Dodaj do ulubionych

Moja kochana mamusia nie zyje, i nie daje sobie

23.03.10, 21:42
z tym rady!!!!! mimo wszechogarniajacej mnie wiary!!!!!

.............., brakuje mi jej..., jej cieplego glosu, kojacego wszystkie bule
dotyku jej cieplch rak, calusa na pozegnanie, jej sluchania moich "bolaczek",
rad i przestrog..........., zwyklych babskich pogaduszek.

I z biegiem czasu ta tesknota jest nie do zniesienia..., a czas, ktory jest
nam znany na ziemi jest zmora tylko dla nas..., odliczamy, odliczamy,
odliczamy z kazda dana nam sekunda tutaj bytu na spotkanie z kochanymi.

Ale to tak boli
Edytor zaawansowany
  • sonja12 23.03.10, 22:18
    Witaj Luno!
    Tak boli i to bardzo i to w miarę upływającego czasu, jest ciężko ,
    czytałam twoje wcześniejsze wpisy i wiem,że ty chociaz wierzysz ,
    masz głęboką wiarę, a ja przestałam wierzyć po śmierci mamy .
    Czasmi nie mogę uwierzyć ,że minęło już 3 lata !!!!!!! Kiedy to
    zleciało, pamiętam jak pisałam na tym forum , trochę pomogło , ale
    jak zapewne wiesz najgorsze sa święta, właściwie to już nie obchodzę
    swiąt . Odkąd mamy nie ma wszystko się zmieniło, nienawidzę boga ,
    zyję bo musze , wiem ,że każdy dzień to bliżej spotkania z mamą.
    A od kiedy nie ma twojej mamy?
    Najlepiej to mogłabym przespać całe dnie , ale przecież trzeba iśc
    do pracy, bo za cos trzeba żyć.
    Życie jest strasznie niesprawiedliwe, kiedyś jeszcze miałam różne
    znaki od mnamy , ale teraz jak podkreślam za każdym razem ,że
    przestałam wierzyć w boga, to na pewno nie pozwoli mamie przyjśc do
    mnie .
  • agalt 24.03.10, 07:59
    Ogromnie Wam współczuję. Wiem, że nic na świecie nie zastapi nam
    naszych bliskich...

    sonja12 napisała:

    > Życie jest strasznie niesprawiedliwe, kiedyś jeszcze miałam różne
    > znaki od mnamy , ale teraz jak podkreślam za każdym razem ,że
    > przestałam wierzyć w boga, to na pewno nie pozwoli mamie przyjśc
    > do mnie .

    Pozwoli, pozwoli... On sie nie mści... I ma duzo czasu. Przeczeka
    Twoją złość i nienawiść. A potem Cie przyjmie do siebie, jakby tej
    złości i nienawiści nigdy nie było.
    Przytulam
  • luna67 30.03.10, 23:24
    Kochana Sonju,

    dzieki za odpowiedz, obudzilam sie dopiero dzisiaj:-( zdolna na jakakolwiek
    odpowiedz (po zmorze tesknoty), bo wiara jest ciepliwa i zawsze czeka.......

    Napisalas, ze nienawidzisz Boga, i dzien za dniem zbliza ciebie do niej:-(((((((
    Och...., jak sie pogubilas w tym cierpieniu i stracie:-(.....Negatywnymi myslami
    nigdy sie do niej nie zblizysz, bo ona (twoja mama) ciebie wyprzedza, musisz byc
    "lepsza" od niej w uplywajacym czasie, zeby ja "dogonic".

    Zycie jest sprawiedliwe, ale zrozumiemy je dopiero w godzinie naszej
    mierci.........., bo ono jest za skomplikowane dla naszego meterialnego
    rozumu.........

  • olaopolanka 23.03.10, 22:20
    Wiem bol jest straszny.Tesknota rozdzierajaca.I nikt juz nigdy Jej-Mamy nie
    zastapi.Mocno Cie przytulam.
  • agawyzga 24.03.10, 09:25
    Jak bardzo Was rozumiem,tęsknota po rozstaniu z córką jest bólem nie do
    zniesienia, każdego dnia myślę o niej a ostatnio więcej płacze, bo przyszła
    wiosna, pierwsza wiosna bez niej, wiosna nie do zniesienia i puste jej
    łózko,pusty dom, pusty balkon,puste moje życie... bez Ciebie moja kochana
    Madziu....
    Agnieszka-mama Madzi
  • first.marionetka 24.03.10, 10:32
    .... i chociaż jest silna wiara, ból jest nie do zniesienia.
    I chociaż już wiem, że tak ten świat funkcjonuje, nie ma we mnie
    pogodzenia.
    Tak jak napisała Aga " puste moje życie".
    Tej pustki niczym nie da się wypełnić. Czarna dziura bez dna....
  • shope 25.03.10, 00:22
    Zawsze ale to zawsze jak czytam to forum musze płakać:( Strasznie
    współczuje!!!
    Ja też odwrociłam się od Boga, niedługo święta, pierwsze takie
    święta,chyba prześpie je albo przeleże w łóżku:(
  • luna67 30.03.10, 23:52
    Dzieki Shope,

    i nikt niestety nie szepnol nam do uszka po urodzeniu do kolyski;, ze swiat nie
    tylko jest piekny:-(,ze koniec raju, ze na ziemi sa piekne tyklo chwile, ktore
    powinnismy pielegnowac i powielac.

    U mnie miarka sie juz przelala, i czekam.........., na odpowiedz: "po co? na co?
    dlaczego? zaciskajac usta i rece:-(((((((( Pomimo, ze wiem.................Boze
    pomoz mi...................jak zawsze.
  • luna67 30.03.10, 23:40
    No wlasnie, wiosna budzi cala "uspiona nature"........, krokusy, przebisniegi i
    inne cuda natury, ktore opodzadzam w moim ogrodku....., i nawet jakbym na
    zakrwawionych kolanach grob mojej mamy oborzadzala i wylala litry lez....., to
    ona i tak nie wzejdzie:-(((((

    Wiara, nadzieja i milosc, mi pozostaje.........., tak..., dla nas za malo a w
    rzeczywistosci tak duzo......
  • annubis74 26.03.10, 14:26
    Luno, bardzo bardzo Ci współczuję i niestety doskonale Cię rozumiem.
    Od śmierci mojej Mamy minęło właśnie 9 miesiecy, ból jest mniejszy
    niż na początku, ale są dni, daty chwile, kiedy pojawia się ze
    zdwojoną siłą, uderza prosto w serce. Takimi dniami są świeta,
    rocznice, chwile kiedy powinniśmy być razem i puste miejsce przy
    stole tak bardzo bardzo boli. Czytając twoje wczesniejsze wpisy
    myślałam że wiara jednak pomaga. Ale chyba w tej codziennej zwykłej
    tęsknocie nie pomoze nam nic. Życzę Ci siły, przytulam
  • luna67 31.03.10, 00:34
    Kochana Annubis,

    wiara bardzo pomaga, bo jak by tak nie bylo bym tu wiecej nie pisala (umarlabym
    z tesknoty i zalu:-((nie z braku wiary).

    Nie masz pojecia jaka mialam wiez z moja kochana mamusia, ona byla zawsze ze
    mna, nie tylko w cierpieniach ale i troskach, byla dla mnie jak powietrze, jak
    zrodlo zycia, ktorego nagle zabraklo.......

    Zabraklo tego powietrza, tesknie za nim, zyje, ale jakie ono jest? to zycie
    podtrzymywane wiara? Powiem: ok, ale moglo byc lepsze, bo tyle mam jeszcze do
    zrobienia w tym zyciu....., bez tego powietrza..
  • annubis74 01.04.10, 21:09
    zawsze bardzo lubiłam święta wielkanocne
    była w nich nadzieja na odrodzenie, na zmartwychwstanie
    wynikająca nie tyle (i nie tylko z chrześcijaństwa) ale z budzącej
    się przyrody
    teraz chciałabym by ten symbol stał się faktem, by nasi ukochani
    wrócili... naprawdę wrócili... bo mimo że tęsknota czasem zabiera mi
    dech w piersiach to nie powiem ze czekam aż znajdę się TAM. Boz
    awsze niektórzy nasi bliscy są TAM a niektórzy TU i zawsze zostaje
    serce rozdarte tęsknotą.
    Oczywiście nie wiem Luno jaka była więź Twoja z Mamą, choć z tego co
    piszesz była bardzo silna. Ja wiem jak tęsknię za moją Mamusią, jak
    mi jej brakuje codziennie. Masz rację brakuje mi jej jak powietrza
  • shope 02.04.10, 23:49
    mnie moja wiara, prawdziwa wiara nie w kosciol ani ksiezy tylko w
    Boga zaprowadzila wlasnie tu, na forum dla osob ktore stracily kogos
    bliskiego. nie wierze juz, nie chce! jesli szczescie maja ludzie
    ktorzy raz na 3 miesiace pojda do kosciola bo wypada albo babcia
    prosi, to chce nalezec do tych ludzi chce byc szczesliwa. przestalam
    sie modlic jak stracilam tate:( zdaje sobie sprawe ze to pewnego
    rodzaju bunt, ale jesli za cale moje poswiecenie przez lata dostalam
    taki prezent to mam to gleboko gdzies, moze teraaz bede miala
    chociaz spokoj :( pozdrawiam was.. "swiatecznie"..
  • mocnakrysia 21.04.10, 17:10
    Jutro minie 4 miesiące jak moja kochana mama odeszła. Staram się jakoś
    funkcjonować,lecz dziś nie mogę powstrzymać łez. Tak strasznie za nią tęsknię,
    tak bardzo mi jej brak. Kochana mamusiu bądż ze mną choć przez chwilę. Tak
    bardzo mi ciebie brakuje.
  • luna67 22.04.10, 22:58
    Kochana Krysiu, dzisiaj snilo mi sie moje kochane "zloto", moja najukochansza
    mamusia, i ten sen dodal mi sily.

    Mamuska zaczela w moim snie "rozkazywac"(jak zawsze:-)) na pikniku kto kolo kogo
    ma siedziec, przyniosla na lake kolo naszego domu przesmaczne zakaski,
    usmiechajac sie od ucha do ucha, byla szczesliwa...........,blask odbijajacego
    sie slonca w basenie oslepial, i ten zapach bzu rosnacego kolo muru mam w
    nozdzach do dzisiaj i pozostsanie na dlugo.......

    .......ja ten sen zabralam do mojej terazniejszej "rzeczywistosci" i przytulilam
    go moja tesknota i pielegnuje moja radoscia:-).

    Kocham cie mamusiu za te sny, ktorymi mnie uraczasz......., ty moje zloto...........

    Krysiu, wiem co czujesz:-( jestm z toba w cierpienu
  • sonia-3 23.04.10, 21:41
    Mojej ukochanej Mamy nie ma już prawie 5 lat. Bardzo mi Jej brakuje. Miała 64 lata jak odeszła. Nawet nie chcę wracać myślami do tych chwil. Okres wyparcia tych bolesnych wspomień jeszcze nie minął. Jeszcze boli, a i żal do Boga siedzi głęboko w sercu. Sama jestem mamą 5,5 letniej córeczki i tylko Ona jest moim sensem życia. I wiem jedno - jej straty chyba bym nie przeżyła. Oby nigdy nie !!!!!
  • luna67 24.04.10, 01:11
    I boje sie tej tesknoty....., oj jak bardzo sie jej boje.....:-(

    Moja kochana mamusia stracila swoja matke w wieku 14-stu lat!!!! byla dla niej
    wszystkim. I moja mama majac juz przeszlo 40-sci lat za nia plakala!!! Boze,
    oszczedz nam te cierpienie........
  • luna67 02.05.10, 23:31
    Dzisiaj w nocy wycalowalam i wysciskalam moja kochane mamusie za wszystkie
    czasy:-) jestem taka szczesliwa:-)

    Dlugo, bardzo dlugo dzisiaj nie moglam zasnac....., przewracalam sie z boku na
    bok z otwartymi oczyma obserwujac kontury mebli odbijajace sie poswiata
    podworkowych lamp, .....,

    I w pewnej chwili zobaczylam ja....., stala usmiechnieta kolo mojego lozka (i
    jakby mnie ktos krajal na zywca, to nie wiem czy byl to sen czy jawa...
    (naprawde), bylo to takie realne).

    Ujela moja reke...,pomogla mi wstac z lozka,..., przytulila mnie, a ja czulam
    jej cieply oddech na moim karku.....,bylam taka szczesliwa......, i ta jej
    wszechogarniajaca milosc wypelnila moje cale cialo..., wszystkie klopoty i
    rozterki nagle gdzies zniknely, ktore nie dawaly mi spac.

