Dodaj do ulubionych

nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o pomoc

06.03.14, 09:33
witam,

14.02.br. zmarł podczas pracy w Niemczech, śmiercią nagłą i niespodziewaną nasz ukochany tatuś, miał tylko 59 lat. Był człowiekiem zdrowym (niedawno miał wszystkie badania - wyniki niemal idealne), kochał nas nad życie,miał tyle planów...Przez ostatnich 20 lat pracował na kontraktach b. cięzko fizycznie, żeby zapewnić nam warunki i wykształcić (miał 4 córki). Za kilka miesięcy miał przejść na emeryturę i w końcu odpocząć w domu, z ukochaną żoną. Tak bardzo się cieszył, że skończy się wreszcie jego tułaczka..Odszedł bez możliwości pożegnania z tymi, których kochał i którzy kochali go nad życie!Pozostaliśmy sami, z szokiem,poczuciem ogromnej niesprawiedliwości i ogromnymi pretensjami do Boga, w którego tatuś tak bardzo wierzył i mu ufał. Zawsze mówił " będzie dobrze, jak Bozia da.."- jak widać nie dała mu odpocząć i nacieszyć się życiem po 45 latach pracy (taki miał już staż pracy- w większości na budowie!).
Nie wiem jak sobie radzić, nie mogę patrzeć jak cierpi mama, moje siostry i kochane wnuki taty...To straszne poczucie niesprawiedliwości...Tato miał piękny pogrzeb, po którym od wielu ludzi usłyszałam,że Bóg nie istnieje skoro zabrał takiego dobrego człowieka w tak młodym wieku,a tylu pijaków i morderców chodzi po świecie...Ja sama każdego wieczoru kłócę się z Bogiem..Czy to normalne?
wiem,że ciężko jest pomagać takim osobom jak ja,ale proszę napiszcie chociaż parę słów;(;(;(może jest tu jakiś ksiądz?

Obserwuj wątek
    • ani-a9 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 06.03.14, 10:44
      bardzo mi przykro, że Twój Tata odeszedł. Cięzko coś napisać, ciężkie są wyobrażenia, jak dalej żyć bez bliskiej osoby, szczególnie zaraz po pogrzebie.. Ja w listopadzie straciłam równiez nagle i niespodziewanie Mamę i choć minęło juz trochę czasu, choć niby wrócilismy do w miarę "normalnego" życia to jednak każda wizyta u Taty jest trudna, bo wszędzie widzę Mamę. jak się krzątała, jak piła ze mną kawkę, jak na kilka dni przed śmiercią wnuk rysował jej kwiatki.. I wtedy widzieli się ostatni raz.
      Ja uciekam co rusz na cmentarz, tam sobie popłaczę czy mówię do Mamy, opowiadam oc u nas.. trudno mi się odnaleźć w tej rzeczywistości, w życiu bez Mamy.. ale jakoś to musicie sobie poukładać. Dobrze ze macie siebie, wspierajcie też Mamę.. Trzymaj się.
    • myaruk Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 06.03.14, 18:43
      Jakby tu odpisac zeby przede wszystkim nie skrzywdzic. Otorz boga nie ma, w kazdym razie takiego ktory dziala na nas tutaj. Moze cos nas kiedys stworzylo, w kazdym razie nie ma to cos na nasze zycie wplywu. Ludziom sie po prostu latwiej zyje z wyobrazeniem ze bog jest, ze ktos, cos czuwa nad nami w jakis tam sposob. Ludzie nie dopuszczaja mysli, ze go nie ma bo bardzo trudno z tym zyc, jest tez presja spoleczna, presja na zachowania religijne no bo jakto tak nie chodzic do kosciola jak wszyscy naokolo chodza? Ludzie nie chca myslec i analizowac ze boga nie ma, mozna by powiedziec ze taki maja wbudowany mechanizm- jednak to tylko wypieranie strachu. Zobacz- jeszcze nie tak dawno temu tsunami zalalo Japonie i zginely setki tysiecy ludzi, troszke wczesniej bylo podobne trusnami gdzies kolo wysp polinezyjskich i zalalo chyba milion ludzi - doroslych, male dzieci, czyjes mamy i tatusiow wszystkich bez wyjatku. Nie, boga nie ma, nie moglby pozowlic na takie cierpienia. To co widzisz do okola to presja spoleczna, religja jest po prostu funkcjonalna-latwiej zyc. Dopiero chwile takie jak te, smierc najblizszej osoby, religijnej, ciezko pracujacej, wartosciowej, dajacej utrzymanie dzieciom pokazuje naga prawde-ze wszytsko to teatr. Pamietaj jednak, ze nie wiadomo jednak co jest po drugiej stronie lustra-zyjemy wiec nadzieja i mamy prawo do niej bo odpowiedz jest gdzies wsrod gwiazd i kazdy kiedys sam sie przekona jaki jest tego wszystkiego cel. Trzymaj sie.
      • renata8881 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 08.03.14, 16:55
        Boze, czytam co tu piszesz o wierze i serce mi sie kraje. Jak ciezko sie zyje bez wiary i bez Boga. Zycze ci zebys ktoregos dnia przej przejrzal na oczy. Wiara nie polega na chodzeniu do kosciola w paradnych ubraniach tylko na tym co masz w sercu, a ci co chodza do kosciola na pokaz to juz jest ich sprawa.....A jesli mowisz o drugiej stronie lustra, to sam widzisz,ze cos w tym jest.

        A tobie kochana i twoim bliskim bardzo wspolczuje smierci taty. Sama utracilam meza 16go lutego, zmarl na raka. Jesli brac pod uwage,ze do dnia diagnozy na nic nie chorowal to mozna to w pewnym sensie rozpatrywac jako smierc nagla. Wszystko trwalo szec miesiecy i juz go nie ma. Dla mnie to byl momemt. Byl kochanym mezem i ojcem, zawsze mowil,ze ozenil sie zeby muc wracac do "cieplego" domu po pracy. Mial 46 lat. Powiem ci,ze twoj tata nie lezal w lozku, nie jezdzil po szpitalach i NIE cierpial, przyszedl dla niego czas i ktoregos dnia odszedl. Nie musieliscie patrzec jak po woli ubywa z niego sil i zycia, nie zamykaliscie mu w ostatniej chwili oczu i mozecie go pamietac takim jaki byl na codzien. Twoja zlosc na Boga wynika z niezrozumienia dlaczego. Przez pol roku wiedzialam,ze maz umrze i nigdy ale to przenigdy nie bylam zla na Boga, ani ja ani moj ukochany maz. Mowil,ze kazdy ma zapisane tam na gorze ile bedzie zyl. Mysle sobie,ze twoj tata byl dobrym czlowiekiem czlowiekiem i mogl z czystym sumieniem odejsc i dlatego Bog go powolal. Skonczyl sie jego czas na ziemi, a odejscie zawsze wiaze sie bolem najblizszych. Kochamy tych co odchodza i zatracamy sie w bolu ale jest to nasz egoism. Ci co odeszli sa juz w leprzym swiecie. Pomodlmy sie i zapalmy im swiatelko zeby im pomoc. Bog jest przy nas w naszym cierpieniu i pomaga nam wiara,ze kiedys dolaczymy do ukochanej osoby. Nie umiem moze pisac naukowo o Bogu ale pisze to co czuje, ja wdowa po wspanialym czlowieku. Jakis naukowiec kiedys powiedzial,ze my wierzacy jestesmy silniejsi psychicznie i wiecej mozemy wytrzymac dzieki naszej wierze. Modle sie codziennie o sile do przetrwania mojego bolu. Pozdrawiam cie cieplo i pisz, w miare wolnego czasu bede odpisywala.
    • chlopczyca1982 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 27.03.14, 18:56
      hej,
      wiem dokładnie co czujesz. niebawem będą 3 lata jak zmarła moja mama, dowiedzieliśmy się pół roku przed jej śmiercią, że ma raka, było leczenie, szpital, chemioterapia, wszystko było na dobrej drodze, bo leczenie dawało rezultaty. myślałam, że już wygraliśmy z chorobą, jakież było moje zdziwienie gdy po konsultacji z profesorem tata nas poinformował, że mamie zostały trzy miesiące życia. To był cios. Mama zmarła , zostaliśmy sami z tatą. Początki były dla nas bardzo trudne, gdyż mama odeszła tuż przed świętami Wielkanocnymi. W lipcu 2012 roku tata podczas urlopu źle się czuł, wrócił z niego wcześniej w bardzo złym stanie fizycznym. Tata zawsze uchodził za okaz zdrowia, nigdy nie chorował. Diagnoza- nowotwór. Jego zmaganie z tą chorobą trwał siedem tygodni ! To były najgorsze dni w moim życiu. Zostałam sama z czwórką młodszego rodzeństwa. Gdyby nie mój mąż to nie chcę myśleć co by było. Zostałam rodziną zastępczą dla niepełnoletniej siostry.
      czas nie leczy ran,bynajmniej w moim przypadku. każdy dzień to zmaganie samemu z sobą aby normalnie funkcjonować.
      Przez okres żałoby trzeba samemu przejść, nie ma konkretnych porad, bo każdy z nas jest inny. Daj sobie czas. Wiem, że jest ciężko. Ja jakoś się trzymam dla sióstr, bo wiem że mama i tata by chcieli tego
    • yasti27 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 01.04.14, 11:15
      Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wsparcie i słowa otuchy. Mija kolejny miesiąc ( 7 tydzień) a ja wcale nie czuję się lepiej, w gorzej...własnie przed chwilą znalazłam bloga, który kiedyś zaczynałam pisać dla synka, akurat wpis był na temat mojego tatusia ( synkumoj.blog.pl/2013/07/26/twoj-dziadek/ ). Jestem w piekle, które nie ma dna...straciłam swoja wiarę całkowicie! Nie wierzę już w nic...a na pewno nie w sprawiedliwość i miłosierdzie...tęsknię potwornie!!! nie potrafię zająć się dzieckiem, w pracy musiałam korzystać z pomocy lekarza..i to okropne uczucie, że już nigdy nie zobaczę taty, że nie wróci do domu odpocząć po tylu latach tułaczki i pracy ponad siły.....Proszę pomóżcie mi, bo sama nie dam rady...
      • regis33 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 02.04.14, 01:56
        Wiem co czujesz- mam to na świeżo.
        Mój tato zmarł dziś w wieku 59 lat- rozległy zawał.
        Dwa dni temu był u mnie- a właściwie u swojej wnuczki na imieninach.

        Jako facet, syn i głowa rodziny muszę trzymać fason, ale boję się swojej reakcji jak będę to córce tłumaczył. Na sama myśl ryczeć się chce...
      • renata8881 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 02.04.14, 01:59
        Jestes bardzo przywiazana do swojego taty, musial bardzo was kochac i byc dobrym czlowiekiem. Przeszedl w zyciu bardzo wiele ciezkich momentow ale zawsze o was pamietal i dbal. Teraz pomysl o sobie i swoim synku. Jestem pewna ,ze odczuwa twoj bol, czuje sie samotny i nie do konca kochany. On ciebie teraz bardzo potrzebuje. Skieruj cala swoja uwage na niego bo przeciez chcialas go i kochasz go bardzo i to nie jego wina, ze dziadka juz nie ma. Mysle, ze tata patrzy gdzies tam z gory i nie jest szczesliwy, ze jestes taka zagubiona. Pokaz mu, ze dasz rade bo zycie dalej trwa. Nie wiesz ile razy tacie bylo zle ale nie uzalal sie nad soba. Rozgladnij sie wokol, ile innych ludzi jest nieszczesliwych i potrzebuje pomocy. Moze mozesz pomoc komus innemu, czasem tylko sama rozmowa, usmiechem podnoszacym na duchu. Zobaczysz , ze to pomaga.

        Nie pisze tego zeby cos napisac. Stracilam najpierw tate, potem mame, a teraz ukochangego meza, wspanialego czlowieka i tez musze sie odnalezc. Mialam ochote isc z nim ale przyszlo opamietanie,ze mam corke, ktora mnie potrzebuje. Duzo rozmawialam z innymi ludzmi, wyrzucalam i wyrzucam z siebie moj bol i tesknote. Jednoczesnie staram sie pomagac innym. Zaczelam dostrzegac innych ludzi. Nie mijam ich obojetnie tylko zauwazam ich emocje, problem i nie odtracam ich tak latwo jak kiedysc. Dziwna rzecz ale przynosi mi to swego rodzaju ulge.
        Tule serdecznie ciebie i twojego malucha. Trzymaj sie dla was obojga.
    • dziwna4 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 20.04.14, 16:44
      Witaj,napisze jako pierwsza ja tez stracilam Tate zmarl 27.02.br na raka,wiec rozumie Twoj bol i cierpienie i wiem ze nic i nikt nie jest w stanie nas pocieszyc czy pomoc,niestety w tej sytuacji musimy sami to jakos przejsc,ja nadal nie moge sie pogodzic i oswoic z mysla ze Taty juz nie ma na tym swiecie!Ty choc masz rodzine blisko mozesz porozmawiac spotkac sie,bo ja mieszkam za granica i czuje sie jeszcze bardziej samotnie i smutno.......brak slow,Ty mozesz isc na grob ojca porozmawiac zapalic znicz,przyniesc kwiaty,a ja jestem tylko 1raz w roku w Polsce,ale codzien zapalam swieczke i rozmawiam z Tata,odmawiam wieczny odpoczynek.....Pozostala nam tylko wiara ze kiedys sie spotkamy po tamtej stronie gdzie kazdy z nas pojdzie wczesniej czy pozniej...wiesz jest wiele ksiazek na temat zycia po smierci,mnie to teraz tym bardziej interesuje,sa tez fora dyskusyjne np;www.polana.fora.pl/ lub forum.gazeta.pl/forum/f,847,Zaloba_strata_osierocenie.html,nie wiem czy Cie to zainteresuje?Mozesz do mnie pisac jesli tylko chcesz-jakos musimy zyc dalej?........Pozdrawiam

      Ps;snil Ci sie Tata lub dal jakis znak?
    • magda120609 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 03.05.14, 16:58
      Witam wczoraj minelo 3 miesiace jak zmarl mi tata... mial 61 lat rok temu chucznie obchodzilismy jego 60 urodziny 40 rocznice slubu zyczenia byly jedne 100 lat zycia . Niesty jeden telefon zmienil nasze zycie do gory nogami. Te slowa siostry z samego rana jak sen "tata nie zyje" moje slowa do meza " kochanie chyba mi sie cos przysnilo" i nagle dotarcie tych slow "tata nie zyje" wielka rozpacz dzieci w dzwiach nie wiedzace co sie stało.... nagle telefon jeden po drugim tesciowa tesciu brat siostra... szybka decyzja wsiadamy w auto i jedziemy do mamy ktora jest teraz sama... i najgorsza informacja tata wracajac ze spotkania zaslab stracil przytomnosc dostal wylewu i zamarzl... znaleziony z samego rana przez sasiadow i mame 20 metrow od domu.... po przejsciu 1.5 km braklo mu 20 metrow odszedl i nigdy juz nie wroci 3 dni koszmaru pierwszy widok w trumnie pogrzeb duzy z honorami byli najblisi rodzina przyjaciele znajomi strazaki zesasiednich wsi wozy strazackie zawsze marzyl o takim pogrzebie mowil" mam nadzieje ze strazaki zrobia mi godny pogrzeb" tak bylo. Chwile po pogrzebie pustka w domu snucie sie po korytarzach pokojach. Wnuczki pytajace " mamo gdzie jest dziadziu?" Kochanie jest w niebie i teraz patrzy na nas... ale jak to w niebie ? Pokaz mi go ... kochal nas bardzo mielismy tyle wspolnych planow na ten rok tyle do zrobienia. Teraz po 3 miesiacach jest jeszcze trudniej...
    • rozbity12 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 16.05.14, 01:21
      Witam
      Bardzo współczuję śmierci taty,wiem jak niesamowicie boli strata bliskiej osoby bez możliwości pożegnania jej.Mój tata zginął w wypadku samochodowym 17 lat temu.
      Wyszedł rano do pracy i już nigdy nie wrócił.Miałem wtedy 17 lat(byłem w drugiej klasie liceum).Mój świat całkiem sie rozsypał.Jednak człowiek jest takim stworzeniem które podświadomie dąży do zaadoptowania sie w nowej sytuacji.Jaka by ona nie była.Ja również po pewnym czasie zacząłem przemalowywać obrazy z mojego życia przed śmiercią taty na takie które odpowiadają obecnej rzeczywistości.Pomagała mi w tym moja moja mama,i ja chyba jej troche też.Udało się nam się to wszystko uporządkować.Myślałem sobie że po tym wszystkim to może być już tylko lepiej.I wszystko na to wskazywało (był ślub , dzieci) aż do momentu kiedy
      na początku stycznia tego roku umarła na raka moja mama.
      Walka z chorobą trwała około dwóch lat który to czas mama zamieszkała razem z nami.Jednak ostatnie tygodnie jej życia
      były dla mnie najbardziej przejmujące.W tej wyjątkowo ciężkiej dla mnie chwili liczyłem na wsparcie żony,jakkolwiek by ono wyglądało chciałem po prostu czuć że ona jest ze mną.
      Pomyliłem się niesamowicie.Dnia 31 grudnia(sylwester) 7 dni przed śmiercią mamy moja żona wyszykowała siebie i dwójkę naszych malutkich dzieci i oznajmiła że idzie na sylwestra do rodziców.Zostałem sam w domu z umierającą mamą.
      Żona wróciła do domu po czterech dniach wcześniej nie dając znaku życia.
      Była to dla mnie tortura jednak moje myśli były wyjątkowo skupione na mamie.Każdy kto pomagał bliskiej osobie pejść na tamtą stronę wie o czym piszę.8 stycznia moja mama zmarła.Ból niesamowity.Trzeba było jednak zebrać siły zorganizować pogrzeb i załatwiać wszystkie sprawy z nim związane.Dałem rade,wszystko wyglądało tak jak powinno.Miałem żal do żony o to wyjście w sylwestra,nie mogłem pogodzić się z tym że mogła tak zrobić.Nie miałem ochoty w ogóle z nią rozmawiać.Minęły dwa dni od śmierci mamy żona nie podejmując nawet próby wyjaśnienia tego dlaczego tak zrobiła znów wyszykowała się i razem z dziećmi pojechała do rodziców.Zostałem sam w domu w którym dwa dni temu zmarła mama.Myślałem że to wszystko nieprawda,że to co teraz przeżywam to jakiś sen,niedowierzałem w to co mnie spotyka.Niestety teraz wiem że życie potrafi dać człowiekowi solidne baty.Żona wróciła do domu po dwoch tygodniach,twierdząc że cały czas była u rodziców.Nasze małżeństwo chyli sie ku rozpadowi.Czy ktoś wie dlaczego tak się dzieje.
      Ja też zacząłem sie zastanawiać w co wierzyć i czy wogóle... przepraszam
      • renata8881 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 17.05.14, 02:29
        Jest mi bardzo przykro,ze odeszla mama. To zazwyczaj one pomagaja nam w rozwiazywaniu naszych problemow. Nie wiem czy ktos tutaj bedzie w stanie ci pomoc bo to jest twoja rodzina i nikt z wami na codzien nie przebywa. Kazde malzenstwo jest inne. Mysle,ze warto sprobowac szczerej rozmowy bez awantur i krzykow, moze w ten sposob sytuacja sie wyklaruje? Moglo byc tak,ze zona nie chciala angazowac dzieci w smierc babci. To jest bardzo smutne i bolesne doswiadczenie dla nas doroslych a co dopiero dla dzieci. Moze jest tak,ze zona jest zmeczona choroba mamy? Zazwyczaj jest tak, ze choruje cala rodzina jesli rozumiesz co mam na mysli. To moze wystawic na probe nie jeden zwiazek. Porozmawiaj spokojnie z zona moze wyjasnicie sobie co kto od kogo oczekuje? Powodzenia i wspolczuje odejscia mamy.
        • renata8881 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 17.05.14, 02:43
          Chcialam jeszcze dodac,ze na udane malzenstwo "pracuja" obie strony. Przemysl tez swoje zachowanie. Z drugiej zas strony mogla faktycznie byc u rodzicow bo potrzebowala psychicznego odpoczynku. Wiem o czym mowie bo moj maz chorowal na raka (od diagnozy) jakies po roku do czasu kiedy zmarl. Caly dom byl do gory nogami, a moja juz dorosla corka nie umiala sobie z tym poradzic. Nie denerwoj sie niezaleznie co uslyszysz od zony, tylko to przemysl.
    • yasti27 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 01.06.14, 23:07
      Bardzo Wam wszystkim dziękuję za każde słowo wsparcia i otuchy,znaczą one dla mnie naprawdę bardzo wiele. Mijają kolejne miesiące a ja żyję jakby w jakimś letargu,robię,co muszę. Czasami,gdy mam wolną chwilę i zaczynam się zastanawiać nad tym, że Tatusia już nie ma to uderzają mnie obrazy z przeszłości (rozmowy,spacery z Tatą). One są tak wyraziste...I zaczęłam dostrzegać Tatę w innych osobach-jadę tramwajem,na przystanku stoi pan odwrócony tyłem, taki sam wzrost,podobna postura,w czarnej czapce z daszkiem (Tato takie nosił),też lekko łysawy...i nagle robi mi się gorąco, serce mi podskakuje i wyobrażam sobie,że to On i błagam w myślach,żeby się tylko nie odwrócił i niech to złudzenie trwa,chociaż wiem,że to nie on...Też tak mieliście?

      I jeszcze jedno się zmieniło,ja zawsze bardzo bałam się śmierci, a teraz wręcz jest to lęk paniczny...Jak tylko poczuję się źle to zaraz myślę,że to chyba już moje ostatnie chwile, a nie chcę zostawiać samego ukochanego małego synka...Po prostu dotarło do mnie,że śmierć przychodzi nagle i nie ma w niej sprawiedliwości i logiki...To bardzo mnie męczy-psychicznie i fizycznie...nie wiem jak mam sobie z tym radzić,teraz każda moja chwila to strach przed śmiercią. Czy jest na to jakaś pomoc? Czy ktoś z Was tak miał...?

      Jeżeli chodzi o wsparcie w małżeństwie,to mój związek też został wystawiony na wielką próbę...Na początku mogłam liczyć na męża,a teraz bywa z tym różnie...a ja ciągle potrzebuję jego wsparcia,czasami czuję się w moim bólu bardzo osamotniona,ja bym tak nie postąpiła,trwałabym do końca przy mężu w takiej sytuacji...Czasami czuję, że mój Tato zniknął i wszyscy (poza moja mama i siostrami) przeszli na tym do porządku dziennego-był człowiek,nie ma człowieka... Powtarzam sobie, że może mój maż nie zdaje sobie sprawy z mojego bólu, bo on nie był w takiej sytuacji...

      Przytulam do serca nas wszystkich osamotnionych :*
      • dziwna4 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 02.06.14, 10:18
        Witaj slowa otuchy tu nic nie pomoga-wiem bo moj tata zmarl 27.02.tego roku,dla nas tu zyjacych to straszne ze juz nigdy nie ujrzymy kochanej nam osoby,ale musimy sobie uswiadomic ze tam jest szczesliwy ze jest mu tam lepiej niz tu-nie pytac dlaczego,bo nie znajdziemy odpowiedzi,Tata Twoj dalej czuwa nad Toba i chcialby zebys byla szczesliwa,masz dla kogo zyc.Moj syn ma 7lat i dzis mowil ze chce zobaczyc dziadka,i nie dal mi sie do szkoly ubrac-bo on chce dziadka zobaczyc,wiesz co poczulam......w lipcu mam jechac do mamy i boje sie juz jego reakcji na to ze dziadka juz tam nie bedzie.....serce sie kraja z rozpaczy.Ciekawa jestem czy sni Ci sie tata?bo mnie czesto choc nie pamietam szczegolow.Nie boj sie smierci to kazdego czeka,ja wrecz przeciwnie mysle ze smierc moze byc wybawieniem od cierpien,trosk,smutkow..... tu na ziemi,i tam napewno spotkamy naszych Tatusiuw!Pozdr.i sciskam pisz i jesli chcesz wiecej pogadac to podam Ci emaila?Trzymaj sie!
    • minka.b Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 07.08.14, 18:00
      Od śmierci mojego taty w kwietniu minęło 6 lat, rozmawialiśmy w piątek że w sobotę zadzwoni
      Telefon jednak nie zadzwonił nigdy. Do dziś czekam na telefon na to że wróci. Miał 48 zdrowy silny a jednak
      Nie zobaczył wnuczki która urodziła się miesiąc po jego śmierci. Ona dała nam wszystkim siłę żeby się pozbierać. Po 3 miesiącach nagle odszedł dziadek. Wszyscy mieliśmy dość. Ale jak się przekonalismy życie wystawia nas na próbę
      Po 2 latach zmarł mój synek. Żal smutek złość i rozgoryczenie wróciło zwielokrotnione. Do dziś pytam dlaczego w 2 lata straciłam 3 wspaniałych mężczyzn. Nikt nie potrafi mi powiedzieć. Czas sprawia że jest łatwiej ale niewiele. Dla nas jednak życie toczy się dalej i ta droga musi trwać.
      Trzeba iść do przodu nie zapominając o tych którzy wczesniej z nami kroczyli.
    • agamyszor Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 24.08.14, 16:33
      musisz dać sobie czas na żałobę...każdy tego potrzebuje i jest to jak najbardziej oznaka zdrowia psychicznego...każdy ja przechodzi inaczej...jesli jednak przedluża sie ona powużej ok roku max 2 lat to należy się skonsultować z psychologiem, możesz też wcześniej na pewno bedzie ci łatwiej przez to przejść...mi bardzo pomógł po śmierci mojej mamy psycholog w poradni Psychologiczno-psychiatrycznej Magdaleny -Senderowskiej. Było mi bardzo cieżko miałam tylko 15 lat jak mama odeszła..długo nie mogłam się
      pozbierać..świat mi się zawalił..tym bardziej że nie miałam najlepszych kontaktów z tatą...dzięki terapii pogodziłam się ze śmiercią mamy...polepszyły sie moje kontakty z tata...życie biegnie dalej...ale nadal mam ja w sercu
      • regis33 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 25.08.14, 11:26
        W moim wypadku myślę, że poszło szybko- po 4 miesiącach mogę powiedzieć, że choć czasem smutno, czasem brak kogoś, do kogo mogę zadzwonić i po męsku pogadać, to już jakoś przyzwyczaiłem się do myśli, że taty już nie ma.

        Z mojej męskiej perspektywy jest tak, że wyznaczyłem priorytety- w końcu jestem i mężem i ojcem, więc muszę być tym, kto weźmie wszystko pod kontrolę i nie może się za bardzo i za długo rozczulać.

        Tatę wspominam często, czasem mocno żałuję jego śmierci. Szczególnie wtedy, kiedy potrzebuję jakiejś porady i wiem, że on by mi jej udzielił.
        Tłumaczę sobie to jednak tak, że jemu jest teraz lepiej - jeśli jest jakieś coś po śmierci, a że nam nie jest miło i sympatycznie to podejście egoistyczne a egoistą być nie chcę.

        Każdy potrzebuje czasu- inni mniej, inni więcej ale ja czuję, że mój okres żałoby już minął.
        • ada_66 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 26.09.14, 11:55
          Witam. Powracanie do siebie po stracie bliskiej osoby było dla mnie długim procesem. Uczestniczyłam w wypadku, w którym zginęła moja siostra. Mnie nie stało się zupełnie nic, przez co miałam jeszcze większy żal. Miałam 19 lat, za miesiąc miałyśmy obie pisac maturę, a później iśc na studia. Dla mojej siedmioosobowej rodziny, była i jest to ogromna strata. Korzystałam z pomocy psychologa, jednak bardzo krótko. Nie potrafiłam o tym rozmawiac.
          Obecnie kończę już studia na kierunki Nauki o Rodzinie UKSW w Warszawie. Piszę pracę magisterską dotyczącą obrazu siebie u osób przezywających żałobę. Potrzebuję pomocy tychże osób w badaniu, które jest niezbedne do ukończenia pracy. Proszę o kontakt osoby chętne by wziąc udział w ankiecie. 4gramymilosci@gmail.com
          • sebaele Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 15.01.15, 23:35
            Do tego dnia było wszystko ok, wieczorem poszedł spać a rano już nie wstał :-(.
            Ciągle mam go przed oczami jak leży na boku zimny i sztywny :-(.
            Boże dlaczego? Gdzie nie pójdę to wszystko jest przez niego zrobione czy to w domu czy na działce no wszędzie... Nie ma dnia abym nie myślał o nim :-(.
    • yasti27 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 21.02.15, 10:11
      14 lutego minął rok od śmierci Tatusia!Wczoraj rok od jego pogrzebu...I przez ten rok świat się nie zatrzymał ani razu, wszystko trwa dalej tylko już bez niego. Bardzo za nim tęsknię, nie jestem już w czarnej rozpaczy, ale bardzo tęsknię. Często zastanawiam się, czy nadal istnieje, czy zmienił się w proch i wrócił do "matki Ziemi"...Czy kiedyś się spotkamy i przyjdzie po mnie w momencie mojej śmierci? Tak bardzo chciałabym go zobaczyć i przytulić chociaż na 1 sekundę, tyle by wystarczyło...Wiele bym oddała, żeby wiedzieć, czy jest mu dobrze jeśli jest "w górze"? Czy doświadczyliście, tak niemal "namacalnie", że Wasi najbliżsi zmarli nadal istnieją?

      Yasti
      • rodzinka27 Re: nagła i niespodziewana śmierć taty-proszę o p 01.03.15, 07:28
        Tez tak mam, minęły ponad dwa lata od samobójczej śmierci taty-mojego ukochanego taty a ja dopiero teraz mogę płakać, wczesniej jakbym nie miała łez.... Ciągle o nim myślę i choć mam swoja rodzinę jest mi bardzo ciężko bo wiem ze mój mąż nie do końca mnie rozumie... Cały czas się obwiniam i zastanawiam dlaczego...na początku miałam wrażenie ze ktoś wyrwał mi serce.tez się ciągle zastanawiam czy on gdzieś jest czy mnie widzi i czy mi się przyśni albo da jakiś "znak".zaraz po śmierci tych znaków było dużo np.były urodziny mojej siostry znajomi przynieśli tort i zapalili świeczki, ona je zdmuchnela zgasly wszystkie i po chwili jedna sama się zapaliła,,siostra patrzy i przeciera oczy bo myślała ze jej się wydaje ale świadkiem tego bylo8 osób i wszyscy nie mogli uwierzyć a jednak!!! Miejmy nadzieję że spotkamy naszych zmarłych po tej drugiej mam nadzieję lepszej stronie..
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka