Dodaj do ulubionych

Minął rok od śmierci mamy i początek depresji

09.09.11, 20:38
Ponad rok temu umarła niespodziewanie na moich oczach najbliższa mi osoba- mama. Na początku szok i wyłączenie wszystkich emocji. Szybko wróciłam do pracy, rzuciłam się w wir obowiązków. Ktoś patrząc z boku mógłby powiedzieć, że świetnie sobie poradziłam, byłam silna a nawet, że mało mnie to obeszło.Rzeczywiście, idąc do pracy uśmiechałam się jak dawniej , nikomu nie mówiłam jak mi ciężko bo i nikt nie dał mi prawa na łzy i smutek. Moja żałoba zakończyła się wraz z przekroczeniem murów pracy.
Mija rok a ja coraz częściej płaczę.Boli mnie głowa, wszystkie mięśnie. Ludzie mnie drażnią, nie interesują mnie rozmowy z nimi. Wszystko wydaje mi się miałkie. Codziennie myślę o mamie. Strasznie za nią tęsknię i ciągle mi jej brakuje. Mam wrażenie, że zostałam sama i na nikim nie mogę polegać. Bardzo rzadko się uśmiecham..
Mój narzeczony mówi coraz częściej o ślubie i dziecku a ja nie potrafię sobie tego wyobrazić bez obecności mamy. Nie chcę mieć dzieci już mi nie zależy. Czasami płaczę jak widzę mamy moich koleżanek na spacerze z wnukiem/wnuczką.
Ostatnio coraz częściej przeglądam moje rodzinne zdjęcia i cZuję, że nie mam już 27 lat a 80.Tak się czuję psychicznie ,jak wrak. Straciłam poczucie bezpieczeństwa. Jeszcze rok temu czułam się dzieckiem swojej mamy a teraz prysł czar wspomnień z dzieciństwa. Nikomu o tym nie mówię bo pewnie każdy by się uśmiał ze starej dziewczyny tęskniącej za swoją mamą i dzieciństwem...
Edytor zaawansowany
  • 09.09.11, 21:18
    kochana Majko
    ja też tęsknię.....umieram z tęsknoty za moją najukochańszą najcudowniejszą wymarzoną Mamą.Mam 37 lat dwójkę dzieci i męża a życie straciło sens.To już 16 miesiąc mija a ja chyba oszaleję.Z misiąca na miesiąc jest gorzej.Ja też wspominam, marzę i tęsknię za Mamą i dzieciństwem...cóż.....o ile jest to wsparciem dla Ciebie to wiedz,że nie jesteś sama, bo ja przeżywam to samo i wiem jak jest ciążko
    pozdrawiam bardzo bardzo serdecznie
  • 09.09.11, 21:47
    Dziękuję za odpowiedź.Czytałąm właśnie Twoje archiwalne posty o nowotworze mamy. Bardzo Ci współczuję :( Do tej pory nie potrafiłam się wczuć w emocje osoby tracącej kogoś bliskiego. Zawsze ktoś umierał z dalekich sąsiadów, a to dalekich znajomych. Moją rodzinę zawsze omijała choroba. Ja nawet nie brałam pod uwagę myśli, że coś może się stać...Moja mama nie zachorowała na raka, moja mama zasłabła przy mnie -nagle. Cały dzień świetnie się czuła, wrócila z miasta, zrobiła ciasto, spotkała się ze znajomą. Patrzyłam jak lekarze walczą o jej życie i wyłam na cały głos...Potem 2 tyg w szpitalu, totalna śpiączka i śmierć. Nagły wylew:( Przedtem zero objawów, zero bólu głowy, aktywny tryb życia!I koniec:( Tętniaki są bardzo podstępne, jeden ją przechytrzył..
    teraz wszyscy ludzie mnie drażnią. Mam dość ' pierdół' jakimi jestem wciąż zasypywana. Nie interesuje mnie t o. Ja wciąż myślę o mamie, tęsknię za nią, dla mnie sama świadomość że nigdy już jej nie zobaczę - jest przerażająca. Dlatego wszystko co inne przestaje mnie interesować.
    Z problemami zawsze biegałam do niej, radziłam się jej, każdego dnia plotkowałam z nią przez telefon a to przy kawie...Nikt nie jest w stanie dać mi tego co mama, ani najlepsza przyjaciółka ani mój partner. Tego ciepła, wsparcia po grób, uśmiechu i wiary...
    Fruzelina...czy twoje dzieci pamiętają babcię? Teraz już wiem jak to musi bolec, jak mama nie widzi jak rosną wnuki:(
  • 09.09.11, 22:13
    Rozumiem cie doskonale, bo przezylam to samo. Moja mama odeszla rok temu i tez z powodu tetniaka. Zawsze byla w doskonalej formie, energiczna, smialam sie, ze przezyje nas wszystkich. Odeszla niespodziewanie, po prostu stracila przytomnosc i po tygodniu zmarla. Miala 58 lat. Codziennie mysle o niej, o tym, co minelo. Nic nie jest juz takie samo, tez mam wrazenie, ze nagle postarzalam sie. Moja coreczka nie bedzie pamietala babci.
    Od smierci mamy pojawily sie u mnie bole glowy, codzienne, trwaja zreszta do dzisiaj. Wczesniej ich nie mialam, konsultowalam sie z moim lekarzem, ktory stwierdzil, ze przechodze tzw "depresje zamaskowana". Podobno wiele osob przechodzi ten stan w okresie zaloby. Funkcjonuje normalnie, pracuje, nie mam problemow ze snem, spotykam sie ze znajomymi, tylko moj organizm reaguje fizycznym bolem.
  • 09.09.11, 23:25
    Doskonale rozumię co przeżywasz, co czujesz, bo też już swoje przeszłam...Mam tak jak i Ty 27 lat i równy rok i 9 dni temu zmarła moja Mama, która miała tylko 45 lat...i w krótkim odstępie czasu zabrała też do Siebie swoich rodziców, moich dziadków...Codziennie myślę, płaczę, odwiedzam Ich na cmentarzu, ale niewiele to pomaga. Powiem tylko tyle-to boli i to bardzo , człowiek staje się otępiały, nie wie jak dalej żyć bez Swoich ukochanych... Przytulam Cię mocno i życzę wytrwałości.
  • 10.09.11, 12:27
    To, że tęsknisz za dzieciństwem nie jest śmieszne dla nikogo, kto stracił rodziców. To jest niezależne od wieku. Mam już 48 lat, moja mama zmarła 3 lata temu, tata 2 miesiące temu. Oboje mieli ponad 80 lat a mimo to tęsknie i płaczę i nie potrafię sobie z tym poradzić. mam męża, nie mam dzieci i czuję się bardzo samotna. mąż co prawda mi pomaga, też bardzo kochał moich rodziców, bo traktowali go, jak syna, ale to nie to samo. Bo nigdy już nie będzie tak samo. Próbowałam leczyć depresje i psychiatry, ale odstawiłam leki, bo zaczęłam po nich strasznie tyć. Jestem niepełnosprawna, poruszam się o kulach i tycie może spowodować, że wyląduję na wózku. Wole już płakać. W pracy denerwują mnie ludzie, którzy rozmawiają o pierdołach, nie wiem, jak im powiedzieć, żeby sobie poszli i dali mi spokój. Nie spotykam się ze znajomymi, nawet do nich nie dzwonię, choć oni czasem dzwonią. Na każdym kroku brakuje mi rodziców, nie ma dnia, żebym o nich nie myślała, żebym z nimi nie rozmawiała. Wiem, że tobie jest teraz bardzo ciężko, ale ślub i dzieci zmienią cię bardzo. Kiedy pojawi się obok ciebie mały szkrab będziesz najszczęśliwsza na świecie. Uwierz mi.
  • 18.09.11, 19:31
    Czytam Twojego posta i widzę siebie. 03.03.2011 zmarła moja mama. Widziałam jak gaśnie i odchodzi, jak z dnia na dzień jest coraz gorzej i jej nie ma. Strasznie mi jej brakuje. Mam dokładnie to samo co Ty. Wszyscy myślą, że przeżyłam to juz. A ja nie. Codziennie myślę, płaczę i wspominam. Ponadto ciągle mam uczucie braku bezpieczeństwa, pewności i stabilizacji. Codziennie w nocy budzę się w stresie i myślę co dalej. Rozpamiętuję każdą chwilę z mamą, wspominam no nie moge sobie z tym dać radę. Myślę, że dopiero teraz dopada mnie to wszystko. Patrzę na swojego tatę i jego samotność i nie mogę tego przeżyć jak on cierpi... jaki jest samotny
  • 18.09.11, 22:44
    Witam jeżeli się ma wspaniałych rodziców i traci się jednego z nich to wiek nie ma nic do rzeczy. Mam 58 lat a cztery lata temu odeszłam moja mama i nie ma dnia a ni nocy żebym o niej nie myślała śni mi się co noc. Przenieśliśmy się do taty bo on nie wyobraża sobie być sam chyba by go już też nie było. Z mamą byłam bardzo związana emocjonalnie i mnie też bardzo brakuje jej uśmiechu rozmowy z nią. Mam wspaniałego męża i syna bardzo chorego. Mama zawsze mnie bardzo wspierała w chorobach syna . Już nigdy nie będzie tak jak dawniej życie stało się dla mnie egzystencją , dla ojca, syna i męża muszę być istnieć. To jest straszne jak odchodzi tak bliska osoba i najgorsze świadomość że już nigdy jej nie zobaczymy nie przytulimy.
  • 27.10.11, 22:59
    majka_266, rzadko tu zaglądam, dopiero dziś znalazłam Twój wpis. Moja Mama zmarła ponad 2 lata temu. Pierwsze pół roku było jak jakiś psychiczny paraliż, niewiele do mnie docierało, kiedy mijał rok zaczęłam się trochę zbierać w moim bólu, poczułam w sobie wolę życia, teraz po dwóch latach ciągle mam wrażenie że balansuję na cienkiej linie, mam nerwicę i stany depresyjne, tęsknię za Mamą, za tym wszystkim co utraciliśmy wraz z Jej odejściem. Mam męża i dziecko, czuję się winna, że miłość do nich nie jest w stanie zagłuszyć mojego bólu. Myślę o Mamie, tęsknię za Nią. Czasem myślę, ze chciałabym mieć drugie dziecko, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że je urodze a obok nie będzie Mamy. Doskonale Cię rozumiem
  • 28.10.11, 15:36
    bardzo Ci wspolczuje-moj Tato zmarl nagle,dzien wczesniej normalnie rozmawial,zachowywal sie a nastepnego dnia dostal zawalu w pracy i po 40 minutowej reanimacji zmarl.
    nawet nie wiesz jak Cie rozumiem-ja tez udaje na zewnatrz,wszyscy w podziwie ze taka silna i tak sie uporala a to nieprawda-codziennie placze,kazda radosc jest zasnuta cieniem Jego smierci,szlag mnie trafia ze nie zobaczy wnukow chociaz uwielbial dzieci,ze po prostu Go wiecej nie zobacze,ot tak,z dnia na dzien-mam w sobie wiele zalu do swiata ,wrecz zlosci-wiem ze to zle podejscie ale chwilowo nie poradze nic,nigdy wczesniej nikt mi nie zmarl oprocz dziadka ktory jeszcze przed moimi narodzinami odszedl,a teraz jedna z najblizszych osob.
    trzymaj sie jakos,tylko tyle moge powiedziec i wirtualnie sciskam:)
  • 30.10.11, 09:51
    Kilka dni temu byłam u taty. Rozpłakam się w kuchni. Dom jest pusty, smutny i wszędzie pelno rzeczy mamy. Niedługo przyjedzie cała rodzina, rodzeństwo mamy,zapalimy znicze, pomodlimy się. To zawsze moja mama tworzyła centrum spotkań rodzinnych. Jechałam z nią sprzątnąć groby dziadków, piekłyśmy ciasto, robiłyśmy obiad dla rodziny. Moi dziadkowie odeszli w bardzo sędziwym wieku, bez cierpienia, przeżyli pięknie i zgodnie swoje życie dlatego też wszyscy staraliśmy się z uśmiechem na ustach ich wspominać 1 listopada.
    Teraz czuję rozpacz. Stanę nad grobem mamy i tylko mogę jej powiedzieć, że strasznie za nią tęsknię .
  • 17.06.16, 12:47
    Majka, czytam Twoją wypowiedź kilka lat później, bo w czerwcu 2016 roku i zapewniam, że nikt nie śmiał się ani wówczas, ani teraz ze "starej" dziewczyny tęskniącej za swoją mamą i dzieciństwem. Każdy z nas głęboko przeżywa rozstanie z rodzicami i nie ważne ile mamy lat, ani czy mamy własne rodziny, dzieci czy też nie.
    Jestem 20 lat starszy od Ciebie, a jednak również bardzo tęsknię za swoją mamą, która niespodziewanie odeszła w maju 2014 roku. To już dwa lata minęły od naszego rozstania a jednak ciągle bywają dni i chwile, gdy w myślach wracam właśnie do dzieciństwa i do czasów młodości, gdy byli oboje rodzice i czasami chce się po prostu wyć, bo już nic nie będzie jak było. Bardzo brakuje i ojca i mamy, bo bardzo brakuje emocjonalnego bezpieczeństwa jakie daje obecność rodziców/rodzica w naszym życiu. Brakuje ciepła domu, a gdy odchodzi matka nastaje pustka, której już nic nie zapełni.
  • 25.09.17, 06:21
    Amen.
    Podpisuje sie rekoma I nogami pod tym co napisales. Czuje sie zupelnie tak samo. Wraz z odejsciem mamy starcilam energie ktora mi ja dawala. Uswiadomilam sobie ze byla dla mnie wszystkim! Jest ciezko. A to dopiero rok po jej naglej Smierci. Trzymajmy sie w tych trudnych chwilach. Mam nadzieje ze ty przynajmniej jestes juz emocjonalnie bardziej ustatkowany niz rok temu, pozdrawiam cieplutko
  • 14.07.16, 01:19
    Moja mama umarła nagle, 14 lutego 2015.W Walentynki-też wybrała sobie datę.Mija ponad rok. a ja nadal jestem jakby " zamrożona".Właściwie trudno określić stan w którym się znajduję-taka blokada mysli i emocji.Także szybko wróciłam do pracy, nawet nagrodę otrzymałam ( jestem nauczycielką).Tylko, że nic mnie nie cieszy.Z mezem od lat juz nie mieszkam- nawet nie mam z kim tego wszystkiego " przerobić".Zwyczajnie -przegadac.Niby usmiecham się, niby funcjonuje normalnie, ale to wszystko jest " niby".Czytam na temat zycia po smierci- to mnie uspokaja.A jednocześnie mam problem z dopuszczeniem do siebie mysli- mama nie żyje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.