    Poczulam sie wybawiona od tych trosk, i nagle smiertelnie zmeczona, wpadlam w
    blogostan, zsunelam sie znowu na lozko i zasnelam, czulam, ze mama przejela na
    siebie moje zmartwienia zebym zasnela spokojnie.

    I byla znowu taka szczesliwa i piekna.............
    Boze daj jej tyle milosci (a nawet i wiecej) ile ona mi dawala i dalej daje.......

  • aneta9929 13.05.10, 03:55
    Moja mamusia jest wspaniala kobieta tak daleko ode mnie............... pragne ja przytulic, ukochac poprostu dodtknac.
    kocham Cie moja droga mamo!!!!!!!!!!!
  • luna67 08.04.14, 20:38
    Kochani, dzisiaj zdarzylo sie cos, z czym sie nigdy w zyciu nie liczylam.

    Obudzilam sie dzisiaj o 5-tej nad ranem wiedzac, ze moj maz ma wyjsc z domu o 5:10 (mial wazny termin z pracy i o tej porze zamowiona byla tez taxsowka na lotnisko), mialam bole glowy dzien wczesniej wiec maz chcial zebym dluzej pospala.

    Spojrzawszy na zegarek obrocilam sie na drugi bok i zaczelam rozmyslac o moich dzisiejszych terminach, a uslyszawszy zamykajace sie troche glosniej niz zwykle drzwi wejsciowe spojrzalam jeszcze raz na zegarek; byla 5:10, i nastala bloga cisza......

    Po tym niechcaco "trzasnieciu" dzwi przez mojego meza (za ktore pozniej przeprosi) chcialam wstac, ale nagle uslyszalam kroki zblizajace sie do mojego lozka, bylam sparalizowana, gdyz wiedzialam, ze jestem sama w domu, bicie mojego serca slyszalam przez sprezyny materaca......, tysiace mysli kolataly mi sie w glowie, balam sie odwrocic, gdyz miesiac temu mielismy wlamanie w domu........pomyslalam; jak jakis zbir to lepiej jak bede udawala, ze spie, a niech zabiera co chce.......

    Moje serce doznalo zenitu i czulam, ze dlugo tego kolatania nie wytrzyma,..... nagle poczulam cieplo na twarzy, jakby niewidzialna reka mnie glaskala, serce zaczelo wolniej bic, ogarnol mnie spokoj, poczulam uginajacy sie materac za moimi plecami (tak jakby ktos usiadl i reka sie podpieral, czulam kazdy ruch siadajacej osoby za moimi plecami, slyszalam uginajace sie lekko sprezyny materaca......Bylam pewna na 100 %, ze to moja mama, bo poczulam jej zapach. lzy plynely mi po policzkach, bylam taka szczesliwa, i wiedzialam, ze nie wolno mi sie obrocic, bylam wdzieczna, ze mi sie to przytrafilo!.

    Powiedzialam na glos; mamo kocham cie i dziekuje..., i wtedy poczulam jak materac powraca do swojej wczesniejszej formy, poczulam najpierw przy mojej glowie (kakby ktos reke podniosl a pozniej powoli wstal pupa.....) Chcialam krzyczec; "nie odchodz!", ale wiedzialam, ze nie mam na to wplywu....... Odwrocilam sie natychmiast jak wszystko zamilklo i nikogo nie zastalam........I jeszcze cos, mam bole w klatce piersiowej od pewnego czasu, i wlasnie w tym miejscu poczulam wyrazny dotyk niewidzialnej reki.........., tak jakby ktos chcial mi zwrocic jeszcze raz na ten stan uwage.......

    Po tym przezyciu, wstalam na rowne nogi obchodzac kazdy zakamarek domu, i z minuty na minute penetrujac dom moja radosc przekraczala wszystkie dopuszczalne normy...

    Ps.
    Przyznam sie, ze nigdy, ale to przenigdy nie przypuszczalabym, ze mama przyjdzie do mnie tak wyraznie na jawie, ze poczuje jej kochana dlon i jej zapach.....przysiegam wam, ze to prawda.....

  • luna67 08.04.14, 21:00
    dzisiejsze przezycie bylo potwierdzeniem, ze w maju´10 nie snilam, .......a mialam wtedy watpliwosci......
    --
    A jeżeli przyjdą Ateiści - powiedział Bóg. - To mnie nie ma...,

    no i jak ktos tobie powie, ze czas leczy rany, to uderz go z calej sily w morde i powiedz, ze zaraz przejdzie..........
    --
  • sonja12 09.04.14, 18:45
    jak ja bym chciała doświadczyć takiego spotkania z Mamą jak Ty. Ale bog na to nie pozwoli , bo straciłam wiarę w niego i po smierci Mamy przestałam chodzić do kościoła . Ale Ci zazdroszczę Luno.
  • renata8881 10.04.14, 05:18
    Sonja zastanow sie co piszesz. Stracilas w niego wiare ale ci na to nie pozwoli. Gdybys stracila wiare to nie myslala byc, ze tam jest i ze ci nie pozwoli. Ty tylko bylas na niego zla,ze ci ja zabral, a teraz czujesz sie winna. Dalej w niego wierzysz, staraj sie tylko zyc tak zeby nie czynic innym zla a wrecz pomagac. To moga byc male sprawy, a wtedy moze spelni sie twoje pragnienie. Bog sie nigdy od ciebie nie odwrocil, on rozumie nasze slabosci tyko czeka na ciebie. Jesli to wszystko zrozumiesz to przyjdzie dzien kiedy mama przyjdzie do ciebie, moze tylko we snie ale przyjdzie.

    Luna, maz nie powinien cie wcale przepraszac bo on mial trzasnac tymi drzwiami zebys nie zasnela, zebys byla swiadoma obecnosci twojej mamy. Z twojej wypowiedzi wynika,ze tak sie ucieszylas jej wizyta,ze zastanawialas sie dlaczego przyszla. Czy robila badania dlaczego cie boli? Czy moze zamartwialas ,ze boli? Albo przyszla powiedziec zebys porobila badania albo zeby ci powiedziec,ze nie musisz sie martwic. Ty sama bedziesz wiedziala najlepiej.
  • renata8881 10.04.14, 05:20
    Sorry ale nie widze tu"edytowania". Mialam napisac ze NIE zastanowilas sie dlaczego przyszla.
  • sonja12 10.04.14, 20:40
    Do renata 8881
    A powiedz , czy ty nie jestes zła na boga , nie masz do niego zalu ? Czytałam już jakiś czas temu twój wątek na forum nowotwory .
    Piszesz,żeby pomagac innym , nie czyniś zła , nie wiem jak się to ma do rzeczywistości, moja mama nikomu nie zaszkodziła w zyciu i co ?- jaki koniec zycia bóg mamie zgotował , a ja mam udawać ,ze wszystko jest ok. Ja tak nie potrafię i nie umiem.
  • anna.wasil 10.04.14, 20:56
    Kochana nie wiem jak długo jesteś w żałobie(przepraszam nie doczytałam)
    17,04 będzie czwarta rocznica jak odszedł mój Tatuń.Podobnie jak Ty byłam zła na Boga,jak mógł nam go zabrać .Tatuń był wspaniałym człowiekiem..anioł...
    Ale teraz z upływem czasu wiem że tylko dobro powraca,a zło wraca z podwójną siłą.
    Przytulam Was kochane
  • anna.wasil 10.04.14, 20:59
    I powiem Wam że Tatuń śni mi się bardzo rzadko..ale zawsze wtedy wiem,że coś jest nie tak.Przeważnie sprawa dotyczy mojej córki(oczko w głowie Tatunia) ...w tych snach wygląda tak łądnie..zdrowy,uśmiechnięty.Mój Tatuń.
  • renata8881 12.04.14, 02:36
    Nie niejestem zla na Boga i nigdy nie bylam. Jakos mi to nawet nie przyszlo do glowy. Bog dal rozom i wolna wole. Ta nasza wolna wola doprowadzila nas do ogromnego zanieczenia tego co jemy, pijemy i wdychami. To sa te czynniki , ktore przyspieszaja nasze odejscie.
    Moja mama odeszla jak ja bylam w siodmym miesiacu ciazy. Nigdy nie przytulila mojego syna, nigdy nie widziala go. Czy wiesz jak to bolalo? To boli nawet teraz choc syn ma juz 27 lat. Przezylam duzo zlego w zyciu puki nie poznalam mojego meza i nigdy za to nie obwinialam Boga. Mamy swoj czas na ziemi i uwazam,ze swoim postepowaniem wplywamy na jego dlugosc. Moja mama byla dobrym czlowiekiem i duzo wycierpiala. Odeszla wiec wczesniej niz by mogla. Moj maz tez byl dobrym czlowiekiem i tez odszedl jak mial 47 lat. Zostalam bo mam jeszcze corke i pewnie Bog wyznaczyl mi jakas role, cos jeszcze do zrobienia. Nie chce wiec tracic tego czasu na zatruwanie nienawiscia swojej duszy. Dzisiaj patrze na ludzi inaczej, kiedys bardzo latwo ich ocenialam,moze ignorowalam? Teraz staram sie zrozumiec dlaczego ktos awanturuje sie, dlaczego wywala cala swoja zlosc na mnie? Trzeba starac sie zrozumiec drugiego, to przynosi ulge. Jesli ja zrobie dla kogos jeden maly uczynek to moze ten ktos tez zrobi cos dla drugiej osby. Nie jestem jakas tam nawiedzona katoliczka co calymi dniami siedzi w kosciele. Wlasciwie moje rozmowy z Bogiem sa bardzo prywatne, codziennie wieczorem staram sie z nim choc chwile porozmawiac, a do kosciola ide kiedy poczuje taka potrzebe (czytaj zadko). Musze jednak przyznac,ze czesto ksiadz nie wydaje mi sie zbyt dobrym posrednikiem a tym bardziej nauczycielem. Chyba to jest tak jak z lekarzami, trzeba powolania. Zycze ci otwoerzenia swojej duszy i uwolnienia z tej udreki.
  • luna67 11.04.14, 18:29
    Renatko,

    nie, nie zastanawialam sie dlaczego przyszla, gdyz akurat mnie nic w tym czasie nie bolalo i nie bylam wogole na sobie skoncentrowana, tylko na tym przezyciu. Poczolam dotyk na policzku i na piersi, ale sobie dopiero pozniej ten drugi dotyk skojazylam jak wstajac mialam ostry bol w plucach, ktory po minucie przeszedl.
    --
    A jeżeli przyjdą Ateiści - powiedział Bóg. - To mnie nie ma...,

    no i jak ktos tobie powie, ze czas leczy rany, to uderz go z calej sily w morde i powiedz, ze zaraz przejdzie..........
    --
  • luna67 11.04.14, 18:05
    Kochana Sonju, moje doswiadczenia nie sa chyba zwiazane z wiara w Boga, sa to raczej pozostalosci "zagladniecia" na tamta strone...(pisalam juz o tym).

    Nieraz nie moge zasnac, jak widze w nocy w totalnej zaciemnionej sypialni (przez zaluzje i rolos?) z zamknietysmi oczyma; bardzo wyrazne twarze osob i otoczenie w ktorych sie te twarze znajduja. Te twarze sa najczesciej szczesliwe, zadowolone, usmiechniete, ale sa tez twarze powodujace u mnie strach; krzyczace, placzace, probujace mnie przestraszyc (co im sie nieraz udaje...). Jest to tak dokuczliwe, ze bylam nawet u psychiatry i okulisty, ale nikt zadnego wypaczenia nie stwierdzil. U okulisty bylam za namowa meza, jak mu powiedzialam, ze widze u ludzi od dziecinstwa szara "otoczke" a u niektorych o roznych kolorach (co z biegiem czasu nauczylam sie kontrolowac...

    Okrotny czas przezylam, jak widzialam u mojej pacjetki przerwana aure
    --
    A jeżeli przyjdą Ateiści - powiedział Bóg. - To mnie nie ma...,

    no i jak ktos tobie powie, ze czas leczy rany, to uderz go z calej sily w morde i powiedz, ze zaraz przejdzie..........
    --
  • luna67 11.04.14, 18:12
    sorry,....

    Pacjentka byla w mlodym wieku i po porodzie miala dosyc silne böle kregoslupa, .....zmarla nie doczekawszy terminu u mnie pare dni pozniej przy karmieniu dziecka (serce stanelo....). Robilam sobie wyzuty; dlaczego jej o tym nie powiedzialam?, ale z drugiej strony balam sie wczesniej, ze mnie wysmieje, jak jej powiem; "pani ma przerwana aure, prosze isc do lekarza......"...
    --
    A jeżeli przyjdą Ateiści - powiedział Bóg. - To mnie nie ma...,

    no i jak ktos tobie powie, ze czas leczy rany, to uderz go z calej sily w morde i powiedz, ze zaraz przejdzie..........
    --
  • renata8881 12.04.14, 02:48
    Luna chyba teraz rozumiem istote twego bolu. Jestes osoba bardziej wrazliwa i widzisz lub widzialas wiecej jak inne osoby. To jest meczace a nawet bolesne. Jesli pozwolisz to porownam twoj bol w pewnym sensie do bolu totalnego, jest to cierpienie przyschiczne, ktore przeradza sie w fizyczny bol. Dlatego wlasnie twoja mama musiala przyjsc zeby ci pomoc. Jestem pewna ,ze nasi bliscy przychodza do nas ale my tego nie widzimi. No bo powiedz mi jak wyjasnic, nagle zatrzasniecie drzwi jesli nie ma przeciagu, spadniecie jakiegos przedmiotu kiedy wg wszelkich praw fizycznych nie powinien spasc? Moze ktos sie bedzie smial ale mialam zepsuty kran, ktory zepsul sie juz po smierci mojego meza. Zbieralismy sie ze synem do kupienia nowego ale jak to zwykle byta to brak czasu, to cos tam innego. Wyszlo,ze chyba moj maz tam gdzie jest nie wytrzymal bo kran od pewnego poranka nagle dziala. Myslalm, ze syn cos zrobil ale on wieczorem sie zapytal czy jedziemy w koncu po ten nowy kran.
    Mysle tez Luna,ze mama chciala ci powiedziec zebys przestala sie smucic z powodu jej odejscia. Masz rodzine i skoncentruj sie na nich i na swoim szczesciu. Musiala byc bardzo dobrym czlowiekiem. Trzymaj sie kochana i staraj sie nie otwierac tych drzwi.
  • luna67 11.10.17, 03:13
    Kochani, minelo juz 8 lat,...., w dzien zyje moimi obowiazkami, praca, kochanym mezem, dziecmi i wnukami, a w nocy moja swiadomosc czesto spotyka sie z moja kochana mama. Snie czesto w jej udziale: jest to dla mnie wtedy normaly dzien, niekiedy przemyka w ogrodzie nie pokazujac twarzy, a niekiedy rozmawiamy o moich wnukach, ktore nie raczyla poznac, daje mi wskazowki, smiejemy sie, a jak sie jej pytam (bo jestem szczesliwa, i chce to szczescie ze soba zabrac) :" Mami powiedz mi prosze, gdzie jest ta rzeczywistosc?, przeciez ty umarlas, a ja jestem tu przy tobie, rozmawiamy, obejmujac cie czuje twoje cieplo i zapach, jak to jest mozliwe?, chce zebys byla ze mna tam, jak i teraz....... odpowiada mi: "dziecko (mowila jak czegos nie rozumialam), tutaj jest wiecej zycia, teraz i zawsze ....Po obudzeniu sie, pierwsze slowo ktore mi na mysl przyszlo bylo:"amen "......kocham cie mamusiu i tesknie

    --
    A jeżeli przyjdą Ateiści - powiedział Bóg. - To mnie nie ma...,

    no i jak ktos tobie powie, ze czas leczy rany, to uderz go z calej sily w morde i powiedz, ze zaraz przejdzie..........
    --
  • alicjabadanie 03.01.18, 21:00
    Szanowne Panie! Jestem magistrantką psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim i prowadzę badania dotyczące lęku przed śmiercią. Poszukuję kobiet, które doświadczyły śmierci bliskiej osoby w ciągu ostatnich 6 lat. Każda pomoc jest dla mnie bezcenna. Badanie zajmie około 10 minut. Jest w pełni anonimowe i poufne.
    Za poświęcony czas z góry dziękuję!
    docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSeF3MfzsT3BkRpUkrn6NxMdzFZAt7l0fx2T17WZrWcvZrdZ7Q/viewform

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka