Dodaj do ulubionych

Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia

31.12.09, 06:17
Mojej mamie lekarze zamiast pomóc wpędzili ją do grobu. Jak mówiła że czuje
się coraz gorzej ,oni twierdzili że wymyśla ,bo wyniki badań mówią co innego.
Po udarze jak leżała na neurologii obserwowałam że traktują ludzi jak
przedmioty. Wypisali ją do domu na noszach, płakała wtedy że zawożą ją do domu
umrzeć. Żadnego wsparcia, żadnej nadziei ani człowiekowi umierającemu ani
rodzinie. Sami zrobili u niej typowy błąd lekarski, i póżniej jeszcze na nas
krzyczeli jak chcieliśmy jakichś dokładnych informacji. Pielęgniarki
powiedziały że po 70 roku życia już się ludzi nie leczy bo fundusz mało płaci.
Mamusia miała 74 lata. ale wyglądała z 15 lat młodziej i tak też się
zachowywała. Mówiła nawet że nauczy się internetu , żeby mieć większy kontakt
ze światem. Ponadto wychowywała od 8 lat 14 letniego wnuczka( bratowa zginęła
w wypadku w 2001r , brat pracuje na 3 zmiany) Miała wolę i motywację . chciała
tego wnusia wychować chociaż do dorosłości. I w 2 miesiące wszystko prysło jak
mydlana bańka, rozwalone życie kilku rodzin., poprzez bezmyślność ,i to że oni
muszą się gdzieś uczyć robić te badania- niedawno w naszym szpitalu powstał
nowy oddział kardiologii inwazyjnej. Nie myślą że w tym wieku człowiek ma
różne inne schorzenia i leczenie powinno być przemyślane. O dalszej opiece
napiszę póżniej , bo już nie mam sił.
Obserwuj wątek
    • edzia764 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 31.12.09, 15:45
      Mocnakrysia .... rozumiem, co przezywasz, rozumiem tez Twój
      gniew,Twoją złość na służbę zdrowia. W lipcu 2009 r. zmarł mój mąż.
      Poszedł tylko na "kosmetyczny" zabieg przpukliny. Na skutek
      ewidentnego zaniedbania lekarza i pielęgniarek, którzy pełnili nocny
      dyzur nastąpił zgon. Brakło opieki fachowej, i niestety ... sam nie
      mógł sobie pomóc ....rano pielęgniarka roznosząca termometry z
      przerażeniem stwierdziła, ze pacjent zasnął ... i juz niestety sie
      nie obudzi .... oni "odfajkowali" kolejny przypadek śmierci we śnie,
      przeszli do porządku dziennego ... a ja zostałam sama ze swoim
      bólem, rozpaczą. Wielkie wsparcie, zrozumienie mam tylko tu na tym
      forum, gdzie kazda z nas przezywa swoja tragedie. Jesteś z nami,
      wpisałaś sie do naszej rodziny ...pamietaj tutaj nie jesteś
      osamotniona. Zyczę Ci wytrwałości, siły w walce z bólem i ta wielką
      tesknotą .... Irena
      • mocnakrysia Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 01.01.10, 07:33
        Dziękuję Irenko za ten wpis i wsparcie,sama widzisz jak to jest z naszą służbą
        zdrowia. Nie wiem czy osoby tam pracujące są całkowicie pozbawione ludzkich
        uczuć. Wiesz , ja to wiem na pewno ponieważ przez 5 lat pracowałam w szpitalu
        jako pielęgniarka (CO PRAWDA BARDZO DAWNO),i bardzo szybko uciekłam z zawodu .
        Cieszę się że nie wykonuję pracy która zmusza do znieczulicy i która nie zabrała
        mojej wrażliwości. Chociaż teraz ,kiedy przeżywam ciężką żałobę po mamie ,to nie
        wiem co byłby lepsze. Pozdrawiam, życzę wytrwałości w nowym roku i siły by
        znosić tę wielką pustkę po naszych bliskich.
        • sonja12 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 01.01.10, 11:53
          TAKIEJ BEZDUSZNOŚCI JAK U POLSCE TO CHYBA NIGDZIE NIE MA. COŚ WIEM
          O TYM CENTRUM ONKOLOGII KIELCE- TAM DOPIERO HIENY- PIELĘGNIARKI I
          LEKARZE. 80% LUDZI TAM PRACJUE Z PRZYPADKU, PIELĘGN. TYLKO KAWKĘ
          PIŁY I CZEKOLADKI JADŁY, A LEKARZE, A SZCZEGÓLNIE ZASTĘPCZYNI NA
          ODDZIALE CHEMII, BEZDUSZNA I BEZWZGLĘDNA, ALE CO JEJ TAM, ONA JEST
          PONAD PRAWEM , BO MA WŁADZĘ NAD WSZYSTKIMI,PANI K. ALE JĄ TEŻ LOS
          DOSIEGNIE , OBY JAK NAJSZYBCIEJ.
            • kajetanb52 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 01.01.10, 12:44
              A czego się spodziewasz? Na oddziałach hematologi albo onkologi umiera dziennie
              po kilka osób. Czy ty naprawdę myślisz że lekarz powinien się emocjonalnie
              wiązać z każdym pacjentem? Przecież takie podejście jakie proponujesz
              sprawiłoby, że po roku pracy w najlepszym wypadku miałby dosyć, a w najgorszym
              skończyłby u wariatów. Traktują nas jak żywe maszyny, które trzeba naprawić. I
              tak powinno być, nie chcę żeby lekarz się nade mną rozczulał, ma mnie leczyć. A
              jeśli wyleczyć się nie da ma dać w spokoju umrzeć
                  • kajetanb52 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 01.01.10, 17:00
                    A dlaczego uważacie, że diagnozowanie było złe? Sama autorka w pierwszym poście
                    napisała, że kolejne badania wychodziły dobre. Więc nie było powodów, żeby
                    zatrzymywać jej mamę w szpitalu. A że wypisali ją do domu kiedy było wiadomo, że
                    umrze? Niech dziękuje Bogu, że mogła być przy niej. Kiedy moja żona w
                    listopadzie zginęła w wypadku ja byłem 350 km dalej. Oddałbym wszystko, żeby być
                    przy niej wtedy. Chociażby po to żeby potrzymać ja za rękę i nie umierała w
                    samotności.
                      • m-i-l-v-a Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 01.01.10, 17:47
                        Ja tu pisałam kiedyś w watku o godnym umieraniu o moich odczuciach podobnych do
                        Twoich, o zalu do słuzby zdrowia, o poczuciu winy, ze nie mogłam zapewnic moim
                        rodzicom godnego umierania... o upakarzajacej bolesnej bezduszności... Gdy
                        przypominałam sobie rodziców widziałam ich przez pryzmat tego upokarzajacego
                        odchodzenia...Uporałam się z tym tylko dlatego, ze gdy mnie przytrafił wypadek,
                        polska słuzba zdrowia się zrehabilitowała- miałam troche szczescia, moje emocje
                        się wyciszyły. Cały czas jednak uwazam podobnie jak Ty, ze w naszym kraju...
                        traktowanie umierajacych jest przewaznie zenujace...Wspołczuje ci z powodu
                        smierci Mamy.
                      • halas1961 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 01.01.10, 17:57
                        Czytając powyższe wypowiedzi nie odebrałam w żadnej z nich ataku na inna osobe.
                        Ot, kazdy mówi jak uwaza.
                        Co do bezduszności i niekompetencji...Wiem, ze sie zdarza. Nas prawie omineła, a
                        wrecz przeciwnie doswiadczyłysmy ciepła, cudownej opieki i ludzkiego serdecznego
                        traktowania. A nawet przezywania wspolnego i łez wspólnych z niektórymi
                        pracownikami słuzby zdrowia.
                        Bezdusznosc miala miejsce gdy od 8 rano do prawie 20 wieczorem spedzilysmy na
                        izbie przyjec i w kolko robiono corce badania. Ona znosila to lepiej niz ja,
                        byla cierpliwa, nie klęła(jak ja), spokojnie wszystko znosila, a na koniec
                        okazalo sie ze i tak jej na oddzial wewnetrzny (tachykardia) nie przyjma. Po
                        kilku dniach lekarka, ktora miala wowczas dyzur otrzymala za zaistniala sytuacje
                        nagane od ordynatora z wpisem do akt. O sytuacji dowiedzial sie ordynator od
                        mojej bratowej, ktora tam pracuje na rentgenie. Corka juz wowczas byla bardzo
                        slaba.
                        A poza tym (pislam o tym juz kiedys) mialysmy do lekarzy, pilegniarzy(z malym
                        wyjatkiem) szczescie. Po pierwszej operacji P. Marian , pielegniarz kolo 50-ki z
                        Urologii szpitala na Arkonskiej w Szczecinie(nie widze powodu aby to
                        ukrywac)otoczyl moja corke taka opieka, ze czula sie bezpiecznie, wszystko co
                        mozliwe miala na wyciagniecie reki. Serdecznosc, cieplo, usmiech, zrozumienie,
                        kompetencja to rowniez na Onkologii od lekarki, ktora prowadzila corke. O opiece
                        w ostatnim miesiacu, gdy Agatka lezala w domu to moglabym historie cala napisac.
                        Lekarka rodzinna nawet gdy nie dzwonilam przyjezdzala codziennie chocby po to
                        zeby zobaczyc co slychac, gdy byla potrzeba dwa razy dziennie. Oprocz tego
                        lekarka z hospicjum raz lub dwa razy w tygodniu. Pielgniarka z przychodni tez na
                        kazde zawolanie. Na wolne dni nasza pani doktor tak mnie zawsze zabepieczala, ze
                        czulam sie w miare bezpiecznie, ze wiedzialam iż nie jestem sama. Kochani sa tez
                        ludzie przez wielkie "L", sa lekarze przez wielkie "L". O serdecznosci
                        Profesora Szczylika w Warszawie to nawet nie ma co wspominac, bo kto doswiadczyl
                        chocby zamienienia z nim slowa wie jakiej to klasy czlowiek i specjalista. Coż
                        mojej corce nie mogl pomoc. Zaordynowal to co akuat na swiecie w jej schorzeniu
                        bylo najlepsze...nie pomoglo...przedluzylo zycie o 3 miesiace...ksiazkowo, jak
                        mowila Agatka...Bo przeciez wszystko wiedzialysmy... ile, jak, co z internetu.
                        Co do raka nerki wiedzialysmy wiecej niz lekarz rodzinny. Oby nikt takiej wiedzy
                        miec nie musiał...
                        Halina-mama Agatki
                        • tilia7 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 01.01.10, 22:22
