Dodaj do ulubionych

LISTA UCZCIWYCH Z SLD

05.11.04, 17:23
W związku z bezczelnymi i nieuprawnionymi oskarżeniami ogólnie szanowanych i
znanych od dziesiątków lat polityków polskiej lewicy wpisujcie, proszę, osoby
z SLD o nieposzlakowanej reputacji. Myślę, że strona szybko się zapełni
tysiącami nazwisk. Liczę na Waszą obywatelską odpowiedzialność i
zaangażowanie. Czuwaj!

1.
2.
3.
...
Edytor zaawansowany
  • stary-ale-jary 07.11.04, 09:33
    No co jest Towarzysze?! Dlaczego się ociągacie? Nie krępcie się, wpisujcie
    swoje nazwiska.
  • stary-ale-jary 09.11.04, 21:00
    Będę nieuprzejmy.
    Co jest, psia mać! Dlaczego się ociągacie? Wpisywać mi się, ale już!
    I bez fałszywej skromności mi tu.
  • andzia31 10.11.04, 09:08
    Przepraszam a co to jest SLD i o co chodzi bo ja tu nowa jestem?
  • stary-ale-jary 10.11.04, 11:30
    Oj, nieuświadomiona Ty, nieuświadomiona.
    SLD, nie mylić z LSD, to taka grupa kolegów i koleżanek mieszkających głównie w
    Okonku. Dzięki temu, że się kolegują, mają pracę i święty spokój, nie tak jak
    ja - problemy, problemy i jeszcze raz problemy. Każdy wybiera, co lubi.
  • andzia31 10.11.04, 11:48
    Hej stary nie mozesz ustawic sie pod wiatr i potem narzekac ze piach ci w oczy
    leci. Chyba lepsza jest pozycja ta >>;-) albo chustka na glowe wtedy i w uszy
    bedziesz mial cieplo:-)
    O Okonku slyszalam tam sie nawet jakies libacje odbywaja, brunchy itp.
    ale myslalam ze to sie konczy tylko na imieninach.
    Napisz dokladnie o co tam chodzi bo ja blondynka jestem.
    Plizzzzz
  • stary-ale-jary 10.11.04, 12:44
    Wcale nie narzekam, przeciwnie, lubię, kiedy jest ostro. Spokój mnie nudzi,
    poza tym konformizm ma to do siebie, że trudno się golić nie patrząc w lustro.
    Co do Okonka, fajne miasteczko, podobno Saddam tam zawitał. A imprezy? Chyba
    niezłe, bo ze Złotowa, Jastrowia i pozostałych też tam dojeżdżają, a
    i "opozycja" nie odmówi, bo wie, czyja ręka karmi.
  • stary-ale-jary 13.11.04, 18:11
    Jestem rozczarowany Waszą postawą towarzysze! Ani jednego uczciwego?
  • andzia31 15.11.04, 09:26
    Powiedz mi gdzie Ty chcesz szukac ucziwych.
    Wystarczy otworzyc telewizor i juz masz.
    Posluchaj jakiejkolwiek dysputy politycznej i w moment dochodzisz do wniosku ze
    nie ma uczciwych.
    I coraz bardziej masz wrazenie ze jestes na filmie "Lot nad kukulczym gniazdem".
  • kubek4 18.11.04, 16:13
    Podsumowujac liste uczciwych doszedlem do wniosku ze nalezy postawic pod sad
    wszystkich politykow i aferzystow za to co zrobili z Polska.
    Niestety nie zyjemy w USA;-)
    Wiec nie zostalo mi nic innego jak czekac z utesknieniem na 4 Rzeczypospolita.
  • gamek_2005 21.05.06, 22:23
    Sorry stary ale taka lista to sci-fi
  • legalna-blondynka 26.03.07, 23:24
    SLD to partia, która powstała tylko po to, aby zagarnąć jak najwięcej prywatnych
    pieniędzy- TVP1 "Z refleksem". Rokita powiedział to z pełnym przekonaniem.
  • darkstage 20.11.04, 10:53
    poziom dobrych sld-owcow zaczyna sie od 10 metrow pod ziemia. gdy sie zakopie
    trumne ze zmarlym aktywista, to moze po przemianie w zombi przysypany 10 m
    piachu nie da rady wrocic na swiatlo dzienne (tzn. do swoich daczy i afer).
    rowniez czekam z utesknieniem IV Rzeczpospolitej.
  • elmek 20.11.04, 11:41
    Ja już straciłem nadzieję, że ten kraj (czytaj jego władze) kiedykolwiek
    znormalnieje. Więc czekam nawet nie na IV, ale V Rzeczpospolitą...
  • andzia31 22.11.04, 09:00
    Mowisz jak moja ciotka z Australii:-)

    Ona twierdzi, ze w Polsce musza wymrzec jeszcze cztery pokolenia zeby cos sie
    zmienilo.
    Ktorej Rzeczypospolitej ja dozyje?
  • tyka5 08.03.05, 20:03
    Mam, znalazłem pierwszego. Co prawda nie jest z naszego powiatu tylko z
    Białogardu, ale jego tata znał nasze tereny. Ma ksywę Prezio, jak ujawnił jego
    przyjaciel Janek K.. A oto jego niektóre "osiągnięcia":
    1. Kłamstwo w sprawie wykształcenia
    16 października 1995 r. Aleksander Kwaśniewski publicznie skłamał mówiąc w
    wywiadzie dla radiowej Trójki, że obronił pracę magisterską na Uniwersytecie
    Gdańskim i ma wyższe wykształcenie (według Rzeczypospolitej z 11 grudnia 1995
    r.). Tymczasem 16 listopada 1995 r., na trzy dni przed II turą wyborów, B.
    Synak, prorektor Uniwersytetu Gdańskiego oświadczył, że Aleksander Kwaśniewski
    został skreślony 5 października 1978 r. z listy studentów wydziału Ekonomiki i
    Transportu UG. 24 października to samo potwierdził rektor Uniwersytetu prof.
    Grzonka, mówiąc, że Kwaśniewski ani nie skończył studiów na UG, ani nie jest
    absolwentem uczelni, ani magistrem. Nie przeszkodziło to Kwaśniewskiemu kolejny
    raz skłamać w wywiadzie dla Frankfurter Rundschau z 24 listopada 1995 roku.
    Powiedział temu dziennikowi, iż skończył studia na wydziale Handlu
    Zagranicznego, a odmienne stwierdzenie rektora UG w tej sprawie
    nazwał "manewrem wyborczym". Dopiero 2 grudnia 1995 r. Kwaśniewski już jako
    prezydent-elekt przyznał na łamach Polityki, że nie zrobił magisterium.

    2. Kłamstwo w sprawie głosowania
    Mataczenie w sprawie głosowania ustawy pozwalającej ścigać zbrodnie PRL.
    Gazecie Wyborczej w 1995 roku jeszcze poseł Kwaśniewski, a już kandydat na
    prezydenta RP, powiedział, że w ogóle nie brał udziału we wspomnianym
    głosowaniu. Kiedy jednak sprawdzono wydruk sejmowy i okazało się, że
    jednoznacznie pokazuje, iż Kwaśniewski głosował przeciwko ustawie, już dzień
    później usłyszano od niego całkowicie odmienną wersję jego zachowania w trakcie
    głosowania: Rozmawiałem z wiceministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i
    wpadłem na salę tylko na głosowanie. Podniosłem rękę tak, jak osoba
    odpowiedzialna w klubie za tę sprawę.

    3. Kłamstwo w sprawie Polisy S.A.
    Pod koniec kampanii wyborczej w 1995 wyszło na jaw jeszcze jedno kłamstwo
    Kwaśniewskiego. Podał mianowicie nieprawdę w deklaracji majątkowej, którą -
    zgodnie z ustawą antykorupcyjną - wypełniał jako poseł. W deklaracji powinien
    podać wszystkie składniki majątku posiadane przez niego i żonę. Tymczasem nie
    ujawnił akcji Towarzystwa Ubezpieczeniowo- Reasekuracyjnego "Polisa"
    posiadanych przez Jolantę Kwaśniewską - był to pakiet 31 tysięcy 332 akcji (za
    1995 rok dywidenda z tytułu ich posiadania wyniosła ponad 532 mln st. zł, czyli
    53,2 tys. nowych).
    Za Anita Gargas Gazeta Polska - 3 grudnia 2003 r. Nr 48 (542)

    4. Kłamstwo w sprawie reklamy Mebli Forte
    Na początku lutego 1998 r. ukazała się reklama mebli "Forte" z wizerunkiem
    prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i podpisem "Prezydent powinien być
    zadowolony". W dniu ukazania się reklamy prezydent bronił się, iż polityk może
    wspierać dobre firmy prowadzące eksport na rynki azjatyckie. Zaprzeczał, by
    cokolwiek łączyło go z reklamowaną firmą. Tydzień potem wyszło na jaw, że salon
    meblowy "Forte" w Gdańsku prowadzi szwagier Jolanty Kwaśniewskiej, Mariusz
    Godlewski, wraz ze swym ojcem Czesławem.
    (za PAP)

    5. Kłamstwo i niegodne zachowanie w Charkowie
    Problem alkoholowy rezydenta Kwaśniewskiego wielokrotnie nie pozwalał my
    rzetelnie wypełniać obowiązki głowy państwa. Najwyraźniej miało to miejsce w
    1999 roku podczas uroczystości odsłonięcia cmentarza pomordowanych przez NKWD
    oficerów Wojska Polskiego w Charkowie, kiedy to zachowanie prezydenta uwłaczało
    powadze miejsca pamięci ofiar jak i urzędu głowy państwa. Świadkowie, w tym
    dziennikarze, wyraźnie widzieli "niedysponowanego" prezydenta RP. Niedyspozycja
    wskazywała na "problem alkoholowy". Następnego dnia Pałac Prezydencki w
    specjalnym komunikacie informował o "niedyspozycji wynikającej z problemów z
    prawą golenią".

    6. Kłamstwo w sprawie tzw. Rywingate
    Prezydentowi Kwaśniewskiemu znane były doskonale okoliczności związane z ostrym
    sporem wokół rządowych prac nad projektem ustawy o RTV. Ponadto zebrany przez
    komisję materiał dowodowy wskazuje, iż prezydent Kwaśniewski posiadał rozległą
    wiedzę na temat propozycji korupcyjnej złożonej Agorze przez Lwa Rywina. Należy
    dać wiarę zeznaniom prezydenta, że od pewnego czasu zwracał uwagę premierowi i
    innym przedstawicielom rządu by sprawę zgłosić prokuraturze. Fakt ten
    potwierdza, iż prezydent dokonał właściwej oceny prawnej zdarzenia, noszącego
    znamiona przestępstwa. Bezspornym również jest, że prezydent Kwaśniewski miał
    świadomość, iż zawiadomienie takie nie zostało złożone. Konsekwencją tego była
    świadomość prezydenta, że organy ścigania, choć powinny, to nie wszczęły w tej
    sprawie postępowania karnego.
    (za raportem Komisji Śledczej ds. tzw. afery Rywina)

    7. Manipulacja podczas obchodów 60 rocznicy wyzwolenie KL Auschwitz
    W swoim przemówieniu podczas obchodów 60 rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz
    prezydent RP Aleksander Kwaśniewski wymienił kilku "sławnych Polaków", więźniów
    KL Auschwitz, w tym min. Józefa Cyrankiewicza, który zasłynął brutalnym
    stłumieniem poznańskiego powstania `56 roku. Prezydent ani słowem nie zająknął
    się o św. Maksymilianie Kolbe, który w obozie oddał życie za współwięźnia, ani
    o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, który celowo dał się złapać w 1940 roku aby
    pójśc do Auschwitz i tam załozyć konsporacyjny Związek Organizacji Wojskowych.
    Pilecki uciekł z obozu, zameldował o tym co widział KG AK. W 1947 r. schwytał
    go UB. Rok później na pokazowym procesie został skazany na karę śmierci. W tym
    czasie, premierem był Cyrankiewicz. Premier Cyrankiewicz odmówił potwierdzenia
    w sądzie, że Pilecki był twórcą konspiracji w KL Auschwitz, a także nie poparł
    prośby o jego ułaskawienie. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa
    łaski i rotmistrz Pilecki, bohater Auschwitz i Powstania Warszawskiego został
    rozstrzelany przez komunistów w więzieniu przy Rakowieckiej w dniu 25 maja 1948
    roku.

    8. Kłamstwo w sprawie znajomości z Dochnalem
    W wywiadzie dla Polityki z 30.10.2004 Aleksander kwaśniewski
    powiedział: "Dochnala oczywiście nie znam, nigdy z nim nie rozmawiałem, nie
    miałem z nim żadnych kontaktów." Tygodnik Wprost nr 10/2005 opublikował
    fotografie Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich z 1997 roku rozmwaiających z
    Markiem Dochnalem.

    9. Spotkanie z poszukiwanym Andrzejem G.
    Aleksander Kwaśniewski spotkał się w USA z Andrzejem Gołotą, ściganym listem
    gończym przez prokuraturę w Polsce. "Pierwszym znaczącym sponsorem
    Fundacji "Porozumienie bez barier" był nasz mieszkający w USA pięściarz Andrzej
    Gołota. Wpłacił na konto fundacji 100 tysięcy dolarów. W tym samym czasie
    prezydent wystawiał bokserowi list żelazny na powrót do kraju (Gołota ścigany
    był w Polsce za pobicie)."
    Anita Gargas Gazeta Polska - 3 grudnia 2003 r. Nr 48 (542)

    10. Sprawa zbrodni w Jedwabnem
    5 marca 2001 w wywiadzie dla Radia RMF FM Aleksander Kwaśniewski powiedział:
    "Po drugie - musi świat usłyszeć naszą ocenę tamtego wydarzenia, przypominam
    bestialskiej śmierci 1600 obywateli polskich Żydów, którzy zostali przez
    współmieszkańców zamordowani."
    IPN: "...W dniu 30 czerwca 2003 r. prokurator Radosław Ignatiew - Naczelnik
    Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w
    Białymstoku, na podstawie art. 322 § 1 kpk, wydał postanowienie o umorzeniu
    śledztwa w sprawie brania udziału w dniu 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem (powiat
    Łomża, b. woj. białostockie) w dokonaniu masowego zabójstwa nie mniej niż 340
    obywateli polskich narodowości żydowskiej..." (za IPN).

    11. Sprawa przesłuchania przed Komisją Śledczą
    Prezydent RP zgodził się na przesłuchanie przed Sejmową Komisją Śledczą ds. PKN
    Orlen. Komisja Śledcza ustalił termin przesłuchania prezydenta Kwaśniewskiego w
    porozumieniu z nim. Prezydent wielokrotnie publicznie zapewniał, iż stawi się
    przed Komisją. Ostatn
  • andzia31 09.03.05, 08:16
    Tyka,
    Co Ty tak na Kwacha lecisz przeciez on nasz ze Zlotowa - zapomniales ze
    synagage nam zafundowal?
    Tylko mnie zastanawia skad on ma to "ski" bo ojciec nazywal sie Stolzmann.
    Przy spalszaczaniu powinni byli zrobic z tego "stolcmanski"-.
    Tylko prosze nie myslec ze jestem zlosliwa bo sa na to dowody ojciec Kwacha z
    pochodzenia Zyd pracowal przed wojna w tajnej policji na terenie V Dzielnicy i
    wielu Polakow walczacych o polskosc tych Ziem zawdzieczalo mu wiezienie lub
    przesladowania.
    Wiec to co wczoraj zrobil Kwachu to jest pestka.
    Dziwisz sie zydowi u niego moralnosc i interes idzie zawsze w parze!
  • bren.ton 09.03.05, 09:30
    Pan Prezydent nagle uskarza sie w "wybiorczej" na pieniactwo "Wprost"?
    Malo tego Wildsteina uwaza za uczciwego dzienikarza i mowi:"Wildstein i ja"
    Hmmm ...to cos tu w trawie piszczy.
    Moim zdaniem powinno byc Wildstein i ja jestesmy Zydami i Gazeta Wyborcza tez
    jest "nasza":-)
    No wiec jesli przyjmiemy teze ze Palac Prezydencki to WSI (Wojskowe Sluzby
    Informacyjne) a Wprost to SB (Sluzba Bezpieczenstwa) to bedzie to cala prawda.
    Wprost ma wtyczki w ABW, swiadcza o tym przecieki tajnych materialow do tego
    tygodnika. Materialy byly zawsze wykorzystywane wowczas gdy zaistniala dogodna
    ku temu sytuacja.
    Prezydent natomiast nie ma czystych lapek o czym wie doskonale i latwiej
    powiedziec nawet najwieksza bzdure przed przed kamera niz klamac przed komisja
    (wowczas grozlaby mu odpowiedzialnosc karna po zakonczeniu prezydentury).
    Broni sie nieudolnie i brak mu jaj, dobrze ze na niego nigdy nie glosowalem.
    Reszta kombinatorow probuje rozgrywac i rozdawac karty w kolejnych roszadach
    politycznych.
    Mam nadzieje, ze narod tym razem sie nie nabierze na "popieranych" kandydatow i
    politykow...
  • tyka5 09.03.05, 21:12
    Co tak się skisiła atmosfera na forum? Żałoba z powodu Prezia, czy może
    szanowne państwo dziennikarstwo się poobrażało?
  • elmek 11.03.05, 20:38
    Żadne ze mnie dziennikarstwo, ale pragnę się usprawiedliwić, iż ostatnimi czasy
    mój dostęp do sieci został zbiegiem okoliczności ograniczony (zmiana pracy i
    mieszkania). Od nowego tygodnia obiecuję poprawę ;-) Tymczasem!
  • lobencjusz 21.05.05, 23:06
    Merytoryczna dyskusja na ten temat jest bez sensu. Napisze tak, punkt widzenia
    zalezy od punktu siedzenia, zawsze sa uczciwi i uczciwsi. Olejcie innych i
    zacznijcie sobie patrzec na łapki, to na poczatek wystarczy :D.
  • tyka5 22.05.05, 11:20
    No, nareszcie po paru miesiącach poszukiwań znalazł się jeden uczciwy z SLD.
    Nic, że trunkowy. Wszak kto wylewa za kołnierz?
  • lobencjusz 22.05.05, 12:19
    Abstrachujac od pojec Tobie Tyka nie znanych, to powiem Tobie
    Panie "nauczyciel" ze nie jestem z SLD raczej bardziej SDPL. A tak ogolnie jak
    Ci zal tego czego nie wylewam to zacznij tez. A tak ogolnie ujmujac to Twoja
    zaczepka byla na poziomie 7 latka panie redfaktor.
  • tyka5 22.05.05, 13:56
    SdPl to nie SLD, a jakże, od wczoraj. Hi, hi, hi.
    Nic wam towarzysze nie pomoże, już jesteście na śmietniku historii.
    Jak mawia mój znajomy, to wasze ostatnie podrygi zdychającej ostrygi.
  • lobencjusz 22.05.05, 17:06
    Wez sie tyka lecz. Nie odpisuj z łaski swojej na moje posty bo zaczynasz mnie
    irytowac. Podaruj sobie te prostackie wycieczki personalne. Widac ze ojciec Cie
    cwiczył batogiem, ale dopiero teraz wyszło ze bił Cie tez po głowie. Odpusc
    sobie chłopie. Jestes przegrany juz na starcie. Jesli nie wiesz to powiem Tobie
    ze forum jest narzedziem wymiany mysli a nie bełkotu. Wez dla mojego zdrowia i
    reszty idz sobie pogaworzyc na imininy do stryja albo cos. Moze chlopie kultura
    fizyczna albo jakas wycieczka zagraniczna. Jednym słowiem łyknij sobie jakiś
    persen albo cos innego na stres oraz nerwice i odpusc sobie wyrazanie tego
    steku bzdur bo sie chlopie kompromitujesz intelektualnie.
  • tyka5 22.05.05, 22:53
    Da, ot kulturnyj cieławiek. Z samoj Maskwy.
  • elmek 23.05.05, 08:39
    Tyka, chyba płyta się Tobie zacięła... :-/
  • tyka5 23.05.05, 14:06
    Wot i elmek zamietnyj cieławiek zdiełał zamiecianje mieńja. Charaszo riebiata,
    budziem gawarit pa ruskamu jazyku. Znaczit pa waszemu.
  • elmek 23.05.05, 14:54
    Nie do mnie ta mowa. Ja nie z Twojej epoki i w szkole już English miałem ;-P
  • tyka5 23.05.05, 15:33
    A twaja żiena?
  • matrel 23.05.05, 19:29
    Wyższa w tej Moskwie kultura, aniżeli u Ciebie.
    Grzecznie człowiek poprosił Cię o coś.
    Widzę, że nawet języka obcego Cię ci parszywi komuniści nauczyli.
  • tyka5 23.05.05, 20:45
    Wiadomo, u nich wszystko najlepsze, nawet dolary. Wyprodukowali za Breżniewa
    odin pierdol (pierwyj eksperymentalnyj ruskij dalar). Niestety głupi świat się
    na tej walucie nie poznał.
    A co do mojej znajomości języka rosyjskiego - nie potrzebowałem i nie
    potrzebuję do tego komuchów. Cenię po prostu rosyjską poezję i powieść. Gardzę
    sowieckim i wielkoruskim imperializmem, uwielbiam rosyjską literaturę i film.
    Są też wśród Rosjan wielcy i piękni ludzie, np. Władimir Bukowski lata całe
    prześladowany przez parszywych komuchów, czy nieżyjący już Josif Brodski, który
    siedział w CCCP za pisanie wierszy, a później choć nie skończył nawet zawodówki
    był profesorem Uniwersytetu Harwarda w Bostonie i laureatem literackiej nagrody
    Nobla.
    Tobie matrel nawet trzy fakultety nie pomogą. Jak powiadają starożytni
    Rosjanie: wyższie ch..a nie prygniosz.
  • matrel 23.05.05, 22:01
    Teraz przeczytaj jeszcze raz swój post. Przeszukaj go pod kątem słowa "komuch".
    Nawet w poście, który sam poświęciłeś w jakimś stopniu rosyjskiej literaturze,
    zamiast się skupić na dziełach wyżej wymienionych, szukasz tylko pretekstu, aby
    dać upust swej nienawiści do "komuchów".
    Jak sam napisałeś, nie trzeba wyższego wykształcenia żeby być kulturalnym, więc
    po co te docinki? (znowu kompleks na tle wykształcenia?)
    Z Twoich postów aż kipi nienawiścią, żal mi Ciebie. Naucz się widzieć świat nie
    tylko w "czerwonych" barwach.

    Dyskusja z Tobą do niczego nie prowadzi, poza tym, że utwierdza w przekonaniu
    jakie sobie o Tobie ktoś wyrabia na podstawie Twoich wypowiedzi.

    Ah, jak dobrze, że jest tu jakiś substytut killfile'a z grup dyskusyjnych.

    Zatem, żegnam trolu*.
    PLONK**

    * - w razie niejasności -> pl.wikipedia.org/wiki/Trolling
    ** - pl.wikipedia.org/wiki/Plonk
  • tyka5 24.05.05, 00:35
    "Zamiast się skupić na dziełach wyżej wymienionych" - oj durny ty, durny, żebyś
    ty chociaż wiedział, o czym te dzieła. Jak wspomnę, znowu napiszesz, że daję
    upust swojej nienawiści do komunizmu. A one, jak na przykład każda książka
    Bukowskiego, o zbrodniach komunizmu właśnie. Gdybyś znał o choć odrobinę
    literaturę sowietologiczną, nie puszyłbyś się i nie wygadywał niemoralnych
    bzdur o chorej twoim zdaniem nienawiści do komuny.
  • tyka5 01.06.05, 23:29
    Nie mam nadziei zmienić tych, którzy zainfekowali się lewicowością, ale aby
    było jasne, podaję jedną z wypowiedzi W. Bukowskiego:
    "Unia Europejska jak Związek Sowiecki ...

    (Wystąpienie Władimira Bukowskiego wygłoszone podczas Konferencji
    Uniosceptycznej w dniu 11 kwietnia 2003 roku w auli Akademii Świętokrzyskiej w
    Piotrkowie Trybunalskim)

    Przez ostatnie kilka lat podróżowałem bardzo dużo, zarówno po Europie
    Zachodniej, jak i Europie Wschodniej, mówiąc o tym czym jest Unia Europejska.
    Zauważyłem dużą sprzeczność ... Z jednej strony, ludzie z krajów zachodnich
    zastanawiają się w jaki sposób wyjść z UE, natomiast z drugiej strony, ludzie z
    krajów z Europy Wschodniej i Środkowej cały czas chcą do Unii przystąpić,
    lokują w niej swoje nadzieje.

    Przypomina mi to stary dowcip, jeszcze z czasów sowieckich, o dwóch statkach, z
    których jeden, pełen emigrantów ze Związku Radzieckiego płynie w stronę
    Zachodu, drugi, pełen emigrantów z Zachodu płynie w stronę Związku
    Radzieckiego... Oba statki spotykają się na środku morza, a ludzie na nich są
    bardzo zdziwieni, patrzą na siebie jak na idiotów. I rzeczywiście, trudno jest
    teraz, w krajach Europy Środkowej i Wschodniej wytłumaczyć dlaczego Unia
    Europejska jest zła, ale ja mam pewną praktykę, bo przez ostatnie dwadzieścia
    lat tłumaczyłem z kolei na Zachodzie, dlaczego Związek Sowiecki jest zły, co
    też nie było przyjmowane z dużym aplauzem. Wynikało to przecież z tego, że
    ludzie na Zachodzie po prostu nie byli w stanie zrozumieć, czym komunizm
    radziecki jest. Ale mówienie o tym, dlaczego Unia Europejska jest zła jest
    teraz zajęciem jeszcze bardziej frustrującym, ponieważ mieszkańcy Europy
    Środkowej i Wschodniej nie podchodzą do sprawy racjonalnie. Europa jest dla
    nich przede wszystkim marzeniem.

    Przez lata wszystko, co było złe płynęło ze Wschodu, natomiast wszystko, co
    było dobre płynęło z Zachodu. Ludzie w Europie Środkowej i Wschodniej tak się
    do tego przyzwyczaili, że zbawienia zaczęli szukać tylko na Zachodzie. I
    zresztą tego typu marzenie było prawdziwe dwadzieścia lat temu. Wtedy nie
    mieliśmy Unii Europejskiej, tylko mieliśmy europejski wspólny rynek. I
    oczywiście wspólny wolny rynek był rzeczą dobrą. Gwarantował zlikwidowanie
    wszystkich barier w przepływie towarów, osób i dewiz, był po prostu unią
    ekonomiczną. Jeśli byście więc spróbowali wstąpić do Unii dwadzieścia lat temu,
    przyklasnął bym temu.

    Sytuacja zaczęła się zmieniać od połowy lat osiemdziesiątych.

    Pod koniec lat osiemdziesiątych system sowiecki był w głębokim kryzysie o czym
    przywódcy sowieccy wiedzieli. Przywódcy socjalistyczni z Zachodu także
    przewidywali wystąpienie takiego kryzysu. Oglądałem dokumenty podczas mojego
    pobytu w Moskwie, gdzie zostałem dopuszczony do dokumentów biura politycznego,
    które wyraźnie wskazywały na świadomość tego kryzysu. Przywódcy socjalistyczni
    na Zachodzie byli świadomi tego, że ewentualne załamanie się systemu
    sowieckiego może doprowadzić także do ich własnej klęski. Tak więc pomiędzy
    stroną radziecką a socjalistami zachodnimi doszło do współpracy, do stworzenia
    wspólnego planu i w ten sposób obie strony mogły przetrwać. Plan ten był
    kolejnym wcieleniem znanego pomysłu tzw. konwergencji. Teoria konwergencji
    zakładała, że z jednej strony Związek Radziecki powinien nieco złagodnieć, z
    drugiej strony kraje zachodnie powinny stać się bardziej socjalistyczne. W
    końcu te dwa światy powinny spotkać się gdzieś po środku. To było takie
    marzenie europejskiej lewicy, że dzięki takiemu dwustronnemu procesowi dojdzie
    do tej konwergencji i powstanie świat pokoju, raj na ziemi.

    Tak więc pod koniec lat osiemdziesiątych przywódcy sowieccy oraz przywódcy
    socjalistyczni na Zachodzie postanowili wprowadzić taki plan w życie. Ze strony
    zachodniej polegało to na tym, aby kraje socjalistyczne przejęły projekt
    jedności europejskiej. I według tych planów, w momencie kiedy udałoby im się
    tego dokonać miały wywrócić do góry nogami unię ekonomiczną Europy Zachodniej.
    Zamiast wolnego rynku, zamiast wolnego przepływu towarów i usług Europa miała
    się stać jednolitym państwem federalnym. W dodatku to państwo federalne musiało
    mieć strukturę jak najbardziej zbliżoną do struktury państwa sowieckiego żeby
    mogło dojść do planowanej konwergencji. Ze strony radzieckiej podobne działania
    określono mianem budowy wspólnego europejskiego domu. I budowa tych struktur ze
    strony zachodniej postępowała, ale do 1992 roku Związek Radziecki przestał
    istnieć. I nagle lewica została jakby tylko z zachodnią częścią tego wspólnego
    europejskiego domu i w poczuciu niepewności. Zamiast jednak zatrzymać dalszy
    postęp tego projektu i zapobiec wprowadzeniu go w życie, postanowiła go
    kontynuować. Oczywiście dlatego, że zorientowała się, że dzięki temu będzie
    mogła zostać u władzy. Jakiekolwiek byłyby wyniki wyborów w poszczególnych
    krajach struktury europejskie pozostaną na dawnym miejscu. I oczywiście cała
    ideologia lewicowa będzie cały czas włączona w europejskie prawodawstwo.

    Żeby zobaczyć odpowiedniość obecnych struktur europejskich w stosunku do
    struktur sowieckich spróbujmy porównać oba systemy...

    W jaki sposób Związek Radziecki był rządzony? Był rządzony przez piętnastu,
    przez nikogo nie wybranych ludzi, którzy przed nikim nie odpowiadali i przez
    nikogo nie mogli zostać zwolnieni.

    W jaki sposób rządzona jest Unia Europejska? Przez 25 ludzi, których nikt nie
    wybrał, którzy przed nikim nie odpowiadają i którzy przez nikogo nie mogą
    zostać zwolnieni.

    Czym był Związek Sowiecki? Związek Sowiecki był związkiem socjalistycznych
    republik.

    A czym jest Unia Europejska od momentu swojego powstania w 1992 roku? Unią
    socjalistycznych republik.

    W jaki sposób Związek Radziecki został stworzony? Przez naciski, przez
    szantaże, przez siłę, a czasem nawet przez okupację.

    Oczywiście Unia Europejska jak dotychczas nie posunęła się do militarnej
    okupacji, natomiast wszystkie inne stosowane u zarania Związku Sowieckiego
    metody już były stosowane. Wywierano ekonomiczne naciski na kraje, które nie
    chciały przystąpić do Unii Europejskiej. Stosuje się niesamowicie silną
    propagandę, która przypomina mi propagandę sowiecką. Całkiem niedawno, gdy w
    Irlandii powtarzano referendum w sprawie traktatu nicejskiego, cały kraj został
    zalepiony lansowanymi przez Unię Europejską plakatami, na którym było napisane,
    że jeśli nie wybierzecie Unii Europejskiej będziecie mieli głód i nędzę.

    W większości krajów przed wstąpieniem do Unii Europejskiej przeprowadza się
    referendum, tak jak będzie to miało miejsce w Polsce. I oczywiście nie ma
    niczego złego w pomyśle referendum. To jest stwierdzenie jaka jest wola ludu.
    Ale Unia Europejska stosuje taką metodę, że przeprowadza te referenda tak
    często, aż w końcu uzyska taki wynik jakiego zapragnie. To się zdarzyło w
    Irlandii, to się zdarzyło w Danii. Jeśli tylko wynik tego referendum jest
    niepomyślny dla Unii Europejskiej, referendum jest powtarzane dotąd, aż wynik
    będzie prawidłowy. W Szwajcarii było już pięć referendów w sprawie wstąpienia
    do UE. Pięć razy Szwajcarzy powiedzieli nie Unii Europejskiej. Ale wszyscy
    dobrze wiemy, że to nie jest koniec. Jednak gdy tylko ten kraj zagłosuje za
    Unią fala referendów skończy się. Ale jeśli oczywiście ktoś zamarzy, aby
    przeprowadzić referendum sprawdzające, czy ludzie nadal chcą być w Unii, to na
    to nie zostanie wyrażona zgoda. I to jest kolejne podobieństwo pomiędzy
    Związkiem Sowieckim a Unią Europejską.

    W ZSRS, w stalinowskiej konstytucji istniał zapis, że każdy kraj ma prawo do
    wystąpienia ze związku sowieckiego. Oczywiście ten zapis istniał wyłącznie w
    celach propagandowych i nikt nawet nie mówił o możliwości wystąpienia ich kraju
    ze Związku Sowieckiego. Dlatego też nie było oczywiście żadnej drogi prawnej do
    takiego procesu. Ale przynajmniej twórcy stalinowskiej konstytucji czuli się
  • tyka5 01.06.05, 23:32
    Ciąg dalszy Bukowskiego

    W ZSRS, w stalinowskiej konstytucji istniał zapis, że każdy kraj ma prawo do
    wystąpienia ze związku sowieckiego. Oczywiście ten zapis istniał wyłącznie w
    celach propagandowych i nikt nawet nie mówił o możliwości wystąpienia ich kraju
    ze Związku Sowieckiego. Dlatego też nie było oczywiście żadnej drogi prawnej do
    takiego procesu. Ale przynajmniej twórcy stalinowskiej konstytucji czuli się
    zobligowani, by wstawić paragraf umożliwiający wystąpienie danego kraju ze
    Związku Sowieckiego. Tymczasem w pierwszym projekcie konstytucji europejskiej,
    która nadal jest tworzona, takiego zapisu brakuje. W tej chwili toczy się w tej
    sprawie dyskusja, ale na dzień dzisiejszy niema takiego projektu, który
    umożliwiałby wystąpienie jakiemuś krajowi z Unii Europejskiej.

    Sowiecki system, jak wiecie, był wysoko zbiurokratyzowany, przepisy regulowały
    niemal każdą dziedzinę życia. Europejski system, system unijny niczym się w tym
    obszarze nie różni. Także jest bardzo wysoko zbiurokratyzowany. Każdego roku
    Unia Europejska wydaje setki tysięcy stron różnego rodzaju praw, dekretów,
    dyrektyw. I te regulacje, podobnie jak to było w Związku Sowieckim, dotyczą
    niemal każdej dziedziny życia. Mówi się na przykład, że jeśli ogórek ma zły
    kształt to nie możemy go nazwać ogórkiem. Jeśli kiełbasa ma zbyt wiele
    tłuszczu, zgodnie z wytycznymi Brukseli, nie może się nazywać kiełbasą. A jeśli
    jajka są nieco mniejsze od przewidzianych przez Brukselę rozmiarów, nie możecie
    ich nazywać jajkami. Dochodzi do sytuacji rzeczywiście karykaturalnych. Całkiem
    niedawno z Unii Europejskiej wypłynęły przepisy, które zobowiązują każdego
    właściciela chlewów, aby zapewnił świniom piłki, którymi zwierzęta te będą
    mogły się bawić.

    Nawet korupcja, która panuje w Unii Europejskiej jest w sowieckim stylu. W
    normalnym kraju korupcja płynie od dołu do góry. W krajach bloku sowieckiego
    korupcja płynęła od góry do dołu. I dokładnie tak samo dzieje się w Unii
    Europejskiej. Nie jest to zresztą niczym dziwnym, gdyż tysiące czołowych
    urzędników unijnych ma zapewniony immunitet.

    Ale podobieństwo pomiędzy systemem sowieckim a unijnym idzie dużo głębiej.
    Występuje ono także w zakresie ideologii...

    ...Jaki był cel powstania Związku Sowieckiego? Uczono nas w szkołach, że celem
    powstania ZSRS było stworzenie nowej rzeczywistości historycznej, człowieka
    radzieckiego?

    Jaki jest cel istnienia Unii Europejskiej? Tym celem jest stworzenie nowej
    rzeczywistości historycznej, Europejczyka.

    Oba systemy zgodnie z tradycją socjalistyczną dążą do tego, by jak najbardziej
    osłabić państwa narodowe. W Związku Sowieckim panowała tzw. doktryna Breżniewa,
    doktryna ograniczonej suwerenności. Jeśli tylko któryś z krajów bloku
    sowieckiego nieco zmieniał swoją politykę, na którą nie zgadzała się Moskwa,
    natychmiast był powstrzymywany. I tak na przykład w 1968 roku, gdy Czesi
    zaczęli eksperymentować ze swoim systemem, najechały ich sowieckie czołgi.

    Ta sama zasada ograniczonej suwerenności zaczyna obowiązywać w Unii
    Europejskiej. Kiedy kilka lat temu Austriacy wybrali prawicowy rząd, Unia
    Europejska ogłosiła bojkot Austrii. Kiedy całkiem niedawno wiadomo już było we
    Włoszech, że wybory wygra prawdopodobnie Berlusconi, na Włochów była wywierana
    wielka presja, żeby nie dokonano takiego wyboru. Oczywiście Berlusconi wygrał i
    tym razem sprawa nie zakończyła się bojkotem Włoch, ale presja wywierana na
    wyborców włoskich była rzeczywiście wyjątkowa. Także Polska ostatnio odczuła
    działania tej europejskiej doktryny Breżniewa. Wraz z ośmioma krajami
    podpisaliście dokument popierający Stany Zjednoczone w sprawie Iraku. Unia
    Europejska wystosowała ostrą reprymendę dla tych krajów, a tym, które nie
    należały jeszcze do Unii zagroziła, że nie zostaną do niej wpuszczone.

    Moglibyśmy mnożyć te porównania. Zapewniam, że oba systemy są bardzo zbliżone.
    Oczywiście Unia Europejska jest dużo łagodniejszą formą niż Związek Sowiecki,
    ciągle nie ma tam represji przeciwko dysydentom. Ale to się powoli zaczyna,
    pojawiają się pierwsze mechanizmy. Zgodnie z Traktatem Nicejskim ma powstać
    policja europejska. Ta policja, europol, będzie miała wyjątkowe możliwości
    działania, w tym immunitet dyplomatyczny. Będzie mogła ścigać obywateli krajów
    członkowskich za 42 rodzaje przestępstw. Dwa z tych przestępstw są szczególnie
    interesujące, ponieważ jak dotąd nie są przestępstwami w żadnym z krajów
    członkowskich. Jedno z nich nazywa się rasizmem, drugie ksenofobią. Ponieważ w
    kodeksach karnych krajów członkowskich nie ma definicji tego typu przestępstw
    Unia Europejska pewnie zdefiniuje je sobie sama i będzie wcielała te
    interpretacje w życie.

    Ale jest jedna pozytywna strona podobieństwa między tymi systemami. Wiemy jak
    doszło do upadku Związku Sowieckiego, możemy się więc domyślać, jak dojdzie do
    upadku Unii Europejskiej. My już żyliśmy w tej przyszłości i wiemy jaka ona
    będzie. Po pierwsze wiemy więc, że efekty istnienia Unii Europejskiej będą
    dokładnie przeciwne tym obietnicom, które tam są teraz składane. W systemie
    sowieckim obiecywano nam, że jest on szczęśliwą rodziną narodów, a skończyliśmy
    nienawiściami między narodami, które niemal doprowadziły do wybuchu. I to samo
    będziemy mieli w Unii Europejskiej. Obecnie nie ma wrogości pomiędzy narodami
    europejskimi, ale na koniec eksperymentu europejskiego ta nienawiść będzie.
    Dzisiaj obiecuje się nam, że przyszłość ekonomiczna krajów europejskich będzie
    świetlana i będziemy mogli konkurować ze Stanami Zjednoczonymi. Dokładnie to
    samo obiecywali swym obywatelom przywódcy sowieccy. Ale efekty tych obietnic
    były łatwe do przewidzenia. Biurokracja, przeregulowanie oraz zmniejszanie
    możliwości współzawodnictwa doprowadzą do stagnacji i w końcu do recesji. I
    oczywiście możemy przewidzieć, że Unia Europejska skończy tak jak Związek
    Sowiecki, czyli po prostu się rozpadnie. I podobnie, jak to miało miejsce w
    przypadku ZSRS, bałagan po rozpadzie będzie tak potężny, że potrzeba będzie
    wielu generacji, by doprowadzić sprawy do porządku. Wiedząc to wszystko nie
    mogę zrozumieć, dlaczego tyle krajów chce teraz wstąpić do Unii Europejskiej i
    wziąć udział w tym eksperymencie.

    Szczególnie dziwi mnie to w przypadku Polski, kraju, który tak bardzo cierpiał
    walcząc o swoją wolność i uzyskał niepodległość po tak długim okresie niewoli.
    Dlaczego Polska chce oddać tę swoją tak ciężko wywalczoną niepodległość za nic?
    Tylko po to, by stać się częścią kolejnego fałszywego, socjalistycznego
    eksperymentu.

    Mimo wszystko mam nadzieję, że większość Polaków, podczas zbliżającego się
    referendum będzie głosowała przeciwko.

    Władimir Bukowski

    tłum. Tomasz Sommer
    foto. Jacek Klecel

    (14 kwietnia 2003)

    Skomentuj ten artykuł



    Władimir Bukowski - urodzony w 1942 roku, od 18-tego roku życia aktywny
    działacz opozycji demokratycznej w ZSRS. W 1963 roku aresztowany i skazany
    za "antysowiecką propagandę". Po ekspertyzie uznany za niepoczytalnego,
    skierowany do leningradzkiego specjalnego szpitala psychiatrycznego,
    wypuszczony po 15-tu miesiącach. Ponownie aresztowany w 1965 roku za
    organizowanie manifestacji. Przymusowo hospitalizowany kolejno w trzech
    szpitalach psychiatrycznych, gdzie wreszcie uznany zostaje za niepoczytalnego.
    Pod naciskiem światowej opinii zwolniony w 1966 roku. W 1967 roku aresztowany
    za przygotowanie manifestacji w obronie sądzonych przyjaciół dysydentów,
    skazany na trzy lata. W 1971 roku wysłał na Zachód pierwszy raport i apel do
    psychiatrów o nadużywaniu psychiatrii w Sowietach do celów politycznych.
    Aresztowany w marcu 1971 roku, skazany na 12 lat. W 1976 roku wymieniony na
    sekretarza generalnego chilijskiej partii komunistycznej Covalana. Autor wielu
    książek i artykułów. Obecnie mieszka w Anglii.


  • tyka5 24.05.05, 00:41
    A propos wykształcenia, słyszałem, że wasz idol PREZIO ma wyższe
    wykształcenie...od Wałęsy.
  • elmek 24.05.05, 10:47
    To raczej Twój idol, nikt prócz Ciebie nie porusza na Forum jego tematu.
    Przestań z uporem maniaka szufladkować ludzi, bo robi się to po prostu
    niesmaczne... :-/
  • lobencjusz 24.05.05, 11:17
    Moj szanowny ojciec nauczyl mnie podejscia do ludzi pokroju tyki ujmujac temat
    w dwa powiedzonka:
    1. szczytem obrazy jest ignorancja
    2. jak kupa smierdzi to sie jej nie "tyka".

    Konkluzja: TYKA - dostajesz ode mnie wirtualnego bana. Mam nadzieje ze sie
    cieszysz, bo ja niezmiernie :D.
  • tyka5 24.05.05, 14:41
    1. nie rozumiesz pojęcia "ignorancja".
    2. nie przestrzegasz przykazania ojca swego.
    3. masz niezwykle wyostrzony dowcip; pewnie po tacie.
  • matrel 24.05.05, 17:36
    Jak w temacie. Wystarczy po prostu nie reagować na zaczepki i złośliwości (jemu
    tylko o to chodzi, o sprowokowanie kłótni na jakimkolwiek tle - w tym wypadku
    znamy tło). Trolle z reguły same w końcu dają spokój.
  • madziaraplotkara 31.05.05, 13:10
    Hihihi trol to dobre okreslenie :) Pasuje jak ulal.
  • tyka5 24.05.05, 14:37
    Tak, tak, a nietoperz to ptak.
  • elmek 25.05.05, 09:28
    Głupio mi mówić takie rzeczy do starszych (a +/- jesteś dwa razy starszy ode
    mnie), ale jesteś idiotą. I mam tu na myśli tylko Twoje aluzje wobec mojej
    osoby, biorąc pod uwagę inne teksty zasługujesz na dosadniejszy tytuł. Wciskaj
    dalej swoje głupawe docinki, doczepiaj ludziom łatki, segreguj według własnego
    schematu. Zanim się obejrzysz będziesz pisał sam do siebie. Ja niestety z racji
    swojej funkcji nie mogę wyłączyć wyświetlania Twoich postów, jak robią to inni.
    Nie znaczy to jednak, że muszę na nie odpisywać. Bez odbioru...
  • galicjanka1 01.06.05, 22:29
    Może i głupio tak do starszego, ale ważne że skutecznie. I dobrze, bo już nie
    szło tego czytać.
  • tyka5 01.06.05, 23:38
    Nie ma to jak rozmowa z samym sobą.

    P.S.
    Eksperyment jeszcze się nie skończył. Nie ma zmiłuj się.
    Stworzyliście potwora, to macie. Pa. Do usłyszenia Kochani.
  • elmek 02.06.05, 08:59
    No to sprawa się rypła! Zostałem zdemaskowany! Nie pozostaje nic innego jak
    przyznać się i pokajać publicznie. Tak naprawdę Forum to JA!!! Piszę jako
    Elmek, Galicjanka, Flatower, Madziara, Lobencjusz, Matrel, Scapular,
    Andzia....... jeśli kogoś pominąłem to szczerze przepraszam, a właściwie nie
    przepraszam bo po co przepraszać samego siebie? :-D
    Ach, no i najważniejsze - Tyka to także ja!!!
  • matrel 02.06.05, 18:18
    Szlag by to...
    Elmek, jak mogłeś nas zdemaskować, znaczy w sumie - siebie...
  • madziaraplotkara 05.06.05, 16:45
    O przepraszam bardzo - ja jestem osobna forma wielokomorkowa, niezalezna od
    organizmu o nazwie elmek. Tyle masz tych nickow ze juz zaczynasz sie gubic!
    Madziara to Madziara koniec i kropka :)
  • galicjanka1 05.06.05, 17:05
    Niestety, galicjanka to nie Elmek, chociaż zdarza się nam mieć zbliżone poglądy
    na niektóre sprawy, no ale są tacy co wiedzą lepiej.
  • tyka5 28.04.06, 14:16
    Parasol piłata i Pałacu

    Portami Lotniczymi rządził wówczas rekomendowany przez SLD dyrektor Zbigniew
    Lesiecki, znany z gigantycznego skandalu z „ustawionym” przetargiem na budowę
    Terminala 2 (zwycięzca przez półtora roku nawet nie rozpoczął budowy) oraz z
    afery w LOT, gdzie wcześniej pełnił funkcję wiceprezesa. Lesieckiego nie chciał
    bronić nawet ówczesny minister infrastruktury Marek Pol (UP). W sierpniu 2003
    roku zapowiedział publicznie, że usunie dyrektora. – Co? On mi śmie odwołać
    Zbyszka? – miał się odgrażać Andrzej Piłat, wiceminister infrastruktury,
    mazowiecki baron SLD. Kto naprawdę decydował w resorcie, okazało się po paru
    dniach. Pol zweryfikował swoje „wstępne” zdanie i Lesiecki pozostał na
    dyrektorskim stołku. – Zbigniew Lesiecki nie mógłby prowadzić swej
    działalności, gdyby nie parasol, wręcz namiot ochronny, rozpostarty nad nim w
    okolicach Krakowskiego Przedmieścia. Państwowe Porty Lotnicze od dawna
    uchodziły za lenno Pałacu Namiestnikowskiego, za jego strefę wpływów – tłumaczy
    Jerzy Polaczek, minister transportu i budownictwa, przez dwie kadencje członek
    sejmowej komisji infrastruktury.

    wiadomosci.onet.pl/1331606,2677,1,1,kioskart.html
  • tyka5 04.05.06, 08:27
    "Dziennik": Wiesław Huszcza, były skarbnik SdRP i dobry znajomy polityków SLD,
    który w ostatnich latach zasłynął z udziału w wielu aferach finansowych ma
    poważne kłopoty.
    Gazeta pisze, że prokuratorzy z Gdańska prowadzą śledztwo w sprawie
    nielegalnych transankcji w państwowej spółce Petrobaltic.

    Fikcyjne usługi na rzecz tej spółki świadczyła Consulting Management Trade,
    której prezesem jest właśnie Huszcza.

    Firma CMT zobowiązała się skontaktować Petrobaltic z przedstawicielami
    Federacji Rosyjskiej w sprawie wydobycia ropy ze złóż bałtyckich na szelfie
    kaliningradzkim. Prokuratorzy uważają jednak, że usługi firmy CMT dla
    Petrobalticu były fikcyjne. Jednak jest to tylko jedna ze spraw związanych ze
    spółkami Huszczy, które badają na terenie całego kraju prokuratorzy.

    "Interesy Wiesława Huszczy od lat wzbudzają emocje. Prokuratura krajowa obejmie
    nadzorem prowadzone postępowania" - mówi w "Dzienniku" prokurator krajowy
    Janusz Kaczmarek.

    Dzisiaj Huszcza ma sądowy zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Jeździ
    saabem, na tablicy rejestracyjnej nakleił sobie emblemat z literkami CC,
    oznaczającymi przynależność do korpusu dyplomatycznego.

  • bawelniak 07.05.06, 15:33
    1)Zmienic ordynacje wyborcza.Rzad powinien byc wybierany na dorocznym zjezdzie
    partii.

    2)Wprowadzic reglamentacje zywnosci oraz artykulow pierwszej potrzeby.

    3)Zakazac powszechnego dostepu do komputerow,a zwlaszcza do internetu.

    4)Zlikwidowac bezrobocie.Kazdy obywatel powyzej trzynastego roku zycia powinien
    miec swoja wlasna dymarke wytapiac w niej zelazo w ilosci 20 ton miesiecznie.

    5)Odejsc od produkcji wszystkich zbednych rzeczy i postawic na produkcje
    czolgow.

    6)Rozebrac wszystkie swiatynie w kraju,a z uzyskanego surowca wybudowac
    wieze,ktora bedzie siegac Nieba,zeby kazdy obywatel mogl sie przekonac,ze Bog
    to sciema.

    7)Powolac do zycia Milicje Obywatelska w sile 8 mln funkcjonariuszy,co zapewni
    utrzymanie porzadku w kraju.

    8)Wydzierzawic od Rosji 10 mln ha we wschodnio polnocnej jej czesci i
    stworzenie tam kurortow wypoczynkowych dla opozycji.

    9)Zmienic sztandar narodowy z barw bialo-czerwonej na czerwono-biala.Czerwien
    powinna byc kolorem dominujacym.

    10)Raz na zawsze sciagnac z orla korone,a w jej miejsce zalozyc kask z
    przylbica.

    11)Najechac zbrojnie Watykan i oglosic go polskim wojewodztwem.

    12)Zakazac obywatelom uzywania energii elektrycznej.
    Caly zgromadzony zapas przetworzyc na jeden piorun i zniszczyc zagarniety
    bezprawnie przez Kaczynskich Ksiezyc.
  • tyka5 19.06.06, 12:01
    "Rzeczpospolita": Byłem słupem Olejniczaka - mówi Paweł G. Pod koniec lat 90.
    prowadził klub Na Przyzbie przy akademikach SGGW.
    Dziś twierdzi, że klubem rządzili - i czerpali z tego korzyści finansowe -
    Wojciech Olejniczak oraz jego przyjaciel Krzysztof Kowalski.

    Dziennikarzom "Rzeczpospolitej" opowiedział o zabieraniu pieniędzy prosto z
    kasy klubu, o fałszowaniu faktur. Jest więcej osób, które pamiętają niejasne
    interesy Olejniczaka w stworzonej przez niego w 1997 roku Fundacji Samorządu
    Studentów SGGW. Mówią np. o łapówkach za wyjazdy do pracy w Wielkiej Brytanii,
    które organizowała uczelnia, a koordynowała fundacja kierowana przez
    Olejniczaka - pisze "Rz".

    Szef SLD wszystkim zarzutom zaprzecza. Niewiele mówi o finansach kierowanej
    przez siebie fundacji. Pytany o pieniądze, za które pod koniec lat 90. kupił
    mieszkanie (prawie 300 tys. zł gotówką), odpowiada: - W czasie, kiedy inni się
    bawili, ja pracowałem i odkładałem.

    W 1999 r. Olejniczak szefował Radzie Krajowej Związku Młodzieży Wiejskiej,
    przewodniczył Parlamentowi Studentów RP, był szefem Fundacji Parlamentu
    Studentów RP oraz członkiem rady Fundacji Samorządu Studentów SGGW. W 2000 r.
    jako jedyny przewodniczący w historii Parlamentu Studentów nie otrzymał
    absolutorium - piszą w "Rz" Anna Marszałek i Wojciech Cioeśla.

    wiadomosci.onet.pl/1341637,11,item.html
  • tyka5 19.06.06, 12:25
    Rzeczpospolita: Sprzedajna europoseł
    2006-06-19 06:58

    Pazerność i brak skrupułów eurodeputowanej Lidii Geringer de Oedenberg z SLD
    nie zna granic! Najpierw poparła rezolucję, która szkaluje nasz kraj, a teraz
    za pięć tysięcy euro chce wziąć udział w konferencji, na której miałaby opluwać
    Polskę! Posłanka aż rwie się, aby rozpowiadać na lewo i prawo o braku
    tolerancji nad Wisłą! - pisze "Fakt".

    Dziennik przypomina. Dziewięcioro polskich eurodeputowanych poparło w Boże
    Ciało rezolucję, która wskazuje na Polaków jako rasistów, homofobów i
    antysemitów. Co gorsza nie widzieli w tym nic złego. "Fakt" postanowił zatem
    sprawdzić, na co jeszcze ich stać.

    Podszywając się pod pracownika fundacji "Wolność bez granic" z Holandii
    dziennikarz "Faktu" zaprosił europosłów zdrajców na konferencję w Rotterdamie.
    A tam mieliby mówić o nietolerancji i ciemnogrodzie w Polsce. Za trzy, trwające
    po godzinie wykłady "Fakt" zaproponował pięć tysięcy euro (ok. 20 tys. zł). Do
    tego luksusowy hotel i zwrot kosztów podróży.

    Efekt był porażający! Okazało się, że Lidia Geringer de Oedenberg o ojczyźnie i
    rodakach pamięta tylko przy wyborach. Pani poseł z SLD była tak podekscytowana
    proponowaną sumą, że dużo nie brakowało, aby przez telefon recytowała
    dziennikowi numer konta bankowego. I oczywiście zgodziła się na szkalowanie
    rodaków.

    wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=6773
  • tyka5 13.05.06, 10:06
    "Wysokie standardy fachowców" różowo-czerwonego układu.

    Piątkowe "Życie Warszawy" doniosło, że jeszcze przed swoim odwołaniem poprzedni
    prezes TVP Jan Dworak zatrudnił trzech nowych pracowników telewizji publicznej:
    Marka Ostrowskiego, Krzysztofa Knittla oraz Stanisława Wójcika. Według gazety
    to właśnie informacje o tych umowach zdecydowały o przyspieszeniu zmiany na
    stanowisku prezesa.

    Potwierdził to przewodniczący Rady Nadzorczej TVP Sławomir Skrzypek.

    Jego zdaniem sytuacja, w której członkowie rady nadzorczej, którzy pod koniec
    kwietnia brali udział w ponownym wybraniu Dworaka na prezesa TVP są następnie
    przez niego zatrudnieni w telewizji, jest "wysoce wątpliwa".

    W czwartek tuż przed odwołaniem go z funkcji prezesa Dworak podpisał umowę
    Krzysztofa Knittela (w TVP miałby się zajmować kulturą, wcześniej zasiadał w
    Radzie Nadzorczej TVP). W poprzednich dniach Dworak zatrudnił też Marka
    Ostrowskiego - na stanowisku głównego specjalisty do spraw finansów w TVP 3
    (Ostrowski również wcześniej był członkiem Rady nadzorczej TVP) oraz Stanisława
    Wójcika (miałby odpowiadać za analizy finansowe TVP, poprzednio był członkiem
    zarządu TVP).
  • tyka5 03.01.07, 10:45
    "Dziennik": W 2000 roku syn Leszka Millera niespodziewanie zarobił okrągły
    milion dolarów z wysp Bahama. Wtedy było to ok. 4 mln zł. Niedługo potem lider
    SLD został premierem.
    Prokuratura bada, czy Miller junior wziął udział w praniu brudnych pieniędzy,
    pisze "Dziennik".

    Rodzi się też podejrzenie, że operacja finansowa, do której szczegółów dotarła
    gazeta, była gigantyczną łapówką, próbą kupienia przychylności przyszłego szefa
    polskiego rządu. "Dziennik" ustalił, że sześć lat temu synowa Leszka Millera
    założyła jednoosobową firmę Net Irena Miller. Firma, którą faktycznie prowadził
    syn Millera, już po dwóch miesiącach istnienia przeprowadziła gigantyczny
    interes - pośredniczyła w sprzedaży części spółki CNT, która była
    współwłaścicielem Wirtualnej Polski. W ten sposób, nie inwestując ani złotówki,
    młodzi Millerowie zarobili 4,3 miliona złotych, czyli ponad milion dolarów.

    W transakcji wziął też udział Jerzy Jędykiewicz. Kiedyś baron SLD na Pomorzu,
    dziś biznesmen oskarżony o przestępstwa gospodarcze, od zawsze dobry znajomy
    rodziny Millerów.

    Pieniądze na sfinalizowanie transakcji pochodziły z tajemniczego funduszu z
    wysp Bahama. Prawo na Bahamach bezwzględnie chroni anonimowość inwestorów.
    Dlatego do dziś nie wiadomo, kto finansował zakup informatycznej spółki CNT za
    pośrednictwem Millerów i Jędykiewicza. I czego mógł oczekiwać za swoją
    szczodrość wobec najbliższych przyszłego premiera.

    Operację, na której młodzi Millerowie zarobili fortunę, bada od czterech lat
    Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. Stara się ona wyjaśnić dokąd Irena Miller
    transferowała w 2000 roku milionowe kwoty z konta swojej firmy.

  • tyka5 14.01.07, 15:50

    Marek Borowski został umieszczony w raporcie z likwidacji WSI jako osoba
    współpracująca z cywilnym wywiadem PRL. Pisze o tym tygodnik "Wprost",
    powołując się na źródła zbliżone do sejmowej Komisji do spraw Służb Specjalnych.
    Według tygodnika, materiały obciążające Borowskiego znajdują się w części
    raportu komisji likwidacyjnej Wojskowej Służb Informacyjnych, dotyczącej
    działalności Grzegorza Żemka. Dyrektor generalny Funduszu Obsługi Zadłużenia
    Zagranicznego był w latach 70 i 80 współpracownikiem wywiadu wojskowego. W
    jednym z raportów, Żemek rekomenduje Borowskiego, swego kolegę ze studiów, jako
    kandydata do zwerbowania przez wojskowe służby.

    Zgodnie z ówczesną procedurą, wywiad wojskowy wysłał do Służby Bezpieczeństwa
    zapytanie, czy Borowski nie jest już zwerbowany przez cywilne służby. W
    odpowiedzi SB poinformowała, że Borowski "znajduje się na kontakcie"
    Departamentu I MSW, czyli wywiadu cywilnego, gdzie jest zarejestrowany pod
    numerem 52274, a jego oficerem prowadzącym jest "towarzysz Nowosz". Marek
    Borowski twierdził, że był jedynie kandydatem na tajnego współpracownika, ale
    nigdy nim nie został. Jedyne kontakty, jakie miał z esbekami, to nieudane próby
    werbunku. Doktor Maciej Korkuć z krakowskiego IPN powiedział jednak,
    że "określenie "na kontakcie" dowodzi, że osoba pozostająca w takich związkach
    z bezpieką była jej współpracownikiem".

    W marcu 2005 roku Borowski, który kandydował na prezydenta, przeszedł
    obowiązkową lustrację. Sędzia Małgorzata Mojkowska (znana z zakończonego
    niedawno procesu lustracyjnego prof. Zyty Gilowskiej) stwierdziła wówczas, że w
    1978 roku Borowskiego "zabezpieczył" wywiad MSW. Według sądu oznaczało to tylko
    wytypowanie go do werbunku. "Nie ma uzasadnienia, by zabezpieczenie Marka
    Borowskiego posunęło się choćby krok dalej" - stwierdziła w uzasadnieniu wyroku
    sędzia Mojkowska. Wyrok zaakceptował rzecznik interesu publicznego.
    Według "Wprost", Instytut Pamięci Narodowej nie znał w 2005 roku obciążających
    Borowskiego materiałów.

  • tyka5 14.01.07, 19:29
    Borowski: traktuję to jako atak, który ma mnie poniżyć


    Marek Borowski uważa doniesienia o jego współpracy ze służbami PRL za "atak
    polityczny". Zaapelował do premiera i prezydenta, by położyli kres
    wykorzystywaniu teczek w grze politycznej.
    W niedzielę tygodnik "Wprost" na swoich stronach internetowych podał, że
    Borowski został umieszczony w raporcie z likwidacji Wojskowych Służb
    Informacyjnych jako osoba współpracująca z cywilnym wywiadem PRL. Tygodnik
    powołał się na źródła zbliżone do sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

    "Traktuję to jako atak polityczny, który ma na celu poniżenie w opinii
    publicznej" - powiedział Borowski w niedzielę dziennikarzom. "Mamy do czynienia
    z przeciekiem. Ten przeciek podobno nastąpił z komisji ds. służb specjalnych.
    Komisja wypiera się tego. (...) Takie przecieki następowały już wcześniej, od
    momentu kiedy pan Macierewicz i komisja likwidacyjna zajęły się WSI. Nie po raz
    pierwszy pan Macierewicz stosuje teczki jako broń polityczną" - dodał Borowski.

    Zaznaczył, że nie da się zastraszyć i że ataki tylko zmobilizują go do tego,
    żeby działać "na rzecz zmiany porządku w Polsce".

    Zwrócił się też do prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Jarosława
    Kaczyńskiego, aby "położyli kres tego rodzaju dzikim wyskokom". Ocenił, że "to
    się dzieje, za ich aprobatą".

    wiadomosci.onet.pl/1465180,11,item.html
  • tyka5 03.02.07, 11:40
    "W policji można stracić pracę za kolor oczu"

    Ludzie nie chcą pracować w policji, bo nie czują się pewnie na swych
    stanowiskach - uważa Ryszard Kalisz, polityk SLD i były szef Ministerstwa Spraw
    Wewnętrznych i Administracji.
    Kalisz wyjaśnił, że ceni się taką pracę, w której promowany jest profesjonalizm
    i ocena merytoryczna. Gość "Sygnałów Dnia" w Programie I Polskiego Radia
    wskazał, że w policji tak nie jest, bo tam można stracić stanowisko za "brzydki
    kolor oczu". Zwrócił uwagę, że obecnie, gdy organizowany jest nabór, chętnych
    na jedno miejsce jest w stosunku 1 do 1. Przypomniał, że gdy on kierował MSWiA,
    było średnio 16 czy 18 kandydatów na jedno miejsce.

    Ryszard Kalisz źle ocenia politykę ministra Ludwika Dorna wobec policji.
    W "Sygnałach Dnia" powiedział, że szef resortu spraw wewnętrznych zwolnił
    bardzo wielu funkcjonariuszy. Według polityka SLD kosztowało to budżet nawet do
    dwustu milionów złotych. Kalisz przypomniał, że minister Dorn na początku swej
    kadencji zapowiadał, iż na ulicach będzie dwu- lub trzykrotnie więcej
    policjantów. Zdaniem Ryszarda Kalisza tej obietnicy nie dotrzymał.

    A oto dwie kolejne wypowiedzi z forum onetu:

    a za czasów pańskiej PZPR można było stracić życie za czytanie niewłaściwych
    książek. Można wam to wybaczyć ale nigdy zapomnieć i nigdy nigdy nie
    powinniście mieć szansy na władzę
    ~loa, 03.02.2007 11:11


    Tak wygladal nabor do Policji za Kalisza!!!!

    Jak zlozylem dokumenty do Policji mialem skonczone prawo, ponadto ukonczylem
    studia podyplomowe z Prawa Handlowego i Gospodarczego. Nadto znam angleiski w
    stopniu zaawansowanym i niemiecki w podstawowym. Prace mgr pisalem na temat
    przestępczosci komputerowej, czym sie pasjonuje. Podczas rozmowy (to jeszcze
    byl stary nabor za Kalisza) Pan Komendant z Lublina poparzyl na mnie (mam 196cm
    90kg, grywalem zawodowo w pilke, siatke wiec wygladem raczej budze respekt),
    usmiechnal sie i zapytal jaka szkole skonczylem... odpowiedz KUL, juz minka
    inna i zaproponowal mi to, co czerwoni proponuja ludziom po KULu, abym pracowal
    w prewencji... Inne osoby wystarczy ze mialy wyzsze a automatycznie dostawaly
    sie do sekcji dochodzeniowej, a po KUL-u tylko prewencja..hm pomyslalem dobra
    ide do prewencji, ale moj dyplom zbyt razil "czerwonego komendanta" i za jakis
    czas dostalem list, ze nie przeszedlem komisji rekrutacyjnej. Obecnie koncze
    aplikacje prokuratorska, w tym roku egzamin.
    Podczas aplikacji spotykalem sie z mlodymi funkcjonariuszami, ktorzy szeroko
    otwierali oczy i dziwili sie, czemu Policja ze mnie zrezygnowala. Tak wlasnie
    wygladal nabor za Pana Kalisza, ktory dzis dzielnie opowiada obludne historie..
    Pozdrawiam.
    ~Fan, 03.02.2007 09:12
  • tyka5 04.02.07, 22:16
    Małgorzata Ostrowska, posłanka SLD, baronowa partii na Pomorzu, może zostać
    aresztowana. Prokuratura uważa, że wzięła 150 tysięcy złotych łapówki. Wniosek
    o uchylenie immunitetu posłance został już wysłany do marszałka Sejmu -
    dowiedziała się "Rzeczpospolita".
    Ostrowska jest pierwszym politykiem, który usłyszy zarzuty w związku ze
    śledztwem w sprawie mafii paliwowej.

    Sprawę prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Krakowie. Podejrzewa Ostrowską o
    wzięcie łapówki od jednego z baronów paliwowych Piotra K., zwanego Królem
    Sztumu. Posłankę obciążają m.in. zeznania innych podejrzanych i dokumenty.
    Prokurator wnioskuje o zastosowanie wobec niej tymczasowego aresztu. Zdaniem
    śledczych istnieje groźba, że posłanka może mataczyć w śledztwie - czytamy na
    stronie internetowej "Rzeczpospolitej". - Ta sprawa dla mnie nie istnieje -
    mówi Małgorzata Ostrowska. - Nigdy nie przyjęłam żadnej korzyści majątkowej.
    Nie byłam przesłuchiwana. Piotra K. poznałam przypadkiem, w moim biurze
    poselskim wymieniliśmy krótki uścisk dłoni.
    -------------------------------------------------------------------------------

    Pamiętam, po artykule w Okolicach na temat związków posła Borowskiego z firmą
    Clematis /alkohol, paliwo, automaty do gier/, otrzymałem "nerwowego" maila ze
    skrzynki mailowej posłanki Małgorzaty Ostrowskiej z SLD. Widocznie dobrze wtedy
    trafiliśmy. Mam nadzieję, że prokuratura pociągnie wątek firmy Clematis, Marka
    Borowskiego, tudzież związków rafinerii Jedlicze i KGHMu z naszym powiatem. A i
    jeszcze tych od "ekologii", tj. "ochrony środowiska".



  • tyka5 11.03.07, 13:16
    W 2004 r. Rosjanie troszczyli się o polityczne losy Józefa Oleksego. Tak wynika
    z notatki, którą odnaleziono w archiwach Wojskowych Służb Informacyjnych,
    której istnienie ujawnia na swoich stronach "Wprost".
    Chodzi o zapis rozmowy, która odbyła się w 2004 r. między Jerzym Teplim (byłym
    korespondentem TVP w Niemczech, opisanym w raporcie z weryfikacji WSI jako
    agent "Eureko") a dziennikarzem rosyjskiej "Parlamientskajej Gaziety"
    Anatolijem Anisimowem.

    Jak ustalili dziennikarze "Wprost", z dokumentów WSI wynika, iż Anisimow bardzo
    się interesował pozycją Oleksego na polskiej scenie politycznej i w SLD.
    Rosjanin miał powiedzieć Teplemu, że jest zaniepokojony kłopotami lustracyjnymi
    byłego premiera. Dodał, że w Rosji wysoko ocenia się kwalifikacje Oleksego i że
    warto podjąć starania, by objął on wysokie stanowisko w strukturach
    europejskich. Z dokumentów WSI wynika też, iż polskie służby podejrzewały
    Anisimowa o związki z wywiadem zagranicznym FSB (rosyjską służbą wywiadowczą).
    Dlatego jego informacje potraktowano jako pośrednie stanowisko rosyjskich władz.

    Anatolij Anisimow dziś twierdzi, że konkretnej rozmowy z agentem WSI sobie nie
    przypomina, ale przyznał, że z Teplim często się kontaktował. Nie chciał
    odpowiedzieć na pytanie, czy rozmowy z Teplim były prywatne, czy też może
    występował w nich jak reprezentant jakiejś rosyjskiej organizacji.

    Józef Oleksy całą sprawę uważa za absurdalną. - Nie znam żadnej z tych osób. To
    jakaś horrendalna bzdura, próba sprowadzenia czegoś do nieudanej prowokacji
    sprzed lat - mówi "Wprost" Oleksy.

    Sprawozdanie Komisji Likwidacyjnej WSI, w którym znajdują się informacje o
    spotkaniu Teplego i Anisimowa, pozostaje niejawne. Tylko niektóre jego
    fragmenty wykorzystała kierowana przez Macierewicza Komisja Weryfikacyjna WSI w
    raporcie upublicznionym w połowie lutego 2007 r. - podaje "Wprost".


    wiadomosci.onet.pl/1500868,11,item.html
  • galicjanka1 11.03.07, 22:46
    Jeśli chodzi o prezydenturę, Aleksander Kwaśniewski był znacznie lepszy od Lecha
    Wałęsy - powiedział Lech Kaczyński w wywiadzie dla "Wprost".
    wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8767691,wiadomosc.html
  • tyka5 14.03.07, 10:44
    "Dziennik": Prezydent Aleksander Kwaśniewski był sponsorowany przez dwóch
    zagranicznych biznesmenów. Czołowi politycy lewicy: Marek Siwiec, Jacek
    Piechota, Marek Ungier mieli tajne konta w Szwajcarii - wynika z zeznań Marka
    Dochnala. Politycy zaprzeczają.
    Gazeta przypomina, że Marek Dochnal jest podejrzany o dawanie łapówek politykom
    i pranie brudnych pieniędzy. Lobbysta, który uczestniczył w największych
    prywatyzacjach i przetargach, od 2,5 roku siedzi w areszcie. Kilka tygodni temu
    obszerne zeznania Dochnala, złożone w śledztwie, trafiły do warszawskiego
    sądu. "Dziennik" dotarł do części z obszernych zeznań lobbysty, który
    korumpował polityków. Protokoły przesłuchań trafiły do warszawskiego sądu,
    który zajmuje się sprawą przekupionego przez Dochnala posła SLD Andrzeja
    Pęczaka.

    "Dziennik" pisze, że 14 marca ubiegłego roku Dochnal powiedział katowickim
    prokuratorom, że biznesmeni Aleksander Schneider i Aaron Frenkel - prezes firmy
    Loyd's Investments (Polska) Corporation byli "bezpośrednio związani z
    pokrywaniem różnorodnych wydatków ówczesnej głowy państwa - Pana
    Kwaśniewskiego". Tego samego dnia oświadczył, że tajne konta w Szwajcarii
    mieli: prezydenccy ministrowie Marek Siwiec i Marek Ungier, minister gospodarki
    Jacek Piechota, szef resortu zdrowia Mariusz Łapiński oraz szef Narodowego
    Funduszu Zdrowia Aleksander Nauman.

    Gazeta wyjaśnia, że chodzi o tajne konta numeryczne na hasła, na które miały
    być transferowane nielegalne dochody. Zabezpieczeniem dla polityków miało być
    to, że szwajcarscy bankierzy skrupulatnie strzegą anonimowości klientów. Sprawa
    tajemniczych kont powraca w kontekście największych prywatyzacji i przetargów
    ostatnich lat - sprzedaży Polskich Hut Stali czy wyboru myśliwca dla naszego
    wojska.

    wiadomosci.onet.pl/1502329,11,item.html
  • tyka5 17.03.07, 12:35
    "Rzeczpospolita": Lobbysta Marek D. zeznał, że Aleksander Kwaśniewski skrycie
    brał udział w prywatyzacji polskich przedsiębiorstw. Prokuratura kończy
    śledztwo w tej sprawie.
    Gazeta dotarła do protokołu przesłuchań Marka D. Pod koniec marca 2006 r.
    opowiedział prokuratorowi o kulisach wpłat na fundację "Porozumienie bez
    barier". Po tych zeznaniach Prokuratura Okręgowa w Katowicach wszczęła śledztwo
    w sprawie finansowania fundacji Jolanty Kwaśniewskiej. Śledczy kończą
    sprawdzać, czy na jej konto wpływały pieniądze z zamian za korzystne decyzje
    prywatyzacyjne.

    Marek D. zeznał, że fundację wspierali znajomi ówczesnej prezydenckiej pary
    i "szefowie wielu spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa (...)". Lobbysta
    zasugerował, że wpłaty mogły mieć związek m.in. z procedurą prywatyzacji
    polskich przedsiębiorstw - ujawnia "Rz". D. stwierdził, że ujawnienie wpłat
    dokonywanych na rzecz fundacji byłoby dla Kwaśniewskich bardzo niekorzystne.
    Właśnie dlatego - zdaniem D. - Jolanta Kwaśniewska przed komisją śledczą
    wyparła się zarówno przyjmowania wpłat od niego, jak i znajomości z nim.

    Lobbysta zeznał, że w drugiej połowie lat 90. wręczył Jolancie Kwaśniewskiej
    czek na 50 tys. złotych. Według protokołu, do którego dotarła gazeta, Marek D.
    stwierdził, że jego nazwisko zniknęło z listy darczyńców.

    "Rzeczpospolita" pisze, iż Jolanta Kwaśniewska nie odpowiedziała na przesłane w
    piątek pytania, również próba kontaktu z byłym prezydentem nie powiodła się
    redakcji.


  • tyka5 16.03.07, 09:53
    Trzy miliony USD dla Millera

    "Dziennik": Trzy miliony dolarów - tyle miała wynosić łapówka dla szefa rządu
    Leszka Millera za pomoc w prywatyzacji Polskich Hut Stali. Miał jej zażądać w
    imieniu premiera Andrzej Pęczak.
    Tak - według "Dziennika" - zeznał w prokuraturze lobbysta Marek Dochnal.

    Śledztwo w sprawie łapówki prowadzą katowiccy prokuratorzy. Jednak zeznania
    Dochnala trafiły również do warszawskiego sądu, który zajmuje się skorumpowanym
    posłem SLD Andrzejem Pęczakiem. "Dziennik" dotarł do tych akt. Znajduje się tam
    zeznanie Dochnala, które złożył przed rokiem przed prokuratorami Sebastianem
    Rohmem i Wojciechem Dybkowskim.

    - Żądanie zapłaty trzech milionów dolarów Andrzej Pęczak przedstawił podczas
    naszego spotkania (...). Na spotkaniu powoływał się na premiera Leszka Millera
    i występował w jego imieniu. Pęczak nie był osobą, która żądała, tylko osobą,
    która przekazywała to żądanie w imieniu premiera, pana Millera - zeznał
    Dochnal. Do takiego spotkania doszło wiosną 2003 roku, a jego tematem miała być
    prywatyzacja Polskich Hut Stali. Dochnal występował przy tej potężnej
    transakcji jako lobbysta koncernu LNM, należącego do hinduskiego miliardera
    Lakshmi Mittala.

    Łapówka miała zostać wypłacona w szwajcarskim Coutts Banku. Dochnal zeznał, że
    jego bankier Peter Vogel wystawił stosowną gwarancję bankową na okaziciela.
    Upoważniała ona do odbioru pieniędzy w momencie, gdy hinduski koncern LNM
    otrzyma wyłączność negocjacyjną na Polskie Huty Stali. Dochnal twierdzi, że
    wręczył dokument posłowi SLD Andrzejowi Pęczakowi. Łapówki bank jednak nigdy
    nie wypłacił, a ważność gwarancji wygasła.

    Prokuratorzy nie mają w rękach tej gwarancji. Poszukują dokumentu lub chociaż
    jego elektronicznej kopii. - Ten dokument nie zostanie odnaleziony, bo nigdy
    nie istniał - zapewnia Leszek Miller, który w tej sprawie był już
    przesłuchiwany.
    ----------------------------------------------------------------------------

    Oczywiście kolejny niewinny jak wszyscy pozostali.


  • tyka5 19.03.07, 10:37
    Według byłego prezydenta Lecha Wałęsy, lustracja w obecnym kształcie to "zemsta
    słabych ludzi". Wałęsa uważa, że nie znajdzie się na liście tajnych
    współpracowników, którą ma przygotować IPN, bo "nie ma nigdzie żadnego
    oryginalnego dowodu" jego współpracy ze służbami specjalnymi PRL.
    - Ja wiem, co w życiu robiłem. Wiem, że nie ma nigdzie mojego podpisu, żadnego
    dokumentu, dowodu, bo ja nic takiego nie robiłem. Jest natomiast ze mną walka -
    powiedział Wałęsa, który był gościem Radia Zet.

    Jak dodał, jego nazwisko mogłoby się znaleźć na liście TW, "gdyby był
    najmniejszy dowód oryginalny". "Jeśli chodzi o Lecha Wałęsę nie ma nigdzie
    żadnego oryginalnego dowodu, bo nie mogło go być" - oświadczył były prezydent.
    Nowa ustawa lustracyjna nakłada na Instytut Pamięci Narodowej obowiązek
    przygotowania spisu wszystkich osób współpracujących z tajnymi służbami PRL.
    Instytut ma w ciągu pół roku zacząć publikować spisy poszczególnych kategorii
    osób współpracujących z organami bezpieczeństwa PRL, co do których zachowały
    się dokumenty współpracy; oficerów tych służb; osób przez nie inwigilowanych
    oraz członków władz z lat PRL.

    Na liście agentów mają się znaleźć osoby - traktowane przez służby PRL jako
    informatorzy - które zobowiązały się do udzielania im informacji lub też im ich
    dostarczały.

    - W tym wykonaniu lustracja to zemsta słabych ludzi, którzy tym sposobem chcą
    aktywniejszych wyrzucić. Tylko słabi, tchórze nie mieli do czynienia z bezpieką
    i nie mieli założonych dokumentów różnego typu i oni dziś wyrastają na
    bohaterów - uważa Wałęsa.

    Na stwierdzenie prowadzącej rozmowę, że Jarosław i Lech Kaczyńscy "chyba nie są
    tchórzami, bo mają dokumenty", Wałęsa odparł: "też słyszałem, że mieli
    jakieś »podrabiania«, chociaż oni byli tak tchórzliwi w tamtym czasie, że nikt
    nie musiał podrabiać".

    Według byłego prezydenta, "lustracja potrzebna jest małym ludziom". Wałęsa
    powiedział, że "trzeba małpie brzytew zabrać, by już nie można było tym grać".
    Jego zdaniem, przepisy lustracyjne powinny być tak skonstruowane, by każdy
    miał "natychmiastową szansę udowodnienia, że to jego dotyczy".

    Wałęsa powtórzył, że prezydent Lech Kaczyński opowiada "bzdury" mówiąc, że "już
    niebawem poznamy całą prawdę o Lechu Wałęsie". Obecny prezydent w
    ubiegłotygodniowym wywiadzie dla tygodnika "Wprost" powiedział, że Wałęsa "jako
    prezydent oparł się na aparacie dawnych służb specjalnych".

    Były prezydent podkreślił, że on sam chciał dekomunizacji, ale na "trochę
    innych zasadach". Jak powiedział, "dzielił ludzi (...) na aktywnych,
    nieaktywnych, porządnych i mniej porządnych".

    Wałęsa pytany, czy obawia się Andrzeja Gwiazdy w Instytucie Pamięci Narodowej
    (Gwiazda został zgłoszony przez posłów PiS jako kandydat do kolegium IPN)
    odpowiedział: "nie, wreszcie się przekona i zdąży mnie przeprosić za to, że
    opowiadał wiele razy bzdury".

    Były prezydent wypowiedział się krytycznie o zapowiedzi wiceministra edukacji z
    Ligi Polskich Rodzin Mirosława Orzechowskiego, że kandydaci na dyrektorów
    szkół, którzy nie odetną się od komunistycznego dziedzictwa, nie będą
    powoływani na te stanowiska. - Słabi ludzie, którzy nie mają pomysłu, nie
    potrafią budować zgody, walczą, by utrudnić innym, którzy mają coś do
    powiedzenia zapłacą swój rachunek w swoim czasie - skomentował tę inicjatywę
    MEN Wałęsa.


    wiadomosci.onet.pl/1504991,11,item.html
  • tyka5 19.03.07, 23:31
    Peter Vogel, zwany kasjerem lewicy, chce zeznawać przed polskimi prokuratorami.
    Sam się do nich zgłosił. Jego zeznania mogą być kluczowe dla poznania tajemnic
    szwajcarskich kont polityków lewicy - podaje portal dziennik.pl.
    Portal, powołując się na "Fakt" przypomina, że podejrzenia na byłego prezydenta
    Aleksandra Kwaśniewskiego i paru polityków lewicy rzucił lobbysta Marek
    Dochnal, który od dwóch i pół roku czeka w areszcie na proces o łapówki. Ale
    znacznie cenniejszym świadkiem w tej sprawie może być właśnie Vogel.

    Według informacji "Faktu", bankier skontaktował się ze śledczymi z Katowic.
    Zaproponował spotkanie. Zastrzegł jednak, że nie może się ono odbyć w Polsce.
    Informacje potwierdza szef Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach Tomasz
    Janeczek: - Rzeczywiście pan Vogel kontaktował się z nami i poprosił o
    możliwość złożenia zeznań.

    Wcześniej media publikowały informacje o łapówce, jaką miał wręczyć Dochnal
    Leszkowi Millerowi, za pośrednictwem Pęczaka. Pojawiły się także informacje o
    tajnych szwajcarskich kontach bankowych prominentnych polityków lewicy.

    Były prezydent Aleksander Kwaśniewski oświadczył, że nie ma żadnych kont za
    granicą. Zaprzeczył też, jakoby był sponsorowany przez dwóch zagranicznych
    biznesmenów, o czym napisał w zeszłym tygodniu "Dziennik" powołując się na
    zeznania aresztowanego lobbysty Marka Dochnala.

    - Pan Marek Dochnal jest aresztowany i ma prawo mówić co chce. Ja kont nie
    miałem i nie mam - powiedział dziennikarzom Kwaśniewski. - To jest po prostu
    kłamstwo - zaznaczył były prezydent.

    Dodał też, że nigdy nie był przez nikogo sponsorowany. Przyznał, że zna
    Aleksandra Schneidera (według "Dziennika" biznesmen miał finansować
    Kwaśniewskiego - PAP), ale - jak powiedział Kwaśniewski - jest to znajomość od
    lat dziewięćdziesiątych, "o charakterze towarzyskim, bardziej rodzinnym".

    Jak podał "Dziennik", 4 marca 2006 Dochnal powiedział katowickim prokuratorom,
    że biznesmeni Aleksander Schneider i Aaron Frenkel - prezes firmy Loyd's
    Investments (Polska) Corporation byli "bezpośrednio związani z pokrywaniem
    różnorodnych wydatków ówczesnej głowy państwa - pana Kwaśniewskiego".

    Były prezydent zaznaczył, że nie kojarzy osoby Aarona Frenkla. - Być może
    kiedyś go spotkałem, być może brał udział w jakimś większym wydarzeniu -
    przypuszcza Kwaśniewski.

    wiadomosci.onet.pl/1505437,11,item.html

    Przypuszczam, że to będzie jednak Rawicz, nie Davos.

  • tyka5 21.03.07, 20:04
    W czasie rozmów z Aleksandrem Gudzowatym Józef Oleksy powątpiewał, czy
    Aleksander Kwaśniewski jest w stanie wytłumaczyć się ze swojego majątku –
    informuje serwis wprost.pl.
    Dziennikarze tygodnika "Wprost" dotarli do stenogramów rozmów byłego premiera
    Józefa Oleksego i właściciela Bartimpeksu Aleksandra Gudzowatego. Zostały one
    złożone jako dowód w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie w sprawie rzekomych
    gróźb i nacisków na biznesmena ze strony polskich tajnych służb.

    W prokuraturze są zdeponowane dwie taśmy z nagranymi rozmowami między
    Gudzowatym i Oleksym: z 14 września i 2 października 2006 r. Rozmawiając z
    biznesmenem o intrygach, jakie przeciwko Bartimpeksowi miały jakoby snuć
    polskie tajne służby, były premier przy okazji wygłasza wiele interesujących
    opinii o dawnych i obecnych kolegach, o naszej scenie politycznej i
    gospodarczej - piszą dziennikarze "Wprost" Jan Piński i Krzysztof Trębski.
    Najciekawsza jest część rozmów, w której Oleksy opowiada o majątku byłego
    prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

    - Nie uzbiera, jeżeli nie wiem jak się naharował, to nie uzbiera tyle ile
    potrzebuje na wylegitymizowanie tego – mówi o nieruchomościach Kwaśniewskiego
    Oleksy.

    – Nie pamiętam takiej rozmowy - powiedział były premier w rozmowie z "Wprost".
    Ale, według informacji tygodnika, autentyczność taśm potwierdziła ABW.


    Oleksy: /stenogram/

    - Ich sprawa, ja nikomu nie zazdroszczę. Tylko, że gdyby ktoś się zawziął, to
    apartament u Krauzego (w Miasteczku Wilanów, projekcie Prokomu Investments) to
    jest minimum 4,5 mln zł. Przecież to jest 400 metrów, tam chodzi po 11 tys. za
    metr, to policz sobie, ile to kosztuje, ten 400-metrowy apartament. Dom w
    Kazimierzu (Dolnym) nie umiem tego wycenić, ale na pewno jest to droga sprawa.
    I to nie jest wszystko. Jak zderzysz jego wynagrodzenia prezydenckie, a nawet
    Joli dochody, no to co z tego, że ona ma 100 tys. za ten program w telewizji
    ["Lekcja stylu" w TVN Style], by się wstydziła tam występować. (…) Teraz on
    [Kwaśniewski] ma dołączyć jeszcze na kolejne 10 tysięcy, ale nie uzbiera,
    jeżeli nie wiem jak się naharował, to nie uzbiera tyle ile potrzebuje na
    wylegitymizowanie tego. Jedyną karą boską za ewentualne tego typu nieuczciwości
    jest niemożność wylegitymizowania tych pieniędzy".

    Józef Oleksy o nieruchomościach zakupionych przez Aleksandra Kwaśniewskiego i
    jego żonę po tym, jak odszedł on z Pałacu Prezydenckiego (za serwisem
    wprost.pl).

    wiadomosci.onet.pl/1506597,11,item.html
  • monsinior-rico 21.03.07, 20:20
    Alessandro Qvasini z Palermo jest najuczciwszym magistrem na świecie !!!
    No i oczywiście najuczciwsza fundacja na świecie:
    "senza barriere" - quasi-państwowa organizacja z południa Włoch, pielęgnująca
    tradycje rodzinne ...
  • tyka5 22.03.07, 09:48
    - Jestem w stanie wytłumaczyć się z każdej złotówki mojego majątku - mówił
    Radiu ZET Aleksander Kwaśniewski.
    - Jeśli tak Oleksy powiedział, to koniec z naszą przyjaźnią - stwierdził
    Kwaśniewski w rozmowie.
    Oleksy twierdzi, że rozmowy dotyczącej legalności majątku Kwaśniewskiego nie
    pamięta.
    ----------------------------------------------------
    chachachachachachachachachachachachachachachachacha
  • tyka5 22.03.07, 09:53
    - Oluś zawsze był krętaczem i to małym krętaczem - tak Józef Oleksy mówi o
    Aleksandrze Kwaśniewskim i zarzuca mu, że nielegalnie dorobił się majątku. Były
    SLD-owski premier został nagrany w biurze biznesmena, Aleksandra Gudzowatego.
    Taśmy trafiły do prokuratury. Dotarły do nich "Dziennik" i "Wprost". Rozmowa
    Oleksego z Gudzowatym odbyła się 14 września 2006 roku. Były premier zamierzał
    wypytać, co biznesmen chce zrobić z informacjami o prowokacji łapówkarskiej, w
    którą zamieszani byli ludzie z otoczenia Leszka Millera. Informacje te podał
    dwa dni wcześniej "Dz". Trzygodzinna pogawędka polityka i biznesmena została
    nagrana przez ochronę Gudzowatego.

    Przy obiedzie i winie Oleksy opowiadał o łapówkach, przekrętach i majątkach
    polityków - relacjonuje gazeta. Najcięższe oskarżenia kieruje w stronę byłego
    prezydenta. Oleksy twierdzi, że Aleksander Kwaśniewski i jego małżonka nigdy
    nie będą w stanie wyliczyć się z ogromnego majątku.

    ------------------------------------------------------------------------------

    chachachachachachachachachachachachachachachachachachachachachacha

    BOLI?CHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHA
  • tyka5 22.03.07, 10:14
    Nie oszczędza też innych partyjnych kolegów. Opowiada, że w sierpniu 2006 roku
    syn Leszka Millera, Leszek junior, poszukiwał domu do miliona dolarów.
    Tłumaczy, że dostał tę wiadomość poufnie od właścicielki agencji nieruchomości,
    do której zgłosił się młody Miller: - On w swoim imieniu zlecił poszukiwanie
    domu (...) Nie boi się, kur...

    Wystawia także cenzurki innym politykom SLD. O Wojciechu Olejniczaku, nowym
    przywódcy lewicy, mówi: - Jak narcyz. Nic nie umie, w żadnym języku słowa nie
    umie. To jest lider młodej, europejskiej lewicy?! Do cholery - cytuje gazeta.

    Nie lepiej myśli o szefie klubu SLD, Jerzym Szmajdzińskim: - Nie rozmawiam z
    nim w ogóle. Uważam go za buca nadętego. Twierdzi, że Marek Borowski fałszował
    wydatki na kampanię wyborczą SdPl. Zdradza, że Krzysztof Janik jest "po cichu"
    zatrudniony u Jerzego Urbana.

    Wyznania Oleksego są szokujące i odsłaniają nieznane dotąd kulisy polskiej
    polityki.

    - Lewica nie jest wspólnot ludzi i poglądów. A partia, która nie jest wspólnotą
    ludzi i poglądów, jest niczym. Jest grupką karierowiczów, którzy chcą bez
    przerwy stanowisk. I tak jest. Szmajdziński, Janik, ten cały Olejniczak. To
    wszystko są ambicjonerzy - odpowiada były premier i przyznaje, że za rządów
    SLD "szły przekręty".
    ------------------------------------------------------------------------------

    ALE

    JAJA!

    cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!cha!

    BOLI

    CO

    CZERWONI?
  • elmek 22.03.07, 14:00
    Trzy Twoje ostatnie wpisy opatrzone jakże merytorycznym komentarzem jedynie
    potwierdzają Twój status trolla internetowego :-/ Może się na Onet przeniesiesz?
  • radiomariana1 22.03.07, 15:27
    Taśmy oleksego z gudzowatym To Tylko Deser. Prokuratura i CBA Ma Zabezpieczone
    Nagrania Funkcjonariusza boru Nagrane Z Polowania Na Wyspie Wolin.
    Ochroniarz Zostawił Kurtkę Z Mikroportem Przy Ognisku Z Wieprzami I Poszedł Do
    Samochodu.wieprze W Oparach Wódy Powiedzieli Tyle,Ze Prokuratura Ma Do Maja
    Roboty i Wszystko Na Talerzu,
    Funkcjonariusz Nagrał To Sobie Jako Asa Na Ciężkie Czasy.Czasy Właśnie Nadeszły.
    W Maju Zostanie Tylko Pył Po baronach lewicy.
    Zobaczymy Co Pokaże Czas.
  • tyka5 22.03.07, 18:38
    Buahahaha.
    Może w podobny sposób odniesiesz się do bełkotu Jarząbka pisującego pod ksywą
    Tw Obywatel28 i innymi...
  • komuchojadek 22.03.07, 22:20
    Nie rozumiem, robi sie z tego sensacje na siłę i krzywdę niewinnym ludziom ,
    taka Jola Kwaśniewski ile dobra uczyniła, jak wspaniała, całuśna, a wy ją tak,
    Wy się za robote weźcie , bo na Was ormo wyślę, Wy oszołomy,
  • legalna-blondynka 22.03.07, 22:27
    Komuchojadku- ty ORYGINALE UROCZY -tak się śmiałam czytając ten post,że wylałam
    sok na klawiaturę....:)Tak tak...Jola to taka altruistka, każdemu pomaga,
    rozdaje własne pieniądze i na dodatek nikomu o tym nie mówi....:)

  • tyka5 22.03.07, 18:29
    Kwaśniewski: Oleksy zachowuje się jak kretyn, zdrajca.


    - Józef Oleksy swą wypowiedzią, rozmową bardzo polityczną, tak naprawdę
    zakończył swą aktywność polityczną - zakończył na pewno swoją aktywność
    polityczną w SLD - powiedział Olejniczak na konferencji prasowej.
  • tanges1 22.03.07, 22:31
    Gdyby mnie taka tłusta , zachrypnięta świnia tak oczerniła to niezwłocznie tego
    samogo dnia złożył bym pozew przeciwko niemu o zniesławienie.
    Jeżeli jednak taka świnia powiedziała by prawdę w tej sytuacji nazwałbym go
    zdrajcą i skur....em. Może przed kamerą trochę łagodniej np:kretynem.
  • tyka5 22.03.07, 23:45
    O Millerze: on jest dupek

    O audycji Joli: Siedzi wyfiokowana Jola i gada. Przez 15 minut czy więcej uczy
    obywateli, jak jeść bezę. Że bezy nie można kroić nożem i widelcem, bo może
    trysnąć. Że trzeba zdjąć kapelusik od bezy. I to jest k… program pierwszej
    damy! By się wstydziła takie programy prowadzić.

    O mężu Joli: Oluś zawsze był krętaczem, i to małym krętaczem. Za co się brał,
    zawsze spier.... I to zjednoczenie lewicy też spier...

    Czy Jola była ładna? No, ale niestety za dużo tych liftingów.

    O szorstkiej, męskiej przyjaźni: Tak go to musi drążyć, że ledwo siedliśmy, już
    za trzy minuty o Leszku mówił mi: Jaki ch..., jaki zawzięty, jaki nieuczciwy,
    jaki cyniczny.

    Polski Humphrey Bogart: Teraz ze mną na solo nie wygrasz. Ja bardzo dużo
    czytam, odświeżam umysł i kur... będę jak brzytwa.

    --------------------------------------------------------------------------
    cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha cha

  • tyka5 23.03.07, 09:39
    Zdaniem Jerzego Urbana, wypowiedzi Oleksego mogą być jednak korzystnym
    wstrząsem dla lewicy, który spowoduje, że będzie się ona formować od nowa, w
    sensie programowym i personalnym. Urban mówi też, że Aleksander Gudzowaty był
    przyjacielem lewicy: - Całą rodzinę Millera widziałem u niego w domu – byli
    niemal domownikami. Gudzowaty był przyjmowany na zjeździe SLD – kiedy wkroczył
    na salę, to przerwano obrady, (...) burząc porządek dzienny, bo oto przyszedł
    znakomity gość.
    wiadomosci.onet.pl/1507491,11,item.html
  • don-romano 23.03.07, 09:53
    wiadomosci.onet.pl/1507384,11,item.html
    KURNA ZIUTEK, ALEŚ NAWYWIJAŁ. TERAZ CZEKAJ JUŻ TYLKO NA RYBĘ.
  • tyka5 23.03.07, 11:31
    Gudzowaty: Ja uważam, że istnieje Loża Minus Pięć, która działa regularnie od
    początku prywatyzacji, mając w tym cel własny. Na pewno nie dobro kraju. Ta
    Loża ma swoje interesy i jest obsługiwana także przez pracowników służb
    specjalnych, którzy robią wszystko – moim zdaniem – żeby nie ujawnić prawdy.
    Oni istnieją ponad podziałami politycznymi, ponad rządami. Mają dojścia do
    każdego kolejnego układu politycznego.
    Druga z moich teorii jest taka, że kiedy nastąpiła odwilż w krajach
    komunistycznych, to globalne organizacje – z procedur postępowania, nie ze złej
    woli – wymyśliły program na tanie przejęcie majątku w Europie Wschodniej. To
    już widać: wykupione Węgry, Polska… Oni opracowali procedury wycen i
    przejmowania. To czynności, które wykonują firmy konsultingowe. Co poniektórzy
    w Polsce za wprowadzenie takich procedur dostali tytuły honorowe, nagrody
    ekonomiczne lub zagraniczne pochwały.

    www.bankier.pl/wiadomosc/Aleksander-Gudzowaty-Ktos-manipuluje-politykami-1437574.html
  • elmek 23.03.07, 11:58
    Jest tylko jedno "ale" - w myśl tej teorii ślizgane byłyby wszystkie rządy i
    lewicowe, i prawicowe. Im więcej czytam o prywatyzacjach w naszej części Europy,
    tym bardziej kupy się to wszystko trzyma niestety. Już dowiedziono, że nagła i
    pośpieszna prywatyzacja, to nie był najlepszy wybór.
  • tyka5 23.03.07, 11:39
    - Ch... skończony, oszust. Prawda jest taka, że cały kapitalizm polityczny
    stworzył Kwaśniewski - tak Oleksy ocenił byłego prezydenta.

    Oleksy miesza też z błotem nowego lidera lewicy Wojciecha Olejniczaka: - Słowa
    nie słyszałem przez dwa lata, żeby mu się jakieś aferki w SLD nie podobały.
    Wszystko mu się w SLD podobało. Gudzowaty krytykuje SLD: - Mieliście w dupie tę
    Polskę... - Ja nigdy nie miałem - broni się Oleksy, ale dodaje: - Moja sitwa i
    owszem, miała w dupie.

    wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=343047
  • cyprian66 23.03.07, 22:58
    Od malego moj dziadek i ojciec zawsze mi wpajali ze dobry czerwony bolszewki to
    martwy czerwony bolszewik, i ja juz tak bede myslal do konca swojego zycia ale
    teraz po wyznanich Oleksego widze ze moja zona nie ma nic przeciwko temu abym
    zaczol wpajac te teorie mojemy 2 latkowi.

    A tutaj jak swinia sie tlumczy.....
    www.youtube.com/watch?v=gpPTPsRNCA0
  • tyka5 24.03.07, 09:23
    ...pamiętaj, że czerwona zaraza jest niesłychanie zaraźliwa. Dwa przykłady:

    1. Na pierwszym roku studiów (rok 78/79) miałem w grupie troje tzw. wolnych
    słuchaczy, czyli takich co egzaminy zdali, lecz braku miejsc ich nie przyjęto i
    dopiero po odwołaniach zostali warunkowo dopisani do listy studentów. Gdzieś w
    połowie roku wezwał ich na rozmowę uczelniany sekretarz POP PZPR (dziś
    prominentny działacz SLD w Poznaniu) i postawił im ultimatum: albo zapisują się
    do partii albo wynocha ze studiów. Pamiętam, w jakim byli stanie. Jedna z
    dziewczyn rycząc na cały głos na korytarzu wyzywała komuchów od najgorszych.
    Minął może rok i ta sama moja koleżanka, która najgłośniej wrzeszczała, że
    czerwoni to kurwy i świnie, stała się gorliwą wyznawczynią PZPR. Nie pozwalała
    w swojej obecności złego słowa powiedzieć o towarzyszu Edwardzie i jego
    polityce, której szczególną cechą były puste półki w sklepach i kartki na
    mięso, cukier.

    2. Przykład drugi. Pewien mój kolega powtarzał przez lata słowa swego ojca, że
    kiedy zabijesz komucha, to odetnij mu łeb i koniecznie pochowaj osobno, bo
    inaczej zrośnie się i wstanie. Obecnie ten mój kolega jest namiętnym wyznawcą
    GW i PO, a SLD to jego zdaniem partia lepsza od PiS. Właśnie dziś spotkam się z
    nim na meczu, więc pewnie znów podniesiemy sobie ciśnienie.
  • tyka5 24.03.07, 09:40
    Posłuchałem Prezia na you tube i on mówi, że daje Oleksemu po CHRZEŚCIJAŃSKU
    szansę.

    ŻENADA. OBŁUDA. Raz przejechał się papamobile i czuje się następcą św. Piotra.

    Albo to: "(Oleksy) dotknął naszych domów, naszych żon, naszych dzieci, naszych
    psów, naszych świnek morskich..."

    BBBBBBBBUUUUUUUUAAAAAAAAAACCCCCCCCCCCCCHHHHHHHHHHHHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
  • tyka5 24.03.07, 13:50
    ..."Podsłuch Inwigilacja Szczucie"?

    Ocknął się śmieszny facecik. A gdzie byłeś chłoptasiu, kiedy łapskami reni
    nagrywano Adama Lipińskiego z PiS?
    Oczywiście Gudzowaty należy do Prawa i Sprawiedliwości podobnie jak Józef
    Oleksy i ochrona Gudzowatego. Na pewno w PiSie są również dziennikarze
    Dziennika, który publikuje wynurzenia Ziutka o Preziu i o jego Rodzinie.
  • galicjanka1 24.03.07, 22:51
    Chyba nie łapska Tyka, tylko rączki potrzebne przy głosowaniu w sejmie. Oj
    nieładnie, nieładnie tak o koalicjantce się wyrażać.
  • legalna-blondynka 24.03.07, 22:08
    Tu Oleksy przesadził....
    Jeśli Jola prowadzi program to musi wyglądać elegancko. Liftingi i operacje
    plastyczne też nie są złe,a cóż w tym dziwnego,że kobiety chcą lepiej wyglądać?
    Większość ludzi nie potrafi prawidłowo posługiwać się nożem i widelcem - takie
    programy są potrzebne. O panią Kaczyńską również dbają styliści...to widać.
    Zazdroszczę Joli...też chciałabym tyle zarabiać i opowiadać czasami o
    bezach...to relaksujące:)
    Nie czepiajmy się bzdur. Jeśli robiła jakieś przekręty -musi się wytłumaczyć,ale
    nie można jej atakować za program o stylu, bo to zakrawa o zawiść.Zazdrość
    czasami pozytywnie motywuje, zawiść jest małostkowa i niszczy.
  • expresslokalny1 25.03.07, 22:54
    Czy kogoś z Was Drodzy forumowicze zaskoczyło to co powiedział Oleksy Józef.
    Mnie nie, ja to wiedziałem juz dawno.
    Zaskoczyło mnie tylko,że to powiedział taki polityk rasowo lewicowy.

  • tyka5 25.03.07, 23:08
    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=304&ShowArticleId=36593
    kataryna.salon24.pl/9411,index.html
    Najlepiej ściągnąć ze strony Dziennika nagranie i odsłuchać w całości. Trochę
    nieczytelne, ale...

    Poza ty sporo rzeczy nie poszła w mediach, a jest mocna. Ja wybieram tu kilka
    szmoncesów Ziutka:

    O Żydach: uważają Kwaśniewskiego za swojego

    Bisztyga: A Żydy jeszcze pomagają Kwaśniewskiemu?
    O: Pomagać zawsze będą, bo go uważają za swojego. Mnie się wydaje, że przez
    cały czas miał poparcie.


    O Leszku Balcerowiczu: robią z niego idola

    O: (Leszek Balcerowicz – red.) Przecież on był zwykłym doktorem, jak pracował w
    KC PZPR. My byliśmy bliskimi kolegami. Ostatnie spotkanie było 3 maja, jak go
    spałowali gdzieś na Starym Mieście. I on następnego dnia zadzwonił, i był cały
    wzburzony: Józek, ty wiesz nic nie zrobiłem, byłem tam tylko i mnie do suki
    zaciągnęli.
    A ja mu mówię: „Lesiu, a na ch... tam szedłeś. Wiedziałeś, że będą pałować”.
    (...) Zanim go wylegitymowali, to spałowali. Przyszedł się do mnie żalić. A ja
    mu mówię: „Po coś tam kur...szedł?!”. Robienie z niego idola, przecież on
    kopiował...
    G: Wy jesteście wszyscy rycerze parteru.
    O: Rycerze czego?
    G: Parteru.
    O: Barteru?
    G: Parteru, zero kondygnacja.
    O: Dobre określenie. Będę używał.


    O PiS: mają dużo młodych i niegłupich polityków

    G: A ty zauważyłeś, że ci politycy są ci sami ciągle?
    O: Od Okrągłego Stołu. Teraz PiS dopiero wprowadza trochę nowych.
    G: To mi się podobało u Kaczora. Tego nie mówię ze specjalnym komplementem, ale
    była kamera w jego samolocie, do Brukseli chyba leciał, i była w samolocie sama
    młodzież.
    O: Oni to mają. To jest ich przewaga. To samo w LPR. Sami młodzi. W PiS jest
    bardzo duo młodych i niegłupich. Co by o tym Zawiszy (Artur, poseł PiS – red.)
    nie powiedzieć. Demagog straszny, ale on się nie denerwuje, jest opanowany i
    wie, do czego zmierza.


    O lewicy: w dupę by całowali Wassermanna

    Bisztyga: Urban napisał jakiś artykuł o Pęczaku (chodzi o tekst w „Nie” o
    fatalnych warunkach aresztu byłego posła SLD – red.)
    O: Napisał. Jaki straszny. Wreszcie ktoś napisał.
    G: Straszną prawdę opisał. Żaden z was nie pomógł temu człowiekowi. Tyle
    jesteście warci.
    O: Tak. To jest skandal lewicy. Takie prymitywne legitymizowanie się. W dupę by
    tego Wassermanna pocałowali, jak by tylko mogli, żeby ich tylko nie ruszał.

    Oleksy: Kwaśniewski o Millerze mówił: "ch... zawzięty"

    Bisztyga: A Kwaśniewski debatował z tobą co dalej?
    Oleksy: No, o Millerze ze mną debatował.
    (nieczytelne)
    Oleksy: Tak go to musi drążyć...
    Gudzowaty: Jak, jak?
    Oleksy: Tak go to musi drążyć, że ledwo siedliśmy, już za trzy minuty o Leszku
    mówił mi. Jaki ch..., jaki zawzięty, jaki nieuczciwy, jaki cyniczny.

    O Kwaśniewskim i Millerze: skończone żule

    G: A wracając do twojego przyjaciela Millera i Kwaśniewskiego, żeby tak razem
    ocenić. To są takie skończone żule...
    O: Teraz odkryłeś?
    G: ...i takie chu.. i taka młodzieżówka.
    O: I obaj mnie zwalczali w różnych fazach.
    G: To nawet dobrze było, że cię zwalczali.


    O spotkaniu z Kwaśniewskim w Krynicy: fałszywiec rzuca się na szyję

    O: Posadził mnie koło Kwaśniewskiego.
    G: To mogłeś się całować z nim.
    O: Rzucił się na mnie. A on jest tak kur... bezkrytyczny, że za parę chwil mi
    się na szyję rzucił. Najpierw mnie wykańcza, a potem się na szyję rzuca, żeby
    ludzie widzieli. Co za fałszywce (...) Usiedliśmy, nie minęły trzy minuty, a
    już [Kwaśniewski] o Leszku [Millerze] mówił. Jaki chu..., jaki zawzięty, a jaki
    nieuczciwy, a jaki cyniczny. (...)
    O: Kwaśniewski mnie namówił, żebym był premierem (w latach 90. – red.). Ktoś
    musiał być. Tu mnie zwiódł totalnie. A okazało się, że on mnie neutralizował.
    Ch... skończony, oszust i krętacz.
    G: Ale siadasz koło niego
    O: Z przymusu. Nie mogłem, miejsca były wyznaczone. Co, mam demonstracje robić?


    O kapitalizmie politycznym: to robota Kwaśniewskiego

    G: (o politykach do Bisztygi – red.) Janek, to wszystko była sitwa polityczna.
    Jak się o tym myśli, to człowiek nie rozumie, jak oni mogli na to pozwolić?
    Ileż tu poszło krzywdy ludzkiej.
    O: Tak, zgoda. Prawda jest taka, że cały kapitalizm polityczny stworzył
    Kwaśniewski.
    G: I wy wszyscy
    O: Nie, to w jego salonie...
    G: ...nakupowali wam smokingów. Wyglądaliście jak pingwiny, ku.... w czasie
    Bożego Narodzenia. Makabra, no.
    O: Ja mam swój prywatny smoking.

  • legalna-blondynka 25.03.07, 23:29
    Od Zydów możemy się sporo nauczyć. Podziwiam ten naród, kiedyś tam przeczytałam
    sobie ich "Historię wychowania". Potrafią być solidarni, pomagają swoim
    geniuszom i czy nam się to podoba, czy nie....rządzą światem. Są wspaniałymi
    bankierami, prawnikami,lekarzami,zdobywcami nagród Nobla. Budzą ambiwalentne
    uczucia....owszem, ale ja w nich cenię wiele cech, chociaż nie jestem Zydówką i
    mam od zawsze prawicowe poglądy.
  • tyka5 25.03.07, 23:37
    Znam paru Żydów porządnych, ale znam tez ewidentnych skurczybyków. Jak to
    między ludźmi.
  • legalna-blondynka 25.03.07, 23:59
    Właśnie jak to między ludźmi.... Ja znam także wielu bardzo światłych i
    porządnych Niemców....mało tego,podoba mi się ich język....w końcu to język
    wielkich poetów, filozofów, muzyków. I znałam jedną bardzo sympatyczną
    komunistkę,ale.....rozmawiałam z nią głównie o sprawach zawodowych i tak
    zwanych...kobiecych bzdurach. Obie świetnie wiedziałyśmy,że nie możemy gadać o
    polityce....udało nam się nawet w pewnym sensie zaprzyjaźnić.
  • radiomarian1 26.03.07, 14:51
    Oleksy powiedział bardzo ciekawą rzecz
    W USA rząd posiada 16 samochodów z etatowymi kierowcami utrzymywne z kieszeni
    podatnika.
    Polska wypada przy tej liczbie bardziej dostojniej, bo mamy 50 000 tyś aut z
    etotowymi kierowcami utrzymywanych z podatków.
    USA jest większe od Polski o ponad 50 razy.
    Ciekawe to nagranie.Mam fajny program,którym wyostrzyłem te bełkotliwe głosy z
    tych zapasionych gardeł.
    Słucham i nie wiem czy śmiać się czy płakać?
    Gdybym miał choć cień podejrzenia, że mówią nieprawdę to śmiałbym się do łez,
    ale wiem ,że nie ma co się śmiać.
    KIEDY TYCH KOMUNISTÓW ROZLICZYMY PYTAM SIĘ?
    KIEDY?
  • obywatel28 26.03.07, 17:09
    Chyba przesadziłeś z tymi komunistami. Jeśli mamy 50.000 sluzbowych aut to
    znacvzy, że są potrzebne. I tego powodu nie nazywaj dysponentów aut / rządu,
    Sejmu, ministerstw, urzedów państwowych itd/ komunistami.W ramach oszczędnego
    państwa ivh liczba w przyszło0ści sie zmniejszy.Wyobraź sobie np premiera
    Leppera. Czy ma jeździć na krowie? Albo marszałek Borusewic. Zabierzesz bryke i
    straci prestiż. Józio Oleksy nie może być wiarygodnym recenzentem ilosci
    samochodów używanych przez rząd.
    Ale jeśli chcesz go rozliczyć za takie gadki to jestem za.
  • legalna-blondynka 25.03.07, 23:13
    Mnie również wypowiedź Oleksego nie zaskoczyła. Rasowi politycy, to w końcu
    zwykli ludzie, wszyscy czasami trochę plotkujemy o innych. Ja o moich
    znajomych,koleżankach i kolegach nie mogę powiedzieć niczego złego, w
    przeciwieństwie do Oleksego, otaczam się porządnymi ludźmi.
  • tyka5 25.03.07, 23:22
    Acha i jeszcze w odpowiedzi na Twoje pytanie, powiem tak: jakbyś zobaczył w
    akcji niektórych naszych lokalnych "polityków", to o Józku pozytywniej byś
    myślał. Miałem okazję wysłuchać kiedyś parę wistów lokalnego guru z nie mojej
    parafii i mówię Tobie, że Ziutek jest z górnej półki stanów dolnych. Zresztą co
    chcesz, toż to pospólstwo z warsztatów, kramików i chat kurnych dopiero co
    wypełzło, więc czego można oczekiwać. "Wieś" - czereśnie i buraki, od czasu do
    czasu cep jakiś przeleci. By nie ubliżyć rolnikom, wziąłem słowo "wieś" w
    cudzysłów. Te cepy z ludźmi wsi nie mają wiele wspólnego.
  • tyka5 26.03.07, 18:32
    - Mógłbym i jemu doradzać, bo to mądry człowiek - powiedział Józef Oleksy o
    Jarosławie Kaczyńskim...
    Krew mnie zalewa, ponieważ nie po raz pierwszy w swojej p r o s t o l i n i j n
    o ś c i staję się ofiarą cudzych wymysłów i przeróżnych podejrzeń oraz gier,
    których nie rozumiem - dodał były premier.

    Józek, ja pier..., wstydu nie masz.

    wiadomosci.onet.pl/1509097,11,item.html
  • tyka5 27.03.07, 12:05
    Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Antoni Macierewicz poinformował, że w lipcu
    2006 roku Wojskowe Służby Informacyjne zniszczyły materiały dotyczące spraw
    związanych z Aleksandrem Gudzowatym, zaś ludzie za to odpowiedzialni zostali
    zidentyfikowani.

    - Istniały rzeczywiście materiały dotyczące spraw związanych z Aleksandrem
    Gudzowatym i zostały przez WSI zniszczone bezprawnie w lipcu 2006 roku, a więc
    w czasie kiedy już weszła w życie ustawa o rozwiązaniu WSI, kiedy było jasne że
    powstanie komisja weryfikacyjna - powiedział Antoni Macierewicz w poniedziałek
    wieczorem w TVP1.

    Macierewicz zaprzeczył spekulacjom według których nazwisko Gudzowatego miało
    znaleźć się w raporcie z likwidacji WSI - - Zaprzeczam stanowczo jakoby
    Aleksander Gudzowaty miał się znaleźć w raporcie WSI. To nie jest prawda.

    Macierewicz ocenił, że w sposób oczywisty mamy do czynienia z przekroczeniem
    prawa. - Zostali już zidentyfikowani ludzie odpowiedzialni za to zniszczenie i
    staną przed komisją - dodał szef SKW.
    wiadomosci.o2.pl/?s=261&t=344385
  • tyka5 27.03.07, 12:07
    Z sondażu TNS OBOP dla "Faktu" wynika, że gdyby teraz doszło do wyborów, to
    Lewica i Demokraci - wspólne ugrupowanie SLD, SdPI, Unii Pracy i Partii
    Demokratycznej - miałoby tylko 10% poparcia. To aż o 6% mniej niż w ostatnim
    badaniu sprzed ujawnienia nagrań.

    wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=344397
  • cyprian66 27.03.07, 23:55
    W tym nagraniu jest mowa o synu Millera, programie w telewizji i spacerze z
    Belką .... polecam ten film dla tych którzy nie oglądali tego w telewizji i tak
    dla przypomnienia dla tych co oglądali. Te PZU to jeden wielki przekręt który
    przewiduje ze będzie wyjaśniony. Ale ten film naprawdę otwiera oczy i
    uświadamia na temat Kwaśniewskiego i jego żydowskie pochodzenie, Belki i jego
    żydowskie pochodzenie i samych żydów jakie oni mają długie
    macki ..... “zadziwiająca” też jest rola Gazety Wyborczej.

    Cześć 1: www.youtube.com/watch?v=GoZIO9qu1Fk&mode=related&search=
    Cześć 2: www.youtube.com/watch?v=p_FYPUcaUvE&mode=related&search=
    Cześć 3: www.youtube.com/watch?v=0CbBz4aXW9o&mode=related&search=
    Cześć 4: www.youtube.com/watch?v=2Z3k_UC3chs&mode=related&search=
    Cześć 5: www.youtube.com/watch?v=MbSsrxEQRes&mode=related&search=
    Cześć 6: www.youtube.com/watch?v=qWoMhk2G3U8

    Myślę że jeźeli PiS w tej chwili zajmie się tym odpowiednio i będzie
    odpowiednia nagonka na tych bolszewickich bandytów to większość z tych bandytów
    zacznie pękać. W tym SLD nie ma żadnego uczciwego i wiele więcej wyjdzie na jaw
    ponieważ jak widać w tym SLD żadnej przyjaźni i tolerancji nie ma a i Józek
    chce gadać !!!
  • tyka5 28.03.07, 10:43
    Gudzowaty: wszyscy ludzie lewicy są źli

    "Dziennik": - Oni wszyscy są źli, bo nie mają dusz patriotów - mówi w rozmowie
    z "Dziennikiem" Aleksander Gudzowaty. Ma na myśli polityków SLD. I dodaje: oni
    się wszyscy kłócili. Cała trójka - Kwaśniewski, Miller, Oleksy. Bez przerwy:
    chimery i awanturki.
    Zapytany czy zgadza się z tym co mówił Oleksy, że Kwaśniewski stworzył
    kapitalizm polityczny, Gudzowaty odpowiada: - Kwaśniewski w ogóle nie myślał o
    Polsce. Miał inne priorytety. Wprowadził sytuację "przymrużenia oka". To
    rozhermetyzowało Polskę, w tym sensie, że wszystko było wolno. Wprowadził
    fikcyjny język, język pozorów. Choć był elokwentny. Gada pięknie. (...) A
    myślał o przyjemności sprawowania władzy. To nie był reformator. Reformator
    kieruje się pasją, idzie do przodu, jest obsesyjny.

    Na pytanie czy Kaczyńscy są lepsi od poprzedników, Gudzowaty odpowiada: -
    myślę, że są uczciwi. Nie wierzę, żeby robiły na nich wrażenie jakieś obce
    pieniądze.

    Teraz ustawia się pan pod PiS? - zauważa "Dziennik". Na co Gudzowaty: -
    powinniśmy pomagać kolejnym rządom, to rodzaj patriotycznego obowiązku.
    Niezależnie od tego, czy nam się podoba Kaczyński, czy nie. Bracia są niezwykle
    skuteczni i mądrzy. Na razie wszystko im się udaje, idą równym krokiem. Za
    chwilę zaproponują wygodne ustawy ekonomiczne, np. emerytalne, i naród ich
    polubi. Nie podoba mi się tylko numerowanie Rzeczpospolitych. Chcę umrzeć w
    Rzeczpospolitej Polskiej, a nie w IV Rzeczpospolitej.

    wiadomosci.onet.pl/1509926,11,item.html
  • tyka5 28.03.07, 10:49
    Marek Belka ponosi odpowiedzialność jako minister finansów w rządzie
    Włodzimierza Cimoszewicza za prawie 61 mln zł strat Skarbu Państwa, w związku z
    poręczeniem kredytu na budowę fabryki leków z osocza krwi - wykazała kontrola,
    przeprowadzona przez rzeszowską delegaturę Najwyższej Izby Kontroli w
    ministerstwach finansów i zdrowia.
    Kontrola objęła okres od stycznia 1994 roku do 10 października 2006 roku.

    W ocenie NIK, szkoda ta powstała po zapłaceniu konsorcjum bankowemu należności
    z tytułu poręczenia przez Skarb Państwa kredytu spółce Laboratorium
    Frakcjonowania Osocza (LFO) w Mielcu na budowę fabryki leków z osocza krwi.
    Spółka otrzymała w 1997 roku 32 mln dolarów pożyczki od konsorcjum bankowego,
    na którego czele stał Kredyt Bank. Gwarancji w 60 proc. udzielał ówczesny rząd
    Cimoszewicza. Spółka wykorzystała z kredytu 21 mln zł, zamiast fabryki
    wybudowano jednak tylko dwie hale, produkcja nigdy nie ruszyła, a spółka
    kredytu nie spłaciła. Banki wyegzekwowały od Skarbu Państwa jako poręczyciela
    prawie 61 mln zł.

    Jak poinformowano w pokontrolnym raporcie, odpowiedzialność Marka Belki za tę
    szkodę wynika z zawarcia przez niego jako ministra finansów umowy poręczenia
    kredytu z Kredyt Bankiem i z LFO, mimo wyraźnych przeciwwskazań.

    "Minister finansów w 1997 roku w sposób nielegalny, niegospodarny, niecelowy i
    nierzetelny udzielił w imieniu Skarbu Państwa poręczenia - w kwocie 25,9 mln
    dolarów amerykańskich - spłaty kredytu udzielonego dla LFO przez konsorcjum
    banków" - napisano w raporcie NIK.

    Jak wynika z raportu, jedynym zabezpieczeniem roszczeń Skarbu Państwa na
    wypadek konieczności spłaty tego kredytu było 15 weksli in blanco. Ponadto, LFO
    nie odpowiedziało na wezwanie ministra finansów o zaproponowanie dodatkowego
    zabezpieczenia, a udziałowcy spółki LFO nie odpowiadali własnym majątkiem za
    zobowiązania wobec banków z tytułu kredytu i SP z tytułu poręczenia. Zatem
    wniosek LFO powinien - według NIK - zostać negatywnie zaopiniowany przez Belkę
    jako ministra finansów.

    W ocenie NIK, współodpowiedzialność w tej sprawie ponoszą ówczesny minister
    zdrowia i opieki społecznej Krzysztof Kuszewski, minister gospodarki, Wiesław
    Kaczmarek (który odpowiada już w tej sprawie przed sądem) i ówczesny
    podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Jerzy Markowski, którzy wydali
    nierzetelne opinie w sprawie wniosku o poręczenie kredytu; a także Halina
    Wasilewska-Trenkner, ówczesny podsekretarz stanu w resorcie finansów (jest już
    podejrzana w śledztwie dotyczącym LFO), Piotr Sawicki - ówczesny wicedyrektor
    Departamentu Długu Publicznego, którzy przygotowali i parafowali te umowy.

    "Poręczenie zostało udzielone spółce nie posiadającej technologii,
    doświadczenia, ani odpowiedniego kapitału, a tym samym nie dającej rękojmi
    uruchomienia zakładu frakcjonowania osocza" - napisano w raporcie.

    W raporcie przypomniano także wyniki kontroli NIK z jesieni 2005 roku w
    resorcie finansów, która wykazała, że Skarb Państwa nie jest zobowiązany do
    spłaty kredytu, udzielonego przez konsorcjum bankowe spółce LFO na budowę
    fabryki, ponieważ umowa kredytu zawarta między LFO a konsorcjum bankowym
    wygasła w lutym 1998 roku na skutek niedostarczenia przez kredytobiorcę szeregu
    dokumentów dotyczących zabezpieczeń kredytu, koniecznych do sfinalizowania
    umowy. Tym samym wygasła także umowa dotycząca poręczenia Skarbu Państwa tego
    kredytu.

    "Do tego czasu okoliczności tej nie dostrzegł minister finansów" - podaje
    raport.

    NIK negatywnie oceniła też działania ministra zdrowia i opieki społecznej w
    latach 1994-2000 w zakresie wyboru spółki zamierzającej wybudować fabrykę leków
    z osocza.

    W opinii NIK, wszystkie te nieprawidłowości wskazują na protekcyjne traktowanie
    przez wysokich urzędników państwowych sprawy budowy zakładu frakcjonowania
    osocza. "Zaniedbania te miały charakter rażący i wskazują na możliwość
    wystąpienia sytuacji korupcyjnych na styku sfery publicznej i prywatnej" -
    napisano w raporcie pokontrolnym.

    W związku z LFO tarnobrzeska prokuratura okręgowa od ponad pięciu lat prowadzi
    dwa śledztwa: jedno dotyczy ewentualnego wpływu urzędników państwowych - od
    byłego prezydenta po ministrów - na sprawę LFO; drugie - głównego podejrzanego,
    Zygmunta N. przebywającego obecnie w Wielkiej Brytanii. Prokuratura chce
    postawić N. zarzuty wyłudzenia 21 mln dolarów kredytów z różnych banków na
    budowę LFO, przywłaszczenia 8 mln dolarów i ponad miliona euro na szkodę spółki
    oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach.


    wiadomosci.onet.pl/1509945,11,item.html
  • radiomarian1 28.03.07, 11:13
    Od roku 1989 nie było w Polsce wiosny.Moze w tym roku uda się w końcu utopić
    czerwoną marzannę.
  • antybastion 28.03.07, 11:35
    Na spotkaniu plenum SLD przewodniczacy wyraził się następujaco:

    Przewodniczący Rady Powiatu wraził nadzieję, że dotychczasowe działania sojuszu
    pozwolą utrzymać władzę w powiecie na jeszcze długie lata. Mówiac obrazowo, aby
    jeszcze wnuki obecnych działaczy rzadziły powiatem Złotowskim.

    żródło: AL

    hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
    Ale maja smopoczucie dobre. Statek tonie czerwone szczury sp.....ją, a
    przewodniczacy bredzi jeszce.Ciekawe czy on w to wierzy co mówi.
    Myślę, że tak naprawdę to on ma powiat w D...ie, jek reszta komuchów Polskę.
    hahahahahahahah
    Wiosna się dobrze zapowiada.
  • tyka5 28.03.07, 13:57
    Klub SLD złożył w środę do Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie zbadania
    zgodności z ustawą zasadniczą ustawy lustracyjnej oraz jej nowelizacji -
    poinformował dziennikarzy szef klubu Sojuszu Jerzy Szmajdziński.

    Według SLD, ustawa lustracyjna w 42 punktach w sposób karygodny narusza
    konstytucję.

    Wniosek Sojuszu dotyczy zarówno ustawy lustracyjnej z października 2006 roku "o
    ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-
    1990", jak i noweli prezydenckiej tej ustawy z 14 lutego 2007 roku.

  • obywatel28 28.03.07, 23:15
    Do Cypriana.
    A Dorn jest Żydem i dopiero teraz wziął chrzest. Jeśli zydowstwo przeszkadza Ci
    u Kwacha to co sadzisz o Dornie?
  • cyprian66 29.03.07, 13:34
    Obywatelu;
    Wcale mi u niego nie przeszkadza, wrecz przeciwnie uwazam ze Ludwik Dorn vel
    Dornbaum vel Dorota Lutecka jest osoba z innej polki poczytaj o nim troche.
    Wiele odpowiedzi na swoje pytanie znajdziesz w nazwiskach Izaak Stolzman,
    Henryk Dornbaum, Aaron Bucholtz. A jak bedziesz mial troche wiecej czasu to
    pocztaj sobie ksiazke Jacob Goldberg, Jewish Privileges in the Polish
    Commonwealth.....Jerusalem 2001, wiem ze jest juz przytlumaczona na jezyk
    Polski, naprawde goraco polecam otwiera slipia na wiele spraw !!!!!!
  • obywatel28 30.03.07, 23:22
    Cyprian. Byłem świadkiem gwałtownych nawróceń po 1989 r. policjanci i wojskowi.
    Ale jaka jest przyczyna nawrócenia Dorna człowieka inteligentnego,
    wykształconego/ nie wykształciucha/ o ukształtowanej osobowości i pogladach.
    Czy możliwośc władzy najwyzszej w pfrzyszlości jest taka przyczyną?
    Żyd jest Żydem choby zmienil religie tak jak ja zawsze będę Polakiem bez
    wzgledu na to czy przyjmę islam.
    Ps. Nie mam nic przeciwko Żydom a tylko potepiam koniunkturalizm
  • tyka5 30.03.07, 23:37
    Tuska też potępiasz za koniunkturalizm?
  • obywatel28 31.03.07, 09:35
    Widzę różnice pomiedzy zmianą wyznania a zawarciem slubu. Zawarcie malżenstwa z
    muzulmanką według tego obrządku nie oznacza, że staje się wyznawcą Mahometa.
    Ale coś na rzeczy z Tuskiem jest zapewne.
  • tyka5 31.03.07, 09:23
    Sejm odrzucił wczoraj wniosek o uchylenie immunitetu posłance SLD Małgorzacie
    Ostrowskiej podejrzewanej o przyjęcie 155 tys. zł łapówki od barona paliwowego
    ze Sztumu. Nikt z PO nie poparł wniosku prokuratury. Podzieliła się też
    Samoobrona.

    Liderzy PiS byli oburzeni. Premier Jarosław Kaczyński i min. Zbigniew Ziobro
    oskarżyli PO, zwłaszcza Donalda Tuska i Jana Rokitę, o hipokryzję.
    Przypominali, że PO "na sztandarach w kampanii wyborczej miała zniesienie
    immunitetu.

    Donald Tusk zareagował ostro. - Sam nie spodziewałem się, jako zwolennik
    ograniczenia immunitetu i zwolennik pełnej odpowiedzialności prawnej
    parlamentarzystów, że praktyka w wydaniu PiS tak szybko zniechęci mnie do moich
    radykalnych pomysłów - mówił dziennikarzom. - Immunitet jest potrzebny wtedy,
    kiedy do władzy dorywają się ludzie, którzy chcą wykorzystywać aparat
    sprawiedliwości w politycznej konfrontacji. Głosowanie w sprawie Ostrowskiej
    pokazuje, że PiS coraz bardziej zależy na spektaklu, a nie na dochodzeniu do
    prawdy.

    Premier i minister sprawiedlliwości zapowiedzieli inicjatywę ograniczającą
    poselskie immunitety - wymaga to zmiany Konstytucji.

    Jak głosowano

    Do uchylenia immunitetu potrzebna była bezwzględna większość - 231 posłów.
    Tymczasem za wnioskiem prokuratury zagłosowało tylko 179 posłów - głównie PiS i
    LPR. Wstrzymał się PSL. W Platformie 53 posłów było przeciw, 62 się wstrzymało.
    Podzieliła się koalicyjna Samoobrona: 12 posłów za, 5 przeciw, 15 się
    wstrzymało. - Było przykazane, że głosujemy za uchyleniem. Widocznie Ostrowska
    załatwiła coś sobie z niektórymi posłami - mówił po głosowaniu szef klubu
    Samoobrony Krzysztof Sikora.

    Jeden poseł PiS - Alojz Lysko - wstrzymał się od głosu.

    Ostrowska i król Sztumu

    Wniosek o uchylenie immunitetu Ostrowskiej prokuratura apelacyjna w Krakowie
    złożyła w lutym. Ostrowska miała w 2001 r. przyjąć łapówkę 155 tys. zł od
    Piotra K., barona mafii paliwowej, zwanego "królem Sztumu".

    Miała mu doradzić jak kupić na atrakcyjnych warunkach działkę w Malborku.
    Pośrednikiem w przekazaniu łapówki miał być b. szef malborskiej policji Piotr
    M., znany Ostrowskiej. Prokuratura ma też zeznania świadka spotkania policjanta
    z Ostrowską, oraz billingi, potwierdzające, że kontaktowała się z nim w tym
    okresie.

    "Król Sztumu" poszedł na współpracę z prokuraturą. Dzięki jego zeznaniom
    zarzuty korupcyjne postawiono już ponad 20 osobom, w tym 14 b. policjantom (12
    przyznało się).

    Sam "król" skazany został przed rokiem tylko na trzy lata więzienia za
    oszustwa, pranie brudnych pieniędzy itp. Sąd na wniosek prokuratury zastosował
    nadzwyczajne złagodzenie kary, uznając jego wyjaśnienia za prawdziwe.

    - To wiarygodna osoba. A dowody zebrane w sprawie pani poseł wystarczyłyby do
    przedstawienia zarzutów dwóm, a jednej osobie - mówi zastępca Ziobry prok.
    Jerzy Engelking.

    Ostrowska i mafia paliwowa

    Wniosek o uchylenie immunitetu Ostrowskiej negatywnie zaopiniowała komisja
    regulaminowa Sejmu 13 marca. - Był słabo umotywowany. Bez uzasadnienia, poza
    zeznaniami dwóch osób, z których jedna była karana za fałszywe zeznania [chodzi
    o "króla Sztumu"] - wyjaśniał sprawozdawca komisji, Wacław Martyniuk (SLD).

    - Wynik był 5 do 7, bo PO i SLD zagłosowały przeciw, a na posiedzeniu nie było
    przedstawicieli Samoobrony - powiedział nam wczoraj szef komisji Marek Suski
    (PiS). - SLD przekonywało, że Ostrowska nie była związana z mafią paliwową, ale
    wniosek nie dotyczył jej udziału w mafii, lecz łapówki.

    Tymczasem poseł PiS Arkadiusz Mularczyk ostrzegał wczoraj rano z trybuny
    sejmowej, że nieuchylenie immunitetu Ostrowskiej będzie "podłożeniem bomby pod
    sprawę mafii paliwowej". Poprosił o przerwę.

    A wtedy minister Ziobro zwołał konferencję prasową. - Jak ta sprawa wiąże się z
    mafią paliwową? - pytali reporterzy. Ziobro: - Sejm odrzucając wniosek podważy
    wiarygodność jednego z głównych świadków w sprawie kluczowych wątków mafii
    paliwowej.

    Wtedy z sali obrad nadciągnęli poseł SLD Piotr Gadzinowski i sama Ostrowska. -
    Hańba. Okłamuje pan społeczeństwo! We wniosku nie ma słowa o mafii paliwowej! -
    krzyczał Gadzinowski.

    - Uderz w stół a nożyce się odezwą! - odkrzykiwał Ziobro.

    Czy Ostrowska sama się zrzeknie

    - Dlaczego posłanka nie zrzekła się immunitetu sama, tak, jak Szczypiński z
    PO? - pytali dziennikarze. - Od kilku miesięcy trwa nagonka, chodzi o to, by
    upolować, zniszczyć człowieka i całą formację - odparł Olejniczak.

    Ostrowska: - Czuję ulgę. Przestępcy obciążają mnie fałszywymi zeznaniami, żeby
    złagodzić swoje kary. A PiS w to graj.

    - A dowody, o których wspomina prokurator? - naciskali dziennikarze

    - Jakie dowody?! Kilka podsłuchanych telefonów i opis dwóch spotkań: jedno w
    moim biurze poselskim, drugie w domu. Komendant zabiegał o awans i pytał, jak
    to przyspieszyć.

    I dodała, że pozwie ministra Zbigniewa Ziobro za zarzucanie jej udziału w mafii
    paliwowej.


    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4028205.html?skad=rss
  • obywatel28 31.03.07, 09:41
    Coż. Minister Ziobro chcial mie kolejna pokazówkę. Oto poslanka aresztowanan i
    prowadzona przez 10-12 antyterrorystów. Jest impra propagandowa. A czy winna?
    kiedyś orzekł by o tym sąd. Juz by nikt o niej nie pamietał. A może lepiej
    usunąc przestępce z rzadu i zerwac koalicje z Samoobroną?
    Przypomina się Modrzejewski, Wąsacz i wszysccy inni zamykani według reguł
    rewolucyjnej propagandy. Polecam Ci kroniki filmowe z lat 50-tych.
  • obywatel28 31.03.07, 09:45
    A mozę PIS niech natychmiast wystapi o zniesienie imunitetu i zakaz zajmowania
    stanowisk przez przestępców. To uwiarygodni wszelka gadkę na ten temat.Ale
    dopóki przestępca jest wicepremierem to o czym tu gadac.
    Na razie to prawo jest u nas a sprawiedliwoś w Strasburgu. Jeszcze raz sie
    ciesze że jestesmy w Unii
  • obywatel28 31.03.07, 09:51
    J. Kaczyński powiedzial za był za immunitetem w czasach inwigilacji
    prawicy.Teraz takiej inwigilacji nie ma. Wiec znikla przeszkoda do jego
    zniesienia.
    Przy okazji. Kiedy kaczyński wykona wyrok w sprawie Wałesy? Skoro on nie uznaje
    wyroków sadów to ja też nie uznaje dzialania wymiaru sprawiedliwosci w Polsce
  • tyka5 31.03.07, 16:03
    Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro upublicznił na konferencji prasowej w
    Krakowie wniosek o uchylenie immunitetu posłance SLD Małgorzacie Ostrowskiej.
    - Zasadą jest tajność śledztw i postępowań. W tym przypadku uznałem - po
    konsultacji z prokuratorami prowadzącymi sprawę - że wniosek można ujawnić -
    powiedział Ziobro.

    W jego ocenie odrzucenie w piątek przez Sejm wniosku o uchylenie immunitetu
    Ostrowskiej, to przykład solidarności grupowej osób sprawujących władzę. -
    Gdyby pani Ostrowska nie miała immunitetu, zarzut byłby postawiony. Po
    wyjaśnieniach pani poseł byłaby podjęta decyzja, czy zastosować aresztowanie
    wobec niej - dodał.REKLAMA Czytaj dalej

    - Pan minister nie przeczytał wniosku. Piotr K. nie wręczał mi żadnych
    pieniędzy, ale powiedział, że przekazał je panu Nurowskiemu. Nigdy nie brałam
    żadnej łapówki - powiedziała w TVN24 Małgorzata Ostrowska.

    Minister Ziobro podkreślił, że ujawnienie wniosku o uchylenie immunitetu
    Ostrowskiej nie niesie zagrożenia dla wielowątkowego śledztwa prowadzonego
    przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie w sprawie tzw. mafii paliwowej. -
    Szczegółowe wyjaśnienia, bardzo obszerne, nie są tutaj cytowane i przywoływane -
    zaznaczył minister.

    W liczącym kilkanaście stron wniosku prokuratura apelacyjna zarzuca posłance
    SLD co najmniej trzykrotne przyjęcie korzyści majątkowej w związku z pełnioną
    funkcją publiczną od jednego z bossów "mafii paliwowej" Piotra K. Wysokość
    łapówki określono na co najmniej 155 tys. zł. Według prokuratury w zamian
    posłanka miała ułatwić Piotrowi K. zakup atrakcyjnych nieruchomości w Malborku
    po upadłym zakładzie przemysłowym.

    We wniosku prokuratura powołuje się na obszerne wyjaśnienia złożone zarówno
    przez Piotra K., jak i innych oskarżonych w tej sprawie, w tym policjantów.
    Byli oni świadkami wręczenia łapówki lub transportowania pieniędzy na nią
    przeznaczonych. Prowadzący sprawę przywołują także billingi telefoniczne rozmów
    prowadzonych przez osoby występujące w tym wątku.

    Jak podkreślił minister Ziobro, w tym wątku afery paliwowej występuje około 20
    podejrzanych, wobec kilku skierowano do sądu akty oskarżenia. Wobec większości
    z nich sądy w różnych składach orzekały tymczasowe aresztowania.

    - Prokuratura postawiła tym osobom zarzuty w oparciu o identyczny materiał
    dowodowy, większość z nich przyznała się do stawianych zarzutów i potwierdziła
    zeznania barona paliwowego Piotra K., który wskazywał też poseł Ostrowską.
    (...) Sądy w różnych składach do tej pory uznawały, że materiał ten jest na
    tyle wiarygodny, że zasadne były tymczasowe aresztowania - tłumaczył minister
    sprawiedliwości.

    Zastępca prokuratora apelacyjnego w Krakowie, Ryszard Tłuczkiewicz podkreślił,
    że waga i wiarygodność materiałów zebranych w tej sprawie, obligowała
    prokuraturę do skierowania wniosku do Sejmu o uchylenie immunitetu posłance SLD.

    Jego zdaniem argumenty podnoszone przez część posłów, że zeznania bossa
    paliwowego nie są wiarygodne, są nieprawdziwe, gdyż potwierdziły je też inne
    osoby występujące w tym wątku. - Fakt, że Piotr K. jest przestępcą nie oznacza,
    iż jego relacje nie są wiarygodne - dodał.

    W jego opinii po decyzji Sejmu sprawa mafii paliwowej będzie nadal prowadzona,
    choć materiały byłyby pełniejsze, gdyby zeznania złożyła posłanka Ostrowska.

    W piątek w atmosferze awantury Sejm nie uchylił immunitetu Małgorzacie
    Ostrowskiej (SLD), podejrzewanej o przyjęcie łapówki od barona paliwowego.
    Stało się tak dzięki głosom SLD oraz części posłów PO, PSL i Samoobrony. Według
    ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, decyzja Sejmu to porażka zwykłych
    Polaków. Premier Jarosław Kaczyński zapowiedział, że chce ograniczenia
    immunitetu poselskiego. Ostrowska zapewniała, że jest niewinna.
  • legalna-blondynka 31.03.07, 21:07
    Skoro pani Ostrowska jest taka uczciwa-dlaczego sama się nie zrzekanie immunitetu?
  • tyka5 01.04.07, 13:13
    - Aleksander Kwaśniewski ma poważne przesłanki do tego, aby twierdzić, że są
    rejestrowane jego rozmowy - powiedział w programie "Kawa na ławę" w TVN24 poseł
    SLD Ryszard Kalisz.
    Były prezydent powiedział, że ma poczucie, że jest "podsłuchiwany przez IV RP".
    Z kolei były premier Leszek Miller, w wywiadzie dla tygodnika Wprost
    powiedział: - Kwaśniewski dostał przeciek od służb, które go podsłuchują.

    Według Kalisza, "gdyby fakt podsłuchiwania został ujawniony, to tych podsłuchów
    zaraz by nie było. Ci, którzy usłyszeli wypowiedź Aleksandra Kwaśniewskiego,
    już się nad nią zastanowili".

    Senator Jarosław Gowin z PO uważa, że dopóki Kwaśniewski nie przedstawi na to
    dowodów, to można sądzić, że chce odciągnąć uwagę od "taśm Oleksego".

    Wojciech Wierzejski z LPR powiedział z kolei, że "Aleksander
    Kwaśniewski »słyszy głosy« i sprawa Oleksego najwyraźniej mu zaszkodziła.

    Ryszard Czarnecki, eurodeputowany z ramienia Samoobrony zażądał od Ryszardza
    Kalisza dowodów na poparcie swojej tezy o inwigilacji Kwaśniewskiego, ten
    jednak uchylił się od odpowiedzi.


    I dwa komentarze:


    po pijaku Kwaśniewski wiele widzi i słyszy.Nawet pomyliły się mu drzwi
    do samochodu z klapą do bagażnika.!!Pewnie do dzisiaj nie rozumie dlaczego w
    bagażniku nie było siedzeń.

    ~doktorek, 01.04.2007 12:50

    i niech to będzie przestrogą-dla młodych sięgających po alkohol !!!
    ale trzeba pomóc człowiekowi,są ośrodki,są specjaliści.

    ~prohibicja, 01.04.2007 12:59


  • tyka5 03.04.07, 23:43
    Badania historyczne dowiodły już ponad wszelką wątpliwość, że jednym z
    najbardziej infiltrowanych przez SB środowisk byli naukowcy. Jeśli weźmiemy pod
    uwagę, że siła komunistycznych służb była ogromna, nieuchronnie dochodzimy do
    wniosku, że wśród akademików musi być sporo dawnych agentów. Jednocześnie
    wiadomo powszechnie, że jak dotąd nikt do współpracy dobrowolnie się nie
    przyznał, a lustracja przez 17 lat omijała uniwersytety.

    Aż do dzisiaj. W tym roku bowiem weszła w życie ustawa zobowiązująca środowisko
    naukowe do złożenia oświadczeń lustracyjnych i od razu spotkała się z
    histerycznym oporem znacznej części uczonych głów. Jednym z najgłośniejszych
    przeciwników lustracji jest prawnicza gwiazda medialna - prof. Piotr Winczorek.
    Profesor ów jest niemal przy każdej kontrowersji prawnej proszony o opinię.
    Gości w redakcjach i telewizjach chyba najczęściej ze wszystkich prawników w
    Polsce. Warto więc wiedzieć o owej osobowości coś więcej niż powtarzane do
    znudzenia kalki medialne, że oto przemawia do nas Pan Profesor, Szanowany
    Ekspert i Wielki Specjalista.

    Warto wiedzieć co ów Pan Ach i Och wykładał studentom w czasach PRL-u.

    Cytaty z "Faktu", 28.03.2007:

    "Problem rozwoju demokracji socjalistycznej w PRL. Warszawa 1981r. współautor:

    Tak więc likwidacja burżuazji i obszarnictwa jako klas społecznych odblokowała
    hamulce poprzednio ograniczające polityczne dojrzewanie klasy robotniczej i
    chłopstwa."

    "Teoria państwa. Skrypt dla studentów IV i V roku studiów prawniczych, Warszawa
    1978 r.:

    Warto (...) przypomnieć słynne powiedzenie A. Gramsciego o partii
    komunistycznej jako zbiorowym intelektualiście.

    [...]

    Podstawową formą organizującą socjalistyczny system polityczny i socjalistyczne
    systemy partyjne jest zasada kierowniczej roli partii marksistowsko-
    leninowskiej (komunistycznej).

    [...]

    Trwałość i wszechstronność politycznego kierownictwa jest warunkiem niezbędnym
    do dokonania zasadniczej zmiany w życiu narodu."

    Dzisiaj pan profesor już nie mówi nikomu o demokracji ludowej w kraju
    socjalistycznym. Dziś jest ekspertem od demokracji liberalnej w kraju
    kapitalistycznym i tłumaczy Polakom na czym polegają prawa człowieka. W swej
    trosce o nas alarmuje, że są łamane. A kiedy go zapytano o wcześniejszy okres
    jego kariery odpowiedział: "Nie wstydzę się swojej przeszłości".


    haribu.blog.onet.pl/

  • galicjanka1 13.04.07, 20:59
    Nie on jeden. Jaśnie nam panujący w swojej pracy naukowej cytował Lenina. Pewnie
    czytał go w oryginale. Więcej przeczytasz na tej stronie
    www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3235880.html
  • tyka5 15.04.07, 20:21
    Oleksy: boję się o życie

    - Boję się o własne zdrowie i życie. Najpierw ktoś zniszczył samochód mojej
    gosposi, potem w aucie żony odpadło koło, a kilka dni temu ktoś uszkodził opony
    w moim samochodzie. Teraz na wszelki wypadek przestałem prowadzić samochód.
    Czuję się zagrożony - skarży się w rozmowie z „Wprost” Józef Oleksy, bohater
    słynnej afery z taśmami Aleksandra Gudzowatego.
    Były lider SLD twierdzi też, że od czasu ujawnienia nagrań otrzymuje anonimowe
    telefony. - Najczęściej nikt się nie odzywa, a numer dzwoniącego jest
    zastrzeżony - opowiada. Dlatego Oleksy nie wyklucza, że wystąpi o ochronę. Na
    razie jednak nie zgłosił jeszcze sprawy ani policji, ani MSWiA, podaje serwis
    wprost.pl.

    - Koledzy mi to doradzają, ale jak pomyślę o tych wszystkich przesłuchaniach,
    udowadnianiu wszystkiego, to po prostu nie mam siły. Afera taśmowa mocno mnie
    przybiła i do dziś nie mogę się z tego otrząsnąć - dodaje Oleksy.

    wiadomosci.onet.pl/1519425,11,item.html
  • tyka5 13.04.07, 10:42
    - Jest szansa, że jeszcze coś mądrego zrobimy - tak o pomyśle współpracy z
    Aleksandrem Kwaśniewskim mówi w Kontrwywiadzie RMF FM Lech Wałęsa.

    I komentarz z onetu:

    JESTEM POT FRASZENIEM GDYSZ ZNOWUSZ SIERP O MLOT BEDOM RAZEM

    ~jasiu_smietana@v..., 13.04.2007 10:20

  • tyka5 18.04.07, 09:46
    "... 38 procent tajnych współpracowników (TW) miało wyższe wykształcenie, czyli
    byli to ludzie należący do ówczesnej elity. Dla porównania - w całym
    społeczeństwie wyższe wykształcenie posiadało wówczas zaledwie 4 procent
    Polaków."

    To dlatego do dziś te świnie popierają czerwonych.

    wiadomosci.onet.pl/1520815,11,item.html

  • elmek 18.04.07, 14:43
    Tyka, a Ty to niby nie wykształciuch? :-P
  • tyka5 18.04.07, 21:30
    1. Dorn nazwał wykształciuchami widzów Szkła kontakowego. Potem
    tłumaczył: "Użyłem tłumaczenia tytułu książki Aleksandra Sołżenicyna jako nazwę
    dla grupy części osób z wyższym wykształceniem. Chodzi, niezależnie od sympatii
    politycznych, o grupę osób, które straciły kontakt z resztą Polski, z prowincją
    Są to ludzie resentymentu”

    2. "Są ludzie, którzy mają w kieszeni dyplomy wyższych uczelni, ale tak
    naprawdę nie są ludźmi wykształconymi, tylko „wykształciuchami”."

    Są też ludzie, którzy nie mają w kieszeni dyplomów wyższych uczelni, a mimo to
    (albo dzięki temu) są ludźmi wykształconymi.

    rafalziemkiewicz.salon24.pl/212,index.html
    3. "Wiele grup inteligenckich doskonale czuło się w III RP. Nie tylko miało
    poczucie przynależności do opiniotwórczej elity, lecz także po krótkim okresie
    pauperyzacji szybko zaczęło się bogacić.

    Mam na myśli choćby tych nauczycieli akademickich, którzy stworzyli prywatne
    szkoły lub na nich wykładali, pozostając przy tym wpływowymi interpretatorami
    rzeczywistości. Istnieje też w części polskiej inteligencji takie pojmowanie
    nowoczesności i europejskości, które sprawia, że wstydzi się ona polskości.
    Wydaje im się, że myślenie i mówienie o sprawach Polski w kategoriach
    suwerenności jest przejawem prowincjonalności i zacofania.

    Gdy pojawia się rozbieżność ocen między rządem polskim a władzami Unii
    Europejskiej, większość intelektualistów jest z góry po stronie Unii. Do tego
    dochodzi poczucie zagrożenia i lęku w związku ze sprawą uwikłania w komunizm.
    Te środowiska przeszły nad sprawą rozliczeń z PRL do porządku dziennego.
    Spuściły zasłonę milczenia nad przeszłością i wygodnie funkcjonowały w takiej
    rzeczywistości, jaką współtworzyły po 1989 roku. (...)

    Ostatnio wypowiedzi Józefa Oleksego przypomniały nam, kim są postkomuniści, kim
    naprawdę jest Aleksander Kwaśniewski. Kwaśniewski był bardzo popularny wśród
    polskiej inteligencji akademickiej. Dlaczego? Bo uosabiał jej marzenia i
    wyobrażenia o wielkim świecie, a zarazem był gwarantem puszczenia dawnych
    grzechów w niepamięć i możliwości dorabiania na boku. Widzę bardzo podobny
    mechanizm w polityce i w życiu akademickim III RP. Tendencję do tworzenia
    dobrze wyglądającej fasady pseudonowoczesności bez gębokich zmian i rozliczenia
    się z przeszłością. Sprawa oświadczeń lustracyjnych to pierwsze wyzwanie po
    1989 roku dla środowisk akademickich, aby zmierzyć się z prawdą o sobie. (...)


    Zastanawiam się, jak czuje się ktoś, kto kiedyś zgodził się na współpracę i
    donosił. Ile takich ludzi aspiruje - tak jak ksiądz Michał Czajkowski - do roli
    wychowawców młodzieży, narodu, ilu występuje w roli komentatorów polskiej
    demokracji i oburza się na „kaczyzm”. Do niedawna sądziłem, że tego rodzaju
    moralne „potknięcia” były w tym środowisku wyjątkiem. Dzisiaj zastanawiam się,
    czy nie była to reguła."

    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=39479
    (Polecam lekturę całego wywiadu z prof. Z. Krasnodębskim)

    4. "Akademickim autorytetom, tak bardzo wyczulonym na własną godność, trzeba
    jasno i wyraźnie dać do zrozumienia, że są wartości wyższe niż osobiste,
    wygórowane poczucie godności. Są to potrzeba ustalenia prawdy, dobro państwa
    oraz równość wobec prawa wszystkich jego obywateli. Nawet tych, którzy
    zapatrzywszy się nad miarę w poprzedzające ich nazwiska literki "prof. dr
    hab.", uwierzyli, że ustawy - dobre dla plebsu - ich środowiska nie muszą
    obowiązywać."

    Andrzej Waśko "Akademicka droga donikąd", Gazeta Polska nr 16/18 kwietnia 2007

    -----------------------------------------------------------------------------

    Mógłbym tak jeszcze długo, dłuuuugo, ale po co? Inteligentny, wykształcony,
    pozbawiony kompleksów, lęków i frustracji, dawno pojął, o co chodzi, natomiast
    wykształciuchowi nic nie pomoże.
  • galicjanka1 18.04.07, 20:51
    Tyce puszczają nerwy i wcale mnie to nie dziwi. Jego wypowiedzi to poziom
    rynsztoku. Jedyny "sprawiedliwy" na tym forum, a na dodatek zakompleksiony i
    sfrustrowany w takim stopniu, że szkoda komentować.
  • tyka5 18.04.07, 21:31
    j.w.
  • tyka5 18.04.07, 21:42
    Wszyscy muszą odpowiadać za zbrodnie i przestępstwa; taka zasada będzie w
    Polsce wcielana w życie - powiedział w Brukseli premier Jarosław Kaczyński.
    Kaczyński był pytany na konferencji prasowej w Brukseli przez włoskiego
    dziennikarza m.in. o to, w jaki sposób Polska chce pogodzić kwestię lustracji
    czy zapowiadanego procesu gen. Wojciecha Jaruzelskiego z wyznawanymi przez UE
    wartościami takimi jak tolerancja i niedyskryminacja. Dziennikarz wspomniał też
    artykuł "Nowa inkwizycja" włoskiego publicysty Piero Ostellino, opublikowany na
    łamach "Corriere della Sera".

    W komentarzu zatytułowanym "Nowa inkwizycja" publicysta działania polskich
    władz - które chcą m.in. sądzić generała Wojciecha Jaruzelskiego -
    nazywa "jakobińskim terrorem" i "stalinowskimi czystkami".

    - Proces przestępców wojennych, na przykład tych, którzy byli odpowiedzialni za
    holokaust, czy proces Eichmanna, to jest inkwizycja? Nie. Pan wybaczy, ale to
    jest pewne nieporozumienie (...). Obawiam się, że pan funkcjonuje -
    przynajmniej jeśli chodzi o Polskę - w sferze zupełnej nieznajomości rzeczy -
    podkreślił premier. - Czy na przykład jeśli ktoś był faszystą, to ma odpowiadać
    (przed sądem-PAP), czy nie ma? - pytał retorycznie.

    J. Kaczyński poinformował, że Jaruzelskiemu będą postawione zarzuty za
    wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Zaznaczył jednocześnie, że Jaruzelski
    cały czas ma "uposażenie byłego prezydenta, willę i ochronę".

    Jaruzelski jest jednym z oskarżonych za wprowadzenie stanu wojennego w 1981 r.
    Akt oskarżenia wobec jego dziewięciu inicjatorów, realizatorów i wykonawców
    pion śledczy IPN w Katowicach skierował we wtorek do stołecznego sądu.

    - Nie widzimy żadnego powodu, aby przestępcy, mający krew na rękach, nie
    odpowiadali za swoje zbrodnie. Założenie, że jak ktoś był komunistą, to w
    związku z tym nie odpowiada, z naszego punktu widzenia jest zupełnie niemożliwe
    nawet do dyskutowania - oświadczył premier.

    wiadomosci.onet.pl/1521435,11,item.html
  • tyka5 19.04.07, 11:57
    Były prezydent Lech Wałęsa w wywiadzie dla czwartkowego "Corriere della Sera"
    wyraził opinię, że błędem byłoby sądzenie generała Wojciecha Jaruzelskiego za
    wprowadzenie stanu wojennego.

    wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=352844
  • tyka5 24.04.07, 11:58
    Dorota Kania "Wprost": W sprawie dotyczącej nielegalnych działań wobec
    Gudzowatego pojawia się też wątek innej łapówki. Jeden z wysokich urzędników w
    rządzie Leszka Millera przekonuje ostatnio śledczych i dziennikarzy, że w
    styczniu 2003 Aleksandrowi Gudzowatemu złożono korupcyjną propozycję. Doszło do
    tego podczas spotkania w Kancelarii Prezydenta RP. Tajne służby badają obecnie
    notatkę, którą sporządzono w tej sprawie. W spotkaniu mieli uczestniczyć m.in.
    prezydent Aleksander Kwaśniewski, szef jego gabinetu Marek Ungier, ówczesny
    szef PKN Orlen Zbigniew Wróbel i Aleksander Gudzowaty. Spotkanie miało się
    odbyć - tak wynika z notatki - wkrótce po tym jak parlament przyjął ustawę
    dotyczącą biopaliw. "W trakcie tej rozmowy złożono propozycję Aleksandrowi
    Gudzowatemu, którego firmy inwestowały w biopaliwa: "Ustawa o biopaliwach nie
    zostanie zawetowana przez prezydenta, jeśli będzie się on nieformalnie opłacał
    w wysokości 2 gr od litra biopaliwa wyprodukowanego przez firmy A. Gudzowatego
    prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu i osobom z nim związanym" - czytamy w
    notatce. Aleksander Gudzowaty miał odrzucić tę rpopozycję. Efektem tej rozmowy
    miało być weto prezydenta i utrącenie ustawy - napisał autor notatki. "W
    Kancelarii Prezydenta pracowałem przez 9 lat i nie mam zielonego pojęcia, czy
    takie spotkanie tam było, czy go nie było. I czy było przypadkiem, czy nie
    przypadkiem" - tłumaczy Marek Ungier. Według naszych informacji takie spotkanie
    rzeczywiście się odbyło, Czy złożono na nim Gudzowatemu korupcyjną propozycję?
    Szef Bartimpexu nie chce potwierdzić śledczym informacji rozpowszechnianych
    przez wysokiego urzędnika w rządzie Millera. Ten ostatni twierdzi, że Gudzowaty
    po prostu się boi.


  • tyka5 24.04.07, 21:24
    Proszę zwrócić uwagę na następującą ocenę PiSu dokonaną przez
    Szmajdzińskiego: "...to efekt mentalności, odrzucającej porozumienie jako
    polityczna metodę rozwiązywania konfliktów społecznych". Tak mówi facet, który
    broni osobnika odpowiedzialnego za masowe prześladowanie i mordowanie Polaków.
    Widziałem wielokrotnie, jak zomowskie suki taranowały demonstrantów, jak zomole
    lali dziewięćdziesiątkami bez litości, jak bawili się w bicie zatrzymanych.
    Widziałem maturzystę, który trzymał w garści własny ząb wybity przez ubeka i
    który po pobiciu wydał kolegów. Na moich oczach zginął mój rówieśnik od
    uderzenia pałą. Słyszałem, jak zomowcy przechwalali się, który lepiej
    napierdala studentów, co zrobić należy z "faszystami" z Solidarności. Kara być
    musi za wasze zbrodnie, czerwoni.

    ------------------------------------------------------------------------------
    W ocenie szefa klubu SLD Jerzego Szmajdzińskiego, postawienie przez IPN gen.
    Wojciechowi Jaruzelskiemu zarzutów o kierowanie związkiem przestępczym o
    charakterze zbrojnym, w związku z wprowadzeniem w 1981 r. stanu wojennego,
    to "prawny i polityczny" skandal.
    Akt oskarżenia wobec m.in. Jaruzelskiego, b. szefa MSW Czesława Kiszczaka i b.
    I sekretarza PZPR Stanisława Kani, pion śledczy IPN w Katowicach skierował do
    sądu w ubiegłym tygodniu.

    Jak napisał w oświadczeniu przekazanym PAP Szmajdziński, "praktyki IPN" nie są
    dla SLD zaskoczeniem, bowiem "wpisują się w nurt radykalnych rozliczeń
    rządzących z najnowszą historią naszego kraju, w cały wachlarz działań, których
    podłożem jest chęć zemsty i politycznego odwetu".

    "Od przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość z nienotowaną dotąd siłą i
    zawziętością mnożą się bezpardonowe, nacechowane wrogością ataki na generała
    Wojciecha Jaruzelskiego. Dziś już wiadomo, że miały one na celu przygotowanie
    opinii publicznej do wniesienia przez Instytut Pamięci Narodowej aktu
    oskarżenia przeciwko Generałowi - za wprowadzenie stanu wojennego" - napisał
    Szmajdziński.

    W jego ocenie, bolesne wydarzenia z historii Polski wykorzystuje się cynicznie,
    do bieżącej walki politycznej.

    "W mściwych atakach liderów PiS na głównego architekta pokojowego procesu
    przekazania władzy w Polsce w 1989 roku, i pierwszego Prezydenta RP, ignoruje
    się nie tylko przyczyny stanu wojennego. Ignoruje się także cele późniejsze
    postępowania Generała, jego wielokrotny rachunek sumienia i wielokrotne
    przeprosiny. Z cynizmem przemilcza się fakt, iż Komisja Odpowiedzialności
    Konstytucyjnej Sejmu RP, w wyniku wieloletniego postępowania, nie znalazła
    podstaw do postawienia Wojciecha Jaruzelskiego przed Trybunałem Stanu" -
    czytamy w oświadczeniu.

    Według szefa klubu SLD, nie przypadkiem politycy PiS oceniają "skrajnie
    negatywnie nie tylko stan wojenny, ale również Okrągły Stół". "To nie jest
    kwestia różnicy zdań; to efekt mentalności, odrzucającej porozumienie jako
    polityczna metodę rozwiązywania konfliktów społecznych" - ocenił.

    SLD za "haniebne" uważa też wypowiedzi premiera Jarosława Kaczyńskiego
    wygłoszone podczas wizyty w Brukseli, w których przyrównał "wprost
    Jaruzelskiego do hitlerowskiego ludobójcy Adolfa Eichmanna" i przesądzał o
    winie gen. Jaruzelskiego.

    Na konferencji prasowej premiera w Brukseli jeden z włoskich dziennikarzy
    wspomniał artykuł "Nowa inkwizycja" włoskiego publicysty Piero Ostellino,
    opublikowany na łamach "Corriere della Sera". W komentarzu zatytułowanym "Nowa
    inkwizycja" publicysta działania polskich władz - które chcą m.in. sądzić
    generała Wojciecha Jaruzelskiego - nazywa "jakobińskim terrorem"
    i "stalinowskimi czystkami".

    "Proces przestępców wojennych, na przykład tych, którzy byli odpowiedzialni za
    holokaust, czy proces Eichmanna, to jest inkwizycja? Nie. Pan wybaczy, ale to
    jest pewne nieporozumienie (...). Obawiam się, że pan funkcjonuje -
    przynajmniej jeśli chodzi o Polskę - w sferze zupełnej nieznajomości rzeczy" -
    powiedział J. Kaczyński. "Czy na przykład jeśli ktoś był faszystą, to ma
    odpowiadać, czy nie ma?" - pytał retorycznie.

    Zdaniem Szmajdzińskiego, "judząca polityka PiS nie tylko niszczy stosunki
    wewnętrzne", ale" szkodzi także naszemu krajowi na arenie międzynarodowej".

    "Wyrażamy nadzieję, że niezawisły sąd nie ulegnie politycznej presji ani
    propagandowej nagonce, jakiej jesteśmy świadkami" - oświadczył szef klubu
    Sojuszu.

    84-letni gen. Jaruzelski, szef utworzonej w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r.
    Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, jest oskarżony o zbrodnię komunistyczną,
    polegającą na kierowaniu "związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym,
    mającym na celu popełnianie przestępstw", za co grozi do 10 lat pozbawienia
    wolności. Drugi zarzut wobec gen. Jaruzelskiego to podżeganie członków Rady
    Państwa PRL (która formalnie wprowadziła stan wojenny) do przekroczenia ich
    uprawnień poprzez uchwalenie w trakcie trwania sesji Sejmu PRL i wbrew
    Konstytucji dekretów o stanie wojennym, datowanych formalnie na 12 grudnia.

    wiadomosci.onet.pl/1525080,11,item.html
  • tyka5 25.04.07, 09:51
    Barbara Blida, była posłanka SLD i minister budownictwa nie żyje. Była posłanka
    postrzeliła się podczas próby przeszukania jej domu w Siemianowicach Śląskich
    przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Mimo podjęcia natychmiastowej
    reanimacji, zmarła. Rewizja była częścią postępowania w sprawie mafii węglowej.
    Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego chciała zatrzymać byłą posłankę w jej domu
    w Siemianowicach Śląskich.

    W sprawę zamieszanych jest wiele osób wykonujących funkcje publiczne. ABW
    odmawia jednak podania szczegółów.

    Wiceminister spraw wewnętrznych Piotr Piętak określił śmierć Barbary Blidy
    jako "bardzo zagadkową". Zapowiedział szybkie zbadanie sprawy. Nie wykluczył,
    że śmierć byłej posłanki SLD może mieć związek z układami mafijnymi.

    Blida, jeden ze śląskich liderów SLD, była posłem na Sejm w latach 1989-2005.
    Od 1993 do 1996 r. była ministrem gospodarki przestrzennej i budownictwa w
    kolejnych gabinetach Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego i Włodzimierza
    Cimoszewicza. W 1997 r. była prezesem Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, a
    ostatnio prezesem dużej firmy deweloperskiej. Pisała też felietony
    do "Dziennika Zachodniego".

    W latach 1969-1990 Blida była członkiem PZPR, następnie należała do SdRP, a
    latach 1999-2004 do SLD. Pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu była posłanką
    niezrzeszoną.

    - To była fantastyczna, kompetentna kobieta - wspomina byłą koleżankę poseł SLD
    Jerzy Szmajdziński.

    - Nic nie wiem na temat żadnego śledztwa, nie wiem, o co chodzi. Czy tak ma
    wyglądać praworządność? - zapytuje Szmajdziński i dodaje, że takie metody, jak
    wchodzenie brygad antyterrorystycznych o 6 rano do mieszkania osób, którym nie
    postawiono żadnych zarzutów, nie powinno mieć miejsca w kraju.

    - To, co się wyczynia to skandal nad skandalem! Jak można tak ludzi traktować! -
    oburza się inny partyjny kolega Blidy - poseł Wacław Martyniuk.


    Zeznania obciążające Barbarę Blidę, byłą minister budownictwa, która
    postrzeliła się podczas akcji ABW, złożyła Barbara Kmiecik, przebywająca w
    areszcie bizneswoman, bliska znajoma byłego prezydenta Aleksandra
    Kwaśniewskiego - dowiedział się "Wprost".

    Kmiecik przebywa od dłuższego czasu w areszcie. Przed sądem odpowiada m.in. za
    wyłudzenia publicznych pieniędzy i oszustwa. W przeszłości Kmiecik była
    potentatem w handlu węglem. Utrzymywała przyjacielskie kontakty z wieloma
    politykami. Finansowała kampanie prezydenckie Lecha Wałęsy i Aleksandra
    Kwaśniewskiego. Jak informowały śląskie media, po zwycięstwie Kwaśniewskiego
    nowa rodzina prezydencka zaprzyjaźniła się z Kmiecik, a córka prezydenta
    spędziła wakacje w stadninie koni należącej do Kmiecik. Barbara Kmiecik
    przyjaźniła się też z Barbarą Blidą. Razem działały w stowarzyszeniu "Nasz
    Dom". Kmiecik opowiadała publicznie, że Blida jeździ jej mercedesem.

    wiadomosci.onet.pl/1525263,11,item.html
  • elmek 25.04.07, 14:40
    fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/abw-blida-oznajmila-ze-nie-ma-broni,901581,2943
    "W tym czasie Barbara Blida nagle i nieoczekiwanie wyciągnęła z nieustalonego
    miejsca broń, która była odbezpieczona i przeładowana i oddała strzał w klatkę
    piersiową. Funkcjonariusze ABW przystąpili natychmiast do reanimacji i wezwali
    pogotowie" - opisała Stańczyk w informacji.

    Trochę dziwne, że przechowywała przeładowaną i odbezpieczoną broń. Raczej
    nieczęsto samobójca strzela sobie w pierś zamiast w głowę. Niczego nie sugeruję,
    ale na pierwszy rzut oka dziwnie to wygląda, nie uważacie?
  • tyka5 25.04.07, 14:48
    Sekuła II
  • tyka5 25.04.07, 18:05
    Przeszukanie u Barbary Blidy było jednak filmowane

    Nagranie z przeszukania przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w domu
    Barbary Blidy znajduje się w prokuraturze w Gliwicach – dowiedział się RMF FM.
    Ta nie chce jednak udzielać informacji na ten temat.
    Wcześniej rzeczniczka ABW powiedziała w rozmowie z RMF FM, że takiego nagrania
    nie ma, ponieważ Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego go nie zleciła.- Nie było
    takich prokuratorskich wymogów, żeby rejestrować tę czynność - pod presją pytań
    RMF FM Magdalena Stańczyk jednak przyznaje - jest nagranie z porannej akcji ABW
    w domu Barbary Blidy.

    - Materiał dowodowy będzie dobry, ponieważ była filmowana cała ta akcja –
    powiedział Zbigniew Wassermann. Wcześniej zupełnie co innego powiedziała w
    rozmowie z RMF FM rzeczniczka ABW Magdalena Stańczyk. - Nie było takich
    prokuratorskich wymogów, żeby rejestrować tę czynność - powiedziała RMF FM. Jej
    zdaniem nie było czego filmować, ponieważ do zaplanowanego przeszukania nie
    doszło.

    wiadomosci.onet.pl/1525711,11,item.html
    -----------------------------------------------------------------------------

    O ile dobrze pamiętam, pani Stańczyk rzecznikowała jeszcze za
    postkomunistycznej koalicji.

    Zróćmy uwagę na jej słowa: "...do zaplanowanego przeszukania nie doszło."
    Hm, ciekawe.
  • tyka5 25.04.07, 18:11
    Zabawny facet.
  • legalna-blondynka 25.04.07, 20:40
    Mnie się też różne prawa i ustawy nie podobają, ale stosuję się do nich....ja
    muszę, a pan Geremek nie musi? Jeśli on nie musi to ja też nie
    muszę.....niektórzy dorośli zachowują się jak dzieci w fazie"buzowania hormonów".
  • obywatel28 26.04.07, 00:23
    Sekuła dokonał wyjatkowej sztuki bo podobno strzelał do siebie kilka razy. Nikt
    nie wierzy w jego samobójstwo. Film u Blidy trwa jak teraz mówia tylko 10
    sekund. To znaczy ze wyłączono kamere albo / co bardziej prawdo[podobne /
    skasowano zapis.A może tylko chcieli zrobic zdjecie drzwi wejsciowych:)?
    Nie wierzę że nie nagrywano całego zajścia. Dotychczas w TV pokazywano całe
    akcje. Agentka z ABW musiała byc chyba ślepa. Stałą z Blida w łazience i nie
    widziała jak ta wyciaga broń? Nikt rozsądny też nie trzyma broni / pistoletu /
    załadowanego. A zatem musiała zarepetować. Strzelanie w pierś jest niewygodne i
    jest to jeden z niewielu przypadków. Zwykle strzela sie głowe albo usta.A może
    się kobity szamotały i padł przypadkowy strzał?
    Kłamstwa zawsze rodzą pytania i podejrzenia. Ciekawe bedą zeznania jej meża.
    Jednak jest postęp. NKWD zawsze przychodziło o swicie.
    A miało być tak fajnie. Wieczorem w reżimowej telewizji publicznej program o
    mafii weglowej a rano już przed 7 byłby program z Blidą jako aresztowaną.
    Popsuła kobita ładne wejście Wassermana na marszałka.
  • tyka5 26.04.07, 01:13
    Ale ty obywatelu naiwny jesteś. Myślisz, że jak rządzi PiS, to ABW jest jego
    własnością.
    Jak sądzisz, dlaczego PiS stworzyło równoległą poniekąd i konkurencyjną
    względem ABW strukturę? Przecież w sprawie Blidy chodziło o korupcję, więc tym
    powinno zajmować się Centralne Biuro Antykorupcyjne. A nie zajmuje się.
  • obywatel28 26.04.07, 00:25
    To profesionalizm ABW. Pada strzał a oni wyłaczają kamerę bo nie doszło do
    przeszukania i nic ważnego nie zaszło co moznaby sfilmować.
  • elmek 26.04.07, 14:42
    To nawet nie tak, bo podali, że nakręcono jedynie scenę wejścia do domu. Potem
    nikt nie filmował. Czyżby kamera była tam tylko po to, żeby nakręcić
    propagandowy spot dla tv, na którym wyprowadzają przestępcę? Kolejny wspaniały
    sukces ABW. Tylko zasadniczo filmowany powinien być cały przebieg rewizji, a nie
    efekt końcowy.
  • tyka5 27.04.07, 10:41
    Umieszczam to w tym miejscu, bo z perspektywy czasu widać, że to jeden pies.
    ----------------------------------------------------------------------------

    Zamieszana w aferę węglową Barbara Kmiecik "Alexis" miała zapłacić 100 tys.
    dolarów łapówki Jackowi Dębskiemu, powiązanemu z mafią ministrowi sportu -
    pisze "Gazeta Wyborcza".

    Pierwszym podejrzanym w tej sprawie jest Henryk D., były śląski poseł BBWR.
    Wczoraj katowicka prokuratura przedstawiła mu zarzuty pośrednictwa w
    przekazywaniu łapówek dla Dębskiego. D. nie przyznał się do winy. Barbara
    Kmiecik zeznała jednak, że w latach 1997-98 wręczyła mu 100 tys. dolarów w
    kilku ratach. Pieniądze miały trafić do ministra sportu.

    Dlaczego żyjąca z handlu węglem kobieta chciała korumpować Dębskiego? Oficjalna
    wersja jest taka, że była to łapówka za zatrudnienie w ministerstwie jej
    zięcia. - Wiemy, że mężczyzna został doradcą politycznym Jacka Dębskiego -
    przyznaje "GW" jeden z prokuratorów. ABW sprawdza jednak, czy "Alexis" mogła
    prowadzić z ministrem sportu jakieś interesy. - Nie wykluczamy, że pieniądze
    mogły być rozliczeniem w jakichś nielegalnych interesach - podkreśla informator
    gazety.

    Inna z wersji zakłada, że "Alexis" mogła płacić Dębskiemu, bo liczyła, że
    dzięki jego silnej wtedy pozycji w AWS (był zaufanym człowiekiem Janusza
    Tomaszewskiego, wicepremiera i szefa MSWiA w gabinecie Jerzego Buzka) uda się
    mu zablokować pomysły ograniczeń w handlu węglem przez pośredników - czytamy
    w "Gazecie Wyborczej".

    wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=356138
  • tyka5 27.04.07, 10:43
    Setki VIP-ów nabitych w butelkę
    (Puls Biznesu/27.04.2007, godz. 06:36)

    Aresztowani przez CBŚ właściciele Interbrok zdefraudowali setki milionów.


    R E K L A M A czytaj dalej







    Nieznana powszechnie spółka oszukała kilkaset VIP-ów na ponad 0,5 mld zł. Czy
    zatrzymani właściciele byli powiązani z WSI?

    Warszawskie CBŚ zatrzymało wczoraj trzech właścicieli spółki inwestycyjnej
    Interbrok Investment. Zdaniem policji firma — należąca m.in. do Andrzeja K.,
    byłego wiceministra łączności w rządzie SLD — oszukała co najmniej 100 osób na
    ponad 0,5 mld zł. Wśród poszkodowanych są politycy (poseł Samoobrony Janusz
    Wójcik i były prezydencki minister Marek Ungier), ludzie kultury (Małgorzata
    Niezabitowska i Tadeusz Drozda) i biznesu (m.in. jeden z byłych prezesów PKN
    Orlen).

    biznes.onet.pl/1,1407696,prasa.html
  • tyka5 28.04.07, 13:04
    Nasz Dziennik: Tiry rozpływały się w powietrzu
    2007-04-28 09:09

    Pięć osób zatrzymanych - oprócz celników osoby powiązane ze zorganizowanymi
    grupami przestępczymi - to dotychczasowy bilans śledztwa prowadzonego przez
    Wydział II ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Apelacyjnej w
    Szczecinie w sprawie przestępczych powiązań i korupcji we wrocławskich
    instytucjach celnych - powiadamia "Nasz Dziennik"

    Dotychczasowe zeznania świadków potwierdzają, że w latach 90. setki tirów z
    nieoclonymi produktami mogły wjechać do Polski dzięki "życzliwości"
    dolnośląskich służb celnych. W materiałach ze śledztwa przewijają się nazwiska
    Władysława Frasyniuka, współwłaściciela firmy transportowej "Fracht" oraz jego
    córki Dominiki - do niedawna zasiadającej w kierownictwie przedsiębiorstwa
    spedycyjnego "Jurex".

    Jak nieoficjalnie udało się dowiedzieć gazecie, w okresie od początku lat 90.
    do 2004 roku do Polski mogło wjechać co najmniej kilkaset tirów z nieocloną
    odzieżą. Tanie, podrabiane ubrania z Chin trafiały m.in. do Warszawy na bazar
    Jarmark Europa na Stadionie Dziesięciolecia.

    Jak powiedział "Naszemu Dziennikowi" prokurator Christopher Świerk z
    Prokuratury Apelacyjnej w Szczecinie, prowadzona wielowątkowo sprawa jest
    bardzo rozwojowa.

    wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=8803
  • tyka5 28.04.07, 23:03
    Socjolog Zygmunt Bauman, pochodzący z Polski emerytowany profesor uniwersytetu
    w Leeds w środkowej Anglii, w wywiadzie dla brytyjskiego "Guardiana" przyznał,
    że współpracował z komunistycznym kontrwywiadem.
    82-letni Bauman, w opublikowanym w sobotę wywiadzie, powiedział, że
    współpracował z kontrwywiadem po zakończeniu wojny, w latach 1945-48, jako
    pracownik Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zajmującego się likwidacją tzw.
    zbrojnego podziemia.

    Zaznaczył, że trzymał to w tajemnicy, ponieważ podpisał zobowiązanie, że nie
    będzie na ten temat mówił. Na pytanie, czy donosił na działaczy
    antykomunistycznego podziemia, powiedział, że "takie oczekiwania mieli wobec
    niego zwierzchnicy, ale niczego takiego sobie nie przypomina".

    Zapytany, czy to co robił mogło mieć negatywne konsekwencje (w domyśle dla
    innych) odparł: "Nie mogę na to odpowiedzieć. Wierzę w to, że tak nie było.
    Równocześnie byłem elementem szerszego zjawiska, a cokolwiek by się robiło, to
    zawsze ma swoje konsekwencje".

    Bauman urodził się w 1925 r. w Poznaniu w niepraktykującej rodzinie polsko-
    żydowskiej. Wojnę spędził w ZSRR. Wstąpił do armii kościuszkowskiej, z którą
    przeszedł szlak bojowy do Berlina, pracując w pionie oświatowo-politycznym.
    Czynną służbę skończył w stopniu majora.

    W 1945 r. w wieku 19 lat przez "przypadek historii" - jak mówi - trafił do KBW
    (akurat taki przydział otrzymała jego jednostka). O swojej pracy w KBW,
    zakończonej w 1953 r., powiedział, że polegała na pisaniu propagandowych
    broszur dla żołnierzy i była bardzo nudna.

    Po odejściu z KBW Bauman skończył studia i został pracownikiem wydziału
    socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Stamtąd w marcu 1968 roku jako
    sztandarowy rewizjonista (odrzucający oficjalną wykładnię marksizmu) został
    usunięty z pracy. Wyjechał do Izraela, a następnie osiadł w Leeds. W swoim
    dorobku ma ok. 50 książek. Uważany jest m. in. za krytyka totalitaryzmu z
    pozycji lewicowych, globalizacji i społeczeństwa konsumpcyjnego.

    Bauman podkreślił, iż nigdy nie ukrywał tego, że był socjalistą i zawsze miał
    lewicowe poglądy. Zdemaskowanie go tłumaczy chęcią zdobycia legitymizacji przez
    obecny prawicowo-narodowy obóz rządzący w Polsce.

    O komunistycznych przekonaniach z okresu młodości
    powiedział "Guardianowi": "Jeżeli się przyjrzeć politycznemu spektrum w owym
    czasie (lata 1944-45), to najlepsze rozwiązania proponowali komuniści.
    Polityczny program partii (PPR) najbardziej odpowiadał kwestiom, w obliczu
    których stał kraj. Co do mnie, byłem całkowicie zaangażowany. Komunistyczne
    idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia".

    wiadomosci.onet.pl/1527719,12,item.html
  • tyka5 30.04.07, 22:20
    Kwaśniewski, Olechowski i Szymborska stworzą nowy ruch

    Blisko sto osób - przedstawicieli różnych profesji, środowisk i orientacji
    politycznych z wielu miast Polski - podpisało się pod oświadczeniem
    podkreślającym szacunek dla zrywu "Solidarności" i jej przywódców oraz
    dla "okrągłego stołu". Część z nich postanowiło założyć stowarzyszenie o nazwie
    Ruch na Rzecz Demokracji.
    Wśród sygnatariuszy oświadczenia znaleźli się m.in. Marek Borowski, Włodzimierz
    Cimoszewicz, Władysław Frasyniuk, Jerzy Hausner, Aleksander Kwaśniewski, Bogdan
    Lis, Jacek Majchrowski, Andrzej Olechowski, Wisława Szymborska, Jan Widacki.

    - Jest to inicjatywa obywatelska, o bardzo szerokim zakresie - powiedział
    Widacki pytany o inicjatora akcji.

    Oświadczenie podpisały osoby, które "łączą m.in. szacunek dla demokracji i
    państwa prawa oraz stosunek do integracji europejskiej, którą traktują jako
    słuszny wybór". W oświadczeniu podkreślają też szacunek dla
    zrywu "Solidarności" i jej przywódców oraz dla "okrągłego stołu".

    Sygnatariusze są przekonani, że przeszłość nie powinna dzielić Polaków, a jej
    oceny nie mogą być podstawą do dyskryminowania kogokolwiek. Ich zdaniem,
    wszyscy Polacy, bez względu na swą przeszłość i poglądy, mają prawo
    uczestniczyć w budowaniu państwa i doskonaleniu jego instytucji.

    - Chcemy wspierać budowę i umacnianie obywatelskiego społeczeństwa, widząc w
    nim podstawę silnego państwa - czytamy w oświadczeniu. Jego sygnatariusze
    pragną również wspierać i umacniać wszelkie formy samorządności, tak
    terytorialnej jak zawodowej.

    Podpisani pod oświadczeniem chcą również umacniać pozycję i autorytet organów
    kontrolujących władzę i stojących na straży praw człowieka i państwa prawa.
    Szczególną uwagę zwracają na Trybunał Konstytucyjny i niezawisłe sądy. Obecnie
    rządzący - ich zdaniem - próbują osłabić i zdezawuować istotne dla
    funkcjonowania demokratycznego państwa instytucje, takie jak TK, niezawisłe
    sądy i wolne media.

    - Jesteśmy zdecydowani wspierać środowisko dziennikarzy broniących swej
    niezależności i wolności mediów. Bez wolnych mediów nie ma demokracji -
    podkreślają sygnatariusze oświadczenia. Dodają też, że najlepszą metodą na
    rozładowanie napięć społecznych jest otwarty dialog, "uznający partnerstwo jego
    uczestników".

    Zdaniem osób, które podpisały oświadczenie, obecnie rządzący nie rozumieją
    zasad demokracji, lekceważą zasady państwa prawa, dążą do jego upartyjnienia i
    ideologizacji. Krytycznie oceniają również politykę zagraniczną obecnego rządu.
    W ich ocenie, zmierza ona do osłabienia pozycji Polski na arenie
    międzynarodowej.
    -----------------------------------------------------------------------------

    Czy pamięta ktoś, co to takiego Sanhedryn?

  • tyka5 01.05.07, 09:15
    wiadomosci.onet.pl/1408164,2677,kioskart.html
    (kilka fragmentów artykułu z Gazety Polskiej)

    Szacuje się, że w ciągu 13 lat ze Śląska wypłynęło 50 mld złotych.

    Zaniżanie jakości węgla odkryto, badając dostawy węgla z Kompanii Węglowej do
    Janikowskich Zakładów Sodowych Janikosoda. W sprzedaży pośredniczyła spółka
    Shill Export, związana z Andrzejem Szarawarskim. Pośrednicy z mafii oszukiwali
    nie tylko na jakości, ale i na ilości sprzedawanego węgla. Agencja
    Restrukturyzacji Przemysłu ujawniła, że w ciągu tylko jednego roku sprzedano o
    kilka procent więcej węgla, niż wyjechało spod ziemi. Wiele spółek węglowych do
    dziś nie odzyskało pieniędzy za sprzedany pośrednikom węgiel. Na liście
    dłużników Węglozbytu znalazła się Agencja Handlowa Barbary Kmiecik i Grupa
    Inwestycyjna Roha, należąca do Roberta Hammerlinga. W radzie nadzorczej firm
    Hammerlinga zasiadali m.in. przyrodni brat byłego premiera Leszka Millera,
    Andrzej Szarawarski czy senator SLD Bogusław Mąsior. W Węglozbycie miała
    interweniować w sprawie Kmiecikowej Barbara Blida.

    Kmiecikowa utrzymywała związki nie tylko z lewicą, ale i z prawicą. 100 tys.
    dolarów miała wręczyć Jackowi Dębskiemu, byłemu ministrowi sportu. Pośredniczyć
    w przekazywaniu łapówek miał Henryk D., były śląski poseł BBWR. W zamian Dębski
    zatrudnił w ministerstwie zięcia Kmiecikowej na stanowisku swojego doradcy.
    Pieniądze dla Dębskiego miały też pomóc węglowej baronowej w zablokowaniu
    rządowej inicjatywy ograniczenia roli pośredników w handlu węglem, która była
    oczywiście wbrew interesom Kmiecikowej.

    Handel starymi obudowami, wydobytymi z kopalni, to intratny interes. Zajmują
    się tym firmy określane jako garażowe. Zyski są krociowe. Modernizując stary
    sprzęt i sprzedając go jako nowy, śląska firma Sato-bis zarobiła w ciągu roku
    kilkanaście milionów złotych. Kopalnia "Budryk" z Ornontowic, odbiorca, płaciła
    za złom jak za nowe maszyny. Aby ukryć przekręt, sama serwisowała obudowy,
    wydając na to kolejne kilka milionów złotych. Niewykluczone, że tragiczny
    wypadek w kopalni "Zofiówka", kiedy pod obudową zginął górnik, zdarzył się
    dlatego, że sprzęt był wadliwy. Z kopalni "Budryk" wypłynęło 10 milionów
    złotych, bo firmy wystawiały faktury za fikcyjne prace pod ziemią. Spółce Eko-
    Żory kopalnia zapłaciła za wykonanie tam przeciwwybuchowych w wyrobiskach w
    2006 r., chociaż tamy zostały zainstalowane wiele lat wcześniej. Z dokumentacji
    wynika, że spółka Geo-Wiert wymieniła 15 szyn spalinowej kolejki naziemnej.
    Tymczasem na zapłaconej fakturze widnieje liczba 1620 szyn. Spółki, które
    wysysały pieniądze z kopalni Budryk, mają rentowność dziesięciokrotnie wyższą
    niż ta kopalnia. Z przychodem rocznym rzędu 20 mln zł potrafią osiągnąć nawet 2
    mln zł zysku, tak jak Sato-Bis. Dla porównania – całkowity przychód KWK Budryk
    w 2006 r. wyniósł ok. 600 mln zł. Zysk netto kopalni zamknął się w kwocie 5 mln
    zł.

    Dlaczego tak się dzieje?

    Na to miał odpowiedzieć raport o patologiach w górnictwie, nad którym prace na
    zlecenie Krzysztofa Janika rozpoczęto w 2003 r. w MSWiA. Przed rokiem raport
    zniknął z ministerstwa. Zespół, który go opracował, przekazał ABW i CBŚ, że
    konieczne jest monitorowanie ekonomicznych i kryminogennych mechanizmów rynku
    węgla. Wicepremier Ludwik Dorn po wewnętrznej kontroli w MSWiA skierował w
    ub.r. sprawę do prokuratury, wskazując na Międzyresortowe Centrum ds.
    Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Międzynarodowego Terroryzmu
    (zajmujące się m.in. patologiami w górnictwie i handlu paliwami), którego
    pracownicy mogli popełnić przestępstwo. Śledztwo prowadzi prokuratura
    warszawska. To nie pierwszy raport, jaki powstał na temat górnictwa. W 1995 r.
    specjaliści sygnalizowali patologie w obrocie węglem. Raport przeszedł bez
    echa, a mafia węglowa działa do dziś. Tym razem w zmienionej postaci, jako
    setki spółek wysysających kopalnie pod pozorem "zdrowej działalności
    gospodarczej".

    Samobójstwo i zagrożenia

    Opinia na Śląsku mnoży znaki zapytania. Kto skorzysta na tym, że Barbara Blida
    niczego już nie zezna? Śląscy baronowie? Kmiecikowa? A może obaj zatrzymani
    byli prezesi dawnych spółek węglowych, rudzkiej i nadwiślańskiej, którzy bardzo
    obciążyli w zeznaniach Blidę, a podobno wybielali Kmiecikową. A może jeszcze
    ktoś inny? Obserwatorzy śląskiej sceny twierdzą, że Barbara Blida, wbrew
    wrzaskom opozycji w Sejmie, padła ofiarą walki ludzi Millera z ludźmi
    Kwaśniewskiego. Do tych ostatnich należy Andrzej Szarawarski, główny przeciwnik
    Barbary Blidy. W Katowicach szeptem mówi się, że Szarawarski wciąż ma duże
    wpływy w śląskiej prokuraturze i policji.

    Afera węglowa to niejedyne zagrożenie na Śląsku. Obok wspomnianych już raportów
    o patologii w górnictwie jest jeszcze raport o likwidacji WSI. Tekst na str.
    129–131 rzuca nowe światło na problemy górnictwa. Jak się okazuje, ta
    strategiczna branża stanowiła przedmiot intensywnego zainteresowania Rosji i
    Niemiec. Rosja w 2006 r. rozpoczęła gromadzenie informacji o polskim
    górnictwie, aby "wdrożyć plan przejęcia 12 strategicznych kopalń". Jeszcze
    bardziej zaawansowane były plany niemieckie, mające na celu wyeliminowanie
    Polski ze światowego rynku węglowego. Służył im raport opracowany przez zespół
    ekspertów, powołanych przez zagraniczną firmę konsultingową na zlecenie jednego
    ze znanych banków. W zespole pracowali urzędnicy polskich ministerstw,
    wykorzystujący poufne informacje państwowe. Raport miał stanowić wstęp do
    niemieckich działań wobec polskiego górnictwa, a także energetyki i innych
    branż. WSI, które dotarły do tego raportu, nigdy go nie przekazały władzom
    państwowym. Nie ustaliły też składu osobowego owego "zespołu ekspertów". Do
    dziś jest on nieznany.
  • tyka5 10.05.07, 09:18
    "Dziennik": Barbara Blida zabiegała o interesy śląskiej Alexis u polityków
    prawicy i lewicy. Według tej gazety fakt, że posłanka SLD lobbowała za Barbarą
    Kmiecik, potwierdzili w prokuraturze Janusz Steinhoff, wicepremier z AWS i
    Jerzy Markowski, wiceminister przemysłu w rządzie SLD.
    Barbara Kmiecik, potentatka na rynku handlu węglem, zeznała przed prokuratorem,
    że sprawowała mecenat nad swoją koleżanką Barbarą Blidą. W zamian była posłanka
    SLD miała obiecywać, że zrewanżuje się i pomoże jej w interesach. Opowiadała,
    że kupowała Blidzie drogie kosmetyki i garsonki renomowanych firm, które
    kosztowały kilka tysięcy złotych. Dlaczego? Bo, jak tłumaczyła, lubiła Basię i
    chciała, żeby też ładnie wyglądała - dowiedział się "Dziennik" od prokuratora
    związanego ze śledztwem.

    Według "Dziennika" w domu śląskiej Alexis prokuratorom udało się odnaleźć
    miedzy innymi faktury za remont domu Blidy w Szczyrku, za który zapłaciła
    Kmiecik. Alexis przyznała, że wydała na to 500 tysięcy złotych. Blida - wynika
    z ustaleń prokuratury - korzystała z samochodu Kmiecik, była wraz z rodziną na
    co najmniej 10 wycieczkach zagranicznych fundowanych przez Alexis, przyjmowała
    drogie podarunki. Informacje te zataiła jednak w poselskich oświadczeniach
    majątkowych i rejestrach korzyści - pisze "Dziennik".

    wiadomosci.onet.pl/1532607,11,item.html
  • tyka5 12.05.07, 11:27
    "Nasz Dziennik": Pół miliona dolarów łapówki za sprzedaż wrocławskiego Dworu
    Wazów i drugie tyle za pozostałe hotele należące do "Juventuru" wręczył w 1992
    r. byłemu szefowi kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego Markowi Ungierowi
    poszukiwany dziś listem gończym Wiesław Michalski.
    Jak powiedział gazecie skruszony gangster, transakcja nie byłaby możliwa bez
    zgody byłego prezydenta. Po piętnastu latach zeznania Michalskiego mogą rzucić
    wiele światła na genezę fortun eseldowskich prominentów, nie wyłączając samego
    Kwaśniewskiego.

    Ukrywający się od ośmiu lat za granicą Michalski, uważany za jedną z czołowych
    postaci przestępczego światka, rozważa możliwość oddania się w ręce policji.
    Jeżeli tak się stanie, informacje, którymi dysponuje, z pewnością zainteresują
    CBŚ. Niewykluczone, że zostanie objęty programem świadka koronnego.

    Michalski, dziś dochodzący do pięćdziesiątki, w latach 90. uchodził za
    czołowego polskiego przedsiębiorcę. W kupionym przez niego w 1992 r.
    wrocławskim kompleksie hotelowym Dwór Wazów bawiła się śmietanka polityczna nie
    tylko Dolnego Śląska. W 1993 r. znalazł się na dziesiątej pozycji listy
    najbogatszych Polaków. W 1999 r. został skazany pod błahym zarzutem. Uciekł z
    Polski, bo - jak mówi - prowadzący sprawę prokurator uprzedził go, że
    może "zostać zlikwidowany".

    wiadomosci.onet.pl/1534138,11,item.html
  • tyka5 01.05.07, 14:02
    Wisława Szymborska

    Ten dzień

    o śmierci Józefa Stalina

    Jaki rozkaz przekazuje nam
    na sztandarach rewolucji profil czwarty?
    - Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
    Wzmocnić warty u wszystkich bram!

    Oto Partia - ludzkości wzrok.
    Oto Partia: siła ludów i sumienie.
    Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
    Jego Partia rozgarnia mrok.

    Niewzruszony drukarski znak
    drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
    nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
    A to słusznie. A to nawet lepiej tak.
  • tyka5 02.05.07, 01:05
    1953 - Rezolucja Związku Literatów Polskich

    "W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich
    powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My, zebrani w dniu 8 lutego 1953
    członkowie krakowskiego Odziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne
    potępienie zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowne stanowiska i
    wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa
    ludowego, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo i dywersję.
    Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali
    knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki
    kulturalne. wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze
    bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki
    o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu - dla dobra Polski silnej i
    sprawiedliwej."

    Wśród sygnatariuszy płomiennej odezwy potępiającej skazanych księży jest
    Wisława Szymborska. Kary jakie zapadły w procesie kurii krakowskiej - trzy
    wyroki śmierci i dożywocie. Nagonka w której wzięła udział Szymborska i inne
    autorytety literacko-moralne bardzo ułatwiła komunistom dalsze szykanowanie
    Kościoła, to także dzięki takim apelom możliwe było, m.in. odmawianie
    paszportu "agentowi i zausznikowi Watykanu", jak nazywano w mediach prymasa
    Wyszyńskiego oraz rozprawa z Kościołem. Złożona wtedy partii obietnica "w
    twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas
    podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów
    narodu" przyniosła obfity plon w postaci licznych wierszy politycznie
    zaangażowanych po słusznej stronie.

    2005 - Apel Krakowski

    "Wyrażamy głębokie zaniepokojenie sytuacją w Państwie. (...) Scena polityczna
    niebezpiecznie się spolaryzowała. (...) Liderzy prawicy, negując osiągnięcia
    III RP, nie kryją jednocześnie swej pogardy dla reguł demokracji i zasad
    państwa prawa. Wszystko to budzić musi obywatelski niepokój, a zarazem
    zasadniczy sprzeciw. Badania opinii publicznej wskazują, że większość Polaków
    nie czuje się dziś reprezentowana przez żadną partię polityczną. Zwolennicy
    umiaru, liberalizmu, tolerancji i państwa prawa nie mają dziś swej
    reprezentacji politycznej. Chcemy naprawy Państwa Polskiego, chcemy eliminacji
    patologii z życia politycznego, społecznego i gospodarczego, ale chcemy, aby
    czynione to było z poszanowaniem reguł demokratycznego państwa prawa. Chcemy
    zmniejszenia bezrobocia, poprawy warunków życia i opieki zdrowotnej, eliminacji
    korupcji. Zdecydowanie sprzeciwiamy się natomiast deprecjonowaniu
    dotychczasowego dorobku III RP. Mamy dość wszelkiego radykalizmu, świadomi, do
    czego zwykle on prowadzi. Uważamy, że w nadchodzących wyborach niezbędne jest
    silne centrum. Apelujemy do partii politycznych o zaniechanie brutalnej
    konfrontacji, o większą kulturę życia politycznego, o większą troskę o dobro
    kraju. Jesteśmy gotowi udzielić swego poparcia jedynie tym siłom politycznym,
    które jednoznacznie odetną się od zakusów na demokrację, zaniechają
    pomysłów "szarpania za cugle demokracji", uznają trójpodział władz za fundament
    demokratycznego ładu, opowiedzą się jednoznacznie za gospodarką wolnorynkową,
    państwem prawa i trwałym miejscem Polski w UE, zdeklarują działania na rzecz
    pełnego respektowania praw mniejszości narodowych i poprawy stosunków z
    wszystkimi sąsiadami. Aby dokonać naszego wyboru i przekonywać do niego innych,
    domagamy się od sił politycznych jasnego określenia w swoich programach
    stosunku do tych wymienionych wyżej kardynalnych wartości i postulatów."

    Pod tym apelem też nie zabrakło podpisu Szymborskiej, a także Jana Widackiego,
    jej obecnego współsygnatariusza z "listy Kwaśniewskiego", czy niezależnego i
    apolitycznego Zbigniewa Hołdy. "Apel krakowski" był jednym z etapów powoływania
    nowej partii - Demokratów.pl.

    2007 - Apel Trzeciomajowy

    "Obecnie rządzący mają zasadniczo inną wizję państwa i jego roli, nie rozumieją
    zasad demokracji, lekceważą zasady państwa prawa, dążą do jego upartyjnienia i
    ideologizacji. Próbują osłabić i zdezawuować istotne dla funkcjonowania
    demokratycznego państwa instytucje, takie jak Trybunał Konstytucyjny,
    niezawisłe sądy, wolne media. Społeczeństwo traktują nie jako zbiór obywateli,
    partnera dialogu, ale jako zawłaszczony obiekt swych rządów: dzielą je,
    skłócają, niszczą autorytety, próbują wypchnąć na margines życia obywatelskiego
    całe grupy społeczne. Uczciwą debatę społeczną zastępuje demagogia i populizm
    rządzących. W konsekwencji atmosfera społeczna jest zła, poziom i klimat debaty
    publicznej jest gorszący. (...) Popieramy i gotowi jesteśmy popierać w
    przyszłości wszelkie rozumne działania służące naprawie lub usprawnianiu
    państwa. W szczególności gotowi jesteśmy poprzeć rzeczywiste reformy służby
    zdrowia, administracji, wymiaru sprawiedliwości i edukacji. (...) Chcemy
    państwa sprawnego, taniego, odpartyjnionego, służącego społeczeństwu. Chcemy
    apolitycznych organów ścigania i administracji, w których dobór na stanowiska
    odbywa się z zasady w drodze konkursu uwzględniającego rzeczywiste kwalifikacje
    kandydata. Za jedną z największych porażek III Rzeczypospolitej uważamy ogromne
    rozwarstwienie - od wielomilionowych fortun aż po nędzę bezrobotnych. Jesteśmy
    przekonani, że poprzez rozwój gospodarki wolnorynkowej, właściwą politykę
    podatkową i społeczną, edukację, programy aktywizacji zawodowej można w istotny
    sposób ograniczyć bezrobocie, stworzyć młodemu pokoleniu szansę na pracę w
    Polsce i dla Polski. Służące temu działania państwa chcemy wspierać. Chcemy, by
    Polska była domem, w którym wszyscy Polacy czują się u siebie, a zarazem czują
    się odpowiedzialni za wspólny dom. Mamy nadzieję, że nasz głos zostanie
    usłyszany zarówno przez osoby, które mają realny wpływ na życie publiczne, jak
    i przez tych, którzy zniechęceni do polityki, świadomie zrezygnowali z
    uczestnictwa w życiu publicznym. Od nas wszystkich zależy przyszły kształt
    polskiej demokracji, losy Polski i Polaków. Wyrażamy przekonanie, że ujawnią
    się siły polityczne, które potrafią nasz obywatelski sprzeciw, a zarazem
    gotowość do pracy i działania spożytkować dla dobra Rzeczypospolitej."

    Nietrudno zauważyć podobieństwa między Apelem Krakowskim a Apelem
    Trzeciomajowym, nie tylko w warstwie retorycznej. Dzisiejszy (czy raczej
    pojutrzejszy) apel obrońców demokracji pod wodzą Kwaśniewskiego jest
    powieleniem tamtego zagrania, najpierw mamy "spontaniczny" apolityczny i
    ponadpartyjny apel zatroskanych obywateli wołających do sił politycznych o
    zagospodarowanie ich trosk i oczekiwań (Apel Krakowski: "Jesteśmy gotowi
    udzielić swego poparcia jedynie tym siłom politycznym, które...Aby dokonać
    naszego wyboru i przekonywać do niego innych, domagamy się...", Apel
    Trzeciomajowy: "Wyrażamy przekonanie, że ujawnią się siły polityczne, które
    potrafią nasz obywatelski sprzeciw, a zarazem gotowość do pracy i działania
    spożytkować dla dobra Rzeczypospolitej") a za kilka tygodni będziemy mieć
    pewnie równie spontaniczną odpowiedź na ten apel w postaci jakiejś inicjatywy
    już jawnie politycznej. Wszystko to już było. Jeśli czymś jestem zaskoczona to
    chyba nieudolnością całego przedsięzwięcia. Apel datowany na 3 maja ogłoszony w
    kwietniu, na stronie brak informacji o liście sygnatariuszy, wszystko jakieś
    takie niemrawe i to cieszy. Cieszy też obecność Jana Widackiego, mam nadzieję,
    że na pełnej liście będzie więcej osób jego pokroju. Jeśli nazwiska do tej pory
    ujawnione to największe hity tej listy to jest ona dość rozczarowująca.

    Wracając do Wisławy Szymborskiej. Nie dziwi mnie oczywiście jej udział w takich
    inicjatywach, jest całkowicie naturalny zważywszy jej dotychczasowe polityczne
    wybory, nie odmawiam jej też prawa do czynnego angażowania się w politykę. Ale
    jakoś nie potrafię jej głosu t
  • tyka5 02.05.07, 01:06
    ciąg dalszy

    Wracając do Wisławy Szymborskiej. Nie dziwi mnie oczywiście jej udział w takich
    inicjatywach, jest całkowicie naturalny zważywszy jej dotychczasowe polityczne
    wybory, nie odmawiam jej też prawa do czynnego angażowania się w politykę. Ale
    jakoś nie potrafię jej głosu traktować jako głosu apolitycznej i zatroskanej o
    ojczyznę poetki, noblistki i sympatycznej starszej pani. Angażując się w
    działania polityczne Szymborska powinna być oceniana jako działaczka
    polityczna, bez oglądania się na jej wiek, ładne wiersze i nobla bo nie mają tu
    one nic do rzeczy. A polityczna twarz Wisławy Szymborskiej jest bardzo
    nieciekawa, jej dotychczasowe polityczne przedsięwzięcia to wierszyki na cześć
    Stalina, udział w nagonce na księży, wierszyk antylustracyjny i dwa protesty w
    obronie III RP. Wisława Szymborska i większość sygnatariuszy Apelu Krakowskiego
    i Apelu Trzeciomajowego nie zrobiła wiele, żeby zniknęły powody dla których III
    RP jest tak krytykowana, nie umiała lub nie chciała wykorzystać swojego
    nazwiska i uprzywilejowanej pozycji, żeby III RP stała się w miarę normalnym
    państwem, "wspólnym domem" w którym Klusce jest tak samo dobrze jak Kulczykowi.
    Jak słyszę kolejne przepojone troską deklaracje "Chcemy naprawy Państwa
    Polskiego, chcemy eliminacji patologii z życia politycznego, społecznego i
    gospodarczego, ale chcemy, aby czynione to było z poszanowaniem reguł
    demokratycznego państwa prawa" (Apel Krakowski) czy "Popieramy i gotowi
    jesteśmy popierać w przyszłości wszelkie rozumne działania służące naprawie lub
    usprawnianiu państwa (...) Chcemy państwa sprawnego, taniego, odpartyjnionego,
    służącego społeczeństwu. Chcemy apolitycznych organów ścigania..." (Apel
    Trzeciomajowy) to mam ochotę spytać co ci dzisiaj tak bardzo chcący sami w tym
    kierunku zrobili? Mieli na to kilkanaście lat i duże możliwości bo wszyscy
    należą do najelitszej elity a jeden był nawet przez 10 lat prezydentem. Jak to
    możliwe, że III RP budowali ludzie chcący tak dobrze, a wyszło jak wyszło? To
    pytanie także do Wisławy Szymborskiej. Co sama zrobiła poza podpisaniem dwóch
    protestów przeciwko temu, że ci co chcą coś zmienić robią to źle?
  • tyka5 03.05.07, 21:57

    Ruch na Rzecz Demokracji to inicjatywa wymierzona przeciwko projektowi IV RP.
    Oprócz eksprezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego deklarację założycielską Ruchu
    podpisali m.in. Andrzej Olechowski, Wisława Szymborska, Włodzimierz
    Cimoszewicz, Marek Borowski i Jerzy Hausner.

    Tymczasem Gazeta.pl twierdzi, że deklarację miał podpisać również inny były
    prezydent - Lech Wałęsa. Nie zrobił tego rzekomo dlatego, że wiadomość o
    powołaniu Ruchu przedostała się do mediów na kilka dni przed jego
    planowaną "premierą".

    Ale czy Wałęsa faktycznie zapałał namiętnością do inicjatywy Kwaśniewskiego?
    Oto, co powiedział "Gazecie Wyborczej":

    - Popieram [Ruch], ale nie wchodzę w to, bo mnie nie wypada. Ten ruch jest
    potrzebny, wszyscy widzimy, że z polską demokracją nie jest najlepiej. Ale to
    będzie odskocznia do budowania karier i dlatego ja w to wejść nie mogę.

    Wałęsa jest więc "za, a nawet przeciw". Ruch podoba mu się i jednocześnie nie
    podoba mu się. Znów postanowił wesprzeć "lewą nogę", nie popierając lewicy.

    Może Wałęsa po prostu w porę zreflektował się, że inicjatywa Kwaśniewskiego to
    nic innego jak dyskusyjny klub nudziarzy, który będzie miał minimalny wpływ na
    rzeczywistość polityczną.

    Czy brak Wałęsy to plus czy minus ruchu Kwaśniewskiego? Z jednej strony -
    minus. Bo jednak nazwisko Wałęsy otwiera wiele drzwi na świecie. No i
    symbolicznie zrównałoby walkę przeciwko IV RP z walką z komunizmem. Z drugiej
    strony - brak Wałęsy ma swoje "plusy dodatnie". Bo jak tu budować elektorat
    inicjatywie firmowanej wspólnie przez czołowych postkomunistów i legendarnego
    przywódcę "Solidarności"?

    Moim zdaniem, ruch Aleksandra Kwaśniewskiego to mutacja Partii Demokratycznej.
    Cóż, nadal nie wierzę, by Kwaśniewski coś zdziałał.

    www.pardon.pl/artykul/1522/walesa_za_a_nawet_przeciw_kwasniewskiemu
  • tyka5 06.05.07, 12:03
    Dariusz Przywieczerski uciekł ze Stanów Zjednoczonych i nie ma już praktycznie
    szans na jego ekstradycję - informuje serwis wprost.pl. W 2005 r. były prezes
    Universalu, nazywany mózgiem afery FOZZ, został skazany na 3,5 roku więzienia i
    grzywnę.
    Ostatnio ukrywał się przed polskim wymiarem sprawiedliwości w amerykańskim
    stanie New Jersey. Od ubiegłego roku trwały wobec niego procedury
    ekstradycyjne - pisze Piotr Krysiak.

    Jak ustalił "Wprost", Przywieczerski, który w USA prowadził legalną firmę
    niedaleko Nowego Jorku, zniknął w drugiej połowie kwietnia 2007 r. - Prezes się
    nie pokazuje. Ponoć wyjechał, ale nikt nie wie dokąd - mówi jeden z pracowników
    jego firmy.

    Informacje o ucieczce poszukiwanego przez Polaków oszusta potwierdza w rozmowie
    z dziennikarzami "Wprost" także jeden z ważnych polityków SLD, który do
    niedawna utrzymywał z nim kontakt telefoniczny.

    - Wiem, że już go tam nie ma - mówi. Nie chce zdradzić, czy wie, dokąd uciekł
    jego kolega.

    Przedłużanie się procedur ekstradycyjnych wobec Przywieczerskiego to także
    efekt zaniedbań strony polskiej. Od kilku miesięcy sąd zwleka z uzupełnieniem
    wniosku ekstradycyjnego, czego zażądał Departament Stanu USA. Wcześniej sąd
    lekkomyślnie zwrócił mu paszport, umożliwiając ucieczkę przed polskim wymiarem
    sprawiedliwości - czytamy w serwisie wprost.pl.

    O sprawie także w najbliższym wydaniu tygodnika "Wprost

    wiadomosci.onet.pl/1530404,11,item.html
  • tyka5 06.05.07, 12:14
    Warto pamiętać, że z Przywieczerskim przyjaźnił się dawny skarbnik Solidarności
    Jacek Merkel, późniejszy gdański liberał, związany m.in. z PO. O tym,
    czym "zasłużył się" Merkel, poczytać możemy tutaj
    alex.salon24.pl/6287,index.html
    www.pruszkow24.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=248&Itemid=101

    www.wirtualnapolonia.com/opinie.asp?opinia=80816
    "...raport podaje, że z teczki pracy współpracownika WSI o kryptonimie "Z"
    wynika, że w 1995 r. Mohammed Al-Khafagi, wraz z Jackiem Merklem i Januszem
    Baranem założył firmę "Caravana". Według WSI, firma ta miała być założona za
    aprobatą generałów UOP Henryka Jasika i Gromosława Czempińskiego; z informacji
    kontrywiadu UOP dla WSI wynikało, że Al-Khafagi ma powiązania z irackimi
    służbami specjalnymi. Według ustaleń ppłk. Słonia z WSI, Merkel "posiadał
    naturalne dotarcie" do polityków Unii Wolności i niektórych urzędników
    kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Kontakty te współwłaściciel
    firmy "Caravana" Khafagi starał się wykorzystywać do zapewnienia sobie
    bezpieczeństwa osobistego - podał raport.

    Raport podaje, że według WSI Merkel (w dokumentach WSI nazywany "Bankierem")
    działał z inspiracji UOP. "Osoba Bankiera może być +kluczem+ do zrozumienia
    określonych zjawisk gospodarczych, które występują na naszym rynku
    telekomunikacyjnym i zbrojeniowym. Jest osobą operacyjnie interesującą" -
    pisały WSI o Merklu."
  • tyka5 06.05.07, 12:16
    Józef Darski BOHATEROWIE „SOLIDARNOŚCI” - JACEK MERKEL

    Badanie życiorysów oficjalnych, a więc często wirtualnych i porównywanie ich z
    rzeczywistymi pokazuje co „bohaterzy” chcą ukryć, a więc czego się boją i
    wyjaśnia ich dziwne zwroty. Przypatrzmy się curriculum vitae jednego z nich -
    Jacka Merkla - bohatera „Solidarności”, Universalu i aferzysty ze spółki 4
    Media. Na pierwszy rzut oka, jego droga od „Solidarnośći” do Universalu i 4
    Mediów mogłaby się wydawać nieco dziwna, ale czy na pewno, czy nie była to w
    wypadku Pana Jacka droga logiczna i „jedynie słuszna”?

    Jacek Merkel w 1978 roku uzyskał tytuł magistra inżyniera w Instytucie
    Okrętowym Politechniki Gdańskiej w Gdańsku, a następnie podjął pracę w Biurze
    Konstrukcyjnym Stoczni Gdańskiej (1978-1983), skąd zwolniono go z przyczyn
    politycznych w 1983 roku. Jego kariera polityczna zaczęła się w sierpniu 1980
    roku. W sobotę, 16 sierpnia, gdy Wałęsa zakończył strajk, Merkel wraz z
    większością załogi opuścił Stocznię. Powrócił do niej w poniedziałek 17
    sierpnia, gdy m.in. dzięki Annie Walentynowicz, strajk przetrwał i nabierał
    nowych rumieńców. Merkel zajął się drukowaniem ulotek i strajkowego Biuletynu
    Informacyjnego. Po zakończeniu strajku awansował na członkiem Prezydium Zarządu
    Regionu, później został członkiem Komisji Krajowej, a w 1981 r. Wałęsa zrobił
    go członkiem Prezydium Komisji Krajowej.

    W 1981 roku razem z Jerzym Milewskim Merkel zakładał tzw. Sieć czołowych
    zakładów pracy, która miała być przeciwwagą dla oficjalnych
    władz „Solidarności”.

    Jednocześnie nie jest prawdą, iż Merkel nie znalazł się na tzw. liście
    Macierewicza. Możemy o nim przeczytać w dodatkach do listy w
    grupie „wykreślonych w ostatniej chwili”. Jacek Merkel figuruje tam jako TW-k,
    nr rejestracyjny 4077-89445, nr archiwizacji l8432/I-k. Miejsce złożenia akt
    wydz. III Biura Ewidencji i Administracji UOP. Nr mikrofilmu 18432/1. Sprawa
    prowadzona przez KW MO Gdańsk oraz wydz. XI dep. I (wywiad) Warszawa. Materiały
    i mikrofilmy zniszczone w styczniu 1990 r., a więc w kilka miesięcy po
    powstaniu rzekomo niekomunistycznego rządu Tadeusza Mazowieckiego.

    Zwraca uwagę fakt, iż zgodnie z przytoczonymi danymi Merkel miał pracować
    dla wywiadu podporządkowanego gen. Pożodze i rywalizującego z SB o tajnych
    współpracowników. Jak wspomina Pożoga, SB zależało na wykrywaniu transportów
    sprzętu i drukarń, natomiast wywiad pozwalał na ich istnienie celem
    zinfiltrowania służb zagranicznych. W tej sytuacji nie dziwi, że liczący sto
    maszyn transport z połowy 1986 roku przeszedł, natomiast następny z listopada
    już wpadł i SB uzyskała za darmo sprzęt wprawdzie sprowadzony z Singapuru, ale
    o parametrach objętym przez COCOM zakazem wywozu do krajów komunistycznych.

    Wydział XI Wywiadu zajmował się kontrolą łączności między podziemiem w
    kraju i placówkami „S” zagranicą. Na jego czele stał płk. Aleksander Makowski,
    późniejszy partner biznesowy Jacka Merkla.

    Rok 1982 Merkel spędził w internowaniu, a po zwolnieniu współpracował z
    Leszkiem Kaczyńskim, Aramem Rybickim, Mietkiem Wachowskim i Piotrem Nowiną-
    Konopką i zajął się łącznością z zagranicznymi placówkami „S” (1983-1986
    włącznie), przede wszystkim z Biurem Brukselskim kierowanym przez Jerzego
    Milewskiego.

    Przypomnijmy zatem co wiemy o J. Milewskim, późniejszym sekretarzu stanu w
    Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, znanym również jako TW „Franciszek”.
    Franciszek figuruje w księdze inwentarzowej wydz. III BEiA, w kartotece
    ogólnoinformacyjnej wydz. II BEiA UOP i kartotece ZSKO. Zarejestrowany przez
    wydz. III KW MO Gdańsk pod nr 1-179. Nr archiwalny 2171'3/1, data archiwizacji
    6.01.89, a więc przed rozpoczęciem rozmów „okragłego stołu”. Miejsce złożenia
    akt BEiA W-wa. Akta archiwalne zachowane. Po konflikcie z Wałęsą Milewski
    przestał być szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego ale po zwycięstwie
    Kwaśniewskiego, powrócił na to stanowisko. Jego kariera zatoczyła koło. Zmarł w
    1997 r.

    Tera już wiemy, iż kontakt między TW „Bolkiem”1/ a TW „Franciszkiem” musiał
    przechodzić przez TW-k Merkla. Czy w tej sytuacji można się jeszcze dziwić, iż
    Pożoga wiedział wszystko co działo się w Biurze Brukselskim? Miał „nawet jego
    [tj. Milewskiego] kalendarz z osobistymi notatkami”. Po co te opowiadania
    Merkla, Makowskiego i Pożogi o tam jak trudno było złamać szyfry komputerowy,
    którym Merkel porozumiewał się z Franciszkiem?

    Jak chwali się Pożoga: „Mieliśmy agentów w Brukseli, Paryżu, Berlinie
    Zachodnim, w Kanadzie. Później dotarliśmy do Sztokholmu, Szwajcarii, innych
    placówek [Solidarności] ... kontrolowaliśmy także tajną korespondencję
    zagranicznych biur Solidarności do działaczy krajowych: Krzysztofa
    Szymańskiego, Bogdana Borusewicza, Kornela Morawieckiego, Andrzeja Kołodzieja,
    Jacka Merkla i innych”.2/

    Na początku 1987 roku Merkel został odsunięty od łączności, gdyż dążył w
    1986 r. do wyeliminowania grupy warszawskiej, m.in. doradców prof. B. Geremka i
    T. Mazowieckiego.

    W 1988 roku w czasie strajków stymulowanych przez bezpiekę, która chciała
    przywołać ponownie do życia swego nowego partnera - „Solidarność”, Merkel
    przewodniczył Komitetowi Strajkowemu w Stoczni Gdańskiej, a następnie
    Międzyzakładowemu Komitetowi Organizacyjnemu NSZZ " Solidarność" w Gdańsku. W
    1989r. brał udział w obradach "okrągłego stołu", negocjując rejestrację
    NSZZ "Solidarność". W 1990 roku odpowiadał za zorganizowanie II Krajowego
    Zjazdu NSZZ "Solidarność" w Gdańsku, podczas którego zdecydował się nie
    kandydować do władz Związku. Następnie został szefem sztabu wyborczego Lecha
    Wałęsy. Po jego zwycięstwie wyborczym był do 12 marca 1991 ministrem stanu do
    spraw bezpieczeństwa narodowego w Kancelarii Prezydenta RP.

    Dwukrotnie Jacek Merkel zasiadał w Sejmie. W latach 1989-91 z ramienia OKP
    i w latach 1991-93 jako członek Kongresu Liberalno-Demokratycznego,
    zwanego „aferałami” z racji licznych przekrętów finansowych dokonywanych przez
    jego działaczy, którzy budowanie gospodarki rynkowej wyobrażali sobie jak
    bezkarny skok na kasę państwową. Merkel był członkiem Prezydium Rady Krajowej
    KLD i szefem jego kampanii wyborczej w 1993 roku. Od zjednoczenia Unii
    Demokratycznej i KLD był członkiem Rady Krajowej Unii Wolności.

    Po opuszczeniu w 1991 roku Kancelarii Prezydenta, na zlecenie Funduszu
    Gospodarczego NSZZ "S" Merkel organizował "Solidarność Chase Bank" S.A.,
    którego był pierwszym prezesem w latach 1991-1993. I od tej pory zajmował się
    działalnością gospodarczą.

    Merkel był członkiem licznych rad nadzorczych ale skupmy się na dwu
    charakterystycznych; Universalu Przywieczerskiego i Polskiej Korporacji
    Handlowej Rudolfa Skowrońskiego (nie mylić z Polską Korporacja Handlu
    Mikuśkierwicza).

    W wywiadzie udzielonego "Gentlemanowi" (luty 1998) Merkel dokonał wielkiego
    odkrycia, stwierdzając, iż „Universal nie miał nic wspólnego z FOZZ-em, a
    zarzuty wobec prezesa nie mogą od lat znaleźć wyrazu w formie aktu oskarżenia”.
    Ma to tłumaczyć fakt zasiadania przez „bohatera Solidarności” w radzie
    nadzorczej największego koncernu komunistycznego związanego z bezpieką i
    transferowaniem pieniędzy FOZZu na konta nieznanych spółek zagranicznych, w tym
    zakładanych przez bezpiekę (np. FMT Żemyka).

    W 1990 roku w spółkach R. Skowrońskiego pojawia się płk Aleksander
    Makowski, czas bowiem zmienić wywiad na biznes. W kwietniu 1994 roku Skowroński
    zakłada PKH razem ze spółką Ralco, która szybko wycofuje się i ciekawszą spółką
    zagraniczną FMT, należącą do Grzegorza Żemka, głównego oskarżonego w aferze
    FOZZ. FMT była klasyczna spółką, która służyła do wytransferowywania
  • tyka5 06.05.07, 12:19
    ciąg dalszy artykułu

    1990 roku w spółkach R. Skowrońskiego pojawia się płk Aleksander Makowski,
    czas bowiem zmienić wywiad na biznes. W kwietniu 1994 roku Skowroński zakłada
    PKH razem ze spółką Ralco, która szybko wycofuje się i ciekawszą spółką
    zagraniczną FMT, należącą do Grzegorza Żemka, głównego oskarżonego w aferze
    FOZZ. FMT była klasyczna spółką, która służyła do wytransferowywania funduszy
    FOZZ zagranicę, a później ich powrotu już jako wkładów prywatnych w nowe
    przedsięwzięcia biznesowe. Do rady nadzorczej PKH wchodzi oczywiście płk.
    Makowski, a jej przewodniczącym zostaje Merkel. Dawni przyjaciele nie
    współpracowali jednak długo, poniewaz z planów przejęcia Polonii nic nie
    wyszło. Pierwszy zorientował się Żemek i we wrześniu FMT wycofała się z PKH,
    natomiast Merkel poszedł w jego ślady dopiero w styczniu 1995 r.

    Zaproponowany przez Leszka Balcerowicza jako kandydat na stanowisko
    ministra transportu i gospodarki morskiej w gabinecie Jerzego Buzka, Merkel
    wycofał swoją kandydaturę, gdy nie uzyskał akceptacji AWS z powodu - jak sam
    twierdzi - „irracjonalnych reakcji” dawnych kolegów.

    Teraz Merkel postanowił zaufać „indywidualnej przedsiębiorczości”, jak to
    nazywa. W tym celu w roku 2000 przejął wraz z kolegami Wojciechem Krefftem i
    Dariuszem Kaszubskim Chemiskór, który zmienił nazwę na 4Media. Głównym celem
    spółki było okradzenie drobnych inwestorów giełdowych. Prokuratura
    zarzuciła „zdolnej trójce”, iż fałszując sprawozdania finansowe i ukrywając złe
    informacje o stanie spółki doprowadzili do sztucznego zawyżania kursów jej
    akcji, a następnie uzyskane środki wytrasferowywali do nieznanych spółek
    będących najprawdopodobniej ich własnością. Gdy już nie można było ukrywać
    stanu 4 Mediów - spółka rozpłynęła się, pieniądze pozostały w kieszeniach
    naszej trójki, a inwestorzy giełdowi i wierzyciele pozostali z papierami, które
    mogą sprzedać jedynie w skupie makulatury.

    Która droga jest bardziej prawdopodobna: od bohatera „Solidarności” do
    biznesmena, czy od TW do wspólnika ubeckich firm i gospodarczego aferała?
    Czytelnik będzie musiał na to pytania odpowiedzieć sobie sam, gdyż w Polsce
    sądy stoją na straży braku wolności słowa i ochrony dóbr osobistych aferzystów.

    Przypisy:

    1/ LECH WAŁĘSA (Prezydent RP, TW „Bolek”) Figuruje w KW MO Gdańsk oraz w
    kartotece informacyjnej wydz. II BEiA UOP i kartotece komputerowej ZSKO.
    Zarejestrowany 29.Xll.70 r. pod numerem 12535 przez wydz. III KW I MO Gdańsk.
    Akta archiwalne zachowane. 19 czerwca 1976 roku zaprzestano kontaktów z powodu
    niechęci „Bolka” do współpracy. TW „Bolek” od 1970 do 1976r. przekazywał SB
    informacje dotyczące destrukcyjnej działalności niektórych pracowników stoczni.
    W styczniu 1971 poinformował m.in. o tym, że jego koledzy z wydziału W-4:
    Jasiński, Kontor i Popielawski szykują akcję strajkową. W innym raporcie prosił
    by SB wzięła go na przesłuchanie, co pozwoliłoby mu uwiarygodnić się przed
    kolegami.

    2/ Generał Pożoga, „Wojciech Jaruzelski tego nigdy nie powie”, Reporter,
    Warszawa 1992, s. 140-141.

    abcnet.com.pl/artykul.php?art_id=1542&token=
  • tyka5 07.05.07, 09:22
    "Dziennik": Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa podejmują oficjalną
    współpracę. Pierwszym krokiem będzie wielka konferencja. Chcą na niej bronić
    zagrożonych - ich zdaniem - standardów demokracji w Polsce. Akcję przygotowuje
    i koordynuje Paweł Piskorski.
    Gazeta wyjaśnia, że spotkanie odbędzie się 17 maja. Część zaproszeń - do niemal
    dwóch tysięcy osób - już zostało rozesłanych. "Dziennik" dowiedział się, że
    lista gości będzie ostatecznie znana dziś po południu. Wśród zaproszonych są
    znani politycy - Bronisław Geremek czy Tadeusz Mazowiecki, a także profesorowie
    wyższych uczelni. Gazeta dodaje, że wszystkie zaproszenia są podpisane trzema
    nazwiskami: Kwaśniewskiego, Wałęsy i Olechowskiego. Ta trójka będzie bowiem
    nadawała ton całej dyskusji.

    "Dziennik" ujawnia, że wśród prelegentów dyskusji mają być Bronisław Geremek,
    Marek Safjan i Andrzej Zoll. Konferencja odbędzie się w Audytorium Maximum
    Uniwersytetu Warszawskiego. Chodzi o przyciągnięcie niechętnych PiS środowisk
    akademickich. Oficjalnym tematem spotkania będą "Europejskie standardy
    demokratyczne". Gazeta ujawnia jednak, że mowa będzie przede wszystkim
    o "pozytywnym" dorobku III RP i "negatywnym" IV RP braci Kaczyńskich. Więcej na
    temat wielkiej debaty przygotowanej przez Kwaśniewskiego, Wałęsę i
    Olechowskiego - w "Dzienniku".
  • tyka5 28.04.07, 13:27
    Co się zdarzy po śmierci minister Blidy?

    Wygląda na to, że sprawa śmierci Barbary Blidy rozpocząć może trzęsienie ziemi,
    jakiego w Polsce po 1989 roku jeszcze nie było.

    Gdyby sprawa dotyczyła wyłącznie mafii węglowej mielibyśmy kolejną bitwę z
    miażdżoną postkomunistyczną sitwą (wedle poręcznego określenia z kuchni znanego
    gawędziarza Oleksego). Bitwę w wojnie, w której obecne władze zaczynają zdaje
    się brać górę.

    Gdyby kwestią była wyłącznie śmierć potencjalnej podejrzanej w czasie wizyty
    ABW byłaby to kolejna kontrofensywa w wykonaniu III RP (po taśmach Begerowej i
    imprezie na wszechpolskiej działce) z ponowną próbą wysadzenia rządu w
    powietrze, tym razem przy użyciu naprawdę silnego ładunku.

    Cóż - tak się złożyło, że oba te aspekty wystąpiły łącznie. Obie strony dostały
    do rąk takie działa, że boją się ich użyć i na razie tylko przykładają trzęsące
    się paluchy do spustów.

    Jak tam było w Siemianowicach to oczywiście wiedzieć nie możemy ale że podawany
    przebieg zdarzenia cuchnie na kilometr - to wiedzieć możemy dysponując odrobiną
    oleju w głowie.

    Opozycja zmasakrowałaby rząd, gdyby zadziałała z takim rozmachem jak przy
    okazji ględzeń Mojzesowicza i Lipińskiego (pamięta ktoś jeszcze o co tam szło?)
    Tym razem jednak psy nie zostały spuszczone z łańcuchów a wielki róg nie dał
    sygnału nagonce. Czemu?

    Rykoszet po ewentualnej rozróbie w Sejmie mógłby roznieść SLD na strzępy.
    Mafijne puzzle, które rząd w naprędce zacząłby przed kamerami na użytek
    gawiedzi łączyć utworzyłyby taki obraz, że włosy powstawałyby na głowach
    największym piewcom III RP.

    Tak więc mamy rozsypane na stole bierki. Każdy ostrożnie podnosi swoją.

    W pierwszych godzinach po zdarzeniu brak jest narzucającego się natychmiast i w
    sposób oczywisty postulatu sformowania sejmowej komisji śledczej.

    Nieśmiało jednak koncepcja ta zaczyna kiełkować. Helena Łuczywo enigmatycznie
    pisze o niezależnej komisji. Wojciech Olejniczak też w końcu zaczyna mówić o
    komisji - tym razem już sejmowej.

    PiS kwestionuje zasadność tych postulatów. W pewnym momencie PiS-owski poseł
    Jędrzej Jędrych wspomina, że "specjalna komisja byłaby za to pomocna przy
    zbadaniu funkcjonowania mafii węglowej."

    Krótko potem powtarza to już Zbigniew Ziobro.

    Rząd i opozycja coraz mocniej szczerzą kły.

    Jeśli eskalacja doprowadzi do otwartego starcia to mam wrażenie, że będzie ono
    rozstrzygające.

    maciej-dudek.pardon.pl/dyskusja/141784/co_sie_zdarzy_po_smierci_minister_blidy

    -----------------------------------------------------------------------------

    Od siebie dodam, że raczej nic wielkiego się nie zdarzy, bowiem strony są w
    klinczu. Zbyt gwałtowne ruchy doprowadziłyby polską (a może nie tylko polską)
    polityke do trzęsienia ziemi. Straty tych, którzy w ten czy inny sposób
    trzymają od lat lejce władzy, byłyby ogromne. Publika, czyli my, nie może się
    dowiedzieć, kto naprawdę rządzi i po co Polską.
  • tyka5 25.04.07, 09:51
    Józef Oleksy wyjeżdża z kraju

    - A niech jedzie - mówią jego byli koledzy z SLD.

    Po ujawnieniu tzw. taśm Gudzowatego, na których Józef Oleksy w dosadnych
    słowach skrytykował znajomych z SLD, były premier został bez partii i bez
    kolegów.

    Czy w kraju ktoś będzie za nim tęsknił? - Nic go tu nie trzyma. Niech jedzie -
    mówi Jerzy Szmajdziński z SLD. Szef Sojuszu Wojciech Olejniczak: - Nawet mnie
    to nie interesuje.


  • tyka5 17.05.07, 00:29
  • obywatel28 17.05.07, 01:14
    Jarosław kaczyński jest przezorny. Całą kasę trzyma na koncie Mamusi dzieki
    czemu moze mówić że nie posiada zadnych pieniedzy. Nikt nie przesledzi ile kasy
    dostaje i skad i ile jej ma. Dłuznicy, weźcie przykład a bedziecie mogli drwic
    z komorników. Z jego oswiadczenia majatkowego wynika, ze ma oszczedności 10.000
    zł !!!! a od lat pobiera pobory poselskie min.12.000 zł miesiecznie. Musi byc
    człowiekiem bardzo rozrzutnym. Na co traci kasę tego nikt nie wie. Jakby taki
    mądry był Kwasniewski to byłby ubogim komunistą.
  • legalna-blondynka 18.05.07, 00:28
    Ja niestety nie zarabiam 12.000 zł miesięcznie, ale gdybym zarabiała to
    podobnie jak pan Kaczyński nie zaoszczędziłabym wiele....< 6000- to powinien
    zarabiać każdy,aby żyć na przeciętnym poziomie i czuć się w miarę komfortowo.
    12.000 czyli około 3 tyś euro to jest pensja....np. farmaceuty w Niemczech....,
    gdyby nie komunizm, sowiecka okupacja i rządy PRL...zarabialibyśmy tyle , co
    Niemcy, Holendrzy, Anglicy.....a nie jakieś nędzne 2 czy 3 tys , za które młodzi
    ludzie nie mogą utrzymać nawet dwójki dzieci.
  • legalna-blondynka 18.05.07, 14:37
    Uświadomcie sobie w końcu ,że ....jeśli zarabiamy netto poniżej 3tyś miesięcznie
    to jesteśmy
    BIEDOTA.....i tyle,bo 1000euro w UE to zarabia sprzątaczka . Komuna nam przez
    lata wypaczyła punkty widzenia,nauczyła godzenia się na mierność i porównywania
    z tymi, co mają od nas gorzej. Kto nadal myśli "kołchozowo" i "socjalistycznie"
    i nie potrzebuje żadnego luksusu,godzi na uwłaczające zarobki i nie docenia
    dążenia Kaczyńskich do normalności-powinien wyjechać na Kubę.
  • tyka5 24.05.07, 09:53
    "Nasz Dziennik": Prawdopodobnie w najbliższych dniach władze Szwajcarii ujawnią
    informacje na temat kont polskich polityków.
    W ubiegłym roku ówczesny prokurator krajowy, dziś minister spraw wewnętrznych i
    administracji Janusz Kaczmarek zwrócił się do strony szwajcarskiej o pomoc w
    śledztwie.

    W tym tygodniu przedstawiciele polskiego wymiaru sprawiedliwości w Szwajcarii i
    Lichtensteinie prowadzili finalne rozmowy dotyczące ujawnienia i przekazania
    takich danych.REKLAMA Czytaj dalej

    Według nieoficjalnych informacji, do jakich dotarł "Nasz Dziennik",
    potwierdzają się wcześniejsze doniesienia Dochnala o tajnych zagranicznych
    kontach eseldowskich polityków: Jacka Piechoty i Marka Ungiera.

    Ministerstwo Sprawiedliwości na razie nie komentuje sprawy. Jednak jak
    ustalił "Nasz Dziennik", we wtorek i wczoraj w Szwajcarii prowadzone były
    intensywne, finalne rozmowy dotyczące ujawnienia informacji o specjalnych
    kontach zakładanych przez polskich polityków lewicy w tamtejszych bankach.

    Szwajcaria słynie z bardzo rygorystycznych zasad dotyczących tajemnicy
    bankowej. Jednak zgodnie z obowiązującym tam prawem takie dane mogą zostać
    ujawnione, jeżeli się udowodni, że zgromadzone na kontach środki mogą pochodzić
    z przestępstwa.

    - Są politycy z SLD którzy mają konta za granicą, co wcale nie oznacza, że są
    to zwykłe konta, tylko takie na których są "dziwne przepływy finansowe" -
    powiedział w radiu RMF FM szef MSWiA Janusz Kaczmarek. Jak zaznaczył, są to
    prawdopodobnie pieniądze pochodzące ze źródeł przestępczych.

    Pytany, czy są to konta Piechoty i Ungiera, odparł: - Nie zaprzeczam i nie
    potwierdzam. Nie będę mówił o żadnych nazwiskach.

    wiadomosci.onet.pl/1540995,11,item.html
  • tyka5 30.05.07, 10:52
    Wrocławski Dwór Wazów w latach 90. był miejscem spotkań i wspólnych bankietów
    polityków SLD i Unii Demokratycznej z wpływowymi przedstawicielami świata
    przestępczego. Tam upijano się do nieprzytomności, robiono interesy i
    organizowano fundusze na kampanie wyborcze - czytamy w "Naszym Dzienniku".

    Gazeta powołuje się na Wiesława Michalskiego, który w latach 90. był jednym z
    najbogatszych ludzi w Polsce, a zarazem czołową postacią ówczesnego świata
    przestępczego. Michalski, który od ośmiu lat poszukiwany był listem gończym,
    wczoraj oddał się w ręce CBŚ. Wcześnie w rozmowie z dziennikiem zapowiedział,
    że będzie zeznawał.

    Michalski mówi gazecie, że na organizowanych przez niego spotkaniach bywali
    m.in. Aleksander Kwaśniewski, Marek Ungier, Aleksandra Jakubowska, Józef
    Oleksy, Grzegorz Schetyna, Władysław Frasyniuk.

    Twierdzi on też, że wspierał finansowo kampanie wyborcze Unii Demokratycznej.
    Miał także pożyczyć 150 tysięcy złotych Wladysławowi Frasyniukowi. Frasynik
    zaprzecza tym doniesieniom. Aleksander Kwaśniewski i Grzegorz Schetyna również
    zaprzeczyli jakoby znali Wiesława M.

  • tyka5 07.09.07, 09:07
    "Dziennik": Aleksander Kwaśniewski udziela rad władzom w Berlinie.
    Były prezydent udzielił wywiadu dla niemieckiego wydania
    pisma "Vanity Fair". Kwaśniewski mówi tam wprost, że z Polską będzie
    trzeba ostrzej postępować, jeśli wybory wygra PiS i nie zmieni
    swojej polityki wobec Niemiec.
    Jak zaznacza "Dziennik" dotąd żaden z polskich polityków nie posunął
    się do tego, aby sugerować obcemu państwu zaostrzanie kursu wobec
    własnego kraju.

    Strategię rządu PiS wobec sąsiadów zza Odry określił
    Kwaśniewski "diabelnie złym pomysłem" i "kursem na prowokację". Były
    prezydent chwali też Angelę Merkel za to, że do tej pory nie uległa
    prowokacjom Warszawy. Ale też radzi: Gdyby po wyborach Kaczyńscy
    mieli pozostać u władzy, Niemcy powinny się zastanowić, czy nie
    zaostrzyć kursu - czytamy w "Dzienniku". Wielu polskich polityków
    krytykowało w zagranicznej prasie sytuację w Polsce. Ale Aleksander
    Kwaśniewski posunął się najdalej - choć to właśnie jego jako byłego
    prezydenta obowiązuje szczególna odpowiedzialność za słowa
    wygłaszane na arenie międzynarodowej - podsumowuje "Dziennik".

    wiadomosci.onet.pl/1601530,11,item.html
  • grucha444 08.09.07, 13:50
    Kwach rzadko wiedzial, co gada. Zawsze cos mu sie pier.....a to chory byl i
    lekarstwa z wodka mieszal, a to cos mu sie uwidzialo, ale teraz to nawet sami
    Niemcy pekaja ze smiechu,ze Polska debil rzadzil. Zaden byly prezydent nie
    wystepuje przeciwko swojej ojczyznie. Kwach ta wypowiedzia powierdzil,ze
    czerwone popaprance to zdrajcy.
  • tyka5 23.09.07, 21:15
    Oleksy, który w marcu odszedł z SLD, obecnie jest profesorem i
    dziekanem Wydziału Stosunków Międzynarodowych Akademii Finansów i
    SGH.

  • tyka5 27.09.07, 10:40
    "Fakt": Z materiałów komunistycznej bezpieki wynika, że obecny lider
    lewicy był zarejestrowany jako tajny współpracownik "Alek". Młody
    Kwaśniewski musiał czuć się bardzo pewnie. Nawet SB oszukiwał, że
    jest magistrem.
    "Fakt" jest pierwszą gazetą, która dotarła w Instytucie Pamięci
    Narodowej do teczek byłego prezydenta. Gazeta twierdzi, że nie
    skorzystała z przecieku ani nikt nie podrzucił jej tajnych teczek.
    Do zachowanych w IPN materiałów dotyczących Aleksandra
    Kwaśniewskiego dotarł najprostszą drogą. Nowa ustawa lustracyjna
    daje każdemu Polakowi prawo dostępu do teczek osób sprawujących
    najważniejsze funkcje w państwie. Każdy może prześwietlić przeszłość
    zarówno obecnych, jak i dawnych dygnitarzy. I choć Trybunał
    Konstytucyjny zakwestionował część ustawy, to uprawnienie nadal
    obowiązuje. "Fakt" postanowił sprawdzić, jak działa ono w praktyce.
    W maju tego roku dziennikarz bulwarówki, jako zwykły obywatel,
    złożył do IPN wnioski o udostępnienie teczek kilku czołowych
    polityków. Na odpowiedź czekał ponad trzy miesiące. Wtedy IPN
    wyznaczył datę dostępu do akt Kwaśniewskiego. Gazeta nadal czeka na
    rozpatrzenie pozostałych wniosków.

    "Fakt" relacjonuje: Środa rano. Czytelnia oddziału IPN w Warszawie
    pęka w szwach. Nad aktami dawnej SB ślęczą naukowcy, dziennikarze i
    zwykli ludzie. Na biurku reportera lądują dwie teczki opatrzone
    nazwiskiem Aleksandra Kwaśniewskiego. W pierwszej znajduje się tylko
    jedna kartka - to wypis z dziennika rejestracyjnego dawnego
    Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, gdzie odnotowywano agentów. Pod
    numerem 72204 zapisano tu Aleksandra Kwaśniewskiego. Z materiałów
    wynika, że 29 czerwca 1983 r., gdy był on redaktorem naczelnym
    tygodnika "ITD", został zarejestrowany jako tajny współpracownik o
    pseudonimie Alek. Pod inną datą - 7 września 1989 r. Kwaśniewski,
    już po upadku PRL, zostaje wyrejestrowany ze spisu. Dacie towarzyszy
    tylko jedno słowo: rezygnacja. Nie wiadomo, czy Kwaśniewski sam się
    wycofał, czy zrezygnowała z niego SB. W teczce byłego prezydenta nie
    ma śladu zobowiązania do współpracy, jakichkolwiek raportów, donosów
    czy ewentualnych zadań zlecanych "Alkowi". Brakuje też danych
    oficerów prowadzących tego agenta.

    "Fakt" przypomina, że Kwaśniewski wielokrotnie zapewniał, że nigdy
    nie był współpracownikiem SB.
  • tyka5 03.10.07, 12:16
    Okazuje się, że gdzie dwóch się bije, tam czerwony korzysta i zaczął
    korzystać. Naraz dowiadujemy się z wszystkich mediów i ze wszystkich
    komentarzy, że komuna wraca, jakby nigdy nic i to właśnie jest dobre
    dla Polski. Nawet księżna J. jest zdania, że wygrał jej “mąż stanu”.
    Nawet “sondaże” dowodzą, że Kwaśniewski jest lepszy niż Kaczyński.
    Jak na mój gust to we wczorajszej debacie premier Morda się wyłożył,
    ale co tam moje gusta, skoro SĘDZIOWIE wydali inny werdykt. A z
    sędzią się nie dyskutuje na boisku czy ringu.

    Czyli jest dobrze, mówią nam czerwoni i będzie jeszcze lepiej. Nawet
    bowiem Miller kibicował premierowi Mordzie. To też znak czasów. Już
    jakiś czas temu pisałem o wzbieraniu wielkiej czerwonej fali LiD, SO
    oraz PSL i to zjawisko weszło w fazę decydującą. Można powiedzieć
    mamy kulminację powodziowej fali. Wygląda wszak na to, że “układ”
    potraktował już PO jako partię schodzącą, a pragnie wzmocnić
    koalicję “peerel teraz albo nigdy”. Czemu nie? A komu było źle za
    komuny? Na pewno jedynie oszołomom, jak A. Macierewicz, którego
    powrót do parlamentu dla niejakiego R. Sikorskiego to przejaw
    rusyfikacji państwa. Czego to człowiek się nie dowie od ludzi,
    którzy w jakiejś łasce uświęcającej do PO wstępują, jak do zastępów
    niebieskich. To już TAKIE RZECZY można dostrzec, jeśli się wejdzie
    na właściwy szczyt w tej wysokogórskiej wspinaczce. Jak nie czerwony
    Olimp a la “Krytyka Polityczna”, w której Marksa czy Lenina na nowo
    można odczytać z wycięciem zakrwawionych kart historii, to błękitny
    szczyt intelektualny partii ludzi mądrych.

    Wszystko to piękne, że aż nie do uwierzenia, zwłaszcza że niektórym
    komentatorom robi się słabo na samo wspomnienie hasła “Precz z
    komuną”, bo jak wiadomo, co także warto przypomnieć, skandowano je
    ze słynnym “Znajdzie się pała na d… Generała”, tudzież “A na wiosnę,
    zamiast liści…” itp. Samo wspomnienie tamtych okrzyków i bieganiny
    ulicznej, i strzelających petard, budzi naturalny u niektórych
    komentatorów dreszcz obrzydzenia. No bo przecież żadnej komuny nie
    ma. I może nawet nie było.

    Nieustanna zaś sielanka finansowo-polityczna, jakiej zaznają w
    naszym kraju komuniści, to po prostu normalny proces demokratyzacji
    po okresie sowietyzacji. Zresztą, nawet sowietyzacji nie było,
    najwyżej wydarzenia marcowe czy inne.

    Przy takiej wizji historii, dodajmy: historii zakłamywanej
    nieustannie, z uporem, konsekwentnie i wciąż na nowo, okazuje się,
    że nawet wspominanie buntu antykomunistycznego przepojone jest
    jakimś awanturnictwem i jednocześnie zawracaniem Wisły kijem. O
    wiele fajniejsza jest wizja historii, w której nie ma ani katów, ani
    ofiar, jeno same dzieje, procesy, zjwiska, fenomeny, no i
    nieubłagane mechanizmy. W ten sposób cała ta rozwrzeszczana czereda,
    wszystkie te czerwone regimenty schodzą na jakiś oddalony plan, bo
    na pierwszym jest np. mechanizm demokracji i demokratyzacji. Nie ma
    żadnych Millerów, Kiszczaków, Urbanów, Jaruzeli, Kwaśniewskich,
    Gadzinowskich, Passentów, Toeplitzów, Ikonowiczów i im podobnych,
    jest Mechanizm, który po prostu działa i tak sam z siebie sprawia,
    że komuniści wciąż mają coś do powiedzenia na polskiej scenie
    politycznej. Czerwona Mechagodzilla wydaje się domorosłym
    politologom nawet taka swojska, bo sterowna, nowoczesna, a nie
    dzika, pradawna, jak jakiś potwór ziejący ogniem.


    Mechagodzilla wraca w taki sposób, jakby miała naprawiać zniszczone
    przez komunizm miasta, drogi, blokowiska, fabryki, szpitale, obiekty
    sportowe i podnosić z kolan “upadłych” – i jakby z tamtą prehistorią
    nic nigdy nie miała wspólnego. Można by rzec, że Kwaśniewskiemu
    bliżej dziś do pierwszej Solidarności niż Kaczyńskiemu.

    W takiej sytuacji wrzaski jakichś blogerów-cepów “Precz z komuną!”,
    bez względu na to, w jakim padają kontekście, powinny być jakoś
    wyciszone, do cholery. Takie jest prawo demokracji w końcu. Dajcie
    tu do nowego salonu jakiegoś porządnego demokratę z pałką.

    freeyourmind.salon24.pl/36679,index.html
  • tyka5 25.10.07, 11:50
    Młoda Kwaśniewska kłamała!

    Jak zapewne pamiętacie, Ola Kwaśniewska podczas wizyty w Dzień Dobry
    TVN wykorzystała dany jej czas antenowy do agitacji na rzecz swojego
    taty (zobacz: Ola Kwaśniewska broni taty. Łzy i emocje!).
    Zapewniała, że Aleksander nie był pijany podczas konwencji w
    Szczecinie, jego "filipińska choroba" to nie żart, a nawet więcej -
    że gdyby pił alkohol, byłby już martwy!
    Co zrobił tata Oli w kilka dni później? Przyznał, że faktycznie był
    pijany i przeprosił swoich wyborców i kolegów z partii, tłumacząc,
    że "taki moment może się zdarzyć każdemu". Dlaczego więc wciąż żyje?
    Dlaczego Ola zrobiła w siebie idiotkę?
    Kłamiąc i płacząc w programie na żywo, Ola weszła w świat "wielkiej"
    polityki. Zagranie trochę w niezapomnianym stylu poseł Sawickiej,
    która jednak mówiła prawdę (podobno).

    www.pudelek.pl/artykul/6013/ola_kwasniewska_klamala/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka