Dodaj do ulubionych

Jak żyć gdy nie można pogodzić się ze stratą Mamy.

01.02.08, 12:43
Nie wiem jak napisać i co ... już nawet słów mi brakuje... Jestem
zagubiona i strasznie samotna ale samotna wśród tłumu... Moja
Mamusia odeszła pół roku temu w strasznych mękach które śnią mi się
po nocach... zmarła na nowotwór.Tak dzielnie walczyła do końca...
ale na końcu już nie miała sił... ta okropna choroba JĄ pokonała...
Mamusia była dla mnie najlepszą Przyjaciółką była WYJĄTKOWĄ OSOBĄ O
WIELKIM SERCU DLA WSZYSTKICH!!!! Miała tylko 47 lat i przed sobą
jeszcze kawał życia.Ja mam 27 lat ale czuje się jak mała bezradna
dziewczynka... jestem jedynaczką i byłam bardzo zżyta z MAMUSIĄ
czasami żartowałyśmy,że nam jeszcze pępowiny nie oddzielili.Teraz
żyje ale jakby nie na tym świecie...wspominam ogladam zdjęcia
płacze..Nie potrafie pracować nad niczym się skupić.Nie wiem co
robić..??Mam Kochanego Męża ale nie moge Go ciągle zarzucać moim
cierpieniem i zalewać morzem łez bo i tak tego do końca nie
zrozumie... I tak nie wiem jak długo to będzie znosił??Byłam u
psychologa ale pani psycholog powiedziała,że jak moge jeść i spać
to nie mam depresji i nie potrzebuje żadnych tabletek. Ja dłuższy
czas brałam relanium ale potem jak długo brałam żle się czułam
wymiotowałam i bolała mnie głowa.Wychodze z domu i staram się jakoś
funkcjonować ale to tylko takie pozory po prostu noszę maske, maske
Gombrowicza a pod nią jest ból,smutek i beznadziejna rozpacz...
Edytor zaawansowany
  • angelllkque 01.02.08, 20:57
    Choć nie straciłam jeszcze mamy ale rozumiem co czujesz,ja straciłam pól roku temu mojego jedynego przyjaciela ktory byl dla mnie wszystkim - moją ukochaną siostrę...Swoja chorobe znosiła dzielnie,nie poddawała sie do konca ale niestety on-rak byl silniejszy brakuje mi jej bardzo,byla dla mnie najwiekszym oparciem... :( byla starsza ode mnie o 10lat i prawie mnie wychowala,dbala o mnie lepiej jak wlasna matka...Zawsze miala dla mnie czas,moglam jej sie zwierzyc z moich problemow i radosci w zyciu.Zawsze umiala dobrze doradzić i wesprzec na duchu.Chociaz jestem mezatka i mam dwojke dzieci.mam 37 lat i jestem szczesliwa to i tak bol i smutek rozrywa moje serce.Duzo sie modle,wierze w Boga i wierze w obecnosc mojej siostry przy mnie.. Badz dobrej mysli,mama zawsze jest przy tobie...
  • ma.ria 02.02.08, 12:36
    KOCHANA MOJA DZIĘKUJE TOBIE ZA TE PIĘKNE SŁOWA WIESZ CO POPŁAKAŁAM
    SIĘ STRASZNIE BO WIEM JAK KOCHASZ MAMUSIE I WIEM ŻE BYŁA DLA CIEBIE
    WSZYSTKIM... I WIEM ŻE TEŻ CIERPISZ... KOCHAM CIĘ I DZIĘKUJE TOBIE
    ZA SŁOWA ZA TO ŻE MNIE ROZUMIESZ I ZA WSZYSTKO.... BARDZO TOBIE
    DZIĘKUJE I WIEM ŻE PODZIELASZ MÓJ BÓL BO TO BYŁA TWOJA
    NAJUKOCHAŃSZA SIOSTRA... BO ZNASZ ZNAŁAŚ SWOJĄ
    BEATECZKE.......!!!!!!!!!!!!!!!!!!! MASZ RACJE CZUWA NAD NAMI TYLKO
    CZASAMI WIESZ NIE POTRAFIE NIE POTRAFIE I NIE CHCE NIC ROZUMIEĆ BO
    PRZEMAWIA PRZEZE MNIE ROZPACZ I BÓL... PODOBA MI SIĘ : ANGELLLKQUE
    JAK KTOŚ TU MĄDRZE NAPISAŁ "BÓLU NIE DA SIĘ OKPIĆ,ZAPOMNIEĆ,TRZEBA
    GO PRZEŻYĆ W PEŁNI ŚWIADOMIE I W CAŁEJ JEGO OKAZAŁOŚCI..."
  • edzia764 02.02.08, 15:34
    Wczoraj przeczytałam Twoje słowa, w których zawarta jest wielka
    rozpacz, ból.Wstrzymałam się od bezpośredniej reakcji na nie.
    Dzisiaj znalazłam cytat, który napisałam w poprzednich wypowiedziach
    (bólu nie da.....).Ja po stracie Mamusi przezywałam też cięzkie
    chwile. Tak jak ty straciłam JEDYNEGO NAJWIERNIEJSZEGO PRZYJACIELA,
    ale ponieważ zycie toczy się nadal, zadawałam sobie pytanie "czy
    takie postepowanie podobałoby się Jej". Znając doskonale charakter,
    myśli mojej Mamusi w wielu przypadkach odpowiedź byla NIE. To
    wszystko mobilizowało mnie do korygowania swego zachowania. Uczyłam
    się na nowo żyć z tym bólem, tęsknotą. Mimo, iż upłynęlo wiele lat
    od Jej śmierci (trzy lata temu odszedł równiez mój Tatuś)- pamięć o
    NICH będzie do końca moich dni.Nie mozna zapomnieć tych, których się
    kocha. Same musimy zdecydować co mamy robić -płakać, modlić sie,
    rozmawiac z innymi. Wszystko jest dozwolone, wszystko to co może
    przynieść ulgę (oczywiście nie musimy wszystkiego
    robić "publicznie"). Rozumiem Cię doskonale, bo do tej pory kiedy
    nikt nie widzi popłacze sobie solidnie. Dlatego życzę Ci wiele
    wytrwałości w tym nowym okresie życia... nie poddawaj się...
  • kall3 03.02.08, 15:02
    Polecam Ci lekture książek Keirse Manu - naprawde "balsam dla dusz"..

    www.polwen.pl/?k=Poradniki
  • mania_83 04.02.08, 20:09
    Witam Serdecznie
    Chciałabym Ci powiedzieć ze nie jestes sama!!Ja czuję sie bardzo podobnie jak
    Ty.Moja kochana mamusia zmarła 10 miesiecy temu na potworną chorobe jaką jest
    nowotwór krtani...Dokładnie pamietam kazdą minute, godzine, kazde jej spojrzenie
    jak juz o tym pisze to łezka mi się kręci !!! Byłam z Mamusia bardzo blisko ,
    kochana, jedyna w swoim rodzaju najlepsza przyjaciólka..Moja siostra mieszka w
    Irlandii, pomimo ze mam tate i narzyczonego bardzo czuje sie samotna-bo wszedzie
    widze moja Mamusie!! Bardzo uspokaja mnie kosciół,modlitwa, tabletki to tylko
    chwila zapomnienia-pracuję tez w Centrum Onkologii gdzie praca przynosi mi
    satysfakcję...Trzeba życ dalej tylko jak..pozdrawiam serdecznie MArta
  • ma.ria 05.02.08, 14:59
    Witam Cię Martusiu,
    Gdy czytałam to co napisałaś popłakałam się... rozumiemy się i
    wiemy obie jakie to straszne przezycie i jaka to ogromna tragedia
    stracić kogoś kto Cię wspierał był przy Tobie obojętnie co się
    działo kto Cię kochaŁ bezinteresownie i bezwarunkowo... Niestety
    już nic nie zmienimy i nic nie zrobimy nawet jak niewiadomo mocno
    byśmy tego chciały... Martusiu Pozdrawiam Cię Serdecznie i Dziękuje
  • mania_83 05.02.08, 20:31
    Dziekuje bardzo za słowa otuchy!!

    Nie jestesmy same, codziennie w pracy widze jak duzo osob przechodzi taka sama
    walke jak My, cierpienie rodzin,rozpacz i ból ..Musimy wierzyc że nasze kochane
    Mamusie sa juz spokojnie, nie cierpią, i nie są zmuszone do dalszej walki...
    Patrza na nas z góry i chcą zebyśmy były szcześliwe, żyły według ich wskazówek i
    rad.. A niestety ta choroba dotyczy wiekszości ludzi i dlatego trzeba zyc i
    łapać każdy dzien dla NAs i dla naszych kochanych MAMus pozdrawiam Serdecznie
  • aaaggnieszka 04.04.08, 02:19
    Kto mi pomoze. Mamusia odeszla 10 lutego 08' r. Jestem zła, samotna
    opuszczona, kocham Ją!! czesc mnie umarło. biore leki. widze jak
    nikogo to nie obchodzi , musi ktos doswiadczyc zeby wiedziec!! a
    moze nawet si eciesz ze nie jego spotkalo .
  • ma.ria 07.04.08, 17:04
    Rozumiem Cię Agnieszko wiem jak się czujesz i jak strasznie
    cierpisz.... uwierz mi,że nie ma na świecie takiego słowa które
    mogłoby Cię pocieszyć czy ukoić ten okropny ból tą pustke i
    cierpienie.... nikt nie potrafi pomóc nikt nie zastąpi MAMUSI ale
    chcesz czy nie musisz żyć dalej i z dnia na dzień oswajać się z
    tym,że już JEJ nie ma.A ONA napewo patrzy na Ciebie z góry i nie
    chce żebyś płakała chce żebyś była silna.Ja się staram być silna
    ale mam momenty,że nie wytrzymuje z tęsknoty i rozpaczy ...... i na
    to nie ma lekarstwa ani ratunku kiedyś ktoś napisał,że ból trzeba
    przezyć w całej jego ostrości..... I pamiętaj,że oczy MATKI patrzą
    na narodziny,patrzą na całe życie i patrzą z tamtego świata. Jak
    chcesz spróbuj pisać, ja pisze pamiętnik.... wyrycze się i
    wykrzycze na kartkach one przyjmą wszystko.Nie mam komu się
    zwierzyć i komu wyżalić biorę wtedy pamiętnik i pisze..... pisze do
    MOJEJ MAMUNI LIST PISZE CO CZUJE I JAK MI STRASZNIE ŹLE ŹLE ŹLE
    ŹLE!!!!!!! Czasami dre i rozrywam co napisze ale i to w minimalnym
    stopniu pomaga wyrzucić z siebie to co tak bardzo boli i jest
    największą rozpaczą....... Agnieszko Kochana TRZYMAJ SIĘ I WIEDZ,ŻE
    SĄ TACY JAK TY KTÓRZY ZOSTALI PO TAKIEJ TRAGEDII PEŁNI BÓLU......
  • aaaggnieszka 16.04.08, 00:32
    Dziekuje za te słowa, Widzę ze sie martwisz o mnie, jednoczesnie
    jakby o siebie. Jak sie czujesz, napisz.
  • ppp02 19.04.08, 23:16
    nie wiem czy Cie to pocieszy ale wiele osob przezywało śmierć
    najbliższej osoby podobnie, "trzeba wypić ten kielich" aby w pełni
    być człowiekiem.
  • skakanka1-1 04.06.08, 20:06
    Rozumiem co czujesz, tez przez to przeszlam, ale pozwolilam sobie
    pomoc i nie byly to leki, psyholog czy psychiatra. Byli to
    przyjaciele. to Oni dali mi sile, radosc i chęc zycia, ale byl jeden
    warunek musialam sprobowac musialam chciec. Daj sobie pomoc, Twoja
    mama jest z Toba i cierpi patrząc na to jak Ty cierpisz. Twoja mama
    jest juz wolna i nie czuje bolu i chce abys zyla, masz męza pozwol
    niech On Tobie pomoze. Po smierci mamy sadzilam ze zycie nie jest
    dla mnie, ze moje skonczylo sie w minucie w ktorej zmarala Ta ktorą
    tak bardzo kochalam, ktora Byla moim przyjacielem, ktora plakala
    wtedy jak ja plakala i zalewala sie lzami szczescia wtedy kiedy
    bylam szczesliwa. Myslalam ze bedzie zawsze, az pewnego dnia
    obudzilam sie i zrozumialam za nie mam do kogo zadzwonic aby
    powiedziec ze boli mnie glowa albo pochwalic sie nowym sukcesem w
    pracy. Tesknie za nia bardzo, ale nauczylam sie zyc wspomnieniami,
    wierze ze Tam jest jej dobrze i ze patrzy na mnie i wspiera mnie z
    calych sil. postaraj sie , wstan rano i powiedz sobie dzien jest
    piekny bedzie jeszcze piekniejszy bo czuje Twoja obecnosc Mamo i
    wiem ze pragniesz abym byla szczesliwa wiec spelnie Twoja prosbe i
    bede...
  • ma.ria 30.11.08, 18:40
    Bardzo Dziękuje za te piękne słowa aż popłynęły mi łzy.... Wiem,że
    Mamusia chce żebym była szczęśliwa. Staram się sama sobie tłumaczyć
    i radzić sobie z tym złymi myślami ale są momenty,że tak bardzo bolą
    wspomnienia i wtedy nie daje rady..... ale niestety musze zyć
    dalej... Wszystko musi się jakoś toczyć. Dziękuje za piękny list.
    Pozdrawiam Serdecznie i życze dużo dużo Zdrowia.
  • sohopeless 30.11.08, 19:55
    Kochana... powiem Ci, że doskonale Cię rozumiem. Mój Tata był w wieku Twojej mamy, zmarł nagle w lutym:( Ciągle nie mieści mi się to jeszcze w głowie, Ty na pewno raz masz moment niedowierzania, a raz doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, że JEJ nie ma i wtedy tak boli, że nie chce się żyć. Mam 20 lat i nigdy nie myślałam, że takie coś mnie spotka. Ty pewnie też myślisz, że spełnił się najgroszy scenariusz Twojego życia. Wiem, że Ci cholernie źle, że nie chce Ci się wstawać z łóżka i w ogóle żyć, ale spróbuj odpocząć... Staraj się nie brać i nie uzależniać od jakichś leków, spróbuj sama się ze wszystkim zmierzyć. Przeżyłaś już najgorszy czas, masz prawo do płakania nad zdjęciami, "zarzucania męża cierpieniem", bo sama sobie nie radzisz. Ja sobie też nie radziłam. Teraz jedyne co mi pomaga to to, ze odpoczywam, mam dwa tygodnie wolnego i staram sie na maxa wykorzystać kazdy dzien, robic duzo nowych rzeczy. Musisz sie zajac czyms, ja ciesze sie np. ze pisze to i Tobie (oby) w jakis sposob pomagam. Jestem obca osoba ale czuje sie tak blisko Ciebie i Twojego cierpienia.
  • ma.ria 20.12.08, 19:01
    Dziękuje Bardzo za te słowa otuchy i przede wszystkim zrozumienia... Bardzo dla mnie wiele znaczą!! Tylko takie osoby jak my co przeżyły tak okrutną tragedie mogą się nawzajem zrozumieć i wesprzeć. Naprawde mimo upływu czasu ciągle BARDZO BOLI.... jest ciągle pustka i nicość....ciemność w której codziennie się błądzi... a wspomnienia niczym potwór rozdzierają serce z tęsknoty.... A żyć trzeba dalej mimo to,że chwilami nie ma się siły walczyc... Ten okres świąteczny jest okrutny...wracają wspomnienia jak to było gdy MAMUSIA czytała modlitwe przy wigilijnym stole... teraz jest cisza płacz i puste miejsce... Pozdrawiam Cię Serdecznie i życze duzo duzo siły. I też jestem myślami z Tobą.
  • marzeka1 20.12.08, 23:34
    Moi rodzice też już nie żyją, ojciec zmarł, gdy miałam 16 lat, matka, gdy 31 - i 6 tygodni wczesniej urodziłam 2 syna. Trudno sobie z tym było poradzić, ale czas naprawdę leczy rany. Boli- bo tak naprawdę w twoim wypadku nie minęło wcale dużo czasu. Piszesz,że byłaś bardzo z matką zawiązana- dlatego tym bardziej pamiętaj,że jako ukochana córka swojej mamy ona chciałaby, abyś była szczęsliwa- po żałobie, płaczu, czerni, zaczęła po prostu żyć i pamietała o niej. Ale na pewno chciałaby, abyś czuła się szczęsliwa. Pozdrawiam.
  • ma.ria 24.12.08, 20:34
    Dziękuje,każde słowo jest dla mnie bardzo ważne i cenne czytam
    wszystko i staram się być twarda i sama sobie mówie,że MAMUNIA
    chciałaby widzieć,że jestem szczęśliwa i sobie radze. Ale momenty
    takie jak te gdy siedze już w tej chwili sama tak bardzo zaczyna
    wracać smutek,przygnębienie i ta ch....rna bezradność.... I tak w
    kółko. Nikt nigdy z moich bliskich nie pojmie dlaczego w święta
    płacze i chodze zamyślona... Bo w ten czas wszystko się nasila
    jeszcze mocniej. Musiałaś też przeżyć i pzreżywać tą straszną
    tragedie tracąc rodziców:((((( Jest to coś co nie jest w stanie
    uleczyć żaden lek....nic. Przykre ale niestety prawdziwe i tylko my
    musimy się z tym uporać bo nikt nam nie pomoże.A najboleśniejsze
    jesczcze jest to jak się już traci zrozumienie wśród przyjaciół a
    nawet męża........... :((((((((( Ja już powstrzymuje się przed nimi
    bo wiem że już nie chcą nic słyszeć..... i jak rozpaczam i płacze to
    tylko w samotności...
  • ma.ria 24.12.08, 20:35
    Dziękuje,każde słowo jest dla mnie bardzo ważne i cenne czytam
    wszystko i staram się być twarda i sama sobie mówie,że MAMUNIA
    chciałaby widzieć,że jestem szczęśliwa i sobie radze. Ale momenty
    takie jak te gdy siedze już w tej chwili sama tak bardzo zaczyna
    wracać smutek,przygnębienie i ta ch....rna bezradność.... I tak w
    kółko. Nikt nigdy z moich bliskich nie pojmie dlaczego w święta
    płacze i chodze zamyślona... Bo w ten czas wszystko się nasila
    jeszcze mocniej. Musiałaś też przeżyć i pzreżywać tą straszną
    tragedie tracąc rodziców:((((( Jest to coś co nie jest w stanie
    uleczyć żaden lek....nic. Przykre ale niestety prawdziwe i tylko my
    musimy się z tym uporać bo nikt nam nie pomoże.A najboleśniejsze
    jesczcze jest to jak się już traci zrozumienie wśród przyjaciół a
    nawet męża........... :((((((((( Ja już powstrzymuje się przed nimi
    bo wiem że już nie chcą nic słyszeć..... i jak rozpaczam i płacze to
    tylko w samotności...
  • sisi-ola 06.03.09, 18:56
    Dzisiaj natknęłam sie na to forum , przeczytałam Twoją historię jaka
    ona podobna do mojej.
    Także straciłam Mamę w 2007 roku 1 marca.
    Od wykrycia choroby minelo 1,5 roku
    Był to rok dla nas b. burzliwy.
    Jestem jedynaczką. Zdecydowaliśmy sie wziasc ślub choroba
    przyspieszyla decyzje.Cieszyla sie wszystkimi przygotowaniami.
    Po weselu powolutku zaczęła odchodzić.
    Była b.dzielna walczyłą jak lwica miala 45 lat ja wtedy 26.
    Długo śniłam jak cierpi nie chcialam śnić o Niej bo sie bałam snó.
    Teraz powolutku jakos sobie radze
    Tak jak Ty nie byłam przygotowana na taka walke do konca chronila
    mnie przed swoja choroba cierpieniem i mozliwoscia ze umrze.
    Cierpie dalej....szlak mnie trafia czasami...Tęsknie za moja
    Maminką.Pozdrawiam.Sisi
    --
    < Syneczku proszę daj mi siłę by jutro wstać....
    Pawełek ***Kocham Cię Synku **03.03.2008
    Dla Ciebie Maleńki pl.youtube.com/watch?v=6AGMDrU8fNE
    sisi@op.pl
  • aisha_25 21.12.08, 18:54
    To będą drugie święta bez mojej mamuni ale po raz pierwszy usiądziemy do
    wigilijnego stołu w rodzinnym domu...rok temu nie byliśmy w stanie spędzić świąt
    w rodzinnym domu więc wyjechaliśmy bo ból był zbyt duży...nie wiem jak teraz
    przez to przejdę. Całe moje życie podczas świąt siedziałam koło mamy...nie
    wyobrażam sobie tego pustego miejsca obok...po prostu nie wyobrażam:(
  • agnes3131 21.12.08, 19:44
    Aisha czy na wyjeździe bylo troszkę łatwiej? My też z tego powodu
    wyjezdzamy, chociaż Tacie coraz mniej chce się jechać, ale mamy
    opłaconą zaliczke i ja mam nadzieję ze może w obcym miejscu jakoś
    przetrzymamy ta wigilię bez najwazniejszej osoby w rodzinie- Mamuni.
  • aisha_25 21.12.08, 21:04
    Było trochę łatwiej ale serce krwawiło że nie mogę być na cmentarzu w te
    dni...jednak zeszłoroczną wigilię przeszłam bez większych emocji w innym
    miejscu, z innymi ludźmi...najgorszy był moment dzielenia się opłatkiem ale
    trzeba to przejść, myślę że dobrze robisz wyjeżdżając.
  • elenarka_21 22.12.08, 12:57
    Drugie swieta bez mojej Mamusi tez spedze poza domem,rok temu w
    wigilie tez wyjechalismy pierwszy i drugi dzien juz bylismy w domu
    moglam isc na cmentarz do MAMY a w tym roku nawet tam niemoge
    isc.Wiec dla mnie wolalabym byc w domu blisko pozdrawiam
  • majcik.majcik 09.05.09, 21:34
    Witam Serdecznie.
    Potrafię zrozumieć twój ból po stracie mamy.Moja mamusia zmarła rok
    temu MIAŁA 47 LAT , dostała krwotoku z wtorku na środę .Piątego dnia
    to był poniedziałek pierwszy dzień Swiąt o godzini 6ej dostała
    kolejny krwotok którego nie można było zachamować.O godzinie 12ej
    zadzwonił tel , mąż odebrał a ja juz wiedziałam.Podczas tych pięciu
    dni widziałam mamę dwa razy .Jak została przywieziona z domu do
    szpitala .I w szpitalu na 4 dni byłam raz.Dlaczego?Bo się bałam
    panicznie.Z moją mamusią wszędzie razem wyjezdzałam wspólne przyjęcia
    To był mój przyjaciel na dobre i na złe.I co mnie boli że nie
    powiedziała mi że jest tak ciezko chora.Często śmiała się do mnie i
    mówiła że"córka" ja to do 50 ki nie dożyje.Zawsze uważałam to za
    bzdurę takie gadanie.A w styczniu zeszłaego roku przytuliła mnie i
    powiedziała dziecko jak ty sobie bezemnie dasz radę.Po śmierci mamy
    dowiedziałam się że mama mogła się leczyć choroba ta która miała
    rozwijała się ponad 4 lata.,ale tego nie zrobiłą.Jestem wściekła bo
    mam 4letniego synka miał prawie 3latka jak odeszła kochała jego nad
    życie.Mam brata który z nią mieszkał , ale to ja ją znam lepiej .On
    wpadał i wypadał z domu.Trzy tygodnie po śmierci przyszła do
    mnie:Zapytałam Dlaczego mi nie powiedziałaś ?Odpowiedziała że za
    póżno się dowiedziała o chorobie.A nie jest to prawda.Mam męża
    dziecko ale tak naprawdę to trzyma mnie przy nadzieli synek że
    będzie lepiej.Z mężem nie układa mi się najlepiej wypowiada swoje
    racje , które są dla mnie głupie.Mówi że trzeba żyć dalej.Ale
    JAK????
  • wdowa120309 11.05.09, 11:54
    ma.ria myslę że juz zdązyłas sie troszeczke oswoić z mysla o braku mamy,
    bo minął juz ponad rok.
    Doskonale rozumiem odczucia po stracie rodzica.
    Ja do grona pół sierot dąłączyłam 25 lat temu ( własnie w tym roku minęło 25
    lat...a dla mnie to aż nie do uwierzenia) Moja mama została pokonana przez guza
    mózgu ja byłam panienką i nagle musiałam wydorośleć. Dobry Pan Bóg stale mnie
    doświadcza...(((( W tamtym czasie ( w ciągu dwóch lat) straciłam mamę , babcię
    i dziadka... wszyscy mieszkaliśmy w jednym domu. Teraz tez mnie Bóg
    doświadcza.... najpierw kazał mi długo czekać na szczęście ( mojego męża ) a
    potem i go zabrał...(((( Lecz zawsze stara się żebym się nie zamartwiała i nie
    miała czasu na rozmyślania , Bóg zawsze wyznacza mi jakieś zadania...(( Po
    śmierci mojej mamy musiałam wydorośleć i zaopiekować się rodzeństwem ( moja
    młodsza siostra miała 9 lat) i zagubionym tatą, ale dostaliśmy od Boga tyle siły
    że pokonaliśmy wszystkie problemy i mimo wystawienia nas na taka próbę jesteśmy
    wspaniałą kochająca się rodzina i zawsze możemy na siebie liczyć. Teraz tez mnie
    doświadcza ....zabrał mi mojego kochanego męża ( jutro są 2 miesiące) ale moim
    zadaniem wyznaczonym przez Boga jest trwanie i siły na wychowanie dziecka które
    zostało mi po kochanym Jareczku. Wiem że musze dac radę że musze walczyć tak jak
    kiedyś bo co będzie jak moje dziecko zostanie tu całkiem same..???
    Wiem jak bardzo boli brak mamy ( szczególnie dla kobiety) mimo że mineło tyle
    lat ja stale tęsknie za moja kochana mamą i bardzo chciała bym się jej wyżalić
    przytulić a tu nie mam do kogo....(( Brak mamy i męża to okropny ból.... dobrze
    że mam ta malutką istotke moją córeczkę. Tak bardzo dziekuje Bogu że ja mi
    podarował...)

    Co Nas nie zabije to nas wzmocni. Żyję!! I nie może być inaczej..!!!
  • ko-andzia 18.07.16, 01:26
    Myślałam że na takim forum znajdę odpowiedź na dręczące nas wszystkich pytanie Jak żyć po stracie bliskiej nam osoby ? Ale widzę że chyba nikt nie zna odp na to pytanie Moja mama zmarła 7,5 miesiąca temu także na nowotwór także walczyła ....ale przegrała Staram się nie płakać przy mężu czy córce która także bardzo była zzyta z babcia Ciężko jest jej tłumaczyć że tak poprostu musiało być i że kiedyś spotkamy się w niebie jeśli samemu się bardzo tęskni i cierpi. Dwa miesiące temu urodziłam synka i nie mogę pogodzić się z tym że on nie pozna mojej mamy napewno byłaby dla niego najlepsza babcia na świecie tak jak była mama żona i poprostu człowiekiem . Myślałam że czas leczy rany ale jakoś u mnie to nie działa .... czasem chciałabym znów mieć 10 lat i poprostu być z nią Dobry Boże obyśmy spotkały się w niebie i nigdy już nie rozstaly. Tylko wiara w Boga i w niebo daje mi siłę by żyć
  • monikaa89a 06.10.16, 07:46
    Jest mi bardzo przykro z powodu mamy. Ja właśnie mam tyle samo lat co Ty, kocham mamę ponad wszystko, choć o wiele jestem na siebie zła, to aż rozdziera, mojej mamy nie ma na chwilę obecną ponad 5 cy//też już płaczę tak żeby nikogo nie obarczać, czasem biegnę do domu, szybko zamykam drzwi i płaczę, bo już nie mogę się powstrzymać, a nie chce by inni widzieli. Moje życie od jej śmierci sypie się, nic mi się nie udaje, już nie mam siły. Weszłam na tą stronę bo nie wiem jak już mam to wszystko w sobie dusić, przepraszam :(...Mam nadzieje, że to prawda, że mamy nas widzą bo zanim umarła to byłam samotna, ciągle płakałam bo kilkuletni związek mi się zepsuł, martwiła się razem ze mną :( o włos dostałam mieszkanie, ale zabrakło mi jednego pkt. Płakałam jej prawie co dzień, że już nie mam siły, że mi się nic nie uda, a ona spokojnie zrobię wszystko by Ci pomóc, tak miała wielkie serce, ale odeszła :( jestem tak zła na siebie, że ją obarczałam swoimi problemami, do tego byłam nerwowa strasznie przez to wszystko. Proszę powiecie, że coś istenieje, że ona tam jest i słyszy jak ją przepraszam.
  • timi.mimi 21.10.16, 04:36
    Witajcie kochane. Przeczytalam wszystkie wypowiedzi jakie napisalycie. Weszlam tutaj, bo moja rozpacz mnie przerasta :'( Tak jak i Wasze Mamy, moja Mamunia byla moim cudem, moja najkepsza i jedyna przyjaciolka, a odeszla 1,5 m-ca temu. Mam meza, dwojke dzieci, brata ale brak Mamy dokucza mi tak strasznie!!! Tak bardzo za nia tesknie, za jej glosem, za jej zapachem, za jej dobrocia, usmiechem, zawsze pomocna dlonia, za jej dobrocia, za tym, ze ona zawsze wszystko co mnie dotyczylo przezywala jak nikt inny. A teraz jej nie ma. Zostalam z samymi facetami. Kocham ich ale to faceci. Nie potrafia tak jak my kobiety pojac wielu spraw i przezywac jak my. Jestem sfrustowana i czuje sie okropnie. Bylam u psychologa ale powiedzial, ze to normalny etap zaloby i ze czas zrobi swoje. Jakos w to nie wierze... Co zrobi czas utwierdzi mnie w tym, ze mojego sloneczka juz ze mna tutaj nie ma?? Boze, dlaczego zabierasz od nas takie skarby. Dlaczego???? Tak bardzo Cie kocham, wierze w Ciebie, tak gorliwie modlilam sie za Mamunie, a Ty wziales ja do siebie.
    Wide sporo wypowiedzi z 2008 roku. Ciekawa jestem czy w Waszych przypadkach faktycznie czas przyniosl nieco ulgi. Prosze napiszcie dziewczyny. Czuje sie jak samotna wyspa. Przykaciol tu gdzie mieszkam niestety nie mam zadnych. Pozdrawiam Was cieplo!!!!!
  • mrsflafiking 05.01.17, 08:42
    Droga timi.mimi! Im dalej tym coraz gorzej! Moja najdrozsza mama odeszla we wrzesniu, i ja do dnia dzisiejszego nie radze sobie z jej odejsciem. Podobnie jak ty, mam dwoje malutkich dzieci ale niby czas leczy rany ale u mnie jakos jest z dnia na dzien coraz gorzej. Po prostu nie radze sobie placze po katach, placze przy dzieciach, nie moge znalezc odpowiedzi na to pytanie dlaczego Bog zabiera tak cudowne osoby. Szukam bratniej duszy aby moc sie wyzalic, porozmawiac, bo wszyscy dookola mowia, ze wiedza co czuje ale tak naprawde oni nie wiedza bo maja swoje mamy.
  • niebiescy1920r 06.12.16, 11:05
    Czesc ja mam podobny problem właściwie żyje tylko dla mojej 6 letniej córeczki .moja mamusia odeszła 28 .09 tego roku miała nowotwór złośliwy jajników.cierpiała tylko 5 tygodni.zmarła na moich rękach.4 lata temu odszedł tatuś męczył się 8 miesięcy .wkas
  • niebiescy1920r 06.12.16, 11:08
    Zostałam sama na tym świecie.znajomi żyją swoim życiem nie mam z kim pogadać komu się wyzalic.nie mogę jeść nie mogę spać jestem wykończona.mówią że potrzeba czasu ja w to nie wierzę dalej pamiętam tatę i cierpię o mamie nie wspominając .nie mam już sił
  • withmask 03.03.17, 21:52
    ...ja już tez nie mam siły,Mama zmarła 6 maja 2016.Kompletnie sobie nie radzę,choć mija coraz więcej czasu to jest coraz gorzej.Mam cudownego męża i syna, powinnam być najszczęśliwsza na świecie,bo to anioły są, ale nie potrafię...tęsknię za nią, aż rozdziera mnie od środka...nie radzę sobie bez niej,załamana jestem...najchętniej bym to wszystko przespała...
  • aneta585 13.03.17, 20:24
    Moja Mamcia umarła 1.04.2016 w wieku 59 lat za chwile minie rok, a ja jestem w kompletnej rozsypce, nieradze sobie, czuje sie pusta, strasznie samotna, aż do bólu, niemam nikogo, moj ojciec jest beznadziejny, z siostrą widzę się rzadko i tyle wiecej niemam nikogo, ludzie ktorych uważałam za przyjaciół za wiedli bardzo, nigdy nie miałam dużej rodziny a teraz, niewierz że można być silniejszym po takim nieszczęściu to banały psychologiczne, nic mi niedało patrzenie na jej cierpienie, nienawidze raka, glejaka, uświadomilo mi tylko beznadziejność świata, kruchość, na nic niemasz wpływu i wilka niesprawiedliwość, czemu inni dostają tyle od życia, a innym wiatr w oczy jak dalej żyć, wiem że mam depresje, niechce jej chce normalnie żyć ale nieumiem nieda sie z tym pogodzić i głowa do góry co za okropne słowa

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka