Dodaj do ulubionych

zbliża się Dzien Wszystkich Świętych

18.10.09, 16:53
bardzo bardzo się boję, pierwszy raz w życiu w ten dzień będę na grobie mamy.
Jestem nowa na tym forum. moja Kochana Mami umarła 8 sierpnia. cały czas
zbieram się żeby napisać naszą historię. zrobię, to zrobię. nie tylko żeby to
z siebie wyrzucić ale też dla przestrogi..
na dzień dzisiejszy panicznie boję się 1 listopada. nie znam już siebie tak
jak kiedyś. moja psychika codziennie płata mi straszne figle. jestem z tym
wszystkim sama.
Edytor zaawansowany
  • agawa43 18.10.09, 18:32
    Kamila mój brat odszedł też w sierpniu.
    I ani on ani my nie pomyśleliśmy że 1 listopada już go z nami nie będzie.
    Odszedł od nas niespodziewanie.
    Został wyrwany z tego świata.
    Pamiętaj nie jesteś sama.
    Jest nas, cierpiących bardzo dużo.
  • annubis74 18.10.09, 18:44
    Ja też bardzo boję sie tego dnia
    Moja Mama odeszła 24 czerwca tego roku
    do tej pory 1 listopada był dniem który raczej lubiłam
    przesycony nostalgią, skupieniem, wspomnieniami
    zawsze po odwiedzeniu grobu dziadków i innych krewnych szliśmy do
    Rodziców na herbatę, wspominać, rozmawiać, być ze sobą
    teraz nie będzie Mamy
    Boję się, będziemy stać nad Jej grobem i boję się że nie uda nam sie
    powstrzymać łez, będą podchodzić ludzie, znajomi, rodzina a ten grób
    ędzie jak otwarta rana
    Później wrócimy do domu, a ona zoatanie tam, na cmentarzu
    jak przeżyć ten dzień??????
  • apapon 18.10.09, 18:50
    ja czuję to samo co Wy, moja Mamusia zmarła 14 grudnia, więc
    pierwsze te święta specjalnie dla Niej. Dla mnie to od teraz będzie
    najważniejszy dzień świąteczny, dzień wspomnień o Niej dla nas i dla
    moich dzieci, by pamiętały o swojej Babci.
  • halas1961 18.10.09, 21:46
    Dzień wszystkich świętych...
    Od zawsze był dla mnie dniem zadumy nad przemijaniem, odchodzeniem, dniem
    pamięci głównie o tych, których znałam, a którzy poodchodzili... Mój dziadek
    Franciszek ze Lwowa, który konie kochał nade wszystko. Koń w stajni czasem miał
    więcej niż domownicy:)Moja Babcia Rozalia, jego żona, która sery miała w
    piwniczce w rożkach poszytych z tetry pieluszkowej, bielutkiej jak śnieg choć
    łazienki nie miała i w miskach było wszystko myte. Śmietana w jej piwniczce w
    garnkach glinianych i masło swojej roboty zawijane w liście chrzanu... Moja
    druga babcia Ania, która ze mną jako małą dziewczynką za rączkę spacerowała, na
    swojej jednej prawdziwej nodze a drugiej drewnianej, która tak mnie ciekawiła
    jako dziecko... Jej mąż - dziadek Janek , dzielny, swiatły człowiek, który sam
    się czytać nauczył i odważnie w świat za chlebem wyruszał do Brazylii, Niemiec,
    Szwajcarii, gotował najlepiej na świecie. Szybko poodchodzili, szybko...byłam
    dzieckiem... Moje ciotki, wujkowie, sąsiadki, sąsiedzi, koleżanka, kolega, moi...
    Mój tata, kochający nade wszystko Ojczyznę, otwarty, serdeczny, uwielbiający
    biesiady rodzinne i śpiew , dusza towarzystwa...Mój Tata, którego byłam ukochaną
    córeczka, , który odszedł 14 lat temu i ze stratą po latach czterech się
    pogodziłam dopiero...Mój tata, ktory odszedł mając 61 lat i tak mówił: "jak
    szybko ten czas dziecko zleciał, jeszcze by sie pożyło, jeszcze by sie
    pochodziło, a tu odchodzić już trzeba..."
    I moja Agatka, moja radość, nadzieja, moja miłość...Ta najbardziej moja, która
    tam już...Tak nie po kolei, tak bardzo nie po kolei... Panie Boże...Moja Agatka,
    która powinna być teraz ze mną i mówić: "wszystko będzie dobrze"...Drugie święto
    zmarłych przy jej grobie...Będą przychodzić tak jak w zeszłym roku koleżanki ze
    swoimi chłopakami, koledzy ze swoimi dziewczynami, kuzynki, kuzynowie, ciotki z
    usmiechnietymi wnukami, wujowie rozradowani bo ich dzieciom się układa, a my jak
    sieroty największe bedziemy stać przy tym jednym z najpiekniejszych na cmentarzu
    pomników i głupio odpowiadć :"dzień dobry" i głupio mówić :"wszystko w
    porzadku". A więc jednak to się dzieje naprawdę...Dzień za dniem mija, pora roku
    za porą roku...A ona nie wraca, nie biegnie ze szkoły, z torba na ramieniu nie
    wpada do domu, nie opowiada mi o nowinkach w modzie, nie wymyśla jak zarobic
    pieniądze, nie plotkuje ze mną o tym czy o tamtym...Serce kupiłam z gąbki
    florystycznej, kwiaty na nim będę układać... na wszystkich świętych na pomniku
    położę, żeby miała ładnie, żeby jej sie podobało...Serce kwiatami wypełnione,
    szkarłatnymi różami będzie...pewnie kwiaty jej się by spodobały...i co z tego,
    co z tego, wszystko to o kant d...y rozbić...
    Halina-mama Agatki
  • luna67 19.10.09, 00:13
    Dzien Wszystkich Swietych mam codziennie w moich myslach i modlitwie, nie
    potrzebna mi mogila...., bo nie w grobie jest jej gest i smiech a w mym sercu i
    w niebie...
  • mala_1984 19.10.09, 00:35
    Dla mnie świeto zmarłych jest codziennie. Chyba bardziej mnie denerwuje, że w
    tym dniu ludzie przypominają sobie o swoich bliskich. Powinno się pamietać
    CODZIENNIE!!!!!! Nie raz na rok. Ja chodzę na cmentarz codziennie i odrazu widać
    kto dba o swoich bliskich, a kto robi to od święta. Teraz bardzo dużo ludzi jest
    na cmentarzu, sprzątają, kupują kwiaty, znicze.... A co robią przez cały
    rok??????????????????????? Rozumiem, gdy ktoś jest za granicą bądź w innym
    mieście, jednak nie rozumiem jak będąc w tej samej miejscowości można odwiedzać
    bliskich od święta... A potem taka zaduma, wspominanie, wzdychanie.... Ja mam
    gdzieś takie wzdychanie!! RAZ NA ROK!!!!! Jakaś irytacja we mnie buzuje jak na
    to wszystko patrzę. I chyba nie wiem jak to zniosę, żeby się powstrzymać i nie
    powiedzieć jednego słowa za dużo.
  • pam_71 19.10.09, 10:05
    Ostatnio tworzyliśmy z Młodym drzewo genealogiczne ;-) I od razu
    myśl o dziadkach i pradziadkach ;-) I dobrze,że przed 1list
    właśnie ... bo ilekroć ciepła myśl o naszych przodkach powstanie w
    naszej głowie to chyba więcej niż lampka na ich grobie ;-)
    Pozdr
    PS: Bo lepiej choć przed 1.XI niez wcale ...
  • miseczka.0 19.10.09, 12:52
    bez urazy ale po co umarłym codzienne wizyty,porządki i ozdóbki na
    grobach.Naprawdę wierzysz, że to ich obchodzi? Myślisz, że ktoś
    czeka tam na Ciebie.Skoro wierzysz w nieśmiertelność duszy, to chyba
    nie sądzisz, że zmarli stoją przy swoich grobach czy w nich leżą i
    sprawdzają obecność bliskich, świeżość kwiatów i ilość zniczy.To co
    robisz i z jaką częstotliwością, jest zaspokojeniem tylko Twojej
    potrzeby.
  • dorrita79 19.10.09, 13:04
    mala 1984, myślę, że nie możemy oceniać innych, czy sprzątają na grobach czy
    nie. To jest każdego indywidualna sprawa. Ja co prawda mieszkam w innym mieście
    aniżeli grób moich najukochańszych, ale nawet gdybym mieszkała w tym samym, to
    myślę, że nie byłabym tam częstym gościem. Po prostu ja tego nie potrzebuje.
    Mnie to nie jest do niczego potrzebne. Dla mnie to nie jest "dbanie czy nie
    dbanie o bliskich".
    Dla mnie jest to tylko pomnik z kamienia, a w środku prochy; nic nie znaczące
    ani dla mnie, ani dla tych co już odeszli. Moi ukochani są teraz w innym
    wymiarze, szczęśliwi. Dla nich ciała były "jak ubranie", które wreszcie zrzucili
    i mogli lżejsi pójść dalej. Dla Nich ich prochy nie mają najmniejszego znaczenia
    i nie potrzebują bym odwiedzała coś, co jest tak naprawdę bez znaczenia. Wg mnie
    groby są dla tych co żyją, bo to niektórym pomaga, a nie dla tych co odeszli.
    Ale to jest moje zdanie, moje poglądy, moje widzenie sprawy i nic nikomu do
    tego. Każdy ma prawo wierzyć w co chce.
    Jedni potrzebują częstego chodzenia na grób, rozmawiania ze zmarłymi, a inni
    nie. Jedno i drugie rozwiązanie jest ok.
    Dla mnie 1 listopada jest normalnym dniem. Zawsze takim był, nigdy nie
    przykładałam do niego wagi. Wkurzało mnie tylko, że nagle wszyscy jak jeden
    mąż, rzucają się na groby, dlatego ja robiłam inaczej;-)
    Ale gdybym chciała się mocniej zastanowić nad tym jak ja do tego podchodzę, że
    ciała to tylko "przenoszone ubrania", to dzień 1 listopada powinien być dla mnie
    szczęśliwym dniem, ich dniem... bliskości z Panem, uczczeniem tego, że teraz
    naprawdę Żyją i są szczęśliwi:-)

    pozdrawiam
    Dora
  • mala_1984 19.10.09, 18:52
    Jeżeli ktoś nie przywiązuje wagi to grobów to jestem w stanie zrozumieć, że
    przychodzą rzadko, niektórym sprawia to ból też to rozumiem. Jednak jeżeli ktoś
    mówi, szlocha, wzdycha jakim to ważnym miejscem jest cmentarz, jaki to ważny
    dzień 1 listopada, po czym pojawia się w tym ważnym miejscu raz na rok. No i
    tydzień przed aby posprzątać, by wszystko ładnie wyglądało, to w moim toku
    rozumowania jest to trochę obłudne. Przecież są też Święta Bożego Narodzenia,
    Wielkanoc, Urodziny, Imieniny... Więc jak dla kogoś dane miejsce jest ważne i
    osiągalne to chyba częściej jest odwiedzane. Ale to tylko moje zdanie. Może i to
    ja przesadzam, ostatnio ludzie wzbudzają we mnie irytację. Jak rodzina, która
    zapewniała, że mogę na nich liczyć, że będą dzwonić, odwiedzać itd. Po czym zero
    odwiedzin, zero telefonów. W sumie wcale tego nie potrzebuję. Niczego nie
    potrzebuję. Tak lepiej.
  • annubis74 19.10.09, 19:22
    Kiedy żyła moja Mama ja na cmentarz chodziłam kilka razy w roku.
    Teraz jestem codziennie lub prawie codziennie dlatego że tego
    potrzebuję, ja a nie moja Mama. Z drugiej strony i tak przez wiekszą
    część dnia myślę o Mamie, nie tylko nad Jej grobem.
    Kiedyś lubiłam ten dzień, był dla mnie takim czasem na zwolnienie
    tempa, na powspominanie dziadków, pooglądanie rodzinnych fotografii.
    Cmentarz w tym dniu wyglada jak wielka lampa naftowa, tyle światełek
    pod kloszem z konarów drzew. Ale w tym roku wolałabym aby tego dnia
    nie było w kalendarzu, tak jak paru innych. Bo wspomninanie Mamy to
    jak świeża jątrząca sie rana, na codzień jest ciężko, a wiem ze tego
    dnia będzie to straszne.
  • tilia7 19.10.09, 19:05
    mala_1984 u mnie żałoba jest świeża i jeżdżę na cmentarz raz w tygodniu.Ale nie
    zakładam,że tak będzie zawsze, bo jeśli decydujemy mimo wszystko tu zostać, to
    jednak musimy zająć się też sprawami żywych.Nie każdy ma czas na to,żeby chodzić
    na cmentarz codziennie.Niektórzy mieszkają daleko a nawet jeśli nie, to chyba
    przychodzi taki moment żałoby, o jakim pisze Doritta,że do człowieka dociera,że
    TAM ICH NIE MA.To nie znaczy,że się zapomina o bliskich, nie znaczy,że się
    przestało kochać.Każdy powinien tak się zachowywać jak sam potrzebuje.Dla
    siebie, nie dal innych.Ja codziennie palę w domu świeczkę dla Niego,On o tym wie
    i ta świeczka płonąca w moim domu jest tak samo ważna i dla Niego i dla mnie jak
    zapalony na grobie znicz.A że tego nie widzą inni?No cóż, nie dla nich jest to
    światełko...

    Mnie tylko drażni w tym dniu jego bezrefleksyjność i komercyjność, która już
    opanowała chyba wszystkie dziedziny życia.Ale poza tym niech każdy ma takie
    relacje ze swoimi zmarłymi bliskimi,jakie chce mieć.Byle tylko mnie pozwolił na
    to samo.
  • halas1961 19.10.09, 19:49
    "Przechodniu, który pamiętasz o nas nie zapomnij o sobie."
    taki tekst na jakimś nagrobku kiedyś dawno temu przeczytałam.
    A więc przechodniu, który pamiętasz o tych co odeszli w tym pamiętaniu sie nie
    zatrać, bo Twój bliski który odszedł chyba nie chciałby tego...
    Jest czas na wszystko, czas płaczu, łez ogromnych, czas niepogodzenia,
    nienawiści do świata i ludzi otaczających, czas nadwrazliwości, czas poczucia
    krzywdy i osamotnienia... ale nawet jesli teraz w to nie wierzysz, przyjdzie
    czas pogodzenia ,czas spokoju...który umożliwi Ci dalsze funkcjonowanie...Na
    poczatku nie wierzy się, ze przyjdzie ten czas, że kiedyś , ze jeszcze żyć
    będę...Że całkiem inaczej, ale będe...Że powiem, dzieki Ci Boże, czy Losie(jak
    kto tam mówi) za to że daleś mi tego człowieka, że miałam to szczęście być z nim
    choć trochę...Teraz płaczesz- płacz...ale pozwól płynąć czasowi, pozwól mu
    zmieniać swój ból, swoje myśli, pozwól...Czas płynie, ból się zmienia, ból się
    oswaja, chociaż jeszcze w to nie wierzysz...aż przychodzi taki dzień, że wiesz,
    że juz mozesz, już musisz, jesteś gotowy powiedzieć swojemu bliskiemu, który
    odszedł:"żegnaj, mozesz odejść"(jak poczuła ten czas Annmaria)...Nie bój sie ,
    Twój bliski nie będzie zły, że mu pozwalasz, nie będzie mu przykro, nie trzymaj
    go za guzik, za rękaw, On się cieszy ze pozwalsz mu juz iść...I wtedy zaczniesz
    odczuwać spokój, pogodzenie, wtedy też uświadomisz sobie, że musisz zamknąć
    przeszłość,to nie znaczy zapomnieć o swoim bliskim... musisz zacząć nowy
    rozdział zycia, musisz wszystko organizować od nowa... Myślisz teraz to
    czytając: "ja nie chcę zamykac tego co było, nie chce nic od nowa
    organizować..." ale jeśli przyjmujesz "Życie", wiesz przeciez ,ze jego
    elementami są nie tylko radość i szczęście ale również cierpienie i śmierc. To
    tez jest Życie...
    "przechodniu....nie zapomnij o sobie..." myslę że nasi bliscy, ktorzy odeszli
    też tak do nas wołają...
    Halina-mama Agatki




  • tilia7 19.10.09, 21:09
    Halinko dziękuję.To był tekst,którego dziś bardzo potrzebowałam:)Bardzo.
  • annubis74 19.10.09, 21:36
    Dziękuję Halinko
    Chcę wierzyć ze wszystkich sił ze tak będzie... kiedyś
    dzięki za tą nadzieję
  • kalincia 22.10.09, 18:00
    ja się z Twoją opinią nie zgadzam. myślę, że tak naprawdę jest
    nieważne, czy codziennie odwiedza się grób czy raz na tydzień czy
    jeszcze rzadziej.. tak naprawdę - w pewnym sensie - odwiedzanie
    grobów, zapalenie znicza czy przyniesienie kwiatków bardziej pomaga
    osobom, które pozostały niż tym, które już odeszły..
    ja wierzę, że gdzieś tam jest jeszcze jakieś życie.. i zmarli tam
    żyją, w tym innym wymiarze, bez bólu i trosk.. że widzą nas, dają
    znaki..
    nie mam dowodów, że tak jest, po prostu wierzę.. może wierzę, żeby
    nie zwariować..
    czasem myślę, że gdy zapalam znicz lub kładę kwiatka na jego grobie,
    robię to bardziej dla jego rodziców.. żeby wiedzieli, że ktoś
    pamięta, że ktoś nadal wspomina ich syna.. ktoś, kto będzie zawsze
    pamiętał.. nie wiem gdzie mnie rzuci los za parę czy parędziesiąt
    lat - ja nigdy o nim nie zapomnę .. on jest we mnie, w moim sercu,
    wspomnieniach i pozostanie tam do końca mojego życia ..
    odwiedzam jego grób, gdy tego potrzebuję, gdy chcę płakać z rozpaczy
    czy też gdy chcę mu za coś podziękować.. jestem tam, przy pomniku,
    zapalam mu lampkę, zostawiam aniołki ..

    nie oceniaj innych .. nie każdemu pomaga odwiedzanie grobu, uwierz ..
    to nie znaczy, że nie pamiętają.. życie toczy się dalej, ludzie są
    zabiegani, z czasem coraz rzadziej pojawiają się na cmentarzu..
    powiem Ci coś na moim przykładzie - po jego śmierci wyjechałam do
    innego miasta na studia, w tygodniu byłam daleko, na weekendy
    wracałam do domu, zawsze gdy wracałam, musiałam pojechać do niego..
    po prostu musiałam tam pojechać - zapalić znicz, opowiedzieć mu co u
    mnie, powiedzieć, że się boję, poprosić o pomoc, popłakać.. zapytać
    kolejny raz 'dlaczego właśnie Ty?'
    będę do niego jeździć, potrzebuję tego, ale proszę, nie oceniaj mnie
    i tego, jak często tam jestem...


    > Dla mnie świeto zmarłych jest codziennie. Chyba bardziej mnie
    denerwuje, że w
    > tym dniu ludzie przypominają sobie o swoich bliskich. Powinno się
    pamietać
    > CODZIENNIE!!!!!! Nie raz na rok. Ja chodzę na cmentarz codziennie
    i odrazu wida
    > ć
    > kto dba o swoich bliskich, a kto robi to od święta. Teraz bardzo
    dużo ludzi jes
    > t
    > na cmentarzu, sprzątają, kupują kwiaty, znicze.... A co robią
    przez cały
    > rok??????????????????????? Rozumiem, gdy ktoś jest za granicą bądź
    w innym
    > mieście, jednak nie rozumiem jak będąc w tej samej miejscowości
    można odwiedzać
    > bliskich od święta... A potem taka zaduma, wspominanie,
    wzdychanie.... Ja mam
    > gdzieś takie wzdychanie!! RAZ NA ROK!!!!! Jakaś irytacja we mnie
    buzuje jak na
    > to wszystko patrzę. I chyba nie wiem jak to zniosę, żeby się
    powstrzymać i nie
    > powiedzieć jednego słowa za dużo.
  • mala_1984 22.10.09, 19:36
    Nie oceniam Cię ani nikogo, wyrażam swoje zdanie, jak Ty teraz. W sumie myślę sobie teraz, że rzeczywiście co to za różnica ile kto jest na cmentarzu...
    Kogo to obchodzi... Czy ktoś przynosi kwiaty... Zapala znicz...
    Przecież nie tych co odeszli..................
    Rzeczywiście co to za różnica.....................................
    I tak nie ma to sensu.
  • kalincia 24.10.09, 12:10
    niezupełnie .. jeśli Tobie pomaga codzienny pobyt przy grobie, bądź
    tam .. jeśli przynosi Ci to chociaż małe ukojenie, odwiedzaj grób
    bliskiej osoby jak najczęściej .. zapalaj znicze, zostawiaj
    kwiatki..
    możliwe, że jednak pewnego dnia poczujesz, że nie chcesz tam iść, że
    coś w Tobie w środku się buntuje..

    a sensu nic nie ma .. sensowne byłoby tylko jedno wyjście -
    cofnięcie czasu i śmierci .. o niczym bardziej nie marzę :(
  • elsebet 19.10.09, 08:27
    Piszesz: na dzień dzisiejszy panicznie boję się 1 listopada.
    Ja też się boję, chociaż dla mnie to będzie kolejny 1 listopada. W
    ten dzień zwykle pojawiają się we mnie bardzo silne smutne emocje
    ale można to przeżyć jeżeli wie się, że tak może być i poszuka się
    wsparcia (na przykład wśród rodziny albo na forum).
    Piszesz: nie znam już siebie tak jak kiedyś. moja psychika
    codziennie płata mi straszne figle.
    Nie wiem, o czym dokładnie piszesz. Dla mnie żałoba to czas kiedy
    jestem smutna, osłabiona, czasem nie byłam w stanie iść do pracy a
    czasem nie byłam w stanie przestać płakać. Ale to mija, z czasem
    znowu zaczynam czuć że potrafię być silna i opanowana. Przyszedł
    taki moment kiedy pozytywnie zaskoczyło mnie to, że najgorsza,
    najciemniejsza faza żałoby mija. Ale ten proces trwał miesiące a nie
    dni czy tygodnie.
    Piszesz: jestem z tym wszystkim sama.
    Jeżeli będziesz się odzywać, nie będziesz sama.
    Pozdrawiam.
  • luccio1 19.10.09, 15:53
    Jeśli się obawiasz, że nad grobem Mamy mogłabyś się rozsypać psychicznie - to
    może lepiej nie idź.
    Może jeszcze nie w tym roku.
    Mama Ci wybaczy.
  • tilia7 19.10.09, 19:10
    A jeśli się rozsypiesz, to co takiego się stanie?Co się stanie, jeśli się
    rozpłaczesz czy nawet zasłabniesz?Przecież tam są ludzie, tam są tacy sami jak
    Ty ludzie, którzy przyszli do bliskich zmarłych i w razie czego na pewno Ci ktoś
    pomoże.A Ty masz prawo do żałoby i wszystkich zachowań oraz stanów, które z niej
    wynikają.To nie jest ani powód do wstydu ani jakaś zaraźliwa choroba.Ja też się
    boję, też będzie to moje pierwsze Wszystkich Świętych na grobie kochanego
    mężczyzny i wiem,że nie będzie łatwo.Ale pójdę.Wezmę jakieś delikatne
    uspokajacze i pójdę.A jak się rozsypię to trudno.
  • annubis74 19.10.09, 19:31
    Masz rację Tilio
    ale z drugiej strony to nie masz czasem wrażenia, że żałoba nie
    przystaje do naszych czasów. Że mówienie o śmierci, żałobie jest źle
    widziane, nieakceptowane, wstydliwe. Że "rozsypywanie" się w
    miejscach publicznych, nawet takich jak cmentarz jest przyjmowane z
    konsternacją i zażenowaniem. Mnie zdarzało się często szlochać na
    cmentarzu (bo jeśli nie tam to gdzie), wychodzić z niego we łzach,
    często spotykałam się z uwagami i napomnieniami, że moje łzy nie
    dają spokoju mojej Mamie. Ludzie traktują takiego człowieka jak
    zadżumionego, jakby tragedia mogła sie rozprzestrzenić, zarazić ich
  • tilia7 19.10.09, 21:07
    Tak Annubis, masz całkowitą rację,że tak jest.I wydaje mi się,że tym bardziej
    nie wolno sobie pozwolić na to,żeby ktoś nam tą żałobę cenzurował i swoim
    zachowaniem dawał do zrozumienia jak wolno się nam zachowywać a jak nie wolno.Ja
    też będę w niełatwej sytuacji, bo rodzina mojego partnera na pytania "co
    słychać" odpowiada,że u nich ok,a jak ja mówię,że u mnie tragicznie i że ledwo
    sobie radzę to widzę tą dezaprobatę,że się wyłamuję z tego niepisanego układu,te
    spojrzenia oceniające "wariatkę".Ale wiesz co?Mam to gdzieś.Ja tak czuję i jeśli
    będę na cmentarzu czuła się spokojnie, to będę spokojna.A jeśli się rozpłaczę to
    będę płakać.Jeśli im wadzą moje łzy, to cóż przykro mi bardzo.Moja psycholożka
    powiedziała mi to samo,choć to może brzmi egoistycznie,ale żałobę trzeba przeżyć
    w zgodzie ze sobą.Bo inaczej nie ma szans z niej naprawdę wyjść.Kiedyś było
    chyba faktycznie łatwiej, bo żałoba była takim okresem ochronnym, a teraz to
    jest taki okres, gdzie każdy patrzy i ośmiela się oceniać.Za mało
    płaczesz-źle.Za dużo płaczesz-jeszcze gorzej.Wszystkich i tak nie zadowolisz, to
    po co się w ogóle wysilać?
  • mismax 19.10.09, 21:29
    Dziewczyny ja w sprawie tych "uspojakajaczy". Nigdy nie miałam do
    czynienia ze środkami tego typu. Dwa razy w zyciu podano mi
    relanimum i czułam się fatalnie po zażyciu tego leku. Teraz troszke
    po kryjomu biore na noc est....m. Pozwala mi zasnąć w miare szybko i
    troszkę wycisza w ciągu dnia. Ale... być może znacie jakieś inne
    dostepne środki, które łagodzą wiadomo jakie stany psychiczne....
    Jeśli na forum lepiej nie wymieniac nazw lekarstw moze ktos napisze
    na prv? Bardzo prosze;) Dzień 1 listopada to dla mnie równiez
    pierwszy szczególnie tak trudny dzień z którym muszę sobie poradzić.
  • tilia7 20.10.09, 11:57
    mismax jeśli masz poważne problemy,takie bardziej depresyjno-lękowe
    to idź po poradę do psychiatry, który najlepiej dobierze Ci
    leki.Natomiast jeśli to mają byc takie zwykłe, łagodne
    uspokajacze,które Cię wyciszą ale nie otępią to kup sobie jakieś
    ziołowe bez recepty.Ja brałam Valused,teraz też go mam ale biorę już
    tylko na noc albo jak bardzo potrzebuję.ale jest to dobry lek, bo
    jak mówiłam można wziąc go w dzień i nie jest się nieprzytomnym a
    zawiera dziurawiec,więc działa też lekko antydepresyjnie.Zresztą
    jest sporo takich ziołowych,nie są bardzo drogie to można
    wypróbowac,które Ci najlepiej pomogą
  • mismax 21.10.09, 10:40
    Dzięki tilia,własnie chodziło mi co coś lekkiego. Chcę już odstawić
    ten środek nasenny a ponieważ odczuwam jego działanie boję się
    powrotu do rzeczywistości bez zupełnego "znieczulenia". Wole mieć
    cos po ręką na wszelki wypadek. Myśle, że nie bedzie potrzeby
    powrotu do mocniejszych srodków bo to kolidowałoby z charakterem
    mojej pracy. Pozdrawiam.
  • annubis74 19.10.09, 21:33
    Mam tak samo. Na pytanie "co słychać" odpowiadam "kiepsko, źle,
    tragicznie" i widzę panikę w oczach pytajacego. Bo nie wie jak ma
    się wtedy zachować. bo taka odpowiedź wymaga działania, pomocy,
    pocieszenia chociaż. Nikt (albo prawie nikt) nie jest na nia
    przygotowany. W świecie sukcesu śmierć to porażka. Zadanie
    niewpisane w harmonogram zadań, które wymknęło się spod kontroli.
    Kiedyś już napisałam że paradoksalnie śmierć Mamy wyzwoliła we mnie
    nieznane mi wcześniej pokłady egoizmu, egocentryzmu oraz
    asertwności. I naprawdę am gdzieś oceny innych. ich spojrzenia. i to
    co myślą. I chce w końcu gdzieś wypłakać moje łzy bo mam wrażenie ze
    niedługo w nich utonę
  • tilia7 20.10.09, 12:02
    Wiem Annubis,też tak mam.Paradoksalnie ja wcale nie chcę pomocy, bo
    w czym mi mogą pomóc?Chciałbym tylko poczuc się zrozumiana.Jedno
    proste zdanie:"nawet nie wyobrażam sobie, co czujesz" jest
    mądrzejszą odpowiedzią niż wszystkie debilne "weź się w garśc"
    albo "myslałam,że już Ci lepiej".Dlatego ja konsekwentnie
    odpowiadam,że czuję się nadal źle i że szybko mi się nie
    polepszy.Żal mi bliskich, tych najblizszych, mamy, babci, siostry,
    bo wiem,że się o mnie martwią i chciałyby usłyszec,że już czuję się
    lepiej.Ale się nie czuję, nic na to nie poradzę:(
  • beattrix120309 19.10.09, 22:17
    Dzień ten zawsze jak tylko sięgnę pamięcią był dla mnie dniem smutnym i
    pełnymzadumy..((( Ostatnie 25 lat zawsze spędzałam ten dzień w Gnieźnie przy
    grobie mojej mamy i tam tez zapałam dwa małe znicze dla moich nie narodzonych
    dzieci.Ostatnie pięć lat zawsze towarzyszył mi mój kochany mąz Jarek.Od tego
    roku to się już
    zmieni....po raz pierwszy będę stała przy grobie mojego Jarka. Zawsze byłam na
    cmentarzu z rodziną a teraz będę tylko Ja moja córeczka Madzia i grób Jarka.
    Strasznie się boję tego dnia...i nie wiem jak to przeżyję...im bliżej tym strach
    jest większy.... a do tego nie będę mogła się wypłakać tak jak bym chciała...bo
    co powiem Madzi..(((( Ona jest jeszcze taka mała...((((
    --
    Gdyby Miłość Moja Mogła Uzdrawiać,a Łzy Wskrzeszać...byłbyś...teraz Z Nami...Mój
    Kochany ..((
  • maretta111 21.10.09, 11:11
    "Już Zaduszki się zbliżają
    z nieba w wszyscy zaglądają.
    Jak na dole groby stroją
    na cmentarzach aż się dwoją
    Ludzie biegną, porządkują,
    świece kwiaty też kupują.
    Każdy grób tam porządkuje
    i upiększyć go próbuje
    Bo raz w roku się zbierają
    i cmentarze odwiedzają.
    Gonią swoje samochody,
    pokazują rewie mody...
    Lecz nie oto właśnie chodzi
    jak się komuś dziś powodzi.
    Liczy się tu zadumanie
    i na chwilę zatrzymanie.
    By rozważyć sens życia
    i naszego tu przeżycia.
    By modlitwa co dzień była,
    nas przez życie prowadziła.
    Bo gdy życie zatracimy
    i swą wiarę zagubimy,
    to pieniądze nic nie dadzą
    w niebie nas tam nie posadzą.
    Święto w niebie też tam mają
    i na święto to czekają.
    Bo przepustki tam rozdają
    zejść na ziemię pozwalają.
    By na grobie spędzić chwile,
    pozwolenia mają tyle.
    By wśród krewnych się zatrzymać,
    płomyk świecy tam otrzymać.
    Czasem przecież nam się zdaje,
    że nam myśli ktoś oddaje.
    Że czujemy obok siebie
    i myślimy o Tych w niebie.
    A to oni tu przychodzą
    po cmentarzu wśród nas chodzą.
    Zabierają te płomyki
    jak wspaniałe klejnociki.
    A z tych modlitw co mówimy
    i w nich przodków polecimy.
    To bukiety układają,
    potem w niebie je oddają.
    Przed oblicze Pana niosą
    i kwiatami tymi proszą,
    by Pan przyjął te bukiety
    jak dusz zmarłych amulety.
    Tak im pomóc tam możemy
    i modlitwy tam wyślemy.
    By im wszystko w Raju dali
    jak za życia obiecali.
    A płomyki świec migają
    blask do nieba wysyłają.
    Że wciąż o nich tu myślimy -
    kiedyś do nich dołączymy...
    ((.....................)
    ((....................(,)
    ((...................[__]
    ((...................[__]
    ((...................[__]
    ((.................(____)
    ((_,»*¯**¯*«,_)) ((_,»*¯**¯*«,_))
    *”˜˜”*°•._˜”*°••°*”˜_.•*”˜˜”*°•.
    "ŚPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI TAK SZYBKO ODCHODZĄ"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka