Dodaj do ulubionych

5 najukochanszych osob zgineło za jednym zamachem:

08.03.08, 21:03
Minał już rok jak zginęła cała moja rodzina: trójka najcudowniejszego
rodzeństwa i rodzice. Ocalałam, bo byłam w innym mieście. zostałam sama bez
żadnego wsparcia. Do dziś nie umiem życ normalnie, wegetuję... Na nic nie mam
sił, nic mi sie nie chce, a każdy dzień przypomina kolejny. Chodzę cały czas
na terapie, od niedawna biorę leki antydepresyjne, ale... nie potrafie znaleźć
motywacji do normalnego życia. Przesypiam większość wolnego czasu, w pracy
jakoś ciągnę, za magisterkę się nie potrafię wziąść, wciąż odcinam się od
ludzi... wszystko wydaje mi się abstrakcją i bez sensu. Nie wiem czy uda mi
się podnieść... Nie moge patrzyć na relacje rodzinne, na dzieci (dwójka mego
rodzeństwa była maluchami), bo wtedy rozrywa mi serce, a zazdrość i złość ze
ja już tego nie mam...zgniata mnie od środka. Ludzie widzą mnie silną, bo tak
im wygodnie. Ale tylko ja wiem, no i może moj terapeuta jakie piekło
przechodzę. Ciesze sie ze jest takie forum, gdzie ludzie piszą o swoim
cierpieniu, gdzie moga zostac zrozumiani
Obserwuj wątek
      • dorrita79 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 09.03.08, 21:44
        tak, bardzo ciesze sie ze znalazlam to forum (choc zaluje ze dopiero teraz), ze
        sa tu ludzie, ktorzy przezywaja podobne uczucia, ktorzy rozumieja. Ja 4 miesiace
        zylam w szoku po tragedii, zachowywalam sie jakby nigdy nic, a jak mnie dopadlo,
        to niesamowicie - bół nie do wypowiedzenia! A pustka jeszcze wieksza -do dzis.
        Juz bylo lepiej jakby pod koniec roku, ale w styczniu cofnelam sie strasznie,
        popadlam w depresje i ten bezsens tego wszystkiego, ktory mi wciaz towarzyszy.
        Ta tesknota, ktora serce rozdziera ..swieta bez nich, .. wszystko bez nich jest
        takie puste! Mam takie poczucie jakbym zostala wyrzuta z milosci, jakby we mnie
        twkily tylko negatywne emocje. Z osoby empatycznej stalam sie obojetną. Bardzo
        dużo we mnie złości i poczucia krzywdy. Zmieniłam się bardzo w ciągu tego roku i
        wcale ta zmiana mi się nie podoba:-( Moje małe i wielkie sukcesy? chyba takowych
        nie mam. No moze taki -wciąż zyje (choc czesto zastanawiam się po co). Dziękuję
        że odpisałaś. Potrzebuję kontaktu z Wami.
        • aaaggnieszka Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 10.03.08, 09:10
          Jest mi bardzo przykro. BOL, gorycz, pustkaaaa. Moja mamusia odeszła
          10 lutego 2008 roku. Trudno w to uwierzyc. Powiem Ci, że ja nadal
          nie wierzę. Może to taki mechanizm obronny organizmu?imo ze ostatnie
          3 lata mieszkałysmy osobno lecz niedaleko siebie, byłysmy niezwykle
          zwiazne ze sobą, jestem jedynaczką nie mam osoby ktora mogłaby ze
          mna współodczuwac. Biore antydepresanty, dzis pisząc to do Ciebie
          czuje sie róznie , mam zmienne nastroje , popadam ze skrajnosci w
          skrajnosc. Wiem jak Ci cieżko, bo znam to. Jeszcze raz musze Ci
          napisac, ze Ci wspołczuje z całego serca, żałuje Ciebie. Pisząc tak
          do Ciebie , czuje sie jakbym pisala to równiez do siebie. Badz
          silna!! , ja też będe , postaram sie. Po prostu ja wiem , że bardzo
          boli. Ojciec , powiedział mi, gdy mama odeszła ,, NIe płacz, nie
          krzycz, daj Jej spokojnie odejsc" Nasi kochani chcą , żebysmy dawały
          sobie rade , żebysmy nie rozpaczały bo myslę , że kiedys wszyscy
          bedziemy razem. Pozdrawiam Cie serdecznie Agnieszka
          • kam.mar Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 10.03.08, 09:22
            Też często nie umiem normalnie żyć. Od śmierci mojej mamy często są
            dni, kiedy myślę, że życie jest krótkie i trzeba żyć pełnią życia
            (czyli robić to, na co ma się ochotę), tylko jakoś NIE MAM SIŁY,
            żeby tak robić. A potem, natępnego dnia myślę, że skoro istnieje
            śmierć i wszystko kończy się wielką pustką, to nie ma sensu się
            wysilać. Nie umiem znaleźć w sobie motywacji, siły, nie wiem, jak to
            nazwać.
          • dorrita79 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 10.03.08, 18:11
            Agnieszko, dziekuje za maila i przykro mi z powodu smierci Twojej Mamy. Ja nie
            wierzylam przez 4 miesiace -tak to mechanizm obronny i nazywa się zaprzeczanie.
            Mysle ze gdyby to od razu do mnie dotarlo ze stracilam cala rodzine albo
            umarlabym na serce, albo popelnilabym samobojstwo. To ogromny bol i ciezar.
            Niektórzy maja jeszcze oparcie np w drugim rodzicu, rodzenstwie, w mezu a ja nie
            mam nikogo. Jednak nie zgodze się z Twoim tata w kwestii ",, NIe płacz, nie
            > krzycz, daj Jej spokojnie odejsc"". Trzeba plakac i trzeba czasem krzyczec.
            Poki jej nie wyrazimy do konca, bedzie trwac w nas nawet i do konca naszych dni.
            O tym trzeba mowic, trzeba czuc inaczej mozemy byc nieszczeliwi do konca zycia.
            Ja mysle mocniej cierpie wlasnie przez to, ze tlumie wiele w sobie, ze czesto
            powstrzymuje placz i przez to sobie sama kuku robie.
            Sciskam. Dorrita
            • aaaggnieszka Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 11.03.08, 11:41
              Ja również dziekuje , że odnioslas sie do tego co napisałam. Moje
              słowa płyną z serca, serca bolącego, zranionego. Gdy przeczytałam od
              Ciebie ten mail usmiechnełam sie. To takie wazne- współodczuwanie,
              bo któż może to zrozumiec lepiej. Wczoraj (10.03) o 18.30 odbyła sie
              msza za duszę Mamusi, gdy usłyszałam imie Mamy popłyneły mi łzy.
              Będąc na cmentarzu raczej nic nie czuje.Popadam w skrajności.
              Mysle , ze gdyby nie te tabletki, to niewiem co bymogłoby sie
              wydarzyc.Teraz , gdy to pisze słonce swieci , promienie wpadają do
              pokoju, zawsze mnie to cieszyło.Teraz sama pewnie wiesz.Raczej nie
              chodziłam do koscioła, ale po odejsciu mamy poszłam , chciałam
              złożyc prosbe w intencji spokoju mamy w niebie, podeszła do mnie
              starsza Pani, spytała o co chodzi, powiedziałam mama odeszla kilka
              dni temu. Wzieła mnie przez moment za reke , powiedziała bardzo
              czule, szczerze OJ KOCHANA bardzo Ci współczuje, bardzo..., i
              odeszla . Jesli masz ochote, siłe, chęc napisz jak sie czujesz,
              bardzo mnie to interesuje.Jeszcze raz dziekuje KOCHANA. Agnieszka
            • aaaggnieszka Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 11.03.08, 11:52
              Wiesz do tego co powiedział mój ojciec nie płacz, nie krzycz zbyt
              mocno., pewnie chodziło o wielka rozpacz z mojej strony. Ja
              krzyczałam z całych sił zdarałam sobie gardło. Krzyczała
              wreszczałam, wyłam najbardziej chyba jak mogłam a ksiadz w tym
              czasie mowił dalej. Nic nie słyszałam co ksiadz mowi, raz doszło do
              mnie zeby sie modlic za corke , zebym przeszla to .Ja słyszałam to
              raz , podobno powtarzał to. wszystko to pamietam lub nie pamietam (
              jak klatka po klatce). Ja tesknie do jednej osoby , TY do pięciu.
              żal mi Ciebie bardzo, żal mi siebie. Chodzę do kosciola, chodz
              chodzilam dosłownie kiedy musiałam (syn chrzest, komunia, ..itp.)
              Teraz chodze , chce uwierzyc, dowiedziec sie. Czy Ty wierzysz? Całym
              sercem jestem z Toba . Agnieszka
              • dorrita79 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 11.03.08, 12:40
                Dziekuje Agnieszko za twe slowa. Czy ja wierze??? Ma wiara zbyt
                slaba jest i nie chodze do kosciola, ciezko mi sie modlic, bo nie
                umiem sie pogodzic. Dzisiaj czuje sie fatalnie w rozsypce. Cala noc
                mialam tysiace scenariusze na popelnienie samobojstwa - natretne
                mysli. Nie moge nic jesc, nogi mi sie trzesa. Dzwonilam do
                psychiatry, bedzie mi zmieniac leki bo chyba nie trafila. Takze
                widzisz -minal niedawno rok, a ja zamiast lepiej mam sie gorzej.
                wszystko wydaje sie byc takie bez sensu. Na glowe wiele rozumiem,
                ale jezeli chodzi o uczucia....kiepsko. Ja tam mysle ze dobrze ze
                krzyczalas....wywalilas z siebie czesc energii. Ja nigdy nie
                odwazylam sie krzyczec, a moj terapeuta nie raz naklanial mnie do
                tego. Ile masz lat? Pozdrawiam cieplo.
                • aaaggnieszka Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 12.03.08, 08:29
                  Witaj . Mam 29 lat . Moja Mamusia miała 54.Proszę Cie nie rób nic
                  złego sobie. Ja tez miałam takie mysli w srode i czwartek , miałam
                  ciemne mysli, nie bede o nich pisac bo az sama sie boje, z
                  pogranicza psychozy.Prosze nie rob nic zlego, pisze to do Ciebie i
                  siebie, pamietaj. Podobno samobojcy trafiaja do piekla, wiec nie
                  spotkalabys sie ze swoja rodzina!! Nie wiem czy jestes juz mama, ale
                  jesli nie to musisz nia kiedys byc, musisz doswiadczyc, cudowne
                  uczucie. Czytałam Twoja wypowiedz odnosnie odwiedzania grobów. Ja
                  bedąc u Mamy na cmantarzu, raczej nie odczuwam zbyt wiele, moze
                  dlatego ze nie mialam okazji by byc sama, a moze po prostu nie
                  czuje. Zapalam znicz kupuje ladne kwiatki, srednio jestem 1-2,3 razy
                  w tyg. Ale mysle ..czy to jest najwazniejsze? ja mowie glosno do
                  mamy, mowie Jej dobranoc. Na mszy przed samym pogrzebem, ksiadz
                  powiedzial ,,teraz wszyscy tu są , Wy (czyli ja i rodzina , ktora
                  siedziala ze mna min. siostry mamy ), zmarli bliscy, rodzina,
                  przyjaciele, anioły.... ksiadz mowil, gdy ja podniose ciało
                  chrystusa wskazał miejsce na podłoge przed ołtarzem i powiedział tu
                  bedzie kleczec Krystyna (moja Mamusia) zobaczy męke jezusa ,
                  ukrzyzowanie i jesli pożałuje zapłacze nad losem Jesusa, bedzie z
                  Jezusem. Ja sie wpatrywałam w te miejsce, prawie to widziałam. Pisze
                  to dlatego, ze mysle iż od tej pory Mamusia poszła do nieba. bo
                  chyba , tak mysle, byłoby straszna męką patrzyc na swoje dziecko jak
                  sie meczy. Staram sie uwierzyc. Boje sie , czy to co ja pisze do
                  Ciebie nie wpływa na Ciebie negatywnie, bardzo bym tego nie chciała.
                  Dzis wyjezdzam , wroce na swieta, pisze to bo nie bede mogla napisac
                  ( no chyba , jesli bedę miała dojscie do netu) Trzymaj sie TY i
                  ja!!!!
                  • dorrita79 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 13.03.08, 13:39
                    To co piszesz nie wplywa na mnie negatywnie-spokojnie. Mamy jak widze po tyle
                    samo lat. Niestety przedostatnia noc znowu byla nieprzespana, wiekszosc
                    przeryczalam. Rano ubralam sie do pracy, ale placz mnie rozlozyl na lopatki i
                    zostalam w domu. Widzialam sie z terapeuta, ktory stwierdzil ze zaloba mi sie
                    reaktywowala i czuje sie tak jakby to zdarzylo sie kilka dni temu. Oczywiscie po
                    za wlasna smiercia na dzis nie widze zadnej innej drogi ukojenia. Zostaly mi
                    zmienione leki antydepresyjne i dostalam leki na sen-no musze przyznac ze niezle
                    mnie tej nocy powalily. Mam zwolnienie do piatku wiec siedze w domu. A w soboe
                    wyjezdzam na 1 dzien na grob -potrzebuje dotkac grobu, pojsc w miejsce tragedii,
                    dotkac tamtych miejsc. Mam nadzieje ze swieta mile spedzic. Pozdrawiam
                    • pudeleczko_75 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 18.03.08, 12:39
                      Dorrita
                      cztery lata temu w wypadku zgineli moi naukochańsi rodzice, ból nie
                      do opisania, codzienne rozstrząsanie dlaczego oni, dlaczego nagle,
                      dlaczego zostałam sama.
                      w ubiegłym roku rozwiodłam się z chlopakiem, który wtedy był przy
                      mnie bo jak sam stwierdził, nie dał rady z ogromem nieszczescia,
                      które zaraz po wypadku a pewnie i dwa lata po nim sie ze mnie
                      wylewalo - nie mozna go wnic za słabość w tym zakresie (choć pare
                      innych grzechów tez miał i za te jak najbardziej. Nie zostałam
                      wprwadzie sama bo mam brata, ale wierz mi bardzo ciężko jest, ale da
                      się, ja teraz po tych latach choc nie ma dnia abym nie myślała o
                      rodziach jestem pogodna i szczesliwa dziewczyną. Tylko trzeba umieć
                      przezyć swój żal i pozowlić sobie na słabość. Wazni sa przyjaciele
                      wokół.
                      a wczoraj zmarł mój wujek... jest mi bardzo bardzo smutno, bo
                      kolejna kochana osoba odeszła. Cięzko jest żyć. Ale wierzę, że mu
                      teraz lzej i nie cierpi.
                      pozdrawiam serdecznie.
                      • veel Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 18.03.08, 18:15
                        Dziewczyny kochane..
                        Śmierc jest częścia naszego życia z którą trzeba sie pogodzić i to
                        nie jest banał to fakt. Jeśli odchodzą nasi bliscy cierpimy i
                        tesknimy za nimi juz zawsze. Czas nie leczy ran on je zalecza. Moja
                        ukochana Mama zmarła 8 lat temu, a ja wciaz za nia tesknie i wciąż
                        płaczę..mam rodzine, dzieci,ale nie mam juz Jej. Wciąz kiedy wydazy
                        sie cos w moim życiu, dobrego, złego mam odruch by zadzwonic do Niej
                        i podzielic sie nowiną, ale Ona go juz nie odbierze.
                        Dorrita ja wiem ,ze nie widzisz sensu w swoim zyciu, ale musisz go
                        szukac i znajdziesz go, jestem pewna. Twoja Rodzina nie chciałaby
                        zebys cierpiała..oni wciąz są w Twoim sercu. I beda przy Tobie w
                        chwili Twojej smierci, ale nie mozesz go sobie sama odebrać, prosze-
                        jestes młodą, inteligentną kobietą szukaj sensu..moze znajdziesz go
                        w pomaganiu innym potrzebujacym pomocy, moze dzieciom ktore opuscili
                        rodzice. A czy nie myslałas o jakiejs grupie wsparcia zamiast tylko
                        samotnych rozmów z psychologiem?
                        Chetnie oddałabym Ci troche mojej siły:) usmiechnij się..wysyłam Ci
                        ogrom mojej pozytywnej energii Doritta.
                        • dorrita79 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 20.03.08, 19:03
                          Trudno jest sie pogodzić ze smiercia 9-letniego, czy 11-letniego dziecka. Trudno
                          jest sie pogodzić jeśli odchodzi 5 osób za jednym razem, a nie jedna. Tym
                          trudniej jest się pogodzic jesli się zostanie nagle samym na tym świecie (mam na
                          myśli rodzinę), a miało się tyyyle wspólnych planów.Nie wiem dlaczego, ale jest
                          coraz gorzej. Znalazłam ulgę w tabletkach nasennych. Czasem odpuszczam pracę i
                          ćpam je tak, że nie pamiętam poprzedniego dnia. Szczerze mówiąć nie wiem co
                          robic ze sobą. Mam terapeutę, psychiatrę (choć ostatnio myślą nad zamknieciem
                          mnie w szpitalu zamknietym). wiem, że czasami zachowuję się irracjonalnie, jak
                          małe dziecko, ale czuję że czasem jest to poza moja kontrolą. Na swięta nie idę
                          nigdzie, choc od znajomych, przyjaciół mam wiele zaproszeń. Najchętniej bym je
                          rpzespała na prochach, tylko że niestety nie zaopatrzyłam się wystarczająco:-((.
                          Tia..., jestem beznadziejna. Pozdrawiam
    • lidia-1 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 24.03.08, 22:33
      Nie jesteś beznadziejna.1 rok to nie wiele na tą tragedię.Ja
      straciłam 2 synów i męża. Została mi córka myślę, że w twoim wieku
      (23 lata). Pierwszy syn był jej bliźniakiem i zmarł na drugi dzień
      po porodzie.Mąż zachorował na LSA w 2002. Zmarł w grudniu 2005 po 4
      miesięcznym pobycie pod respiratorem , a drugi syn pół roku
      wcześniej zginął w wypadku (czerwiec 2005)miał 18 lat.Przeokrutne
      cierpienie. Umierał na moich oczach.Jestem teraz inną osobą. Ale nie
      myślę, że gorszą.Na wszystko patrzę inaczej. Życie teraz jest dla
      mnie większym trudem, ale jestem zapewne w wieku twoich rodziców.
      Oddałabym życie za mojego syna.Ale to nie my o tym decydujemy kto ma
      pierwszy odejść.
      Mnie pomaga najbardziej wiara.Było zaprzeczenie i pochwalanie
      śmierci, chęć odejścia.Też nie wykrzyczałam bólu. Na pewno masz
      przyjaciół nie oddalaj się od nich. Dostrzegaj małe radości. Może
      masz jakąś ciocię, babcię. Wiem, wiem nie wiele można doradzić jak
      złapie niemoc. Jesteś b. młoda i wiele dobrego w życiu jest przed
      tobą. Potrzebujesz czasu i wsparcia przyjaciół.Życzę ci aby ból
      ustępował.Pomodlę się za Ciebie.Ja słucham muzyki która powoduje u
      mnie łzy: Rynkowski "Jawa" Gepert "Zamiast" "Dziękuję ci mamo"
      Gorąco Cię pozdrawiam. Będę zaglądać na forum. Odzywaj się
      proszę.Myślami i sercem jestem przy tobie. Lidia.
      • dorrita79 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 26.03.08, 09:26
        Witajcie. Lidio mam 29 lat. Rodzina jest daleko, pozatym od tragedii
        nie mam z nia kontaktu - nie mogę na nich liczyc. Ostatnio
        uzależniłam sie od leków nasennych:-(. Wlasnie wczoraj psychiatra u
        mnie stwierdzil zespol odstawienny. W świeta przeszłam koszmar -
        najgorsze swieta w moim zyciu. Spie u dobrego znajomego.We wtorek
        ide na oddzial zamkniety na 2-3 tygodnie, zeby mnie doprowadzili do
        pionu. Mam jeszcze skierowanie na jakies ala sanatorium depresyjne
        pod wawa. Wspolczuje Ci Lidio. widze że Ciebie tez zycie nie
        szczedzi. Dziekuje Ci za modlitwe. Z moja wiara narazie jest na
        bakier. Pozdrawiam
        • lidia-1 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 26.03.08, 22:29
          Cieszę się, że odpisałaś.To są moje radości.Każda nowa osoba na
          mojej smutnej drodze jest radością.Ja mam 47 lat, ale b. lubie młode
          pokolenie.Słucham teraz Markowskiego "Powiedz czy jest raj".Nie
          umiem płakać nad sobą, ale dziś widziałam dziewczynkę w
          wiadomościach po przeszczepie serca. Jej dwoje rodzeństwa zmarło na
          wadę serca.Popłakałam się.Zawsze dostrzegałam ludzkie cierpienie
          nawet wtedy gdy samej mnie nie dotyczyło.Gdy zmarł mojej koleżanki
          mąż, ona odczuwała zazdrość. To nic złego my nie mamy wpływu na
          uczucia tak naprawdę.Powiedziałam jej wtedy, że nie wiesz co mnie
          jeszcze może spotkać.Za 7 lat zachorował mój mąż na chorobę
          prowadzącą przez kalectwo do śmierci. Był wysportowany prowadzący
          zdrowy tryb życia (były piłkarz).Dużym wsparciem był dla mnie wtedy
          mój kochany 18-letni syn też piłkarz.Dźwigał ojca na plecach, gdy
          przestał chodzić.Bywaliśmy na syna meczach. Mąż na
          wózku.Gdy19.06.2005 dostał puchar Piłkarskie Odkrycie od
          Świętokrzyskiego ZPN postanowiłam chodzić na jego wszystkie mecze.
          Niestety ten był ostatni. 25.06 zginął przechodząc przez krajową E-7
          z dziewczyną(ona została na środku drogi) Zabił go 3 lata starszy
          pirat drogowy.Po miesiącu mąż już umierał w szpitalu.Zablokowałam
          uczucia, aby pomóc mężowi w ostatniej drodze.Wciąż żyłam w
          zaprzeczeniu. Niedawno popadłam w wielki smutek po odstawieniu leku.
          Teraz jest lepiej. Nie wiem czy te słowa Cię nie męczą. Wiem Ty
          jesteś dużo młodsz i takie wielkie cierpienie.Ja mając 24 lata
          straciłam pierwszego syna.To było straszne. Ale nie wiem po jakim
          czasie odzyskałam spokój.Też korzystam z pomocy psycholog,
          psychiatry. Jeżdżę na rekolekcje.Byłam w Piotrkowicach u zakonników
          3 dni.Mnie pobyt na cmentarzu nie pomaga. Ja nie widzę tam mojego
          syna i męża, którzy byli pełni życia. Może dlatego, że pochowani są
          w tym samym grobowcu. Nikt z nas tu nie będzie wieki. Ale ten czas
          dany nam warto dobrze wykorzystać.Bardzo chciałabym Cię poznać.
          Gdybyś była zainteresowana mogłabym Cię zabrać na wspaniały pobyt w
          Świętej Katarzynie 3-dniowy od 11.04-13.04 2008.Tam są ludzie w
          różnym wieku w różny sposób zranieni.To jest wspaniała terapia.Tam
          czujesz wielką wspólnotę. Poznajesz wspaniałych ludzi.Nie czuje się
          osamotnienia. Nie trzeba się modlić.To nic złego masz prawo do buntu
          i żalu do Boga.Jestem przekonana, że byłabyś zadowolona.Jeśli
          będziesz zainteresowana podaj swój e-mail
          napiszę ci więcej.Mój e-mail:lidia18@onet.eu
          Może mieszkamy gdzieś w pobliżu. Ja między Skarżyskiem a Kielcami w
          Suchedniowie. Córka studiuje w Warszawie. Proszę odezwij się. Gorąco
          cię pozdrawiam. Czekam .Lidia
          • dorrita79 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 27.03.08, 09:02
            Czesc Lidio, bardzo dziekuje Ci ze tyle napisalas! Nie meczy mnie
            czytanie Ciebie. Wrecz bardzo mnie ucieszylo, gdy zobaczylam tyle
            tekstu. Co do proponowanego przez Ciebie wyjazdu -w tym czasie bede
            w szpitalu (dokladnie nie wiem do kiedy), ale minimum 2 tygodnie od
            1 kwietnia. Mieszkam obecnie w stolicy. Ale masz racje, super by
            bylo poznac w realu ludzi, ktorzy przechodza podobne cierpienia,
            rozumieja, i wiele nie trzeba mowic. moj e-mail dorrita(at)op.pl.
            Moze masz gg? Pozdrawiam mocno
            • lidia-1 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 28.03.08, 21:23
              Przesłałam wiadomość na pocztę Dorrito myślę, że doszło. Nie jestem
              autorytetem wiary. To do Ewy. Mam zwątpienia i wtedy jest b. ciężko.
              Śnią mi się moi bliscy b. rzadko. Na początku syn śnił mi się w b.
              kolorowym śnie. Mimo że wypadł z 1 piętra mojego balkonu. Leżał na
              trawie i nic mu się nie stało.Mama przyjaciela mojego synka
              opowiedziała mi, że prosiła mojego nie żyjącego już Krzysia o pomoc
              w zdaniu matury swojego syna i zdał b. dobrze.(Nie należał do
              prymusów) W tym samym czasie jej drugi dużo zdolniejszy syn nie zdał
              i musiał poprawiać. A o niego nie obawiała się ponieważ był b.
              dobrym uczniem.Sama nie wiem co o tym myśleć. Mąż snił mi się dużo
              później i nic wyraźnego w tych snach nie było.Dużo gorszym
              przeżyciem jest dla mnie strata dziecka. Dodatkowo był zdrowym
              pełnym życia młodzieńcem. Został tak makabrycznie wyrwany z rodziny
              bez pożegnania.Jest we mnie w każdej sekundzie mojego życia.Gorąco
              pozdrawiam i chociaż może moja modlitwa nie jest wysłuchiwana, bo o
              uzdrowienie mojego męża modliłam się nieustannie i o cud w czasie
              wypadku syna, to zapewniam, że ogarnę modlitwą wszystkich z tego
              forum.Teraz zwracam się o małe sprawy do Boga. W dużych zdaję się na
              wolę Bożą.Gorąco pozdrawiam.Lidia
          • sonja12 Re: do lidii -1 27.03.08, 21:45
            Lidio, mam do ciebie pytanie, czy wierzysz w życie pozagrobowe, tzn,
            czy po smierci syna ,męża miałaś może jakieś sygnały, sny, czy inne
            przeżycia, które by o tym swiadczyły? Przeczytałam wszystkie twoje
            posty, i już nie wiem dlaczego jednych bóg tak ukochał a innych nie?
            Jeżeli możesz to odpisz. Pozdrawiam ewa
            • lidia-1 Re: do lidii -1 28.03.08, 21:40
              Droga Ewo.Częściowo odpisałam wyżej. Wierzę w życie pozagrobowe.
              Przecież Pan Jezus zmartwychwstał i nam to obiecał."W domu Ojca jest
              mieszkań wiele..Nie potrafię przytaczać cytatów z Pisma Świętego
              podająć rozdziały i wersy."Mamy wiele cudów i obecnie uznanych przez
              kościół, o których można porozmawiać z teologiem, kapłanem, który
              łatwo przytoczy przykłady. Na wiele pytań my śmiertelnicy myślący po
              ludzku nie znajdziemy odpowiedzi w tym życiu. Jednego jestem pewna
              bez Boga po moich tragediach nie udźwignęłabym dalszego życia.
              Staram się szukać Go w każdym miejscu i człowieku. Gorąco
              pozdrawiam. Lidia
      • bszalacha Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 02.08.08, 02:38
        Jest też b.piękna pożegnalna piosenka Madony/Argentina/.Spiewa ją
        też O Konor.Jają puszczam bo wywołuje u mnie uczucia związane z
        nieubłaganym rozstaniem.

        Coś jeszcze chcęCi napisać,Kochanie.Nie tylko śmierćjest
        rozstaniem.Poczucie,że naprawdę kogoś tracimy jest przerwaniem
        waznej więzi psychicznej w dotychczasowym rozumieniu.Gdy dorastają
        dzieci,takie jak Ty,matki czy ojcowie również przezywają swój
        dramat.Jestem matką a jednocześnie córką,której matka zmarła ,gdy
        miałam 4 lata.I co z tego,że byli inni krewni,skoro czułam,że dla
        nikogo nie byłam tak wazna.
        A może to nieprawda?Może jesteś dla kogoś waZniejsza niż dla
        rodziców?Rozumiem też jak rózne przezywasz emocje,włącznie z
        żalem,że zrobili Ci to,co zrobili.Przecież w końcu mieli być
        mądrzejsi niż tacy jak my-smarkacze.Ściskam i będę czytała listy od
        Ciebie.
        "Spieszmy się kochać ludzi.
        tak szybko odchodzą...." ks.J.Twardowski
    • skakanka1-1 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 03.06.08, 22:18
      Walcz o siebie o swoj spokoj o swoje zycie , Twoja rodzina napewno
      by chciala abys zyla abys byla szczesliwa , wiem ze latwo
      powiedziec, ze tesknota jest tak silna i sprawia okropny bol a na
      ten bol nie kupisz lekarstwa w aptece. Moja mama popelnila
      samobojstwo, przyjechala do mnie do Warszawy i skoczyla z balkony,
      nie bylo mnie wtedy w domu. Bol przeszywal cale moje cialo, wyrzuty
      sumienie zrzeraly moje serce i umysl a pastylki nasenne pozwalaly
      przespac kolejny dzien, modlitwa wiara i swiadomosc iz moja mama
      chce abym zyla pomogla mi przetrwac najgorsze chwile. Wierze i zycze
      Ci z calego serca abyc ktoregos dnia wstala i powiedziala chce zyc
      tyle jeszcze moge zrobic i wierze ze zycie zaskoczy Cie czyms bardzo
      milym a to da Ci sile i wole walki o kolejny dzien Bardzo bardzo
      goraco Cie pozdrawiam i trzymaj sie pisz pisz pisz wtedy jak
      bedziesz wesola i wtedy jak bedziesz smutna pozdrawiam
        • skakanka1-1 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 04.06.08, 13:35
          spotkałam sie z osoba ktora przezyla smierc kliniczna, wiesz co
          usłyszałam " ... tam jest tak pieknie , takie kolory o ktorych nigdy
          nie słyaszałas ani ktorych nigdy nie widzialas i taki spokoj, juz
          teraz nie boje sie tam isc bo wiem ze ludzie sa tam
          szczesliwi".Zawsze jak sni mi sie mama jest własnie taka szczesliwa,
          i czuje to w zyciu codziennym ze bardzo mi pomaga, pewnie nie
          zdajesz sobie sprawy ze nasze mamy sa z nami bo przeciez ktora mama
          nie martwi sie o własne dzieci. Ja ze swoja nawet w myslach czasami
          rozmawiam i uwierz mi jestem naprawde normalna :)mowie jej czesto ze
          ja kocham i ze tesknie ale juz nie płacze, zasypiam bez pastylek
          nasennych. Mimo ze zostalam naprawde sama i nie zawsze jest kolorowo
          wierze i bede wierzyła ze mama nadal otacza mnie swoja opieką.
          Ciebie napewno tez, musisz tylko w to uwierzyc, jak powiedział ktos
          Bardzo Madry błogosławieni Ci któzy nie widzieli a uwierzyli . I
          pamietaj nie wolno zwatpic , mama jest z Toba w zyciu codziennym
          inne jest tylko to ze nie mozesz jej zobaczyc i dotknąc, nie szukaj
          na siłe na to dowodow bo z czasem sama sie przekonasz pozdrawiam i
          sciskam mocno
          • dorrita79 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 05.06.08, 21:47
            Dziekuje Skakanko za slowa otuchy. Hmm... tez mam nadzieje, ze cos takiego sie
            stanie w moim zyciu ze zachce mi sie naprawde zyc. Teraz udaje ze zyje, staram
            sie robic pewne rzeczy na sile, ale .....czasami wszystki mi sie wydaje takie
            naciagane i bezsensu. Wlasnie, zgubilam sens zycia i chyba z tym mi jest
            najciezej, z tą wielką pustką która jest we mnie. Pozdrawiam
            • skakanka1-1 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 06.06.08, 21:36
              Bardzo mocno trzymam kciuki abys odnalazla sens zycia, wierze ze tak sie stanie,
              ze przyjdzie dzien kiedy powiesz "... mimo wszystko zycie jest piekne- chce zyc
              !!! ...Wierze ze zycie milo Cie jeszcze zaskoczy, a ty znowu bedziesz sie
              usmiechac i ze tu na forum przeczytam iz jestes szczesliwa. naprawde bardzo bym
              chciala abyc odnalazla w sobie sile i zmierzyla sie z tym cholernym swiatem.
              Bądz dzielna i nie poddawaj sie a napewno wygrasz tą walkę . Z CALEGO SERCA...
              • dorrita79 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 06.06.08, 22:14
                Dziękuję Ci bardzo. Też bym tego chciała. Narazie jestem na rozdrożu, ale mam
                nadzieję, że najgorszy kryzys minął. Staram sie być wśród ludzi, bo to mi
                pomaga. chodze na terapię, biorę leki i chyba pozostaje mi dać czas czasowi.
                Myślę, że dużo by mi dała własna rodzina, ale póki co odpowiedni partner się nie
                znalazł;-) Więc pozostaje mi czekać. Ściskam mocno
    • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 02.08.08, 05:37
      to jest straszny ból nie do opisania i żadne słowa nie pomogą w
      pocieszeniu,jednak musisz życ dalej choc po tej traumie nie jest ci
      łatwo i tak naprawdę nie będzie,ja straciłam córkę w wieku 31 lat i
      to tak bardzo boli że nie wypowiedziec,brak rodziców wsparcia i
      poczucia bezpieczeństwazawsze będą ci przyświecac,jedyne co mogę ci
      powiedziec to musisz znaleśc siłę w sobie do dalszego
      życia,szybszego pogodzenia się z tą sytuacją,żeby było łatwiej
      życ.Pamiętaj kazda z nas jest z tobą w bólu,i pomoże dobrym słowem
    • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 02.08.08, 05:54
      muszę jeszcze raz napisac do ciebie,nie jestes sama w cierpieniu,to
      cierpienie zmieni cię i to bardzo,ja straciłam swoich bliskich mając
      20lat a teraz swoją jedyną córkę i wierz mi to cierpienie jest
      100kroc gorsze od tamtego,bo jak człowiek młody to ma sznsę na swoje
      dzieci i rodznę pózniej te sznse maleją do 0,życzę ci abś nie
      przechodziła tego piekła co ja.Niema nic gorszego niż takie tragedie
      w życiu człowieka,minie czas i rany się pobleczą ale nie zagoją
      • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 04.08.08, 13:08
        Dorrita, trzymam za Ciebie kciuki!! Wiekszosc piszacych tu osob (o
        ile nie wszystki) stracila soich bliskich. Wczoraj byla mama, tata
        siedzielismy, rozmawialismy, a dzis nie ma nic... Poszlismy spac i
        obudzilismy sie w ogole innym swiecie. Znienawidzonym, bezlitosnym,
        niewspolczujacym... Nic nie jest tak jak powinno byc. Tak jakby ktos
        wrzucil na gleboka wode kogos, kto nie umie plywac i kazal mu sie
        utrzymac na powierzchni... To jest bardzo trudne, niektorym sie
        udaje, innym nie. Sprobuj jednak sie utrzymac. W koncu zobaczysz, ze
        warto!
        W tym momencie nie widzisz dla siebie pomocy, ale pomysl, ze jest
        wielu ludzi borykajacych sie z tragedia. Moze sprobuj byc pomoca dla
        nich? W tym momencie najwazniejsze jest znalezc cel w zyciu, miec po
        co zyc... Bardzo dobra terapia dla takich osob jest opieka nad
        zwierzeciem (np. psem ze schroniska). Ja sie na to zdecydowalam i
        dzieki psu zaczelam normalnie spac i funkcjonowac.
        • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 04.08.08, 18:05
          Ja też wziełam kotka ze schroniska,powoli życie toczy się
          dalej,chodzi mi jeszcze po głwie jeszcze co innego,nie piszę żeby
          nie było pecha,ale masz racje rozpacz nic człowiekowi nie da trzeba
          się pozbierac i życ dalej ja myślę że tylko od samego siebie zależy
          jak przeżyjesz resztę życia,ja przynajmiej staram się po tych
          traumach życ w miarę normalnie,czy się uda czas pokaże
          • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 05.08.08, 12:10
            Ja zdecydowalam sie na psa, bo pies jest bardziej absorbujacy –
            domaga sie Twojej uwagi, non stop kreci ci sie pod nogami, musisz go
            wyprowadzac itd. Z kotami jest podobnie, z tym ze one potrafia sie
            obejsc bez nas przez jakis czas. Pies tego nie potrafi, a po jakims
            czasie my tez :)
            Powodzenia Basiu, bedzie dobrze. Mnie udalo sie wyjsc z dolka, wiec
            Tobie tez sie uda :)
            • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 05.08.08, 12:48
              myślę że już powoli wychodzę z tego dołu,co dzień lepiej opanowuje
              laptop,kot też absorbuje poza tym lubię las jezioro i słyszec szum
              wiatru spadający liśc,śpiew ptaka przyroda to mój żywioł daje i
              ukojenie i spokój,miałam inne plany ale nie wyszły dziś też planuje
              chociaż inaczej,dzisiaj wiem że nic nie jest nam dane na
              zawsze. POZDRAWIAM BASIA
                • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 05.08.08, 21:02
                  ja myślę że każda strata uczy pokory,innego patrzenia na swiat,wiele
                  rzeczy staje się mniej ważne,człowiek już nie goni tak w zyciu,
                  częściej przystaje i potrafi cieszyc się rzeczmi których wcześniej
                  nie widział,zauważy np zmienieniające się pory roku,które wczśniej
                  umykały ,zauważa b.ważną rzecz że życie to dar który trzeba
                  pielęgnowac bo łatwo go zniszczyc. POZDRAWIAM BASIA
                    • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 06.08.08, 05:33
                      jesteś chyba jedną z niewielu osób które potrafią jednak życ dalej
                      po tragedii,myślą logicznie ,tak trzymaj a dojdziesz do wielu
                      rzeczy ,bardzo to doceniam że żyjesz dalej i się nie
                      podajesz ,wyznaczsz cele i srodki,jest to bardzo mądra postawa
                      życiowa,rozumiesz istotę życia i w tym zagonionym swiecie
                      odnajdujesz samą siebie,jeżeli człowiek tak postępuje to widzi to
                      czego inni nie widzą i słyszy czego nie słyszą,gdybym tak nie
                      postępowała to mnie niema,można wiele nawed jak masz wiecej lat B
                      • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 06.08.08, 09:43
                        Basienko, ja doszlam do siebie, bo minelo juz ponad 10 lat... Na
                        poczatku wcale nie bylam taka twarda. Ale po miom przykladzie widac,
                        ze z czasem mozna wyprostowac sobie droge, bo czlowiek mimo wszystko
                        jest w stanie wiele zniesc.
                        Ja nauczylam sie tego, ze nie przejmuje sie porazkami bo wiem, ze w
                        zyciu sa o wiele wieksze tragedie niz np. strata pracy, lub niezdany
                        egzamin na studiach. Tego typu rzeczy mnie nie zalamuja. Potrafie
                        docenic, co mam i nie chce juz prosic o wiecej.
                        Tobie tez sie uda Basienko. Moja mama byla chora na raka, ostatnie 9
                        miesiecy byla przykuta do lozka, krzyczala z bolu, blagala o pomoc,
                        plakala mowiac, ze nie chce umierac, a jedyne co moglismy zrobic, to
                        podawac kolejne zastrzyki z morfiny... Ja czulam ta okropna
                        bezsilnosc, a nie chce sobie nawet wyobrazac, co czula moja babcia
                        patrzac na cierpiace w ten sposob dziecko... Caly czas bylismy
                        przygotowywani przez lekarzy na jej smierc, ale na to przygotowac
                        sie nie da. Moja babcia na poczatku powaznie podpuadla psychicznie,
                        moj zawsze zdrowy dziadek wszystko tlumil w sobie, a my myslelismy,
                        ze znosi to najlepiej z nas wszystkich... Zachorowal i zmarl 6
                        miesiecy pozniej.

                        Babcia w koncu doszla do siebie. Ale ona tez juz od 4 lat nie zyje.

                        Basienko, po dluzszym czasie nauczysz sie z tym zyc, choc
                        zaakceptowanie tego co sie stalo moze byc o wiele trudniejsze. Ale
                        najwazniejsze to umiec zyc z tym co sie stalo. Uwierz mi, ze "co nas
                        nie zabije, to nas wzmocni" wymyslil naprawde madry czlowiek :)

                        Sciskam Cie, kochana :)



                        • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 06.08.08, 13:42
                          bardzo ci dziękuje za słowa otuchy i wsparcia ja walczyłam o moją
                          córkę 10 dlugich lat nie udało się odeszła, w tym czasie zrobiłam
                          Pracownika Socjalnego ze wzgl. na psychologię aby się nie załamała
                          psychicznie,przy sterydach jest to możliwe,zmarła przez chorobę a
                          nie miała depresji.uważam że to co obecnie robię to słuszne i daje
                          satysfakcje,wyciągając kogos z depresji pomagam tej osobie ale też i
                          sobie nie mam czasu rozmyślac nad tym co się stało POZDR. BASIA
                          • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 06.08.08, 14:05
                            Basiu, moja mama zyla 14 lat z choroba. Zachorowala, gdy mialam
                            niecale 2 latka, ale wiedziala, ze ma mnie i nie dopuszczala do
                            siebie mysli, ze rak to choroba, na ktora wiele osob umiera. Plakala
                            nad malymi dziecmi, ktore widziala na onkologii, ale sama nie
                            dopuszczala do siebie mysli, ze ona choruje na to samo co te
                            malenstwa... Przez 10 ostatnich lat zycia co roku lezala w szpitalu,
                            ale zawsze dochodzila do siebie. Zmarla w wieku 36 lat.
                            Czesto ludzie obwiniaja Boga za to, co sie stalo. Ja w tym czasie
                            zweryfikowalam swoja wiare. Mysle, ze to z gory jest ustalone kto
                            ile ma czasu i ludzie bardzo sie myla mowiac "Bog tak chcial",
                            albo "Bylas(-es) tak dobra(-y), ze Bog chcial miec Cie juz przy
                            sobie". Czytalam duzo o religiach i bardzo poruszyla mnie kwestia
                            zycia czlowieka: on sam wybiera swoj los i dlugosc czasu na ziemi...
                            Nauczylam sie, ze nic nie dzieje sie przypadkowo, wszystko dzieje
                            sie w jakims celu, po to by zrozumiec, nauczyc sie. Ale czesto do
                            tego, czego nauczylismy sie pod wplywem tragedii dochodzimy po
                            latach. Pod wplywem tragedii dochodzimy tez do bardzo przykrych dla
                            nas wnioskow - widzimy nasz egoizm, zapatrzenie w siebie, zycie nie
                            zwracajac na uczucia innych, nie doceniajac niczego ani nikogo. Ja
                            niestety doszlam do takich wnioskow... Procz przytlaczajacego zalu
                            ciagnelam jeszcze ten ciezar, ktorym jest niemoznosc cofniecia czasu
                            i pokazania kochanej osobie ile dla Ciebie znaczy. Od tamtej pory
                            rowniez uwazam, ze kara nie jest zadne pieklo, czy smazenie sie w
                            nim. Najgorsza kara sa wyrzuty sumienia, z ktorymi nie potrafisz sie
                            uporac, ani zadoscuczynic tego, co zrobilas lub nie.
                            • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 06.08.08, 17:07
                              U mnie było trochę inaczej,ja zawsze doceniałam rodzinę bo ją
                              straciłam jako młoda osoba ,to moja córka nigdy tak naprawdę nie
                              dbała bardzo o te sprawy,zawsze myślała że będzie ok nie dopuszczała
                              do siebie że ona może byc chora,a jednak zachorowała to ja byłam jej
                              podporą przez ten czas,wiesz myślę że tak naprawdę to chyba za mało
                              wymagałam od niej aby bardziej zawalczyła o siebie a jednak za mało
                              walczyła i przegrała walkę Mój błąd polegał na tym że za bardzo ją
                              kochałam,a za mało wymagałam walce o życie. Miłego dnia BASIA
                              • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 07.08.08, 10:59
                                 U mnie było trochę inaczej,ja zawsze doceniałam rodzinę bo

                                straciłam jako młoda osoba

                                Ano wlasnie… Doceniamy to, co stracilismy. Ja z tego powodu mialam
                                wyrzuty sumienia, bo podobnie jak Twoja corka – nigdy nie dbalam o
                                te sprawy, myslalam, ze zawsze bedzie ok. W koncu moja mama po
                                chorobie zawsze dochodzila do siebie.
                                Tak chyba jest wszedzie. Myslimy, ze nam sie nic nie moze
                                przydarzyc, az do momentu, gdy na wlasnej skorze przekonamy sie, ze
                                to nieprawda. Szkoda, ze to zazwyczaj jest bardzo gorzka lekcja…

                                 Mój błąd polegał na tym że za bardzo ją kochałam,a za mało
                                wymagałam walce o życie.

                                Praktycznie kazda matka kocha swoje ziecko “za mocno”, ale nie
                                nazwalabym tego bledem :) Widze, ze przechodzisz etap “co moglam
                                jeszcze zrobic, by zyla, co zrobilam nie tak, ze umarla”. Nie
                                obwiniaj sie. Jak juz pisalam wczesniej – kazdy ma z gory ustalona
                                dlugosc zycia. Gdy moja mama byla juz mocno chora, to odwiedzil ja
                                znajomy chory na bialaczke, ktory niewiele wczesniej byl w
                                krytycznym stanie, ale doszedl do siebie. Pamietam jak zapewnial
                                moja mame, ze skoro on wygral, to i ona da rade. Niecaly miesiac
                                pozniej zginal w wypadku samochodowym…
                                • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 07.08.08, 15:05
                                  Masz racje nic nie da obwinianie się o to się stało,ale czasami jest
                                  tak strasznie ciężko ciężar trudny do udzwignięcia,ciągle człowiek
                                  zmaga się sam ze sobą zadroszczę ci tego czasu który minął od
                                  śmierci twojej mamy,może było by łatwiej dac sobie radę,ja robię
                                  wszystko żeby tak nie myślec i wyjśc z tej traumy i wierz mi myślę
                                  że ta moja dusza wzieła za dużo na swoje barki, w poprzednim
                                  życiu,to co mnie spotkało wyzbyłam się lęku przed śmiercią....BASIA
                                  • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 07.08.08, 15:33
                                    Kazdy chyba to przechodzi zastanawiajac sie, czy gdyby wtedy zrobil
                                    to i to, to dana osoba by zyla. Zrobilismy to, co moglismy i co
                                    mielismy zrobic, poniewaz mialo dojsc do tego do czego doszlo.

                                    Co do duszy – mysle, ze kazda bierze tyle, ile moze udzwignac.
                                    Czlowiek jest w stanie zniesc wiele, kwestia tylko, czy wytrzyma,
                                    czy sie nie podda. Mysle, ze jesli nie wytrzymamy, to znow bedziemy
                                    musieli przechodzic to samo w kolejnym zyciu… A tego za nic bysmy
                                    nie chcieli. Wierze, ze dusza nie przerabia dwa razy “odrobionych”
                                    lekcji, dlatego postaraj sie rowniez dlategp. Poza tym wierze, ze
                                    umarlej osoby nie powinnismy psychicznie trzymac przy sobie,
                                    powinnismy pozwolic jej odejsc, aby ten zwiazek, jesli sie odnowi,
                                    to zeby nie skonczyl sie po raz kolejny w ten sam sposob…
                                    • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 08.08.08, 06:27
                                      masz rację zgadzam się z tobą tylko to jest strasznie trudne jak
                                      czlowiek dzień po dniu zmaga się sam ze sobą,trauma jest tak silna
                                      żę trudno się dochodzi do siebie wiesz ja myślę ile jeszcze czeka
                                      mnie takich trudnych zdażeń ,czasami mam wrażenie że to jakieś fatum
                                      wisi i nie daje spokojnie życ,no bo ile jedna osoba zniesie takich
                                      zdażeń,każda trauma pozbawia moich najbliższych,a jagorsza była
                                      śmierc dziecka tym bardziej jak jest świadomośc że ich nie będzie
                                      więcej. POZDR I MIŁEGO DNIA BASIA
                                      • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 08.08.08, 13:27
                                        Basiu, ja wiem, ze to jest trudne, choc slowo “trudne” na pewno nie
                                        oddaje w najmniejszym stopniu ciezaru przytlaczajacej Cie w tej
                                        chwili rzeczywistosci. Pomysl jednak, ze jest duzo matek na swiecie,
                                        ktore stracily dzieci i otrzasnely sie po tym, niech one beda dla
                                        Ciebie chocby wsparciem duchowym. Gdy bedzie Ci ciezko – pomysl, ze
                                        na pewno jest ktos, kto przeszedl to samo i sie podniosl – Ty tez to
                                        potrafisz. Pisz pamietnik, wykrzycz swoj zal, bedzie Ci latwiej.
                                        Dodatkowo zapisuj w nim wszystko, co sprawilo Ci danego dnia radosc,
                                        za co jestes wdzieczna losowi, chocby byl to malutki rozkwitajacy
                                        kwiatek, zachod slonca, czy rosliny doniczkowe na Twoim parapecie...
                                        Zapisz, co chcialabys zrobic, a na co nigdy nie mialas czasu, a co
                                        masz szanse teraz zrobic. Unikaj pisania o tym, co stracilas, a pisz
                                        o tym, co zyskalas – wiesz juz, ze zycie jest kruche, dostrzegasz
                                        otaczajacy Cie swiat, starasz sie cieszyc z kazdego dnia itd. To
                                        naprawde pomaga.. I poswiecaj duzo czasu kotkowi :)
                                        • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 08.08.08, 14:29
                                          wiesz bardzo miło się z tobą pisze,potrafisz podniesc na duchu za ci
                                          dziękuje,wiem że tobie musiało też byc ciężko a jednak potrafisz
                                          funkcjonowac na tym świecie,to miłe że jest w tobie tyle ciepła do
                                          drugiej osoby,napisz czy ludzie cię rozumią w tej twojej traumie i
                                          czy możesz liczyc na ich wsparcie.Mnie pomogła przyjaciółka w tej
                                          trudnej chwili bo mężczyzni całkiem inaczej to przeżywają,gdyby nie
                                          ona to bym po drodze na cmentarz się przewróciłaMIŁEGO DNIA BASIA
                                          • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 08.08.08, 15:20
                                            Mi tez bardzo milo sie z Toba rozmawia i bede naprawde szczesliwa,
                                            jelsi przyczynie sie do tego, ze choc przez chwilke poczujesz sie
                                            lepiej, bo wiem jak malo ich masz… Ale sama zobaczysz - z czasem
                                            bedzie ich coraz wiecej :)
                                            Pytasz, czy ludzie mnie rozumieja… Po smierci kilku bliskich osob
                                            zmienilo sie moje podejscie do ludzi, do swiata, do Boga. Nie
                                            trzymam sie sztywno regul, np. nie przywiazuje wagi do pieniedzy, do
                                            tego co ludzie mowia, postrzegam Boga inaczej niz kaza religie (ale
                                            nie postrzegam go zle) – tego ludzie nie rozumieja i wielu innych
                                            rzeczy. Czy moglam liczyc na ich wsparcie? Tu musze zdecydowanie
                                            powiedziec, ze tak, choc we wszystkich 3 przypadkach (smierc mamy,
                                            dziadka, a potem babci) byly to zawsze te same osoby. Dodam, ze
                                            osoby obce, a nie rodzina… Jedna z najblizej spokrewnionych ze mna
                                            osob probowala wbic mi przyslowiowy noz w plecy. Ale i z tego
                                            czlowiek wyciaga wnioski na przyszlosc :)
                                            • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 08.08.08, 18:51
                                              tu też zgadzam się z tobą czasami obcy człwiek daje więcej niż
                                              krewny nie na darmo jest przysłowie;z rodziną to najlepiej na
                                              zdjęciu i to w środku bo cię wypchną;napisz jak funkcjonujesz po
                                              tych zdarzeniach bo ja robię wszystko żeby nie myślec,teraz to komp
                                              jest takim narzędziem gdzie właściwie się wyżywam,piszę na forach na
                                              których mogę służyc wiedzą psychologoczną oraz doświadczeniem
                                              życiowym,moja przyjacióka też prosi o radę i jej udzielam.POZDR.BASIA
    • ls48 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 10.08.08, 01:09
      Jestem na tym forum nowa. Czytam i oczom nie wierzę. Opisujecie
      stany, ktore ja odczuwam bez przerwy i teraz wiem, ze nie sa one
      tylko moim udzialem. 6 tygodni temu zmarl moj wspanialy mąz.Od tego
      czasu nic nie jest takie samo i napewno nie bedzie.Tęsknię.Strasznie
      tesknie. Denerwuja mnie ludzie, ktorzy podziwiają mnie, że sie tak
      trzymam. A ja wcale sie nie trzymam. Ja jestem martwa. Ta twarz,
      którą widzą to jest naska skrywająca wielka rozpacz. Nie lubię
      pokazywac ludziom mojej rozpaczy i stąd chyba ten mylny
      osąd.Kochana. Jak mozna przezyć śmierc 5 osob i nie zwariowac?
      Strasznie, ale to strasznie mi Ciebie żal. Tulę Cie do mojego .
      zbolalego serduszka i chcę, żebys wiedziala, że mysle o Tobie i o
      Twojej niewyobrazalnej rozpaczy. Wszystkim osobom na tym forum,
      ktore przeżywaja podobne tragedie dedykuje wiersz, ktory jest mi
      bardzo bliski,
      Przyszlam do swego domu
      zastalam wielką cisze
      I wszedzie Twoje rzeczy
      wszędzie Ciebie slyszerzyszlam do swego domu
      I widzę Ciebie wszędzie
      Nie mogę w to uwierzyc, że byles... a juz nie bedziesz.

      Tule Was do serca
      • basia2012 Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 10.08.08, 17:22
        każde odejście jest okropne ,musisz walczyc sama ze sobą o godne dla
        siebie życie z czasem zal trochę zmaleje,ale od ciebie samej zależy
        czy ten żal będzie mniejszy,ja np;uczę się obsługi kompa i nie myśl
        że to mi jest potrzebne do szczęscia,mam już swoje lata i sprawy
        obecne interesują tylko w nieznacznym stopniu a jednak robię
        wszystko aby na nowo godnie życ,też tak jak ty np; nie mogę patrzec
        na młode kobiety bo widzę moją córkę ona mogła byc jedną z nich ale
        przynajmiej się staram ,ból wtedy jest łAGODNIEJSZY POZDR BASIA
        • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 13.08.08, 14:05
          Basiu, jak zmarla moja mama to nie bylo jeszcze takiego dostepu do
          netu, w ten sposob wyzyc sie nie moglam. Zaplacilam za to brakiem
          snu, zwrywaniem sie w srodku nocy i stanami depresyjnymi. Ale
          paradoksalnie czlowiek dzieki temu poznaje siebie, staje sie
          silniejszy.
          Dzis nie zabiegam w ogole o wsparcie rodziny. W radosnej dla mnie
          chwili, jaka byl slub nie zaprosilam ich, za co sie smiertelnie
          obrazili i skwitowali, ze wyrzeklam sie rodziny. A po smierci babci,
          gdy potrzebowalam wsparcia nikt nie pytal, czy mam gdzie isc na
          Wigilie, czy swiat nie spedze sama. Ludzie sa z Toba gdy sie
          smiejesz, gdy placzesz to momentalnie sie zmywaja. Lepiej miec garsc
          przyjaciol, na ktorych zawsze mozesz liczyc, niz kupe nieszczerych
          ludzi wokol siebie.
          Piszesz, ze robisz wszystko zeby nie myslec – dzis uda Ci si ete
          mysli zagluszyc, ale jutro wroca ze zdwojona sila. Musisz sie
          wyplakac, wykrzuczec. W ten sposob rozladowujesz gigantyczne
          napiecie w sobie. Uwierz mi, ze po jakims czasie tych mysli bedzie
          mniej i bedziesz mogla powoli rozpoczac czas “dochodzenia do
          siebie”. Daj sobie czas. Pozwol sobie sie wyplakac, posmucic sie.
          Teraz tego potrzebujesz. Wszystko po kolei.

          Pozdrawiam
      • sebyzbarma Re: 5 najukochanszych osob zgineło za jednym zama 13.08.08, 13:48
        Ls 48, 6 tygodni to niestety sam poczatek drogi… Nie bede oszukiwac,
        czeka Cie wiele pelnych smutku chwil, ale tak jak zauwazylas – to
        przechodza wszyscy. To wrecz trzeba przejsc zeby dojsc do siebie,
        wiec nie tlum w sobie tych uczuc. To najgorsze, co mozesz zrobic.
        Ludzie, ktorzy Cie podziwiaja, ktorzy mowia, ze jestes silna robia
        to w dobrej intencji. Chca Ci w ten sposob pomoc, dodac sil. Pomysl,
        co bys czula, gdyby mowili: ”Jaka Ty biedna… Jak Ty sobie poradzisz?
        Ja nie wiem co bym zrobila na Twoim miejscu… Ja bym sie pewnie
        zalamala, gdyby to mi sie przydarzylo” – mysle, ze takie slowa by
        Cie tylko zdolowaly… Czasem jest najlepiej, gdy ludzie po prostu
        milcza. Na pewno czesto masz ochote wykrzyczec im w twarz kilka slow
        typu “co Ty mozesz o tym wiedziec” itp., ale powstrzymaj sie. Oni
        naprawde chca dobrze.
        Zastanow sie nastepnym razem, gdy napiszesz osobie, ktora przeszla
        wielka tragedie: “Jak mozna przezyć śmierc 5 osob i nie zwariowac?
        Strasznie, ale to strasznie mi Ciebie żal”. Takie slowa nie dodaja
        sil :) W ten sposob nie wesprzesz czlowieka w potrzebie, zdolujesz
        go jeszcze bardziej, a to ostatnie czego on potrzebuje.
        Wystarczajaco ciezko jest mu bez takich opinii. Na pewno wielu
        ludzi, ktorzy przeszli taka tragedie powie: “Mozna przezyc taka
        tragedie i nie zwariowac. Jest ciezko, ale mozna. Ale my nie
        potrzebujemy zalu ani litosci, a wsparcia i zrozumienia”.
        Pozdrawiam Cie i zycze wytrwalosci.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka