Mine³o ponad dwa miesiace a ja nadal nie umiem sobie z tym poradzic. Szukam wszelkich mozliwych sposobow zeby bylo mi choc troche lzej. Postanowilam teraz napisac tu na forum to wszytsko nie wiem czy ktos to przeczyta czy nie ale musze to z siebie wyrzucic a najprosciej tu bo jak narazie nie umiem za bardzo o tym z nikim rozmawiac. Bylam z rodzina na wakacjach bylo cudownie a gdy mielismy juz wracac pol godziny przed odlotem na lotnisku moj tatus dostal udaru niedokrwiennego. Ja z mama zostalysmy a reszta rodziny poleciala do domu. Bylysmy same w obcym kraju z chorym tata ale naszczescie duzo osob nam pomoglo. Tatus byl sparalizowany ale dochodzil juz do siebie. Mielismy wracac juz do domu wszytsko bylo zalatwione transport nawet lekarz z polski juz przylecial i nagle tatus dostal udaru krwotocznego i nastepnego dnia zmarl. Zostalysmy z mama same. Wroci³ysmy z mama do polski. Dopiero 2 tygodnie po tym wszytskim mogl odbyc sie pogrzeb, tyle trwaly procedury. Tam musialam byc silna i wspierac mame tak naprawde musialam miec sily za siebie i za nia. Ale teraz z dnia na dzien czuje sie coraz gorzej, chyba w koncu do mnie dociera co tak naprawde sie stalo. Bardzo tesknie za tatusiem, bardzo go kocham a co najgorsze nigdy mu tego nie powiedzialam i tego nie moge sobie darowac. Mam nadzieje ze jest mu tam dobrze i wie jak bardzo go tu wszyscy kochamy i tesknimy za nim.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶æ wypowiedzi zamieszczanych przez u¿ytkowników Forum. Osoby zamieszczaj±ce wypowiedzi naruszaj±ce prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mog± ponie¶æ z tego tytu³u odpowiedzialno¶æ karn± lub cywiln±. Regulamin.