza cywilizacja.

            • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.08, 23:33
              "szkoda tylko, że konsumenci tak rzadko oddają sprawy do sądu, bo wtedy
              przegrywając kilka spraw inaczej byś traktował konsumentów" - w sadzie bylem nie
              raz czlowieczku i chodze tam wylacznie po wygrane to co sie nadaje do uznawania
              jest uznawane to co sie nie nadaje do uznania nie jest uznawane choc uznac czy
              nie uznac zadna roznica i tak za to placa kolejni klienci takze zadna strata.
              Tak na moje oko to minimu 10% ceny kazdego towaru w kazdym sklepie jest
              doliczone na reklamacje - wiadomo nikt z wlasnej kieszeni za to placil nie
              bedzie czyli placi za to i tak konsument. A tak wogole to stan za lada i wtedy
              pogadamy - uprzedzam trzeba miec zelazne nerwy.
            • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.08, 23:43
              "Co kraj to obyczaj i trzeba jeszcze dużo czasu zanim w Polsce będzie
              normalniejsza cywilizacja" - zalezy co rozumiesz przez slowo "cywilizacja",
              jesli ktos przynosi spodnie do reklamacji po 20 miesiacach od zakupu i z geba na
              mnie ze mam mu wymienic na nowe to sorki ale to jest tez brak cywilizacji takze
              jakby na to wszystko nie patrzal sa sklepy ktore sobie leca z klientami ale sa
              tez klienci ktorzy mysla ze zakupiony towar wiecznie bedzie im sie wymieniac -
              takich to lepiej sie z wlasnego sklepu pozbyc po pierwsze zaden na takim interes
              a po drugie bedzie przynajmniej swiety spokoj takze jakby na to nie patrzec
              konsumenci tez przeginaja - nie mowie ze wszyscy ale jest grupka takich. Nie
              jeden kupuje towar tylko po to rzeby go reklamowac.
              • Gość: klient IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.08, 07:55
                Z ostatniej twojej wypowiedzi xyz-cie wynika, że nie wszystkich
                klentów traktujesz z górki, ale na tym forum krytykujesz ile wlezie,
                co przeczy pierwszemu. Nie znasz spraw, a wypowiadasz sie, jakbyś
                był ekspertem prawa, a jesteś zwykłym sprzedawcą i tyle. Pewnie, że
                lepiej obrażać ludzi, lepiej niech się boją reakcji i nie przychodzą
                spowrotem - taktyka geniusza, gratulacje:)))

                Poza tym podziwiam eksperta, że jeszcze mu się chce wymieniać
                poglądy eksperckie z prywaciarzem, który ma za nic prawo, przecież
                wie lepiej od innych, a prawnik, który sie tutaj wypowiada, dla
                ciebie oczywiste, to koleś konsumentów, trzyma z nimi, więc też nie
                ma racji, ale fajnie kombinujesz.

                Gdybyś poczytał ustawę o sprzedaży konsumenckiej, to byś wiedział,
                że każda zasadna reklamacja uprawnia ciebie do roszczenia wobec
                firmy, od której ty kupiłeś towar, ale ty nie składasz reklamcji,
                ludziska i tak kupią nawet o te 10% więcej płacąc. Fachowiec psia
                mać.
                • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.08, 18:59
                  "Z ostatniej twojej wypowiedzi xyz-cie wynika, że nie wszystkich kilentów
                  traktujesz z górki, ale na tym forum krytykujesz ile wlezie" - no wiesz komuna
                  juz sie skonczyla jest wolnosc slowa

                  "Nie znasz spraw, a wypowiadasz sie, jakbyś był ekspertem prawa, a jesteś
                  zwykłym sprzedawcą i tyle." - nie trzeba byc ekspertem prawa zeby sie znac na
                  prawie odnosnie reklamacji, ja mam w tej dziedzinie ogromne doswiadczenie
                  ktorego tobie brak ty jedyne co wiesz to to co se wyczytasz na stronach
                  internetowych

                  "lepiej obrażać ludzi, lepiej niech się boją reakcji i nie przychodzą
                  spowrotem - taktyka geniusza, gratulacje" - jesli sie trafi jakis upierdliwiec
                  np. taki jak ty co chce uczyc sprzedawce swoich obowiazkow to wierz mi ale
                  takich to ja jednak wole sie pozbyc.

                  "Poza tym pozdrawiam eksperta" - ja również

                  "Poza tym podziwiam eksperta, że jeszcze mu się chce wymieniać poglądy
                  eksperckie z prywaciarzem" - to ty jestes z tych co nie cierpia prywaciarzy, to
                  jest ostatnio tak po polsku ze nie trawi sie tych co maja choc troche wiecej

                  "przecież wie lepiej od innych" - jakie sa moje obowiazki odnosnie reklamacji to
                  na pewno wiem i nikt mnie ich uczyl nie bedzie

                  "a prawnik, który sie tutaj wypowiada, dla ciebie oczywiste, to koleś
                  konsumentów, trzyma z nimi, więc też nie ma racji, ale fajnie kombinujesz." - no
                  wiesz Pan Prawnik jest z SKP i jest od tego zeby pomagac konsumenta bez wzgledu
                  czy konsument ma racje czy nie porady udzielic musi - taka praca

                  "Gdybyś poczytał ustawę o sprzedaży konsumenckiej" - nie musze juz znam prawie
                  na pamiec

                  "Gdybyś poczytał ustawę o sprzedaży konsumenckiej, to byś wiedział,
                  że każda zasadna reklamacja uprawnia ciebie do roszczenia wobec
                  firmy, od której ty kupiłeś towar, ale ty nie składasz reklamcji" - czlowieczku
                  w ustawie masz jasno okreslone "sprzedawca odpowiada", ja reklamacje rozpatruje
                  sam i to zgodnie z prawem jesli uznaje to nie reklamuje u swojego dostawcy
                  tylko najzwyczajniej mu go oddaje a on mi zwraca kaske ale jak przychodzi tzw.
                  klient naciagacz lub upierdliwiec to niech sie wypcha nawet jesli ma racje

                  "Fachowiec psia mać." - fochowiec nie ale na pewno lepiej wiem od ciebie co
                  pisze, po prostu prawo dziala w obie strony.
                  • 13.12.08, 16:57
                    obrzucanie się epitetami (typu: prywaciarz, człowieczku) nie tylko jest zwyczajnie chamskie, ale dodatkowo ani nie służy porozumieniu, ani nie powoduje, że rzeczy stają się jaśniejsze.

                    Celem istnienia tego forum jest udzielanie porad prawnych, a nie udostępnianie pola walki pomiędzy "dobrymi konsumentami" i "złymi przedsiębiorcami" albo odwrotnie.

                    Jeśli natomiast chodzi o pracę prawnika, to trzeba mieć na uwadze kilka rzeczy. Prawnik nie jest od tego, żeby utożsamiać się z interesem klienta. Po pierwsze dlatego, że jest to nieprofesjonalne, po drugie dlatego, że jest to obciążające, po trzecie dlatego że to jest niewykonalne, żeby każdą hisotrię przeżywać osobiście - prawnik patrzy na sprawę jak na kazus.
                    Owszem, powinien chronić ineteres swojego klienta, ale obowiązany do tego jest tylko w granicach prawa.
                    Porada ma być rzetelna i fachowa, tzn. ma dawać klientowi obraz jego sytuacji prawnej - a nie go pocieszać czy sprawiać mu przyjemność - zapewnianie takich doznań nie jest zadaniem prawnika.
                    Udzielanie nierzetelnych, ale za to przyjemnych porad prawnych jest nie tylko nieetyczne, ale też krótkowzroczne - klient który dostanie nieadekwatną poradę prawną, nie tylko nie odniesie z niej korzyści (nie licząc krótkotrwałego pocieszenia), ale też może doznać szkody - raczej nikt nie jest zainteresowany robieniem sobie takiej reputacji.

                    Prawo jest jedno - takie samo dla konsumenta jak i dla sprzedawcy - oczywiście są takie pola, w których może powstać spór o interpretację, ale to z reguły nie dotyczy kwestii wprost w ustawie rozstrzygniętych, ani tych wobec których istnieje istotny dorobek orzecznictwa, z którego wynikają jednoznaczne wnioski.

                    Jest też sprawą oczywistą, że taktyki postępowania dla kupującego i dla sprzedawcy mogą się różnić, ale trudno się na to obrażać, a już w ogóle trudno sobie wyobrazić sytuację w której ktoś tego, że ktoś daną taktykę komuś podsuwa, zabrania.
                    Poza tym znajomość taktyk strony przeciwnej pozwala skuteczniej je zwalczać (oczywiście w granicach prawa).




                    --
                    sapere aude
                    • Gość: Gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.09, 18:32
                      > Prawnik nie jest od tego, żeby utożsamiać się z interesem klienta.

                      Dokładnie jest tak jak Pan mówi, Pan swoja dole i tak dostanie a która ze stron
                      sporu poniesie koszty to co za różnica.
                      • 21.01.09, 11:34
                        Gość portalu: Gosc napisał(a):

                        > Dokładnie jest tak jak Pan mówi, Pan swoja dole i tak dostanie a która ze stron
                        > sporu poniesie koszty to co za różnica.

                        Obawiam się, że nie przeczytał Pan uważnie komentowanego przez siebie postu.


                        --
                        sapere aude
          • 15.12.08, 12:03
            Ponownie doszło do nieporozumienia.

            Gdy pisałem: "Konsument składa reklamację (załóżmy, że żąda
            naprawy). Sprzedawca odpowiada, że reklamacji nie uznaje. Konsument
            składa tzw.odwołanie" - miałem na myśli to, że w praktyce i
            konsumenci, i sprzedawcy używają słowa "odwołanie". Taka bowiem bywa
            praktyka i w związku z nią dałem przykład w celu objaśnienia mojej
            poprzedniej wypowiedzi. Stąd zdanie "Konsument składa tzw.
            odwołanie" jest wyłącznie opisowe. Kończę zagadnienie w celu
            uniknięcia kolejnego nieporozumienia.

            Dlatego też teraz krótko co do pytań.
            1. Czas odpowiedni na naprawę.
            Przy określaniu odpowiedniego czasu naprawy uwzględnia się rodzaj
            towaru i cel jego nabycia (art. 8 ust. 4 zd. ostatanie ustawy o
            sprzedaży konsumenckiej). Tyle ustawa.

            2. Odstąpienie od umowy.
            Odstąpienie od umowy jest jednostronnym oświadczeniem woli, które
            dla swej skuteczności nie wymaga zgody adresata tego oświadczenia
            (sprzedawcy).
            • Gość: Andrew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 17:50
              > Dlatego też teraz krótko co do pytań.
              > 1. Czas odpowiedni na naprawę.
              > Przy określaniu odpowiedniego czasu naprawy uwzględnia się rodzaj
              > towaru i cel jego nabycia (art. 8 ust. 4 zd. ostatanie ustawy o
              > sprzedaży konsumenckiej). Tyle ustawa.
              CZYLI NIE MA TAKIEGO TERMINU, A JESLI CHODZI O CZAS W KTORYM NALEZY SIE
              ODPOWIEDZ SPRZEDAWCY NA ODWOLOANIE KONSUMENTA ROZNIEZ TAKIEGO TERMINU NIE MA.

              > 2. Odstąpienie od umowy.
              > Odstąpienie od umowy jest jednostronnym oświadczeniem woli, które
              > dla swej skuteczności nie wymaga zgody adresata tego oświadczenia
              > (sprzedawcy).
              WARUNEK ZE TOWAR JEST NIEZGODNY Z UMOWA, JESLI KONSUMENT SKLADA OSWIADCZENIE O
              ODSTAPIENIU OD UMOWY A TOWAR BYL ZGODNY Z UMOWA W MOMENCIE JEGO WYDANIA TO JEGO
              OSWIADCZENIE JEST W TAKIM MOMENCIE WARTE TYLO CO PAPIER TOALETOWY, OSWIADCZENIE
              O ODSTAPIENIU OD UMOWY JEST TEZ NIC NIE WARTE JESLI WADA JEST NIEISTOTNA I JESLI
              TOWAR DA SIE WYMIENIC LUB NAPRAWIC.




              • 16.12.08, 10:01

                Proszę pisać z małej litery. Poza tym to, co zostało napisane z
                dużej litery, nie ma związku z tym, o czym pisałem.
                • Gość: Bombi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.09, 11:47
                  Witam serdecznie.

                  Mam pytanie. W dniu wczorajszym zakupiłem fotelik do karmienia dla
                  małego dziecka. Fotelik był ostatnim egzemplarzem w sklepie i był
                  juz złożony (gotowy do uzytkowania). Po powrocie do domu okazało
                  się, że podczas składania fotelika, ktoś zamiast przykręcić jedną
                  ważną śrubę, najprawdopodobniej przybił ją młotkiem. Fotelik jest
                  żle skręcony (być może stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa
                  siedzącego w nim malucha), śruba wygięta, a sam produkt nierówno
                  złożony. Chciałbym oddać towar i odstąpić od umowy (nie chcę
                  wymieniać go na inny, ponieważ ten konkretny mi się podoba, a że był
                  to ostatni egzemplarz musiałbym na niego czekać, a nie mam takiego
                  zamiaru)
                  Wiem, że będzie problem ze zwrotem, ponieważ pani, która mi go
                  sprzedawała, nie zaliczała się do sympatycznych.
                  Proszę mi podpowiedzieć, co mogę zrobić, kiedy spotkam się z odmową
                  zwrotu pieniędzy.

                  PS. Czy fakt, że płatności dokonałem kartą kredytową może być
                  podstawą do potrącenia mi jakiejkolwiek kwoty z zapłaconych
                  pieniędzy?

                  Z góry dziekuję i pozdrawiam.

                  Marcin
            • Gość: Gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.09, 18:40
              > 2. Odstąpienie od umowy.
              > Odstąpienie od umowy jest jednostronnym oświadczeniem woli, które
              > dla swej skuteczności nie wymaga zgody adresata tego oświadczenia
              > (sprzedawcy).

              Oświadczenie o odstąpieniu od umowy jest nic nie warte w przypadku jeśli towar
              nie posiada niezgodności z umowa a jedynie konsument ma swoje widzimisię.
              • 21.01.09, 11:37
                Gość portalu: Gosc napisał(a):

                > Oświadczenie o odstąpieniu od umowy jest nic nie warte w przypadku jeśli towar
                > nie posiada niezgodności z umowa a jedynie konsument ma swoje widzimisię.

                ale w przypadku, w którym towar jest niezgodny z umową jest jak najbardziej
                zasadne i sprawy się mają tak jak w komentowanym przez Pana poście


                --
                sapere aude
            • Gość: Erick IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.09, 22:53
              prawnik-skp napisał:

              > Ponownie doszło do nieporozumienia.
              >
              > Gdy pisałem: "Konsument składa reklamację (załóżmy, że żąda
              > naprawy). Sprzedawca odpowiada, że reklamacji nie uznaje. Konsument
              > składa tzw.odwołanie" - miałem na myśli to, że w praktyce i
              > konsumenci, i sprzedawcy używają słowa "odwołanie". Taka bowiem bywa
              > praktyka i w związku z nią dałem przykład w celu objaśnienia mojej
              > poprzedniej wypowiedzi. Stąd zdanie "Konsument składa tzw.
              > odwołanie" jest wyłącznie opisowe. Kończę zagadnienie w celu
              > uniknięcia kolejnego nieporozumienia.

              A można wiedzieć w takim bądź razie na jakiej podstawie klient składa to tak
              zwane odwołanie, poproszę o konkretny artykuł.
    • Gość: Klerii IP: *.interq.pl 17.01.09, 12:34
      Kupiłam w MediaMarkt aparat fotograficzny, który - nie z mojej
      winy - przestał działać po 2 dniach. Oddałam go do sklepu z
      reklamacją. Po 2 tygodniach dostałam wiadomość, ze telefon jest
      naprawiony, poprosiłam go wysłanie mi go do miejscowości w której
      mieszkam, czekałam MIESIĄC, aparat przyszedł wczoraj kurierem za
      którego miałam zapłacić 50 zł, zirytowałam się, zadzowniłam do
      nich, powiedzieli, że przepraszają i że oni pokryją koszty.
      Zadowolona wyjmuję aparat a on... dalej nie działa! Co mam zrobić.?
    • Gość: zlybanan IP: *.bielsko.dialog.net.pl 02.02.09, 08:28
      przypadek chyba klasyczny:
      ponad 6-mcy temu znajoma otrzymała w prezencie odtwarzacz mp3.
      zakup przez internet (allegro) ale załączony paragon i karta gwarancyjna sklepu.
      towar nowy.
      niestety kilka dni po 6-ściu miesiącach od daty zakupu odtwarzacz przestał się
      włączać.
      chciałbym go reklamować. wiem że standardowo ten producent (SanDisk) daje na te
      urządzenia 24-mce gwarancji.
      jednak wraz z produktem otrzymała kartę gwarancyjną sklepu, która mówi o 6-ściu
      miesiącach gwarancji.
      wiem, że istnieje również ustawowa droga reklamacji towaru ale dokładnie nie
      wiem czy znajduje tutaj zastosowanie.
      już przybliżam jak to wygląda.
      dane na paragonie:

      Firma X oraz adres
      NIP xxx xxx xx xx
      paragon jest z 30.06.2008
      odtwarzacz mp3 cena: 93,99
      nadanie przesylki: 7,99
      razem: 101,98

      dane z karty gwarancyjnej (chyba sklepu bo brak innych informacji):
      tytuł dokumentu (nagłówek): karta gwarancyjna
      produkt: odtwarzacz mp3 sandisk c250 26B
      nr seryjny (niewypelnione miejsce)
      data sprzedazy: 30.06.2008
      okres gwarancji: szesc miesiecy
      1. gwarant udziela gwarancji na sprawne dzialanie produktu
      2. gwarancja obejmuje wylacznie wady powstale z przyczyn tkwiacych w produkcie
      3. gwarancja na akcesoria dolaczone do produktu (sluchawki, kable, itp.) wynosi
      3 miesiące
      4. gwarant zobowiązuje sie do naprawy lub wymiany urzadzenia na takie samo w
      ciagu 21 dni roboczych od daty dostarczenia produktu do sprzedawcy
      5. klient jest zobowiazany do dostarczenia urzadzenia kompletnego ze wszystkimi
      akcesoriami w oryginalnym opakowaniu na wlasny koszt na adres uzgodniony ze
      sprzedawca
      6. naparawa gwarancyjna nie obejmuje czynnosci ktore uzytkownik moze wykonac we
      wlasnym zakresie (np. czyszczenie, programowanie)
      7. gwarancja nie sa objete: mechaniczne uszkodzenia produktu, uszkodzenia i wady
      wynikle na skutek niewlasciwego uzytkowania, samowolnych napraw, normalnego
      zuzycia w czasie eksploatacji
      8. podstawa realizacji gwarancji jest dostarczenie wraz z prdouktem karty
      gwarancyjnej i dowodu zakupu (paragon lub faktura)
      Uwaga: prosze przed pierwszym zuzyciem sformatowac baterię, ładując odtwarzacz
      przez ok. 6-7 godz.
      potem jest podpis sprzedajacego i pieczatka firmy.
      na pieczatce oprocz danych takich samych jak na paragonie
      jest jeszcze regon
      i tyle

      chciałaby reklamować ten produkt ale on sam nie posiada dodatkowych dokumentów
      gwarancyjnych. z tego co wiem wadliwe produkty tej marki należy reklamować z
      tytułu gwarancji przez kanał dystrybucyjny czyli dla mnie sprzedawcę ale on jak
      widać uchyla się od tego obowiązku. wydaje mi się jednak że oprócz tego co daje
      mi producent jako gwarant przysługuje mi również ustawowa droga reklamacji.
      proszę o wskazanie jak dokładnie wyegzekwować ustawowy obowiązek sprzedawcy.
      odtwarzacz nie działa ale nie jest w żaden sposób mechanicznie uszkodzony.

      czekam na waszą pomoc zanim skontaktuję się ze sprzedawcą

      pzdr
    • Gość: nulka IP: 84.38.160.* 23.02.09, 21:15
      Co mogę dalej zrobić doręczyłam pismo o osdsępieniu od umowy
      sprzedaży w wyniku niezgodności z umową , ale sprzedawca mi tego nie
      podpisał i ja też nie opaytrzyłam tego własnym podpisem i datą i
      powodem braku podpisu czy sprzedawca może to pismo wyrzucić?
    • Gość: franio2007 IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 26.02.09, 22:49
      W maju 2008 kupiłem telewizor lcd philips.W listopadzie 2008
      złożyłem reklamację ponieważ przy oglądaniu/słuchaniu programów
      ustawionych na poziomie głośności do 8 z głośników wydobywało się
      strasze charczenie, tak że usłyszenie czegokolwiek nie było
      możliwe.Oczywiście "naprawiono" to wpisując w sposób naprawy: zmiana
      opcji serwisowych, aktualizacja oprogramowania.Mamy luty 2009 i
      sytuacja się powtarza.Znów to obrzydliwe charczenie...A co napisane
      mają w karcie gwarancyjnej?Że: "serwis gwarancyjny polegający na
      zmianie oprogramowania,regulacji,...itd NIE JEST TRAKTOWANY JAKO
      NAPRAWA.Śmieszne,bo średnio co kilka miesięcy będą go aktualizować,
      a ja będę bez telewizora średnio 2-2,5 tygodnia (tyle aktualizowali
      oprogramowanie).telewizor ma 9 miesięcy i 2ga wysyłka do serwisu,a
      co będzie po 2 latach?Będzie mi charczał,albo będę płacił
      za "naprawę".I tak w koło.Czy taki zapis w gwarancji jest możliwy?
      Czy złożyć "reklamację z niezgodności towaru z umową"?Jak skutecznie
      rozwiązać ten problem? ....
    • Gość: sztof IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 12:13
      Zakupiłem telefon dnia 25.08.08 w sklepie (nowy) mam wszystko cały zestaw na
      telefonie są wszystkie folie ochronne dodam że za telefon wydałem 1050 zł co dla
      mnie jest dużym wydatkiem. Telefon 2 miesiące temu zepsuł się przestał grać
      jeden głośnik, oddałem go do sklepu gdyż przysługuje mi 24 miesięczna gwarancja
      którą dostałem z telefonem, na naprawę telefonu czekałem miesiąc po czym
      odebrałem go i dowiedziałem się że została wymieniana cała płyta główna, nie
      zdążyłem nawet dojechać do domu a po drodze okazao się że naprawili mi jedną
      usterkę a zrobili drugą pęknięty zaczep z obudowy który powodował że telefon nie
      trzymał dobrze konstrukcji obok klawiatury, wróciłem się do sklepu 15 minut
      później i telefon znów został wysłany do Warszawy gdzie był naprawiany
      poprzednio i znów to trwało niespełna miesiąc, odebrałem wczoraj telefon
      wszystko było ok do dzisiaj wyłączyłem telefon i chciałem go włączyć lecz nic
      nie reaguje załącza się tylko ekran i wyświetla się logo nokii telefon obecnie
      nie spełnia swojej funkcji, nie da się z niego dzwonić, mam już dość pragnę
      zwrotu pieniędzy gdyż telefon kupiłem a więcej go niema niż jest poza tym nie
      mam ochoty ciągle z nim jeździć do serwisu gdyż mam troszkę kawałek. Chciałem
      się dowiedzieć czy mam możliwość apelować o zwrot pieniędzy, gdyż nie chce
      czekać kolejnego miesiąca na naprawę telefonu.
    • Gość: arab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.09, 21:17

      tak, to jest wada, ale kto za nią odpowiada, to zależy od tego, co
      ją spowodowało:
      a) konsument, gdy sam oderwał guzik,
      b) sprzedawca lub gwarant (jeżeli była gwarancja), gdy wada tkwiła
      w chwili zakupu w tym obuwiu.

      Czego może żądać konsument:
      a) niczego od innych, iść do szewca i zapłacic za naprawę lub
      zignorować,
      b) od sprzedawcy zgodnie z ustawą o sprzedawży konsumenckiej: -
      naprawy, , - obniżenia ceny,
      od gwaranta: patrz warunki gwarancji...

      Co zrobić, gdy sprzedawca nie zgodzi się z konsumentem:
      1) zgłosić sie po poradę do federacji konsumentów lub innej
      instytucji chroniącej interesy konsumentów,
      2) wezwanie przedsądowe a potem pozew do sądu.

      Możesz przegrać w sądzie, wtedy:
      - zapłacisz koszta sądowe,
      - koszty zastępostwa procesowego strony przeciwnej,
      - będziesz jeszcze bardziej wkurzony na siebie, sprzedawcę lub
      gwaranta i może na np. prawnika, który posłucha cię i napisze ci
      pozew.

      Wniosek:
      decyzja należy do ciebie konsumencie,a jak przegrasz to nie miej
      pretensji do nikogo.
      Ciao
    • Gość: arab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 22:37
      Np. wyrok jednego z sądów okręgowych (nie wiem, czy mogę cytować i
      ujawniać sygnaturę), gdzie sąd okręgowy podtrzymał stanowisko sądu
      rejonowego i przyjął, m.in., że językowa wykładnia art. 8 ust. 3
      ustawy konsumenckiej nie budzi żadnych wątpliwości, że 14-dniowy
      termin jest terminem przedsiębiorcy. Zgodnie więc z art. 111 par. 1
      kc przedsiebiorca ustosunkował się do reklamacji w terminie. Ustawa
      nie musi wyraźnie odsyłać do kodeksu cywilnego w kwestii obliczania
      terminu. Okreslony zapis ustawowy konieczny jest do wyłączenia art.
      110 k.c., a nie do jego zastosowania. Zaś przepis art. 61 par. 1
      k.c. zakreśla przedsiębiorcy termin do ustosunkowania się do
      reklamacji. Nie jest to termin, w którym konsument ma otrzymać
      odpowiedź.
      Art.8 ust. 3 ustawy konsumenckiej zakreśla przedsiebiorcy termin na
      podjęcie czynności faktycznych polegających na ustosunkowaniu sie do
      reklamacji, nie wymaga aby w tym terminie oświadczenie
      przedsiebiorcy doszło do konsumenta. Termin ustosunkowania się do
      reklamacji i termin powzięcia przez konsumenta wiadomości o
      stanowisku przedsiębiorcy nie muszą się pokrywać. Zdaniem sądu
      ustawa konsumencka nie stawia takiego wymagania a stanowisko takie
      nie znajduje uzasadnienia w wykładni art.8 ust. 3 ustawy
      konsumenckiej oraz art. 61 par. 1 k.c.".

      Tak zinterpretował sprawę sąd w kwestii otrzymania przez konsumenta
      odpowiedzi na reklamację po terminie 14 dni.
      • Gość: gosc IP: 109.243.234.* 09.02.11, 10:46
        osoba dokonała u mnie zakupu w drodze licytacji. jestem osoba fizyczna, nie prowadze dzialalnosci. dzień po otrzymaniu przesylki gosciu napisał, ze towar jest niezgodny z opisem, bo jest uzywany,brudny itp i rząda zwrotu wszystkich kosztów, czyszczenia,ze wezmie rzeczoznawce i obciązy mnie za wszystko kosztami, przedstawia mi liste artykułow KC, pisze ze mi tego nie odpusci itp. ja sprzedałam mu rzecz nową z metką, a on robi ze mnie oszustkę. czy mogę coś zrobić? czy jestem porostu w tej sprawie przegrana?
    • 28.07.09, 11:28
    • Gość: agnieszka1916 IP: 217.76.112.* 22.02.10, 16:35
      Witam . Mam Pytanie. Pewna Pani zakupiła ode mnie sukienke dla
      dziecka. Na aukcjii była napisane że jest w stanie idealnym- i w
      takim moim zdaniem była. Jednak Pani stwierdziła że jest popruta w
      dwóch miejscach i żąda zwrotu pieniędzy. Zdecydowałam się
      na przyjęcie reklamacji. Pytanie jedna dotyczy czegos innego. Otóż
      Pani wymysliła sobie że najpierw mam oddać jej pieniądze a potem ona
      wyśle sukienkę, albo że wyśle sukienkę za pobraniem. Ja jej
      powiedziałm że nie ma takiej mozliwości bo najpierw chce zobaczyć
      sukienkę i być pewną że nie jest bardziej uczkodzona niż ona piszę (
      bo jak mówilam moim zdaniem jej stan był idealny), a potem w ciągu 3
      dni prześle pieniądze na konto .Wiadomo ludzie są różni i nie chce
      żeby wyszło że ja oddam jej pieniądze a sukienkę dostane w
      strzepach. Ona niestety nie chce na taki warunek się zgodzić. Więc
      chcialm się dowiedzieć kto ma racje? I czy mogę to ja stawiać
      warunki?
    • Gość: mafi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.10, 14:44
      Miło to przeczytać jednakże wiele Marketów np Media-Market Poznański próbuje łamać te przepisy! 1- nie mają informacji dla każdego klienta, że zakupiony towar nie podlega zwrotowi a jedynie wymiany, to na dodatek obsługa Punktu Obsługi Klienta Totalnie nie zna PRAWA zostałam Wczoraj poinformowana ( zresztą aroganckiego młodego człowieka ) że nie mam prawa domagać się zwrotu gotówki choć z tym towarem jestem po raz trzeci. Na prośbę o Kodeks Cywilny zrobiono duże oczy i jak to bywa z praktyki recytują nam 2 pierwsze zdania Kodeksu nie znając znaczenia!!! Oczywiście udowodniłam im że nie mają racji i po godzinnej nerwówce i durnej dyskusji z tak arogancją obsługą i z Kodeksem już węce udowodniłam im, że nie maja racji. LUDZIE nie pozwólcie sobą manipulować oni właśnie na tym zarabiają Kodeks Cywilny obowiązuje wszystkich! Nie dajcie się zbyć tłumaczeniem ich wewnętrznymi przepisami które nie maja żadnego znaczenia!
    • 16.07.10, 08:42
      Witam,
      A co mam zrobic w sytuacji, gdy kupiłam wózek dziecięcy moim zdaniem
      z wadą konstrukcyjną. Wózek nabyłam z 2letnią gwarancją na metalowe
      elementy wózka. Do jej końca zostało 10 dni. Przechodząc przez ulicę
      ułamała mi się rączka od wózka. Stres jaki przeżyłam nie jest do
      opisania. CZy w tej sytuacji mogę wymagać od sprzedawcy tylko
      naprawy. Po tym co przeżyłam, to nawet po naprawie będe się bałą
      włożyć do niego dziecko.
    • Gość: kasia IP: *.btk.net.pl 24.08.10, 14:45
      dzien dobry.

      oddałam telefon na gwarancji do jednej z polskich sieci,było to
      10dni przed koncem 2 lat gwarancji, serwis telefonu odpowiedział,ze
      m i go nie naprawią, ponieważ oni mają podpisaną umowe z siecią w
      ten sposób,że telefon ma 2 lata gwarancji od momentu wyprodukowania
      a nie sprzedaży...czuje sie oszukana? co moge zrobic?
    • 23.12.10, 11:55
      Jestem pierwszy raz na tym forum. Bardzo mi sie podobają Pani/a teksty. Czy mogłby Pani/Pan mi pomoc co mam konkretnie teraz zrobić, gdy sprzęt jest od 38 dni w "serwisie" Philipsa? Bardzo proszę o przeczytanie mojego wpisu pt. "kupilem badziewie Philipsa.." ukg777. Dzięki.
    • Gość: Użytkownik WS IP: *.play-internet.pl 05.04.11, 18:34
      Pusty półlitrowy słoik spadł mi na płytę ceramiczną z wysokoścu 60 cm i płyta pękła. Jaki jest koszt naprawy i czy nie powinno tak być że płyta powinna takowe uderzenia wytrzymać. Mam płytę ubezpieczoną ale nie wiem czy takowe zdarzenie zostanie uwzględnione
    • Gość: SkS IP: *.centertel.pl 20.02.14, 12:48
      a na pytania już nikt nie odpowiada ?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.