Dodaj do ulubionych

Jak pogodzić się ze swoją śmiercią..?

24.12.07, 19:13
Mam zaledwie czternaście lat...Miesiąc temu dowiedziałam się ,że mam
raka.;(Nie wiem co mam robić,nie chodzi o to ,że się boję ,ale nie
wiem jak mam pożegnać się z mamą ,tatą.Nie mam już szans ,lekarze
mówią ,że zostały mi około trzy miesiące...
Edytor zaawansowany
  • mremiszewska 28.12.07, 23:07
    Kamilko musisz wiedzieć, że życie przybiera różne formy. To czego my tu doświadczamy jest tylko namiastką tego co nas czeka po przekroczeniu tej "magicznej bramy". Za nią kończy się strach, ból i zło (którego jest tutaj pełno). Tam czeka nas już tylko piękno i dobro. Ktoś musi jednak przygotować nam tam miejsce...aby nasi bliscy mogli kiedyś tam dotrzeć. To tak jak zaplanowana podróż. Bóg wybrał Ciebie za przewodnika. To szczególne i ważne zadanie. Dasz sobie radę, bo On Ci pomoze...Wie, ze moze Tobie juz teraz powierzyc to zadanie...
    Rodzicom bedzie trudno to wytlumaczyc, ale powiedz ze beda z Toba w kontakcie w kazdej ich modlitwie, w kazdej mysli...
    Badz spokojna, bo wiem ze znajdziesz sily do tej podrozy...
    Bede Cie wspierac swoimi myslami i modlitwami.

    Ps. jesli zechcesz pogadac smialo pisz. Niedawno w taka podroz postanowil wybrac sie moj tata...powiedzial, ze nie moze sie pozegnac, bo przeciez sie nie rozstajemy. I to prawda. On juz na nas czeka tam, gdzie my dopiero sie szykujemy. Zreszta to tylko chwila. Niedlugo wszyscy sie tam spotkamy...
    Pozdrawiam goraco :)
  • blekitna_laguna 30.12.07, 21:50
    NIE PODDAWAJ SIE!!!! Ja o swojej chorobie nowotworowej dowiedziałam
    sie jak była już naprawde zaawansowana, lekarze zaczynali pomału
    rozkładać ręce, choroba początkowo lekko sie zaczeła cofać po czym
    staneł w miejscu i zaczeła znów "buzować" w moim wymęczonym
    chemioterapią ciele, zawziełam sie jak nigdy w życiu-bo chciałam
    naprawdę żyć!!!-najważniejsze że wierzyłam na 102 żę bedę zdrowa i
    koniec!Tak też się stało!!!

    Kamilo-NIE PODDAWAJ SIE!!Lekarze często sie mylą!Ską wiesz o tych
    tzrech miesiącach?


    --
    Nataszka-Wielka miłość na całe życie.
  • gaja2856 31.12.07, 11:41
    Kamilko... WALCZ!!!
    Póki jest życie jest nadzieja
    Może zamiast szykować się na tamten świat lepiej wziąść sie do walki
    z chorobą
    Trzymam za ciebie bardzo mocno kciuki..NIE PODDAWAJ SIĘ
  • kamila1195 31.12.07, 19:46
    Lekarze powiadomili mnie,ze zostalo mi okolo trzech miesiecy
    zycia.Mam dopiero 14 lat i nie rozumiem ,dlaczego ja....:(
    Pozdrawiam,i gratuluje powritu do zdrowia .Kamila1195
  • gaja2856 01.01.08, 14:00
    Kamilko mimo wszystko spróbuj podejmij tę walke...zawsze warto
    próbować, zawsze
    Co do pytania dlaczego ty...no cóż wiele osób zadaje sobie to
    pytanie ja tez je zadawałam jak moja mama zachorowała i doszłam do
    wniosku że może dlatego że my jesteśmy silniejsze i damy radę przez
    to wszystko przejść a ktoś inny by takiej siły nie miał...
    Niektórz mi mówili kiedy ich pytałam tak jak ty teraz pytasz że
    dlatego iz tego kogo Bóg szczególnie ukochał wystawia na większa
    próbę ...cos w tym chyba jest
    Może tez dlatego że mimo że ta choroba jest straszna to zbliża do
    siebie ludzi mnie i mame jeszcze bardziej zblizyła (choć wydawało mi
    się że juz bardziej blisko nie można być)
    W tej chwili wiem jedmo to choróbsko nauczyło mnie cieszyć się z
    każdego dnia i traktowac go tak jak gdyby był tym naszym ostatnim
    dniem...
    Nie poddawaj sie Kamilko
  • kamila1195 02.01.08, 14:51
    Dziekuję za słowa otychu...Pozdrawiam Kamila
  • bratmisio 25.06.14, 09:39
    Nie poddawaj się! Inni mają rację! Mój pies zmarł na raka, nie chciała już walczyć, była wykończona... dlatego nie poddawaj się, bo... Wszyscy, którzy Cię znają będą bardzo płakać, na pewno. Walcz o życie! Tak wielu osobom się udało! Tobie też się uda!

  • blekitna_laguna 03.01.08, 22:29
    Walcz!! Proszę i zaklinam na Boga-nie poddawaj sie!! Jak już Ci
    napisano mądrze: dopóki jest życie, to i jest nadzieja!!! Uwierz w
    to -ja jak wziełam sie garść(zmobilozował mnie do tego moja niewiele
    młodsza od Ciebie córa), to już było tylko coraz lepiej!!

    WALCZ Kochana!!


    Serce mnie bardzo boli....:(
    --
    Nataszka-Wielka miłość na całe życie.
  • blekitna_laguna 08.01.08, 09:10
    Kamila co u Ciebie?? Martwie sie.

    Pozdrawiam!
    --
    Nataszka-Wielka miłość na całe życie..
  • kamila1195 30.01.08, 16:20
    Umieram
  • niusiasz 30.01.08, 20:38
    Pamiętaj, że istnieje coś więcej niż to nasze tu życie na ziemi. COs
    wielkiego, niewyobrażalnego. Coś co jest wiecznym szczęsciem,
    dobrem. Życiem w pełni.
    Ten piekny świat jest bliżej niż myślisz. Jest tuż. JA to wiem bo od
    chwili kiedy moja córeczka odeszął czuję Jej obecność przy sobie.
    Wiem że jest szczęsliwa.
    MAtki to czują Kamila. I wierzę głęboko, że Ja spotkam. Spotkam też
    CIebie. Bez względu na to czy Ty będziesz tam pierwsza czy ja. Twoje
    życie się nie kończy. MAm na to dowody od swojej córeczki.
    A Ty zawsze będziesz w pamięci wielu ludzi. Swoich rodziców. I
    pewnie nie tylko.
    Pamiętaj, że życie tu to nie koniec. Wszystko dopiero się zaczyna.
    Ja czekam już tylko na to przejście. I wiem że wtedy kiedy przyjdzie
    mój czas spotkam swoją córeczkę. I Ciebie.
    Nie bój się.
    To nie koniec.
    Jestem myślami przy Tobie.
    TAm czeka na Ciebie wiele wspaniałych osób. Pomyśl tylko.
    Czeka też moja córeczka.
    Będą też już za chwilę Twoi rodzice. Bo tam podobno czas płynie
    inaczej.
    Jestem pewna.
    Ania
  • blekitna_laguna 01.02.08, 20:59
    Nadzieja umiera ostatnia, pamiętaj o tym, mnie jednak nie opuszcza
    nadzieją że życie Twoje jeszcze nie dobiegło swojego kresu...uwierz,
    daj troszkę wiary od siebie!!

    Bede tu zagladać i wypatrywać Twojego wpisu..


    --
    Nataszka-Wielka miłość na całe życie..
  • tara34 14.02.08, 12:22
    kamila do jasnej ..................co Ty mówisz?
  • kamila1195 02.03.08, 15:22
    Dziekuje za wasze slowa otuchy.:)Czuje sie lepiej wsrodku,ale na
    zewnatrz czuje slabosc...Nie moge wstac z lozka.Mam juz piekny
    pomnik i mam nadzieje,ze ktos o mnie chociaz pomysli po mojej
    smierci.Kocham zycie i rozumiem ,ze musze odejsc,aby takie cudowne
    osoby jak wy mogly zyc dalej.Bardzo mi przykro z powodu smierci
    Twojej coreczki ,ale obiecuje ,ze ja od Ciebie wycaluje i usciskam:*
  • w50 02.03.08, 18:55
    Kamilo to co piszesz jest straszne,nie wiem czy Twoi rodzice też
    przestają walczyć o Ciebie i stawiają Ci pomnik,jeszcze za życia????
    Ja walczę o swoją córkę już 5 i pół roku,i wierzę że napewno do nas
    wróci, a Twoi rodzice patrzą spokojnie i pokazują Ci pomnik:((((
    --
    "NADZIEJA UMIERA OSTATNIA"

    www.wroclaw.chsch.org.pl/
  • e-dziunia 02.03.08, 18:58
    w50 nie oceniaj .....

    --
    Moja Alicja i Aniołki: +02.2001; +09.2005; +01.2007; +05.2007
    Forum PROMYCZEK
    GG 4623970
  • niusiasz 03.03.08, 09:16
    dziękuję KAmilo.
    NAwet nie wiesz jak bardzo.
    Często myślę o Tobie.
    Wiem że chcesz żyć. MAm nadzieję że Ci się uda.
    Ale smierci bać sę nie trzeba...
    Wszyscy spotkamy się po drugiej stronie tęczy, głęboko w to wierzę...
  • w50 03.03.08, 10:39
    Ja nie oceniam,ale stwierdzam fakty,ja też walczę o swoją córkę,
    mimo że lekarze mówią że nie ma żadnych szans:(((
    --
    "NADZIEJA UMIERA OSTATNIA"

    www.wroclaw.chsch.org.pl/
  • bacha67 03.03.08, 15:55
    Spotkamy się?....
    O ile "coś" tam wogóle jest. Bo ja osobiscie w to bardzo nie wierzę
    i nie robię sobie nadziei.
    Ale szanuje wasze poglądy.
    Kamilo walcz!!!!!!!
  • kamila1195 03.03.08, 21:05
    "Nadzieja matka glupich"...lecz kazda matka kocha swoje dziecko.Moji
    rodzice walcza,pomagaja sie podniesc a to ja chcialam kupic
    pomnik,aby miec z czego sie smiac.Kocham swoje zycie i dopiero widze
    i dopiero teraz widze jak zmarnowalam swoje zycie...Moze w ten
    sposob Bog probuje mi cos przekazac.Ufam mu i dlatego nie boje sie
    smierci chodz nie wiem czy zasluguje na te krolestwo.Kiedys sie
    cielam i pragnelam smierci ,ale gdy teraz wiem ,ze jutro moge sie
    nie obudzic szanuje zycie...nie marnuje ani chwili z niego.Pomagam
    rodzicom chodz moze przez moja chorobe sie zjednoczyli ,sa po
    rozwodzie ,ale teraz widze jak siebie bardzo kochaja.Mam nadzieje,ze
    nie zapomna o mnie z dnia na dzien ,ze ktos w niedziele przyjdzie i
    ze mna porozmawia.Los po drodze mojego krotkiego zycia zabieral mi
    to co najbardziej kocham,ale moze spotkam je juz nie dlugo.Twoja
    corka wygra lecz mi nic nie pomoze oprucz waszej wiary we mnie za to
    serdecznie dziekuje .
    Serdecznie pozdrawiam Kamila
  • niusiasz 04.03.08, 20:46
    Swiat stoi na głowie. JAk tak przyglądam sie to wiem że to wszystko
    jest jakieś porąbane.
    Umiera małe 2 letnie , zdrowe, radosne pełne życie dziecko. A Bog na
    to pozwala.
    Odbiera dziecko a Tym samym grzebie za zycia jego rodziców.
    I uwierz mi Kamilo że lepsze dla mnie byłoby umrzeć z Nią tego dnia.
    Pozostało życie w zawieszeniu. Życienieżycie. Uamrłam ale dalj
    istnieje. I nie mam żadnego pozytku ze swoej śmierci...
    nie wiem czy rozumiesz...
    Ale jednego jestem pewna. Uwierz mi że matki to czują.
    JA wiem że ONA istnieje.
    I wiem że jest szczęśliwa.
    Czuję to.
    Mimo że mam pretęsję do boga że mi ja odebrał, mimo że w zupełnie
    nie rozumim co miał na myśli zabierając do sibeie Julę, to wierze że
    tak chciał i tak ma być.
    I może niektorzy pomyslą tera "co to za matka" ale ja codziennie
    dziekuję mu że się Nią zajął. Że ją kocha, że dzięki Niemu Ona jest
    szczęśliwa.
    Teraz czuję Julci troske o mnie. Jej miłość, czasem Jej zmartwienie.
    Czuję Jej mądrość i dobro.
    I wiem że dalej jest. Może piękniej, pełniej.
    Wiem że kiedys sie spotkamy.
    Pozdrawiam Kamilo
    Ania
  • kamila1195 04.03.08, 22:44
    Napewno sie nia zajmuje.Rozumiem ,ze jest bardzo ciezko gdy stracimy
    wlasne dziecko.Rodzice dbaja o swoje dzieci chodz polowa z nich.Wiem
    jak moja mama przed moja choroba oslaniala mnie wlasnym cialem ,aby
    nic mi sie nie stalo...za to jej serdecznie dziekuje.Najgorsze jest
    gdy stracimy nie tylko dziecko ,ale i osobe bliska swego serca,przez
    jakis blad nie uwaznego czlowieka np pijanego kierowce.Wiem cos sama
    o tym,ale nigdy nie myslalam ,ze umre w takim mlodym
    wieku.Codziennie rano ,gdy sie obudze zastanawiam sie jak to by bylo
    gdybym...byla w liceum ,gdy mialabym 30 lat i wlasne dzieci.Lecz
    kazdy chodz raz zadaje sobie pytanie kim jest i kim chce byc.
    Serdecznie pozdrawiam Kamila:)
  • mazunia1 05.03.08, 08:43
    Kamila, czytam Twoje wypowiedzi od początku. Jak na swój młody wiek
    jesteś bardzo dojrzałą osobą, bardzo świadomą i silną. Mam nadzieję,
    że los jednak szykuje dla Ciebie inny scenariusz, że dorośniesz,
    urodzisz dzieci i będziesz dla nich dobrą i mądrą mamą. Tego Ci
    życzę. Moja mama odeszła pół roku temu, towarzyszyłam jej w chorobie
    i chwili śmierci. Nigdy nie rozmawiałyśmy o jej śmierci, obie się do
    tego nie przygotowałyśmy, nie powiedziałam jej wszystkiego i ona
    mnie też nie powiedziała, cały czas żyłyśmy nadzieją (matką
    głupich), że wyzdrowieje...teraz chciałabym jej tak wiele
    powiedzieć. Twoje podejście do choroby, śmierci...jest takie proste
    i oczywiste. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę spełnienia
    marzeń...aneta
  • niusiasz 05.03.08, 15:53
    Bo śmierć istnieje bez względu na to czy będziemy o niej mysleć czy
    zepchniemy ją głęboko w nieświadomość.
    Istnieje i wszyscy będą muieli przez to przejść.
    A czym jest kilkanaście lat zycia w porównaniu z wiecznością.
    Umarli zyja dalje bez względu na to czy to się komus podoba czy nie.
    I nie ważne czy ktoś wierzy czy nie.
    Myslę że warto życ z tą świadomością...
    Kamilo
    Dorośniesz - zobaczysz. Będziesz miała swoje 30 lat. Obiecuję.
    Nie ważne gdzie to się stanie. Stanie się - to jedno jest pewne.
    Wiesz... podobno po drugiej stronie jest się w tym najpiękniejszym
    wieku ok 30 lat. Dzieci rosną... strzy odładzają sie.
    Buziaki. JA mam przeczucie że może stać się jeszcze coś co Cię
    zaskoczy a swoje 30 urodziny spędzisz na ziemi.
    Choć tu już tak pięknie nie będzie ;)
    pozdrawiam
  • kamila1195 05.03.08, 20:00
    Dziekuje.Wiem ,ze to glupie co teraz powiem ,ale jestem bardziej
    dojrzala osoba od zyjacych na tym swiecie doroslych.Gdy mialam 6 lat
    musialam uciekac z domu razem z mama i siostra,chowadz sie u
    znajomych zeby przezyc jeden dzien przez ojca.Moja mama wyksztalcona
    osoba,prokurator musiala uciekac zeby jej nie zabil.Dzwonilam i
    radzilam sie roznych osob...nie lubie o tym opowiadac bo nie lubie
    wspolczucia ,ktore i tak nic mi nie da ,bo i tak bede zyc dalej a
    slowa niczego nie zmienia najwyzej poprawia humor:)Mam nadzieje ,ze
    swoje 30 urodziny spedze na ziemi.Nigdy wsumie nie wierzylam w Boga
    twierdzilam ,ze przeciez nie bede wierzyla w cos czego nie widac nie
    slychac.
    Serdecznie Pozdrawiam
    Kamila
  • allajah 06.03.08, 14:46
    Droga Kamilo,

    Na wstępie chciałbym Ci uświadomić kilka istotnych faktów - śmierć jest częścią
    zycia, czy nam się to podoba czy nie - jedni mówią że jest bramą do lepszego
    zycia, inni że nasz Świat na tym sie kończy - gaśniesz i Cie nie ma...Wątpię.
    Bog z pewnoscią istnieje, potwierdza to wiedza naukowa, skończona doskonałość,
    struktura Wszechswiata i zamysł Twórcy były i są CUDEM - który dokumentuje TO.
    Kamilo - jesli Ci powiem - nie trać nadziei - zwątpisz - ale jesli Ci powiem ze
    rak, to taki kaprys z którym musisz sobie poradzić, dasz rade - uważaj - czeka
    Cie bardzo ciezka batalia - która zaczyna sie w GŁOWIE - i tylko tam. Trudno to
    ubrać w słowa - ale spróbuje - poświęć kilka dni na przemysleniu wszystkiego co
    Cie doswiadczyło w zyciu - poukładaj i pozamykaj sprawy - ostatniego dnia w tych
    przygotowaniach - udaj sie do KOSCIOŁA, MECZETU, czy CERKWI - obojetnie gdzie -
    do Domu Boga. Popros o Siłe - da Ci ją, zapewniam. NIe sluchaj lekarzy ze
    zostały Ci 3 miesiace życia, WALCZ z CALYCH SIŁ, WALCZ CALĄ SOBĄ, SERCEM i
    UMYSŁEM. Walcz, mozesz tylko wygrać!!!
  • antybyt 06.03.08, 15:18
    Człowiek nie zdaje sobie sprawy jakie w nim drzemią siły,dopóki sami ich nie
    uwolni i sam w nie nie uwierzy..stare przysłowie wiara czyni cuda,jest jak
    najbardziej prawdziwe...ale trzeba przede wszystkim wierzyć w SIEBIE...zapragnij
    żyć tak mocno,że ten cholerny rak zadławi się sam w sobie...nie myśl o śmierci
    Kamilo,myśl o życiu i o życie walcz.
    --
    ...hmmm...nie do wiary;))
  • bulkazbananem 06.03.08, 17:10
    Sorry, ale caly ten watek wyglada mi na kolejny glupi zart...bylo
    juz kilka spektakularnych przykladow podobnych wyglupow nudzacych
    sie gowniarzy...a dlaczego tak sadze? Zastanowcie sie, czy lekarze
    na pewno powiedzieli by 14-latce, ze zostaly jej 3 miesiace zycia i
    nie ma szans na wyleczenie...jesli nawet takie bylyby fakty, to
    powiedzieli by to rodzicom...i to rodzice by zdecydowali czy
    powiedziec o tym dziecku...zwroccie tez uwage, ze owe 3 miesiace juz
    prawwie minely...zaraz bedziemy mieli doczynienia z cudem
    medycznym...poza tym w polowie watku mamy pytanie "co u ciebie
    slychac" i odpowiedz "umieram"...a potem jakby znowu lepiej...eh,
    cos tu naprawde smierdzi...


    --
    Nie uwłaczając
  • w50 06.03.08, 18:24
    Ja od samego początku czuję tu jakąś grę,lub głupi żart. Bo tak jak
    pisałam poprzednio to nie wierzę że rodzice nie walczą ,tylko
    stawiają dziecku pomnik jeszcze za życia.
    --
    "NADZIEJA UMIERA OSTATNIA"

    www.wroclaw.chsch.org.pl/
  • samarten 06.03.08, 18:02
    Witaj Kamilo, śmierć zazwyczaj przychodzi na życzenie więc zapewne
    Twoja dawna chęć śmierci wciąż jest gdzieś aktywna. Możesz
    unieważnić tamto życzenie i dokonać zmiany pragnień. Zrób to z
    całkowitym przekonaniem i bez lęku z pełnym zaufaniem, że tak
    będzie. Śmierci się nie obawiaj bo życie nigdy nie umiera tylko
    przekształca się jak larwa w motyla. Twoja dusza sama może wybrać
    czy zakończy swoją misję na Ziemi czy podejmie się czegoś nowego.
    Proszę przeczytaj moją książeczkę z okazji rozmów ze śmiercią a jak
    będzie trzeba to przeprowadzę Twoją duszę do wspaniałego miejsca
    gdzie wszystkie troski znikną a pojawią się nowe wielkie możliwości.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.
    www.oum.fora.pl/przekazy-duchowe,15/pupu-w-krainie-zycia-po-smierci-sebastian-minor,69.html
  • bacha67 07.03.08, 16:23
    Kamila szuka pocieszenia... to wszystko.
    Myslę, że tak naprawdę wcale nie umiera "fizycznie"
    tylko "psychicznie" a od nas oczekuje wsparcia.


  • kamila1195 08.03.08, 21:34
    Jezeli uwazacie ,ze klamie to OK.Chcialam z kims tylko porozmawiac
    na temat mojej choroby ,a nie byc wyzywana od klamczuch o swojej
    chorobie wiem od 3 lat ,ale nic do tej pory mi nie pomoglo .A o
    chorobie powiadomili mnie rodzice.
  • naprawdetrzezwy 03.07.08, 09:35
    Na co chorujesz?


    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • friendii 08.03.08, 22:16
    ale pod nickiem lolo cos tam
    na psychologii jest 14-letnią Kamilą, córką prokuratorki, ofiara
    przemocy domowej.
  • gaba2002 09.03.08, 13:36
    Faktycznie,dziewczyna potrzebuje pomocy ale psychiatry.sweet_lolo
    występuje na forum psychologia.uwaga.
  • halas1961 03.07.08, 17:14
    Kamilko moja corcia Agata byla starsza od ciebie(temat ponizej). Odeszla 3 maja
    . dzis mijaja dwa miesiace. Jesli stracilas nadzieje to tak jak tu radza
    niektorzy popros o opieke psychologa lub psychiatre. Nie wolno Ci sie poddawac,
    moja Agatka tak zrobila. Dopoki zyjesz, zawsze jest nadzieja.
    A z rodzicami nie boj sie zegnac, wszystko przyjdzie samo.To co chcesz im
    powiedziec powiedz im jak najszybciej, nie czekaj do jutra...
    Moja Agatka powiedziala mi tyle rzeczy w ostatnich dniach. Przede wszystkim
    nawet jesli Ci bedzie ciezko to powiedziec, powiedz im jak bardzo ich kochasz,
    powiedz im ze sie nie boisz. Rodzice najbardziej boja sie tego, (przezylam -to
    towiem)ze ich dziecko sie boi.Gdy Agatka powiedziala mi, ze sie nie boi, troche
    sie uspokoilam, bo wiedzialam ze ona bedzie na mnie tam czekac.
    Rodzice nigdy przy Tobie nie beda plakac (choc po katach wyja), Beda sie starali
    byc zawsze usmiechnieci, zebys nie widziala jak bardzo sie martwia i jak bardzo
    cierpia. Musisz walczyc. Dla siebie, dla swoich rodzicow. Glowa do gory. Popros
    mame niech wejdzie na to forum, moze jej pomozemy. Kazde dobre slowo w trakcie
    walki z rakiem jest na wage zlota. Mama Agatki
  • halas1961 03.07.08, 23:40
    Rany boskie przejelam sie losem dziewczyny, mysle: moze jeszcze zyje. Nie
    przeczytalam wszystkich postow, a tu sie okazuje ze to chyba jakas wariatka. Nie
    myslalam, ze mozna robic sobie jaja na taki temat. Oby naprawde kiedys nie
    zachorowala i nie przechodzila przez to co moje dziecko.
  • m-i-l-v-a 04.07.08, 15:53
    Nic się nie martw, takie rzeczy sie zdarzaja. Mam nadzieję, ze to nie był zart
    Kamili, tylko chęc zwrócenia na siebie uwagi, moze zdobycie jakiegos wspołczucia
    anonimowych ludzi. Trudno mi uwierzyć, ze mozna zrobic coś takiego, dlatego
    doszukuje się dla niej jakiegoś usprawiedliwienia. Moze wymysliła sobie taki
    scenariusz, bo myslała, ze taka sytuacja mogłaby uzdrowić zwiazek rodzicow,
    moze...., moze...?
    A moze "zwykła", bezmyslna zabawa nastolatki...
  • balbina637 14.01.16, 22:46
    Kamila zachowaj spokój przede wszystkim, ja mam dla ciebie poradę napisz już teraz list pożegnalny do rodziów i wyślij im go napisz im co czujesz i że bardzo ich kochasz i dopiero w tedy poczujesz ulgę w sercu że się z nimi pożegnałaś.
    nazywam się Natalka
  • jakasik0 19.01.16, 11:24
    Odpowiadasz na post z 2008 roku!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka