Dodaj do ulubionych

Dlaczego i kiedy dusza człowieka odchodzi ?

11.02.10, 13:42
KAŻDY CZŁOWIEK MA CIAŁO FIZYCZNE,EMOCJONALNE,MENTALNE,DUCHOWE ORAZ
ŻYJĄCĄ DUSZĘ.UMIEJSCOWIONA JEST ONA W GRUCZONE REGENERACYJNYM ZA
WĄTROBĄ.PRZED WCIELENIEM SIE ZNAJDUJE SIĘ W BARDO.WÓWCZAS "DECYDUJE"
JAKICH BĘDZIE MIAŁA RODZICÓW,GDZIE SIĘ INKARNUJE [W JAKIM
PAŃSTWIE,MIEJSCOWOSCI],W JAKIM CZASIE A PRZEDE WSZYSTKIM JAKIE
BĘDZIE MIAŁA ZADANIA DO WYKONANIA I JAK DŁUGO BEDZIE ŻYŁA NA ZIEMI.
DUSZA CZŁOWIEKA ZAWIERA WIELE RÓZNYCH "PROGRAMÓW".PROGRAMY TE ,TO
WYNIK WIELU TYSIĘCY POPRZEDNICH INKARNACJI.SĄ NP.PROGRAMY CHOROBY [
NOWOTWOROWEJ,ALKOHOLOWEJ]ŚMIERCI
WSKUTEK :CHOROBY,WYPADKU,ZABÓJSTWA ,PROGRAM WYPADKU,PROGRAM ZESPOŁU
DOWNA ETC.
NASZA WYZSZA JAŻŃ ZWANA RÓWNIEZ WYZSZE JA,NADDUSZĄ,
KOMITETEM DUCHOWYM ["STACJONUJE" W PIATYM WYMIARZE -CZŁOWIEK JEST
ISTOTA WIELOWYMIAROWĄ]WIE KIEDY CZŁOWIEK ZACHORUJE,BĘDZIE MIAŁ
WYPADEK,KIEDY NASTAPI JEGO ŚMIERĆ.NIKT INNY TEGO NIE WIE I NIE MOŻE
WIEDZIEĆ.ZADNA WRÓZKA,ŻADEN JASNOWIDZ CZY ASTROLOG.TAK WIĘC ŻYJĄCA
DUSZA CZŁOWIEKA SAMA DECYDUJE KIEDY MA ODEJŚĆ Z TEGO ŚWIATA DO
INNEGO WSZECHŚWIATA W INNYCH WYMIARACH.PRZYCZYNY JEJ ODEJŚCIA SĄ
ROZMAITE.NAJCZĘŚCIEJ CHODZI O ZADOŚĆUCZYNIENIE KRZYWDOM WYRZADZONYM
CZŁONKOM RODZINY W POPRZEDNICH WCIELENIACH LUB DOKOŃCZENIE TEGO
CZEGO CZŁOWIEK NIE MOGŁ UCZYNIC W POPRZEDNICH WCIELENIACH NP.
WSKUTEK NAGŁEJ ,PRZEDWCZESNEJ ŚMIERCI WSKUTEK MORDERSTWA.
ZNAM DWA TAKIE PRZYPADKI KIEDY DUSZA POSTANOWIŁA ODEJŚC PO TO ABY
JEJ RODZICE MOGLI POŚWIĘCIĆ SWOJE ŻYCIE DLA ZYCIA I ZDROWIA NAWET
CAŁEJ LUDZKOŚCI.
DUSZA LUDZKA NIGDY NIE UMIERA .NIE UMIERA RÓWNIEZ CIAŁO
EMOCJONALNE,MENTALNE I DUCHOWE.UMIERA JEDYNIE CIAŁO FIZYCZNE.
BARDZO WAŻNE JEST ABY O ILE TO MOZLIWE - JAK NAJSZYBCIEJ PRZESTAĆ
ROZPACZAĆ PO STRACIE UKOCHANYCH NAM OSÓB TAK ABY POMÓC ICH DUSZY
PRZEDOSTAC SIĘ DO WYŻSZYCH WYMIARÓW GDZIE PANUJE
ŚWIATŁO,MIŁOŚĆ,SPOKÓJ ,BŁOGOSTAN I SZCZĘSCIE.



Edytor zaawansowany
  • 11.02.10, 16:22
    Już o tym pisałaś. Czytałyśmy...
    Nie chcę być złośliwa, ale chciałabym, żeby wśród programów
    wymienionych przez Ciebie był tez program nienadużywania
    CapsLock'a...
    Ja i moja dusza pozdrawiamy Ciebie i wszystkie Twoje dusze
    a/
  • 11.02.10, 16:30
    Prosze pisz więcej,bo nic na ten temat nie wiem, a chciałbym sie dowiedzieć.
    Agnieszka
  • 11.02.10, 22:08
    Na temat ciała mentalnego, astralnego, fizycznego itd. jest bardzo wiele
    publikacji. Jedne sa interesujące, inne mniej. Jakies 15 lat temu bardzo dużo na
    ten temat czytałam i miałam takie towarzystwo w pracy:) fajowe,nawiedzone, ze
    przedyskutowane było wszystko od dechy do dechy, łacznie z czakrami, czesaniem
    aury, reinkarnacją, medytacja zen, jogą, przybyszami z kosmosu,
    niewytłumaczalnymi kręgami zbożowymi, zjawiskami, itd, itd. Cudne to były
    dyskusje, wspaniałe towarzystwo do poszukiwań, otwarte na wszystko. Polecam tak
    do poczytania gdy czasu mało miesięcznik "Nieznany Świat". Od lat czytam.
    Ostatnio mało systematycznie:) Ambitne czasopismo i pewnie sporo osób z naszego
    forum je zna.
    Ale, jak pisze jeden ze stałych autorów tego miesięcznika "Każdy ma swoją
    ścieżkę". Więc nie ma co pisać dużymi literami i ogłaszać jak prawdy
    niepodważalnej czegos co tak naprawdę pozostaje w sferze domysłów, przypuszczeń.
    Halina-mama Agatki
  • 11.02.10, 22:31
    Właśnie.Zwłaszcza,że duże litery w necie są odbierane jako krzyk.A nikt nie ma
    ochoty,wysłuchiwać krzyku na tyle linijek.
  • 12.02.10, 00:45
    Jak dla mnie to stek bzdur, ale kazdy ma prawo wierzyc w co chce,
    oby sie z tym za bardzo jednak nie obnosil jak Ty.Jakos inkarnacja,
    zaprogramowana dusza czy inny wymiar do mnie nie przemawiaja.
    Zastanawiam sie analizujac Twoja wypowiedz jak nalezy traktowac
    dzieci , ktore umarly np podczas ciazy lub porodu.Czy to znaczy , ze
    program duszy szwankuje,dusza pomylila wymiary czy moze rodzicow?
    Byc moze dla niektorych uczestnikow tego forum , jesli oczywiscie w
    To wierza Twoje slowa beda pewnym pocieszeniem.Ktoz nie chcial by
    byc niesmiertelny.
  • 12.02.10, 10:23
    "Ktoz nie chcial by byc niesmiertelny."

    Ja.
  • 13.02.10, 19:31
    tilia7 napisała:

    > "Ktoz nie chcial by byc niesmiertelny."
    >
    > Ja.

    Ja tez, no ijeszcze "moi ludzie", przytulam
  • 12.02.10, 10:17

    Ja z kolei nie jestem niedowiarkiem, tylko czuję się jak dziecko we
    mgle, nie mające pojęcia jaką pójść drogą.
    W końcu chyba wszystkie religie świata są zgodne, że dusza ludzka
    jest nieśmiertelna.
    Tylko dlaczego tak mało mówi się o tej duszy? dlaczego droga duszy
    owiana jest mgłą tajemnicy?
    Dlaczego pisze się, że w KK do V wieku też mówiono o reinkarnacji, a
    co póżniej, to nie ta sama wiara?
    Dlaczego tak funkcjonuje nasz świat? Przecież w tym wszystkim łatwo
    się pogubić.

    Bodajże w środę oglądałam program ( fragment) na TVN o śmierci
    klinicznej.
    Ci ludzie o podobnych doświadczeniach jak Luna opowiadali o pięknie
    życia tam.
    To co pytam, my tu jesteśmy zesłani jak galernicy? padół łez.. po
    co? może właśnie po to, aby ta nieśmiertelna dusza jak diament mogła
    osiągnąć poprzez szlif życiowych doświadczeń efekt brylantu.
    Tylko czy dobrze myślę? nie wiem i to nie wiem zabiera siłę.
  • 12.02.10, 10:28
    Marionetko,miotałam się jak Ty ale w końcu doszłam do wniosku,że
    odpowiedzi nie znajdę a szukanie mnie wyczerpuje.Stąd mój
    podsumowujący wpis w wątku "Rozmowy o Bogu".
    I tak myslę sobie,że wiara i Bóg mieszczą się jednak w
    kategorii:uczucia i pojęcia abstrakcyjne.A te mają to do siebie,że
    są naukowo niepoznawalne.Można podac oczywiście ich pewne cechy,ale
    suma tych cech nie daje sensownej całości.
  • 12.02.10, 10:59

    Tilio, pięknie to ujełaś:

    " I tak myslę sobie,że wiara i Bóg mieszczą się jednak w
    kategorii:uczucia i pojęcia abstrakcyjne.A te mają to do siebie,że
    są naukowo niepoznawalne.Można podac oczywiście ich pewne cechy,ale
    suma tych cech nie daje sensownej całości"
    tylko nic na to nie poradzimy, że myślimyi nie sposób
    zablokować się na myślenie.
    Ja Tilio, wiem, rozumiem to co napisałaś, ale jeszcze sama tego nie
    przepracowałam, jeszcze krzyczę.... jeszcze jestem we mgle.
    Może nawet nie oczekuję sensownej całości, pragnę, aby zgadzały mi
    się te małe cząsteczki po drodze, to już mnie uspokoi....
    Ale cieszę się, że masz już głębokie przemyślenia. Widać wiele udało
    Ci się przepracować.
    Co do miotania, ja też niewiele się miotam. Ale to dlatego, że chyba
    ubytek siły daje znać o sobie.
  • 12.02.10, 13:16
    Wiesz Marionetko,ja też nie umiem przestac myślec.Ale sama
    świadomośc tego,że Boga umiem pojąc tylko uczuciowo spowodowała,że
    patrzę na to myślenie inaczej.

    Napisałaś:
    "Może nawet nie oczekuję sensownej całości, pragnę, aby zgadzały
    mi się te małe cząsteczki po drodze, to już mnie uspokoi...."


    Ja właściwie miałam na myśli,że jest dokładnie odwrotnie:)Sensowna
    jest Całośc.A kawałeczki nie zgodzą się nigdy.Zresztą sprawy Życia i
    Śmierci,Boga to są sprawy Wielkie,Największe chyba.A jak się stoi za
    blisko czegoś tak wielkiego to nigdy nie widac całości.My stoimy za
    blisko,bo śmierc naszych bliskich w takim nas ustawiła
    położeniu.Patrzymy jakby "od środka" a nie z zewnątrz.I dlatego też
    pewnie tak nam trudno zobaczyc tę całośc.
    Ale to oczywiście moje własne,subiektywne odczucia.
  • 12.02.10, 10:44
    Mnie się wydaje, ze amfamber gdzis cos przeczytała(przeczytał), cos
    tam gdziś usłyszła i zafascynowana tą nowa wiedzą próbuje ja podać
    dalej. Moze to i stek bzdur, ale jesli ktos poszukuje, chce poznac
    rózne poglądy , rózne podejście do tematu niech czyta, niech szuka.
    Tylko raczej poszukac ambitniejszych opracowań. To sa bardzo ciekawe
    sprawy. A potem po zapoznaniu sie z bardzo, bardzo odmiennymi
    pogladami, podejściem moze łatwiej będzie danej osobie uporządkowac
    swoje mysli, odnależć spokój.
    Co do pogubienia i do pewności czy dobrze myslisz Marionetko.
    Osobiście po wielu takich poszukiwaniach(o ktorych napisalam wyzej,
    a bylo to dawno temu) doszłam do swoich wniosków, znalazłam swój
    punkt na końcu drogi, ktorego staram sie trzymac i iść w jego
    kierunku. Pewności nie ma i nigdy nie będzie, dopóki nie
    pzrekroczymy granicy śmierci.
    Dlatego tez mysle, ze jesli zajdziesz prawdę, ktora najbardziej
    wlasnie dla Ciebie bedzie kojąca i dająca spokój trzymaj się tego.
    To co dobre dla Ciebie nie musi byc dobre np. dla mnie.
    Powtórzę"Kazdy ma swoja ścieżkę". Jestem katoliczką, ale to nie
    zabrania mi i nigdy mi nie przeszkadzało aby poznawac inne religie,
    aby spróbowac medytacji,wizualizacji, kontroli umysłu metodami
    takimi dla niektorych bajkowymi:), to nie przeszkadza wierzyc ze sa
    inne byty, itd. Jestem jak najbardziej za poszukiwaniem. Oby tylko
    zawsze z otwarta głową i bez fanatyzmu:)Taka nowa wiedza mimo,ze
    moze czlowiek dojsc do przekonania na koncu takiego jak ja nie jest
    czasem straconym, ona otwiera nas na innych, uczy w pewnym sensie
    tez tolerancji. No i warto wiedziec cos wiecej. Mnie te teamty
    pociagaly od wczesnej mlodosci, a jednak dokonalam wyboru jakiego
    dokonalam(co do wiary). Kto lubi czytac i poznawac nowe to naprawde
    warto, tylko zeby jeszcze do dyskusji miec obok otwarty jakis
    umysl:):):)Co do duszy z punktu widzenia katolika, to mozna poczyatc
    wielkich mistyków koscioła, z tym ze to jest bardzo ciezka i trudna
    sprawa. Wszystko pojąc co chcieli przekazc nie kazdy zdoła. Trzeba
    chyba by miec wczesniej jakies przygotowanie, a coz o dobrego
    przewodnika duchowego trudno jesli wogole jakiegokolwiek sie uda
    znalezc:)
    Halina-mama Agatki
  • 12.02.10, 11:43

    Halinko, ja też od zawsze byłam otwarta na różną wiedzę, ale nie
    szukałam tam odpowiedzi. Pewne rzeczy przyjmowałam jak aksjomaty,
    inne odrzucałam, jeszcze inne na chwilę mnie zatrzymywały, wzbudzały
    zainteresowanie. Ale nie towarzyszyły temu emocje, tak potworne
    emocje jak po stracie dziecka.
    Po tym chwilowym, mam nadzieję rozstaniu już nic nie jest takie jak
    kiedyś.
    Masa pytań bez odpowiedzi. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę to
    jesteśmy tu wbrew sobie( świadomie) i odchodzimy wbrew sobie.
    I trudno mi z takim myśleniem.
    Bo tak naprawdę cokolwiek bym nie myślała, to i tak życie idzie
    swoim torem.

  • 12.02.10, 13:20
    Częśc poglądów Amfamber i mnie jest bliska.Szcunek do
    świata,miłośc,dobro,rozwój.Nad reinkarnacją się zastanawiam i raz mi
    pasuje raz nie.Ale bez fanatyzmu.W tym co Amfamber pisze nie ma
    własnej refleksji i robi się z tego dogmat jak każdy dogmat:)Na
    dodatek wykrzyczany bez opamiętania:)
  • 12.02.10, 12:06
    przyznam ze po przeczytaniu na usta cisnęło mi się kilka
    nieparlamentarnych określeń, ale moja naddusza zdławiła te niskie
    instynkta. W sumie każdy może sobie wierzyć w co chce. Mam tylko
    prośbę a właściwie dwie: O nieużywanie caps locka (fatalnie się to
    czyta, pomijając inne konotacje) i o to by tego rodzaju teorie
    serwować w formie własnych przemyśleń, a nie jakichś wykładów ex
    catedra, któe mają robić wrażenie jedynych słusznych prawd.
    Zwłaszcza zirytowała mnie (po raz kolejny):
    > JAK NAJSZYBCIEJ PRZESTAĆ
    > ROZPACZAĆ PO STRACIE UKOCHANYCH NAM OSÓB TAK ABY POMÓC ICH DUSZY
    > PRZEDOSTAC SIĘ DO WYŻSZYCH WYMIARÓW GDZIE PANUJE
    > ŚWIATŁO,MIŁOŚĆ,SPOKÓJ ,BŁOGOSTAN I SZCZĘSCIE.
    Amfaber, wolna wola, możesz nie rozpaczać, nie opłakiwać, przymusu
    nie ma, ale uszanuj fakt, że innym widocznie jest to potrzebne. U
    mnie próby udawania wzglednego spokoju spowodowały kilkakrotnie
    niekontrolowane ataki na tle nerwowym
  • 12.02.10, 15:11
    Całkowicie sie z Tobą zgadzam. Każdy ma prawo wierzyć w co chce i
    poszukiwać ukojenia gdziekolwiek chce. Ale ja osobiście wolę czytać
    coś, co wydaje się jakąś calością niż czyjes objawienia po
    przeczytaniu najwyraźniej wycinka wycinka. I myslę, że zawsze warto
    sie do tej całości jakoś tam ustounkować.
    Nie znoszę pisania Capsem. Uważam to za totalny brak szacunku do
    czytającego. Stąd mój wcześniejszy komentarz.
    Co do tekstu, jakoby rozpaczanie szkodziło duszom wejść na wyższy
    wymiar - jest to kompletna bzdura. Mam przyjaciółkę, ktora przezyła
    śmierć kliniczną i była w stanie śpiączki przez tydzień. Jej Mama
    modliła sie i płakała przy jej łóżku w szpitalu, a ona odczuwała
    spokój, błogostan i szczęście. Kiedy umarł mój Tato, uśmiechnęła się
    na tę wiadomość i powiedziała, że tam jest dobrze i że ona sama
    czasem tęskni za tym miejscem. A na pytanie o stosunek do łez czy
    strachu bliskich stwierdziła, że TAM się ma świadomość, że to tylko
    chwilowe i wynika z niezrozumienia. A zrozumienie każdy dostanie we
    właściwym czasie.
    Więc niczego nie musimy udawać. zresztą obłuda byłaby dla naszych
    bliskich chyba gorsza od naszego bólu i łez. Kiedyś Jan Kondrak z
    Czerwonym Tulipanem przepięknie śpiewali piosenkę Kaczmarskiego,
    która wydaje mi się ślicznym mottem:
    "A Ty siej, a nuż coś wyrośnie,
    A Ty to, co wyrośnie zbieraj,
    A Ty czcij, co żyje radośnie,
    A Ty szanuj to, co umiera...
    I pamiętaj - bo dana Ci pamięć -
    Nie kłam sobie, a nikt Ci nie skłamie"
  • 13.02.10, 09:13
    Podoba mi się Twoje motto Agalt (Nie znałam tej piosenki
    Kaczmarskiego). Też tak czuję. Kiedy jest czas na radość to człowiek
    się śmeje i cieszy, ale kiedy jest czas na smutek powinien płakać.
    Chyba okłamywanie samych siebie to najgorsze co możemy zrobić
  • 12.02.10, 12:59
  • 12.04.10, 12:33
    Pro memoria .



    Dnia 12 kwietnia 2010 r.
  • 12.04.10, 12:48
    na usg jak coś za watrobą ujawnia
    to zweykle tętniak żyły wrotnej
  • 12.04.10, 14:38
    Amfaber miałąs już nie pisać na tym forum... Daruj sobie te
    sekciarsko-szatańskie konfabulacje.
  • 12.04.10, 14:47
    No, tym wpisem, to chyba nikogo nie uraziła. Bądźmy dla siebie
    życzliwi, proszę. Tylko tyle nam zostało w obliczu bólu, z którym
    zmagamy się wszyscy. Amfaber najprawdopodobniej też...
  • 12.04.10, 14:53
    Jeśli nie chcesz czytać czyichś wpisów, zaloguj się, kliknij
    w "Posty Twoich przyjaciół i nieprzyjaciół", dodaj tę osobę do
    nieprzyjaciół i oznacz pod spodem "nie wyświetlaj postów
    nieprzyjaciół". Wówczas posty tej osoby po prostu nie będą Ci się
    wyświetlać.
    Pozdrawiam
    a/
  • 12.04.10, 14:55
    Karnivora - trafiłas w samo sedno ;-)
  • 19.10.10, 09:25
    Pro memoria.




    Dnia 19 pażdziernika 2010 r.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.