Dodaj do ulubionych

mòj máż zmarł

09.10.16, 22:09
2 miesiące temu pochowałam mojego męża.Miał 35 lat-tylko.
Przegrał walkè z rakiem,walczył 4 lata.Przeszedł dużo,ciągłe pobyty w szpitalach,chemia,naŝwietlania,2 przeszczepy.Bardzo chciał żyč,miał dużo wiary w to że wygra z "dziadem"-niestety:'( Mówił że ma dla kogo żyč-mamy syna 7 lat.Był bardzo lubiany przez wszystkich-widač było na pogrzebie tłum ludzi.Nawet w chorobie pocieszał innych.Odszedł szybko tzn.z dnia na dzieň siè pogorszyło.Widok osoby kochanej umierającej jest straszny.
Mąż czuł 2 tyg.przed śmiercią že to już niedługo,ale nigdy mi jic nie mòwił-chronił mnie :'(
Zostałam z synem.Jest mi ciężko psychicznie,można powiedzieč coraz gorzej.Wiedziałam że to straszna choroba,ale nigdy się nie myśli o najgorszym.
Jak dalej żyć?
Edytor zaawansowany
  • 14.10.16, 20:15
    Przykro bardzo :(
    Jak dalej żyć? Trudno, bardzo trudno.
    Czy masz kogoś, z kim możesz być, pogadać, popłakac? To pomaga, choć nie na długo...
    Trzymaj się.
  • 27.10.16, 22:47
    Mam dużo znajomych,wsparcia od nich i rodziny.Ale wiadomo,trzeba samemu to wszystko przejść
  • 05.12.16, 13:03
    Ja tez bardzo tęsknie. 18 marca 11:47 zmarł mój mąż miał tez 35 lat dostał zawał lekarz nie rozpoznał :...( mam 3 letnia córkę ja mam 30lat nie umiem sobie wyobrazić dalszego życia. Zaraz minie 9miesiecy a ja cały czas na niego czekam
  • 15.10.16, 16:17
    MÓJ ZGINĄŁ 10 LAT TEMU,TO CO NAPISZE TO MOŻE NIE BĘDZIE POCIECHA,CZAS ZMNIEJSZA BÓL ALE PO DZIŚ DZIEŃ ON JEST,PROSZĘ SKUPIĆ SIĘ NA DZIECKU,ZNALEŚĆ NOWE HOBBY I W RAZIE POTRZEBY KORZYSTAĆ Z PSYCHOLOGA BY NIE DOPROWADZIC DO DEPRESJI ,JA TERAZ PRZESZŁAM WLASNIE Z POWODU DEPRESJI NA RENTE A MAM DOPIERO 43 LATA,ZYCZE POWODZENIA
  • 27.10.16, 22:50
    Zginął w wypadku?
    Dobrze,że chodzę do pracy,bo chyba dawno bym zwariowała,a moja praca wymaga dużego można powiedzieč "optymizmu",bywa ròżnie.
  • 30.10.16, 13:32
    We wtorek Wszystkich Świętych.Jeszcze rok temu nie miałam nikogo bliskiego na cmentarzu.A teraz?;-(
    Ciekawe jaki ten dzień będzie dla mnie, tzn, jak będę się czuła psychicznie.
  • 31.10.16, 19:03
    betsi33 tak jak mówił Twój mąż masz dla kogo żyć , musisz być silna i dbać o syna oraz o siebie bo jak zadbasz o siebie to Twój syn będzie miał w Tobie wielkie wsparcie, a on bardzo go potrzebuje, bo on dopiero dojdzie do dorosłego życia a zapewne bardzo by mu było zle widząc że Ty nie dajesz rady. Mam nadzieje, że oprócz syna masz bliskich, którzy staną z Tobą nad mogiłą męża w tym dniu, jeżeli nie to pomyśl że my jesteśmy tam razem z Tobą. 21 września zginął mój przyjaciel 42 lata, osierocił 3 dzieci . One też staną nad grobem ojca pierwszy raz. Nie jesteś sama w tym cierpieniu.. Dasz radę. Wspominaj męża jak tylko możesz, te wspomnienia będą działały tak jakby był z Wami.
  • 02.11.16, 10:20
    czytam twojego posta i ryczę.. jak bardzo twoja historia jest podobna do mojej.
    Mój mąż zmarł 10.09, też miał 35 lat, tez miał przeszczep, i tez rak mi go odebrał... i została 2-ka dzieci (7 i 4 lata).
    Przytulam Cię mocno bo doskonale rozumiem jak cierpisz.
    Mój mąż też czuł ze "to" nadchodzi. Zdążył jeszcze powiedzieć nam że byliśmy (dzieci i ja) najlepszym co go w życiu spotkało. Tych słów nie zapomnę do końca życia. Bardzo tęsknię...
  • 03.11.16, 12:44
    :'(Życie jest cholernie niesprawiedliwe!!!
    Ja cały czas widzę jak mąż umiera,jego ostatnie dni,chciałabym wiedzieć co on wtedy czuł?
    Może podasz mi e-mail to mielibyśmy ze sobą kontakt,byłoby nam może lżej.
  • 03.11.16, 14:07
    hej,
    Też się ciągle nad tym zastanawiam, co czuł, co chciał powiedzieć, bo przed samą śmiercią już nie było z nim kontaktu. Ale WIEM, że słyszał co do niego mówiłam. W dniu gdy umierał- powiedziałam, że już nie będę go zatrzymywać, że już się na to zgadzam, że dość już się nacierpiał.
    Pocieszam się tym, że jemu jest lepiej, tylko nam tu źle :-(
    Mówił, że wierzy... że wie, że sobie poradzę... tylko jak to zrobić.

    napisz na gazetowy (tunia177@gazeta.pl)
    P.S. skąd jesteś?
  • 06.11.16, 21:35
    To wszystko jest jak we śnie :-(
    Nie ma mojego męża,to trudno sobie wmòwič,że już go nie będzie!
    Koszmar jakiś :'(
  • 29.11.16, 23:21
    Tak bardzo mi Ciebie brak kochanie :-:'(Tak strasznie tęsknię :'(
  • 04.12.16, 23:28
    Ja tez bardzo tęsknie. 18 marca 11:47 zmarł mój mąż miał tez 35 lat dostał zawał lekarz nie rozpoznał :...( mam 3 letnia córkę ja mam 30lat nie umiem sobie wyobrazić dalszego życia. Zaraz minie 9miesiecy a ja cały czas na niego czekam
  • 05.12.16, 20:02
    Ja bardzo tęsknię :-( Nie mam się do kogo przytulić, porozmawiać-tak jak w małżeństwie o bieżących sprawach.
    Dobrze,że mamy dzieci. Gdyby nie mój syn-który mnie jakoś trzyma,to nie wiem jak by było dalej?
  • 13.12.16, 21:07
    Ubieram z dzieckiem choinkę_-robię to dla niego,wieszamy 3 bombki-jedna z imieniem męża😭po co ją wieszam?bo ssn tak chcia£.A ja nie chcę świąt bez mojego męża!Tęsknię😭
  • 13.12.16, 23:18
    Ja też umieram z tęsknoty :-(... mój mąż zmarł 3,5 miesiąca temu. Kilka dni po urodzeniu naszego synka.
  • 14.12.16, 01:07
    Przypadkowo trafiłem na ten wątek. Dokładnie dwa miesiące pochowałem moją 35 letnią żonę po niespełna rocznej chorobie. Zostałem sam z moją 5 letnią córeczką. Też jest mi smutno, też za nią tęsknie. Nawet rozglądałem się za kimś kto zastąpi mi pustkę po stracie. Na szczęcie w porę się opanowałem, zanim kogoś na dobre skrzywdziłem. Dziewczyny trzeba się wziąć w garść. Zarówno wasi mężowie jak i moja żona na pewno nie chcieli by żebyśmy się załamywali. Mamy dla kogo żyć, moja żona i wasi mężowie na pewno oczekują tego że zajmiemy się ich dziećmi. To jest bardzo trudne, wiem ale musimy.
  • 14.12.16, 07:39
    Zupełnie nie byłam na to przygotowana... był zdrowym mężczyzną :-( . Zmarł w szpitalu kilka dni po wypadku.
  • 20.12.16, 14:29
    Życie takie niesprawdiedliwe😥Trudno jest żyć dalej.
    Ale jesteśmy młodzi i każdy z nas potrzebuje uczucia.Za wcześnie na coś innego,jak tęskni się za naszą miłością
  • 13.01.17, 18:49
    hej, jak się trzymasz?
    jak znosi twoja córa brak mamy?
    moja 4 latka- tak jakby zupełnie nie "czuła" różnicy (zastanawiam się kiedy to do niej przyjdzie). czasem tylko wspomni, że tatuś nieżyje.
    Natomiast mój 7-latek... mam wrażenie, że jest coraz gorzej- coraz częściej wracają wspomnienia, coraz częściej płacze, pojawiają się problemy, których wcześniej nie było- agresja, zrezygnowanie, teksty: "a co mnie to", "nieważne". Niby jesteśmy pod opieką psychologa, ale sama rozumiem jego podejście bo sama tak mam- więc jak tu pomóc własnemu dziecku...
  • 14.01.17, 12:51
    Ja mam syna,ktòry skończy w marcu 8 lat.Nie pyta o tatę,za to ja jestem wyczerpana psychicznie.Cały czas mnie kontroluje,boi sie o mnie,nie może do mnie przyjśč žaden facet.Jest tez niegrzeczny,nerwowy,przeklina.Nie korzystamy z porad psychologa.Sama jakoś muszę dać radè.Pozdrawiam
  • 20.12.16, 14:25
    Tak mi przykro,nag£a śmierć to szok
  • 26.09.17, 08:03
    Mam kogoś.Jestem szczęśliwa.Ale to nie znaczy,że zapomniałam o mężu,kochać go będę zawsze.Nieraz płaczę,przypomina mi się wszystko.Tez minus tego wszystkiego,boję się badań,boję się iść do ginekologa,boję się że mam raka.
    Jest mi teraz dobrze z obecnym mężczyzną,ale przychodzą takie myśli że będę ja chora i czar pryśnie-po takich przejściach nie potrafię inaczej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.