Dodaj do ulubionych

Zmarła dzisiaj moja mama...

17.02.07, 19:10
Zmarła dzisiaj moja mama...w domu na moich oczach zadusiłą ją choroba.
Pogotowie nic już nie mogło zrobić.
Zostałam z tatą , bratem i synem. Jak mam się z tym pogodzić?
Miał 74 lata. Trzymała cały dom w garści. Miał miastenię ,nie mogła jeść.
Okropnie się meczyła. Czy tam jest jej lepiej? Proszę o kilka słów.

Basia
Edytor zaawansowany
  • hania_2006 17.02.07, 21:50
    Jeszcze długo nie będziesz mogła się z tym pogodzić. Nie wiemy, czy tam jest
    lepiej ale mamy taką nadzieję. Prawie wszyscy tutaj niedawno straciliśmy
    najbliższe osoby i dopiero uczymy się z tym żyć. Mnie wychodzi kiepsko, podobno
    z czasem jest łatwiej. Życzę dużo siły, będzie Ci potrzebna.
  • magdalena20083 20.03.08, 09:45
    Z czasem będzie ci łatwiej.Miesiąc temu na moich rękach zmarł mój
    tato.Jestem lekarzem robiłam wszystko by przedłużyć mu
    życie.Widziałam wiele samotnych smierci na obcych łóżkach
    szpitalnych.Dzisiejsza kultura masowa kreuje wizerunek wieczniej
    młodości i zdrowia.Prawdziwe żyie ma się nijak do tej bajki.
    Widziałam starych ludzi zdrowiejących po ciężkich chorobach (udar
    zapalenie płuc) umierających krótko po uzyskniu informacji, iż
    rodzina oddaje ich do Domu Opieki. Często byli to babcie lub
    dziatkowie dzisiejszych zapracowanych menadżerów dla ktorych brakło
    zwykłego ludzkiego ciepła
  • magosiaa 17.02.07, 23:04
    Basiu, wszyscy tu wierzymy lub bardzo staramy się wierzyć, że tam po drugiej
    stronie jest lepiej, i że śmierć jest początkiem czegoś nowego, i że nasi
    bliscy są już wolni od cierpień, i że teraz otaczają nas opieką. W to wszystko
    i wiele innych rzeczy wierzymy lub bardzo chcemy uwierzyć, gdy jest nam bardzo
    ciężko. Dziś jest twój pierwszy dzień bez Mamy, cóż mogę ci powiedzieć? Mogę
    cię tylko mocno przytulić, bądź tu z nami gdy będzie ci ciężko, spotkasz się tu
    z ciepłem i zrozumieniem, to czasem bardzo pomaga, M.
    --
    zabrania się zabraniać
  • basia9981 17.02.07, 23:26
    Trzymaj się. Przytulam Cię mocno.
  • 1jaga 19.02.07, 10:20
    Dluga droga przed Toba.
    Moja Mama zamrla niespelna rok temu (zadusila ją choroba, tyle ze rak). Tez
    trzymala caly dom w garści. Ja zobaczyłam cialo Mamy to
    pomyslalam "przynejmniej teraz Cie nic nie boli". Nadal ucze sie zyc bez niej i
    wierze, ze Ona czuwa nad moin zyciem.
    Po śmierci Mamy kuzynak ktora tez straciła Mame napisała takie ładne słowa "One
    chciałyby żebyśmy byly szczęścliwe". Przypominalam sobie to jak trzeba bylo
    brnac przez zycie.
  • oliwka221 19.02.07, 20:15
    U mnie było tak samo.Moja mama nie żyje już od roku.Też trzymała cały dom w
    garści.Gdy zmarła,miałam wrażenie,że naszej rodziny już nie ma,bo ona trzymała
    wszystko w ryzach.Jest mi ciężko i mam wrażenie,że mimo otaczających mnie
    bliskich osób,jestem sama.Zawsze miałam o coś do niej pretensje,a teraz
    zrobiłabym wszystko,aby znów była ze mną.Jest mi tym bardziej ciężko,że mam
    dopiero 25 lat,a przede mną całe życie,jednak juz bez niej...Uczę się żyć z
    taka myślą i wydaje mi się,że nie mam innego wyjścia niż pogodzenie sie z tym.
  • bacha67 19.02.07, 21:37
    Dziekuję wszystkim za słowa wsparcia.
    Jutro jej pogrzeb, nie wiem czy wytrzymam.Ciągle płączę, nic nie mogę wziąść do
    ust chociaż czuję głód.Mam syna jestem rozwiedziona. Pomimo tego czuję ,że
    życie nie ma sensu.
    Kiedyś miałam depresję, boję się że znów wróci.
    Nie wiem czy przetrwam rok tak jak wy, czy nie popadnę w obłęd,czy po prostu ja
    nie odejdę..za nią
    Basia
  • hania_2006 19.02.07, 23:04
    Wytrzymasz jutro i całą masę następnych dni, płacz bo to pomaga. Ja w pierwszym
    tygodniu po śmierci męża włąściwie nie jadłam, czasami wpychałam sobie kawałek
    jedzenia do buzi bo bałam się, że gdzieś padnę. Spróbuj, chociaż nic nie
    smakuje. Wiesz, myślałam wtedy tak jak Ty. Niestety, dla mnie najgorzej było po
    pogrzebie. Gdyby nie moja córka to nie wiem, czy znalazłabym siły, aby żyć
    dalej. Ale na szczęście mamy dzieci, czy pomyślałaś o tym co czułby Twój syn,
    gdybyś odeszła? Ja o tym pomyślałam i wiem, że nie chciałabym, aby moja córka
    przeżywała taką tragedię. Mnie obecność tutaj bardzo pomaga, bądź z nami a
    pomożemy Ci przetrwać najgorsze dni. Przytulam mocno. Hanka
  • pysiaaa1 21.03.08, 17:09
    przetrwasz- bo musisz
    mam 33 lata moja mama zmarła prawie 7 lat temu bardzo dlugo bolało
    ale z czasem jakos powoli tn ból ucichł:( choć ydawało mi sie ze
    nigdy tego nie zaakceptuje
    kilka m-cy temu przy mnie zmarł mój tata i teraz wiem ze
    powiedzenie "czas leczy rany" jest prawdziwe
    smierc mamy nadal boli i tesknie za nia ( nigdy nie widziala mojego
    synka na ktorego tak czekala) ale bardziej brak taty
    mimo iz uplynelo juz prawie 8 m-cy od jego smierci nadal nie moge
    bez łez o nim myslec, mowic i stać przy grobie- ale wiem ze musze
    zyc bo mam dla kogo-
    trzymaj sie uściski
    Marzena
  • piotrmagda 19.02.10, 09:54
    witam wszystkich forumowiczów; zakładając, zę żałoba po śmieci matki trwa rok u
    mnie się skończyła zostaliśmy sami z tatą
    jak to przezywam?
    czasem wstrząsają mną stany podobvne do łkania...
    widzę tylko jedno małe ziarenko w tym weszytskim optymizmu
    może będę mógł pojechać na jakiś obóz
    wędrowny na przykąłd
    a tak a propos śmierci - jak myślicie jak TAM jest?
  • piotrmagda 17.03.10, 12:06
    Pozdrawiam wszystkich internautów. W listopadzie będzie 4 lata jak moja mama nie żyje. Czy jest mi ciężko?
    Pewnie tak; poza tym skłonność do depresji sprawia, że myślę też o własnej śmierci.
    Najgorsze że jak śmierć następuje w domu to przychodzi policja, prokurator.
    Na szczęście Polska jest państwem socjalnym przyznawane są renty...
    Na pewno ciekawa praca by pozwoliła odgonić myśli o śmierci mamy.
  • krzysiek99995 20.02.07, 16:30
    Witam Basiu. Bardzo mi przykro z powodu mamy. Wyobrażam sobie jak Ci ciężko w
    tej chwili. Mama dla każdego człowieka jest osobą bardzo ważną, czasami
    najważniejszą. Wiedz jedno, że tam po drugiej stronie jest jej dobrze, lepiej
    niż na ziemii. Patrzy na Ciebie i na Twoich bliskich, pewnie pragnie abyście nie
    byli smutni. Pozdrawiam Krzysiek
  • bacha67 21.02.07, 08:29
    Przeżyłam pogrzeb.Musiałm wziąść się w garść mój tata mdlał kilka razy.
    Tak się boję i że i jego mogę stracić...
    Dzisiaj znów rano płakałam,Ona leży na cmetarzu w zimnie, w dole ,jest ciemno i
    jest zupełnie sama. Boże jak dam radę.....
  • ewaa202 21.02.07, 11:04
    witaj Basiu, wiem jaki to okropny ból, też to wszystko przeszłam. Mój tata miał
    73 lata i podobnie jak Twoja mama bardzo cierpiał i też trzymał cały dom w
    garści. Też nie mogłam się pozbierac bo zostałam z dwojgiem dzieci, mąz cały
    czas był za granicą, nie mógł przyjechac nawet na pogrzeb, a w dodatku nie mam
    żadnego rodzeństwa. Wiem, że teraz żadne słowa otuchy chyba nic Ci nie pomogą,
    wszystko z czasem powoli się będzie uspokajac. Jedynym pocieszeniem dla nas może
    byc tylko to, że już nie cierpią. Mi też jest bardzo smutno, nawet pisząc ten
    list do Ciebie, łzy mi się leją, ale tak widocznie było im pisane i już. Jak byś
    chciała sobie ze mną popłakac to mój numer gg 10138396. Trzymaj się jakoś,
    pozdrawiam, Ewa.
  • oliwka221 23.02.07, 21:08
    Słucham walca z "Nocy i dni".Moja mama zawsze marzyła,aby ktoś zrywał dla niej
    kwiaty tak jak Toliboski dla Basi...jest mi ciężko....
  • perelka278 25.02.07, 18:57
    moja mama umarła 7 lat temu.do dziś nie mogę się z tym pogodzić. nie wiem czy
    to sie udaje.umiem z tym żyć. tego mozna sie nauczyć ale ból pozostaje.trzymaj
    sie.
  • ewag52 27.02.07, 00:01
    Moja Mama, zmarła 3,5 roku temu.
    Może to niewiarygodne, ale do tej pory, co noc mi sie śni.
    Nie mogłyśmy się porozumieć, jak żyła. Nie, nie...to nie znaczy,że był
    jakiś gniew, czy konflikt. po prostu, uważała,że musi czuwać nad moim życiem.
    Całe Swoje, poświęciła mnie i memu synowi.
    Była bardzo, bardzo nieszczęsliwa. Do własnych spraw, czy zdrowia, nie
    przywiązywała wagi.
    Odeszła tak nagle, że byłam jak w transie.Nic nie wskazywało na to,że umrze.
    Od dnia zabrania Jej do szpitala, minęło 5 dni i umarła.
    Ciągle wydaje mi się, że mogłam dla Niej zrobic więcej.
    Nie mogę, pozbyć się myśli,że nie byłam przy Niej, jak umierała.
    To był 3 dzień, po operacji. Przyjechałam jak codzień i...już na schodach,
    czułam straszny lęk i niepokój. Kiedy zajrzałam na salę pooperacyjna, wyglądała
    jakby spała, jakimś ciężkim, niespokojnym snem.
    A Ona była nieprzytomna. Stałam tak przez cały dzień, pod tą salą i nie wolno mi
    było, do Niej podejśc.Lekarze zabraniali wejścia. Przepisy, albo ze względu na
    innych. Stałam w progu i szeptałam, że jestem,jestem...
    Chciałabym wierzyć,że pomimo swojego stanu, czuła to.
    Dlaczego, nie zlekceważyłam, tych durnych zakazów i nie weszłam na siłę?
    Wieczorem, lekarz stanowczo nakazał mi pójśc do domu.
    "Pani nam tu zasłabnie i taki będzie finał"
    Powiedzial,że jeżeli przeżyje, tę noc, to będzie żyła.Dał mi nr swojej
    komórki. Kiedy zadzwonil, po 23, nie musial nic mówić.
    Pozwolił jeszcze,bym mogła przyjechać i sie pożegnać.
    Odsłoniłam prześcieradło.
    Była jeszcze ciepła.
    Czemu, nie mogłam trzymać Jej za rękę, kiedy umierała??
    Była taka samotna.
  • ewag52 27.02.07, 00:13
    po prostu, nie potrafie.
    Wiszą w szafie w jej pokoju i nie wiem, co mam z nimi zrobić.
    Przez dwa tygodnie po śmierci, stała szklanka z niedopitą herbatą...
    Jakaś ugotowana fasolka, na obiad, którego nie zdążyła zjeść...
    Rozłożone karty,którymi stawiała co dzień pasjansa.
    A kochana rodzinka w pare dni po pogrzebie, wyrzuciła jeszcze świeże kwiaty z grobu.
    To ja, powinnam zrobic! Ale nikt tego ze mną nie konsultował.
  • ewag52 27.02.07, 00:14
  • bacha67 27.02.07, 19:49
    ja byłam przyśmierci mojej mamy. Widziałam ja brak jej powietrza, jak się dusi
    i upada.
    Leżała z otwartymi oczami. Po odjeździe karetki zamknełam jej oczy.Było one
    przestraszone, jakby czuła ból. Śmierć musi boleć ,a nie powinna. Kochała ją
    tak mi jej brak, mija dopiero drugi tydzień a co będzie dalej?
    Nie przyśniła mi się ani razu, a tak ją w myslach proszę.
    Czyżby była na mnie zła? Może ma o coś żal?

    Basia
  • ewag52 27.02.07, 21:58
    nie jest na Ciebie zła.
    Wie,że Ją kochasz.
    Wie,że Ci Jej bardzo brak, że cierpisz.
    ONA już teraz wszystko wie.
    Poczekaj z tymi snami.Mnie moja Mama, zaczęła się śnić po mniej więcej
    2 tygodniach. Nie rozumiałam, dlaczego ani po śmierci, ani po pogrzebie, nic.
    Mogę się tylko domyślać, co możesz teraz czuć.To prawda,że już nic, nie
    będzie takie samo.
    Twój ból, będzie się zmieniał. Z czasem, da się normalnie funkcjonować.
    Ale Twoja Mama, zawsze będzie żywa w Twoim sercu.
    Potem, przychodzi potworna tęsknota.Ale jeszcze u Ciebie, na to za wcześnie.
    Daj Sobie Basiu,tylko czas.Bólu, nikt nie jest w stanie zabrać.
    Musi się wyboleć.
  • oliwka221 28.02.07, 19:21
    ewag52 napisała:

    > po prostu, nie potrafie.
    > Wiszą w szafie w jej pokoju i nie wiem, co mam z nimi zrobić.
    > Przez dwa tygodnie po śmierci, stała szklanka z niedopitą herbatą...
    > Jakaś ugotowana fasolka, na obiad, którego nie zdążyła zjeść...
    > Rozłożone karty,którymi stawiała co dzień pasjansa.
    > A kochana rodzinka w pare dni po pogrzebie, wyrzuciła jeszcze świeże kwiaty z
    g
    > robu.
    > To ja, powinnam zrobic! Ale nikt tego ze mną nie konsultował.


    Ewag52,widzę,że przeżywasz tęskontę w taki sam sposób jak ja.Patrzysz na
    szczegóły,zapamiętujesz każdy element "tej" chwili.Nie wiem,czy masz tak
    samo,ale takie rozpamiętywanie uspokaja mnie.Wszystkim polecam książkę
    Różewicza "Matka odchodzi".Kiedy po praz pierwszy przeczytałam ją,będąc na II
    roku studiów,nie wpłynęła jakoś szczególnie na mnie (tak swoją drogą - kupiłam
    ją mojej mamie w prezencie).Teraz jednak ma zupełnie inny wymiar."Oczy matki
    wszystko widzące patrzą na urodziny,patrzą na całe życie i patrzą po śmierci z
    tamtego świata" - tak pisze Różewicz.
  • ewag52 28.02.07, 19:59
    nie wiem Oliwka, czy mnie to uspakaja. Obawiam się,że nie.
    Długo po śmierci, te wszystkie przedmioty, które do Niej należały
    i którymi się otaczała, żyły. Brałam do ręki, każdą spinkę do włosów,
    szklankę, notes i dotykałam z takim bólem i czułością, jakby mówiła
    do mnie.
    Nie wiem kiedy cokolwiek postanowię z ubraniami, bo nic mi nie przychodzi
    do głowy. A na wyrzucenie, nie potrafię się zdecydować.
    Jeszcze w ubiegłym roku, kończyłam konfitury, które zrobiła,
    I były to dla mnie, najważniejsze konfitury świata.
  • 1jaga 01.03.07, 11:51
    Nie wyrzucaj rzeczy Mamy. Spal je, zostaw te najważniejsze.
    Ja na życzenie Taty posortowałam ubarnia rzeczy Mamy, część zabrałam, część
    oddałam bliskim, reszte Tata spalił.
    To też może byc rodzajem pożegnania które nie było Ci dane.
  • ewag52 03.03.07, 19:09
    czasami śni mi się Mama,że żyje i że to nieprawda,że umarła.
    Te sny, są tak realistyczne,że nawet na jawie, nie mogę zapomnieć tej ulgi
    i radości.Mówię Jej wtedy: Boże mamusiu, jak to dobrze,że ty jednak żyjesz,
    tak mi ciebie brakowało, jak to cudownie,że twoja śmierć nie była prawdziwa.
    Zadaję Jej mnóstwo pytań, opowiadam co się u mnie wydarzyło i jest mi tak dobrze,
    tak szczęśliwie.Ale się budzę...i jest to bardzo smutne przebudzenie.
    Czuję się tak źle, jakby odeszła wczoraj i jakbym Ją straciła, jeszcze raz.
  • luccio1 08.08.07, 23:31
    1jaga napisała:

    > Nie wyrzucaj rzeczy Mamy. Spal je, zostaw te najważniejsze.
    > Ja na życzenie Taty posortowałam ubarnia rzeczy Mamy, część
    zabrałam, część
    > oddałam bliskim, reszte Tata spalił.
    > To też może byc rodzajem pożegnania które nie było Ci dane.

    Nie pal! Wątpię, czy Twoja Mama tego właśnie by chciała. Lepiej
    spakuj, zostawiając sobie kilka drobiazgów na pamiątkę, i zanieś do
    kościoła albo PCK albo innej instytucji dobroczynnej.
    Fasolkę wyrzuć, garnki i szklanki umyj - potem wepchnij w głąb
    szafki, a wyjm inne, które dotychczas nie były używane na co dzień -
    i zacznij ich używać.
    Następnie w miarę czasu i sił porządkuj papiery po Mamie, zachowując
    tylko to, co ma jakiekolwiek znaczenie, a makulatury się pozbądź.
    W przeciwnym razie wszystkie te rzeczy dosłownie zaduszą Cię.
    (Ja sam po śmierci Mamy wykorzystałem nadarzającą się szansę zmiany
    mieszkania - kilka ulic dalej, ale mogłem rzeczy znane mi od
    dzieciństwa ustawić i uporządkować po swojemu! Przedtem, w domu
    rodzinnym, zaczynałem odczuwać strach patrząc przez okno na zachód
    słońca - i nie umiałem sobie rozumnie wytłumaczyć przyczyny).
    Pozdrawiam. Łukasz.
  • elisabeta2007 28.06.07, 19:05
    Moja kochana!Podobnie jak Ty zostałam sama,bez najukochanszej osoby-
    mamy.Odeszła 24stycznia.Strasznie przeżyłam JEJ śmierć.Podobnie jak Ty
    dotykałam przedmiotów,które należały do mojej mamusi.Czułam się,jakbym dotykała
    JEJ osoby.Tak bardzo czułam JEJ obecność.Chciałabym zachować wszystko,co do
    NIEJ należało.Wszystko,nawet bezwartościowe papierki,..Będzie mi miło,gdybyś
    zechciała do mnie napisac. elisabeta2007@gazeta.pl
  • 999mamuska 14.08.08, 07:48
    W tym roku straciłam dwie najbliższe osoby-w marcu córkę w lipcu
    mamę.I podobnie jak Ty nie mogę nic zmienic.W pokoju córki
    posprzątałam tylko pościel,rozrzuconą na kanapie.Wszystko stoi na
    swoim miejscu,tak jakby ona miała za chwilę tu wejśc.Podobnie jest
    z rzeczami mamy.Ludzie mówią,że najlepiej się tego od razu pozbyc,a
    ja wiem,że łatwiej mi tak,z beznadziejną iluzją,że opuściły dom
    tylko na krótko.Są przy mnie cały czas w myślach i w sercu.
    Nie wiem czy po tak długim czasie zaglądasz na to forum-jeżeli tak
    to pozdrawiam.
  • hann83 16.08.08, 01:37
    dla mnie najgorsze było, jak zaraz po śmierci Mamy daleka ciotka, która
    przyjechała do nas nieproszona zeby pomoc nam sie ogarnąc wzięła i wyprała
    wszystkie rzeczy, które Mamusia nosiła ostatnio..... to był koszmar..... one
    jeszcze Nią pachniały, a ona zrobiła cos tak strasznego... nigdy jej tego nie
    wybacze.. potem juz nie było prawie nic w szafie Mamy, co świeżo nosiła, co Nią
    pachniało, tylko apaszki jakieś. Juz od 3 lat Mama nie żyje, a Jej szafa ciagle
    pełna. Tylko kilka rzeczy zabrała sobie Jej siostra, co mi sie tez nie podobało..
  • magosiaa 27.02.07, 22:17
    Ewag, bardzo ci współczuję, to nie powinno być tak, że lekarz może zabronić
    towarzyszenia w ostanich chwilach bliskiej osobie. Śmierc kogoś bliskiego
    zawsze boli, ale nie powinien tego bólu ptęgować żal, że nie mogłaś być przy
    swojej mamie. Nie rozumiem co kieruje postepowaniem lekarza w takim przypadku.
    Sama jestem w pewnym sensie związana ze służbą zdrowia i nie umiem tego
    wytłumaczyć.
    Pozdrawiam serdecznie, M.
    --
    zabrania się zabraniać
  • ewag52 28.02.07, 19:45
    Magosia, tak było na prawdę.
    Moja Mama, leżała na sali pooperacyjnej, a obok leżał nieprzytomny pacjent.
    Żona tego chorego, też nie mogła dojść do męża.
    Podporządkowałam się temu. Ale nie mogę się z tym pogodzić, do dziś.
    Poprzedniego dnia,wywieziono łóżko z Mamą na korytarz,żebyśmy mogły porozmawiać.
    Nie wiedziałam,że to będzie nasza ostatnia rozmowa.
    Następnego dnia, była już nieprzytomna. Już nie mogłam do Niej dojść.
    To,że umierała sama, wśród obcych ludzi, będzie mnie prześladowac do końca
    życia.
    Tak bardzo, chciałabym wierzyć,że czuła moją obecność. To, że stoje kilka metrów
    dalej w progu drzwi i na Nią patrzę, płaczę i mówię do Niej.
    Tego się nigdy nie da zapomniec. Te chwile,będą zawsze żywe i tak świeże,
    jakby to było wczoraj.
    Jak mam to sobie wytłumaczyć, by móc się z tym pogodzić?
  • magosiaa 28.02.07, 20:37
    Ewag, to co ci zrobili to było podłe i już. Nawet na intensywną terapię
    wpuszcza się rodziny, w specjalnych ubraniach, bo chorzy są bardzo narażeni na
    różne zakażenia, ale się wpuszcza.
    A twoja mama, na pewno wiedziała, że jesteś blisko, bo takie rzeczy mamy
    wiedzą. Nasze mamy nie chcą żebysmy się zamartwiały, zawsze myślały głównie o
    nas, więc uwierz, że wiedziała i już sie nie martw (wiem, łatwo powiedzieć),
    trzeba wierzyć, że nasze mamy są tam gdzieś spokojne i szczęśliwe.
    Pozdrawiam, M.
    --
    zabrania się zabraniać
  • ewag52 28.02.07, 21:37
    dziękuję Ci Magosia. Chcę wierzyć,że to czuła (ale to trudne).
    To był szpital czerniakowski w Warszawie.
    Nigdy im tego nie zapomnę
  • oliwka221 03.03.07, 22:03
    Mnie też często śni się moja mama.Wtedy opowiadam jej,co się wydarzyło w moim
    życiu.Najgorsza jest świadomość,że umarła w najmniej spodziewanym momencie.Nie
    chorowała,po prostu straciła przytomność i już było po wszystkim...
  • ewag52 03.03.07, 22:50
    może to się wydawać niepoważne, ale ilekroć potrzebuję pomocy (nawet doraźnej,
    kiedy nie mogę czegoś odnaleźć), proszę mamę o pomoc. I pomaga. Zawsze.
    Jest jeszcze jedna ,najważniejsza dla mnie rzecz, którą -dziękuję Bogu-
    zrobilam. Kiedy mam była już nieprzytomna, poprosiłam by przyszedł ksiądz.
    Czekałam kilka godzin i modliłam się,by jeszcze zdążył. I zdążył.
    Uważałam, że to jest w tym momencie najważniejsze. Nigdy wcześniej nie
    zgłaszała mi takich potrzeb. Przez 4 przytomne dni w szpitalu, nie mogła się
    zdecydować na przystąpienie do sakramentów. Nikt z nas nie wiedział,że umrze.
    Ale tego ostatniego dnia jej życia, kiedy była w śpiączce, dołożyłam wszelkich
    starań, by otrzymala sakrament chorych.
    I myślę,że chyba wtedy, zrobiłam dla Niej bardzo ważną rzecz. Ja jestem wie
    rząca, mama była też, ale ze spowiedzią zwlekała mnóstwo lat.Nawet szpitalu,
    nie mogła się zdecydować.
    Zadecydowałam za Nią. Myślę,że nie ma mi tego za złe.
  • magosiaa 03.03.07, 23:15
    Ja zadbałam o to dla mojej babci, mama niestety zmarła nagle i niespodziewanie.
    Masz rację, że to jest ważne.
    Ja też wierzę, że mama otacza mnie i mojego syna, a jej ukochanego wnuczka
    opieką. Musi tak być, bo tak zawsze było. Niestety mama rzadko mi sie śni i
    krótko, ale ja po takich snach jestem szczęśliwa, że ją widziałam, rozmawiałam.
    Jestem wtedy spokojniejsza, jakbym naprawdę z nią się spotkała.
    --
    zabrania się zabraniać
  • krepona 05.05.07, 20:27
    ... jedno jest pewne dla mnie dziś... umierać nagle to jest litość świata. chwila i po krzyku. mojej mamy agonia trwała 1,5 dnia i ona o tym wiedziała, to był koszmar. wystraszone oczy, moja i taty bezsilność. Było to 4 miesiące temu, a ja nie potrafię myśleć o tym inaczej niz zalewając sie łzami.
  • martadyszka 26.05.07, 21:20
    moja mama zmarła 5 miesięcy temu w wieku 58 lat jestem w kompletnym dołku
    chorowała rok byłam przy niej do chwili śmierci była dla mnie najlepszą
    przyjaciółką teraz jestem sama choć mam tatę siostrę i męża nikt mnie tak nnie
    rozumie jak ona poprostu sobie nie radzę trudno mi uwierzyć że jest jeszcze coś
    po tym życiu pomóżcie mi uwierzyć
  • sonja12 26.05.07, 23:04
    Witaj, moja mama zmarła 4 miesiące temu,do dzisiaj nie moge sobie poradzić.
    Tez bym chciała wierzyć ,że tam cos jest,a najgorsze jest to ,że mama mi sie
    nie śniła jeszcze,a tak bym chciała,żeby mi powiedziała jak tam jest. Nikt ,nie
    zrozumie,co człowiek czuje w takiej sutuacji,jak sam tego nie doświadczy.
    Moja mama chorowała 4 miesiące, 8 miesięcy przed mamy smiercią miałam sen, w
    którym wszystko mi sie wysniło. Jak tak analizuję wszystko, to wydaje mi
    sie ,że coś tam jest.Ktos przyszedł mnie ostrzec, gdyby nic nie było to skąd
    taki sen, głos na korytarzu, ale o tym nie będę pisac bo nikt mi nie wierzy.
    Zeby dowiedzieć się czegos więcej kupiłam książkę: Wędrowka dusz".Polecam ci,
    ja jestem w trakcie czytania.Przeczytaj ,bardzo ciekawa książka. Z tego co
    pisze , dzięki hipnozie mozna dużo dowiedzieć się o tamtym zyciu.
    Pozdrawiam ewa
  • martadyszka 28.05.07, 09:18
    Moja mama śni mi się dość częssto a przeważnie tak że jest w szpitalu ale jest
    już zdrowa. Pierwszy raz po pogrzebie śniła mi się tak jak by przyszła do mnie
    przyszła dotkneła mojego policzka. Mam wrażenie że jest jej dobrze bo już ją
    nic nie boli(bardzo cierpiała w czasie choroby) tylko ja ciągle płacze i proszę
    żeby mi się przyśniła. Naprawde wszystkich rozumie i bardzo współczuje to jest
    coś okropnego stracić bliską nam osobę.
  • kalinka_95 28.05.07, 23:38
    Moja Mama zmarła niecały miesiąc temu - nagle, niezapowiedzianie. Była zawsze
    zdrowa, pełna wigoru i charyzmy. Moja Mama odeszła, a mój świat legł w gruzach.
    Nie zdążyłam się pożegnać, potrzymać za rękę, powiedzieć, jak bardzo Ją KOCHAM.
    Umknęły mi ostatnie miesiące, dni i godziny Jej życia. Mieszkam wraz z rodziną
    za granicą, dwa tygodnie przed śmiercią byłam w Polsce. Miałam wrażenie,że
    widzę Ją po raz ostatni.Podczas pożegnania mówiłam: Mamusiu - ja wrócę i
    wróciłam dwa tygodnie później.Walczyła z chorobą cztery miesiące i przegrała, a
    my z siostrami wraz z Nią. Mój świat jest inny bez Niej - wartości, które
    niegdyś były ważne przepadły, apatia, to chyba dobre słowo na mój stan duszy.
    Wylałam morze łez i jeszcze wyleję. Umarła 3 maja w piękne, słoneczne popołudnie
    mając zaledwie 62 lata. Nie umiem żyć ze świadomością,że Jej już nie ma!
  • martadyszka 29.05.07, 14:22
    dzisiaj mija 5 miesięcy jak zmarła moja mama każdy mi powtarza że ból minie
    czas goi rany ale jaqk się traci kogoś tak bliskiego mi kochanego to chyba
    trzeba sama niewiem ile tego czasu . Ja byłam cały czas przy mojej mamie dzień
    i noc kiedy ona zaczynała mówić o śmierci ja jej nie pozwalałam ona miała życ
    kiedy lekarze nie dawali żadnych nadziej ja ciągle jej powtarzałam że jest
    dobrze że to minie czasami sama gubiłam sie w tym wszystkim najgorsza jest ta
    bezrtadnośc kiedy nic nie można zrobić tylko czekać czkać na cud bo ja
    wierzyłam że stanie się cud i moja mamusia wyzdrowieje a teraz jest pustka i
    trudno w cokolwiek uwierzyć tak bardzo za nią tęsknię bardzo .................
  • kalinka_95 30.05.07, 00:56
    Tak bardzo chciałabym dowiedzieć się, czy jest Jej dobrze, czy jest szczęśliwa.
    Tak bardzo chciałabym zobaczyć Ją we śnie, usłyszeć. Nie dane mi to było
    dotychczas. Moja siostra całym sercem poświęciła się Mamusi, obecna była przy
    Jej agonii. Domniemamy wspólnie, że Mama chciała w tym momencie być tylko z Nią.
    Dzwoniłam wielokrotnie, nie wiem już ile razy, ostatni raz w momencie, gdy
    Mamusi serce przestało bić, dlaczego właśnie wtedy?Wywołałam szwagra z pokoju i
    respirator zaczął wyć, 5 minut później dowiedziałam się,że umarła. Mieszkam w
    Irlandii, tak bardzo chciałam być wtedy z Nią i nie mogłam - to najgorszy dzień
    w moim życiu. Nazajutrz zjawiłam się w domu, ale było już za późno...Zobaczyłam
    Ją w trumnie, taką bardzo zmienioną, taką bardzo zimną, a zarazem tak bardzo
    bliską, przytuliłam się i poczułam przeogromną stratę i niewiarygodną pustkę. W
    noc poprzedzającą wyjazd, mojej siostrze przyśnił się Jej głos,był bardzo
    spokojny,miała wrażenie, jakby całe brzemię choroby, cierpienia gdzieś
    uleciało,- powiedziała "Dorciu-co u Was słychać?" Podczas pogrzebu zdarzyło się
    coś, co dla mnie i siostry było znakiem, że jest gdzieś na górze, że patrzy, że
    wie...Mamusi trumnę składano do grobu, w tym czasie w mgnieniu oka zachmurzyło
    się i zerwał się porywisty wiatr, a ja poczułam,że muszę spojrzeć w
    niebo-zobaczylam przesmyk słońca otoczony chmurami,trwało to zaledwie chwilę, po
    czym ustał wiatr, zaświeciło słońce i zrobiło się bardzo cicho - miałam
    wrażenie,że daje mi znak. Być może to irracjonalne,lecz intuicja nasza
    podpowiada nam co innego.
  • marylabu 30.05.07, 18:15
    Bardzo Ci wspólczuję... 21 maja zmarł mój Tata, również w domu, na oczach
    Mamy....pogrzeb mamy już za sobą, ale ból nie jest mniejszy. Trzymaj się...
    przywołuj najlepsze, najmilsze wspomnienia, to pomaga...i pomyśl, że nie
    cierpi...
  • dorka_71 31.05.07, 09:35
    Moja Mamusia zmarła, cały mój świat się zawalił. Nie umiem sobie z Tym
    poradzić, codziennie odwiedzam Jej grób i płaczę. Jej już z nami nie ma, tak
    poprostu odeszła. Byłam z Nią w każdym dniu jej choroby,tych lepszych i
    gorszych. Zawsze obecna, zawsze gotowa do pomocy. Tak bardzo wierzyłam, że Ona
    wyzdrowieje!!!!!!!!
    Odeszła od nas 3 maja, odeszła przy mnie.
    Nie potrafię żyć bez niej,codziennie jestem w Jej domu, te wspomnienia,
    tęsknota za najukochańszą Mamusią nie pozwala normalnie żyć!!!
    Nigdy już nie będę mogła żyć, tak jak do tej pory, nie umiem, nie potrafię.
    W momencie jej odejścia poczułam jakby ktoś oderwał połowę mego serca, rozdarl
    je brutalnie. Dlaczego właśnie to ona musiała odejść.Jaki świat jest
    niesprawiedliwy, odbiera nam istoty, które kochamy nad życie.
  • dorka_71 31.05.07, 12:10
    To dla wszystkich cierpiących tak jak ja.

    Mamo,skończyły się Twoje ziemskie troski,
    odeszłaś do Boga pełna łaski,
    jak my biedni mamy żyć dalej
    zrospaczeni po Twojej śmierci nagłej.

    Byłaś mi mamo życia ostoją,
    światłem w najbardziej ciemnym tunelu,
    teraz umarłaś,dusza Twa uszła
    zostawiając nas samych w światła pustce.


  • elisabeta2007 28.06.07, 19:30
    Jakie słowa!dorka,Twoje słowa niesamowicie rozdarły moje serce!!!Moja
    schorowana Mamusia odeszła 24 stycznia,gdy miała 82lata.Do dziś ciężko się
    pozbierać..Tak bardzo za NIĄ tęsknię!!!!!!!!
    Czytając wszystkie wyznania cierpiących,pozostawionych na Ziemi sierot mam
    wrażenie,że jesteśmy dziećmi JEDNEJ I TEJ SAMEJ MATKI..Wszystkie umieramy z
    tęsknoty..
  • sonja12 31.05.07, 17:10
    Cześć dorka71!
    3 maja to naprawde bardzo krótki czas,moja mama zmarła 20 stycznia tego roku, a
    z każdym dniem jest mi coraz ciężej. Nie ma dnia ,żebym mie była na cmentarzu,
    i nie rozmawiała z mamą,potrafie cię zrozumieć, co przezywasz, bo nikt nie
    zrozumie, kiedy nie doświadczy straty bliskiej osoby, tego nie można opisac
    słowami.
    Ja nawet nie ruszałam rzeczy mamy, tak jak zostawiła jak jechaliśmy w styczniu
    do szpitala tak leżą po dzis dzień. Po prostu nie mogę.Przeniosłam się do
    pokoju mamy,śpie w jej łóżku i jest mi tam b. dobrze.
    Moja mama miała 63 lata, chorowała 4 miesiące, a tak bardzo chciała żyć. Nie
    wiem dlaczego bóg Ja zabrał.
    Chwilami mam wyrzuty sumienia ,że mamę okłamałam i do końca nie powiedziałam
    prawdy o chorobie, a ona tak mi wierzyła,że będzie dobrze.
    Nie wiem dlaczego zycie jest takie okrutne, dlaczego jednym z górki , a innym
    pod górkę.
    Ja już nie moge płakać, po prostu nie mam czym chyba, wypłakałam morze łez,
    chociaż jak rozmawim z mamą na cmentarzu to łzy leca same.
    Tęsknota jest nie do zniesienia, nie ma dnia ,żebym o mamie nie myslała.
    Ostatnio wyszukuje sobie duzo zajęć, szczegolnie w ogrodzie, ulubionym miejscu
    mamy, jak się zajmę praca to nie mylę, ale najgorzej jest w wolne dni.
    A najgorsze jest top ,że mama mi się nie sniła, boże jak bym chciała jak ja
    czekam na ten sen.Moze mama nie się nie śni, gdyż nie jestem zbyt religijna ,
    nie chodzę często do kościoła, nie wiem , nie wiem dlaczego nie sni mi się.
    Po prostu obraźiłam sie na boga. pozdrawiam ewa.
  • dorka_71 01.06.07, 09:40
    Cześć Ewo!

    Moja mamusia też chorowała cztery miesiące, dokładnie tak jak Twoja. Zawsze
    mówiłam jej, ze z tego wyjdzie, że będzie dobrze - ala Bóg chciał inaczej.
    Mamiłam się do ostatnich jej dni, wierząc w jej uzdrowienie. Przecież miała
    dopiero 62 lata i tyle jeszcze planów na przyszłość, ale nie dane jej było ich
    zrealizować. Ja również odwiedzam ja codziennie na cmentarzu i patrząc na
    tabliczkę z jej danymi nie mogę uwierzyć,że ona tam leży.Jest mi tak barzdo
    cięzko, ten ból i rozpacz nie pozwalają na normalne zycie.Tak barzdo bym
    chciała cofnąć czas!!!!!!!!!!!
    Ewo, dla mnie również najgorsze`są dni wolne. ja zawsze byłam z
    nią,siedziałysmy w ogrodzie popijając kawę- a teraz ta straszna pustka. Nie ma
    jej i życie straciło sens.
    Ewo ściskam Cię mocno, musimy dalej zyć mimo naszej tęsknoty i bólu, który
    pozostał po stracie najukochańszej mamy.
  • martadyszka 01.06.07, 19:55
    Pozdrawiam was serdecznie ja nie chodzę codziennie na cmentarz bo mnie szlkak
    trafia że jej już nie ma Bóg mi zabrał najukochajńszą osobę moją najlepszą
    przyjaciólkę serce mi pęka ż bólu czasami wpadam w taki niep9okó że chce mi się
    ryczeć nie płakać a ryczeć moja mamusia bardzo wierzyła w Boga i w to że
    wyzdrowieje modliłyśmy się razem ja ciągle zamawiałam mszę modliłam się o jej
    zdrowie ściągałam rózne cudown e olejki winka modlitwy i co Bóg mnie nie
    wysłuchał może ja n ie jestem godna ale moja mama napewno tak czemu jej nie
    wysłóchał??? Ona nie chciała by żebym odeszła od boga i staram się modlić ale
    jest trudno może z czasem narazie ogarnia mnie straszny żal i strach jak
    człowiek jest bezradny. POzdrawiam jeszcze raz wszystkich serdecznie Marta
  • sonja12 01.06.07, 21:51
    Musimy dalej życ,tylko jak???? ,łatwo powiedziec ... Jak tesknota zżera
    człowieka,wiem ,że życie toczy sie dalej, ale to nie jest takie proste.
    Ja już przestałam cokolwiem planować ,żyje z dnia na dzień,nie mysle co będzie
    za dzień ,dwa,wstaje ,idę do pracy, w pracy jeszcze jako tako,bo zajme się
    pracą i mało czasu na myslenie, ale jak przyjde do domu, to pustka zupełna
    pustka, tylko mamy ubrania pozostały,rzeczy. Jeszcze rok temu siedziałam z mamą
    na hustawce w ogrodzie , a dzisiaj juz jej nie ma i nie bęzie ,jak o tym
    pomyślę to ,aż mnie ściska.Mnie też się nie chce wierzyc ,ze mama lezy w tym
    ciemnym grobie,boże gdybym mogła coś dla niej zrobic ,wszystko bym dała,żeby
    była ze mną, ale niestety..... Dlaczego tyle draństwa na tym świecie, a Bóg
    takich dobrych ludzi zabiera????????????????????????????????????????????
  • dorka_71 02.06.07, 22:35
    Ewo, ja też nie wiem jak mam dalej żyć!!!!!!!!!!!! Jest taka straszna pustka,tak
    wielka tęsknota pozostała po Niej.Nic już nie będzie tak jak kiedyś,nie będzie
    jej uśmiechu, rady, tak jak Ty nie potrafię już niczego planować. Kiedyś
    wydawało mi się, że taka tragedia nie może mnie spotkać- a życie tak strasznie
    nas doświadczyło. Boże, jakie trudne jest życie bez mamusi!!!!! Boże dlaczego
    !!!!!!!!!!
  • sonja12 03.06.07, 20:43
    Do dorka 71
    Napiszę ci ,co mi się wczoraj przydarzyło.Po poludniu poszłam do ogrodu za
    domem.Podeszłam pod ulubioną czereśnię mojej mamy, zjadłam kilka czereśni i
    zaczęłam chodzić po ogrodzie, zeszłam troszke nizej i w pewnym momencie słyszę
    taki ochrypniety glos mamy, jak mowi raz ewa,i drugi ewa. Możesz mi nie
    wierzyć, ale to byl głos mojej kochanej mamy, nie wiem co to ma oznaczać, taki
    smutny był ten głos,akurat w dniu kiedy zaczęłam robić grobowiec.Nie wiem ,czy
    to ma związek z tym,ale....
    Czy masz gg, czętnie bym porozmawiała z kims ,kto przechodzi to samo co ja, moj
    4931998.ewa
  • dorka_71 03.06.07, 21:38
    Ewo, ja też słyszałam moją mamusię, zaraz po pogrzebie przyśniła mi się. Miała
    taki bardzo spokojny głos jak do mnie mówiła, jeszcze takiego nigdy nie miała.
    Ewo, wierzę Ci, może ona nie może znaleźć na tamtym świecie swojego miejsca,
    może prosi Cię o modlitwę za jej duszę.Bardzo chętnie porozmawiam z Tobą na GG
    mój numer 6116164 ( tylko jestem dostępna wieczorami). Całuję cię gorąco
  • majorcia20 10.03.10, 16:57
    Moja mama zmarła 14.09.2009. Życie zwaliło mi się na głowę..Z ojcem nie rozmawiam,byli po rozwodzie. Dowiedziałam się,że nie żyje, bo zadzwonił do mnie brat,a ja byłam wtedy za granicą. Nie mogłam uwierzyć w to co mówi,dostałam ataku histerii, wszystko się dla mnie skończyło..wróciłam do domu na jej pogrzeb. Nie mogłam sama siedzieć w domu,bałam się,a nawet nie wiem czego,przecież ona mnie tak kochała?Pierwszego dnia,jeszcze przed pogrzebem położyłam się spać i przyśniła mi się. Siedziała na krześle w kuchni i płakała. Wyciągnęła do mnie rękę i powiedziała "Zobacz, nie jest zimna". Sen się urwał. Nie wiedziałam o której mamusia odeszła. Pobiegłam do kuchni zaraz po przebudzeniu,zobaczyłam,że nigdzie jej nie ma,zaczęłam płakać i zanosząc się łzami powiedziałam do niej "Mamusiu ,żebym tylko wiedziała, nie dałaś mi znaku o której odeszłaś..paliłabym Ci świeczkę co roku"..strasznie płakałam..o koło 11 siedziałam z koleżanką w parku i podeszła do mnie kobieta. Jakaś dziwna..Popatrzyła na mnie i spytała która godzina..Popatrzyłam na zegarek,była 11:25..Wiem,że mama mi chciała powiedzieć,kiedy zmarła.Poczułam wtedy coś dziwnego i zamyśliłam się... Najdziwniejsze jest to,że rozmawiałam z mamusią przez telefon tydzień przed śmiercią,i powiedziała mi,wiesz,córeczko, zegarki mi stanęły. Ten w kuchni i w pokoju. Spytałam,a zmieniałaś baterie? Zmieniałam,kupiłam nowe,ale nie działają..Wróciłam do domu na pogrzeb, brat odebrał mnie z lotniska..Kiedy weszłam do domu w kuchni i w pokoju wisiały nowe zegary :( Nie wiem co mam o tym myśleć,ale minęły już4 miesiące,a ja ciągle czuję to samo. Odeszła najważniejsza osoba w moim życiu. Moje życie,moje światełko..Czytam wasze posty i współczuję z całego serca,nikt mamy nie zastąpi, nigdy już nie będzie tak samo..Na mnie już nikt nie powie córeczko..Czasem myślę,że nie chcę już bez niej żyć......
  • kanntb 28.11.09, 08:34
    Witam Ciebie.. nie wiem czy przeczytasz mój wpis.. mam wielką
    nadzieję że tak. Wzruszył mnie twoj wpis. co prawda Mamy nie
    straciłem ale bardzo bliskie mi osoby też odeszły zatem wiem jaki to
    ból po utracie kogoś bliskiego.. W takich chwilach napewno
    zastanawiałaś się nad pytaniami "Gdzie są umarli?" choć by pytanie
    jakie postawiłaś "Dlaczego Bóg zabrał twoją mamusię" na to
    wskazuje..albo "co się dzieje z człowiekiem po śmierci" Dlaczego
    wogóle umieramy skoro nie należy to do przyjemności i jest
    nienaturalne..albo zasadnicze pytanie Czy jeszcze kiedyś zobaczymy
    naszych bliskich którzy umarli...bardzo tęsknisz za swoją mamą..
    Wiesz... ? w Biblii w 1 Liście Jana rozdział 4:16 Boga nazwano
    MIŁOŚCIĄ i cała jego osobowość wskazuje na to że jest wyjątkowy i
    dobry..choćby Jezus ukazał jakim Bogiem jest jego Ojciec...zatem
    wielką nadzieją powinien napawać nas ten fakt... Dlaczego
    zapytasz...? chciałbym napisać ci dużo obietnic tego Boga jakie
    kazał zapisać w swoim słowie i jeżeli dostaniesz tą wiadomość i ją
    odczytasz to napisz proszę na mojego maila kann@interia.pl napiszę
    ci coś co daje wielką szczerą i prawdziwą nadzieję...coś co powoduje
    że serce rośnie na samą myśl... W liście do Tytusa Apostoł Paweł
    zapisał 1:2 że Bóg "nie może kłamać" Pamiętaj o tym proszę... i
    odezwij się...

    aaa.... i jeszcze jedno nie obraaj się na Boga proszę... to naprawde
    nie jest Jego wina że twoja mama odeszła... a jak dasz mu szanse to
    pokaże ci co chce zrobić dla ciebie i twojej mamy żebyście się
    widziały na nowo.. o dziwo naturalnie tutaj na ziemi... pytasz czy
    to możliwe? nie obrażaj się na Boga do puki nie poznasz faktów

    Puki co trzymaj się pozdrawiam
    Tomek
  • dorka_71 01.06.07, 21:46
    Tak trudno - uwierzyć....

    Nie chcemy wierzyć, że odeszłaś,
    że Twoje serce przestało bić.
    Twoja godzina za szybko wybiła,
    lecz Boża wola to uczyniła.
    Żal nasz bezmierny,
    cicha łza się sączy,
    umilknie wtedy...
    gdy nas Bóg połączy...


  • aneri59 04.06.07, 17:33
    Sonju jeszcze wiele nocy po śmierci Mamy budził mnie jej głos.
    Wiele razy wstawałam i dopiero schodząc po schodach na dół
    docierało do mnie , że przecież Mama już nie żyje.
    Chociaż wkrótce będzie 3 rocznica jej śmierci, jeszcze często mi się zdarza,
    że będąc poza domem nagle nachodzi mnie myśl, że muszę wracać do domu bo Mama czeka. Mama chorowała 12 lat, ostatnie dwa lata nie wstawała z łóżka
    była całkowicie od nas uzależniona więc moja nieobecność w domu trwała zawsze
    bardzo krótko.
    Pozdrawiam
  • elisabeta2007 28.06.07, 19:45
    dorka..dziękuję za te słowa..
  • kolec9 08.06.07, 08:48
    Był zwykły kolejny wieczór przepisywałam mamy pracę magisterską, skończyłysmy , wydrukowałysmy, poszła do łazienki a ja do kuchni zrobić jej kolacje. Długo nie wychodziła, weszłam i zobnaczyłam coś strasznego- charczała, prężyła się traciła przytomnośc a za chwilę ją odzyskiwała- wezwaliśmy pogotowie, stałam i głaskałam ją po głowie, mówiłam że wszytsko będzie ok patrzyłam na siebie w lustrze i nie chciałam aby widziała moje łzy. Tata pojechał z nią do szpitala a ja mogłam się położyć spać i nie czekać na niego wiedziałam co powie jak wróci. I wrócił i tak okazało się że nie żyje- miała zaledwie 45 lat, 2 miesiące wzceśniej brykałyśmy razem po pagórkach z psem, nei mam do siebie zalu że czegoś jej nie powiedizałam, prosiłąm po tem żeby mi isę nie śniła bo każdy dzień zaczynałam z bólem. Na pogrzebie nie płakałam byłam silna dla innych- to był mój sposób na poradzenie sobie z tym wszytskim, nie weszłam do kostnicy bo wolałam ją pamiętać inną. Brakuej mi jej jak cholera a minęły już 4 lata. Jakoś po jej pogrzebie albo przed chyba była jednego dnia msza za jej duszę i wiecie co zobczyłam ją w białej sukni biegnącą po łące,w jasny słoneczny letni czy wiosenny dzień i byłam pewna że nic jej już nie jest. Okazało się że przyczyn smierci był zator tętnicy płucnej- nie dało się tego przewidzieć. Mówić o niej nauczyłam się po 2 latach, teraz sama jestem mamą małej dziewczynki, mam 26 lat. I bardzo się boję że jej przytrafi się to samo...
  • martadyszka 11.06.07, 09:42
    Mam już 27 lat mam własne dziecko i powinnam inaczej to wszystko znosić ale nie
    potrafie. Moja mama zmała pół roku temu a dlamnie to jest jak by wczoraj kiedy
    ja urodziłam swoje dziecko to jednocześnie dowiedziałam się że moja mam ma raka
    i lekarze dają jej rok życia. Miałyśmy obie takie plany ja miałam pójśc do
    bracy ona zająć się wnuczką tak cieszyła się że to będzie dziewczynka. Byłyśmy
    najlepszymi przyjaciółkami mogłyśmy gadać godzinami planować chodzić na zakupy
    wszystko razem czuje jakby z nią umarła część mnie już nigdy nie będę to osobą
    jak kiedyś. tak bardzo Jej potrzebuje że jak by nie to moje dziecko to już bym
    dołaczyła do niej ten żal że nie mogę sie z nią podzielić już moimi radościami
    smutkami problemami nigdy mnie nie opuści tak bardzo chciała żyć tak bardzo
    byłą i jest mi potrzebna. Zawsze do każdego mówiła ż e ja sobie nie poradze po
    jej śmierci i miała rację ona mnie bardzo dobrze znałą. Patrze na tych
    wszystkich pijaków i to nie tylko męźczyźni ale coraz więcej kobiet i żyją i w
    zdrowiu facet ma rozrusznik ledwie go uratowali i dalej chla gzie wtym
    wszystkim jest miłośierny Bóg sprawiedliwy czy ktoś wie????????????
  • kolec9 17.06.07, 07:41
    Jestes silna, masz dziecko. A jak kobieta staje się matką zaczyna robić się twarda i zawsze sobie poradzi. Wierze w Ciebie ze dasz rade. Ja dałam choć czasami bardzo jej brakuje
  • martadyszka 11.06.07, 09:44
    ja też cały czas myślę że moja mam tak chorowałą i wcześnie umarła i ja też tak
    skończe tak samo nie mam zdrowia jak ona . Jestem do niej bardzo podobna nie
    tylko z wyglądu ale i charakter i wszystko.
  • aneri59 26.06.07, 04:47
    Dzisiaj mija 3 rocznica śmierci mojej Mamy, a mnie się wydaje, że to bylo tak niedawno. Pojadę na jej grób i zaświecę znicz, napewno jej powiem
    jak bardzo ją kochałam i jak bardzo nam jej brakuje.
    Przez ostatnie lata choroby Mama mieszkała z nami, nie mogła
    mieszkać sama bo wymagała stałej opieki /choroba Alzheimera/,
    jakże trudno było mi się pogodzić z jej powolnym odchodzeniem w jej świat niepamięci, braku kontaktu, z jej nieporadnością. Tak bardzo chciałam z nią rozmawiać, ale powoli stawało sie to niemożliwe. To bardzo smutne jak patrzy się na odchodzenie bliskiej osoby już za życia.
  • aniawdowa 26.06.07, 12:33
    Przykro mi ze Twojej mamy już nie ma ale na zawsze pozostanie w Twoim sercu i
    myslach.
    Tak ciezko jest kiedy z tego swiata odchodza osoby które kochamy.
    Pozdrawiam Cie ciepło.
    Ania
  • nagdad 21.03.08, 16:51
    Moja mama zmarła miesiąc temu. A ja nie mogę uwierzyć, że to tylko
    miesiąc - mam uczucie, jakby minęły już lata. A z drugiej strony
    wydaje mi się to tylko snem. Mieszkam 150 km od domu rodziców i od
    pogrzebu jeszcze tam nie byłam. Pojadę dopiero pojutrze - na
    święta. I boje się tego.
    Po pogrzebie wrócilam do mojego domu w innym miescie i powoli
    wracalam do rzeczywistosci. Po powrocie do pracy przeżyłam szok -
    nie mogłam się przyzwyczaić, że nic naokoło się nie zmieniło, ze
    wszystko jest takie same, idzie swoim trybem. A przecież dla mnie
    zamienił się cały świat. Ale powoli i ja przywyczaiłam się do tej
    normalności. A teraz czeka mnie zetknięcie się z brutalną
    rzeczywiśtością - wejdę do domu, w kótrym od zawsze na powitanie
    wychodziła mama. Zobaczę jej pokój, jej komputer, jej kuchnię (nowe
    meble, z kótrcyh tak się cieszyła)... Boję się tego - jakby
    ponownego przeżycia jej odejścia.
  • malutkamimi 26.06.07, 20:08
    Kochanie ja 12 lat temu straciłam nagle Tatę - rok przed moją maturą...
    musiałam szybko bardzo szybko dorosnąć. Nie umiałam się dogadać z mamą, nie
    wiedziałam dokąd się udać. Co robić... Dzisiaj jest rocznica jego śmierci a ja
    czuję że bardzo mi go brakuje, tylko tyle potrafię czuć. Kochanie musisz dać
    sobie czas i to czego nie robiłam ja przez 5 długich lat - musisz płakać, płacz
    jest najlepszą radą w tym wszystkim. Teraz musisz wypracować z Tatą jakiś plan
    życia. Wiesz dzisiaj jeden ksiadz opowiedział mi coś takiego:
    Jednej z rodzin umiera mama nagle - idąc po lek dla jednej z córek, ginie pod
    kołami pociągu. Na pogrzebie najmłodsza z jej córeczek pyta taty: TATUSIU
    DLACZEGO PAN BÓG ZABRAŁ NAM MAMUSIĘ?
    a tato odpowiedział: PO TO BYŚMY NAUCZYLI SIĘ DOBRZE ŻYĆ...

    i jeszcze jedna historia z przesłaniem:
    Królowi umiera żona po ciężkiej i długiej chorobie. Król wierzący człowiek
    modlącsię do Boga mówi:
    BOŻE NIE OSKARŻAM CIĘ ŻE JĄ ZABRAŁEŚ ALE DZIĘKUJĘ CI ŻE MI JĄ DAŁEŚ...



    pozostawiam te słowa - może Ci jakoś pomogą
    ściskam Mala Mi
  • martadyszka 28.06.07, 21:54
    Jutro mija 6 miesięcy od śmierci mojej mamy a dla mnie to ciągle jak by wczoraj
    tak bardzo za nią tęsknie. pewnie Bóg miał w tym jakiś cel ale narazie trudno
    mi to zrozumieć bo kiedy dał mi córeczkę to dał mojej mamie chorobę i za rok
    śmierć radość z narodzin i smutek z choroby . Te historie są piękne tylko ja
    narazie nie potrafie uwierzyć..........

    serdecznie pozdrawiam
  • martadyszka 06.08.07, 11:27
    I chociaż mija kolejny miesią ból nie ustaje tęsknota i żal przepełnia moje
    serce i wiem żśe nigdy bnie minie. Za bardzo Ją kochałam i kocham i czas nic tu
    nie zrobi razem moją mamusią umarła częś mnie dla mnie już nie ma nic jest
    tylko marne bycie do śmierci
  • edzia764 06.08.07, 21:12
    Martadyszka - bólu nie da się okpić, zapomnieć, trzeba go przeżyć w
    pełni świadomie i w całej ostrości.... kiedyś przeczytałam takie
    stwierdzenie i niestety po stracie ukochanych Rodziców... wiem, że
    to jest jedyna droga do nowego życia... musimy same nauczyć się żyć
    w tej wielkiej pustce... Życzę Ci wiele wytrwałości..
  • kkas11 30.08.07, 23:42
    Witam Was wszystkich.To był piękny dzień 26 maja-4 lata
    temu.Zaplanowałam że kiedy mama wyjdzie rano z domu ja pobiegne do
    kwiaciarni żeby kupić jej kwiatka i złożyć życzenia z Okazji Dnia
    Matki.Kiedy wróciłam do domu Ona siedziała na fotelu i
    płakała.Powiedziała mi wtedy że była u lekarza i przyszła się tylko
    spakować i musi iść do szpitala na badania.Pewnie już wtedy
    wiedziała przecież ją bardzo bolał brzuch.Po paru dniach był juz
    wynik "rak szyjki macicy".Płakałyśmy razem.Później radioterapia
    przez 2 miesiące i nagle szczęście-jest lepiej-nadzieja.Po 3
    miesiącach chemia co 2 tygodnie.Lekarze mówili że może się uda
    wierzyłam do końca.Ostatnie 3 miesiące w szpitalu od 7 rano do 22
    przy jej łóżku -nie umiałam inaczej.Oszukiwałam ją do końca że
    będzie dobrze a ona mnie choć teraz wiem że czuła że
    odchodzi.Ostatnie 15 dni w śpiączce to było straszne-ciągły strach
    gdy tylko dzwonił telefon czy to oby nie ze szpitala
    dzwonią.01.07.2004 0:35 w nocy zadzwonił-już wtedy wiedziałam.Jak
    dojechałam samochodem do szpitala nie pamiętam bo nic nie widziałam
    przez łzy.Pamiętam jak weszłam na salę i za parawanem leżała tak
    cichutko.Odkryłam prześcieradło i zobaczyłam że ma otwarte oczy i
    tak na mnie patrzyła.Była jeszcze cieplutka-przytuliłam ją i
    powiedziałam "KOCHAM CIE MAMUSIU" teraz przynajmniej juz Cię nie
    boli.Myślałam że serce pęknie mi z bólu a z drugiej strony cieszyłam
    się że już nie cierpi.Tyle bym chciała jej jeszcze
    powiedzieć,przytulić,pocałować,przeprosić za te złe dni.Na zawsze
    pozostanie w moim sercu ale przecież Ona bardzo dobrze o tym
    wie,przeciez jest przy mnie codziennie i KOCHAM JĄ ZA TO.
  • martadyszka 26.12.07, 13:19
    to już rok a boli jakby wczoraj nigdy nie pogodzę sie ze śmiercią
    mojej mamy to tak jakby odeszło część mnie zyje bo żykje bez żadnego
    sensu.........................
  • wojtekviki 18.03.08, 13:31
    Basiu,każda smierć,a śmierć najbliższej osoby,jest bolesna.Czy gdy
    widziałaś,jak Twoja mama,cierpi,zapewne modliłaś się,prosiłaś Boga o
    ratunek,o wyzdrowienie,o ulżenie w cierpieniu.Z oddalenia widać jak
    bardzo kochałaś swoją mamę,która trzymała dom w mocnych ryzach,była
    silną osobowością.Zapewne wiedziała o chorobie,która wyniszczała Ją,
    ale w kazdym z nas,jeśli jesteśmy na coś poważnie chorzy,tli
    sie<iskierka>nadzieji na wyzdrowienie, powrót do męża i kochających
    dzieci.Ks.Twardowski powiedział"nauczmy sie kochać ludzi,tak szybko
    odchodzą",Twoja mama nie odchodziła w samotności, wokół siebie
    kochane twarze.Z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku,widziała,że
    zostawia kochającą się Rodzinę,swoich najbliższych.Pozdrawiam i
    łączę się w Twoim bólu,Wojtek.
  • naszezycie 20.03.08, 11:26
    Co się dzieje po śmierci?

    LUDZIE, jako dzieci Boże, nie mieli umierać (Rzymian 8:20, 21). Gdy
    Jehowa po raz pierwszy powiedział Adamowi o śmierci, nie sugerował,
    jakoby miała ona stanowić naturalny kres życia człowieka — wprost
    przeciwnie, miała to być kara za nieposłuszeństwo (Rodzaju 2:17).
    Adam rozumiał, czym jest śmierć, ponieważ widział, jak umierają
    zwierzęta.

    Niestety, Adam zgrzeszył i zapłacił za to śmiercią w wieku 930 lat
    (Rodzaju 5:5; Rzymian 6:23). Za nieposłuszeństwo został wykluczony
    z rodziny Jehowy i nie mógł być już uznawany za syna Bożego
    (Powtórzonego Prawa 32:5). Biblia tak opisuje smutne następstwa
    tamtych wydarzeń: „Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat,
    a przez grzech — śmierć, i w taki sposób śmierć rozprzestrzeniła się
    na wszystkich ludzi” (Rzymian 5:12).

    Co się dzieje z naszymi myślami?

    Pismo Święte podaje: „Jest bowiem coś, co się przytrafia synom
    ludzkim, i coś, co się przytrafia zwierzęciu, a przytrafia im się to
    samo. Jak umiera ono, tak i on umiera; i wszyscy mają jednego ducha,
    tak iż nie ma żadnej przewagi człowieka nad zwierzęciem, bo wszystko
    jest marnością. Wszyscy idą na jedno miejsce. Wszyscy powstali
    z prochu i wszyscy do prochu wracają” (Kaznodziei 3:19, 20). Co
    oznacza powrót do prochu?

    Zwrot ‛wracać do prochu’ przywodzi na myśl wypowiedź Boga skierowaną
    do pierwszego człowieka: „Prochem jesteś i do prochu wrócisz”
    (Rodzaju 3:19). Oznacza to, że ludzie, podobnie jak zwierzęta, są
    stworzeniami fizycznymi. Nie są duchami, które jedynie zamieszkują
    w ciele. Dlatego wraz ze śmiercią ciała zanika funkcjonowanie
    umysłu. O umierającym człowieku Biblia mówi: „Wydaje ostatnie
    tchnienie, wraca do prochu; i w tejże godzinie kończy się całe jego
    myślenie” (Psalm 146:4, The New English Bible).

    Co w takim razie dzieje się z umarłymi? Słowo Boże daje jasną
    odpowiedź: „Żyjący są świadomi tego, że umrą, lecz umarli nie są
    świadomi niczego” (Kaznodziei 9:5). Śmierć nie jest przyjacielem
    przenoszącym nas do lepszego życia; w Biblii nazwano ją „ostatnim
    nieprzyjacielem”, ponieważ kładzie kres wszelkim naszym poczynaniom
    (1 Koryntian 15:26; Kaznodziei 9:10). Czyżby więc dla umarłych nie
    było już żadnej nadziei?
    Wspułczuję, ja straciłem nidawno ojca !
    Pozdrawiam
    ototu@wp.pl
    Zbyszek
  • naszezycie 28.03.08, 10:51
    Istnieje realna nadzieja

    Pisarz biblijny Paweł przedstawił nadzieję na uwolnienie się
    od „ostatniego wroga”, którym jest śmierć, kiedy napisał, że ‛będzie
    zniszczona’. „Jako ostatni nieprzyjaciel ma zostać unicestwiona
    śmierć” (1 Koryntian 15:26, NW). Skąd Paweł mógł mieć taką pewność?
    Otóż otrzymał pouczenia od kogoś, kto został wskrzeszony z martwych,
    od Jezusa Chrystusa (Dzieje 9:3-19). Dlatego mógł też
    oświadczyć: „Skoro bowiem przyszła przez człowieka [Adama] śmierć,
    przez człowieka [Jezusa Chrystusa] też przyszło zmartwychwstanie.
    Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy
    zostaną ożywieni” (1 Koryntian 15:21, 22).

    Pewnego razu Jezusa głęboko zasmuciło spotkanie z wdową z Nain oraz
    widok jej zmarłego syna. Sprawozdanie biblijne podaje: „A gdy się
    przybliżył do bramy miasta [Nain], oto wynoszono zmarłego, jedynego
    syna matki, która była wdową, a wiele ludzi z tego miasta było
    z nią. A gdy ją Pan zobaczył, użalił się nad nią i rzekł do niej:
    Nie płacz. I podszedłszy, dotknął się noszy, a ci, którzy je nieśli,
    stanęli. I rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię: Wstań. I podniósł się
    zmarły, i zaczął mówić. I oddał go jego matce” (Łukasza 7:12-16).

    Tego niezapomnianego wskrzeszenia Jezus dokonał w obecności
    świadków. Stanowiło ono przedsmak zmartwychwstania, które
    zapowiedział wcześniej, mówiąc o przywróceniu zmarłych do życia na
    ziemi pod panowaniem „nowych niebios”. Przy tej okazji
    oświadczył: „Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy
    wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą” (Objawienie 21:1, 3,
    4; Jana 5:28, 29; 2 Piotra 3:13).

    Naocznym świadkiem zmartwychwstania był też Piotr oraz inni spośród
    12 uczniów towarzyszących Jezusowi w podróżach. Słyszeli
    wskrzeszonego Jezusa, gdy rozmawiał z nimi nad Jeziorem Galilejskim.
    Relacja o tym zdarzeniu brzmi: „Rzekł im Jezus: Pójdźcie
    i spożywajcie. A żaden z uczniów nie śmiał go pytać: Kto Ty jesteś?
    Bo wiedzieli, że to Pan. A Jezus zbliżył się, wziął chleb i dał im,
    podobnie i rybę. Trzeci to już raz ukazał się Jezus uczniom swoim po
    wzbudzeniu z martwych” (Jana 21:12-14).

    A zatem Piotr mógł z całym przekonaniem napisać: „Błogosławiony
    niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który
    według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej
    przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa” (1 Piotra 1:3).
    Pozdrawiam
    Zbyszk
  • natkak 15.07.08, 08:28
    Pomyśl o tym w ten sposób-Ona już nie cierpi,zasługuje na odpoczynek,poza tym matki nigdy nie odchodzą.
  • belattrix 26.05.10, 20:37
    Matki nigdy nie odchodzą? nieprawda. moją mi zabrano. nagle. piszcie sobie
    frazesy typu ona zawsze bedzie z tobą itd. ona za mnie , za każde z nas dałaby
    sie pokroic. mam 28 lat i od 7 miesiecy nie mam Matki. potrafiłysmy dzwonic do
    siebie kilka razy dziennie. od wielu lat nie mieszkam w domu rodzinnym, ale
    zawsze pozostałam "mamusiną kochaną pejełką" jak wtedy gdy miałam 4 lata...
    możecie sie smiac, moze dla was to dziecinne i infantylne. śmiałam sie z niej
    kiedy na swoj specyficzny sposób mowiła o choleras jasna... a teraz sama jak
    jestem w domu to tak to powtarzam, tylko po to zeby ja poczuc przy sobie.nie
    wyprałam paru rzeczy po niej, zazamykam oczy i wtulam w nie twarz. nie moge
    myslec jak umierałą samiutka w szpitalu, bo pseudospecjalisci na bielanach mają
    płacone za poł etatu.nie chodze do koscioła bo mnie mdli za kazdym razem jak
    pomysle " ze to było jej pisane " " Bóg tak chciał" itd. staram sie trzymać
    rodzinę razem, boje sie ze tata wpadnie w alkoholizm, siostra ma początki
    depresji. nie moge myslec ze kiedy do ni9ej dzwoniłam ona już nie żyła.
    przyjechałąm do niej we wszystkich świetych i zastałąm pustą szafkę , puste
    łóżko. 53 lata. i co mi zostało? zdjęcie na pulpicie i głos nagrany na wideo...
    Mamo...
  • basia2012 15.08.08, 10:10
    Basiu dbaj o tatę ty masz syna a on został sam bez 2-gej połówki,ta
    tragedia + wiek mogą zrobic swoje jak będziesz miała mniej czasu to
    wyjdzie ci tylko na zdrowie będziesz zajęta i nie będą cię
    przesladowac myśli o twojej mamie,nie martw się ona ma tam dobrze
    jej już nic nie dolega przyjdzie czas to się spotkacie i będzie
    ok. POZDR. BASIA
  • kognitywna 29.12.08, 21:46
    Na pewno jest tam Jej lepiej.Jak mawiał mój mądry Tato, którego straciłam przed
    laty, piekło jest na ziemi, a po drugiej stronie jest tylko lepiej.
  • estaszka 31.12.08, 17:02
    Moja mama zmarla ponad miesiac temu. Wciaz nie moge sie z tym
    pogodzic. Wciaz mi sie wydaje, ze to nieprawda, ze za chwile
    zadzwoni... A jesli juz w to wierze, to chce wyc jak pies. Robie to
    w tajemnicy przed rodzina, ktora sie o mnie martwi, probuja mnie
    pocieszac. A przeciez nie da sie pocieszyc, to nie minie...
    Za mna piewsze swieta bez niej, z pustym miejscem tam, gdzie zawsze
    siedziala i oplatkiem na jej talerzu. Przede mna Sylwester - do kogo
    mam zadzwonic, aby zlozyc zyczenia o polnocy? Tak strasznie mi jej
    brakuje, nawet nie zdawalam sobie sprawy, ile miejsca zajmowala w
    moim zyciu.
  • nestea.2 02.01.09, 21:33
    estaszka,
    wiem co czujesz. Moja mama odeszla 7 miesiecy temu. Tez nie moglam
    sobie z tym poradzic, az pewnej nocy ..przyszla do mnie. Obudzila
    mnie i poprosila zebym ja zawiozla do domu. I wiesz co bylo w tym
    najdziwniejsze....ja bylam w 100% swiadoma, za ona nie zyje i ze ja
    spotkalam sie z nia we snie. Rozmawialysmy. Odpowiadala na moje
    pytania i byla....szczesliwa. Wiem ze jest jej tam dobrze...i to
    mnie tryma przy zdrowych zmyslach.
    Musisz wierzyc i ufac Bogu. Nie kryj sie ze smutkiem, krzycz,
    placz...o naturalne. I duzo rozmawiaj o niej...
    pozdrawiam cieplutko
  • estaszka 04.01.09, 21:54
    nestea.2. Bardzo dziekuje Ci za słowa otuchy. Dzis była msza za mamę, po niej
    spotkaliśmy się z najbliższymi jej osobami. I przez moment było tak, jakby była
    wśród nas... Jej śmierć uświadomiła mi, jak wiele mam dobrych, zyczliwych osób
    wokół siebie - rodzinę, przyjaciół
    Najgorzej jest, jak muszę pójść do mamy do domu. Wszystko zostawiłam tak, jak
    było, nawet jej okulary na szafce nocnej. I przez to mieszkanie jest tak
    strasznie puste, wtedy najmocniej odczuwam, ze odeszła.
    Gorąco pozdrawiam
  • nestea.2 05.01.09, 12:39
    Dla mnie tez pojscie do domu mojej mamy bylo bardzo ciezkie.
    Wszedzie byly jej rzeczy, jej pismo na kalendarzu, jej zapach. Nigdy
    tego zapachu nie zapomne...
    Dzis w sercu pielegnuje wspomnienia. I wiem, wiem to na 100% ze Ona
    jest tam gdzie moj dziadek i babcia (jej rodzice), gdzie moj wujek
    (a jej brat)...gdzie nie ma strachu, bolu i cierpienia.
    Kiedy umarl moj dziadek ktorego tez kochalam nad zycie, bardzo
    rozpaczalam za nim. Pewnej nocy przysnil mi sie. Powiedzial ze mam
    nie plakac, ze jemu jest ciezko jak ja za nim placze i ze chce mi
    cos pokazac. Wskazal na duza grupke ludzi i powiedzial:"widzisz ich?
    oni przyszli po mnie, teraz mieszam z nimi i jest mi tam dobrze.
    Kiedys sie i my tam spotkamy..."
    ...od tamtej pory juz nie placze
    Pozdrawiam ciepluko
  • honia21 09.11.18, 07:11
    Też chciałabym nic pogodzić się że stratą

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.