                          Ja też bym prosiła jednak o wyrozumiałość dla tej drugiej strony.W mojej obecnej
                          żałobie lekarze nie odegrali żadnej roli,stwierdzili tylko zgon.Ale tak się
                          składa,że mam lekarza w rodzinie i wiem jak to wygląda od drugiej strony.Po
                          pierwsze chory jest cały system służby zdrowia za który nie odpowiadają lekarze
                          i pielęgniarki,tylko administracja,zarządzenia ministerialne itp.Z tego wynika
                          mnóstwo problemów,zaczynając od tego,że z każdego przeprowadzonego badania,z
                          każdego podanego leku,każdego pacjenta zatrzymanego w szpitalu lekarz się musi
                          tłumaczyć,bo to są ogromne,niewyobrażalne wręcz koszty,idące w kwoty od tysięcy
                          w górę.Po drugie lekarzy w szpitalach,o pielęgniarkach nie mówiąc,jest po prostu
                          za mało a obowiązków mają ponad miarę.Oprócz samego leczenia jest jeszcze stos
                          dokumentacji,którą według wymogów i zarządzeń muszą wypisać.Bywa,że po
                          całonocnym dyżurze,spędzonym na sali operacyjnej,kolejne kilka godzin spędzają
                          na opisywaniu historii choroby.Bywa,że nie śpią po kilkanaście godzin,czasem
                          dłużej niż dobę a cały czas się od nich wymaga gotowości,precyzji,nieomylności.A
                          pomijając już to wszystko lekarze też są omylni,jak wszyscy ludzie a
                          medycyna,mimo ogromnego postępu nadal nie jest cudotwórstwem.Wyniki badań nie
                          zawsze są jednoznacznie i często bywa tak,że mogą sugerować inną chorobę a
                          przyczyną jest inna.Ja rozumiem stanowisko tych rozgoryczonych bezdusznością
                          osób,sama gdybym była chora czy miała chorych bliskich chciałabym,aby okazano mi
                          serce i pomoc.Tylko po prostu uświadamiam Wam,że nie zawsze bezduszność i
                          niekompetencja lekarzy jest faktycznym powodem sytuacji,która opisujecie.
                    • olaopolanka Re: do Kajetana 01.01.10, 17:46
                      Boze ile bym dala,aby Mama umierala przy mnie,jezdzilam 3 miesiace,2 razy w
                      ciagu dnia/tylko tak mozna bylo,Mama lezala na OIM-ie/i nia bylo nam to dane,aby
                      Mama odeszla przy nas.Masz racje najgorsza jest ta swiadomosc,ze nasi Bliscy
                      umierali w samotnosci. I uwierz mi straszne bylo traktowanie chorych przez
                      personel,szczegolnie tych chorych lezacych na OIM-ie,bezwladnych,podlaczonych do
                      aparatury,niemogacych wyrazic swego bolu,strachu,Ci Ludzie w tym moja Mama,ktora
                      byla caly czas swiadoma i wiele rzeczy wyrazala oczami, traktowano jak
                      kukly,przedmioty.Nie chce tu pisac o odzywkach w stosunku do nich itd.itp.Wiem
                      to jest moj bol, moja Mama ale powtarzam chodzi mi tylko o odrobine
                      czlowieczenstwa w stosunku do Cierpiacego.Nikt nie musi ze mna plakac, nie
                      zadalam czulosci,a tym bardziej litosci w stosunku do mnie ale tylko bycia
                      czlowiekiem dla tych,ktorzy powoli odchodzili.
    • mimowszystko27_0 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 01.01.10, 23:34
      Tilio, a czy w leczeniu lekarze zrobili wszystko?
      Pomyśl, czy dali mu szansę, czy może raczej odbierali nadzieję.
      Tak jak mojemu ukochanemu. A później tylko stwierdzili zgon.
      Chora jest cała służba zdrowia. Często robią niepotrzebne badania, a
      wystarczyłoby zwyczajnie porozmawiać z pacjentem, rodziną i to dałoby więcej.
      Ale po co,nie ma czasu. Żyjemy w biegu i to nas gubi i zabija.
      • tilia7 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 02.01.10, 11:51
        W wypadku mojego mężczyzny nie było leczenia.To była śmierć gwałtowna i
        niespodziewana.
        Jak wszędzie tak i wśród lekarzy są ludzie z powołania i ludzie którzy wybrali
        ten zawód z różnych niskich pobudek:dla kasy,prestiżu,bo rodzice tak chcieli.Tak
        samo jest wśród księży,tak samo wśród nauczycieli.Jedni wykonują ten zawód z
        serca inni nie.A my cóż,po prostu nie spodziewajmy się cudów.I przyjrzyjmy się
        sobie.Zadajmy sobie,ale tak uczciwie pytanie, jak my wykonujemy naszą pracę,jak
        traktujemy innych ludzi.Czasem taka czyjaś bezduszność jest dobrym powodem,żeby
        dostrzec własną ułomność i słabość.I spróbować być lepszym człowiekiem.
        • olaopolanka Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 02.01.10, 18:54
          Masz racje Tilio takie sytuacje w zyciu powoduja, ze czlowiek przyglada sie
          sobie,temu jak postepuje,jak zyje i jakim jest czlowiekiem. Ja od sluzby zdrowia
          nie oczekiwalam cudow,ani od jej pracownikow, ja nadal sie bede upierac-
          oczekiwalam SZACUNKU i odrobiny CZLOWIECZENSTWA do CIERPIACEGO i dlugo
          ODCHODZACEGO CZLOWIEKA,w tym przypadku w stosunku do mojej Mamy.I nie ma dla
          mnie znaczenia,ze sa tacy ludzie, w Polsce jest nadal wysokie bezrobocie i
          zawsze mozna zrobic weryfikacje tych,ktorzy do zawodu sie nie nadaja, niech
          np.sprzedaja marchewke/przy calym szacunku do wszystkich sprzedawcow/ a nie
          traktuja Czlowieka jak przedmiot,majac przy tym chore poczucie wladzy czy tez
          zaleznosci.
        • m-i-l-v-a Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 02.01.10, 19:01
          Zgadzam się z Toba Tilio, ze ulepszanie swiata powinnismy zaczynać od siebie.
          Traktować innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. Gdyby wszyscy
          postępowali zgodnie z ta zasadą nie byłoby podobnych postów,nie byłoby
          rozczarowan. Nie dziw się jednak, ze ludzie napiętnuja czyjąś niekompetencje,
          bezduszność... takie rzeczy zawsze trzeba wytykać i ganić.... Rozumiem, ze
          lekarze, tak jak przedstawiciele kazdej innej profesji , sa rozni. Najpierw sa
          ludzmi, a dopiero potem lekarzami, nauczycielami, duchownymi. To jak postępuja w
          kontaktach słuzbowych jest bardzo zalezne od tego pierwszego. Jezeli sa ludzmi
          przez wielkie L, zawsze zachowaja się taktownie bez wzgledu na to czy sa
          zmeczeni czy nie. Rozumiem, ze lekarze nie mogą utozsamiac sie z umierajacym,z
          bolem jego bliskich, ale mogą do tego cierpienia podchodzić z szacunkiem,
          zrozumieniem... czasem tyle wystarczy. Wszyscy wiemy, ze wsrod lekarzy jest
          wielu wspaniałych ludzi, nic nie mozna im zarzucic... o takich piszemy rzadziej,
          bo to powinna być norma, cos wpisanego w zakres obowiazkow i kodeks postepowania
          miedzyludzkiego. Czesciej piszemy o tym ,co odbiega od normy... pewnie dlatego,
          by to zmienić, zaoszczedzić innym cierpienia (niepotrzebnego), ktorego sami
          doswiadczylismy
    • annubis74 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 04.01.10, 14:55
      Moja Mama zmarła w czerwcu. Miałą pecha trafić do szpitala podczas
      tzw. "długiego weekendu", kiedy to dyżurujący lekarze byli
      sfrustrowani faktem że pracują gdy inni wypoczywają. Mimo że
      postawiono prawidłwą wstępną diagnozę i lekarze zdawali sobie sprawę
      z możliwych następstw choroby przez dwa dni nic nie zrobili mimo że
      stan mamy się pogarszał z godziny na godzinę. Nie zauważyli że
      oprócz "głównej" choroby roziwja się zapalenie płuc mimo ze mama
      skarżyła się na duszność i problemy z odksztuszaniem. Moja Mama
      miała 61 lat, na nic nie chorowała, na nic się nie skarżyła. Była
      silna, pełna energii, radosna żywiołowa, choroba zabiła ją w ciagu
      kilkunastu dni. Najgorsza była przerażająa bezsilność w zderzeniu z
      służbą zdrowia i zupełną obojetnością lekarzy
      • mag461 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 04.01.10, 17:09
        Nie wiem jakie są Wasze odczucia ,ale ja uważam,że nawet prywatne
        wizyty niczego nie zmieniają.Owszem może ciut przyspieszają następne
        wizyty lub pobyty w szpitalu.Zamiast pół roku miesiąc
        oczekiwań.Prawda jest jednak taka,iż lekarze odsyłają dodatkowo do
        kolegów po fachu na kolejne konsultacje,kolejne badania a czas
        ucieka....
        Nam tak właśnie uciekł.... wizyta za wizytą,badanie za badaniem ....
        a ja mam poczucie winy,że może można był inaczej....
          • maretta111 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 05.01.10, 11:53
            Zdarzają się odstępstwa od reguły. Mój brat 13 dni(pechowa trzynastka)leżał na
            intensywnej terapii. To była "huśtawka", autentycznie czułam się jak na karuzeli
            bo wtedy jak to nie raz wspominam jednocześnie mama i brat leżeli w szpitalach
            tylko w dwóch różnych. To była dwa różne oddziały, ale jednak oba intensywnej
            terapii. Dla większości z lekarzy to rutyna ratowanie pacjenta. I tak też to
            wtedy czułam. Jednak był doktor B...To on pierwszy poinformował o ciężkim stanie
            mojego brata. Różni lekarze informowali mnie o stanie zdrowia moich bliskich ale
            doktor B robił to w sposób wyjątkowy. Nie chodziło mi o to, że ja biedna
            Martusia mama i brat w szpitalu skazana na siebie,a on ma mnie pogłaskać.
            Jednak nie zabrał mi nadziei do końca. Zawsze dodawało mi to sił jak wiedziałam
            że on jest na dyżurze. Za to też mu poszłam podziękować po śmierci brata.
            Szczerze był zaskoczony, bo zwykle rodzina jak pacjenta przenoszą na inny
            oddział to już nie wracają na intensywną terapię,a ja wróciłam po śmierci brata.
    • jucha32 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 06.01.10, 22:18
      Jestem pielęgniarką, wdową, mam na utrzymaniu dwoje dzieci.
      Pracuję na specyficznym oddziale...psychiatrycznym.To prawda, nie
      mam do czynienia z ludźmi umierającymi, ale żadna dziedzina
      pielęgniarstwa nie jest łatwa.
      Co dzień mamy stosy dokumentacji do wypełnienia. Tu podpis, tam
      parafka. Jeszcze gdzie indziej kilkanaście pieczątek.
      Przez cały rok mamy na oddziale ok.20 dzieci, a termometrów
      sztuk...4. Co dzień wieczorem mierzymy wszystkim dzieciom
      temperaturę i wpisujemy w karty gorączkowe. Wiecznie brakuje nam
      pościeli, piżam dla dzieci, materców na łóżka.Dzieci śpią na jakiś
      dziwnych, zbitych kulach. Trudno to nazwać poduszką. Ale takie
      właśnie wracają z pralni. Dyrekcja na prośby zakupiena sprzętu,
      bielizny pościelowej i osobistej pozostaje głucha od kilku lat.
      Od czasu do czasu da jakieś ochłapy. Wiele pościeli przynosimy same
      z domu. Mamy wiele rezerwowych ubrań dla pacjentów po naszych
      dzieciach, z których wyrosły, a jeszcze ich nie zniszczyły. Kupujemy
      sobie same fartuchy i buty.
      Wieczne psuje nam się sprzęt np. ciśnieniomierze. Wiecznie
      wydzielają nam rękawiczki i inne rzeczy. I wciąż słyszymy, że trzeba
      oszczędzać, oszczędzać i oszczędzać.
      O podwyżkę walczyłyśmy rok. Wreszcie dyrekcja nam ją łaskawie dała
      twierdząc przy tym, że jeśli szpital zbanktuje to będzie nasza wina.
      Nie bronię żadnych pielęgniarek, ale trudno w takiej sytuacji być
      ciągle uśmiechniętym, otwartym, uczynnym i wykonywać swoją pracę
      z poświęceniem. Nikt z nas nie wykonuje swojej pracy z powołania.
      Pielęgniarstwo nie jest już zawodem z powołania. To praca jak każda
      inna.
      Ale ja, jeśli pochylę się nad pacjentem to dostanę po tyłku od
      lekarzy, że nie wypełniłam np. karty obserwacji pacjenta, nie
      wpisałam jego RR do karty gorączkowej, że niedopilnowałam wyników
      badań i.t.d. Przecież lekarz nie pójdzie na drugi koniec szpitala do
      laboratorium po wyniki badań. Wyśle pielęgniarkę.Jedna idzie do
      laboratorium, druga z pacjentem na badanie, a jedna zostaje
      w oddziale i odbiera telefony, wykonuje polecenia lekarza, pilnuje
      dzieci.
      Gdzie w tym wszystkim miejsce dla pacjenta? Po 11 latach pracy nadal
      nie wiem.
      Jeśli natomiast nie pochylę się nad pacjentem to dostanę w dupę od
      rodziny, bo oni powiedzą, że nie mam serca, jestem nie czuła, że mi
      się nie chce, że gdzie moje powołanie i.t.d.
      Co Wam chce przez to powiedzieć?
      Że wszystko ma dwie stony medalu. Tak samo jest ze Służbą Zdrowia.
      Nie oceniajcie nikogo pochopnie.Każda z nas robi co może dla
      pacjenta. Stara się, ale jeśli nie ma do tego warunków?
      Jestem człowiekiem, matką, która samotnie wychowuje dwoje dzieci.
      Martwię się tym za co kupię węgiel, buty na zimę, leki. Co dzień
      muszę dojechać do pracy. Podwyżka, którą dostałam to kropla w morzu
      potrzeb.
      Nie da się całkowicie odzielić życia zawodowego od prywatnego.
      Idę do pracy po nieprzespanej nocy, bo mam kłopoty i nie mogę spać.
      Pani w banku może być nadęta i nieuprzejma, bo ma zły dzień.
      A pielęgniarka to nie człowiek? Mimo, że się stara ukryć, że ma zły
      dzień to czasami wybuchnie. Rodzina nie widzi jej ciężkiej pracy,
      starań przez cały pobyt chorego, tylko akurat wytyka ten jeden
      gorszy dzień.
      Wiadomo, że jak w każdym zawodzie zdarzają się osoby całkowicie nie
      nadające się do tego zawodu. Ale czy nie ma ich wszędzie?
      A to co pielęgniarki powiedziały to akurat prawda. Po 70 roku życia
      ludzi nie opłaca się leczyć. Ale to nie one wymyśliły tylko NFZ.
      Nam i lekarzom dyrekcja też to powtarza, że tego czy tamtego się nie
      opłaca robić bo NFZ za to nie płaci, albo płaci jakieś grosze.
      Może nie powinny tego mówić do rodziny, ale my też się musimy jakoś
      bronić przed krzywdzącymi opiniami.Minęły te czasy kiedy
      pielęgniarka uczona była, że ma wszystko pokornie znosić.
      Służba Zdrowia jest tylko służbą z nazwy.
      • olaopolanka Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 06.01.10, 22:40
        Rozumiem,ze wszystko ma dwie strony medalu jak piszesz,rozumiem,ze sluzba
        zdrowie jest tylko z nazwy sluzba,rozumiem,ze wiekszosc z Was nie jest z
        tzw.powolania ale ja tez na codzien pracuje z roznymi
        ludzmi,skonfliktowanymi,czesto roszczeniowymi i pomimo tego,ze tez mam nawet
        teraz trudny czas nie moge pozwolic sobie na takie a nie inne zachowania.Byc
        moze dlatego,ze po prostu lubie ludzi.
        Moja Mama lezala na OIM-ie przez 3 miesiace,bylam u Niej w kazdy dzien dwa razy
        dziennie,wiec chcac nie chcac wiele widzialam.I akurat pielegniarki, ich postawa
        byla przerazajaca,nie chce tu opisywac po kolei szczegolow ale wstyd mi bylo za
        te kobiety.I wiesz byly takie momenty, ze zyczylam im,zeby ktos z ich bliskich
        byl kiedys pod taka "opieka" jaka dawaly naszym Bliskim...
        • mocnakrysia Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 07:46
          Aja nie wierzę że nie da się oddzielić życia zawodowego od prywatnego.Ja też
          pracuję z ludzmi a konkretnie z małymi dziećmi. Już pisała że po epizodzie bycia
          pielęgniarką odeszłam z zawodu żeby całkiem nie zatracić cech ludzkich i
          wrażliwości i złożyłam żłobek i przedszkole. I nigdy przenigdy nie jestem
          niegrzeczna i niewyrozumiała tak dla dzieci jak i rodziców. Mam jako placówka
          bardzo dobrą opinię i na miejsce czeka się około roku , pracownicy też są
          zadowoleni i od kilku lat ci sami. A życie prywatne dzieje się w moim domu i w
          domu , w rodzinie przeżywam trageię lub wyżalam się ty - na forum. I nadal
          uważam że osoby przypadkowe nie powinny pracować w zawodzie pielęgniarki a już
          szczególnie nie przenosić swoich frustracji -typu nie mam za co kupić węgla ,na
          ludzi chorych i umierających. Dziś jest w Polsce demokracja i każdy może znależć
          taką pracę jaka mu będzie odpowiadać i nie musi tkwić w chorym układzie. A swoją
          drogą z tymi płacami nie jest tak żle. Mam bratową pielęgniarkę i ona na płace
          nie narzeka i mówi ze lekarze zarabiają ogromne pieniądze. Mnie w mojej
          działalności zdarza się czasem dołożyć do interesu lub wyjść na zero ,ale nie
          narzekam bo robię to co lubię i sprawia mi to przyjemnośc. Tak praca może
          sprawiać przyjemność , nie tylko trzeba narzekać. A codo ludzi po 70 to mam
          nadzieję że ci co dziś tak mówią jesli doczekają będą śpiewć inaczej a może
          nawet wcześniej , bo chyba mają jakichś ojców , matki. I życzę im wszystkim żeby
          ich samych w chorobie potraktowano ta ,jak oni traktują pacjentów. Stare
          przysłowie mówi "jaką miarką pożyczają, taką oddają"
          • tilia7 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 11:12
            Stare przysłowie mówi również "Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni".
            To wszystko o wiele bardziej jest skomplikowane niż by się mogło
            wydawac.Chora jest cała służba zdrowia ale ta choroba od góry
            idzie,od rządu,od dyrektorów szpitali,od tego,że w tym kraju w ogóle
            zanikają wartości ludzkie a wszystkim,również leczeniem i umieraniem
            rządzi kasa.I dopóki tak będzie to nic się nie zmieni.Myślę,że wiele
            osób wybiera zawód pielęgniarki z powołania tylko w zetknięciu z tą
            rzeczywistością po prostu się "znieczula" widząc,jak to wygląda
            naprawdę.
      • m-i-l-v-a Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 10:27
        Wybacz Jucha, ale mnie rownież nie przekonały Twoje argumenty.
        Podobnie jak większość wypowiadających sie tutaj uwazam, ze kazdy
        kto podejmuje się jakichś płatnych obowiazkow w ramach swojej pracy
        powinien się z nich wywiązywać. Jezeli uwaza, że minął się z
        powołaniem, powinien poszukać innej pracy, w ktorej nie bedzie
        przerzucał frustracji, ze musi pracować na osoby, ktore są od niego
        zalezne. Nie oczekujemy od słuzby zdrowia cudów, ale wszyscy tu
        mówimy, ze oczekujemy godnego traktowania. Sama niedawno lezałam w
        szpitalu i zaobserwowałam dziwne zjawisko. Wyzywanie się na
        pacjentach, ktorzy nie mogą się obronić, na najsłabszch ogniwach.
        Byłam swiadkiem sceny, kiedy pacjentak- staruszka, całkiem zalezna
        od innych poprosiła o basen (własciwie ja poprosiłam, bo ona bała
        się nacisnac na dzwonek). Pracownica szpitala (nie wiem czy salowa,
        czy pielegniarka przyniosła basen z jakims niewybrednym
        komentarzem. Pacjentaka probowała powiedziec, ze basen jest zle
        podstawiony. W odpowiedzi usłyszała: "rob babciu, nie marudz".
        Zapomniała o pacjentce. Wezwana znowu po dłuzszym czasie, przyszła
        ze złoscia wymalowana na twarzy. Zabrała się do obsługi i
        wybuchneła : No co ty narobiłas babciu, cała się pobrudziłaś,
        myslisz, ze przyjemne jest babranie się w Twoich gównach". Zmroziło
        mnie i kozwoliłam sobie na komentarz. Mysle, ze pielegniarki
        oddychały z ulgą, kiedy opuszczałam szpital, bo przez 10 dni musiały
        się liczyć z tym, ze kazde ich zachowanire uwłaczajace ludzkiej
        godności bedzie skomentowane.

        Polska to dziwny kraj. Tu robi się bohaterów z ludzi, ktorzy
        postepuja zgodnie z normami (np. oddaja znalezione na u;icy
        pieniadze), a toleruje się takie skandaliczne zachowania siejace
        spustszenie w psychice ludzi i tak juz dostatecznie skrzywdzonych
        przez los, samotnośc, chorobę. To bardzo smutne
        • tilia7 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 11:19
          Tak,to jest bardzo smutne i pielęgniarki,które tak postępują powinny
          byc natychmiast usuwane z pracy.Czemu nie są usuwane?Bo nie ma
          nowych pielęgniarek,które chciałyby pracowac w chorej służbie
          zdrowia.I dopóki się tego nie naprawi,tak niestety będzie.

          A odnośnie nieleczenia ludzi po 70 to też jest efekt całej chorej
          kultury i społeczeństwa zapatrzonego w młodośc,a starych ludzi
          wyrzucającego na margines i zamykającego oczy na ich istnienie.W
          banku po 70 też kredytu się nie dostanie.Niestety,wszystko w tym
          kraju stoi na głowie.Dożywamy coraz późniejszego wieku bo nowoczesne
          leki nam to ułatwiają a jednocześnie ludzi starych traktuje się jak
          zużyte śmieci którym biedny,nieszczęśliwy ZUS musi wypłacac
          pieniądze.Chore jest to wszystko.
          • m-i-l-v-a Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 16:24
            tilia7 napisała:

            > Tak,to jest bardzo smutne i pielęgniarki,które tak postępują powinny
            > byc natychmiast usuwane z pracy.Czemu nie są usuwane?Bo nie ma
            > nowych pielęgniarek,które chciałyby pracowac w chorej służbie
            > zdrowia.I dopóki się tego nie naprawi,tak niestety będzie.
            >
            Własnie! ja tez uwazam, ze przeswiadczenie o bezkarnosci spowodowane brakiem
            pielegniarek, jest bardzo niezdrowe. Moze wystarczyłoby otworzyć rynek pracy
            dla pielegniarek ze wschodu. Wtedy te, ktore pracują tak jak opisana przeze mnie
            wyzej miałaby wybor: albo pracuje dobrze, albo zastąpi mnie ktoś kto potrafi to
            robić lepiej...
            • jucha32 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 18:50
              Ile osób, tyle opinii.
              Wiedziałam, że tym co napisałam wielu osób nie przekonam.
              Mocnakrysiu, nie wszyscy mogą zmienić pracę na inną. Ja sama
              wychowuję dwoje dzieci. Nie mogę pozwolić sobie na improwizację.
              A poza tym ja akurat mimo wszystko lubię swoją pracę i nie należę do
              tej grupy, którą należy wywalić z pracy.
              A płace? Wszystko, zależy od tego w jakim mieście się pracuje,
              w jakiej placówce. W Katowicach, Warszawie i innych większych
              miastach pielęgniarki zarabiają więcej. Ja w zeszłym miesiącu
              dostałam 1.691,68 zł.
              Za to muszę żyć z dwójką dzieci, nakarmić, ubrać, zapłacić
              przedszkole i wiele innych rzeczy.Co z tego, że mam wynogradzenie
              zasadnicze wyższe jeśli do ręki dostaję właśnie tyle.
              Wielu może powiedzieć, że wymyśliłam sobie taką kwotę, ale niestety
              jest to prawda.
              Ja i moje koleżanki też dokładamy do interesu. Choćby tym, że
              przynosimy pościel, ubrania dla dzieci, firanki i zasłony do okien.
              A tak w ogóle to jakimś sposobem piszecie tylko o tych złych
              pielęgniarkach. Tylko jedna osoba pochwaliła pracę pielęgniarki.
              Najłatwiej jest krytykować, trudniej chwalić.
              Pani w banku, sklepie, w urzędzie może przenosić swoje prywatne
              sprawy do pracy i być nieuprzejma do innych bo jej zawód to nie
              powołanie.
              Często jest tak, że w domu się zastanawiam i martwię, że to dziecko
              czy tamto nie ma ubrań, zabawek, a przede wszystkim miłości
              rodziców. U nas w oddziale często przebywają dzieci z domów dziecka,
              placówek opiekuńczo - wychowawczych, pogowowi opiekuńczych.Często
              z braku miłości, zainteresowania, miłości i alkoholizmu rodziców
              wynikają ich zaburzenia.
              Wtedy organizuję wśród rodziny i znajomych zbiórkę odzieży
              i zabawek.
              I jeszcze jedno. Polskie pielęgniarki są najlepiej wykształconą
              kadrą napewno w Europie. Bardzo chętnie są zatrudniane zagranicą.
              Więc nie wiem, czy otwieranie granic na wschód to dobry pomysł?
              Może zaprośmy do nas chińskie pielęgniarki. Mało jeszcze
              chińszczyzny w pokopanym kraju?
              Może poprostu zacznijmy szanować te, które ciężko pracują w naszych
              szpitalach.
              Zgadzam się z tilią7, że chory jest system, a nie tylko winne są
              pielęgniarki.
              Jestem pielęgniarką i zawsze będę bronić tej grupy zawodowej.
              W każdym zawodzie są wyjątki od reguły. A poza tym w szpitalu
              pracują nie tylko one. Są jeszcze salowe, lekarze, panie w
              gabinetach diagnostycznych. To nie pielęgniarki stanowią trzon
              szpitali, żeby je o wszystko obwiniać.
              A i jeszcze jedno.
              Gdy pracowałam na psychiatrii dla dorosłych, dorosłe córunie(mężatki
              i matki) pewnego starszego bardzo zdemęciałego pana powiedziały, że
              nie umieją umyć swojego taty i zmienić mu pampersa. Półgodziny przed
              ich przyjściem starszy pan został umyty i przebrany, ponieważ
              wybrudził się swoim kałem. Po 15 minutach zrobił dokładnie to samo.
              Pacjentów na oddziale było 50 i prawie koło każdego trzeba było coś
              zrobić.
              Rodziny często bywają bezpodstawnie roszczeniowe, pretensjonalne
              i czepiają się każdego szczegółu. Często do pielęgniarki mają
              pretensje, że lekarz nie zrobił tego czy tamtego. A co im do pracy
              lekarza? Nic. Czesto pod swoim adresem słyszą niewybredne
              komentarze. Wypadałoby teraz pomierzyć wszystkie rodziny jedną
              miarką.
              Czy ktokolwiek z Was kiedyś uśmiechnął się do pielęgniarki, tak
              poprostu?
              Ostatnio matka pacjenta wylała na mnie żal, że doktor się z nią
              umówiła i nie ma jej już trzy godziny. Czy to moja wina? Ja mam
              swoją pracę. Co mnie obchodzi lekarz? Ale to mnie się dostało.
              Po przyjściu pani doktor matka była w d.... do niej uprzejma. Wyżyła
              się na mnie więc już mogła być grzeczna.
              Wiem, że was to nadal nie przekonuje, zwłaszcza tych, których bliscy
              odeszli w szpialach.
              Prawda jednak leży pośrodku.
              • olaopolanka Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 19:49
                Masz racje kompletnie nie przekonuja mnie Twoje argumenty, tak jak nie
                przekonuje mnie argument Tilii, ze chory jest system,bo co to jest system,jakis
                bezimienny twor? System tworza przeciez ludzie,a jesli nie jest on doskonaly to
                przeciez zalezy od nas jak sie w nim poruszamy.Tak niewiele trzeba zeby byc
                czlowiekiem, tak niewiele trzeba,aby w zaleznym/w chorobie,cierpieniu/od nas
                pacjencie wlasnie zobaczyc czlowieka...Nawiazujac do cytatu Tilii o nie
                osadzaniu, przeciez chyba nie w tym rzecz,nie o to nam chodzi,naszym udzialem a
                przede wszystkim naszych Bliskich bylo takie a nie inne doswiadczenie ze strony
                sluzby zdrowia, pielegniarek.To doswiadczenie bylo zle i dlaczego nie mamy
                glosno o tym mowic,dlaczego nie mamy domagac sie zmian,dlaczego mamy sie na
                nienormalnosc godzic? Zawsze mowilam ludziom odwiedzajacym na OIM-ie swoich
                Bliskich- walczcie o Nich, bo kto jest glosem Czlowieka,ktory z racji choroby
                nie potrafi mowic, jak nie my Jego biscy,ktorzy ich odwiedzamy...? I tez mialam
                podobne uczucie, jak M-i-l-v-a - jak odeszla moja Mama, ze pielegniarki sa
                zadowolone,ze w koncu skoncza sie z nasza rodzina problemy,bo na dodatek
                buntujemy inne rodziny...
                A propos pan w urzedzie, czy w sklepie, nie jest tak jak pisze Jucha, ze one
                moga bezkarnie wylac swoja frustracje na kliencie - nie w dzisiejszych czasach,
                przy tak duzym bezrobociu...
              • m-i-l-v-a Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 19:56
                Jucho, zdaje sobie sprawę z tego, ze Twoja praca jest bardzo trudna i
                odpowiedzialna.Juz z Twojej pierwszej wypowiedzi wywnioskowałam, ze Ty jesteś
                osobą, ktora nie powinna być poddana krytyce... i mam nadzieje, ze nie tak
                zrozumiałas moja wypowiedź. Mowisz, że rzadziej mowimy o tych pracownikach
                słuzby zdrowia, ktorzy sa w porzadku. Nie raz na tym forum wspominałam , ze znam
                wspaniłych lekarzy i pielegniarki. Ale Ci wspaniali to powinna być norma, a o
                normalnosci pisze i mowi się rzadziej. Mysle, ze kazdy z tych "normalnych" ma
                osobistą satysfakcję, ze jego nie dotyczą te ciezkie zarzuty, ze on jest w
                porzadku. Za to często mowi się, i słusznie, o zachowaniach odbiegających od
                normy: pijanych lekarzach i ich błednych diagnozach, handlu skorami, braku
                szacunku i ponizaniu ludzi, ktorzy zdani sa tylko na siebie.....Dlaczego, bo
                normalności nie chcemy zmieniać, chcemy zmieniać zachowania odbiegające od
                normy, sprzeczne z etyka zawodu lekarza i etyka w ogole. To chyba nie jest nic
                złego...
                A tak w nawiasie, gdybym ja była na miejscu opisywanej staruszki chciałabym mieć
                kontakt z dobrym człowiekiem, specjalistą... i to niewazne czy byłaby to,
                Chinka, Japonka, czy Polka. Powinnaś również rozumieć rozgoryczenie ludzi,
                ktorzy przez całe zycie płaca skladki zdrowotne, a tuz przez smiercia sa
                ponizani, załują, ze muszą zyc... i czuja się bardzo niezrecznie, ze stali sie
                dla kogos ciezarem.
                Wiem, ze w podobny sposob mozna skrytykować kazdą grupę zawodową, funkcjonowanie
                niektorych rodzin... i krytykujmy, bo brak odzewu na dysfunkcje jest
                przyzwoleniem na nie....
                • jucha32 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 21:23
                  M-i-l-v-a doskonale rozumiem ludzi, którzy płacą składkę zdrowotną.
                  Robię to samo co miesiąc.
                  Po wypadku samochodowym, w którym zginął mój mąż,1,5 tygodnia
                  leżałam na OIOM-ie.
                  Cóż mogę powiedzieć? Pielęgniarki były fantastyczne. Miłe,
                  uśmiechnietę, opiekuńcze.Choć niewiele z tamtego okresu pozostało
                  w mojej pamięci to właśnie ten fakt pamiętam.
                  Uważam, że tyle samo powinno się mówić o zachowaniach odbiegających
                  od normy jak również o tych dobrych lekarzach i pielęgniarkach.
                  Co mi po mojej osobistej satysfakcji jeśli i tak jestem stawiana
                  w szeregu z tymi źle postrzeganymi.Po nagłośnieniu jakiejś sprawy
                  zwykle konkluzja bywa jedna: bo Słuzba Zdrowia jest zła. I ja pomimo
                  swojej satysfakcji dla społeczeństwa też jestem zła.
                  A może Ty spróbuj zrozumieć pielęgniarkę, która też płaci składkę,
                  ma byle jakie wynagrodzenie, byle jakie warunki do pracy(nawet takie
                  prozaiczne: od trzech dni nie mamy w toalecie papieru toaletowego
                  i mydła - przynosimy z domu), do specjalisty w kolejce czeka jak
                  wszyscy inni bo ludzie prędzej by ją zlinczowali niż przepuścili
                  (a z czego to wynika, właśnie z nagłaśniania tylko tych
                  nieprawidłowych zachowań). Jesteśmy tacy jak inni, popełniamy błędy,
                  nie jesteśmy nieomylni.
                  Kilka lat temu pacjent kopnął mnie i złamał mi rekę. Czy po tym
                  nadal miałam iść do niego z uśmiechem na ustach? On nie pomyślał, że
                  ja też mogę cierpieć. W moim szpitalu nie ma pielęgniarki, która
                  choć raz nie doznałaby krzywdy od pacjenta.
                  Nadal staram się dobrze wykonywać swój zawód.
                  Ale o moim cierpieniu nie napisała żadna gazeta, żadna stacja
                  telewizyjna nie podała tego faktu do wiadomości publicznej. A może
                  powinna? Ludzie spojrzeliby może pod innym kątem na pielęgniarkę
                  i jej ciężką pracę.
                  Pielęgniarka to nie tylko bezduszna maszyna do wykonywania pewnych
                  czynności, ale człowiek, który też ma uczucia, też cierpi i wbrew
                  pozorom nie wszystko spływa po nim jak po kaczce.
                  To chyba nie jest nic złego...
                  • m-i-l-v-a Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 22:11

                    > A może Ty spróbuj zrozumieć pielęgniarkę, która też płaci składkę,
                    > ma byle jakie wynagrodzenie, byle jakie warunki do pracy(nawet takie
                    > prozaiczne: od trzech dni nie mamy w toalecie papieru toaletowego
                    > i mydła - przynosimy z domu)

                    To akurat moge wyobrazić sobie z łatwoscia. Mieszkam w tym samym kraju, mam
                    wynagrodzenie porownywalne do wynagrodzenia pielegniarki, w mojej pracy tez od
                    kilku dni nie ma papieru toaletowego i mydła, rowniez przynosimy to z domu, a
                    oprocz tego czesto własny komputer, internet i wiele innych rzeczy...Przez kilka
                    dni pracowałam w zimnie, bo była awaria ogrzewania, po czym musiałam zostawić w
                    aptece sporą kwotę, co znacznie nadwyrezyło moj budzet...Rowniez samotnie
                    wychowuje dziecko... bez zadnej pomocy ze strony panstwa i kogokolwiek....
                    Naleze do grupy zawodowej, ktora rowniez jest czesto krytykowana, ale według
                    mnie nie ma w niej takiej solidarnosci zawodowej w obronie i kamuflowaniu tego
                    co złe jak w sluzbie zdrowia.

                    >
                    > Kilka lat temu pacjent kopnął mnie i złamał mi rekę. Czy po tym
                    > nadal miałam iść do niego z uśmiechem na ustach? On nie pomyślał, że
                    > ja też mogę cierpieć.

                    Jezeli to było w szpitalu psychiatrycznym, to mogł nie pomysleć. Trzeba to było
                    potraktowac w kategoriach chorego zachowania, a nie ataku na Ciebie... no chyba,
                    ze było inaczej, ale wtedy powinien poniesc konsekwencje...
              • annubis74 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 08.01.10, 14:44
                Jucha32, wszyscy rozumiemy że system opieki zdrowotnej jest chory
                wszyscy rozumiemy że praca pielęgniarek jest trudna i powinny być
                one lepiej opłacane. ale to wszystkiego nie tłumaczy. Ja nie
                oczekiwałam od personelu medycznego wspólczucia czy też specjalnego
                traktowania, a jedynie rzetelnego wypełniania obowiązków w ramach
                obowiązujących procedur. Np. u mojej Mamy już w szpitalu rozwinęło
                sę zapalenie płuc, mimo nasilającego się kaszlu i duszności nikt nie
                sprawdził co się dzieje, nie odciągano wydzieliny, nie zrobiono RTG.
                My siedzieliśmy przy Mamie non-stop ale widziałam też pacjentów,
                którzy nie mogli się poruszać, sami jeść ani pić, przez wiele godzin
                nikt sie nimi nie interesowal, nie podwano im żadnych kroplówek ani
                płynów (był czerwiec i było gorąco). Pielęgniarki siedziały tuż za
                ścianą (Mama leżała na sali tuż przy pokoju pielegniarek za szklaną
                szybą widać było jak siedzą, piją kawę i plotkują, bo akurat była to
                niedziela i żadne badania nie były wykonywane). Nie twierdzę ze tak
                zachowują się wszyscy (rok wcześniej urodziłam dziecko, byłam w
                szpitalu, warunki okropne - tak jak napisałaś rozwalające się łóżka,
                zdezelowane materace i pościel, wstrętne jedzenie ale personel
                cudowny!), ale niestety takie przypadki też się zdarzają. ZBYT CZESTO
            • tilia7 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 20:41
              Wybacz Milvo ale chyba nie tędy droga,zastanów się trochę.Chyba nie o to
              chodzi,żeby otworzyć rynek,bo to naprawdę niewiele zmieni jeśli nadal będą
              bzdurne przepisy i brak kasy na wszystko.Może jednak trzeba zadbać o to,aby
              pielęgniarki mogły godnie pracować,godnie zarabiać i żeby miały szanse okazać
              pacjentom swoje ludzkie uczucia.Rozumiem Twoje rozgoryczenie ale właśnie takie
              chore myślenie powoduj że jest w tym kraju tak jak jest.
              • m-i-l-v-a Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 21:30
                tilia7 napisała:

                > Wybacz Milvo ale chyba nie tędy droga,zastanów się trochę.Chyba nie o to
                > chodzi,żeby otworzyć rynek,bo to naprawdę niewiele zmieni jeśli nadal będą
                > bzdurne przepisy i brak kasy na wszystko.Może jednak trzeba zadbać o to,aby


                > pielęgniarki mogły godnie pracować,godnie zarabiać i żeby miały szanse okazać
                > pacjentom swoje ludzkie uczucia.Rozumiem Twoje rozgoryczenie ale właśnie takie
                > chore myślenie powoduj że jest w tym kraju tak jak jest.



                Dlaczego nie tedy? Ja po prostu mysle realnie... tez chciałabym, zeby w moim
                kraju wszyscy dobrze zarabiali, zeby wystarczało na godne życie... nie mowię
                nawet o rozrzutnośći, ale zyciu bez lekow egzystencjonalnych. Nie rozumiem
                jednak, jaki wpływ na okazywanie ludzkich uczuć innym ma wysokość zarobkow. Tu
                sa takie realia. Skad w biednym kraju znajdą się na to srodki? Ci, ktorzy mysla
                o godnych zarobkach przede wszystkim... i tylko jezeli dobrze zarabiaja sa
                gotowi okazywac ludzkie uczucia, mogą wyjechać na Zachod. Dla lekarzy i
                pielegniarek jest tam duzo miejsc pracy.... Idac za Twoim tokiem myslenia....
                polskie zarobki byłyby z kolei wysokie dla specjalistów, np,. z Ukrainy i za te
                wysokie zarobki moglibyśmy liczyć na ludzkie traktowanie w szpitalach przy tych
                srodkach finansowych, ktorymi dysponuje kraj.
                Ja tez nie naleze do grupy zawodowej, ktora duzo zarabia,ale moj zawod to był
                moj swiadomy wybor i nie mam do nikogo pretensji, ze go wykonuje. To Twoj tok
                myslenia wydaje mi się chory ( w tym temacie oczywiscie).Szkoda, ze Polacy sa
                takim ksenofobicznym narodem.
                • jucha32 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 21:56
                  Po co mam wyjeżdżać na Zachód? Urodziłam się i mieszkam w Polsce, tu
                  chcę umrzeć.Tu też chce zarabiać godnie. Jeśli są pieniądze dla
                  górników, nauczycieli to dlaczego nie ma ich dla pielęgniarek?
                  Mnie nie należy się godne życie w moim własnym kraju? Po co podnoszę
                  swoje kwalifikacje, po co skończyłam studia? Po to, żeby wyjechać.
                  Nie, po to żeby wykorzystać zdobytą wiedzę do lepszej pracy
                  z pacjentami.
                  I chciałabym, żeby ktoś ta moją pracę docenił.
                  A skąd masz pewność, że specjalista z Ukrainy będzie Cię traktował
                  bardziej po ludzku?
                  • m-i-l-v-a Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 22:27
                    jucha32 napisała:

                    > Po co mam wyjeżdżać na Zachód? Urodziłam się i mieszkam w Polsce, tu
                    > chcę umrzeć.Tu też chce zarabiać godnie. Jeśli są pieniądze dla
                    > górników, nauczycieli to dlaczego nie ma ich dla pielęgniarek?
                    > Mnie nie należy się godne życie w moim własnym kraju? Po co podnoszę
                    > swoje kwalifikacje, po co skończyłam studia? Po to, żeby wyjechać.
                    > Nie, po to żeby wykorzystać zdobytą wiedzę do lepszej pracy
                    > z pacjentami.
                    > I chciałabym, żeby ktoś ta moją pracę docenił.
                    > A skąd masz pewność, że specjalista z Ukrainy będzie Cię traktował
                    > bardziej po ludzku?
                    Po co mam wyjezdzać na zachod?
                    Widzę, ze traktujesz moje wypowiedzi, jak personalny atak na Ciebie. Przecież ja
                    nie mowię, zebyś wyjezdzała za granicę... niech jadą Ci, ktorzy tylko za kase
                    potafią okazywac ludzkie uczucia...

                    A skad masz pewnosc, ze specjalista z Ukrainy bedzie Cie traktował lepiej,
                    bardziej po ludzku?
                    ... bo znam prawa wolnego rynku i oddziaływanie konkurencji.
                  • annubis74 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 08.01.10, 14:53
                    jucha32, ja akurat pracuję jako nauczyciel, też skończyłam studia,
                    też się muszę ustawicznie kształcić, nie zarabiam kokosów, żeby żyć
                    godnie prowadzę jeszcze własną działalność i wykonuję inne zajęcia.
                    Kiedy zaczynałam pracę nauczyciela pracowałam w szkole prywatnej i
                    państwowej. W prywatnej za kilka godzin tygodniowo zarabiałam tyle
                    ile w państwowej na cały etat z nadgodzinami. Ale nigdy nie
                    wychodziałam z założenia że pracę za większe pieniadze wykonuję
                    lepiej a za mniejsze gorzej.
                    • mocnakrysia Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 08.01.10, 15:19
                      Jako była pielęgniarka wiem że ta praca to odfajkowywanie zleceń, zabiegów i
                      papierków. człowiek ma tam najmniejsze znaczenie a rozmowa z nim już nie wchodzi
                      w zakres. Opiszę po krutce jak pielęgniarka uczyła mamę robić insulinę. Przyszła
                      nakrzyczała na nią że nie wie co to jest pen, kazała patrzeć jak to się wykonuje
                      i tyle było tej nauki i rozmowy. Nauczyłyśmy się obie od pacjentki która leżała
                      obok mamy a nie od pielęgniarki. Liczy się tylko kasa i pacjent nie jest im do
                      niczego potrzebny. Oni by świetnie funkcjonowali bez chorych , byleby płacić im
                      pieniądze. Zresztą lekarze pierwszego kontaktu nie chcą u siebie zapisywać ludzi
                      z problemami zdrowotnymi ponieważ fundusz płaci im od sztuki i po co im ludzie
                      chorzy których trzeba skierować na badania,zapłacić za nie, jechać na wizytę
                      domową itp.To wszystko jest chore i wymaga szybkich zmian fizycznych i przede
                      wszystkim mentalnych. A pomysł z pielęgniarkami ze wschodu nie jest taki zły.
                      Dlaczego nasze pielęgniarki pracujące za granicą są potulne i potrafią tam
                      pracować dobrze i okazywać serdeczność. W Polsce już nie , tu trzeba chorego
                      człowieka poniżać ,okazywać mu pogardę ,swoją wyższość. Jestem zwolenniczką
                      płatnej służby zdrowia z ubezpieczenia tak jak to jest we Francji.
                • olaopolanka Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 21:58
                  Tilo przy takim toku myslenia trzy czwarte spoleczenstwa musialoby na siebie
                  warczec, wlasciwie cala budzetowka musialaby swoje frustracje przelawac na
                  innych, wykonywac swoj zawod byle jak itd.itp.
                  Czy to jakim jestem czlowiekiem zalezy od tego ile mam w portfelu?
                  Mam wrazenie,ze Jucha czuje sie przez nas zaatakowana a juz podkreslalam,ze nie
                  o to chodzi,oczywiscie zakladam,ze jestes dobra pielegniarka,dobrym czlowiekiem.
                  Ale uparcie powtarzam,nasze doswiadczenia byly takie a nie inne,i nie zgadzam
                  sie na to,aby jakiegokolwiek a tym bardziej cierpiacego czlowieka tak
                  traktowac,jak byla traktowana moja Mama czy inni pacjenci tego OIM-u o ktorym
                  juz pisalam.
                  Co ma do tego jakim jestes czlowiekiem system/to puste slowo/,czy brak kasy?
                  • jucha32 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 22:39
                    Nie Olu, wcale nie czuję się atakowana. Chcę wam poprostu powiedzieć
                    jak to wygląda z tej drugiej strony. W roli pacjenta byłam ja i Wy
                    już pewnie nie jeden raz, ale żadna z was nigdy nie była w roli
                    pielęgniarki. Nie macie pojęcia co czuję ja i moje koleżanki.
                    Nie twierdzę, że pracownice OIOMu, na którym leżała Twoja mama
                    zachowywały się profesjonalnie,ale cały czas się zastanawiam co nimi
                    kierowało.
                    Nie chce ich bronić, ale też nie chce kategorycznie potępiać.
                    Nasz praca nie jest łatwa i przez cały czas nie można dawać z siebie
                    wszystkiego, bo kiedyś zacznie brakować. I tak jest w każdym
                    zawodzie.
                    Trudno wymagać od pracownika, żeby po kilkunastu latach wykonywał
                    swoją pracę z takim samym entuzjazmem jak przez kilka pierwszych
                    tygodni.
                    Pielęgniarka, po kilkunastu latach pracy w takich warunkach jakie
                    mamy w naszych szpitalach jest wrakiem pod względem psychicznym jak
                    i fizycznym. A do emerytury trzeba dopracować. To nie zwalnia jej od
                    życzliwości w stosunku do pacjenta, ale trudno od niej wymagać
                    ciągłego entuzjazmu i wiecznego, radosnego zaangażowania.
                    Jak ciągły brak sprzętu, brak szacunku ze strony lekarzy, samych
                    pacjentów, ich rodzin mają nastrajać optymistycznie do pracy
                    zawodowej?
                    Wielu pacjentów i ich rodziny uważa, że pielęgniarka to takie
                    wynieś, przynieś, podaj i bez mała pozamiataj też. Choć od tego są
                    salowe. Ile razy jest tak, że dziecko wychodząc z rodzicami do domu
                    nie powie "dowidzenia", a co dopiero mówiąc o słowie "dziekuję".
                    Nigdy się takich słów nie wymaga, ale człowiekowi jest przykro.
                    I tak jest we wszystkich szpitalach.
                    Często zimą prosimy odwiedzających, aby zakładali obuwie ochronne
                    i zostawiali okrycia w szatni.Ile ludzi się do tej prośby stosuje?
                    Nikt. Szatnia jest bezpłatna.
                    A panie salowe wciąż muszą sprzątać.Pod koniec miesiąca najczęściej
                    używają do tego już tylko wody, bo środki czyszczące już się
                    pokończyły.
                    Tak właśnie jest w szpitalach. Ale ludzie tak naprawdę nie chcą tego
                    widzieć. Oni chcą tylko wymagać, bo płacą składki.
                  • tilia7 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 23:15
                    Ma bardzo dużo wspólnego.Jak pisałam mam w rodzinie lekarza,chirurga.Świetna
                    specjalistka i naprawdę dobry,wrażliwy człowiek.Lekarz z powołania, to jest jej
                    życie i jej pasja.Sama mówi o tym,że pacjenta stara się wyleczyć jak może
                    najlepiej i wierzę,że tak jest bo pacjenci bardzo ją cenią.Ale mówi też o tym,że
                    nie ma czasu być miła i się uśmiechać,pocieszać,bo nie zdążyłaby między pobytami
                    w szpitalu pojechać do domu się przespać.Bo czasem jak wraca z dyżuru po 24
                    godzinach na sali operacyjnej to płacze ze zmęczenia i bezradności i nie ma siły
                    nawet zjeść.Bo gdyby była kasa i normalne przepisy to na dyżurze byłoby więcej
                    lekarzy,bo nie musieliby,zamiast leczyć,przez kilka godzin dziennie siedzieć
                    przed komputerem i opisywać leczonych chorób dłużej niż je faktycznie leczą.Więc
                    nie pisz,że to nie ma znaczenia.
                • tilia7 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 23:06
                  Nigdy w życiu nie byłam ksenofobem,więc nie obrażaj mnie proszę Milvo.Nie mam
                  nic przeciwko osobom z Ukrainy czy jakiegokolwiek innego kraju.Przeczytaj
                  dokładnie może,ze zrozumieniem o czym pisze Jucha,jakie są relacje w
                  szpitalach,że brakuje środków na wszystko,że jest bałagan,zrzucanie
                  odpowiedzialności na innych itd.I nie rozwiąże tego przypływ pracowników ze
                  Wschodu.Poza tym nie trzeba być ksenofobem,żeby za normalny stan uważać taki, w
                  którym można godnie zarabiać we własnym kraju.
                  • m-i-l-v-a Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 07.01.10, 23:23
                    Jezeli poczułas sie dotknieta, to przepraszam. Moje stwierdzenie było raczej
                    ogolne i nie dotyczyło Ciebie. Ja z kolei nie poczuwam się do chorego myslenia.
                    Jucha nie musi pisac, jak wyglada polska słuzba zdrowia. Przeciętny Polak
                    doskonle zdaje sobie z tego sprawe, zna rowniez przyczyny tego stanu rzeczy...
                    Wypowiadam się tu ostatni raz, bo nie chce podgrzewac atmosfery, sprawiać, ze
                    ktos czuje się dotkniety. Widocznie nie zostałam dobrze zrozumiana. Nie chodzi
                    mi o stan polskiej słuzby zdrowia, szpitali, nie chodzi mi o
                    niedoinwestowanie... bo tego nie da się pewnie zmienić z dnia na dzien. Chodzi
                    mi o ludzkie podejscie do pacjenta... i jeszcze raz podkreslam, nie jest dla
                    mnie wazne jakiej narodowości bedzie personel, jest dla mnie wazne, jak mnie
                    bedzie traktował...Zawsze bede reagować, widzac chore sytuacji... a na tym forum
                    koncze dyskusję na ten temat... bo to moze nawet i nie miejsce... Dobranoc
                    • edzia764 Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 08.01.10, 16:42
                      Jeśli to naprawdę koniec tej dyskusji .... przyjmuję to z ulgą.
                      Niestety co jakiś czas "rzucony" jest temat wywołujacy podniesienie
                      adrenaliny powodujące "wyładowania" emocjonalne. Poruszajac temat o
                      bezdusznosci służby zdrowia uważam, że nikt z nas nie generalizuje,
                      ale pisze o stwierdzonych faktach w indywidualnych sytuacjach. Ja
                      nie wymagam od pielegniarek uśmiechów, szczególnej uprzejmośći ...
                      jesli nie mają na to ochoty ... ale chce aby spełniały sumiennie
                      swoje podstawowe obowiazki, które wymagane są z racji wykonywanego
                      zawodu. Nie dyskutuję o ich umiejetnościach, wynagrodzeniach ... dla
                      mnie to jest temat "rzeka". Osobiscie mam żal, ze tylko i wyłącznie
                      przez zaniedbanie swoich podstawowych w czasie pełnionego nocnego
                      dyżuru ... mój mąż po zabiegu pozostawiony sam sobie zasnął w nocy
                      (sam sobie nie pomógł) i juz się nie obudził. Mój mąż był pacjentem,
                      ale pielęgniarki były w pracy i o ironio też zasnęły ... tylko, że
                      one obudziły się rano, żeby stwierdzić fakt odejścia pacjenta ....
                      ale dla nich to przecież tylko pacjent ......
                      • elsy Re: Bezduszność i niekompetenje służby zdrowia 08.01.10, 21:09
                        to ja tylko na koniec tej dyskusji dorzucę,że osobiście też bym się
                        wykrwawiła na śmierć w nocy,osierocając dwoje małych dzieci,bo
                        przemęczone pielęgniarki położyły się w najlepsze spać a pacjentów
                        pozostawiły samych sobie,a potem była afera na cały szpital....
                        miałam jednak więcej szczęścia niż mąż edzi764,pomoc wezwała
                        dziewczyna z łożka obok,w ostatniej chwili,bo już traciłam
                        przytomność!
                        w tym całym wątku prawda jest tylko jedna,jak by nie starano się
                        bronić służby zdrowia,to okazuje się jednak,że jest przytłaczająca
                        ilość sytuacji (czytaj: zaniedbań)przemawiająca na ich
                        niekorzyść,mogłabym tu doliczać jeszcze w nieskończoność,ale po co?
                        niech w końcu ruszy sumienie tych co powinno

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka