Dodaj do ulubionych

Czy zmarli mowia do nas?

30.03.08, 00:48
Niedawno zmarl moj Tata. Osoba, z ktora bylam niesamowicie zwiazana.
Zawsze bylismy razem. Wiem, ze bylam dla niego kims wyjatkowym.
Zawsze mi pomagal i pocieszal w trudnych chwilach. Dalby mi
wszystko...
Nagle zostalam sama. Wszystko sie zmienilo. Cale zycie leglo w
gruzach...

Moja religia kaze mi wierzyc w to, ze Tata wciaz zyje. Jednak sama
wiara w tym przypadku mi nie wystarcza. Przechodze ogromny kryzys
wiary. Potrzebuje dowodu na to, ze moj Tata wciaz zyje i ma sie
dobrze.

Po smierci Taty zdarzylo sie w moim zyciu kilka dziwnych rzeczy. Mam
wrazenie, jakby Tata wysylal mi pewne znaki. Bylo ich bardzo duzo,
ale opowiem tylko o jednym z nich. Otoz kazdej nocy modle sie za
niego w godzinie jego smierci. Za kazdym razem podczas tej modlitwy
zaczyna mrugac lampka w jednym z domowych pomieszczen. W dodatku,
kiedy jest mi bardzo zle i zaczynam plakac za Tata, nagle przygasa
swiatlo. Nie dzieje sie to w innych momentach. Zupelnie, jakby Tata
chcialby mi powiedziec "nie placz, jestem przy tobie". Przeciez
gdyby zyl, w takich chwilach nigdy nie przeszedlby obok mnie
obojetnie.

Byc moze to tylko moja wyobraznia, a moze...

Czy ktos z Was ma podobne doswiadczenia i wrazenie, jakby nasi
bliscy zmarli byli obok nas i mowili do nas? Napiszcie o tym.

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • sonja12 Re: Czy zmarli mowia do nas? 30.03.08, 21:03
      Witaj, przeczytałam twój post i postanowiłam na niego odpisać.moja
      mama zmarła rok temu i dwa miesiące, ale musze ci powiedzieć, że
      sytuacje , które doświadczyłam wskazuja na to ,że tam coś jest. Po
      śmierci mamy , dokładnie 5 miesięcy po, byłam na ogrodzie, ulubionym
      miejscu mamy, tak chodziłam między drzewami, w miejscach których
      mama chętnie przebywała i nagle słyszę mojej mamy głos ,może wyda ci
      się dziwne ale tak było, dwa razy wymówiła moje imię, ale to był
      bardzo smutny głos, gdyby mi ktoś powiedział tez bym nie uwierzyła.
      Ja też bym chciała wierzyć ,że tam jest zycie , ale moja mama
      wolałaby być ze mną niż tam gdzie jest.Twój tata zapewne też. Nie
      zapomne nigdy sytuacji kiedy mama zyła , było to dokładnie tydzień
      przed oparacją ,my z mamą byłyśmy w kuchni , mama myła naczynia , a
      ja siedziałam przy stole, i z dolnego korytarza słyszymy głos taki
      ochrypnięty damski głos, nie wiem co mówił , bo rozmawiałyśmy, ale
      słyszałysmy to na 200% i nikt mi nie powie,że przesłyszałysmy się.Ja
      nazwałam go głosem z zaświatów. Jak tak teraz analizuję to wiem,że
      ktoś z tamtąd przyszedł z ostrzeżeniem, ponieważ 4 miesiące poźniej
      mama zmarła. A jeszcze coś , na 8 miesięcy przed mamy chorobą ,
      wyśniło mi się ,ze mama zachoruje na raka, pamiętam obudziłam się w
      nocy i nie mogłam zasnąć. I nikt mi nie powie,że to nie było
      ostrzeżenie , (może moja nieżyjąca babcia przyśniła mi się i
      powiedziała to).
      Ja tez bardzo bym chciała ,żeby mama dała mi jakiś znak, ale taki
      bardziej konktetny, żeby zapukała do okna, albo nie wiem co,tak mi
      Jej strasznie brakuje. Jeszce opiszę jedno zdarzenie , było to w X
      ubr. Obudziłam się w nocy, o 3 nie mogłam usnąć, tak leżę godz. 3,
      4, 5 dochodzie szósta i ja oczy mam zamknięte , ale nie spię słysze
      kroki z dolnego korytarza, otwierają sie jedne drzwi, drugie, (choć
      zamykam je na klucz) ktoś wchodzi do pokoju , stoi chwilę i
      wychodzi, i znów otwacie i zamknięcie drzwi. To byla mama , przyszła
      do mnie, zobaczyć co u mnie . Wierzę w to co piszesz, twój tata jest
      przy tobie i nie sa to żadne wytwory wyobraźni.
      Ja kupiłam różne książki i tam tak piszą ,że zmarli dają nam znać w
      różny sposób. Nawet jak tam jest coś , to tak mi mamy brakuje ,
      nigdy już nie porozmawiam z nią, nie posmiejemny sie , to jest
      okropne, zycie jest do dupy, jednym zawsze z górki innym pod.Mama
      miała 63 lata, mogła jeszcze pożyć, ja nigdy nie byłam zbyt
      religijna,teraz chodzę na msze za mamę jak zawówię, a tak nie
      chodze , mam pretensje do boga, może on nie pozwala mojej mamie
      przyśnić się mi, nie wiem. Opisz jakich doświadczyłaś sytuacji ,
      jestem bardzo ciekawa. Pozdrawiam
      • osmiorniczka030 Re: Czy zmarli mowia do nas? 30.03.08, 23:55
        Czesc!

        Fajnie, poznac osobe, ktora takze poszukuje...

        Czytajac Twoj post nasunelo mi sie kilka uwag.

        1. SYGNALY

        Ciesze sie, ze Ty takze odbierasz takie "sygnaly". Ze mna bylo
        podobnie. Od dziecinstwa mam jakis taki "szosty zmysl", ktory od
        czasu do czasu pozwala mi odbierac rozne znaki. Podobnie, jak Tobie,
        udawalo mi sie "wysnic" pewne sytuacje, ktore sie pozniej wydarzyly.
        Tak bylo tez w mojej rodzinie. Podczas wojny siostra mojej babci w
        nocy zobaczyla ducha zmarlego przyjaciela. To bylo podczas wojny.
        Powiadomil ja w nocy o swojej smierci. Oficjalna wiadomosc przyszla
        dopiero rano, a ona wiedziala juz wczesniej.

        2. OSTRZEZENIE

        W przypadku mojego Taty z tym ostrzezeniem bylo podobnie. Moja
        zmarla babcia przysnila sie mojej siostrze dokladnie w noc przed
        Dniem Zadusznym. Powiedziala, ze jeszcze w tym roku umrze nasz Tata
        i ze smierc wcale nie jest zla, ze nie nalezy sie jej bac. Moja
        siostra powiedziala mi to dopiero po smierci Taty. Tata zmarl 26
        grudnia - w drugi dzien Swiat Bozego Narodzenia.

        3. ZNAKI OD TATY

        Ja na szczescie nie spotykam zmarlych, ani nie slysze ich glosu, czy
        krokow. Chyba bym dostala zawalu... Nigdy tez nie poszukiwalam
        kontaktu z Tata, bo jest to zabronione przez Kosciol. No i podobno
        nigdy nie ma tez pewnosci, ze to nie jest akurat zly duch, ktory sie
        pod kogos podszywa, bo takie sytuacje sie zdarzaja.

        Jednak mam wrazenie, ze sam Tata dawal mi znaki. Ja wiem, ze wyda
        sie to wszystkim smieszne, ale jak sie zorientowalam, ze to
        swiatelko ciagle mruga podczas modlitwy w godzine smierci Taty,
        stwierdzilam, ze moze Tata chce mi cos powiedziec. Jedyne, co
        przyszlo mi wtedy do glowy, to... alfabet Morse'a. Zapisywalam
        krotkie i dlugie mrugniecia. Na poczatku nic nie wychodzilo. Same
        literki, nie majace ze soba specjalnego zwiazku. Ale to mruganie
        nastepowalo tak szybko, ze nie moglam tez wlasciwie zanotowac
        sygnalow. W pewnym momencie odczytalam moje imie, a nastepnie
        przezwisko, ktore nosze (Tata mnie tak nazywal). Nastepnego dnia
        powtorzylam zapisywanie i znowu na poczatku wydawalo sie, ze nic, a
        potem, jak popatrzylam na kartke, okazalo sie, ze zrobilam blad w
        tlumaczeniu. Po naprawieniu bledow wyszlo "Nie martw sie". To bardzo
        mnie ucieszylo i dodalo sily do zycia. Wiecej juz tego nie
        powtarzalam, bo moja siostra wpadla w panike, ze to moze byc zly
        duch i ze tego nie wolno mi robic.

        Ja tez wciaz czekam na znak od Taty, ale taki, ktorego nie daloby
        sie wytlumaczyc w zaden inny sposob. Po smierci Taty bardzo
        pragnelam rozmowy we snie. Wierzylam w to, ze przyjdzie i da mi
        jakis znak, chcialam, zeby powiedzial, czy mnie jeszcze kocha, czy
        nie ma do mnie zalu, ze mnie wtedy przy nim nie bylo... I mimo tego,
        ze myslalam o nim calymi dniami, nie chcial mi sie za nic przysnic.
        Az pewnej nocy przyszedl we snie. To byl cudowny sen: Tata wrocil do
        domu, jak z jakiejs podrozy, radosny, zdrowy, w pelni sil. Zapytalam
        go:

        JA: Tato, co się z Tobą działo przez ten czas?

        TATA: Pan Bóg mnie wskrzesił

        JA: Serio, zmartwychwstałeś?

        TATA: Tak, zmartwychwstałem

        JA: Ale jaja, a my Cię pochowaliśmy

        Dlugo nie moglam zrozumiec, o co chodzi z tym zmartwychwstaniem.
        Przeciez religia uczy nas, ze zmartwchwstaniemy na koncu czasow, a
        Tata mi mowi, ze juz zmartwychwstal. A potem przeczytalam wywiad z
        Ksiedzem Malinskim:

        Na pytanie, czy istnieje mozliwosc kontaktu ze zmarlymi, bo niektore
        osoby twierdza, ze zobaczyly swoich smalych we snie lub na jawie,
        Ksiadz Malinski odpowiedzial:

        "Możliwość taka jest, dlatego że, umierając, idziemy do Boga nie
        tylko duszą, ale i ciałem. Jak to zwykliśmy mówić: w ciele
        uwielbionym. A więc zmartwychwstanie dokonuje się w momencie naszej
        śmierci. Przecież nie jesteśmy aniołami, jesteśmy ludźmi: istotami
        duchowo-cielesnymi. Niezależnie od tego, czy znajdziemy się w
        niebie, w czyśćcu, czy – nie daj Boże – w piekle. Ciało należy do
        istoty człowieka, odchodzimy z tego świata już zmartwychwstali".

        Ale byl i drugi sen, ktory mnie bardzo zasmucil i odebral sily do
        zycia i dzialania.

        W tym drugim snie, podczas kolejnej rozmowy na moje pytanie, czy
        jest w Niebie, odpowiedzial, ze prawie w Niebie. Odebralam to tak,
        jakby troche przeze mnie, ze ja go tu za bardzo trzymam, bo tak
        bardzo czekam na kontakt z nim. A na koniec powiedzial, ze nie moze
        tak mnie ciagle odwiedzac. Powiedzial, zebym wiecej nie czekala na
        niego. Ja to tez odczytalam tak, jakby Pan Bog mu tego zabranial.

        Byl jeszcze jeden sen. Kiedy go ujrzalam, przypomnialam sobie, ze on
        przeciez nie zyje i ze musze z nim porozmawiac. I wtedy... sie
        obudzilam. Tak, jakby rzeczywiscie nie wolno mi juz bylo z nim
        rozmawiac.

        Ja nie mam zalu do Boga. To sie musialo kiedys stac. Tyle razy
        uzdrawial Tate, tyle cudow zdarzylo sie w moim zyciu (moj Tata
        wygral walke z rakiem) ze nie moge miec pretensji. Ale zal
        pozostaje, bo zyl i tak za krotko - 69 lat. Ze mna tylko 30 lat.

        Czy Twoja mama zmarla w szpitalu? Podczas operacji?

        Pozdrawiam.
        • sonja12 Re: Czy zmarli mowia do nas? 31.03.08, 22:13
          Witaj, osmiorniczko030.
          Dziękuję również,że odpisałas.
          Pytasz o książki, więc tak, ja dokładnie kupiłam 3 książki:
          1. "Rozmawiając z niebem"- James van Praagh
          2. "Wędrówka dusz"
          3. "Umarli mówią do nas"
          Najbardziej podobała mi się ta pierwsza. Kupiłam za 5 zł w
          internecie. W sumie przesyłka kosztowła drożej niż książka, ale
          polecam ci z całego serca. Jest to książka oparta na faktach,
          mieszka w Stanach człowiek-medium, który ma zdolności kontaktowania
          się ze zmarłymi. Na prywatną wizytę czeka się 2 lata. Tam są same
          fakty,które autor ,czyli on-medium nie mógł wczesniej wiedzieć o
          zmarłych. Przeczytaj koniecznie, mnie ta książka dodała nadzieji,że
          mama widzi mnie z góry i jest przy mnie.
          2. Też ciekawa, opisuje wędrówkę duszy po smierci
          3. Kupiłam , bo zasugerowałam sie tytułem,ale są fragmenty, które
          ciekawią, nie tak ciekawa jak pierwsza. Chociaż w tej trzeciej tez
          opisują kontakty ze zmarłymi, jak nagrywano głosy z zaświatów.
          Między innymi pisza ,że dusza odwiedza swój dom , jak nikogo nie ma
          w nim, jak wszyscy ida do pracy.

          Ja osobiście chciałabym się skontaktować z takim medium , jak w
          pierwszej książce. Pytałam nawet na forum i ktoś mi napisał ,że
          niejaka Elena ma takie zdolnośći, ale strona nie chce mi się
          otworzyć, i nie wiem co zrobić. Nie ma nic złego w tym,i zły duch
          nie przyjdzie na pewno, ale zrozumiesz jak przyczytasz książkę.
          Może ty znasz kogoś takiego?

          Moja mama chorowała 4 miesiące , miała raka ślinianki, choroba
          bardzo podstępna, nie dawała żadnych znaków wcześniej, są to bardzo
          żadkie przypadki, 0,02%, a jednak. Nie wiem skąd się to wzięło ,
          nikt nie chorował na taka chorobę, to był szok. Do dzisiaj chwilami
          nie wierze ,że mamy nie ma. Mama była człowiekiem ruchu, jak sama o
          sobie mówiła, lubiła ogród, kwiaty, tak bardzo,tak dzisiaj siedze na
          cmentarzu siedze i myśle, dwa lata temu mama w pełni sił robiła na
          ogrodzie, cieszyła się wiosną, a teraz lezy w tym grobie. Nie
          zapomnę nigdy mamy słow jak powiedziała już w chorobie:Jak ja będe
          leżęc w tym grobie ","Ja się tak boje ciemności" Te slowa ma do
          dzisiaj w uszach.
          Jak mama leżała w łożku w domu, to mowiła ,że przyśnili Jej się
          rodzice, przyszli do Niej , stali koło łóża i byli tacy
          zadowoleni.Potem mama miała sen ,ze przeprowadz się do innego domu,
          i dwa miesiące później przeprowadziła się......
          Cos w tych snach jest, to nie jest tak,że się sni.

          Ja bardzo bym się chciała skontaktowac z mamą, tylko nie wiem ,czy
          taki ktoś u nas jest.
          Ja zawsze byłam osoba strachliwą, jak była mama , a cos puknęło w
          doku to bałam sie jak nie wiem, a teraz sama jestem i nie wiem ,
          zupełnie się nie boję, mama zawsze mi mówiła ,:Matka nigdy nie zrobi
          krzywdy swojemu dziecku" I zawsze przychodzi mi to na myśl. Nie wiem
          co się stało z moim lękiem, strachem , po prostu odszedł, nie wiem
          jak to wytłumaczyć.
          Tak ,ze nie bój się ,że to zły duch to mrugające światło, to twój
          tata chciałby cię uspokoić, j abym chciała dostac taki sygnał od
          mamy. Czekam i czekam na sen , z mamą , ale jakoś nic z tego. Nieraz
          wiem,ze to mama mi się śniła, ale nie pamietam, jak .
          Ja zazdroszcze ci takiego snu.
      • osmiorniczka030 Re: Czy zmarli mowia do nas? 31.03.08, 00:55
        Czesc. To jeszcze raz ja.

        Jeszcze pare spraw.

        Dziekuje Ci takze za slowa pocieszenia. To tak fajnie przeczytac, ze
        ktos w to wierzy, iz Tata jest obok mnie. Ja tez uwazam, ze cos w
        tym wszystkim musi byc. Wierze takze w to, ze Twoja mama rowniez
        jest obok Ciebie i Cie czasem odwiedza. Jeszcze pare miesiecy temu
        bym pewnie w to nie uwierzyla, teraz tak.

        Ostatnio na cmentarzu mialam tez taka zabawna sytuacje. Zupelnie,
        jakby Tata sie ze mna klocil. Musisz wiedziec, ze moj Tata za zycia
        nigdy nie pozwalal, zebym tracila na niego pieniadze zwlaszcza, gdy
        mi ich brakuje. No i byl bardzo uparty.

        Po smierci Taty chodze co tydzien na cmentarz. Co tydzien kupuje po
        2 duze wklady do zniczy. To mnie troche kosztuje w ciagu miesiaca, a
        po smierci Taty zaczely sie u mnie klopoty finansowe (mieszkanie
        jest bardzo drogie, wczesniej mieszkalismy razem i placilismy po
        polowie za mieszkanie. Teraz wiekszosc oplat spadla na mnie, a
        zarobkow nie mam wielkich). Zaczelam wiec szukac oszczednosci.
        Zastanawialam sie, czy nie powinnam kupowac tylko jednego znicza, bo
        to wychodzi duzo taniej. Od tego momentu, ile razy zaniose dwa
        znicze, to po tygodniu zastaje tylko jeden wypalony, a drugi w
        calosci. Tym razem bylo podobnie. Na poczatku tlumaczylam to sobie
        wichurami. Ale teraz nie bylo wichur. Deszcz tez nie zgasil, bo
        znicze byly pod daszkiem. No wiec zapalam ten drugi wklad,
        umieszczam go w obudowie, sprawdzam, pali sie. Odwracam na chwile
        glowe, znicz jest zgaszony. Potem znowu to samo. I tak kilka razy. W
        koncu powiedzialam do Taty, ze nic z tego, ze nie wyjde stad, dopoki
        nie zapale znicza. Wtedy sie udalo.

        Chcialam Cie zapytac, w jakich ksiazkach czytalas o tym, jak zmarli
        daja nam znac? Ja tez poszukuje takich ksiazek, ale zazwyczaj ten
        temat jest pomijany.

        Pozdrawiam. E.

        • sonja12 Re: Czy zmarli mowia do nas? 31.03.08, 22:23
          Ja odwiedzam moją mamę codziennie , mam blisko na cmentarz, wiem,że
          Ona by do mnie przyszła. Niektórzy nie chodzą na cmentarz, ja tego
          potrzebuję, chociaż na poczatku rozmawiałam z mamą, teraz troche
          mniej. Najgorsze sa święta, imieniny, rocznice, tęsknię strasznie,
          tak brakuje mamy, wtedy biorę się za jakąś pracę, tak jak mama
          pracuję w ogrodzie, lubie tam przebywac , sadzić kwiaty, grabić. Ja
          również chcialabym takiego niezbitego dowodu, że mama ma się dobrze,
          ale z drugiej strony już nie wiem w co wierzyć,.....
          W książkach , które czytałam pisza ,że zmarły musi dostac
          pozwolenie , na spotknie z nami, każdy ma przewodnika i od niego
          zależy, zazwyczaj jak nam jest dobrze zmarli nie przychodzą,ale jak
          nam źle to wtedy odbieramy od nich sygnały, wskazuja nam drogę,
          podpowiadają co robić. Czy masz GG? Będe już kończyć, przez
          przestawienie tej godziny ciężko wstac , a rano musze wstać.
          Pozdrawiam ewa
          • osmiorniczka030 Re: Czy zmarli mowia do nas? 02.04.08, 00:20
            Czesc

            Dziekuje za tytuly ksiazek. Sprobuje zdobyc ta pierwsza pozycje.

            Co do medium, to nie wiem, ja raczej nie mam zaufania do tego typu
            praktyk. Poza tym wiem, ze Kosciol zdecydowanie to odrzuca. Wlasnie
            przez te zle duchy, ktore podszywaja sie pod zmarlych. Moga tez
            opetac czlowieka. Latwo tez pasc ofiara oszustow. Mi siostra ciagle
            suszy glowe. Dlatego trzymam sie od tego z daleka. Nie twierdze
            jednak, ze to nieprawda. Daj znac, jesli uda Ci sie wziac udzial w
            takim seansie.

            Twoja mama bardzo przypomina mi moja babcie, ktora byla zakochana w
            swoich kwiatach i ogrodzie.

            Moj Tata byl prawdziwym wesolkiem. Jednak zycie dalo mu bardzo w
            kosc. Sam mowil o sobie, ze "zyje na kredyt". Mozna powiedziec, ze
            balansowal czesto na granicy zycia i smierci. Kiedy bylam malutkim
            dzieckiem po raz pierwszy trafil do szpitala na operacje naczyn"
            Nastapily komplikacje. Stan byl bardzo ciezki. Ponad miesiac lezal
            nieprzytomny. Modlilam sie za niego calymi nocami. I odzyskal
            przytomnosc. Od tego czasu srednio co dwa lata trafial do szpitala
            na kolejna ciezka operacje z zagrozeniem zycia. I znowu kolejne
            modlitwy i szczesliwe zakonczenia. Zupelnie tak, jakby te moje
            modlitwy trzymaly go przy zyciu. Pan Bog nie odebral mi go nawet,
            gdy pojawil sie rak nerki. W pewnym momencie choroby zaczely go
            doslownie miazdzyc. Atakowaly z kazdej strony. Zrobilo sie bledne
            kolo. Leczenie jednego organu, to zarazem szkodzenie innemu. Po
            kilku zawalach doszlo jeszcze to POCHP, niewydolnosc serca, nerki,
            problemy z watroba od nadmiaru lekarstw, bakterie szpitalne w
            plucach, ktore powodowaly czeste zapalenia pluc. POCHP powodowalo
            wypelnienie pluc wydzielina, zaczynal sie dusic. Niezbedne staly sie
            codzienne kilkugodzinne rehabilitacje i pobyty w szpitalu. W ciagu
            swojego zycia lacznie w szpitalu spedzil... ponad dwa lata. Gdy
            szedl do szpiala po raz przedostatni powiedzial "To juz moj koniec."
            Tych slow nie zapomne do konca zycia. Psychicznie byl sprawny i
            mlody duchem. Pamietal nawet najmniejsze szczegoly. No i przede
            wszystkim byl wspanialym ojcem i wielkim przyjacielem. Zyl moim
            zyciem i moimi problemami. Troszczyl sie o mnie. Teraz pomimo tego,
            iz wokol mnie jest przeciez tyle osob, ja czuje, ze zostalam sama.

            Co do strachu, to dla mnie najgorsze sa noce. Ja nie spie nocami.
            Bardzo balam sie na poczatku przechodzic kolo jego pokoju, czy do
            niego wchodzic. Nie balam sie Taty. Tata by mnie nie skrzywdzil.
            Balam sie... chyba tego cierpienia, smierci i godziny smierci Taty.
            Wysiadlam psychicznie. Puste lozko, pusty fotel i to cierpienie
            mojego Taty w kazdym miejscu tego pokoju, w kazdym meblu, w kazdej
            scianie. Teraz juz tak nie jest, bo "wyrzucilam to cierpienie i
            choroby Taty". Zrobilam remont pokoju, zmienilam meble. Z szarego
            pokoju zrobil sie kolorowy. Stare, ciezkie, bure meble zamienilam na
            nowe, lekkie i jasniutkie. Troche pomoglo, bo nie widze juz tej
            pustki i nie mam przed oczami tego cierpienia.

            Co do cmentarza, to ja nie mam mozliwosci chodzic codziennie. Gdybym
            mogla, pewnie bym tak robila, ale jestem co tydzien. Zadziwiajace,
            jak ludzie przezywaja smierc bliskiej osoby. Ja musze chodzic na
            cmentarz, czuc bliskosc Taty, mam wszedzie jego zdjecia, odwiedzam
            miejsca, ktore on kochal. Pogrzeb tez organizowalam ja, chcialam sie
            nim zajac do konca. Moja mama natomiast ani razu nie byla jeszcze
            na cmentarzu. Nie moze tez patrzec na zdjecia.

            Od pierwszych swiat bez niego po prostu ucieklam. Po raz pierwszy w
            zyciu wyjechalam w gory. Nie chcialam widziec tego pustego miejsca
            przy stole. W urodziny i rocznice smierci bede zamawiac msze sw.
            Dopiero zobacze, co to znaczy. W kwietniu po raz pierwszy sama bede
            obchodzila jego urodziny i imieniny...

            Mam GG. Numer sprobuje Ci wyslac prywatnie.

            Pozdrawiam. E.

    • ebszek Re: Czy zmarli mowia do nas? 17.04.08, 03:57
      Nie wiem czy mowia.Byc moze daja znaki, sama przezylam cos takiego
      po smierci mojego taty. Moj tata byl chory na raka mozgu, bylismy
      przygotowani ze umrze, ja sama przed pojsciem spac poprosilam Boga o
      lekka smierc zeby tatus sie nie meczyl. Zmarl pare godzin pozniej
      gdy spalismy. Gdy sie obudzila gdzies kolo 2 nad ranej nie slyszalam
      taty odechu, juz Go z nami nie bylo. Tata umarl w domu, gdy juz tate
      zabrali i polozylysmy sie spac, ja poczulam jak cos bardzo
      delikatnie dotyka mojej koldry, chwile lezalam a pozniej odwrocilam
      glowe dotknelam reka tego miejsca. I juz koniec co to bylo nie wiem,
      ale wiem ze bylo. Od tamtego czasu juz nic takiego nie przezylam.
      Niedawno zmarl moj dwuletni wnuk, niespodziewanie. Tesknie za nim
      ogromnie. I tylko dwa razy mialam dni ze wspominajac wnuka nie
      plakalam, bylam bardzo spokojna i taka cicha, za kazdym razem snil
      mi sie. Raz widzialam wnuka bardzo wyraznie, mowil do mnie. A drugi
      raz widzialam nas razem spiacych, ja sie zerwalam bo nie bylo
      przykrycia a on lezal sam. Sa rzeczy ktorych sie nie da wytlumaczyc.
      Czy to ze swiatlo przygaslo uspokoilo Cie, czy tylko zastanowilo. Ja
      mysle ze byc moze to dotkniecie bylo podziekowaniem od mojego ojca
      za modlitwe i za to ze bylam z nim do ostatniego tchnienia.
      • osmiorniczka030 Re: Czy zmarli mowia do nas? 19.04.08, 00:52
        Czesc

        Dziekuje za Twoja relacje. Zazdroszcze Ci takiego doswiadczenia.
        Takich przypadkow, jak opisujesz jest bardzo wiele. Czytam wlasnie o
        tym ksiazke. Okazuje sie, ze zmarli kontaktuja sie z nami na rozne
        sposoby. Albo po prostu wyczuwamy ich obecnosc albo dotyk, czujemy
        ich zapach albo ich slyszymy. Zdarzaja sie rowniez wizje na jawie
        lub w czasie snu albo tez polsnu. Bardzo duzo jest przypadkow
        podobnych do Twojego, w ktorych ktos wyczuwa obecnosc zmarlej osoby
        zblizajacej sie do lozka lub siadajacej na lozku. Podobno jest to
        rodzaj pozegnania zmarlych z nami i pocieszenia dla nas.

        Przygasajace swiatelko zawsze mnie zastanawialo, ale tez uspokajalo.
        Szczegolnie, gdy "reagowalo" na moje emocje. Glupio to zabrzmi, ale
        kiedy tylko zaczynalam plakac, ono migalo znacznie intensywniej. A
        kiedy plakalam w innym pomieszczeniu, nagle tez tam przygasalo
        swiatlo. Tak, to mnie uspokajalo.

        A czy Ty widzialas wnuka na jawie, czy we snie?

        Pozdrawiam.
        • ann177 Re: Czy zmarli mowia do nas? 20.04.08, 19:43
          witam, z uwaga czytam Wasze wypowiedzi. Sama mam taki problem. Dwa
          lata temu stracilam siostrzenca. Bardzo go kochałam,a on odszedl tak
          nagle.Jestem bardzo młoda osoba ale to przez co przeszlam
          spowodowalo ze czuje sie bardzo dojrzale. Moj siostrzeniec bardzo
          czesto przychodzi do mnie we snie.Gdy przyjdzie taki czas ze mam
          ochote poplakac(a jest tak najczesciej wieczorem)zaraz w nocy widze
          go,przytulam,rozmawiam.Wierze ze jest przy mnie i wdzi to co sie
          dzieje bo niby jak wytlumaczyc to ze sni mi sie wtedy kiedy
          najbardziej tesknie,kiedy o nim mylse... Kiedys snil mi sie w
          autobusie,jechalismy gdzies...Tydzien po tym snie autobus,ktorym
          jechalam zapalil sie.Naszczescie nic sie nie stalo ale po
          przemysleniu tego wiem ze chcial mnie ostrzec...Kiedys powiedzial mi
          słowa,ktore daly mi duzo do myslenia: nie pros Boga o smierc,pros o
          szczescie.Po tym snie bylam tak zdołowana ze nie chcialo mi sie
          zyc.Choc minely juz dwa lata nie czuje ukojenia...Tylko te sny daja
          mi sile i zawsze kiedy klade sie spac prosze go zeby przyszedl i
          mnie przytulil.
          • osmiorniczka030 Re: Czy zmarli mowia do nas? 20.04.08, 22:09
            Czesc

            Musialas byc bardzo zwiazana ze swoim siostrzensem. Czesto jest
            wlasnie tak, ze zmarli kontaktuja sie z nami w chwilach, gdy tego
            najbardziej potrzebujemy. Zazdroszcze Ci tych snow. Ja rzeczywiscie
            mialam kilka wyjatkowych snow, jednak Tata nie sni mi sie na co
            dzien, a tak bardzo mi go brakuje. Tak bardzo potrzebuje, zeby mnie
            znowu przytulil...

            Skoro dostalas od swojego siostrzenca takie przeslanie, to mam takie
            pytanie do Ciebie. Czy wczesniej prosilas Boga o smierc?

            Pozdrawiam.
            • ann177 Re: Czy zmarli mowia do nas? 21.04.08, 17:01
              wiesz co nie pamietam czy prosilam Boga o smierc... na pewno byly momenty ze
              chcialam juz odejsc i byc z nim,mialam wrazenie ze tak bedzie lepiej ale nigdy
              glosno tego nie mowilam bo to bylby cios dla moich bliskich. Moj siostrzeniec
              popelnil samobojstwo(mial 13 lat) i po tym co przeszlam nawet nie myle ze
              moglabym odebrac sobie zycie czy cos w tym stylu.On tego nie chcial
              zrobic,chcial sie "popisac" przed kolezankami,zażartowac ale na pewno nie myslal
              ze ta zabawa tak sie skonczy. Teraz kontaktuje sie z nim tylko przez sny i to
              bardzo mi pomaga.Zaraz po smierci okropnie sie go balam,balam sie ze przyjdzie
              do mnie,ze go zobacze a on we snie mi powiedzial: nie bój sie mnie.Od tamtej
              pory juz sie nie boje.Jesli chodzi o Tojego tatę to moze warto go poprosic o
              taki sen,o przytulenie...
              Pozdrawiam
              • osmiorniczka030 Re: Czy zmarli mowia do nas? 22.04.08, 22:52
                Czesc

                Przepraszam, ze o to zapytalam, ale probowalam powiazac Twoja
                rozmowe z siostrzencem we snie z zyciem.

                A co do mojego Taty, to rzeczywiscie musze go poprosic o taki sen z
                przytulaniem. Chociaz uwazam, ze jesli on gdzies tam jest i widzi
                jak cierpie, widzi, czego potrzebuje, powinien to zrobic sam, bez
                mojego upominania sie.

                Chyba juz od tego wariuje...

                Pozdrawiam.
        • ebszek Re: Czy zmarli mowia do nas? 25.04.08, 20:43
          To jest cala historia z moimi snami. Gdy zmarl moj tata pokazywala
          mi sie jego postac, nigdy do mnie nie rozmawial, pokazywal sie tak
          jak w zyciu. Raz pamietam obieral ziemnaki i odwrocil do mnie twarz
          i mial tak duze oczy jakby mu wyplanac a oczodoloe ja mu
          powiedzialam nie strasz mnie i ocknelam sie albo obudzilam. Kiedys
          widzialam jego twarz w jasnej poswiacie i w tynm samym czasie twarz
          wnuka tez w takiej poswiacie.Twarze jakby plynely w ciemnosci.
          Zastanawialam sie pozniej co to moze znaczyc, czyzby duch mojego
          ojca wstapil w w cialo mojego wnuka. Zaraz po tym moj wnuk zginal.
          Po smierci wnuka wiem na pewno ze to byl sen, widzialam mojego
          tate, slyszalam moja mame gdy zobaczylam tate to pomyslalam ze
          jeszcze go nie przywitalam, podeszlam do niego powiedzialam dzien
          dobry i pocalowalam go w oba policzki. W tym samym snie moj wnuk
          mowil do mnie, mial dwa latka gdy zmarl, ale on mowil do mnie pomoz
          mi tylko ty mozesz mi pomoc. Ja go wzielam na rece i kolysalam aby
          go uspic, tak jak niemowle. Co dziwne czulam go w swoich ramionach.
          Inny sen to go tylko widzialam jak spal ze mna w lozku tylko ze ja
          wstalam aby poszukac okrycia. A to ze ukazywaly mi sie postacie
          tylko na chwile to mysle ze to mogla byc jawa. Ostatnio pokazal mi
          sie wnuk przez chwile pamietam ze pocalowalam go w policzek i
          pomyslam ze on wcale nie jest zimny. Troche tego napisalam, nigdy
          sie nie zastanawialam nad snami i zmarlymi. Bardzo mi brakowalo
          taty gdy zmarl, ale ja mieszkam za granica takze nie widzielismy
          sie zbyt czesto bardziej brakowalo mi swiadomosci ze jezeli pojade
          to juz go nie zobacze. A wnuk, bylam z nim bardzo zzyta, corka
          pracuje a ja sie nim opiekowalam. Takze byc moze z tej tesknoty za
          nim wywolalam pewne wizje. Dziekuje za odpowiedz. Pozdrowienia
          • ann177 Re: Czy zmarli mowia do nas? 27.04.08, 18:15
            witam,
            Moja mama tez stracila wnuka jednak nigdy jej sie nie snił. Ona pzezywa jakies
            załamanie moze nie psychiczne ale religijne. Nie moze sie modlic za swego
            wnuka. Jest w niej ogromna bariera.Nie moze sie pogodzic z tym co nam sie
            przytrafiło.Teraz sen jest dla mnie drugim zyciem- zyciem w ktorym moge
            porozmawiac z moim ukochanym siostrzencem, zyciem do ktorego ja kiedys doalacze
            i wcale sie togo nie boje.
            pozdrawiam
              • sonja12 Re: Czy zmarli mowia do nas? 30.04.08, 21:26
                Do skorpoinica11
                Mam do ciebie pytanie, czy warto kupić tę książkę, Ostatnio
                kupiłam "Umarli mowia do nas" i byłam zawiedziona, przeczytałam ,
                ale nie była taka ciekawa. Zaplacilam 35 zł, zasugerowałam się
                tytułem. Jest to książka napisaa przez księdza, F. Brune? Nie wiem
                czy czytałaś. Napisz,jeżeli możesz, czy jest ciekawa?
                • skorpionica11 Re: Czy zmarli mowia do nas? 01.05.08, 14:48
                  Moim zdaniem jest ciekawa i dlatego Polecilam ;)
                  R.R. opisuje swoje zycie oraz jak pomagał ludziom w okresie
                  załoby ,spotkania ze zmarłymi przekazywał informacje które
                  sw.p.osoby chciały przekazac bliskim,"tamten swiat" tez ma swoje
                  prawa i na zawolanie tez nie zawsze przychodza zmarli .itd.

                  sonja a ty jakiej lektury szukasz wiesz co chcesz ?


                  sonja12 napisała:

                  > Do skorpoinica11
                  > Mam do ciebie pytanie, czy warto kupić tę książkę, Ostatnio
                  > kupiłam "Umarli mowia do nas" i byłam zawiedziona, przeczytałam ,
                  > ale nie była taka ciekawa. Zaplacilam 35 zł, zasugerowałam się
                  > tytułem. Jest to książka napisaa przez księdza, F. Brune? Nie wiem
                  > czy czytałaś. Napisz,jeżeli możesz, czy jest ciekawa?


                  --
                  "Nie przywiazuj sie do wyobrazenia,jakie masz o ludziach-i tak cie
                  rozczarują."
                  Ursula Steinbrinker
          • osmiorniczka030 do ebszek 14.05.08, 00:28
            Czesc

            Czasem to, co wydaje nam sie zwykla halucynacja, jest po prostu
            wizja, tylko my o tym nie wiemy.

            Jesli chodzi o wspomniane przez Ciebie "wizje", to bardzo
            charakterystyczne jest to, iz ukazujace sie postacie sa otoczone
            jasna, zlota, badz wlasnie niebieska poswiata. Czasem widac fragment
            ciala, postacie czesto unosza sie nad ziemia.

            Jakze duzo moglibysmy sie dowiedziec na temat swiata zmarlych, gdyby
            kazdy mial odwage mowic o tym, co mu sie przydarzylo. Niestety
            zazwyczaj wydaje nam sie, ze to zwykly sen, zwykly zbieg
            okolicznosci, czy zwykle halucynacje...

            Pozdrawiam.
    • kimmie_baby Re: Czy zmarli mowia do nas? 03.05.08, 06:54
      świętujesz ojca śmierć zamiast cieszyć się, że miałaś okazję spędzić
      z tym człowiekiem jakiś czas.

      jak już umrzemy to naprawdę mamy lepsze rzeczy do robienia niż
      zajmowanie się albo własnymi czy cudzymi dziećmi. całe szczęście.

      religia, którą odbierasz jako karę?

      to rzeczywiście był dla Ciebie spory szok i dobrze by było
      porozmawiać o tym (krótko) z lekarzem. przykro mi, że nie mógł żyć
      wiecznie i może Wasz związek był zbyt dobry aby go dłużej utrzymać a
      tak masz przynajmniej dobre wspomnienia.
        • mirabeela tak 12.05.08, 01:59
          przez sen
          w moich snach mam świadomość śmierci TEJ osoby
          pytam ja czy wie,ze umarła
          mówi, ze jest żywa

          nie boje sie jej
          wciąż probuje o cos zapytać

          ona dobrze to wie
          i nic mi nie mówi


          jestem natrętna, a ona wciąż to swoje 'daj mi spokój', 'daj spokój'

          przed jej śmierci umówiliśmy sie, ze mi wszystko powie-ona w tym śnie pamięta
          swoja obietnice, a ciągle mnie odsuwa

          każe jej śnic mi sie codziennie..
          ale chyba ja mecze


          czasami, gdy ja pytam-o element tamtego świata-każde mi przestać pytać, dając do
          zrozumienia,ze jest jak mowie..
          • sara441 Re: tak 12.05.08, 09:24
            też mówilam: " czy wiesz, że nie zyjesz?", odpowiedział,: tak
            mówią, ale ja tego nie czuję" - to było we śnie...
          • osmiorniczka030 do mirabeeli 13.05.08, 23:54
            Czesc

            Mysle, ze juz samo to, iz spotykasz we snie zmarla osobe i z nia
            rozmawiasz jest czyms wyjatkowym. W dodatku laczy Was umowa. Czy
            mozesz napisac cos blizej na temat tej umowy? Co to za umowa, w
            jakich okolicznosciach i z kim ja zawarlas.

            W ksiazkach, ktore czytam, odnajduje opisy ludzi, ktorzy twierdza,
            iz mieli taka umowe ze zmarla juz osoba. Czesto jest tak, ze zmarly
            ja dotrzymuje i w jakis sposob daje znak, ze zyje. Jednak zmarli
            zazwyczaj nie opowiadaja o tym, jak tam jest...

            Ja tez mecze mojego Tate. Nie zawsze mi sie to udaje, ale wiele
            razy, gdy spotykam go we snie, mam swiadomosc, ze to sen i ze
            spotykam zmarlego Tate. Wtedy probuje mu zadac pytania i... budze
            sie.

            Mysle, ze my nie mozemy za duzo wiedziec. Ale oni daja nam znaki, ze
            zyja. Jestem o tym coraz bardziej przekonana.

            Nie wiem, jak zachowywac sie wobec zmarlych, zeby ich nie dreczyc, a
            jednoczesnie zeby samemu nie zwariowac. Moja siostra, ktora swego
            czasu duzo naczytala sie o "tamtym swiecie" mowi, ze zmarlych nie
            nalezy meczyc i niepokoic. Z drugiej strony, kiedy rozmawialam z
            ksiedzem, on radzil, zeby wlasnie rozmawiac ze zmarlymi. Chyba we
            wszystkim trzeba zachowac umiar...

            Pozdrawiam.
          • mirabeela Re: tak 31.05.08, 15:23

            ''Mysle, ze juz samo to, iz spotykasz we snie zmarla osobe i z nia
            rozmawiasz jest czyms wyjatkowym. W dodatku laczy Was umowa. Czy
            mozesz napisac cos blizej na temat tej umowy? Co to za umowa, w
            jakich okolicznosciach i z kim ja zawarlas.''


            Umowa była od zawsze
            dorozumiana

            o śmierci bardzo często sie mówiło, bo każdy bal sie nieznanego
            a 'moja zmarła' bala sie bardzo

            miała powiedzieć 'od razu'
            czekaliśmy na znak

            była świadoma, ze umiera

            sny mam z nią rożne-ale od jej śmierci nie jest już w nich żywa-tzn. 'mówi nie
            mówiąc', a w moich snach zawsze jest już po jej śmierci 'w realu' i mam tego
            wówczas świadomość

            sny są zawsze bardzo przyjemne:
            patrzy na mnie, daje mi znaki głową w tym śnie, zwraca sie spośród ludzi wprost
            do mnie..

            ostatnio przestałam chcieć ja widzieć w snach: nie wzywam jej,

            wiem, ze gdybym chciała-byłaby, ale czuje ze robi to bo wie, jakby było gdy
            żyła, a teraz jest u niej zupełnie inaczej, a ja nadal jestem tutaj i ciężko jej
            jest wypośrodkować..




            wszystko to, o czym teraz pisze, to moje odczucia.
            wcześniej tak 'dosadnych' snów nigdy nie miałam.
            te sny tez pamiętam w całości.


            poza tym po jej śmierci, uznałam, ze bez sensu jest czuć smutek i zaczęłam sie
            pocieszać, ze przecież i ja kiedyś umrę i będę tam gdzie ona- siłą rzeczy..

            ostatni sen był o tym, ze byłam u niej na kolanach, a ona mnie głaskała-chociaż
            ja głaskania nie lubię-tak tu było to przyjemne



            mam tez pewność, ze ona juz o wszystkim wie-nawet o tym, o czym nie wiedziała,
            gdy żyła i ze jest bardziej sprawiedliwa i że inaczej mnie traktuje.

            bo pogląd na pewne sprawy-w tym życiu miałyśmy bardzo podobne, tylko jej nie
            mówiłam..
        • kimmie_baby Re: Czy zmarli mowia do nas? 13.05.08, 05:32
          Nie wiem Skarbeńku Drogi jak by Ci to tak taktownie wytłumaczyć ale
          pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej: tzn. tata miał funkcję i mama
          miała funkcję a ja jako dziecko to już i taką mamy przyjaciółką się
          zajęłam ale to było po tym jak rodzice jakoś tak sprawili, że sama
          pamiętam jak stałam (nie klęczałam bo wiedzieliśmy iż dom to nie
          kościół) w kącie jak dziadek próbował wejść do kościoła ale nie mógł
          bo zmarł jak dotknął wody święconej. Od tego czasu uważam.
        • annmaria Re: do kimmie_baby 14.05.08, 09:34
          Sonja!
          To biedne stworzenie wypisuje debilizmy wlasnie po to zeby innych denerwowac.
          Wiesz stuknieci ludzie tez musza zyc... Tylko czemu nie zasiegna porady specjalisty?
          --
          Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
          nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
          ludziom i Bogom...
          • osmiorniczka030 Re: do kimmie_baby 14.05.08, 13:46
            Czesc

            Mysle, ze powinnismy ja ignorowac. Moze wlasnie o to jej chodzi,
            zeby wywolywac na forach zamieszanie. A moze to jej sposob na
            radzenie sobie z jakimis problemami? W kazdym razie nie ma co sie
            niepotrzebnie denerwowac i wchodzic w dyskusje bez sensu.

            Do annmaria: Bardzo mi sie podoba Twoj znak rozpoznawczy na tym
            forum. Czy to jakis cytat, czy Twoje slowa?

            Pozdrawiam.
            • annmaria Re: do kimmie_baby 14.05.08, 20:32
              To jest fragment wiersza Jozefa Bujnowskiego poety pisarza. Niegdys byl
              profesorem a potem przyjacielem mojego Ojca.Tatus mial na wizytowce wypisane te
              slowa a potem...na klepsydrze. On juz wie co na tamtym jest brzegu.
              Masz racje trzeba ignorowac bo nie ma co sie denerwowac jakims psycholem ale z
              drugiej strony krew sie w czlowieku burzy ze na takim forum gdzie porusza sie
              strasznie trudne i bolesne tematy produkuja sie popaprancy. Pozdrawiam. Anka
              --
              Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
              nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
              ludziom i Bogom...
              • radca Sen i " rozmowa z Dawidem " ...+++ 14.05.08, 21:58
                Mialem sen w ktorym dzwonil do mnie Sp Dawid........

                "No... to ja "
                - Dawid ! - gdzie jestes ?
                " W Ambulatorium "
                - ale gdzie ?
                " w Przysieku "
                - Dawid ! ale gdzie to jest ?
                " Jak sie jedzie na Warszawe "
                - czekaj tam, my zaraz z mama przyjedziemy tam ! Czekaj na nas !
                " Juz nie zdazycie ...(:"
                - Czekaj na nas !!!

                cisza....

                Po obudzeniu sie,zaczalem patrzec i szukac na mapie- czy jest wogole
                taka miejscowosc ? Jaki to moze miec zwiazek ? Taki sen,jakas
                wymieniona miejscowosc.Czy mozna rozumiec sen ?....hmmm.Nie bylo
                takiej miejscowosci na mapie.Szukalem na trasie z Bydgoszczy do
                Warszawy - nie znalazlem.Szukalem rowniez wzdluz WISLY - nic.Po
                krotkim czasie kupowalem czerwone roze w Kwiaciarni "GOLBA" w starym
                Fordonie.Chcialem jechac jeszcze na grob Dawida.Wlasciciele
                Kwiaciarni znali mnie jeszcze ze szkolnych lat.Zaprosili do siebie
                na filizanke kawy.
                W czasie rozmowy padlo pytanie: "snil ci sie syn "?
                Odpowiedzialem,ze tak.Koniecznie pragneli uslyszec - jaki byl to
                sen ? Opowiedzialem dokladnie oraz to,ze szukalem ta miejscowosc na
                mapie - lecz jej nie znalazlem.Byc moze nie istnieje ? Wtedy
                uslyszalem " alez jest taka miejscowosc "! Uslyszalem znowu:
                " tam stoi Krzyz ksiedza Popieluszki ".Zrobilo mi sie zimno i goraco
                z wrazenia.Alez tak, jak moglem tego nie wiedziec ? Prawie 10 lat na
                emigracji,wiec nie mialem okazji jezdzic tamta TRASA.Jezdzilem
                wlasnie czesto ul.Nowotorunska(jak wspominalem w jednym z
                poprzednich postow).Przysiek.... jest to " trasa na Warszawe ".
                Bydgoszcz,Fordon,Torun itd.Stara trasa do Warszawy.Okazalo sie
                wiec,ze miejscowosc wymieniona przez Dawida - istnieje.Teraz zadalem
                sobie pytanie : co ma wspolnego z tym "Ambulatorium " ? Byc moze tam
                w Przysieku znajde jakas odpowiedz ? Pojechalem do tej miejscowosci.
                Szukalem i pytalem - nie ma tutaj "Ambulatorium ".Wiec co robic ?
                Udalem sie do "Krzyza ksiedza Popieluszki ". Kupilem wczesniej znicz
                i kwiaty.Stojac przy krzyzu i modlac sie,wzrok moj sciagniety zostal
                na napis.Slowa na krzyzu, mocno rzucaly mi sie w oczy :
                " OBY Z TEJ SMIERCI WYROSLO DOBRO "
                --------------------------------------

                cdn.
                radca
                • radca Re: Sen i " rozmowa z Dawidem " ...+++ 14.05.08, 22:14
                  " OBY Z TEJ SMIERCI WYROSLO DOBRO "
                  -------------------------------------

                  Czulem,ze nastapilo wtedy zlo w Sluzbie Zdrowia ( nie tylko w Stacji
                  Pogotowia Ratunkowego ).Byc moze jest tego duzo ? Byc moze szerzy
                  sie jak epidemia ?
                  "OBY Z TEJ SMIERCI WYROSLO DOBRO " .Postanowilem,ze wytrwam do konca
                  tych Procesow.Postanowilem badac kazdy szczegol i ukazywac go.
                  Postanowilem wtedy,ze nie bede czul nienawisci do Sluzby Zdrowia,
                  lecz poprzez ukazywanie i potepianie zla ( ktorego nie brakuje ) -
                  pragne przyczynic sie do " wyrastania dobra ".

                  Jesli poprzez moje dzialania uda sie uratowac choc jedno zycie
                  ludzkie ....

                  radca
                • annmaria Re: Sen i " rozmowa z Dawidem " ...+++ 14.05.08, 23:57
                  Moj Ojciec byl bibliofilem. Kochal ksiazki. W domu moich Rodzicow jest ich nie
                  wiem ile ale pewnie niezla biblioteka publiczna. Jak mial wolny grosz kupowal
                  jak nie mial jezdzil do ksiegarni i ogladal. Nawet juz po radioterapii zginal
                  nam na wiele godzin. Staruszek z chodzikiem. Od zmyslow odchodzilam a okazalo
                  sie ze wsiadl do autobusu z chodzikiem a jakze i pojechal do ksiegarni. Bywalo
                  tez nierzadko ze podkradal ksiazki z mojego domu. Ablo pozyczal na wieczne
                  oddanie. Gladzil je podklejal. Dalam mu kiedys na chwile slownik. No i zostal u
                  niego. Jak juz bylo zle nie zajmowalam sie slownikiem. Pare miesiecy po smierci
                  Jego przy porzadkach w Jego pokoju mysle wezme przyda mi sie. Zabralam. Znow
                  minelo kilka miesiecy. W czasie sprzatania nie wiem czemu wyjelam slownik w
                  polki. Tylko ten slownik. Odkurze mysle. Wzielam go do reki i ...Boze moze cos
                  mi w nim zostawil. Jakis slad jakas mysl. Otwieram a tam za okladka kartka
                  zlozona na pol. Czytam... Napisal naglowek Do Ani Kiedys...
                  Kiedys wiadomo kiedy i wiersz taki wiersz gdzie poeta napisal jak zyc co robic w
                  zyciu zeby byc szczesliwym. Znak? Przypadek? Wazne ze od Niego.
                  --
                  Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
                  nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
                  ludziom i Bogom...
    • zwierze_futerkowe Re: Czy zmarli mowia do nas? 16.06.08, 01:37
      Ja dostawałam ostrzeżenia w snach, tylko nie umiałam ich zinterpretować. Sny
      były koszmarne, tzn. nie jakiś horrory, ale męczące i przerażające do tego
      stopnia, że bałam się chodzić spać. Myślę, że moja nieżyjąca babcia chciała mnie
      w ten sposób ostrzec przed śmiercią mojej mamy (a jej córki).
      I jeszcze coś: ilekroć ma się coś złego zdarzyć w moim życiu, śnią mi się
      wampiry. Lubię horrory i wampirów się nie boję, ale zawsze po takim śnie
      przydarza mi się jakaś katastrofa. A było i tak, że uniknęłam czegoś złego tylko
      dzięki temu, że w nocy śnił mi się wampir i byłam bardzo ostrożna. Podobno
      wampiry nie istnieją. To dlaczego akurat one mi się wtedy śnią?
      • agnesep Re: Czy zmarli mowia do nas? 01.07.08, 23:30
        Ja mysle, ze dostalam serie znakow gdy umieral moj dziadek.
        Na poczatek chcialam nadmienic, ze moj dziadek byl zawsze osoba bardzo dokladna, nie cierpial bezczynnosci oraz musial miec wszystko dokladnie rozplanowane.

        No i chyba sobie tez tak rozplanowal smierc poczawszy od daty jego odejscia.
        Rodzina i bliscy znajomi stwierdzili, ze dziadek jakos tak chyba specjalnie wybral taki a nie inny dzien smierci pode mnie. Ja mieszkam za granica i o tym, ze zle bylo dowiadywalam sie od rodzicow. Od paru miesiecy bylo z nim zle, w ostatnim to wogole bylo tragicznie, dwa razy to juz wlasciwie zaczynala byc prawie agonia, z ktorej wychodzil jak tylko moja mama zaczynala nadmieniac, ze ja juz wkrotce przyjade i zobacze sie z nim. Przyjechalam do Polski na okolo 2 tygodnie i dziadek zyl tydzien dzieki czemu moglam sie z nim pozegnac, umarl na poczatku drugiego tygodnia tak, ze udalo sie zorganizowac pogrzeb akurat przed mym wyjazdem. Dziadek byl zawsze bardzo zorganizowany i teraz tez chyba to sobie "sprytnie" rozplanowal.

        Moj dziadek umarl w niedziele kolo godz 16.
        Jak jeszcze zyl, jezdzilismy do niego do szpitala tez zawsze na 16. W dzien jego smierci tez mielismy tak pojechac. Akurat bylo jakies swieto i planowalismy na okolo 13 pojsc do restauracji na obiad. wszystkie w okolicach byly albo zamkniete albo byly komunie. tak wiec po zastanawianiu sie "co robimy" zdecydowalismy pojechac do szpitala wczesniej. bylismy od kolo 2 do 3. mielismy zostac dluzej, ale babcie nagle krzyz rozbolal takze po 15 wrocilismy do domu. Dziadek zmarl godzine pozniej. chyba nie chcial bysmy byli wtedy przy nim. chcial byc zapamietany zywy. poza tym o jego smierci dowiedzielismy sie dzien pozniej bo ponoc lekarze zgubbili nr komorki ojca. najpierw sie wscieklismy potem zaczelismy myslec, ze moze i lepiej. dostac wiadomosc wieczorem gdzie nic nie da sie zrobic, zwariowalibysmy a tak jak dowiedzielismy sie rano od razu przystapilismy do zalatwiania spraw formalnych.

        Moze to byly zbiegi okolicznosci, a moze dziadek chcial nam zaoszczedzic patrzenia sie jak umiera, niemocy tylko chcial by wszystko poszlo sprawnie i od razu bo on za zycia wlasnie taki byl.

        --
        agnesepm@yahoo.it
        moje gg: 8883124
      • halas1961 Re: Czy zmarli mowia do nas? 04.07.08, 21:23
        Mnie sie sni moj ojciec, kiedy dluzej niz tydzien nie jestem na cmentarzu.
        Obecnosc corci czuje caly czas, ale ona dopiero dwa miesiace temu odeszla.
        Bardzo bym chciala, zeby mi sie przysnila, albo dala jakis namacalny znak, ze
        jest jej tam dobrze.
        od smierci snila mi sie tylko jeden raz i bardzo krotko.
        Natomiast przez cale zycie mniej wiecej dwa, trzy razy w roku mialam sen (odkad
        urodzilam dzieci), ze moje dziecko lezy w trumnie i bedzie pogrzeb. Tylko nigdy
        nie bylo wiadomo w tym snie czy to pogrzeb syna czy corki. Potem przez kilka dni
        po tym snie czulam straszny niepokoj.
    • basia2012 Re: Czy zmarli mowia do nas? 04.07.08, 16:54
      Jeżeli się wsłuchasz to wiesz że rmarli nas chronią i ostrzegą przd
      niebespieczeństwem. Doświadczyłam tego na własnej skórze.Moja zmarła
      córka często ostrzega mnie przed kłopotami i jak do tej pory
      skutecznie ich unikam.Myślę że każdy może taką łącznośc nawiązac ze
      zmarłym bo nasi zmarli nas kochają
    • maria_antonieta Re: Czy zmarli mowia do nas? 19.07.08, 20:58


      Czytam Wasze posty i milej mi sie na sercu robi. Ciesze sie, ze sa
      jeszcze ludzie na tym naszym padolku, ktore traktuje te sprawy
      powaznie. Mam 23 lata i spore doswiadczenie w tej "dziedzinie":). Po
      pierwsze dzieki pewnej zmarlej 4-latce, ktorej dusza zglosila sie do
      mojej znajomej o "pomoc", a po drugie dzieki mojemu zmarlemu
      wujkowi, ktory zawsze mi mowil, iz po smierci bedzie blisko mnie.

      Moze dodam do dyskusji pewna uwage: im osoba za zycia jest bardziej
      uduchowiana, tym lepszy z nia po smierci kontakt. W skrocie: gdy za
      zycia cielesnego jestem swiadoma istnienia Drugiej Strony, po
      smierci bedzie bedzie mi latwiej "dawac znaki" mym bliskim...

      Wyzej wspomniany (w ktoryms z postow) Przewodnik rzeczywiscie
      istnieje. To nasz slynny z modlitw, w naszej kulturze znany jako
      Aniol Stroz.

      Pozdrawiem goraco...:)
    • laska251 Re: Czy zmarli mowia do nas? 20.07.08, 21:44
      mysle ze cos w ym jest.kilkanascie lat temu zmarł moj ukochany
      dziadzius.snił mi sie przez ok pół roku codziennie,tylko do mnie
      przychodził i tylko ja go widziałam chocia inni byli w domu gdzie
      dziadek mieszkał.jak zapytałam czy TAM jst do brze odpowiedział ze
      tak ale na ziemi tez było dobrze.snił mi sie pogrzeb-dziadzius w
      trumnie w kaplicy odkryty-zył o czym ja tylko wiedziałam i chciałam
      wszystkim powiedziec-ale mezczyzna ktory był blisko trumny bez słów
      zabronił mi tego kategorycznie.nie wiem kim był.dziadek mówił mi ze
      taki pogrzeb musi być ale ze on nadal zyje. że podrużuje sobie po
      polsce spotkałam go pewnego razu w pociagu).GŁÓWNIE TE SNY BYŁY
      DOBRE.nie miała jakichs ostrzezen od dzidziusia tylko te sny.bardzo
      byłam z nim związana i bardzo go kochałam.zmarł 2 tygodnie przed
      moja matura
    • basia2012 Re: Czy zmarli mowia do nas? 21.07.08, 10:37
      witaj,cztałam twój post i muszę też na niego odpisac,miałam dziwny
      przypadek,myśli które mówiły o kobiecie,myślałam że to sonja ale tą
      właściwie kobietę spotkałam w trawaju jak jechała do rodzny na śląsk
      jej mała córka4latka podeszła do mnie i powiedziała;chcesz byc moją
      babcia bo ja jej nie mam,chciałam tym bardziej,że córka odeszła nie
      pozostawiając wnuków,czy to nie opieka córki która wie że zostałam
      sama i tak mi pomogła.Mam zamiar rozpeszczac tą małą damę za
      pozwoleniem jej mamy.Matka tej kobiety zmarła na raka wątroby.
    • agulakw Re: Czy zmarli mowia do nas? 21.07.08, 13:59
      Bardzo ciesze sie, ze traflam na ta rozmowe :)
      Moj Tata zmarl niedawno (koniec czerwca) nagle w wieku 55lat. Przed
      jego smiercia mialam sen, jak cos zlego ma byc to zazwyczaj mam
      takie dziwne sny, ale potrafie rozroznic takie zwykle sny od tych,
      ktore "przepowiadaja" cos zlego. Nie wiem jak to wytlumaczyc ja
      poprostu wiem ze cos zlego sie wydarzy. Tak tez bylo przed smiercia
      Dziadka ojca mojego Taty, tylko ze wtedy nie wiedzialam na kogo
      padnie a teraz mialam sen zwiazany bezposrednio z Tata.

      Poniewaz wierze w zycie po smierci (moj Tata tez wierzyl) i wiem,
      ze mojemu Tacie jest teraz dobrze jest mi lzej gdyby nie to to
      chyba bym zwariowala.

      Tata w tym krotkim okresie snil mi sie 5 razy i za kazdym razem to
      ja kontrolowalam te sny. Wiedzialam, ze on niezyjei chcialam mu
      zadac konkretne pytania i dostawalam konretne odpowiedzi. W
      zasadzie nie interesuje mnie to jak jest po drugiej stronie, ale to
      czy jemu jest dobrze. I powiem Wam ze dzisiaj jak mi sie snil to
      najpierw stanal obok mnie i byl jakis taki duzo za wysoki wiec mu
      powiedzialam, ze jest nienormalnie wysoki zeby sie troche obnizyl i
      nagle byl juz swojego wzrostu, potem zaczelismy isc i on mnie
      wyprzedzil i cos mowil wiec go poporsilam zeby zwolnil bo nie
      rozumiem co mowi :) wiec zwolnil a ja zapytalam czy jest mu dobrze
      powiedzial, ze jest mu dobrze. Powiedzial mi tez ze nawet nie wiem
      jak fantastycznie tam jest. Zapytalam o jego rodziców jak z nimi i
      niesttey nie zrozumialam jego wypowiedzi dokladnie, ale martwil sie
      o dziadka (swojego tate) moze potrzebuje modlitwy dzisiaj zadzwonie
      do wujków i powiem zeby zamówili msze za dziadka koniecznie. Poza
      tym powiedzial mi ze kiedys wszyscy sie tam spotkamy, zapytalam czy
      wyjdzie po mnie i tak bardzo mocno mnie przytulil, odpowiedzial, ze
      wyjdzie, ale jeszcze nie czas na mnie :) potem powiedzial, ze musi
      juz isc.

      Ciesze sie ze mi sie przysnil bo wczoraj mialam dola i nic mnie nie
      obchodzilo poza tym czy moj Tata ma sie dobrze i ciagle to
      powtarzalam w myslach cokolwiek by mi ktos nie poiwedzial to sobie
      myslalam: ale mnie to wcale nie obchodzi, mnie obchodzi tylko to
      czy tacie jest dobrze.

      Czesto mam takie sytuacje w ktorych wiem, ze moj tata czuwa nad
      nami i wiem, ze jak tylko poprosze go o pomoc to pomoze.

      Zaraz po jego smierci miala taki ogromny spokoj w sobie i
      kilkakrotnie odczulam jego obecnosc mimo, ze go nie widzialam i
      mowilam mu wtedy, zeby sie nie martwil i byl spokojny bo my sobie
      tu poradzimy :)
    • basia2012 Re: Czy zmarli mowia do nas? 22.07.08, 09:12
      Mogę ci odpisac,zwasze mnie ostrzega1-mamo nie pal bo będziesz chora
      leczę się do dzisiaj 2-idz do sądu a sprawę wygrasz wygrałam,uważaj
      na tę osobę bo stracisz na tym,straciłam bo zlekceważyłam.Teraz
      jestem w trakcie załatwiania sprawy,mówi że się uda i myślę że tak
      będzie już nie jestem taka sceptyczna jak kiedyś
        • m.nikla Re: Czy zmarli mowia do nas? 29.07.08, 16:51
          Ja tez chciaąłm coś od siebie napisać na ten temat.
          Zawsze zanim ktoś z mojej rodziny-umrze-ja to czuje wcześniej...to jest okropne
          przeczucie...:(
          Kiedys siedziałam z koleżanka w ogródku, moj dziadek był wtedy ciezko chory juz
          w szpitalu-i w pewnym momencie ja poczułam taki zimny jakby powiew wiatru-a
          było goraco wtedy i przyszła do mnie taka świadomość ,ze coś sie w moim zyciu
          bardzo zmieni...Było to mniej wiecej po 16 godz. Wieczorem doweidziałm sie,ze
          dziadziuś zmarł włąsnie o tej godzinie...Moze jego dusza wtedy do mnie przyszła
          sie pożegnać?? :(
          Rok temu sniło mi sie,ze moj kuzyn ma raka i wszyscy jakby byli juz na
          pogrzebie i płakali....Jakies pare dni pozniej dowiedzieliśmy sie,ze ma raka
          moj wujek...
          Niedawno śniło mi się ,ze wujek wpada do przepaści....a teraz wiem,ze jego stan
          jest juz bardzo ciezki:(

          Moj dziadek czuł ,ze umrze wczesniej...oststni raz kiedy sie widzieliśmy jakby
          niechcacy sie z e mna pozegnał-podziekował mi z a dobre serce...Pamietam tez ze
          opowadał mi swoj sen ossttni-śniło mu sie ,ze jestw w pieknym sadzie i kradni
          jabłka...Zupełnie jak nie on...
          Moja mama miała przeczucie skolei jak umierałą moja babci- pogoniła moja rodzine
          ,zeby pojechgali wczesniej do szpitala...babcia umarła w ciagu 10 minut jak
          przyjechali...
          Mojemu mezowi zgasł na czarno monitor komorki ( ktora caly czas działa, tak
          jakbys ei zrobiłą tylko czarna tapeta) na 2 dni przed smiercia jego
          matki....telefon stał sie znow normalny po pogrzebie...
          jka tu nie wierzyc w niektore rzeczy??
          --
          ...
        • basia2012 Re: Czy zmarli mowia do nas? 31.07.08, 07:01
          z reguły są to sny ale też i natrętne myśli typu;np przestań palic
          bo będziesz chora myśl jest tak natrętna że nie można o niczym
          innym myślec,ciągle pojawia się na nowo i nie można jej usunąc,nic
          nie zapowiadało choroby byłam zdrowa,myśli również pojawiają się gdy
          proszę o pomoc nad grobem,wtedy jest określona myśl jak postapic w
          danej sprawie żeby ją rozwiązac Basia
    • anulat Re: Czy zmarli mowia do nas? 01.09.08, 14:44
      SIedem lat temu zmarł mój Tatuś 11m-cy temu moja najukochańsza
      Mamusia. Śnili mi się wielokrotnie. Opiszę dwie, trzy sytuacje.
      Kiedy zmarł tata tak się złożyło że nie miałam okazji się z nim
      pożegnać, śmierć była w sumie niespodziewana a ja byłam z
      przyaciółmi nad morzem. Po śmierci Taty pwoedziałam w domu że Tata
      się ze mną nie pożegnał. Minęły 2-3 dni. Obudziłam sie rano, byłam
      sama w domu. Znowu lekko przysnęłam na lękowcu, bo wtedy bałam się
      zostawać sama. Przyśnił mi się Tato. Był młody i piekny, jak na
      zdjęciach w wieku ok.25 lat. Powiedział że przyszedł się ze mną
      pożegnać. Objęliśmy się , potem siadł na swoim fotelu i mówił, że
      jest mu cudownie i że jest niebieskim ptakiem. Jeszcze trochę
      rozmawialiśmy. Obudziałam się spłakana i poruszona autentycznością
      snu, ale pomyślałam sobie nie wiem czemu ( na klatce coś stukneło)
      że jeśli ten sen jest prawdą to niech stuknie 3 razy. I tak się
      stało! To było poruszające przeżycie. Potem śnił mi się jeszcze
      wiele razy , raz nawet pytałąm go we śnie czy nas słyszą, a On
      powedział że czasem tak, czasem nie..
      Mausia moja Kochana też mi sie śniła. Była smutna. Pytałam czy jest
      w niebie, ale mi nie odpowiedziała. Pytałam czy widziała się z
      Tatą, powiedziała że tak. Pytałam czy potrzebuje mszy, ale też jakby
      nie chciała powiedzieć. Potem przyśniła mi się u nas w domu i
      powiedział, że już nie chce być w tym domu i że idzie poszukać cioci
      ( która zmarła 5 m-cy wcześniej ).Martwię się o Mamusie. W czerwcu
      chcodziłam na Msze gregoriańskie za mamę i teraz już rzadko mi się
      śni, ale nie wiem jak jej pomóc w zbawieniu. Martwiłam się o nią
      całe zycie i nadal to robię..Zawsze myślałam że to Tato bardziej
      potrzebuje modlitwy, ale wiem że nie mnie to oceniać. Moją Kochaną
      Mamusię uważałam za Świętą i nie przestanę tak myśleć. Kocham CIę
      Mamo.
    • krakuska.pl Re: Czy zmarli mowia do nas? 01.09.08, 23:28
      Opowiem o pewnych sytuacjach.

      4 lata temu w domu umierał mój Tato. Na kilka godzin przed śmiercią
      (nie mógł już mówić) , napisał na kartce słowo "grób" i narysował
      krzyż. Słowo było bardzo nieczytelnie napisane (wiadomo). Dopiero po
      jego smierci, odczytałyśmy z Mamą co dokładnie jest na tej kartce.
      Tata czuł ,że odchodzi.....

      Dwa lata temu moja Mama była w szpitalu. Miala nieskomplikowany
      zabieg. Na dzień przed oparacją zmarła jej siostra, a moja Ciocia.
      Ciocia chorowała od paru już lat na raka, ale ostatnie dni to już
      było b.źle. Zadzwoniła do mnie do domu córka Cioci , a moja kuzynka
      z informacją o śmierci swojej mamy.
      Ustaliłyśmy ,że nie będziemy mojej Mamy niepokoić wiadomością o
      śmierci siostry przed operacją.
      Gdy do mojej Mamy zadzoniła do szpitala druga córka zmarłej, moja
      Mama mówi do niej : wiem ,że Marysia nie żyje. A skąd wiesz? -
      powiedziała mi Kasia (córka Cioci). Jak to powiedziała, przecież
      ustalone było,żeby Ci nie mówić?! Mama na to: we śnie Kasia mi
      powiedziała,że Marysia nie żyje.
      Niesamowite!

      Albo inna sprawa. W dniu , w którym zmarła moja druga Ciocia (tez
      siostra Mamy) pękła, u nas w domu, z hukiem szklanka, która stała w
      zamknietej szafce w kuchni!

      Nasi bliscy dają nam znać ,że odchodzą, choć my w danym momencie o
      tym jeszcze nic nie wiemy....

    • krakuska.pl Re: Czy zmarli mowia do nas? 01.09.08, 23:50
      Czy to możliwe ,że przewidzi sie date śmierni bliskich osób?
      Chyba tak. Mnie się to zdażyło ostatnimi czasy 3 razy.
      Pierwszy raz , gdzy zmarł Tato. Zmarł 1 lipca. A mnie na jakiś
      miesiąc przed śmiercią kołatała się po głowie data 30 czerwca. Nie
      wiem czemu, ale czułam,że ta data to jakaś granica dla mojego
      Taty,że coś się wydarzy,błąkały sie myśli o śmierci, ale je
      odrzucałam. Był chory na raka, ale nie myslałam,że odejdzie akurat
      teraz. Tato zmarł 1 lipca.....

      Drugi raz zdarzył sie gdy nasz papiez był już bardzo chory .
      Myśl była taka: "papież umrze 1 kwietnia" (?). Bylam tego pewna.
      Bardzo pewna. Jak wiemy podawana jest data śmierci 2 kwiecień.
      Ale ja wiem swoje. Papież zmarł 1 kwietnia.....

      Trzeci raz, to było przed śmiercią mojej Cioci,siostry Mamy. Dwa
      lata po śmierci Taty. Ciocia była chora na raka.
      Bez przerwy dręczyła mnie myśl: Ciocia umrze 1 sierpnia. Nie dawało
      mi to spokoju. Byłam pewna tej daty jak niczego innego. Ciocia
      zmarła 1 sierpnia......

      Boję się swoich następnych myśli, gdy ktoś bliski poważniej
      zachoruje....


      • wiktoria_blond Re: Czy zmarli mowia do nas? 30.01.18, 16:10
        Witam, mój tata zmarł w sierpniu. Obecnie mam 11 lat i bardzo to przeżywam, nikt nie wiedział o jego chorobie. Ale tata się źle czuł w dzień śmierci wracaliśmy z wakacji było widać, że źle się czuł w samochodzie powiedział mi że dzisiaj umrze. Myślałam że gadał głupoty, nikomu o tym nie powiedziałam, ani się nie odezwałam. Niedawno miałam sen, w którym byłam ja mama i tata. Mówiłam mu i wiedziałam, że już nie żyje. Czytam dużo na ten temat i wyczytałam, że skoro wiedziałam, że nie ma go już z nami na tym świecie. To był ze mną naprawdę w śnie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka