Dodaj do ulubionych

Chodzicie w ŻAŁobie?

09.07.08, 15:05
Niedawno zmarła mi mama. Bardzo byłyśmy zżyte - ale chodzenie teraz po śmierci mamy w żałobie (na czarno) dobija mnie psychicznie i nie czuję takiej potrzeby wogóle - po rodzicach rok się żałobę powinno nosić czy tak? Żałobę to ja mam w sercu. Do tego dosłownie musiałabym kupić sobie wszystkie nowe ciuchy, bo ja nic czarnego w szafie nie mam, nie lubię czarnego koloru wogóle, na pogrzeb kupowałam specjalnie nowe rzeczy bo nic nie miałam czarnego.
Obawiam się jednak, że rodzina i znajomi będą dziwnie patrzeć na mnie, że nie chodzę na czarno ubrana.
A jak jest u Was??????
Edytor zaawansowany
  • sonja12 09.07.08, 16:17
    Ja chodziłam po mamie w żałobie , mimo iz upłynęło póltora roku do
    dzisiaj zakładam czarna bluzkę. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym nie
    chodzić.Po prostu ja czułam taką potrzebę, wiem że załoba jest w
    sercu, ale ...... Ja też nienawidziłam czarnego koloru, nigdy nic
    czarnego nie kupowałam , nawet butów, a teraz nawet go
    polubiłam.Pozdrawiam.
  • halas1961 09.07.08, 18:30
    ja nigdy nie lubilam czarnego, chociaz mialam zawsze pare ciuchow. ale po
    smierci corki nie potrafie ubrac nic w innym kolorze. wydaje mi sie jakbym byla
    gola. Jesli jednak nie czujezs potrzeby noszenia czarnego nie zmuszaj sie ze
    wzgledu na rodzine. Zaloba najwieksza i tak jest w sercu.Mama ci tego za zle na
    pewno ne wezmie.pozdrawiam
    mama Agatki - Halina
  • grazyna1965 09.07.08, 21:36
    Zgadzam się z mamą Agatki..ja jestem mamą Patryni, ktorą straciłam 3
    lutego. Nie wyobrażam sobie, ze moglabym nie chodzić w czarnym.
    Żałobę ma się w sercu, zgoda...ale jak mam ją wyrazić? Ja chcę wręcz
    zamanifestować zwoją rozpacz, i nie robię tego dla ludzi tylko dla
    siebie. Chodzę tylko w czarnym, nawet bieliznę nosze tylko czarną.
    Miałam dużo cichow czarnych, moja Patra też lubiła czerń,ale teraz
    to moj jedyny kolor. Myślę, że kazdy ma swoj sposób wyrażania swoich
    uczuć, dla mnie akurat jest to oczywiste...stracilam jedyne moje
    dziecko, najbliższą mi osobę na świecie, jestem w rozpaczy...więc
    jak mogłabym ubrac się w kolorowe ciuszki? Dla mnie jest to
    niepojęte, aczkolwiek tak jak napisałam, kazdy ma swoj sposób
    wyrażenie swojego bolu, rozpaczy. Ne robimy tego dla ludzi, tylko
    dla siebie, na swoj sposób. Jeśli ktos nie ma takiej potrzeby to
    uważam za bezsensowne ubieranie się ,,na silę" w czerń. Żałoba
    to ,,coś" co my przezywamy po stracie bliskich..czasami
    najbliższych, więc wydaje się, że serce samo ,,mowi" jak mamy
    postępować. Pozdrawiam i zyczę sobie i wszystkim mamom, ktore
    straciły swoje dziecko / bo to jednak największa strata/ sił i
    wytrwałości w dalszym życiu bez naszych dzieci. Łączę sie w bolu ze
    wszystkimi, ktorzy stracili swoich bliskich
    Grażyna..mama Patryni
  • galaksy 17.11.08, 20:43
    Po śmierci mamy cała chodzę na czarno. No może coś w granacie, ale
    nie mogę inaczej. Czuję taką potrzebę i nawet wyszukuję, co by tu
    jeszcze czarnego sobie kupić. Nie wyobrażam sobie, że kiedys będę
    mogła nosic cos kolorowego, co najwyżej biel, szarość.
  • karnivora 09.07.08, 21:31
    Serce Twoje jest po brzegi zajęte żalem, bólem, smutkiem
    i cierpieniem i jakby nie patrzeć czarne czy kolorowe odzienie
    nijak się ma……
    Jednym pomaga „na czarno” , inni nie są w stanie się nawet
    zastanowić,
    bo w traumie utraty nie identyfikują, co wolą i zakładają to co
    zawsze.

    To tak, jak jedni ganiają na cmentarz, bo coś ciągnie, a inni przez
    lata
    nie mogą się przemóc, żeby pójść 1 listopada chociaż raz w roku

    W tej traumie nie ma reguły ‘od środka’, ani tym bardziej kanonów
    ‘od zewnątrz’.

    „Co powie rodzina i znajomi??? – jak mają serce i rozum – wszystko
    pochwalą. A jak nie - niech za przeproszeniem spadają
    TO JEST TWOJA ŻAŁOBA i TWOJE CIERPIENIE!!!!.


    Ja, osobiście nie mogę swojego cierpienia zmetabolizować od ponad
    roku,
    „na czarno” nie chodzę, tylko jak zwykle – bez jakiś ekstrawagancji.
    A na cmentarz ganiam, kiedy tylko mogę, bo tam własnie
    ciągnie, chociaż wiem od początku, że mojego ukochanego – tam
    niema!!!!!!

    Wniosek – olej to co myślą inni (może być nawet sukienka w kwiatki,
    jeżeli w niej lepiej zsynchronizujesz się z cierpieniem – i nikomu
    nic do tego!!!!!!!!) Pozdrawiam w cierpieniu.
  • annmaria 09.07.08, 22:21
    Na czarno bylam tylko na pogrzebie Taty. Bylam bo taki zwyczaj. W innym miejscu
    na swiecie ubieraja sie na bialo. Zaloba jest we mnie w moim sercu w myslach ...
    Zreszta Tata pewnie by nie chcial zebym sie obnosila ze swoim cierpieniem. Fakt
    nosze czarna kokardke. Ale mysle ze to bardzo indywidualne. Jednym lzej i nie
    wyobrazaja sobie inaczej sie ubrac niz na czarno. Drudzy nie przywiazuja wagi. A
    w jednym i drugim przypadku serca sa pekniete na pol. Anka
    --
    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
    nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
    ludziom i Bogom...
  • jasminka82_13 16.11.09, 10:51
    Bardzo przeżyłam śmierć mamy, a w czerni nie chodziłam. Nie czułam
    takiej potrzeby. Sąsiadom dałam nowy temat do plotek- taka juz
    litościwa jestem, ;).Moja mamusia kochana nienawidziła czarnego
    koloru i mnie w nim nie lubiła, a ubierać sie dla ludzi? Bez sensu.
    To jest indywidualna decyzja kazdego z nas.
  • akado 10.07.08, 14:34
    No cóż...Mój stan ducha po smierci mamy nie jest wcale CZARNY a może trochę SZARAWY, mama chorowała kilka miesięcy i wiem że już nie cierpi, psychicznie byłam przygotowana na Jej odejście i teraz nie rozpaczam i nie płaczę, a po prostu staram się żyć dalej. Jak wkładam coś kolorowego - to dopiero wtedy czuję się normalnie. Tylko się obawiam własnie uszczypliwych uwag ze strony rodziny, bo w Polsce jest ten beznadziejny zwyczaj noszenia żałoby. Mój brat mieszka za granicą i tam niczego takiego nie ma, i ma spokój pod tym względem bo on też czarnego nie lubi.
  • aisha_25 10.07.08, 22:29
    witam, moja mama zmarła rok temu, za dwa tygodnie minie dokładnie rok:( ja
    ubrana na czarno chodziłam przez zaledwie trzy miesiące...tyle wytrzymałam.
    Kolor czarny męczył mnie tak jak Ciebie. Kiedy w końcu ubrałam się"normalnie"
    było mi lżej. Na początku nosiłam zawsze coś czarnego ale z czasem to minęło.
    Wiem, że moja mama nie chciałaby żeby jej córki chodziły ubrane na czarno. Ja na
    jasne rzeczy typu kurtka, płaszcz przyszyłam czarną wstążeczkę, myślałam też o
    małej czarnej różyczce. Żałobę nosi się w sercu a nie na zewnątrz. Nie dość że
    przeżywasz odejście mamy to nie dołuj się czarnymi kolorami bo to Ci nie pomoże.
    Moja mama też cierpiała ale jej odejście wywołało w moim życiu mega spustoszenie
    ale żyję dla niej i cokolwiek robię to robię dla niej. Życie toczy sie niestety
    dalej i szkoda że bez niej ale ważne że już nie cierpi i w spokoju sobie
    śpi...pozdraiwm
  • karnivora 10.07.08, 22:44
    Ale i tak mama jest PRZY TOBIE, chociaż nie z Tobą.
    Jeżeli tego nie odczułaś - to odczujesz. Spoko.


    P.S. Bywają też takie gotowe małe emblematy - symbole żałoby
    - gustowne, dyskrtetne, nienachalne, czarne ze złotym obramowaniem
    (w metalu, przypinane)
    tylko trzeba pochodzić żeby ustrzelić
  • sebyzbarma 12.07.08, 17:17
    Nie rozumiem ludzi, ktorzy uwazaja, ze ci, ktorzy stracili bliskich
    powinni "nosic" zalobe zakladajac czarne ubrania. To juz lepiej
    przypiac sobie tabliczke ze stopniem pokrewienstwa i data smierci
    danej osoby. Na jedno wyjdzie i bedzie bardziej wyraziste.
    Wystarczajacy bol mamy w sercu nie musimy sie jeszcze dobijac
    smutnymi kolorami, jesli nie mamy na to ochoty.
    Ja stracilam mame w dziecinstwie i moja konserwatywna babcia kazala
    mi chodzic w czarnym przez okragly rok, a jak zmarl dziadek to przez
    pol roku. Do dzis mam awersje do koloru czarnego i do ludzi, ktorzy
    uwazaja, ze czarny "nalezy" nosic nie pytajac nas, czy tego
    faktycznie potrzebujemy.
  • grazyna1965 12.07.08, 23:34
    Nie rozumiesz, ale uszanuj, to wybor każdego z nas. Ja tego
    potrzebuję, zmarło moje jedyne dziecko..mam łazić w kolorach i do
    tego jeszcze najlepiej bawić się? Żałoba jest w sercu, w
    duszy...kazdy przeżywa ją na swoj sposób. Ja nie wyobrażam sobie
    inaczej..ale tak jak powiedziałam, każdy ma ,,swoje przezywanie".
    Myślę, że uszanuj wybor każdego z nas, ktory stracił bliską
    osobę...nieraz najbliższą, tak jak ja, bo dla matki, śmierć dziecka
    jest najbolesniejszą stratą. I nie drwi z takich rzeczy bo możesz
    kogos urazić.
    Grażyna, mama Patrycji / zginęła w wypadku 3 lutego 2008 r/
  • sebyzbarma 04.08.08, 12:39
    grazyna1965 napisała:

    > Nie rozumiesz, ale uszanuj, to wybor każdego z nas.

    Grazyna, przeczytaj jeszcze raz moj post (a dokladniej pierwsze
    zdanie), bo widze, ze go nie zrozumialas. Nie napisalam, ze nie
    rozumiem tych, ktorzy zalobe nosza, ale tych, ktorzy kaza ja nosic
    innym (tak jak mnie kazala moja babcia).

    > mam łazić w kolorach i do tego jeszcze najlepiej bawić się?

    Nie rozumiem tej dziwnej ironii. Przeczytaj moj tekst raz jeszcze.

    > I nie drwi z takich rzeczy bo możesz kogos urazić.

    Jeszcze raz - nie drwilam z zaloby nikogo, bo sama w zyciu przezylam
    kilka zalob, nie jestem niczego nie czujacym kamieniem. Przeczytaj
    moj post raz jeszcze na spokojnie i wtedy ustosunkuj sie do niego.

    Bardzo Ci wspolczuje smierci jedynego dziecka. Sama matka nie
    jestem, ale wiem, ze dla matki gorszego przezycia nie ma. Moze ulzy
    Ci choc na chwile, gdy pomyslisz, ze moze smierc paradoksalnie
    zaoszczedzila jej zlych doswiadczen w zyciu? Pomysl, ze masz ja
    teraz caly czas przy sobie, gdziekolwiek jestes. Wierze, ze nasi
    najblizsi pelnia po smierci role naszych opiekunow. I stary banal,
    choc mocno wierze, ze prawdziwy - jej tam jest lepiej. My placzemy
    nie nad zmarla osoba, a nad soba.
  • kapitanowazz 13.07.08, 10:43
    Nie musisz przecież manifestować żałoby.
    Kiedyś, owszem, te sprawy były ściśle określone. Ale dzisiaj żaden specjalista
    od savoir-vivre nie powie Ci że masz nosić żałobę przez rok bo jak nie to
    zostaniesz wyklęta przez społeczność za ciężkie złamanie zasad. Chociaż jśli
    masz się spotykać z rodziną to staraj się nie zakładać megaseksownych żółtych,
    różowych czy czerwonych kiecek (chociaż i tak ewni nie maz na to wielkiej ochoty).
    Na pewno odpowiednia jest biel, błękit, zieleń, szaroście.

    Tak dla siebie - możesz np. nosić biżuterię która Ci o niej przypomina, jakiś
    wisiorek itp.
    Kiedyś nosiło się takie wisiorki z kosmykiem włosów osoby zmarłej.
    Ja nosiłam zdjęcia moich bliskich którzy zmarli, zawsze przy sobie.

    Ale w pewnym momencie człowiek nie potrzebuje już tych przedmiotów. Zżywa się z
    tym że odeszli.
  • nastka17 13.07.08, 12:57
    Witam...moja mama umarła,gdy miałam zaledwie 16 lat,na samym
    początku (tzn przez jakiś miesiąc) odczuwałam silną potrzebe
    noszenia żałoby...za kilka dni minie pół roku a ja nie moge już
    patrzeć na czarne rzeczy,nic mnie nie cieszy,moje życie jest
    strasznie nudne i szare,dlatego nie uznaje żałby-przecież to czy
    założe czarną bluzke czy w innym kolorze nie zmienia faktu że kocham
    moją mamusie i cały czas o niej pamiętam, modle sie za nią;) Takie
    są moje odczucia,niestety babcia uważa zupełnie inaczej;/ ja
    naprawde rozumiem że ona cierpi, ale nie powinna mi niczego
    narzucać...próbowałam jej powiedzieć, że nie chce ale do niej nic
    nie dochodzi...proszę pomożcie mi,jak ją przekonać? Wiem że mama
    nigdy nie chciałaby żebym nosiła żałobe...przecież musimy żyć
    dalej,przede mną całe życie,musze skończyć szkołe,pójść na studia-po
    prostu żyć dalej,wiem że ona jest cały czas ze mną i czuwa nade mną.
    pozdrawiam;)
  • karnivora 13.07.08, 22:19
    Do nastka17.
    Spytaj babcię, czy jest w stanie zdjąć Ci trochę
    TWOJEGO CIERPIENIA Z SERCA.
    Jak się babci to uda, to będzie miała przywilej
    WYMAGAĆ OD CIEBIE MANIFESTACJI
    NA ZEWNĄTRZ TWOJEJ WŁASNEJ ŻAŁOBY.

    W innym wypadku – wyjątkowo - jest to Twój
    żal, ból i tęsknota – i sory ale babci akurat w tym
    przypadku nic do tego.
    W innym sprawach pozostawiasz babci priorytet
    i swój posłuch bez zmian, albo jeszcze bardziej.
    (też cierpi przecież, a masz serce, i to krwawiące)

    P.S. Opinia księży – żałobę nosi się w sercu, a nie
    czarnym ubiorem.
    Aczkolwiek statystycznie czarny strój pozwala
    wielu osobom „na bieżąco” wykrzyczeć własny
    ból i cierpienie. No ale nie wszystkim….
    Pozdrawiam Cię w bólu.
  • osmiorniczka030 16.07.08, 18:50
    Czesc

    Ja dawniej rzadko chodzilam w czarnych ciuchach. W dodatku zanim
    odszedl moj Tata dziwilam sie, gdy slyszalam, ze ktos chodzi na
    czarno po stracie bliskiej osoby, bo przeciez zaloba jest w sercu...

    Jednak kiedy mnie to spotkalo, to chodze caly czas na czarno. Po
    pierwsze chce sie jakos wyroznic, bo u mnie w rodzinie nikt inny nie
    chodzi na czarno. Po drugie stroj odzwierciedla moj wielki smutek.
    Jest to tez rodzaj manifestacji, ze kazdego dnia pamietam o Tacie.
    Po trzecie chyba to zewnetrzny znak dla tych, ktorzy juz zapomnieli
    i ktorzy na sile probuja mnie wyciagac na rozne imprezy.

    Czarny stroj, to moje odczucia. Jakos nie czuje sie dobrze w
    barwnych strojach. Moje zycie tez juz nie jest barwne. Ale ze
    strojem jest chyba podobnie, jak z chodzeniem na cmentarz. Mi to
    pomaga tak, jak i cmentarz. A sa osoby, ktorym czarny kolor albo
    wizyty na cmentarzu sprawiaja bol. I to normalne. Nie sadze, aby
    ktos mial do Ciebie pretensje o to, ze nie chodzisz w czarnym, bo
    przeciez nie liczy sie to, co na zewnatrz, ale to, co w srodku.

    Pozdrawiam.
  • miseczka.0 17.07.08, 13:15
    nie oceniam słuszności chodzenia w żałobie ale powiedzcie dziewczyny
    czy widziałyście faceta który chodzi na czarno po śmierci bliskich?
    (pomijam subkultury)
  • luccio1 09.08.08, 15:17
    > czy widziałyście faceta który chodzi na czarno po śmierci bliskich?

    Nie. Mężczyzna owszem, zakłada na sam pogrzeb czarny garnitur - ale używa go też
    przy wielu innych okazjach. Zwyczaj zezwala mu przyszyć sobie do klapy marynarki
    wąziutką czarną wstążkę - i to jest wszystko.

    To się wiąże z tradycyjnym podziałem ról społecznych - mężczyzna, jako
    odpowiedzialny za prawidłowe funkcjonowanie całej rodziny, nie miał prawa nawet
    po stracie kogoś najbliższego zwolnić biegu, wyhamować normalnej aktywności
    zawodowej - najlepiej, jeśli dzień po pogrzebie brał się do pracy ze zdwojoną
    energią i żył tak, jak gdyby nic się nie stało; ściślej: powinien oddać się
    pracy tak, aby nie zostało chwili czasu ani na szukanie rozrywek, ani na
    odczuwanie bólu.

    Widziana ze strony "męskiej", możliwość wyrażenia żałoby poprzez strój
    jednolicie czarny od butów i pończoch do kapelusza czy choćby wstążki we
    włosach, strój, do którego można zawsze wrócić, nawet jeśli formalny termin
    żałoby dawno minął - przedstawia się jako wielki przywilej kobiety.
  • martynique1982 18.07.08, 15:39
    Mnie zmarł niedawno Tatuś,moja miłość.I od tego dnia nienawidzę
    czarnego koloru.Nie noszę czarnych rzeczy,omijam je z daleka.Przez
    ost.kilka miesięcy nigdy nie założyłam nic w kolorze żałoby.A ból
    mam wielki,tęsknotę straszną,żal nieopisany.Ja nosze w sercu swoją
    rozpacz.Także widzisz,wszystko zależy od podejścia.
  • martynique1982 18.07.08, 16:27
    Acha,i zakładam tylko kolorowe rzeczy.Najchętniej
    biel,żółć,róż.Ukochane czarne spodnie wyrzuciłam,kupiłam sobie
    niebieskie jeansy,stos wesołych butów i jasne torebki i okulary.Bo
    do mnie zwyczajnie nie dochodzi,że mojej Milosci,Tatulka, juz nie
    zobacze.Nie chce tego poczuc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • bszalacha 07.08.08, 01:26
    Ludzie często nie mogą sie pogodzić z podobnym dramatem-tak,jak Ty
    teraz.Życzę Ci,żebyś powoli odzyskała równowagę i nie zmuszała się
    do "zasłaniania"swoich uczuć.Dobrze zrobi jakiś koncert w
    filharmonii,subtelna muzyka z płyty,posiadzenie samej nad wodą....
    Postaraj się zaprzestać walki.
  • ls48 10.08.08, 00:34
    Witajcie. Jestem na tym forum nowa, poniewaz odkrylam je dopiero
    teraz. Chcialabym też podzielic sie swoimi odczuciami. 6 tygodni
    temu zmarl moj mąz.Od tego czasu nie jem, nie piję, nie zyje.Do tego
    wszystkiego niepotrzebny jest mi kolor czarny, ktory zawsze mnie
    dołowal i omijalam go z daleka.Jednakże ubieram sie w czarne spodnie
    i szaro czarne bluzki, ktore nie są typowym wdowim strojem, ale nie
    moge sie przełamac do kolorowych bluzek, ponieważ czuje sie w nich
    tak jakoś nie na miejscu.Zalobe nosze w sercu i nie chce strojem
    manifestowac mego stanu, poniewaz nie lubie wspolczujacych spojrzen
    {tak je odbieram} ale kolory nosze bardzo stonowane.pozdrawiam
    cieplutko
  • luccio1 18.08.08, 00:05
    Żałoba zaznaczona wyraźnie poprzez czarny strój pomaga w wielu sprawach, także
    prostych, dotyczących dnia codziennego.
    Masz na sobie żałobę - drugiemu człowiekowi będzie jakoś trudniej odmówić tego,
    o co w danej chwili prosisz.
    Jeśli masz na sobie żałobę - to ten strój sam z siebie dodaje Ci powagi,
    godności - w sensie postrzegania Ciebie przez innych -
    np. jeśli nosisz żałobę, nikt nie zwyzywa cię od "smarkul" albo gorzej...
  • anka125 13.09.08, 00:13
    Moim ukochanym kolorem jest kolor czarny.Od zawsze lubię mieć coś czarnego.Moja
    Mama ( jeszcze gdy żyła) mówiła - a co będzie jak ja umrę?Po co ci teraz ten kolor?
    Och,kolor czarny to tylko przesądy.Gdy zmarła moja Mama nie ubierałam się od
    stóp do głów na czarno.Uważam,że takie demonstrowanie boleści związane jest ze
    wsią.Tylko i wyłącznie.Uważam,że żałobę nosi się w sercu i pamięci.A nie na
    zewnątrz,dla widzów i sąsiadek( aby nie obgadały).
    Dla mnie niezrozumiałe jest że (np moja znajoma_)nosiła żałobę( tzn ubierała się
    na czarno) równo przez rok!Ani dnia krócej ani dłużej.
    A ja swoją żałobę w sercu noszę już...17 lat.
    I czy tylko o tą zewnętrzną kościołowi chodzi?
  • er_ra 13.09.08, 19:42
    anka125 napisała:

    >Uważam,że takie demonstrowanie boleści związane jest ze
    > wsią.Tylko i wyłącznie.

    Masz coś przeciwko wsi? Jakieś kompleksy? Znam mnóstwo ludzi, i z
    miasta, i ze wsi, którzy uważaja czarny strój za znak żałoby. To
    raczej kwestia tradycji, obyczajów, które kiedyś były nakazem, a
    teraz już coraz rzadziej... Popatrz na znanych ludzi, np. Krystyna
    Janda... Nadal mozna spotkać ja w żałobie
    Mamy wiele tradycji: ubieranie choinki, święcenie pokarmów... To też
    kojarzy ci sie ze wsią? Wcale nei musisz ich kultywować.

    > Uważam,że żałobę nosi się w sercu i pamięci.A nie na
    > zewnątrz,dla widzów i sąsiadek( aby nie obgadały)

    Chodzę w żałobie, bo taka jest tradycja, tak nakazuje mi moje serce,
    z miłości do osoby, którą straciłam. Chcę, żeby dla innych był to
    znak, że nie mam ochoty na zabawę...
    Niech każdy kultywuje swoja ząłobę tak jak chce... Nie krytykuje
    nikogo za to, ze nie chodzi w załobie, To sprawa osobista i niech
    tak zostanie!

    > Dla mnie niezrozumiałe jest że (np moja znajoma_)nosiła żałobę(
    tzn ubierała się
    > na czarno) równo przez rok!Ani dnia krócej ani dłużej.
    > A ja swoją żałobę w sercu noszę już...17 lat.
    > I czy tylko o tą zewnętrzną kościołowi chodzi?

    Tu się totalnie mylisz. Kościól nie nakazuje nikomu ani żałoby, ani
    sposobu jej manifestowania... A tak naprawde rok i szesc tygodni
    trwa zwyczajowa np. po rodzicu... Jak ją przeżywasz, Twoja sprawa...
    Nie mieszaj więc do tego kościoła... Czasami wyglada na to, że
    wszystko co złe, to w tym kraju wina kościoła!
    --
    Różnica między rzeczywistością a powieścią jest taka, że powieść
    musi być sensowna...
  • krolowazla 15.09.08, 09:57
    Ja chodziłam przez chyba 6 miesięcy całkowicie ubrana na czarno. Potem zaczęłam
    ubierać inne kolory (z racji tego , że było lato). Teraz, a jest 9 miesiecy po
    śmierci mojej mamy) ubieram się różnie. oczywiście są to kolory przygaszone,
    szare, brazowe, granatowe. Dzisiaj np. mam czarna bluzkę i szarostalowe spodnie.
    Moja siostra z kolei była ubrana na czarno tylko kilka dni po śmieric mamy.
    Ciagle płakała. Zmiana ubrań na normalne, pozwoliły jej normalnie funkcjonować.

    Moim zdaniem, jeśli nie umiesz chodzić w czarnej żałobie, to ubieraj się w miarę
    normalnie, bez ekstrawaganckich ubrań.
    Żałobe każdy przechodz inaczej.
    Moja mam nienawidziła wręcz czarnego koloru. Miała tylko jedne czarne spodnie.
    więc myslę, ze jej nie przeszkadza, że ktoś nie chodzi na czarno.
    --
    Nie ma tego złego , co by na dobre nie wyszło ;)
  • anka125 26.09.08, 00:15
    Ja czarny kolor po prostu lubię.Gdy wchodzę do sklepu z ciuchami to rozglądam
    się za rzeczami w kolorze...czarnym.
    I dlatego nie demonstruję żałoby.
    Bo w/g niektórych którzy mnie widzą - cały czas jestem w żałobie.
    A co to jest "żałoba".Jak już powiedziałam - mam ją w sercu.Nie na pokaz.
    A od "kościółka" jestem z daleka.Nie lubię fałszu i obłudy.
  • blanka00 01.10.08, 18:57
    Gdy zmarł mój ojciec, jedynie przez kilka pierwszych dni od pogrzebu
    chodziłam ubrana na czarno. Następnie kupowałam jak szalona kolorowe
    ubrania, m.in zielone. Czarnych ciuchów nie chciałam założyć za nic.
    Nie dopuszczałam do siebie myśli, że ojca nie ma, a cała ubrana na
    czarno tylko siebie dobijałam. Nie chciałam by okazywano mi litość,
    współczucie, dlatego też (teraz tak myślę) specjalnie wybierałam
    tylko kolorowe ciuchy, by udawać wszystkim i przed samą sobą, że nic
    się nie stało. Po pół roku odpłaciłam to depresją, która trwa już 5
    lat, tak na marginesie.
    A teraz nie wyobrażam sobie innego koloru niż czarny. Teraz dopiero
    wyglądam jakbym ciągle przeżywała żałobę. Ale tylko w tym kolorze
    czuję się sobą.
  • monique1111 31.10.08, 23:30
    Kochani a co to znaczy żałoba???















    Uwielbiam czerń!!!
  • luccio1 07.11.08, 22:07
    monique1111 napisała:

    > Kochani a co to znaczy żałoba???

    "Żałoba", o której mówimy, to skrót myślowy od "stroju żałobnego", szerzej:
    "stroju wyrażającego stan żałoby (po kimś)" -

    zupełnie "łopatologicznie":
    strój w pełni czarny, od kapelusza czy innego nakrycia głowy (latem może być to
    czarna wstążka wpleciona we włosy; mogła też być biała sukienka z czarnym
    deseniem) - aż do pończoch i butów;
    tym strojem kobieta mówi bez słów: straciłam Kogoś bliskiego - uszanujcie to,
    nie rańcie mnie, zrozumcie, jeśli nawet czasem moje zachowania nie do końca
    mieszczą się w normach...

    Tak właśnie, zupełnie jednoznacznie, "mówiła" czerń na kobiecie jeszcze 30-40
    lat temu...
    Dziś już nie mówi - m.in. za sprawą Pań, nieraz bardzo młodych, "uwielbiających
    czerń"...
  • luccio1 17.08.09, 22:21
    Jako uzupełnienie:
    jeszcze 40-30 lat temu jednoznacznym znakiem zewnętrznym żałoby były np. czarne pończochy noszone przez lekarkę lub pielęgniarkę - w zestawieniu ze "służbowym" białym kitlem;
    było takim znakiem zewnętrznym również, jeśli kobieta wychodziła rozwieszać pranie na sznurkach przed domem, rozebrana do halki - różowej, szarobłękitnej... - i bez pończoch -
    ale miała na głowie czarną chustkę, najlepiej zawiązaną pod brodą...
  • basia446 20.11.08, 21:13
    Żałoba to nie tylko czarny strój. Żałoba to dla mnie okres cierpienia i bólu, tęsknoty i żalu. Czarny strój jest sygnałem dla naszego otoczenia - nie mam ochoty na zabawę, żarty. Tak naprawdę to każdego indywidualna sprawa w jaki sposób przeżywa żałobę. Ja nie wyobrażam sobie założyć innego stroju niż czarny. I nie dlatego, że tak każe tradycja... Po prostu, mam taką potrzebę. Żałobę noszę w sercu, ale i na zewnątrz. W ten sposób chcę oddać mojej Mamie hołd i szacunek.
    akado, nie przejmuj się tym co powie rodzina i znajomi. Idź za głosem serca i bądź sobą. Pozdrawiam
  • stokrotka29 17.01.09, 11:17
    GDY DWA LATA TEMU STRACIŁAM MAMĘ WYŁAM Z ŻALU I NIE WYOBRAŻAŁAM SOBIE ŻE MOGĘ
    CHODZI W CZYMŚ KOLOROWYM ALE ŻAŁOBĘ NOSIŁAM KRÓTKO.DO DZISIAJ NOSZĘ JA W SERCU
    ALE NA CZARNO PRZESTAŁAM SIĘ UBIERAC.3 MIESIĄCE TEMU ZMARŁ MÓJ UKOCHANY
    TATA.NIGDY NIE NOSIŁ PO NIKIM ŻALOBY.ZAWSZE POWTARZAŁ ŻE NOSI SIĘ JĄ W SERCU I
    ŻADEN CZARNY CIUCH NIE JEST W STANIE JEJ WYRAZIC.pRZEZ PARĘ TYGODNI UBIERAŁAM
    SIĘ JEDNAK NA CZARNO.bARDZO BYŁAM Z TATA ZŻYTA,ALE KTÓREJS NOCY MIAŁAM
    SEN.PRZYŚNILO MI SIĘ JAK MÓJ TATA JUŻ PO ŚMIERCI WYRYWAŁ MI Z RĄK NA SIŁĘ CZARNY
    SZALIK .oD TAMTEJ PORY CHOCIAŻ SERCE PŁACZĘ,CHOCIAŻ TĘSKNIĘ NIE NOSZĘ NICZEGO
    CZARNEGO.ŻADNA RODZINA I ŻADEN ZNAJOMY NIE MA PRAWA WCHODZIC W TWOJĄ ŻAŁOBĘ Z
    BUTAMI I ŻADEN CZARNY KOLOR NIE WYRAZI W PEŁNI TEGO CO CZUJESZ A BÓL ZOSTAJE W
    SERCU NIE PRZEZ ROK ALE CAŁE ŻYCIE.POSŁUCHAJ SERCA,NIE SŁUCHAJ ZNAJOMYCH I SAMA
    ZDECYDUJ.POZDRAWIAM I ŁĄCZĘ SIĘ W TRUDNYCH CHWILACH.
  • apapon 17.01.09, 15:04
    od śmierci mamy minął miesiac, ja narazie żałobę nosze, nie mogę
    inaczej, po prostu odpycha mnie od innych kolorów. Mimo, że mama
    zawsze mówiła, że żałobę mamy zostawić a o niej pamietac, to moje
    serce jednak tej części żałoby jaką jest ubiór bardzo potrzebuje.
  • justynakm1 16.03.09, 16:38
    Od smierci mojego Narzeczonego minely zaledwie, czy az, 2 tyg - na
    razie nosze czarne rzeczy, ale nadchodzi wiosna i bede zmuszona
    zmienic kolor na inny. Nie potrafie inaczej, w ogole sie nie maluje,
    w czarnym mi okropnie ale jakos mnie to nie boli, bo nie ma Jego
    wiec komu mam sie podobac??? ale zaloba w sercu jest najwazniejsza,
    ona trwa najdluzej, jesli nie wiecznie.pozdr
  • agun.44 16.03.09, 18:51
    Od śmierci mojego Męża minęło 9 miesięcy. Nadal chodzę w żałobie, nie
    przeszkadzało mi lato, upały. Wiem, że żałoba jest sercu, ale ja z szacunku
    i miłości do Męża - wyrażam ją także poprzez ubiór. Tak mi jakoś serce dyktuje i
    tyle. Ale to naprawdę bardzo osobista sprawa.
  • estaszka 18.01.09, 22:28
    Ja nie chodze z dwoch powodow. Po pierwsze, ubranie to po prostu cos, co
    zakladam, nie dokladam do tego zadnej ideologii. Po prostu wyciagam z szafy
    rzeczy, zestawiam, aby sie ze soba nie gryzly (pracuje w duzej firmie, a wiec
    mam tak naprawde kilka dyzurnych zestawow). Po drugie - nigdy nie lubilam czerni
    i mam bardzo malo czarnych rzeczy. Musialabym kupic sobie prawie cala garderobe,
    a juz wyobrazam sobie, co by na to powiedziala moja mama, po ktorej te zalobe
    bym nosila.
    Zamiast tego nosze jej zdjecie przy sobie, jej portfel, gdzie miala ostanie
    notatki... I wielki smutek w sobie...
  • evaz_1 19.01.09, 12:41
    Ja nie chodzę, może na początku, ale przecież żałobę nosi się w
    sercu, a nie na zewnątrz. Wogóle tak jak kiedyś lubiłam się czasem
    ubrać cała na czarno, tak teraz unikam tego jak ognia. Mój brat tez
    się tak chodzi. I nikt z rodziny ani znajomych nie patrzył przez to
    na nas inaczej. I wiem, że mama by nas opierzyła za takie ubieranie
    się. Noszę schowane w portfelu jej zdj i małego aniołka w torbie.
    Natomiast mój tata, mimo, że od śmierci minął 1 rok i 2 miesiące,
    nadal chodzi na czarno, ewentualnie na górę ciemny granat albo
    szary. Co jakiś czas mu mówię, żeby ubrał już cos innego, bo w tym
    czarnym to czasem jak trup wygląda, zresztą mamie też by się to nie
    podobało, ale on mówi, że czuje jeszcze potrzebę ubierania się tak,
    więc odpuszczam.

    Jeszcze znam taką historię, jak tata był na pogrzebie kolegi, to
    jego żona przyszła na pogrzeb wystrojona, wymalowana, w ogromnym
    kapeluszu i oczywiście zaczęły się szepty i ciche uwagi, jak to ona
    wygląda, że nie wypada i w ogóle. Potem na stypie powiedziała, że
    ich wszystkich pier…., zmarły mąż ją poprosił, żeby wyglądała na
    pogrzebie elegancko, jak dama, taka jaką ją lubił najbardziej i
    absolutnie nie ma przyjść ubrana na czarno, i że dla niej to jest
    ważniejsze, a nie opinie jakiś ludzi.
  • jower 19.08.09, 08:32
    Piękna historia.
  • ritsuko 24.08.09, 09:57
    U mnie to tak wygląda, że spodnie czy spódnica to róznie (ale raczje
    ciemne-czarne granatowe, jeansy, ale góra czarna. Powiem szczerze,
    że też myślałam, że żałobę to w sercu się nosi, ale bardzo rzadko
    noszę coś jasnego. Mam jakiś wewnętrzny opór- tak jak ktoś napisał-
    czuję się naga.
    Poszłam na ślub brata mojego narzeczonego- założyłam zieloną
    sukienkę.
    Tata nie lubił tych całych formalnych cyrków, ale w czerni mi jakoś
    jest lepiej, bezpieczniej, nie wiem czemu. Może za wszelką cenę nie
    chcę o nim zapomnieć i ten czarny kolor ma mi przypominać cały czas?
  • galaksy46 01.11.09, 11:08
    Mama zmarła rok i miesiąc temu. A ja noszę żałobę nadal. Nie jest to tylko pełna
    czerń, ale szarości, melanże, coś biało-czarnego, czasem białą bluzkę lub
    fioletową, ale to ostatnie b, rzadko. Nie wyobrażam sobie, żeby nosić cokolwiek
    innego. Tak to czuję i nawet kiedy myślę, żeby kupić coś nowego, szukam tylko
    czarnych lub czarno-białych rzeczy. Nie wiem, czy kiedykolwiek to mi się zmieni.
  • bar221 01.11.09, 18:53
    Jeżeli tak czujesz, to nie chodź w czarnym. Ż ałoba to stan
    psychiczny a nie ubieranie na czarno.
  • lorek08 01.11.09, 22:34
    minely 4 miesiace od smierci mojego narzeczonego,ojca mojej coreczki. nadal
    chodze cala na czarno. na poczatku czulam taka silna potrzebe a od kilku tygodni
    jest lepiej. ale nadal chodze w czerni chyba ze wzgledu na jego rodzine,boje sie
    ze jak przestane to pomysla ze o nim zapomnialam,a tak nie jest.
  • doskonala1 02.11.09, 00:05
    Kochałam matkę moją jak nikogo innego na świecie. Wiem, że Ona mnie
    też mocno kochała. Na pogrzeb owszem ubrałam się na czarno, ale
    myślę, że to ze względu na ludzi którzy tam byli, bo oczywiście nie
    wypadało inaczej. Ale potem wróciłam już do mojego stylu. Noszę
    kolorowe bluzki i nie zastanawiam się czy to wypada. Nie mam ochoty
    patrzec na to co ludzie powiedzą! Ja mamę mam zawsze w sercu, i wiem
    też,że ona nigdy nie chciałaby żebym przez nią płakała! Może jestem
    inna niż wszyscy, a może taka sama?
  • olaopolanka 02.11.09, 13:55
    Zawsze myślałam, że żałobę ma się w sercu i to
    wystarcza....dopóki nie odeszła moja Mama. Mam wewnętrzny przymus
    chodzenia na czarno, po prostu nie jestem w stanie ubrać nic
    innego.Nie wiem jak to będzie długo/Mama odeszła miesiąc temu/ale
    teraz czuję taką potrzebę.
  • mismax 02.11.09, 17:39
    Zawsze ubierałam sie zależnie od nastroju. Moj strój wyraża moją
    osobowość. Ponieważ z natury jestem melancholikiem a teraz nawet
    ściany pomalowałabym na czarno, zakładam również czarne ubrania.
    Dokąd tak bedzie nie wiem. Uważam , że kwestia koloru ciuchów w
    okresie żałoby to bardzo indywidualna sprawa i każdy powinien nosić
    to w czym lepiej się czuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka